Ulice

Re: Ulice

Postprzez Senju Hyojin » 27 cze 2018, o 19:48

Słuchała nieco obojętna na słowa mężczyzny aż doznała oświecenie.
- Zapewne każdy musi się legitymować opuszczając i wchodząc do osady. - rzuciła pół retoryczne pytanie, pół stwierdzenie. - Czy byłbyś tak miły i powiedział mi chociaż jak się nazywają? Większość ludzi zna ich zapewne z imienia, nazwiska, czy przezwiska, łatwiej byłoby mi ich znaleźć - oczekiwała na rozwój sytuacji, a kiedy mężczyzna podzielił się wraz z nią informacjami lub też nie pożegnała go niezbyt czule i postanowiła wrócić do gospody. Zimno stawało się bardziej dotkliwe. Zapłaciła z góry za pokój i udała się do niego. Wzięła kąpiel w bali i przez chwilę jeszcze siedziała przed toaletką rozczesując włosy, a następnie poszła spać. Rano liczyła, że znowu zastanie parę w barze.
Senju Hyojin
 

Re: Ulice

Postprzez Numa » 27 cze 2018, o 20:16

~Misja rangi D
Senju Hyojin
14/15



Białooki strażnik na słowa kobiety odpowiedział dość spokojnie odpowiadając jej. - Jasne mogę sprawdzić. -Następnie podszedł do budki aby sprawdzić jak konkretnie się oni nazywali, nie zajęło to długo można wręcz powiedzieć że wrócił od razu.
- Sawao Fukuda i Yae Fukuda. - Odpowiedział spokojnie widząc że ta ruszyła ponownie w kierunku miasta zwyczajnie powrócił do swojej służby. Stając przy bramie. Kobieta za to rozpoczęła wędrówkę w drugą stronę powracając do gospody nieco wytrzeźwiała. W końcu przewietrzyła się a jej zaczęło doskwierać zimno. Po chwili błąkania udało się jej jednak trafić ponownie do gospody która była jeszcze otwarta mimo tego że etykietka mówiła inaczej powinna być zamknięta. Oględziny pobieżnie wskazywały na to ze w wnętrzu nikogo nie ma przynajmniej na sali. świeciła ona pustkami a większość świec była zgaszona. Jedynie gdzieś na zapleczu świeciło się światło. No i na piętrze w jednym z pokoi.



Następny post tutaj. viewtopic.php?f=65&t=5041&start=45
- Myśli Numy -
- Słowa Numy -
Kod: Zaznacz cały
[color=#BF8040][b] —  — [/b][/color]

Obrazek


Nie odpowiadam przed żadną władzą.
Oraz mogę mówić i robić co mi się żywnie podoba.
Bez ponoszenia żadnych konsekwencji !
Nie posiadam siły, wpływów czy pieniędzy.
Mało, nie mam nawet pracy.
Jestem Bezdomnym !


Spoiler: pokaż
Avatar użytkownika

Numa
 
Posty: 612
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 11:12
Wiek postaci: 16
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: Brązowooki chłopak, rasy białej. Posiada ciemnobrązowe włosy.
Widoczny ekwipunek: -Hełm zakrywający twarz pozostawiający jedynie małą szczelinę na jego oczy.
-Czarny płaszcz z kapturem.
Link do KP: viewtopic.php?p=79250#p79250
GG: 37827204
Multikonta: Ni ma

Re: Ulice

Postprzez Jun'ichi » 4 lip 2018, o 22:54



Jun'ichi nigdy nie sądził, że zwierzęta właśnie w taki sposób odwzajemniają dobroć serca. Ból nie chciał ustąpić i może właśnie dekoncentracja tym spowodowana sprawiła, że chłopak niedługo po wyjściu z terenu który miał pod opieką wylądował na ziemi potykając się o zwykły korzeń.
O nie, byle nie było dziury... - kaleka szybko obrócił się by usiąść na ziemi i zerknąć na swoje szaty, które były jedną z jego naprawdę niewielkiej "kolekcji" rzeczy prywatnych. Kiedy okazało się, że na całe szczęście nogawki są całe i jedynie lekko zakurzone, wrażliwy słuch chłopca wyłapał coś doskonale mu znanego - pogardliwy śmiech. Jedynym co chłopiec mógł na tą chwilę zrobić to zwrócić wzrok w stronę z której dochodził dźwięk. Robił to tylko w obawie, że może to być ktoś z panujących nad nim Hyugów jednak zacieniona postać nie przypominała nikogo mu znanego.
Chłopiec bez zbędnego pośpiechu podniósł się z ziemi i przez krótką chwilę jakby wpatrywał się w nieznajomego zza swojej maski.
Czy czuł urazę za pogardliwy śmiech? Nie, przecież był do tego przyzwyczajany od lat. Czy bał się nieznajomego? Nie, w końcu znajdowali się w wiosce gdzie raczej nie było mowy o aktach przemocy. Po tej krótkiej chwili zastanowienia Jun'ichi wykonał delikatny ukłon w stronę nieznajomego po czym ruszył dalej we wcześniej obranym kierunku czyli... no właśnie, gdzie? Póki co chłopiec planował spacerować po ulicach osady dopóki nie namierzy swoimi bystrymi oczami jakiejś wiekowej, zapewne mądrej osoby która zna niejedną historię i z pewnością chętnie się nią podzieli.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Chętnie poprowadzę misję (D / C / B)
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) Shin - C
2) -
3) -
4) -



Obrazek


I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]
Avatar użytkownika

Jun'ichi
Ciapciak
 
Posty: 1053
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Ulice

Postprzez Rindou Arashi » 8 lip 2018, o 02:50

PRZEJMUJĘ !

Obrazek

_____________________________________________________________________________
7 / ...



Nieznajomy przyglądał się podnoszącemu z podłogi chłopakowi, po czym splunął mu pod nogi, kiedy ten już stanął przed nim na nich. Nasz bohater nie znał go i zdawało mu się, że widzi go pierwszy raz, jednak nie mógł on się zbyt długo przyglądać, gdyż ten chwilę później zniknął za rogiem budynku, pozostawiając opiekuna Dojo w samotności wraz z przemyśleniami, które dręczyły jego niespokojną głowę. O co chodziło z tą wiadomością? Czy może ktoś sobie z niego drwi? A może to bardzo ważna informacja, która może uratować świat? Czyżby był to klucz do świata bez wojen? Jeszcze tego nie wiedział, jednak jeżeli ktoś zna odpowiedź na te pytania, to na pewno musi być on stary! W końcu każdy stary człowiek posiada wiele wiedzy i przydatnych historyjek, które mają nauczyć młodych jak żyć na tym świecie. Z tą bardzo przewrotną myślą nasz bohater udał się na poszukiwania do pobliskiej osady. Było już późno, więc ruch nie był jakoś szczególnie duży, a jeśli jakiś już był, to kierował się w stronę bezpiecznych miejsc takich jak karczmy.
Przyjęta przez Jun'ichiego technika poszukiwań była bardzo intrygująca, postanowił on chodzić po mieście aż nie natrafi na kogoś, kto pomoże mu rozwiązać jego problem. Niestety, kryteria przyjęte przez niego skutecznie odcinały większość spotykanych ludzi. Dodatkowo jego przedziwna maska budziła radość niektórych pijanych mieszkańców, zdarzali się nawet tacy, którzy za nią chcieli mu dać w mordę, jednak ci byli szybko uspokajani przez swoich chłodniej myślących kolegów. Gdzie mogą być staruszkowie o tak później porze?? Nie było to łatwe pytanie, więc nasz heros trochę się głowił, nim w końcu natrafił na swój cel. Otóż na jednej z ławeczek po środku wypatrzył starszą, niską babuszkę, która nie zwracając uwagi na porę siedziała sobie, spoglądając na gwiazdy i machając nóżkami, normalnie jakby była małą dziewczynką. Tuż obok niej siedział równie stary, pomarszczony pies z fałdami, który wokoło szyi miał przewiązaną zieloną apaszkę. Zdawało się nawet, że babinka przemawia do swojego pupila. A może był to wiatr??

Wybacz, że tak długo, następne posty będą już szybciej.
Ostatnio edytowano 10 lip 2018, o 22:29 przez Rindou Arashi, łącznie edytowano 1 raz
Rindou Arashi
 

Re: Ulice

Postprzez Jun'ichi » 8 lip 2018, o 11:28

Krążąc po powoli wyludniającej się osadzie, Jun zastanawiał się co jest z nim nie tak, że wszyscy nim gardzą i traktują niczym śmiecia. Z jednej strony był do tego przyzwyczajony i nie ruszało go to specjalnie, jednak sam fakt takiego zachowania ze strony znacznej większości społeczeństwa zwyczajnie nie dawał mu spokoju. Wiele osób zwracało przede wszystkim uwagę na jego maskę, która chyba była uznawana za coś złego. Chłopiec wiedział jednak, że zdjęcie maski nie wchodzi w grę bo wtedy szanse na atak i wzbudzenie paniki będą jeszcze większe. Jun'ichi wiedział, że nie jest wskazane odpowiadanie na słowne zaczepki, zwłaszcza tych którzy są pod wpływem alkoholu. Właśnie dlatego nie zatrzymując się nawet na chwilę, Jun tylko nasłuchiwał wymyślnych obelg niektórym nawet przytakując bo jak nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że oto idzie "małe dziwadło"?
Wreszcie poszukiwania przyniosły efekt bo oto oczy kaleki wypatrzyły raczej spokojną staruszkę, która razem z wiekowym psem zwyczajnie rozkoszowała się dniem.
Dzień dobry. - zaczął niepewnie chłopiec podchodząc na odległość około 5 m. Pies mógł być groźny więc lepiej było sprawdzić teren z bezpiecznej odległości.
Czy zna Pani opowieść o wilku? - spytał niepewnie przy czym wyciągnął powoli karteczkę, którą zabrał z domu. Rękę wyciągnął w stronę kobiety, aby pokazać jej że pytanie nie jest wzięte z kosmosu, a odnosi się do czegoś konkretnego, do problemu z jakim chłopak nie może sobie poradzić.
Nie rozumiem tej zagadki, a jest dla mnie bardzo ważna. Otrzymałem ją od najważniejszej osoby z moim życiu, tak przynajmniej mi się wydaje...
Chętnie poprowadzę misję (D / C / B)
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) Shin - C
2) -
3) -
4) -



Obrazek


I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]
Avatar użytkownika

Jun'ichi
Ciapciak
 
Posty: 1053
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Ulice

Postprzez Rindou Arashi » 9 lip 2018, o 01:55

9 / ...

Ludzie sami nie wiedzieli, dlaczego reagowali z taką agresją w stosunku do naszego młodego herosa. W końcu nie zrobił im nic takiego, jednak ci zamiast go poznać, zrozumieć, woleli obrzucić go wyzwiskami i nie dopuścić do siebie. Bali się go? A może nie chcieli wiedzieć jaka tragedia go spotkała, że jest taki jaki jest? Odpowiedzi zapewne jest wiele, tak samo jak ludzi, którzy ich udzielają. Być może kiedyś zamaskowany młodzieniec spotka kogoś, kto wyciągnie do niego rękę i nie oceniając go po jego przedziwnej masce postara się nawiązać znajomość, jednak póki co jest on skazany na te kilka osób, które dotychczas stworzyły z nim więź. Czy do tego grona dołączy siedzą na ławeczce staruszka? Cały czas spoglądała w niebo, przyglądając się gwiazdom, a przynajmniej tak to wyglądało. Kiedy zbliżył się do niej, dostrzegł że ma ona zamknięte oczy. Jako pierwszy na nowego przybysza zareagował piesek, który zeskoczył z ławki i podbiegł do niego, łasząc się do jego nogi i prosząc o dodatkowe pieszczoty. Wtedy to także babuszka ocknęła się ze swojego transu i skierowała głowę w stronę chłopaka, ciągle jednak nie podnosząc powiek.
- Być może znam. Chodź, usiądź koło mnie i poprzyglądajmy się gwiazdom. To jest takie cudowne. - postukała ręką w drewniane deski i delikatnie przesunęła się, robiąc mu miejsce. Kiedy ten je zajął, zaczęła opowiadać mu o wszystkich gwiazdozbiorach, które są widoczne na dzisiejszym niebie. Do każdego znała ciekawą historyjkę, więc mogła i znać odpowiedź na pytanie młodzieńca, nim jednak ta padła, prawię godzinę spędzili na wspólnym oglądaniu gwiazd. W tym czasie mały piesek zajął miejsce pod ławką, kładąc się i organizując sobie krótką drzemkę.

Kiedy Jun wyciągnął przed siebie zwój z haiku, babcia wyciągnęła rękę i złapała go w dłonie, jednak nie rozwijała go, jedynie trzymała na kolanach. Uśmiechnęła się bardziej do siebie niż kogokolwiek innego w otoczeniu, po czym oddała go w ręce właściciela.
- Znam ten wiersz i mogę zdradzić ci jego tajemnicę, jednak oczywiście nie za darmo. - wyszczerzyła swoje stare, poniszczone już przez życie zęby i zeskoczyła całkiem sprawnie z ławeczki, wykonując kilka kroków przed siebie, a potem skręcając w stronę głównej drogi. Piesek bez słowa dołączył do nogi swojej właścicielki.
- Chciałabym abyś wykonał dla mnie pewną drobnostkę. Niedługo ma odwiedzić mnie wnuk ze swoją przyszłą żoną, chciałam wyprawić mu kolację, jednak nie mogę dostać na targu jego ulubionej ryby - łososia błękitnego. Mamy wiosnę, więc powinno dać się je złowić w wysokogórskich jeziorach, gdzie szykują nowy narybek. Znajdziesz ją dla mnie a ja z chęcią opowiem ci przy kominku i herbatce wszystko, co będziesz chciał wiedzieć o tym utworze. - zatrzymała się i zawróciła powolnym krokiem w stronę ławki, na której jeszcze chwilę temu siedziała. - To jak, mogę na ciebie liczyć młodzieńcze? - powiedziała, ciągle nie otwierając oczu.
Ostatnio edytowano 10 lip 2018, o 22:29 przez Rindou Arashi, łącznie edytowano 1 raz
Rindou Arashi
 

Re: Ulice

Postprzez Jun'ichi » 9 lip 2018, o 22:58

Jun'ichi był prostym chłopcem i kiedy ktoś traktował go uprzejmie, ciężko mu było odmówić. Właśnie dlatego przysiadł się do staruszki i właściwie chętnie zaczął przyglądać się razem z nią wszystkiemu co błyszczało na niebie, wysoko ponad ich głowami. Dzięki tej prostej kobiecie, która zupełnie nie zwracała uwagi na jego wygląd, chłopiec na ten krótki czas zapomniał o dręczących go myślach związanych ze swoją przyszłością w tej wiosce, z tym co wymyśli dla niego pan Gyokusho oraz tym jak traktowali go pozostali członkowie rodu Hyuga.
A to? Wygląda jak... jakoś dziwnie. A tamto? Faktycznie! - dało się słyszeć co chwilę podekscytowany głos młodego opiekuna Dojo, który wskazując palcem gwiazdy, starał się dostrzec w nich te same kształty, które dawniej dostrzegli inni, mądrzy ludzie.
Wreszcie po jakimś czasie starowinka postanowiła wrócić do tematu tajemniczego wiersza, o którym sam Jun niemal zapomniał.
Łosoś? Nigdy nie łowiłem ryb, ale chyba dam radę to zrobić. Wiem przynajmniej jak ryby ogłuszyć... - wymamrotał pod nosem końcówkę zdania, przypominając sobie niedawne zadanie rozkruszenia lodu na stawie kiedy to niemal pozbawił pana Gyokusho jego pięknych okazów Koi.
Proszę szykować resztę potraw, Łososia ma pani już jak w banku! - zeskoczywszy z ławeczki, chłopiec swoją okrytą czarną rękawiczką pięść wystawił przed twarz, jakby był to jest gest symbolizujący obietnicę wykonania zadania. Po tych słowach nie miał zamiaru zwlekać z wyprawą w wyższe tereny górskie, czym prędzej pozna sekret tajemniczego wiersza tym szybciej dowie się cóż to za sytuacja z wiadomością, szczurem i zagadką.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Chętnie poprowadzę misję (D / C / B)
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) Shin - C
2) -
3) -
4) -



Obrazek


I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]
Avatar użytkownika

Jun'ichi
Ciapciak
 
Posty: 1053
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Ulice

Postprzez Rindou Arashi » 10 lip 2018, o 22:30

Rindou Arashi
 

Re: Ulice

Postprzez Rindou Arashi » 11 lip 2018, o 02:07

15 / ...

Z początku Jun nosił w rękach swoje ofiary. Te wiły się i kłapały pyskami, dusząc się z braku możliwości złapania oddechu. Patrzyły swoimi powoli mętniejącymi oczami na oprawcę, który zabierał ich nie wiadomo gdzie. Nie dość, że najpierw ogłuszył, to potem porwał z domu i mówił coś o kolacji. Ten potwór planował je zjeść!! Zapewne gdyby mogły, to by się broniły, jednak były tylko małymi nic nie znaczącymi rybami. Teraz mogły jedynie przyglądać się możliwie wywalczając w ten sposób litość. Ta też nadeszła, kiedy młodzieniec spojrzał na swoje śmierdzące dłonie, chwilę jego oczy analizowały co do nich dociera, potem kolejną zajęło mu przetworzenie tych informacji, jednak kiedy w końcu zrozumiał co uczynił, zaczął przepraszać połowę świata, za swój karygodny błąd. Mówił do drzew, mówił do ryb, mówił do każdego, nie ważne czy chciał go słuchać czy nie. W tym czasie, kiedy młodzieniec biadolił nad swoim losem, biedne rybki przeżywały kolejne chwile podduszane przez jego niekompetencję. W końcu nastał ten moment, kiedy zdecydował się skrócić cierpienia tych niewinnych istot i jedną techniką zgładził wszystkie, zamieniając je w bezmózgie, smaczne truchła.
Podróż powrotna była przyjemniejsza, ciężko powiedzieć czy to dlatego, że znał drogę, czy może przez to, że w koło było już jasno a niebezpieczne zwierzęta wolały siedzieć w swoich kryjówkach. W każdym razie tym razem skończyło się już bez żadnych przeciwności losu i kiedy to słońce schodziło już z najwyższego punktu nieba, obwieszczając niedługo rozpoczynający się wieczór, nasz bohater przekroczył mury wioski, kierując się w stronę babcinego domku. Po drodze ludzie dziwnie mu się przyglądali, gdyż zapach otaczający jego ciało nie był zbyt przyjemny, co w połączeniu z przedziwną maską tylko zwiększały nieufność w jego kierunku. Patrzyli z pod byka, kazali nie patrzeć swoim dzieciom, zdarzył się nawet ktoś, kto napluł mu pod buty. Dlaczego oni wszyscy go nienawidzili?? Nie wiedział, jednak był ktoś, kto nie widział w nim potwora, była to lubiąca oglądać giwazdy staruszka, przed której domem właśnie stał. Tylko co teraz??
Rindou Arashi
 

Re: Ulice

Postprzez Jun'ichi » 12 lip 2018, o 21:42

Po spokojnej, aczkolwiek śmierdzącej rybą drodze powrotnej, troszkę załamany Jun'ichi skierował swoje kroki prosto pod drzwi staruszki. Ryby trzymane w dłoniach zwracały uwagę wszystkich wokół, jednak cała postać chłopca to robiła więc teraz czuł na sobie spojrzenia dosłownie wszystkich. Przez swoje podejście do zabijania ryb, czuł teraz jakby każdy osądzał go za to co uczynił, jakby był zwykłym mordercą który dla zabawy pozbawił zwierzęta szans na lepsze jutro!
Ze spojrzeniem wbitym w ziemię, młody kaleka zapukał do drzwi kobiety i oczekiwał jej pojawienia się. Wiedział, że widok ryb z pewnością ją ucieszy bo w końcu po to go tam wysłała, ale czy to była misja godna takiej plamy na psychice? Ryby prześladowały małego kalekę i zaczynał podejrzewać, że jest to jakiś znak niebios - nie miał jednak pojęcia jakie ten znak ma znaczenie.

Oto ryba o którą Pani prosiła. Proszę wziąć nawet dwie, nie mogą się przecież... zmarnować. - wyszeptał chłopiec przez zaciśnięte gardło.
Czy teraz opowie mi Pani o tej historii? Muszę wiedzieć co oznaczał list który dostałem. - ciągle pamiętając o głównym celu swojej wizyty, Jun'ichi podniósł głowę tak by patrzeć na rozmówczynię bezpośrednio. Miał nadzieję, że chociaż ta część przygody ukoi jego zszargane nerwy i przyniesie ukojenie, a może nawet radość.
W międzyczasie co jakiś czas chłopiec sam przed sobą stwierdzał, że zapach ryb jest zbyt intensywny i po powrocie czeka go solidna kąpiel pełna mocnego szorowania, by czasem nie zrazić czułych nozdrzy rodu Hyuga takim smrodem.
Chętnie poprowadzę misję (D / C / B)
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) Shin - C
2) -
3) -
4) -



Obrazek


I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]
Avatar użytkownika

Jun'ichi
Ciapciak
 
Posty: 1053
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Ulice

Postprzez Rindou Arashi » 12 lip 2018, o 22:51

17 / 17

Chłopak, który czuł się jak morderca, którym co prawda był, stanął przed drzwiami i zapukał do drzwi babuszki. Chwilę zajęło nim usłyszał kroki ze znajdującego się za nimi korytarza. "Już idę, idę.. usłyszał głos a chwilę później szczęk zamka. Babcia patrzyła przed siebie uśmiechając się a kiedy usłyszała głos młodzieńca, zaprosiła go do środka prowadząc do salonu. Odebrała dwie ryby i zaniosła do kuchni, zostawiając je tam i po chwili wracając z dzbanuszkiem pachnącej owocami herbaty oraz dwoma filiżankami i talerzem maślanych ciasteczek. Wszystko niosła na srebrnej tacy, którą położyła na środku stołu, w koło którego siedzieli.
- Bardzo dziękuję za pomoc, uratowałeś moją kolację. - nalała herbaty do obu filiżanek i rozsiadła się na dużym fotelu z oparciami. Zapewne jakby ktoś podchodził od tyłu to nie dostrzegłby, że ona tam siedzi. Wzięła łyczek i zagryzła ciasteczkiem.
- A więc, przypomnij mi, co takiego cię interesuje? - poczekała aż chłopak wyciągnie kartkę, bądź z głowy przytoczy intrygujący go wiersz. Kiedy już przypomniano jej o co chodzi, ta zaczęła bujać się na fotelu i zastanawiać, głośno rozmyślając. Kilka razy na głos powtórzyła treść aż w końcu zamilkła. Trwało to trochę, przez chwilę chłopak mógł nawet pomyśleć, że zasnęła, jednak nic z tych rzeczy.
- Hmmmm, to bardzo nietypowy tekst, którego nie słyszałam od dawna. Jeżeli dobrze kojarzę, to pochodzi ona z Kantaiskiego Opowiadania o Wilku i Niedźwiedziu. Nie wiem dlaczego ci ktoś go podrzucił, gdyż jest niekompletna. Te 3 wyrwane z kontekstu linie musiały mieć jakiś sens w oczach autora, jednak ja go nie dostrzegam. Myślę, że powinieneś szukać na wyspach, tak gdzie jest ona przekazywana z pokolenia na pokolenie. Więcej nie wiem, wybacz młodzieńcze. - pomilczała jeszcze chwilę, pozwalając chłopakowi na dopicie herbaty i zadanie dodatkowych kilku pytań, jednak w końcu przeprosiła go, gdyż musiała udać się do kuchni przygotowywać kolację. Odprowadziła chłopaka do drzwi i życzyła miłego dnia, samemu ruszając walczyć z garkami. Także tutaj kończy się ta przygoda, jednak czy aby na pewno? A może to dopiero wstęp do przygody? Wszystko zależy od tego, czego pragnie nasz bohater...


KONIEC
Rindou Arashi
 

Re: Ulice

Postprzez Asaka » 20 mar 2019, o 13:38

Co innego, gdy stoi się pośród tłumu zainteresowanego jakiś przedstawieniem jak tam przy Odzie, gdzie ludzie chcieli do niego dołączyć. A co innego rozmawiać ze sobą podczas wędrówki krętymi i stromymi uliczkami Shiroi-iwy, gdzie mijający ich ludzie niezbyt się nimi interesowali, zaaferowani własnymi sprawami. Teraz zaś stali zresztą w jednym miejscu jak takie niezdecydowane łośki, które zastanawiają się co tu teraz ze sobą zrobić. Jednocześnie zbyt pogrążeni we własnej cichej rozmowie, by zwracano na nich uwagę większą niż rzucenie okiem i nie wyglądający na zagubionych, by ktoś chciał się zaoferować do wskazania im właściwego kierunku.
Ostatnie słowa, które rzucił im Oda tylko potwierdzały, że facet męcił i mącił. Że niby ma, a niby nie ma. Nie było sensu nic więcej do niego mówić ponad to, co zostało już powiedziane. Zresztą blondyn nie odmówił sobie dalszego obrażania Asaki, która jedynie miała ochotę na odchodne pokazać mu jakiś niewybredny gest palcem, ale chyba tylko ostatkiem woli się powstrzymała i co rychlej pognała przed siebie, zostawiając tamten placyk za plecami. Shikarui na szczęście miał głowę na karku – na szczęście. Szkoda tylko, że nie był tak sprytny wcześniej i nie zauważył, że to co robi, doprowadza jego żonę do szału.
- Wyobraź sobie, że tego pyszałkowatego, zakochanego w sobie i swojej broni faceta nie słuchałam jednak aż tak dokładnie – jednym uchem wlatywało, hulało sobie po jej puszce mózgowej, coś tam zostawało, ale reszta wylatywałam drugim uchem i rozmywała się na wietrze. Zresztą jakby miała zapamiętywać wszystkie słowa z tych peanów na swoją cześć i wyłuskiwać z tego przeplatane pomiędzy tym jakieś bardziej sensowne rzeczy, to chyba by oszalała. Więc nie – nie za bardzo pamiętała, ale skoro Shiki pamiętał… Wspomnienie o Ryutaro tylko sprawiło, że Asaka skrzyżowała ręce na piersiach i wbiła wzrok w bruk.
Że Oda był łowcą nukeninów to akurat zakodowała. Dlatego w pierwszej chwili tak niedorzeczne się wydało, by posądzać go o trzymanie z grupą, którą goni, ale po dłuższym zastanowieniu… to czemu nie? Jakoś ktoś musiał wytropić gdzie trzymali rozczłonkowane ciało tego Jashinisty. Jakoś musieli go uwolnić. Jakoś… No cóż, mieli za mało danych i wypadało zakładać wszystko, przynajmniej człowiek nie dawał się wtedy zaskoczyć, czyż nie?
Jak już powiedzieli – Ryutaro w tej chwili mało kogokolwiek interesował. Mógł sobie wrócić do gospody, a mógł sobie pójść gdziekolwiek indziej. To Oda był tutaj przedmiotem zainteresowania. I dlatego Asaka polegała w tej chwili na zmyśle i talencie kruczoczarnowłosego chłopaka. Mężczyzny właściwie. Dość powiedzieć, że wyglądał na starszego od niej samej, a było przecież dokładnie odwrotnie. Gdy więc Shikarui stwierdził, że go „złapał” i skierował się w tamtym kierunku, Asaka poszła za nim, dostosowując się do tempa shinobiego.
No a skoro sam zaczął ten temat…
- Bo pomiędzy tobą a Ryutaro w gospodzie brakowało jeszcze tylko masła. Każdemu się tak przymilasz, że to wręcz obrzydliwe? – nie, nie każdemu, jej tak zdecydowanie nie słodził. Zresztą i dobrze, bo by go wyśmiała i ulotniła się ze wspólnej wędrówki z Sogen do Daishi (heh, zadziwiające, że ten Jashinista też wybrał tę trasę…) szybciej, niż Sanada zdążyłby powiedzieć „ale masz piękne oczy”. - Poza tym chciałeś tego mazgaja ciągnąć ze sobą. Aż tak ci się spodobało jak cię macał po kolanie? – zazdrosna? Może trochę. No i gest Ryutaro niestety nie uszedł jej uwadze wtedy w karczmie, ale komentarz zostawiła dla siebie. - Nie sądziłam, że jakiś obcy facet będzie się kłócił ze starym dziadem o moją godność – dodała jeszcze, niby od niechcenia, ale jednak wcale nie.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 770
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 23
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Ulice

Postprzez Shikarui » 20 mar 2019, o 19:58

Nie dziwiło go to, że Asaka nie słuchała syna smoka. Nie przepadała za takimi ludźmi kiedyś, nie mogła przepadać teraz. Teraz, w chwili zastanowienia, kiedy przestała go tak mocno zajmować myśl o pogoni, o Jashinie i wszystkich pierdołach związanych stricte z misją, wydawało się jeszcze bardziej, że chodzi właśnie o niego - i nie, że w Ryutaro jest problem jako taki, tylko właśnie tym, jak się względem niego i jednocześnie względem żony, zachowywał podczas tej całej rozmowy w karczmie. Na szczęście on całkiem dobrze pamiętał tę rozmowę, a raczej - informacje, jakie zostały wtedy przekazane, a które niejako gryzły się dodatkowo z tym, co usłyszeli od Ody. Najciemniej zawsze jest pod latarnią. Tam, gdzie czujesz się najbardziej bezpiecznie, bo wszystko wokół widzisz, drzemała największa zguba. Wszystko przez to, że człowiek tracił czujność. Nie brał pod uwagę, że zło przybiera się nie tylko w płaszcz nocy.
- Nie. - Tym razem załapał, o co chodziło z tym masłem, to nie było zbyt skomplikowane. Na pewno nie tak jak smok w sukience, o którym zapomniał na dany moment. Zdaje się, że pytanie Asaki było zresztą takim, które nie wymagało odpowiedzi, bo ona sama tą odpowiedź doskonale znała. - Chciałem od niego informacje, więc zacząłem mówić w, hmm, jak mi się wydawało - jego języku. - Zastanowił się chwilę nad tym.- Nie przeszkadzało ci to, kiedy rozmawiałem z twoimi rodzicami. - W jego głosie słyszalne było rozbawienie. Spojrzał na Asakę z błyskiem w oku, takim serdecznym. Oooch, ta dziewczyna była taka słodka i urocza, że aż do schrupania! Potrafiła się złościć o zupełnie dziwne i śmieszne rzeczy. Zresztą - każdy człowiek potrafił się złościć o pierdołę. Wystarczyło tylko dać innym szansę na rozwinięcie skrzydeł w kwestii tego, co im pasowało, a co nie. - Więc chciałabyś, żebym był twoim rycerzem na białym rumaku? - Uśmiechnął się z tygrysim zadowoleniem. Objął ją ramieniem i złożył pocałunek na jej głowie. - Przepraszam. Poprawię się, więc się na mnie nie dąsaj. Może oprócz wazeliniarstwa. - Uśmiechnął się.
Prowadził ich w stronę Ody. Kiedy byli już blisko, dał znać Asace skinieniem głowy i - w zależności od terenu - należało się jakoś do nich zakraść, żeby usłyszeć, o czym ciekawym się tam rozmawia. Sprawdzał jego pozycję co jakiś czas, by spokojnie dać się zregenerować swojej chakrze. Dopiero, kiedy byli tuż-tuż, zatrzymał się na wizji wokół siebie, by mieć baczenie na wszystko. Strzeżonego pan Bóg strzeże, jak to mówią. Dość zabawne powiedzonko, kiedy bawiło się z kultystami.
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1306
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Ulice

Postprzez Hitsukejin Shiga » 21 mar 2019, o 23:20


BIały królik.
Misja Państwa Sanada rangą B.
36/67


Jak już przestaniemy się zastanawiać nad tym, że jakiś psychol podróżował z Sogen do Daishi... Ale to w sumie też ma sens, jakis i gdzieś tam. W Sogen mamy mur, a nikt raczej nie chciałby być za murem. Wystarczy napomknąć, że Jashinistów było dwóch. Obaj mieszkali w Sogen, po opuszczeniu kultu w Ryuzaku. Bo wielu z braci Jashinistów nie podoba się bardzo pasywna polityka po prostu zwykłego istnienia lidera Jashinistów, Kazury. No i coś się stało, jeden wyruszył na mur i zginął zabierając ze sobą pare osób... Och, no tak. Nie do końca powinienem to mówić. O tym przecież w końcu nie wiecie. I jest ryzyko, że przynajmniej przez jakiś czas się nie dowiecie. W końcu nie jesteście chyba w nastroju na rozmowy z jakimiś psychopatycznymi mordercami pożerającymi dzieci. Ważne było tu i teraz... A tu i teraz było to, że jeden z Jashinistów szukał wsparcia i sobie miejsca gdzie będzie mógł operować - w spokoju mordować i mieć wyznawców na usługi, zupełnie jak Kazura, ale nieco aktywniej. I po swojemu. Podróżował, mając za cel prawdopodobnie Daishi, gdzie specyficznych ludzi nie brakuje i może będzie jego ziemia obiecana...

Ale do sedna. Piękne oczy i umiejętności Shikaruiego doprowadziły was do jednej z mrocznych rejonów Shiro-iwy, gdzie zaczynały się nieciekawe ulice. Już teraz byli handlarze oferujący bagienne ziółka i inne rzeczy których prawdopodobnie nie powinno się spożywać jeśli chce się pozostawić przy życiu jakieś szare komórki...
Żeby się do nich zakraść wystarczyło dostać się na dach... Malutkie kroczki i po chwili to z was które weszło na dach mogło nawet Odę widzieć.
Jak wykonuje posuwiste ruchy mając pochyloną do niego, wypięta, prostytutkę. Wspartą o wbite w ziemie Zanbato. Tylko tyle i aż tyle.

Mnisia aura.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Katon: Shuujitsu Reiki

Dziedzina
Techniki żywiołowe, Katon

Ranga
E - Technika Fabularna

Pieczęci
Smok

Zasięg
Bezpośredni

Koszt D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny (Koszt jednorazowy na trzy tury, użyć ponownie)

Dodatkowe
Kontrola czakry D

Opis Użytkownik poprzez skupienie koncentruje ognistą czakrę w swoich dłoniach po czym przesuwając nimi od głowy w dół rozprowadza ją dookoła swojego ciele. Powietrze maksymalnie dwadzieścia pięć centymetrów wokół użytkownika (jeśli kogoś mocno obejmujemy to także jest w tej strefie ciepła.) jest ogrzewane do komfortowej temperatury dwudziestu kilku stopni, przez co nawet w zimie utrzymuje się w ten sposób aura ciepła nie pozwalająca zmarznąć. Nie są ogrzewane osoby czy przedmioty, a powietrze, co tworzy swoisty koc grzewczy odcinający od chłodu. Ogrzewanie powietrza poprzez korzystanie ognistej czakry, takiej samej jak przy Yakitsuku Daichi powoduje, że unoszą się dookoła malutkie, niegroźne ogniki-popiołki o temperaturze maksymalnie czterdziestu stopni. Kontakt z popiołkami to jak "kropla ciepła" spadająca na skórę, jest to przyjemne uczucie. Popiołki unoszą sie w strefie oddziaływania temperatury.
Ogrzanie i różnica temperatur do ok. 15 stopni nie jest tak męcząca dla czakroobiegu, inaczej niźli gdy jest to różnica ok. 30 stopni co jest już nieco bardziej męczące i wymaga podwójnego kosztu za podtrzymanie.

Jest to technika podtrzymywana, nie można używać podczas jej żadnej innej techniki podtrzymywanej gdyż to zburzy harmonijny przepływ niezbędny do działania tejże techniki. Powstała aura nie może być wykorzystana w innych technikach ani nijak wzmocniona by zmienić jej efekt.

Link do tematu postaci
KLIK!

Piękne ząbki Shigi.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Sumairu + Kiba

Typ
Unikat/Broń

Opis Sumairu oraz Kiba to dwa oddzielne przedmioty, a raczej zestawy przedmiotów łączące się w jedną upiorną całość. Po rozcięciu swoich policzków i ust, poszerzając uśmiech niczym przy "uśmiechu kota Cheshire", użytkownik Sumaire zakłada sobie dwie trójkątne nakładki z nierdzewiejącego metalu w które wchodzi rozdarta skóra - taki separator w postaci ruchomych metalowych łuków nie pozwala skórze się zregenerować i policzkom zrosnąć, zostawiając użytkownikowi niesamowicie wielki i szeroki uśmiech (który jednak nie odsłania zębów, jeśli mamy zamknięte usta - uśmiech jest po prostu znacznie dłuższy wtedy niż u normalnych śmiertelników), co przy okazji pozwala znacznie szerzej otwierać usta. Kiba to para szczęk, dolna i górna, składające się z takich samych pod względem ilości zębów co normalne ludzkie, jednak te zęby są wykonane z nierdzewiejącego metalu i mają bardzo ostre, spiczaste kształty niczym kły zwierzęcia lub potwora, co pozwala z łatwością szarpać oraz rwać mięso i cieńsze materiały. Zęby niestety muszą być wyrywane jeden po jednym, a potem kły wkręcane na śrubach w mięso jedno po drugim. Na dziąsłach na stałe zostają zamontowane metalowe okowy w formie gwintowanego otworu na wkręcenie kła, ale także pełniące role stopera powstrzymującego odrost zwykłego zęba.

Właściwości Sumairu zwiększa możliwości rozwarcia ust, co pozwala na większe i głębsze ugryzienia, Kiba pozwala wyrywać i rwać gryziony materiał ze względu na ostrość kłów i ich twardość.

Dodatkowe Aby poprawnie wykorzystać Sumairu oraz Kibę użytkownik musi posiadać iryojutsu lub regenerację pozwalającą na bardzo sprawne zregenerowanie tkanek do wsadzonych łuków Sumairu oraz do zregenerowania dziąseł by Kiba były w stu-procentach użyteczne.

Wytrzymałość
100 punktów

Zdobycie
500 ryou + misja C na "zamontowanie".

Link do tematu postaci
KLIK!


Nazwa
Suiseki - Krzesiwo

Typ
Dodatek

Opis Suiseki to nic innego jak specjalny kieł/ząbek który montuje się zamiast zwykłego stalowego kła do istniejącej już, zamontowanej w szczęce szyny z otworami - do gotowego produktu Kiba. Suiseki jest stworzony z magnezu który uderzając o zwykły metal - pocierając, uderzając i tak dalej, wystarczy kłapnięcie zębami - krzesi dużą ilość iskier co pozwala podpalać łatwopalne płyny/gazy jeśli te są w zasięgu do 25 cm od ust użytkownika krzeszącego iskry.

Zdobycie
300 za sztukę.

Link do tematu postaci
KLIK!

Obrazek
Głos Shigi
Czy wiara zostanie nagrodzona gdy mój czas dobiegnie końca?
Czy przegapię ostatnie ostrzeżenie przez kłamstwo, którym żyję?
Czy jest tam ktokolwiek? Przecież wiem, że dusza istnieje.
I nie jestem godzien, nie jestem godzien abyś przyszedł.

Jeśli mimo wszystko jesteś przy mnie, dlaczego milczysz Panie?
Jeśli trwasz przy mnie w każdej chwili, dlaczego nie czuję Twej obecności?
Bądź przy mnie, nie pozwól mi odejść, inaczej pozostanie jedynie nicość.

Czy ogarnie mnie ciemność, gdy zacznie brakować tchu?
Czy może pociągnie mnie światłość, ku swej wiecznej chwale?
Nawiedzają mnie głosy, mówiące, że nie ma czego się lękać.
I wciąż Cię wołam, wciąż Cię wołam Panie!

Dlaczego milczysz Panie? Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Inaczej pozostanie jedynie nicość. Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Nim Raj obróci się w pył, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona.
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2498
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Strój składa się z czarnego montsuki i juban, skórzanego ciemnego haorihomo, bordowego date-eri i o śnieżnym haori. Sam Shiga jest niepokojący, wygląda na kogoś nawiedzonego, mnicha lub kultystę, ze względu na elegancki i bojowy ubiór i bijąca aurę.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach. Kij od włóczni w ręku. Na ręku rękawica z kuszą.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Ulice

Postprzez Shikarui » 22 mar 2019, o 12:47

Czarnowłosy moment przypatrywał się kobiecie, z którą mężczyzna rozmawiał w zaułku i przyrównał ją do tej, która wcześniej była opisywana. Tak na dobrą sprawę nie mieli żadnych konkretnych tropów, więc mogli się tak powłóczyć. To znaczy, ha! - mieli! Te zapodane przez Odę, ale w ogóle nie śpieszyło mu się do sprawdzania ich. Jeszcze parę chwil więcej i w sumie można będzie to rzucić w pizdu i uznać, że cała ta akcja na rynku była mizerną mistyfikacją i tak w ogóle to nie ma żadnego Jashinisty. Biorąc pod uwagę dziwaczne zachowanie tego mężczyzny wyjdzie na jaw, że wszystko to podrabiane. Choć trzeba było przyznać, że tutejszej tablicy nie sprawdzał z ogłoszeniami. Może rzeczywiście był kaprawy ryj nań wywieszony i dwa tysiące ryo do podziału? Hr, hr, tym przyjemniejszą była wizja wyeliminowania konkurencji.
Przysiadł na skraju dachu, tak, by nie było ich widać, przypatrując się Odzie, który wynajął prostytutkę do szybkiego numerka. Biedaczek pewnie się zdenerwował i teraz szukał sposobu na rozluźnienie się. Tak, by jego postać stała się jeszcze bardziej kuriozalna i przy tym - niemal śmieszna. Z tym, że Shikaruiego to nie bawiło, bo było całkowicie normalne i ludzkie. Jak zostało powiedziane dwa razy, teraz zostanie trzeci - dwójka shinobi zamierzała pana Odę śledzić przez najbliższą dłuższą chwilę. Rozciągającą się nawet na godziny, jeśli trzeba.
- Jak nic nie znajdziemy, możemy sprawdzić ślady podane przez Odę.
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1306
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shiroi-iwa (Osada Rodu Hyūga)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość