Domek leśniczego

Druga co do wielkości prowincja Karmazynowych Szczytów od wieków znajduje się pod opieką słynnego Rodu Hyūga, który bardzo dokładnie dba o rozwój wewnątrz swego kraju, a także o bezpieczeństwo granic - zważając na sąsiedztwo z niezbadaną powierzchnią lądową (znaną pod nazwą Głębokich Odnóg) na południowym zachodzie. Podobnie jak w pozostałych prowincjach Karmazynowych Szczytów, dominuje tutaj krajobraz górzysty i roślinność wysokogórska, lecz Kyuzo może pochwalić się bogatszą fauną - wiele zwierząt chętnie poszukuje kryjówek w głębokich jaskiniach prowincji, chroniąc się przed dość kapryśną pogodą.

Re: Domek leśniczego

Postprzez Ayame » 13 gru 2017, o 15:26

Hanzo miał rację. Obie opcje miały swoje wady i zalety. Jeśli wkroczą od razu do domu, będą mieć ograniczone pole manewru, ale przynajmniej zaskoczą mężczyznę, który nie zdoła zrobić za wiele, poza obroną własną. Gdyby jednak dali o sobie znać, treser miałby czas na reakcję. Wypuściłby pozostałe psy i tym samym mieliby dodatkowych przeciwników. Mógł też w jakiś sposób im się wywinąć, jeśli nie chciałby podejmować walki. Ayame była skłonna wkroczyć do chaty i od razu interweniować. Byli wystarczająco silni, żeby poradzić sobie z jednym mężczyzną, uzbrojonym w tasak, który zawsze można łatwo zablokować trójkunaiem.
- Jestem za wkroczeniem od razu. - Zwróciła się do mnicha. - Zaskoczymy go i będziemy mieć tylko jego na głowie. Psy są w klatkach, a jeden na łańcuchu. Same nie powinny się uwolnić. Jeśli damy mu czas na przygotowanie, uwolni psy, spróbuje uciec, albo zrobi coś gorszego.
Shinjo miał jednak inny pomysł, na co Ayame zmarszczyła brwi. Rzeczywiście, psy idące w stronę osady mogą być problemem, ale rozdzielanie się nie było dobrym pomysłem. Z resztą jak ludzie zobaczą agresywne zwierzęta to pochowają się po domach dla bezpieczeństwa. Powinni działać razem. Pozbyć się tresera, a potem oczyścić teren z pozostałych psów. Chłopak jednak przedstawił jej swój plan i to na ucho, żeby przypadkiem Hanzo tego nie słyszał. Rzeczywiście, coś było w jego metodzie, chociaż oblanie tego wodą, a potem wysadzenie trochę się ze sobą kłóciło, bo wystarczyło tylko wyważyć drzwi, wrzucić kunaie z notkami i zdetonować, uciekając jak najdalej.
- Nie wysilaj się. - Powiedziała do Shinjo. - On i tak Cię słyszy.
Skoro usłyszał ich oddechy, gdy znajdowali się na drzewie, to dlaczego miałby nie usłyszeć takiego szeptania, skoro stał blisko nich? Tak czy inaczej, kunoichi nie podobała się opcja rozdzielania się i chyba będzie lepiej, jak będą trzymać się razem.
- Nie rozdzielajmy się. - Poprosiła. - Razem mamy większe szanse, gdyby coś niespodziewanego się wydarzyło. Im szybciej uporamy się tutaj, tym szybciej ruszymy za tamtymi psami.
Spojrzała na mnicha, jakby liczyła na jego zdanie w tej sprawie. Miał większe doświadczenie i zapewne lepiej oceni ryzyko, jakie będą musieli podjąć.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 386
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Domek leśniczego

Postprzez Natsume » 14 gru 2017, o 23:45

~ Diabły przeszłości ~
Misja C 34/45
Ayame i Shinjo

Obrazek

-Ano, słyszy - odparł Hanzo, chichocąc. Następnie zwrócił głowę w kierunku Shinjo, wciąż się lekko uśmiechając. - Doceniam Twoje szczere intencje, ale obawiam się że samemu nie dasz rady pokonać tresera. Zwłaszcza, że jest on człowiekiem o którym wiemy mniej więcej tyle co nic. Lepiej zaś będzie, jeśli w miarę szybko wyeliminujemy zagrożenie tutaj, niż gdybyśmy mieli się jeszcze rozbiegać i szukać zwierząt. To lepiej zostawić strażnikom.
Mnich powoli podszedł do budynku i zaczął ostrożnie jeździć dłonią po deskach drzwi, szukając klamki. Ostrożnie ją objął palcami i lekko ruszył w dół, by sprawdzić czy nie będzie skrzypieć. Niestety, wydała z siebie cichutki dźwięk - oznakę braku utrzymywania w dobrym stanie, bez naoliwiania ani przygotowywania do lepszego funkcjonowania. Mimo tego, stopniowo, co kilka milimetrów, zważył ją do samego dołu. Spróbował je otworzyć, lecz natychmiast się zatrzymał, gdy tylko zawiasy wydały z siebie dźwięk ocierania - chciał w ten sposób uniknąć skrzypnięcia.
Mężczyzna westchnął lekko i odsunął się.
-Przygotujcie, co tylko będzie wam potrzebne. Techniki, wyposażenie, pigułki, bandaże, cokolwiek. Dajcie mi znać, jak będziecie gotowi. Wchodzimy.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1241
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 25
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Domek leśniczego

Postprzez Shinjo » 16 gru 2017, o 23:51

Usłyszał? Aż taki dobry ma słuch? Powiedziałem do siebie w głowie i opuściłem ją. Czułem zażenowanie, nie spodziewałem się tego, że usłyszy, nie pozostało mi nic innego jak po prostu się dostosować i skupić na przygotowaniach do wspólnego ataku.
-Dobrze, ja jestem gotowy. Dwa kunaie z notkami wybuchowymi powinny wystarczyć.
Potem ustawiłem się naprzeciwko drzwi, tak żeby mieć dobry kąt przy ewentualnym rzucie.
-Gotowy. Powiedziałem cicho i czekałem w napięciu. Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli to za chwilę ten człowiek będzie obezwładniony i skłonny do "rozmowy". Poprawiłem swój ochraniacz na czole i rozejrzałem się ten jeszcze jeden raz po okolicy. Gdyby nie te wściekłe psy i złe wspomnienia, to miejce mogłoby być nawet ładne. Powiedziałem do siebie w głowie i delikatnie się uśmiechnąłem.

/Wybacz, że tyle czasu mi zeszło, ale miałem drobne problemy z wygospodarowaniem nawet chwilki./
Shinjo
 

Re: Domek leśniczego

Postprzez Ayame » 17 gru 2017, o 21:19

//Shinjo, nie ma problemu :3 Ja też miałam teraz ciężko w pracy i nawet nie miałam siły na posta ;) //

Tak jak się spodziewała, Hanzo nie dość, że wszystko słyszał, to jeszcze podzielał jej zdanie, że lepiej pozostać razem. Tym bardziej, że nie mieli kompletnie pojęcia, z kim mają do czynienia. Ayame jeszcze raz dokładnie przyjrzała się wnętrzu domu, tym razem sprawdzając go pod kątem ewentualnych pułapek. Co jak co, ale tasak mógł nie być jedyną bronią tresera. Jeśli jednak wszystko okaże się być w porządku i nie będzie miała o czym poinformować pozostałych, pozostanie już tylko przygotować się do nadchodzącej potyczki. Muszą jak najszybciej spacyfikować mężczyznę, żeby nie miał żadnych możliwości manewru. Co prawda byli na jego terenie, ale może uda się go zaskoczyć.
Ayame, mając do dyspozycji swojego Byakugana, sięgnęła jeszcze do kabury, żeby wyciągnąć bandaż, notkę świetlną i trójkunai. Białe płótno szybko owinęła sobie wokół ust i nosa, bo zapewne zapach w środku będzie przytłaczający i nie do zniesienia, a przynajmniej nie dla wprawionego nosa. Do ostrza zaś przyczepiła notkę i chwyciła pewnie za rękojeść. Oprócz tego, będzie musiała polegać na swoich możliwościach fizycznych, bo nic więcej jej nie zostało. Spojrzała jeszcze tylko na notki wybuchowe Shinjo, które miał doczepione do kunaiów. Zdetonowanie tego w domu, gdy tam będą, na pewno nie będzie dobrym pomysłem, więc lepiej z tym uważać.
- Gotowa. - Mruknęła cicho. - Shinjo, zakryj oczy.
Gdy tylko Hanzo otworzy drzwi, Ayame rzuci kunaiem do środka domu, jak najbliżej tresera i pieczęcią zdetonuje notkę świetlną, jednocześnie sama zamykając oczy. To na pewno powinno oślepić mężczyznę i tym samym osłabić jego pozycję, co mogą wykorzystać w próbie obezwładnienia go. Ogólnie to puszcza panów przodem, bo wszyscy w progu się nie zmieszczą, a jej priorytetem będzie odcięcie tresera od psów, żeby przypadkiem ich nie uwolnił, gdy dojdzie już do siebie. Miała jednak nadzieję, że to będzie szybka i sprawna akcja. Gdyby zobaczyła, że coś jest nie tak, albo zostanie jakoś zaatakowana, robi unik i monitoruje cały czas sytuację, żeby w razie czego ostrzegać towarzyszy.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 386
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Domek leśniczego

Postprzez Natsume » 19 gru 2017, o 09:54

// Shinjo, nie widzę hajdu.

~ Diabły przeszłości ~
Misja C 37/45
Ayame i Shinjo

Obrazek

Gdy tylko dwójka shinobi potwierdziła gotowość do akcji, Hanzo kiwnął głową i podszedł do drzwi. Ayame ponownie sprawdziła za pomocą Byakugana, czy w środku nic się nie zmieniło, a dodatkowo - czy mężczyzna nie ma przypadkiem na podorędziu jakiegoś zapasowego wyposażenia, którym mógłby się posłużyć. I faktycznie, coś znalazła - nieopodal miejsca, gdzie siedział treser, na ścianie znajdowała się stalowa dźwignia - sądząc ze sposobu połączenia, za jej pomocą mógł otworzyć wszystkie klatki jednocześnie. Właściwość o tyle groźna, że byłby w stanie szybko spuścić psy ze smyczy.
Nie zdążyła jednak ostrzec - palce Hanzo błysnęły zielenią, a on sam uderzył otwartą dłonią w drzwi.
Drewniane podwoje złamały się jak zapałka i pomknęły do środka budynku, wbijając się w ścianę naprzeciwko. Ayame, nie mając zbytnio innego wyjścia, wrzuciła do wnętrza notkę świetlną i sama zamknęła oczy.
Nagły harmider rozbudził psy, które zaczęły groźnie warczeć, szczekać jak szalone, wizgać i szczerzyć kły. Mężczyzna, który siedział przy stoliku, nie zdążył jeszcze otworzyć oczu, gdy obok niego wybuchła notka - i prawdopodobnie tylko dlatego zdołał uniknąć oślepienia. Powoli się podniósł, chwiejnie - widać było, że był pijany - i obrócił się w kierunku trójki, która wkroczyła do środka. Jego fartuch był pokryty zaschniętą krwią, a w sękatych dłoniach trzymał maczetę i flagrum (bicz z wplecionymi żelaznymi kolcami).
-Co tu się, w pizdę palec, wyprawia!? - ryknął, pocierając oczy przedramieniem. - Czy człowiek nie może nawet...
Wtedy spojrzał na Hanzo. Zamarł. Nagle zaczął drżeć, jak gdyby złapała go febra, ryknął szaleńczo i rzucił się na dźwignię.
-Ty!... TY!! CZY NIGDY SIĘ OD CIEBIE NIE UWOLNIĘ, KRWAWY ANIELE?!!!!
Zanim ktokolwiek zdołał zareagować, mężczyzna pociągnął za dźwignię, wciąż jęcząc maniakalnie.
-... nie wrócę tam... nie wrócę tam... nie... dlaczego on tu... dlaczego on tu jest?... dlaczego on żyje?... DLACZEGO ON PRZYSZEDŁ NA ŚWIAT!?
Klatki się otworzyły, a trzy wielkie, wygłodniałe psy zwróciły się w kierunku przybyszy. Hanzo, widocznie skołowany zachowaniem tresera, ledwo zdołał zablokować szturm jednej z bestii. Ledwo, gdyż zdołała się wgryźć w przedramię mężczyzny. Hanzo syknął, a jego krew pociekła na podłogę.
Pozostałe dwa zwierzęta rzuciły się w kierunku Shinjo i Ayame, pragnąc ich ugryźć w krtanie. Były jakieś pięć metrów od nich, zamierzając się powoli do skoku. Treser zaś smagnął biczem w powietrze, wciąż coś wyjękując, jak gdyby całkowicie stracił zmysły.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1241
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 25
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Domek leśniczego

Postprzez Ayame » 19 gru 2017, o 12:11

Ayame jeszcze raz sprawdziła całe pomieszczenie, żeby się upewnić, iż nic nie zostało pominięte i że wtargnięcie do chaty nie będzie zbyt ryzykowne. Aż zamarła, dostrzegając dźwignię, która okazała się być połączona z klatkami psów. Jeden ruch i psy zostaną uwolnione! Zanim jednak zdołała ostrzec pozostałych, Hanzo wyważył drzwi jednym uderzeniem ręki, osnutej zieloną chakrą. Nie było już odwrotu i trzeba było działać, dlatego najlepiej będzie od razu oślepić tresera, żeby zmniejszyć jego szanse. Złudna nadzieja. Może był farciarzem, a może prowadzący uznał, że to za proste, ale wyważenie drzwi nie otworzyło oczu mężczyźnie, chociaż powinno. Treser otworzył zapijaczone oczy dopiero, gdy oślepiający błysk minął, tym samym unikając oślepienia. No ale chociaż psy dostały po oczach jaskrawym światłem.
Kolejną dziwną rzeczą był fakt, że treser nagle skądś skombinował bicz i oprócz tasaka, który widziała Ayame, miał teraz dodatkową i cholernie niebezpieczną broń. Pewnie na niej siedział, chociaż żelazne kolce wplecione w rzemień mogły nie być najwygodniejszym siedziskiem. Najwyraźniej poznał Hanzo, bo zaczął się na niego wydzierać i w mgnieniu oka rzucił się do dźwigni, nim ktokolwiek zdołał zareagować. Psy, pomimo oślepienia, sprawnie wyskoczyły z klatek, a jeden nawet precyzyjnie rzucił się na mnicha, raniąc go. Kunoichi, przerażona tym wszystkim, wyciągnęła drugi trójkunai. To będzie ciężka walka i jeśli wyjdą z tego cało, to będzie cud. Spojrzała na stojącą naprzeciwko niej bestię, która szczerzyła kły i szykowała się do skoku na nią. Musiała się skoncentrować i dobrze to rozegrać, dlatego też pozwoliła psu podejść jeszcze trochę bliżej, ale gdy tylko bestia wyskoczyła w górę, chcąc ją zaatakować i dobrać się do jej gardła, Ayame w ostatniej chwili kucnęła i otwartą dłonią uderzyła prosto w odsłonięty splot słoneczny, wykorzystując tym samym jedną ze swoich klanowych technik. To powinno powalić psa, a wtedy Ayame go dobije, wbijając mu trójkunai w szyję. Cała sprawa nie powinna być skomplikowana, ponieważ fizycznie była lepsza od psa, więc powinno udać jej się szybko z nim rozprawić. Potem pozostanie ocenić sytuację i pomóc reszcie kompanów. W razie jakiegoś niespodziewanego ataku, typu smagnięcia biczem i tak dalej, robi uniki, odskakując.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 386
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Domek leśniczego

Postprzez Shinjo » 19 gru 2017, o 21:20

Wszystko zdawało się iść dobrze, aż do momentu wyważenia drzwi, w momencie, w którym Hanzo je "otwierał" zauważyłem, że Ayame chciała mu coś powiedzieć, nie zdążyła, to co zaczęło się dziać potem można określić mianem powtórki z rozrywki. Oślepiająca notka chyba nie przydała się zbytnio, z tego co mogłem usłyszeć to człowiek w środku nie narzekał na jakieś oślepienie, po prostu był wkurwiony, tak samo jak jego włochate bestie, które rzuciły się w naszym kierunku, na szczęście tym razem byłem przygotowany, kunaie z notkami wybuchowymi nie powinny mnie zawieść. Rzuciłem jednego w stronę psa, który biegł na mnie, drugą w stronę otwartych drzwi licząc, że w jakiś sposób zrani tego porąbanego człowieka. Wszystko to starałem się zrobić przy jednoczesnym odskoku w tył, nie mogłem ryzykować walki wręcz, nie byłem w tym najlepszy. Po wyrzuceniu swojego "wybuchowego" arsenału wykonuję bunshin no jutsu i wyciągam zwykłego kunaia żeby mieć się czym bronić, liczę, że przeciwnik się nie zorientuje(obojętnie czy to pies, czy też nie bo umarł od wybuchu) i będę mógł w spokoju przemyśleć swoje kolejne ruchy

SIŁA 10
WYTRZYMAŁOŚĆ 41
SZYBKOŚĆ 14
PERCEPCJA 41
PSYCHIKA 10
KONSEKWENCJA 17


Nazwa
Bunshin no Jutsu

Pieczęci
Baran › Wąż › Tygrys

Zasięg
Dowolny

Koszt
E: 7% | D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny (za 2 iluzje)

Dodatkowe
Brak własnej woli; niematerialne

Opis Prosta technika Ninjutsu, która polega na stworzeniu iluzji nas samych. Przy jej pomocy – w zależności od Kontroli Chakry – jesteśmy w stanie stworzyć od jednej do kilkunastu iluzji, które wyglądają jak my i wykonują nasze polecenia wydawane drogą mentalną. Oczywiście iluzje nie są materialne, więc każde uderzenie w nie kończy się ich rozwianiem w małym, błyskawicznie znikającym obłoku dymu. Warto również zauważyć, że iluzje nie wydają żadnych dźwięków, dodatkowo nie rzuca swym "niematerialnym" ciałem cienia, a także nie potrafią poruszać żadnych przedmiotów.


Chakra: 87-3=84%
Shinjo
 

Re: Domek leśniczego

Postprzez Natsume » 20 gru 2017, o 16:06

~ Diabły przeszłości ~
Misja C 40/45
Ayame i Shinjo

Obrazek

Sytuacja zaczęła wyglądać dość nieprzyjemnie. Tajemniczy treser, aktualnie wyglądający jakby był w stanie obłędu, wciąż miotał się z tyłu, patrząc na mnicha z zupełnie niezrównoważonym błyskiem w oku i machając w jego kierunku tasakiem. Nie starał się jednak zbliżać, jak gdyby liczył że psy zrobią robotę za niego. Jeden ze stworów zdołał wgryźć się w rękę mnicha, który warknął z bólu, lecz nie zawahał się nawet przez sekundę. Mężczyzna uniósł drugą dłoń i wziął zamach. Przez palce wędrowca przemknęła zielona chakra, a jego uderzenie kantem dłoni praktycznie wgniotło czaszkę psa, zabijając go na miejscu. Mężczyzna sapnął i szepnął coś, co wyglądało jak przeprosiny, po czym potarł ugryzioną rękę. Istniała możliwość że zwierzę mogło przenosić jakieś choroby, ale aktualnie nie mógł sobie pozwolić na komfort sprawdzenia tego.
W tym samym czasie Ayame zaczekała, aż drugi pies zaatakuje. Korzystając z Byakugana i swoich umiejętności bojowych, dziewczyna uchyliła się przed ukąszeniem i wykonała własne uderzenie. Zanim jej dłoń dosięgnęła splotu słonecznego bestii, ta zdążyła ją drasnąć pazurami w policzek, ale nie było to nic groźnego. Pokrwawi chwilę i przestanie, nawet blizny nie będzie. Trafiony stwór zaś poleciał do tyłu, a dziewczyna sprawnie do niego doskoczyła i wbiła mu kunai w krtań. Zwierzę wizgnęło, miotnęło się kilka razy, i w końcu zdechło.
Lecz wtedy nastąpiło coś, czego mało kto się spodziewał.
Shinjo być może nie obliczył szans albo nie odczytał ruchów sojuszników, lecz wyprowadził bardzo nietypowy atak - rzucił dwa kunaie z notkami wybuchowymi do środka budynku, samemu odskakując, i zdetonował pociski. Jeden z nich, ten który wleciał głębiej, zafurkotał i wybuchł mniej więcej pomiędzy mnichem a treserem, rozwalając i tak ledwo się trzymające belki ścian. Drugi zaś wbił się w psa, i dopiero wtedy eksplodował, zabijając stwora na miejscu.
Problem był taki, że pies był już obok Ayame.
Istniało duże prawdopodobieństwo, że dziewczyna nie przeżyłaby tego ataku. Gdyby nie to, że Hanzo usłyszał furkot notki i wiedział, co się święci. Gdy tylko usłyszał drugi atak, natychmiast doskoczył do dziewczyny i kopnął ją z półobrotu, posyłając ją do tyłu.
Bum!
Drugi pocisk rzucił mnichem o inną ścianę, rozwalając jego ciałem deski. Widać było na nim ślady oparzeń, ciężkie rany na ramionach i łydkę przebitą zniszczoną deską. Był przytomny, ale ledwo. Kaszlnął krwią, uśmiechając się krzywo.
-Dziwne... macie... sposoby - sapnął, patrząc na dwójkę.
W tym czasie spomiędzy zrujnowanych pierwszym wybuchem belek powoli wysunęła się ręka z tasakiem, dzierżonym przez tresera. On również był oparzony i poraniony, ale nie w aż takim stopniu jak Hanzo. Wciąż uśmiechając się szaleńczo, zaczął powoli iść w stronę leżącego, próbując podnieść tasak na ramię. W drugim ramieniu chyba stracił czucie.
-Nareszcie... tyle o tym marzyłem... Krwawy Anioł, w kałuży własnej posoki... Po tym wszystkim, co nam zrobiliście... to i tak jest zbyt mała kara...
Hanzo wypluł ślinę wymieszaną z krwią, próbując się podnieść chociaż do pozycji siedzącej. Nie udało mu się to.
-Znam Cię? - spytał słabym głosem. Treser zaczął wizgać, z twarzą wykrzywioną szaleństwem.
-Nie. Po co miałbyś? Chcesz znać imię tego, którego skazaliście na wieczne tortury? Tego, który wykrwawiał siebie i innych pod tą przeklętą górą?! TEGO, KTÓRY STRACIŁ WSZYSTKO PRZEZ CIEBIE I TAKICH JAK TY?!!
Uderzył tasakiem, a ten utknął w ramieniu Hanzo, na głębokości kości. Na szczęście rany tresera były na tyle mocne, że nie mógł sobie pozwolić na poważniejszy atak. Mnich krzyknął z bólu, lecz dość szybko się pozbierał.
-A więc jesteś jednym z tych...
-Co przeżyli wasz pierdolony rytuał! A teraz odpowiedz! Chodź, Krwawy Aniele, i zobacz co znalazłem w błocie, tam koło góry!
Wyciągnął pergamin, na którym widniał jakiś rysunek. Chyba w szaleństwie zapomniał, że Hanzo i tak nie miał zmysłu wzroku.
-Blade, zmaltretowane ciało. Wyglądało na to, że cierpiała. Coś jest nie tak z tym światem, nie uważasz? A to wszystko przez was! PRZEZ WAS!! PO CO PRZYSZEDŁEŚ NA TEN ŚWIAT, TY I TWOI LUDZIE Z GŁĘBOKICH ODNÓG!?
Ruszył ręką, jak gdyby chciał otoczyć ramieniem cały - aktualnie zrujnowany - budynek. Klatki. Ciała psów. Ślady krwi, odchodów i alkoholu. Całość tego tragicznego widoku.
-Stworzyłem tę armię bestii po to, by broniły mnie przed tymi waszymi pierdolonymi Wędrowcami! I nie żałuję tego ani trochę! Bo to nie moja wina! NIE MOJA!! Krew tych wszystkich ludzi jest na TWOICH RĘKACH! Tych, którzy umarli przez stwory, ICH KREW JEST NA TWOICH RĘKACH! NA TWOICH, BO TO TY MNIE STWORZYŁEŚ!!!
Wziął kolejny zamach, lecz widać że miał z tym trudności. No, i wciąż ignorował fakt, że za progiem znajdowali się Shinjo i Ayame. I o ile Shinjo nie był naruszony, to Ayame wciąż czuła siłę kopniaka i wybuchu - była ogłuszona, a eksplozja poparzyła jej kończyny, utrudniając ruch. I może coś z kośćmi, ciężko było powiedzieć.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1241
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 25
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Domek leśniczego

Postprzez Ayame » 20 gru 2017, o 17:23

Rozprawienie się z agresywnym psem, okazało się w miarę proste, chociaż przypłaciła to draśniętym policzkiem. Tym jednak nie należało się teraz przejmować. Z ciężkim sercem dobiła bestię, wbijając mu trójkunai w gardło, po czym spojrzała, jak idzie pozostałym. Widząc, jak Shinjo rzuca swoimi kunaiami z notkami wybuchowymi, a jedna z nich eksploduje blisko Hanzo, Ayame zdębiała z przerażenia. To jednak nie był koniec.
- Shinjo, NIE! - Krzyknęła.
Ale było już za późno. Druga notka poleciała w stronę psa, który znajdował się blisko niej. Nim jednak kunoichi zdołała ogarnąć głupotę chłopaka i fakt, że zaraz może zginąć, doskoczył do niej mnich i kopniakiem odrzucił do tyłu, samemu przyjmując na siebie siłę wybuchu. Ayame boleśnie uderzyła plecami w ścianę budynku i ciężko upadła na ziemię, czując ogłuszenie.
- Mistrzu! - Zawołała rozpaczliwie, obawiając się najgorszego.
Na szczęście doleciał do niej głos Hanzo, więc odetchnęła z ulgą. Żył, ale zapewne był w bardzo złym stanie. Starała się podnieść, ale momentalnie poczuła ból w nogach i musiała z tego zrezygnować. W głowie jej szumiało i nawet Byakugan nie pomógł jej dobrze ocenić sytuacji. Zdołała jednak usłyszeć i po części zobaczyć, jak treser wygrzebuje się spod gruzów i idzie w kierunku ciężko rannego Hanzo. Na mnicha spadł tasak, czyniąc głęboką ranę, a sam Hanzo aż krzyknął z bólu. Musiała coś zrobić, żeby uratować go przed kolejnym ciosem. Shinjo zawiódł na całej linii, więc pozostało jej dokończyć sprawę. Korzystając z faktu, że Treserowi wzięło się na wspominki i całkowicie ignorował ich obecność, skupiając się na mnichu, Ayame pewniej chwyciła trójkunai i wymierzyła. Ostrze poleciało w stronę napastnika, celując dokładnie w szyję, bo było to najpewniejsze miejsce i najbardziej odsłonięte w tym momencie. Gdyby jednak chybiła z powodu ogłuszenia, wykorzysta kolejną technikę swojego klanu. Uformuje pięć igieł z chakry, po czym ciśnie nimi prosto w głowę tresera. Albo jedno, albo drugie, powinno załatwić sprawę, a przynajmniej drugie mogło go na chwilę unieszkodliwić, żeby potem go dobić. Tylko tyle na obecną chwilę i w obecnym stanie mogła zrobić.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 386
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Domek leśniczego

Postprzez Natsume » 28 gru 2017, o 01:57

Shinjo pomijam, bo gdzieś go wcięło.

~ Diabły przeszłości ~
Misja C 42/45
Ayame i Shinjo

Obrazek

Szalony mężczyzna, który najwidoczniej miał bardzo tragiczne wspomnienia związane z Hanzo, stanął nad ciężko rannym mnichem i przygotował tasak do zadania ostatecznego cięcia. Doznane przez niego obrażenia jednak dawały mu się we znaki, bo nie mógł wziąć dostatecznie szerokiego wychylenia ręki, by wykonać odpowiedni cios. Dlatego tylko stał w miejscu, starając się zmusić swoje ręce do współpracy. Z furią w oczach spojrzał na Hanzo, jak gdyby oczekiwał jakiejś reakcji. Mnich jednak tylko leżał, powoli doprowadzając się do stanu użyteczności. Wokół jego dłoni, przyłożonej do jego piersi, unosiła się silna, zielona poświata, świadcząca o aktywacji technik medycznych.
Jak gdyby zupełnie ignorował fakt, że zaraz może zginąć.
-... dlaczego. DLACZEGO. DLACZEGO NIE KRZYCZYSZ! DLACZEGO NIE BŁAGASZ O LITOŚĆ, NIE WYKLINASZ MNIE POD NIEBIOSA!? - ryknął nagle mężczyzna, znów uderzając maczetą. Tym razem jednak ostrze zahaczyło o deskę ściany i tylko zjechało po ręce mnicha, zrywając mu skórę. Hanzo skrzywił się, ale nie krzyknął.
A następnie, ku zaskoczeniu tresera, uśmiechnął się.
-Dlatego, że wiem że na to zasłużyłem. Nie znając innego świata niż tamten wewnątrz Tengokumine, dopuszczałem się potwornych czynów. Bo ich nie rozumiałem. Myślałem, że robię wszystko by ratować życia. Ale za jaką cenę?
Treser, zszokowany, cofnął się o krok. A następnie zaczął się zachodzić śmiechem.
-... I myślisz, że takie pierdolenie wystarczy by odkupić to, co robiłeś? CHYBA ŚNISZ! NAWET TWOJA ŚMIERĆ TEGO NIE WYNAGRODZI!!
Hanzo zamilkł, opuszczając głowę z zasmuconym wyrazem twarzy. A mężczyzna ponownie zamierzył się tasakiem.
-... wiem.
Tym razem by trafił. Ostrze maczety ustawiło się idealnie do tego, by dosięgnąć karku mnicha, który przecież nawet nie próbował się przed tym atakiem bronić. Ale jednak stalowe narzędzie nigdy nie zbliżyło się już do ciała Hyuugi. Broń przeważyła mężczyznę, który nagle runął do pozycji siedzącej.
Spomiędzy jego żeber wystawała rękojeść kunaia rzuconego przez Ayame. Dziewczyna celowała co prawda w szyję, ale przez rozchwianie nie była w stanie odpowiednio przycelować, i broń poleciała niżej niż pierwotnie zaplanowała. Ale, być może tylko na ich zysk. Szalony treser odetchnął kilka razy, z widocznym trudem, po czym kaszlnął krwią. I upadł na plecy, wbijając ostrze noża jeszcze głębiej w jego zaschnięte ciało.
Nie żył.
Ayame była już w stanie wstać, ale wciąż jeszcze była rozechwiana. Z Hanzo było dużo gorzej, ale przynajmniej już nie kaszlał krwią i nie rzęził. Zawsze jakiś plus.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1241
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 25
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Domek leśniczego

Postprzez Ayame » 28 gru 2017, o 20:06

Ayame walczyła z ogłuszeniem po tym, jak wylądowała na ścianie przez kopnięcie mnicha i siłę bliskiego wybuchu. Pomimo Byakugana, miała problem z dobrym skupieniem wzroku, aby wymierzyć w napastnika trójkunaiem, jednak nie było czasu na zastanawiania się i kombinowanie. Szaleniec w każdej chwili mógł unieść tasak i zadać śmiertelny cios Hanzo, więc kunoichi nie zastanawiała się długo, tylko wymierzyła i rzuciła ostrzem prosto w napastnika. Celowała w szyję, ale już po jego locie wiedziała, że totalnie skopała ten rzut, z powodu ogłuszenia. Jednak ku jej uldze, ostrze sięgnęło celu i wbiło się pewnie między żebra tresera, posyłając go na kolana. Dzięki swoim oczom, mogła zobaczyć, że trafiła w odpowiedni punkt, bo mężczyzna kaszlnął krwią, przewrócił się i znieruchomiał, oddając ostatnie tchnienie. Ayame, nadal leżąc na podłodze, oparła czoło o deski i zaszlochała z ulgi. Właśnie zabiła człowieka, jednak bardziej wstrząsające dla niej było to, jak blisko śmierci była i to przez własnego kompana, który teraz stał jak słup soli i najwyraźniej nie mógł wyjść z szoku z powodu tego, co się tu stało.
Gdyby nie Hanzo, byłoby już po niej, dlatego też kunoichi podniosła się na czworaki, i ostrożnie ruszyła do mnicha, nie ufając jeszcze swoim nogom. Nadal czuła się otumaniona, więc lepiej było zostać bliżej podłogi w razie jakby miała się wywalić. Kompletnie nie przejmowała się tym, co usłyszała od szalonego tresera, ponieważ wystarczył jej fakt, że mnich przyznał się do nieświadomości swoich czynów myśląc, że robi dobrze, oraz okazał widoczną skruchę, więc nie warto było tego dalej rozdrapywać. Dla niej najważniejszy był fakt, że teraz kroczył ścieżką dobra i ocalił jej życie. Nic więcej nie było potrzebne.
- Dasz radę się uleczyć, Mistrzu? - Zapytała drżącym głosem, spoglądając niepewnie na jego rany. - W razie czego mam w sakwie maść naszego klanu i bandaże.
Sama też odniosła kilka obrażeń i chyba miała trochę poparzone nogi, ale w porównaniu z mnichem, to było z nią całkiem nieźle, chociaż obite żebra po kopniaku trochę bolały. Starała się jednak to ignorować i bardziej skupiła się na własnych oczach, które teraz przepatrywały wkoło okolicę, łącznie z obserwowaniem poczynań Shinjo. Lepiej mieć go na oku, bo kto wie, co jeszcze może przyjść mu do głowy. Nie mogła uwierzyć, że można tak głupio postąpić i odpalić notkę wewnątrz budynku. Nie miała pojęcia kto go szkolił, ale chyba zapomniał o zasadach bezpieczeństwa i instynkcie samozachowawczym.
- Ocaliłeś mi życie, narażając własne. - Zwróciła się dalej do Hanzo. - Nie jestem w stanie wyrazić, jak bardzo jestem za to wdzięczna...
Co prawda miała okazję szybko się zrewanżować, ale mimo wszystko uważała, że to co zrobił mnich, było czymś naprawdę niesamowitym, wręcz bohaterskim. Tym samym zyskał jeszcze większy szacunek w oczach kunoichi, która nie miała zamiaru dać mu tu umrzeć. Jeśli nie będzie miał siły się uleczyć, zrobi użytek ze swoich medykamentów i opatrzy mu rany. Nie znała się na tym za dobrze, że obwiązać ranę opatrunkiem każdy głupi potrafi. Może warto byłoby zastanowić się nad rozwinięciem medycznej dziedziny? Byłoby to całkiem pomocne w tego typu sytuacjach.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 386
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Domek leśniczego

Postprzez Natsume » 5 sty 2018, o 16:17

~ Diabły przeszłości ~
Misja C 44/45
Ayame i Shinjo

Obrazek

Hanzo charknął cicho i otarł brodę z własnej krwi, która ściekała mu z kącików ust. Najwidoczniej śmierć szalonego tresera nie wpłynęła na niego zbytnio, ale jego wyraz twarzy nie pokazywał też niczego innego niż smutek. Cały czas jego ręka była pokryta powłoką zielonej chakry, dość szybko zasklepiając widoczne na jego ciele obrażenia. Ale razem z tym coraz bardziej było widać po nim zmęczenie. W końcu wykorzystywał własną siłę duchową, żeby podtrzymać się przy życiu. W końcu obrócił swoim ciałem tak, by zsunąć udo z ułamanego kawałka drewna.
Syknął. Pewnie przez to, że był ślepy, odczuwał ból znacznie mocniej niż pozostali.
-To? Proszę cię. Nie takie rzeczy zdarzało mi się leczyć. I nie takie rzeczy zdarzało mi się zadawać - odparł spokojnym, prawie wesołym tonem. Dało się jednak w nim wyczuć zmęczenie. Wiek pewnie robił swoje. - Nie będzie to konieczne. Najwyżej będę spać dwa dni pod rząd, ale nie będzie trzeba mnie sklecać maściami i bandażami.
Przysunął się do ciała tresera i przyklęknął obok, kończąc zaleczanie rany na nodze. Oddychał ciężko, a po jego czole spływały strużki potu, ale był przytomny. I większość obrażeń była już względnie zaleczona. Przysunął rękę do jego twarzy i ruchem dłoni zamknął mu oczy.
-Przez moje błędy nie miałeś szansy na lepszy żywot. Niech Twoje Ciało i Twoja Dusza odnajdą wreszcie spokój. Spoczywaj w pokoju.
Sięgnął do kieszeni i wyciągnął niewielką pigułkę żywnościową. Wziął ją do ust i skrzywił się potężnie.
-Kiedyś przez to cholerstwo wysiądzie mi wątroba...
Spojrzał na Ayame i pokręcił głową, uśmiechając się.
-Nie masz za co mi być wdzięczna. Dla mnie śmierć z ręki kogoś, kto tyle wycierpiał przez wytwór którego częścią byłem, byłaby ukojeniem i pokutą. Po prostu nie chciałem, by ktoś inny również zginął przez mój błąd.
Powoli się podniósł, chwiejnie stając na nogi.
-Posmaruj sobie oparzenia maścią i przeszukaj pomieszczenie, jakbyś mogła. Może znajdziesz coś przydatnego.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1241
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 25
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Domek leśniczego

Postprzez Ayame » 5 sty 2018, o 23:23

Ayame przyglądała się mnichowi z wyraźnym niepokojem. Leczenie ran postępowało, ale widać było po jego twarzy, że jest tym coraz bardziej zmęczony. Pomogła mu oswobodzić przebitą kawałkiem drewna nogę, patrząc na to z lekkim przerażeniem, jednak słowa Hanzo nieco ją uspokoiły. Skoro da sobie radę, to przynajmniej miała jedno zmartwienie mniej.
- W porządku. - Odpowiedziała. - Widzę, że chyba warto będzie podszkolić się w medycznej dziedzinie. Zawsze to większe szanse na przetrwanie w takich sytuacjach.
Po tych słowach spojrzała przez ramię na Shinjo, który dalej nie mógł się ogarnąć po tym, co zrobił. W sumie to miała ochotę porządnie trzepnąć go po głowie i wykrzyczeć mu w twarz, że jakim trzeba być kretynem, żeby odpalić w pomieszczeniu notki wybuchowe. Postanowiła jednak sobie darować. Była roztrzęsiona i nadal oszołomiona tym, co się stało i tym co o mało się nie wydarzyło. Gdyby nie mnich, Shinjo miałby ją na sumieniu i cały klan na karku.
Kiedy Hanzo przysunął się do ciała tresera i zamknął mu oczy, życząc tym samym, aby odnalazł spokój, Ayame ostrożnie sięgnęła po swój trójkunai, który nadal tkwił w ciele mężczyzny. Miała zamiar odzyskać swoją broń, więc gdy tylko ją wyciągnęła, otarła ostrze o ubranie tresera i schowała do sakwy. Gdzieś w tym zrujnowanym domu był jej drugi trójkunai, który zamierzała znaleźć, ale to za chwilę. Na razie sama musiała doprowadzić się do porządku.
- To nie był Twój błąd, Mistrzu. - Stwierdziła stanowczo, ale cicho. - Tylko Shinjo. Nie mam pojęcia, kto go uczył instynktu samozachowawczego, ale coś zdecydowanie poszło nie tak. Ta notka zabiłaby mnie, gdybyś mnie nie odepchnął i zraniła Ciebie. Nie zapomnę o tym.
Taka była prawda. Hanzo nie ocalił jej przed atakiem tresera, tylko przed głupim posunięciem Shinjo, więc to nie był jego błąd, na młodego i niedoświadczonego ninja. Tak czy inaczej, należała się mnichowi wdzięczność za ten bohaterski czyn, czego mu na pewno nie zapomni i może kiedyś będzie miała okazję zrobić coś dla niego, jeśli przyjdzie im się znowu spotkać.
Zgodnie z sugestią Hanzo, Ayame wyciągnęła maść swojego klanu i posmarowała oparzenia na nogach, oraz szramę na policzku, ale stłuczone żebra i obite plecy już sobie odpuściła. Nie były to obrażenie, którymi w tym momencie należało się przejmować, mimo faktu, że bolały, dlatego też schowała słoiczek i powoli wstała, rozglądając się po pomieszczeniu Byakuganem. Zaczęła krążyć po zrujnowanym domu, przeszukując kolejne meble. Przy przewróconym fotelu znalazła swój drugi trójkunai, który od razu schowała do sakwy i wznowiła dalsze poszukiwania. Jeśli znajdzie coś ciekawego, da znać co i jak.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 386
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Domek leśniczego

Postprzez Natsume » 6 sty 2018, o 14:13

~ Diabły przeszłości ~
Misja C 46/45
Ayame i Shinjo

Obrazek

Tak jak zaproponował Hanzo, Ayame skupiła się na opatrzeniu własnych co większych obrażeń, pozwalając mnichowi zająć się własnymi ranami i odprawieniem jakiejś modlitwy nad zwłokami tresera. Najwidoczniej mężczyzna zupełnie nie miał szalonemu rzeźnikowi za złe że ten prawie go zabił, i aktualnie wręcz prosił jakichkolwiek bogów których wyznawał o to, by temu człowiekowi wybaczono wszystko czego dokonał. W sumie, było to trochę zaskakujące - oddawał psychopacie ostatnią przysługę, jak gdyby ten był od dawna jego przyjacielem. Czyżby faktycznie było to spowodowane dziwacznymi diabłami przeszłości, które teraz wyszły na wierzch? To prawdopodobnie wiedział tylko Hanzo.
Po przeszukaniu pomieszczenia, Ayame znalazła tylko kilka niestandardowych przedmiotów - wśród nich jakąś książeczkę, wyglądającą na notatnik lub inny pamiętnik tresera. Większość stron była pokryta zaschniętą krwią i plamami atramentu, pośród których dało się wyłapać tylko co poniektóre słowa. Niektóre wspominały coś o "świątyni pod wulkanem", dało się znaleźć też jakieś słowa o "Tengokumine", krwawym kapłanie imieniem "Saito" i wyklinaniu tego człowieka, którego jeden gest wystarczył, by dziesiątki ludzi zostali zmuszeni do bratobójczej walki lub po prostu zmiażdżeni. Ten człowiek najwidoczniej miał nieszczęście przeżyć wszystkie te tortury, zamordował wszystkich którzy wycierpieli to co on, a ostatecznie doprowadzono go do szaleństwa i wypuszczono, by był zwiastunem następnych "Festiwali Śmierci".
... czyżby "Krwawy Anioł", Saito, był tym samą osobą co aktualnie klęczący obok tresera Hanzo?
Dodatkowo, dziewczyna znalazła kilka małych sakiewek ze złotem. Po podliczeniu wychodziło tego około 1000 ryo, po 500, jeśli podzielić na dwie sakiewki. Chyba było to odpowiednie wynagrodzenie za zabicie tak groźnego człowieka.
Hanzo powoli podniósł się na nogi i chwiejnie podszedł do drzwi. Odetchnął parę razy, po czym zwrócił głowę na Ayame.
-... cóż, będę potrzebować dłuższego odpoczynku. A gdy tego dostąpię, pewnie wrócę do swoich wędrówek. Miło było mi cię poznać, Ayame. Obyś dostąpiła przejścia przez Źrenicę.
I z tymi słowami wyszedł, kierując się w stronę osady. A przynajmniej w tamtym kierunku szedł. Nawet mimo zmęczenia i ślepoty, wyglądało na to że jego orientacja w terenie działała jak należy.


Mission accomplished
  • +1 C
  • + 50 PH
  • + 500 ryo
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1241
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 25
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Domek leśniczego

Postprzez Ayame » 6 sty 2018, o 15:47

Kunoichi, zajmując się opatrywaniem własnych ran, kątem oka spoglądała na to, co robi mnich. Ten zaś postanowił oddać się modlitwie za tego szalonego człowieka, co w sumie nie było niczym dziwnym, skoro niby był odpowiedzialny za to, kim stał się treser. Ayame nie wnikała w to, bo widać było wyraźnie, że Hanzo do tej pory pokutuje za swoje grzechy z przeszłości i nawet przyznał, że śmierć z ręki tego człowieka byłaby dla niego wybawieniem. Nie przeszkadzała mu więc w tym ostatnim rytuale, tylko pozbierała się do kupy i zaczęła przeszukiwać rozwaloną chatę, zgodnie z sugestią mnicha. Może akurat znajdzie się coś ciekawego.
Buszując po szafkach i komodach, znalazła książkę, która wyglądała jak dziennik, lub bardziej jak pamiętnik. Kilka przerzuconych kartek wyraźnie zainteresowało Ayame, bo najwyraźniej miało powiązanie z tym, co się wtedy stało i z samym Hanzo. Postanowiła zatrzymać pamiętnik, żeby w domu lepiej się mu przyjrzeć. Może uda jej się lepiej poznać tą historię, albo znajdzie kogoś, to pomoże jej to wszystko zrozumieć. Może sam Reiko będzie coś o tym wiedział. Schowała więc książeczkę za pas swojej sakwy, po czym wróciła do poszukiwań. Oprócz standardowych, domowych rzeczy i narzędzi, znalazła jeszcze mieszki z pieniędzmi. Była tu całkiem ładna, okrągła sumka, w sam raz do podziału. W tym momencie Ayame przypomniały się jej słowa, gdy zdeklarowała się przed misją do tego, aby oddać Shinjo część swojej doli. Teraz, po tym co zaszło, nie była do tego taka skora, dlatego też połowę schowała do swojej sakwy, a drugą oddała Shinjo. Powiedzmy, że na swoją dolę zapracował pomocą przy pozbyciu się psów przed domem.
Skończyła przeszukiwać budynek i dała znać Hanzo, że to już wszystko. W sumie to chciała przekazać mnichowi część pieniędzy, w podziękowaniu za pomoc, żeby miał coś na drogę, ale ten postanowił już się pożegnać i odejść.
- To był zaszczyt, Mistrzu. - Odpowiedziała na pożegnanie. - Niech duchy naszych przodków mają Cię w swojej opiece.
No i to było w sumie na tyle. Mnich szybko opuścił okolicę, pomimo swojego stanu, a kunoichi zaczęła się zastanawiać, czy ich drogi jeszcze się skrzyżują. Ona też postanowiła opuścić to miejsce i to jak najszybciej, więc dezaktywowała Byakugana i ściągnęła bandaż z twarzy, chowając go do sakwy. Spojrzała jeszcze ostatni raz na Shinjo.
- Uważaj na siebie i nie zabij się kiedyś tym swoim stylem walki. - Rzuciła tylko na odchodnym.
Na tyle, na ile pozwoliły jej obrażenia, Ayame ruszyła w stronę stolicy, aby zdać raport z powodzenia misji i wrócić do domu. Ojciec na pewno będzie chciał usłyszeć tą historię, tym bardziej, że wystąpił w niej Hanzo we własnej osobie.


[zt]
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 386
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Poprzednia strona

Powrót do Kyuzo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość