Miasteczko Utemi

Druga co do wielkości prowincja Karmazynowych Szczytów od wieków znajduje się pod opieką słynnego Rodu Hyūga, który bardzo dokładnie dba o rozwój wewnątrz swego kraju, a także o bezpieczeństwo granic - zważając na sąsiedztwo z niezbadaną powierzchnią lądową (znaną pod nazwą Głębokich Odnóg) na południowym zachodzie. Podobnie jak w pozostałych prowincjach Karmazynowych Szczytów, dominuje tutaj krajobraz górzysty i roślinność wysokogórska, lecz Kyuzo może pochwalić się bogatszą fauną - wiele zwierząt chętnie poszukuje kryjówek w głębokich jaskiniach prowincji, chroniąc się przed dość kapryśną pogodą.

Re: Miasteczko Utemi

Postprzez Khusara Hatakame » 9 mar 2018, o 19:56

Gdy podróż dobiegała końca dotarłem do cichego i spokojnego miasteczka Utemi. Można było wyczuć otwarty i luźny styl życia mieszkańców którzy nie przejmowali się problemami innych żyjąc sobie w zaciszu. Miasto to uniknęło wielu wojen jak i lokalnych konfliktów. Ludzie choć w większości z niewielkim dobytkiem w porównaniu do lokujących w miasteczku bogaczy nie przejmowali się tak jutrem jak i tym co będzie jeśli zabraknie czegoś w przyszłości. Szedłem sobie ulicami miasta szukając miejsca docelowego gdzie miała trafić niesiona przeze mnie zgrabna paczka. Po pomocy kilku z mieszkańców miasteczka dotarłem do nowo pomalowanego domu który nie ukrywał swego podeszłego już wieku o którym świadczyły podpróchniałe gdzie nie gdzie szczerbate deski schodków. Dwaj młodzieńcy siedząc przy domie grali w Shogi przekrzykując się od czasu do czasu. Widać było po charakterystycznych białych szerokich powiekach i czarnych włosach że chłopcy również jak i Kobieta której miałem doręczyć przesyłkę są z klanu Hyuuga. Gdy po chwili jeden z chłopców spostrzegł zbliżającego się mnie i zaczął szarpać za ramie siedzącego obok niego drugiego chłopaka. Gdy podszedłem bliżej uboje już skupili na mnie wzrok a jeden z nich zapytał po co tu przyszedłem.
Rozglądając się lekko z pod bambusowego kapelusza odpowiedziałem
-Szukam pewnej wdowy z klanu Hyuuga która powinna tutaj mieszkać, mam dla niej ważną paczkę- po czym z pewnością że dowiem się czegoś oczekiwałem na wskazówki od stojących przede mną młodzieńców.
Obrazek
''Nie rzucam słów na wiatr, to moja droga ninja''
Avatar użytkownika

Khusara Hatakame
 
Posty: 309
Dołączył(a): 28 sty 2018, o 14:29
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie czarne włosy częstą zawiązane w kucyk, dość wysoki i umięśniony, duży spokój i opanowanie.
Widoczny ekwipunek: Torba zawieszone przy prawym udzie, tantō w pochwie po lewej stronie przy pasie i ostrze Okami no Kiba zawieszone po lewej stronie nad Tantō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4886
GG: 0
Multikonta:

Re: Miasteczko Utemi

Postprzez Hayami Akodo » 15 mar 2018, o 20:01

TRYB MG - MISJA DLA KHUSARY HATAKAME
RANGA D
"Natsu yo koi"
11/15



Obrazek


I feel your touch and I can hear you sing
Thankful for all the gifts that summer will bring



Chłopcy prostują się i uśmiechają wyjątkowo szeroko. Starszy składa Ci niski ukłon, młodszy pośpiesznie uprząta planszę i pionki, żeby nie przeszkadzały, po czym biegnie do środka, wołając wniebogłosy:

-MAMOOOOOOO! Mamooooo, przyjechał jakiś shinobi z paczką, MAMOOOOOOOOOOOOO!

Słychać szybkie, lekkie, kobiece kroki. Jun wzdycha ciężko, kręcąc głową. Jest bardzo gorąco, upalnie, chłopaczek wpada więc na - jak mu się zdaje - genialny pomysł. Wprowadza cię szybko do domu, otwiera pierwsze drzwi po prawej - to ciepły, skromny salon ze ścianami pomalowanymi na żółto, pełnym tradycyjnych mebli, z ołtarzykami przodków i prostymi, glinianymi wazami tokonoma we wnękach, które zdają się wręcz wybuchać od różnokolorowych kwiatów. Mimo wszystko widać tu wszechobecną biedę; meble nie są nowe, wiele z nich nosi ślady wieloletniego używania, nie ma tu nigdzie niczego cennego czy wspaniałego. Wszystko jest skromne i proste, jak życie, które zwykła wieść wdowa po nieszczęsnym, poległym Hyuuga.
Ona sama - wysoka, siwiejąca brunetka w wieku około pięćdziesięciu pięciu lat, wciąż jeszcze piękna, choć już zniszczona ciągłą pracą i wieczną biedą, odziana w proste, skromne kimono z cienkiego materiału w kolorze bursztynu - uśmiecha się do Ciebie. Smutek w jej oczach jest delikatny i subtelny, cichy, jak sama pani Hyuuga; nie przywykła się skarżyć na swoją starość, na głód i łzy po jej zabitym Shiro, który odszedł tak nagle. Teraz ma dwóch ślicznych, słodkich synów, którzy ją ochronią.

-Nie krzycz tak, Kyo-chan - zwraca łagodnie uwagę młodszemu synowi. Jest wiotka, delikatna, jak kwiaty, które lada wiatr może złamać. -Jun! Przynieś panu shinobi trochę wody i ciastek, aby się pokrzepił przed drogą!

Niestety, a może i stety: wskutek gorąca, które przeradza się w ulewę i burzę, w chaos i hałas, w nienawiść deszczu i łkanie utajonych gromów, zmuszony jesteś zostać u tych ubogich, prostych ludzi. Dostajesz skromny, ciepły futon, kawałek ciasta upieczonego dzięki produktom, które w hojności swojej przysłał Satsuma-dono (jego imię jest wielekroć wspominane w tym domu z błogosławieństwem, wdzięcznością i radością zarówno przez wdowę, jak i jej synów), czarkę mocnej, tutejszej herbaty, i skromną ilość 60 ryou - jak oznajmia pani Hyuuga z cichym westchnieniem - w ramach dodatkowego wynagrodzenia za fatygę. Jej oczy są senne i smutne, choć białe niczym bolesny śnieg.
Następnego ranka wyruszasz w drogę. Mokre od deszczu źdźbła traw Kyuzo gną się i łamią pod naporem twoich butów, jest przyjemnie chłodniej niż wczoraj, a słońce - wreszcie wolne od łez - rozgrzewa nieco zaspane jeszcze ciało. Śniadanie było pyszne, rodzina gospodarzy przemiła, a Kyuzo jest całkiem przyjemne, tylko...Tylko skąd ten niepokój? To dziwne przeczucie, ten zduszony, drżący w promieniach słonecznych szept: coś jest nie tak?
Żegna cię uczucie narastającego gorąca, łagodny cień drzew, subtelny profil matki i głośny śpiew Kyotoriego, który śpiewał ci pieśń o bitwie pod Murem.

Tak czy inaczej, Khusara, twoja droga i misja dopiero się zaczynają...A może już kończą?
Nikt tego nie wie.
Nawet uśmiechnięta łaskawie pomiędzy promieniami Matka Niebios.



_________________________________________________________________________________________________________
Napisz post powrotny na szlaku transportowym - wracasz teraz do domu, do Shigashi no Kibu, a potem mi o tym meldujesz i ja piszę posta tu: tutaj!
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 971
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Miasteczko Utemi

Postprzez Kakita Asagi » 8 kwi 2018, o 18:34

Misja rangi D dla Ayame
Post 1/15
Tytuł: Wielki Szu


Obrazek

Jesień. Zaiste piękna to pora roku, druga w której można oglądać piękno drzew. Pierwszą jest oczywiście wiosna, z jakże charakterystycznym dla niej budzeniem się świata przyrody z zimowego letargu objawiającym się kwitnieniem drzew, krzewów i roślin zielnych. Drugą jest wspomniana jesień, kiedy to drzewa "rozpalone" letnim słońcem "płoną" odcieniami czerwieni i żółci. Największą popularnością cieszą się wspaniałe klony, które stanowią odpowiednik wiosenny sakur. Jednakże ani wiosenne kwiaty, ani jesienne liście nie są widokiem znanym mieszkańcom Kyuzo, a na pewno nie należą do częstych. W tych górskich ostępach królują bowiem drzewa iglaste, ale i one mają swoje piękno...

Życie ninja nie jest usłane różami - misje, potyczki z wrogami, treningi celem osiągnięcia mistrzostwa w swej sztuce, ale czasem i shinobi zdarzał się "czas wolny". Czy któryś z wymienionych był powodem, dla którego białooka panna z domu Hyuuga znalazła się w pobliżu miasteczka Utemi? Czy pełniła powierzoną przez starszyznę klanu misje, a może przeciwnie, korzystając z chwili wytchnienia postanowiła przyjrzeć się życiu zwykłych ludzi? Cóż, niezależnie od powodu, jaki ją tutaj przywiódł, mijając jeden z zakrętów zauważyła niewielki mostek na jednej z licznych rzek. O ile sam mostek nie był niczym niezwykłym, bo przecież wiele ich tutaj, o tyle ktoś kto na nim stał już mógł przykuć uwagę i nie chodziło jedynie o niecodzienny kolor włosów, które przypominały śnieg lecz pełne załamanie spojrzenie wbite w modrą toń rzeki. Mężczyzna spoglądał w toń, ale nie poszukiwał w nim ryb, czy też spływających obiektów - wyglądał dokładnie tak, jakby oceniał, czy "opłaca" mu się skakać w dół.
W pewnej chwili, białooka zauważyła, że podjął decyzję. Zacisnąwszy pięści na barierce, westchnął po czym wspiął się na nią z jednym zamiarem - rzucić się w dół na kark w wodę. Jasne było, że z tej wysokości i przy tej głębokości wody, nie wyjdzie z tego żywy, jeśli nie zabije go uderzenie głową o kamieniste dno, to skręcony kark uniemożliwi pływanie i po kilku minutach mężczyzna się utopi. Czy nasza kunoichi pozwoli mu zakończyć swój żywot, czy może jednak zainterweniuje? Cokolwiek zrobi, musi decydować tu i teraz...

Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 860
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Miasteczko Utemi

Postprzez Ayame » 9 kwi 2018, o 20:27

Kręcąc się po stolicy, Ayame nie natrafiła na żadne konkretne zlecenie, dlatego też postanowiła wybrać się do pobliskiego miasteczka Utemi, aby sprawdzić, czy może tam mieszkańcy nie potrzebują pomocy. Ostatnio pomagała im w umacnianiu wioski i zabezpieczaniu jej przed powodzią, więc warto było się tam znowu wybrać i sprawdzić, jak sobie radzą i czy nie znalazłaby się jakaś dodatkowa praca dla niej. Warto było popytać, skoro nic lepszego nie było do roboty.
Jak na jesienną porę roku, pogoda dopisywała i można było podczas drogi podziwiać piękne kolory liści na drzewach, mieniące się w promieniach słońca. Czuło się jednak aurę, że niedługo pogoda zmieni się, więc zapewne pod wieczór trochę popada. Górzysty teren miał to do siebie, że pogoda często się zmieniała i do tego naprawdę gwałtownie, więc należało być przygotowanym zarówno na przyjemne słońce, jak i na mniej przyjemny deszcz. Póki co, kunoichi nie musiała się przejmować tym drugim, skacząc z gałęzi na gałąź wzdłuż szlaku, prowadzącego do Utemi.
Pogodą nie musiała się przejmować, jednak to, co zaraz miała ujrzeć przed sobą, nie było tym, wobec czego można przejść obojętnie, a przynajmniej ona by nie potrafiła. Gdy skończyły jej się drzewa, zeskoczyła na szlak i dalej już biegła drogą, aż dotarła do drewnianego mostu, przerzuconego nad przepaścią, kończącą się rwącą rzeką ze skalistym dnem. Mogło się zakręcić w głowie od takiego widoku w dół, jednak nie to przeraziło Ayame, a mężczyzna, który najpierw spoglądał smętnym wzrokiem w dół na spienioną toń, by następnie zacząć się wspinać na barierkę z wyraźnym zamiarem samobójczego skoku. Serce kunoichi zamarło ze zgrozy i momentalnie rzuciła się w stronę samobójcy, najszybciej jak tylko mogła, w ostatniej chwili łapiąc go za rękę, nogę, ubranie na karku, czy co tam akurat miała najszybciej pod ręką. Dzięki swojej szybkości, udało jej się zdążyć na czas, zaś jej siła pozwoliła bez problemu przytrzymać mężczyznę, a potem z powrotem wciągnąć na most. Dysząc ciężko, z boleśnie tłukącym się sercem w piersi, spojrzała na nieznajomego z przerażeniem w oczach. Bycie świadkiem takiego zdarzenia było naprawdę traumatycznym przeżyciem. To cud, że akurat była w pobliżu i zdążyła na czas.
- Dlaczego chciał Pan odebrać sobie życie? - Zapytała z rozpaczą w głosie.
Cóż, było wiele możliwości, które mogłyby skłonić człowieka do takiej decyzji, dlatego też Ayame chciała poznać powód, żeby móc na chłodno ocenić sytuację. Czasami bywało tak, że człowiek w obliczu swojej bezradności, postępował zbyt lekkomyślnie, kiedy przy głębszym zastanowieniu można było dany problem rozwiązać. Warto więc było spróbować i zastanowić się, czy może będzie mogła jakoś pomóc temu człowiekowi. Jeśli sprawa była naprawdę beznadziejna, to niestety, ale cały czas nie dałaby rady chodzić za białowłosym, a ten prędzej czy później, wykorzystałby kolejną sytuację, aby odebrać sobie życie.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 458
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 28
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Miasteczko Utemi

Postprzez Kakita Asagi » 10 kwi 2018, o 10:24

Misja rangi D dla Ayame
Post 3/15
Tytuł: Wielki Szu


Człowiek. Czym jest człowiek? Czy to jedynie kupka mięsa, poprzyczepiana do surowej białej kości, napędzana czerwoną krwią? Czy też może ta powłoka jest jedynie więzieniem dla nieśmiertelnej duszy? Białowłosy mężczyzna zdawał się być bardzo blisko poznania odpowiedzi na to pytanie. Wszak prostym człowiekiem będąc, nawet podejrzewać nie mógł istnienie chakry, jasne, pewnie coś tam o ninja wiedział, ale to co wiedział dotyczyło tego, że mają jakieś dziwne, magiczne umiejętności i że należy ich unikać jak ognia...
Miast ostatniego szalonego lotu, swoistej łabędziej nuty, mężczyzna został wyratowany niemalże anielską dłonią i wciągnięty na powrót za granicę oddzielająca życie od śmierci. Co prawda, jego wybawicielka z lekkim trudem dokonała tego heroicznego czynu, ale adrenalina napędzaną wrodzoną potrzebą ratowania życia zrobiła swoje - udało jej się wyprzedzić Śmierć, ale czy na długo?
Ciśnięty na pomoc mężczyzna z początku nie wiedział, co w zasadzie zaszło. Jego oczy wyrażały pierw pustkę, potem zdziwienie, nawet otworzył szerzej usta spoglądając na swą wybawicielkę, która nieskromnie mówiąc, nie wyglądała na istotę z tego świata. Szybka i silna, o białych oczach i nienagannej kobiecej figurze pojawiła się dosłownie znikąd. Czyżby była demonem, albo inną marą? Sekundy mijają, do umysłu mężczyzny dochodzą kolejne bodźce i przerabiane zostają na informacje, które podsuwają odpowiedzi. Dziewczyna również jest w szoku, czyżby pierwszy raz była aż tak blisko śmierci? Ile może mieć lat? Zdecydowanie nie jest dziewczyną, to kobieta - dorosła kobieta, silna i szybka. Czyżby była shinobi?
- Ja... - zaczyna białowłosy, kiedy jego umysł podsuwa mu kolejne informacje. Zadała mu pytanie, dopiero teraz pojął jego sens i szuka na nie odpowiedzi. Dlaczego w zasadzie chciał zakończyć swoje życie, co stało za tą decyzją? Pusty umysł na powrót wraca do życia i znajduje odpowiedź i na to pytanie.
- Ponieważ już je straciłem. Swoje i swych bliskich. - odpowiada dalej, przenosząc spojrzenie swoich niebieskich oczu na wybawicielkę. Nie podnosi się jeszcze z miejsca, po chwili znów opuszcza głowę i nabiera wdechu, po którym zaciska pięść i wstaje. Ponownie opiera się o barierkę mostu, ale tym razem już nie zamierza skakać, widać, że nogi mu drżą, nie jest już w stanie się zabić. Czy to go frustruje? Zaciska dłonie na drewnie, nie może już tego zrobić, a ona mu przerwała. Ponownie wraca do niej spojrzeniem.
- Chcesz wiedzieć? - w jego głosie następuje pewne zmiana. Pojawia się nuta pretensji, łamaną żalem i zrezygnowaniem.
- Dobrze. Straciłem wszystko. To nie był dobry rok, plony nie chciały wzejść, towar zgromadzony zniszczyły szkodniki. By przeżyć, moja żona musiała się sprzedać, ale na wiele to nie starczyło. Nie chciałem jej na to pozwolić, ale mówiła, że tak będzie lepiej. Niedługo potem nasz trzyletni syn zachorował i musiał go pochować. Zapragnąłem wykupić żonę, ale brakowało mi pieniędzy. Spróbowałem więc szczęścia... W osadzie jest takie miejsce, gdzie można grać. Znam się na tym, trochę. Był tam taki jeden, obstawiał wysokie stawki, zaproponował mi grę. Początkowo wygrywałem, ale potem... zostałem z niczym. Nie rozumiem tego, zawsze wiedział jak obstawić, która kość wypadnie, pod którym kubkiem coś jest a nie ma... Mam tylko 100 Ryo, to mi zostało. Przegrałem wszystko, a chciałem tylko wykupić żonę... - wyżalił się i westchnął. Istotnie, los nie równo rozdał, pasmo nieszczęść jakie spadło na rodzinę jasnowłosego było ogromne. Czy białooka kunoichi zdoła mu pomóc? Czy może lepiej się w to zupełnie nie mieszać, pozostawić wszystko takim jakim jest?

Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 860
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Miasteczko Utemi

Postprzez Ayame » 10 kwi 2018, o 18:43

Powoli szok i niedowierzanie mijało, wywołane tak niespodziewaną i dramatyczną sytuacją. Ayame powoli podniosła się do pionu, nie spuszczając wzroku białych oczu z niedoszłego samobójcy. Najwyraźniej obawiała się, że może spróbować drugi raz, więc wolała go przypilnować. Okazało się jednak, że na drugi raz nie miał już odwagi, tak więc Ayame odetchnęła z ulgą i postanowiła się dowiedzieć, co też skłoniło mężczyznę do tak rozpaczliwego czynu.
Po chwili opowieść nieszczęśnika uderzyła w nią, niczym grom z jasnego nieba. Każde kolejne zdanie wierciło kunoichi coraz większą dziurę w sercu. Sprawa była naprawdę przygnębiająca i teraz naprawdę się nie dziwiła, że Białowłosy chciał zakończyć swoje życie. Spotkała go naprawdę ogromna, życiowa tragedia, z której nie miał już siły się podnieść. Ayame na chwilę odwróciła głowę, chcąc ukryć spływające po policzkach łzy. Sytuacja była beznadziejna, ale nie stracona. Po tym co powiedział mężczyzna, kunoichi mogła podejrzewać, że mają tu do czynienia z oszustem, bo inaczej kto mógłby wiedzieć, jak dokładnie wypadły kości i jak konkretnie powinien obstawiać?
- Życia syna Ci nie zwrócę, nad czym bardzo boleję, ale może uda się odzyskać Twoją żonę. - Odpowiedziała nieco drżącym głosem. - Z tego co mi powiedziałeś, ten facet w jakiś sposób oszukiwał, skoro doskonale wiedział, co obstawiać. Nie wiem jak, ale jakoś na pewno. Nikt nie ma tak ogromnego szczęścia, żeby trafiać za każdym kolejnym razem.
Zastanowiła się chwilę. Wykorzystywanie swoich umiejętności do takich celów było haniebne, jednak w tym przypadku postanowiła zrobić wyjątek. Raz, oszukałaby oszusta, a dwa, cel był naprawdę szczytny i nie chodziło tutaj o jakieś głupie zachcianki.
- Pomogę Ci wygrać te pieniądze. - Zdeklarowała się. - Mam umiejętności, które pozwolą mi podejrzeć kości pod kubkiem. To oszustwo, jednak nie mam wyrzutów sumienia ograć oszusta, który tak Cię potraktował. Mam tylko warunek. Będziesz grać tylko, dopóki nie uzbierasz odpowiedniej sumy na wykupienie małżonki i na przeżycie, dopóki nie wzejdą nowe plony. Na więcej się nie zgodzę. Dalej już razem musicie sobie poradzić.
Nie chciała nadużywać w ten sposób swoich umiejętności tylko dlatego, że w Białowłosym nagle obudzi się pazerność i będzie chciał jeszcze więcej, aby tylko stać się obrzydliwie bogatym. Miała nadzieję, że jednak taki nie jest i potraktuje poważnie jej decyzję, tym bardziej, że naprawdę chciała mu pomóc w nieszczęściu. No i lepiej dla niego, żeby nie rozgłaszał potem o takich możliwościach.
- Zagrasz ponownie i postawisz to, co Ci zostało. - Powiedziała. - Ja usiądę sobie gdzieś po drugiej stronie lokalu i będę pokazywać Ci palcami, jakie kości wypadły. Musisz być jednak dyskretny, bo jeśli wpadniemy, będę musiała obić kilka twarzy i będę miała przez to bardzo duże kłopoty.
Sprawa była naprawdę nieciekawa, jednak to był jedyny sposób na obecną chwilę, aby upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, czyli dać nauczkę oszustowi i zdobyć tak bardzo potrzebne pieniądze. Potem już jakoś będą musieli sobie poradzić, a jak nie, to zawsze mogą poprosić Lidera o jakąś pomoc w postaci zapomogi, z możliwością odpracowania, albo coś w tym stylu. To powinno dać im możliwość na kolejny start i zaczęcie od nowa. Dostaną drugą szansę.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 458
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 28
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Miasteczko Utemi

Postprzez Kakita Asagi » 11 kwi 2018, o 12:30

Misja rangi D dla Ayame
Post 5/15
Tytuł: Wielki Szu


I cóż teraz? Wydawało się, że po wypowiedzeniu tego wszystkiego, mężczyźnie zrobiło się jakoś lżej na sercu, a raczej "zmaterializowawszy" swój ból i podzieliwszy się z nim z kimś, białowłosy chwilowo poczuł się lepiej - samemu ciężko jest nieść takie brzemię. W zasadzie, w tej chwili historia kunoichi i anonimowego nieszczęśnika mogła się zakończyć, białooka poszłaby w swoją strone, a on może znów znalazłby w sobie siły, by spróbować zakończyć to pasmo nieszczęść, bo z drugiej strony, co innego mu pozostawało? Jasne, mógł spróbować jakoś wygrać ze złym losem, ale czy były na to jeszcze jakieś szanse?
Oto jednak zdarzyła się rzecz dziwna, kunoichi ujęta losem śmiertelnika, rozważywszy wszystkie za i przeciw, dokładnie zważywszy na szali swojego sumienia co zrobić powinna, zdecydowała się wspomóc mężczyznę. Słysząc jej pierwsze słowa, białowłosy otworzył szerzej usta z niedowierzania. Niewątpliwie, w tej chwili w jego głowie kołatała się myśl, czy to niebiańskie stworzenie istotnie chce mu pomóc, czy jedynie się zgrywa, no i dlaczego miałoby mu pomagać?
Dalsze słowa Ayame sprawiły, że o ile do tej pory facet był w szoku, to teraz aż cofnął się o krok, niewątpliwie nie wierząc w to, co deklarowała panna Hyuuga. Z drugiej strony, pojawiła się dosłownie znikąd (a na pewno dla niego) i wyratowała go ze szponów otchłani, ale czy to wystarczyło, by uwierzyć że ma tak niezwykłe moce? W tej chwili mężczyzna spojrzał w oczy kobiety i istotnie cofnął się o dwa kroki. Rzeczywistość zaczynała w końcu do niego docierać, oto miał przed sobą kunoichi, przedstawicielkę rodu który miał w opiece te ziemie.
- Ty... musisz być jedną z nich. - wyszeptał mieszając w swych słowach podziw z przerażeniem, po czym zrozumiawszy wszystkie słowa, jakie dziewczyna powiedziała, zamarł w bez ruchu, zastanawiając się najpewniej, czy ma się jej rzucić do stóp i dziękować za pomoc, czy może jednak zapytać, czego oczekuje w zamian? Białowłosy przez chwilę bił się z myślami, po czym wyraz jego twarzy uległ delikatnej zmianie, zwiastując, że już sobie coś poukładał w głowie.
- To bardzo szlachetne pani i nie godny jestem tej pomocy. - wydukał z siebie, padając na kolana przed nią, ale jeszcze nie był pokłonów, chociaż niewiele mu do tego brakowało, a i ostatecznie jego czoło dotknęło desek mostu. Palce zacisnęły się na powrót w pieść, po czym wydukał.
- Chce tylko uwolnić żonę. Powiedz o pani, czego żądasz w zamian? - zapytał nie warząc się podnieść wzroku - wszystko zawsze ma swoją cenę, tutaj na pewno też tak było. W empatię i dobroczynność ludzi lepiej nie wierzyć, zawsze należy zakładać, że chcą coś więcej, poza tym... tak powinno być. By coś zyskać, trzeba coś stracić - dzięki temu spłaca się długi, wobec ziemi i nieba...

Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 860
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Miasteczko Utemi

Postprzez Ayame » 12 kwi 2018, o 17:24

Ayame ze spokojem czekała, aż Białowłosy otrząśnie się szoku, jaki wywołały u niego jej słowa. Do tego najwyraźniej pojął, kim była, co jeszcze mocniej na niego wpłynęło. Kiedy jednak zrobił kroki w tył, przez chwilę myślała, że może zaraz ucieknie od niej z krzykiem. Okazało się jednak, że to po prostu niedowierzanie, jakby do końca nie był pewny, że to prawda.
- Tak, jestem Ayame, z klanu Hyūga. - Przedstawiła się. - Nie musisz się obawiać.
Zdawała sobie sprawę, że niektórych ludzi przerażali, ponieważ ich oczy miały sporo możliwości, a jednocześnie wyglądały tak, jakby były całkowicie ślepe. To było na swój sposób przerażające, jednak Ayame nie chciała, żeby się jej bali. Jej zadaniem było chronić i pomagać tym ludziom i to właśnie robiła. Ten mężczyzna był na krawędzi rozpaczy, a ona miała możliwość wyciągnąć go z tego bagna. Nie dałaby rady przejść obojętnie obok takiego nieszczęścia.
- Jesteś godny. - Odpowiedziała i kucnęła, gdy ten padł przed nią na kolana. - Ostatnio spotkało Cię zbyt wiele złego jak na jeden raz. Skoro mam możliwość rozwiązać Twój problem, to zrobię to.
Właśnie dla takich chwil warto było żyć i walczyć, mimo że Ayame tak naprawdę nie chciała być kunoichi. Co prawda nieco ją krępowało, gdy mężczyzna klęczał tak przed nią, jednak cieszyła się, że może być lekarstwem na jego niedolę i tym samym odwieść go od odebrania sobie życia. Sytuacja, chociaż trudna i bardzo przygnębiająca, chociaż w części była do uratowania i to postanowiła zrobić. Słysząc ostatnie słowa Białowłosego, spojrzała na niego uważnie swoimi oczami, jakby zastanawiając się nad odpowiedzią.
- Obietnicy, że drugi raz nie zrobisz tego, co właśnie zamierzałeś, a będziesz walczyć o swoje życie. Nawet jeśli sytuacja będzie ciężka i nie dasz sobie rady sam, poszukasz pomocy u innych. Mój klan ma za zadanie chronić was i pomagać w trudnych chwilach. Pamiętaj o tym. - Powiedziała z powagą w głosie i podniosła się do pionu. - Nie mów też nikomu, że nasze oczy potrafią tak oszukiwać. Nie chcę, żeby ludzie źle o nas myśleli, tym bardziej, że sami nie gramy, właśnie z tego powodu.
Nie chciała, żeby zrobił się z tego niepotrzebny szum, skoro sami nie siadali do kości i kart. W sumie to nie wolno im było tego robić, tym bardziej gdy grało się na pieniądze. Tutaj jednak postanowiła zrobić wyjątek z powodu sytuacji i to nie ona usiądzie naprzeciwko oszusta, tylko Białowłosy. Ona tylko będzie mu podpowiadać z daleka.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 458
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 28
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Miasteczko Utemi

Postprzez Kakita Asagi » 13 kwi 2018, o 19:39

Misja rangi D dla Ayame
Post 7/15
Tytuł: Wielki Szu

Obrazek

Kiedy Ayame przykucnęła przy mężczyźnie, nieznacznie podniósł wzrok by na nią spoglądać. Czy się jej bał? Zdecydowanie, należała do tajemniczego rodu shinobi, który to władał tymi ziemiami, a tak w każdym razie twierdziła. Oczywiście, białowłosy słyszał o potężnych Hyuuga, nigdy jednak żadnego nie spotkał, a to, co o nich wiedział bardziej pasowało do demonów, niż ludzi. Jakby się nad tym zastanowić, to w sumie nie było to dalekie od prawdy - chociaż ani obecna kunoichi, ani mężczyzna tego nie wiedzieli, oczy kobiety nie pochodziły z tego świata. W jej żyłach płynęła bardzo stara krew, której geneza sięgała samego początku świata, ale nie o tym ta opowieść...
- Ja... bardzo dziękuję! - wyrzucił z siebie przez łzy. Prawdopodobnie pierwszy raz od dawno ktoś nazwał go godnym, bo przecież, cóż mogło w nim być godnego? Jego żona musiała wyrzec się wolności, a on nie umiał ochronić ani jej, ani syna, co z niego za mąż, a jednak, jednak ta niezwykła kobieta nazywała go godnym. Może i była kunoichi, albo i nawet demonem, ale w tej chwili stanowiła jego jedyny ratunek.
W końcu, Ayame przedstawiła swoje warunki podjęcia się tego zadania - było to poważne, ale czy czegoś innego spodziewał się białowłosy? Oto bowiem kobieta zażądała... jego życia. Walka o swoje życie i fakt, że nigdy się nie podda, to wielka deklaracja, ale czyż czegoś innego miał się spodziewać? Mężczyzna spojrzał na Ayame pewnym wzrokiem, po czym wyciągnął zza pasa nóż i... naciął sobie wewnętrzną część dłoni, z której zaczęła się sączyć krew.
- Na tę krew, Hyuuga-sama, nie zdradzą waszego sekretu i przyjmuję warunki. - poważna deklaracja, po której owinął sobie dłoń w materiał. Cięcie nie było głębokie, ale przysięga krwi została złożono.
- Wybacz mi pani maniery, nazywam się Kumagai. - przedstawił się, po czym przeniósł spojrzenie w stronę miasteczka. - Jeśli pani pozwoli, wskażę drogę...

Droga do miasteczka minęła szybko, już z daleka widać było, że dzieje się wiele, oto bowiem następnego dnia miał być dzień targowy, więc już tego wieczoru do osady ściągali kupcy z wszystkich okolicznych wiosek, czyniąc ogromny tłok. Wozy pełne płodów rolnych, zwierząt hodowlanych, wyroby rzemieślnicze - każdy co miał cennego, zabrał i kierował się na wielki plac targowy, by wywalczyć sobie najlepsze miejsce i rozłożyć swój stragan. Czas grał tutaj kluczową rolę, najlepsze miejsca położone środka placu i głównej alei były warte temu, by nocować nawet pod chmurką, byleby je zdobyć. Oczywiście, całe to zamieszanie absorbowało zarówno mieszkańców miasteczka, jak i strażników, którzy raz po raz musieli borykać się z kłótliwymi kupcami, prześcigającymi się w oskarżaniu konkurencji...
- Jutro odbędzie się targ, to absorbujące wydarzenie, Hyuuga-sama... - rzekł Kumagai, rozglądając się po tym całym zamieszaniu, po czym... zatrzymał swoje spojrzenie na jednej z węższych alejek - Hazardziści skorzystają z okazji i zbiorą się dzisiaj. Wskażę drogę. - dodał po czym skierował się w kierunku alejki, która szybko skręcała w prawo i biegła wzdłuż zabudowań, by następnie znów skręcić tym razem w lewo, kierując się w stronę tawerny opatrzonej szyldem "Zielony Wieprz". W środku było z dwadzieścia osób w sali jadalnej.
- Oto i jesteśmy na miejscu... - oznajmił Kumagai, gotów skierować się do drzwi wejściowych...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 860
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Miasteczko Utemi

Postprzez Ayame » 15 kwi 2018, o 22:27

Najwyraźniej uznanie tego człowieka za godnego, wywarło na nim samym dość spore wrażenie, no ale trudno się było dziwić. Przez to wszystko co go spotkało, zasłuży sobie na współczucie Ayame i tym samym pomoc z jej strony, co mogło chociaż w części naprawić zrujnowane życie, którego przed chwilą chciał się pozbyć, skacząc z mostu. Kunoichi nawet nie chciała myśleć, co by się stało, gdyby przyszła tu chwilę później. Najwyraźniej byłaby świadkiem, jak Białowłosy leci z mostu na spotkanie ze śmiercią. Ta myśl wywołała u niej nieprzyjemne dreszcze.
Kiedy wyraziła swoją cenę za pomoc, dostrzegła najpierw pewny wzrok mężczyzny, a potem błysk noża. Na to drugie zareagowała instynktownie i odskoczyła do tyłu, gotowa do obrony. Jednak Białowłosy wcale nie miał zamiaru atakować, a tylko naciął sobie wewnętrzną część dłoni i przysiągł jej na swoją krew, że przyjmuje warunki, które mu przedstawiła. Przysięga krwi. Dla niektórych miała naprawdę wielkie znaczenie i nie chciała wiedzieć, co się dzieje z człowiekiem, który taką obietnicę złamie. Ona tylko chciała, żeby walczył o swoje życie i w razie czego prosił innych o pomoc, zamiast uciekać w objęcia śmierci.
Skinęła z powagą głową na przysięgę Białowłosego, po czym uśmiechnęła się, gdy wyjawił swoje imię. Uprzejmie skłoniła mu lekko głowę, po czym zaczekała, aż się ze wszystkim pozbiera i będą mogli ruszyć w drogę do Utemi, które okazało się niezwykle tłoczne, a to za sprawą targu, na który zjechała spora liczba kupców. Czyli na placu będzie tłoczno, głośno i bogato. Cóż, warto byłoby potem tam zajrzeć i zobaczyć, co mają do zaoferowania handlarze.
- Nigdy nie lubiłam targów, bo zawsze jest tam zbyt tłoczno i głośno. - Odpowiedziała. - Ale czasami można znaleźć naprawdę ciekawe rzeczy, zwłaszcza z innych prowincji.
Skinęła głową, gdy Białowłosy poprowadził ją daje, gdzie mieli się zebrać hazardziści. Miejscem docelowy okazała się być tawerna o dość dziwnej nazwie, dającej spory popis do interpretacji, no ale to w tym momencie nie było ważne. Pozostało jeszcze tylko ustalić kilka szczegółów i wszystko będzie dobrze, a przynajmniej taką miała nadzieję.
- Pamiętaj o tym, żeby być dyskretnym. - Przypomniała mu. - Wejdź pierwszy, a ja pojawię się za chwilę i ulokuję się gdzieś w dogodnym miejscu. Lepiej żeby nie skojarzyli, że przyszliśmy razem.
Tak więc zaczeka, aż mężczyzna wejdzie do środka, aby po może dwóch minutach sama wejść do lokalu. Rozejrzała się od niechcenia po obecnych, tym samym szybko lokalizując Kumagaia, po czym zamówiła sobie lampkę czerwonego wina przy kontuarze i wraz ze swoim napitkiem oddaliła się w głąb tawerny. Wybrała sobie dogodne miejsce, żeby Białowłosy ją widział, po czym usiadła do niego tyłem i opuściła głowę, żeby nikt nie zobaczył jej oczu. Odpaliła Byakugana i skierowała oczy na akcję przy stole hazardowym. Siedząc w ten sposób, nikt nie posądzi mężczyzny o nic, bo niby kto wie, że Hyūga widzą dookoła siebie? Dzięki temu, ona będzie miała na wszystko oko i będzie mogła dyskretnie pod swoim stołem pokazywać palcami co wypadło, jednocześnie dla niepoznaki popijając swój czerwony napitek.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 458
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 28
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Miasteczko Utemi

Postprzez Kakita Asagi » 16 kwi 2018, o 11:25

Misja rangi D dla Ayame
Post 9/15
Tytuł: Wielki Szu

Obrazek

- Tak uczynię Pani. - odpowiedział jej Kumagai, po czym ukłonił się i zniknął w środku miejsca, którego nie odwiedzają grzeczne dziewczynki. Niedługo po nim, do środka weszła panna Hyuuga, a jej pojawienie się nie zostało niezauważone - cóż tak atrakcyjna kobieta jak ona, mogła robić w miejscu takim jak to? Spojrzenia pokerzystów, hazardzistów i przedstawicieli wszelkiego niegodnego tałatajstwa spoczęły albo na biuście naszej bohaterki (jeśli szła w ich stronę), albo na obszarze, gdzie jej plecy tracą swą czcigodną nazwę (kiedy już ich minęła). Kilka niewybrednych komentarzy również się przewinęło, ale nie będzie tego podkreślać, bo i nie czas i nie miejsce na to...
Jak przystało na silną i niezależną kobietę, Ayame zamówiła sobie lampkę czerwonego wina i otrzymawszy swój przesłodki napiwek skierowała się w stronę głębi sali, co jakiś czas odprowadzona spojrzeniami mężczyzn, ale wydawało się, że na razie ma spokój. Upatrzywszy sobie odpowiedni punkt, zajęła go i zabrała się za podglądanie, co tam ciekawego na stole hazardowym "słychać".

- O, patrzcie kto wrócił! - zawołał otyły mężczyzna, siedzący u szczytu stołu, od którego właśnie wstawał załamany, anonimowy chłopina. Widać było, że zgrał się totalnie do zera, ale jako, że nie o nim ta opowieść, nie poświęcimy mu więcej czasu. Jak łatwo się domyśleć, "grubasek" miał na myśli naszego białowłosego nieszczęśnika, który to z pewnym spojrzeniem kierował się w jego stronę.
Hazardzista nie był sam, towarzyszyło mu dwóch byczków, z której twarzy wynotować można było, że prawdopodobnie dzielą się całą jedną komórką mózgową, ich bezmyślny śmiech na słowa szefa jedynie potwierdzał tę opinie, ale pewne było jedno - to nie są mili goście. O ile natura poskąpiła im inteligencji, o to niewątpliwie uposażyła w dodatkowe atuty pod postacią rozbudowanej tkanki mięśniowej.
- Ano wróciłem, zdziwiony, "Szu"? - odpowiedział białowłosy, zajmując miejsce naprzeciwko bandyty, który uniósł brew, wydawało się, że rzuci się na naszego bohatera, ale NIE, miast tego pstryknął palcami i jeden z jego goryli podał mu kiseru.
Ależ skąd! Czekałem na ciebie. Czym mogę ci służyć? - zapytał "Szu", spoglądając zza szarego dymu.
- Zagrajmy. Na początek, proponuję 100 Ryo - odpowiedział z możliwie najbardziej pokerową miną Kumagai, ale widać było, że nie jest najlepszym zawodnikiem, na razie starał się obserwować stół do gry i zaglądać w stronę Ayame, ale czy uda mu się to długo utrzymać?
- 100 Ryo? Niech będzie i 100... - rzekł hazardzista, kładąc swoje pieniądze na stół, po czym wrzucił dwie kości do kubka, potrząsnął nimi i ustawił dnem do góry, nikt nie wiedział, jaki padł wynik, ale czy na pewno nikt?
- Zaczniemy od czegoś łatwego, parzyste, czy nieparzyste? - zapytał "Szu" i nasz bohater musiał odpowiedzieć. Oczy Ayame podpowiadały jej, że wynik na obu kościach dał sumę 7...

Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 860
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Miasteczko Utemi

Postprzez Ayame » 16 kwi 2018, o 21:46

Tak więc wszystko zostało ustalone i powiedziane, po czym Białowłosy zniknął wewnątrz tawerny. Ayame odczekała kilka minut, po czym sama weszła do środka, omiatając wzrokiem salę, po czym podchodząc do kontuaru i zamawiając napitek. Doskonale zdawała sobie sprawę z napastliwych spojrzeń tutejszych mężczyzn, ale starała się tym nie przejmować, chociaż niewybredne komentarze były dla niej naprawdę upokarzające. Miała swoją misję do spełnienia, więc skupiła się właśnie na tym. Póki trzymają ręce przy sobie, może ich ignorować. Usiadła więc w dogodnym miejscu i pochylając głowę, żeby grzywka zasłoniła jej oczy, odpaliła Byakugana, koncentrując się na stole hazardowym. Wszystko miała jak na dłoni, więc bez problemu mogła obserwować, do tego siedząc tyłem do całego zajścia.
Po chwili okazało się, że oszust ma do dyspozycji dwóch przygłupów, którzy jedynie co sobą reprezentowali, to sporą posturę. No cóż. I z takimi powinna sobie poradzić, jeśli będzie trzeba. Upiła więc łyk wina i zaczekała na rozwój wypadków. Oszust, mimo zawodu tak niską stawką na początek, zgodził się na grę i zaczął merdać kośćmi w kubku, po czym postawił go dnem do góry. Ayame szybko sprawdziła kości, po czym skupiła się na Białowłosym. Pytanie było o to, czy wynik wyrzuconych kości był parzysty, czy nieparzysty. Było pięćdziesiąt procent szans na to, że zgadnie, więc nikt nie będzie się czepiać, że uda mu się trafić.
Kiedy tylko dostrzegła, że Kumagai dyskretnie na nią spogląda, szybko pokazała mu pod stołem najpierw pięć palców dłoni, a potem dwa, tym samym komunikując mu, że wypadała siódemka. Siódemka była nieparzystą liczbą, więc z odpowiedzią już sobie poradzi i zgarnie pulę. Dalej zapewne będzie ciężej, no ale była na to gotowa. Nikt przecież nie mógł zauważyć, że odwrócona plecami i popijająca wino, mogła w jakiś sposób pomagać nieszczęśnikowi.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 458
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 28
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Miasteczko Utemi

Postprzez Kakita Asagi » 17 kwi 2018, o 18:13

Misja rangi D dla Ayame
Post 11/15
Tytuł: Wielki Szu

Obrazek

Nasza parka hazardzistów, rozpoczęła swoją grę, ale czy było to rozsądne? Zdecydowanie, nie można było powiedzieć, że Ayame mogła niezauważanie przyglądać się toczącej się rozgrywce, męskie spojrzenia raz po raz spoglądały w jej stronę, niewątpliwie zgromadzeni w tawernie mężczyźni rozważali, w jaki sposób "ugryźć problem". Niestety, uroda jaką przez naturę została obdarzona Hyuuga był monetą mające dwie strony - z jednej mogła skorzystać ze swoich atutów w negocjacjach, czy też wyciągając informacje, z drugiej zwracała na siebie uwagę... Na razie jednak wydawało się, że sprawy idą dobrze.

- Nieparzyste. - odpowiedział Kumagai swojemu "przeciwnikowi", który podniósł lekko brew w geście niedowierzania, ale podniósł kubek i widząc wynik pokiwał głową twierdząco.
- Nie chce być inaczej. - po czym przekazał odpowiednią sumę białowłosemu. Czy był jakoś szczególnie wzburzony takim obrotem spraw, czy dał znak swoim zbirom, by interweniowali? Otóż nie, jedynie wyszczerzył się, po czym rzekł.
- Gramy dalej? - zadał pytanie retoryczne, na które, Kumagai oczywiście musiał przystać i wyłożyć na stół, 200 Ryo. Pewien swego, zdecydował się grać va bank, jednakże czy istotnie była to ilość ryo, o którą warto walczyć? Pomyślmy, przyszedł tutaj z ilością mało ciekawą, więc "Szu" będzie grał o odebranie swoich pieniędzy, nic tutaj nie ugra poza odegraniem się, czy o tym zapomniał?
- Przyjacielu, nie bądź taki, stać cię na więcej. - rzekł po czym położył na stole 500 Ryo, było to zdecydowanie więcej niż miał do zaoferowania Kumagai. W tym momencie jego pewność siebie została zachwiana, przecież nie może zagrać taką stawką bo jej fizycznie nie ma, co takiego mógłby zrobić? Starając się utrzymać spokój, posłał kilka spojrzeń w stronę Ayame, nie przemyśleli tego do końca...

Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 860
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Miasteczko Utemi

Postprzez Ayame » 20 kwi 2018, o 11:37

Pierwsza część poszła sprawnie i Kumagai za jej podpowiedzią, podał prawidłową odpowiedź na pytanie, tym samym podwajając swoje fundusze. Oczywiście wyraził chęć gry dalej, gotów postawić wszystko, co właśnie wygrał, jednak w tym momencie sprawy się pokomplikowały, bo oszust postanowił wyłudzić od Białowłosego większą sumę, której tamten nie miał. Dostrzegła, jak zerka na nią niepewnie, więc trzeba było coś zrobić, zanim się wyda, że coś jest nie tak. Przecież nie przywoła go w jakieś zaciszne miejsce i nie przekaże mu swoich pieniędzy, bo to będzie tak cholernie podejrzane, że masakra. Wtrącić się do gry też nie mogła, bo ściągnie na siebie zbyt wiele uwagi. Sytuacja była naprawdę trudna, więc Ayame pozostały dwa wyjścia. Podstęp, albo próba aresztowania Shu. Spróbuje więc na początek tego pierwszego, więc dezaktywowała Byakugana, jednocześnie dopijając wino do końca, po czym ruszyła do baru. Przechodząc obok stolika hazardzistów, spojrzała dziwnie pod ławę, na której siedział Kumagai, po czym schyliła się.
- Przepraszam. - Odezwała się i wstała, trzymając w ręce sakiewkę. - Upadło Panu.
Podała Białowłosemu mieszek, uśmiechnęła się i odeszła po kolejny kieliszek wina. Dzięki temu, Kumagai zyskał dodatkowo 400ryo. Jej ostatnie oszczędności. Oby tylko dobrze to wykorzystał, bo jak teraz spartoli sprawę, to będzie lipa. Gdy dostała swoje wino, ponownie zajęła strategiczny punkt, siadając tyłem do stołu hazardowego i odpaliła Byakugana. Zanim akcja zaczęła iść dalej. Uważnie przyjrzała się kubkowi na kości, żeby sprawdzić, czy nie ma jakiegoś otworu, dzięki czemu widać kości, albo cokolwiek, co wskazywałoby na to, że Shu w jakiś sposób oszukuje. Była pewna, że tak, ale nie miała pojęcia w jaki sposób.
Kiedy kości ponownie zostały rzucone, Ayame podała Białowłosemu to, co wypadło i będzie tak robić, dopóki nie uzyska odpowiedniej sumy pieniędzy, albo sprawy ponownie się nie skomplikują w jakiś kijowy sposób.


-400ryo

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 458
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 28
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Miasteczko Utemi

Postprzez Kakita Asagi » 20 kwi 2018, o 12:18

Kakita Asagi napisał(a):
Misja rangi D dla Ayame
Post 13/15
Tytuł: Wielki Szu

Obrazek

Czy sytuacja była aż tak zła, jak się początkowo wydawało? Może dla zwykłej osoby takiej jak Kumagai, czy też inny śmiertelnik, ale nie dla shinobi. Będąc kunoichi Ayame miała przynajmniej kilka asów w rękawie, a największym było to, że nikt do końca nie miał pewności, co może, a czego nie może. Miała białe oczy, to sugerowało kim jest, ale może była jedynie niewidoma? Nawet jeśli pochodziła z klanu Hyuuga, to jeszcze nie było pewności, że każdy wie, czego się po niej spodziewać - różne plotki chodziło po świecie, wszystkie związane z tajemniczymi oczami tego rodu, jednakże ile w tym prawdy było? Zakres legend sięgał od tego, że potrafią czytać ludzkie myśli spoglądając w ich wnętrza, do zabijania samym spojrzeniem - i w jednym, jak i w drugim przypadku miało to swój delikatny posmak rzeczywistego stanu rzeczy, ale nie oszukujmy się, komu jak komu, ale klanowi Hyuuga najmniej zależało na tym, by ktokolwiek znał prawdę - niech potencjalni wrogowie wierzą w co chcą i się boją białych oczu!
Jak więc sytuację zdecydowała się rozwiązać Ayame? Skutecznie. Powstrzymując się od zorganizowania tutaj burdy, sprytnie postanowiła zagrać sprawiedliwą i podrzucić pieniądze nieszczęśnikowi - doskonały plan! Co prawda, teraz wszyscy którzy ją obserwowali, a raczej przyglądali się jej bez większego zainteresowanie na to co robi lecz jak wygląda, mogli nabrać pewności, ze jest to tajemnicza Hyuuga, a nie osoba ślepa - spory plus dla niej. Jak jeden mąż, spojrzenia facetów cofnęły się od jej osoby, ki diabeł wie, co potrafi "białooka wiedźma", generalnie, nikt raczej nie odważy się tego sprawdzać.
- O, dziękuję szlachetna pani. - odpowiedział Kumagai nie wychodząc z roli, co prawda, aktorem na dworskim teatrze, to on nigdy nie zostanie, aczkolwiek radość w jego oczach na dodatkowe fundusze była na tyle prawdziwa, że spokojnie mógł uchodzić za kogoś, kto wdzięczny jest za pomoc, bo wszak pewnikiem nikt by mu tutaj nie pomógł ze zgubioną sakiewką.
- Mamy dziś fart, co? - rzekł Szu, wymieniając jakąś uwagę szeptem do swoich goryli, którzy z niemałym strachem w oczach spoglądali raz po ran na Ayame, która wróciła na swoje miejsce. Pewne było jedno, oni nie spróbują się z nią mierzyć, skoro zauważyła od niechcenia jak spadają pieniądze, to co może zrobić?

[***]

Rozgrywka trwała dalej, a nasi bohaterowie kontynuowali swoją grę. Dziwnym trafem, jakby nie było, Kumagai skutecznie wygrywał wszelkie zakłady, no co prawda, potem na chwilę zmienili zasady, ze to on rzuca kośćmi i to Szu musi zgadywać, wtedy ten drugi nieco się odkuł, ale co by tu dużo rzec, białowłosy zdecydowanie wygrywał. Mało tego, ich rozgrywka zwróciła uwagę innych hazardzistów, którzy chętnie dołączyli do stołu, zmieniła się lekko koncepcja gry, teraz weszły karty, ale jak się okazało i z tym nasza parka sobie poradziła, poza tym Kumagai grał rozsądnie - nie obstawiał gdy nie trzeba było, nie grał o to, by wygrać nie wiadomo ile. Fakt, że inni zawodnicy dołączyli do stołu sprawił, że już mało kto interesował się białooką (a jak zauważono, lepiej się nią wcale nie interesować), Szu również musiał dzielić uwagę między innych graczy i nawet nieco z nimi wygrał, ale i tak nasz bohater wyszedł na plus i w pewnym momencie, trzykrotnie dziękując za grę i pięciokrotnie zapewniając, że już dłużej nie ma co grać wstać od stołu z pełną sakiewką, po czym jeszcze dwa razy zapewnił, ze pasuje i na dzisiaj ma dość, skierował się w stronę drzwi. Może by i dryblasy za nim poszły, ale aktualnie ich szef był bardziej skupiony na pozostały graczach oraz... w hazardzie są pewne zasady. Miejscowa yakuza dba, by ludzie grali i zostawiali kasę, bijatyki w knajpie, oj to nie ujdzie, musi być porządek, wiec nikt nikogo nie napadnie, póki się mu otwarcie nie wytknie kłamstwa czy też oszustwa, a tak w tym przypadku było...

Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 860
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kyuzo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość