Szpital

Re: Szpital

Postprzez Motoko » 18 sie 2017, o 02:56

Obrazek

Ktoś tu był niegrzeczny. #31

Równie szeroki uśmiech rozświetlił twarz kobiety, która dla nastolatka wydała się być fałszywą, a może raczej przekupną? Gdyby wyciągnął pieniądze, które uprzednio udało mu się wyciągnąć z kieszeni pół-martwego chłopaka, z pewnością przekonałby się, czy była taka, jak się spodziewał. Niestety młodzieniec nie miał okazji dowiedzieć się, czy jego bestialskie zachowanie w postaci skopania leżącego już antagonisty dało pożądany, wręcz morderczy skutek. Trzeba przyznać, że jego usposobienie i spojrzenie, na niektóre kwestie było zadziwiające, nawet bardzo.
- Z pewnością to nie będzie zbyt krótka droga, bo musisz wdrapać się na sam szczyt najwyższej góry, z pewnością ją rozpoznasz i jeszcze te znaki. - machnęła ręką, jakby pytanie było wręcz zbędne. Tylko dlaczego od niego zaczęła? - Rzeczy odbierzesz przy wyjściu, podejdź do specjalnego blatu na środku, kobieta od spisywania rejestracji wszystko powinna Ci przekazać, co natomiast tyczy się Twojego stanu i tej wycieczki, to... - pauza mroku, a raczej pozwalająca kobiecie po raz ostatni wylać jakąś substancję, tym razem bardziej kojącą na rękę. - Nie widzę przeciwwskazań, proszę tylko nie narzucać sobie zbyt dużego tempa i lepiej ciepło się ubierz. - ostatnie słowa dały chłopcu możliwość wyjścia, choć to kobieta jako pierwsza opuściła pomieszczenie. Odłożyła wszystkie specyfiki na miejsce i położyła je na górze, zamykając jeszcze na klucz, jakby pacjenci chcieli się do nich dobrać, ciekawe.



    Tym razem przenosimy się tutaj. Post proszę napisać z odczekaniem jakichś 7 godzin rzeczywistych, uwzględniając w poście długotrwałą wędrówkę w górę.


Mróz dawał się we znaki już na samym początku trasy, nie pozwalając młodzieńcowi wziąć głębokiego oddechu. Powietrze było ostre i choć góra zdawała się być u podnóża przesączona roślinnością, wraz z górującym słońcem, chłopak mógł zauważyć odbijające się płatki śniegu zbite w wielu miejscach. Mógł mieć tylko nadzieję, że jego strój, a także hart ducha to wytrzyma, a może by tak polecieć?


//zt.
Avatar użytkownika

Motoko
Najlepszy Kobiecy Charakterek
 
Posty: 441
Dołączył(a): 28 maja 2017, o 23:54
Wiek postaci: 0
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Look at that av. Jedynie brak łuku, bo jeszcze bieda. ;v
Widoczny ekwipunek: Przy pasie, po prawej stronie czerwona saya, a w niej schowana Tachi, obok ciemnobrązowa saya, zaś w niej Wakizashi.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3619
GG: 0
Multikonta: -

Re: Szpital

Postprzez Ayame » 5 lis 2017, o 14:16

Na szczęście nie musiała przekonywać strażników do tego, żeby jej pomogli, chociaż do tej pory tylko stali i przyglądali się. Niemniej, zaczęli współpracować i jeden z nich postanowił wziąć dziewczynkę na ręce, wahając się tylko przez chwilę, gdy dowiedział się, że jest kunoichi. Białowłosa wyglądała jak siedem nieszczęść, do tego była tka słaba, że dosłownie przelewała się przez ramiona mężczyzny. Nie miała nawet siły mówić, chociaż usilnie próbowała, patrząc cały czas na Ayame. Młoda Hyūga położyła jej dłoń na czole i odgarnęła włosy z twarzy, nachylając się nieco do niej. Może uda jej się coś usłyszeć?
- Trzymaj się. - Poprosiła. - Pomożemy Ci.
Tak więc ruszyli ulicą prosto do szpitala, gdzie zawsze można było liczyć na pomoc medyków, zwłaszcza w nagłych przypadkach, takich jak ten. To jednak nie był koniec. Należało przede wszystkim poinformować o tym Głównego Dowódcę Straży w Kyuzo. Nie wiedzieli kim jest dziewczynka, ani czy jest od nich, bo jeśli nie, to mają do czynienia z obcą. Takie przypadki podlegały pod kompetencje Głównego Dowódcy, który miał kartoteki wszystkich shinobi, służących prowincji Kyuzo. Jeśli Białowłosa nie jest od nich, tym też zajmie się Dowódca, bo Ayame sama nie mogła podejmować decyzji w takich sprawach. Jej jedynym zadaniem było zapewnienie pomocy i bezpieczeństwa rannej, a co będzie potem, to już będą się wyżsi rangą martwić. Miała tylko nadzieję, że znowu nie pomaga wrogowi, tak jak to było z mnichem i świątynią. Nie poradziłaby sobie z myślą, że przez nią, ktoś mógłby ucierpieć.
Z tych ponurych myśli wyrwało ją łomotanie do drzwi. Dotarli do szpitala i drugi ze strażników zaczął się dobijać do zamkniętych wrót. Po chwili usłyszeli odblokowywanie zasuwy i w progu pojawił się jeden z pracujących na nocną zmianę medyków.
- Mamy ranną. - Zwróciła się do kobiety. - Potrzebuje pilnie pomocy.
Taki komunikat powinien wystarczyć, żeby zostali wpuszczeni do środka. Zanim jednak Ayame podąży wraz z ranną w głąb szpitala, zatrzyma za ramię tego drugiego ze strażników, który nie niósł dziewczyny, a jedynie ich eskortował.
- Zawiadom proszę o sytuacji Głównego Dowódcę Straży. - Poprosiła. - Podaj rysopis dziewczynki, bo może widnieje w naszych kartotekach. Jeśli nie, mamy do czynienia z obcą. W jednym i drugim przypadku, to już sprawa dla naszego przełożonego...
Tak więc mając pewność, że góra zostanie powiadomiona o całym zdarzeniu, Ayame ruszy dalej za ranną, żeby mieć wszystko pod kontrolą. Najwyraźniej jej obecność nieco uspokajała dziewczynkę, więc wolała trzymać się blisko. Chciała też wiedzieć o wszystkim, co powie medyk, żeby móc potem zdać raport, gdy pojawi się Dowódca.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 177
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Szpital

Postprzez Shijima » 5 lis 2017, o 16:59

I dziękuje za to zimnej nocy i wiatrowi.
Obrazek
7/15


Dziewczę przymknęło ślepia, które jak dwie szklane kulki odbijały mętne światła latarni, kiedy ułożyłaś dłoń na jej czole. Chyba z ulgą. Nie było to zbyt wygodne, zwłaszcza pochylenie się, strażnik zwolnił, ale nic ci nie powiedział - mimo wszystko cały czas szliście przed siebie, mężczyzna był dość wysoki.
- Dzię... ku... ję. - Głos stapiał się z dźwiękami natury, ale nie miałaś wątpliwości, że to właśnie podziękowania wypłynęły ze spierzchniętych, popękanych warg maleńkiej istotki. Nie otworzyła już oczu. Rozluźniła się i przestała walczyć, a te nieszczęsne wargi drgnęły w bladym uśmiechu ulgi. Najwyraźniej wszystko, czego teraz potrzebowała to podziękowanie osoby, która jako jedyna wyciągnęła do niej rękę. Zasnęła? Wyglądała, jakby nie oddychała, ale zapewniam - oddech bił i uderzało małe serduszko w jej klatce piersiowej, natura nie była zbyt szczodra wobec niej w kwestii kobiecych kształtów, ale hej - przecież to było dopiero dziecko! Mimo to nie wyglądała na taką, która podbiłaby świat piękności, na pewno nie w tym stanie. Teraz niczego by nie podbiła - co najwyżej krainę Śmierci, gdybyś zostawiła ją na tej ulicy.
Kobieta stojąca w progu nie bardzo kojarzyła sytuację. Dwójka strażników, kunoichi i to... zawiniątko w rękach? Wypowiedziałaś słowa, że potrzebujecie pomocy i niewiasta natychmiast zareagowała. Niestety nie była to reakcja godna pochwały, bo w pierwszym odruchu kompletnie zdębiała, wpatrując się w małą, uniosła niemal cielęce oczy na waszą trójkę, przejeżdżając wzrokiem od jednej twarzy do drugiej i dopiero się ocknęła, otwierając drzwi szeroko.
- Zapraszam... szybko. - Ponagliła nieco niepewnie. Najwyraźniej nie co noc trafiały się takie zjawiska w tym miejscu, albo to ta kobieta na nie nie trafiała. Osada była dobrze strzeżona, drogi patrolowane, nie na co dzień zbierało się dziewczynki z ulicy w TAKIM stanie. - Tędy. - Kiwnęła głową i poszła korytarzem, oglądając się za wami - strażnik niosący dziewczynkę od razu za nią poszedł, niemal truchtem, bo i kobieta prawie że biegła przez ogarnięte półcieniami korytarze, kompletnie puste, w których szczęk zbroi niósł się echem, odbijając od zimnych ścian. Pochodnie i świece zatańczyły niepewnie, kiedy do wnętrza wpadł powiew zimowego już powietrza. Jesień miała się ku końcowi. Pani Mróz wyglądała zza winkla i czekała, aż ostatnie liście opadną z drzew, nim przemieni krople deszczu w płatki śniegu. Drugi strażnik również już chciał ruszać, chyba trochę się wczuł w całą tą sytuację, widać było skupienie i niepokój na jego facjacie - mimo wszystko mieli do czynienia z dzieckiem i dopiero kiedy przyjrzał się dziewczynce z bliska pojął powagę sytuacji. Zwrócił jednak na ciebie swój wzrok i zatrzymał w półkroku.
- Tak jest. - Pokłonił się w pas i zawrócił, zamykając za sobą drzwi. Pognał w ciemną noc.
Miałaś w zasięgu wzroku ciągle idącą dwójkę, bez problemu ich dogoniłaś. Kobieta poprowadziła was do jednego z pokoi, gdzie rozkazała położyć dziewczynkę na stole. Białowłosa nie spała, kiedy tylko jej nieco drżące ciało opuściło ramiona strażnika otworzyła oczy, rozglądając się z przestrachem, poruszyła się, jakby chciała uciekać, ale jej oczy namierzyły twoją osobą. To rzeczywiście ją uspokoiło. Mimo to spoglądała na ciebie z niepokojem, rozgorączkowanym, tłumionym słabością ciała niepokojem, jakby szukała u ciebie tego samego zapewnienia, które już jej dałaś - że wszystko będzie dobrze.
- Przynieś mi ciepłej wody w tej misie. - Rozkazała kobieta. Strażnik pokazał na siebie palcem, spoglądając na nią ze zdziwieniem. - Tak, ty, kretynie! Szybko! - Dwa razy najwyraźniej nie trzeba było powtarzać. Kobieta poinstruowała go, gdzie jest woda i sama wystawiła w kierunku dziewczynki dłonie, które zaraz zajęły się zieloną poświatą. - Wiadomo, co jej się stało? - Zapytała, unosząc na ciebie spojrzenie na krótki moment. - Dobrze, że ją przyprowadziliście... jeszcze parę godzin i mogłaby umrzeć z wyczerpania. - Głos kobiety złagodniał. - Przynieś mi proszę koce, mogłabyś? Są w pokoju obok, drzwi powinny być otwarte. Trzeba ją czymś nakryć, jest cała przemarznięta.

Obrazek
All 'cause you love, love, love
When you know I can't love
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 495
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: Szpital

Postprzez Ayame » 7 lis 2017, o 11:55

Jedyne co zdołała usłyszeć z ust dziewczynki, to podziękowanie, co oczywiście było budujące, jednak bardziej przydatne byłyby jakiekolwiek informacje o tym, co jej się stało. Ayame jednak rozumiała, że w takim stanie ciężko byłoby dziewczynce powiedzieć coś więcej, dlatego też nie naciskała. Gdy jednak Białowłosa opadła bezwładnie w ramionach strażnika, sprawdziła jeszcze tylko, czy na pewno żyje, po czym już nie przeciągała dotarcia do szpitala.
W drzwiach placówki przywitała ich nieco zdębiała medyczka, ale szybko się zrehabilitowała i poprowadziła ich do środka, najwyraźniej czując powagę sytuacji. Ayame jeszcze tylko dała instrukcje drugiemu ze strażników, aby powiadomił przełożonego o sytuacji, a gdy ten wybiegł w noc, ruszyła za tamtymi, żeby być blisko poszkodowanej. Gdy weszli do pomieszczenia i medyczka nakazała położyć ranną na stole, dziewczynka obudziła się, rozglądając się z przestrachem. Kunoichi znów położyła dziewczynce dłoń na czole, żeby ją uspokoić.
- Nie bój się. Jesteś w dobrych rękach. - Zapewniła. - Ta pani jest medykiem i uleczy Twoje rany. Poczujesz się znacznie lepiej. Musimy doprowadzić Cię do porządku.
Skoro dopiero co się obudziła i zobaczyła kręcącą się obok niej obcą osobę, to Ayame uznała za stosowne, żeby wyjaśnić dziewczynce, kim jest kobieta i jakie jest jej zadanie. Może to uspokoi dziewczynkę, tym bardziej, że gdy medyczka nakrzyczała na strażnika, który pobiegł po ciepłą wodę, włączyła swoją zieloną chakrę, co powinno powoli przynosić rannej ulgę. Podczas tego zabiegu, Ayame nadal gładziła dziewczynkę po głowie, zapewniając tym samym, że nie dzieje jej się krzywda. Słysząc pytanie pani medyk, Ayame pokręciła głową.
- Jest tak wycieńczona, że nie jest w stanie nawet mówić. - Odpowiedziała. - Znalazłam ją w takim stanie słaniającą się po ulicy. Gdy leczenie wróci jej siły, może nam powie, co się stało.
Słysząc o tym, że dziewczynka miała dosłownie godziny życia, Ayame zaczęła się zastanawiać, dlaczego straż wcześniej nie interweniowała. W nocy po ulicach kręcą się przecież patrole i ktoś powinien ją zatrzymać, widząc w jakim jest stanie. Nie mogła tego zrozumieć, jednak na razie nie chciała wyciągać błędnych wniosków, bo różnie to mogło być. Kiedy medyczka poprosiła ją o przyniesienie koców z sąsiedniego pokoju, kunoichi spojrzała na dziewczynkę.
- Zaraz wrócę. - Zapewniła. - Leż grzecznie i odpoczywaj.
Żeby nie zostawiać zaniepokojonej pacjentki na zbyt długo, szybko udała się do sąsiedniego pokoju, otworzyła drzwi i zlokalizowała wzrokiem koce. Wróciła do sali z trzema. Dwoma opatuliła nogi dziewczynki, aż do klatki piersiowej, zostawiając tylko ramiona, na których były widoczne obrażenia i którymi zajmowała się właśnie medyczka, zaś trzeci zwinęła i ułożyła Białowłosej pod głową, jako poduszkę. To powinno na razie wystarczyć. Gdy strażnik przyniesie ciepłej wody, mycie również ją rozgrzeje.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 177
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Szpital

Postprzez Shijima » 8 lis 2017, o 08:57

I dziękuje za to zimnej nocy i wiatrowi.
Obrazek
9/15


Jak się tutaj znalazła, skąd się wzięła, dlaczego nikt wcześniej jej nie pomógł? Z daleka wcale nie było widać, że była ranna, przybłęd tutaj nie brakowało, a miasto oferowało też uliczki, w których można było przemknąć późną nocą nie będąc przez nikogo nękanym. Jakoś jednak do wioski wejść musiała. Wszystko utrudniał fakt, że dni były teraz coraz krótsze, zbliżająca się wielkimi krokami zima wydłużała noce i rozciągała coraz gęstsze ciemności nad światem. Idealna pora dla wszystkich istot wyjętych spod ciemnej gwiazdy, które to właśnie czerń ukochały sobie najbardziej ze wszystkich barw.
Może ta dziewczyna była w mieście od dawna i to, co ją spotkało, spotkało ją tutaj, a nie poza granicami Kyuzo?
Udało ci się ponownie uspokoić dziewczę. Parę dobrych słów, parę dobrych gestów, popatrz, podejrzewałaś kiedyś, że będziesz miała rękę do dzieci? Medyk uśmiechnęła się lekko pod nosem widząc, co robisz, słysząc, jak starasz się ukoić umysł pacjentki, by przestała się wiercić i marnować cenną energię, niewiele jej przecież zostało. Zielone światło rzeczywiście niosło ze sobą ukojenie.
- Dostanie rano talerz gorącej zupy i posłuchamy, co też to dziecko ma do opowiedzenia. - Odezwała się łagodnie, spuściła z tonu, rozluźniła się nieco, tak jak i rozluźniła się sama białowłosa, której oddech zaczął się normować i w końcu uspokoił zupełnie. - Obmyj ją delikatnie. - Poprosiła, kiedy wróciłaś z kocami. Strażnik przyniósł wodę i stała teraz tuż obok, wraz ze ściereczką, nie będą jej przecież takiej umorusanej obwijać i robić z niej kunoichowatego naleśnika. Brudny naleśnik? Fee… Poddana tym wszystkim zabiegom dziewczynka usnęła, otulona kocami, ciepłej i ulgą przynoszoną przez kurację.
- Możesz wracać do domu i wrócić rano. Dziękuję za pomoc, była nieoceniona. - Lekarka odetchnęła i otarła czoło, nieco zmęczona tą nagłą, niespodziewaną akcją, chyba nawet nie tyle samym leczeniem, co emocjami związanymi z niespodziewanym pojawieniem się takiej… ekspedycji. Gwardzista, który pomagał, oddelegował się. Nic tu przecież po nim, dziewczynka odratowana, a miasto samo się nie będzie patrolowało. Słuch wszelaki po jego towarzyszu zaginął. Nie pokazał się z powrotem.

Obrazek
All 'cause you love, love, love
When you know I can't love
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 495
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: Szpital

Postprzez Ayame » 8 lis 2017, o 14:07

Białowłosa i tym razem uspokoiła się, dzięki kojącym słowom i gestom Ayame, dzięki temu nie utrudniała pracy medykowi, która próbowała uleczyć jej obrażenia. Nikt tutaj nie chciał jej zrobić krzywdy, więc nie musiała się niepotrzebnie stresować, chociaż to, co jej się przydarzyło, mogło odcisnąć na jej psychice pewne piętno. Tylko co jej się stało?
Kiedy Ayame wróciła z kocami, strażnik uwinął się z ciepłą wodą, więc można było zająć się doprowadzaniem dziewczynki do porządku. Zdjęła z siebie kurtkę, po czym przejęła miskę z wodą i ściereczkę od strażnika, by ostatecznie zabrać się do pracy. Delikatnie obmywała brudną skórę dziewczynki, przy okazji oddając jej ciepło podgrzanej wody. Gdy uda jej się obmyć ja całą, będzie można przebrać ją w czysty, szpitalny strój i przykryć kocami. Na końcu Ayame zajmie się jej włosami, które także będzie trzeba umyć i delikatnie rozczesać. Te zabiegi pielęgnacyjne zajęły jej sporo czasu, a Dowódca Straży nadal się nie zjawił. Dziwne, bo zazwyczaj przy takich nagłych przypadkach dotyczących żołnierzy i shinobi, zjawiał się na miejscu, żeby wyjaśnić całą sprawę. No cóż, będzie trzeba poczekać. I tak będzie musiała złożyć mu raport, a przecież chciała się dowiedzieć tego, co się stało Białowłosej i kim w ogóle była.
Drugi ze strażników postanowił się oddelegować, więc Ayame podziękowała mu za pomoc i okryła szczelniej dziewczynkę, żeby było jej cieplej. Miała zamiar z nią zostać, dopóki sprawa się nie wyjaśni, a jeśli ojciec zacznie się martwić, to wystarczy że uaktywni Byakugana. Szpital będzie pierwszym miejscem, w którym by jej szukał, więc o to nie musiała się martwić.
- Zostanę z nią i będę czuwać. - Odpowiedziała medyczce, po czym dodała cicho. - Nie wiemy kim jest i lepiej, żeby była pod stałym nadzorem, dopóki sprawa się nie wyjaśni.
Raczej wątpiła, żeby dziewczynka próbowała ucieczki, albo coś w tym guście, jednak lepiej dmuchać na zimne. Ayame była teraz za nią odpowiedzialna i musiała wszystkiego dopilnować. Co potem powie dowódcy, gdyby dziewczynka zniknęła ze szpitala? Że wróciła do domu spać? To by raczej nie przeszło. Chcąc nie chcąc, musiała zostać i zaczekać, aż ktoś z góry pofatyguje się, żeby zająć się tą sprawą. Tak czy inaczej, nie da się wyprosić ze szpitala.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 177
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Szpital

Postprzez Shijima » 9 lis 2017, o 15:43

I dziękuje za to zimnej nocy i wiatrowi.
Obrazek
11/15


Kobieta skinęła jedynie głową. Zaczęła sprzątać wszystko wokół, podsuwając ci krzesło, na którym mogłaś usiąść i wypocząć - i tobie również podała koc, w pomieszczeniu nie było zbyt ciepło, bez porównania jednak do niskiej temperautry na zewnątrz. Nie zamierzała dziewczynki jakoś skuwać, może i nie znała jej, ale nie znała też wielu innych ludzi w osadzie. Nie wiadomo było, żeby popełniła jakąkolwiek zbrodnie, którą mogłaby sobie zasłużyć na mniej przyjazne traktowanie. W oczach tej kobiety była skrzywdzonym przez los dzieckiem. Drobne gesty, czułe i troskliwe spojrzenia - kto wie, może sama była matką i dobrze wiedziała, jak musi się czuć rodzic, który tą małą stracił. O ile miała jakichkolwiek rodziców.
- Ciekawe, co się stało z jej rodzicami... - Ciężko stwierdzić, czy pytała o to ciebie, czy rzuciła pytanie w przestrzeń, pozwalając mu zatonąć w chłodzie ścian. Odgarnęła włosy z twarzyczki małej, otarła jej czoło ścierką i zabrała misę, żeby wynieść ją i wylać z niej wodę do kanałów. - Gdybyś czegoś potrzebowała będę całą noc w szpitalu. - Wystarczyło tylko wychynąć z pokoiku i poszukać, żadna wielka rewelacja. - Dobranoc.
Pokój, w którym się znajdowałaś, nie był pokojem przeznaczonym dla pacjentów. Nie przewidywano jednak nagłych, nowych przypadków wymagających natychmiastowego rozpatrzenia. Noc ciągnęła się niemiłosiernie, w pewnym momencie deszcz przestał wreszcie padać i na zewnątrz nastała głucha cisza. Na tyle głucha, że aż piszczała w uszach. Godziny mijały i wraz z nimi miasto z wolna budziło się do życia. Pierwsze człapanie koni po błocie, pierwsze parsknięcia wołów, pierwsze odgłosy rozmów, nawoływań - wszystko to, co bardzo dobrze znałaś, co było dla ciebie namacalnie porównywalne do domu - właśnie te najprostsze dźwięki, które jednocześnie najbardziej potrafiły denerwować. Zwłaszcza, kiedy człowiek potrzebował długiego i odprężającego snu.
Czuwałaś.
Nie mogłaś przecież pozwolić dziewczynce uciec, zniknąć, skoro miałaś odpowiadać przed dowódcą tutejszej gwardii, a który nie zjawił się tak szybko, jakbyś tego chciała. Nic dziwnego, serio, przecież strażnik, którego posłałaś, nie był samobójcą, żeby budzić swojego dowódce tylko dlatego, że jakaś przybłęda zwróciła twoją uwagę. Przykra prawda o ludziach - nie zawsze byli tak zaangażowani, jak wydawali się na samym początku. Szybciej doczekałaś się obudzenia dziewczynki.
- Dzień dobry... - Przywitała się słabo, spoglądając na ciebie łagodnie. I tak samo łagodnie, chociaż słabo, uśmiechnęła się. - Jaka pani ładna... - Miała bardzo delikatny, cienki głos, idealnie uzupełniający ją całą - porcelanowa, śliczna laleczka, którą tylko ubrać w piękną sukienkę i puścić na salony.

Obrazek
All 'cause you love, love, love
When you know I can't love
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 495
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: Szpital

Postprzez Ayame » 10 lis 2017, o 22:01

Medyczka nie protestowała na fakt, że Ayame chce zostać z dziewczynką i czuwać, wręcz przeciwnie. Podsunęła jej jeszcze krzesło i koc, żeby mogła sobie wygodnie usiąść i opatulić się okryciem. W pomieszczeniu było dość chłodno, więc okrycie bardzo się przyda. Ayame skinęła kobiecie głową i podziękowała jej za to. Słysząc jej słowa, spojrzała na śpiącą dziewczynkę.
- Na odpowiedź będzie trzeba poczekać do rana. - Odpowiedziała kobiecie. - Mam jednak nadzieję, że ktoś gdzieś czeka na tą małą...
Kunoichi skinęła głową gdy tamta zapewniła, że będzie w budynku, gdyby tylko czegoś potrzebowała, po czym również życzyła jej dobrej nocy i usadowiła się wygodnie na krześle, jednocześnie opatulając się kocem. Jej myśli powędrowały do przełożonego, który już dawno powinien się zjawić, żeby zbadać sprawę, więc albo wysłany przez nią gwardzista nawalił, albo sam Głównodowodzący uznał, że ta sprawa może poczekać do rana. Tak czy inaczej, zaczeka tutaj, aż sprawa się wyjaśni. Nie była śpiąca, bo głowę zaprzątały jej myśli, co też mogło się stać młodej kunoichi, ale ostatecznie stwierdziła, że praktycznie wszystko, więc mogła tylko gdybać i snuć coraz czarniejsze scenariusze. Od czasu do czasu sondowała okolicę Byakuganem, żeby sprawdzić, kto się kręci obok budynku szpitala. Tak jak się spodziewała, blisko północy pojawił się jej ojciec, najwyraźniej martwiąc się faktem, że nie wróciła do domu i pierwsze miejsce do którego zajrzał, był oczywiście szpital. Nie wszedł jednak do budynku, bo widząc dzięki Byakuganowi, że z córką wszystko jest w porządku, a ona sama daje mu znak, że wszystko dobrze, wrócił do posiadłości. Gdy Ayame wróci do domu, zapewne o wszystkim mu opowie, więc nie ma co się przejmować.
Noc strasznie jej się dłużyła i w pewnym momencie zmęczenie zaczęło zamykać jej powieki. Dzielnie jednak walczyła sennością, chodząc po pomieszczeniu, wyglądając przez okno, lub szczypiąc się w policzek. I tak do świtu.
Rano prędzej doczekała się faktu, że dziewczynka się obudziła, niż przybycia przełożonego, co osobiście trochę ją zdenerwowało. Nie powinni bagatelizować takich spraw, tym bardziej że chodziło o ninja. Gdyby doszło do czegoś złego, sama Ayame mogłaby sobie nie poradzić. Ale po co się tym przejmować, jak można się wyspać. Gdy będzie już po wszystkim, dowie się, kto po drodze zawinił i przekaże dalej, aby wyciągnięto konsekwencje.

- Dzień dobry. Dobrze spałaś? - Zapytała, uśmiechając się do Białowłosej. - Mam na imię Ayame, a Ty?
Ściągnęła z siebie koc i przysunęła się bliżej łóżka dziewczynki, uśmiechając się pogodnie i dodając jej otuchy. Wyglądała znacznie lepiej, a ciepły posiłek na pewno jeszcze bardziej ją wzmocni. Czas jednak dowiedzieć się tego, co ją spotkało i jak można rozwiązać tą sprawę.
- Opowiesz mi, co się stało? - Poprosiła. - Dzięki temu może będziemy umieli Ci pomóc.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 177
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Szpital

Postprzez Shijima » 11 lis 2017, o 08:56

I dziękuje za to zimnej nocy i wiatrowi.
Obrazek
13/15


Aniołek uważnie przypatrywała się twojej twarzy - jasne, była trochę zaspana, ale chyba mniej niż ty - ona w końcu spała, jakby na to nie patrzeć. Jej blada skóra, podkrążone oczy, nieco zapadnięte policzki - nie była sama od dziś, takie szczegóły rzucały się w oczy dopiero w blasku dnia, który wlewał się do pomieszczenia przez okno. Przestało padać. Słońce wychybęło zza ciężkich chmur, chociaż możliwe, że wcale się nie przejaśniło, że to tylko chwilowe - ale wystarczyło, żeby poczuć przyjemne ciepło na skórze, nawet jeśli ten miodowy blask nie padał bezpośrednio na ciebie, a rozbijał się na przeciwległej ścianie i części podłogi, zahaczając o starą, drewnianą szafę.Białowłosa nadal nie była w stanie idealnym, ale przebudziło się jej ja, nie była już bezosobową, zatopioną w zmęczeniu i bólu kukłą, poruszyła się nawet, podpierając lekko, żeby troszeczkę wyciągnąć się z kocy - na pewno musiało być jej ciepło. Cud, że nie dostała gorączki.
- Bardzo. - Przytaknęła, a na jej ustach pojawił się ciepły uśmiech - równie ciepły, co ciepłe było to słońce zaglądające do pomieszczenia - przymknęła przy tym oczy. - Dzień dobry pani Ayame... - Próbowała nieco podciągnąć się, wyżej, trochę bardziej, chyba nawet chciała wstać, ale udało jej się tylko usiąść - to już i tak sukces pokazujący, że nie była zwykłą, drobniusią dziewczyneczką, na jaką wyglądała. Chociaż w kwestii zagrożenia... bardziej mordercze były już chyba motylki na łące, albo wróbelki podkradające okruszki bułek spod stolików w kawiarniach.
Jak się okazało całą męczarnię z unoszeniem się i siadaniem uskuteczniła tylko po to, żeby móc się przed tobą głęboko pokłonić.
- [b}przepraszam za kłopot, który sprawiłam i dziękuję za zajęcie się mną.[/b] - Podparła się dłońmi krańca leżanki, żeby nie wyrżnąć, na pewno kręciło się jej w głowie, była w końcu tak osłabiona... nie unosiła na ciebie spojrzenia, długie pasma brudnych włosów przysłoniły jej częściowo twarz, kiedy tak się pochylała. - I przepraszam, że nie wstaję, potem podziękuję pani i przeproszę jeszcze raz. - To było takie... typowe! Dziewczynka spełniła wszelkie wymogi kultury ziem wokół - przepraszanie i przepraszanie za to, że nie przeprasza w odpowiedni sposób. Typowe. Zwłaszcza dla wysp samurajskich. W końcu spojrzała na ciebie, unosząc się tylko troszeczkę. - Jestem Aniołkiem! - Odpowiedziała z kolejnym rozbrajającym uśmiechem. Niemożliwe, żeby był udawany... Prawda? - Zgubiłam się. Przyjechałam tu z rodzicami, żeby pozwiedzać. Chciałam się przejść po lasach i znalazłam domek z psami... były biedne, cierpiały, zamknięte w klatkach, więc chciałam je wypuścić i... zaatakowały mnie. - Znałaś te tereny. Rzeczywiście, był tutaj jeden mężczyzna w pobliskich lasach, który ponoć tresował psy. I od jakiegoś dnia, dwóch, na trasie mówiono, by zachować ostrożność, bo dzikie psy krzątają się po okolicy. Nawet ciebie gwardziści zaczepili z tą przestrogą.

Obrazek
All 'cause you love, love, love
When you know I can't love
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 495
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: Szpital

Postprzez Ayame » 11 lis 2017, o 15:44

Ayame przez chwilę przyglądała się dziewczynce, jak ta próbuje wygramolić się z koca, jednak osłabienie jej organizmu pozwoliło jej tylko usiąść. Z resztą i tak kunoichi nie pozwoliłaby jej wstać, ponieważ było jeszcze za wcześnie. Białowłosa potrzebowała solidnego odpoczynku i ciepłego posiłku, żeby wróciły jej siły, dlatego też trzymała w pogotowiu wyciągnięte ręce, żeby powstrzymać małą przed wstaniem z łóżka.
- Nie nadwyrężaj się. - Poprosiła. - Jesteś jeszcze osłabiona i musisz nabrać sił, zanim będziesz mogła wstać z łóżka. Leż grzecznie i odpoczywaj. Niedługo medyk przyniesie Ci coś do jedzenia.
Widząc, jak dziewczynka zgina się do ukłonu, podtrzymując krańca leżanki, żeby nie spać, Ayame wstała i usiadła na skraju jej posłania, oplatając ją ramionami. Słowa małej naprawdę ją poruszyły. Mimo swojego stanu, chciała koniecznie podziękować tak, jak nakazywała kultura i tradycja.
- Nie ma takiej potrzeby. - Odpowiedziała Ayame, uśmiechając się pogodnie. - Naszym obowiązkiem jest pomagać potrzebującym, a najlepszą nagrodą i podziękowaniem za to jest fakt, że czujesz się już lepiej. Więcej mi nie trzeba.
Gdy mała powiedziała, że jest Aniołkiem, Ayame uniosła lekko jedną brew, nie bardzo wiedząc, jak ma to odebrać. W sensie, że miała na imię Tenshi, czy może kryję się za tym słowem jakieś inne znaczenie? Nie ulegało jednak wątpliwości, że była młodą kunoichi.
- Czyli mówią na Ciebie Tenshi, tak? - Zapytała dla upewnienia się.
Słysząc, co przytrafiło się dziewczynce, Ayame odczuła dwie emocje. Ulgę, że gdzieś tam są jej rodzice i dziewczynka nie jest sama, oraz gniew. To drugie z powodu dzikich psów, które pałętają się po okolicznym lesie z powodu ignoranta, który postanowił bawić się w tresera. Będzie trzeba koniecznie zająć się tą sprawą, żeby nikt więcej nie ucierpiał, zaś mężczyznę odpowiedzialnego za to, solidnie ukarać za narażenie ludzi na niebezpieczeństwo.
- Już dobrze. - Uspokoiła dziewczynkę, głaszcząc ją po głowie. - Znajdziemy Twoich rodziców i poinformujemy, że jesteś tutaj. Ty za to musisz tu jeszcze poleżeć i wrócić do zdrowia. Co do psów, to zajmiemy się tą sprawą. Mężczyzna, który odpowiada za ich złe traktowanie, zostanie ukarany.
To cud, że w ogóle udało jej się uciec sforze zdziczałych zwierząt. Bycie kunoichi miało swoje plusy, bo można było poruszać się po drzewach, gdzie psy nie miały dostępu, ale i tak kilka musiało ją dorwać, o czym świadczyły rany i zadrapania. Biedna, musiała przeżyć ciężkie chwile.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 177
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Szpital

Postprzez Shijima » 11 lis 2017, o 18:24

I dziękuje za to zimnej nocy i wiatrowi.
Obrazek
15/15

Obietnica posiłku była czymś, czego teraz potrzebowała, bo potrzebowała też samego jedzenia, nie trzeba było być geniuszem śledczym czy lekarzem, żeby wiedzieć, że po dniu, czy cholera wie, ile ona się błąkała, najpierw po lesie, a potem po zakamarkach miasta, nic nie jedzenia, włóczęgi, żołądek domagał się wypełnienia, by dostarczyć ciału odpowiedniej dawki energii. Nie zareagowała jednak na tą obietnicę, przynajmniej nie było to wylewne - zacisnęła wąskie usta w linię, nacisnęła mocniej palcami na kraniec łóżka, zdaje się, że to był jakiś rodzaj niepewnosci, bo przecież nie złości! Asekurowałaś ją,
żeby w razie czego nie wyrżnęła twarzą do przodu, ale skubana się trzymała - ledwo co, z wysiłkiem, ale trzymała. Dopiero,
kiedy usiadłaś obok i wasze oczy spotkały się na moment na jednym torze, zanim opatuliłaś ją ramionami, zmiękła. Wyciągnęła rączki, by cię objąć w odpowiedzi, rozluźniła całkowicie mięśnie i przymknęła powieki. Słyszałaś w tej ciszy spokojne bicie własnego serca i oddech dziewczynki, nieco przyśpieszony, pewnie z wysiłku, ale uspakajający się z każdą następną chwilą,
w której miała w tobie podparcie.
- Czuję się już naprawdę świetnie! - Zapewniła, zaglądając ci w oczy z nadzieją i radością. Były takie czyste, tak klarowne, tak... nieskażone ludzkim złem. Syfem tego świata. Jednak wczorajsze przebłyski nie były tylko urojeniami nocy.
- Pomaga Pani wszystkim? - Zapytała z wyraźnym zainteresowaniem i podziwem jednocześnie. W tych szklanych,
fijołkowych oczętach byłaś boginią, która walczy o ten świat, byłaś bohaterem, który strzeże ciepłego ogniska. Nie mogłaś być nikim mniej. Kiwnęła główką w odpowiedzi na twoje następne pytanie i odpowiedziała uśmiechem na twój uśmiech.
Tak, jestem Aniołkiem. Wszak - nie widać? Brakowało jej tylko skrzydełek i aureolki nad główką, ale te były przereklamowane. Tak jak największe potwory przybierały ludzką skórę, tak i najwyraźniej zdarzały się twory, anielskie,
które z niezrozumiałych powodów również za człowieka się podawały.
- To był... bardzo zły pan. - Białowłosa zacisnęła piąstki na twoim ubraniu i opuściła głowę. Odzienie na tobie zdążyło już wyschnąć, ale te małej nadal było lekko wilgotne - pewnie wszystko przez te koce, którymi została opatulona. No i nadal było brudne, jak i brudne były jej włosy. Dopiero teraz się co do tego zorientowała, z lekkim zaskoczeniem spoglądając na swoją sukienkę i na to, że nie ma bucików. - Ojej! - Doprawdy, komentarz jak najbardziej na miejscu, ale była tym szczerze przejęta - tym, co na sobie zobaczyła, że aż temat psów najwyraźniej wypadł z jej główki chwilowo. Odczepiła się aż od ciebie. - Ale jestem brudna! - Nie wydawała się tym faktem zachwycona, ale była zbyt zdziwiona, jej mina była strzelona w dziesiątkę, jakby co najmniej zobaczyła latającą krowę na dachu świątyni.
- Witam drogie panie. - To nie była ta sama kobieta, co wtedy w nocy. Zdecydowanie starsza, przyniosła talerz z owsianką. - Dobrze, że się obudziłaś, maleńka. Jesteś głodna?
- Tak, bardzo, miła pani! - Pomimo całego tego wycieńczenia Aniołek promieniowała wdzięcznością i ciepłem -
do ciebie, do tej kobiety, która jej przyniosła owsiankę. Czymkolwiek były aury - i jeśli w ogóle istniały dosłownie - to ta Aniołka musiała być ciepłem letniego popołudnia. To ciepło samoistnie wkradało się do serca i sprawiało, że człowiek chciał się uśmiechać tylko dlatego, że ona się uśmiechnęła. Owsianka została postawiona na jej nóżkach i dziewczyna zabrała się do pałaszowania. Ledwo obróciła dwa razy łyżką, a jadła z wielkim apetytem, do otworzonych drzwi rozległo się pukanie. Dowódca minął się z pielęgniarką w drzwiach i spojrzał najpierw na dziewczynę, potem na ciebie.
- Panienko Hyuga. - Kiwną głową na powitanie. - To ta mała kunoichi? - Pytanie pro forma, przecież to oczywiste.
- Kunoichi? - Zainteresowała się Aniołek. - Jest pani głodna? - Zwróciła się do ciebie, wyciągając w twoim kierunku miskę. - Musi być pani zmęczona pomaganiem innym. Mi nie potrzeba wiele siły! - Zapewniła.

Obrazek
All 'cause you love, love, love
When you know I can't love
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 495
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: Szpital

Postprzez Ayame » 11 lis 2017, o 20:11

Kiedy Białowłosa objęła ją i przytuliła się, Ayame już wiedziała, że dziewczynka nie stanowi żadnego zagrożenia. Co więcej, nie zachowywała się jak typowa kunoichi, tylko jak niewinna dziewczynka, która jeszcze do końca nie miała okazji przekonać się, jaki świat potrafił być okrutny. Ta jej dziecięca naiwność była doprawdy rozbrajająca i wywołała uśmiech na twarzy Hyūgi. Co więcej, najwyraźniej małej nie przeszkadzał fakt, że patrzyły na nią oczy bez źrenic, które normalnie uważane były przez prostych ludzi za ślepe.
- Wszystkim tym, których spotkam, a którzy pomocy potrzebują. - Odpowiedziała na pytanie dziewczynki. - Do tego właśnie zostałam wyszkolona. Żeby dbać o ludzi, którzy mieszkają na tych ziemiach. Jesteśmy takimi obrońcami tej prowincji.
Starała się jej to przełożyć najprościej, jak tylko potrafiła, aby tylko mała zrozumiała. Niby była prawie nastolatką, ale nadal zachowywała się jak typowa, mała dziewczynka. Ayame uśmiechnęła się szeroko, gdy Białowłosa potwierdziła jej domysły co do imienia. Tenshi. Bardzo ładnie. Pogładziła ją po głowie, gdy ta przyznała, że facet od psów był złym człowiekiem.
- Wiem o tym. - Zapewniła. - Dopilnujemy, żeby został ukarany za to, jak traktował te pieski.
Niesamowite, jak dobrze udawało jej się dogadać z takim dzieckiem. Bardzo możliwe, że to jej dobroć i wrażliwość tak działała na te niewinne istoty. Uśmiechnęła się, gdy Tenshi właśnie się zorientowała, jak brudne ma ubranie i włosy. Co prawda Ayame trochę brudu zmyła z jej białych pasm, ale mycie włosów w misce, a porządna kąpiel, to zdecydowanie nie to samo.
- Nie martw się. - Pocieszyła Białowłosą. - Medycy zajmą się Twoją sukienką i włosami. Po posiłku zapewne będzie Cię czekać solidna kąpiel, a Twoje ubranie zostanie wyprane.
A skoro już mowa o medykach, to właśnie do pomieszczenia weszła jedna z nich, niosąc miskę z parującą owsianką. Ayame skinęła uprzejmie głową kobiecie, po czym odsunęła się do Tenshi, żeby ta mogła spokojnie sobie zjeść. Dziewczynka była naprawdę głodna i raźno zabrała się za swój posiłek. Nie minęła chwila, kiedy rozległo się pukanie do drzwi, a w progu minął się z medyczką sam Dowódca, na którego czekała Ayame.
- Witam. - Również skinęła głową, nieco głębiej, wyrażając tym samym szacunek z powodu faktu, że był jej przełożonym. - Tak, to ona.
Spojrzała na Białowłosą z lekkim zdumieniem, gdy ta zapytała o kunoichi. To dało Ayame zapewnienie, że mają do czynienia z niewyszkoloną ninja. Najprawdopodobniej ani ona, ani jej rodzice, nie zdawali sobie sprawy z faktu, jaka siła drzemie w dziewczynce. Albo rodzice doskonale wiedzieli, ale nie chcieli jej oddać na szkolenie. Tak też mogło być.
- Zajadaj. - Zwróciła się do dziewczynki, po czym pozwoliła sobie na drobne kłamstwo. - Ja jadłam, kiedy spałaś, a Ty musisz nabrać sił.
Po tych słowach podeszła do Dowódcy, żeby móc z nim porozmawiać na osobności, a przynajmniej tak, żeby Tenshi nie słyszała tego wszystkiego, bo po co ma się niepotrzebnie przejmować całą tą sprawą. Musiał teraz przede wszystkim wyzdrowieć, a ich zadaniem będzie odnalezienie jej rodziny i załatwienie sprawy tresera psów.
- To dziecko posiada spore pokłady chakry, jak każdy shinobi. - Zwróciła się cicho do przełożonego. - Wygląda jednak na to, że jest nie wyszkolona, a przynajmniej takie sprawia wrażenie. Mówi, że przybyła tu z rodzicami, więc na pewno jej szukają. Podczas spaceru po lesie, natknęła się na dom tresera psów i nie mogąc patrzeć na zwierzęta w klatce, postanowiła je uwolnić. Zaatakowały ją i zapewne cudem udało jej się uciec. Znalazłam ją słaniającą się po ulicy, ranną, zziębniętą i wyczerpaną. Z pomocą jednego z patroli, przynieśliśmy ją tutaj, żeby zapewnić jej opiekę medyczną. Trzeba odszukać jej rodziców i zająć się sprawą psów, zanim ktoś jeszcze ucierpi. Tego drugiego mogę się podjąć, gdy tylko odpocznę chociaż kilka godzin. Jestem po ciężkiej harówce w Utemi i nieprzespanej nocy.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 177
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Szpital

Postprzez Shijima » 12 lis 2017, o 13:35

I dziękuje za to zimnej nocy i wiatrowi.
Obrazek
17/15

Dziewczę kiwnęło głową, kiedy zapewniłaś ją, że już jadła i wróciła do pałaszowania, w ogóle nie bojąc się uzbrojonego mężczyzny, który pojawił się w pomieszczeniu, a którego aparycja dalece odbiegała od milusiej i kochaniusiej. Mężczyzna z krwi i kości, z mieczem u boku, gotowy na wszystko, wytrenowany do walki, a nie do tego, by miło się prezentować na salonach.
Surowa sylwetka i postawa dodawały tylko pewności, że jest osobą, z którą lepiej nie zadzierać, ale nie oznaczało to, że był okrutny, wręcz przeciwnie - jako dowódca tutejszych oddziałów straży miał dobrą renomę, cieszył się szacunkiem za rozsądne i sprawiedliwe sądy, jakie wydawał. Winę trzeba najpierw udowodnić - dopiero potem można mówić o jakichkolwiek karach.
Mężczyzna cofnął się i przepuścił cię, zapraszając do wyjścia na korytarz, kiedy się podniosłaś - raczej wątpliwe, żeby mała gdziekolwiek uciekła, sądząc po jej stanie, zresztą to była chyba ostatnia rzecz, jakiej można by się było teraz spodziewać.
Tak wylewnie dziękowała za pomoc... i bardzo chętnie ją przyjęła. Mimo tego uśmiechu, mimo słów, widać było jednak,
że nadal jest potwornie zmęczona, oczy niemal same jej się zamykały. Dowódca zamknął za wami drzwi, zatrzymując się na korytarzu. Nie było potrzeby chodzić po szpitalu i szukać jakiegoś ustronnego miejsca, tutaj wystarczyło, przecież nie mówili o sprawach wagi państwowej. Nie pierwsze dziecko i nie ostatnie tak zaginęło i się odnalazło.
- Dzikie psy? - Nie wyglądał na zaskoczonego, nawet na takiego nie brzmiał. - Jeden z shinobich zajął się tą sprawą wczorajszego dnia, Shinjo zdaje się. - Naświetlił ci sprawę. - Mocno mu poharatały nogę, nie wiem jakim cudem ta mała kruszyna przeżyła spotkanie z tym stadem. - Odetchnął i zaplótł ręce na klatce piersiowej. - Sprawa nie jest ciągle zamknięta, parę psów nadal może być na wolności, plus nie znaleźliśmy odpowiedzialnego za ten syf. Tamten shinobi zaoferował, że zajmie się sprawą tresera... może go kojarzysz, nasz miejscowy pijaczyna leśniczy. - Mogła, a nie musiała,
mimo wszystko to nie była taka maleńka wioska, żeby wszyscy wszystkich znali. - Trzeba na pewno znaleźć rodziców tej małej. Na razie jednak wypocznij, umieszczę rysopis na tablicy ogłoszeniowej. Wykonałaś bardzo dobrą robotę. Proszę. - Mężczyzna podarował ci sakiewkę z zapłatą za trud i po pożegnaniu się ruszył w swoją stronę.



Misja zakończona! Możliwość kontynuowania linii fabularnej :)
Obrazek
All 'cause you love, love, love
When you know I can't love
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 495
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: Szpital

Postprzez Ayame » 12 lis 2017, o 23:28

Widząc, jak Dowódca cofa się i tym samym daje jej do zrozumienia, żeby wyjść na korytarz, Ayame wyszła z pomieszczenia i zaczekała aż przełożony zamknie za nimi drzwi. Kunoichi dowiedziała się już wystarczająco dużo, żeby móc bez problemu zostawić Tenshi samą w pokoju, do tego zajętą swoim śniadaniem. Pozostało już tylko zdać raport z tego co się stało i z tego, czego dowiedziała się od Białowłosej. Sprawa zdziczałych psów najwyraźniej nie była mężczyźnie obca, bo nawet nie był zdziwiony. Co więcej, przyznał, że ktoś już postanowił zająć się tą sprawą i do tego był to Shinjo. Dziwny shinobi, którego poznała w karczmie i miała okazję zamienić z nim parę słów. Może warto byłoby go wesprzeć w starciu z psami i treserem? Tym bardziej, że podobno został ranny, walcząc z tymi wściekłymi bestiami.
- Mamy kilku leśniczych, a kojarzę tylko tego dobrego, który opiekuje się Drzewem Wiśni i często ma zlecenia dla ninja. - Przyznała, tym samym dając do zrozumienia, że leśniczego pijaka nie kojarzy. - Za to miałam okazję poznać Shinjo. Wspomogę go w tej misji. Skoro w starciu z psami odniósł obrażenia, to zapewne przyda mu się wsparcie.
Same bestie były niebezpieczne, a co dopiero sam treser. Jak wspomniała Tenshi, to był zły człowiek i Ayame w pełni się z nią zgadzała. Ktoś dobry nie traktowałby zwierząt w tak okrutny sposób. Czas, żeby poniósł za to odpowiednią karę.
Odetchnęła z ulgą, gdy Dowódca zobowiązał się do podjęcia kroków w celu znalezienia rodziców dziewczynki, bo to oznaczało tylko jedno. Że Tenshi już niedługo wróci do swoich opiekunów. Mężczyzna miał bardzo dobrą opinię zarówno wśród straży, jak i shinobich. Każdą sprawę traktował poważnie i pilnował, żeby zrobiono wszystko, żeby ją załatwić.

- Dziękuję za uznanie i zainteresowanie się sprawą. - Odpowiedziała i skłoniła lekko głowę.
Zawsze miło było słuchać pochwał i człowiekowi tak jakoś lepiej, gdy jest doceniony. Czuje się potrzebny i na właściwym miejscu. Co do zapłaty, to przez krótką chwilę Ayame była gotowa jej odmówić, tak jak miała w zwyczaju, jednak tym razem postanowiła ją przyjąć. Dlaczego?
Pożegnała Dowódcę i wróciła do Tenshi, która zapewne zdążyła obrócić całą miskę owsianki. Uśmiechnęła się do niej i położyła jej mieszek na kolanach. Ten sam, który przed chwilą dostała.
- To na nową sukienkę, bo tej chyba nie uda się już doczyścić. - Stwierdziła pogodnie. - I za nieprzyjemności, jakich musiałaś doświadczyć u nas.
Pochyliła się i uściskała dziewczynkę, którą zdążyła naprawdę polubić. Czas jednak było się rozstać. Ayame była wykończona i jeśli chciała dołączyć do Shinjo, to musiała chociaż trochę odpocząć. Poza tym ojciec zapewne czekał na nią w domu i będzie chciał wyjaśnień.
- Ten Pan, co tu był, znajdzie Twoich rodziców, więc bądź grzeczna i słuchaj się medyków. - Poprosiła Białowłosą. - Ja już muszę iść i zająć się tym niedobrym człowiekiem, który krzywdził te psy. Do zobaczenia następnym razem.
Cmoknęła jeszcze małą w główkę, pomachała jej na pożegnanie i opuściła salę, a potem szpital. Nie sądziła, że jeszcze kiedyś na siebie trafią, ale kto wie. Udała się do domu, gdzie wyjaśniła wszystko ojcu i zgarnęła kolejną pochwałę. Potem już tylko śniadanie, kąpiel i chociaż trzy godziny snu, zanim ruszy na polowanie do lasu.


[zt]
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 177
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Poprzednia strona

Powrót do Shiroi-iwa (Osada Rodu Hyūga)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość