Wioska Furu

Druga co do wielkości prowincja Karmazynowych Szczytów od wieków znajduje się pod opieką słynnego Rodu Hyūga, który bardzo dokładnie dba o rozwój wewnątrz swego kraju, a także o bezpieczeństwo granic - zważając na sąsiedztwo z niezbadaną powierzchnią lądową (znaną pod nazwą Głębokich Odnóg) na południowym zachodzie. Podobnie jak w pozostałych prowincjach Karmazynowych Szczytów, dominuje tutaj krajobraz górzysty i roślinność wysokogórska, lecz Kyuzo może pochwalić się bogatszą fauną - wiele zwierząt chętnie poszukuje kryjówek w głębokich jaskiniach prowincji, chroniąc się przed dość kapryśną pogodą.

Wioska Furu

Postprzez Asaka » 20 wrz 2018, o 17:44

Obrazek
Położona w dolinie pomiędzy dwoma średniej wielkości wzgórzami wioska nie jest gęsto zaludniona. Mieszkające tutaj osoby zajmują się głównie leśnictwem, a więc sezonowo wycinaniem drzew, a także ich sadzeniem, jak również polowaniem na zwierzęta zamieszkujące okoliczny gęsty las. W czasie pozasezonowym zajmują się oni obróbką drewna dla celów budowlanych, ale też ozdobnych i innych. Z tego względu wioska, choć stosunkowo mała, jest dość bogata, utrzymując handel z innymi najbliższymi osadami. Budynki tutaj, praktycznie wszystkie drewniane, rozmieszczone są nieregularnie, ale raczej harmonijnie. Nie brakuje też karczmy, która jest najważniejszym punktem tego dość prostego, acz urokliwego sioła.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 378
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Furu

Postprzez Asaka » 20 wrz 2018, o 17:54

Misja D
Ayame
1/15


Wojna nigdy nie była łagodna, ani nie przynosiła ukojenia zwaśnionym stronom, choćby bardzo chciało się w to wierzyć. Była to jednak tylko ułuda, mrzonka wyśniona przez tych, których wzrok nie sięgał dalej, niźli do mitycznego jutra, które podobno miało być lepsze. Nie było. Nigdy nie było. A już zwłaszcza, gdy stronami konfliktu były dwa rody shinobich. To nie mogło skończyć się dobrze ani dla jednych ani dla drugich. Zwykle jakoś jednak bywało tak, że na wojnach najwięcej cierpieli zwykli ludzie. Prości ludzie. Którzy jedyne, czego chcieli, to godnie żyć. Nie przeszkadzać nikomu, robić swoje – i dostać za to wynagrodzenie, ciepłą strawę, dach nad głową. Więc dlaczego było tak, że część wiosek trzeba było całkowicie ewakuować, przenosząc ich mieszkańców w inne miejsce? Zapełnić tym samym miejsca w innych osadach czy miasteczkach, nieraz przepełniając je ponad możliwości.
Nie inaczej było w wiosce, w której właśnie znalazła się Ayame. Ludzie tutaj mieszkający wcześniej, przed wybuchem wojny, trudnili się głównie pozyskiwaniem drewna z okolicznego lasu, natomiast teraz? Teraz była to zbieranina najróżniejszych profesji i ludzi, którzy siłą zostali wyrwani ze swoich domów i którzy musieli zacząć układać sobie życie gdzieś indziej. Shinobi walczyli, a oni… Oni musieli robić swoje. Nikt przecież nie powie, żeby przestali, że drewno nie jest już nikomu potrzebne – bo było, może nawet bardziej niż wcześniej, budując mniej lub bardziej tymczasowe posterunki, czy garnizony. Nikt nie powie, żeby nie odławiali dzikich zwierząt w lesie, bo mają dosyć jedzenia – bo potrzebowali go nawet bardziej, mając więcej gąb do wykarmienia niż wcześniej, a w karczmie w porze obiadowej było teraz gorzej niż wcześniej w porze wieczornej, gdy mężczyźni wrócili już do domów i chcieli pójść wypić piwo w dobrym towarzystwie po całym dniu roboty. Wieczory teraz były takie, że trudno było do tej karczmy nawet wejść.
W tej całej zawierusze nikt nie patrzył na to, że wielodzietne rodziny musiały nagle ścisnąć się i żyć tuż obok innych, a może nawet właśnie z innymi, dzieląc z nimi dom, który wcześniej mieli tylko dla siebie.
Było właśnie koło południa. Godzina na tyle wczesna, by wioska była dość opustoszała, jako, że większość osób pracowała w okolicznym lesie, ale też na tyle późna, by nikt już nie spał, a każdy zajmował się swoimi sprawami. To nie tak, że w wiosce nie było nikogo – bo byli ludzie, głównie kobiety, które zajmowały się domem. Były też dzieci, mniejsze i większe, które urządzały sobie gonitwy pomiędzy uliczkami, albo udawały shinobich i kunoichi, którzy byli dla nich niedoścignionym marzeniem, wydając się przy tym wszystkim takie beztroskie – co przy obrazie, jaki miało się przed oczyma wydawało się tym bardziej przykre i łamiące serce. Ayame widziała to wszystko i więcej, była przecież jedną z nich – z tych kunoichi, jedną z anonimowych bohaterek dzieciaków. Jedno dziecko jednak nie bawiło się z resztą. Młodsza dziewczynka, na oko ośmioletnia, ubrana w brudną, kiedyś jakiegoś jasnego koloru, prostą sukienkę, siedziała na zwyczajnej drewnianej ławeczce zbitej z trzech desek przed domem. Na miejscu tuż obok niej, leżał mały czarny piesek, który położył głowę na jej kolanach i patrzył na nią, czasami popiskując z cicha; dziewczynka wyglądała na przygnębioną – a na pewno była brudna, umorusana na części twarzy i drobnych rączkach. Stopy też miała brudne.
Nie miała butów.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 378
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Furu

Postprzez Ayame » 20 wrz 2018, o 23:07

Ayame przez kilka najbliższych dni nie mogła dojść do siebie po tym, co się stało na ostatniej misji. Czasu jednak nie była w stanie cofnąć, jednak gdyby mogła, to co by zmieniła? Na pewno wbiłaby do głowy swoim towarzyszom, co to jest dyscyplina i wypełnianie rozkazów. Gdyby nie tamta dwójka, która wyrwała na wroga mimo że miała się wycofać, do niczego by nie doszło i obyłoby się bez tak ciężkich ran. Mimo to czuła się winna i choć misja zakończona została sukcesem, to jeden towarzysz został ranny, a drugi okaleczony do końca swoich dni. To właśnie tym drugim najbardziej się gryzła, bo o ile zranioną nogę można wyleczyć, o tyle nie przywróci się komuś ręki, która służyła do władania bronią. A przynajmniej ona nie słyszała, że jest to możliwe. Z tego przygnębiającego otępienia wyrwały ją jednak wieści od ojca, który nadal pozostawał na froncie. Póki co, wszystko było z nim w porządku, jednak ciężko było się nie martwić, kiedy on narażał życie dla dobra prowincji. Jeśli zginie, ona zostanie sama na świecie.
Nie mogąc dłużej znieść tych wszystkich dołujących myśli, Ayame ubrała się w strój shinobi i wyszła z domu. Z początku planowała pokręcić się po Stolicy, ale ostatecznie stwierdziła, że przyda jej się trochę wiejskiego krajobrazu, dlatego też udała się do jednej z mniejszych wiosek, aby sprawdzić jak radzą sobie mieszkańcy i czy przypadkiem nie potrzebują pomocy. Wojna to paskudna sprawa, którą ludność cywilna również dość mocno odczuwa. Niemniej zadaniem shinobi było ich chronić i pomagać im, dlatego też kunoichi postanowiła zrobić małe rozpoznanie. Może praca na rzecz mieszańców chociaż trochę zdejmie jej ciężar z serca.
Wioska Furu była małą mieścinką w górach, w której przodował zawód drwala, co było widać po drewnianych, prostych domkach, które mimo wszystko miały swój wyjątkowy urok. Spacer po górzystym terenie był samą przyjemnością, a przynajmniej dla Ayame, która mimo takiego a nie innego wychowania, miała okazję nie raz wychodzić na takie spacery. Od razu jej się rzuciło w oczy, że wioska mimo wszystko jest jakaś taka cicha i spokojna, jakby w napięciu czekała na koniec wojny. Owszem, pojawiali się przechodnie, głównie kobiety, zmierzające za swoimi sprawunkami i grupki dzieci. Mężczyźni zapewne pracowali w lesie.
Idąc jedną z ulic, Ayame dostrzegła bawiące się dzieci, jednak to nie one przykuły jej uwagę, a mała, samotnie siedząca dziewczynka. Brudna buzia, rączki, a nawet pozbawione butów stópki, a do tego wyraźnie wymalowany na twarzyczce smutek i przygnębienie. Głaskała pieska, który od czasu do czasu popiskiwał, wyraźnie czując jej nastrój. Na ten widok chyba każdemu kroiło by się serce, a już na pewno Ayame, która powoli podeszła do dziewczynki i kucnęła, zachowując jednak bezpieczną odległość, żeby jej nie przestraszyć.
- Powiesz mi, dlaczego jesteś smutna? - Zapytała ciepłym i kojącym głosem. - Jeśli będziesz się smucić, pieskowi też będzie smutno.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 380
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Wioska Furu

Postprzez Asaka » 21 wrz 2018, o 13:59

Misja D
Ayame
3/15


Poczucie winy było jedną z najgorszych emocji, jaka mogła przyjść w udziale komuś, kto był stworzony do walki. Do wojny. Kto był żywą bronią – a przecież Ayame tym właśnie była; kunoichi wyszkolona do wypełniania rozkazów, do chronienia swoich, do zabijania wrogów. Czy ktoś taki miał tak naprawdę luksus, by móc czuć poczucie winy? Jedni powiedzieliby, że żadna to wygoda, że to całkowicie zbędne uczucie, które robiło więcej złego niż dobrego. A drudzy widzieliby w tym szansę dla siebie, że nie są jeszcze tak przesiąknięci złem tym świata, że są w stanie odczuwać coś, cokolwiek, nawet tak paskudnego i tak wbijającego w czarne myśli jak to.
Każdy czekał na koniec wojny, nie inaczej było tutaj. Marzyli o tym, żeby nie żyć już w strachu o siebie i swoich bliskich; o to, żeby nikt z góry nie zarządził kolejnej ewakuacji i kolejnej wędrówki z taką ilością dobytku, jaki są w stanie unieść i nie więcej; żeby znowu nikt nie zabierał im dachu nad głową; żeby wrócić do domów, które zostawili za sobą – choć istniała duża szansa, że nic już z nich nie zostało. A część chciała, by po prostu dano im spokój i pozwolono robić swoje w miejscu, w którym na nowo układali sobie życie. W wiosce Furu sporo było takich właśnie osób: które całkowicie tutaj nie pasowały, bo jeszcze nie przyzwyczaiły się do innego sposobu życia, ale które jednak widziały w tym przyszłość. Niech tylko ta wojna się już skończy.
Dziewczynka głaskała psiaka po głowie w chwili, gdy Ayame zbliżyła się na tyle, by kucnąć przed dziewczynką. Ta podniosła twarzyczkę i wlepiła duże, błękitne oczy w kobietę – w ładną panią, jak nazwała ją w myślach w pierwszej chwili. Jej jasne, mysie włosy zebrane w krótki warkoczyk rozwiane były przez wiatr, którego mocniejsze podmuchy były momentami dość odczuwalne, gdy tak siedziało się w jednym miejscu i nic nie robiło, ale dziewczynka zdawała się nie zwracać na to większej uwagi. Ten sam wiatr szumiał pośród zielonych jeszcze liści na okolicznych drzewach i przeganiał chmury po niebie, pozwalając słońcu to chować się, to pokazywać.
– Tęsknię za mamą – mała pociągnęła nosem. Lekko sepleniła, a to zapewne przez brak jednej górnej jedynki, która najwyraźniej nie zdążyła jeszcze wyrosnąć. – I martwię się o Kou – na dźwięk ostatniego słowa piesek zapiszczał ponownie, najwyraźniej było to jego imię.
Ayame miała teraz okazję przyjrzeć się temu bliżej – piesek wyglądał tak, jakby swoją młodość miał już za sobą. Sierść miał matową, popiskiwał zamiast szczekać, jakby nie miał już na to za bardzo siły i leżał tak, ospały. Wcale nie wyglądał tak, jakby mógł w każdej chwili wstać i zeskoczyć z ławeczki na ziemię i zacząć biegać.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 378
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Furu

Postprzez Ayame » 22 wrz 2018, o 20:41

Kiedy dziewczynka odpowiedziała, że tęskni za mamą, Ayame momentalnie poczuła silne ukłucie w sercu. Ona sama nawet nie miała okazji poznać własnej matki i czuła z tego powodu niesamowitą pustkę, której nie potrafił mimo wszystko wypełnić nawet opiekuńczy ojciec. Jeśli dziewczynka straciła matkę, będąc tego świadomą, to było to jeszcze cięższe do zniesienia. Na twarzy kunoichi odmalował się smutek, więc wstała i usiadła obok dziewczynki, spoglądając jeszcze na pieska. Wyglądało na to, że trochę lat miał już za sobą i kondycja już nie ta, a to oznaczało, że mógł w niedługim czasie pożegnać się z tym światem, przysparzając dziewczynce jeszcze więcej smutku.
- Ja za swoją też. - Odpowiedziała dziewczynce. - Umarła tuż po tym, jak się urodziłam.
Uznała, że jeśli zwierzy się z czegoś takiego, dziewczynka obdarzy ją większym zaufaniem i będzie bardziej skora do rozmowy. Kunoichi zależało na tym, żeby dowiedzieć się, co się stało z jej mamą, czy ma jeszcze ojca, lub innego opiekuna i dlaczego jest w takim, a nie innym stanie, mając tutaj na myśli ubrudzenie i bose stopy. Widok był naprawdę przygnębiający i do tego jeszcze ten piesek.
- Mam na imię Ayame. A Ty? - Przedstawiła się. - Opowiesz mi swoją historię?
Po tym pytaniu sięgnęła do sakwy przy pasie i wyciągnęła kilka maślanych ciastek, zawiniętych w serwetkę. Poczęstowała małą i sprawdziła, czy piesek też miałby ochotę na mały smakołyk. Pogłaszcze też delikatnie psiaka po łebku, przy okazji sprawdzając jego sierść i zaglądając mu w oczy. Nie była medykiem, ale nie trzeba było nim być, żeby zgadnąć, gdy ze zwierzęciem jest coś nie tak. Wtedy matowiała i wypadała mu sierść, oczy były zaropiałe, a ruchy ostrożne i ospałe. Do tego dochodziło popiskiwanie i to bezradne spojrzenie, które wlepia w bliską osobę.
- Jeśli Kou źle się czuje, to może zabierzemy go do medyka? - Zapytała. - Medyczni shinobi potrafią wyleczyć nie tylko ludzi. Może uda się pomóc Twojemu pieskowi.
Co jak co, ale jeśli istniała szansa na to, aby pomóc zwierzakowi w jakiś sposób, to warto było spróbować. Patrzenie tylko jak popiskuje i powoli traci siły, oraz chęci do życia, było naprawdę dołujące. Ayame przez ostatnie dni wystarczająco długo się dołowała, więc może teraz dla odmiany spróbuje zrobić coś dobrego, co w końcu wywoła uśmiech na twarzy.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 380
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Wioska Furu

Postprzez Asaka » 23 wrz 2018, o 11:30

Misja D
Ayame
5/15


Dziewczynka w ciszy obserwowała jak Ayame podnosi się i jak zajmuje miejsce obok niej, z jej drugiej strony; z lewej siedziała więc kunoichi a z prawej leżał zmęczony życiem piesek. Nie odsunęła się, gdy już zajęła miejsce. Wyglądało to tak, jakby mała była trochę zafascynowana czarnowłosą – i z pewnością tak właśnie było. W końcu widziała tą jedną, bardzo charakterystyczną rzecz dla ninja: kabura na broń na udzie. Pewnie, nie każdy ją nosił, ale lwia część tak i skłamałabym, gdybym powiedziała, że dziewczynce nie świeciły się trochę te wielkie oczy – z ciekawości rzecz jasna, bo nie było w nich łez. Smutek już dawno się z nimi rozprawił.
Ayame obrała naprawdę dobrą taktykę – bo jej słowa podziałały na blondynkę, choć w żaden widoczny na pierwszy rzut oka sposób.
– Mayu – przez chwilę wpatrywała się jeszcze w Ayame, zapewne marząc o tym, by być tak piękna jak ona, albo tak wysoka jak ona.
Na chwilę wyglądało to nawet tak, jakby Mayu zapomniała języka w gębie. Była trochę onieśmielona, że kunoichi do niej podeszła i że się do niej odzywała, w przeciwieństwie do dzieci, które najwyraźniej omijały ją szerokim łukiem i bawiły się bez niej.
– Jesteśmy tu nowi. Ja, tata i Kou – odpowiedziała krótko i zapatrzyła się na maślane ciasteczka, które czarnowłosa jej podsunęła, po czym sięgnęła małą dłonią, by wziąć jedno z nich.
Piesek poruszał suchym nosem, jednak nie ruszył się ani o milimetr, najwyraźniej niezainteresowany ciastkami. Jego dłuższa sierść miała taką fakturę, na jaką wyglądała – zdecydowanie była matowa i pozbawiona blasku, tępa w dotyku i nieco skołtuniona. Jego ciemne, brązowe oczy nie były żywe i nie patrzyły ciekawie – ot wyglądało to tak, jakby piesek był bardzo zmęczony i senny – ale z całą pewnością nie były zaropiałe.
– Naprawdę? – na jedną krótką chwilę twarz dziewczynki rozjaśniła się pełna nadziei, że może jednak dałoby się jakoś pomóc jej przyjacielowi, za chwilę jednak oklapła znowu, jakby sobie coś sobie przypomniała. – Tata mówi, że on jest już stary – no i dziewczynka zdecydowanie nie myślała też teraz o tym, z czego miałaby zapłacić medykom za ewentualną pomoc pieskowi. To przecież nie ona miała pieniądze, a jej opiekun.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 378
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Furu

Postprzez Ayame » 23 wrz 2018, o 15:35

Uśmiechnęła się ciepło do dziewczynki, gdy ta podała swoje imię. Pomimo umorusania, było z niej naprawdę ładne dziecko i za kilka lat stanie się naprawdę piękną dziewczyną, która nie opędzi się od adoratorów. Na razie jednak było jej naprawdę ciężko przystosować się do nowego otoczenia, co nie było wcale takie dziwne. Może Ayame będzie jednak w stanie jej pomóc. Przynajmniej teraz wiedziała, że dziewczynka ma jeszcze ojca, a że go nie było teraz w pobliżu, mogło sugerować, że gdzieś pracuje i Mayu musiała się sama zająć sobą i swoim pieskiem.
- No tak. Pierwsze chwile w nowym miejscu zawsze są ciężkie. - Przyznała kunoichi. - Trzeba jednak się postarać, aby inni Cię polubili, bo dzięki temu będziesz miała z kim porozmawiać i pobawić się. Zawsze będzie Ci trochę łatwiej.
Kiedy dziewczynka wzięła sobie jedno ciastko, a Kou odmówił jedzenia, kunoichi też wzięła sobie jedno ciasteczko, a resztę znowu zawinęła w serwetkę i schowała do torby przy pasie. Pogłaskała delikatnie pieska, zajadając smakołyk i zastanawiając się nad tym, co powiedziała dziewczynka.
- Rzeczywiście, na starość nie wiele można poradzić. - Stwierdziła Ayame. - Jednak medycy nie tylko leczą, ale też dodają sił. Może mimo wszystko warto byłoby spróbować. Nie dowiemy się, jeśli nie spróbujemy. Prawda?
W każdej wiosce powinien być chociaż jeden medyk, żeby w razie nagłych przypadków, szybko udzielić pomocy medycznej, dlatego też Ayame rozejrzała się po najbliższej okolicy, która była w zasięgu jej wzroku. Na razie nie chciała korzystać z Byakugana, gdy nie było to naprawdę konieczne. Jeśli sama dziewczynka nie wie, gdzie można znaleźć medyka, to może zapytają kilka miejscowych kobiet. One na pewno będą wiedzieć, wymieniając się codziennie plotkami.
- Jeśli pozwolisz, wezmę Kou na ręce i pójdziemy. - Zaproponowała. - Po drodze umyjemy Cię jeszcze przy studni, żebyś ładnie wyglądała i chyba powinnaś założyć butki, żeby nie skaleczyć sobie nóżek. Jest też trochę chłodno.
Nie wiedziała, jaka jest sytuacja materialna rodziny, ale bardzo możliwe, że nie przelewało im się w domu. Jeśli będzie trzeba, to Ayame kupi dziewczynce jakieś normalne, proste butki na miejscowym targu. Priorytetem jednak teraz było odnalezienie medyka i sprawdzenie, czy może coś zrobić dla Kou, którego kunoichi ostrożnie i z troską będzie niosła na rękach. Jeśli Mayu nie będzie wiedzieć, gdzie go szukać, Ayame zaczepi kilka miejscowych kobiet i zapyta o drogę. Tak będzie najłatwiej i tym samym pokaże dziewczynce, jak należy sobie poradzić w takiej sytuacji. Nie powinna się bać innych, a śmiało pytać, jeśli czegoś potrzebuje.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 380
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Wioska Furu

Postprzez Asaka » 23 wrz 2018, o 18:22

Misja D
Ayame
7/15


Ciepły uśmiech – tylko tyle, albo aż tyle potrzebowała mała, osamotniona dziewczynka, która znalazła się w nowej dla siebie wiosce, z dala od domu i ludzi, których znała. To nie tak, że nie znała tutaj nikogo: miała przecież ojca, który ciężko pracował na ich utrzymanie i na kupienie rzeczy, których zabrać wcześniej ze sobą nie mogli, gdy nagle zarządzono ewakuację ich wioski. Miała też Kou, starego pieska, który wyglądał tak, jakby jednak coś mu dolegało. Była też rodzina, która zrobiła im miejsce w swoim domu – starsze już państwo, które miało dziewczynkę jednak na oku, tak, że przynajmniej nie chodziła głodna, a na pewno miała je kobieta, która pojawiła się w drzwiach domu akurat w chwili, gdy Ayame rozmawiała z dziewczynką. Stała i przysłuchiwała się w ciszy.
– Tak myślisz? – Mayu zapatrzyła się na Ayame tak, jakby była jakąś boginią, albo przynajmniej królową, której każde życzenie jest rozkazem. Tak to przynajmniej wyglądało, ale wcale tak nie było, a przynajmniej nie do końca. Dziewczynka zarumieniła się i spuściła wzrok, zamajtała też w powietrzu nóżkami. – Naprawdę myśli pani, że mogą coś zrobić? – rzecz jasna chodziło o medyków, o których mówiła Ayame. Sama ta informacja zdawała się dawać nadzieję dziewczynce i przygnębienie i smutne oczy ustępowały jakiemuś nikłemu blaskowi. Rozchmurzyła się i pogłaskała swojego psiaka, a gest ten miał nieco więcej energii niż przedtem.
Wysłuchawszy Ayame kiwnęła głową, po czym złapała pieska na ręce i zsunęła się z ławeczki.
– Zaraz przyjdę! Czekaj grzecznie, Kou – zaraz odwróciła się i podała go kunoichi, a sama z nową energią pobiegła do domu, przed którym dotychczas siedziały, w drzwiach wymijając starszą panią, która odsunęła się, by ją przepuścić.
– Mayu jest bardzo nieśmiała – gdy tylko blondynka zniknęła w domu, starsza kobiecina odezwała się, wychodząc z progu. Ubrana była zwyczajnie, jak większość starszych kobiet – w długą spódnicę, zwykłą koszulę i fartuch. – Bardzo przeżyła rozstanie ze swoimi kolegami i teraz nie potrafi znaleźć sobie miejsca – kobieta wyraźnie widziała oczy Ayame, domyśliła się więc, że ma do czynienia z kunoichi z rodu Hyuuga – i pewnie dlatego nie miała żadnych obiekcji, by Mayu gdzieś z nią poszła. Komu jak komu, ale jednej z ich obrończyń przecież mogła zaufać. Mayu co prawda nie była z nią w żaden sposób spokrewniona, ale mieszkały pod jednym dachem i kobiecina na pewien sposób troszczyła się o dziewczynkę. – Medyk nie mieszka niestety w samym mieście. Trzeba iść przez jakieś piętnaście minut drogą na zachód, o tam – wskazała ręką kierunek, o którym mówiła.
Z miejsca, w którym się znajdowały, widać było drogę wychodzącą z osady, a następnie rozwidlającą się na dwa kierunki – na północ i na zachód. Obie drogi nikły w lesie, który rósł po tej stronie wioski, a który był źródłem utrzymania mieszkańców.
Chwilę później pojawiła się Mayu – ze zwykłymi butami na stopach i z nieco znoszonym płaszczem na ramionach; nadal nieco umorusana, ale przynajmniej nie wyglądała już tak żałośnie jak wcześniej. Uśmiechnęła się do kunoichi z nowym zapałem i dziarsko ruszyła w kierunku, który jej wskazano, to jest do studni, by mogła umyć chociaż twarz, która wyglądała tak, jakby dziewczynka kopała wcześniej rękami w ziemi, a następnie przejechała sobie niechcący ręką po buzi. Dzieci. Kilka sekund później nie wyglądała już jak kocmołuch i mogła pokazać się wśród innych, a na pewno u medyka, do którego teraz zmierzały.
Wyszły z miasta idąc koło siebie: Ayame z pieskiem na rękach i Mayu drepcząca tuż obok, która musiała robić dwa małe kroczki, na każdy jeden Ayame, by nadążyć za wysoką kunoichi. Droga była spokojna; idąc drogą na zachód do medyka las kończył się jakieś dwieście metrów od osady i ciągnął się po prawej stronie traktu, zaś po lewej widoczny był pagórkowaty teren, na którego części uprawiano jakieś rośliny, zaś druga część była jedną wielką łąką. Mayu, jeśli zagadana, chętnie odpowiadała na pytania Ayame.
Nic nie wskazywało na to, by było niebezpiecznie. Nikt nie wyskoczył na nie zza drzew z mieczem, ani z żadną inną bronią, nie słychać też było odgłosów żadnego dzikiego zwierzęcia, które mogłoby im zagrodzić drogę. Ayame mogła jednak dosłyszeć głośne szelesty, jakby ktoś przedzierał się pomiędzy drzewami niedaleko od nich. Po chwili obie usłyszały wołanie.
– Halo? Jest tam ktoś? – głos był zdecydowanie męski i jakby… pełen bólu.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 378
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Furu

Postprzez Ayame » 25 wrz 2018, o 20:00

Najwyraźniej słowa o umiejętnościach medycznych ninja, podniosły dziewczynkę na duchu, bo ta wyraźnie się ożywiła, wpatrując się w Ayame z nadzieję. Widać było wyraźnie, że samopoczucie ukochanego pupila było dla niej w tym momencie najważniejsze i od tego zależał również samopoczucie samej dziewczynki. Warto więc było spróbować, jeśli to miało szansę pomóc.
- Myślę, że warto zapytać. - Odpowiedziała. - Możliwe, że dowiemy się, co dolega Kou.
Mayu z wyraźnym entuzjazmem zeszła z ławki i podała pieska Ayame, na co kunoichi ostrożnie otuliła go ramionami i pomiziała, dodając mu otuchy. Starość starością, ale chyba wyglądał, jakby jednak coś mu dolegało. Może zjadł coś nieświeżego i się zatruł? Na takie pytania medyk akurat był w stanie odpowiedzieć. Zobaczy się. Tymczasem dziewczynka wyminęła starszą panią, stojącą w progu i zniknęła w jej domu, na co Ayame spojrzała na kobietę i ukłoniła się jej na tyle, aby wyrazić szacunek, ale żeby nie zaszkodziło to Kou. Kiedy zwróciła się do Ayame, ta pokiwała ze zrozumieniem, słysząc o nieśmiałości dziewczynki. Wojna była straszna.
- To zrozumiałe. - Przyznała. - Początki i nowe miejsca są zawsze trudne. Miejmy nadzieję, że mimo wszystko będzie miała do czego wracać, a póki co, spróbuję ją potem zapoznać z innymi dziećmi, żeby było jej troszkę łatwiej.
Kiedy kobieta powiedziała jej, że medyk nie mieszka w samej wiosce i że trzeba kawałek się przejść, Ayame westchnęła, ale skinęła głową. Co jak co, ale była zdania, że ktoś taki powinien być na miejscu, w razie nagłych przypadków. Niech się jakiemuś drwalowi siekiera omsknie i zanim doniosą go do medyka, to mógłby się wykrwawić. No ale nie ona o tym decydowała i nic na to nie można było poradzić.
- Dziękuję za informacje. - Podziękowała uprzejmie. - Niedługo wrócimy.
Tym samym dała do zrozumienia, że na czas tej drogi zatroszczy się o dziewczynkę, chociaż widać było, że kobieta nie miała żadnych obiekcji, żeby mała z nią poszła. Najwyraźniej fakt, kim była Ayame, miał tutaj dość spore znaczenie, co jednocześnie schlebiało, ale też nakładało spory obowiązek i powinność. Kunoichi była jednak gotowa podjąć się tego zadania, chociażby po to, żeby dziewczynka nie była smutna, a piesek przestał cierpieć. Tak więc gdy Mayu wróciła ubrana i umyła się przy studni, mogły ruszyć w drogę do medyka. Wybrały rozwidlenie na zachód i zagłębiły się w las. Ayame ostrożnie niosła pieska, starając się go trochę otulić połą swojej kurtki, od czasu do czasu zagadując dziewczynkę i błahostki, żeby czuła się swobodnie. Stale jednak zachowywała czujność i nasłuchiwała niepokojących dźwięków. W pewnym momencie zatrzymała się, słysząc gwałtowny szelest gałęzi, jakby ktoś właśnie przedzierał się między drzewami, idąc w ich stronę. Zaniepokojona kunoichi schyliła się do Mayu i ostrożnie przekazała jej Kou.
- Trzymaj się tuż za mną. - Nakazała jej. - Ktoś się zbliża.
Szybko się wyprostowała i osłoniła sobą dziewczynkę, jednocześnie odpalając Byakugana, aby zbadać sytuację, zanim ta zdąży do nich dotrzeć. Głos był męski i wyraźnie cierpiący. Ranny szukający pomocy? A może to jakaś pułapka? Tak czy inaczej, kunoichi była gotowa chronić dziewczynkę i pieska, wystarczy tylko że dostanie powód.
- Tak, wyjdź. - Odpowiedziała, chociaż już teraz doskonale go widziała. - Co się stało?


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 380
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Wioska Furu

Postprzez Asaka » 26 wrz 2018, o 10:49

Misja D
Ayame
9/15


Rzeczywiście, brak medyka na miejscu był problematyczny. Można było się jednak zastanowić nad takim stanem rzeczy. Być może medyk mieszkający około dwa kilometry stąd był jednocześnie zielarzem, a miejsce, w którym osiadł było bogate w rośliny, z których robiło się medykamenty? Dla takiej osoby było to bardziej niż korzystne – nie musiał więc latać z wioski w odpowiednie miejsce, zbierać rośliny i wracać z nimi tracąc czas, gdy trafił do niego ktoś potrzebujący takiej, a nie innej, pomocy. Ostatecznie piętnaście minut pieszo to nie tak znowu przerażająco dużo, a jakiś sensowny powód musiał istnieć. Może było też tak, że medyk przenosił się na zimę do wioski, a w cieplejszych miesiącach rezydował właśnie poza wioską, a może po prostu cenił sobie ciszę i spokój, której nie mógł zaznać zwłaszcza teraz, gdy ludność wioski znacznie się powiększyła. Powodów było spoko, a każdy inny równie dobry co poprzedni.
Mayu odebrała popiskującego znowu pieska od kunoichi i schowała się za jej plecami. Ciekawość jednak wygrywała i dziewczynka wystawiła głowę, chcąc zobaczyć co takiego się dzieje.
Ayame mogła dostrzec go nim mężczyzna wyłonił się zza drzew. Był to średniego wzrostu i wieku krępy mężczyzna o ciemnych włosach, który szedł z wyraźnym trudem, co chwilę zatrzymując się i przytrzymując drzewa. Lewą dłoń przyciskał do swojego boku, z wyraźnym bólem odmalowanym na jego twarzy. Ubrany był w ubrania charakterystyczne dla kupców, jednak nigdzie nie było widać ani wozu, ani koni, ani tym bardziej towaru, który mógłby przewozić. Jego szata, w miejscu, w którym tak kurczowo się trzyma, poplamiona była krwią i wyglądało na to, że to jego własną, która rozlała się po ubraniu wsiąkając w niego. W końcu jednak udało mu się wyjść zza drzew i krzaków, tak, że używanie Byakugana nie było konieczne, by go dostrzec.
– Potrzebuję… Pomocy – mężczyzna najwyraźniej usłyszał dwa głosy w oddali, głosy, które nie brzmiały wrogo, i dlatego sam zdecydował się odezwać szukając pomocy. Mówiąc robił przerwy, nabierając oddech. – Zaatakowali mnie – wczesnym rankiem… Gdy zmierzałem do – wioski drwali z towarem. Udało mi się – uciec, ale… - ale najwyraźniej został raniony. Wyglądało na to, że to nie na tej drodze go złapano, być może więc na tej drugiej? Jedno było pewne – mężczyzna był wyraźnie ranny i z tą jedną rzeczą na pewno nie kłamał.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 378
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Furu

Postprzez Ayame » 26 wrz 2018, o 19:12

Dzięki Byakuganowi, Ayame mogła zobaczyć mężczyznę, zanim ten jeszcze wyszedł zza drzew. Szedł z wyraźnym trudem, trzymając się za bok. Pod dłonią było widać krwawą plamę na ubraniu, co wyraźnie wskazywało na to, że został dość poważnie ranny. Białe oczy kunoichi mogły zobaczyć jeszcze jeden szczegół, dość istotny, a mianowicie obieg chakry mężczyzny, jeśli się na nim skupi. Po co? Aby określić, czy to naprawdę kupiec, na jakiego wyglądał, czy może jednak shinobi, podszywający się pod kupca. Obieg chakry zwykłych ludzi był bardzo słaby, zaś u shinobi mocny i wyraźny. Tak czy inaczej, mężczyzna był ranny i potrzebował pomocy. Jeśli to rzeczywiście zwykły kupiec, Ayame nieco się rozluźni, jednak jeśli zobaczy, że coś jej nie pasuje, będzie nadal czujna i gotowa na każdą ewentualność. Nigdy nie wiadomo, na kogo się trafi. Dezaktywowała Byakugana, gdy tylko mężczyzna pojawił się w zwykłym polu widzenia.
- Ten Pan jest ranny. - Zwróciła się do Mayu. - Musimy mu pomóc. Nie oddalaj się ode mnie.
Po tych słowach ponownie skupiła wzrok na mężczyźnie. Przede wszystkim trzeba było go szybko opatrzyć, żeby zatamować krwawienie i doprowadzić do medyka. Ayame nie znała się na leczeniu, ale miała coś, co mogło w tym momencie pomóc, dlatego też podeszła do mężczyzny, zachowując jednak czujność, żeby nie dać się w żaden sposób zaskoczyć.
- Kawałek dalej mieszka medyk, do którego właśnie idziemy. - Poinformowała rannego. - Pomogę Panu tam dojść, ale najpierw trzeba zatamować krwawienie. Proszę oprzeć się plecami o drzewo i odsłonić ranę.
Szybko wyjmie z kabury na udzie drewniane pudełeczko i odkręci je, ukazując maść. Była to specjalna maść jej klanu, która mogła spowolnić lub zatrzymać krwawienie i przyspieszała proces gojenia, jednak jeśli jego rana jest poważna, to może nie wystarczyć. Tak czy inaczej, gdy kupiec odsłoni ranę, Ayame nałoży na nią grubą warstwę specyfiku i zakręci pudełeczko, by następnie z torby przy pasie wyciągnąć jeden rulon bandaża. Ciasno owinie mężczyznę w pasie, przykrywając ranę płótnem i mocno zawiąże. Tylko tyle była w stanie dla niego zrobić, jeśli chodzi o opatrzenie rany. Dlaje będzie musiał interweniować medyk.
- Proszę nadal uciskać ranę i oprzeć się na mnie drugim ramieniem. - Nakazała. - Mayu, idziemy. Dasz radę nieść Kou przez pewien czas?
Miała nadzieję, że dziewczynka sobie poradzi, tym bardziej, że musieli troszkę przyspieszyć. Ayame zaś chwyci mężczyznę za rękę, która zwisała jej z ramienia i obejmie go swoim ramieniem na wysokości bioder, żeby nie urażać rany i nie sprawiać mu więcej bólu. Tak postara się go poprowadzić jak najszybciej drogą w stronę domu medyka. Owszem, przeszła jej przez myśl opcja, żeby wysłać samą Mayu, aby po niego poszła i przyprowadziła go tutaj, jednak była odpowiedzialna za tą dziewczynkę i gdyby po drodze coś jej się stało, nigdy by sobie tego nie wybaczyła. Gdyby jakimś cudem ranny facet okazał się być zbirem, podszywającym się pod kupca i będzie próbował zaatakować. Ayame od razu odskoczy. Cały czas była czujna, zdając sobie sprawę, że można trafić na naprawdę różnych ludzi.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 380
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Wioska Furu

Postprzez Asaka » 26 wrz 2018, o 23:06

Misja D
Ayame
11/15


Oczywiście, Byakugan pozwalał na bardzo wiele możliwości. To była naprawdę niesamowita zdolność – te oczy. Dlatego członkowie rodu Hyuuga byli tak groźni. I dlatego tak groźna była ta cała wojna, pomiędzy dwoma rodami sensorów o naprawdę unikatowych zdolnościach. Mężczyzna był jednak zupełnie zwykłym człowiekiem, do tego dość wystraszonym. Widać było jedna na jego twarzy wyraźną ulgę, gdy zobaczył Ayame i jej małą podopieczną, która przytulała do siebie małego pieska. Widział oczy czarnowłosej – trudno było je przeoczyć, nawet w jego stanie i pewnie dlatego tak się rozluźnił. To nie byli kolejni bandyci.
Mayu nigdzie nie zamierzała się ruszać bez starszej ładnej pani. Dzielnie kiwnęła tylko głową, nie wypowiadając na głos ani słowa. Przypatrywała się rannemu mężczyźnie jednak bez strachu, jakby miała już „okazję” widzieć rannych ludzi. Cóż, była wojna, a na wojnie pojawiają się rabusie i inni, którzy chcieliby na niej skorzystać, nawet na terenie Hyuugów, którzy byli teraz zbyt zajęci walką z drugim rodem.
– Dziękuję! Dziękuję… - mężczyzna niemalże to wykrzyczał, a na pewno chciał, był jednak zbyt zmęczony. Jednak w jego głosie z pewnością było słychać wdzięczność.
Zgodnie z poleceniem Ayame oparł się o najbliższe drzewo i drżącymi rękoma odsłonił ranę na brzuchu. Nie była bardzo głęboka (a na pewno nie przechodziła na wylot), mężczyzna miał szczęście. Jednak wyglądała na ciętą, nie szarpaną. Jakby ktoś zamierzał wbić mu sztylet, bądź miecz w brzuch, jednak coś im przeszkodziło. Może kupiec odsunął się wtedy i dostał jedynie częścią tamtej broni? Fakt był jednak taki, że tracił krew. Sporo krwi, bo rana była długa na jakieś dziesięć centymetrów. Ayame nałożyła grubą warstwę mocno pachnącej ziołami mazi i owinęła mężczyznę w pasie bandażem – najwyraźniej coś to dało, bo choć materiał po chwili zabarwił się szkarłatem, to proces ten nie był bardzo szybki.
Nie wyglądało też na to, by ktoś go śledził, a przynajmniej Ayame, nim dezaktywowała Byakugana, nie widziała wokół siebie, ani przed sobą nikogo – może oprócz drwali pracujących przy drzewach bardzo daleko stąd. Czyżby puścili go dlatego, że wiedzieli, że i tak czeka go rychła śmierć? A może był to zupełnie inny powód...?
Mężczyzna zrobił to, co kazała mu Ayame. Był tak zmęczony i stracił do tej pory tyle krwi, że przyjąłby tak naprawdę każdą pomoc. Nie miał więc za dużego pola na wybrzydzanie – nawet gdyby chciał, a nie chciał. Przycisnął więc dłoń ponownie do boku – teraz już opatrzonego i pozwolił się objąć kunoichi, która była prawdziwym wybawieniem. Prawdziwym aniołem. I jego podporą.
– Dam – w głosie Mayu było słychać wyraźną determinację. Dziewczynka zdawała sobie sprawę z powagi sytuacji, czuła się wręcz dumna, że Ayame zdecydowała się pójść wraz z nią do medyka, bo gdyby nie to… To może nie spotkałyby tego pana?
Przeszły już kawałek drogi od wioski, jednak co najmniej drugie tyle miały jeszcze przed sobą. Kupiec nie zaatakował Ayame. Nie przeobraził się w nikogo innego, za kogo się nie podawał. Zacisnął tylko mocniej zęby, by pokonać ból, niejako oddał czarnowłosej część swojego ciężaru i dał się prowadzić drogą. Ta na szczęście nie była skomplikowana, ciągnęła się łagodnym zboczem wzgórza niemalże cały czas w takiej samej scenerii. Nie było też żadnych rozwidleń po drodze, które mogłyby kogokolwiek wprowadzić w błąd jakimś niespodziewanym zakrętem. Zajęło im to chwilę czasu, podczas którego mężczyzna musiał ze dwa razy przystanąć by złapać oddech, jednak nie wyglądało na to, żeby miał za chwilę paść na udeptaną drogę i już nie wstać. Głównie za sprawą Ayame, ale nadal poruszał nogami.
W końcu cała trójka zobaczyła w oddali prostą, niedużą chatkę w ciemnego drewna, która jednym bokiem przytulała się do skraju lasu. Była otoczona drewnianym płotem wysokim na nieco ponad metr, była tam też furtka zamykana na haczyk, który Ayame sama mogła odbezpieczyć i wpuścić wszystkich na teren tej samotnej posesji, gdy już się zbliżyli. Ogródek nie był pusty, bo Ayame i Mayu (bo mężczyzna nie miał siły na oglądanie otoczenia) mogły zobaczyć dwie kozy gryzące spokojnie trawę i ze trzy gdakające kury, które z impetem wpadły im pod nogi. Drzwi do chaty były zamknięte, ale wystarczyło przecież zapukać, prawda? Jeśli Ayame nie podtrzymywała teraz mężczyzny, który po drodze przedstawił się jako Taiki, to ten opadł na ławeczkę przystawioną do przedniej ściany budynku, by odetchnąć. Ciągle krwawił z rany, zabarwiając tym samym większą część darowanego mu bandaża.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 378
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Furu

Postprzez Ayame » 27 wrz 2018, o 16:34

Byakugan wyraźnie jej pokazał, że ma do czynienia ze zwykłym człowiekiem, więc można było uznać jego słowa za prawdę, tym bardziej, że dowodem była rana na boku. Będzie trzeba rozprawić się z tymi bandytami i to jak najszybciej. Nie można było pozwolić, żeby w czasie wojny, jeszcze terroryzowali zwykłych ludzi na szlakach. To jednak musiało poczekać. Trzeba było najpierw zająć się rannym i miała przecież pod opieką dziewczynkę i jej pupila.
Wyraźnie słyszała wdzięczność w podziękowaniu kupca, dlatego też szybko zabrała się do pracy i opatrzyła go najlepiej, jak tylko potrafiła. Rana nie była głęboka, ale za to długa i gładka, wskazując na cięcie jakąś bronią. Maść jej klanu powinna chociaż trochę ograniczyć krwawienie i powoli zacząć zasklepiać ranę, co da jej czas na doprowadzenie kupca do medyka, bez ryzyka na to, że facet się wykrwawi. Poświęciła też jeden rulon bandaża, mocno obwiązując mężczyznę w pasie i ciasno zawiązując supeł. Teraz już tylko pozostało odpowiednio objąć rannego, żeby mógł się na niej wesprzeć i ruszyć w dalszą drogę. Ayame uśmiechnęła się lekko do Mayu, gdy ta jej odpowiedziała na pytanie, czy da radę sama nieść Kou do tego czasu.
- Zuch dziewczynka. - Pochwaliła ją.
Ayame siły nie brakowało, dlatego też podtrzymywanie rannego kupca i prowadzenie go, nie było dla niej jakimś szczególnym wyzwaniem. Owszem, z czasem zaczęło jej być już trochę ciężko, ale na szczęście jej treningi fizyczne na coś się przydały i było widać teraz rezultaty, przekładające się na wytrzymałość kunoichi. Od czasu do czasu spoglądała na Mayu i nasłuchiwała uważnie, aby nie dać się niczym zaskoczyć. Dzięki swoim oczom, mogła wtedy stwierdzić że nic złego się nie dzieje w okolicy, w której się znajdowali, a droga była bezpieczna.
Kiedy wreszcie zobaczyli przed sobą chatkę medyka, Ayame ponownie uruchomiła Byakugana, aby szybko sprawdzić, czy ten jest w domu i czy nie będzie trzeba go szukać po najbliższej okolicy. Oby nie, bo nie uśmiechało jej się za nim biegać i nawoływać, kiedy ranny kupiec powoli tracił siły. Tak więc gdy Taiki, jak się przedstawił, usiadł na ławce, żeby złapać oddech, Ayame zapukała do drzwi chatki, zdając sobie przy tym sprawę, że ręce ma we krwi. O ile oczywiście ktoś jest w domu.
- Dzień dobry~! - Zawołała. - Potrzebujemy pomocy~! Mamy rannego~!
Najlepiej będzie, żeby medyk obejrzał najpierw kupca, a potem Kou, ze względu na jego stan. Kunoichi tymczasem odstąpiła od drzwi i czekała, aż te się otworzą. W sumie to chętnie umyłaby ręce, więc rozejrzała się też za studnią.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 380
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Wioska Furu

Postprzez Asaka » 27 wrz 2018, o 20:49

Misja D
Ayame
13/15


Używanie Byakugana było mądrym posunięciem. Ayame nie znała tej drogi ani okolicy, a skoro gdzieś tutaj kręcili się bandyci, którzy w ten sposób załatwili tego biednego kupca, to nie było co oszczędzać na ostrożności. Strzeżonego Amaterasu strzeże – czy jakoś tak. Lepiej było dmuchać na zimne, niż później pluć sobie w brodę, że się nie uważało. Po drodze kunoichi niczego podejrzanego nie zauważyła, natomiast w momencie, gdy zobaczyła chatkę medyka – mogła bez problemu stwierdzić, że ktoś znajduje się w środku. Jedna osoba tak dokładniej; osoba, której obieg chakry był nieco mocniejszy niż na przykład u Mayu czy Taikiego.
Szczęście dopisywało, nie trzeba było go więc szukać nigdzie w okolicy, choć dla Ayame nie powinien to być większy problem. Byłoby na pewno jednak uciążliwe, zwłaszcza, że kupiec, który teraz ciężko oddychał na ławeczce, zdecydowanie potrzebował pomocy. Na szczęście – nie było to konieczne.
Studnia oczywiście była. Nie było jej widać z tej pozycji, jednak Ayame miała niesamowite oczy, pozwalające jej widzieć poprzez ściany, prawda? Po drugiej stronie domu, z tyłu, jeszcze w obrębie ogrodzenia, znajdowała się niewielka studzienka, na której murku stało drewniane wiadro przymocowane sznurem do całej konstrukcji.
Czarnowłosa zapukała do drzwi chatki, zza których nagle dało się słyszeć poruszenie i ktoś ciężkim krokiem ruszył w ich stronę. Nie trzeba było czekać długo – dom nie był dużych rozmarów. Ayame prześwietliła go wcześniej i wiedziała, że w środku znajdują się trzy izby: jedna większa i dwie mniejsze – zapewne kuchnia i pokój dzienny i dwie sypialnie, być może jedna przeznaczona właśnie dla chorych.
Drzwi otworzył dość wysoki mężczyzna słusznej budowy – nieco już starszawy, bo w jego ciemnych włosach i brodzie widać było już pierwsze oznaki siwizny, ze zmarszczkami na czole. Jego bystre oczy spojrzały najpierw na kunoichi stojącą w drzwiach, z okrwawionymi rękoma, a później na Mayu trzymającą pieska.
– Gdzie? – dopiero później mężczyzna spojrzał w bok, gdzie dostrzegł siedzącego i powoli odpływającego kupca. – Pomóż mi – nie było czasu na pokłony i formułki grzecznościowe.
Mężczyzna wylazł z domu i podszedł do rannego, biorąc go pod ramię z jednej strony. Oczekiwał, że Ayame zrobi to samo z drugiej i pomoże mu go wnieść do środka, gdzie ułożą go na prostej leżance znajdującej się w tej pierwszej, największej izbie - zupełnie nie zważając na pojękiwania rannego kupca. To zdecydowanie była kuchnia i nie tylko, bo na stole porozkładane były różne woreczki z ziołami – jakby mężczyzna, przed przyjściem tej grupki – zajmował się właśnie nimi, jakimś segregowaniem, czy czymś. Gdy już ułożyli kupca medyk rozciął nożem bandaż, by móc przyjrzeć się ranie. Wpierw obmył ją wodą, pomruczał coś do siebie i złożył ręce na jego ranie – ręce, które otoczyło charakterystyczne zielone „światełko” leczniczej chakry. Nie była to skomplikowana technika, jednak wyjaśniałoby to dlaczego Ayame widziała od niego mocniejszy obieg chakry.
Na ich oczach rana Taikiego zasklepiła się.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 378
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Furu

Postprzez Ayame » 28 wrz 2018, o 23:14

Na szczęście medyk był w domu i nigdzie nie trzeba było go szukać, dlatego też Ayame odetchnęła z ulgą, tym bardziej, że osoba w środku chatki miała wyraźnie silniejszy obieg chakry, co wskazywało na wyszkolenie shinobi. Dobrze. Medyczny ninja był zdecydowanie lepszy, niż zwykły znachor, dlatego też kunoichi była już spokojniejsza zarówno o los rannego kupca, jak i fachową diagnozę odnośnie Kou. Zanim zdezaktywowała Byakugana, dostrzegła jeszcze za domem studnię, w której będzie mogła obmyć ręce, ale to za chwilę. Najpierw sprawy, z którymi tu przyszli.
Kiedy medyk otworzył drzwi, Ayame mogła teraz dokładniej przyjrzeć się postawnemu mężczyźnie w średnim wieku. Miała na to chwilę, bo ten już po chwili zapytał o pacjenta, którego zaraz po tych dostrzegł na swojej ławce przed domem. Kunoichi pomogła przetransportować kupca do chatki, łapiąc rannego pod drugie ramie, jak oczekiwał medyk, po czym skinęła na Mayu, żeby poszła z nimi. Gdy ułożyli Taikiego na leżance, medyk od razu zabrał się do pracy.
- Natknęłyśmy się na niego w lesie, idąc do Pana. - Wyjaśniła. - Powiedział, że napadli na niego bandyci i że zdołał im uciec. Opatrzyłam go na szybko i przyprowadziłam tutaj.
Postanowiła wyjaśnić co i jak, żeby medyk sobie nie pomyślał, że sprowadza mu jakiś podejrzanych typów. Chociaż w sumie mógłby się czegoś takiego spodziewać po kunoichi z klanu Hyūga? Tak czy inaczej, bez zadawania żadnych pytań, medyk po prostu wyleczył rannego i to w tak szybkim tempie, że było to godne podziwu. Jednak zasklepienie rany to jedno, a wyczerpanie po utracie sporej ilości krwi, to drugie. Taiki powinien teraz przede wszystkim odpocząć i nabrać sił, żeby wrócić do całkowitego zdrowia.
- Szłyśmy do Pana, ponieważ ta młoda dama chciałaby o coś poprosić. - Zwróciła się ponownie do medyka, wskazując na Mayu, trzymającą pieska. - Mayu, śmiało.
Z uśmiechem zachęciła dziewczynkę do tego, aby przedstawiła medykowi swoją prośbę. Nie chciała robić tego za nią, ponieważ takim posunięciem nie dodałaby jej śmiałości, której powinna nabrać. Kou należał do niej i to w jej interesie należało poprosić o pomoc. Ona jej tylko towarzyszyła podczas drogi i dodawała otuchy, że dla pieska jest jeszcze szansa. Tak więc gdy Mayu przełamie się i przedstawi swoją prośbę, Ayame podejdzie do kupca.
- Mam pod opieką tą małą dziewczynkę i muszę ją bezpiecznie odstawić do wioski. - Poinformowała. - Jeśli jednak zaczeka Pan tutaj na mój powrót, to postaram się rozwiązać sprawę bandytów, którzy na Pana napadli. Nie mogę pozwolić, żeby w tak trudnym czasie, jakim jest wojna, zbiry terroryzowały jeszcze niewinnych ludzi na szlaku.
Po tych słowach spojrzała na medyka. Jeśli uda mu się coś poradzić na obecny stan Kou, to pozostaje już tylko rozliczyć się za jego usługi, bo chyba raczej charytatywnie tego nie robi. Miała nadzieję, że pieskowi naprawdę się polepszy, właśnie ze względu na Mayu, którą mimo wszystko polubiła.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 380
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Następna strona

Powrót do Kyuzo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość