Ulice

Re: Ulice

Postprzez Asaka » 22 mar 2019, o 19:54

Nieciekawe, mroczne ulice Shiroi-iwy, to brzmiało niemalże jak oksymoron. Tym niemniej chyba każda większa osada mogła się poszczycić taką niechlubną częścią, gdzie mieszkali gorsi przedstawiciele społeczeństwa. Nawet tutaj, w stolicy Kyuzo, siedzibie lidera rodu Hyuuga, którzy swymi białymi oczyma przeczesywali okolicę, nie zawsze było kolorowo.
Shikarui miał szczęście, że załapał od razu – i Asaka wyczuła to, widząc inteligencję na jego twarzy, a nie zwyczajową gębę, która ewidentnie nie nadąża za potokiem słów i dziwnych porównań, którymi Asaka sypała jak z rękawa. A miał szczęście, bo dzisiaj, teraz jej cierpliwość ponownie wisiała na włosku – bomba wybuchła, a teraz powoli składała się do kupi i nie znaczyło wcale, że zaraz znowu ktoś nie naciągnie żyłki na pułapce z notką.
- Przy moich rodzicach nie robiłeś tego tak ostentacyjnie i bez wyczucia – ta, zdecydowanie znalazł wspólny język z Ryutaro. Niebezpiecznie szybko i niebezpiecznie skutecznie, co wcale jej się nie podobało. Nie podobało jej się też, że gdy Syn Smoka dowiedział się, że są małżeństwem, pochwalił jej gust, a jego tak nie do końca – bo Asaka jednak odebrała to tak, jakby ten mówił o chwaleniu Słodziutkiej przez Shikiego. Nieistotne. - Ten biały rumak bardzo szybko by się utytłał w błocie i kurzu – burknęła pod nosem, ale nie wyrwała się, gdy Shikarui objął ją ramieniem i przyciągnął do siebie tak, że teraz szli obok siebie bardzo blisko. Zwykle nie okazywali sobie takich czułości publicznie, ale nie miała teraz nic przeciwko. - Ale czasami mógłbyś coś powiedzieć – niekoniecznie od razu rąbnąć kogoś pięścią w kaprawą gębę, bo od tego była tutaj ona. Zazwyczaj. Bo to ona była ta gwałtowna. Ale obronić słownie? Nie miałaby nic przeciwko, gdyby usłyszała chociaż werbalne wsparcie.
Na stwierdzenie, że się nie poprawi z wazeliniarstwem tylko wymamrotała coś niezrozumiałego pod nosem.
W tej dzielnicy Asaka była bardziej uważna, ale zdecydowane nie okazywała strachu. Bo i czego się bać? Oferowane im ziółka olewała, nie zaszczycając nawet spojrzeniem i po prostu szła za drogą wskazywaną przez Sanadę, do momentu, w którym zakomenderował, że trzeba wleźć na dach. Shiki widział i bez tego, ale ona nie, więc z westchnieniem – bo nie była to jej ulubiona forma poruszania się po mieście i spędzania czasu – bez większego problemu wdrapała się na dach najbliższego budynku i tam starała się poruszać już znacznie ciszej, by móc wyjrzeć zza krawędzi dachu i zobaczyć co cel ich śledztwa wyprawia.
Była zgorszona. Jak szybko wyjrzała, tak szybko schowała się z powrotem i z wyjątkowo obrzydzoną miną pozwoliła sobie na zsunięcie się po dachu z powrotem z kierunku, z którego się nań wdrapali. Chwilę później z powrotem była na ziemi.
- Jasne. Ale jak skończy to może jednak sam ruszy gdzie trzeba. Na razie chodźmy za nim – nie mówiła głośno i odezwała się dopiero, gdy Shikarui był z powrotem przy niej. Jej mina wyrażająca obrzydzenie nadal nie zdążyła zniknąć, zwłaszcza była widoczna, gdy położyła nacisk na jedno słowo.
Była kurewsko przeciwna traktowaniu kobiet tak przedmiotowo jak zaprezentował to Oda. Ale nie zamierzała ratować prostytutkę przed losem, który najpewniej sama dla siebie wybrała, by zarobić na życie. Nie była żadną samarytanką i altruistką.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 875
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Ulice

Postprzez Hitsukejin Shiga » 23 mar 2019, o 00:33


BIały królik.
Misja Państwa Sanada rangą B.
39/67


I w sumie teraz fabuła znów się rozwleka. Jeśli któreś z was moje drogie robaczki myślało, że jako zły los wam odpuszczę... Nic bardziej mylnego. Otóż Shikarui wyznawał, jak widac piękną, zasadę - nic co ludzkie, nie jest mi obce. I o ile Asaka była cięzko zniesmaczona - Czekajcie, czy to oznacza, że Asaka jest dziewicą albo coś, że ją to gorszy? - i osunęła się spowrotem na dach, nie chcąc obserwować strasznych widoków wyrysowujących się przed jej oczętami, tak Shikarui był trochę jak ten nastolatek dopiero odkrywający narządy intymne - wpatrujący się pilnie w Odę, jakby w tych posuwistych ruchach parówki w bułcę hotdogowej szukał prawdy uniwersalnej o świecie, czakrze, o swoim Panie Hanie... Nie no. Żarciki kosmonauciki. Nie ma prawd dotycących tak stosunkowo fundamentalnych rzeczy kreujących świat... Ale jest coś innego. Coś, czego nie dostrzegła Asaka, niestety, bo no cóż, nie zdzierżyła patrzenia na ten akt prokreacji w miłości do matuszki natury... dostrzegł ten, któremu to nijak nie przeszkadzało i mógł patrzeć na seks godzinami - Shikarui. Shikarui widzi, że zapłata dla kobiety jest bardzo... specyficzna. No po tym jak mężczyzna skończył w swojej kobiecie, zamiast ryou wciśniętych w rękę, wciska jej jakiś liścik na zwitku papieru. O ile to nie jest wyrafinowana forma "Skrytka jest tu i tu, a tam hajsy, złoto złoto bejb!" to właśnie nastąpiło przekazanie wiadomości. I porozumiewawcze spojrzenia. Mężczyzna po wszystkim zgarnął broń... i poszedł sobie.

I znów, jeśli się nie planujecie rozdzielić, to i ona i on idą w inne kierunku.
Ona się uda tutaj, gdzie praktycznie zaraz po wejściu skieruje się na zaplecze i tam wam zniknie z oczu - jeśli Shikarui będzie chciał tutaj pięknie patrzać oczami to niech pisze na GG lub PW po szczęgóły - wolałbym nie spoilerować. viewtopic.php?f=65&t=5041&start=90
Z kolei Oda udaje się viewtopic.php?f=65&t=62&start=60 gdzie całkowicie niepodejrzanie powie coś jednemu ze strażników, który pójdzie po zastępstwo przed wejściem do siedziby władzy, a z tym strażnikiem uda się na bok na słówko. Ot tak, całkowicie niezobowiązująco, jak dla mnie - nic podejrzanego, prawda?

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Ulice

Postprzez Shikarui » 23 mar 2019, o 10:17

Byli ludzie, przy których trzeba się było wysilić bardziej. Ba! Byli ludzie, dla których, przede wszystkim, warto się było wysilać. Osoby z klasą i polotem, które znały swoją wartość, miały wobec siebie wysokie oczekiwania, więc i od innych wymagali czegoś więcej niż zwykłego lizodupstwa. Jak rodzice Asaki. Jakoś nie wydawało mu się też, żeby Asaka uwielbiała, gdyby ją zasypywał bez przerwy komplementami i co kroku opiewał jej urodę. Zresztą - to wcale nie leżało w jego charakterze. Nie pozwalał jej jednak też zapomnieć, że uważa ją za piękną, zdolną i mądrą, nawet jeśli te słowa nie były codziennością. Były specjalne, bo i białowłosa była specjalna. Jakoś umknęło mu to, że tamten komplement, który został wystosowany przez Ryutaro, nie był pochwałą Mori, a jego samego. Że to tak odwrotnie - że to Asaka ma dobry gust. Hmm, w sumie polubił, na swój sposób, tamtego mężczyznę - dobrze czuł się w jego towarzystwie. On błyszczał, bił po oczach swoją szeroką klatką piersiową i był na tyle ekspresywny, że można było od niego czerpać emocje pełną parą. Aczkolwiek - przedawniona sprawa. Nie wyglądało na to, żeby mieli się na tamtego mężczyznę jeszcze natknąć, ale to i lepiej (bo jeszcze nie wiadomo było, jaki to ten Los bywał przewrotny). Ten "wspólny język" pewnie doprowadzałby Asakę do jeszcze większego zgorszenia, karuzela by się nakręcała, a Shiki jak to Shiki - niby nie potrzebował wiele, by się do kogoś przywiązać, ale to musiał być naprawdę wielki gest. Przynajmniej w jego rozumowaniu.
Fakt, biały rumak bardzo szybko zostałby zabrudzony. Zbroja pokryłaby się rdzą. Sadzą. Cel uświęcał środki, a tak prawdziwy rycerz nie mógł rozumować. Dlatego te zatęchłe uliczki nie robiły na nim wrażenia i wręcz - pasował do nich bardziej niż do świata zewnętrznego. Rozluźniały się tu mięśnie i umysł zaczynał być lekki, gdy nie ważna była twoja prezencja. Liczyło się to, jak mocno potrafisz komuś przypierdolić. I tak, zdecydowanie wyznawał zasadę, że nic co ludzkie nie jest mi obce. Nie przeszkadzał mu widok seksu w zaułku, ale zdecydowanie nie był to obrazek, w który wpatrywałby się jak w malowany. Obrazek jak obrazek - zwykła, szara rzeczywistość. Jedni odreagowywali po walnięciu komuś prawego sierpowego (i wcale nie chodziło o Asakę, skądże!), inni opłacali dziwki za szybki numerek. No właśnie - opłacali. Czym? Biletem do teatru, bo kobieta była fanką wysokiej kultury? Mapą do skarbu? Jeśli liścik był rozwinięty, to Shikarui zamierzał go przeczytać Tsujiteiganem. Nawet nie obejrzał się za żoną, która już zsunęła się w dół. Na wysokości czuł się zdecydowanie lepiej. Jak kot - bezpieczniej. Ściągnął łuk z pleców i nałożył na niego dwie strzały - po jednej na każdą nóżkę. Strzała na nodze Ody zawierała notkę. Jedna nóżka milej pani, druga nóżka miłego pana. Wypuścił strzały i założył łuk na plecy. Skoczył w dół, ewentualnie zbiegł kawałek po ścianie, w zależności od wysokości budynków, pomiędzy ich dwójkę, wyciągając w trakcie dwa miecze. Zamierzał przyłożyć je do szyi podejrzanych.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Sheep eat the grass, wolves eat the deer
and dragons eat everything that doesn’t run away fast enough.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1422
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Ulice

Postprzez Asaka » 23 mar 2019, o 11:53

Gdyby jakimś nieszczęśliwym trafem jednak natknęli się jeszcze na Ryutaro i nadal prowadziliby rozmowę z Shikaruiem w takim stylu jak poprzednio, to Asakę faktycznie mogłoby coś trafić. Na przykład szlag. Bo nadmiar ekspresyjności Syna Smoka ją przytłaczał. Ten jego błysk nie oślepiał, a mierził. No i gdyby Sanada postawił na swoim i ciemnowłosy poszedł z nimi, to udobruchanie Asaki nie byłoby kwestią przeproszenia i obiecania poprawy. Trwałoby to zdecydowanie dłużej, a czarnowłosy musiałby się wysilić dużo bardziej. Chociaż stwierdził, że tej jednej rzeczy na pewno nie poprawi. Niedobrze. Nie było jednak co gdybać, a fakt pozostawał faktem, że Asaka powiedziała już Shikiemu co myśli o targanu ze sobą osób, które jej nieszczególnie do gustu przypadły i nie pytanie jej nawet o zdanie. Nie było sensu drążyć. Nie potrzebowała też ciągłych zapewnień o swojej zajebistości, może dlatego, że wcale się za taką nie miała. Wbrew powszechnie panującej opinii, która wzięła się chyba z tego, że zawsze plecy miała proste, pierś wypiętą i patrzyła przed siebie, a nie płochliwie pod nogi swojego rozmówcy. Bo pierwsza zasada brzmiała – nie pokazuj, że możesz być gorsza, bo nie jesteś. I tak się toczyło, droga prowadziła do tego właśnie miejsca. Do tego dachu, z którego Shikarui spoglądał jak sęp na Odę i jego tymczasową partnerkę i na Asakę, która stała pod budynkiem i zadzierała głowę, patrząc na Shikiego i czekając aż zlezie na dół.
No jakoś tak się składało, że Asaka nie czuła żadnej przyjemności ani fascynacji w oglądaniu czyjegoś stosunku w ciemnym zaułku. Jasne – rzecz jak najbardziej ludzka, ale no właśnie… Tuż po nerwowej sytuacji lecieć i szukać wolnej prostytutki, która powypina się trochę, by dać tę chwilową ulgę było takie… tak jakby się nad sobą nie panowało. Nad sobą, nad swoimi emocjami… Jakby liczył się tylko seks byle gdzie i byle z kim, byle był. A tego absolutnie nie pochwalała. Białowłosa nie była ani wstydliwa, ani tym bardziej pruderyjna. Nie znaczyło to jednak, że musi się gapić na czyiś szybki numerek i czuć z tego jakąś radość. Tylko tyle i aż tyle.
Chyba nie spodziewała się, że Shikarui ściągnie z pleców łuk i nałoży na niego dwie strzały. I że w y s t r z e l i. Złotooka przeklęła siarczyście pod nosem i już zaraz z powrotem właziła na dach budynku, by już bez wygłupiania się i kombinowania jak tutaj poruszać się najciszej jak tylko się da, przeleźć na drugą stronę i z wysokości przyjrzeć się sytuacji na dole. I móc ewentualnie zareagować, jeśli coś jeszcze bardziej wymknie się spod kontroli. Zawsze w razie czego mogła osłonić Shikiego kryształem. Albo zablokować komuś rączki. Wszystko zależało od tego, co teraz będzie się odwalało na dole.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 875
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Ulice

Postprzez Hitsukejin Shiga » 23 mar 2019, o 22:34


BIały królik.
Misja Państwa Sanada rangą B.
42/67


Niestety nawet posiadanie Tsujitegana nie pozwoliło Shikaruiemu rozwiać swoich wątpliwości - na ten moment w słodkiej niewiedzy pozostaną wszyscy zainteresowani, czy to, co Oda wręczył swojej usługującej dupą, dosłownie, było biletem na sztukę, mapą do skarbu czy czym tam chcecie... Niestety, liścik był pognieciony i zwinięty, więc Tsujitegan nie pozwolił na nic więcej niż pojedyńcze znaki tworzące bełkot. Nikt chyba nie wręcza sobie tajnej korespondencji na pięknie wyprostowanych i zadbanych zwojach, chyba, że należy do jakiejś mrocznej organizacji której samo istnienie tez już jest jednym wielkim mysterium. Plan był dobry - bo z racji, że te budynki tak jak widzieli po drodze nie są za wysokie - strzelić, zbiec na dół, przyłożyć broń do gardła. Łatwiej powiedzieć nić zrobić jednak. Dwie strzały naciągnięte na łuk, potem świst, strzał. Mała odległość...
Uniknąć nie ma najmniejszej szansy. Jednak z racji odległości - a ta niewielka, co stanowi obosieczne ostrze - dźwięki ostrzegły szybciej niż efekty zdołały odnieść skutek. Ale, jak padło już przed chwilką - uniknąć nie ma szansy. Jedno z nich przesuwa się w bok, drugie nie dość, że przesuwa się w drugą zupełnie stronę, to jeszcze odpychając się od ściany. W ten sposób, czy tego chcemy czy nie, obie strzały wylądowały wbite w ciało Ody, który przeszyty bólem upadł na kolanka. Kobieta która była jeszcze przed chwilą z nim połączona fizycznie teraz przekoziołkowała uciekając od napastników którzy w osobie Shikaruiego zjawiłi się przy Odzie bardzo prężnie. Oda spróbował odwrócić wzrok w stronę swojego oprawcy, ale miał gdzieś to, że może zginąć. Plan się rypnął. Jedyne co zrobił, ignorując broń przy gardle, to wyrzucenie torby ze zwojami w stronę swojej towarzyszki.

Oda na kolanach, strzały w obu nogach. Z notkami. On sam ignorując nóż na gardle - he he - rzuca torbą do swojej towarzyszki. Torba ląduje przy jej nogach, ale ona nie planuje się ruszać. Patrzy jedynie zirytowana na Shikaruiego.
-Zawsze mawiałeś, że nie da się Ciebie podejść, łowco. - Jęknęła kobieta w stronę Ody. - Czego tu chcecie? - Czarnowłosa, czarnooka, zadarte kimono ukazuje na łydce trójkąt w kółeczku, widoczny teraz Shikaruiemu już całkiem dobrze. Jej głos jest nawet miły dla ucha, choć ona sama kątem oka spogląda na torbe, zastanawiając się czy nie złapać jej i nie wiać...



Pamiętajcie o wklejaniu wszystkiego.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Ulice

Postprzez Asaka » 23 mar 2019, o 23:53

Niełatwo było nadążyć za Shikaruiem. Zwłaszcza wtedy, gdy się starał, a tym razem pognał w dół muru prędziutko. Tuż po wystrzeleniu strzał. I jeszcze te miecze wyciągnął, piękny widok, ale Asaka nie była tutaj od podziwiania. Miała robotę do wykonania, wsparcie zza pleców, choć było to dlań dość dziwne, bo to zwykle ona stała w pierwszym szeregu, wspierana przez męża jego zabójczymi strzałami. Dzisiaj role się odwróciły. On zajął się Odą, a ona… Ona nie zamierzała pozwolić, by dama lekkich obyczajów teraz uciekła, nie z karteczką w dłoni (chociaż Asaka o żadnej karteczce nie wiedziała). Widziała za to wystrzeliwane dwie strzały, a wątpiła, by Shikarui chciał je obie wpakować w jedną osobę. Nie zwykł marnować strzał. Nie zwykł marnować czegokolwiek, przeczulony na punkcie pieniądza do granic możliwości. Mówiłam – ryo w oczach. I to zwykle te największe, najbardziej złote nominały.
Była przygotowana, by wykonać technikę, teraz pozostało po prostu zmieszać ze sobą chakrę i skorzystać z okazji, że prostytutka, której odsłoniona noga prezentowała ciekawy tatuaż, nigdzie nie biegła. Takich okazji się nie marnowało. Pozwoliła więc, by kryształ, o rubinowym kolorze wyrósł jakby spod ziemi w kształcie kopuły, by zamknąć kobietę w środku. Nie bardzo przy ciele, bo Asaka nie chciała kobiety udusić brakiem powietrza, ale też nie na tyle szeroko, by pozwalać jej na jakieś większe ruchy w środku. No i na pewno nie zamknęła jej tym buzi, o nie, czarnowłosa mogła sobie mówić ile chciała.
Nawet i by coś pewnie powiedziała. Albo uśmiechnęła się tryumfalnie. Ale ani nie zamierzała się wydzierać, nadal będąc na dachu, ani nikt pewnie by jej miny nie zauważył. Bo większe zagrożenie znajdowało się na dole. I był to czarnowłosy młodzieniec z mieczami w rękach i z łukiem na plecach.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 875
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Ulice

Postprzez Shikarui » 24 mar 2019, o 00:40

Gdziekolwiek by Asaka nie była - wiedział, że czuwa. Teraz, kiedy jego oczy obserwowały otoczenie wokół wiedział nawet, że czuwa na dachu. Albo raczej - że stoi na samym dole, ale w momencie, w którym zobaczyła, że sięga po łuk - już ruszyła w górę. Nie było trzeba krzyczeć, mówić. Nie potrzeba było niewerbalnych komunikatów ani przekazu myśli na poziomie Yamanka. Oni po prostu dobrze się znali. To wystarczyło. To była ta koordynacja, którą Oda podważył i o której, swoją drogą, nie mógł mieć pojęcia, bo nie widział co dzieje się po drugiej stronie lustra. Świat zaczarowany, jak z Alicji z Krainy Czarów. Tu Alicja, która pojawia się w króliczej norce, władała szkarłatnym kryształem, a kot był niezwykłym zgredem. Zgredem, który wiedział, że sytuację trzeba załatwić szybko, zanim jakoś Hyuga się zainteresuje tym, co dzieje się w zakazanych odłamach miasta. O ile w ogóle się interesowali.
- Nie radzę. Notka może wybuchnąć. - Dotknął krańcem miecza strzały wbitej w jedną z nóg Ody. Do kogo kierował te słowa? W zasadzie do nich obu. Tak żeby się zastanowili nad swoimi poczynaniami. Ich ruchu wydawały się wręcz ślamazarne w tym jednym momencie w jego oczach. Tylko kryształ piął się ku górze. Wybryk natury tam, gdzie czas winien stać.
- Ładny tatuaż. Co oznacza? - Jego szkarłatne oczy wbite były w Ode, ale doskonale widział kobietę. Oceniał ich możliwości po pierwszych ruchach, jakie uczynili i to nie Oda stanowił tu zagrożenie a ona - ta, po której wnętrzach ud płynęły oznaki niedawnej zabawy. - Rozwiń karteczkę. Czytaj. - W zasadzie to jej czytanie nie było mu potrzebne. Sam sobie mógł przeczytać. To był jedynie taki mały test na kłamstwo. W tym czasie przeciągnął lekko ostrzem po skórze na szyi mężczyzny by sprawdzić, czy cięcia się goją. Być może ongiś sławny poskramiacz bestii przeszedł na złą stronę mocy? Chciał sprawdzić, czy obrażenia się zagoją. Interesujące była też zawartość torby.
- Co jest w torbie? - W zasadzie kolejny test na kłamstwo, bo zwyczajnie prześwietlił jej zawartość oczyma. Jakoś pytanie o to, co robił tutaj Oda z opisaną wcześniej Jashinistką wcale nie było ciekawe.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Sheep eat the grass, wolves eat the deer
and dragons eat everything that doesn’t run away fast enough.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1422
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Ulice

Postprzez Hitsukejin Shiga » 25 mar 2019, o 02:36


BIały królik.
Misja Państwa Sanada rangą B.
45/67


W sumie na tym polega piękno związku dwojga ludzi! Uzupełnianie się. Czasem to Asaka jest z przodu, czasem Shikarui. Oczywiście mówimy tutaj cały czas o pierwszym szeregu walki, prawda, tak, ani jednego podtekstu. A skąd. Kto by w ogóle myślał o jakiś marnych durnych podtekstach, aphi akwik. To nie zmienia jednak faktu, że faktem było to iż w rzeczy samej role się zamieniły - wsparcie stało się ofensywą, nawet jeśli ciutek nietrafioną. Strzały nie trafiły do końca jak miały, bo kobieta była dość sprytna. Gorzej z mięsnym celem imieniem Oda Seigan, którego umiejętności ograniczały się w praktyce do machania cięzkim żelastwem... Ale fakt, trzeba było działać nieco bardziej dyskretnie, niż tak.
Zwłaszcza że Pani z pięknym tatuażem nie była zwykłą dziwką. Tylko ninjadziwką. I wyrastający spod ziemi kryształ zrobił na niej wrażenie przez ułamek sekundy, po którym kobieta zareagowała i z wrodzoną sobie wielką prędkością i gracją wykonala wyskok z fikołkiem w bok, pojawiając się niebezpiecznie blisko ściany, ale dalej utrzymując zdrowe dziesięć metrów odległości między swoim ciałem, a tym co skrzywdzil Odę. I jakiś cholerny metr do torby.
-Notki od tego są. - Skwitowała chłodno kobieta, nie dając się wciągnąć w gierkę Shikaruiego. Czekała, aż kobieta z Kosekich zacznie grać dobrego glinę, ale jakoś się nie doczekała. Mówi się trudno. Dziwka wpatruje się w Shikaruiego jak nieco spłoszone zwierze.
-Karteczkę? O, tę? - Spytała kobieta, nie rozwijając kartki ani na sekundę, dalej mając ją zmiętą w dłoni. Przysunęła kartkę wyżej.. I wpakowała sobie do ust. - Nie, żebym jej potrzebowała. Oda, kochanie, co tam było napisane? - Spytała słodziutkim głosem swego towarzysza zabawy. Mężczyzna, nie odwracając się mruknął jedynie "Ten, który myślałaś od początku, że jest. Pewne.". Bardzo kryptyczny przekaz, ale pewnie na razie niewiele pomógł Shikaruiemu czy Asace.
-W torbie są zwoje. Zapisane zwoje misiu. Nie widzisz? Pieczeci, różne sprawy. Może trochę czakry. A tatuaż, cóż, dziękuje. Oznacza, że macie przejebane czy tego chcecie, czy nie. - Zaśmiała się kobieta, wiedząc, że na ten moment Asaka jej niegroźna. Jej kryształ był zwyczajnie zbyt wolny.
Gorzej z chłopakiem. Postanowiła jednak spróbowac. Za plecami ślepy zaułek, przed sobą Shikarui i Oda. Dziewczyna cmoknęła do Shikaruiego lub Ody...

Po czym szybki sus w stronę zwojów i jak tylko zahaczyła o torbę ręką - fikołek do tyłu unikając potencjalnego ataku ze strony Asaki, skok do przodu z przewrotem... I po chwili znalazła się na przeciwległym dachu. Szykując się do ucieczki.
Czy poświęciła prawdopodobnie życie Ody? Jak najbardziej. Czy ma jakieś wyrzuty sumienia w związku z tym, że on miał nóż na gardle? Otóż nie.

O ile jej ruchy wydawały się ślamazarne dla oka... To no cóż, nie dla ciała. Bo poruszałą się w praktyce szybciej nawet od Shikaruiego! Co do Asaki...
No jak kobieta stała, to mozna było ją próbować łapać. Jednak jak tylko zareagowała to w postrzeganiu Asaki nagle kobieta się teleportowała, rozmywając niemalże w powietrzu. A jak zaczęła skakac uciekając?
Mniej więcej powiem to tak - Asaka widzi kobiete patrzącą na torbę, potem widzi ją na ścianie, a potem na dachu. Niemalże od razu bez niczego po między.



Pamiętajcie o wklejaniu wszystkiego.
Mapka:
Czerwona kropka i lawendowa Asaka i Shikarui
Czarna kobieta.
Niebieska Oda.
Reszta chyba jasna.
http://sketchtoy.com/68903075
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Ulice

Postprzez Shikarui » 25 mar 2019, o 13:19

Sekundy w tym momencie przeciągały się w nieskończoność. Wszystko dzięki bezruchowi. 10 metrów było niemożliwą odległością między nimi, jako że, jak zostało już wcześniej powiedziane - Shikarui lądował między nią a Odą. Skoro był w stanie przystawić miecz do szyi Ody, kobieta była aktualnie może z 2 metry od niego, trzy maksymalnie. Albo i nawet mniej. W innym wypadku w ogóle by nie lądował w ten sposób obok przeciwnika, który i tak miał dwie strzały w kolanie. Wszystko tu miało swoje znaczenie, a dziewuszka nie była wcale aż o tyle szybsza od niego. Jej przewaga w szybkości nakazywała na nią uważać w ten czy inny sposób. Nie żeby to miało jakiekolwiek znaczenie w dalszych planach, więc załóżmy, że mimo wszystko teleportowała się jakimś sposobem tych x metrów dalej. Jest więc on, torba - i dalej pani dziwka. Obrzydliwa dziwka - bo taka już dola kurtyzany, obrzydzać życie praworządnych obywateli. I cóż z tego, że z urodzenia przypadło czarnowłosemu być neutral evil.
W czasie, kiedy kobieta sobie stała i czaiła się na torbę, Shikarui schował ostrza do kabury i obszedł Odę, pozwalając, by Asaka się nim zajęła w tym momencie. Zamierzał stanąć fejs tu fejs z kobietą, żeby żadna żywa przeszkoda nie stała mu na drodze. I odejść na tyle od samego Ody, żeby nie znaleźć się w jego zasięgu, gdyby ten postanowił się ruszyć, gdyby Asaka nie zdążyła go unieruchomić, albo gdyby stało się cokolwiek niespodziewanego. Zresztą - ostrzegł. I jeśli zacząłby składać pieczęci, czarnowłosy uruchomiłby notkę - ale to tylko w wypadku, gdyby kryształ zawiódł. Sądząc po tym, że Oda nawet się nie krzywił z powodu bólu, również był Jashinistą. Tak samo wnioskując, że nic mu nie było od nacięcia mu gardła. Zero reakcji. Chyba że stanowił jednego z tych niewielu ezemplarzy na ból odpornych, ale to nie miało najmniejszego znaczenia. Przeszkadzające cele po prostu się usuwało z drogi. Ładna się ekipka zebrała, jakby na to nie patrzeć.
Z jakeigoś powodu małpka wybrała skok w bok, w ucieczce od powstającego kryształu. Śmiesznie, teraz niewiasta mogła sądzić, że Shikarui włada kryształem. Gdyby nie fakt, jak mocno skupiony był na przeciwniczce, pewnie by się teraz nawet uśmiechnął. Ona sobie włożyła karteluszkę do dzioba, a on w tym czasie zaczął sobie składać pieczęci pod płaszczem. Bo czemu nie? Kobieta najwyraźniej miała cały czas tego świata do przetracenia. Albo była tak głupia - albo wyjątkowo pewna swego. Ciało czarnowłosego pokryło się czarnymi znakami. Taka dumna, że niby nie da się wciągnąć w gierkę, a jednak, kek, dała się wciągnąć. I to jak dziecko. Jak dziecko też, zgodnie z przewidywaniami, pofrunęła po torbę. Nie potrzebna była do przewidzenia tego nawet prekognicja jego oczu. A może miało to coś z tym wspólnego? Hm. Zaś teleportacja? Asaka jeszcze nie wiedziała, co to teleportacja. Jasne, kobieta była szybka, ale bez przesady! Shikarui sam zamierzał pokazać przeciwniczce, co oznacza słowo teleportacja. Tak czy inaczej kiedy kobieta tylko ruszyła do przodu, on klasnął w dłonie. I w niewiastę uderzył w tym samym momencie strumień wody, który przecinał w pół ściany. Można sobie więc wyobrazić, co robił z człowiekiem.


Jutsu i chakra:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Statystyki:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Sheep eat the grass, wolves eat the deer
and dragons eat everything that doesn’t run away fast enough.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1422
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Ulice

Postprzez Asaka » 25 mar 2019, o 15:55

Wyskok z fikołkiem w bok w kimonku, w celu uniknięcia zamknięcia w krysztale, na pewno nie mógł być łatwą sprawą, to Asaka musiała kobiecie oddać. I która prostytutka potrafiła takie rzeczy? Nie wiem, Asaka też nie wiedziała, bo się z takowymi nie zadawała, ale coś czuła, że mało takich było na świecie. Bo przecież gdy potrafisz takie rzeczy, to nie sprzedajesz swojego ciała za pieniądze w ten sposób, tylko oferujesz zupełnie inne usługi - a przynajmniej jeśli szanujesz samego siebie. Tak przynajmniej widziała to złotooka, ale nie było sensu się nad tym rozwodzić.
W ogóle strasznie dziwne rzeczy się tutaj działy. Mężczyzna przeszyty strzałami zdołał porwać torbę i rzucić ją w kierunku czarnowłosej kobiety, ale nie dorzucił – ale to znaczyło, że torba jest ważna. A więc zdążył się zamachnąć i rzucić na kilka metrów, choć zaraz był już na kolanach na łasce Shikaruia. Wszyscy tutaj musieli być demonami prędkości – na to wyglądało – tylko nie Asaka, skoro jednocześnie byli w stanie odskakiwać na kilka metrów i reagować na prędkość strzały, która sobie przecież nie szybowała w powietrzu jak ptaszek, rzucać i inne takie. Ale to nic. Bo gdy tylko ninjadziwka odskoczyła sobie w bok, i Asaka już wiedziała, że nici z łapania jej, nawet nie zamierzała tego robić. Zamiast tego, skoro tamta zatrzymała się, by sobie pogadać i zjeść karteczkę, na co najwyraźniej miała mnóstwo czasu – skierowała swój kryształ tuż obok. Żeby przyblokować torbę ze zwojami i ukryć ją pod warstwą kryształu. Skorzystała z tego, co już wytworzyła i pchnęła to dalej, tuż obok (skoro wcześniej torba była przy nogach kobiety), od góry, a nie od dołu, co miało utrudnić bezproblemowe złapanie torby i ewentualną ucieczkę z jej zawartością.
Asaka nie była głupia i nie zamierzała nawet zawracać sobie głowy fikającą kobietą. Wiedziała, że i Shikarui to wie. Nie znali się od dziś i znali swoje wzajemne możliwości – dlatego też zamierzała teraz zająć się Odą – tym samym, który się teraz nie ruszał, i który miał w nogach strzały, które na pewno przeszkadzałyby w ewentualnym ruchu. No i jeszcze ta notka… Tak czy siak, Asaka miała nadzieję, że Shikarui zrozumie jej bezsłowną aluzję, gdy teraz kryształ zaczął się piąć po ciele klęczącego Ody. Kunoichi nie zamierzała nikogo zabijać, chciała go natomiast uziemić, by nie stwarzał problemu. A więc unieruchomić nogi i ręce, gdyby przyszło mu do głowy składać jakieś pieczęcie. Jeżeli ktokolwiek miałby szansę dorwać tamtą kobietę, to z pewnością był to Shikarui, a nie Asaka i nie było sensu udawać, że jest inaczej. Póki co nie planowała złazić z dachu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 875
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Ulice

Postprzez Hitsukejin Shiga » 25 mar 2019, o 17:51


BIały królik.
Misja Państwa Sanada rangą B.
48/67


Fakt, takie machinacje własnym ciałem w seksiastym przy okazji stroju nie było łatwe - ale co mogło się najgorszego stać? Że strój jej się spsuje? Chyba jako dziwka nie miewała jakiś zbytnich problemów z zjawiskiem własnej nagości. Jak i oczywistym było to, że jeśli posiadala takie umiejętności jakie posiadała, to raczej nie potrzebowała sprzedawać własnego ciała za hajs... Może zwyczajnie to lubiła, skoro dała się puknąć Odzie, który wydawał się raczej jej przydupasem niźli szefem, wnioskując po tym, jak się do niego odnosiła i jak go traktowała. Ale fakt! TO JEST FAKT! Była bardzo szybka. Dla Asaki tak szybko, że dziewczyna notowała głównie pokaz slajdów - i to rozumiemy się oczywiście, że pierwsze i ostatnie klatki tego pokazu. Ale cóż poradzić, jak przeciwnik jest kilkukrotnie szybszy niż pozwalałoby nadążyć nasze postrzeganie? To też składało się na obraz tego, że kobieta była niebylekim, nie jakimś tutaj encepence pierwszym lepszym minionkiem który wierzy w kultystę Jashinistę i się da rozwalić na strzał.

Bo na taki strzał na dłuższą metę dał się przecież poskładać Oda. Dwie strzały wbite w nogi nie pozwoliły mu się poruszać, jednak - wbrew obiegowej opinii walczących, którzy nie wiedzieć czemu uznają, że jak masz przebite nogi to nie działają ci ręce... Chociaż może Shikarui ma ukryte zdolności iryojutsu i trafia zawsze tak, że przecina ścięgna, nerwy i paraliżuje wroga? Nah. Tylko mu się wydaje, że umie tak zrobić, rzeczywistość była taka, że strzały wbite w potężne łydy i nogi Ody były groźne głównie i tylko tym, że miały na Sobie notki, bo niczym więcej. I można sobie na ten temat sądzić co się chce.

Chociaż fakt. Mógł dorzucić, widocznie w winie tego, że Shikarui przykłada mu broń do gardła i go kaleczy trochę zminimalizował jego pole ruchu i nie pozwolił dorzucić prosto do swojej przyjaciółki? Wiele tu czynników mogło mieć miejsce, ale ponownie okazuje się, że przeszycie strzałami nóg nie paraliżuje rąk i można rzucić torbę którą się wcześniej miało na ciele, a która spadła na ziemie. Zadziwiające ale działa.

I nie trzeba być szybszym od strzały, by percepcja pozwoliła usłyszeć, że ktoś jednak napina łuk. Chyba, że Shikarui jest tak dobry, że strzela bez cięciwy, strzał i ogólnie z palca... A nie. Niestety musiał dobyć strzały i naciągnąć, a dwie osoby gdzie jedna ma prędkość znacząco większą od łucznika pozwoliło uniknąć trafienia i nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem - gdyby oboje nie oberwali to byłoby dziwne. A tak? Oda pokonany? Pokonany. A taki silny się wydawał.
Niestety kryształ Asaki znów okazał się stanowczo za wolny dla przeciwniczki, bo gdy Asaka chciała coś zrobić - jej wolniutkie jak śłimaczek postrzeganie rzeczywistości nie nadążało za tym, że przeciwnika już zwyczajnie w miejscu które było celem użycia czakry nie ma. Mówi się trudno. Aczkolwiek przyblokowanie torby na sekundkę, na mgnienie oka spowolniło kobietę, dając pole do działania drugiemu z Sanadów.
Wtem jednak wchodzi drugi Sanada, właśnie wspomniany, prawie-że-cały-na-biało. I możemy mu wybaczyć, że mysli, że jest ośmiornicą. I fikołkująca po strzale w jej kompana kobieta nie może się oddalić na 10 metrów, gdy jest szybsza od łucznika i to znacząco. Z drugiej strony Shikarui miał zamiar jednocześnie wylądować między kobietą, która fikołkuje z dala od zagrożenia, a jednocześnie być przy Odzie ze swoją bronią...

To chyba musi być zajebiście długa broń. Jakaś taka żyrafowa dzida, ostrze na kilkumetrowej tyczce? Ale gdzie tu skuteczność?
Żarty na bok, pomijając swoje wyraźne problemy ze zrozumieniem odległości i jeszcze większy problem z niedocenieniem przeciwnika szybszego od Siebie, Shikarui. Shikaruiego, który mysli, że jak tupta dookoła Ody, przechodzi przed kobiete, a on jeszcze składa pieczeci pod płaszczem... To że kobieta stoi. Nic bardziej mylnego. Ruszyła po prostu ze swoim planem wcześniej. Złapała zwoje, unikając Asakowego wolnego kryształu i wyskoczyłą na dach, kiedy ciało Shikaruiego w ułamku sekund - bo to demon szybkości i robi wszystko na raz - pokryło się znakami przeklętej pieczeci działającej plug&play...

Wodny strumień nie zdołał przeciać przeciwniczki na pół. Ale ta mikroskopijna, prawie nieznacząca przewaga jaką zyskał Shikarui po odpaleniu swojej pieczątki pozwoliła mimo wszystko doścignąć kobietę... I chlasnąć jej nogi w kolanach. I zamiast uciekać zostało jej klapnąć na dach, zalewając wszystko krwią jak z fontanny. Z dwóch fontan!
Próbowała sięgnąć do zwoju w torbie, by coś chwycić, ale jednak nie byłą dość wytrzymała. Zostało jej sekundę popłakać, pokrzyczeć i stracić przytomność.

Przy kobiecie, w zwojach, znajdziecie jeden zwój niezapieczętowany i nie oznaczony. Mniejszy nawet od małego. A w nim zapis rysopisu kolejnego z siatki wyznawców Jashinisty - łysawy, grubawy, zielone oczy, puciaste poliki, ruda broda - do którego prawdopodobnie miała udać się kobieta, albo Oda. W sumie to torba Ody, prawda/ Tylko po co w takim razie Oda się kieruje do kolejnych wspólpracowników Jashinisty... Mając z nim jakieś zazyłe relacje... Chyba... Albo tylko z nią...?

W zwojach są listy z bingo-booków globalnych i Ryuzaku + Shigashi. Widzicie więc wszystkie mordki tam zawarte. Oprócz tego dwa puste zwoje małe i ten wlaśnie z rysopisem, zapisany. Notatka na końcu zwoju - szukać go przy Siedzibie władzy.

Na ten moment macie ubezwłasnowolnionego nieczującego bólu Odę, nieprzytomną umierającą kobietę i zwój kogo szukacie następnego. Ona za wiele wam nie zdradzi, a czy Oda to zrobi... cóż. Też raczej nie...

Tak jak padło wcześniej - Siedziba władzy. Od razu możecie uznać, że strażnika wspomnianego w rysopisie tam nie zastajecie.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Ulice

Postprzez Shikarui » 25 mar 2019, o 19:59

Natychmiast zakończył strumień, kiedy kobieta padła. Na dachu czy nie na dachu, spadła sobie i potłukła zgrabny tyłeczek, który było jej widać, kiedy tak sobie skakała i hasała z prawa na lewo, robiąc fikołki, przewroty i inne dziwne cuda. Nie miała majteczek, hihi. Wszystko było jej widać! Niecenzuralne obrazki, czy Asaka będzie zazdrosna? O tym dowiecie się w następnym odcinku! Jak na razie Sanada doskoczył do kobiety, kiedy ta się wydarła, obrócił ją przodem do siebie, jakoś nie widząc chwilowo tego, że kobieta ból odczuwa. Że ją boli - brak nóg, które oderwane, odcięte bardziej precyzyjnie niż za pomocą skalpela, idealnie równo, leżały teraz tuż obok niej. Kadłubek. Och lśniła czerwień oczu i nie miało to niczego wspólnego z kekkei genkai. To podniecające, gdy zniewoleni leżą u twoich stóp. Dopadł do kobiety od boku, złapał ją za szmaty, gdy tylko się wydarła i złapał za miecz, by wbić go w jej gardło. Cii, kochanie.
Teraz już wszystko będzie dobrze.
Czarne ciernie cofnęły się ze skóry mężczyzny. Wyszarpnął broń z jej łba i wytarł ostrze o jej szmaty. Przykucnął przy niej, sprawdzając zawartość jej kieszeni, by dowiedzieć się o jednej z opisanych Jashinistek. Cokolwiek można by się o niej było dowiedzieć. Chociażby ta cholerna karteczka, której jednak kobieta nie zjadła, bo jak się okazało - jednak nie miała aż tyle czasu, jakby chciała go mieć. Dopiero potem złapał za torbę i otworzył ją, przeglądając zwoje, które miały być przenoszone. Skąd dokąd? Czy to były zwoje kradzione, że w tak wielkiej tajemnicy je sobie przekazywali? Może to jakiś sposób ich na komunikację? A może, najzwyczajniej w świecie, byli naprawdę łowcami i zabili właśnie nie tych, co trzeba. Shikaruiemu nie robiło to najmniejszej różnicy. Robiło jednak różnicę Asace. Ale nie było opcji, żeby ta dwójka była niewinna jak nieobsrana łąka.
- Co za cyrk. - Podniósł się, podnosząc torbę i pakując zwoje z powrotem do środka. Tylko te małe, puste zwoje zapieczętował w swoim wielkim, noszonym nisko na plecach, by nie zawadzał łukowi. Trupowi się nie przyda, co nie? A przecież nie odda nieużytych zwojów władzy, ts. Pesos w oczach. Liczba ryo w kasie musiała się zgadzać.
W wizji teleskopowej prześledził okolicę. Świadków wokół nie było - ale wolał się upewnić, czy ktoś coś widział z daleka. Może wyciągnął pochopne wnioski. Zupełnie nie spodziewał się okolicy tego typu w tym czyściutkim, konserwatywnym mieście. Obrócił się w kierunku Asaki i skierował do niej, wyłączając kekkei genkai.
- Jak zawsze niezawodna. - Pochwalił żonę i podszedł do niej, składając pocałunek na jej wargach. Unieruchomienie torby kupiło tą cenną sekundę. Inaczej pobliskie budynki zostałyby przecięte jak kartka papieru, a to już nie uszłoby niezauważone. - Podobały mi się twoje oczy, Oda. Wyglądały jak turkusy. Teraz się okazało, że to tylko szklane podróbki. - Zwrócił się do unieruchomionego mężczyzny. - Zabieramy go od razu do siedziby władzy? - To mógł nie być dobry pomysł. Czysto teoretycznie, tak bez żadnych informacji. Sanada podszedł do zanbato i wyrwał je z ziemi, biorąc lekki zamach. Miecz był cholernie ciężki. Dlatego zaraz odrzucił go na ziemię. Był zmęczony. I nie był pewien, czy ma teraz ochoty na przesłuchiwanie. Zwłaszcza, że mężczyzna nic sobie z bólu nie robił. To odbierało całą przyjemność.
Obrazek

Sheep eat the grass, wolves eat the deer
and dragons eat everything that doesn’t run away fast enough.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1422
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Ulice

Postprzez Asaka » 26 mar 2019, o 00:07

Nie spodziewała się, że osoba, która wyskoczyła z jej kryształu, i która kawałek dalej zacznie gadać i jeść kartkę zdąży jednak w tym samym czasie doskoczyć do torby, która leżała tuż obok jej tworu. Bez przesady, kryształ może i był wolny, ale nie było to ślimacze tempo, a nawet powiedziałabym, że wyprzedzało biegnącego zwykłego człowieka. I to dość mocno. Kurde, wyprzedzało nawet rozpędzoną Asakę, co, choć ni było żadnym wyczynem, też trochę o tej prędkości mówiło. Więc gdy ktoś stoi i pierdoli o dupie Maryni, żre kartkę i jeszcze jednocześnie robi fikołki i nadąża złapać torbę… Well… Asaka się nie spodziewała. I była mocno zdziwiona takim obrotem sprawy – jednak nie do końca wszystko poszło według planu ninjadziwki. Tylko co to za ninja, która tylko skacze i fika, a nawet nie pokazała żadnej techniki, która klasyfikowłaby ją jako ninja? Tak czy siak – zatrzymała ją. I… cóż, życie usłane jest ślepymi łutami szczęścia i przeznaczeniem. A gdy ktoś skazuje cię na śmierć i jesteś o krok od egzekucji, i pytają cię o jakieś ostatnie życzenie – poproś o szklankę wody. Albo o szklankę sake. Nigdy nie wiadomo, co zdarzy się po drodze… Tak jak kto by przypuszczał, że to chwilowe, sekundowe zatrzymanie kobiety, pomiędzy wydostaniem torby spod narastającego od góry kryształu tak bardzo odmieni losy tej… walki. Że ciało Shikaruia pokryje się cierniowym wzorem wsuwającym się na jego skórę jak jakieś zaczarowane esy-floresy. Białowłosa Koseki-Sanada doskonale wiedziała co to oznacza. Nie był to pierwszy raz, kiedy wzór, niczym pajęczyna przędzona przez wyjątkowo jadowitego pająka, oplotła jego twarz i resztę ciała skrytą pod ubraniem. Nie pierwszy raz ten pająk wtoczył truciznę w ciało Sanady – a raczej powinnam powiedzieć, ze trucizna już dawno została wtłoczona, a teraz po prostu dawała o sobie znać kolejnym atakiem. Wiedziała jak będzie. Wiedziała, że nie należy stać na drodze czarnowłosego. Wiedziała też, że po wszystkim będzie cholernie zmęczony. Jak zawsze.
Patrzyła na to, co się dzieje z góry. Trudno byłoby przeoczyć wielki tuman wody, który notabene, sprawił, że w oczach jej zawirowało. Że nie nadążyła oczami to jedno, ale to dopiero była teleportacja. W jednej chwili widziała, jak woda wystrzeliła z ust jej męża, a w drugiej już widziała leżącą na ziemi kobietę. A jej nogi… Jej nogi… Na ziemi powoli rozlewała się krew. Czy Asaka czuła jakieś wyrzuty sumienia? Żadnych. Widziała, jak Shiki zbliża się do leżącej na ziemi niewiasty, i dalej już nie zwracała większej uwagi. Zlazła z dachu i powoli zbliżała się do unieruchomionego Ody, przy okazji pozwalając by kryształ z niepełnej kopuły i ten, który miał zablokować torbę, rozsypał się w pył, naginając się do jej woli.
- I warto było kręcić? – zapytała, patrząc na mężczyznę, mierząc go wzrokiem złotych oczu przez chwilę, po czym zaraz straciła nim zainteresowanie, woląc przyjrzeć się temu, co robi Shikarui.
Już wtedy skończył z życiem czarnowłosej. I nie był to chyba odpowiedni moment, by zastanawiać się nad tym, czy Asaka będzie zazdrosna, bo wszelkie przymioty prostytutki były na wierzchu tylko po to, by je sobie pooglądać. Nie, zupełnie o tym w tej chwili nie myślała i wątpliwe, by miała o tym kiedykolwiek pomyśleć. Ciernie cofnęły się, przez chwilę przeszukiwał martwą kobietę, a potem pozbierał tę nieszczęsną torbę. Asace może i nie byłoby wszystko jedno, gdyby jednak okazało się, że to byli ci dobrzy, jednak miała cholerną świadomość, że dobrzy nie kręcą tak jak kręcił Oda, nie podaje czterech podejrzanych, a później nie uprawiają ze sobą seksu w ciemnym zaułku miasta, w którym Asaka nigdy by się takich ciemnych zaułków nie spodziewała. Więc nie, sumienia zdecydowanie nie mieli czystego, a gdy nie traktujesz kogoś fair, to karma prędzej czy później do ciebie wraca. Do nich ewidentnie wróciła i choć może tamta kobieta im konkretnie nie zawiniła, to jednak została konkretnie opisana przez Odę. Cóż…
- I co my mamy teraz z tobą zrobić, co? – westchnęła, nim odezwała się znowu. - Nie spocznę, póki nie wytropię tego zwyrola, czy będziesz współpracować czy nie.
A później, gdy już wszystko posprzątał, Shiki jak gdyby nigdy nic zbliżył się do miejsca, w którym stała Asaka pilnująca Ody. Wcale jakby przed chwilą nie poddał się mocy Pieczęci. Wcale jakby przed chwilą nie uciął komuś nóg, a później… głowy. I jak gdyby nigdy nic zbliżył się, by ucałować jej pełne usta, biorąc ją przy tym całkowicie z zaskoczenia. Bo to… Chyba nie był odpowiedni moment na takie czułości. Nie oddała więc pocałunku, ale też nie uciekła. A jej niezawodność… Cóż. Czuła inaczej. Czuła się bezużyteczna i bezsilna, choć nie można było powiedzieć, że nie próbowała. To jednak jakaś tam część jej dumy została boleśnie obita – i choć Asaka nie miała złudzeń, b znała dobre i złe strony swojego limitu krwi, to jednak nie dało się ukryć, że sama nie zdziałałaby absolutnie nic.
Dziewczyna nie miała bladego pojęcia kiedy Shikarui zdążył się tak zachwycić oczami Ody, by mu to teraz mówić, a nie był to przecież czas na słodzenie, a jednak całe zdanie mówiło dobitnie, że się na nim zawiódł. Dopiero teraz? Bo Asaka zawiodła się jeszcze tam, na rynku, gdy obrażał ich, a w sumie to głównie ją. Inteligencja owcy, czy nie tak?
- Coś jest ciekawego w tej torbie? W tych zwojach? Kogoś musimy powiadomić, przecież nie zostawimy tak tej… - tu wskazała głową na martwą kobietę, wskazaną jakiś czas temu przez Odę jako popleczniczka wielkiego, złego Jashinisty. - I jego też nie. Dobrze się czujesz? – to ostatnie zdanie wypowiedziała już z troską w głosie. Bo Shiki… Nie wyglądał najlepiej.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 875
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Ulice

Postprzez Hitsukejin Shiga » 27 mar 2019, o 20:16


BIały królik.
Misja Państwa Sanada rangą B.
51/67


Coby nieco rozwiać wątpliwości i dusze naszych kochanych Sanadów uspokoić, teraz po ferworze walki - Gdy jeden przeciwnik obezwładniony, a jeden martwy... Można pomyślec. Jest chwila na odsapnięcie, chwila na przeanalizowanie wszystkiego.
To może po kolei, najpierw dla tej definitywnie ładniejszej części małżeństwa Sanadów. Asaka teraz, gdy już nie musi robić micromanagementu swoim ukochanym i przeciwnikami, może ocenić trzeźwym okiem, że kobieta która była jej wrogiem, porównując jej ruchy i odległości jakie pokonywała, a jakby to szło jej samej - była pięciokrotnie szybsza od jej możłiwości percepcyjnych i trzykrotnie prawie szybsza od jej kryształu! Znaczy, że nie pokzazała żadnych ciekawych umiejętności bo jej domeną było ciało. To samo ciało, którym na Siebie zarabiała, jak i którym umiała się posługiwać w walce... A które nadal mimo wszystko nie było żadnym wyzwaniem do poskromienia przez jej męża, przystojnego Shikaruiego.
Spokój ducha dla Shikaruiego - kobieta owszem bez bielizny, klapła na dach i zjechała na ziemie bardziej jak rzucona tusza świńska niźli człowiek. Jakoś pozbawienie ją jej długich nóg dość mocno zaburzyło jej osią symetrii i wyglądała teraz tak, że tylko hak jej w plecy wbić i iść wędzić. Bo bez długich nóg jej dupa po prostu wyglądała grubo, peszek! Kiedy kobieta łykała kartkę, prawdopodobnie nie spodziewała sie, że nie zdoła uciec ze zwojami. Wtedy pewnie by jej nie jadła, gdyż karteczka potwierdzała w praktyce to samo, co znaleziony zwój z rysopisem...

No ale zwój stanowczo ciężej byłoby połknąć. Latwiej z nim byloby chyba uciec, Z drugiej strony kobieta nie zakładała, że jej kochanek będzie takim dzbanem, by mieć ze sobą wszystkie zwoje. Ale miecz w gardło zakońćzył jej wszystkie założenia, gdyż przypieczętował jej los i pozostały martwe resztki. Budynku nie uszkodzone, hałasu za wielkiego nie ma... Stosunkowo bardzo czyste pozbycie się problemu.

Na pytanie Asaki o kręcenie, Oda westchnął jedynie, nie chcąc się silić na odpowiedź. Był pokonany.
-Nie wiem. Mój Pan dał mi naprawde jedynie wstępne błogosławieństwo. Nie czuje bólu za grosz... - A rana którą zadał Shikarui zdażyła się już zagoić. - Ale jeśli pozbawicie mnie głowy to pewnie umrę. Nie to, co mój Pan. - Westchnął Oda. Na jego twarzy było widzieć prawdziwe... poddanie się. Było mu wszystko jedno. Zupełnie. - Zabiliście moją ukochaną, czaicie się na mojego Pana. Bez sensu. To nie było w planie. Nic nie było w planie. Zabijcie mnie, proszę. Zawiodłem Pana. - Kolejne westchnięcie.
-A wszystko miało być takie proste. Dostarczyć zwoje Kumie by pozbyła się tych, którzy mogą zagrozić uczniom pana, niech wyruszy działac, a samemu zlokalizować czy w tej wiosce jest ktokolwiek, kto może mojego Pana poszukiwać. Bo widzicie, ktoś na niego czyha. Były już jakieś próby zamordowania go. Ale nie może on zginąć. Ma zbyt wielu wiernych. Zbyt wielkie cele. Jest stworzony do wielkości. Ja odkryłem was i Ryutaro. Mieliście ogon, czwartego z nas. Pewnie już wyruszył ostrzec Pana. Chyba, że jest głupi i poszedł najpierw skontaktować się ze strażnikiem, trzecim z nas... Ryutaro i tak został otruty w karczmie, pewnie w ciągu paru godzin wyzionie ducha... Ech. Ja nie zawiodłem. Chyba. Może po prostu jesteście zbyt silni na eliminację jak robaki. Może Pan powinien się wami zainteresować. Dać wam szansę... Bo nie szukaliście go, nim nie próbowałem was wywieść w pole. Chyba to to jednak jest moja wina... - I się rozgadał! Ale przy okazji wygadał wszystko, co teraz dawało pare dróg do podążania, biorąc pod uwagę rysopis strażnika o którym mowa.
-Mogę umrzeć, proszę? - Spytał żałosnym tonem. - Czy jeszcze będziecie mnie męczyć?

W zwojach prócz rysopisu i pustych zwojów, jak już padlo - rysopisy poszukiwanych z Ryuzaku, Shigashi i globalnych, do zapoznania się.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Ulice

Postprzez Shikarui » 27 mar 2019, o 22:48

Złote przysłowie mówiło, że strzeżonego Pan Bóg strzeże. Dość tricky powiedzenie, bo kto tu się wystrzegał czego? I który z bogów zechce przemówić, gdy przyjdzie do zadecydowania o życiu i śmierci? Czarnowłosy stanął przodem do zwłok leżących pod ścianą świadom tego, że robił się coraz bardziej pewny siebie i przez to - coraz bardziej bezczelnie podejmował coraz to odważniejsze decyzje. Jeszcze tylko nie wiedział, czy to dobrze czy źle. Wpływ na te decyzje miał fakt, że tuz przy jego boku, czasem za plecami, czasem z przodu, miał niesamowitą kobietę, której ufał. O którą chciał dbać i która dbała o niego. Właśnie - bo ona wręcz zachęcała do tego, by iść dalej. Kto to widział kiedyś, żeby zdecydował się na taki ruch, jaki zrobił tutaj? To nie było w jego stylu. I nie zrobiłby tego, gdyby nie białowłosa. Owszem, każda taka akcja narażała ją na niebezpieczeństwo - tak samo narażała jego samego. Ba! Biorąc pod uwagę, jak wytrzymały był jej kryształ - jego niemal bardziej! Hmph, kiedy to nadejdzie taki dzień, w którym złotooka zacznie drżeć w czasie misji o swój żywot, wteedy dopiero przystanie, zastanowi się nad tym, czy słusznie robił narażając ją i za każdym następnym razem zrezygnuje "dla jej dobra". Jak na razie dla jej dobra rzucił się do przodu, by mogli dorwać tego głównego złego, co gdzieś na samej górze pierdział w stołki. W jego manierze leżało psucie planów. Tkwiła w tym hipokryzja, bo sam nie lubił, kiedy psuło się te jego, jeśli już jakiś się pojawiał. Ha! Jeśli za popsucie czyjegoś planu można było dodatkowo zarobić - god damn it! Nawet jeśli często wychodziło to całkiem przypadkowo. Łatwiej założyć, że ludzie ciągle mają jakieś plany, a zabijając ich - zabijasz ich wizję na przyszłość. Tak jak nie żyła teraz ninjadziwka. W pierwszym odruchu chciał za tą niewiastą gonić, ale nie trudno było ocenić, że jest od niego szybsza o tyle, że dystans będzie się powiększał. Być może jego klątwa by zapełniła tę lukę, pozwoliła nawet zdobyć przewagę, ale oddalenie się za nią równałoby się konieczności wymierzania kolejnych strzał - strata amunicji. Jak długo by taka pogoń trwała i w jakim stanie byłby po niej? Jeszcze nie wiadomą stanowił fakt, czy miał szansę wygranej. Babsztyl wiedział, co robi. Poza tym musiałby tutaj zostawić Asakę. Wiedział, że sobie poradzi z jednym kolesiem... ale nie wiedział, czy drań nie chowa w kieszeni jakiejś sztuczki i tylko czeka, aż właściciel notki stąd odejdzie. W dodatku pogoń mogłaby ściągnąć uwagę. Jak dotąd udawało się jej unikać i lepiej było, gdy status quo został zachowany. Tamta szybka kalkulacja doprowadziła do takiej właśnie reakcji. Dobrej czy złej - nadal mieli jednego, którego mogli przesłuchać.
Stanął przed Odą tak, by mieć pełen widok na leżącą kobietę. Spoglądał na jej nogi. Czego się spodziewał? Że dostaną nibynóżek i zaczną spierdalać? Tak, właśnie tego. Na pewno nie oczekiwał tego, że kobieta będzie normalną, praworządną obywatelką, co po śmierci ich niczym nie zaskoczy, skoro zaskoczyła za życia.
- Tamta kobieta była dziwna. Była gotowa na każdy atak. Gdyby nie twój kryształ i jej potrzeba uratowania torby, prawdopodobnie bym jej nie dogonił. - Nie odważyłby się użyć tej techniki w miejscu publicznym. Pewnie Hyuga kazaliby mu zapłacić za odszkodowanie albo potrącili z pensji za złapanie zwyroli. NIE MA TAK DOBRZE! Na szczęście woda go nie zawiodła, choć jej prędkością sam się zadziwił. Zabalansował na krawędzi tego, za czym sam nadążał. Takie poczucie mocy w technice było bardzo satysfakcjonujące. Albo raczej byłoby, gdyby ta walka przyniosła ze sobą cokolwiek poza nikłą ulgą. Dwie zdobycze upolowane. Co jeszcze, gdzie jeszcze?
- Zaniesiemy ich do siedziby straży. - Obwieścił, kiedy Oda skończył już swoją opowieść. - Możesz ją zamknąć w krysztale? Albo chociaż jej nogi. - Żeby się paniczysko nie musiało pobrudzić. Jak na potwierdzenie tych słów zamachał nogą, żeby pozbyć się trochę wody z podeszwy buta. Nawet dużo jej się nie zdążyło tutaj zebrać. Wszystko trwało ułamek sekundy. Zrobiło to na nim większe wrażenie niż ogony, otruwanie Ryutaro i... w sumie większe niż wszystko-wszytko. Bo był zmęczony. Tym ułamkiem skeundy, kiedy jego ciało przekroczyło swój limit. - W zwojach jest rysopis kolejnego Jashinisty. Oprócz tego listy gończe z Ryuzaku i Shigashi. Może szukali wyklętych do werbowania.
- Jak zawsze. - Potwierdził przypuszczenia białowłosej. - Jeśli Oda mówi prawdę, ten Jashinista sam powinien do nas przyjść. Możemy chwilę odpocząć po załatwieniu formalności. - I uruchomił swoje oczy, by w promienu pięciu kilometrów odszukać wspomnianego strażnika, którego wcześniej widział. - Dziewczyna z karczmy była naszym ogonem. Rozmawiała ze strażnikiem. Ich też się pozbędziemy. - Spojrzał na Odę lśniącymi oczami. - Jak robaków.
Pozostało im tylko zabrać tę dwójkę i zanieść ich do siedziby władzy. I tam, koniec końców, wyjaśnić całą sprawę. A raczej - zaledwie początek tej sprawy.
Obrazek

Sheep eat the grass, wolves eat the deer
and dragons eat everything that doesn’t run away fast enough.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1422
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shiroi-iwa (Osada Rodu Hyūga)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość