Miasteczko Utemi

Druga co do wielkości prowincja Karmazynowych Szczytów od wieków znajduje się pod opieką słynnego Rodu Hyūga, który bardzo dokładnie dba o rozwój wewnątrz swego kraju, a także o bezpieczeństwo granic - zważając na sąsiedztwo z niezbadaną powierzchnią lądową (znaną pod nazwą Głębokich Odnóg) na południowym zachodzie. Podobnie jak w pozostałych prowincjach Karmazynowych Szczytów, dominuje tutaj krajobraz górzysty i roślinność wysokogórska, lecz Kyuzo może pochwalić się bogatszą fauną - wiele zwierząt chętnie poszukuje kryjówek w głębokich jaskiniach prowincji, chroniąc się przed dość kapryśną pogodą.

Re: Miasteczko Utemi

Postprzez Shinjo » 22 lis 2017, o 17:45

Słuchałem Ayame i kiwałem głową na znak, że słucham i rozumiem co chce mi przekazać. Miała ciekawy pomysł na zastosowanie notek na który bym nie wpadł, w końcu nigdy nie zastanawiałem się nad tym jak mogę przed potencjalną walką przygotować sobie teren aby zyskać przewagę. Człowiek uczy się całe życie. Skwitowałem to wszystko w myślach i zacząłem iść w stronę wyjścia z miasta. Po kilku krokach odwróciłem się i z szerokim uśmiechem powiedziałem.
-Witam szanowną panią na wyciecze w stronę lasu! Dzisiaj przewodnikiem będzie Shinjo! Zapraszam do zabawy!
Po tym żartobliwym wybuchu "powróciłem" do swojego normalnego wyrazu twarzy i dodałem spokojnie.
-Mam nadzieję, że chociaż ta podróż minie spokojnie, głupio byłoby wpakować się w problemu już na samym początku.
Teraz na pewno nie pozostało nam nic innego jak ruszyć w stronę chatki tresera.
Shinjo
 

Re: Miasteczko Utemi

Postprzez Natsume » 22 lis 2017, o 21:44

~ Diabły przeszłości ~
Misja C 1/45
Ayame i Shinjo

Obrazek

W niewielkiej wiosce Utemi na terenach Kyuzo zima trwała w najlepsze. Cała okolica pokryta była białym puchem śniegu, temperatura powietrza również nie rozpieszczała, ale ludzie i tak krzątali się po okolicy z widoczną werwą. Wciąż trzeba było utrzymywać zapasy drewna, żywności i materiałów na bezpiecznym poziomie, trzeba było się zająć zwierzętami - ot, typowe zajęcia w tak małej osadzie w dolinie! Ale nawet widok tak sielski jak ten był w stanie sąsiadować z czymś potwornym - i Utemi było tego idealnym przykładem.
I przypuszczalnie jedynymi osobami, które były tego świadome, była dwójka młodych shinobi - Hyuuga Ayame z dumnego białookiego rodu oraz tajemniczy młodzieniec, znany po prostu jako Shinjo. Mieli już oni do czynienia z różnymi zagrożeniami w okolicach, zaś Shinjo poznał brutalny i straszny sekret okolicznych lasów - chatę szalonego tresera, który hodował swoje zwierzęta w nieludzkich warunkach, krzywdził je i wyniszczał, tworząc z nich potwory które mordowały każdego, kto zbliżył się za bardzo.
Ktoś musiał to w końcu powstrzymać.
I ta dwójka postanowiła tego dokonać.
Zmierzali akurat w stronę lasu, rozmawiając i rozglądając się, wypatrując jakiegoś niebezpieczeństwa. Na szczęście, tego nie było widać. Drzewa poruszały się lekko pod wpływem delikatnego, lecz ostrego wiatru, śnieg skrzył pod wpływem świateł, w pobliżu nie dało się usłyszeć żadnego warczenia ani innych oznak bliskości groźnych, zaszczutych zwierząt.
A przynajmniej do czasu, gdy Shinjo usłyszał groźne szczekanie około sto metrów dalej.
W oddali zauważyli jakiegoś mężczyznę, odzianego w strój mnicha (oraz, co zaskakujące - boso), stojącego przed dużym basiorem o szarym futrze zbroczonym śladami krwi. Stwór z wyszczerzonymi kłami przyglądał się wędrowcowi, stojąc w pozycji do ataku. Po jego ogonie było jednak widać, że zwierzę było śmiertelnie przerażone.
Mnich powoli rozłożył dłonie w uspokajającym geście, z twarzą skierowaną w kierunku zwierzęcia. Nie dało się wychwycić żadnych szczegółów mężczyzny - całe jego ciało było ukryte pod mnisimi szatami, a jego głowę krył kaptur. Nie wyglądał on jednak na przerażonego. Stał tylko lekko przygarbiony, nie drżał, i zdawało się że coś mówił w kierunku stwora.


Kolejka dowolna, póki nie powiem że jest inaczej. :P
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1290
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Miasteczko Utemi

Postprzez Shinjo » 23 lis 2017, o 14:26

1/x
Po opuszczeniu bram miasteczka postanowiłem jeszcze przez chwilę prowadzić nasz duet głównym traktem, wolałem nie ryzykować zgubienia, w końcu co to za przewodnik który nie potrafi odnaleźć trasy. Dopiero po kilku, a może kilkunastu minutach dotarliśmy do miejsca które rozpoznawałem, odwróciłem się wtedy do białookiej i cicho powiedziałem.
-Wchodzimy do lasu, zrobimy to tak jak mówiłaś, drzewami. Jeśli coś zauważę to podniosę rękę, jeśli ty coś zauważysz to stuknij mnie w ramię. Powodzenia.
Musiało to brzmieć pompatycznie, ale jakoś niespecjalnie się tym przejmowałem. W swoim zwyczajnym, a więc dość powolnym tempie wszedłem na drzewo, a potem skakałem z gałęzi na gałąź ciągle uważnie obserwując i słuchając, nie miałem zamiaru wpaść w jakąś pułapkę.
Minuty mijały szybko, moje skupienie powoli zaczynało się ulatniać, zacząłem coraz mniej się rozglądać kiedy nagle dostrzegłem jakąś postać. Zatrzymałem się i podniosłem delikatnie rękę. Jakiś dziwnie ubrany człowiek coś robił z jakimś psem. Uspokajał go? Tresował? Nie wiedziałem, nie znałem się na tym, a przede wszystkim nie miałem zamiaru od razu reagować. Wyciągnąłem z kabury kunai i przykucnąłem na gałęzi. Oby Ayame nie zareagowała impulsywnie, nie możemy się tak od razu wpakować w jakieś gówno.
Spojrzałem na białooką z nadzieją, że też będzie siedziała na miejscu i obserwowała rozwój wydarzeń.
Shinjo
 

Re: Miasteczko Utemi

Postprzez Ayame » 23 lis 2017, o 19:39

Tak więc ruszyli w stronę lasu, mając przed sobą jasny cel misji. Na początek dobrze byłoby zajrzeć do domu tresera, żeby sprawdzić czy jest, albo chociaż poszukać jakieś śladów, czy tropów, które mogłyby wskazać, gdzie może być, albo gdzie przebywają psy. Mieli ten komfort, że wszędzie leżał śnieg i łatwiej było dostrzec ślady butów na tle tropów leśnych stworzeń, a także sfory psów. Zobaczy się na miejscu. Na razie trzeba było tam dotrzeć, więc nie warto było tracić czasu na gdybanie i zastanawianie się, co można zrobić.
Gdy Shinjo doprowadził ją na skraj lasu, skinęła mu z uśmiechem głową, gdy podchwycił jej pomysł z poruszaniem się po drzewach. Było to zdecydowanie bardziej bezpieczne rozwiązanie dla nich i przede wszystkim, nie zadepczą śladów, które by ich ewentualnie interesowały. No i jeszcze z góry mają lepszy widok, niż z dołu. Same plusy.
- Jasne. - Zgodziła się na jego propozycję. - Trzymaj się grubych gałęzi i uważaj na lód.
Przykro by było, gdyby któreś z nich pośliznęło się na oblodzonej korze i zrypało się z drzewa, do tego łamiąc sobie rękę, albo nogę. Totalny pech, zwłaszcza u ninja. Póki co, Ayame postanowiła oszczędzać chakrę, więc na razie nie odpalała Baykugana. Rozglądała się natomiast uważnie i przede wszystkich nasłuchiwała warczenia, szczekania i innych odgłosów, które mogłyby im powiedzieć, gdzie przebywa sfora, albo chociaż jej część.
Tak więc ruszyli, zgrabnie przeskakując z gałęzi na gałąź, uważnie monitorując teren i nasłuchując odgłosów lasu. W pewnym momencie Shinjo uniósł rękę, na co Ayame wstrzymała wdech. Przeskoczyła na to samo drzewo co on i skupiła się na tym, na co chłopak właśnie patrzył. Jej oczom ukazała się naprawdę niesamowity i mrożący krew w żyłach obraz. Mężczyzna w stroju mnicha, z naciągniętym na głowę kapturem, starał się właśnie uspokoić jednego z dzikich psów, a przynajmniej tak to wyglądało. Do tego był boso! Bestia jeżyła sierść i warczała, stojąc w pozycji bojowej, jednak nie atakowała, wyraźnie skonsternowana. Treser? Niee. Przecież nie byłby ubrany jak mnich. Bardziej jak leśniczy, albo myśliwy. Prawda?
- Podejdźmy bliżej. - Szepnęła. - Może potrzebować pomocy.
Ruszyła dalej, ostrożnie przeskakując na grube konary, żeby nie zdradzić ich obecności. Gdy od akcji dzieliło ją może z dziesięć metrów, przykucnęła na gałęzi i spojrzała na towarzysza. Widząc jak Shinjo wyciąga kunai, chwyciła go za rękę, a gdy na nią spojrzał, pokręciła przecząco głową. Na razie nie będą się ujawniać i zobaczą co się stanie. Jeśli bestia rzuci się na mężczyznę, wtedy ruszą mu na pomoc. Dziwne, że facet wcale nie uciekał, tylko swoją postawą dał agresywnemu zwierzęciu wyzwanie. Z reguły było tak, że jak uciekasz, to drapieżnik instynktownie Cię goni, jako swoją ofiarę, ale co jak ofiara nie ucieka? Przez pierwszą chwilę mamy do czynienia z dezorientacją, a potem?
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 458
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 28
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Miasteczko Utemi

Postprzez Natsume » 23 lis 2017, o 20:11

~ Diabły przeszłości ~
Misja C 4/45
Ayame i Shinjo

Obrazek

Dwójka shinobi rozpoczęła swoją wędrówkę w głąb lasu, planując dostać się do przeklętej siedziby leśniczego. Jednak ich podróż została dość szybko przerwana przez dziwaczną sytuację - mnich i pies, stojący naprzeciw siebie jak dwaj wojownicy, żaden nie wykonujący ruchu, wypatrujący błędu w zachowaniu przeciwnika. A przynajmniej na to najwidoczniej liczył pies, bo po ruchach mnicha nie dało się nic wyczytać. Po prostu tam stał, trzymając przed sobą dłonie. Jak gdyby zapraszał zwierzę do ataku. Albo próbował je uspokoić, kto wie?
Nie mając dobrego wglądu na sytuację, Ayame zaproponowała towarzyszowi przybliżenie się do sceny i przyjrzenie się jej dokładniej. Ostrożnie przeskakując między konarami, w końcu dotarli na dystans niecałych dziesięciu metrów. Tutaj już byli w stanie usłyszeć głos mężczyzny - głęboki, melodyjny, przyjemny dla ucha. Mnich powoli zrobił krok w bok, wciąż będąc skierowanym w stronę warczącego psa.
-Nie obawiaj się, przyjacielu - stwierdzil uspokajającym tonem. Pod kapturem dało się zauważyć jego twarz od nosa w dół - uśmiechał się pod wąsem, a jego szpakowata broda była pokryta śladami śniegu. - Czuję Twoją niepewność. Krew. Ból. Nie martw się, chcę Ci pomóc.
Mężczyzna wyciągnął jedną z rąk dalej w kierunku psa, który cofnął się o krok i spoglądał na mnicha z wyszczerzonymi kłami. Ten jednak zdawał się nie zwracać na to uwagi.
Dłoń wędrowca pokryła się zielonkawą chakrą, która powoli zaczęła pełznąć w kierunku zwierzęcia. Pies, widząc to, skoczył w bok i rzucił się z warczeniem na mężczyznę.
Ten natychmiast zareagował, zszedł z linii skoku, złapał psa za kark lewą ręką i przygniótł do ziemi. Stwór zaczął się wić i zawodzić, tak jakby sam dotyk mnicha go palił niczym rozgrzane żelazo. Mężczyzna jednak zdawał się nie zwracać na to uwagi, wciąż uśmiechnięty i mówiący uspokajające słowa. Prawa ręka wojownika pokryła się zieloną poświatą, a on sam zaczął ostrożnie głaskać zwierzę.
Otwarte rany na ciele psa zaczęły zanikać, a samo zwierzę z czasem przestało się wić, poprzestając tylko na smutnym piszczeniu. Mnich wciąż do niego mówił, stopniowo lecząc jego obrażenia. Gdy skończył, przyłożył psu dłoń do głowy, a ten powoli usnął.
Mężczyzna wstał, otrzepał się ze śniegu i zwrócił głowę w kierunku drzewa, na którym stała dwójka shinobi. Wciąż był uśmiechnięty i spokojny, jak gdyby nic się nie wydarzyło.
-Słyszę wasz oddech, słyszałem też trzeszczenie gałęzi gdy skakaliście. Możecie już zejść, zagrożenie minęło.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1290
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Miasteczko Utemi

Postprzez Ayame » 23 lis 2017, o 22:57

Żeby lepiej widzieć akcję, tak czy inaczej musieli podejść bliżej. A raczej Shinjo musiał, bo Ayame gdyby chciała, mogłaby już stamtąd zobaczyć wszystko, co się będzie działo. Nie mniej przez wzgląd na towarzysza postanowiła, że podejdą bliżej, ale póki co nie będą się ujawniać, dopóki sytuacja nie będzie tego wymagać. Kunoichi cały czas miała na oku mnicha, bo mocno ją dręczyło, że facet biega sobie po śniegu kompletnie boso. Aż mimowolnie wstrząsnął nią dreszcz. Do tego jego głos był tak przyjemny dla ucha. Teraz kiedy słyszała co mówił, wyraźnie było widać, że chce uspokoić agresywne zwierze, które do tego było strasznie poranione. Tak skatowanego psa jeszcze nigdy nie widziała i tym bardziej zagotowało się w niej na myśl o sprawcy tego wszystkiego.
Ayame aż wstrzymała oddech, gdy mnich wykonał ruch w stronę psiska, które cofnęło się i jeszcze bardziej wyszczerzyło kły. Niby jak on chciał pomóc zdziczałemu, rannemu i agresywnemu zwierzęciu? I wtedy zobaczyła błysk zielonej chakry, co sprawiło, że aż szeroko otworzyła oczy ze zdumienia. Medyk! Ten facet był medykiem!
Bestii najwyraźniej zielona poświata bardzo się nie spodobała, bo uskoczyła i rzuciła się na mężczyznę. Ten jednak błyskawicznie wykonał unik i...chwycił psisko za kark! Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie zrobił tego jedną ręką i to z taką łatwością. W jednej chwili pies leżał na śniegu, przygnieciony niewyobrażalną siłą. Ayame jeszcze szerzej otworzyła oczy ze zdumienia. Powoli coś zaczynało jej świtać, ale czy aby nie wyciągała pochopnych wniosków? Z zapartym tchem patrzyła, jak mnich Przytrzymuje psa w stalowym uścisku lewej ręki, a drugą rozpoczyna proces leczenia. Pomimo szamotania się bestii, ręka mężczyzny nawet nie drgnęła. Niesamowite!
Rany psiska zaczęły się goić, a samo zwierze coraz mniej się rzucało. Ostatecznie chyba się zmęczyło, bo leżało już spokojnie i popiskiwało tylko cicho. Gdy mnich skończył leczenie, jednym dotknięciem uśpił psa, który całkowicie znieruchomiał. To jednak nie był koniec niespodzianek, bo najlepsze miało przyjść już za chwilę.
Kiedy facet wstał i otrzepał się ze śniegu, głowę zwrócił prosto na nich, jednak to jego słowa wzbudziły w Ayame największe zdumienie. ''Słyszał''...o ile mogli zaszeleścić gałęziami, o tyle z takiej odległości usłyszeć czyjś oddech, to już naprawdę coś niesamowitego. I wtedy kunoichi zrozumiała. Mężczyzna polegał na wyostrzonym słuchu, bo mógł być niewidomy, a to z kolei sprowadzało się do pytania, jakim cudem był w stanie tak dobrze poradzić sobie z zagrożeniem? Zeskoczyła z drzewa i spojrzała mnichowi prosto w twarz. Miała swoje podejrzenia, ale musiała się upewnić. Mnisi strój, piekielnie silny, utalentowany medyk. Już to kiedyś słyszała. Brakuje jeszcze tylko potwierdzenia ślepoty. Czyżby to był on? Spotkanie go graniczyło z cudem, bo był wolnym ptakiem i chodził własnymi szlakami, a przynajmniej tak słyszała. Tylko czy to naprawdę był on? Warto byłoby na początek zapytać.
- Mistrzu Hanzo? - Odezwała się niepewnie, podchodząc bliżej. - Czy to Pan?
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 458
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 28
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Miasteczko Utemi

Postprzez Shinjo » 24 lis 2017, o 09:18

Uspokajał psa, tyle mogłem dostrzec i usłyszeć z pozycji w której się znajdowałem, tylko czy moje zmysły nie wprowadzały mnie w błąd? Ile to już razy dałem się nabierać na genjutsu, albo po prostu myślałem życzeniowo i zaufałem komuś bo stworzyłem sobie jego pozytywny obraz w głowie? Wszystkie moje poprzednie doświadczenia wpłynęły na moją decyzję aby dalej z uwagą śledzić ten osobliwy "taniec" człowieka i zwierzęcia. Nie dam się zaskoczyć. Powiedziałem do siebie w głowie i mocniej ścisnąłem kunaia i w tym samym momencie na ziemi zaczęło się coś dziać. Szybka akcja. Pies atakuje, jego przeciwnik robi unik, przygniata go, a potem... leczy. Imponujące. Zrobił to wszystko tak płynnie, musiał być kimś naprawdę doświadczonym, a przede wszystkim opanowanym, ja bym pewnie spanikował i próbował nadziać psa na kunai. Kiedy myślałem, że sprawa załatwiona i można zejść z drzewa odezwał się "medyk", powiedział, że można zejść. Ayame to wystarczyło, musiała mu ufać, a jeśli dostrzega w nim mistrza, to pewnie nawet znać. Ja natomiast wolałem pozostać na swoim miejscu, musiałem najpierw się dowiedzieć kim on jest. Opcje są dwie: pomoc albo treser. Wstałem z kucków i powiedziałem do niego.
-Zostanę tutaj gdzie jestem. Skąd mam mieć pewność, że nie jesteś treserem tych agresywnych psów?
Jedna ręka dalej trzymała kunai, a druga powędrowała za plecy, w razie problemów chciałem mieć przygotowaną do użycia notkę wybuchową.
Shinjo
 

Re: Miasteczko Utemi

Postprzez Natsume » 24 lis 2017, o 12:55

~ Diabły przeszłości ~
Misja C 7/45
Ayame i Shinjo

Obrazek

Widząc ruch mężczyzny i wykonany przez niego proces leczenia, zakończony ułożeniem groźnego zwierzaka do snu, Ayame zeskoczyła z drzewa i zbliżyła się nieco w kierunku podstarzałego mnicha. Shinjo zaś pozostał na górze, czujny i ostrożny. I w sumie nietrudno mu się było dziwić - spotkali dziwacznego wędrowca, który bez problemu powalił groźnego psa i wychwycił ich obecność wyłącznie za pomocą słuchu. Przy takich jednostkach nieufność nie była niczym niespotykanym, zwłaszcza ze strony shinobi.
Gdy Ayame podeszła do mnicha, ten ściągnął kaptur i zwrócił głowę w jej kierunku. Jego oczy były śnieżnobiałe, nie sposób było odróżnić źrenicy od tęczówki, a i one były oddzielone od białek tylko wąskim, szarym okręgiem. Praktycznie Byakugan. Gdyby nie to, że oczy te były zupełnie matowe i bez blasku.
Był ślepy. To na pewno.
Słysząc pytanie Ayame, mężczyzna uniósł brwi w zaskoczeniu.
-Oho? Nie spodziewałem się, że ktokolwiek z młodszego pokolenia będzie kojarzył moje imię. Miałem cichą nadzieję, że jednak zostanę na spokojnie zapomniany. - Uśmiechnął się i kiwnął głową na powitanie. - W rzeczy samej, jestem Hyuuga Hanzo. Mnich i sługa, wyznawca ideologii Źrenicy. Wasze głosy są mi jednak obce. Z kim mam?...
Hanzo zwrócił głowę w kierunku, z którego dochodził głos Shinjo. Na jego twarzy wciąż trwał delikatny, uprzejmy uśmiech, a sam mężczyzna wręcz emanował spokojem.
-"Treserem"? Masz chyba na myśli kata, przyjacielu. I nie, nie jestem związany z ich cierpieniem. Wyczułem ich ból, zapach krwi, usłyszałem ich bolesne zawodzenie. Planowałem opuścić Kyuzo, ale nie mogę pozostać obojętny na coś takiego.
Przykucnął obok śpiącego psa i przejechał nad nim dłonią, z której wypływała błękitnawa, ledwo widoczna aura. Najwidoczniej za jej pomocą sprawdzał stan ciała zwierzęcia, bo pokiwał tylko z zadowoleniem. Dezaktywował technikę i pogłaskał stworzenie po głowie.
-Biedak. Więc wnioskuję, że wiecie coś więcej o przyczynach tych ran?
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1290
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Miasteczko Utemi

Postprzez Ayame » 25 lis 2017, o 00:02

Śnieg skrzypiał jej pod butami, więc nic dziwnego, że gdy podeszła bliżej, mnich zwrócił twarz w jej kierunku. Gdy odrzucił kaptur, Ayame mogła spojrzeć prosto w Byakugana, jednak matowego i pozbawionego blasku. Tak, było widać, że mężczyzna jest niewidomy, zresztą tak się nawet zachowywał. Patrzył uszami, bo podążał głową za określonym dźwiękiem, który akurat wychwycił. Teraz kunoichi nie miała już żadnych wątpliwości, bo wszystko się zgadzało, a przecież nie ma na świecie drugiego takiego przedstawiciela jej klanu. Słowa mnicha tylko potwierdziły, że jej przypuszczenia były słuszne. Uśmiechnęła się szeroko i ukłoniłaby się z szacunkiem, gdyby nie fakt, że mężczyzna przecież by tego nie zobaczył. Zamiast tego spojrzała na Shinjo i kiwnęła na niego ręką, że może spokojnie zejść na dół i dołączyć do niej.
- Ojciec mi o Tobie opowiadał, Mistrzu. - Odpowiedziała z szacunkiem, ponownie zwracając oczy na mnicha. - Jestem Hyūga Ayame, córka Kazumy.
Najwyraźniej Shinjo nieufnie podszedł do mężczyzny, o czym świadczyły jego słowa, jednak trudno było się mu dziwić. Zachowywał ostrożność i nie ufał niczemu, dopóki nie przekona się, że wszystko jest w porządku. Mądre i roztropne zachowanie prawdziwego shinobi.
- Spokojnie, Shinjo. - Zwróciła się do towarzysza. - Nie jest naszym wrogiem, wręcz przeciwnie.
O tak, co jak co, ale lepiej nie mogli trafić jeśli chodzi o sojusznika. Nie dość, że piekielnie silny, to jeszcze do tego utalentowany medyk. Jeśli zgodzi się im pomóc w rozwiązaniu sprawy z treserem, to nic złego nie miało im się prawa stać, a nawet jeśli, to szybko zostaną postawieni z powrotem do stanu używalności. Pytanie tylko, czy Hanzo zgodzi się im pomóc, czy może pójdzie w swoją stronę. Niby sprawa zdziczałego psa go zainteresowała, ale na ile?
- Opowiesz mu co widziałeś podczas swojego poprzedniego zlecenia? - Zapytała Shinjo. - Ja mu potem powiem o dziewczynce.
Tak będzie najlepiej, tym bardziej, że Shinjo widział na własne oczy dom tresera, klatki i nieludzkie warunki, w jakich trzymane były psy. Ayame nie miała okazji tego widzieć i o wszystkim dowiedziała się od straży miasta i dziewczynki, którą wczoraj ocaliła.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 458
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 28
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Miasteczko Utemi

Postprzez Shinjo » 26 lis 2017, o 10:20

Mężczyzna, a może dokładniej mistrz Hanzo nie miał złych zamiarów, przynajmniej w chwili obecnej. Schowałem więc kunai i zeskoczyłem z drzewa, ale nie podchodziłem do niego zbyt blisko, zostawiłem sobie kilka metrów przerwy, tak na wszelki wypadek, w końcu jego tłumaczenie było bardzo przewrotne. Wyczuwanie bólu i cierpienia? No ciekawa zdolność nie ma co, szkoda, że nie wyczuwał go podczas mojej misji.
-Nie ma sensu rozmawianie o słowie, domyślam się, że nie przybyłeś tutaj aby rozprawiać o znaczeniu poszczególnych wyrazów oraz tym skąd bierze się w nich przekaz, w końcu tą pracą zajmują się uczeni więc z tym nie pomogę. Jedyne w czym mogę być przydatny to w zdaniu relacji z mojej ostatniej "misji". Przy ostatnim słowie cudzysłów pokazałem placami, a potem kontynuowałem swój wywód.
-Domek osoby odpowiedzialnej za te zwierzęta znajdował się w lesie. Okolica na pewno jest spokojniejsza niż niedawno, stoczyłem tam walkę z bodajże 6 psów, zaskoczyły mnie w lesie więc musiałem wskoczyć do chaty, ale to co tam zastałem przez chwilę było gorsze niż walka. Okropny smród, zaschnięte ekskrementy, zdecydowanie za małe klatki w których zapewne trzymane były zwierzęta no i coś co rozzłościło mnie najbardziej, fakt, że te psy były tylko numerkami, nie miały imion, pewnie były towarem sprzedawanym do walk. Na koniec mogę dodać, że najsilniejszy z psów miał na swojej obroży inicjały YH. Znam tylko jedną osobę o takich inicjałach, ale ciężko mi przypuszczać, że to będzie ona, więc uznałbym ten trop za mało obiecujący.
Skończyłem swój długi wywód i wciągnąłem powietrze. Musiałem się uspokoić, te powracające wspomnienia nie były najprzyjemniejsze, a szczególnie wspomnienie bólu rozrywanej nogi, zamknąłem mimowolnie oczy starając się odgonić te koszmarne obrazy.
Shinjo
 

Re: Miasteczko Utemi

Postprzez Natsume » 26 lis 2017, o 17:16

~ Diabły przeszłości ~
Misja C 10/45
Ayame i Shinjo

Obrazek

-Hm... nie kojarzę nikogo o tym imieniu - stwierdził na słowa Ayame o jej ojcu. - Ale to może być spowodowane faktem, że ostatnio w Kyuzo byłem na wiosennym festiwalu, tutaj w Utemi. Kilka lat temu. No, ale miło mi poznać, Ayame. Twojego towarzysza - Shinjo, jeśli dobrze zrozumiałem? - również.
Mężczyzna kiwnął głową na powitanie, zwracając się głową w kierunku Shinjo, który wciąż podchodził do niego z lekką nieufnością. Mnich tylko się uśmiechnął. Wciąż biła od niego niezachwiana, spokojna aura. Zaśmiał się cicho, słysząc komentarz młodzieńca o "rozmowie o słowach", po czym podrapał się po brodzie, zastanawiając się. Cóż, wyglądało na to że Hanzo miał w sobie sporą nutę myśliciela.
Mnich następnie skupił się na opowieści młodego bezklanowca, przytrzymując palec wzkazujący wzdłuż ust w geście zamyślenia. Nie mówił ani słowa, wysłuchując historii o walce z psami, bestialskich warunkach w jakich zwierzęta były trzymane, ich braku jakiejkolwiek osobowości. I po jego twarzy widać było, że te informacje bardzo mu nie przypadły do gustu. W sumie, trudno się dziwić - był mnichem, człowiekiem który przeznaczył swoje życie na wyznawanie bogów, uczenie innych szacunku do ludzi i natury. Coś takiego potrafiłoby wytrącić z równowagi nawet najbardziej cierpliwego człowieka.
-... nie spodziewałem się, że jest aż tak źle. Trzeba będzie coś z tym zrobić, i to w miarę rychło.
Hanzo podszedł do Shinjo i położył mu dłoń na ramieniu. Uśmiechnął się spokojnie, zwracając swoje ślepe oczy w kierunku jego twarzy. Najwidoczniej wspomnienia spowodowały u ciebie przyspieszenie tętna i oddechu, więc postanowił się upewnić że wszystko z Tobą w porządku.
-To musiało być dla ciebie bardzo trudne, i z całego serca ci współczuję. Ale teraz dzięki temu będziemy wiedzieć, czego się spodziewać. Dobra robota.
Odwrócił się w kierunku Ayame.
-Spróbuję wam pomóc na tyle, na ile będę w stanie. O ile chcecie, rzecz jasna.
Następnie zadał pytanie Shinjo:
-Moglibyście mnie zaprowadzić w kierunku tego kazamatu?
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1290
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Miasteczko Utemi

Postprzez Ayame » 26 lis 2017, o 21:33

Fakt, że Hanzo nie znał Kazumy, był dla Ayame lekkim zdziwieniem. Wydawało jej się, że mężczyźni są w podobnym wieku i kiedyś mogli mieć ze sobą styczność, no ale klan był całkiem spory i możliwe było, że wychowywali się w innych sferach. Nie znała historii Hanzo, więc nie warto było niczego z góry zakładać. Jednak czy to ważne, że ktoś kogoś znał, albo nie? Grunt, że wreszcie miała okazję poznać człowieka, o którym słyszała tyle niesamowitych rzeczy. Ciekawostką natomiast był fakt, że pojawił się kilka lat temu na wiosennym festiwalu w Utemi, na którym był też sam Lider Reiko, a przynajmniej tak jej powiedział ojciec. Może kiedyś będzie miała okazję dowiedzieć się czegoś więcej o Hanzo od samego Shirei-kana.
Nie odezwała się już więcej, dopóki Shinjo nie skończył opowiadać tego, co przeżył podczas swojej poprzedniej misji. Z jednej strony było jej przykro, że musiał zabić kilka tych psów, które przecież nie były niczemu winne, ale z drugiej strony rozumiała towarzysza. Jeśli nie było innej możliwości, należało chociaż tak skrócić ich mękę, tym bardziej że chłopak został ranny w starciu z nimi.
- Jest jeszcze gorzej. - Zwróciła się do Hanzo. - Shinjo nie był pierwszą ofiarą psów. Wczoraj w nocy znalazłam ranną i wyczerpaną dziewczynkę w wieku nastoletnim. Gdy udzieliliśmy jej pomocy w szpitalu, dowiedziałam się od niej, że była na spacerze w lesie i widziała psy w klatkach. Nie mogła patrzeć na ich cierpienie, więc je wypuściła, a one odwdzięczyły się atakiem na nią. Na szczęście udało jej się uciec i dotrzeć aż do miasta. Psy jednak nadal grasują po okolicy i mogą napadać na szlaku na podróżnych i kupców. Musimy je jakoś powstrzymać.
Tylko pytania jak? Zabijając, czy starając się jakoś je schwytać, żeby potem ktoś mógł postarać się odwrócić złe czyny tresera? Pytanie tylko, czy ta druga opcja jest w ogóle możliwa. Owszem, czasami udaje się ugłaskać agresywnego psa dobrym traktowaniem, ale te bestie mogły być już tak oszalałe, że może być na to znikoma szansa. Może mnich będzie lepiej wiedział, w końcu czuł je.
Gdy Hazno zwrócił się łagodnie do Shinjo, a następnie oznajmił im, że spróbuje pomóc, Ayame uśmiechnęła się szeroko. Taki sojusznik był nie do zdarcia i na pewno przyda się jego wsparcie, zwłaszcza z bandą psów. Z treserem powinno pójść łatwiej, o ile uda się go znaleźć i o ile nie okaże się na miejscu, że to jakiś zdeprawowany shinobi, który okaże się trudniejszym przeciwnikiem.
- Twoja pomoc będzie nieoceniona, Mistrzu. - Odpowiedziała z szacunkiem.
Kiedy jednak mnich poprosił, żeby wskazać mu drogę do siedliska tresera, Ayame delikatnie położyła dłoń na ramieniu mężczyzny, aby jeszcze na chwilę go zatrzymać. Jedna rzecz nie dawała jej spokoju i musiała się czegoś dowiedzieć, zanim ruszą w dalszą drogę.
- A co z tym psem? - Zapytała niepewnie. - Jeśli odzyska przytomność, to nadal może stanowić zagrożenie. Nie możemy go tak zostawić...
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 458
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 28
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Miasteczko Utemi

Postprzez Shinjo » 27 lis 2017, o 09:43

-Mnie również miło poznać. Powiedziałem to i ukłoniłem się delikatnie, ale tylko i wyłącznie z czystej kurtuazji, potem po prostu słuchałem co mają do powiedzenia i ten dziwny mnich, i Ayame. Nie chciałem się mieszać, musiałem się jakoś uspokoić. Najprostsze rozwiązanie jakie przyszło mi do głowy to po prostu przypomnienie sobie jakiejś przyjemniejszej sytuacji z mojego życia, praktycznie od razu zaatakowało mnie wspomnienie kobiety którą poznałem w porcie. Kiedyś częściej wracałem do niej myślami, pamiętałem jej imię, a teraz? Teraz po prostu wiem, że była tylko jakąś marą, miłą bo miłą, ale marą. Westchnąłem delikatnie i byłem gotowy znowu zanurzyć się we wspomnieniach kiedy usłyszałem coś o współczuciu, mnich musiał coś do mnie mówić, a ja najzwyczajniej w świecie go nie słuchałem. Musiałem zrobić szybko coś naturalnego, tylko co? Padło na poprawienie ochraniacza na czole.
Chyba każdy z nich powiedział co chciał więc mogłem podsumować to jakże owocne spotkanie.
-Zróbmy coś z tym psem i chodźmy. Im szybciej zaczniemy tym szybciej skończymy.
Nie chciałem wiedzieć co będzie z czworonogiem dlatego wszedłem na drzewo(to samo na którym czekałem na początku) i skoczyłem do przodu. Dopiero będąc kilka metrów przed Ayame i mnichem zatrzymałem się. To teraz tylko czekać.
Shinjo
 

Re: Miasteczko Utemi

Postprzez Natsume » 27 lis 2017, o 17:42

~ Diabły przeszłości ~
Misja C 13/45
Ayame i Shinjo

Obrazek

Na opowieść Ayame Hanzo, z zamyślonym wyrazem na twarzy, pokiwał powoli głową, znów przetrawiając informacje. Faktycznie, wyglądało na to że sytuacja jest wystarczająco poważna żeby zmusić się do pośpiechu. Zdziczałe zwierzęta atakujące bogom ducha winnych mieszkańców prowincji stanowiły bardzo duży problem.
-W rzeczy samej, trzeba będzie się tą sprawą zająć. Przypuszczam że nie wszystkie zwierzęta będą potrzebowały ukojenia przez śmierć, ale te najagresywniejsze trzeba będzie przesłać przez Źrenicę. Krwawi mi serce, ale niestety nie będzie innej możliwości.
Mężczyzna odwrócił się i zwrócił głowę w kierunku Ayame, gdy ta powstrzymała go przed wymarszem. Shinjo w tym czasie wskoczył na drzewo i nieznacznie się oddalił, czekając na pozostałych. Mnich podszedł do śpiącego zwierzaka i lekko podrapał go za uchem. Pies przeciągnął się ciężko, ale bez podnoszenia się. Spał w najlepsze.
-Powodem agresji tego zwierzaka nie była agresja, a strach. Przez swoją straszną przeszłość panicznie boi się ludzi, a ja po prostu podszedłem za blisko. Tak długo, jak nie będziemy wchodzić mu w drogę, nie powinien powodować zagrożenia dla ludzi. - Uśmiechnął się lekko. - Cóż, po skończeniu sprawy tego tresera, może go odszukam i przygarnę. Z czasem może przestanie być niebezpieczny.
Wstał i odszedł, kierując się w stronę drzewa na którym stał Shinjo. Podniósł głowę, by zwrócić swoje puste oczy w kierunku nastolatka, i kiwnął głową na znak że mogą ruszać.


2x z/t. Następne posty piszcie już w chatce tresera.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1290
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Miasteczko Utemi

Postprzez Hayami Akodo » 6 mar 2018, o 21:22

TRYB MG - MISJA DLA KHUSARY HATAKAME
RANGA D
"Natsu yo koi"
9/15


Obrazek

As I walk along this lonely road
Your spirit it dances around me
Like a river that flows on endlessly
Like a flower the love you give to me


Senne, ciche miasteczko Utemi jeszcze dotąd nie widziało żadnej wojny. Nie słychać tu było płaczu innego niż ten, który wydawało z siebie dziecko po stłuczeniu kolana, dziewczyna, którą porzucił ukochany chłopak, albo syn żegnający matkę - staruszkę, zmarłą w nocy w ciszy i spokoju, uśpioną łagodnie na wieczność. Nigdy domy Utemi nie stanęły w ogniu, nie było słychać wycia i rozkazów najeźdźców, a potwory zza Muru nie rozsiewały tu atramentowej śmierci.
Jest cicho. Spokojnie, powiedziałoby się, nawet za spokojnie...Ale to lepiej.
Senni, spokojni ludzie przemierzają kręte uliczki, nigdzie się nie spiesząc, dążą po prostu przed siebie, zgodni z rzeczywistością, przeszłością i przyszłością. Wiedzą, czego chcą od życia, ale wolą dawać niż brać. W plotkach, które krążą po Utemi, nie ma nic ciekawego - ten się ożenił z młodszym modelem żony, tamta urodziła czwartego syna, ówta wyszła za mąż za jakiegoś zamożnego mężczyznę z dobrej rodziny i otworzyła sklep z kwiatami, generalnie sama obyczajowość.
Kilku życzliwych ludzi wskazuje ci drogę do prostego, ubogiego domku o ścianach pomalowanych na kremowo, w którym ma mieszkać owa wdowa z rodu Hyuuga. Pod ścianami budynku siedzą dzieci grające w shogi, przesuwające kolejne pionki z zaciekawieniem, co jakiś czas któreś podskakuje i gniewnie krzyczy: to nie fair!
Tak, Khusara, życie nie jest fair. Ale jeżeli już musi być takie, jakie jest, to może lepiej przyjąć je po prostu z uśmiechem?
Dzieci uśmiechają się i podnoszą głowy, słysząc kroki. To dwaj chłopcy, bruneci - obaj mają oczy Hyuuga, wygląd typowych przedstawicieli tego klanu, ale mają swój urok; starszy może mieć około dziesięciu lat, młodszy zapewne niewiele mniej, bo jest niższy i znacznie drobniejszy od brata.
-Jun! Hej, Jun, ktoś idzie! - woła drobny, mały Hyuuga, przestawiając swój pionek. Starszy brat marszczy brwi surowo.
- Nie przeszkadzaj, Kyotori!
-Ale Jun, tutaj naprawdę...
-Widzisz? Wykorzystałem okazję! - triumfujący Jun wstaje i przeciąga się, że aż strzelają kości. Zauważa cię.
-Szuka pan kogoś?
Ubrania chłopców wcale nie są dostatnie, a sam domek, choć świeżo odmalowany, nie zdradza oznak nowości. Raczej jest to dom, w którym od lat zachowuje się stary porządek, próbując to utrzymać w całości.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 965
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kyuzo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość