Omoikane no shintaku 思兼の神託

Druga co do wielkości prowincja Karmazynowych Szczytów od wieków znajduje się pod opieką słynnego Rodu Hyūga, który bardzo dokładnie dba o rozwój wewnątrz swego kraju, a także o bezpieczeństwo granic - zważając na sąsiedztwo z niezbadaną powierzchnią lądową (znaną pod nazwą Głębokich Odnóg) na południowym zachodzie. Podobnie jak w pozostałych prowincjach Karmazynowych Szczytów, dominuje tutaj krajobraz górzysty i roślinność wysokogórska, lecz Kyuzo może pochwalić się bogatszą fauną - wiele zwierząt chętnie poszukuje kryjówek w głębokich jaskiniach prowincji, chroniąc się przed dość kapryśną pogodą.

Omoikane no shintaku 思兼の神託

Postprzez Koala » 14 sie 2016, o 16:17

Obrazek
Omoikane no shintaku (Wyrocznia Boga Mądrości) 思兼の神託


Głęboko pośród prowincji Kyuzo, zarządzanej przez jeden z najstarszych Rodów - Hyuuga, na najwyższej górze w całych Karmazynowych Szczytach - Shiroi Eikō, znajduje się niewielki budynek z gładzonych kamieni, widoczny z dala dzięki kopułowatemu dachowi (niegdyś błyszczącemu srebrem, obecnie zaś dość matowemu), na którego czubku zawsze płonie błękitny płomień, działający jak latarnia. W nocy płomień ten zaś jest wyznacznikiem trasy dla tych, którzy zagubili drogę pośród gór, jako że płomień - jak mawiają niektórzy - bywa jaśniejszy od gwiazd.
Dla mieszkańców Kyuzo budynek ten jest dość szczególny. Głównie dlatego, że jest to nie tylko azyl dla zagubionych, ale również potężna, choć niepozorna, świątynia Omoikane - Boga Mądrości. Według pogłosek, każdy może tutaj przybyć i oddać cześć Panu Wiedzy, jak również zaoferować pomoc kapłanom, zazwyczaj mieszkającym na terenie świątyni w liczbie pięciu. Jeżeli uznają oni, że osoba jest godna otrzymania wiedzy, po którą zazwyczaj przybywają tu pielgrzymi, pozwalają oni spotkać się im z wyrocznią - ascetką, trwającą przez całe życie w medytacji, będącej niemal ciągle w połączeniu z Omoikane. Jest ona w stanie odpowiedzieć na każde pytanie, lecz jej odpowiedzi nigdy nie są bezpośrednie - zazwyczaj są zamknięte w zagadkach.
Avatar użytkownika

Koala
Support
 
Posty: 547
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 13:07
Wiek postaci: 0
GG: 0
Multikonta: Shikarui

Re: Omoikane no shintaku 思兼の神託

Postprzez Sashimasu » 18 sie 2017, o 09:05

Opuszczając szpital ze swoim wyposażeniem oraz nawet lekkim zadowoleniem ruszyłem ku mojemu celowi. Jak się okazało tym razem dotarcie do celu było już raczej formalnością. Choć właściwie to dotarcie do podnóża góry. Sam jej widok zapierał dech w piersiach jednak ta majestatyczna góra jednocześnie jakby mówiła "Łatwo mnie nie zdobędziesz".
Uśmiechnąłem się delikatnie i nie tracąc więcej czasu rozpocząłem wspinaczkę. Z początku szło rzekł bym nawet dobrze temperatura przypominała moje rodzinne strony więc mogłem się cieszyć z tego faktu. No przynajmniej do momentu gdy stawało się co reż zimniej. Lodowate powietrze wręcz kłuło w płuca jakby było ono wypełnione drobinkami lodowych kryształów. Gęsią skórką szybko się też zamieniła w "boże jak zimno".
Jednak mimo wszystko zamierzałem ku szczytowi, co prawda w pewnych momentach bez przerwy na oddech by się po prostu nie dało. Czas mijał, ja robiłem się co raz bardziej zmęczony i zmarznięty na szczęście do celu dużo już nie brakowało. Ogólnie pewnie dotarł bym ze dwa razy szybciej mogąc utrzymać tempo z początku bo im bliżej końca tym powolniej się wspinałem.
Nie wiem ile czasu mi zeszło nim w końcu mogłem się położyć na szycie góry żeby chwilę odsapnąć. Byłem u celu i gdy już tutaj dotarłem spojrzałem na okolice. Widok był piękny, zdecydowanie warto było przejść przez te wszystkie trudy by chociażby właśnie móc spojrzeć teraz na malujący się przed moimi oczami pejzażasz. No ale nie byłem tu na wycieczce i jednak było zbyt zimno by zachwycać się zbyt długo krajobrazem. Ruszyłem więc z paczką na widoku w kierunku zabudowań szukając tam jakiegoś (tffuu) człowieka.
Znalezienie go chyba nie było specjalnie trudne, wystarczyło zbliżyć się do budynku z pięknych gładzonych kamieni. Byłem tym zaskoczony, że ludzie mogą stworzyć coś tak pięknego.
Po odnalezieniu jakiegoś kapłana skłaniam się dość oficjalnie w geście powitania.
- Czcigodny kapłanie przysyła mnie jedna z kelnerk w przydrożnej karczmie w prowincji Dashi. Mam tu przesyłkę to paczka od Lai, siostrzenicy Paiko. - rzuciłem z powagą do mężczyzny czekając na jakąkolwiek reakcje z jego strony.
Sashimasu
 

Re: Omoikane no shintaku 思兼の神託

Postprzez Motoko » 18 sie 2017, o 10:57

Obrazek

Ktoś tu był niegrzeczny. #33

Wraz z nadejściem kolejnych metrów nad poziomem morza, wszystko zdawało się coraz bardziej zamarzać. W tak zastraszającym tempie pojawiającego się śniegu, można było pomyśleć, że w niebie są już same lodowce! Jednakże to nie o lodowcach i stopniowej zimie mowa.
Wchodząc na górę raczej nikt nie spodziewał się zobaczyć tak cudnych widoków! Stąd właśnie cała ta tułaczka na sam szczyt została w pewien sposób zrehabilitowana, w końcu młodzieniec lubił naturę. Ten widok być może przypomniał mu o wszystkich skrzywdzonych zwierzątkach, które tego, bądź innego dnia zginęły z przyczyn wyższych, a może właśnie tych bardzo pierwotnych? Mogły znaleźć się gdzieś indziej, wolne od problemów otaczającego ich świata i przede wszystkim wolne od ludzi, od których tak stronił młodzieniec. Może to byłaby dla niego dobra ścieżka, ta wyciszona, zrównoważona i przede wszystkim stała, mnisia postawa? Przecież nie było potrzeby, żeby widział tyle cierpienia natury, której zadaje jej przede wszystkim człowiek!
W głównym holu zdawało się nikogo nie być, jednakże, kiedy młodzieniec przestąpił próg, został zaskoczony przez mnicha, który z kamiennym wyrazem twarzy przywitał go delikatnym skłonieniem głowy. Tylko to też byli ludzie.
Mężczyzna wysłuchał, co młodzieniec ma do powiedzenia i pochylił się lekko do przodu, cały czas utrzymując tę samą pozę, czyli ręce schowane w rękawach szaty, która wcale nie wydawała się być obszerna, choć nie zdradzała sylwetki starszego mężczyzny.
- Dobrze młodzieńcze, przyjmę od Ciebie podarek dla jednego z naszych kapłanów. Niechaj Ci będą dzięki za ten dar i prowadzą w ten niebiański wieczór. - grzecznie go odprawił, odbierając od Sashimasu przesyłkę. Nie wiadomo, czy był to ton, czy też postawa zakonnika, choć pewne było jedno, że nastolatek nie miał prawa sprzeciwu, jeśli miał ochotę być w jakikolwiek inny sposób wysłuchany. Bardzo prawdopodobne, że i tak udało mu się trafić na całkiem wyrozumiałego zakonnika, w końcu kto wie, czy nie przynosisz im w paczce zarazy?
W ten właśnie sposób Sashimasu został oddelegowany niemalże w samym holu świątyni, która jeszcze wcale nie zdradziła mu swoich tajemnic. Wszystko oczywiście było w kwestii młodzieńca, czy zejdzie na dół, zaczerpnąć powietrza, do którego był przystosowany, nie zaś mrożącego krew w żyłach oddechu, który dawał wrażenie, jakby z każdym oddechem zamarzały płuca. To chyba tyle z tej nagrody, o której wspominała dziewczyna, dobrze przynajmniej, że nastolatek sprawdził kieszenie przeciwnika, bo kto wie, jakby to się skończyło tutaj na górze!



    To już jest koniec naszej wspólnej misji, mam nadzieję, że jako-tako się podobało i życzę powodzenia w dalszych wojażach! Od siebie proponuję zahaczyć gdzieś o fabułę. Taka podpowiedź~! Najbliżej Ci do różowych.
    Po wynagrodzenie standardowe proszę zgłosić się w tym temacie.


//zt.
Motoko
 


Powrót do Kyuzo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość