Świątynia

Re: Świątynia

Postprzez Kakita Asagi » 12 lut 2020, o 19:25


"Podróży tysiąca kroków krok pierwszy..."
Misja rangi D dla Sayuri
Post 13/?



Podstawą sukcesów w tak dużej wojnie gdzie dwie armie ścierają się ze sobą, jak i w tej "mniejszej" kiedy to sami stajemy przed wyzwaniami dnia codziennego jest prawidłowe rozplanowanie sił - słychać w tym echo starych mistrzów miecza, którzy zwykli powtarzać, że do każdego wyzwania trzeba podchodzić tak samo, niezależnie czy wymaga dobywania broni, czy miotły...
Zadania, jakie piętrzyły się przed młodymi kobietami wymagały właśnie takiego rozplanowania - co zrobić i w jakiej kolejności. Sugestią białookiej było by zakończyć starcie na jednej "flance" by następnie móc przerzucić wszystkie siły w obszar wzmożonych działań wymagających pełnej uwagi i zaangażowania - a dokładnie taka była sztuka kaligrafii. Zapisywanie kolejnych znaków wymagało nie tylko biegłego nadgarstka, ale również skupienia i spokoju. Można oczywiście było stawiać każdą kreskę poszczególnych symboli oddzielnie i nie dbając o szczegóły, ale czy tak zapisana modlitwa miałaby sens?
- To słuszna decyzja, Hyuuga-san. - odpowiedziała po chwili kapłanka i obie mogły się skierować do kuchni by dokończyć rozpoczętą już pracę. Jak jednak wynikało z poziomu parowania wody, miały jeszcze nieco czasu, więc należało uzbroić się w cierpliwość, a ów czekanie umilić sobie rozmową, o ile tym przypadku można było mówić o umilaniu...
Słysząc pytanie młodej kunoichi, kapłanka zamyśliła się pogładziła swoją brodę, myślami wyraźnie "odpływając" gdzieś daleko, niewątpliwie przeprowadzając szczegółowe obliczenia, po czym udzieliła odpowiedzi.
- Takich grobów jest dwadzieścia jeden w naszej świątyni, jeśli chodzi o inne, nie jestem pewna. Nie wszystkie należą jednak do ninja, ale zdecydowana większość tak. Staramy się nimi opiekować i zazwyczaj to wystarczy, ale jak widzisz czasem potrzebna jest dodatkowa para rąk, głównie w celach duchowych. - zakończyła pozytywniejszym spojrzeniem i w tym momencie obie niewiasty mogły stwierdzić, że ich ryż właśnie się zagotował, więc należało brać się do dalszej części pracy, w tym przypadku pozbyć się wody, dodać ocet i wachlując zawartość doprowadzić do odpowiedniej temperatury, która pozwoli ulepić kulki.
- Ty będziesz mieszać, a ja wachlować i dodawać ocet. - zadecydowała Himemiya, która przez chwile wyglądała tak, jakby sama chciała się rzucić do wykonania całej pracy, ale pamiętała, że to nie jest jej zadanie, tak więc wręczyła dosyć zacnych rozmiarów warzechę białookiej, a sama zajęła się wachlowaniem ugotowanych ziaren i dodawaniem odpowiedniej ilości octu. Zaangażowanie, z jakim to robiła wskazywała na to, jak bardzo się przejmowała by efekt ich pracy był możliwie najlepszy, w zasadzie, potrawa jaką przygotowywały spokojnie nadawałaby się do skonsumowania.
- Sądzę, że możemy lepić. - zdecydowała kapłanka, wskazując na postawnych rozmiarów stolnicę, która służyć im miała za podstawę do pracy. Zanim jednak się do tego wzięły, ciemnowłosa nalała jeszcze nieco wody do niewielkiego naczynia - przyda się im do zwilżania palców czasie pracy, a szczególnie po niej, a właśnie! Kapłanka otworzyła jedną z szuflad z której wyjęła jedną ze ścierek, całkiem czystą, ale już wyraźnie długo "służącą" w świątyni, która położyła obok stolnicy.
- Po umyciu rąk wytrzyj je w tą ścierkę. Ja będę Cię musiała na jakiś czas zostawić, znajdziesz mnie głównym budynku, muszę jeszcze tam trochę popracować... - rzekła kapłanka, pozostawiając białooką ze sporym frontem robót, ale robót już jasno określonych - po pozlepianiu kulek, dziewczynka mogła się zająć kaligrafią, a właśnie...
- Tego ryżu jest więcej niż potrzebujemy, sądzę, że jeśli chcesz możesz sobie kilka zjeść. - dodała pogodnie i taka była prawda, mieli tego jedzonka całkiem sporo, oczywiście, duchy również mają swoje potrzeby, ale przyjemniej jest się z kimś kolacją podzielić, prawda? Nie wspominając o tym, że dobry kucharz sam próbuje swoich potraw zanim poda je gościom...



- Hyuuga Hiromitsu.
- Himemiya Chikane, Miko
- Mistrz Ip
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1226
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Świątynia

Postprzez Sayuri » 17 lut 2020, o 21:37

Oj tak! Nauki starszych, bardziej doświadczonych wojowników były pełne teorii i porad. Wiele dzieciaków w takich momentach się niecierpliwiło, chcąc już, już teraz trenować fizycznie. Obijać pachołki, przecinać powietrze, to ręką, to nogą i móc pochwalić się kolejnym sukcesem. Sukcesem namacalnym. Sayuri nie do końca wpisywała się w te ramy. Owszem, była dzieciakiem, ale swoją dziecięcą ciekawość i niecierpliwość w takich momentach trzymała w sobie. Co innego z rówieśnikami! Wtedy, wiadomo, pozwalała sobie na więcej, w granicach rozsądku, którego jednak trochę miała.
Starania się miały duże znacznie. I to w każdej chwili! Czerwonowłosa dziewczyna nie podchodziła nigdy do czegoś na odwal się. Oby było i już. Co to, to nie! Zawsze dawała z siebie jak najwięcej tylko mogła, dlatego sądziła plan kapłanki za odpowiedni. Skupiając się na kilku rzeczach jednocześnie, mają możliwość rozdzielenia tego na kolejne etapy, tylko źle wpłynęłaby na ich pracę. Skoro była okazja zrobić wszystko po kolei, to wolała z tego skorzystać. Pewnie jeszcze kiedyś przyjdzie czas, gdzie pośpiech nie pozwoli na dobry podział wszystkiego, co chciałaby zrobić. Jednak to nie był ten czas.
Dziewczynka uśmiechnęła się pogodnie i szeroko, kiedy kobieta potwierdziła słuszność jej decyzji. Oczywiście od razu ruszyła za nią do kuchni, by móc zająć się ryżem. Nim jednak do tego doszło, miały chwilę na rozmowę. Nienachalna ciekawość dziewczynki zwyciężyła, kiedy zadawała to pytanie. I uzyskała odpowiedź. Przez chwilę to wyglądało, jakby kapłanka w pamięci przemierzała koło grobów, w myślach licząc każdy, o którego nie mogła zadbać rodzina. I Sayuri nie zdziwiłoby, gdyby naprawdę tak było. Na pewno Himemiya spędziła tu na tyle dużo czasu, że mogłaby się poruszać z zamkniętymi oczyma. A przynajmniej tak wyobrażała to sobie dziewczynka.

- Gdyby jeszcze potrzebna była pomoc, chętnie ponownie odwiedzę świątynie. - zaproponowała, posyłając kobiecie niewinny uśmiech. Zdawała sobie sprawę, że na pewno nie wzywają tu ninja codziennie, ale gdyby mieli to zrobić, Sayuri pisała się jako pierwsza!
Nie można było podać wątpliwości fakt, że Himemiya ze wszystkim poradziłaby sobie wyśmienicie. Być może w nieco dłuższym czasie, ale na pewno dałaby radę wykonać to sama. Jednak po coś wezwano Sayuri i dziewczynka chciała się wykazać, by odciążyć nieco kapłankę. Dlatego bez żadnego "ale" słuchała jej poleceń, mieszając warzochą z pełnym zaangażowaniem, jakby zależały od tego losy świata. W sumie... zależały od tego losy pewnej duszy, więc jak najbardziej było to na miejscu. Oczywiście kapłanka również była mocno zaangażowana w swoje działania. Widac było, że to nie był jej pierwszy raz, a mimo to wciąż wkładała w to całe swoje serce! Oczywiście oczyma dziecka.
Udało się! Ryż zdawał się być idealny do lepienie kulek, więc mogły spokojnie przejść do kolejnego etapu pracy. Himemiya zadbała znowu o miejsce pracy, włącznie z wodą, która również była niezbędna. Po jakimś czasie ryż zacząłby kleić się do rak Sayuri na tyle, że nie dałoby rady ulepić z tego porządnej, ładnej kulki. Wyszłoby coś na kształt poszarpanego kłębka wełny. I to baaaaardzo poszarpanego. To nie wyglądałoby ładnie, a przecież jadło się też oczyma.
- Nie trzeba, ja nie... - urwała, zanim zdążyła powiedzieć, że nie jest głodna, bo właśnie zaburczało jej w brzuchu, jak na złość! Momentalnie poczerwieniała z zawstydzenia i uciekła wzorkiem w bok. Organizm to jednak zdradliwa sprawa! Po chwili jednak czerwonowłosa uśmiechnęła się pod nosem i zabrała się za swoją część roboty.
Umyła dłonie, wytarła je w ściereczkę i ponownie lekko zwilżyła, by zacząć lepić ryżowe kulki. Najpierw postanowiła zrobić wystarczającą ilość, która była im potrzebna do obrządku. Jeśli coś ostanie, wtedy rzeczywiście się pokusi. Dziewczynka starała się wszystko robić sprawnie, ale starannie, co rusz zwilżając dłonie. Dopiero gdy skończyła, układając kulki obok siebie, oczywiście tak, żeby się jeszcze nie stykały, zerknęła na ich ilość i pokusiła się o zjedzenie trzech z nich. Musiała przyznać, że kapłanka wiedziała, co robi. Smakowały idealnie! I zadziałały na burczący brzuszek. Już nie dawał o sobie znać.
Sayuri umyła dłonie, wycierając je w ściereczkę, którą wcześniej przygotowała Himemiya. Następnie udała się do pomieszczenia obok, gdzie mogła w spokoju kaligrafować. Od razu też się za to zabrała, rozpoczynając od pierwszego zwoju z modlitwą. W prawą dłoń złapała pędzel, który służył do pisania i zamoczyła ostrożnie w tuszu. Nie chciała nabrać za dużo, bo źle by to wyglądało. Skupiona, od czasu do czasu marszcząc brwi, wykonywała swoje zadanie. Zawsze najgorzej byłoby jej zacząć - później już dłoń weszła w sprawny ruch i szło to nawet sprawnie. Trochę to jednak trwało, zanim odłożyła pierwszy zwój i zabrała się za drugi. A potem za trzeci, ale w końcu skończyła i odczekawszy swoje, tak, by mieć pewność, że tusz wysechł, zabrała przepisane modlitwy, weszła do kuchni i zabrała również kulki ryżowe, które również były niezbędne. Czas udać się do kapłanki, by wykonać kolejną część tej misji. Dlatego upewniwszy się, że wszystko trzyma stabilnie i nic nie wypuści ze swoich małych rączek, ruszyła do wyjścia, aż do głównego budynku, gdzie poszukiwała kapłanki.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sayuri
 
Posty: 40
Dołączył(a): 6 gru 2019, o 21:28
Wiek postaci: 10
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7919
Multikonta: Nikusui

Re: Świątynia

Postprzez Kakita Asagi » 19 lut 2020, o 21:14


"Podróży tysiąca kroków krok pierwszy..."
Misja rangi D dla Sayuri
Post 15/?




"Nie bagatelizuj małych dobrych uczynków, wierząc że nie wiele mogą pomóc. Krople wody jedna po drugiej, po pewnym czasie wypełnią duży garnek" - tymi słowami można by podsumować rozważania i zaangażowanie młodej kunoichi. To prawda, że dzieci szkolące się na ninja marzyły o wielkich wyprawach, bohaterskich pojedynkach, ratowaniu księżniczek (i książątek tak owoż) - czegóż innego się spodziewać po życiu pełnym przygód? Samurajska latorośl również w tym względzie podobna była, wyrastając na opowieściach o herosach z minionych czasów. Rzeczywistość jednak różniła się od pięknych poematów i opisów literackich, a im później się od tym dowiedzą, tym dla nich lepiej... Sayuri natomiast wydawała się jednak nieco inna i nawet do tak prostego i wydawałoby się nic nie znaczącego zadania przykładała ogromną uwagę i skupienie, dokładnie jakby doskonale rozumiała, że podróż nawet tysiąca kroków zaczyna się od jednego, a każdy z osobna jest równie istotny, bo jakże przejść drogę całą, kiedy to nogę się skręci przez nieuwagę...
- Będziemy pamiętać, Hyuuga-san. - odpowiedziała kapłanka na deklarację czerwonowłosej, że jest gotowa na każde takie wezwanie. Starsza koleżanka pewnie lepiej niż ona sama rozumiała, że ten dziecięcy zapał może nie być aż tak silny, albo raczej... zadania jakie będą w przyszłości czekać białooką mogą ją skutecznie odsunąć od pomocy w położonej nad jeziorem świątynce, ale kto wie? Nieznane są wyroki kami, a ci lubią płatać takie czy inne figle - na razie jednak zadanie było jasne i trzeba było je zrealizować, tak jak każdy krok wielkiej podróży.
Burczenia w brzuszku dziewczynki Himemiya nie skomentowała w żaden istotny sposób, no może tylko nieznacznie podniosła brew z wyrazem "a może jednak?" - niczym starsza siostra która okazała się mieć rację - nie było w tym jednak żadnej złośliwości, czy nadmiernej dumy, ot życie. Kapłanka spędziła tutaj już wiele lat i prawdopodobnie wyobrażenie czerwonowłosej co do tego, że mogłaby się poruszać tutaj z zamkniętymi oczami nie było dalekie od rzeczywistości, ale pewne jest jedno - zdecydowanie łatwiej jest realizować kapłańskie obowiązki, kiedy się widzi co się robi...

Jak się okazało, wypisywanie modlitw na specjalnych tabliczkach okazało się trudne, a raczej żmudne. Było to zadanie wymagające ogromnej dawki skupienia i to w tym bardziej przejawiał się jego męczący charakter. Najważniejsze było by nie popełnić błędu, szczególnie w końcowej fazie - każdy znak należało wpisać dokładnie, zgodnie z zasadami kaligrafii, unikać rozlewającego się tuszu (a ten tylko czekał by uciec), nie pogubić się w kolejności stawiania odpowiednich linii (a na pewno miało to znaczenie przy sporządzaniu zaklęć i pieczęci). Szczególnie delikatnym etapem był moment, kiedy już się zdawało, że za moment koniec pracy. Wystarczyłaby jedna, figlarna kropla, by całą pracę zaczynać od nowa. Na szczęście dla Sayuri, dodatkowo włożony wysiłek i skupienie się opłaciły - wszystkie znaki zostały wypisane prawidłowo, co prawda postawione dłonią dziewczynki nie były aż tak dobre jak te w najstarszych zwojach, ale to ćwiczenie czyni mistrza, czyż nie? Dalej pozostawało zabrać cały "dobytek" i ruszyć na poszukiwanie kapłanki, ale pierw upewnić się, że cały tusz dobrze wysechł - to była ostatnia pułapką. Jeśli by bowiem za szybko podnieść przygotowane deseczki, to mogłoby sie okazać, że któraś "puści nieco farby", albo co gorsza, położona jedna na drugiej mogła się odcisnąć i rozmazać - trzeba tutaj było wykazać się dodatkową porcją cierpliwości, ale jak wiemy, ta zazwyczaj się opłaca...
Kiedy Sauri wychodziła z budynku zauważyła, że rydwan Amaterasu był już bardziej po stronie zachodniej, niż centralnej nieba - ile czasu jej zeszło na przygotowanie wszystkiego? Tego nie była pewna, najpewniej skupiona na zadaniu nie poczuła upływającego czasu, no nic - trzeba działać. Drogę do głównego budynku znała, zasady również, więc wiedząc jak się zachować mogła przekroczyć próg budynku (co prawda było to trudne z całymi manelami). Znaleźć Himemiye też było łatwo, siedziała w jednym z kątów głównej sali, przy pulpicie, a przed nią jakaś staruszka w kimonie. Sayuri nie do końca wiedziała co się tam dzieje, ale po chwili obie kobiety wymieniły ukłony i starsza pani skierowała się w stronę wyjścia, mijając białooką ukłoniła się jej lekko.
- O, widzę że już skończyłaś. - zwróciła się do dziewczynki pogodnie, po czym pogładziła brodę i wstała. Podeszła do ściany, z której zdjęła "różdżkę" wykonaną z pędu bambusa z liśćmi i pozatykanymi różnymi karteczkami z tajemniczymi znaczkami, po czym delikatnie skutneła w ścianę, która okazała się być schowkiem - wyjęła z niego porcelanową butelkę i dwie czarki oraz kadzidła.
- Teraz możemy ruszać. - rzekła po czym zabrawszy swój ekwipunek skierowała się w stronę wyjścia, a dalej w stronę cmentarza...

Cmentarz... wyglądał jak każdy cmentarz - przed wejściem do niego kapłanka skierowała się w stronę studni, tej z naprawionym daszkiem. Podeszła do niej, na pobliską ławeczkę odłożyła swój sprzęt po czym nabrała chochlą wody, którą pierw przelała jedną rękę, następnie drugą i na koniec podała sobie dłonią nieco wody do ust, którą następnie wypluła. Na chwilę przeniosła spojrzenie na dziewczynkę, badając czy ta wie, jakie zasady panują w świątyni, ale nie wątpiła w to, że Sayuri sobie poradzi, więc ustąpiła jej miejsca i sama zabrała swoje rzeczy by udać się między zmarłych.
Wszystkie groby wyglądały podobnie, a zarazem różnie. Generalnie, były one kamienne, na myśl przywołując poukładane na sobie klocki. Kolorystyka była ciekawa, z jednej strony czysty granic, miejscami ciemny bazalt, generalnie w tej kwestii pełna dowolność. Każdy z grobów miał na sobie symbol rodziny, która była tam pochowana.
Znalezienie grobu Nakamury nie było trudne, znaczy się, nie było trudne dla kapłanki. Wyglądał jak inne groby, ale niestety tu i ówdzie wyszły już pewne chwasty, a i całość należałoby przetrzeć...
- Zapomniałam... - wymsknęło się kapłance, kiedy spoglądała na rośliny, które "zaatakowały" miejsce spoczynku wojownika. - Czy masz przy sobie jakieś narzędzie, Hyuuga-san? - zapytała dziewczynkę, wyraźnie było jej głupio, że nie pomyślała o tej kwestii. Gdyby tylko Sayuri miała przy sobie jakieś narzędzie rolnicze, którym można by usunąć te chwasty...



- Hyuuga Hiromitsu.
- Himemiya Chikane, Miko
- Mistrz Ip
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1226
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Świątynia

Postprzez Sayuri » 25 lut 2020, o 21:56

Ten świat, który tak ciągnął do siebie najmłodszych ninja, był również niezwykle brutalny. Często pełen rozczarowań, wyrzeczeń i smutku. Tyle, że dzieci w wieku Sayuri nie zdawały sobie z tego sprawy, oczywiście przez swoją dziecinną naiwność. Pewnie były też takie, które tę brutalność znały nader dobrze. Czerwonowłosa nigdy się do takich miejsc nie zapuszczała, ale każda prowincja miała swoje ciemniejsze strony. Strony, w których królowała bieda, rozpacz i przemoc. Miejsca, w których wygrywali tylko najsilniejsi, a ci słabsi albo byli im posłuszni, albo umierali. I kiedyś na pewno młoda Hyuuga poza ten świat. Kiedyś tak. A teraz zajmowała się bardziej przyziemnymi sprawami, które raczej nie powinny zagrażać jej życiu. Jednak w jakiś sposób się przysługiwała i to ją satysfakcjonowało.
Jeżeli Sayuri rzeczywiście na dobre wkroczy w świat ninja, to na pewno czas będą jej zabierać inne zlecenia. Według ustalonej rangi - poważniejsze i trudniejsze. Jednak, czy bardziej istotne? Każdy czyn do czegoś prowadził. Być może właśnie to właśnie ta świątynia nad jeziorkiem i pomoc tutaj będzie swego rodzaju odpoczynkiem dla duszy po powrocie z misji. To byłoby całkiem dobre rozwiązanie, jednak jeszcze za wcześnie, by przyszło dziewczynce do głowy. I do takich zachowań trzeba było dojrzeć.
Oj tak, żmudna robota! Jednak zawsze na koniec przychodziła ta radość i zadowolenie, że z części zadań udało się wywiązać. I tak właśnie było, kiedy Sayuri skończyła przepisywać modlitwy. Owszem, nie było to tak efektowne jak na wzorcach, ale widać było jej starania. Poza tym, dobrze powiedziane - ćwiczenie czyni mistrza!
Upewniona, że wszystko jest gotowe i jej praca nie pójdzie na marne, chociażby przez niewyschnięty tuż, bo przecież do tego by nie dopuściła, postanowiła zabrać wszystko i odszukać kapłankę. No, odszukać to dużo powiedziane, w końcu kobieta powiedziała jej, gdzie będzie. A gdy tylko czerwonowłosa wyszła na zewnątrz, od razu uderzyła w nią cieplejsza barwa nieba, która wskazywała tylko jedno, powolny zachód słońca. Sayuri na moment się zatrzymała, spoglądając w górę, ale zaraz ruszyła dalej, wiedząc, że nie mają zbyt wiele czasu, aż się ściemni. A było jeszcze co robić! Dlatego energicznym krokiem, ale z pełną ostrożnością, kierowała się w stronę głównego budynku. Nim do niego weszła, oczywiście zdjęła obuwie. Na szczęście z sandałami nie było zbyt wiele trudności w zdejmowaniu i jakoś szło sobie poradzić, manewrując stopami. Gorzej się sprawa miała, kiedy przyszłoby je założyć. Tak załadowana raczej nie miałaby możliwości, dopóki nie odstawiłaby gdzieś rzeczy, które niosła. Krótsze ręce i mniejsze dłonie jednak zdolne były ponieść mniej, niż u dorosłego człowieka.
Kapłanka miała towarzystwo, jednak nim Sayuri doszło bliżej, by wiedzieć, co się dzieje, staruszka pożegnała się z młodą kobietą. Mijając czerwonowłosą przedstawicielkę klanu Hyuuga, ukłoniła się lekko, na co dziewczynka również odpowiedziała ukłonem.

- Tak, Himemiya-sama. Mam nadzieję, że spełniłam twoje oczekiwania. - powiedziała dziewczynka i uśmiechnęła się delikatnie. Oczywiście to nie czas na rozkładanie wszystkiego i prezentowanie. Dlatego ruszyła za kobietą do wyjścia, gdzie potrzebowała małej pomocy, by ponownie założyć swoje buty. Kiedy już się to udało, oczywiście udały się dalej, prosto na cmentarz. Sayuri ponownie ujrzała studzienkę, z której czerpała wodę. To tu kapłanka odpowiednio przygotowała się do wizyty na cmentarzu, po czym ustąpiła miejsca dziewczynce. Czerwonowłosa odłożyła rzeczy, które ze sobą niosła i poszła w ślady kapłanki, czyniąc to samo, co ona przed chwilą. Tak oto mogła pójść dalej, by wypełnić ostatni etap swojej misji.
Idąc nieśpiesznym krokiem, dziewczynka zerkała na groby, których oczywiście było tu dużo. Z przeróżnych kamieni, z przeróżnych rodów. Każdy był wyjątkowy na swój sposób, bo upamiętniał pochowaną osobę. Zapewne Sayuri trochę czasu by to zajęło, nim znalazłaby odpowiedni grób, ale miała przed sobą kapłankę, która doskonale wiedziała, gdzie się udać. I widać było na nim upływający czas, jak i fakt, że rzeczywiście nie miał ostatnio kto się nim zająć.
- Nie... - odpowiedziała cicho, spoglądając na kapłankę. Chwasty, trzeba było je usunąć, ale nie wzięła ze sobą nic takiego. - Chociaż nie. - dodała równie szybko i żywiołowo, odkładając powoli rzeczy, które ze sobą przyniosła. - Kunai, Himemiya-sama. Myślę, że będzie odpowiedni. - dopowiedziała, rozpromieniając się. Szybko wyciągnęła ze swojej torby dwa kunaie. I tu się teraz potwierdzało, że warto być zawsze przygotowanym!
Sayuri wyciągnęła dłoń z jednym kunaiem, chcąc podać go kapłance. No chyba, że ta miała inne plany, wtedy to Sayuri sama, a nie wspólnie z kapłanką, zajmie się oczyszczaniem grobu i jego okolic. W tym czasie kobieta mogła przetrzeć kamień. Kiedy tylko odpowiednio oczyszczą grób, będą mogły przejść do dalszych części. Oczywiście dziewczynka uważała, żeby przypadkiem nie nasypać ziemi z chwastów do kulek ryżowych, czy też nie zabrudzić zapisanych modlitw. Rzecz jasna nie wychodziła też na przód. To kapłanka była tu starsza, bardziej doświadczona, więc dziewczynka gotowa była wypełnić każde jej słowo, by odpowiednio przejść cały rytuał.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sayuri
 
Posty: 40
Dołączył(a): 6 gru 2019, o 21:28
Wiek postaci: 10
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7919
Multikonta: Nikusui

Re: Świątynia

Postprzez Kakita Asagi » 28 lut 2020, o 09:51


"Podróży tysiąca kroków krok pierwszy..."
Misja rangi D dla Sayuri
Post 17/15




Kunai. Narzędzie rolnicze z czasem zaadoptowane do jako broń ninja - schemat pojawiający się wielokrotnie. Hibuki - ukryta broń stanowiła podstawę bytu każdego dobrego shinobi, ale również i pospolitego człowieka. Miecze i włócznie, tak wspaniałe na polu bitwy były zbyt oczywiste, od razu informowały, z kim ma się do czynienia, natomiast narzędzia rolnicze, one były zagadkowe. Weźmy na przykład sierp kama - na co dzień idealny do ścinania łodyg roślin i tym podobnych prac. Jednakże, czyż zahartowane ostrze pokonujące bez problemu bambus nie poradzi sobie ze skóra i kośćmi? No właśnie. Dalej nunchaku, czyli zwyczajny cep, przydatny gdy trzeba oddzielić cenne ziarna od matczynej rośliny. Pomocny również, gdy trzeba kogoś obić...
- Tak, kunai jak najbardziej się nie da. Proszę odłóż efekty swojej pracy na tą ławeczkę i usuń rośliny, ja natomiast oczyszczę pomnik. - odpowiedziała spokojniej kapłanka. Miały czym pracować, a jak wskazywało słońce, nie ma co tracić czasu, tak więc kiedy Sayuri rozprawiała się z kłopotliwą roślinnością, ona wyjęła zza połów kimono ścierkę i zaczęła czyścić pomnik. Himemiya starała się zachować pewną inteligencję w swojej pracy - z jednej strony nie wchodzić czerwonowłosej w jej zakres obowiązków, a z drugiej strony nie czyścić tam, gdzie za chwile może się pojawić ziemia z usuwanych roślin - to byłoby głupie marnotrawienie sił i czasu...
- Dobrze, teraz powkładaj napisane przez siebie modlitwy w miejsce za pomnikiem. - zdecydowała kapłanka widząc, że wszystko idzie w prawidłowym kierunku - grób wyczyszczony, a więc pora zająć się faktyczną sprawą. Ciemnowłosa pomogła białookiej odpowiednie rozdysponować "deseczki" - ich kolejność miała tajemnicze znaczenie, którego kunoichi znać nie musiała, ale kapłanka tak - po to tutaj była. Następnie należało już przejść do kwestii właściwych. Dziewczęta ułożyły na "stopniu" kuleczki ryżowe, po czym Himeya przysiadła przed grobem w pozycji seiza i dała znak dziewczynce by ta wykonała to samo. Dalej sprawy działy się dosyć dynamicznie. Himemiya klasnęła energicznie w dłonie wykonując niski ukłon, zdecydowanie głębszy niż ten znany z Sayuri z dojo. Następnie powtórzyła to jeszcze dwa razy, po czym po ostatnim podniesienie się sięgnęła po przyniesioną gałązkę bambusa i zaczęła nią wymachiwać nad grobem intonując przy tym pieśń, której znaczenia Sayuri nie znała. Mogła wyłapać pojedyncze sylaby, ale nie potrafiła z początku zrozumieć znaczenia słów, bowiem zawodzenie (i jest to chyba najlepsze określenie) kapłanki strasznie wydłużało brzmienie każdej z nich, co ciekawe, nie był to dźwięk dla ucha nieprzyjemny. Miał on w sobie coś wręcz hipnotycznego, wprowadzającego w swoisty trans, który idealnie zgrywał się z ruchami gałązki. Wymachy kapłanki były szerokie, wręcz leniwe niczym płynące po niebie chmury, ale przy tym z tajemniczą siłą. Po kilkunastu sekundach, Sayuri mogła jednak coś zauważyć - oto bowiem pieśń kapłanki okazała się intonowaniem wypisanych przez nią modlitw. Czy duchy rozumieją tylko taki dziwny sposób mówienia, kto to wie...
Wiedząc już, co mniej więcej śpiewa kapłanka, Sayuri mogła śledzić całość obrządku i mniej więcej określić, kiedy się zacznie kolejna faza. Istotnie, z zakończeniem ostatniego wezwanie, by duch wojownika odnalazł spokój, kapłanka zatrzymała bambus wysoko nad głową i nim potrząsnęła. Następnie sięgnęła po przyniesioną sake, nalała ją do dwóch czarek, jednej dla siebie, drugiej dla poległego ninja. Prawdopodobnie Sayuri też dostałaby swoją, gdyby była nieco starsza. Następnie kapłanka ujęła swoją czarkę oburącz i wypiła jednym ruchem. Następnie odstawiwszy charkę wzięła drugą i wylała na płycie grobowej wojownika. Dalej było podobnie jak na początku, znów wykonała sekwencję trzech ukłonów z głośnym klaskaniem. To był koniec.
- Udało nam się, Hyuuga-san. - odpowiedziała odwracając się w stronę dziewczynki, pozostając w tej samej pozycji na ziemi. Co prawda, nieco jej hakama się ubrudzi, ale jest to chyba wpisane w "koszty" pracy, generalnie jednak, w miarę sucho było.
- Bardzo dziękuje Ci za pomoc. Przyjmij to proszę w ramach zapłaty za twój trud. - rzekła wyciągając zza połów kimona elegancką kopertę, ładnie wykaligrafowaną i zdradzająca ciężarem, że w środku są jakieś pieniążki. Podając zapłatę, kapłanka trzymała kopertę oburącz i grzecznie się ukłoniła dziewczynce.
- Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy. Niech Amaterasu ma Cię w swej opiece gdziekolwiek się udasz. Do zobaczenia, Hyuuga-san. - rzekła na pożegnanie błogosławiąc dziewczynce na niełatwej drodze kunoichi. Drodze, która wielu prowadzi właśnie w to miejsce. Drodze, która wymaga wyrzeczeń, ciężkiej pracy i wytrwałości. Drodze, która liczy sobie nie tysiąc, a setki tysięcy kroków, często trudnych i pod górę...
I tak oto właśnie nadszedł czas rozstania. Słońce wskazywało, że niedługo zapadnie noc. Pora wracać do domu, przemyśleć dzisiejszy, dość intensywny dzień. Czy Sayuri i Himemiya się jeszcze spotkają? Cóż, jak powiadają, " Szeroka jest sieć niebios, lecz jej oka są gęste" - jest to więc możliwe. Pewne jest natomiast jedno: na trwającej tysiące kroków ścieżce ninja, Sayuri postawiła swój pierwszy. Teraz pozostawało już tylko stawiać kolejne, idąc z wysoko podniesioną głową przed siebie...

Koniec :)


- Hyuuga Hiromitsu.
- Himemiya Chikane, Miko
- Mistrz Ip
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1226
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Świątynia

Postprzez Sayuri » 5 mar 2020, o 21:16

Chociaż Sayuri jak na swój wiek posiadała dość sporą wiedzę, to jednak było jeszcze bardzo dużo tematów, o których nie miała pojęcia. I nawet nie chodziło o to, jaki ten świat może być, a o to, że istniało jeszcze wiele historii, których nie słyszała. Chociażby ta, która opowiadała o różnego rodzaju broniach. Toż świat nie kończył się na kunaiu czy shurikenie. Owszem, w sklepie czerwonowłosa widziała różne rodzaje oręży. Ostre, tępe, drewniane, z kolcami czy łańcuchem. Było już naprawdę wiele, ale to były jedynie suche fakty. Sayuri zaś lubiła słuchać. Słuchać ich historii, widzieć jak człowiek, który posługuje się danią bronią, wierzy iż ona jest jego częścią. Ta pasja w wyraźnie twarzy, spojrzeniu czy mowie... tego nie dało się zastąpić. Co prawda dziewczynka nie miała jakiegoś zamiłowania do konkretnych broni, ale to nie oznaczało, że nie mogłaby o tym posłuchać. Wszystko było wiedzą, która kiedyś mogła okazać się niewiarygodnie przydatna.
- To dobrze. - powiedziała cicho na zapewnienie kapłanki, że kunai się nada. Skinęła jeszcze głową i zabrała się za swoje zadanie, oczyszczając pomnik i jego otoczenie z chwastów. Musiała być przy tym dokładna, nie zostawiając chociażby korzeni w ziemi, które mogły odbić. Korzenie chwastów były również przez dziewczynkę nieco potrząsane, żeby otrzepać je z ziemi. Oczywiście tak, by nie zabrudzić ziemią dookoła. Gdy tylko skończyła, wyprostowała się i zerknęła na kapłankę, która już miała dla niej kolejne zadanie. Sayuri odłożyła kunai i oczywiście powkładała modlitwy we wskazane miejsce za pomnikiem. Następnie postępowała zgodnie z zaleceniami kobiety, chcąc, by cały rytuał wyszedł idealnie. W końcu zdążyły włożyć w to tyle pracy, że trzeba było to doprowadzić do końca tak, jak to należało. Z szacunkiem i pełnym zaangażowaniem. Dla czerwonowłosej było to ogromne doświadczenie. Widać było po niej, że jest tym mocno pochłonięta. Mimo, że nie znała pieśni, jaka wybrzmiewała z gardła kapłanki, to i tak czuła pełną powagę. W pewnym chwili doszło do dziewczynki, że te słowa z pieśni już zna. Jeszcze tego samego dnia zapisywała je na zwojach.
Rytuał trwał dalej. Kobieta kolejno wykonywała następne rzeczy. W pewny momencie nalała sake, którego oczywiście Sayuri nie dostała z racji swojego wieku. Ta tradycja była zresztą znana dziewczynce, więc jedynie przyglądała się wszystkiemu, starając się pomagac w odpowiednich momentach, jeśli zaszła taka potrzeba.
- Himemiya-sama... - zaczęła, widząc zadbaną kopertę. -...proszę, zatrzymaj to w ramach mojej darowizny. Na pewno przyda się do zakupu tuszu, pędzli, zwojów czy ryżu. - dodała pogodnie, z pełni zdecydowana na ten ruch. Owszem, to było jej pierwsze zlecenie, ale wierzyła, że tu te ryo bardziej się przydadzą.
- Będe niezmiernie szczęśliwa, jeśli ją przyjmiesz. - dodała po krótkiej przerwie. Tak, aby kapłanka nie miała wątpliwości co do jej decyzji.
- Ja również. Bardzo dziękuję za pomoc. Niech Amaterasu ciebie i to miejsce również ma w opiece, Himemiya-sama. - powiedziała, posyłając kobiecie uśmiech, po czym zabrała swoje rzeczy i odeszła. Czas wrócić do domu. Od pewnego czasu głośno było o turnieju organizowanym w Lazurowych Wybrzeżach. Rodzice wspominali, że być może się wybiorą i czerwonowłosa nie ukrywała, że bardzo chciałaby zabrać się z nimi.

z/t
Obrazek
Avatar użytkownika

Sayuri
 
Posty: 40
Dołączył(a): 6 gru 2019, o 21:28
Wiek postaci: 10
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7919
Multikonta: Nikusui

Poprzednia strona

Powrót do Shiroi-iwa (Osada Rodu Hyūga)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość