Górski Las

Druga co do wielkości prowincja Karmazynowych Szczytów od wieków znajduje się pod opieką słynnego Rodu Hyūga, który bardzo dokładnie dba o rozwój wewnątrz swego kraju, a także o bezpieczeństwo granic - zważając na sąsiedztwo z niezbadaną powierzchnią lądową (znaną pod nazwą Głębokich Odnóg) na południowym zachodzie. Podobnie jak w pozostałych prowincjach Karmazynowych Szczytów, dominuje tutaj krajobraz górzysty i roślinność wysokogórska, lecz Kyuzo może pochwalić się bogatszą fauną - wiele zwierząt chętnie poszukuje kryjówek w głębokich jaskiniach prowincji, chroniąc się przed dość kapryśną pogodą.

Górski Las

Postprzez Ayame » 20 lis 2017, o 19:27

Obrazek
~***~

Pomimo faktu, że Kyuzo leży w górzystej części kontynentu, jest tu też całkiem sporo lasów. Głównie iglastych, pełnych wysokich sosen i jeszcze wyższych świerków. Te majestatyczne drzewa górują wysoko nad głowami przechadzających się po leśnych ścieżkach i zachwycają nie tylko swoim rozmiarem, ale także rozpiętością gałęzi. Można tu spotkać tak zwane ''Sosny Strażniczki'' ulubione drzewa podróżników, leśniczych i myśliwych. Ich gałęzie sięgają do samej ziemi i tworzą coś na wzór naturalnego szałasu, chroniącego przed deszczem i wiatrem. W środku można ułożyć sobie całkiem wygodne posłanie, a nawet rozpalić ogień, bo dym zostaje spokojnie odprowadzony przez lukę przy samym pniu. Oprócz bogatej roślinności i specjalnych ziół, jakie można tu znaleźć, te lasy są bardzo bogate w zwierzynę. Żyją tu jelenie, dziki, zające, lisy i tak dalej. Można też spotkać watahę wilków, a także niedźwiedzia górskiego, ale z tymi ostatnimi lepiej od razu brać nogi za pas. Nie mniej, jest to naprawdę urokliwa okolica, a ścieżkami często przechadzają się koneserzy leśnych spacerów, zbieracze jagód i grzybów, medycy szukający rzadkich ziół, podróżni, czy nawet kupcy, zmierzający do stolicy.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 316
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Górski Las

Postprzez Kuroshi » 4 lut 2018, o 15:05

Spoglądałem w głąb lasu, w coraz bladszy mrok, niknący w świetle poranka. Słyszałem liczne śpiewy ptaków, świst chłodnego wiatru i pieśni lasu, odgłosy zwierząt, jeleni uciekających płochliwie przed dzikimi psami i wilkami. Niezliczone dowody o istnieniu magii lasu, naturalnej, lecz nieskażonej niczym ludzkim. O tym właśnie rozmyślałem, przeskakując bezgłośnie z jednej gałęzi na drugą, podążając wzrokiem czy to za wiewiórkami uciekającymi na wyższe piętra drzew, czy to na ptaki wzbijające się do lotu na mój widok. Oddychałem głęboko, rozkoszując się każdą chwilą odbicia się od drzewa, poruszając się niemal jak wiatr.
W końcu, zatrzymałem się, spoglądając na niewielką polanę w środku lasu, otoczoną drzewami. Na samym jej środku była największa sosna, górująca nad innymi drzewami. Zeskoczyłem zwinnie z gałęzi i ruszyłem ku sośnie powolnym spacerkiem, myślą o wielu rzeczach naraz. O pochłaniającej mnie niesprawiedliwości, którą widziałem za każdym razem, gdy spoglądałem w białe oczy innych Hyūga. Powoli czułem, że nadchodził powoli czas, by zniknąć – po prostu odejść, tak jak tego dnia do lasu i nigdy nie wrócić do Kyuzo, a wyruszyć w podróż, o której tak często marzyłem. Nie zaprzeczałem, górzysty klimat i panorama tej prowincji była bajeczna, lecz po tylu latach chce się czegoś nowego. A skąd miałbym mieć pewność, że gdzieś tam, gdzie słońce znika za horyzontem nie znajduje się kraina piękniejsza od tej, w której mieszkałem?
Usłyszawszy cichy odgłos w głębi lasu, złamane gałązki na mchu, zareagowałem czysto instynktownie. Wyciągnąłem w jednej chwili shurikena z kabury i cisnąłem nim tam, gdzie usłyszałem chrzęst liści i połamanych gałęzi. Odwróciwszy się, zobaczyłem, że trafiłem w drzewo, zaś w mrok lasu uciekała młoda łania. Widząc to, złapałem się za głowę i zaśmiałem się z własnej głupoty. Poszedłem wyciągnąć shurikena, po czym usiadłem pod sosną na środku polany, wyciągnąłem długi, drewniany flet i zacząłem grać melancholijną melodię, wyłączając myślenie, a skupiając się na samej muzyce.
Kuroshi
 

Re: Górski Las

Postprzez Ayato » 5 lut 2018, o 16:13

Misja D
2/15+



Las rządził się swoimi własnymi prawami. Spokój panował tutaj prawie od rana, aż do zmroku. Wesoła melodia ptaków była najgłośniejsza o poranku, kiedy cała fauna budziła się po ciężkiej nocy. Miło było się tym wszystkim rozkoszować w wakacyjny poranek, kiedy jeszcze było chłodno. Nawet w górach upały potrafiły być nie do zniesienia.
Niestety, dzisiejszy spokój został zakłócony. Nieprzyjemna aura zaczęła unosić się w powietrzu. Delikatny wiaterek przybrał nieco na sile, targając włosami na wszystkie strony. A ptaki. Ptaki zamilkły, by po chwili gwałtownie zerwać się do lotu. Czarne cienie na niebie błyskawicznie zniknęły między drzewami, pozostawiając za sobą tylko kilka piór na ziemi.
Nieprzyjemne szelest liści i stukot podeszwy o gałęzie drzew było słychać z każdej strony. Co z tego, jak na pierwszy rzut oka w górze nie było niczego widać.
Blady mężczyzna o włosach czarnych niczym węgiel upadł na twarz tuż przed Tobą. Cały brudny od błota i zadrapań spojrzał prosto w Twoje oczy. Jego białe ślepia wskazywały na to że również był Hyugą. Dyszał bardzo panicznie, a pot spływał po jego skroniach.
-Weź to! – wydukał z siebie, przypadkiem wyrywając flet z Twoich ust. Tylko czy był on teraz aż tak istotne? Mężczyzna wyraźnie wyglądał na zdesperowanego. Nie wahał się, by Ci zaufać. Powierzyć jakiś ważny sekret w zapieczętowanej kopercie.
Przerażenie na jego twarzy wręcz krzyczało – uciekaj!
Ayato
 

Re: Górski Las

Postprzez Kuroshi » 5 lut 2018, o 22:34

Misja D
3/15+



Wszelkie moje myśli skupiły się na graniu melodii, dlatego też dałem się tak zaskoczyć, że mężczyznę zobaczyłem już gdy był w połowie drogi do pagórka, zaś dźwięk instrumentu zagłuszył wszelki szelest. Szybko wstałem na równe nogi, nie zważając na flet, który zniknął w trawie, turlając się ku dole wzniesienia. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy to charakterystyczne źrenice mojego klanu, dlatego też przejmując kopertę ani mi się myślało pozostawiać mężczyznę w takim stanie. Wziąłem głęboki oddech, zamknąłem oczy, po czym złożyłem palce w charakterystyczny dla każdego ninja sposób i wykrzyknąłem, wraz z gwałtownym otwarciem oczu:
- Byakugan! - Następnie moje pole widzenia zmieniło się nie do poznania - nagle zacząłem widzieć przez konary drzew, wgłąb lasu, i też to, co było poza nim. Zacząłem wyczuwać także chakre najbliższych mi osób, wszystkich w promieniu 30 metrów. Zaś sama moja fizjonomia również się zmieniła - me blado-fioletowe oczy zmieniły swą barwę na całkowicie białe, zaś wokół oczu uwydatniły się żyły, co było charakterystyczne dla tej techniki.
Pierwsze, co wyczułem to właśnie nikłe pokłady chakry u mego towarzysza, który leżał przed nim, sapiąc jak niedźwiedź w swoim okresie godowym. Skupiłem się jednak na tym co się działo wokół, chcąc wyczuć choćby odrobinę chakry napastnika. Byłem przygotowany na każdą możliwość, czy to użyć techniki podmiany, czy w niebywałym tempie zgrabnie uniknąć atak. Oddychałem zachowując zimną krew, czekając na to, co miało się wydarzyć. Wypatrywałem wokół siebie wszelkich shurikenów, praktycznie zapominając, że obok mnie jest jeszcze jeden człowiek. Całkowicie wyłączyłem umysł na jego jęczenie, chcąc skupić całą swoją uwagę na niebezpieczeństwie. Tak, jak się uczyłem...

Ranga D - Pierwszy stopień rozwoju Byakugana. Użytkownik od teraz jest w stanie aktywować swe Dōjutsu, co objawia się pojawieniem się delikatnych rys na tęczówkach oraz uwydatnieniem się żył wokół oczu. Dzięki tej umiejętności shinobi zyskuje wszystkie bonusy Białych Oczu, a co z tym idzie - dostaje on możliwość opanowania pierwszych technik swego klanu. Nie jest to na razie zbyt wiele, ale nawet teraz odpowiednio użyte mogą wpłynąć na wynik walki.
Zasięg
W linii prostej
1500 metrów

Wokół siebie
30 metrów

Koszt Chakry E: 8% | D: 6% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: niezauważalne (1/2 podtrzymanie)

Bonus
+10 percepcji przy aktywowanym Byakuganie


Chakra: 103%-6%=97%
Kuroshi
 

Re: Górski Las

Postprzez Ayato » 7 lut 2018, o 17:10

Misja D
4/15+



Świat przybrał nieco innych barw, a czas jakby nagle zaczął biec dużo szybciej niż zazwyczaj. Dyszący, na wpółżywy mężczyzna nie był jedyną osobą w okolicy. Oczy Byakugana pozwalały dostrzec Ci kilka innych postaci. Jedna, dwie, może trzy. Wszystkie pędziły w Twoim kierunku, że aż ciężko było za nimi nadążyć. Zbliżali się bardzo szybko – to jedyne czego mogłeś być pewien.
Mocne szarpnięcie za spodnie, zwróciło Twoją uwagę ku ziemi. Chociaż z białych oczu ciężko było wyczytać jakieś emocje, to te wyrażały przerażenie. Dłonie mężczyzny drżały. Podobnie było z jego wargami, kiedy otwierał usta. Chciał coś powiedzieć, jednak ciężko mu było cokolwiek z siebie wydusić.
-Uciekaj! – krzyknął ostatkiem siły, kiedy z trudem przełykał ślinę. Niemalże natychmiast trzy kunai wbiły się głęboko w jego plecy, a mężczyzna splunął krwią na Twoje buty. Jego twarz zamarła i bezsilnie upadł do boku. Czerwona plama zaczęła przykrywać leśną ściółkę. Ewidentnie były to jego ostatnie słowa. Był gotów oddać życie dla sprawy. Obowiązek dostarczenia wiadomości teraz spadł na Ciebie.
Ubrane na czarno postacie osiadły na pobliskich drzewach. Spod kominiarek było widać jedynie ich oczy - niebieskie. Uważnie obserwowali Cię i to jak zdecydujesz się postąpić. Zaryzykujesz w nieuczciwej walce trzech na jednego czy może posłuchasz ostatniej woli zleceniodawcy i dostarczysz wiadomość do wioski? Czas błyskawicznie uciekał i trzeba było podjąć szybką decyzję.
Ayato
 

Re: Górski Las

Postprzez Kuroshi » 15 lut 2018, o 23:04

Nie czekałem za długo. Wystarczyło mi, że zaobserwowałem kilku przeciwników. Nie potrafiłem z tej odległości ocenić ich umiejętności, czy dałbym sobie rade nawet z trzema. Zmrużyłem oczy, starając się jakoś wyostrzyć obraz, chociaż wiadomym było, że to tak nie działa. Zbliżali się nieubłaganie, a ja starałem znaleźć w sobie siłę by ich pokonać. Nie mogłem się ruszyć, emocje i podjęcie decyzji skutecznie owijały łańcuchy wokół mych nóg, przytwierdzając je do podłoża.
O co mi chodziło? Przecież byli jeszcze daleko, mógł spokojnie odwrócić się i pobiec, ostatecznie znikając z pola widzenia przeciwników. Tu mi chodziło o tego nieszczęśnika, który otrzymał tę misję i za wszelką cenę chciałem mu w tym pomóc, lecz najważniejsze dla mnie było jego życie.
Szarpnięcie za nogę obudziło mnie z rozmyślań, które w końcu doprowadziłyby do śmierci ich obu. Spojrzałem w dół, w głębie tęczówek, które wyrażały tylko jedną emocję, lecz w tak niewyobrażalnie wielkim stopniu, że aż sam się przeraziłem. Wytarłem pot z czoła i już miałem go podnieść i nieść, lecz wzdrygnąłem się słysząc jego krzyk. Mimo napiętej atmosfery przez cały ten czas nie było słychać żadnego dźwięku, a ten właśnie okrzyk przerwał tę chwilę. Miałem zignorować jego słowa, gdy nagle splunął krwią, a w jego łopatkach tkwiły trzy czarne kunai, połyskujące złowieszczo w świetle słońca. Serce podeszło mi do gardła, lecz nie pozwoliłem by strach zapanował nad mym ciałem. Sekundę temu wpatrywałem się w zwłoki krewniaka, teraz biegłem przez las wbijając się w górę, na gałęzie, skąd będzie lepszy widok. W dłoni trzymałem pakunek. Misja automatycznie stała się moim zadaniem i nie mogłem zawieść. Biegłem, całkowicie skupiony. Spodziewałem się, że przeciwnicy poślą shurikeny czy kunai również za nim, byłem więc przygotowany na ewentualny unik. W drugiej ręce trzymałem już shurikena.
Kuroshi
 

Re: Górski Las

Postprzez Shin » 17 mar 2018, o 10:53

[justify]Chłopak wędrował ponad trzy godziny, a nawet wskazówki które dostał od miejscowych okazywały się nie być tak pomocne, jak sądził. Las był zmienny, a każde przewalone drzewo natychmiast okazywało się nie być tym, o którym akurat mówili tubylcy, przez co błądzenie po lesie stawało się nieuniknione. Strumyczki, cienie i kłujące igły - to właśnie można było znaleźć w Kyuzu, z tego słynęło i tego, mówiąc szczerze, Shin miał ich już dość. W lasach liściastych można było odpocząć na spokojnie, zrelaksować się i usiąść na polanie, a tu iglaki rozpanoszyły się bez ładu i składu. Całe szczęście znalazł jedną z "Sosen Strażniczek", jak ją nazywali miejscowi i urządził sobie tutaj mały obozik, rozkładając pod jej gałęziami koc, a kamieniami odgradzając prowizoryczne ognisko.
Chłopak westchnął ciężko. Jego myśli znowu wróciły do Tensy, a umysł wypełniła masa pytań, którą Shin starał się bezskutecznie zagłuszyć. Już dawno, podczas wędrówki obiecał sobie, że zadziwi ją kiedyś wizytą i tym, jak bardzo się rozwinie. Miał już nawet pomysł na to, jaki będzie jego pierwszy krok. Wyciągnął ku temu kartki.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Shin
 
Posty: 291
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 16:17
Wiek postaci: 15
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Brązowe włosy
Widoczny ekwipunek: Kabury na udach
Torba na lewym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4730&p=70885#p70822
GG: 6007040
Multikonta:

Re: Górski Las

Postprzez Shin » 17 mar 2018, o 19:21

W tak ciepły dzień spoczywanie na laurach nie było ani mądrym, ani dobrym pomysłem. Cień sosny strażniczki dawał ukojenie chłopcu, który z powodu panującego wszędzie upału i zimnego wiatru omiatającego góry nie miał powodu, dla którego miałby opuścić w miarę ciepłe i osłonięte schronienie. Jego myśli oplatały nadal nieogarnięte dłonie losu, sprowadzając na głupie i nierozważne tory powodując, że chłopak mimo wewnętrznej walki uronił łzę. Wiedział jednak, że zasmucanie się nie jest ani mądre, ani pożyteczne, więc zaczął rozmyślać nad swoimi umiejętnościami. Z jednej strony był zadowolony, że udaje mu się zrobić tyle rzeczy, a z drugiej nie był pewien, czy jego umiejętności, które często nie nadają się do pójścia na pierwszą linię, pozwolą mu być użytecznym dla innych.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Shin
 
Posty: 291
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 16:17
Wiek postaci: 15
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Brązowe włosy
Widoczny ekwipunek: Kabury na udach
Torba na lewym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4730&p=70885#p70822
GG: 6007040
Multikonta:

Re: Górski Las

Postprzez Shin » 17 mar 2018, o 22:59

Chłopak obudził się zdziwiony, orientując się, że spadła na niego gałąź. Niby nic, zdarza się, ale jakoś odechciało mu się spania pod sosną strażniczką, jeśli ma się budzić przywalony jej opadającymi swobodnie konarami. Mimo wszystko miał nieco wyższe standardy wygody i rozsądku na tyle rozwinięte, żeby przed nocą stamtąd uciekać, nie ryzykując spotkania z groźnymi, leśnymi zwierzętami.
Las w nocy potrafił być straszny i Shin, który kilka razy nocował w okolicznych do wioski szczepu obszarach przekonał się o tym na własnej skórze, gdy pewnej nocy całe ich obozowisko zostało stratowane przez wilki, a innej do ich rozłożonego namiotu wszedł łoś. No cóż, "wszedł" to nie do końca poprawne określenie, ale głowa łosia z porożem weszła tam na pewno, zabierając cały namiot ze sobą. Chłopiec uśmiechnął się na to wspomnienie. No ale trzeba było działać.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


z/t
Avatar użytkownika

Shin
 
Posty: 291
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 16:17
Wiek postaci: 15
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Brązowe włosy
Widoczny ekwipunek: Kabury na udach
Torba na lewym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4730&p=70885#p70822
GG: 6007040
Multikonta:

Re: Górski Las

Postprzez Yami » 21 maja 2018, o 21:54

Misja Rangi D - Ayame
"Za parę monet"
3.2/?


Bez większych problemów opuściliście dość mocno zatłoczone ulice Shiroi-iwa i weszliście na północny trakt. Po dwóch kilometrach odbiliście w boczną ścieżkę kierującą bardziej na zachód. Była to zwykła, wydeptana, leśna ścieżka szeroka na 2m. W trakcie tej drogi kilkukrotnie natrafiliście na rozwidlenia, które zapewne prowadziły do innych domostw, wszak nie każdy lubował miejskie życie pełne gwaru.
- Już jesteśmy - odparł młodzieniec.
Jego dom stał w niewielkiej polanie. Wykonany z świerku, miał jedynie jedno piętro. Cechował go spadzisty dach oraz niewielki ganek przed drzwiami, na którym stały dwa bujane fotele. Było to idealne miejsce na wypoczynek po trudach pracy, wśród śpiewu ptaków i kojącego szumu drzew.
Chłopak zbliżył się do drzwi i dobywając klucza przytwierdzonego do pasa otworzył drzwi. Na chatę składał się w miarę duży i przyjemny salon połączony z kuchnią, niewielki magazyn na piętrze, gdzie trzymane były zapewne typowe graty, oraz po boku dostrzegłaś drzwi, które prowadziły zapewne do pokoju sypialnego. Wszystko było zadbane i stwarzało wrażenie zbudowanego już dla dwóch osób, widziałaś też dom był prowadzony kobietą ręką.
Z sieni można było dostrzec jeszcze jedno pomieszczenie od strony kuchni, tuż przy blacie z stertą naczyń. Musiała być to piwnica. Wejścia do niego broniła jednak drewniana bala, która wspierała się na dwóch metalowych uchwytach doczepionych do odrzwi.
Nie było jednak aktualnie słychać żadnych dźwięków. Mężczyzna odsunął bale drewna, oparł ją o kuchenny blat i otworzył drzwi. Twoim oczom ukazało się wejście do typowej piwnicy. Sam zaś chłop szybko się od niej odsunął.

W sprawach WT można zgłaszać się na priv na Discordzie. Nie zamierzam gryźć
Obrazek

Misje:
Yosiek i Goku C
Kaonajima D -Zamrożona (urlop)
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 764
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 18
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta: Keiichi Maebara

Re: Górski Las

Postprzez Ayame » 27 maja 2018, o 21:28

Nie uszło uwadze Ayame, że młodzieniec ucieka wzrokiem przed jej spojrzeniem, co wyzwoliło w niej czujność. Albo wpada w paranoję, albo coś jest nie tak. Ostatecznie postanowiła uważnie obserwować mężczyznę, aby nie dać się niczym zaskoczyć. Słysząc, że to spory kawałek od wioski, do tego na wschód, kunoichi zmarszczyła brwi. Była już w tym lesie i na jakiś czas miała go dosyć, jednak jak mus to mus. Ruszyła więc za dziwnie zachowującym się pracodawcą.
Gdy zaczęła wypytywać go o widoczne obrażenia, chłopak wyraźnie się zmieszał, jednak odpowiedział dość przekonująco, więc nie miała podstaw, żeby posądzać go o kłamstwo, chociaż mimo wszystko nie podobało jej się jego zmieszanie. Zdecydowanie dziwnie się zachowywał, a Ayame nie miała pojęcia, co było tego powodem. Cały czas miała go na oku i była gotowa na wszystko. W głowie już miała czarny scenariusz, jak ten próbuje ją zwabić do lasu i zrobić krzywdę, co wcale jej się nie podobało. Już raz dała się podejść i drugi raz nie popełni tego błędu. Niemniej, wyjaśnienie z gałęziami i drzewem przyjęła, chociaż nie na słowo honoru.
- W porządku. - Odpowiedziała.
Młodzieniec opisał dziwne dźwięki jako chrobot i rzężenie, co mogłoby wskazywać na fakt, że w piwnicy zadomowiło mu się jakieś dzikie zwierze i teraz prawdopodobnie zdycha z głodu i pragnienia, no ale to były tylko wstępne domysły. Okaże się dopiero na miejscu. W łapaniu szczurów miała już wprawę, więc teraz może przyjdzie czas na jakieś inne stworzenie?
Zmarszczyła ponownie brwi, słysząc jego słowa o tym, żeby się o niego nie martwiła. Nie chodziło o same słowa, ale o ton, w jakim zostały wypowiedziane. Coś było wyraźnie nie tak, jak być powinno. Ostatnio jak napotkała dziwnie zachowującego się chłopaka, ten ją obezwładnił i rozebrał, żeby sobie popatrzeć. Okazał się zwyrodnialcem, przez którego nie mogła się czuć już nigdzie bezpieczna, nawet mając świadomość tego, że gdzieś z tyłu za nią, podąża jej ochroniarz, aby w razie czego interweniować, gdyby sprawy przybrały bardzo zły obrót.
Po kilkunastu minutach marszu i zagłębieniu się w las, dotarli do domostwa młodzieńca. W całości wykonany z drewna, miał swój urok i klimat. W normalnych warunkach nawet wywołałby uśmiech na twarzy Ayame, jednak w tym przypadku jej czujność i nieufność wzięły całkowicie górę. Gdy więc weszła do środka domostwa i rozejrzała się, jej nieufność nieco się pogłębiła. Dom był tak zadbany, jakby mieszkała w nim kobieta, której teraz nigdzie w pobliżu nie było. Możliwe jednak, że wybrała się po zakupy, czy coś.
Kiedy podeszli do odpowiednich drzwi, zabarykadowanych do tego balą drewna, kunoichi zmarszczyła brwi. To zabezpieczenie było całkiem niezłe. Zaraz się dowie, przed czym chroniło pana tego domu. Gdy mężczyzna zaczął odblokowywać drzwi, Ayame cofnęła się od wejścia.
- To nie będzie konieczne. - Powiedziała. - Nie mam zamiaru na razie tam wchodzić.
Stanęła tak, żeby nie mieć mężczyzny za plecami, tylko na wyraźnym widoku, po czym aktywowała Byakugana i skierowała oczy w stronę podłogi, aby zobaczyć to, co jest w piwnicy. Będzie szukać przede wszystkich źródła chakry, bo każde stworzenie miało w sobie jakieś pokłady chakry, mniej lub więcej. Oprócz badania podziemnego schowka, miała też na oku pracodawcę. Jeśli wyłapie u niego jakiś nieodpowiedni ruch w jej stronę, przejdzie do obrony, która będzie polegała na złapaniu go za rękę i wykręceniu mu jej do tyłu. Coś jej tu śmierdziało, ale jeszcze nie wiedziała co dokładnie. Może Byakugan odpowie jej na to pytanie.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 316
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Górski Las

Postprzez Yami » 28 maja 2018, o 09:01

Misja Rangi D - Ayame
"Za parę monet"
5/?


Kiedy Ayame zapewniła go, że nie będzie wchodzić do środka bela, którą właśnie trzymał mężczyzna, spadła na deski podłogi z donośnym hukiem. Chłopak nie odwracał się. Spoglądał na swoje zmęczone pracą dłonie, które zaczęły drżeć. Przeczucia dziewczyny musiały być słuszne co do owego mężczyzny. Sposób w jaki się zachowywał był na tyle niepokojący, że zrozumianym stało się dlaczego kunoichi podjęła takie środki ostrożności.
Kiedy żyły wokół oczu napięły się wyraźnie, co świadczyło o aktywowanej technice rodu Hyuuga, postrzeganie świata przez Ayame zmieniło się diametralnie. Widziała znacznie więcej niż typowy człowiek. Swoim wzrokiem objęła cały dom, łącznie z niewielką piwnicą, przed którą dalej stał mężczyzna. Dostrzegłaś, jak na jego twarzy zaczynają pojawiać się krople potu. Dziewczyna przeniosła swoje skupienie w stronę drzwi, które prowadziły do piwnicy. Była to zwykła mała piwniczka. Po kilku stopniach skręcała na lewo, a następnie przeradzała się w niewielkie pomieszczenie. Znajdowały się tam niewielkie regały, na których stały konfitury, ogórki w słoikach, małe woreczki z przyprawami. Dalej pod ścianą znajdowały się 3 większe worki. W jednym znajdowały się ziemniaki w dwóch pozostałych ryż. Dzięki chłodnej ziemi, odbierającej ciepło obniżona temperatura zapewniała dłuższe utrzymanie świeżości znajdujących się tam produktów. W piwniczce znajdowały się również starsze narzędzia kuchenne oraz ogrodnicze. Widocznie nie była to tylko i wyłącznie spiżarka, co wydawało się na pierwszy rzut oka. Ayame jednak nie znalazła tam nic co mogłoby powodować hałasy o których wspominał mężczyzna, ani jednej myszki, jedynie kilka ukrytych za regałem pająków. Ściany piwnicy również nie wykazywały, żadnych śladów zniszczenia. Pomijając jednak piwnicę, w jednym z garnków przy którym stał mężczyzna leżało okrągłe zawiniątko przypominające bombę dymną.
W czasie badania piwnicy mężczyzna drgnął, co nie uszło twojej uwadze. Odwrócił się w końcu w twoją stronę. Twarz była wykrzywiona w dziwnym grymasie. Na twarzy pojawił się wymuszony uśmiech.
- Prze... Przecież musisz to... zbadać na własny wzrok... tak tak... musisz tam wejść i to zbadać, musisz, musisz, MUSISZ!
Początkowo niemrawy głos zaczął zyskiwać na sile. Chłopak postawił jeden krok. Dostrzegł po twoim licu, iż nic nie uda mu się ugrać. Pomimo iż przestał myśleć trzeźwo wyraźnie wiedział, że przestałaś mu wierzyć. Uśmiech zbladł, jego miejsce zastąpił strach. Oczy miał rozszerzone, usta otwarte. Wyciągnął rękę w twoją stronę.
- Mu..sisz...
W tym momencie skoczył w twoją stronę z krzykiem. Krzykiem, który niósł ze sobą strach i rozpacz. Kunoichi była na to jednak przygotowana. Błyskawicznie pochwyciła rękę mężczyzny i płynnym skrętem własnego ciała znalazła się tuż za nim, wykręcając mu rękę. Szybki ruch sprawił mężczyźnie nie mało bólu gdyż usta wykręciły się w odwróconą podkowę. Próbował się wyrwać, miał w sobie sporo siły jednak to było nic w porównaniu do krzepy wojownika ninja.
- A... AA... mu...sisz.
Pomimo zadawanego mu cierpienia ten wciąż upierał się przy swoim, gdy nagle...
- Inaczej oni... Ja... ją stracę...
W tym momencie z oczu mężczyzny zaczęły płynąć strumienie łez. Usta otworzyły się, wydobył się z nich szloch, w którym wyczułaś cierpienie. Było zbyt prawdziwe aby było udawane.
Mężczyzna całkowicie stracił siły i przestał się wierzgać. Całkowicie pochłonęła go żal, którego byłaś świadkiem.
W sprawach WT można zgłaszać się na priv na Discordzie. Nie zamierzam gryźć
Obrazek

Misje:
Yosiek i Goku C
Kaonajima D -Zamrożona (urlop)
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 764
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 18
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta: Keiichi Maebara

Re: Górski Las

Postprzez Ayame » 30 maja 2018, o 18:33

Zdecydowanie coś tu było nie tak. Gdy tylko Ayame oznajmiła, że nie zamierza wchodzić do piwnicy i odpaliła Byakugana, mężczyzna wypuścił z rąk belę drewna, która narobiła sporo huku, uderzając o podłogę. To zaalarmowało kunoichi, że sprawa jest poważna i powinna mieć się na baczności. Szybko obejrzała piwnicę i już miała pewność, że mężczyzna zwabił ją tutaj podstępem i chciał zamknąć ją w swojej spiżarni, nie wiadomo z jakiego powodu. Tym samym jej czujność wskoczyła na najwyższe obroty, a wzrok Baykugana skupił się na mężczyźnie i tym, jak się w tym momencie zachowywał. Coraz mniej jej się to podobało, bo facet wyraźnie zaczął się denerwować. Gdy w końcu się odezwał, jego ton przeraził Ayame. Zupełnie jakby miała do czynienia z jakimś psychopatą, który teraz nie wiedział co zrobić, gdy go przejrzano.
- Nie muszę. - Odpowiedziała stanowczo. - Bez wchodzenia wiem, że tam nic nie ma.
Z niepokojem patrzyła, jak grymasy na twarzy mężczyzny się zmieniają, jednak gdy dostrzegła strach i desperację w jego oczach, już wiedziała, że to nie przelewki. Dlatego gdy tylko skoczył w jej stronę z krzykiem, była przygotowana. Chwyciła go mocno za nadgarstek i płynnym ruchem ciała wykręciła mu boleśnie rękę do tyłu, trzymając mocno. Tak unieruchomimy, zaczął już tylko bezradnie szlochać, wymawiając słowa, które zaalarmowały Ayame odnośnie sytuacji. Wyglądało na to, że coś się stało z Panią tego domu i prawdopodobnie mężczyzna szukał sposobu na odzyskanie jej, najwyraźniej poprzez wymianę na kogoś innego. Czyżby została uprowadzona.
- Teraz mi powiesz, co się tutaj dzieje. - Nakazała surowo. - Inaczej siłą zawlokę Cię na najbliższy posterunek i powiem, że podstępem zwabiłeś mnie tutaj i chciałeś zamknąć w piwnicy.
Nie żartowała. Bała się tego mężczyzny, bo był nieobliczalny. Nawet nie miała pewności, czy mówi prawdę, jednak dom wyraźnie był prowadzony kobiecą ręką, więc może naprawdę jego towarzyszka była w niebezpieczeństwie? Tak czy inaczej, nie puści go, dopóki jej wszystkiego nie powie i wtedy oceni, czy jest to prawda, czy też kłamstwo.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 316
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Górski Las

Postprzez Yami » 30 maja 2018, o 21:31

Misja Rangi D - Ayame
"Za parę monet"
7/?


Mężczyzna nie odpowiedział od razu. Wciąż dławił się płynącymi po polikach łzami. Ciężko było mu złapać oddech. Z gardzieli dalej wydobywał się szloch. Ten moment trwał. Trwał dopóki nie uspokoił własnego serca, które było roztrzaskane. W końcu jednak się uspokoił, łzy wciąż płynęły lecz mógł mówić.
- Dobrze... Powiem wszystko... od samego początku...
I będąc dalej zakleszczonym w uścisku Ayame rozpoczął swoją historię...

Był wieczór tuż przed zachodem słońca, które teraz barwiło niebo pomarańczą. Młodzieniec imieniem Taozo Sumirade siedział wygodnie przy stole czekając na posiłek. Niedawno wrócił z pracy przy wycinku drzew. Pomimo swego raczej dziecinnego wyglądu i braku tężyzny fizycznej radził sobie całkiem nieźle. Przy aktualnym tempie prac powinni zakończyć wycinkę przed końcem lata. W ciągu kolejnych 2 tygodni powinno dokonać się odpowiedniego przygotowania ziemi pod pola uprawne żyta, które nawet w górzystych terenach, choć jedną trzecią tych ziem planowano również poświęcić na wzrost owsa. Stwierdzono, że uprawa bardzo popularnego ryżu będzie mniej opłacalna ze względu na chłodniejszy klimat Karmazynowych Szczytów. Dodatkowo żyto sieje się właśnie w połowie września tak więc po zakończeniu prac od razu można przejść do przygotowania ziemi pod uprawę. W tym przypadku owies wysiewany jest na wiosnę.
Taozo po powrocie z wyrębu obmył spoconą twarz, dłonie i klatkę piersiową, wytarł jedną z szmat, która posłużyła mu za ręcznik i usadowił się w krześle. Pomimo zmęczenia spoglądał w stronę kuchni gdzie odziana w niebieską sukienkę i biały fartuszek stałą młoda kobieta. Miała długie blond włosy oraz dziecinną urodę. Była to Mitsuha, żona Taozo. Przygotowywała w tej chwili posiłek dla swego ukochanego. Wypiekany owsiany placek z mięsną potrawką, do tego schłodzona w piwniczce, do drzwi której jeszcze nie powbijano haków ani żadnych beli, herbata z zielonych liści. Placek był już gotowy jednak teraz trzeba było jeszcze chwilę czekać na bulgocącą w garnku potrawkę, która lada moment będzie gotowa.
Znali się od dziecka lecz dopiero 5 wiosen temu zaiskrzyło między tą dwójką. Trzy lata temu Taozo zdecydował, że poprosi ją o rękę lecz uprzednio postawi dom aby mogli razem mieszkać oraz aby zyskać poparcie jej ojca. Pracował naprawdę ciężko lecz dzięki zniżce jaką otrzymał jako pracownik tartaku oraz pomoc znajomych udało mu się spełnić swe marzenie. Wykupił teren w lesie, który był możliwie jak najtańszy ze względu na znaczne oddalenie od wioski, lecz gdy uprzednio je dostrzegł zakochał się w tym miejscu. Pokochała je również Mitsuha, która została szczęśliwą żoną niecały rok temu. Nic nie wskazywało na to aby coś mogło zniszczyć im te szczęśliwe dni.
- Długo jeszcze? Mam wrażenie że zjadłbym dwa guźce i jelenia na deser - zaśmiał się Taozo a na jego twarzy zawitał najszczerszy uśmiech na jaki było go stać.
- Jeszcze chwilę - odparła kobieta, która ponownie zamieszała drewnianą łyżką w żeliwnym garnku.
Ucho Taozo wychwyciło jakiś dźwięk, lekko drgnęło a sam młodzieniec podniósł głowę i spojrzał w stronę drzwi wejściowych. Mitsuha spojrzała w stronę męża i przekrzywiła głowę pytająco. Od strony drewnianego ganku dało się słychać ciężkie kroki. Stanęli przy drzwiach. Naturalnym byłoby zawołać gospodarza bądź uderzyć w drzwi bądź w ich framugę.
- WITAAAMY.
Rozległ się dźwięczny śpiew, którym zawtórował dźwięk kopniaka, który otworzył drzwi. Te nie były zamknięte więc tym łatwiej poddały się sile uderzenia. Do pomieszczenia wkroczyła dwójka mężczyzn. Pierwszym był barczysty, łysy osiłek, który ubrany był w brązowy tunikę, oraz materiałowe spodnie. Tuż za nim do pomieszczenia wkroczył mężczyzna, którego włosy były barwy jasnego brązu, na jego twarzy gościł uśmiech. Ubrany był w płaszcz barwy zgniłej zieleni a od środka podszyty bardziej łososiowym materiałem.
- O Obiadek? Możemy się dołączyć? Kiszki marsza grają, że hoho - z dziecięcym uśmiechem zaczął zbliżać się w stronę Mitsuhy.
Ta była przerażona. Oczy rozszerzyły się zaś na czole pojawiły się pierwsze ślady zimnego potu. Taozo początkowo zszokowany spoglądał na scenę z otwartymi ustami lecz gdy tylko mężczyzna zaczął zbliżać się w stronę jego żony doskoczył do niej jednym susem i zasłonił ją.
- Wynoście się. Jeszcze jeden krok i będziesz zbierał zęby z podłogi - mimo ostrych słów, drwal nie czuł się zbyt pewnie. Również i on się bał. Bał się o siebie ale jeszcze bardziej o swoją żonę.
- Po co od razu te nerwy drogi kolego, nie przyjmiesz do domu strudzonych wędrowców. - tajemniczy jegomość nic nie zrobił sobie z groźby którą rzucił Taozo.
Chłopak początkowo niepewnie teraz błyskawicznie złapał za trzonek młotka kuchennego i zamachną się w stronę zbliżającego się zbira. Ten jednak płynnym ruchem pochwycił rękę trzymającą młotek, zaraz po tym kolanem wbił się w podbrzusze chłopaka, któremu oczy wytrzeszczyły się i wypluwając drobinki śliny padł na deski podłogi. Gdy chciał się podnieść mężczyzna w płaszczu stanął butem na jego głowie i boleśnie przyszpilił do podłoża. Z nieniknącym uśmiechem spojrzał na swego towarzysza i kiwnął głową wskazując na przerażoną Mitsuhę.
- No i po co ci to było. Mogliśmy razem usiąść do stołu, zjeść posiłek, pośmiać się i iść we własną stronę ale teraz... Boję się i bronię się. Jeszcze zechcesz rzucić się na mnie z nożem dlatego muszę się jakoś zabezpieczyć.
Łysy zbliżył się do Mitsuhy, która cofając się trafiła na ścianę. Nie miała gdzie uciec. Z krzykiem złapała za pobliski garnek i chciała cisnąć nim w stronę nadchodzącego bandyty lecz ten był szybszy. Pochwycił ją za rękę. Obrócił ją i zarzucił przez ramię. Ta próbowała się wyrwać, krzyczała, wiłą się uderzała pięściami w plecy lecz nie miała tyle sił by zrobić cokolwiek.
- MITSUHA
Taozo wrzasną z całych i sił i zebrał w sobie wszystkie siły lecz mężczyzna w płaszczu jeszcze mocniej przycisnął jego głowę. Dalej się uśmiechał. Dla niego była to tylko zabawa. W pewnym momencie jego noga zsunęła się z głowy. Nastąpiło pierwsze kopnięcie w brzuch. Pomimo bólu chłopak chciał się podnieść i biec w stronę ukochanej, która spoglądała w jego stronę z łzami w oczach, lecz zaraz padło kolejne uderzenie, tym razem w udo. Przewrócił się. Spojrzał w stronę ukochanej i wyciągnął rękę. Z jego oczu zaczęły płynąć łzy. Był bezsilny, nie mógł nic zrobić.
- Mitsuha - głos zaczął się załamywać.
- Lepiej - odparł zbir, który wymierzył kolejne kopnięcia, w ramię a następnie w podbrzusze. - Tak to jest kiedy jest się niemiłym dla nieznajomych.
- Mit...suha - Taozo nigdy nie czuł takiego bólu. Bólu ciała, niemocy i utraty kogoś bliskiego. Zamknął swoje powieki, a łzy nie przestawały płynąć.
- Choć z drugiej strony każdy zasługuje na drugą szansę. - Taozo słysząc te słowa błyskawicznie podniósł głowę - Jeśli tylko przyniesiesz jakąś panią na wymianę... Przynieś ją przed jaskinię Suzao w ciągu dwóch dni, a odzyskasz ukochaną, nietkniętą.
Kiedy mężczyzna skończył swój wywód ponownie kopnął chłopaka w podbrzusze.
- A i taki prezent. -wyjął zawiniątko zza pazuchy - jeśli rzucisz tym w ścianę, podłogę, czy cokolwiek innego wydobędzie się z niej dymek, który szybko powinien uśpić kobitkę. - mężczyzna położył bombkę na stole. - A i jeszcze jedno, tak klasycznie. Jeśli komuś doniesiesz... no, pozwolę działać twojej imaginacji. Papa.
Mężczyzna opuścił pomieszczenie. W czasie tej rozmowy Mitsuha została zakneblowana i zabrana przez tajemniczą dwójkę. Chłopak nie miał sił aby się podnieść i przez długi czas leżąc na ziemi myślał, myślał intensywnie co zrobić aby uratować ukochaną...

- Nie jestem bystry. Myślałem... Myślałem, że jeśli zwabię kogoś do piwnicy to będę mógł tę osobę uśpić a potem im ją oddać... Zrobię wszystko byle ją odzyskać... byle była bezpieczna...
Mężczyzna przedstawił swoją historię bardzo dokładnie. Miejsca uderzeń zgadzały się z sińcami zdobiącymi skórę. Wiadomo już skąd wziął się strach i ta cała determinacją. Chęć obrony tego co już utraciliśmy. Mężczyzna się przed nią otworzył. Jednak co postanowi młoda kunoichi? To już zależy tylko i wyłącznie od niej.

W sprawach WT można zgłaszać się na priv na Discordzie. Nie zamierzam gryźć
Obrazek

Misje:
Yosiek i Goku C
Kaonajima D -Zamrożona (urlop)
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 764
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 18
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta: Keiichi Maebara

Re: Górski Las

Postprzez Ayame » 31 maja 2018, o 11:57

Sytuacja bez wyjścia, w jakiej się właśnie znalazł mężczyzna, zmusiła go do powiedzenia prawdy, dlatego też Ayame skupiła się na jego opowieści, nadal trzymając go w pewnym uścisku. Po tym co chciał jej zrobił, nie ufała mu na tyle, żeby go puścić, więc była ciekawa, co ma do powiedzenia. Z każdą chwilą jego opowieść powoli nabierała sensu, a elementy zaczęły do siebie pasować. Dom rzeczywiście był prowadzony kobiecą ręką, jego młodej żony, która została porwana przez dwóch oprychów. Sińce, które widziała u mężczyzny, też zgadzały się z opisem ciosów, które otrzymał. Do tego jeszcze ta kulka w garnku, którą dostrzegła i umowa wymiany. Teraz, kiedy wszystko się wyjaśniło, nie miała podstaw, żeby mu nie wierzyć. Owszem, chciał ją potraktować tak, a nie inaczej, jednak robił to z czystej desperacji o dobro własnej żony i jak sam wspomniał, nie był zbyt bystry, żeby zastanawiać się nad innymi rozwiązaniami tego problemu. Gdyby powiadomił shinobi o tym, zbiry nie miałyby szans w potyczce z ninja, którzy bez problemu mogli ich zaskoczyć w kryjówce i uratować porwaną kobietę. Oby tylko nic jej się nie stało. Takim draniom nie można było ufać, bo nie potrafili trzymać rąk przy sobie. Trzeba było się spieszyć, więc Ayame puściła Taozo i podeszła do garnka, z którego wyjęła usypiającą kulkę, dezaktywując Byakugana.
- Pomogę Ci odzyskać żonę. - Oznajmiła. - Ale musisz zrobić dokładnie to, co Ci powiem.
Może była naiwna, chcąc zrobić to, co właśnie zamierzała, jednak miała zabezpieczenie na wypadek, gdyby młodzieniec znów ją oszukał. Cały czas była pod obserwacją jej strażnika, więc jeśli coś pójdzie nie tak, zapewne wkroczy do akcji. Póki co, Ayame na szybko obmyśliła dywersję, która pomoże im dopaść drani i odzyskać porwaną kobietę.
- Potrafię zmienić wygląd w każdego, kogo zapamiętam. - Wyjaśniła z powagą. - Zmienię wygląd na prostą, wiejską dziewczynę i będę udawać uśpioną. Ty zaniesiesz mnie w umówione miejsce i oddasz tym draniom. Dopilnuj jednak, żeby przed wymianą pokazali Ci żonę. Ja wyczekam odpowiedni moment i rzucę w nich ich własną bronią, w razie komplikacji, stanę z nimi do walki.
Tutaj spojrzała stanowczo na mężczyznę, dając mu wyraźnie do zrozumienia, że jeśli odwali jakiś numer, to będzie tego gorzko żałował. Doskonale wiedział, że w tym momencie Ayame mogłaby po prostu wyjść i zostawić go na pastwę losu, ba! Nawet donieść na niego, jednak tego nie zrobiła. Ofiarowała mu pomoc i była gotowa pomóc mu w odzyskaniu ukochanej. Musiał tylko działać teraz na jej warunkach i dostosować się do nowego planu.
Kiedy się zgodzi, Ayame postawi na stole usypiającą kulkę, za pomocą Henge no Jutsu przybierze postać ładnej, brązowowłosej wieśniaczki, w normalnym, wiejskim stroju, po czym schowa bombkę do rękawa, żeby mieć ją od razu pod ręką. Pozostanie im już tylko udać się na miejsce, gdzie Taozo zaniesie ją, udającą nieprzytomną. Potem zacznie się zabawa.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 316
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Następna strona

Powrót do Kyuzo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość