Wioska Furu

Druga co do wielkości prowincja Karmazynowych Szczytów od wieków znajduje się pod opieką słynnego Rodu Hyūga, który bardzo dokładnie dba o rozwój wewnątrz swego kraju, a także o bezpieczeństwo granic - zważając na sąsiedztwo z niezbadaną powierzchnią lądową (znaną pod nazwą Głębokich Odnóg) na południowym zachodzie. Podobnie jak w pozostałych prowincjach Karmazynowych Szczytów, dominuje tutaj krajobraz górzysty i roślinność wysokogórska, lecz Kyuzo może pochwalić się bogatszą fauną - wiele zwierząt chętnie poszukuje kryjówek w głębokich jaskiniach prowincji, chroniąc się przed dość kapryśną pogodą.

Re: Wioska Furu

Postprzez Asaka » 29 wrz 2018, o 11:02

Misja D
Ayame
15/15


Medyk nie wyglądał na podejrzliwego. Najwyraźniej oczy Hyuugów były kluczem, który otwierał bardzo wiele drzwi. Najpierw starsza kobieta w wiosce, „opiekunka” Mayu, teraz on – wpuścił ich wszystkich do środka, samemu nie zadając żadnych pytań. Bo czas na pytania i na odpowiedzi przyjdzie później, gdy kupcowi nic już nie będzie groziło. Rana zasklepiła się, przynajmniej nie będzie już krwawić, chociaż rzeczywiście nie sprawi to, że utrata krwi nagle nie będzie miała znaczenia. Bo miała, ogromne. Kupiec był blady jak kreda i oddychał ciężko, chociaż teraz już zdecydowanie spokojniej. Medyk natomiast podczas leczenia słuchał wyjaśnień Ayame i tylko przytakiwał głową.
– Bandyci w lesie? To niedobrze. Jednak dobra robota – pochwalił kunoichi. Jego wzrok mimowolnie spoczął na siekierze stojącej pod drzwiami. Chłop był postawny, na pewno nie miał problemu, by zamachać taką improwizowaną bronią by poczynić szkody.
Byli w trakcie wojny. Normalnie Kyuzo było bardzo spokojną prowincją, a zdolności rodu panującego tylko temu przyświecały, natomiast teraz shinobi byli zajęci walkami z Yamanakami, więc całkowicie naturalnym było, że chętni zwietrzyli okazję… I przywdziali skórę wilka, napadając na innych. Na takich, jak ten kupiec, który właśnie sięgał ręką pod koszulę. Medyk odwrócił się od niego, by spojrzeć na Mayu i Ayame, gdy usłyszał o jakiejś prośbie. Przeniósł też wzrok – który mógł wydawać się groźny – na dziewczynkę. Ta skuliła się, trochę wystraszona, a trochę onieśmielona, jednak nadal trzymała pieska w rękach. Przez chwilę trwała cisza, aż w końcu blondynka nabrała głośno powietrza w płuca i zrobiła jeden mały kroczek do przodu, jakby chciała sobie tym dodać odwagi.
– Proszę pana, czy mógłby pan pomóc Kou? Boję się o niego, nie jada ostatnio – dziewczynka pociągnęła nosem, gdy już wyrzuciła z siebie te dwa zdania, z szybkością naprawdę zadziwiającą, niemalże na jednym wydechu. Wyglądało to tak, jakby całą drogę od wioski aż tutaj mała obmyślała to, co mogłaby powiedzieć medykowi i teraz bała się, że zapomni o czymś ważnym.
Ten, domyślając się, że chodzi o pieska, machnął na dziewczynkę ręką.
– Połóż go tutaj, na stole – ręką przesunął woreczki z ziołami, by zrobić miejsce. Dziewczynka na trzęsących się nogach podeszła do stołu i położyła tam czarnego pieska. Medyk nie czekał, zaraz zaczął oglądać pieska, znowu mrucząc do siebie pod nosem coś niezrozumiałego. W tym czasie Mayu stała i patrzyła, nie mogąc oderwać od tego wzroku, natomiast kupiec wyciągnął w końcu dłoń spod koszuli i taką trzęsącą się wyciągnął w kierunku Ayame.
– Panienko – mówił słabo, bardzo słabo, jednak wyglądał na zdeterminowanego. – Proszę, za fatygę – Ayame pomogła mu z dobrego serca i dlatego, że tak trzeba, jednak kupiec nie byłby sobą, gdyby nie ofiarował jej czegoś w podzięce. Nie było to wiele, kilka zaplamionych krwią monet – niewiele za ocalenie życia, ale lepsze to, niż nic.
Medyk w tym czasie obejrzał już pieska i krzątał się po kuchni, najwyraźniej przyrządzając jakąś miksturę z ziółek. Nie trwało to długo, aż wręczył dziewczynce fiolkę z zielonkawym płynem.
– Podawaj to pieskowi do wody, po kilka kropel, za kilka dni powinien poczuć się lepiej. Nie jest też taki stary, więc jak dobrze pójdzie, to przeżyje jeszcze kilka lat.
Mayu, z wielki oczyma przyjęła wręczoną jej fiolkę, po czym ściągnęła pieska ze stołu, od razu tuląc go do siebie.
– Dziękuję panu, dziękuję – ukłoniła mu się, niemalże zamiatając włosami o ziemię, zaraz jednak spąsowiała. – J-jak mogę się odwdzięczyć? N-nie mam pieniędzy… - powinna pomyśleć o tym wcześniej.
– Nie trzeba – medyk uśmiechnął się chyba po raz pierwszy, odkąd się tutaj pojawili. Zrobiło mu się żal tej małej, widział, jak smuto i z determinacją patrzyła na słabego psiaka. Lek, który przygotował nie uszczuplił jego zapasów więc machnął na to ręką. Poza tym… Wierzył, że karma wraca.


Misja zakończona pomyślnie
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 403
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Furu

Postprzez Ayame » 29 wrz 2018, o 16:54

Najwyraźniej medyk przejął się sprawą bandytów, grasujących po lesie, no ale trudno było się jemu dziwić, skoro stanowili zagrożenie również dla niego. Nawet spojrzał w kierunku siekiery, którą miał przy drzwiach, a która mogłaby mu posłużyć za ewentualną broń. Co jak co, ale trzeba zająć się tą sprawą, zanim zbiry ponownie zaatakują niewinnych ludzi. Ayame była gotowa podjąć się tego zadania, jednak najpierw musiała odprowadzić dziewczynkę do wioski.
A jak już mowa o Mayu, to zachęciła ją do tego, aby przedstawiła swoją prośbę medykowi odnośnie Kou. Z początku dziewczynka wyglądała na przerażoną i onieśmieloną, tym bardziej, że mężczyzna robił dość mało przyjazną minę. Po chwili jednak zebrała w sobie odwagę i poprosiła, aby zbadał jej ukochanego pieska, który ostatnio nie chciał jeść. Medyk zareagował od razu, nakazując położyć psiaka na stole, po czym dokładnie go obejrzał, pod czujnym okiem dziewczynki. W tym czasie Ayame usłyszała słaby głos za sobą, więc odwróciła się do leżącego na leżance kupca. Ten trzymał w garści kilka zakrwawionych monet z zamiarem dania jej za pomoc i fatygę. Kunoichi momentalnie cofnęła się w tył i pokręciła przecząco głową.
- Został Pan napadnięty i ograbiony ze swojego towaru. - Powiedziała ze spokojem. - Bardziej się teraz Panu przydadzą, zwłaszcza że nie jestem pewna, czy uda się odzyskać Pana dobra.
Tym samym nie przyjęła oferowanej zapłaty, zwłaszcza że to nie był koniec jej zadania związanego z tym kupcem. Miała zamiar tu wrócić i wypytać go o szczegóły związane z bandytami, żeby następnie móc ruszyć na łowy. Do tego czasu niech spokojnie sobie odpoczywa, a Kunoichi znów spojrzała na Mayu i Kou. Okazało się, że piesek otrzymał jakąś miksturę, po której powinno mu się poprawić i że wcale nie jest jeszcze taki stary. A więc była nadzieja, na co uśmiechnęła się szeroko, widząc dziękującą medykowi dziewczynkę. Gdy jednak wspomniała o zapłacie, mężczyzna oznajmił, że nie trzeba, tym samym wzbudzając jeszcze większą wdzięczność. Oczywiście Ayame była skłonna zapłacić, gdyby było trzeba, no ale w takim razie pozostanie jej tylko zapewnić temu medykowi bezpieczeństwo i ująć groźnych bandytów, grasujących w tej okolicy.
- Bardzo Panu dziękujemy za pomoc. - Ayame również się ukłoniła. - Odprowadzę dziewczynkę do domu i wrócę tu, aby zająć się sprawą bandytów, którzy mogą zagrozić i Panu. Zanim zacznę jednak wypytywać tego nieszczęśnika, pozwólmy mu odpocząć i nabrać sił.
Gdy już wszystko zostanie powiedziane, Ayame wraz z Mayu opuszczą dom medyka, zamykając za sobą drzwi. Kunoichi jeszcze tylko obmyje ręce przy studni, po czym przejmie od dziewczynki pieska, żeby było jej lżej. Uśmiechnie się przy tym do niej pokrzepiająco, opatulając małego zwierzaczka połą swojej kurtki i głaszcząc go pocieszająco.
- Byłaś bardzo dzielna. - Pochwaliła ją. - Dzięki Tobie Kou dostał lekarstwo i wróci do zdrowia. Wracajmy jak najszybciej. Muszę zająć się tymi złymi ludźmi, którzy napadli na tego kupca. Mogą stanowić zagrożenie dla okolicznych mieszkańców, dlatego lepiej od razu się za nich zabrać.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 386
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Wioska Furu

Postprzez Asaka » 30 wrz 2018, o 12:18

Misja C
Ayame
2/30


Oczywistym było, że medyk się przejął. Był jedynym w najbliższej okolicy, a bandyci na trakcie nie oznaczali niczego dobrego. Ba, byli zwiastunami kłopotów, których część już doświadczyli i mogli widzieć z pierwszej ręki: rannego kupca, który ułożył się wygodniej na leżance, oddychając ciężko. Ayame nie przyjęła jego pieniędzy, ale przecież nie zamierzał jej ich wciskać na siłę. Każdy z nas miał wolną wolę, każdy sam o sobie decydował, przynajmniej do pewnego stopnia. Bo o całej reszcie sporo do powiedzenia miał kapryśny Los i łut Szczęścia.
Kupiec Taiki nie trzymał wyciągniętej do niej dłoni przez cały czas, prawdę mówiąc, to nie miał na to siły. Zamiast tego położył monety obok siebie, z zamiarem zostawienia ich tutaj, w domu medyka – w podzięce za jego prędką pomoc. Na słowa Ayame tylko kiwnął głową i przymknął oczy, nie potrafiąc ich już dłużej utrzymać otwartych. Poza tym jak tutaj się kłócić z jej argumentacją? Był jej naprawdę wdzięczny, że nie zostawiła go tam, a teraz nawet nie chciała za to żadnej zapłaty. Anioł. Prawdziwy anioł.
– Proszę na siebie uważać – medyk mruknął to pod nosem, krótko skłaniając głowę na pożegnanie Ayame i Mayu, która faktycznie wyglądała na wdzięczną i podbudowaną, a przede wszystkim jej oczy nie były już takie smutne, a raczej pełne nadziei. Nadziei na to, że jej pieskowi można jeszcze pomóc i że wróci do zdrowia, sprawiając jej tym tak dużo radości.
Medyk nie dodał, że i on będzie teraz uważny i czujny. Mieli wojnę i tak był, ale jakoś na co dzień zagrożenie nie było aż tak bardzo realne i bliskie. Yamanaka nie zaprzątali sobie głowy zwykłymi ludźmi, ich celem byli przecież shinobi. To ludzie ludziom zgotowali ten los i prawdę prawił ten, który mówił, że człowiek człowiekowi wilkiem. Gdy kobieta i dziewczynka wyszły, słychać było szybkie kroki do drzwi i zaciągany skobel, w tym i brzdęk łańcucha przy drzwiach. Mężczyzna najwyraźniej wolał dmuchać na zimne i pozamykać się na cztery spusty, żeby nikt go nie zaskoczył. Ayame nie powinna się tym kłopotać, przecież poinformowała go, że wróci.
Mayu cierpliwie czekała, aż kunoichi umyje ręce w wiadrze z wodą i bez słowa skargi podała jej pieska. Dziewczynka cały czas ściskała w dłoni fiolkę, którą otrzymała od medyka, prawie tak, jakby to był jakiś najcenniejszy skarb. Dla niej był, bo dawał jej szansę na to, by jej przyjaciel znowu był energiczny, a nie tak ospały jak teraz.
– Dziękuję – tak, błękitnooka była wdzięczna i medykowi i Ayame, która była kamykiem zwiastującą całą lawinę. Ruszyła całą tę machinę, sprawiając, że oczy dziewczynki błyszczały. – Gdyby nie pani, to Kou nigdy nie dostałby lekarstwa. Nikt by mnie samą nie puścił do medyka – a jej ojciec miał pewnie inne rzeczy na głowie, jak utrzymanie siebie i córki, a nie zajmowanie się psiakiem, który był przecież stary. Całkiem możliwe było, że nikogo nie poprosił o pomoc w tej sprawie, zważywszy w jakich czasach przyszło im żyć. Nie były to bezpieczne czasy.

***
Droga minęła im spokojnie. Słońce tylko trochę przesunęło się po niebie, wiatr nadal zaganiał chmury jak pies pasterski owce na wybiegu – białe obłoczki to pojawiały się, zasłaniając słońce, to pozwalały mu wyjrzeć oślepiając przy tym ludzi i ogrzewając ich ostatnimi cieplejszymi promieniami. U wylotu wioski stała tamta starsza kobieta, ta, która powiedziała Ayame gdzie można znaleźć medyka. Stała i najwyraźniej oczekiwała powrotu kunoichi i młódki.
– Jesteście… I co? – odezwała się do nich, gdy były już na tyle blisko, by można było swobodnie rozmawiać. Widać było, że na jej twarzy wymalowała się ulga. Mimo wszystko martwiła się ona o dziewczynkę, tak to już było.
– Pani Fumiko! Kou dostał lekarstwo! Tamten miły pan powiedział, że będzie jeszcze długo żył – to dziewczyna rozszczebiotała się radośnie, chcąc podzielić się nowiną z jej… tymczasową opiekunką przy okazji pokazując jej tę najważniejszą fiolkę.
– W takim razie zmykaj do domu, zaraz będzie obiad - dziewczynce nie trzeba było tego dwa razy powtarzać. Mayu pokłoniła się Ayame i wyciągnęła do niej ręce, chcąc zabrać na nie swojego psiego przyjaciela. Uśmiechała się, tym swoim szczerbatym uśmiechem. – Panienkę też zapraszam. Chociaż tak mogłabym podziękować za opiekę nad Mayu. Mam nadzieję, że nie sprawiała kłopotów.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 403
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Furu

Postprzez Ayame » 3 paź 2018, o 13:34

Skinęła głową medykowi, gdy powiedział, żeby na siebie uważały i z uznaniem usłyszała, jak blokuje swoje drzwi tuż po tym, jak opuściły jego dom. Ostrożności nigdy za wiele i lepiej, żeby bandyci nie wdarli się tutaj, robiąc mu krzywdę. Medyków przede wszystkim należało chronić, ponieważ mieli oni możliwość szybkiego ratowania ludzkiego życia. Musi w miarę szybko załatwić tą sprawę, aby nikt więcej nie ucierpiał.
Mając już czyste ręce, Ayame przejęła od dziewczynki pieska, otulając go delikatnie ramionami i połą swojej kurtki. Należało się spieszyć i wracać do wioski, aby Mayu pozostała tam bezpieczna, wraz ze swoimi opiekunami. Przy okazji, podczas drogi nieco się zregenerowała, dzięki czemu jej lekko uszczuplone pokłady chakry, znów były pełne. Tak, ta wędrówka była mimo wszystko odprężająca ze względu na widoki, jednak kunoichi nadal zachowywała czujność i bacznie nasłuchiwała, czy przypadkiem nie zbliża się coś niedobrego. Uśmiechnęła się jeszcze, słysząc podziękowanie dziewczynki, po czym delikatnie pogładziła ją po jasnych włoskach.
- Nie ma za co. - Odpowiedziała. - Cieszę się, że mogłam pomóc i odegnałam Twój smutek.
Na szczęście po drodze nie wydarzyło się nic złego, ani nadzwyczajnego i dzięki temu, kunoichi i dziewczynka bezpiecznie dotarły do wioski, gdzie przy bramie stała i czekała na nie ta starsza pani, z którą wcześniej rozmawiała, a która powierzyła jej opiekę nad Mayu. Czyżby kobiecina trochę się martwiła? Cóż, nie dziwiła jej się i to wcale. Ayame uśmiechnęła się do niej i pozwoliła dziewczynce pochwalić się tym, co udało się osiągnąć. Tak nastał czas pożegnania się z Mayu, dlatego też kunoichi kucnęła i ostrożnie przekazała jej Kou, po czym znowu pogłaskała ją po jasnych włosach, uśmiechając się przy tym pogodnie.
- Bądź dzielna i spróbuj zaprzyjaźnić się z innymi dziećmi. - Poradziła jej. - Dzięki temu zawsze będziesz miała z kim się pobawić i nie będzie Ci smutno.
Po tych słowach wyprostowała się i spojrzała na Panią Fumiko, która właśnie zaprosiła ją na obiad, chcąc chociaż w taki sposób podziękować za opiekę nad dziewczynką. Ayame obdarzyła kobietę ciepłym uśmiechem i pokręciła lekko głową.
- Nie, nie sprawiła mi żadnych problemów. Wręcz przeciwnie. - Odpowiedziała pogodnie. - Dziękuję za zaproszenie. Chętnie bym została, ale muszę wracać do medyka. Po drodze natknęłyśmy się na rannego kupca, którego napadli bandyci. Muszę jak najszybciej zająć się tą sprawą, zanim skrzywdzą jeszcze kogoś w okolicy. Mayu opowie Pani o szczegółach. Naprawdę miło było was poznać.
Ukłoniła się z szacunkiem kobiecie i pomachała jeszcze dziewczynce, po czym zawróciła na trakt. Teraz, kiedy nie miała ze sobą dziewczynki, będzie mogła swoim tempem ruszyć z powrotem do chatki medyka i dowiedzieć się szczegółów na temat zbirów. Ilu ich było, jak wyglądali i tak dalej.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 386
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Wioska Furu

Postprzez Asaka » 3 paź 2018, o 21:37

Misja C
Ayame
4/30


– Tak zrobię, proszę pani – Mayu czuła w sobie nową dawkę determinacji, która sprawiała, że dziewczynka promieniała wręcz.
Najwyraźniej sprawa z jej pieskiem tak bardzo ją martwiła, że to hamowało jej rozwój i możliwość zaklimatyzowanie się w wiosce Furu. Pytanie jak długo chorował ten piesek… Jak długo musiał się męczyć, a Mayu – martwić. Teraz jednak wyglądało na to, że wszystko się ułoży. A przynajmniej w tej części wioski.
– Ranny kupiec? – starowinka pobladła, najwyraźniej bardzo dobrze wyobrażając sobie co by było, gdyby bandyci zaatakowały bezbronną Mayu na trakcie. Jak to dobrze, że Ayame była z nią. I że były w stanie pomóc rannemu – niech mu się dobrze wiedzie. – Niech Bishamonten ma go w opiece – kobieta skłoniła lekko głowę na znak szacunku dla bóstwa. – I panienkę też – dodała jeszcze, kłaniając się raz jeszcze, ale teraz już Ayame, która wyraziła chęć zajęcia się tą sprawą. Należało to załatwić jak najprędzej, bo bandyci w pobliżu nie oznaczali niczego dobrego.
Mayu pomachała Ayame na pożegnanie i ruszyła wraz ze starszą kobietą do domu, znikając zaraz za zakrętem.

***
Czarnowłosa kunoichi została więc sama – i nie marnowała czasu na stanie i zastanawianie się. Nie było nad czym. Plan był przecież prosty. Ruszyła ponownie, znaną już sobie drogą, prowadzącą wprost do chatki medyka. Trakt był cichy, choć nie nienaturalnie ciszy. Drzewa szumiały tak, jak w każdym innym miejscu, wiatr poruszał trawą na wzgórzach, pozwalając jej się położyć, to znowu podnieść. Dość mówić, że nie działo się nic niepokojącego.
Gdy Ayame zapukała do drzwi chaty, rozległo się szuranie i ciężkie kroki, jednak nie było żadnego charakterystycznego brzdęku odsuwanej zasuwy czy łańcuchów, którymi medyk pozamykał drzwi, tworząc ze swojego domu małą fortecę.
– Kto tam?! – najwyraźniej mężczyzna nie zamierzał otwierać pierwszemu-lepszemu potrzebującemu. Ayame i Mayu miały więc szczęście, że wcześniej zdołały załatwić sprawę, nim w ogóle wyszedł problem z bandytami grasującymi w okolicy.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 403
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Furu

Postprzez Ayame » 7 paź 2018, o 20:01

Ayame uśmiechnęła się do Mayu, gdy ta obiecała jej zaadaptować się w nowym miejscu. Teraz, kiedy była nadzieja na wyzdrowienie Kou, dziewczynka dostała więcej pozytywnej energii, co było widać gołym okiem. Kunoichi cieszyła się, że mała jest teraz radosna, bo dzięki temu będzie jej łatwiej zaprzyjaźnić się z innymi dziećmi. Skupiła się więc na jej tymczasowej opiekunce, która mocno przejęła się sprawą grasujących w pobliżu bandytów. Nic dziwnego.
- Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. - Zapewniła kobietę. - Medyk zdążył go uleczyć. Teraz potrzeba mu już tylko odpoczynku. Ruszam, aby dowiedzieć się więcej o tej sprawie i zapobiec kolejnemu nieszczęściu. Do widzenia.
Pokonanie tego odcinka drogi w pojedynkę, było dla kunoichi zdecydowanie szybsze, tym bardziej, że mogła skakać z gałęzi na gałąź, co zawsze było szybsze, niż sam bieg. Tak czy inaczej, piętnaście minut normalnej drogi, skróciła sobie o prawie połowę i bez przeszkód dotarła do chaty medyka. Kiedy zapukała, usłyszała przezorne pytanie na temat tego, kim jest. Tak medyk zdecydowanie mocno się zabezpieczył i to dobrze o nim świadczyło.
- To ja, kunoichi, Hyūga Ayame. - Zawołała. - Wróciłam.
W sumie to wcześniej nie przedstawiła się medykowi, ale może pozna ją po głosie i słowo ''wróciłam'' da mu wskazówkę, że jest tą samą osobą, która niedawno tutaj była i obiecała wrócić, aby zająć się sprawą rannego kupca. Gdy więc medyk jej otworzy, skinie mu głową na powitanie i wejdzie do środka, kierując się od razu w stronę leżanki, na której leżał ranny mężczyzna.
- Co z nim? - Zapytała jeszcze gospodarza. - Jest lepiej?
O ile wyleczenie rany to jedno, to odzyskanie sił po dużej utraci krwi to drugie. Minie jeszcze kilka dni, zanim mężczyzna wróci całkowicie do zdrowia, jednak fizycznie nie był jej potrzeby do niczego, bo przecież nie będzie go ciągać po lesie. Wystarczy, że wszystko po kolei i dokładnie jej opowie, a ona już resztą postara się zająć.
- Panie Taiki, wróciłam. - Odezwała się do kupca. - Czy czuje się Pan na siłach, żeby ze mną porozmawiać?
Jeśli nie, to będzie musiała poczekać, ale to tylko zwiększało ryzyko, że banda znowu na kogoś napadnie i tym razem zabije, a do tego nie można było dopuścić. Tym bardziej, że przecież było blisko zarówno tutaj, jak i do wioski Furu, a także do miejsca, gdzie pracowali drwale. Wszyscy byli zagrożeni i trzeba było jak najszybciej wyeliminować to zagrożenie.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 386
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Wioska Furu

Postprzez Asaka » 7 paź 2018, o 21:47

Misja C
Ayame
6/30


Odpowiedź, jaka padła ze strony Ayame była najwyraźniej wystarczająca. Medyk nie był głupi, to, że tak prędko zabezpieczył swoje domostwo mówiło samo za siebie. Wiedział doskonale, że kunoichi, która przyprowadziła kupca Taikiego do niego, była z klanu Hyuuga – jej charakterystyczne oczy niemalże pozbawione źrenic mówiły wiele w tym temacie. Poza tym rzeczywiście poznał jej głos. Kilka chwil, brzdęków łańcuchów i odgłosu przesuwania zasuwy na drzwiach później, a drzwi otwarły się ze skrzypieniem i pojawił się w nich mężczyzna, który – gdy rzucił ostatnie, upewniające się spojrzenie na Ayame – zaraz odłożył trzymaną w dłoni siekierę i odsunął się, zapraszając czarnowłosą do środka.
– Żyje – medyk od początku nie wyglądał na wylewnego i w gruncie rzeczy tak właśnie było.
Nie bez powodu wybrał życie w pewnym oddaleniu od wioski Furu i ludzi, najwyraźniej lubił odludzie, ciszę i spokój. Poza tą jedną oczywistą wadą, rosły mężczyzna wydawał się całkiem w porządku. Przecież pomógł małej Mayu i nawet nie wziął od niej żadnej zapłaty za miksturkę, którą dla niej przyrządził (a właściwie to dla jej pieska). Bez zbędnego gadania pomógł również kupcowi, nie rzucając na początku hasłami o tym, ile taka usługa będzie kosztowała.
Teraz, gdy Ayame była już w chatce, ponownie zaryglował drzwi, wcześniej tylko wystawiwszy głowę za nie, by się szybko rozejrzeć. Nie zwietrzył jednak najwyraźniej niczego ciekawego i teraz, spokojniejszy o zamknięcie drzwi, wrócił do swojej robótki przy stole. Ayame mogła zauważyć, że kupiec nie leżał już na leżance, a siedział na niej, opierając się plecami o drewnianą ścianę. Na nogach miał koc, a w rękach gliniany kubek z jakąś parującą substancją, którą popijał co chwilę. Pieniądze, które zostawił na prowizorycznym łóżku zniknęły – albo je schował, albo przyjął je medyk. Kto wie…?
Taiki nie wyglądał lepiej – ale nie wyglądał też gorzej. Siedział zapewne dlatego, żeby nie zadławić się ziołową mieszanką, jaką zaparzył mu medyk. Wyglądał tak, jakby w każdej chwili miały mu się zamknąć oczy, ale trzymał się nadal dzielnie. Jeśli kuć żelazo, to póki gorące, bo kto wie, co będzie za kolejne pięć minut?
– Och, panienka – mężczyzna uśmiechnął się na widok kunoichi i uniósł głowę znad kubka. – Tak tak, oczywiście. Co chce panienka wiedzieć? - oczywiste było co chciała wiedzieć, ale najwyraźniej mężczyzna już teraz miał problem z przyswajaniem informacji, albo raczej z odpowiednio szybkim kojarzeniem.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 403
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Furu

Postprzez Ayame » 9 paź 2018, o 14:17

Gdy tylko się odezwała, usłyszała jak medyk ściąga zabezpieczenia z drzwi. Musiała przyznać, że mieszkając samotnie w odludnej okolicy, dobrze było być tak zabezpieczonym, bo nigdy nie wiadomo, kto zapuka do Twoich drzwi. Medyk przywitał ją z siekierą w opuszczonej dłoni, jednak gdy ostatni raz upewnił się, że to ona, odłożył broń i zaprosił ją do środka. Ayame skinęła mu uprzejmie głową na powitanie, po czym przekroczyła próg, pytając o stan kupca. Słysząc niewylewną odpowiedzieć, westchnęła, no ale nic nie można było na to poradzić.
- Cieszę się. - Odpowiedziała. - Zdążyliśmy z pomocą na czas.
Kupiec już nie leżał na leżance, a siedział oparty o ścianę domu, trzymając w rękach kubek. Najwyraźniej dostał od medyka ziółka, które miały go postawić na nogi, na co Ayame uśmiechnęła się z uznaniem. Podeszła więc bliżej i ukłoniła się kupcowi, gdy ten się do niej odezwał. Kiedy wyraził chęć rozmowy i odpowiedzi na jej pytania, kunoichi usadowiła się ostrożnie na skraju leżanki kupca, żeby nie patrzeć na niego z góry i prowadzić rozmowę na tym samym poziomie.
- Najlepiej wszystko od początku. - Zasugerowała. - Gdzie Pana zaatakowano i jak wyglądał atak.
Było dla niej istotne, czy była to jakaś przemyślana zasadzka, czy może po prostu wyskoczyli z krzaków i zabrali się do rabunku? Jeśli to pierwsze, to będzie już miała sygnał, że ma do czynienia z myślącymi osobnikami, a nie bandą tępych bandytów i będzie trzeba zachować większą ostrożność. Nigdy nie wiadomo, czy takie zbiry nie zastawiają pułapek.
- Chciałabym też wiedzieć, ilu ich było. - Dopowiedziała. - I w co byli uzbrojeni.
To też miało spore znaczenie, bo im więcej chłopa do skopania, tym trudniej, nie mówiąc już o tym, gdy posiadali jakąś konkretną broń, której dodatkowo trzeba było uniknąć. Oby to nie była jakaś większa banda, bo w pojedynkę może sobie nie poradzić bez konkretnego planu. Okaże się jednak, gdy kupiec wszystko jej powie. Będzie miała jeszcze kilka pytań, ale to za chwilę, nie wszystko naraz, żeby nie przytłoczyć mężczyzny tym wszystkim. Nadal był osłabiony, więc należało się z nim obchodzić nieco bardziej delikatnie i wyrozumiale.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 386
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Wioska Furu

Postprzez Asaka » 9 paź 2018, o 20:15

Misja C
Ayame
8/30


Kupiec nadal miał na sobie poszarpaną, poplamioną krwią koszulę, chociaż metaliczny zapach nie był wyczuwalny. Zapewne przez liczne zioła, które znajdowały się w prostym domostwie. Medyk nie wydawał się skrępowany obecnością rannego kupca, ani kunoichi. W ogóle zdawał się nie zwracać na nich uwagi, choć Ayame mogła dostrzec, że jego oczy były czujne i że co chwila zerka ukradkiem to na nich, to na drzwi. Na drzwi częściej. Jakby bał się, że w każdej chwili mogą mieć towarzystwo.
Kupiec zapatrzył się przed siebie w sposób, jakby przyglądał się z uwagą przeciwległej ścianie, jednak tak naprawdę wcale jej nie widział. Przeniósł się we wspomnieniach do dzisiejszego poranka.
– Razem z moim kompanem wieźliśmy towary południowym szlakiem przez wioskę Furu. To znaczy na południe od wioski – zaczął. - Mieliśmy się tam zatrzymać tylko na kilka dni i jechać dalej, na północ. Ale nie dojechaliśmy do wioski, bo tuż przed nią, jakieś… nie wiem, trzy kilometry przed nią nas zaatakowali. Była ich trójka, wyskoczyli spomiędzy drzew. Ogata padł od razu, chyba dostał strzałą. Konie się spłoszyły i pociągnęły, a mnie ktoś złapał i zrzucił z wozu – mężczyzna zrobił pauzę. Najwyraźniej trochę zaschło mu w gardle, bo napił się ze swojego kubka, nim kontynuował.
– Dostałem mieczem, co panienka chyba wie, i w głowę, straciłem przytomność. Ocknąłem się jakiś czas później, już nie na trakcie, a gdzieś w lesie. Wokół nie było nikogo, chyba zostawili mnie tam, żebym umarł. Szedłem lasem, minąłem trakt, ale nie wiedziałem z której strony jestem, ani w ogóle gdzie jestem. Jakiś czas później spotkałem panienkę – dalszą część opowieści Ayame znała: usłyszał jej rozmowę z Mayu, zaryzykował wołanie o pomoc, przyprowadziły go tutaj.
Uratowały mu życie.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 403
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Furu

Postprzez Ayame » 10 paź 2018, o 21:55

Ayame uważnie wysłuchała słów kupca, który zaczął od tego, jakim szlakiem jechali i gdzie w miarę dokładnie ich zaatakowano. Trzy kilometry od wioski. Dzięki jej Byakuganowi, nie będzie trudno znaleźć odpowiednie miejsce. Wystarczy zatrzymać się na odpowiednim szlaku i za pomocą białych oczu szukać śladów napadu na trakcie. Ulżyło jej też nieco, gdy się dowiedziała, że bandytów był tylko trzech i że po prostu wyskoczyli z krzaków. Mogła więc przypuszczać, że nie ma do czynienia z inteligentami, którzy lubią zastawiać pułapkę, ale na wszelki wypadek lepiej mieć się na baczności. Posmutniała natomiast, gdy dowiedziała się o towarzyszu kupca. Jeśli rzeczywiście dostał z łuku, to będzie trochę ciężko. Łucznicy byli dystansowcami i unikali kontaktu, w przeciwieństwie do Ayame, która walczyła w zwarciu. Będzie musiała najpierw pozbyć się łucznika, żeby nie dostać strzałą w plecy. Łuk i miecz. Nie było wiadomo, co posiada trzeci, ale akcja zapewne działa się tak szybko, że kupiec zapewne nie miał możliwości rozeznać się.
Skrzywiła się natomiast, gdy Taiki wspomniał o tym, że stracił przytomność po ciosie w głowę i obudził się w lesie, najwyraźniej zniesiony z traktu. Przez to wszystko stracił orientację w terenie i jedyny sygnał, jaki zapamiętał to fakt, że minął trakt. Będzie więc musiała zacząć poszukiwania od miejsca, gdzie na niego trafiły i za pomocą Byakugana znaleźć trakt, który minął, a potem połączyć to ze szlakiem, którym miał wcześniej jechać.
- Przykro mi z powodu Pana towarzysza. Opisze mi go Pan? - Powiedziała współczująco. - Wiem, że wszystko działo się szybko, ale czy nie pamięta Pan może jakiś szczegółów odnośnie wyglądu bandytów? Byłoby mi łatwiej ich zidentyfikować. Nie chciałabym ich pomylić, ani dać się oszukać podawaniem się za kogoś innego.
Niedaleko stąd pracowali drwale i tych trzech typów mogło spokojnie podać się za jednych z nich, dlatego musiała mieć pewność, że złapała odpowiednich łotrów, żeby móc wymierzyć im sprawiedliwość. Lepiej, żeby w tej sprawie się nie pomyliła bo konsekwencje tego będą przykre, a na szczęście, że akurat trafi na nich na trakcie, czających się na kolejnych kupców, nie ma co liczyć.
- Może mi Pan powiedzieć, co Pan przewoził? - Zapytała. - Jeśli nie zdążyli tego sprzedać albo wykorzystać, to może uda się odzyskać chociaż część Pańskiego dobra.
A przynajmniej taką miała nadzieję. Skoro atakują gdzieś na trakcie, to może w pobliżu mają jakąś kryjówkę w postaci jaskini, czy czegoś podobnego. Gdzieś w końcu muszą się chować wraz z ukradzionymi fantami.
- Jeśli jeszcze przypomniał sobie Pan jakieś szczegóły, które mogą mi pomóc, to proszę mówić. - Poprosiła. - Od tego zależy powodzenie mojego zadania.
Gdy już będzie miała wszystko, co kupiec będzie mógł jej przekazać, będzie musiała zastanowić się nad tym, jak to rozegrać. Na pewno najlepiej będzie z ukrycia przeprowadzić rekonesans, żeby się nie zdradzać, a dopiero po tym, jak trafi na jakieś ślady, zacząć działać. Bardzo możliwe, że ślady spłoszonego konia i wozu, mogą coś jej dać, gdy już znajdzie się w odpowiednim miejscu. No ale zobaczmy, co jeszcze poszkodowany ma do powiedzenia.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 386
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Wioska Furu

Postprzez Asaka » 11 paź 2018, o 14:10

Misja C
Ayame
10/30


Rzeczywiście, trójka bandytów nie powinna stanowić dla Ayame aż tak dużego problemu - zakładając, że to rzeczywiście tylko trójka. Na pewno tylu widział Taiki, ale czy jego słowa się potwierdzą, gdy kunoichi ruszy na poszukiwania? Jednak jego informacje, skądinąd niepełne, na pewno okażą się przydatne. Sama wiedza o tym, że przynajmniej jeden z nich posługiwał się łukiem powinien dać kobiecie sygnał do tego, by odpowiednio się do tego spotkania przygotować. A nie zawsze ma się ku temu okazję.
Kupiec przeniósł spojrzenie na Ayame, gdy spytała o jego kompana.
- Ogatę? Był wyższy ode mnie o głowę i nieco starszy. Był woźnicą, do tego w młodości trochę machał mieczem, zawsze nosił przy sobie jeden. Podróżowaliśmy razem od lat, to nie była nasza pierwsza wspólna wyprawa z towarami na szlaku. Wiedzieliśmy, że będzie niebezpiecznie, ale różne towary nadal są potrzebne, zwłaszcza teraz... - nie musiał mówić co dokładnie miał na myśli, bo wszyscy w znajdującym się pomieszczeniu chyba pomyśleli o tym samym. Podczas wojny. Gdy Ayame zadała kolejne pytanie, o bandytów, zamyślił się, starając się wyłuskać z pamięci jakiekolwiek wspomnienie, które mogłoby pomóc kobiecie. - Ich twarzy nie potrafię sobie przypomnieć - stwierdził w końcu zrezygnowany. - Pamiętam tylko, że nie mieli na sobie żadnej zbroi, ani wzmocnionych kaftanów. Wyglądali jak zwykli podróżni. Nawet ich nie zauważyliśmy, kiedy nagle wyskoczyli zza drzew i...
Można było więc spokojnie założyć, że mężczyźni doskonale wiedzieli co robią i wiedzieli tez jak się ukryć. Prawdopodobnie wybrali odzienie o niewyróżniającym się kolorze, które pomogło im zostać niezauważonymi niemalże do samego końca, gdy jak śmierć napadli na karawanę - i tę śmierć zadali.
- Przewoziłem różne rzeczy. Głównie cieplejsze ubrania na sprzedaż, narzędzia najpotrzebniejszego użytku - zawahał się na drobny moment, jakby nie powinien o tym mówić, bo było jakąś tajemnicą. - I medykamenty. Ale te nie miały zostać sprzedane w Furu. Wieźliśmy je dalej - czyżby do stolicy? A może na front?
Nastała cisza, podczas której wydawało się, że kupiec myśli o czymś bardzo intensywnie. Czy to był tylko przypadek, że zaatakowano ich tak blisko miasta, a nie gdzieś dalej na trakcie? Czy może jednak było to zaplanowane, ze względu na towar, który przewozili - czy mógł to być czysty przypadek, że czekano na nich akurat w tym miejscu i o tej porze?
- Panienko, jeśli mogę... - odezwał się po chwili. - Przyszło mi do głowy, że oni doskonale wiedzieli na kogo i gdzie czekają.
Medyk wydał z siebie cichy pomruk, który mógł świadczyć o tym, że zgadza się w tej kwestii z Taikim. Intryga nie wydawała się teraz tak prosta, jaką jawiła się na samiutkim początku.
- W wiosce wiedzieli o waszym przybyciu i co wieziecie? - zapytał w końcu.
- Chyba spodziewali się dostawy. A co wieźliśmy dokładnie... może kilka osób wiedziało.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 403
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Furu

Postprzez Ayame » 13 paź 2018, o 21:52

Mimo obszernego sprawozdania kupca, Ayame dostała naprawdę niewiele informacji. Gorzej, była w czarnej dziurze, żeby nie powiedzieć brzydziej, bo Taiki nie zapamiętał ani jednego szczegółu twarzy, który mógłby ją nakierować na trop. Samo ubranie podróżników naprawdę niewiele jej da i szukałaby w tym momencie naprawdę po omacku. Najpierw jednak kwestia woźnicy. Tutaj też wygląd był nie dość szczegółowo przedstawiony, mimo że Taiki znał go przecież tyle lat. Dlaczego akurat pytała o wygląd towarzysza, który prawdopodobnie został zabity?
- Pytałam o Pana towarzysza, na wypadek, gdybym natrafiła na niego podczas poszukiwań. - Wyjaśniła. - Potrzebuję szczegółów wyglądu, aby móc go zidentyfikować. Miecz, który mogli mu potem skraść, nie będzie dla mnie dobrym tropem. Włosy, oczy, broda, blizny.
Wiedziała, że kupiec się stara, jednak mimo wszystko Ayame czuła wewnątrz siebie poirytowanie. Nie miała praktycznie nic, co mogłoby jej pomóc, a przecież nie mogła liczyć na cud, bo te naprawdę rzadko się zdarzają. Może jeśli przyciśnie trochę Taikiego, ten przypomni sobie jeszcze coś. Zazwyczaj jakieś szczegóły po czasie wracają do poszkodowanego.
- Ubiór podróżnika, to też za mało. - Powiedziała z westchnieniem. - Skoro twarze nie, to może włosy? Kolor, jakaś dziwna fryzura? Blizny, tatuaże? Cokolwiek...
Fakt, że jeden nosił miecz, a drugi łuk, były już jakąś wskazówką, ale równie dobrze to może być każdy inny mieszkaniec wioski, który wybrał się na przykład na łowy do lasu. Potrzebuje koniecznie jakiegoś lepszego tropu, ale nie miała pomysłu na to, jak to osiągnąć. Kiedy więc usłyszała, co przewoził Taiki, było już tylko gorzej. Każdy by się porwał na taki ładunek, zwłaszcza że niedługo miała przyjść zima. Nawet medykamenty nie były jakimś szczególnym tropem, bo kogo niby miałaby podejrzewać. Jedyną osobą w tej okolicy, która mogłaby się ucieszyć z medykamentów, był mężczyzna, który właśnie siedział przy stole i grzebał w tych swoich ziołach. To jednak nie miało sensu, bo gdyby chciał, już by zrobił użytek z siekiery, żeby ją wyeliminować, albo dałby umrzeć Taikiemu, żeby ten nie sypał za dużo.
Kiedy jednak kupiec wyraził swoje zdanie na temat tego, że bandyci jakby wiedzieli, na kogo dokładnie czekają i co mają ukraść, kunoichi zmarszczyła brwi. Medyk od razu poszedł tym śladem i zapytał, czy w wiosce ktoś wiedział o nich i przewożonym ładunku. Jeśli to był jakiś spisek, czekała ją zdecydowanie grubsza sprawa.
- Chcę wiedzieć, kim jest te kilka osób, które wiedziało. - Powiedziała stanowczo. - Jeśli ktoś was wydał na pewną śmierć bandytom, to również odpowie za swoje czyny.
Pytanie tylko, czy powinna najpierw udać się na szlak i zbadać miejsce zdarzenia, czy może zajść do wioski i przyjrzeć się tym kilku podejrzanym. Na obecną chwilę nie miała pojęcia.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 386
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Wioska Furu

Postprzez Asaka » 14 paź 2018, o 21:00

Misja C
Ayame
12/30


Spora utrata krwi, zmęczenie i ból głowy nie wpływały najlepiej na Taikiego i było to widać gołym okiem. Kupiec robił co mógł, by pomóc panience Ayame, i było to oczywiste, tak samo jak to, że nie tak łatwo mu się było skupić. Dobrze, że gdy czarnowłosa prowadziła go do medyka, to nie słaniał się tak, jakby miał się zaraz wywrócić, ani nie wymiotował, a przecież różne rzeczy działy się, gdy człowiek dostał mocno w głowę, choć wstrząśnienia mózgu nie można było wykluczyć, zwłaszcza patrząc na jego wybiórcze zaniki pamięci czy ogólny chaos w wypowiedzi. Poza tym jednak nie wyglądało, by coś zagrażało jego życiu.
– Jego włosy były już w większości siwe, chociaż gdzieniegdzie widać było jeszcze dawny, czarny kolor – Taiki odezwał się po kolejnej przerwie. Nie patrzył już w ścianę, a przeniósł spojrzenie na Ayame, chociaż ewidentnie nie mógł się skupić na tym, by patrzeć na nią bez przerwy. Mrużył do tego nienaturalnie oczy. – Nie nosił brody, był gładko ogolony, nawet w podróży. Miał cienką bliznę, o tu – powoli ściągnął jedną dłoń z kubka, by lekko drżącą podnieść i przyłożyć do lewej brwi w miejscu, gdzie jego kompan miał bliznę. – Oczy miał dość jasne, panienko, niebieskie. A ubrany był podobnie do mnie, jak kupiec.
Fakt, wypytany szczegółowiej, potrafił skupić się na tyle, by podać potrzebne informacje. Przynajmniej w przypadku Ogaty – woźnicy. Jedno było pewne: tam, gdzie ocknął się Taiki, nie było nikogo, nawet jego kompana, musiał więc znajdować się gdzieś indziej. Pytanie tylko – gdzie?
– Mieli ciemne włosy, nic wyróżniającego się z tłumu. Jeden z nich, ten trzeci, miał je dłuższe, związane w kitę – faceta z łukiem prawdopodobnie w ogóle nie widział, skoro zestrzelił jego przyjaciela gdzieś z krzaków, tak, że wcześniej nawet się nie zorientowali, że nie są na trakcie sami. A ten, który przyłożył mu w głowę – zapewne również nie miał czasu, by mu się przyjrzeć. Wszystko działo się nieco za szybko, by zapamiętywać potrzebne szczegóły, a już przecież ustalono, że z kupca był żaden shinobi.
Towary, jakie przewoził kupiec, były cennym łupem, a każde z nich było cenniejsze od drugiego. Zwłaszcza w obecnych czasach. Zwłaszcza podczas aktualnej pory roku i tego, że lada chwila zaczną się przymrozki. A tutaj, na terenach Karmazynowych Szczytów, zimy potrafiły zebrać swoje żniwo, jeśli było się nieuważnym. Nic dziwnego, że taki towar wieźli. Nic dziwnego, że jego część zamierzali sprzedać na targu wioski Furu. I dalej – w Shiroi-iwie.
– Wiedział na pewno burmistrz i właściciel jedynego sklepu w wiosce. Często pokonywaliśmy tę trasę, żeby sprzedać część towarów do sklepu, a część na targu. Może wiedział jeszcze pomocnik sklepikarza? Nie wiem – widać było, że Taiki jest równie w kropce co i medyk oraz Ayame. Mężczyzna zmarszczył brwi i wysiorbał resztę zawartości kubka, po czym przymknął na chwilę oczy, wyglądając przy tym, jakby nagle zasnął. Odezwał się jednak za chwilę, niezależnie od tego, czy ktoś mu przerwał, czy nie. – Ci bandyci… Ten z dłuższymi włosami miał chyba tatuaż, na boku szyi. Chyba coś jakby głowa kozła? To wszystko co pamiętam, reszty nie widziałem za dobrze.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 403
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Furu

Postprzez Ayame » 15 paź 2018, o 21:54

Ayame była świadoma tego, że kupiec nadal fatalnie się czuł, jednak im szybciej złapie trop, tym większa szansa na to, że dopadnie bandytów. Dlatego też tak szczegółowo go wypytywała i drążyła temat, żeby zdobyć jak najwięcej informacji. To była konieczność i i Taiki na pewno zdawał sobie z tego sprawę. Tylko dzięki jego słowom, kunoichi miała szansę wymierzyć sprawiedliwość. Przy drugim podejściu opisał swojego towarzysza już bardziej dokładnie, więc jeśli natrafi na niego gdzieś w lesie, będzie wiedziała, że to on. Zapewne już nie żył, ale należał mu się pochówek.
- To mi wystarczy. - Zapewniła. - Dziękuję i przepraszam, że tak Pana męczę.
Sprawa bandytów też okazała się troszkę bardziej jasna. Owszem, ciemne włosy niczego jeszcze nie dowodziły, ale już związane w kitkę mogły być jakąś poszlaką i dodatkowym elementem do identyfikacji. Ayame więc pokiwała głową, jednak się nie odzywała. To nadal było trochę za mało i niczego konkretnego nie dowodziło, ale już nie miała serca męczyć rannego.
- To może być już jakiś trop. - Stwierdziła. - Zobaczę, co z tego wyniknie.
Skrzywiła się natomiast, gdy się okazało, że jedną z osób, która wiedziała o ładunku Taikiego, był burmistrz. Co jak co, ale raz, trudno byłoby do niego dotrzeć, a dwa, jeśli okazałoby się, że to intryga na najwyższym szczeblu, sama na pewno nie dałaby rady poradzić sobie z obstawą skorumpowanego zarządcy. Postanowiła jednak okiełznać czarne myśli, bo był jeszcze jeden podejrzany, a mianowicie właściciel pewnego sklepu, który mógłby w sumie wzbogacić się na skradzionych towarach, zwłaszcza medykamentach. Warto więc było sprawdzić ten trop. Nic więcej w tej spawie nie potrzebowała wiedzieć, skoro wioska miała tylko jeden jedyny sklep, więc bez problemu poradzi sobie ze znalezieniem go. Chyba.
- Sprawdzę sklepikarza i jego pomocnika. - Powiedziała. - Do burmistrza nie miałabym zbyt dobrego dostępu, jednak wątpię, żeby to on był temu winny. Nie widzę powodu, dla które miałby coś na tym zyskać. Sklepikarz z kolei mógłby się wzbogacić Pana kosztem.
Tak, to było brutalne stwierdzenie, ale jakże bardzo prawdopodobne. Dla pieniędzy ludzi są skłonni nawet zabić, więc kunoichi nawet by się nie zdziwiła, gdyby o to poszło. Rozpromieniła się natomiast, gdy kupiec przypomniał sobie kolejny szczegół odnośnie bandytów. Długowłosy osobnik miał tatuaż na boku szyi przypominający głowę kozła. To już był zdecydowanie ważny trop i łatwiej jej będzie zidentyfikować tego jednego. A jak już będzie miała tego jednego, to pozostałą dwójkę też powinna dopaść. Musiała być dobrej myśli.
- Ten szczegół to już coś. - Ucieszyła się. - Tatuaże są na tyle unikatowe, że łatwiej będzie znaleźć tą konkretną osobę, z tym konkretnym rysunkiem. Dziękuję Panu za te informacje.
Wstała i zerknęła przelotnie na medyka, sprawdzając co tam ciekawego porabiał przy stole. Miał całkiem pokaźną kolekcję ziół, z których zapewne stworzy sporo różnych specyfików. W sumie to kiedyś Ayame myślała o tym, żeby zostać medykiem, ale chyba jeszcze nie była na to gotowa.
Jeśli Taiki nic więcej już sobie nie przypomni, to pożegna się z Panami i wyruszy na łowy. Będzie miała teraz do wyboru dwie rzeczy. Albo pójdzie na szlak, na którym kupiec został zaatakowany, aby zbadać ślady. Albo uda się do wioski, aby pokręcić się koło sklepu i wyniuchać, czy właściciel jest zamieszany w ten rozbój. Jej decyzja będzie zależeć od tego, gdzie miała w tym momencie bliżej. Jeśli do szlaku, to uda się na niego, zgrabnie i cicho przeskakując z gałęzi na gałąź, aby nie zdradzać swojej obecności zbyt szybko. Jeśli wioska, uda się jak gdyby nigdy nic do centrum i poszuka tego jednego sklepu.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 386
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Wioska Furu

Postprzez Asaka » 16 paź 2018, o 17:11

Misja C
Ayame
14/30


– Nic nie szkodzi, panienko – odpowiedział jej, gdy przeprosiła, że tak go zasypuje pytaniami i drąży temat, o którym on wolałby już zapomnieć. Tylko czy miał ten luksus? By zapomnieć, że napadnięto go na szlaku, że obrabowano, że najpewniej zabito jego kompana i to samo próbowano robić z nim? Zapewne na boku pozostanie mu blizna, by pamiętał – by nigdy nie zapomniał o tym, co się stało, gdy zdecydował się rozwozić towar w objętej wojną prowincji.
– Z burmistrzem i sklepikarzem znamy się już długie lata. Co kilka miesięcy przyjeżdżaliśmy z towarami, zawsze tak samo. Część sprzedawaliśmy sami, a część skupował od nas Kazuo, gdy był już czas na nas. Nie sądzę, by to był on – najwyraźniej czuł się dość pewnie w tej sprawie, skoro zdecydował się podzielić swoimi odczuciami, gdy Ayame wyraziła swoją wątpliwość.
Jednak kto wie? Trwała wojna, a na wojnie zarabiało się najwięcej. W końcu zapotrzebowanie na różne towary było spore, głównie na broń, każdy przecież chciał się ubezpieczyć w razie napadu rabusiów. Ale też te nieszczęsne medykamenty, które wieźli w „tajemnicy” – one były równie konieczne i niezbędne. Czy dla reszty towaru warto było splamić swoje dłonie krwią? Nawet jeśli tylko czysto metaforycznie, bo przecież czarną robotę odwalał ktoś inny. W końcu długie lata ten układ każdemu pasował. Czy tak? Czy może… jednak nie?
– Nie ma za co, panienko… Niech panienka uważa na siebie – życzył jej dobrze, to na pewno.
Medyk mruknął coś pod nosem, zbyt zajęty swoim własnym zajęciem. Nie robił niczego podejrzanego – ucierał właśnie rośliny w dość dużym, kamiennym moździerzu. Najprawdopodobniej po to, by zrobić z nich jakieś pastylki. Dla Taikiego? A może na zapas? Intensywny zapach unosił się w powietrzu i drażnił nieprzyzwyczajone nosy; kupiec w odpowiedzi na to kichnął nawet.
Ayame miała chwilę, by się zastanowić. Czy iść prosto do wioski i spróbować złapać sklepikarza na spytki, czy jednak przejść przez wioskę wprost na trakt, by odszukać miejsce, gdzie Taiki i Ogata zostali zaatakowani? Była jeszcze trzecia opcja, która gdzieś wcześniej przebiegła kobiecie przez głowę: zatrzymać się w miejscu, w którym spotkała kupca i spróbować w ten sposób namierzyć drogę, którą trafił w tamto miejsce. Każda z tych dróg oferowała jakieś informacje. Więc… co teraz?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 403
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kyuzo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość