Sklep z wyposażeniem

Re: Sklep z wyposażeniem

Postprzez Kaito » 20 mar 2018, o 21:20

Obrazek

Misja rangi D dla Ayame
11/15



Nie dało się ukryć, że Ayame była pracowitą, młodą kobietą, bo z pierwszymi skrzyniami uporała się naprawdę szybko. Ponadto widać było, że podchodzi do swojego zadania z zaangażowaniem, skoro sama dopytywała się o to, co zrobić z uszkodzonym sprzętem. Jak się okazało, na dobre jej to wyszło, bo przynajmniej nie miała zbyt wiele do nadrobienia. Gdyby dowiedziała się o zliczaniu uszkodzonego ekwipunku pod sam koniec pracy, taka informacja mogłaby być dla niej ciosem. Trzeba było natomiast przyznać, że poza wkładanym w zlecenie wysiłkiem członkini klanu Hyuga miała także i smykałkę do bizensu. W końcu pomysł sprzedaży wyszczerbionej broni kowalowi celem przetopienia, gdyby sztuki te nie przekraczały pięciu procent dostawy, wydawał się naprawdę dobry. Ciekawe czy sam właściciel sklepu z wyposażeniem wpadł już na niego wcześniej, czy może jednak warto było mu podsunąć taką sugestię – tego Ayame nie wiedziała, więc musiała pomyśleć czy by nie szepnąć do blondyna słówka.
Teraz jednak nie miała za bardzo czasu na różnego rodzaju dywagacje. Zajęła się bowiem skrzynią z makibishi, która miała swoje plusy i minusy. Czyszczenie tak malutkich elementów i rozkładanie ich po dziesięć sztuk z powrotem do drewnianych pudełeczek było rzeczywiście czasochłonnym zajęciem, jednakże pudełeczka faktycznie zapewniły tej część sprzętu nieco lepszą ochronę i dzięki temu Ayame nie znalazła ani jednej szuki makibishi, która niosłaby za sobą jakiś defekt. Kunoichi uwinęła się dość sprawnie z tą skrzynią, ale nim otworzyła kolejną, musiała wyjść na sklep celem obsłużenia jednego z klientów.
W końcu podeszła do wcześniej wypatrzonego mężczyzny z kitką i od razu przeszła do rzeczy, pytając czy może mu w czymś pomóc. Facet zbadał ją swym spojrzeniem od stóp do głów. Kto wie, być może pomyślał o tym samym, co przy początku spotkania z Ayame Furai. Kobieta miałaby mu pomagać? Dostrzegł jednak wtem kaburę na jej prawym udzie i zdawało się, że odetchnął wówczas z ulgą.
- Chciałbym kupić miecz, ale mam pewien problem. – Zaczął dość tajemniczym tonem, rozglądając się jeszcze raz po odpowiednim regale, który mieścił w sobie wszelkiego rodzaju ostrza, od krótkich sztyletów, do przeogromnych Zanbato. Był to praktycznie największy regał w całym sklepie, ale na tego rodzaju osprzętowanie potrzeba było sporo miejsca.
- Zastanawiam się nad wakizashi i kataną. Mogłaby mi pani powiedzieć o plusach i minusach każdej z tych broni? Czy różnią się czymś poza długością ostrza? – Zapytał wreszcie już bardziej dokładnie. Widać było, że taki pierwszy lepszy to on nie jest i coś tam o broni wie, ale najwyraźniej nie tyle, by stawiać samego siebie w roli eksperta. Wolał rozwiać swoje wątpliwości, rozmawiając z kimś bardziej doświadczonym, a czy takiego doświadczenia nie było najlepiej szukać właśnie u pracowników tego sklepu? Zważając jednak na to, że Ayame była tutaj tylko przez jeden dzień, okazało się, że trafiło jej się niełatwe zadanie. Mogła jednak próbować swoich sił, a w razie czego poprosić o pomoc Furaia. Ta druga z możliwości wydawała się jednak dość kłopotliwa, skoro młodzieniec i tak nie radził już sobie sam na sklepie i w tym czasie obsługiwał już nie dwóch, a kilku klientów, którzy rozproszyli się po całym pomieszczeniu w poszukiwaniu swych upragnionych zakupów.
Dokładnie w tym momencie tłumaczył drobnej kobietce różnicę pomiędzy bombką dymną a granatem dymnym i prawdopodobnie żałował, że nigdy nie został ninja. Mógłby wówczas opanować technikę podziału cienia i nie miałby większych problemów z obsługiwaniem nawet i pięćdziesięciu klientów na raz! No, może trochę zagalopował się w swych oczekiwaniach, ale wówczas praca na pewno stałaby się prostsza. Inna sprawa, że pewnie gdyby znał tak zaawansowane techniki, nie robiłby na cały etat w sklepie z wyposażeniem.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 366
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Sklep z wyposażeniem

Postprzez Ayame » 22 mar 2018, o 20:30

Ayame podeszła do potencjalnego klienta i pozwoliła zmierzyć się spojrzeniem, co nie było dość grzeczne z jego strony, ale najwyraźniej chodziło tu o jego wątpliwości co do faktu, czy kobieta jest w stanie doradzić mu w kwestii broni i do tego miecza. Najwyraźniej widok kabury trochę go przekonał, bo jakby odetchnął i od razu przeszedł do sedna. Chciał kupić miecz, ale zastanawiał się między wakizashi, a kataną, prosząc na koniec, by mu przedstawiła dobre i złe strony, oraz doradziła, co byłoby dla niego najlepsze. Jeśli chodziło o samurajskie miecze, Ayame miała tylko podstawową wiedzę na ten temat, ale chyba powinno wystarczyć. W razie czego, poprosi jeszcze Furaia, żeby się wypowiedział w tej kwestii.
- Różnią się przede wszystkim ceną i jakością. - Odpowiedziała, wskazując na oznaczenia. - Katana jest prawie dwa razy droższa, ale za to wykonana z lepszego i bardziej wytrzymałego materiału. Samurajski miecz musi być przede wszystkim mocny i nie szczerbi się tak szybko, natomiast wakizashi służy najczęściej za wspomaganie katany i nie jest tak wytrzymały jako główna broń.
To było tak na początek. Nie chciała oczywiście specjalnie naciągnąć na droższy zakup, ale zwyczajnie powiedziała, jak jest naprawdę. Mógł mieć tańszą broń, która szybko mu się zużyje, albo kupić droższą, która posłuży mu na znacznie dłużej. Była jednak jeszcze jedna, bardzo ważna kwestia, którą należałoby poruszyć w tym przypadku.
- Co do wyboru, to wszystko zależy od tego, jaki styl walki Pan preferuje. - Powiedziała z powagą w głosie. - Jeśli woli Pan polegać tylko na mieczu i trzymać przeciwnika na dystans, zalecam katanę. Jeśli natomiast lubi Pan wplatać w szermierkę ciosy pięścią i kopnięcia, to lepsze będzie krótsze wakizashi.
No i tyle mogła powiedzieć od siebie, jeśli chodzi o porównanie jednego miecza do drugiego. Jeśli Pan z kitką będzie chciał znać więcej szczegółów, będzie trzeba pofatygować już Furaia. Mogła mu jeszcze pomóc wybrać odpowiedni model, gdyby zdecydował się na konkretny miecz, ale w reszcie nie miała zbytniego doświadczenia. Miejmy nadzieję, że to wystarczy i pomoże mężczyźnie podjąć odpowiednią decyzję. Jeśli byłaby samurajem i miała taki wybór, zdecydowanie postawiłaby na katanę. No ale tak się składało, że była tu specem od walki wręcz, więc za wiele tutaj nie pomoże.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 365
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Sklep z wyposażeniem

Postprzez Kaito » 22 mar 2018, o 23:19

Obrazek

Misja rangi D dla Ayame
13/15



Zachowanie poszukującego pomocy klienta z pewnością nie było zbyt grzeczne, ale trudno powiedzieć, czy mężczyzna zrobił to celowo, czy może odruchowo i nie zdążył tego wszystkiego przemyśleć. Druga opcja przecież także była możliwa i pewnie dlatego nie warto było oceniać ludzi wyłącznie po jednym błędzie. W końcu poza tym słabym początkiem pan z samurajską kitą wydawał się raczej miły i chyba znał najważniejsze zasady etykiety. Pech chciał, że potrzebował pomocy akurat przy wyborze mieczy, o których Ayame posiadała tylko podstawową wiedzę. Niby w pobliżu był Furai, którego młoda członkini klanu Hyuga mogła zawsze przywołać, ale póki co kunoichi postanowiła zdać się na samą siebie i nie zawracać niepotrzebnie głowy młodszemu, ale prawdopodobnie bardziej doświadczonemu pracownikowi.
- Czyli mówi pani, że katana nie wyszczerbi się tak szybko jak to wakazashi i że jako główna broń jest po prostu lepsza? Dobrze to wszystko pani tłumaczy. – Bardziej stwierdził niż zapytał, potakując przy tym głową, by pokazać Ayame, że słucha jej uwag i w tym momencie właśnie próbuje je sobie jakoś przeanalizować. Pozwolił sobie nawet na małą pochwałę, co chyba było w jakiś sposób motywujące dla nowej pracowniczki sklepu z wyposażeniem. Na chwilę zamilknął, bo musiał się najwyraźniej jeszcze dłużej zastanowić nad ostatecznym wyborem.
- Lubię trzymać przeciwnika na dystans, ale też nieprzesadnie duży. – Przyznał zaraz, kiedy panienka Huyga zaczęła wypytywać go o preferowany styl walki. Mógł się obruszyć, że nie zdradza się swoich bojowych sekretów, ale przecież to nie o to chodziło. Był w sklepie z wyposażeniem, a pracujące tutaj osoby zdawały się jednak najlepszymi ekspertami w tej dziedzinie. By cokolwiek mogli z kolei doradzić, trzeba było odkryć pewne karty ze swojego rękawa.
Ayame zapewne liczyła na to, że jak najszybciej uda jej się uporać z klientem, skoro zdecydowanie wolała pracować na magazynie. Ten jednak nie był jeszcze skory do zakupu. Cały czas przechadzał się w pobliżu regału z mieczami, to oglądając, to dotykając niektóre rodzaje broni. Wreszcie przystanął i obdarzył swym spojrzeniem czarnowłosą panienkę z klanu Hyuga.
- A gdyby miała pani porównać katanę z mieczem obosiecznym? Ostrze po dwóch stronach wydaje się świetnym rozwiązaniem, ale widzę, że katana jest droższa. Czy to oznacza, że miecz obosieczny wykonany jest z gorszej jakości materiałów? – Zapytał w końcu z zainteresowaniem wymalowanym na twarzy. Niektórzy powiedzieliby, że jest upierdliwy, ale z drugiej strony… czy należało mu się dziwić? Nie chciał wydać pieniędzy na jakiś szmelc, a że jeszcze do tego z Ayame przyjemnie się rozmawiało, to postanowił skorzystać z wszelkich jej rad i wskazówek, a dopiero po tym wybrać coś, co będzie w pełni spełniało jego oczekiwania.
- Jak tam, Ayame?! Radzisz sobie?! - Zanim dziewczyna zdążyła odpowiedzieć na kolejne pytania, do jej uszu dobiegł donośny głos Furaia. Kiedy jednak obejrzała się w jego kierunku, mogła dostrzec, że nadal był zajęty, obsługując praktycznie kilku klientów na raz. Tak czy inaczej, to chyba miło z jego strony, że zdecydował się zapytać panienkę Hyugę czy nie potrzebuje z jego strony wsparcia. W końcu gdyby było to konieczne, to też trudno - klienci musieliby poczekać nieco dłużej.
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 366
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Sklep z wyposażeniem

Postprzez Ayame » 23 mar 2018, o 21:28

Skinęła głową na pierwsze pytanie mężczyzny, potwierdzając to, co zrozumiał. Katana zawsze była wykonywana z lepszego materiału, do tego niezwykle starannie i z ogromną dbałością o detale. Samurajskie miecze były wyjątkową bronią i miały bogatą historię, głównie dzięki samurajom. Jeśli chodziło o jakość stali, to zdecydowanie katana. Niezawodna i do tego cholernie ostra.
- Dokładnie. - Potwierdziła, biorąc do ręki jedną z katan i na chwilę wysuwając ją z sayi. - Proszę się przyjrzeć, jak stal na ostrzu jest równomiernie kuta. Ma kilka warstw nałożonych na siebie, co daje dodatkowe wzmocnienie. Wspaniała i niezawodna broń, bardzo lubiana przez samurajów.
Sprawnie schowała miecz do sayi i odłożyła go na miejsce. Póki co, dobrze jej szło, bo nawet dostała pochwałę od mężczyzny, no ale ekspertem nie była, więc jeśli będzie trzeba, poradzi się Furaia. Na razie jednak wszystko było jasne, a podstawowa wiedza na temat oręża, sprawdzała się w tym momencie. Głównym czynnikiem tutaj był jednak styl walki, jaki preferował szermierz i tutaj Ayame zgrabnie podeszła do tematu. Nie wypytywała klienta bezpośrednio o jego preferencje, bo nie każdy chciałby zdradzać swoje atuty, dlatego też podała dwa proste przykłady, jaki miecz by się do nich sprawdzał. W tym momencie klient mógł sobie przemyśleć co i jak, wcale nie ujawniając swojego stylu walki. W końcu nie zapytała o to wprost, a sama wyjaśniła, do jakiego stylu jaki miecz. Ten Pan jednak nie miał problemu z podzieleniem się atutami i odpowiedział, że woli trzymać przeciwnika na dystans, chociaż nie duży.
- W takim razie katana byłaby najlepsza. - Odpowiedziała. - Gdyby chciał Pan zachować większy dystans, potrzebny byłby jeszcze dłuższy miecz, jak na przykład no-dachi.
Pan jednak nadal nie wyglądał na zdecydowanego, więc Ayame cierpliwie czekała na kolejne, ewentualne pytania z jego strony, nie przeszkadzając mu jednocześnie pomyśleć nad odpowiednim wyborem. Gdy jednak ponownie się odezwał, prosząc teraz o porównanie katany z mieczem obosiecznym, Ayame podeszła do odpowiedniego regału i ściągnęła z niego jeden taki miecz. W tym momencie zawołał ją Furai, chcąc wiedzieć, czy sobie radzi, więc skinęła mu tylko głową i ponownie skupiła się na kliencie.
- Nie do końca. Miecz obosieczny jest skuwany z mocnej warstwy stali i również jest całkiem wytrzymały. - Stwierdziła. - Ma za to inny minus. Te modele mieczy obosiecznych, tak jak tanto, nie mają tsuby, którą z kolei ma katana i wakizashi. Podczas walki należy więc uważać, żeby ostrze przeciwnika nie zsunęło się po Pana broni i nie zraniło w rękę, albo żeby Pana ręka nie zsunęła się na głownię. Tsuba daje ten komfort, że w razie czego, ostrze przeciwnika zostanie zablokowane przez nią, tak jak Pana ręka na rękojeści. Jeśli zdecydowałby się Pan na miecz obosieczny, to najlepiej taki, który posiada dodatkowo jelec.
Tutaj też już więcej nie była w stanie powiedzieć na ten temat, dlatego jeśli klient zapyta o szczegóły, będzie musiała poradzić się już Furaia. Nie była kowalem i ekspertem, ale widząc konkretną broń, umiała podać plusy i minusy, a przynajmniej te podstawowe. Co z tego, że miecz ma ostrza po obu stronach, jak bez jelca można sobie zrobić gorszą krzywdę, niż to warte.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 365
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Sklep z wyposażeniem

Postprzez Kaito » 24 mar 2018, o 16:05

Obrazek

Misja rangi D dla Ayame
15/15



Katana niewątpliwie była jednym z najbardziej popularnych mieczy, szczególnie wśród samurajów, i rzeczywiście wykonywana była z niezwykłą dbałością. W ślad za jakością szła jednak także i cena, która w tutejszym sklepie może nie była przesadnie wygórowana, ale z pewnością nie była ona też taka przystępna dla osób o dość skromnym portfelu. Mężczyzna z samurajską kitą najwyraźniej miał odpowiednią sumkę, bo w innym wypadku nie wypytywałby także i o katanę, ale szukał także i tańszej alternatywy, która umożliwiłaby mu osiągnięcie podobnych rezultatów.
- Oglądałem też wcześniej no-dachi, ale nie potrafiłem sobie do końca wyobrazić stylu walki tej bronią w moim przypadku. – Wyjaśnił krótko Ayame, gdy ta wspomniała o jeszcze dłuższym mieczu niż katana. Nieznajomy facet uśmiechnął się delikatnie, bo może i faktycznie wolał utrzymywać dystans, ale miał wrażenie, że przy tak dużej odległości od przeciwnika miałby akurat niebagatelny problem z wystosowaniem jakiegoś precyzyjnego i silnego ciosu. Właściwie podziwiał osoby, którym udawało się posługiwać skutecznie tym całym no-dachi, bo w jego mniemaniu broń wydawała się kompletnie niepraktyczna.
Klient zainteresował się natomiast mieczem obosiecznym i poprosił jeszcze czarnowłosą kunoichi o porównanie go do katany. Młoda członkini klanu Hyuga, mimo że nie tak dobrze obyta z mieczami, radziła sobie naprawdę świetnie i dlatego skinęła tylko głową do zatroskanego Furaia, który zajął się swoimi petentami. Ayame w tym czasie wyciągnęła jeden z obosiecznych mieczy, aby najpewniej lepiej zademonstrować mężczyźnie z samurajską kitą wszystkie najważniejsze różnice.
- Ah… teraz rozumiem! Naprawdę wspaniale pani tłumaczy. Podobnie jak Furai. Ikuo znalazł sobie świetnych pracowników. – Facet znów pozwolił sobie na komplement i tym razem wspomniał także o Furaiu i Ikuo. Wyglądało na to, że zna tych dwóch i dość często robi zakupy w tym sklepie. Może to też dlatego na początku obadał Ayame swym spojrzeniem, bo nie ufał nowej w tym fachu. Okazało się jednak, że nie brakowało jej niczego do pracy w tym zawodzie i bez problemu dorównywała tym bardziej doświadczonym jegomościom.
- Nie sądziłem, że to obustronne ostrze może nastręczyć aż tylu problemów… – Westchnął po tym ciężko, oglądając raz jeszcze obosieczny miecz trzymany w ręku młodej członkini klanu Hyuga. Szkoda było mu się rozstawać z tego rodzaju bronią, bo jelec być może zdołałby zrekompensować minusy obosieczności, ale… Ayame chyba pomogła mu podjąć decyzję co do podstawowej broni. Inną w końcu zawsze mógł dokupić i używać jej potem wspomagająco.
- Chyba jednak przekonała mnie pani do tej katany. Wydaje się być najbardziej uniwersalną. – Powiedział do niej z uśmiechem, po czym wybrał jeden z mieczy, który najlepiej układał mu się w dłoni. Stwierdził, że to właśnie model stworzony idealnie pod niego, dlatego nie zamierzał już przedłużać i bezsensownie zajmować pracownicy czasu. Przekazał jej do rąk odpowiednią kwotę, którą Furai odebrał od Ayame, gdy ta mogła już udać się z powrotem w kierunku magazynu. Furai schował pieniądze do lady, a dziewczyna z rodu Hyuga zajęła się dalszym rozlokowywaniem towarów znajdujących się w skrzyniach. Zdążyła uporządkować jeszcze wyrzutnie senbobów i granaty dymne, kiedy próg sklepu przekroczył Ikuo. Dziewczyna słyszała jak blondyn wita się z Furaiem, a następnie wchodzi na zaplecze.
- Wow, nie sądziłem, że uda się panience uporać z prawie wszystkimi skrzyniami w tak krótkim czasie. Nieźle… chyba skorzystam jeszcze kiedyś z pomocy panienki. – Mruknął z szerokim uśmiechem, znów ukazując jej swoje błyszczące wręcz uzębienie. Przekazał jej sakiewkę z pieniędzmi, dziękując za owocną współpracę, a następnie pozwolił jej odejść. Zanim dziewczyna zdążyła jednak opuścić sklep, zatrzymał ją jeszcze, typowo krzycząc do niej „panienko”.
- Może chciałaby panienka umówić się ze mną na jakieś sake? – Zapytał dość bezpośrednio, chociaż widać było, że jego policzki pokryły się ledwie widocznym rumieńcem. No cóż, najwyraźniej właściciel sklepu zadowolony był nie tylko z jej pracy.

Misja zakończona sukcesem.
+ 1D
+ 20 PH
+ 250 Ryo
+ adorator w postaci właściciela sklepu
Avatar użytkownika

Kaito
 
Posty: 366
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: ♠ kruczoczarne włosy
♠ błękitne oczy
♠ rekinie kły
♠ 178 cm wzrostu, szczupły
♠ ubiór: szara koszulka, niebieska zbroja z białym futerkiem wokół kołnierza, bojówki z wieloma kieszeniami, czarne trapery
Widoczny ekwipunek: ♠ czarne rękawiczki z blaszką, bez palców
♠ torba umieszczona tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę
♠ kabura umieszczona na prawym udzie
♠ sztylet u boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4734
GG: 0
Multikonta:

Re: Sklep z wyposażeniem

Postprzez Ayame » 24 mar 2018, o 22:52

No tak. Skoro mężczyzna przyznał, że lubi trzymać przeciwnika na dystans, ale niezbyt duży, to no-dachi zdecydowanie nie było odpowiednią bronią dla niego. Tak długim ostrzem trzeba było umieć się posługiwać z naprawdę ogromną wprawą, bo długość tego ostrza była zarówno zaletą, jak i wadą. Dlatego nie zdziwiło jej, że klient odrzucił tą opcję. Gdy jednak powiedziała mu o minusach sprzedawanego tutaj miecza obosiecznego, najwyraźniej ostatecznie pomogła Panu podjąć decyzję. Co więcej, znowu dostała pochwałę, na co uśmiechnęła się ciepło i skinęła uprzejmie głową.
Ostatecznie, Pan z samurajską kitką, wybrał katanę, stwierdzając że jest najbardziej uniwersalną opcją i w sumie Ayame zgodził się z tym. Miecz obosieczny byłby dobry, gdyby posiadał dodatkowo jelec, który zabezpiecza rękę, a że go nie miał, był groźny zarówno dla przeciwnika, jak i właściciela ostrza. Po co więc narażać się na niepotrzebne obrażenia, jak można było mieć wspaniałą broń, idealnie dopasowaną i wytrzymałą.
- Cieszę się, że mogłam Panu doradzić. - Odpowiedziała uprzejmie. - Katana jest tutaj najlepszym wyborem.
Tak oto mężczyzna wybrał sobie odpowiedni miecz samurajski, który najlepiej leżał mu w dłoni, po czym zapłacił Ayame za zakup i opuścił sklep. Kunoichi zaś przekazała pieniądze Furaiowi i zniknęła na magazynie, aby dalej walczyć ze skrzynkami towaru. Czyszczenie, wykładanie na półki i spisywanie uszkodzonych sztuk, szło jej całkiem sprawnie, więc gdy po kilku godzinach zjawił się właściciel, uporała się prawie ze wszystkimi skrzynkami. Uśmiechnęła się na jego słowa.
- Polecam się na przyszłość. - Powiedziała, przekazując mu listę uszkodzonego towaru. - Jeśli straty nie przekroczą pięciu procent, może Pan sprzedać stal kowalowi, do przetopienia. Zawsze to jakaś rekompensata i zwrot kosztów.
Po tym wszystkim dostała swoją zapłatę, jednak nie opuściła jeszcze sklepu informując, że sama chciałaby zrobić zakupy. Podała listę rzeczy, które chciała kupić, więc zostało jej to ładnie zapakowane, a ona sama zapłaciła całkiem sporą sumkę za to wszystko. Dzięki temu właściciel sklepu nie tylko odzyskał zapłatę, którą jej przed chwilą wręczył, ale do tego jeszcze sporo zarobił. Dopiero teraz Ayame pożegnała się i już miała opuścić sklep, kiedy blondyn zawołał jeszcze za nią. Słysząc jego propozycję, zrobiła zdumioną minę, która po chwili zmieniła się w lekkie zakłopotanie. Najwyraźniej wpadła w oko mężczyźnie, co było dosyć miłe, ale jednocześnie kłopotliwe dla niej, dlatego też postanowiła od razu powiedzieć, jak się sprawy mają.
- Bardzo mi to schlebia, Ikuo-sama. - Odpowiedziała grzecznie i taktownie. - Jednak oddałam już komuś swoje serce. Pytanie tylko, czy je przyjmie. Bądźcie zdrowi i do zobaczenie.
Ukłoniła się grzecznie właścicielowi i Furaiowi, po czym opuściła sklep, kierując się w stronę centrum. Nie chciała, żeby blondyn robił sobie złudne nadzieje, dlatego z miejsca odmówiła mu i podała powód. Miała tylko nadzieję, że nie będzie miał jej tego za złe. Musiała przyznać, że był naprawdę odważny, że wystosował taką bezpośrednią propozycję, co było tylko plusem w życiu. Na pewno trafi kiedyś na swoją drugą połówkę i będzie najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.


[zt]

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 365
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Sklep z wyposażeniem

Postprzez Jun'ichi » 13 cze 2018, o 22:49

Przybywam
_____________

W towarzystwie młodego panicza z rodu Hyuga, Jun odczytał tajemniczą wiadomość która okazała się być... pierwszą misją nie w służbie rodu. Młodzieniec długą chwilę wpatrywał się w papier przez co mogło się wydawać, że ma problemy z odczytaniem treści, jednak on zwyczajnie w świecie nie mógł uwierzyć w to co właśnie mu przekazano. Na sam koniec oczom ukazały się inicjały których Jun'ichi nie był w stanie rozszyfrować, chociaż nie miało to aktualnie największego znaczenia. Wreszcie podniósł powoli głowę i spojrzał wprost na "posłańca", który w tej samej chwili odchrząknął i niemal wyrecytował treść kary jaka została wymierzona za błędy popełnione dnia poprzedniego. Kiedy wszystko zostało już powiedziane, zamaskowany chłopak długo wpatrywał się w rozmówcę, aż wreszcie niczym rażony piorunem padł na ziemię w geście pokłonu.
Dziękuję! Dziękuję paniczu, nie zawiodę i nie złamię zakazu! Przysięgam! - głos lekko się łamał i ciężko było powstrzymać łzy napływające do oczu, ale właśnie w takich chwilach maska była tym co pozwalało dać chociaż lekki upust emocjom.
_____________

Nie minęło dziesięć minut, a Jun'ichi dosłownie pędził w stronę sklepu z wyposażeniem który na całe szczęście znajdował się w centrum osady więc nie było problemem go odszukać. Będąc już przed wejściem, chłopak przystanął na moment aby uspokoić oddech i trzęsące się z podniecenia ręce, ale okazało się to być cięższe niż mogłoby się zdawać.
Właściwie była to jedna z bardzo niewielu wizyt Jun'a poza salą Dojo i bliskimi jej terenami. Każde takie wyjście zamazywało się gdzieś w pamięci na przestrzeni mijających nieubłaganie lat, a w połączeniu ze słabą, dziecięcą pamięcią kaleka nie pamiętał właściwie niczego konkretnego.
Wreszcie po dłuższej chwili drzwi sklepu otwarły się i Jun'ichi powoli wszedł do środka.
Dzień dobry... - zaczął bardzo niepewnie, rozglądając się po wszystkich ścianach.
Zostałem przysłany by pomóc z... by pomóc... panu... pani? Państwu. - język odmawiał już posłuszeństwa, nerwy się nasilały, a z lekka mroczna atmosfera panująca w sklepie wcale nie ułatwiała zadania. Ostatecznie chłopiec stanął na środku pomieszczenia i oczekiwał jakiejkolwiek odpowiedzi z gardłem zaciśniętym niewidzialną dłonią stresu.
Obrazek

[color=#4080BF]

Co jest silniejsze, niż serce człowieka które bez końca pęka, a wciąż żyje...
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 412
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Sklep z wyposażeniem

Postprzez Suzu » 13 cze 2018, o 23:57

Nowa szansa
Jun'ichi - misja D
5

Obrazek


Dzwoneczek zawieszony u drzwi brzęknął przenikliwie, zwiastując gościa u progów sklepu. Sklep z początku wydawał się zupełnie pusty, za wysoką ladą nie było nikogo i jedynie kubek z parującą herbatą dawał świadectwo, że miejsce to wcale nie było prawdziwie opuszczone.
- Dzień dobry! - w głębi sklepu otworzyły się kolejne drzwi i spomiędzy regałów zastawionych rozmaitymi bombkami wyłonił się długowłosy blondyn o spojrzeniu barwy nieba - Do pomocy? Świetnie! Nie krępuj się, to nic trudnego.
Ich osada słynęła z porządku i przestrzegania prawa, nie zamierzał jednak kusić losu. Przekręcił klucz w drzwiach wejściowych i poprowadził chłopaka na zaplecze, popatrując trochę nieufnie na jego maskę. Nie był to widok zupełnie obcy, ale mimowolnie budził w ludziach pewien niepokój.
Pomieszczenie, do którego weszli chwilę później, najtrafniej można było podsumować słowem "rupieciarnia". Nie było specjalnie duże, a obie ściany zabudowane miało magazynowymi regałami, na których poustawiano skrzynie z różną zawartością. Były nawet opisane: kunai, notki, zwoje... Problem leżał jednak w tym, że cała podłoga, szeroka na dwa metry, zawalona była rozmaitymi przedmiotami. Niektóre były zawinięte w jakieś materiały, inne powiązane sznurkami, ale przeważnie walały się zupełnie luzem, tworząc górę złożoną z drobnej broni, elementów pancerzy i ubrań. Właśnie w takich sytuacjach mówiło się, że zupełnie nie wiadomo w co włożyć ręce, a tutaj dodatkowo można jeszcze było je bardzo łatwo pociąć.
- Udało nam się ostatnio skupić wiele broni z odzysku w mocno przystępnej cenie, niestety ci barbarzyńcy przechowywali wszystko byle jak w zwojach. Trzeba będzie to posegregować, sprawdzić stan, jak w porządku to do skrzyń, jak nie, odkładaj gdzieś na bok... Ah, jeszcze czyszczenie...!
Wrócił po chwili z miską wypełnioną wodą oraz szarą, z pewnością długo już używaną szmatą. Postawił je niedaleko drzwi, gdzie było choć trochę miejsca. Problem polegał na tym, że przed oczyszczeniem przynajmniej części "dywanu", Jun'ichi zupełnie nie miał gdzie się rozłożyć z segregacją. Po swojej lewej dostęp miał tylko do skrzyń "shurikeny zw", "kunai zw" i "makibishi". Po prawej "senbony", "strzały" oraz "bełty". Przejście do skrzyń położonych dalej wiązałoby się ze stąpaniem po bałaganie pod nogami, tam zaś z pewnością wiele było rzeczy, po których lepiej nie deptać.
- No, to jeśli wszystko na razie jest jasne, wracam za ladę - mężczyzna klasnął w dłonie i skierował się z powrotem na sklep.
Obrazek
You don't have to be perfect to be amazing!
Avatar użytkownika

Suzu
Najlepszy Avatar oraz Sygnatura
 
Posty: 382
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 21:48
Wiek postaci: 17
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
GG: 0
Multikonta:

Re: Sklep z wyposażeniem

Postprzez Jun'ichi » 14 cze 2018, o 21:48

Po chwili niepewności zjawił się wreszcie właściciel dobytku, którego aparycja na szczęście nie odstraszała już na samym początku. Jun'ichi wręcz z delikatną zazdrością spoglądał na długie, śliczne wręcz włosy za którymi kobiety musiały szaleć, tak samo zapewne jak za jego pełnymi łagodnego kolory oczami. Młody Hyuga ukłonił się pokornie i wysłuchał wstępnych wyjaśnień w głównym miejscu zbliżającej się pracy - zupełnie nieuporządkowanym pokoju. Jun z początku lekko przeraził się ogromu pracy, jednak zrozumiał czym może być dla niego ta misja.
Oczywiście, wszystko jasne. - odpowiedział zamaskowany chłopiec i ponownie skłonił się lekko, czekając aż pozostanie na zapleczu sam, by móc zacząć pracę od pierwszych kufrów jakie były na chwilę obecną dostępne czyli "shurikeny" oraz "kunaie". Pewnym ruchem obydwa wieka zostały otwarte, a chłopiec odwrócił się w stronę ogromnej sterty broni i wzrokiem wyszukał pierwsze z brzegu shurikeny. Już miał sięgać po nie gołą dłonią kiedy dotarło do niego jaki właśnie niemal popełnił błąd. Uśmiechnął się delikatnie pod maską i zaczął odwiązywać bandaże z przedramion, by następnie zacząć obwiązywać nimi dłonie i ich palce. Nie było to może wygodne ani nie ułatwiało prac manualnych, ale pozwalało zachować bezpieczeństwo i czystość. Właściciel raczej nie życzyłby sobie tutaj krwi. Będąc już przygotowanym, Jun'ichi postanowił zacząć zbierać pierwsze shurikeny i położyć je pod samą skrzynią. Po zebraniu niewielkiego stosiku, chciał przysiąść obok niego i sprawdzić stan, oczyścić otrzymaną szmatką i wrzucić zdatne do użytku egzemplarze do kufra zaś niezdatne obok niego.
Tą samą procedurę miał zamiar powtórzyć z kunai, których zapewne nieco zostało na brzegach sterty kiedy zabrane zostały już metalowe gwiazdki.
Tak żmudna praca pozwalała poświęcić się rozmyślaniom, a jedynym co na chwilę obecną mogło trapić Jun'ichiego była otrzymana od pana Gyokusho kara. Chłopak uważał ją za nieco dziwną i właściwie mało uciążliwą.
O nie... pomyślałem, że bez chakry dobrze sobie poradzę. Teraz na pewno równowaga rządząca światem i losem ludzi zadrwi ze mnie i będę musiał... ale nie mogę! Co wtedy? Może pan Gyokusho zrozumie, że sytuacja w której miałbym zginąć mogłaby być wyjątkiem od kary? Chociaż nie wydaje mi się, aby to był taki typ człowieka... Mam przechlapane. - Jun westchnął ze zrezygnowaniem i wrócił do wyciągania kolejnych gwiazdek i noży. Miał zamiar robić to tak długo, aż zaczną przeważać makibishi i strzały i wtedy również z nimi postąpiłby w dokładnie taki sam sposób. Krok za krokiem, małe postępy prowadziły do dużych sukcesów i to starał się wmawiać sobie Jun'ichi kiedy znudzony umysł zaczynał delikatnie przysypiać.
Obrazek

[color=#4080BF]

Co jest silniejsze, niż serce człowieka które bez końca pęka, a wciąż żyje...
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 412
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Sklep z wyposażeniem

Postprzez Suzu » 15 cze 2018, o 11:55

Nowa szansa
Jun'ichi - misja D
7

Obrazek


Bandaże na dłoniach z pewnością były dobrym pomysłem. Praca okazała się żmudna i dość nudna, ale niezbyt uciążliwa. Zwyczajna segregacja. Ta ładna, niezniszczona broń leciała od razu do przeznaczonych dla niej skrzyń, gdzie czekała na swój czas. Ta gorsza, co też było zupełnie naturalne, trafiała na stos za plecami chłopaka. Jak wszystko na tym świecie, lepszy i gorszy sort.

Na szczęscie jednak nic nie było tak naprawdę do końca przesądzone. Broń można naostrzyć i nareperować, w ostateczności nawet przetopić, by służyła nowemu celowi. Podobnie zresztą ze wszystkim, nawet z ludźmi. Tylko czy Jun'ichi zdawał sobie z tego sprawę...? A czy wiedział, że ponad paradną, pięknie wyglądającą bronią, bardziej się ceni tę prostą, nawet wyrobioną i poszczerbioną, ale skuteczną? A shinobi to także broń.

Przeważająca część odrzutów rozpaczliwie domagała się ostrzenia, jak okiem sięgnąć jednak, chłopak nie dostrzegł żadnej osełki. Niektóre kunaie miały poluzowane taśmy okalające rączkę, a w przypadku dwóch... tak jest, dwa z nich oklejone były pergaminem. Nawet Jun'ichi słyszał o montowaniu na broni wybuchowych notek. Tylko co z tym dalej? Odłoży w tej formie czy spróbuje jakoś zerwać? Zaledwie kilka egzemplarzy prezentowało sobą naprawdę beznadziejny stan, powyginana broń z pewnością nie nadawała się do celnych rzutów.
Obrazek
You don't have to be perfect to be amazing!
Avatar użytkownika

Suzu
Najlepszy Avatar oraz Sygnatura
 
Posty: 382
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 21:48
Wiek postaci: 17
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
GG: 0
Multikonta:

Re: Sklep z wyposażeniem

Postprzez Jun'ichi » 15 cze 2018, o 12:54

Jun'ichi był prawdopodobnie jednym z najbardziej przyzwyczajonych do żmudnej pracy członków rodu Hyuga. Bawiło go to zwłaszcza wtedy, kiedy w myślach wspominał ten fakt jak gdyby był to dla niego powód do wielkiej dumy i zarazem powód do wstydu dla reszty klanu. Ze skrytym pod maską, delikatnym uśmiechem chłopak przebierał metalową broń jedna za drugą, a odgłos uderzającego o siebie materiału rozchodził się po zapleczu niemal w równych odstępach czasu.
Kiedy pierwsze skrzynie nie wyglądały już na niemal puste (ale również nie były pełne), chłopak wstał z ziemi by rozprostować kości, strzelić karkiem dla rozluźnienia i rozejrzeć się po pomieszczeniu by ocenić efekty pracy i oszacować ile jeszcze jej pozostało.
Chcąc oderwać się od samego przerzucania broni, Jun zbliżył się do sterty "odrzuconych", gdzie leżały bronie w przeróżnym stanie od zwyczajnie stępionych, po wyszczerbione, zardzewiałe i pogięte. Szczególną uwagę zwróciły jednak dwie sztuki owinięte pergaminem, co nie było spotykane biorąc pod uwagę to, że pozostałych "milion" sztuk było bez owego materiału. Jun'ichi ostrożnie wziął owe kunai do rąk by przyjrzeć się im raz jeszcze, nieco dokładniej by ocenić czym jest ów pergamin i czy był on umieszczony tam tylko dla ozdoby, w celach praktycznych czy może jest to...
Wybuchowa notka? O choroba! - pomyślał, jednak nie ośmielił się upuścić broni bojąc się wybuchu. Po chwili zastanowienia, napędzany chęcią zaistnienia w oczach pana Gyokusho, Jun zdecydował się bardzo ostrożnie i delikatnie zerwać pergamin z broni.
Kilka nerwowych spojrzeń po pomieszczeniu, kilka ciemnych myśli w których to pergamin wybucha, a Jun zostaje przygnieciony gruzami i umiera w męczarniach. Pot znowu zlał skrytą pod maską twarz, serce zaczęło walić jak młot.
Może właśnie tak miałem umrzeć? Skoro taki był dla mnie plan, to nie ma sensu się mu sprzeciwiać. - po tych słowach wypowiedzianych do samego siebie w myślach, Jun szarpnął pergamin zamykając przy tym oczy.
Obrazek

[color=#4080BF]

Co jest silniejsze, niż serce człowieka które bez końca pęka, a wciąż żyje...
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 412
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Sklep z wyposażeniem

Postprzez Suzu » 15 cze 2018, o 14:58

Nowa szansa
Jun'ichi - misja D
9

Obrazek


Decyzje bywają różne. Czasem podjęcie ryzyka we właściwym momencie potrafi odmienić nawet najgorszy los. Ale uwaga, bo Fortuna posiada bardzo kapryśne oblicze i tak jak jednym daje, innym odbiera. Szczególnie zaś niechętnie zdawała się patrzeć na próby Jun'ichiego w zaimponowaniu panu Gyokusho, lecz czy to na pewno sam tylko pech? Czy winy nie ponosił sam chłopak, biedny kaleka, który tak bardzo pragnął natychmiastowego uznania, że podejmował wciąż dziwne, zdecydowanie nieprzemyślane decyzje? Zdecydowanie brakowało w jego życiu rozsądnej osoby, która wyjaśniłaby mu, że nie trzeba wcale szalonych czynów ani wielkich dzieł, by zyskać w czyichś oczach.

Tym razem fiksacja chłopaka na punkcie uznania w klanie sprawiła, że postanowił rozbroić wybuchową pułapkę. W magazynie z bronią. W tym też z innymi wybuchowymi notkami i bombkami. I nie wynikało to nawet z braku wyobraźni, bo nasz bohater całkiem realistycznie przedstawił sobie wizję własnej przyszłości. O co więc chodziło, czyżby tak bardzo nie cenił własnego życia, że wolał skończyć z nim tu i teraz?

Z początku palce miały problem z zaczepieniem się o cokolwiek, na nieszczęscie jednak chłopak zdołał w końcu unieść nieco krawędź i pociągnąć. Oddech, drugi... nim nastąpił trzeci, zerwana notka zaczęła się tlić, jednoznacznie dając do zrozumienia, że odczepianie jej od kunaia nie było dobrym pomysłem. Sam Jun'ichi miał natomiast zaledwie chwilę nim dojdzie do wybuchu, słaby płomyk leniwie pożerał wymięty pergamin. Gdy zakończy zjadanie notki, nastąpi wybuch. I to niejeden, biorąc pod uwagę obecność innych wybuchowych materiałów w zasięgu.

Jun'ichi miał jakieś piętnaście sekund. Jeśli się postara, zdąży wybiec z budynku.

Niech Amaterasu ma ich w swojej opiece.

Jun, czemuuuu? <notlikethis>

Spoiler: pokaż
Mechanika notek
a - Istnieje też możliwość zastawienia pułapki z notkami - opiera się to na aktywacji przez zerwanie notki z jej miejsca. Przykładem jest przylepienie notki do rękojeści kunaia i doczepienia stalowej żyłki. Kiedy ktoś pociągnie za żyłkę zerwie notkę uwalniając wybuch. Tak zastawionych pułapek nie da się rozbroić inną drogą, niż aktywacją pułapki - dotyczy to każdego, nawet zakładającego pułapkę.
Obrazek
You don't have to be perfect to be amazing!
Avatar użytkownika

Suzu
Najlepszy Avatar oraz Sygnatura
 
Posty: 382
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 21:48
Wiek postaci: 17
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
GG: 0
Multikonta:

Re: Sklep z wyposażeniem

Postprzez Jun'ichi » 17 cze 2018, o 15:51

Członkowie klanu Hyuga znani byli jako osoby zdyscyplinowane, silne, inteligentne i doskonale obeznane we wszystkim co dotyczy kwestii życia shinobi. Zapewne przeciętny członek rodu na pierwszy rzut oka mógłby ocenić zagrożenie jakim był kawałek materiału na rączce kunai. Inaczej jednak sprawa miała się z Jun'ichim, któremu nikt nigdy nie raczył wytłumaczyć czym dokładnie jest, jak działa i jak groźna jest wybuchowa notka. Może byłaby jeszcze szansa dla chłopca, gdyby jego rodzina używała takich wynalazków jednak jak wiadomo, Hyuga zawsze stawiali walkę w zwarciu ponad wszystko inne, dlatego Jun nie miał nigdy okazji ujrzeć jak takowa eksploduje, ale wiedział że nie jest to z pewnością coś, co pozostawiłoby budynek nienaruszony. Tego co stałoby się z nim po takiej wpadce wolał sobie nawet nie wyobrażać.
Kiedy pierwsze syknięcie i błysk ognia dotarły do Jun'ichiego, serce zaczęło walić jak oszalałe, a mózg niemal od razu zmobilizował wszystkie mięśnie do tego, aby zapobiec temu co właśnie nieszczęśliwie zostało zapoczątkowane.
Nieeee! - Jun nigdy jeszcze nie krzyczał tak donośnie i przeraźliwie zarazem. Nigdy bowiem nie odczuwał takiego strachu jak w tej chwili, kiedy już nie tylko jego (mierna) reputacja w klanie, nawet nie jego nic niewarte życie, ale dobytek i zdrowie innych ludzi zależały od tego co uczyni w ciągu najbliższych sekund.
Nogi same zerwały się do biegu, dłonie zacisnęły tlącą się broń i przybliżyły ją do klatki piersiowej jak gdyby w razie wybuchu ciało miało osłonić wszystkich wokół.
Z drogi! Z drogi! - Jun'ichi wydzierał się z całej siły i pędził przed siebie zupełnie nie licząc się z tym że ktokolwiek albo cokolwiek stanie mu teraz na drodze. Sytuacja była na tyle poważna, że tylko szybkie wydostanie się na zewnątrz mogło uchronić chociaż część budynku.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

[color=#4080BF]

Co jest silniejsze, niż serce człowieka które bez końca pęka, a wciąż żyje...
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 412
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Sklep z wyposażeniem

Postprzez Suzu » 18 cze 2018, o 13:23

Nowa szansa
Jun'ichi - misja D
11

Obrazek

Gyokusho, spędzając z Jun'ichim popołudnie przy dojo, bardzo szybko dostrzegł problem, który wyrastał pod samym nosem klanu. Chłopak nie potrafił poprzestać na roli, która została mu wyznaczona. Miał w sobie krew shinobi i talent, a ten zawsze znajdywał drogę na zewnątrz. I choć nie do końca było wiadomo, kiedy i w jaki sposób kaleka opanował trudną sztukę kontroli chakry, dokonało się to bez podparcia naukami, które normalnie towarzyszą wszystkim młodym adeptom na początku tej drogi. Jun'ichi był jak dzika siła, bez zasad, bez odpowiedniej filozofii. Technicznie był shinobi, ale nie myślał jak shinobi, w tym zaś leżało wyraźne niebezpieczeństwo. Kara za wybryk nad stawem była pretekstem, by ograniczyć trochę zapędy chłopaka, w międzyczasie zaś odnaleźć właściwego dla niego nauczyciela. By uczynić go shinobi klanu, nie dzikim wojownikiem o chaotycznym umyśle.

Prawdą jest, że nikt nie pomyślał o fakcie, że chłopak może nie znać prawidłowych metod postępowania z wybuchowymi notkami. Misja była prosta, co mogło pójść źle? Wbrew pozorom jednak nie był wcale tak zdany na samego siebie, jak zapewne mu się wydawało. Para białych oczu obserwowała go przez ścianę, o czym przekonał się w miarę szybko po tym, jak złamał zakaz od pana Gyokusho. Pod budynkiem przebywał chłopiec, który wcześniej dostarczył mu zwój ze zleceniem, obecnie zajmował się pospiesznym usuwaniem ludzi z ulicy. Jun'ichi zdołał jeszcze dostrzec zdziwione, a potem przestraszone spojrzenie właściciela sklepu, a potem wybiegł na zewnątrz, akurat by dosłyszeć krzyk chłopca.
- Rzucaj! Rzucaj, szybko!
I jeśli Jun'ichi okazał się zbyt opieszały, dopadł do niego by wyrwać mu notkę, zmiąć ją w dłoni w kulkę i cisnąć w górę. Eksplozja nastąpiła chwilę później, atakując obu chłopców falą gorącego powietrza i... tyle. Notka, choć niebezpieczna przy precyzyjnej detonacji, miała bardzo ograniczone pole rażenia. Jun'ichi i dzieciak mieli tylko nieco podwędzone końce włosów. Obaj wstrzymali oddech, ale po jednym wybuchu nie nastąpił już kolejny, a ludzie, początkowo zwabieni do okien, szybko wrócili do swoich zajęć. Nie było czego oglądać.
- Co ty, notki nie rozpoznałeś?! - chłopiec otarł pot z czoła, wcale nie mniej przejęty niż Jun'ichi.
Miał powód, by całe zajście traktować bardzo osobiście. Tymczasem ze sklepu wyleciał właściciel, też nieco pobladły. Trzymał się jednak znacznie lepiej niż Jun'ichi czy jego młodszy krewniak, prawdopodobnie nie takie doświadczenia już miał z notkami.
- Wszyscy są cali? - zapytał dla pewności, z ulgą przyjmując fakt, że wszyscy stoją na nogach - Nie wiedziałem, że potrzebne jest przeszkolenie wstępne z zasad bezpieczeństwa...
Obrazek
You don't have to be perfect to be amazing!
Avatar użytkownika

Suzu
Najlepszy Avatar oraz Sygnatura
 
Posty: 382
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 21:48
Wiek postaci: 17
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
GG: 0
Multikonta:

Re: Sklep z wyposażeniem

Postprzez Jun'ichi » 19 cze 2018, o 16:16

Duże było zdziwienie Jun'ichiego, kiedy na zewnątrz sklepu ujrzał znajomego chłopca z klanu Hyuga. Najwyraźniej wiedział on o tym co właśnie się działo i zdecydował pomóc, co ostatecznie potwierdził jego pierwsze słowa kiedy tylko kaleka wybiegł na zewnątrz. Chłopak mimo wszystko nie obijał się z pozbyciem się notki i uczynił to momentalnie po tym jak tylko był już na zewnątrz, a bezpieczne miejsce detonacji było ustalone.
Kiedy fala gorąca minęła i nie było już słychać żadnych niepokojących odgłosów, Jun'ichi podniósł głowę i rozejrzał się wokół by sprawdzić czy nikomu nic się nie stało. Pierwsze słowa jakie do niego dotarły były niczym niespodziewany policzek, zaś to co powiedział sklepikarz gorsze nawet od kubła zimnej wody wylanego na głowę.
Mimo tych wszystkich niepowodzeń Jun'ichi zachował zewnętrzny spokój i jedynym co uczyniło było przejście do pozycji klęczącej, a następnie spuszczenie głowy do samej ziemi razem ze złożonymi w geście przeprosin rękoma.
Proszę o wybaczenie. Nie byłem wystarczająco wyszkolony, by móc zajmować się tak niebezpiecznymi przedmiotami. Z pewnością ktokolwiek inny będzie w stanie dokończyć to na czym ja poległem. Jeszcze raz proszę o wybaczenie, żegnam. - po tych słowach Jun'ichi wstał i spojrzał na sklepikarza, który na szczęście dzięki masce nie był w stanie dostrzec oczu pełnych łez. Chłopak powoli podniósł się z ziemi, otrzepał kolana z kurzu i zdecydował się zawrócić w stronę swojego "domu".
Pozostało się już tylko spakować i poszukać miejsca, gdzie nie będę sprawiał tylu problemów. - pomyślał z wielkim smutkiem przepełniającym jego serce.
Obrazek

[color=#4080BF]

Co jest silniejsze, niż serce człowieka które bez końca pęka, a wciąż żyje...
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 412
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shiroi-iwa (Osada Rodu Hyūga)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron