Centrum Osady

Re: Centrum Osady

Postprzez Hitsukejin Shiga » 14 mar 2019, o 18:41


BIały królik.
Misja Państwa Sanada rangą B.
22/67


Shikarui spróbował niedopuścić do nieuniknionego i powstrzymać Ryutaro. Czy jest sens zatrzymywac mężczyznę którego duma została nieco skopana i nie czuje się on najlepiej będąc jakkolwiek blisko Ody Seigana? W rzeczy samej, Ryutaro czuł się dość mocno... jak zbity pies. Złapanie go za rękę przez Shikaruiego było dość niecodzienne i możliwie niepotrzebne. Ryutaro westchnął, patrząc na poczynania Ranmaru i jednak zamiast zniknąć - postanowił zostać nie wiedzieć czemu. Jeśli będzie miał dalej okazje, to pewnie zawsze będzie mógł się jeszcze zwinąć. Wysłuchał słow Shikaruiego o tym, że nie dostał przecież swojej drugiej szansy i tak dalej, na co zareagował bardzo wymuszonym, udawanym uśmiechem. Nie szło mu udawanie prosto w twarz Ody, że nie czuje się przy nim malutki. Zwłaszcza taki maluśki się poczuł, gdy tamten chwycił zanbato bez żadnego problemu.
Sam Oda nie wydawał się zachwycony ciągnięciem balastu ze sobą, bo jak stwierdził "On będzie nam tyko ciężarem, nie nadaje sie", co jeszcze bardziej przybiło Ryutaro, ale nie odezwał się dalej ani też nie próbował się już oddalać, stojąc jak grzeczny kundelek przy Shikaruim
-Tak. Mieli jego głowę. Jashinistom nawet jak obetniesz głowę, to ich to nijak nie zabije. Dalej mogą coś ci zrobić. Zdekapitowali go, trzymając ciało w kawałkach gdzie indziej i głowę gdzie indziej. Chcieli go przesłuchać. A mimo tego nie zginął, a jego wyznawcy samobójczo zdobyli twierdzę i uwolnili swojego mistrza. Teraz jest dużo ostrożniejszy. - Powtórzył niemalże to, co mówił wcześniej, ale sam wiedział, że teraz mówi jaśniej. Wzmocnił przekaz, by dobrze go utrwalić w głowach Asaki i Shikaruiego. Nie lubił się powtarzać i miał nadzieje, że żadne z nich nie zada po raz kolejny pytania o samą głowę co nie umiera.
-Ma być zneutralizowany. Zabić go może nie być możłiwym, ale wystarczy go obezwładnić i jakoś uniemożliwić uwolnienie go. Jeszcze nie mam pomysłu, ale wymyślimy coś na bieżąco.
Dopiero po chwili postanowił odpowiedzieć na pytanie zadane mu przez Shikaruiego.-Nie. Oni się ciągle zmieniają. Znikają, pojawiają się nowi. Jedyne, co ich odróżnia, to wypalony gdzieś na ciele znak Jashina. Mamy kilku podejrzanych. Jedna z nich to kurtyzana, pracująca w zamtuzie i w terenie. Druga podejrzana osoba, to pomoc i sprzątacz w tutejszej łaźni. Trzecia osoba to strażnik przy bramie. Czwarty mój typ to pomoc karczmarza jednej z tutejszych placówek. Jak widzicie, dwóch facetów i dwie kobiety. I wszystkie z tych osób mają doskonałą styczność z ludzmi i mogliby łowić nowych wiernych dla naszego celu.

Nie wtrącał się za to w przepychanki Asaki z Shikaruim i Ryutaro. Byli mu obojętni.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2730
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Centrum Osady

Postprzez Shikarui » 14 mar 2019, o 19:40

W tym musiał tkwić sekret. W ślicznych słowach, o których wspomniała kiedyś Tancereczka Ostrzy, że wilk polujący samotnie - skazany jest na porażkę. Wilk potrzebował stada. Więc gdzie twoje, gdzie twoje? Shikarui bardzo lubił pieski. Dokładniej to szczeniaczki. I nie chodzi wcale o te tuptające wdzięcznie na czterech nóżkach, bo taki mógłby zdychać obok w katuszach i pewnie by się nawet na niego nie obejrzał. Były przecież ciekawsze rzeczy do podziwiania niż zdychający pies. Przynajmniej tak było kiedyś, bo teraz, myśląc o Asace, może nawet by się nad takim zlitować i skrócił jego męki..? Tylko po to, żeby białowłosa nie była zgorszona. Smutna - przez to cierpienie, które w życiu codziennym chwyta za gardło. Dławi własnymi migdałkami. Jednak te ludzkie psiaczki, ooo, przyjacielu, to już zupełnie inna para kaloszy. Ta była wyjątkowo ładnie wypucowana, bo widzisz - im poświęcało się uwagę. Poświęcało się ten cenny czas, który umykał na wskazówkach zegara, po których ślizgaliśmy się jak po lodowisku. Niepomni na mijające lata, skoro i tak nie mieliśmy żadnego wpływu na ich ucieczkę. Ci, którzy opanowali łyżwiarstwo, mieli tylko troszeczkę łatwiej. Ten syn smoka, och, jak dumnie to brzmiało! - był jak ogar. Tak prezentował się powierzchownie. Brytan, którego trzymasz przy swojej nodze, zanim wsiądziesz na konia i zadmiesz w róg, obwieszczając początek polowania. Potem wydajesz tylko jeden rozkaz. Bierz go. I brytan, nie zastanawiając się nad tym, czy nie posyłasz go na śmierć - ruszał do przodu. W obecności nowych rewelacji ten pies gończy, którego czarnowłosy chciał mieć, stracił na swojej wartości - w oczach jego, Asaki... w oczach Ody stracił już dawno. Prawdopodobnie nie miał jej od samego początku, bo posiadacz tych przeklęcie niebieskich oczu chyba znał się lepiej na ludziach niż Shikarui. O wiele lepiej znała się też na nich Asaka, a jednak w całej tej gierce ciężko było ją zapytać o opinię - tak dyskretnie, by domek z zapałek, taki dokładny i misterny, który układał, nie spłonął przy jednym mrugnięciu. Tak, jak zaraz zapłonąć miała białowłosa.
Więc odcięcie głowy nic nie daje, co? Ba! Odciętą głowę można przesłuchiwać! I wszyscy ci wyznawcy, pałętający się po mieście, błąkający... zwykłe płotki. Słuchając o nich czarnowłosy był coraz mniej zainteresowany. Jego myśli pełzły do przodu. Układały plan. Jak cierpliwy pająk - plótł swoją sieć. A żadna sieć nie była honorowa i godna. W takich chwilach jednak ta wyznawana przez jego żonę godność odpływała w zupełną niepamięć. Zanikała we wszystkim, czego się nauczył od złotookiej. Nędzna, czarna plama, którą było jego wnętrze, wychodziła na zewnątrz i przysłaniała wszechświat w jego barwach. Jasne dachówki domów, błękit nieba nad nimi i zieleń drzew, które szumiały. Kolory ubrań, które nosili przechodnie, powoli rozchodzący się od złamanego stolika i dokumentów, które sobie w większej części zjechały na dół. Zostawienie jednak takich mróweczek, robaczków, mogłoby bardzo negatywnie się na nich odbić. Z drugiej strony tracenie czasu na wyławianie ich równałoby się z możliwością ucieczki głównego celu. Zależy - jak długo trwałoby odławianie ich..? Czy rany wszystkich goiłyby się tak, jak te Shigi? Czy odcięcie im głowy równałoby się z tym, że nadal będą żyli? Pewnie nie. To on był tym bossem, który uczył ich drogi Jashina. Więc pewnie miał swoje specjalne przywileje jako wyższy... kapłan. Zastanawiałby się nad tym dalej, ale jego myśli porwała dla siebie białowłosa. Rozkazała przyjść na ziemię, poświęcić jej więcej uwagi. Tej niedopieszczonej miłości, która poczuła się odsunięta. Nie dość ważna, by uczestniczyć w podejmowaniu decyzji. Zdziwiło go to lekko. Jej dziwna reakcja. Pytał ją kilka razy. Czy chce? Czy jest pewna? Czy ma ochotę nawracać do Daishi? Ciągle pamiętał moment, w którym w niego zwątpiła. Na tym polegał dobry akt, że nawet najbliżsi już nie są do końca pewni, na co się stać w danym momencie. Jak daleko możesz się posunąć. Nie na tym mu zależało w tym momencie.
- Twoje zdanie jest dla mnie najważniejsze. Chciałem Ryutaro podarować możliwość odbudowania swojej godności. Wydawało mi się to ważne, a sprawił sympatyczne wrażenie. - Paradoksalnie - polubił Ryutaro bardziej niż Odę. Może właśnie dlatego, że wydawał się taką bułką? Wyżej sram, niż dupę mam, ale w jego opinii - Ryutaro był całkiem sympatyczny. Kto wie? Może jeszcze zdąży go polubić na tyle, żeby nie robić z niego mięsa armatniego? Cuda się zdarzają, ale... Pieniądze były najważniejsze, a cel uświęcał środki. Tak czy siak nie chciał w żadnym wypadku, żeby Asaka się czuła zaniedbana. - Jeśli go nie lubisz, pójdziemy sami. - Czarnowłosy miał bardzo jasne priorytety i Asaka była zawsze na ich szczycie. - Mamy do czynienia z nieśmiertelnym shinobi i jego wieloma wyznawcami. Będzie nam łatwiej w grupie. - I mówił to ON. Pan zrobię-wszystko-sam. Doświadczenia z minionego roku sporo go nauczyły. - Ganianie za jego wszystkimi współpracownikami nie ma sensu. Stracimy czas i energię, a kiedy rozpocznie się polowanie, cel może się przygotować. - Oparł łokieć na rękojeści miecza przy boku, zwieszając nadgarstek luźno w dół. - Chyba że pójdziemy do niego jako wierni, którzy chcą dostąpić zaszczytu inicjacji.
Obrazek

Sheep eat the grass, wolves eat the deer
and dragons eat everything that doesn’t run away fast enough.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1411
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Centrum Osady

Postprzez Asaka » 14 mar 2019, o 21:16

Szczęka by jej opadła ze zdziwienia, na wieść o tych wszystkich cudach poszukiwanego zbiega, związanych z odciętą głową, trzymaniu ciała i głowy osobno, przesłuchiwaniu odciętej głowy, prawdopodobnie głowy, która zrosła się z ciałem, glowy… - gdyby tylko Asaka sobie na to pozwoliła. A nie pozwoliła, więc jedyną reakcją było naprawdę głębokie zaskoczenie przemieszane z odrazą. To nie było naturalne. I było na swój sposób obrzydliwe. Ktoś, kto w ten sposób oszukiwał śmierć… Za cenę życia innych ludzi, żyć, które pewnie były dużo cenniejsze od takiego psychopaty, to… W głowie jej się to nie mieściło, ale też żadną arcytęgą głową nie była. Jednak się starała. Bardzo się starała pomieścić to i objąć tym swoim czasami niemalże prostackim rozumkiem.
Taak… W drodze mogą omówić strategię złapania tego demona, a nie tutaj, gdzie nadal w pobliżu czaiła się grupka żądnych informacji osób. A skoro w tym tłumie też mogli być jacyś poplecznicy tego jegomościa, to głupio byłoby sprzedawać swoje taktyki na środku rynku. I głupio byłoby dać im po prostu uciec. Pewnie nie słyszeli całej rozmowy, ale te strzępki… cóż. Plotkującej gawiedzi nie można było ignorować i uważać, że nic nie zrobi. Bo plotka miała cholernie dużą moc. Niestety.
- Mogli też się przysłuchiwać temu przedstawieniu i teraz biec z informacją. Jak tamta dwójka, która odeszła, bo zrobiło się małe… zamieszanie – źle myślała? Oj, czuła, że mogła myśleć bardzo dobrze. Skoro nie znano ich twarzy, ech… Równie dobrze ona i Shiki mogli być poplecznikami tegoż… czyż nie? Ale nie mieli tatuaży. I mogli to bardzo prędko udowodnić, gdy pozbędą się tłumu. Zresztą był środek lata, Asaka nie była poubierana od stóp do głów w długie rzeczy, to i odsłaniała co nieco, nie dając wiele do popisu wyobraźni, która pododawałaby sobie tatuaż na udzie, albo na ramieniu – bo zwyczajnie ich tam nie było, co było widoczne. Na właściwą misję ubierze się już zdecydowanie bardziej odpowiednio.
O tak, Shikarui pytał ją kilka razy o to, czy chce iść i tak dalej… Tylko szkoda, że nie zapytał, czy pasuje jej ten ewentualny kompan, podchmielony Ryutaro, który już dawno stracił w jej oczach. Albo szkoda, że nie zapytał co myśli o tym całym wazeliniarstwie w karczmie, które było wręcz odstręczające. Chcieć gdzieś iść, wykonać jakąś robotę to jedna sprawa, ale odpowiedni dobór kompanów to druga. Zwłaszcza, gdy będziesz ryzykować życiem – a na to się zanosiło. A tutaj byłyby dwie niewiadome – Syn Smoka oraz imć Oda.
- Już powiedziałam. Dostosuję się – Asaka była dumna. I nie lubiła zmieniać zdania, a przynajmniej nie tak prędko, w toku wymiany dwóch wypowiedzi. Swoje powiedziała, niezadowolenie zostało zaznaczone wyjątkowo wyraźnie. Teraz zaś unosiła się tą dumą, a Ryutaro mógł sobie z nimi iść, skoro Shikarui tak sobie zażyczył, nie pytając nikogo o zdanie. Chyba nie sądził, że teraz udobruchał Asakę? To niestety tak nie działało.
Zwątpiła w niego raz. A chwilę później, gdy dostrzegła swój błąd już go przepraszała; zresztą było wtedy po niej widać, że czuje się z tym fatalnie. A tutaj cóż… Nie widziała, by Shiki widział, jak i gdzie popełnił błąd (a popełnił go jeszcze w karczmie, ale to była w stanie jeszcze jakoś znieść). Ani żeby było mu przykro. Jej było, że jemu nie jest. No i jednocześnie była nadal zła, więc głową wskazała na czającego się z tyłu, zawstydzonego ciemnowłosego, dając jasno do zrozumienia, by to z nim omawiano strategię. W tym ten śmieszny pomysł z przebierankami.
A ona… Ona się dostosuje. Bardzo też chciała w końcu ruszyć się z tego placu.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 859
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Centrum Osady

Postprzez Hitsukejin Shiga » 16 mar 2019, o 17:27


BIały królik.
Misja Państwa Sanada rangą B.
25/67


Ryutaro nie czuł się najlepiej z tym, że mówili o nim, obok niego, jakby go nie było. Bo o ile to nie jest chyba tajemnicą dla nikogo, że żadne z Sanadów nie jest Yamanaką i nie mówią telepatycznie do Siebie. Bardzo dobrze słychać ich słowa, poglądy i podejście. I to podejście miało bardzo niesympatyczny wydźwięk zarówno w stronę Ryutaro - który dość szybko zrozumiał, że jest piątym kołem u wozu, kilkukrotnie powtarzając takie frazy jak "Ale nie muszę tu być", "Chciałem przecież sobie iść." i tym podobne. To zdawało się całkowicie nie rozwiązywać problemu, bo Shikarui go chciał, a Asaka już tak nie do końca.
Oda, jak już wstał i chwycil Zanbato, to teraz znów je odstawił, widocznie rozdrażniony. Zamiast działać to małżenstwo stoi i robi rzeczy, które są dość stosunkowo.. wszystkim tylko nie tym, czego od nich oczekiwał.
-No. Mogli to być tamci i już sobie pójść. Mogli. A nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, ale stanie tutaj bez żadnego celu też może nas oddalać od jakiegokolwiek sukcesu. - W głosie było słychać wyraźną irytację, obserwowalną także przestąpywaniem z nogi na nogę, mimo faktu opierania się o coś.
-Skoro mówisz, że ganianie za nimi nie ma sensu i chcesz iść jako wierny na inicjację to prowadź, mistrzu. Powiedziałem już chyba trzy razy, że nie wiemy gdzie jest i ci jego ludzie to nasz jedyny trop. Widzę też, że z waszym zgraniem to tak krucho jest. - Mruknął, niezadowolony z obrotu spraw. Wymienił pare brutalnie niesympatycznych spojrzeń z Ryutaro.. I w sumie tyle.


Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2730
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Centrum Osady

Postprzez Shikarui » 17 mar 2019, o 06:43

Sprawa nabrała osobistego wydźwięku. Brzmiała pieśniami zrodzonymi pośród ostrych gór Daishi, przybrała się w karmazyn, biel i złoto. Piękna to była suknia, co pozwalała na tak osobliwy taniec pośrodku gwaru placu głównego. Łatwo się było zatracić. Zagubić w tym, co naprawdę istotne i co naprawdę ważne. Shikarui się zgubił. Zmarszczył na drobny moment brwi, gdy spoglądał na swoje dokładne przeciwieństwo - w charakterze, wyglądzie. W silnie buzujących emocjach, co wypalały kadzidła jej świątyni i tak często zadymiały umysł. Spoglądał jeszcze na dorosłą kobietę czy na dziecko? Honor był tym elementem, który lubił w niej dopiero po ptokach. Nie przeszkadzał mu, ale jak u wszystkich ludzi - uważał go za całkowicie zbędny. Pod jego wpływem wychodziły na wierzch zachowania całkowicie irracjonalne. Dziecinne. Tym nie mniej była to ta negatywna cecha charakteru, którą całkowicie akceptował w posiadaczce złotych oczu. Po wszystkim dodawała jej uroku, wypieków do całego upartego, ognistego charakteru, który miała, sprawiając, że wyrastała wysoko ponad przeciętność. W tym wszystkim była ciągle w jego zasięgu. Nie umykała z jego ramion. Nie próbowała się oddalić. Tylko że teraz wydawało się całkiem na miejscu przeproszenie pracodawcy za zachowanie żony, a nie przeproszenie żony za zachowanie swoje. Z jego strony nie było za co przepraszać, dlatego przeprosiny nie nadchodziły. Nie widząc błędów, nawarstwiało się je na siebie. Potem robiło się o jeden krok za dużo, potykało o głupią gałązkę, kamyczek na swojej drodze i okazywało się, że zdarliśmy sobie kolano. Niby nic, żadna to rana w porównaniu do tego, co ninja był w stanie znieść. A jednak boli. Piekło, dokuczało i przeszkadzało. Mniej więcej to samo się działo tutaj. Tylko jak zrozumieć swój błąd, gdy wydawało się, że jedyne co robiliśmy, to szliśmy po prostej drodze, przed siebie? Co z tego, że gałązka była widoczna - wypadki chodziły po ludziach.
Z jakiegoś powodu miał wrażenie, że słowa Ody były tym, co Asaka nazywała kpiną, albo szyderstwem. Przymrużył na moment lawendowe oczy, przenosząc je na mężczyznę, by przyjrzeć się jego twarzy. Nie miało to w sumie znaczenia, bo chociaż oczywistym było, że jego słowa przesiąknięte były czymś, co można było wręcz określić mianem cynizmu, to czarnowłosy po pierwsze nie był tego do końca pewien, a po drugie - nawet gdyby tak było, to nie robiło to na nim wrażenia.
- To twoje dokumenty fruwają na wietrze Shiroi-iwy i to na ciebie czekamy z wyruszeniem. Szukałeś ludzi, więc jesteśmy do dyspozycji. - Przez moment zamierzał zrezygnować. Jego wizja Jashinisty na ziemiach Kosekich nie ruszała - był pewien, że akurat przedstawiciele tego klanu poradziliby sobie bezproblemowo z takim ewenementem. Z drugiej strony będzie piękny papier dla lidera. Najbardziej decydującym argumentem jednak było to, że był pewien, że Asaka chciała powstrzymać tego mężczyznę, by obronić przed nim swoje ziemie. Skoro zaś aktualnie strzelała fochy, zamierzał zrobić tak, jak sama nakazała, czyli - zrobić to po swojemu. Na szczęście to "po swojemu" było i tak ograniczone obecnością białowłosej. - Moje zgranie z Asaką jest niepodważalne. To moja wina, że źle ją potraktowałem i poczuła się odtrącona. Drobne nieporozumienie nas nie zmieni. - Mogły być kłótnie i kłótnie - Shikarui był na kłócenie się całkowicie niepodatny. Czasem nie było niczego bardziej denerwującego od kogoś, kto się nie denerwował, gdy przychodziło do potrzeby starcia swoich zdań. Czasem kłótnie oczyszczały atmosferę - tylko jak się kłócić z kimś, kto nie dawał się w kłótnie wciągać? Nie chciał tego tu i teraz roztrząsać. W zasadzie nawet nie wiedział, czy chodzi o poczucie odtrącenia. I w tym momencie nie zamierzał się dowiadywać. Misja była misją - zwłaszcza taka, na której czuł całym sobą czające się poza zasięgiem wzroku zagrożenie.
- Ciągle nie podzieliłeś się, Panie, swoimi zdolnościami. Po tym słuchamy dalszych instrukcji. - Pośpiech nie był domeną Shikaruiego. Człowiek miał dokładnie tyle czasu, ile sam go sobie dał. Co najwyżej czasem musiał się dostosować do czynnika zewnętrznego. Dla Ody znalezienie tego Jashinisty było niemożliwe, dla Sanady - było formalnością. Nie zamierzał się jednak o to wykłócać, bo sposób dotarcia do Jashinisty był mu obojętny tak długo, jak długo dostanie zapłatę. - I ostatnia sprawa - nie bierzemy mniej niż 650 ryo na głowę. - Stawka-standard za takie zlecenie. Och, tak wiele niedogadanych rzeczy, a Oda już w gorącej wodzie kąpany.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Sheep eat the grass, wolves eat the deer
and dragons eat everything that doesn’t run away fast enough.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1411
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Centrum Osady

Postprzez Asaka » 17 mar 2019, o 09:34

To, że była z czegoś niezadowolona tak bardzo, że powiedziała o tym na głos, że była zdecydowanie obrażona, nie znaczyło wcale, że to ona teraz tupnie nóżką, odwróci się na pięcie i pójdzie w swoją stronę, zostawiając trójkę mężczyzn samych. To, że tak wiele jej nie pasowało nie znaczyło, że będzie się sprzeczać z każdym słowem Sanady, nawet jeśli uważała, że miał gdzieś rację, tak dla zasady. To, że ewidentnie był to pewien zalążek kłótni, której Shikarui teraz nie podjął nie znaczyło, że podczas ewentualnej walki kunoichi nie chroniłaby jego pleców. Chroniłaby, tak jak zawsze, to się nie zmieniło ani trochę. Dzieckiem nie była już od bardzo dawna. A ta cała sytuacja nie sprawiała, że przysięga, którą złożyli w obecności siedmiu bogów szczęścia i innych ludzi, traciła na znaczeniu i mocy. Nie ciążyła, przeciwnie. Shikarui nadal był dla niej najważniejszą osobą na świecie, niezależnie od okoliczności. Ale nie ma związku bez kłótni. Nie ma dwójki ludzi, którzy zgadzaliby się ze sobą bez zmrużenia oka zawsze i wszędzie. Za to gdyby czarnowłosy faktycznie przeprosił Odę za nią, a nie ją za siebie, to naprawdę dolałby oliwy do ognia. Dobrze, że tego nie zrobił.
Żeby móc działać – trzeba mieć plan. Plan, który w tym momencie wymyślał Shikarui, wymyślając różnie opcje. Oda w tym czasie, od samego początku z tego co zrozumiała, jedynie podawał rysopis i cel misji wszystkim chętnym i jak dotąd wszystkich odrzucał, bo nie byli zbyt godni, oprócz tej dwójki, co się oddaliła. A i jeszcze rozwalił swój stół, pozwalając, by wszystkie papiery się porozwalały w najbliższym otoczeniu. A teraz wstał, jak gdyby nigdy nic, nie posprzątał po sobie, nie rozgonił tłumu gapiów i jeszcze śmiał wyrażać swoje niezadowolenie. I wyglądało na to, że nie miał żadnego planu. Nie miał i jeszcze kręcił nosem na to, że wyszło tutaj pewne nieporozumienie – nieporozumienie o człowieka, którego sam nie chciał brać ze sobą, i którego Asaka ewidentnie też brać nie chciała. O tak, kpina faktycznie była wyczuwalna. Oda był niecierpliwy. I był najwyraźniej jeszcze bardziej roztrzepany niż Asaka, skoro bez dogadania pewnych kwestii chciał już ruszać. Już, już, na hura, nie wiedząc właściwie, co dokładnie robi. Z tą kpiną na ustach.
- Czyli trzeba zachować jeszcze większą ostrożność i założyć, że poszukiwany może się dokładnie nas spodziewać. A chociaż wiemy cokolwiek? Gdzie zacząć szukać? Czy nic i mamy po prostu teraz wyjść z osady i błądzić po omacku bez ładu i składu? – dodała jeszcze po chwili, gdy Shiki się odezwał wytykając pracodawcy, że na niego czekają. Oni byli zwarci i gotowi. Broń mieli przy sobie. Wszystko mieli przy sobie. To Oda był rozwalony na placyku jak król i jak król siedzi na tronie, tak on wcześniej zasiadał na przywleczonym tutaj krześle. I to on marudził na nich, że marnują czas? Dobre. Asaka by się zaśmiała, ale nie miała humoru.
- To nie wpłynie na nasze zgranie na polu bitwy, o to mogę zaręczyć. Wyjaśnimy sobie wszystko, gdy przyjdzie na to czas – uzupełniła zdanie męża, gdy on zdecydował się odpowiedzieć na zarzut mężczyzny. - Jak mówiłam, ja się dostosuję. A teraz chodźmy już. Ryutaro, jeśli chcesz, to proszę bardzo z nami – bo to wcale nie problem był w Ryutaro, a w Shikim. - Przebieranki to może nie być najlepszy pomysł po tym, że cały czas rozmawialiśmy na placu pełnym ludzi. Trzeba założyć, że ktoś mógł to usłyszeć i im przekazać. Więc po prostu wytropmy ich i tego drania, i zróbmy z nim porządek. Nie pozwolę, by tak po prostu dostał się do Daishi i żerował na mieszkańcach - czyli „dostosuję się, ale ten pomysł z udawaniem był tak głupi, że musiałam coś powiedzieć”.
Kwestię zapłaty i wynagrodzenia zostawiła na Shikim. To on miał łeb do takich rzeczy, ryo w oczach i gdyby w tym czasie wynaleziono kasę fiskalną, to cisnęłaby się w jego czaszce razem z mózgiem, walcząc o miejsce dla siebie.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 859
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Centrum Osady

Postprzez Hitsukejin Shiga » 17 mar 2019, o 17:25


BIały królik.
Misja Państwa Sanada rangą B.
28/67


Oda Seigen był coraz bardziej podirytowany zachowaniem tych, których wybrał na swoich sojuszników. Na początku, po tym jak dostali się oni do niego bez większego problemu mimo tłumu, po tym jak zbliżyli się przez ogólny burdel nie mieszając się do niego - był pod wrażeniem. A gdy powiedzieli mu, że posiadają umiejętności limitów krwi, które były mu stosunkowo chociaż połowicznie znane bo akurat umiejętności Ranmaru jakoś mu umknęły - był wręcz kurwa wniebowzięty. Prawie dosłownie. Plus sto do relacji z postacią. A teraz praktycznie każde kolejne zdanie, każde kolejne cholera stwierdzenie i chociażby najmniejszy rych - ustawicznie, lecz w zupełności nieubłaganie - zmniejszało tą relację. Pozwolę sobie na Zło-losową dygresję. Wyobraźcie sobie licznik nad głową Ody. Zaczął od setki, po tym jak mu zaimponowaliście profesjonalizmem. To była prawie piękna przyjaźń. A teraz stopniowo spada po pięć, po dziesięć punktów. Mężczyzna aktualnie jest gdzieś tak w połowie, ale przy aktualnej tendencji to zaraz wam podziękuje za współpracę i przygarnie kogoś innego do pomocy. I to nie jest tak, że on was znielubi... Bardziej bym tu widział was w roli adoratorów pięknej samicy, a ta samica - na początku kupiona cudownym i malowniczym tańcem coraz bardziej robi się obojętna wobec waszego czaru. Troche po prostu kurcze przedobrzone, niczym ptaszek, który po tym jak już oczarował samicę zamiast się wziąć w garść i do roboty, wypełnić swój naturalny obowiązek... no to ten ptaszek kurde dalej tańczy. Nie bierze się do sedna tylko dalej tany tany, a samiczka zaczyna myśleć czymże zawiniła, że zasłużyla na tą sytuację która się jej uprzykrzac poczyna.
Oda Seigen chciał coś powiedziec. Chciał coś... Nie. Nie da się wyprowadzić z równowagi. Nie tym młokosom. Po odstawieniu miecza pozbierał wszystkie zwoje, nawet te puste i zapakował je do torby, nie nawiązując kontaktu wzrokowego z naszą dwójką ochotników do pomocy w sprawie Jashinisty. Mężczyzna był spięty, każdy mięsień napięty jak postronek. Ot, co z ludźmi zrobić może przeszywająca do kości irytacja.
-Szukałem ludzi. Fakt. Myśląc, że ich znalazłem, zadałem wam pytanie. Nie widzę tej części naszego planu żadnej trudności, która mogłaby pokonać istotę rozumną o inteligencji większej od przeciętnej owcy.- Oda oddychał ciężko i powoli, ważąc każde zdanie nim je wypowiedział. Pierwsza wypowiedź była skierowana do Shikaruiego. Druga skierowana była do Asaki, na którą mężczyzna - mimo wcześniej obecnej pogody ducha i stoickiego spokoju - miał ochotę rzucić się z łapami i ukręcić głowę. Nie, nie.
Nie miał nic do Asaki per se. Shikaruiemu tez by chciał ukręcić głowę. Przy samej dupie. Chwycił broń. Szybki obrót ostrzem nad głową, ludzie, prócz Ryutaro i naszej dwójki, się rozbiegli i oddalili, uznając Odę za świra.
-Wy mnie chyba, kurcze, zignorowaliście. - Oda oparł się o broń, kątem oka patrząc na Asakę. Sapał na ostrzę z wyraźną wściekłością. Ryutaro chcial coś powiedzieć, ale Oda spiorunował go wzrokiem więc facet zamilkł, przestraszony.
-Zacytuje siebie sprzed chwili. POSZUKIWANI MAJĄ na ciele znak Jashina. SĄ PODEJRZANI. Jedna z nich to KURTYZANA, pracująca w zamtuzie i w terenie. Czarne włosy. Srebrne Oczy. Jasna karnacja. . Druga podejrzana osoba, to POMOC i SPRZĄTACZ w tutejszej łaźni. Krótkie włosy, ostrzyżone niemalże na jeża. Zielone oczy, blizna na czole. Trzecia osoba to STRAŻNIK przy bramie. Gruby. Solidnie. Z bródką. Czwarty mój typ to POMOC KARCZMARZA jednej z tutejszych placówek. RUDA I ANOREKTYCZNA DZIWKA! - Warknął Łowca nieco za głośno. Nieco głośniej, niż powinien. Kładąc nacisk na kluczowe słowa, prawie sie ze złości i warczenia krztusząc po drodze. Zrobił się czerwony na twarzy.- Mówiłem wam to wszystko. Nie wyraziliście swojego poglądu na to, kogo powinniśmy sprawdzić w żaden sposób. Jestem gościem w tej osadzie, a wy przyszliście z tym kolesiem, który jest mieszkańcem. Chcecie koniecznie jego pomocy. I chcecie współpracować ze mną. A nie chcieliście w żaden sposób zaproponować sposobu działania, kiedy zaprezentowałem wam CZTERY OSOBY które mogą nam dostarczyć tropów. Tak, Asako Koseki. Masz wyjść z osady, gdy jasno powiedziałem, że mam cztery typy w osadzie. Idź szukaj po omacku, kiedy mam CZTERY MOCNE typy na to, kto może współpracować z Jashinistą. Jedyne, co jest po omacku to szukanie go bezpośrednio, pomijając jego ludzi. Dlatego jestem tu w osadzie, a nie w drodze do Daishi. Kobieca logika i wszystko jasne.
Odetchnął. Zamknął oczy i zaczął liczyć do dziesięciu po czym uśmiechnął się sztucznie i słabo do Shikaruiego, po tym jak chyba, chociaż pozornie, odzyskał spokój ducha i spokój fizyczny, opanowując żądzę mordu która robiła duże wrażenie na przerazonym Ryutaro.
-Odpowiem ci o swoich zdolnościach. Strzelam z łuku. Jak widzisz, to mój łuk. - Wskazał jebitne zanbato które dzierzył z lekkością i niesamowitą wprawą. - Jestem wyszkolony w umiejętnościach samurajskich. I 650 ryou to dużo, ale mogę się zgodzić. Za Jashinistę wyznaczona jest nagroda, ponowna, 2000 ryou. Możemy się podzielić prawie po równo, jeśli wasz kolega oczywiście nie będzie brany pod uwagę. - Spojrzał na Ryutaro, który spojrzał na Shikaruiego, oczekując jakiejś reakcji.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2730
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Centrum Osady

Postprzez Asaka » 18 mar 2019, o 13:39

Zabawne, bo Asaka miała całkowicie odmienne zdanie. Otóż Oda Seigen był wywalony na środku placyku, zrobił bałagan, nabuczał na nich, że przez nich odeszła jakaś dwójka ludzi, w ogóle nie widziała w nim zadowolenia z tego, że znalazł kogoś, kto chciałby mu pomóc. Nie miał pomysłu, bo o pomysł zapytał ich dopiero wtedy wspominając o ludziach zbiega, Shikarui dopytywał, ale Asaka nie wyłapała, by było powiedziane wprost, że ci podejrzani znajdują się tutaj, w Shiroi-iwie. Szczerze? Na miejscu tego mężczyzny werbowałaby pomoc gdzieś, gdzie nie podejrzewałaby obecności ludzi, których szuka, w tak ostentacyjny sposób, bo zaraz by się wywiedzieli kto, gdzie i jak. Skrajnie głupie. Nie powiedział jak wyglądają, choć był o to pytanie, wywarczał to na sam koniec, gdy z łaską powtórzył czym się zajmują ci ludzie. Dla niej ta cała kurtyzana mogła być gdziekolwiek, skoro „pracowała w terenie”, równie dobrze na drugim końcu prowincji. Pomoc w łaźni – okej, choć łaźni w stolicy Kyuzo na pewno było więcej niż jedna. Tak jak bram, które można było strzec. Zaś „tutejsza placówka” mogła oznaczać ni mniej-ni więcej gospodę za miastem ale nie w odległości połowy dnia drogi, a gdzieś bliżej. Informacje, które dostali, były mało konkretne. Wszystko musieli wymyślać za niego. A ten jeszcze miał czelność się obrażać. „- Masz rysopisy jego ludzi? - Nie. Oni się ciągle zmieniają.” Więc mogli tak sobie szukać wiatru w polu.
Dlatego Asaka w pierwszej chwili wytrzeszczyła oczy na Odę. Oczy te bardzo szybko jednak zaczęły się zwężać, aż w końcu bardzo głośno prychnęła. Bo jego słowa były jak siarczysty policzek, a na agresję… odpowiada się agresją.
- Wcześniej powiedziałeś, że nie masz rysopisu tych ludzi. Teraz nagle magicznie się znalazł. Świetnie – powiedziała bardzo chłodno, w nosie mając już jakiekolwiek grzeczne zwracanie się do potencjalnego pracodawcy, bo już wiedziała, że miłości z tego nie będzie. I nie będzie też żadnego pracodawcy, bo ktoś, kto tak wyraźnie obraża Shikiego i ją, i ich inteligencję, wodzi ich za nos, i ogólnie myśli, że zrobią wszystko za niego, nie będzie żadnym pracodawcą, z którym będzie chciała pracować. - Więc nie, nie mówiłeś nam tego wszystkiego, panie położyła bardzo widoczny nacisk na to ostatnie słowo. Równie kpiąco co on wcześniej. - Nie słyszałam jasności w mówieniu, że te cztery osoby znajdują się tutaj. Zresztą, mało mnie to w tej chwili już interesuje. Moja kobieca logika i inteligencja przeciętnej owcy mówi mi, że nic tu po mnie. Życzę powodzenia w pojedynkę, na pewno nikt z ich werbowanych ludzi niczego nie słyszał o tym, że są podejrzani. Następnym razem radzę szukać ludzi do pomocy gdzieś, gdzie ci podejrzani nie będą mogli tego podsłuchać. Żegnam.
Rzuciła jeszcze ostre spojrzenie na Shikaruia, mówiące bardzo wyraźnie, że ona stąd spierdala i że nie chce mieć z tymi ludźmi nic wspólnego. Zresztą pociągnęła go za ubranie na plecach, dając jasno do zrozumienia, że faktycznie do widzenia. I lepiej, żeby jednak poszedł za nią, bo była gotowa się naprawdę śmiertelnie obrazić.
Ta kpina przy opowiadaniu o swoich zdolnościach też większego komentarza nie wymagała, dlatego Asaka już na to nawet wcześniej nie odpowiedziała. To, że targał ze sobą wielki miecz to jedna sprawa, ona nosiła wielki wachlarz i co? To znaczyło, że nie potrafi kogoś zamknąć w krysztale? Dobre.
Bardzo długo teraz zresztą szła przed siebie, klucząc pomiędzy uliczkami Shiroi-iwy bez większego celu. To znaczy cel był – jak najbardziej oddalić się od placyku i od bezczelnego Ody, który wyżej srał niż dupę miał. I bardzo długo się nie odzywała, strzelając piorunami z oczu na ewentualnych przechodniów, zaś jej chód wyraźne wskazywał na to, że słowo wkurzona nie oddaje nawet połowy tego, co właśnie czuje. Brakowało jeszcze tylko mamrotania pod nosem, ale Asaka aż taką świruską nie była.
- To idiota i partacz – odezwała się w końcu. - Wpadł tutaj bez planu, rozgadał wszystko przy ludziach. Będą teraz ostrożniejsi – bo nie wierzyła, że to nie dojdzie do uszu tych czwórki ludzi, których „rysopisu nie mieli”. Aż się chciało prychnąć raz jeszcze. I ta cała złość nie znaczyła, że chciała, by psychopatyczny Jashinista wpadł do Daishi i urządzał tam sobie polowania na niewinnych ludzi. Jej móżdżek o inteligencji przeciętnej owcy kombinował teraz jak go dorwać przed tym, nie alarmując jego wyznawców. A że bez wynagrodzenia? Nie do końca bez, skoro za tym zwyrolem był wystawiony list gończy, któremu dokładnie się przyjrzeli. Na pewno było tam napisane gdzie można odebrać nagrodę. - Coś proponujesz? – dopiero teraz zatrzymała się w jakieś cholera wie jakiej uliczce i spojrzała na Sanadę.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 859
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Centrum Osady

Postprzez Shikarui » 18 mar 2019, o 18:27

Nie, jej złość nie oznaczała ostentacyjnego wyjścia i trzaśnięcia za sobą drzwiami. Jej złość nie oznaczała też, że chluśnie w twarz męża szklanką zimnej wody i obróci się na pięcie, nakazując za sobą gonić. Tym bardziej nie oznaczało, że te plecy miały się stać ostatnim obrazem, jaki zapamięta z jej osobą. Na świecie nie istaniały pary, czy to przyjaciół czy kochanków, które nie przechodziłyby przez kłótnie mniejsze czy większe. Zawsze się przydarzały spięcia. Mimo znania kogoś tak bardzo, bardzo dobrze przez tyle lat, nadal można było się zadziwić. Przypadkowo palnąć i zrobić coś, co przyniesie ból drugiej stronie. Tak samo jak zawsze istniały elementy w drugim człowieku, które potrafiły cię zaskoczyć mimo upływu lat, co nabijały się na karcie waszej znajomości. Oda mógł w to wątpić, jako pracodawca miał prawo. Chciał kompetentnych ludzi, nie jakichś młokosów, takich jak Ryutaro na przykład, co zaczną płakać przy pierwszej lepszej okazji. Shikarui zaś wiedział bardzo dobrze, że gdyby się zaczęło coś dziać, złość białowłosej zniknęłaby w oka mgnieniu. Zostałaby przetworzona na paliwo, które napędziłoby ją do działania. Gniew skierowany w niego, zostałby skierowany na wroga. Nie było w tym niczego dziwnego, przynajmniej w jego mniemaniu. Słyszałeś? Ponoć wilki łączyły się w pary na całe życie. Zupełnie jak łabędzie. Jakoś też miał na tyle oleju w głowie, żeby oliwy do ognia nie dokładać. Złote oczy przecież teraz płonęły, miód mienił się pomarańczą, łuna przyszłych wydarzeń zawitała już pod powieki przez te obecne. Większego pożaru tutaj nikt nie potrzebował. Zwłaszcza, że akurat Oda miał go podsycić.
Próbował wymyślać różne scenariusze, bo skoro zostali wynajęci, a pracodawca w zasadzie nie posiadał żadnej wiedzy na temat poszukiwanego, prócz tego, że jego ludzie i pracują gdzieś tutaj, tuż obok, po sąsiedzku, to jakoś trzeba było zacząć działać. Wydawało się, że opcja wyrżnięcia najpierw kmiotków, potem głównego bossa, nie pasowała. Okej, więc może lepiej od razu boss? Nie, to najwyraźniej też nie pasowało. Więc może próba dołączenia do kultu? Jeśli jest aż tylu tych wyznawców, to powinno być banalne. Oznaczało, że mimo wszystko nie kojarzyli się tak dobrze, a kontrola nad całym miastem, skoro dopiero tutaj przybyli, była również niemożliwa. Shikarui mógłby błądzić po omacku i szukać. Przecież do tego był tresowany. Trzymaj psa krótko na napiętej smyczy, a kiedy nadejdzie czas – niech szuka! Niech łowi. Tylko że nie mieli czasu. Skoro jakieś źródło wskazywało na to, że Jashinita znalazł azyl w tych okolicach, a potem zamierzał ruszyć w stronę gór, należało go złapać jak najszybciej. Jeśli potem wkroczy na tereny przejęte przez ludzi Wyklętych, nie będzie już czego szukać. Tam to dopiero byłyby próby odnalezienia igły w stogu siana! Tylko że tutaj najwyraźniej nic Odzie nie pasowało. Nie wspominając, że Asaka była zła i uparcie milczała, unosząc się swoją dumą. Słodkie. Zwłaszcza wydało mu się to słodkie, kiedy pomyślał, że Asaka może być zazdrosna o Ryutaro. Chwilowo nie rozckliwiał się nad problemem, jak to słusznie jego żona ujęła – później będzie czas, żeby sobie pewne sprawy wyjaśnić. Na próbowaniu się skończyło, bo postanowił się wycofać. Zastanawiając się w zasadzie, skąd w ogóle ta jego chęć do próbowania, na której właśnie się przyłapał. Na wychodzenie przed szereg. Obok stał ten niemy on, który kalkulował pieniądze, zastanawiał się, czy za przysługę więcej zapłaciłby bandyta czy jednak ten cwaniaczek, który się wywalił na środku rynku. Ten dawny on był szary. A ten obecny on? Szarość dawno się rozwiała, odlatując zeszłej jesieni na skrzydłach bocianów, gdzie biel zmieniala się w resztki czerni. Zawsze pośrodku. Nie był już otoczony niebieskim i szarością. Doskonale zdawał sobie sprawę, jak to się stało. Gdy on był niebieski, a Asaka promieniowała czerwienią swojej wstążki i charakteru, wyciągnął ku niej rękę. Wtedy wszystko zamieniło się w fiolet. Jak niebo podczas zachodu słońca zmieniało się w lawendę.
Kiedy mężczyzna gwałtownie sięgnął po miecz, Shikarui wycenił jego szybkość, tak jak wcześniej ocenił go Tsujiteiganem, zanim jeszcze przedarli się przez tłum. Hmh, "przedarli" to za dużo powiedziane. Drgnął. Drgnęła mu lekko ręka na rękojeści wakizashi, które gotów był wyszarpnąć z sayi i wyjść na spotkanie z ciężką klingą. Na drgnięciu zakończyło się. Tak, bardzo zabawna sprawa, bo gdyby nie to, że wcześniej sprawdzał Odę, właśnie sprawdziłby, czy będzie żył po odcięciu mu głowy. Jego myśli pokrywały się z tymi od białowłosej. Doszedł do nich jeszcze fakt, że na jego miejscu chciałby sprawdzić ciało osoby z nim współpracującej, czy czasem nie jest Jashinistą. To, że nie był poszukiwanym w przebraniu, nie wykluczało jednak, że nie jest na usługach tego Jashinisty.
- Owszem, z logiką Asaki wszystko jest jasne. Z twoją staje się pokrętne. – Nie podobało mu się to, że obrażał mądrość Asaki. Zwłaszcza, kiedy sam gadał jak pijany. Ten pokaz siły z mieczem nie zrobił na czarnowłosym żadnego wrażenia. Dalsza część konwersacji została jednak przerwana, bo białowłosa jasno dała do zrozumienia, że jej noga nie będzie deptać brukowanej kostki przed nosem Ody-niby-nie-Jashinisty ani sekndy dłużej. Nie musiała go nawet ciągnąć, kątem oka zobaczył jej ruch, który był zdecydowanym znakiem do wymarszu. Nagłym i szybkim. Buzujące z kobiety prądy elektryczności skutecznie zniechęcały do nawiązywania z nią jakiegokolwiek bliższego kontaktu, toteż czarnowłosy przez tę chwilę się nie odzywał i pozwalał jej chociaż trochę ochłonąć.
- Sądzę, że on jest Jashinistą. – Dwa przeciwieństwa – ona "wkurzona-to-za-mało-powiedziane" i on "spokojny-aż-nadto". Tak też spokojny był jego głos. - Pomyślałem nawet, że może być tym poszukiwanym Jashinistą, ale sprawdziłem go. Nie ma na sobie iluzji. – Chodziło mu rzecz jasna o technikę z ninjutsu, podstawową i znaną wszystkim ninja. Zatrzymał się razem ze cytrynooką i powoli rozejrzał się we wszystkich kierunkach wokół nich z aktywowanym limitem krwi na widzeniu teleskopowym, by upewnić się, że nie byli śledzeni i że nikt nie próbuje ich podłuchać. Namierzył też Odę. - Najciemniej pod latarrnią. Początkowo nawet nie założyłem, że może być kultystą, ale jego odpowiedzi przestały się kleić. Były sprzeczne. – Skierował w końcu wzrok na Asakę, wyłączając oczy. - Jeśli moja teoria jest słuszna, wspomniane tropy muszą być pułapkami. Na razie śledziłbym Odę. Przynajmniej przez chwilę. Ten Jashinista jest z Sogen. Można też popytać ludzi o przybyszy z Sogen. W ciągu paru dni przeciez nie zbudowałby kultu z tutejszych obywateli, zwłaszcza jeśli próbuje się kryć. Ktoś coś musiał słychać. Możemy się rozdzielić i za dwie godziny spotkać w tym miejscu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Sheep eat the grass, wolves eat the deer
and dragons eat everything that doesn’t run away fast enough.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1411
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Centrum Osady

Postprzez Asaka » 18 mar 2019, o 21:31

To nie był dobry dzień. Zaczął się wspaniale, jak każdy rozpoczęty u boku czarnowłosego młodzieńca, ale wszystko zaczęło się psuć, gdy dotarli do Shiroi-iwy. Chociaż nie, przesadzam, wszystko zaczęło się psuć, gdy do gospody, w której zajęli sobie miejsce i dumali nad obiadem wszedł Ryutaro. Gdy zaczął peplać jaki to on nie jest biedny, gdy Shikarui zwrócił na niego uwagę swoich pięknych, lawendowych oczu… I gdy zwietrzył robotę jak pies gończy zwietrzy dzika, a robota = ryo, więc zaczął się przymilać i podlizywać do mężczyzny, co rozsierdziło temperamentną Asakę.
Tygrys tym razem jednak nie milczał i odezwał się, dodając swoje do jej słów w odpowiedzi do łowcy mątw wszelakich. Nieco ją to podniosło na duchu, ale tylko nieco – a to, że poszedł za nią bez zawahania było też jak kamień z serca. Nie to, by białowłosa sądziła, że Shiki zostanie tam i będzie się jeszcze próbował z kimś ustawiać. Nie. Sądziła, że pójdzie za nią, ale zawsze przecież istniała szansa, że zdarzy się coś innego, prawda? Jednak wierzyła w niego bądź co bądź, choć mogło się wydawać, że nie jest tak do końca. Shikarui był spokony, prawie zawsze (a było to słowo-klucz), ale to nie znaczyło, że widziała w nim jakąkolwiek szarość. Błękit uspokajał nawet jej czerwień i choć kolory czasem się ze sobą gryzły, to ostatecznie przecież współgrały.
- Że co? – w pierwszej chwili wydawało jej się to niedorzeczne i mogła zareagować zbyt ostro, ale zaraz uderzyła ją inna myśl: co, jeśli to przemyślane działanie by wykończyć ludzi gotowych zapolować na tego, który zrzeszył tych wszystkich ludzi. I Shikarui… naprawdę mógł mieć rację. - Chociaż… W sumie… - w sumie to nie było takie głupie i Asaka z delikatnym przestrachem i determinacją spojrzała na Sanadę. - W takim razie może i dobrze, że wyszło jak wyszło – i istniała szansa, że jednak zostaną uznani niegodni uwagi, bo sami dali sobie z tą robotą „spokój”. Znaczy Asaka nie zamierzała, bo i tak czy tak planowała wykonać robotę, no ale zupełnie inaczej niż na to wskazywał początek.
Złość ulatywała z niej z każdą sekundą. I z każdą kolejną przypominała też sobie coraz więcej szczegółów. Chociażby o listach gończych, które imć Oda ze sobą przytachał. Globalne listy gończe i wymienił dwa istniejące jeszcze kraje kupieckie – Shigashi oraz Ryuzaku. Więc to tam ewentualnie mogliby się udać po nagrodę za schwytanie wyznawcy Jashina, za którego wyznaczona była nagroda.
- Skąd wiesz, że jest z Sogen? – jakoś nie przypominała sobie tego szczegółu z toku rozmowy i z informacji, jakimi zechciałby się podzielić Oda. - Na pewno mówił, że listy gończe są globalne i wymienił kraje kupieckie… - dziewczyna zastanowiła się przez chwilę, nim nie odpowiedziała. - Ludzi chyba nie ma co pytać. I faktycznie można założyć, że tamci „podejrzani” to pułapka, jak cała ta farsa. Może faktycznie najlepiej na razie śledzić Odę – była już spokojniejsza, ale to nie znaczyło, że wzrok jej jakoś bardziej wyłagodniał. I nie znaczyło, że później sobie nie pogadają. - Tak, jego odpowiedzi były mętne. Kłóciły się ze sobą. A ja aż tak słabej pamięci nie mam, żeby nie pamiętać, co się do mnie mówiło minutę wcześniej.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 859
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Centrum Osady

Postprzez Shikarui » 18 mar 2019, o 23:41

Właśnie - że co. To było tak samo szalone w pierwsze części jak próba dołączenia do Jashinistów, żeby dostać się do celu. Zaczynając od tego, że byli właśnie w tłumie i każdy mógł to słyszeć (choć Shikiemu wydawało się, że jest taki gwar, że ledwo słyszy własne myśli i starał się sam nie drzeć ryja w tym wszystkim). Z tym, że ta próba była naprawdę złym pomysłem, a to? To brzmiało o wiele bardziej prawdopodobnie niż to, że Oda naprawdę chce zebrać dwójkę ludzi, żeby z nimi zapolować. Wszystko przez te nieskładności. Przez to, że im dłużej to trwało tym było bardziej mętne. Nie dało się tego nawet zwalić na kwestię płomieni, tych błękitnych, które wypalały go zniecierpliwieniem od środka. Zachowanie mężczyzny przeczyło wszelakiej logice w kwestii ścigania kogoś tak niebezpiecznego, kto mógł nawet za pomocą swoich sług "podbić fort". Cokolwiek to znaczyło, bo pewnie ten fort był pięcioosobowym namiotem. Poczekał, aż ta wiadomość, zalążek myśli się w niej zalęgnie, przetrawi ją i zrozumie. Zrozumiała od razu. Nie kazała na siebie wcale czekać. Chyba nawet się trochę uspokajała. Skinął głową, kiedy wypowiedziała magiczne "może". Tak, tak, to szerokie i głębokie. I wiecie co? Też niebieskie. Sporo tego koloru zaczęło się plątać w koło, a tak być nie powinno. Zbyt łatwo było pomylić blue ze smutkiem.
- Pamiętasz rozmowę z Ryotaro w karczmie? Mówił, że Oda przywiodły ślady z Sogen aż tutaj. Że prowadzą dalej, do Dai... - Urwał na moment. I znów - gdyby nie to, że Ryutaro był w zasięgu jego wzroku i rozpoznałby sztuczne przebranie z jutsu, podejrzewałby, że najciemniejsze pod latarnią. Niepozorny Ryutaro. - Do Daishi. - Zakończył po mrugnięciu, ucinając własną myśl, by drugą - tą wypowiadaną - dokończyć. - Wspominał też, że Oda jest znanym łowcom nukeninów. - Dodał, tak dla obalenia wcześniejszych podejrzeń. Shikarui nigdy nie zakładał niczego na pewno w takich sprawach, chyba że coś było dla niego wygodne. Wyjątkowo wygodne. Wtedy przyjmował tę wersje prawdy, bez względu na tu, czy była prawdziwa. Była jego wygodną prawdą i tylko to się liczyło. Zazwyczaj doskonale zdawał sobie sprawę, że przesiąknięta jest kłamstwem. I umalowana na niebiesko. Skinął znów głową i ruszył w kierunku, z którego jeszcze przed chwilą się wycofywali. Albo i nie? Wszystko zależało od tego, gdzie był pan Oda.
- Dlaczego tak się na mnie zezłościłaś?
Obrazek

Sheep eat the grass, wolves eat the deer
and dragons eat everything that doesn’t run away fast enough.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1411
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Centrum Osady

Postprzez Hitsukejin Shiga » 20 mar 2019, o 00:00


BIały królik.
Misja Państwa Sanada rangą B.
33/67


Rzeczywiście i to było faktem, Asace nie było po drodze w postępowaniu z Seigenem Odą. Ani kurcze ciutek. Przecież nie powinien sie wywalać na placyku, nie powinien robić bałaganu, ani nie powinien się unosić. A mimo to, mężczyzna robił właśnie to wszystko, na swój własny specyficzny sposób. W ten właśnie sposób zamiast zdominować i uczynić Sanadów sobie podleglymi - mężczyzna coraz bardziej ich do Siebie zrażał. A jakby tego było mało, to jego wypowiedzi mało sie kleiły. Albo go nie śłuchali. To znaczy, trochę go nie słuchali, bo mieli złe podejśćie, ale faktem jest to, że Oda tez nie wszystko też zdawał się mówić nie wiedzieć czemu. Skoro już, jak to Asaka zauwazyła, narobił baganu rozstawiając się na placyku... To po co teraz szyfrował własne wypowiedzi i własne myśli? W jednej chwili mówi, że nie ma pewników, podejrzenia, rozmyte tropy, a za chwile wykrzykuje kto jest podejrzany. Toż to się tak bardzo kupy nie trzyma jak to tylko jest możłiwe. I oni to wyłapują, coraz bardziej. Wszystkie te nieścislości, wszystkie te głupie zagrywki i głupie zachowania. Wszystkie te potencjalnie niezamierzone błędy w taktycznym myśleniu, popełniane nie wiedzieć czemu. To wszystko bardzo rzucało się w oczy, nie tylko była w domyśle. Tu wszystko miało atmosferę totalnej niespójności. Gdyby obok stała jakaś bardziej wymagająca konstrukcja to by się rozpadła od samego faktu przebywania przy takim epicentrum nieścisłości i niespójności.
-Bah. Bo rysopisu nie mam. Tylko pobieżne wytyczne. A co, jak się okaże, że ruda nie jest jedna, bo są dwie, albo na jeża obciętych jest kilku, to ręce rozłożysz? Padniesz plackiem i będzie O Kamisamo dopomusz jestem biedną Asaką? Jestem łowcą, nie katem. Kat dokańcza tylko dzieła, a łowca musi wytropić ofiarę. A ty byś chyba chciała na gotowe wejść, cała na biało, wypiąć te swoje cycki do przodu z dumą i zgarnąć potem 650 ryou za zlecenie. Chyba sobie śmiesz kpić. - Gdzieś już w tym momencie było widać, że z tej współpracy to chyba nic nie będzie jednak. Ani jedna strona ani druga coraz bardziej nie chciały mieć ze soba nic wspólnego. I jedynie biedny Ryutaro między młotem, a młotem...
-Logika? Kobiety? Chłopaku proszę cię. Nie ma bardziej nielogicznej istoty niż kobieta! - Z dość dużą pogardą w głosie Oda wyartykuował swoją odpowiedź na to, co Shikaruiemu się nie podoba, a o czym nie omieszkał Seigena poinformować w całkowicie dobrej wierze, dobrymi chęciami wypełnion.
I nagle stało się to, co stać się musiało. Jedna ze stron pękła, stwierdzając, że już psychicznie po prostu nie da rady. Na swoje własne może i szczęście, była to Asaka. Porzuciła jakąkolwiek chęć współpracy z mężczyzną i wycofała się rakiem, sugerując Shikaruiemu, że lepiej, żeby i on razem z nią odszedł, a nie próbówał po raz kolejny iść pod prąd wbrew jej poglądom, słowom, chęciom i działaniom...

Włączenie tsujki pozwoliło orzec, że kompletnie nikt ich nie śledzi, nic a nic nie podąża ich tropem po tym jak się rozstali z Odą. Mężczyzna zwyczajnie sobie odpuścił. Nie podążał za nimi, nie wołał, nie robił nic. Ogarniał swoje rzeczy, szykował się do drogi...
Pojawiła się idea, że to może Oda tutaj jest głównym złodupcem. Idea ta zostałaby może i jakoś skomentowana, ale po rozstaniu się z Odą - rozstali się chcąc nie chcac także z Ryutaro. Bo jeśli oni nie współpracują z łowcą to on nie ma czego szukać na własną rękę, toteż zniknął odchodząc w siną dal.

Ryutaro, jeśli Shikarui postanowi go ztsujkować okaże się, że wrócił chlać w karczmie... o tutaj - viewtopic.php?f=65&t=5041&start=90

Oda, jeśli Shikarui postanowi go tsujkować i szukać, z placu uda się w stronę ulic, kierując się do tych bardziej mrocznych części, gdzie zajmie się rozmową z kimś. (Szczegóły na GG lub PW) - Temat do którego zapraszam w razie śledzenia Ody:
viewtopic.php?f=65&t=3327

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2730
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Centrum Osady

Postprzez Unari » 22 sie 2019, o 00:39

Dzisiejszy poranek nie różnił się niczym szczególnym od pozostałych. Gdy słońce zaczęło wyłaniać się zza horyzontu, osada, jak i jej okolice zaczęły wybudzać się ze snu. Na samym początku rośliny oraz zwierzęta w pobliskich lasach i na pobliskich polanach budziły się do życia, natomiast nieco później pierwsze żywe dusze zaczęły opuszczać swoje domy i pokazywać się na ulicach wioski. Chłopi ruszali na pola, natomiast handlarze oraz kupcy do centrum osady, na targ, aby przygotować i otworzyć swoje stragany. Niedługo po nich, na placu targowym pojawili się pierwsi ich potencjalni klienci, którzy o tej porze najczęściej próbowali znaleźć świeże warzywa oraz inną żywność.
Unari dzięki życzliwości kapłanów z pobliskiej świątyni, mógł spędzić zeszłą noc w ciepłym i dość przytulnym lokum. Za drobną pomoc zgodzili się, aby został u nich na noc. Młodzieniec opuścił sanktuarium, gdy słońce wyszło niewysoko ponad linię horyzontu. Do centrum osady przybył trochę później niż pierwsi konsumenci, lecz w innym celu niż oni. Chciał pokręcić się między straganami, do czasu aż publiczne łaźnie zostaną otwarte, aby móc zażyć ukochanej, gorącej kąpieli z samego rana. Krążył między innymi przez parędziesiąt dobrych minut, gdzieniegdzie nawet udało mu się nawiązać jakąś rozmowę. Tutaj jakaś staruszka tłumaczyła mu jak rozpoznać najświeższe i najlepsze warzywa, tam jakiś kupiec próbował mu wcisnąć jakieś tandetne miski za połowę ceny, gdzieś indziej przez przypadek podsłuchał rozmowę dwóch kobiet plotkujących na temat swoich sąsiadów. Gdy obszedł już wszystkie stragany po dwa razy, przysiadł na jednej z ławek znajdujących się przy kamiennym oczku znajdującym się w centrum, aby w ciszy i spokoju podziwiać kolorowe karpie koi.
Mowa | 'Myśli' | #33CC66 | Bank | PH
Avatar użytkownika

Unari
 
Posty: 9
Dołączył(a): 13 sie 2019, o 18:26
Wiek postaci: 17
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Patrz avatar/opis ubioru w KP.
Widoczny ekwipunek: Torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7620
GG: 0
Multikonta: ---

Re: Centrum Osady

Postprzez Oshi » 22 sie 2019, o 21:54

Informacje ogólne

Typ: Misja D
Uczestnik: Unari
Nazwa: Moralne decyzje


Dzień był przyjemny tak jak każdy poprzedni. Lato w tym regionie przynosiło mnóstwo powodów do zadowolenia, zwłaszcza sprzedawcą którzy obławiali się na kolejnych infratnych transakcjach. Większość ludzi nie zwracała uwagi na przypadkowego młodzieńca, który nijak nie rzucał się w oczy... Unari jak nazwano bohatera tej opowieści, skrywał w swej przeszłości tajemnicę przez którą stał się wyrzutkiem własnego rodu. Od ponad dwóch lat zwiedzał obce krainy, adaptując się do życia w całkowitej izolacji od typowego społeczeństwa. Żył dzięki własnej przebiegłości i rozeznaniu w charakterze człowieka. Tym razem znowu mógł udowodnić czy właściwe wybory były tak jasne jak odróżnienie czerni od bieli. Wodząc wzrokiem po stawie pełnym kolorowych karpi, mógł zauważyć wreszcie coś równie błyszczącego... Tym razem jednak, nie była to wielobarwna łuska. Pośród tysiąca małych kamieni wysypanych na dnie, widniała złota moneta ustawiona niby na sztorc. Chłopak mógł całkowicie zignorować znalezisko, jednak w istocie kto o niepewnej przyszłości... Koczujący w tawernach i tanich karczmach, mógł przepuścić szansę na zarobek... Być może to właśnie dzisiaj do blondyna uśmiechnęło się szczęście.
Obrazek

Towarzysz podróży •<~

Obrazek

•Imię: Burū
•Wiek: 2 lata
•Płeć: Męska
•Wielkość: 75 cm

...*Wąż ukrywający się przeważnie gdzieś na ciele Oshiego, owinięty wokół szyji przyjemnie syczy mu do ucha gdy krew niemal wisi w powietrzu. Złote spojrzenie pionowych źrenic, niebieskie łuski mieniące się w słońcu zielonym odcieniem. Chłopak nadał mu miano Burū... Było to pierwsze co przyszło do jego głowy, gdy ujrzał jak mały gad wydostaje się z rozciętych wnętrzności większej besti.*...
Avatar użytkownika

Oshi
 
Posty: 504
Dołączył(a): 27 sie 2017, o 22:46
Wiek postaci: 19
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: -Niebieskie włosy.
-Całe ciało pokryte tatuażem w motywach lasu.
-Zlote oczy.
-Wakizashi na plecach, przy pasku.
-Czerwony płaszcz, przewiązany w pasie rękawami.
-Czarne bawełniane spodnie.
-Typowe sandały do kostki.
Widoczny ekwipunek: -Plecak(Eventy/misje/wyprawy).
-Torba biodrowa.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=59104#p59104
GG: 49753745
Multikonta: O.O

Re: Centrum Osady

Postprzez Unari » 23 sie 2019, o 12:26

Misja D
Moralne decyzje



Unari siedział tak, wpatrzony w taflę wody, już dłuższą chwilę, słońce zaczęło lekko przygrzewać mu plecy i tył głowy, jednak mu to odpowiadało. Ludzie krążyli niedaleko niego, lecz na nim nie robiło to większego wrażenia, młodzieniec całkowicie oddał się tej chwili relaksu. Można powiedzieć, że w pewnym momencie stracił kontakt z rzeczywistością, niby był tam, egzystował, siedział na ławce, ale większość impulsów ze świata zewnętrznego nie docierała do niego. Z transu mógł go wybudzić tylko jakiś mocniejszy lub rzadziej spotykany bodziec. I tak też się stało. W pewnym momencie, w oku Unariego ukazał się błysk czegoś znajdującego się pod wodą. To on spowodował wybudzenie się z transu. Młodzieniec przeciągnął się, rozejrzał się na boki i skierował swój wzrok z powrotem na sadzawkę. Lecz tym razem próbował zlokalizować nieznaną rzecz, która przed chwilą mignęła w jego ślepiach. 'Ciekawe... co to mogło być..'- pomyślał, a po paru sekundach jego oczom ukazała się złota, błyszcząca moneta, pionowo wbita między kamieniami leżącymi na dnie. Niby nic szczególnego, ale jednak musiało być w niej coś innego, coś specjalnego, skoro jej błysk był w stanie wyciągnąć chłopaka z tego błogostanu. Unari świadomy tego faktu, postanowił przyjrzeć się jej bliżej. Czuł że może być w niej coś interesującego. Wstał z ławki i podszedł do kamieni znajdujących się na brzegu oczka. Uklęknął przy nich, podwinął prawy rękaw swojej bluzki, tak aby przy zanurzeniu ręki w wodzie ten się nie zamoczył. Jeszcze raz spojrzał na monetę i podjął się próby jej wyłowienia. Po paru sekundach znalazła się on już w jego dłoni. Chłopak wyciągnął swoją zdobycz z wody i trzymając monetę zaciśniętą w pięści wstał z ziemi, aby powrócić na ławkę. Zasiadł na miejscu, które przed chwilą zajmował, otworzył prawą dłoń, w której znajdowała się wyłowiona rzecz. Zaczął się jej przyglądać, wycierając ją przy tym kciukiem drugiej dłoni, aby pozbyć się pozostałości ziemi, które mogły się na niej znajdować.
Mowa | 'Myśli' | #33CC66 | Bank | PH
Avatar użytkownika

Unari
 
Posty: 9
Dołączył(a): 13 sie 2019, o 18:26
Wiek postaci: 17
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Patrz avatar/opis ubioru w KP.
Widoczny ekwipunek: Torba na prawym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7620
GG: 0
Multikonta: ---

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shiroi-iwa (Osada Rodu Hyūga)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość