Wioska Furu

Druga co do wielkości prowincja Karmazynowych Szczytów od wieków znajduje się pod opieką słynnego Rodu Hyūga, który bardzo dokładnie dba o rozwój wewnątrz swego kraju, a także o bezpieczeństwo granic - zważając na sąsiedztwo z niezbadaną powierzchnią lądową (znaną pod nazwą Głębokich Odnóg) na południowym zachodzie. Podobnie jak w pozostałych prowincjach Karmazynowych Szczytów, dominuje tutaj krajobraz górzysty i roślinność wysokogórska, lecz Kyuzo może pochwalić się bogatszą fauną - wiele zwierząt chętnie poszukuje kryjówek w głębokich jaskiniach prowincji, chroniąc się przed dość kapryśną pogodą.

Re: Wioska Furu

Postprzez Ayame » 18 paź 2018, o 17:52

Taiki zdawał sobie sprawę, że jej wypytywanie o szczegóły było czystą koniecznością, zwłaszcza jeśli kupcowi zależało na złapaniu bandytów i odzyskaniu chociaż części skradzionego towaru. Jakby nie patrzeć, to był jego zarobek, którego został pozbawiony w tak brutalny sposób. Czy ktoś był w to zamieszany? Ani burmistrza, ani sklepikarza Taiki nie podejrzewał, tym bardziej, że od lat robił interesy w tej wiosce. Niemniej lepiej było to sprawdzić, żeby się upewnić. Tak na wszelki wypadek. Ayame stawiałaby mimo wszystko na sklepikarza, albo jego pomocnika bo mieli motyw i całkiem dobrą możliwość wzbogacenia się, no ale okaże się.
Kiedy wszystko zostało już powiedziane, a kunoichi zakodowała sobie wszystkie informacje, jakie uzyskała, czas było na razie się pożegnać. Oczywiście miała zamiar tutaj wrócić, żeby przekazać wieści czy udało, jej się załatwić sprawę, jednak na razie na nią czas. Czekało ją śledztwo i lepiej zrobi, jak się pospieszy. Lepiej załatwić sprawę przed zmierzchem.
- Będę uważać. - Odpowiedziała kupcowi na pożegnania. - A Pan niech szybko wraca do zdrowia. Postaram się wrócić jeszcze przed wieczorem.
Ostatnie zdanie bardziej komunikowała w stronę medyka, żeby wiedział, że zjawi się tu ponownie i żeby wpuścił ją do środka. Tymczasem Taiki będzie miał kilka godzin na solidny odpoczynek, który w tym momencie był mu bardzo potrzebny. Tak więc Ayame pożegnała Panów na tą chwilę i opuściła dom medyka, nadal zastanawiając się, co teraz zrobić. Miała w sumie trzy opcje, jakby nie patrzeć. Albo udać się do wioski i powęszyć trochę koło sklepikarza, albo iść prosto na miejsce zdarzenia, albo iść śladami rannego Taikiego. Po chwili namysłu, postanowiła wybrać trzecią opcję. Najpierw przejdzie trasę Taikiego i dotrze do miejsca zdarzenia, a potem najwyżej wróci do wioski, aby poszukać ewentualnych współwinnych.
Ruszyła więc traktem, aż do miejsca, gdzie łąki po jej prawej stronie zmieniły się w las. To mniej więcej tutaj spotkała z dziewczynką rannego kupca. Taiki jednak wyszedł z lewej strony, zamiast z prawej, ale wspominał, że idąc przed siebie, minął szlak. Całkiem możliwe, że to właśnie ten, którym wtedy podążały. W takim razie Ayame ruszy w prawo, prosto w las i na skos, omijając wioskę i kierując się na drugi trakt, gdzie kupiec został napadnięty. Kunoichi będzie się poruszać, skacząc z drzewa na drzewo, aby nie zdradzać swojej obecności. No i z góry łatwiej było cokolwiek wypatrzeć, więc gdy tylko zagłębiła się w las, odpaliła Byakugana, aby uważnie przeczesać tą część lasu, kilometr po kilometrze. Dzięki jej dalekiemu zasięgowi wzroku, pójdzie jej zdecydowanie szybciej i w porę zostanie ostrzeżona, jeśli w pobliżu znajdą się bandyci, lub nawet dzikie zwierzę, jak wataha wilków, czy choćby niedźwiedź górski. Cały czas będzie się kierować w stronę miejsca zdarzenia, mając po lewej stronie wioskę. Czy uda jej się coś odkryć?


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 436
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 27
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Wioska Furu

Postprzez Asaka » 20 paź 2018, o 14:57

Misja C
Ayame
16/30


Jeśli to faktycznie sklepikarz zamieszany był w tę sprawę, to byłoby to naprawdę… przykre. Ktoś, kogo znasz tyle lat, z którym robisz interesy… Nie wyglądało na to, by mężczyzn łączyła jakaś wielka przyjaźń, ale Taiki najwyraźniej ufał sklepikarzowi z wioski. Jakaż szkoda byłoby się dowiedzieć, że Kazuo jednak wbił mu sztylet w plecy.
Słońce przesunęło się po niebie od momentu, w którym Ayame po raz pierwszy postawiła stopę w wiosce Furu. Teraz było już grubo po porze obiadowej, jednak trochę czasu minie jeszcze, nim słońce zacznie chylić się ku zachodowi. Pogoda też nie zmieniła się od tych kilku godzin: nadal obłoki przeganiane były po niebie przez mocniejsze podmuchy wiatru, który targał poły ubrania i włosy, jeśli kto o dłuższych nie spiął ich odpowiednio.
– Postaram się – kupiec uśmiechnął się blado do Ayame; na żarty mu się zebrało teraz, jakby miał jakikolwiek wpływ na to, jak szybko wróci do zdrowia.
Tutaj wiele zależało od jego organizmu i od medyka, który widząc poruszenie wstał od stołu i podszedł do Taikiego. Odebrał od niego pusty już kubek, który odłożył na stół i pomógł mu się ułożyć na leżance, przykrywając go kocem.
– W takim razie czeka pana dużo snu – powiedział do niego, gdy Ayame była już przy drzwiach, a kupiec leżał, miast siedzieć. – Będziemy czekać – te słowa skierowane były do kunoichi, bo oto medyk po chwili był już pod drzwiami, które zamierzał zaryglować tak samo, jak poprzednio, gdy Ayame wraz z Mayu opuściły jego chatę. – Powodzenia.
Brzdęk przy zamkniętych drzwiach oznaczał, że medyk faktycznie zabarykadował wejście. Tak na wszelki wypadek, choć z opowieści Taikiego wynikało, że bandyci znajdowali się w pewnym oddaleniu od jego zamieszkania. Z drugiej strony nie aż tak daleko, by zignorować potencjalne zagrożenie.
Dedukcja kunoichi była całkiem dobra. Bez trudu odnalazła miejsce, w którym wraz z Mayu natknęły się na kupca, nietrudno było też znaleźć drzewo, o które kazała mu się oprzeć, gdy aplikowała maść na jego ranę – bo na korze widać było ślady krwi. Tak jak i na części krzaków i innych drzewach, jednak był to dość chaotyczny szlak. Łatwiej było polegać na połamanych gałązkach, które czarnowłosa bez trudu odnalazła – i rzeczywiście wyglądało na to, że kupiec przechodząc przez szlak, minął właśnie tę drogę, którą Ayame szła do medyka. Po drugiej stronie sprawa wyglądała podobnie. Połamane krzewy i gałęzie, gdzieniegdzie widoczna krew. Kobieta nawet nie musiała jakoś bardzo uważnie badać te ślady, by odtworzyć w głowie drogę, jaką przebył Taiki. A Byakugan tylko wszystko ułatwiał. Ayame nie wypatrzyła żadnego dzikiego zwierzęcia, najwyraźniej nie zbliżały się aż tak blisko do wioski – pomijając gryzonie, lisy i zające, które miała okazję zobaczyć. Jednak te nie stanowiły żadnego zagrożenia.
Nim jednak zatoczyła łuk i wpadła na docelowy szlak, na którym zaatakowano kupca, kobieta wypatrzyła przed sobą większą polanę, na której ewidentnie wcześniej (dobre kilka miesięcy wcześniej) pracowali drwale; widać było kilkadziesiąt pniaków. Byakugan i skupienie Ayame pozwoliły jej dostrzec również miejsce, w którym znajdowało się znacznie więcej krwi niż gdzie indziej, w tym placek wygniecionej trawy – jakby przez dłuższy czas leżało tam coś cięższego. Wniosek był prosty i logiczny, musiało to być miejsce, w którym obudził się Taiki, najwyraźniej to tutaj go zaciągnięto. I faktycznie – niesamowite oczy Ayame pozwoliły dostrzec jej ślady odbijające w lewo od pozycji, w której się znajdowała, zupełnie tak, jakby prowadziły od traktu, na którym zaatakowano Taikiego.
Na polance oprócz tego nie było niczego ciekawego. Żadnego dodatkowego ciała, żadnych śladów, że był tutaj porzucony ktoś jeszcze. Żadnej broni, żadnej szmaty – nic. Za to im bliżej Ayame była traktu, tym więcej śladów kroków można było zauważyć. Polanka znajdowała się jakieś sto metrów od drogi, niewiele więc Ayame potrzebowała czasu, by się tam znaleźć. Bez trudu odnalazła też miejsce, w którym Taiki i jego przyjaciel musieli zostać zaatakowani. Wybrzuszenia po kołach na trakcie mówiły jasno, że był on nieco więcej uczęszczany, zaś wokół widać było spoko przecinających się śladów stóp. A także zarytą ziemię w jednym miejscu. To wszystko jednak było tylko pierwszym rzutem oka. Po obu stronach drogi w obie strony ciągnęła się linia drzew i krzewów – była więc to droga idąca przez las, tak samo jak wioska Furu była osadą wybudowaną w jego środku. Z miejsca, w którym znajdowała się Ayame, gdyby spojrzała na północ, mogłaby bez trudu dostrzec swoim Byakuganem bramę wioski, budynki i ludzi w wiosce.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 679
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 23
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Wioska Furu

Postprzez Ayame » 22 paź 2018, o 15:28

Kiedy Ayame pożegnała się z Panami, a medyk zaryglował za nią drzwi, kunoichi ruszyła przed siebie, rozmyślając o tym, kto z wioski może być w to wszystko zamieszany. Jeśli Taiki tak ufał sklepikarzowi, to może nie należało wyciągać pochopnych wniosków? Całkiem możliwe, że mógłby to być jeden z jego pracowników, o czym właściciel sklepu nie mógł nic wiedzieć. Koniecznie będzie trzeba zbadać tą sprawę, ale na początek pójdzie śladami rannego kupca i sprawdzi, czy nie znajdzie przypadkiem niczego ciekawego po drodze i na miejscu zdarzenia. Potem wybierze się do wioski o nadstawi oczy i uszy przy sklepie, a jeśli będzie trzeba, to jeszcze przy ratuszu. To będzie ciężkie zadanie, ale musi sobie z tym poradzić dla dobre mieszkańców.
Nie trudno było jej znaleźć miejsce, gdzie spotkały rannego kupca, o czym wyraźnie wskazywały ślady krwi i połamane gałęzie, a skoro wyszedł po drugiej stronie szlaku, niż wioska i miejsca zdarzenia, twierdząc że minął po drodze szlak, Ayame bez problemu połapała się, że chodzi właśnie o ten szlak, a którym teraz stała. Odpaliła więc Byakugana i zagłębiła się w las po swojej prawej stronie, chcąc łukiem ominąć wioskę i trafić na miejsce zdarzenia. A przynajmniej taki miała zamiar, bo droga przez las, którą szedł Taiki, była dość chaotyczna. Niemniej, plamy krwi, albo połamane krzaki i gałęzie były całkiem dobrym drogowskazem, za którym podążała, skacząc z drzewa na drzewo na tyle delikatnie, żeby nie robić zbędnego hałasu i zdradzać swojej obecności. Co prawda miała widok na kilka kilometrów przed siebie, gdzie tylko spojrzała i ciężko było ją zaskoczyć, no ale mimo wszystko ostrożności nigdy dosyć.
Ślady zaprowadziły ją do polany, a raczej do miejsca sporej wycinki drzew, przy której musieli pracować drwale. Cięcia na pniakach wskazywały, że było to już spory czas temu, jednak spory ślad krwi i ugnieciona trawa były wyraźnie świeże. Najwyraźniej to tutaj zaciągnięto Taikiego, żeby wykrwawił się na śmierć. Nic więcej nie dało się tutaj znaleźć, więc wystarczyło już tylko pójść za śladem ciągniętego ciała i dotrzeć do miejsca zdarzenia, na którym wszystko się zaczęło.
Na trakcie dostrzegła to, czego się spodziewała. Ślady kół wozów i odpite podeszwy kilku par butów, ale nic więcej, a przynajmniej na pierwszy rzut oka. Nigdzie nie było też śladów ciała woźnicy. Ayame więc postanowiła dokładnie zbadać wszystko wkoło, zanim uda się do wioski. Stojąc na jednym z drzew przy trakcie, zaczęła się powoli obracać wokół własnej osi, aby móc Byakuganem objąć przed sobą jak najdłuższy odcinek, czy na jakieś pięć kilometrów do przodu. Jej zasięg wokół siebie był znacznie słabszy, dlatego lepiej było patrzeć przed siebie i samemu się obracać. Może gdzieś dalej znajdzie jakąś kolejną wskazówkę? W końcu wóz nie mógł tak po prostu zniknąć z traktu. Złodzieje musieli go jakoś potem przechwycić. Zobaczy, co jeszcze uda jej się wypatrzeć w okolicy tego miejsca i jak coś, skieruje się do wioski na przeszpiegi.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 436
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 27
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Wioska Furu

Postprzez Asaka » 23 paź 2018, o 12:53

Misja C
Ayame
18/30


Wielu ludzi, a jeszcze więcej shinobich naprawdę wiele by dało za choć jedno, piękne oczko Ayame. Takie, które pozwalało dostrzec rzeczy ukryte dla zwykłych ludzi, chakrę, szczegóły, a nawet widzieć przez przeszkody. I to na tak wielkie odległości! Ach, tak, wielu dałoby się pociąć, w przenośni i dosłownie, gdyby tylko wiedzieli, że jest to możliwe. Ayame miała jednak swoje oczy na wyłączność i teraz pokazywała na co ją stać.
Powolne obracanie się wokół własnej osi, by dostrzec w s z y s t k o wokół na promieniu pięciu kilometrów było naprawdę sprytnym pomysłem. W najbliższej okolicy nie było widać niczego ponad stare ślady (czy to odcisków butów, łap bądź kopyt zwierząt i kół wozów), których jeszcze nie zdążył zmyć deszcz, a także ponad przecinające się, starte, nowsze tropy, najpewniej z dzisiaj. Wspomniane wcześniej miejsce z zarytą ziemią, przecinające się ślady kierujące się w poprzek traktu w obie strony. Śladów było w tym miejscu tyle, że trudno powiedzieć do ilu osób należały. Ayame bez problemu mogła odróżnić dwa różne tropy, choć z tego co mówił kupiec, mężczyzn było trzech.
Kunoichi, gdy tak się obracała, mogła wypatrzyć, od którego miejsca ciągnięto Taikiego po ziemi, dostrzegła także strzałę pomiędzy krzakami po stronie, z której przyszła. Najpewniej strzelec znajdował się w krzakach po drugiej stronie i chybił. Obracając się dalej mogła zauważyć delikatny prześwit pomiędzy drzewami po prawej stronie drogi, nieco bardziej na południe. Jeśli przyjrzeć się bardziej, był to początek ścieżki, którą Ayame mogła dostrzec – wąskiej ścieżki, którą spokojnie mogli się przemieszczać ludzie, choć wóz miałby już pewien problem (jednak nie byłoby to niemożliwe). Tuż u wylotu ścieżki rosła wysoka trawa, zaś dróżka nie prowadziła prosto, tylko zawijała się jak nie do końca rozprostowany wąż, dzięki czemu wypatrzenie jej z traktu nie było takie łatwe i oczywiste. A przynajmniej nie dla kogoś bez Byakugana. Idąc wzrokiem za śladem dróżki i wraz z dalszym obracaniem się Ayame, czarnowłosa, tuż na granicy widzenia swojego wzroku mogła dostrzec pozostawiony w lesie kryty wóz, do którego nadal zaprzęgnięte były dwa konie. W środku, oprócz różnych skrzynek, leżał mężczyzna. Martwy. Tuż obok widać było niewielki pagórek, jakich pełno w okolicy, z tym, że do tego, od strony prowadzącej ścieżynki, widać było… wejście.
Czyżby jaskinia?
I którą drogę wybierzesz teraz, Ayame?

Aktualizacja paintowskiego dzieła sztuki kartograficznej: klik
fioletowa kropka - miejsce, w którym znajduje się Ayame
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 679
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 23
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Wioska Furu

Postprzez Ayame » 23 paź 2018, o 16:21

Znajdując się na miejscu zdarzenia, Ayame po chwili mogła stwierdzić, że w pobliżu nie ma żywego ducha, jeśli chodzi o ludzi i shinobich. Wyjątkami było tu tylko kilka drobnych zwierząt, kręcących się po lesie. Dzięki temu nie musiała się spinać o to, że ktoś ją zobaczy i na spokojnie mogła zbadać całą okolicę. Nie była tropicielem, więc nie znała się zbytnio na śladach. Mogła tylko odczytać to, co było oczywiste i pokrywało się z opowieścią Taikiego, czyli ślady wozu, stóp, ciągnięcia w stronę polany. Wszystko zgadzało się z tym, co kunoichi usłyszała od poszkodowanego i tym samym potwierdzało jego wersję zdarzeń. Jednak to nie był koniec jej poszukiwań w tym miejscu. To że niczego przydatnego nie znalazła akurat tu gdzie wszystko się zaczęło, wcale jej nie zniechęciło. Wręcz przeciwnie. Obracając się powoli wokół własnej osi, uważnie przepatrywała okolicę, mają nadzieję znaleźć coś, co podpowie jej, jak dalej postąpić.
Oprócz bramy wioski Furu, Ayame w pewnym momencie natknęła się na strzałę, którą najwyraźniej łucznik wypuścił i chybił. Była po stronie, z której przyszła więc bandyta ukrywał się po przeciwnej stronie traktu, atakując z ukrycia wóz. Nadal jednak nie widziała nigdzie ciała woźnicy, którego zabito. Czyżby je zabrali, żeby zatrzeć ślady? Bardzo możliwe. Nadal obracając się, nagle natrafiła na coś, co zwróciło jej baczną uwagę. Wąska i kręta dróżka, odbijająca w bok od głównego traktu. Wyglądała na mało uczęszczaną, więc kunoichi już miała dać sobie z nią spokój, kiedy znowu obróciła się o kilka stopni, a jej wzrok Byakugana padł prosto na kryty wóz, zaprzęgnięty w dwa konie. To jeszcze nie był koniec odkrycia. Wewnątrz wozu wyraźnie widziała skrzynki z towarem i ciało pozbawione obiegu chakry. Martwy mężczyzna. Nie trudno było się domyślić, na co właśnie patrzyła Ayame. Zapewne był to właśnie skradziony wóz Taikiego, a mężczyzną w środku wozu był Ogata. Jej znalezisko stało obok wejścia do jaskini, która mogła być właśnie tym, czego szukała. Kryjówką bandytów. Najwyraźniej jeszcze nie zdążyli spieniężyć tego, co ukradli. Ten widok miała jednak na granicy swojego zasięgu, więc będzie musiała podejść bliżej, żeby się zorientować, czy zbiry są w środku. Jeśli tak, będzie miała ich jak na talerzu.
Teraz, kiedy miała wyraźny trop, wskazujący na miejsce pobytu złoczyńców, odpuściła sobie wizytę w wiosce Furu. Gdy dopadnie bandytów, weźmie ich na spytki i od nich dowie się, z kim współpracowali. Będzie to niezbity i niepodważalny dowód, który już potem będzie mogła wraz z nimi przekazać straży. Najpierw jednak będzie musiała się na nich zasadzić i ich obezwładnić. Miała tą przewagę, że nie dało się jej zaskoczyć, więc mogła bez problemu narobić trochę hałasu, przyczaić się i zaatakować, gdy tylko wyściubią nos ze swojej kryjówki. No ale okaże się. Decyzja w każdym razie została podjęta szybko. Nie było czasu na to, aby się wahać.
Ayame więc ruszyła prosto w stronę jaskini, nadal poruszając się cicho po drzewach i dokładnie skupiając wzrok na kryjówce, aby w miarę szybko wybadać, czy zbiry są w środku i ilu tak naprawdę ich było. Na razie nie będzie się zbytnio zbliżać, zanim nie będzie gotowa, bo jeśli spłoszy konie, które zaczną rżeć, zwróci do uwagę tych w środku. Trzymała się też pod wiatr, żeby wierzchowce nie wyczuły jej zapachu. Na razie trzymała się na dystans, zbliżając się na tyle, na ile mogła, żeby sprawdzić wnętrze jaskini i przyjrzeć się ewentualnym przeciwnikom. Może dowie się, czy wśród nich jest shinobi, co będzie go charakteryzować silniejszym obiegiem chakry, niż u normalnego człowieka. Gdy już będzie miała wszystkie potrzebne informacje odnośnie bandytów, wtedy podejmie decyzję o tym, jak się na nich zasadzić. W tej chwili nie można było podejmować ryzykownych decyzji. Gdyby od razu się ujawniła, a przeciwników byłoby za dużo na jej możliwości, mogłaby przypłacić to własnym życiem, kiedy wystarczyło tylko zachować ostrożność i wymyślić coś lepszego.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 436
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 27
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Wioska Furu

Postprzez Asaka » 25 paź 2018, o 17:53

Misja C
Ayame

Przechodzimy tutaj
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 679
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 23
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Wioska Furu

Postprzez Ayame » 11 lis 2018, o 16:04

Najwyraźniej postraszenie chłopaka ostrzem pomogło, bo ze strachu język od razu mu się rozwiązał, zwłaszcza po tym, co mu powiedziała o napadzie na wóz kupiecki. Kiedy więc usłyszała to, co miał do powiedzenia, jej podejście nieco się zmieniło, chociaż nie do końca. Owszem, skoro był zastraszany, mógł tak postąpić, ale dlaczego w takim wypadku nie wziął matki za rękę i nie poprosił o pomoc straży, albo shinobi? Przecież gdyby ona osobiście usłyszała coś takiego, zapewniłaby im ochronę i rozwiązała problem szantażowania. Wyglądało jednak na to, że chłopak był zbyt przerażony, żeby pomyśleć o szukaniu pomocy i przystał na zmowę z bandziorami. Jego historia trzymała się kupy, a napad okazał się być inicjatywą samych zbójów, o którym nie było mowy i o którym chłopak nic nie wiedział. To trochę zmieniało jego położenie.
- Twoja szczerość może uratować Ci skórę, o ile mnie nie okłamałeś. - Odpowiedziała, chowając ostrze. - W takim wypadku wstawię się za Tobą. Kara zapewne Cię nie ominie, ale po tym co mi powiedziałeś, powinna być dużo łagodniejsza.
Nie podzieliła się nim swoimi myślami. To był prosty człowiek, który w chwili zagrożenia myślał przede wszystkim o rodzinie i nie mogła mu mieć tego za złe. Ona, jako wyszkolona kunoichi, postąpiłaby zupełnie inaczej, jednak to szkolenie robiło swoje i pozwalało jej szerzej myśleć w takich sytuacjach. Była też pewna, że straż przemówi mu do rozumu i powie, jak na drugi raz postępować w takiej sytuacji. Powinien zrozumieć, że ma inny wybór, nawet w takiej sytuacji.
Tymczasem dotarli do wioski, która jak na tą porę dnia, była całkiem tłumna. W koło widać było całkiem sporo mieszkańców, którzy teraz przyglądali się temu dziwnemu pochodowi, zaś sam pomocnik sklepikarza postanowił zaprowadzić ją prosto do straży. Prowadząc konie, Ayame podążała za nim aż do budynku, przed którym się zatrzymali. Kunoichi pogłaskała wierzchowce i pozwoliła młodzieńcowi zapukać do drzwi. Po chwili drzwi się otworzyły i stanął w nich dobrze zbudowany mężczyzna, najwyraźniej dowódca, lub jeden ze straży. Wyglądało na to, że znał młodzieńca, bo zwrócił się do niego po imieniu. Nim jednak tamten się odezwał, Ayame podeszła bliżej, wyraźnie eksponując swoje białe oczy i czarne włosy.
- Hyūga Ayame. - Przedstawiła się. - Na wozie mam piątkę bandytów, którzy ukrywali się w jaskini nieopodal wioski. Dwóch z nich było ciężko rannych. Ma Pan kogoś do pomocy, żeby się nimi zająć? Chciałabym złożyć raport, zaś chłopak powinien być przy tym, ponieważ ma związek ze sprawą.
Tyle chyba powinno wystarczyć na początek, żeby mężczyzna zareagował i posłał kogoś do wyładunku ogłuszonych bandytów, zaś ją zaprosił do środka, gdzie mogła w spokoju zdać relację z tego co się stało. Zaczęła oczywiście od tego, jak idąc do medyka w towarzystwie tutejszej dziewczynki, natknęła się na rannego kupca Taikiego, jak udzieliła mu pomocy i zaprowadziła do medyka, dowiadując się przy okazji o tym, że został napadnięty na szlaku do Furu przez bandytów. Jak odprowadzając dziewczynkę do wioski, wróciła aby dowiedzieć się o całym zajściu. Jak opisano jej bandytów i napad, oraz fakt, że ktoś mógł wiedzieć o transporcie. Podała też krótką listę tych, którzy wiedzieli o transporcie. Następnie opowiedziała, jak idąc tropem śladów rannego kupca, dotarła na miejsce zdarzenia i jak za pomocą swoich oczu, dostrzegła skradziony wóz, a w środku niego ciało zabitego woźnicy, stojący obok jaskini, kryjówki bandytów. Potem opisała, jak rozprawiła się z trójką z nich i jak załadowała całą piątkę na wóz. Na koniec powiedziała, że na miejscu zdarzenia pojawił się młodzieniec, który przyznał, że był w zmowie z nimi, lecz robił to ze strachu i przymusu, ponieważ grozili jego rodzinie i zastraszali go. Powiedziała też, że napadu nie było w planach i że była to inwencja samych zbirów, broniąc tym samym chłopaka i stając po jego stronie. Nie chciała, żeby poniósł surową karę za to, że zrobił wszystko co w jego mocy, aby chronić swoich bliskich. Z takich powodów ludzie gorsze rzeczy robili.
- W jaskini został cały ładunek kupca i ciało jego towarzysza. - Dokończyła. - Zabieram wóz, aby zebrać wszystko i odstawić w całości poszkodowanemu. Znalazłoby się białe płótno dla zmarłego? Byłabym też wdzięczna za pomoc w załadunku i przewiezieniu go. Nie uczono mnie powozić.
Chciała owinąć ciało Ogaty w płótno i tak oddać je Taikiemu, żeby nie musiał patrzeć na ciało i ranę towarzysza. A co do powożenia, to owszem, nie umiała, ponieważ wychowała się w wyższych sferach. Owszem, mogła poprowadzić konie przez całą tą drogę, jednak powoli czuła zmęczenie całą tą akcją i ubytkiem chakry, jaką zużyła.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 436
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 27
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Wioska Furu

Postprzez Asaka » 11 lis 2018, o 21:25

Misja C
Ayame
36/30


Później Isao nie był już zbyt rozmowny, lecz na słowa Ayame uniósł głowę. W jego oczach można było odnaleźć promyczek nadziei, jednak bardzo, bardzo słaby, jakby sam w to nie wierzył. Tak, mógł, powinien powiadomić straż, jednak nie wpadło mu to do głowy. Był zbyt przerażony wizją tego, że bandyci mogą coś zrobić jego matce, jego jedynej rodzinie – a bogowie mu świadkiem, mieli ku temu możliwości oraz narzędzia. Nic więc dziwnego, że zwykły człowiek w takiej sytuacji po prostu działa pod wpływem impulsu. Kto wie, czy nie zagrozili mu, że jeśli komuś o tym powie, to kara będzie jeszcze gorsza? Teraz jednak nie miał już nic do stracenia.
Teraz bandyci byli związani na wozie. Pokonani przez jedną kobietę.
Strażnik zwrócił uwagę na Ayame, która podeszła bliżej, by mężczyzna nie przegapił w tym półmroku rozświetlanym ogniem pochodni i światła księżyca jej charakterystycznego wyglądu: czarnych włosów i białych oczu pozbawionych źrenic. Nie przegapił. Już wiedział, że ma przed sobą jedną z członkiń panującego w Kyuzo rodu shinobich, jedną z Hyuga. Zresztą zaraz przedstawiła się, tylko wszystko potwierdzając.
- Pięciu bandytów? – mężczyzna był wyraźnie zdziwiony, ale całe to spotkanie było już na tyle kuriozalne, że był w stanie uwierzyć we wszystko. Zresztą dlaczego nie miał wierzyć tej kunoichi? Ona nie była zwykłym człowiekiem, a Hyuga czuwali nad nimi. - Ej, chooopaki! Mamy więźniów, chodźcie! – wydarł się obróciwszy głowę do środka budynku.
Po chwili wybiegło ze środka trzech chłopa, którzy prędziutko rozeznali się w sytuacji i wskoczyli na wóz, chcąc wyprowadzić związanych bandytów. Trójka była już przytomna, choć cicha, nie dawali przez drogę znaku życia. Ayame związała ich zbyt wprawnie, by mieli sobie poradzić. W tym samym czasie strażnik, który otworzył drzwi, zaprosił kunoichi i pomocnika sklepikarza do środka strażnicy, by Ayame mogła złożyć raport. Zaprowadził ich do pomieszczenia, gdzie znajdował się starszy jemogość, któremu zasalutował.
- Panie Akira, oto Hyuga Ayame. Przywiozła nam piątkę bandytów i chciała złożyć raport. I Isao, pomocnik sklepikarza Kazuo, podobno jest zamieszany w sprawę – zameldował.
Starszy mężczyzna odwrócił się od okna, przy którym stał, zlustrował przybyszów po czym zasiadł za biurkiem. Gestem wskazał Ayame i Isao, by zajęli miejsce na krzesłach, przewertował papiery, po czym wziął pióro do ręki i zaczął słuchać. W tym czasie strażnik, który ich tutaj zaprowadził staną przy drzwiach i przysłuchiwał się opowieści kunoichi. Dowódca skrobał coś na papierze, czasami mruczał coś pod nosem, jednak nie przerywał kobiecie w opowieści. Momentami kiwał głową, podnosił oczy na Ayame, po czym ostatecznie wracał do notowania.
- Bardzo dziękuję za pomoc, panienko Ayame – odpowiedział na koniec. - Ta banda nie wdała nam się we znaki, ale najwyraźniej szykowali coś większego dla nas. Prędzej czy później na pewno zaczęliby przeszkadzać – mężczyzna wstał od stołu i zasunął krzesło. - Hideyoshi. Poślij po Sato, trójka tych mężczyzn będzie potrzebowała jego pomocy – strażnik zasalutował ponownie i otworzył drzwi, by wyjść, ale w tym momencie dowódca odezwał się znowu. - I przywieźcie też tego kupca – mężczyzna kiwnął głową raz jeszcze i wyszedł.
Akira w tym czasie ponownie podszedł do okna, przez które wyjrzał, po czym odwrócił się do Ayame i Isao. Tym razem zwrócił się do niego.
- Co ci w ogóle odbiło, żeby bratać się z bandziorami. Powinieneś od razu do nas przyjść i powiedzieć jak wygląda sytuacja. Od razu wytropilibyśmy te szumowiny – ton miał ostry, najwyraźniej był zawiedziony postawą młodzika.
- Grozili mi, że jeżeli komuś coś powiem, to zrobią coś gorszego – Isao aż się skurczył w sobie, zrugany przez starszego mężczyznę.
- Przez twoją głupotę zginął niewinny człowiek – Akira nie pozostawiał na nim suchej nitki. Być może to miała być najgorsza kara: żyć ze świadomością, że przez swoje działania doprowadziło się do czyjejś śmierdzi. Przez swoje działania… A raczej przez ich brak. - W ogóle co ty tam dzisiaj robiłeś? Po co tam szedłeś?
- Karawana się nie pokazała, a ja nie miałem dla nich obiecanych leków. Chciałem się wytłumaczyć, żeby nie skrzywdzili mojej matki. Poza tym baby we wsi zaczęły gadać, że jakaś kunoichi i smarkacz znalazły po drodze rannego kupca i że ta kunoichi się tym zajmie…
- Chciałeś ich ostrzec – to nie było pytanie. A Isao nie odpowiedział. Dalsze słowa były zbędne. Dowódca westchnął, potarł czoło i zwrócił się teraz do Ayame. - Zaraz zawołam moich chłopaków, pojadą z tobą na miejsce. Damy ci również płótno. Zakończmy tę sprawę raz na zawsze.
Po tych słowach ruszył w stronę drzwi i poprosił by oboje poszli za nim. Zaprowadził ich do pomieszczenia, w którym znajdowała się piątka strażników. Machnął na trójkę z nich przykazując, by pojechali razem z Ayame do jaskini i pomogli jej pozbierać towary kupca z przykazaniem, by następnie wszyscy wrócili tutaj, do strażnicy. Czekała ich bardzo pracowita noc.
Tak też się stało. Zabrali ze sobą pochodnie, zaraz załadowali się na wóz i ruszyli w drogę do jaskini, prowadzeni przez Ayame. Droga minęła im spokojnie, nawet dzikie zwierzęta ich nie niepokoiły. Trochę czasu zajęło, nim pozanosili wszystkie towary z powrotem na wóz. Ciało woźnicy Ogaty wraz z jego ozdobnym wakizashi owinięto w białe płótno i ułożono w wozie. Niedługo później zabrali się w podróż powrotną do wioski. W Furu byli kilka godzin później, gdy noc była już w pełni, a wioska ucichła. Zaparkowali zmęczone konie na ogrodzonym podwórzu i weszli do strażnicy. W środku nadal byli ludzie, pomimo później pory – ich dowódca nie żartował, mieli pełne ręce roboty. Bandytów, Isao ani medyka nigdzie nie było widać. Za to w kąciku na jednym z krzeseł przycupnęła jedna znajoma Ayame twarz – kupiec Taiki. Wyglądał tak, jakby miał zaraz zasnąć i spaść z tego krzesła, trzymał ciągle oczy na zapałki. Jednak gdy w pomieszczeniu zaczęło się poruszenie związane z powrotem trójki strażników i Ayame, podniósł głowę i rozpromienił się na widok kunoichi.
- Panienka Ayame!

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 12 lis 2018, o 09:44 przez Asaka, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 679
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 23
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Wioska Furu

Postprzez Ayame » 11 lis 2018, o 23:43

O ile z początku mężczyznę zaskoczył fakt, że na wozie trzymała piątkę bandytów, o tyle nie miał powodu, żeby jej nie wierzyć i podejrzewać, że się z niego nabija. Status rodowy miał to do siebie, że w Kyuzo mieli szacunek ludzi i za każdym razem jeszcze mocniej na niego pracowali. Tak było i tym razem, dlatego też zrobiła krok w bok, gdy wypadło trzech chłopa i orientując się w sytuacji, zaczęło rozładowywać żywy towar. Co się z nimi stanie, to już Ayame nie obchodziło, więc ruszyła za strażnikiem, który gestem zaprosił ich do środka i poprowadził do swojego dowódcy. Wchodząc do środka pokoju, ukłoniła się z szacunkiem znajdującemu się tam starszemu mężczyźnie, gdy tylko została przedstawiona, po czym zajęła miejsce, które zostało jej wskazane.
Kiedy zdała relację ze wszystkiego, co łączyło się z tą sprawą, otrzymała podziękowania i wiadomość, że prawdopodobnie zapobiegła gorszemu nieszczęściu, bo bandyci mogli szykować coś większego dla mieszkańców wioski. Było to nieco pocieszające, choć nadal mieli jednego zabitego, który nie musiał wcale ginąć.
- Cieszę się, że mogłam pomóc w tej sprawie i zapobiec kolejnym atakom. - Odpowiedziała.
Skinęła więc ponownie głową, przyjmując podziękowania i przysłuchiwała się, jak dowódca wydaje rozkaz posłania po medyka, a przynajmniej tak wywnioskowała, bo nie znała przecież jego imienia. Taikiego też mieli sprowadzić do wioski, więc nie będzie musiała już jechać z towarem taki kawał aż do domu Sato, tylko przekaże wóz w Furu.
Gdy jednak Akira wsiadł na młodzieńca, robiąc mu wyrzuty na to, że pomagał bandytom, kunoichi przysłuchiwała się chwilę tej wymianie zdać, po czym położyła dłoń na ramieniu Isao i spojrzała z powagą na dowódcę swoimi białymi oczami. Obiecała, że wstawi się za chłopakiem, a to był właśnie czas, żeby to zrobić, aby ten uniknął surowej kary.
- Panie Akira, proszę nie być dla niego zbyt surowym. - Poprosiła. - Nas szkolono do takich sytuacji, jego nie. Był przerażony i chciał za wszelką cenę chronić swoją matkę, której grożono. Działał pod wpływem emocji, a poza tym, nie było mowy o żadnym napadzie, tylko o przekazywaniu informacji i potrzebnych rzeczy. Tamci sami postanowili się zasadzić na karawanę. Owszem, zachował się niewłaściwie, jednak mam nadzieję, że dostanie szanse na odpokutowanie swoich win i zrozumienie, że źle postąpił. Myślę, że życie ze świadomością, że przez niego zginął niewinny człowiek, jest dostateczną torturą, a on sam może jeszcze zrobić coś dla wioski.
Tym samym zasugerowała, że surowa kara nie będzie tutaj koniecznością, a dzięki pracom społecznym na rzecz wioski, mógł być nie tylko użyteczny, ale też mieć szansę na odbudowanie podkopanego autorytetu. Była też pewna, że sumienie nie da mu szybko spokoju, co wystarczająco będzie go gnębić. Nie musiał dodatkowo znosić chłosty, czy gnić w lochu.
Kiedy dowódca przydzielił jej kilku mężczyzn do pomocy i zapewnił, że dostanie płótno za zwłoki Ogaty, Ayame podniosła się ze swojego miejsca i ponownie się ukłoniła, tym samym wyrażając szacunek do jego osoby i dziękując za okazane wsparcie w tej sprawie. Potem nie pozostało jej już nic innego, jak wsiąść na wóz i wraz z innymi strażnikami zajechać do kryjówki bandytów, którą im wskazała. Na miejscu owinęli Ogatę wraz z jego mieczem w białe płótno i załadowali na wóz wraz zresztą ładunku, które było własnością Taikiego. Ayame pokazała też broń zbirów, którą strażnicy mogli sobie wziąć, jeśli mieli taką ochotę, a po zakończeniu załadunku, wrócili spokojnie do Furu. Kunoichi czuła coraz większe zmęczenie tak intensywnym dniem i nocą, jednak starała się trzymać do czasu, aż sprawa zostanie ostatecznie zamknięta. Potem najwyżej poprosi o nocleg w strażnicy i w dzień ruszy do Shiroi-iwy.
Tak więc gdy konie zajechały na podwórze, kunoichi zwlekła się z kozła i wraz z pozostałymi weszła do budynku. Jak na tak późną noc, było tu naprawdę tłoczno, jednak bandytów, Isao i medyka nie było widać. Najwyraźniej Ci pierwsi byli teraz opatrywani w lochu, natomiast Ayame dostrzegła inną, znajomą postać. Podeszła prosto do kupca, uśmiechając się do niego delikatnie.
- Dobrze znowu Pana widzieć, Panie Taiki. - Odpowiedziała na powitanie. - Na podwórzu czeka Pański wóz, wraz z towarem i zdrowymi, choć zmęczonymi wierzchowcami. Udało mi się odzyskać Pana dobra, a odpowiedzialni za to już zostali przekazani tutejszej straży. Na wozie jest też...ciało Pana towarzysza, które zawinęliśmy w płótno. Pomyślałam, że Pan najlepiej się nim zajmie i jeśli miał rodzinę, to odda go im, a jeśli nie, to pochowa, gdzie uzna za stosowne...
No i to w sumie tyle, co mogła zrobić dla tego poszkodowanego kupca. Przypuszczała, że wieść o tym szybko się rozniesie po Furu i dzięki niej, Klan Hyūga tym mocniej stanie się symbolem sprawiedliwości i bezpieczeństwa, zaś ona miała okazję godnie go reprezentować.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 436
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 27
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Wioska Furu

Postprzez Asaka » 12 lis 2018, o 10:37

Misja C
Ayame
38/30


Co prawda dowódca straży nic nie odpowiedział na wstawiennictwo Ayame za asystentem sklepikarza, jednak nie męczył go już dalej. Wyglądało na to, że starszy mężczyzna doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że Isao nie był odpowiednio przeszkolony, jednak i tak należała mu się za to przynajmniej słowna reprymenda, która nim potrząśnie. I chyba podziałało, bo chłopak siedział teraz z szeroko otwartymi oczyma wpatrzonymi w biurko, za którym wcześniej siedział dowódca.
W jaskini strażnicy rzeczywiście załadowali na wóz również broń walającą się po grocie, a która należała do bandytów. Nierozsądnie byłoby zostawiać jakiekolwiek uzbrojenie w takim miejscu, do którego właściwie każdy mógł się dostać i zacząć samowolne życie rabusia – a bo to mało młodych ludzi miało siano w głowie i wpadało na idiotyczne pomysły po znalezieniu cennego oręża? Ta broń, tak poza tym, będzie cennym nabytkiem na straży wioski, a już zwłaszcza w tych trudnych czasach.
Gdy dojechali do strażnicy w Furu, mężczyźni zabrali ze sobą z wozu tę broń, całą resztę – a więc cenny towar i ciało woźnicy – zostawiwszy w środku. Kupiec Taiki, który tak rozpromienił się na widok osoby, która uratowała mu życie chciał wstać z krzesła, które zajmował i już w połowie wykonał ten ruch, jednak zaraz klepnął na siedzisko z powrotem. Jego rana najwyraźniej nadal dawała o sobie znać – nic dziwnego zresztą, miał ją przecież jeden dzień i choć został porządnie opatrzony u medyka, to minie pewnie jeszcze trochę czasu, nim dojdzie do pełnego zdrowia.
- Dziękuję po stokroć! – Taiki był naprawdę ucieszony, że udało się uratować jego towar i widać było, że był gotowy – i chciał – pokłonić się Ayame wyrażając tym gestem szacunek i wdzięczność, ale… tylko kiwnął jej głową. - Panienka wybaczy, medyk zabronił mi wykonywać gwałtowne ruchy – dodał przepraszająco. - Ktoś inny będzie musiał zawieźć resztę mojego towaru dalej, ja wrócę do domu razem z Ogatą… Miał rodzinę, ucieszą się, że mogą go godnie pochować – chciał jej powiedzieć o swoich planach, przynajmniej o tych najdrobniejszych.
Mężczyzna zapatrzył się na Ayame, jakby zastanawiał się co jeszcze powinien powiedzieć. W końcu uśmiechnął się.
- Chętnie bym panienkę wynagrodził za to całe dobro, które mi panienka okazała. Ale mam tylko ten towar, który panienka odzyskała. Jednak chyba dowódca coś dla panienki ma, prosił, aby panienka przyszła do jego gabinetu, gdy już wróci – podciągnął wyżej koc, który miał na sobie. - Posłali po Kazuo, potwierdził moją wersję. Temu chłopakowi nieźle się oberwało, ale nie wtrącą go do lochu. Swoją karę już otrzymał… - Taiki mówił to z żalem wypisanym na twarzy. Wiele z tego, co się stało, było jednak winą chłopaka, bo to dzięki niemu bandyci mieli informację o zbliżającej się karawanie. Może i miał dobre intencje, ale czy mógł mu wybaczyć to, co się stało? Trudno powiedzieć. Na pewno było widać smutek bijący z oczu kupca. - Niech panienka idzie i się nie martwi. Trafiliśmy w dobre ręce – uśmiechnął się do niej smutno i na odchodne życzył jej wszelkiej pomyślności.
Ayame zostało więc pójście jeszcze do pokoju dowódcy. Przed jego drzwiami stał Hideyoshi – strażnik, który otworzył jej drzwi, gdy pojawiła się tutaj po raz pierwszy. Skinął jej głową, po czym otworzył jej drzwi. Dowódca Akira siedział na krześle za biurkiem i opierał dłonie o czoło na rękach trzymanych w łokciach na blacie. Poderwał jednak głowę, gdy drzwi zostały otwarte, a Ayame weszła do środka. Wstał.
- Panienka Hyuga. Dziękujemy za zajęcie się sprawą. Wiele nam panienka ułatwiła – zaczął. - Przede wszystkim trafią teraz do nas towary, które kupiec wiózł. Sklepikarz wszystko potwierdził. Więc stokrotnie dziękuję – sięgnął też po mieszek, który leżał na biurku i wyciągnął go w kierunku Ayame. - To od nas. Należy się. Pięćset ryo – miał taki ton, który wyraźnie mówił, że nie przyjmie odmowy. Były to pieniądze, które jej się należały za zajęcie się sprawą i ryzykowanie życia. - Jeśli chce się panienka przespać, to Hideyoshi wskaże pani miejsce. Jeszcze raz dziękuję – po tych słowach Ayame była wolna.
Wolna, zmęczona i szczęśliwa, że mogła rozwiązać problem wioski Furu – wioski, która z malutkiego sioła rozrosła się do większych rozmiarów za sprawą wojny i tego, że ludność z wiosek położonych najbliżej granicy, została ewakuowana. Furu na pewno nie było jedyne.
Hideyoshi czekał na Ayame za drzwiami.


Misja zakończona pomyślnie

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 679
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 23
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Wioska Furu

Postprzez Ayame » 12 lis 2018, o 20:27

Widząc, jak Taiki próbuje się podnieść z krzesła, Ayame położyła mu dłoń na ramieniu i przytrzymała w miejscu. Widać było, że nadal nie doszedł jeszcze do siebie i powinien przede wszystkim odpoczywać i unikać gwałtownych ruchów, a tymczasem kupiec za wszelką cenę starał się jej ukłonić, jednak ostatecznie sprowadziło się to do skinienia głową. Nawet wspomniał, że medyk zabronił mu wykonywać raptownych ruchów, co było jak najbardziej zrozumiałe.
- To naprawdę nie potrzebne, Panie Taiki. - Skwitowała jego wysiłki. - Proszę się oszczędzać, bo inaczej powrót do formy się przedłuży. Pana dobre słowa są dla mnie wystarczającą nagrodą.
Skinęła głową, gdy kupiec wspomniał, że resztę towaru zawiezie ktoś inny, zaś on wróci z Ogatą, oddając go rodzinie. Czyli dobrze zrobiła, zabierając ciało, zamiast pochować je gdzieś w lesie. Cieszyła się, że chociaż tyle mogła zrobić dla zmarłego. Jego rodzina dostanie też pamiątkę po nim, czyli piękne wakizashi, z którym został zawinięty w płótno.
Zrobiło jej się naprawdę niezręcznie, gdy Taiki wspomniał o wynagrodzeniu dla niej, ale nie bardzo miał co jej dać. Już miała powiedzieć, że nie zrobiła tego z myślą o nagrodzie, jednak kupiec wspomniał, że to od tutejszego dowódcy miała otrzymać nagrodę za swoją zasługę. No cóż. Rzadko przyjmowała zapłatę za zlecenie i może tutaj też uda jej się jakoś wykręcić. Na brak pieniędzy nie narzekała, więc mogła pomagać ludziom z dobrego serca, nie za pieniądze.
- Ten chłopak był szantażowany i ze strachu zrobił głupotę. - Odpowiedziała Ayame. - Wiem, że to nie wróci życia Ogacie, jednak zamiast gnić w lochu, może przysłuży się wiosce ciężką pracą. Musi teraz żyć ze świadomością, że przez niego zginęła niewinna osoba, a proszę mi wierzyć, to nim naprawdę wstrząsnęło i będzie go gryźć jeszcze długi czas.
Nadszedł czas pożegnania z kupcem, więc Ayame uśmiechnęła się do niego delikatnie i ukłoniła z szacunkiem, przyjmując jego słowa i życzenia pomyślności. Teraz pozostało jej tylko spotkanie się z Panem Akirą, który chciał ją widzieć.
- Proszę na siebie uważać, Panie Taiki. - Powiedziała na odchodne. - Życzę powodzenia.
Po tych słowach ruszyła w stronę gabinetu Dowódcy Akiry. Czekał tam już na nią Hideyoshi, któremu w odpowiedzi skinęła głową na powitanie i dała się wprowadzić do gabinetu dowódcy. Tam stanęła sobie z dłońmi splecionymi za plecami, czekając na to, co mężczyzna miał do powiedzenia. Od tych podziękowań naprawdę robiło jej się niezręcznie, ale z drugiej strony było naprawdę miło, gdy ktoś doceniał ciężką pracę i fakt, że narażało się dla nich życie.
- Cieszę się, że mogłam pomóc. - Odpowiedziała.
Kiedy zobaczyła mieszek z pieniędzmi, już miała grzecznie odmówić przyjęcia zapłaty, jednak stanowczy ton dowódcy oznajmił jej, że nie przyjmuje odmowy. Zapłata należała jej się za trud i niegrzecznie byłoby w tym momencie odmawiać wiosce tego, że mogła ją wynagrodzić sama z siebie. Ayame więc przyjęła mieszek i podziękowała za niego. Skinęła też głową na słowa o możliwości noclegu w strażnicy, aby wypocząć po tej jakże intensywnej dobie.
- Ja również dziękuję za pomoc i okazane wsparcie w tej sprawie. - Odpowiedziała, kłaniając się z szacunkiem. - Chętnie też skorzystam z noclegu, skoro jest taka możliwość.
Po tych słowach schowała zapłatę do sakwy i pożegnawszy się z dowódcą, opuściła jego gabinet, by dołączyć do czekającego na nią strażnika. Ten wskazał jej pokój, gdzie mogła spokojnie przenocować, zaś gdy wstała następnego dnia, załapała się na poczęstunek. Wyglądało na to, że swoim uczynkiem, zasłużyła sobie na sympatię tutejszej straży, więc spędziła jeszcze trochę czasu w całkiem sympatycznej atmosferze, by ostatecznie pożegnać się i ruszyć w drogę powrotną do Stolicy. Zapewne jej opiekunowie umierali z niepokoju, więc powinna jak najszybciej wrócić do domu, aby mogli odetchnąć z ulgą. Może też przyszły wieści od ojca z frontu?


[zt]
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 436
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 27
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Poprzednia strona

Powrót do Kyuzo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron