Górski Las

Druga co do wielkości prowincja Karmazynowych Szczytów od wieków znajduje się pod opieką słynnego Rodu Hyūga, który bardzo dokładnie dba o rozwój wewnątrz swego kraju, a także o bezpieczeństwo granic - zważając na sąsiedztwo z niezbadaną powierzchnią lądową (znaną pod nazwą Głębokich Odnóg) na południowym zachodzie. Podobnie jak w pozostałych prowincjach Karmazynowych Szczytów, dominuje tutaj krajobraz górzysty i roślinność wysokogórska, lecz Kyuzo może pochwalić się bogatszą fauną - wiele zwierząt chętnie poszukuje kryjówek w głębokich jaskiniach prowincji, chroniąc się przed dość kapryśną pogodą.

Re: Górski Las

Postprzez Kyoraku » 23 lip 2018, o 22:18

Niczego nie świadomy Kyo spał sobie smacznie oparty o drzewo. Miał zwyczaj kimać z pół przymkniętymi oczami, więc wyglądał trochę jakby parodiował słynnego Undertakera. Usta nieco rozchylone i delikatnie podniesione powieki, ukazujące białka skierowanych w górę oczu. Nie był to widok zbyt szlachetny, jednak wśród swoich chłopak nie wstydził się już niczego. Sen przyszedł szybko, jednak po krótkim czasie zaczęło się dziać coś niepokojącego. Ciało Kyo zaczęło lekko drżeć, a z jego ust dało się usłyszeć pojedyncze mruknięcia. Zupełnie jakby coś mu się przyśniło:

Kyoraku stał na środku ciemnego korytarza. Zaledwie kilka metrów przed nim leżała postać jego matki - pięknej, młodej kobiety o białych włosach i błękitnych, pełnych oczach. Wspomnienie jej uśmiechniętej twarzy było najcieplejszym obrazem, jaki młodzieniec zapamiętał z dzieciństwa. Tym razem jednak Sanaya - bo tak miała na imię - wyglądała inaczej. Jej włosy były posklejane ciemnoczerwoną mazią (zapewne tą, do której przez pół życia wzdycha Tsuki), a na twarzy miała liczne rozcięcia. W błękitnych oczach dało się teraz dostrzec jedynie szaleństwo. Kunoichi leżała na posadzce, obrócona twarzą w kierunku syna. Jej nogi kryły się w cieniu mrocznego holu, a Kyoraku czuł, że coś z nimi jest nie tak.
- Uciekaj, biegnij... - wymamrotała, czołgając się powoli w stronę syna. Kiedy pokonała pół metra, chłopak zobaczył, że jego przeczucie było słuszne. Dolne kończyny Sanayi przypominały dwa ostrugane kawałki mięsa. Kikuty, z których sączyła się krew. Shinobi nawet nie spojrzał dokładnie, w którym miejscu były ucięte. Po prostu odwrócił się i zaczął biec przed siebie. Towarzyszył mu jedynie głuchy odgłos kroków i gwałtowny, płytki oddech.
*To nie jest prawdziwe...nie jest prawdziwe...* powtarzał sobie, jakby czując, że wyobraźnia płata mu figle. Te same słowa wydobyły się również z prawdziwego ciała Kyo.

Po krótkiej chwili drżenie sprawiło, że chłopak osunął na ziemię, uderzył głową o podłoże i otworzył oczy. Natychmiast pozbierał się do kupy - wstał i otrzepał się z zalegającej na jego ubraniach trawy. Takie sny nie przydarzały mu się zbyt często, jednak to nie był pierwszy raz. I te nogi, odcięte nogi jego matki... Za każdym razem postać Sanayi Senkuro ukazywała mu się w ten sam sposób. Zupełnie jakby...
- Nie, to nie możliwe - rzucił do siebie pod nosem, urywając niedorzeczną myśl.
*Ciekawe gdzie te dwa łosie* pomyślał, rozglądając się.
Kyoraku
 

Re: Górski Las

Postprzez Shutara » 24 lip 2018, o 17:35

Shi Hou szybko uporał się z wyznaczonym przez siebie zadaniem i napełnił źródlaną wodą zarówno swoją manierkę, jak i większy bukłak, który służył im do przemywania jedzenia, tudzież będącym źródłem podstawowej higieny. Korzystając z okazji, zażył krótkiej kąpieli i ociekając wodą zaczął wędrówkę z powrotem. Wiedział, że mógł sobie na to pozwolić, bo zadanie dla Tsuki'ego zajmie chłopakowi nieco więcej czasu, niż jego. Wróciwszy na skraj obozu, ujrzał zbliżającego się z kupą...wszystkiego w rękach brata. Westchnąwszy, uśmiechnął się szerzej i kiwnął głową potakująco.
- Widzę, że nie próżnowałeś. - Rzucił, lustrując rzucone na ziemię artefakty. Dobrze, drewna powinno teraz wystarczyć na kilka dni. Wiewiórka? No cóż, niewiele z niej zostało. Zatrzymał wzrok na grzybach, które wprawiły go w lekki niepokój. Nie musiał być znawcą, żeby wiedzieć co oznacza czerwony kolor kapeluszy. - Grzyby są trujące, mój drogi. Powiedz mi, że nie próbowałeś żadnego! - Powiedział z nutą niepokoju w głosie. Rzadko kiedy tracił panowanie nad barwą i samym stylem wypowiedzi, aczkolwiek troska o brata potrafiła zaburzyć i to. Jego uwagę przykuła plama krwi, ciemniejszej barwy niż sam grzyb. Szybkim spojrzeniem powiązał ją z dłonią Tsuki'ego, po czym z dezaprobatą pokręcił głową:
- Trzeba oczyścić ranę, bo wda Ci się jeszcze jakaś gangrena i tyle z tego będzie bracie. A rybkami zajmie się Kyo. Poproś go, to może pozwoli Ci je przebić. Aczkolwiek musisz chyba pierw z nim pogadać o tym nożu, który mu zwędziłeś. - Dodał, uśmiechając się podczas wypowiadania ostatnich słów. Patrzył w stronę miejsca, gdzie spał trzeci z ekipy; może Kyo zostały jakieś maści po ostatnim incydencie, którymi mógłby potraktować ich autodestrukcyjnego brata. Jeśli nie, trzeba będzie udać się do którejś wioski i...je zdobyć. Na tę myśl skrzywił się nieco, bo oznaczała ona najzwyczajniej w świecie kradzież. Jako trójka wyrzutków błąkających się po okolicy, nie mieli grosza przy duszy. Żyli z tego, co dostali od mniej lub bardziej gościnnych ludzi, lub upolowali sami, tudzież ukradli.
Patrząc tak, zauważył iż sylwetka spod drzewa zaczyna się poruszać, a więc oznaczało to iż można bezpiecznie wrócić, bez obawy o przerwanie należytego snu.
- Wyspany? Musiałeś znów się przetrenować. Wiesz, że nie powinieneś się tak nadwyrężać. - Zasypał gradem pytań i odpowiedzi na wejściu. Coś w sylwetce brata go zaniepokoiło. A może był to wyraz jego oczu? Zupełnie, jakby doszukiwał się on w Shi Hou czegoś, co sprawiało iż sposób, w jaki patrzy go...przeraża. Nie chciał jednak burzyć tej sielanki, a brata weźmie na spytki nie wcześniej, niż po kolacji.
Shutara
 

Re: Górski Las

Postprzez Tsuki » 24 lip 2018, o 19:42

Na świecie istnieje wiele rodzin, których członkowie są tak bardzo sobie oddani, jednak ten obrazek, który tutaj widzimy - w sensie troska braci i ten zniszczony łeb, zasługuje na ewidentny poklask. Chyba nawet sam Tsuki zacznie bić tutaj brawo. Nie ma bowiem wielu na tyle cierpliwych osób, które dawałyby od siebie choć odrobinę tego ciepła, jakim darzą go bracia. Hmm, tylko fajniej by jeszcze było, jakby chłopak choć odrobinę się zrewanżował i zrobił coś np. dla nich. Najlepszy przykład? Najpewniej nie kaleczyć się, jak jakiś debil i użyć od czasu do czasu trochę tego organu, który ma w głowie. No bo przecież mózg to taka pracowita część organizmu. Ha! Szczególnie w przypadku Tsukiego, któremu nie raz przesyła zdrowo popieprzone obrazy i zmusza do nie lada chorych akcji. No, ale dobra, dobra! Tym razem spróbuje nieco podziałać, by brachole byli z niego dumni. Dlatego też stając, jak wryty, i mając przed sobą Shi, grzecznie pokiwał głową na wznak, że niczego nie zbroił. Ten geścik powinien chłopaka uspokoić, a Tsukiemu dać w łepetynie wiadomość, że wykonał nie lada ciężkie zadanie. No bo użycie mózgu, w przypadku świra-mordercy można zakwalifikować do czynu niebywałego, prawda? No, to teraz skoro się postarał, to za namową brachola(w tym przypadku wspomnienie o skradzionym nożu), wzrok chorego łba skierował się na miejsce, gdzie przebywał śpioch. "Hehehe....." - Zarechotał cichutko, wręcz niesłyszalnie, gdy zorientował się, jak sylwetka Kyo wykonywała malutkie ruchy. Wniosek z obserwacji tylko jeden - poszukiwany jegomość już nie śpi, więc można było bez problemu wbić się do niego na chama. Nie tracąc ani chwili dłużej i chyba nawet docierając szybciej niż Shi, Tsuki zbliżył się do Kyo, mijając go z głupa i kierując wzrok na zbitą ziemię - czyli tam, gdzie dopiero Shinobi sobie smacznie spał. Dziwne zachowanie, co? No bo przecież co tam niby miał dostrzec? Ubita ziemia. Nic więcej. Ha, a może jednak coś było? Wśród tej ubitej ziemi coś się gnieździło. Coś lepkiego i rozgniecionego. Tsuki wsadził tam rękę, rozkopując ziemię, zmieszaną z odrobiną trawy i po dosłownie minucie, wyciągnął coś na wzór rozprutego lisa.
- Tu zapasy, brat! Nie można tutaj spać! Tsuki zawczasu urżnął tego lisa, by go sobie zjeść z braćmi, gdy zabraknie jedzenia! Zgnieciony pod dupą, jednak nie smakuje tak dobrze... Chociaż...? - Zatrzymał gadkę, w którymś momencie przybliżając zwierza bliżej twarzy i niespodziewanie robiąc na nim długą krechę śliny od dołu do góry. W skrócie - polizał trupa. - Yyyyy... za bardzo słonawy. - Dodał, krzywiąc się lekko i podbiegając do Kyo ze swoją zdobyczą. Przybliżył lisa bliżej jego twarzy, kontynuując gadkę. - Kyo doprawi, by był bardziej słodkawy! Pozwoli też przeciąć Tsukiemu rybie flaki, ha... ha... i... - Tutaj niespodziewanie zatrzymał, odsuwając nieco łeb do boku(jakby w geście poczucia winy) i ukazując skradziony nóż(zakrwawiony, no bo przecież ma ranę na tej dłoni), dokończył. -... braciak się nie gniewa na Tsukiego, że ten ukradł mu nóż. Chciał nim tylko kogoś oskórować. Nic więcej! Tak! Tak! - Tutaj się mocno zarzekał, jednak kłamstwo wypisane na jego twarzy było aż nadto widoczne dla jego braci.
Mina na końcowym zdaniu.
Obrazek

#008B8B <- Rozmowa.
Avatar użytkownika

Tsuki
 
Posty: 15
Dołączył(a): 19 lip 2018, o 10:29
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5980
GG: 0
Multikonta:

Re: Górski Las

Postprzez Yasuo » 25 lip 2018, o 19:53

Kyoraku, Shutara, Tsuki
Misja rangi D
1/15


Można powiedzieć, że trójka towarzyszy żyła w swoim sielankowym świecie. Tyle różnych osobowości, że aż trudno uwierzyć, że jakoś dają radę się dogadać. Co było tego przyczyną? Narrator nie wie. Narrator jest jedynie po to, by wykreować dla nich przygodę, która trochę ubarwi nudę codzienności i sprawi, że szarość odejdzie w zapomnienie. Czy jednak ich życie jest szare? Czy kolor krwi i martwych lisów można nazwać szarym? Jedno jest pewne. Nasi Trzej Muszkieterowie oddawali się swoim codziennym czynnościom. Rozmawiali i pracowali, by ich obóz jakoś funkcjonował. Jednak wkrótce ich codzienny rytm życia miał zostać przerwany przez wizytę pewnych bardzo ważnych osobistości. No może te osobistości nie były zbytnio ważne w skali całego świata, ale być może dla Kyoraku i jego towarzyszy mogli wydać się naprawdę grubymi rybami. Kim bowiem jest bogacz obstawiony świtą ochroniarzy dla osób, którzy nie mają grosza przy duszy, jeśli nie kimś ważnym z kogo zdaniem powinni się liczyć? Mógł oczywiście być też źródłem bogactwa, o ile oczywiście dadzą radę pokonać tych, którzy go chronią lub ich przyszłym pracodawcą, który sypnie z rękawa trochę monet na ziemię, jeśli tylko zrobią to o co ich poprosi. Sypnie te monety tak jakby zrzucał psu resztki ze stołu i będzie patrzył jak nasi bohaterowie zabijają się i walczą o każdą sztukę Ryo? A może sprawiedliwie zapłaci każdemu taką samą kwotę lub kwotę w zależności od jakości wykonanej pracy? A może da jednemu z nich mieszek wypchany złotem i ta wybrana osoba będzie musiała podzielić się z kumplami? Lub zachowa wszystko dla siebie? Czas pokaże.
I w tym miejscu narrator musi bardzo przeprosić uczestników za zbytnie wybieganie w przyszłość i tworzenie niepotrzebnych spoilerów. Cofnijmy się więc w czasie i zacznijmy wszystko od samego początku. Trójka przyjaciół żyła sobie razem ze sobą. Niczym mąż, mąż i kochanek. Tfu... to opowieść na inną książkę i oczywiście nie zostanie spisana moją ręką. Zostawmy to zagorzałym yaoistkom. Wracając jednak do opowieści, czas im mijał na rozmowie, pracy, zabawie lub snuciu planów. Czyli nic szczególnego. W pewnym momencie (tutaj prosiłbym o określenie pory dnia: poranek/popołudnie/wieczór/noc/itp. - możecie też opisywać co działo się przed przybyciem zleceniodawcy, czyli reasumując, możecie jakoś zgrabnie dokończyć poprzednią fabułę) zauważyli w oddali grupkę ludzi zbliżającą się do ich obozu. Nie mogli jednak powiedzieć, że ludzie ci celowo właśnie kierowali się w stronę Kyoraku, Shutary i Tsukiego. Po prostu Trzej Muszkieterowie stali im na drodze. Ich obóz był dokładnie na szlaku, który wytyczył sobie dowódca tamtej wyprawy. Wkrótce mogli zobaczyć cały orszak. I pamiętacie jak narrator mówił o jakimś bogaczu? Spodziewacie się tłustego oblecha jadącego w karecie i odzianego w złoto i diamenty? Cóż za plot twist, bo na czele orszaku jechała pewna urocza dama. Dosiadała białego jak śnieg konia. Jej różowe włosy były smagane leciutkim wiaterkiem (w przypadku, gdyby akcja działa się w nocy, nasi bohaterowie mogą doskonale wszystko widzieć, bo orszak wyposażony jest w pochodnie). Miała urodę, ale też i bogactwo, które było widoczne chociażby po jej ubiorze, a także złotych akcesoriach. Wyglądała na całkiem sympatyczną. Niemniej jednak jaka była w rzeczywistości? Tego narrator jeszcze nie zdradzi. Towarzyszył jej spory oddział ubranych na szaro strażników. Każdy z nich miał na twarzy coś w rodzaju szarej maski. Do tego te szare stroje. Szarzy wojownicy dosiadali szarych koni i każdy miał przy boku naprawdę ostry miecz. Było ich około 20. Z takim przeciwnikiem na pewno Trzej Muszkieterowie musieliby się liczyć. Jednak czy muszą z nimi walczyć? Prowadząca orszak kobieta póki co nie zdawała się nawet widzieć naszych bohaterów. Rozmawiała ze swoimi towarzyszami (chociaż z tej odległości nie dało się usłyszeć tego co mówią) i zdawała się nie zwracać uwagi na otoczenie. Od tego byli jej rycerze. Od ochrony swojej pani.
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Gan

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
Pomysłowy Dobromir
 
Posty: 709
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 19
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Miecz-tasak w kawałkach (znajdujący się w pochwie na plecach) - jego imię to Tsume ( 爪 ) co oznacza "Pazur" albo "Szpon". Główna, bojowa "część" tego miecza ma ostrze o długości około 20 cm.
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: Górski Las

Postprzez Kyoraku » 26 lip 2018, o 08:31

Widząc braci Kyo dźwignął się z ziemi i pomachał im. Był zadowolony, że przynieśli rybki i świeże grzyby. Mimo iż obiad był niedawno, to po treningu ninja zawsze robił się bardzo głodny. Chłopak postanowił więc zabrać się za przyrządzanie jedzenia. Ładnie oczyścił ryby z łuski, oddzielił trujące grzyby od jadalnych i nalał wody do naczynia, które postawił nad paleniskiem. Po raz kolejny rozpalił ogień i już miał zacząć gotować grzyby, kiedy nagle zamarł w bezruchu.
- Mamy towarzystwo. I to spore - powiedział, czując zbliżający się orszak. Jego wzrok od razu powędrował na Shi Hou. Obaj bracia wiedzieli, że będzie teraz trzeba opanować Tsukiego. Spojrzenie Kyo przeszło teraz na trzeciego z towarzyszy.
- Nie próbuj niczego głupiego Tsuki, jesteśmy tu ciągle, pamiętaj - warknął chłopak, wstając z ziemi. Jakimś cudem orszak kierował się tuż obok nich, mimo że przebywali dość daleko od głównego traktu. Coś mu się w tym wszystkim bardzo nie podobało. Kiedy cała świta wyłoniła się zza drzew, Kyo odłożył nóż i podniósł prawą rękę, jakby oddzielając braci od dziwnych przybyszów. Dał im tym samym sygnał, by po prostu tkwili w miejscu i zignorowali ich. Nawet tę piękną kobietę, która zapewne była już w centrum uwagi całej trójki shinobi.
Kyoraku
 

Re: Górski Las

Postprzez Shutara » 26 lip 2018, o 10:40

Powróciwszy na chwilę do sielanki, Shi Hou przycupnął pod drzewem (na szczęście innym, niż to, pod którym załatwiał się Tsuki) i począł sprawdzać swój zgromadzony różnymi sposobami przez lata ekwipunek. Czyszczenie broni sprawiało mu nie lada radość; łączenie pożytecznego wydłużania życia stali z przyjemnym widokiem polerowanego ostrza, które w jednej chwili odbijało przyglądające się mu oblicze, w kolejnej zaś przebijało cudze.
- W porę się zorientowałeś, bracie. - Odpowiedział Shi Hou, powoli się podnosząc. Nie był aż tak skupiony na swoich czynnościach, jak jego brat, toteż wypatrzył nadchodzący orszak nieco wcześniej. Zdążył schować całe swoje wyposażenie w odpowiednie przegródki oraz torby, więc był w 100% gotowy na przyjęcie powitalne. Tylko czy był sens okazywać wrogość nieznajomym? Dwudziestce uzbrojonych nieznajomych, pośród których w iście szlacheckiej pozie z wolna stąpał koń niosący równie szlachecką kobietę? Złe przyzwyczajenia zbyt mocno poczęły wwiercać się w świadomość młodzieńca, który przyzwyczajony ludzką wrogością częściej zostawiał nowo napotkane osoby bez dobytku lub życia. W końcu gdyby nie to, nie mógłby teraz przeciągać się leniwie, ignorując gest brata i wychodząc kilka kroków naprzód. - Jeśli mieli nas dostrzec, zrobili to dawno temu. Wolisz dalszą samotnię od okazji do zarobku, lub przynajmniej miłej pogawędki z damą? - Zapytał z uśmiechem, odwracając głowę do brata i przy okazji mrużąc oczy w swoim stylu. - I tak w prawdziwej walce moglibyśmy nie mieć szans. Szczególnie, jeśli to samurajowie. Wystarczy, że nas otoczą i zacieśnią krąg. - Dokończył swój wywód, wracając wzrokiem do posuwającego się z wolna konwoju. Stojąc w ten sposób, mógł zachować kontakt wzrokowy z Kyo i jednocześnie zasłonić sobą Tsuki'ego. Bogowie wiedzą, co mu strzeli do głowy, gdy ich wszystkich zobaczy.
Shutara
 

Re: Górski Las

Postprzez Tsuki » 27 lip 2018, o 08:12

Co tak wystraszyło brata, że ten zignorował całą pogadankę Tsukiego i stanął przed nim, jakby chciał go przed czymś chronić? Dziwne zachowanie, zważywszy na to, że na tym zadupiu nikogo przecież...? Ho! Wzrok chłopaka niespodziewanie zignorował trzymanego lisa i powędrował daleko w przód, w nadchodzący orszak. Kto, jak kto, ale bracia dobrze wiedzą, co się może dziać, jeśli chory łeb zwęszy ludność. I mieli problem, bo do głowy Tsukiego zaczęły napływać różnorakie myśli. Oddech stał się nieregularny, a chód, którym się do nich zbliżał, wyglądał, jakby przepowiadał nadejście jakiegoś monstrum. Kyoraku od razu wiedział, że będzie nieciekawie, zważywszy na to, że ścisk chłopaka, który ten poczuł na własnym barku, był niebywale silny. Pech, bowiem ich brat ewidentnie wpadł w amok. Przepowiadała to również mimika twarzy, jaką im ukazał. No, a że w połączeniu z czarnym okiem wyglądało to nad wyraz upiornie, to nawet nie trzeba wspominać.
- Ha... Ha... Wrogowie... Chce zabić... Chce... - Dukał, a ścisk dłoni na barku Kyoraku coraz bardziej się naprężał. Chłopak w pewnej chwili musiał już zacząć odczuwać, jak palce wżynają się w skórę i lada moment dojdzie do przelania krwi, która tylko podsyci jego chore zapędy. - Ha.. Ha... Pff... - Zatrzymał w pewnym momencie oddech, jakby próbując opanować chore jazdy. Wzrok przeszedł z orszaku na wytrzymującą ból twarz brata, po czym ścisk się poluźnił, aż dłoń całkowicie zeszła z ramienia. Chłopak cofnął się o dwa kroki, chcąc najpewniej zachować odległość, by nie zrobić więcej krzywdy swojej rodzinie. - Ja... Ja... Wybacz, Kyo... - Wydukał tylko tyle, odwracając łeb i próbując kierować wzrok na cokolwiek innego w pobliżu. Tym sposobem pokazywał, że ma poczucie winy, bądź, jak kto woli chce przeprosić. W razie też, jakby i to nie pomogło, to może wylądować łbem na drzewie. - Bracia widzicie, że wróg nadchodzi. Jestem gotowy... Pozwólcie upuścić trochę krwi... - Dodał po krótkiej ciszy, jaka pewnie nastała po niefortunnym zdarzeniu, jednocześnie znowu na nich spoglądając. Mimo iż wydawać się mogło, że nieco ogarnął ten chory łeb, to jednak nie mogli być tego całkowicie pewni. Twarz, jaką im okazał mówiła zanadto, że nadciągają kłopoty i lepiej czym prędzej zakończyć tą schadzkę.
Obrazek

#008B8B <- Rozmowa.
Avatar użytkownika

Tsuki
 
Posty: 15
Dołączył(a): 19 lip 2018, o 10:29
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5980
GG: 0
Multikonta:

Re: Górski Las

Postprzez Yasuo » 28 lip 2018, o 12:56

Kyoraku, Shutara, Tsuki
Misja rangi D
3/15


Można powiedzieć, że Trzej Muszkieterowie znaleźli się w naprawdę kłopotliwej sytuacji. Bo w końcu w ich kierunku zbliżał się naprawdę sporych rozmiarów oddział. A przecież jest takie powiedzenie, że "jak shinobi nie jest czegoś pewien, to musi założyć najgorszą możliwość". Czy więc Kyoraku, Shutara i Tsuki z góry założyli, że tamci są wrogo nastawieni? Może w takim wypadku ich jedyną możliwością był atak z zaskoczenia bądź założenie pułapki? W końcu tamci mieli okrutną wręcz przewagę liczebną.
Kobieta wraz z szarym oddziałem nieubłaganie zbliżała się do obozowiska naszych bohaterów. Jednak dla ich własnego dobra powiem, że wcale nie miała złych zamiarów. Ona także planowała założyć obóz w pobliżu, by rozwiązać pewną naprawdę dla niej ważną sprawę, ale o tym jeszcze nasi bohaterowie nie wiedzieli. No i zbliżyła się na tyle, by doskonale dostrzec trójkę wyrzutków. Natychmiast dała znak ręką, zatrzymując w ten sposób swój orszak. Zeskoczyła z konia, pokazując trzy palce. Taka sama liczba strażników zaraz ustawiła się za nią. Także nie byli pewni czy jej pani nic nie zagraża, więc woleli jej towarzyszyć. W najgorszym wypadku miało dojść do walki trzech na trzech (w końcu kobieta nie zamierzała walczyć), a kolejni szarzy wojownicy mieli wkrótce do tej potyczki dołączyć. Różowowłosa nie chciała ich przestraszyć naszych bohaterów, ani od razu wywoływać negatywnej atmosfery. Była to po prostu delegacja. Dyplomata i jego strażnicy. Tak to można było rozumieć. Więc póki co Trzej Muszkieterowie mogli wyluzować i czekać na rozwój wypadków.
Dama nic sobie nie robiła z tego, że jej piękne, nowe i pewnie bardzo drogie buty zaraz zostaną całe pobrudzone ściółką leśną, błotem, gównem i innym dziadostwem. Nie była taka jak jej przyjaciółki. Po prostu nie przejmowała się bzdurami, chociaż lubiła dobrze wyglądać. Ale jaka kobieta nie lubi dobrze wyglądać? Rozejrzała się w koło, lustrując cały obóz. Nic szczególnego. Westchnęła i w końcu postanowiła przemówić.
- Lady Sakura - chwyciła koniec swojej sukni, uniosła go w górę i jednocześnie pochyliła głowę, a potem lekko zgięła kolana. Po prostu dygnęła, przedstawiając się. Była naprawdę dobrze wychowana i nawet takim ludziom jak nasza trójka potrafiła okazać należyty szacunek. Jednak późniejsze jej słowa zupełnie nie pasowały do takiej dostojnej osoby. - Grzybiarze? Najemnicy? A może bandyci?
Po prostu pytała ich kim są. Jednak zrobiła to naprawdę w nietypowy sposób. Nie używała nawet pełnych zdań. Rzuciła tylko trzy hasła, które według niej były najbardziej prawdopodobne. Jej ochroniarze natomiast na słowo "bandyci" od razu zareagowali trochę nerwowo, kładąc ręce na rękojeściach swoich mieczy. Bez skojarzeń proszę.
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Gan

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
Pomysłowy Dobromir
 
Posty: 709
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 19
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Miecz-tasak w kawałkach (znajdujący się w pochwie na plecach) - jego imię to Tsume ( 爪 ) co oznacza "Pazur" albo "Szpon". Główna, bojowa "część" tego miecza ma ostrze o długości około 20 cm.
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: Górski Las

Postprzez Jun'ichi » 11 sie 2018, o 21:41

Przybywam ;)

Pędzę ile sił w nogach! - odpowiedział Jun'ichi i już po chwili obydwie kobiety straciły go z zasięgu wzroku bo popędził z całych sił w stronę swoich czterech kątów. Będąc na miejscu niemal nie zabił się najpierw o schodek wejściowy, później o próg, o drzwi i jakąś koszulkę rzuconą niechlujnie na ziemię w jego komórce ("pokoju"). Nie zwracając jednak na to uwagi chłopak chwycił oparty o ścianę drewniany kij oraz prowizoryczną torbę ze starych szmat, którą zwykł przewiązywać sobie przez szyję i pod jedną ręką. Rozmiarami pasowała mniej więcej do otrzymanego zwoju, dlatego od razu wsadził go tam i całość skrył jeszcze pod noszonym na co dzień, czarno-białym kimonem, na samej klatce piersiowej. W ten sposób przesyłka miała być ciągle pod jego nosem, względnie bezpieczna.

Po powrocie do dwójki kobiet, Jun ukłonił się łapiąc jednocześnie głębokie wdechy.
Jestem... już... możemy... ruszać... - z niemałym trudem wydyszał te kilka słów po czym uniósł głowę by spojrzeć na miny swoich towarzyszek i ocenić ich nastawienie oraz humor który był i tak ciężką do odczytania sprawą.
Mimo swoich trudności w tym temacie, chłopak miał wrażenie, że to Natsumi-sama jest tą milszą, bardziej otwartą aczkolwiek skrywającą jakąś tajemnicę kobietą. Póki co kwestia zaufania do niej była jeszcze sprawą otwartą.

Kiedy ruszyli z miejsca i wyszli spod bezpiecznego zadaszenia, Natsumi-san poinformowała o czymś wstrząsającym, co sprawiło że Jun'ichi znowu niemal potknął się o własne nogi odwracając wzrok ku kobiecie.
Wojnę?! Ale jak to wojnę?! Yamanaka... niewiele o nich wiem, to chyba byli Ci blondyni o niebieskich, dziwnych oczach i dziwnych zdolnościach. Czego oni od nas chcą? Życie im niemiłe?! - w głosie chłopca dało się wyraźnie wyczuć ogromne zdziwienie i lekkie przerażenie bo wojna była w jego mniemaniu największą formą destrukcji jaką ludzie mogli wymyślić by unicestwiać siebie wzajemnie. Była czymś ostatecznym co miało kończyć wszelkie spory zwyczajnie eliminując jedną ze stron.
Czyli... idziemy na front, tak? Może to właśnie dlatego Hizashi-sama wybrał do tego zadania mnie. Moja śmierć nie byłaby przecież żadną stratą... - z punktu widzenia wiecznie wykorzystywanego i szykanowanego chłopca, sprawy właśnie tak się prezentowały. Dopiero słowa Akami-san, która do tej pory raczej była cicha i odcięta od rozmów, sprawiły że Jun'ichi zastanowił się nieco nad tym co mimowolnie sam sobie wmawiał.
Skoro tak mówisz, Akami-san... - w głosie chłopca nie dało się wyczuć pewności siebie ani pełnej wiary w to, że Hizashi-sama faktycznie nie wybrał go jako osobę której strata będzie najmniej bolesna dla klanu.
Ale nawet jeśli to prawda, bardzo chcę wykonać to zadanie. Natsumi-san, Akami-san, użyczcie mi swojej wiedzy i siły by nasi otrzymali ten zwój i mogli zwyciężyć z wrogiem! Proszę! - przy tych słowach Jun zatrzymał się i wykonał głęboki ukłon w stronę kobiet między którymi miało lada moment dojść do większego ścięcia z powodu zdradzonych tajemnic dowódcy.
Obrazek

[color=#4080BF]

I do not want the sun to rise if she will not be there
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 576
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Górski Las

Postprzez Hayami Akodo » 13 sie 2018, o 13:27

MISJA WOJENNA DLA JUN'ICHIEGO RANGI C
"“Every morning a warrior should recommit himself to death"
7/30


Spoiler: pokaż
Obrazek


theme

Natsumi uśmiecha się lekko. Ma na Ciebie baczenie, przygląda Ci się, czy aby dasz sobie radę, czy nadążysz za swoją grupą, czy wszystko będzie w porządku...Martwi ją Twoje kalectwo, przez które zresztą zostałeś odrzucony przez idealnie dążący do celu, wzorowy ród. Kiwa głową, słysząc pytanie o Yamanaka.

- Najwyraźniej tak, życie im niemiłe - uśmiecha się. - I tak, to byli oni.

Podchodzi do Ciebie, kiedy się kłaniasz, i Cię przytula. Gładzi twoje dłonie, spokojna, wciąż matczyna, opanowana, pełna nietypowego ciepła. Czy to jej gra, czy naprawdę jej na tobie zależy? Czy to idealne pozory, wypracowane przez lata na potrzeby takich zadań jak to? Maska przywdziewana w zależności od okoliczności? A może Natsumi naprawdę jest szczera i rzeczywiście przejmuje się kimś takim jak ty: cherlawy kaleka, wyrzutek społeczeństwa, czarna owca najwspanialszego klanu, wyrodek wytwornych Hyuuga o nieskazitelnych manierach?

- Nie obawiaj się, mój drogi. Chętnie Ci pomożemy. Nie wiem, dlaczego Hizashi-sama Cię wybrał, ale jeśli nawet coś się stanie, będziemy przy Tobie.

Czy Ci się zdawało, czy Akami uśmiechnęła się z pogardą? Przez jej twarz, nie do końca widoczną w deszczu, przemknął chyba jakiś cień. Ale nie, nie ma to znaczenia, bo w tej chwili obie kobiety ruszają do przodu.
Opuszczacie wioskę, spiesznie kierując się w stronę gór, walcząc z zacinającą, ciepławą ulewą, do tego zrywa się wiatr. Znowu. Z każdym Waszym krokiem pogoda się pogarsza. Twarz Natsumi robi się poważna, gdy podnosi spojrzenie w kierunku kłębiących się na niebie gęstych, granatowoszarych chmur. Gdyby nie to, sprawa poszłaby znacznie szybciej. Akami przygląda Ci się uważnie, jakby oceniała, czy dasz sobie radę, jakby na coś czekała. Ale na co?
Po długich bojach, przebojach i innych zwojach udaje się Wam wreszcie dotrzeć do górskiego lasu. Wprawdzie misja jest pilna, ale w tej sytuacji, gdy zbliżać się może letnia burza, bezpieczniej byłoby chyba pomyśleć o jakimś schronieniu, przeczekać burzę i ruszyć dalej, prawda? Choć z drugiej strony właśnie jej pilność, ważność tego zadania zmuszałaby do pośpiechu i nie zważania na niepokojącą atmosferę gór, które chwilami widzisz już wyraźniej, a chwilami zamazują się w ścianie wody.
Kobiety patrzą na Ciebie wyczekująco. To Ty jesteś dysponentem zwoju, to Ty powinieneś teraz podjąć jakąś decyzję - choć z drugiej strony nie chcą zapominać o Twoim stanie zdrowia i o tym, że mimo wszystko masz tylko marne piętnaście lat.

Jaką decyzję podejmiesz?

Przecież nie możecie i tak czekać zbyt długo.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 817
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 18
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Górski Las

Postprzez Jun'ichi » 15 sie 2018, o 12:58

Emocje jakie kotłowały się w niewielkim ciele młodego kaleki były dla niego zupełnie do tej pory nieznane. Ekscytacja, niepewność, odrobina strachu ale też radości, a wszystko to połączone z niespotykaną uprzejmością ze strony kolejnej kobiety z klanu - Natsumi-san. Jej ciepłe słowa i uprzejme gesty sprawiały, że Opiekun zaczynał mieć lekki mętlik w głowie bo oto wszystko do czego przyzwyczajano go przez lata - życie w upokorzeniu i zapomnieniu - nagle odchodziło w niepamięć i ciężko było wskazać co było tego tak nagłym powodem. Jedynie Akami-san zdawała się być mniej pozytywnie nastawiona do całej tej misji i pozostałych jej uczestników - to nieco intrygowało chłopca. Dostrzegał w niej lekkie niezadowolenie, ale dostrzegał w tym wszystkim co robiła pełną naturalność więc może faktycznie miała ku temu jakieś powody. Jej dziwna relacja z Natsumi nabierała przez to nieco innego charakteru w oczach kaleki, który zaczął podejrzewać że nawet za tymi ciepłymi słowami i gestami może kryć się coś więcej, czego ma on po prostu nie zauważyć dla dobra zadania. Nieufność względem członków klanu nadal była zakorzeniona w głowie Jun'ichiego i co jakiś czas dawała o sobie znać, jednak przyznać musiał sam przed sobą że póki co każdy był w stanie dość szybko zamydlić mu oczy swoim zachowaniem tak jak robiła to teraz Natsumi, lub wcześniej Ayame.

Po opuszczeniu wioski nie było już mowy o uniknięciu letniego deszczu, który zacinał zawzięcie nawet pomiędzy drzewami gdzie zdawać się mogło, że korony drzew stanowią solidną osłonę. Jun dość szybko zrozumiał, że mimo towarzystwa zapewne wprawionych w boju kobiet, to do niego należy decyzja o tym co stanie się lada moment. Misja została przydzielona jemu, nie Natsumi czy Akami jednak stare przyzwyczajenia posłuszeństwa nie dawały o sobie zapomnieć.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Nasi wojownicy nie powinni czekać, każda sekunda naszej zwłoki może oznaczać ich śmierć. Myślę, że powinniśmy zaryzykować.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

[color=#4080BF]

I do not want the sun to rise if she will not be there
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 576
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Górski Las

Postprzez Hayami Akodo » 16 sie 2018, o 16:43

MISJA WOJENNA DLA JUN'ICHIEGO RANGI C
"“Every morning a warrior should recommit himself to death"
9/30


Spoiler: pokaż
Obrazek


theme

Natsumi jest, zdaje się, zadowolona. Gorzej z Akami, która wydaje się być wściekła, jednak macha na wszystko ręką z miną pod tytułem "a idźcie wy wszyscy do diabła!". Ruszacie więc do przodu, pochylając się co jakiś czas od wiatru i deszczu, a warunki - choć tragiczne - pozostają cały czas takie same. Mimo to kobiety z jakiegoś powodu nie aktywowały swoich Byakuganów, woląc polegać tylko na Twoim doujutsu i na tym, co wyśledziłeś. Nie chcą marnować sił? A może wolą ukrywać przed Tobą swoje rzeczywiste możliwości, nie mając do Ciebie mimo wszystko wielkiego zaufania?

- Mądra decyzja, Jun'ichi-chan - wyjaśnia z uśmiechem Natsumi, przyglądając Ci się uważnie na tyle, na ile jest to możliwe pod wpływem deszczu. - Rozumowanie też mądre. Mimo to...


Jej słowa przerywa uderzenie pioruna. Na szczęście nie uderzył zbyt blisko, lecz z następnymi może być już gorzej. A może nawet będzie gorzej. Może. Akami wydaje się tak bardzo rozgniewana, niezadowolona z tego wszystkiego - ale ukrywa to wszystko pod maską chłodnego, wystudiowanego spokoju, opanowania, z jakim nadąża za wami. Wysłuchuje przy okazji raportu, jaki mimo wszystko obowiązany jej jesteś złożyć - może i ty jesteś dysponentem zwoju, ale czy to kiedykolwiek mialo jakieś inne znaczenie niż to, że musisz go dostarczyć na miejsce?

Okazuje się, że nie wykryłeś żadnych zwierząt, a przynajmniej na razie ich tutaj nie ma - coś je spłoszyło? Schowały się przed burzą? Zginęły od polowań, od uderzeń piorunów? Nie wiadomo. Przynajmniej tego nie widać. Nie ma też żadnych większych przeszkód - na Waszej drodze znajdują się jedynie dwa przewrócone pnie drzew, które trzeba będzie ominąć w jakiś sposób albo usunąć z drogi, a i to w dość dużej odległości.
Na razie nie wyczuwasz także żadnych źródeł chakry. Albo przeciwnicy umieją się świetnie maskować, albo po prostu ich tu nie ma.


Droga jest długa. Bardzo długa. I w momencie, gdy wydaje ci się, że gorzej już być nie mogło, wyrasta przed Tobą mglisty zarys szlaku transportowego. Obie kobiety oddychają z ulgą, jakby tylko na to czekały. Jakby to, co miało nastąpić, to ryzyko z niepewnym wyrzutkiem, sprawiło, że mimo wszystko wyczekiwały jego pojawienia się z ulgą.

MAPKA

Obrazek

LEGENDA:
Czerwona trasa - droga, którą przebędziesz ogólnie
Żółte strzałki - poprawki Musa
Różowe strzałki - przestrzeń dla MG kappa
Poruszasz się tylko według żółtych strzałek.


Przejdź tu i daj ZT dla siebie i dla obydwóch towarzyszek podróży. Gdy już napiszesz posta, daj znać. o/
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 817
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 18
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Poprzednia strona

Powrót do Kyuzo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość