Ulice

Re: Ulice

Postprzez Tamaki Hyūga » 13 cze 2019, o 20:38

Widziałam jak mężczyzna potrząsnął głową kiedy się do niego zwróciłam i uśmiechnęłam się pod nosem, mógł się bardziej postarać. W miarę jak ten się zbliżył rozpoznałam w nim członka straży Shiroi-Iwy i do tego członka klanu Hyuuga. Przyznam szczerze że nie byłam zbytnio tym pocieszona ale starałam się jak najbardziej tego po sobie nie okazywać. Zanotowałam w głowie fakt że mężczyzna ten musiał mieć dużo pracy za sobą, co było widać choćby po samym jego sposobie chodzenia. Widząc bardzo protekcjonalny sposób w jaki do mnie podszedł czułam się dość pewnie, ponieważ wiedziałam że nie powinien mnie on zaatakować bez jakiegoś konkretnego powodu. Zauważyłam również że on tak samo jak ja nie chciał zaalarmować staruszka o swojej obecności, więc założyłam że musi chodzić o tą sprawę. Słysząc tłumaczenie strażnika po prostu połączyłam fakty wraz z tym co sama byłam w stanie zaobserwować oraz znaleźć i już klarował mi się pełniejszy obraz sytuacji w głowie. Poza skompletowaniem faktów wywnioskowałam z przekazu strażnika że ten jest bardzo, ale to bardzo niezainteresowany sprawą i nie ma najmniejszej ochoty tego ciągnąć, co z jednej strony niesamowicie mnie wzburzyło ale z drugiej strony dało plan, który wydawał mi się najlepszą alternatywą.
- Oh, spokojnie, staruszek ma teraz troszeczkę cięższy okres ale przejdzie mu niebawem. Myślał biedaczyna że może szaleć tak jak 10 lat temu i się przeliczył mocno i teraz widać tego efekty ale znając życie wróci do normy za parę dni. - mówię strażnikowi z uśmiechem na ustach. - Pomagam mu teraz posprzątać cały ten rozgardiasz ale sam pan widział że jest sporo do roboty, więc jeżeli to wszystko to pan wybaczy ale muszę wracać do dziadunia bo jeszcze na mnie nakrzyczy. - dodaję po czym zaśmiałam się niezręcznie i jeżeli strażnik nic więcej ode mnie nie chce to idę z powrotem do sklepu gdzie powinien być staruszek.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 13 cze 2019, o 22:12 przez Tamaki Hyūga, łącznie edytowano 2 razy
Obrazek
Avatar użytkownika

Tamaki Hyūga
 
Posty: 758
Dołączył(a): 18 maja 2019, o 03:00
Wiek postaci: 17
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: Niska, szczupła, długie, ciemnoniebieskie włosy, białe oczy klanu Hyuuga
Widoczny ekwipunek: - Kabura na prawym udzie
- Kabura na lewym udzie
- Torba przy pasie z tyłu po lewej stronie
- Manierka przy pasie
- Sztylet przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5229
GG/Discord: MxPl#7094
Multikonta: Toshiki Oden

Re: Ulice

Postprzez Hisokamaru » 13 cze 2019, o 21:36

13/15
Misja Rangi - D
[center]- Ulice -

- Starość nie… starość? -

Obrazek






Z każdym słowem Tamaki na twarzy strażnika rósł uśmiech. Na koniec odetchnął z ulgą. - No czyli jak się spodziewałem. Starzec po prostu traci klepki. No nic, Bardzo panience dziękuję, lecę zdać raport - odpowiedział dziewczynie po czym zniknął. Dosłownie. Dziewczyna nie zauważyła czy w takim tempie odskoczył czy użył jutsu. Sądząc jednak po krótkim powidoku, to raczej to pierwsze. Musiał być cholernie szybki. W końcu jednak dał jej spokój, a dziewczyna pokierowała się do sklepu.
Przy wejściu powitała ją znowu oryginalna mieszanka zabójczych zapachów, tym razem zpotengowana do granic wytrzymałości. Przy drzwiach stały dwa pudełka,a starzec siedział przy stole który musiał sobie najwyraźniej skądś przywlec. Jego twarz pogrążona była w rękach, które między palcami trzymały strzępki włosów, podczas gdy on wpatrywał się pusto w stół. Jego nogi beznamiętnie wisiały powoli chwiejąc się. Najwidoczniej czekał na herbatę, jako że z tylniego pomieszczenia dobiegał lekki świst gotującego się czajnika. Przez Byakugan, dziewczyna widziała, że kształ czakry nie pasuje kompletnie do ciała starca. Widziała również, że w tylnim pomieszczeniu mieściła się kuchnia. Całkiem
normalna kuchnia, jednak po środku na podłodze walało się kilka noży, tasaków i… piła? samo wnętrze sklepu było nadal tak usyfione jak przedtem

Wchodząc, dziewczyna znów nadepnęła na skrzypiącą deskę. Starzec poderwał się mocniej niż wcześniej, spadając do tyłu s krzesłem, z czego mistrzowsko się uratował, przekładając ciężar ciała na ręce, z który obrócił się spowrotem na nogi. Brak w tym było finezji, ale tym bardziej brak starczej słabości. Spojrzał na nią znów jak na ducha, po czym obejrzał się wokół siebie, mając nadzieję że jakimś cudem Tamaki tego nie zauważyła. Jego twarz szybko wróciła do swojej pseudo-starczej spokojności.
-Ooo, już wróciłaś, dobrze cię widzieć - oznajmił, kulejąc w stronę pudełek. -Zaskoczyłaś mnie, jesteś taka malutka… myślałem że dłużej ci to zajmie…- powiedział marszcząc lekko brwi starzec, po czym wskazał na pudełka i dodał - to te dwa jeszcze trzeba zanieść, z całego serca dziękuję! no i oczywiście zapłacę, jak się umawialiśmy- . Oczekując aż ta zajmię się pudełkami, ze spokojem na twarzy uśmiechnął się do dziewczyny. Wydawał się dziwnie niewzruszony byakuganem Tamaki, który musiał zauważyć jako, że patrzył jej prosto w twarz.


Postacie Staruszek
Strażnik
Avatar użytkownika

Hisokamaru
Gracz nieobecny
 
Posty: 91
Dołączył(a): 18 maja 2019, o 17:56
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: 172cm, długie kruczoczarne zaniedbane włosy, białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba, biały szal
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=117151#p117151

Re: Ulice

Postprzez Tamaki Hyūga » 13 cze 2019, o 22:09

Było praktycznie widać jak na twarzy strażnika rośnie uśmiech w miarę jak serwowałam mu zmyśloną na szybko historyjkę. Tak jak przewidziałam w żaden sposób nie będzie on kwestionował moich słów ani doszukiwał się jakichkolwiek nieścisłości.
- Zgadza... się... - zaczęłam mówić, jednak zanim w ogóle dokończyłam strażnika już nie było. Uniosłam delikatnie brwi niejako zaskoczona jednak stwierdziłam że przecież w straży nie pracują byle łamagi. Strażnika już nie było a to uznałam za najważniejsze... Teraz pozostawała kwestia "staruszka". Czas wszcząć dochodzenie na swój sposób, ten strażnik i tak miał głęboko w poważaniu to co się tutaj zdarzyło i jedynie chciał odbębnić rozkaz, który ktoś musiał mu wydać i zająć się czymś innym. Nie mając teraz już przeszkody w formie strażnika skierowałam się spokojnie z powrotem do sklepu. Zbliżając się do wejścia przygotowywałam się mentalnie żeby wytrzymać atak na moje powonienie, jednak mimo tego w momencie kiedy przekroczyłam próg nie mogłam powstrzymać instynktownego skrzywienia się. Mój nos nie był gotowy na tym razem dwa pudła w tak bliskiej odległości. Z zaciekawieniem obserwowałam "staruszka" przez cały czas, wydawał się niemal nieobecny kiedy weszłam. Skrzypiąca deska poinformowała go jednak o moim przybyciu i na jej dźwięk ten spadł z krzesła, jednak zamiast lądując na podłodze niczym worek kartofli mężczyzna w zadziwiająco zwinny sposób wylądował na rękach a następnie wybił się na nogi. Przekrzywiłam głowę obserwując tą scenę i czekałam aż ten coś powie. Wyraz jego twarzy szybko wrócił z niemego przerażenia do wiekowego spokoju. Z uśmiechem na ustach zaczęłam iść spokojnie iść w stronę staruszka w trakcie jak ten do mnie mówił. Miałam zamiar rozwiązać wszystko w miarę pokojowo, jednak słysząc docinek ze strony udawanego starca poczułam jak wszystko we mnie zaczyna się gotować. Zanim ten dokończył mówić wykorzystałam element zaskoczenia aby jak najszybciej do niego doskoczyć i wykonałam niskie kopnięcie aby go podciąć. Jeżeli mi się udało to wyciągam z kabury kunai i stojąc na ugiętych nogach, gotowa do walki, celuje nim w leżącego.
- Kim jesteś i co zrobiłeś ze starcem za którego się podszywasz? - zadaję lodowatym tonem pytanie do osoby, która powinna się wyłonić z dymu obwieszczającego przerwanie techniki Henge no Jutsu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Tamaki Hyūga
 
Posty: 758
Dołączył(a): 18 maja 2019, o 03:00
Wiek postaci: 17
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: Niska, szczupła, długie, ciemnoniebieskie włosy, białe oczy klanu Hyuuga
Widoczny ekwipunek: - Kabura na prawym udzie
- Kabura na lewym udzie
- Torba przy pasie z tyłu po lewej stronie
- Manierka przy pasie
- Sztylet przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5229
GG/Discord: MxPl#7094
Multikonta: Toshiki Oden

Re: Ulice

Postprzez Hisokamaru » 13 cze 2019, o 22:48

13/15
Misja Rangi - D
[center]- Ulice -

- Starość nie… starość? -

Obrazek






Tamaki zbliżała się do starca z przyjaznym wyrazem twarzy, przynajmniej póki ten nieuważnie wpadł na jej czuły punkt. Nim ‘starzec zdołał załapać czemu uśmiech tamaki odwrócił się w złowrogi grymas a ta skacze w jego stronę, już spadał na ziemię. Puff!. Chmurka dymu ściągniętego jutsu otoczyła dwójkę. Oczom Tamaki ukazał się młody chłopak, po oczach to członek klanu. Był przynajmniej kilka lat młodszy od niej. Nawet nie zauważył wyciągniętego kunaia wymierzonego w jego stonę, zasłaniając do razu ramionami twarz cicho łkając. -NIEE PROSZE WSZYSTKO POWIEM PROSZE NIE RÓB MI NIC!- Krzyczał jak najciszej umiał chłopak, nie chcąc wzbudzić zapewne podejrzeń sąsiadów. Nadal płacząc zacząl tłumaczyć się dziewczynie - N-...nazy-ywam się Hyuuga Kai, i ja nie… n-...nie chciałem nic zrobić, i nie pamiętam nic ale jak się obudziłem to starzec był martwy a przedtem ktoś dał mi sake, na spróbowanie jeden łyk i... i potem się obudziłem, ale potem poszedłem do taty a tata powiedział że jak tego nie sprzątne to mnie wydziedziczy i teraz… nie wiem zrobiłem to co mi powiedzieli że się robi że się trzeba pozbyć… c-ci-...ciałaaaaaaa!- Zakończył swój pogmatwany monolog pogrążając się na dzwięk ostatniego słowa we łzach. Pod chłopakiem robiła się niemała kałuża, a ten zdecydowanie nie udawał smutku, w zasadzie trząsąc się teraz jak ofiara traumatycznych wydarzeń. Otarł jednak chwilowo łzy, i próbując wstrzymać płacz wskazał w stronę baru. Tam! Tam jest kasa możesz wziąć co chcesz, tylko błagam nikomu o tym nie mów błagam!! Tata mnie wydziedziczy jak się dowiedzą… taki dyshonor… taki dyshonoooo!- począł znów ryczeć. Nieszczęśnik wydawał się naprawdę cierpieć, i pogrążył się w praktycznie konwulsyjnym lecz cichym płaczu. Nie był wstanie lub nie miał nawet siły wstać z nienaturalnej pozycji w jakiej leżał, podciągając się tylko lekko bliżej ściany. Tylko jak taki mały chłopak ł tak rozwalić sklep, i do tego zabić starca? I do tego teraz tego żałować jakby zrobił to jego ciałem kto inny? Takich łez nie podrobiłby nawet najlepszy aktor, jako że chłopak wyglądał jak dziecko wojny, skulony w pozycji embrionalnej. No i znowu więcej pytań...

Postacie Staruszek
[ Strażnik
Avatar użytkownika

Hisokamaru
Gracz nieobecny
 
Posty: 91
Dołączył(a): 18 maja 2019, o 17:56
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: 172cm, długie kruczoczarne zaniedbane włosy, białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba, biały szal
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=117151#p117151

Re: Ulice

Postprzez Tamaki Hyūga » 15 cze 2019, o 21:17

Skutecznie egzekwując mój plan ataku na mężczyznę szybko do niego doskoczyłam i podcięłam go tak aby ten upadł na ziemię. Nie było dla mnie zaskoczeniem kiedy "staruszek" okazał się w rzeczywistości być kimś zupełnie innym a mianowicie młodziutkim chłopakiem i to nawet z klanu Hyuuga. Ten najwyraźniej nie miał najmniejszej ochoty stawiać oporu i od razy zaczął zasłaniać się rękoma. O dziwo jednak zaczął on również momentalnie płakać. Wciąż trzymając kunai wycelowany w chłopaka przyglądałam mu się chłodnym wzrokiem i słuchałam tego co ma do powiedzenia. Historia wydarzeń przedstawiona przez chłopaka pokrywała się w dużym stopniu z tym co powiedział mi wcześniej strażnik, więc byłam w stanie stwierdzić że raczej on nie kłamał. Skomlenie chłopaka było dla mnie niesamowicie żałosne i nie robiło na mnie zbytniego wrażenia, jednakowoż jako tako rozumiałam jego sytuację i zastanowiłam się nad jakimś najbardziej optymalnym wyjściem. Nie wiedziałam czy chcę pomagać chłopcu... Z jednej strony widziałam że był w dziwnej i ciężkiej dla siebie sytuacji... Z drugiej strony po części sam ją na siebie sprowadził... Stawianie czoła przeciwnościom losu jest tym co nas kształtuje i co sprawia że stajemy się silni i niezależni... Zdenerwowana targającymi mną emocjami uderzyłam mocno pięścią w deski na podłodze obok głowy chłopaka po czym szybko wstałam i odeszłam od parę kroków od niego. Dlaczego miałabym się kłopotać czyimiś sprawami rodzinnymi? To czego oczekuje ojciec tego chłopaka od niego nie powinno mnie w żadnym stopniu interesować. Chłopak zawiódł, popełnił głupi błąd prosząc kogoś o pomoc w takim zadaniu, teraz będzie cierpiał konsekwencje swojej głupoty. A więc postanowione. Kiedy już namyśliłam się co zrobię z chłopakiem odwróciłam się z powrotem do niego. Obserwowałam przez chwilę na ten jakże żałosny widok jaki młody Hyuuga sobą reprezentował po czym skrzywiłam się.
- Jeśli kiedykolwiek chcesz się nazywać shinobi to musisz być w stanie stawiać czoło przeszkodom które napotykasz na swojej drodzę. Teraz właśnie masz przed sobą jedną z nich. Popełniłeś głupi błąd prosząc o pomoc pierwszą lepszą osobę napotkaną na ulicy i do tego miałeś pecha trafiając w szczególności na mnie. - powiedziałam dość ostro i podeszłam powoli do chłopaka z zamiarem złapania go za fraki i podniesienia do pozycji stojącej.
- Zabieram Cię teraz na posterunek straży i oni zdecydują co dalej z tobą zrobić i czy twoja rodzina nie odpowie za to co się stało ze starcem, który został zabity oraz za to co się tutaj ogólnie wydarzyło. - dodałam po czym pchnęłam chłopaka w stronę drzwi prowadzących na zewnątrz a następnie prowadzę chłopaka na komisariat. Po drodze pilnuję go aby mi nie uciekł a w razie jakby stawiał opór używam siły.
Obrazek
Avatar użytkownika

Tamaki Hyūga
 
Posty: 758
Dołączył(a): 18 maja 2019, o 03:00
Wiek postaci: 17
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: Niska, szczupła, długie, ciemnoniebieskie włosy, białe oczy klanu Hyuuga
Widoczny ekwipunek: - Kabura na prawym udzie
- Kabura na lewym udzie
- Torba przy pasie z tyłu po lewej stronie
- Manierka przy pasie
- Sztylet przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5229
GG/Discord: MxPl#7094
Multikonta: Toshiki Oden

Re: Ulice

Postprzez Hisokamaru » 15 cze 2019, o 22:27

15/15
Misja Rangi - D
[center]- Ulice -

- Starość nie… starość? -

Obrazek






Tamaki uderzyła sfrustrowana pięścią w stół stojący naprzeciwko chłopca. Młody podskoczył, i momentalnie się zamknął, pociągając jednak samoistnie nosem. Strużki łez nadal spływały po jego poharatanych policzkach. Dziewczyna zaczęła chłopca pouczać, i z początku w jego oczach zaświeciła się iskra nadziei, że wszystko nie skończy się tak źle. Dziewczyna jednak nie zatrzymała się tam, gdzie się tego spodziewał, a cała nadzieja jaką miał została zdmuchnięta niczym świeczka. Chłopak patrzył pustym wzrokiem na to jak dziewczyna zbliża się w jego stronę. jego powieki opuściły się wraz z głową, a oddech pogłębił. Nawet oddech sprawiał mu teraz trudność. Pozbawiony nawet skrawka nadziei chłopak kompletnie poddał się nieuchronnemu losowi. Tamaki podniosła go, choć nie musiała go targać. Chłopak wstał, lecz ta była szybka aby wypchnąć go za drzwi. Nie był na to gotowy. Wypadł przez drzwi lądując kolanami na bruku. Tam, trwał w takiej pozycji kilka chwil, spoglądając na spadające na ziemię krople łez. Gdy Tamaki sama wyszła przez drzwi, nie stawiał oporu i sam wstał, i podążał za nią jak za egzekutorem. Z chłopaka ulotniła się jakakolwiek wola walki, a jego plecy ramiona uginały się pod grawitacją sytuacji. Zawiódł siebie, zawiódł rodzinę, zabił jakiegoś starca i do tego jeszcze zdenerwował tą dziewczynę. Całą drogę na posterunek towarzyszyły mu to samo puste spojrzenie, wpatrzone w nieskończenie oddalony punkt.
Słońce już praktycznie zaszło. Posterunek straży rozświetlony był świeczkami rozstawionymi na wszelkich stołach, biurkach i półkach, oraz strzelającym przyjemnie po środku ogniskiem. Przekraczając próg chłopak stracił kompletnie siłę. Opadł jak kłoda na podłogę, leżał tak chwilę bez ruchu, po czym w jego oczach zakręciły się łzy i zaczął cicho szlochać, powstrzymując się od płaczu. Chłopak nie zauważył jednak, że posterunek był pusty, co musiało zdziwić Tamaki. Odgłos uderzającego o podłogę chłopaka rozległ się jedynie echem po kompletnie pustym budynku, nie odpowiedział na to jednak odgłos zamykających się za nimi drzwiami. Nim dziewczyna miała okazję zacząć szukać kogoś na zmianie, ktoś zapukał w framugę. Za Tamaki stał… ten sam strażnik który zatrzymał ją przedtem przy magazynie. Uśmiechał się do niej, choć jego twarz o dziwo i w uśmiechu wyglądała na znudzoną.
- Obserwowałem wszystko co się działo, także nie musisz tłumaczyć. Po tym co mi powiedziałaś myślałem, że współpracujesz z tym tutaj - powiedział, wskazując na leżącego bezwiednie chłopca. -No, ale wygląda na to że albo zmieniłaś zdanie, albo dopiero wtedy zrozumiałaś co się dzieję. niezmiennie, wykonałaś za mnie robotę, za co dziękuję- westchnął strażnik, podając w stronę tamaki sakiewkę z ryo. -To za fatygę- dodał, podając dziewczynie sakiewkę, choć jeśli ta nie wyciągnęła ręki zwyczajnie rzucił ją na stojący nieopodal stolik, po czym ruszył w stronę chłopaka. Z tym kompletnie się nie cackał, i złapał go za włosy, po czym zawlókł krzyczącego z bólu do pomieszczenia w tyle. Stłumione przez drzwi krzyki było słychać jeszcze kilka chwil, po czym przestały razem z brzdęknięciem krat i klekotem kluczy. Strażnik nie wrócił z pomieszczenia, a kłębek pytań w które wpakowała się Tamaki nareszcie się skończył


Postacie Staruszek
Strażnik
Avatar użytkownika

Hisokamaru
Gracz nieobecny
 
Posty: 91
Dołączył(a): 18 maja 2019, o 17:56
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: 172cm, długie kruczoczarne zaniedbane włosy, białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba, biały szal
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=117151#p117151

Re: Ulice

Postprzez Hisokamaru » 16 cze 2019, o 16:53

Wracając z Dojo do domu, Hisokamaru rozmyślał o tym co się właśnie stało. Wpiew poznał Tamaki. Dziewczynę, która choć z innych pobudek tak jak on nie darzyła klanu sympatia. Już wtedy czuł jakby trafił na cud. Wśród Hyuugów taka postawa byla conajmniej niespotykana, a sam Hisokamaru pamięta jak za takie słowa był bity i poniżany. Nie dość, że się poznali, razem opuszczają jutro osadę, w stronę Shigashi gdzie planował uciec już jakiś czas. Potem, na treningu jak z nieba spadła mu Asaka, a byćmoże to on spadł z nieba jej? Z dziewczynką łączyło go podobne osamotnienie przez jednomyśl klanu. Chłopak zdecydował się jej pomóc tak jak chciałby sobie pomóc wtedy gdy sam przez to przechodził. Gdy potraktował młodą jak człowieka, z bezradnej, przestraszonej dziewczynki ta szybko przeobraziła się w dzielną uczennice. W jej oczach zaiskrzyła się znów wola walki, a być może nadzieja na to, że może być inaczej niż dotychczas. To właśnie chciał osiągnąć chłopak. Zostawić iskrę swojego nindo w kimś w kim zapłonie w pełni i poprowadzi przez ciemność w której się znajduje. Asaka była idealną okazją. Miał nadzieję, że jakimś trafem uda się im kiedyś spotkać. Był ciekaw jak rozwinie się młodziutka jeszcze dziewczyna, a być może chciał zostać jej nauczycielem? Sam nie był pewien, lecz jeśli nie opuszczałby wioski, uczyłby młodą regularnie.
Tak rozmyślając mijał kolejne uliczki, centrum osady, herbaciarnie oraz zapamiętany z porannych wydarzeń bar ramen. Pod jego stopami trzeszczała cieńka warstwa lodu, w której odbijał się już blask księżyca. Jutro po raz pierwszy ujrzy ten sam blask poza osadą, a może i poza Kyuzo? w sumie nie był pewien jak daleko leży granica. W każdym razi, jutro uda się zapewne dalej od domu niż kiedykolwiek. Towarzyszyć chłopakowi zaczęła na obrzeżach osady świerszczowa orkiestra. Stąd widać było dom jego rodziny w całej ‘okazałości’. Powierzony chłopakowi jako jedynemu spadkobiercy zapadł w lekką, ale nadal mieszkalną ruinę. Zapuszczony trawnik, kilka okien z dziurami zapchanymi jekimś materiałem dawały domu straszny wygląd, choć w środku nie było tak źle. WIększość pokoi była zapuszczona, lecz te używane przez Hisokamaru były czyste. A przynajmniej na tyle czyste na ile mogą być pokoje szesnastoletniego chłopca. -No to czas się spakować i spać! - pomyślał chłopak, zbierając najpotrzebniejsze rzeczy, po czym skierował się do łóżka. Z ekscytacji trudno było mu zasnąć.




Jak strzała promyki słońca zaczęły strzelać w chłopaka, wspinając sie powoli wzdłórz jehgo ciała, oświetlając w końcu twarz, i finalnie wpadając w oczy. Z małym opuźnieniem chłopak skrzywił się, zasłaniając ręką oczy. -Już ranek!- pomyślał podczas gdy jego oczy się rozszerzyły jakby zdziwione. Głowa jeszcze nie do końca się obudziła, i w zdezorientowaniu obracał głową spoglądając na lewo i prawo. Gdy już zebrał myśli, wstał z łóżka i pobiegł w stronę grzejącej się powoli wody w łazience, aby wziąć ostatnią domową kąpiel. Jego pośpiech nie był bez powodu. W jego głowie zrodził się plan.
Wykąpany, spakowany i gotowy do drogi, chłopak ruszył w stronę bramy miasta gdzie umówili się z Tamaki. Ze sobą miał swój typowy strój, z torbą i szalem. Gdy Hisokamaru dotarł do bramy, rozejrzał się dookoła. Tamaki jeszcze nie było. Jego plan mógł zostać zrealizowany. Chłopak nie zwlekając podbiegł do krzaków i zrzucił tam swój plecak, chowając go. -Byakugan!- aktywował w myślach doujutsu pędząc spowrotem do bramy, gdzie zatrzymał się, sprawdzając czy tamaki nie ma jeszcze w pobliżu. Nadal miał czas. Skupił czakre pod stopami, romiękczając glebę, i szybko zapadł się pod ziemię, czekając aż zjawi się Tamaki. jeśli sama się nie obudziła to to obudzi ją napewno!



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hisokamaru
Gracz nieobecny
 
Posty: 91
Dołączył(a): 18 maja 2019, o 17:56
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: 172cm, długie kruczoczarne zaniedbane włosy, białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba, biały szal
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=117151#p117151

Re: Ulice

Postprzez Tamaki Hyūga » 16 cze 2019, o 21:21

Przyjęłam zapłatę od strażnika ze skinięciem głowy i czekałam jeszcze przez chwilę obserwując jak ten wlecze za sobą krzyczącego chłopca do kolejnego pokoju. Miałam niezły mętlik w głowie po ostatnim zajściu. Czy to co zrobiłam było dobre? Może mogłam to inaczej rozwiązać i każdy by wyszedł na tym lepiej? Mimo że miałam to już za sobą i raczej nie było możliwości aby to cofnąć to te a także inne pytania wciąż mnie dręczyły. Starając się o tym więcej nie myśleć opuściłam budynek posterunku straży i wyszłam z powrotem na ulice Shiroi-Iwy.
Zmęczona przygodami z całego dnia skierowałam się z powrotem do domu, gdzie miałam nadzieję nie zastać mojego ojca. Jak się okazało ojca nie było w domu, więc odetchnęłam z ulgą. Chcąc zmyć z siebie zapach ryby, którym przesiąkły zarówno moje włosy jak i ubrania udałam się do kąpieli. Odświeżająca kąpiel była tym czego potrzebowałam po tym dniu niejako pełnym wrażeń. Najpierw mój poranny trening, następnie wypadek na ulicy, konfrontacja i rozmowa z Hisokamaru a potem to całe zamieszanie z rybą i staruszkiem... Zasłużyłam sobie na odpoczynek. Po kąpieli, wypraniu i wywieszeniu ubrań aby te się wysuszyły udałam się do mojego pokoju i ułożyłam się do snu, który był nad wyraz spokojny.


Po nocy, moje ciało przyzwyczajone do codziennej rutyny wybudziło się trochę po brzasku. Wstałam z łóżka i przeciągnęłam się leniwie. Przypominając sobie o tym iż nadszedł wielki dzień, dzień w którym opuszczę Shiroi-Iwę, mam nadzieję że na dobre i wyruszę w przygodę gdzie nie będzie nikogo kto wciąż doszukuje się błędów w tym co robię. Wyszłam z pokoju i w ciszy zajęłam się poranną toaletą a następnie poszłam przywdziać moje ubrania. Na szczęście udało mi się z nich zmyć zapach ryby, który pozostał na nich po wydarzeniach z poprzedniego dnia. Ubrałam w mój zwyczajowy strój zawierający ciemnoszare kimono z ciemno czerwonymi akcentami sięgające do połowy uda, krótkie wygodne spodenki które także sięgające do połowy uda oraz obcisłą koszulkę z odsłoniętym brzuchem, ramionami i z golfem. Na udzie zawiązałam bandaż a następnie przymocowałam kaburę. Wzięłam jeszcze z szafy gorset i szybko go zawiązałam i po założeniu klasycznych czarnych sandałów byłam już gotowa do wyjścia. Wzięłam ze sobą tylko najważniejsze rzeczy takie jak broń i moja sakiewka z pieniędzmi. Mając ze sobą wszystko co uznałam za potrzebne wyruszyłam z domu. Reszta domowników jeszcze spała, więc nikt nawet nie zauważył mojego wyjścia. Szłam szybkim krokiem przez Shiroi-Iwę podekscytowana przygodą w którą właśnie wkraczałam. Rozglądałam się po raz ostatni, przynajmniej na jakiś czas, po osadzie w której dorastałam. Prawdopodobnie większość ludzi czuje nostalgię w takich momentach, przypominają im się wszystkie szczęśliwe chwile, które przeżyli w tym miejscu, wspominają wszystkich przyjaciół z którymi spędzali czas... Ale ja zostawiałam to miejsce za sobą, zarówno fizycznie jak i psychicznie, byłam w pełni skupiona na tym co było przede mną. Kiedy wyszłam przed bramę rozejrzałam się w poszukiwaniu Hisokamaru, jednak nie było go nigdzie w zasięgu wzroku. Pewnie za niedługo przyjdzie, no cóż zaczekam gdzieś tutaj na niego po prostu. Odeszłam kilkadziesiąt metrów od bramy i czekałam na mojego kompana w cieniu pod drzewem...
Obrazek
Avatar użytkownika

Tamaki Hyūga
 
Posty: 758
Dołączył(a): 18 maja 2019, o 03:00
Wiek postaci: 17
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: Niska, szczupła, długie, ciemnoniebieskie włosy, białe oczy klanu Hyuuga
Widoczny ekwipunek: - Kabura na prawym udzie
- Kabura na lewym udzie
- Torba przy pasie z tyłu po lewej stronie
- Manierka przy pasie
- Sztylet przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5229
GG/Discord: MxPl#7094
Multikonta: Toshiki Oden

Re: Ulice

Postprzez Hisokamaru » 16 cze 2019, o 21:57

Ostatnio edytowano 18 cze 2019, o 00:23 przez Hisokamaru, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Hisokamaru
Gracz nieobecny
 
Posty: 91
Dołączył(a): 18 maja 2019, o 17:56
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: 172cm, długie kruczoczarne zaniedbane włosy, białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba, biały szal
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=117151#p117151

Re: Ulice

Postprzez Shi » 9 lip 2020, o 16:19

Yuto Koseki
Misja rangi C
7/30
<Wiosna><389> rok
"Porwanie!"




Tak to bywa czasami, że nie wszytko jest w najlpeszych kolorach malowane. Tak też było w tej sytuacji, chłopak nie czuł się wystarczająco na siłach, więc postanowił kogoś znaleźć do pomocy. Yuto wraz z użytkownikiem klanu Hyuga ruszyli przed siebie w wyznaczonym przez Akaru kierunku. Shinobi mieli się całkiem świetnie pomimo jakiś tam różnić jakie mogły by ich dzielić. Tak czy inaczej może rozmowa między nimi nie rozkwitała w jakimś mega zastraszającym tempie, ale od czasu do czasu nowo poznany kolega powiedział coś do chłopaka, na typowej zasadzie zabicia ciszy. Słowa te były w stylu, "to teraz prosto", "jeszcze kilka minut i w prawo", "ale tutaj sporo ludzi"... Grunt, że w ogóle coś mówił i chciał prowadzić jakiś tam dialog. Prawda? Tego typu działania zawsze kończyły się dobrze, bo można było sprawnie się porozumiewać między sobą i korzystać wzajemnie ze swych umiejętności. Tak czy inaczej idąc Yuto mógł rzeczywiście dostrzec ogrom ludzi będących o tej porze w tego typu miejscach. Wąskie uliczki były naprawdę pozapychane ludźmi zupełnie z każdej strony. Chłopak żeby nie zgubić się był zmuszony co chwilę spoglądać na towarzysza by nie stracić go z oczu. W pewnym momencie Akaru powiedział głośniejszym tonem mówiąc.
-Już jesteśmy...-po tych słowach Yuto wychodząc za grupy ludzi ujrzał na rozgałęzieniu ulic pięć całkiem sporych rozmiarów drewniane wozy. Przy każdym z nich stały po dwa konie. Całość rozciągała się na odległość jakiś trzydziestu metrów. Między małą grupą robotników liczących osiem osób można było zauważyć dwójkę bardziej wyróżniających się swym ubiorem młodocianych, którzy zapewne byli zleceniodawcami oraz dwójkę strażników. Nie wyglądali na ninja, a raczej na zwykłych bojowników wykorzystujący jedynie oręż w walce jakim w ich przypadku były zwykłe tanto. Czyli podsumowując ośmiu robotników, dwóch strażników, para młodych no i Akaru oraz nasz młody bohater...
-Dotarli nasi shinobi... Zatem możemy ruszać, prawda?-powiedziała dziewczyna widząc Akaru oraz Yuto. Tak więc, dwójka młodych bez zbędnych formalności wsiadła do jednego z wozów, zaś resta rozeszła się wokół i wszyscy ruszyli powolnym tempem przemieszczając się do przodu...
-To może pójdziemy za wozami...-zaproponował Akaru spokojnym głosem, następnie ruszył przed siebie...

 
Avatar użytkownika

Shi
 
Posty: 375
Dołączył(a): 25 mar 2020, o 10:43
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8264&p=136613#p136613

Re: Ulice

Postprzez Yūto Kōseki » 9 lip 2020, o 21:43

Cóż, Hyuga nie był raczej zbyt rozmowną postacią, bo brakowało mu chyba pomysłu na nawiązanie dłuższego dialogu. Zamiast tego pojawiło się mięzdy nim a Kosekim kilka krótszych konwersacji. Yuto nie narzekał z tego powodu ale też nie próbował sam rozpocząć jakieś dłuższej dyskusji, obawiając się, że wybije swojego towarzysza z rytmu.
Przeciskał się wraz z Akaru przez wąskie uliczki, wypchane niemal ludźmi. Co jakiś czas z ust chłopaka padało słowo "przepraszam", gdy przeciskał się między cywilami. Nie mógł stracić z Hyugi z oczu. W końcu im się spieszyło, prawda? A zgubienie się oznaczało spóźnienie, może nawet całkiem spore. Yuto chciał więc tego uniknąć.
Gdy usłyszał, że są na miejscu spojrzał na pięć wozów i otaczających je ludzi. Robotnicy, dwójka strażników i młoda para, która była właścicielami całego taboru. Ukłonił się im, gdy został dostrzeżony. Po chwili usłyszał sygnał do wyruszenia. No cóż, młoda para nie miała jak widać czasu na rozmowy. Gdy cała kolumna ruszył spojrzał na Hyugę.
-Czy ze swoim Byakuganem nie sprawowałbyś się lepiej gdzieś w centrum?
Zapytał, ruszając za nim. Z tego co wiedział dojutsu to znacznie zwiększało obszar widzenia. Hyuga byli więc świetnymi zwiadowcami. Oczywiście, Yuto nie chciał się kłócić z nieco młodszym kolegą, a jedynie coś zasugerował. Póki co szedł z tyłu, mając nadzieję, że umiejętności żadnego z nich nie okażą się potrzebne i wszystko pójdzie spokojnie i gładko. Niestety, los często nie bywał tak łaskawy.
Chłopak poprawił kij na swoich plecach i znów spojrzał na swojego kolegę.
Avatar użytkownika

Yūto Kōseki
 
Posty: 133
Dołączył(a): 11 paź 2019, o 15:43
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: -Naginata
-Torba
-Ochraniacz na czoło
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=132652#p132652
GG/Discord: Destro#0111

Re: Ulice

Postprzez Shi » 10 lip 2020, o 13:07

Yuto Koseki
Misja rangi C
9/30
<Wiosna><389> rok
"Porwanie!"




Grupa sprawnie i szybko ruszyła. Każdy momentalnie wiedział co ma robić, gdzie się ustawić by transport był możliwe najmniej kłopotliwy. Prawda? Tak czy inaczej idąc chłopak mógł sobie spokojnie obserwować całą okolicę zza jadących wozów. Może nie był to sporych rozmiarów obszar, ale doskonale widział drogę, mijających go ludzi oraz tył wozu jadącego powoli przed nim. W ich przypadku szybkie przemieszczanie się było by dosyć zgubną decyzją. Dlaczego? Ponieważ uliczki nie należały do najszerszych, a i ludzi było tutaj całkiem sporo. Tak czy inaczej pomimo istniejących już przeszkód nie było jak do tej pory żadnych komplikacji dzięki czemu chłopak mógł poświęcić chwilę swojego czasu na rozmowę ze swoim nowym towarzyszem Akaru. Prawda? Idąc młodzieniec zaproponował pewne rozwiązanie jakim było po prostu rozdzielenie się. Możliwe, że pomysł był bardzo dobry. Użytkownik klanu Hyuga w środku całej kolumny. To zapewniało całkiem świetne rozwiązanie dla tego typu transportu. W razie czegoś Akaru mógł by ostrzec innych i co najlepsze w porę zareagować z najdogoniejszej pozycji. Tak z pewnością był to bardzo dobry pomysł. Tylko dlaczego Akaru tego sam nie zaproponował lub nie wyszedł z inicjatywą zrobienia czegoś takiego? Być może chłopak rzeczywiście nie był kompetentny do wykonywania tego typu zleceń, w końcu powiedział to Yuto na samym początku, że jest nie doświadczonym ninja... Tak więc wszytko wskazywało na to, że chłopak musiał większość decyzji podejmować samemu.
-Świetny pomysł, to ja pójdę na środek, a ty tutaj bądź... W razie czegoś zacznę krzyczeć... Dobrze?-odpowiedział, by po chwili oddalić się od naszego bohatera w miejsce wskazane przez niego. Po kilkunastu sekundach chłopak został sam na samym końcu kolumny. Idąc mógł patrzeć na duże toczące się po bokach koła wozu...


Teraz z/t piszesz i lecimy ~tu~
Avatar użytkownika

Shi
 
Posty: 375
Dołączył(a): 25 mar 2020, o 10:43
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8264&p=136613#p136613

Re: Ulice

Postprzez Yūto Kōseki » 10 lip 2020, o 22:11

Ich milcząca i spokojna kompania posuwała się cały czas naprzód, choć niezbyt szybko ale Yuto nie zamierzał narzekać. Przeciskał się wraz z tą karawaną przez uliczki i ludzi, znów uprzejmie przepraszając. Gdy miał nieco luzu zaczął się rozglądać by ustalić pozycję dwójki strażników, którzy jechali z nimi a nie byli shinobi. Żałował, że nie było z nimi trzeciego użytkownika ninjutsu, wtedy jeden byłby na czele, drugi po środku a trzeci z tyłu. W końcu ewentualny atak mógłby nastąpić z każdej strony.
Niestety Hyuga był chyba bardziej niedoświadczony od Kosekiego, ale ten nie zamierzał na to narzekać. Każdy musiał się kiedyś nauczyć. Im szybciej tym lepiej, oczywiście.
Podróżował więc sam, nieco spokojniejszy o bezpieczeństwo karawany, gdy miał świadomość, że mają po swojej stronie radar, jakim niewątpliwie był wzrok Hyuga. Albo lornetkę... Chłopak pokręcił głową, porzucają próbę przyrównania do jakiegoś przedmiotu możliwości Byakugana. Musiał skupić się na misji. A ta póki co była spokojna. Widoki powalające nie były ale nie o to w tej wycieczce chodziło. Ściągnął kij z pleców i idąc podpierał się na nim jak na lasce. Zastanawiał się czy powinien zrobić już jednego klona, którego wysłałby na początek kolumny. Z jednej strony co dwie pary oczu to nie jedna, z drugiej strony, straciłby trochę chakry, którą powinien oszczędzać. Ostatecznie postanowił się wstrzymać.
A podczas tych rozmyślań szedł tym samym tempem za ostatnim wozem przez całą drogę do wyjścia z osady.
//zt
Avatar użytkownika

Yūto Kōseki
 
Posty: 133
Dołączył(a): 11 paź 2019, o 15:43
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: -Naginata
-Torba
-Ochraniacz na czoło
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=132652#p132652
GG/Discord: Destro#0111

Poprzednia strona

Powrót do Shiroi-iwa (Osada Rodu Hyūga)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość