Szlak transportowy

Druga co do wielkości prowincja Karmazynowych Szczytów od wieków znajduje się pod opieką słynnego Rodu Hyūga, który bardzo dokładnie dba o rozwój wewnątrz swego kraju, a także o bezpieczeństwo granic - zważając na sąsiedztwo z niezbadaną powierzchnią lądową (znaną pod nazwą Głębokich Odnóg) na południowym zachodzie. Podobnie jak w pozostałych prowincjach Karmazynowych Szczytów, dominuje tutaj krajobraz górzysty i roślinność wysokogórska, lecz Kyuzo może pochwalić się bogatszą fauną - wiele zwierząt chętnie poszukuje kryjówek w głębokich jaskiniach prowincji, chroniąc się przed dość kapryśną pogodą.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shijima » 10 paź 2017, o 22:22

Misja rangi C

Easy come, easy go - that's just how you live.
Obrazek
3/15


Wystarczyła jedna pieczęć, jeden pomysł na poradzenie sobie z problemem, który kłębił się w lesie. Tylko skąd na takim trakcie zdziczałe, wygłodniałe psy? Na terenach, na których było pełno zwierzyny łownej? Aktualnie to nie było twoim zmartwieniem. Ryk niedźwiedzia poniósł się w przestrzeni i trafił do wrażliwych uszu czworonogów. Czy niedźwiedź był dobrym wyborem? Być może żyły tu jakieś niedźwiedzie, znałeś się na tych terenach raczej słabo, pierwsza podroż w krainę pachnącą wiecznie zielonymi sosnami była skrajnie różna od wiecznej wodni jodu wypełniającej płuca i śpiewu mew. Tutaj śpiewały kruki, jastrzębie szybujące wysoko nad głowami, fauna rozwijała się w oczach i oczy te cieszyła. I tak samo jak pięknie kwitła tak samo zabijała - wszystko po to, by utrzymać właściwy tor kręgu życia. Zwierzaki w zaroślach zaskomlały, dobry znak, taktyka zadziałała. To czy bardziej bały się niedźwiedzia, czy może natężenia dźwięku i tego, że dobiegał ze wszystkich stron, to już zupełnie inna sprawa. Jeden z nich zaszczekał - głęboki dźwięk dotarł do twoich uszu, nie zbliżał się jednak, któraś z bestii zaskomlała, zaraz za nią druga - słyszałeś i widziałeś poruszenie, jak zaczęły chodzić na boki, kręcić się, przyczajać, szukały dojścia, albo właśnie wyjścia. Ucieczka czy atak?
Wybierz mądrze.
Spłoszone psy w końcu pokuliły ogony i uciekły. Mogłeś puścić pieczęć i skupić się na sarence, która zresztą niepomna na ciebie starała się iść dalej, przed siebie - jej mózg zakodował tylko jedną informację: uciekaj. Więc uciekała. I kiedy chciała postawić kolejny krok nogi ugięły się pod nią i upadła na udeptaną ziemię, oddychając ciężko, zabrudzając ranę piachem. To prawda, zupełnie nie znałeś się na ranach, nie byłeś medykiem, ale każdy debil by się domyślił, że to zwierze długo nie pożyje, jeśli mu nie pomożesz. Może nie warto? Śmierć nachyliła się nad czołem drobnej istoty i ucałowała jej czoło. Był taki moment w życiu każdego, że powinien się poddać zanim w ogóle spróbuje, czy to czasem nie był taki moment dla ciebie? Miałeś przy sobie chociaż coś, czym mógłbyś jej ranę obmyć, obwiązać, powstrzymać krwawienie? Plus był taki, że maleństwo było zbyt wykończone, by chociaż próbować się wyrywać i szukać drogi ucieczki - o tą ucieczkę raczej ty sam powinieneś był się zatroszczyć, bo psy, głodne i oszalałe z tego głodu, z całą pewnością wrócą tutaj, po swoją zdobycz, którą uchroniłeś przed ich paszczami wbrew prawidłom natury. Ingerencja człowieka, ha! - to musiało się przecież tak skończyć!
Kiedy Stworzyciel dotykał istnienia swoją dłonią wszystkie prawa zamierały.
Zapach krwi był intensywny, nawet ty czułeś tą nieprzyjemną, metaliczną woń, nawet jeśli nie psy to istniało ryzyko ściągnięcia innych drapieżników, a po strażnikach ani śladu jak okiem sięgnąć. Patrol musiał tędy niedawno przechodzić... i rzeczywiście pamiętasz, jak cię mijali. Może zdążą zawrócić, zanim stanie się tutaj coś nieprzyjemnego..? Szarość dnia niczego nie ułatwiała. Pewnie stąd te pustki - mieszkańcy spodziewali się deszczu. A brak ludzi był idealnym momentem do żerowania.
Shijima
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shinjo » 12 paź 2017, o 07:06

Wiele ryzykowałem wybierając akurat niedźwiedzia, dlaczego to zrobiłem? Na to mógłbym odpowiedzieć pytaniem- czy warto zmieniać coś co działa? Już raz ten jakże prosty trik wystarczył do przegonienia dzika, liczyłem, że zrobi to samo z tymi psowatymi. Podczas trwania techniki wydawało mi się, że czas ciągnie się w nieskończoność, ja stojący i używający ninjutsu kontra mała wataha, człowiek przeciwko naturze. Naturze, która robiła wszystko aby zachować równowagę, a ja, zwykły śmiertelnik próbuję ingerować w jej plany.
Staliśmy dalej, ja i moi czworonożni rywale, ale w ich szeregach zaczynały pojawiać się oznaki... zmieszania? Czułem, że szala zwycięstwa przechyla się na moją stronę, jeszcze chwilka, jeszcze tylko troszkę i...
Udało się.
Uciekły. Nie było czasu na radość, musiałem pomóc zwierzęciu. Jak byłem młodszy to zawsze się zastanawiałem skąd wzięła się ta moja miłość do zwierząt, a w szczególności do ssaków, czy wykształcili ją we mnie rodzice? Czy została mi ona dana wraz z urodzeniem? Czy może ja sam w latach dziecięcych wszystkiego się wyuczyłem? Racjonalizm czy empiryzm? Na to nie potrafiłem odpowiedzieć.

Co do poranionego przedstawiciela fauny. Klęknąłem przy nim, nie wiedziałem jak go uspokoić, musiałem improwizować. Wyciągnąłem bandaże z torby, nie miałem ich zbyt wiele, tylko metr, ale może to wystarczy. Położyłem dłoń na jej pysku i przez chwilę nie robiłem nic innego, musi przyzwyczaić się do mojego dotyku żeby nie dostała zawału. Po krótkiej chwili pogłaskałem ją i wziąłem się do pracy(jeśli będzie chciała wstawać to oczywiście przeszkadzam).
Wyciągnąłem sakwę z wodą i oblałem ranę, chciałem żeby była chociaż trochę czystsza, potem urwałem kawałek płaszcza i przyłożyłem do rany(tą czystszą stroną), a wszystko to miał zwieńczyć bandaż, jakoś musiałem sobie z tym poradzić.

Czy wszystko to wywołuje we mnie strach? Jasne, że tak, ale strach może wywołać adrenalinę, a ona potrafi zdziałać cuda. Liczyłem, że moje medyczne próby się powiodą, skupiałem się tylko na nich, wiedziałem, że ryzykuję atak ze strony innego zwierza, ale miałem swoje priorytety.

Chakra: 104%- 7%=97%
Shinjo
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shijima » 13 paź 2017, o 10:04

Misja rangi C

Easy come, easy go - that's just how you live.
Obrazek
4/15


Dzikie zwierzęta znają zapach ludzki. Kiedy go wyczuwają czują to samo, co przy wyczuciu drapieżnika - zagrożenie. Sarna mogła przejść obok stada wilków i niczego się nie obawiała. Antylopy i zebry pasły się na stepach tuż obok stada lwów i dopóki nie pojawiał się sygnał łowów nikt nikomu nie przeszkadzał, nikt nikogo się nie bał, nikt przed nikim nie uciekał. Żadna sarna nie zaśnie jednak przy człowieku. Przyłożyłeś jednak dłoń do jej nozdrzy, oparłeś swoją męską dłoń na jej pysku, delikatnie, by nie uczynić jej żadnej krzywdy, ponoć stworzenia były w stanie odbierać nasze intencje, wyczytywać zamiary z chęci, które w ich kierunku słaliśmy, nie używając przy tym żadnych słów - jak to działało? Nie wiem. Sam do końca chyba nie wiedziałeś, ale wiedziałeś, że w jakiś sposób działało, chociaż nie zawsze miało to jakikolwiek wpływ na to, czy zwierzę nam zaufa, czy nie - to dzikie i tak ucieknie, nie chcąc mieć niczego do czynienia z kimś, na kim osiadł okropny, ludzki smród. Ta sarenka nie miała dokąd uciekać i nie miała wyboru co do chcieć czy nie chcieć. Zawierzgała nogami, kiedy zbliżyłeś do niej swoje ręce, chciała się podnieść, nie miała do tego sił, zresztą zaraz ją stanowczo przytrzymałeś - stanowczo, a przy tym uważając, żeby jej bardziej nie zaszkodzić, cierpliwie czekając, aż się oswoi, a przynajmniej licząc na to, że chociaż trochę się uspokoi. Cud się stał. Ruchy zwierzęcia zwolniły, w końcu były to pojedyncze wierzgnięcia, aż leżała całkiem spokojnie. Pewnie nie miała już sił do walki, Bóg jeden wiedział, ile czasu przemierzała leśny gąszcz. Ostrożnie puściłeś jej pysk, czule niemal przejeżdżając dłonią po jej miękkim futrze i sięgnąłeś po bandaż, którym miałeś nadzieję jakoś... coś zrobić z tą raną. Nie było żadnych szans na to, żebyś ją obwiązał, metr bandaża to jak jeden makaron od spaghetti - no nie najesz się, bracie, a tylko sobie smaka narobisz. Tym nie mniej coś tam próbowałeś uczynić i zwojować. Czarne oko tak spokojnie błysnęło, spoglądając w twoim kierunku. Takim właśnie sposobem martwienie się o to, dokąd teraz iść i gdzie znaleźć laseczkę, która zrobiła cię w bambuko na kasę odeszły w dalszy kąt. Twój dotyk jej nie ranił, twój dotyk był przyjemny. Czy to było właśnie zaufanie, o które chciałeś zabiegać musiałeś zbadać sam, badania te zaś zostały naturalnie przesunięte, bo tutaj to znowu nie miało znaczenia, czego ty chciałeś, a czego nie chciałeś. Okaże się, jeśli to zwierzątko przeżyje.
Opłukałeś ranę wodą, dzięki czemu stało się dla ciebie jasne, że zwierzę nie jest ciężko ranne, rana nie była głęboka, ale namoczenie jej znów spowodowało, że zaczęła krwawić. Trudno. Przynajmniej syf nie będzie się dostawał do rany, kiedy ta będzie się regenerować. Odarłeś kawałek własnego płaszcza - och, doprawdy? Czy to na pewno jest tego warte? Twoja naiwność i dobre serce w końcu cię zgubią, wiesz o tym? Po przyłożeniu płaszcza wystarczyło bandaża, żeby owinąć raz szyję sarny i przytrzymać materiał - brawo, jeszcze kilka takich doświadczeń i będziesz mógł nazywać samego siebie medykiem!
Słyszałeś czyjeś kroki - wystarczyło unieść głowę i zobaczyłeś dwójkę strażników, która zbliżała się w twoim kierunku - jeden z nich był skupiony tylko na tobie, drugi rozglądał się wokół, ale odezwali się dopiero, kiedy podeszli wystarczająco blisko.
- Wszystko w porządku? W okolicy grasuje bada dzikich psów. Nie zalecamy zostawania w tych terenach z ranną sarną. - Głos mężczyzny był suchy, nieprzyjemny.
Odrobina szczęścia w tym całym absurdzie. Chyba urodziłeś się pod całkiem niezłą gwiazdą.
Shijima
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shinjo » 13 paź 2017, o 16:06

Początkowo czułem strach, jak każda normalna osoba, która musiałaby w takich warunkach bawić się w swoją pierwszą "operację", no ale jakoś się przemogłem i wziąłem się do pracy. Moją naprawdę niewielką pewność siebie podbudowywał każdy, nawet najdrobniejszy, sukces. Skutecznie położenie dłoni na pysku czy uspokojenie zwierzęcia wystarczały mi żebym czuł się jak osoba, która wie co robi. Oczywiście przydarzyło mi się też niepowodzenie, ale no czyż nie najwięcej wiedzy czerpiemy z porażek? Na przyszłość będę wiedział jakie efekty może przynieść najzwyklejsze obmycie rany- krwawienie. Myślałem, że moje dotychczasowe życie przygotowało mnie na widok krwi, ale myliłem się. Widok i zapach uderzyły mnie praktycznie jednocześnie i tylko cud uratował mnie przed zwróceniem ostatniego zjedzonego posiłku. Kiedy cała operacja zbliżała się do końca usłyszałem jakieś kroki, nie odwracałem się, zajmowałem się zwierzęciem, dopiero po upewnieniu się, że wszystko będzie okej wstałem i spojrzałem na osobę która chwilę wcześniej coś do mnie mówiła.
-Dzikie psy zaatakowały tę oto sarnę, pomogłem jej. Teraz nie wiem co dalej. Jakieś propozycje?
Odpowiedziałem i delikatnie się uśmiechnąłem, w końcu uśmiech potrafił zdziałać wiele dobrego.
Shinjo
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shijima » 13 paź 2017, o 17:12

Misja rangi C

Easy come, easy go - that's just how you live.
Obrazek
5/15


Tę oto... co? Cooo? - Tak plastycznie można było opisać mimikę na twarzy strażnika, który wytrzeszczył na ciebie oczy, unosząc wysoko brwi. Byłeś z siebie taki zadowolony, taki dumny..! Ba, na tyle pochłonęło cię to, co robiłeś, ta potrzeba ochronienia tego biednego zwierzątka (i co? warto było?), że kiedy strażnicy się pojawili to nawet na nich w pierwszej chwili nie spojrzałeś. Nic nie szkodzi - ten, który się odezwał, mężczyzna z wąsem, jeden z tych, co wyglądają na dzień dobry, jakby mieli kija w tyłku. Ktoś mógłby pomóc im go wyciągnąć, albo się otrząsnąć z dziwnego stanu spinania pośladów, ale jakoś brak było dobrego samarytanina - zresztą świat był duży, takich ludzi było dużo, a osób, które mogłyby to naprawiać jakoś... zdecydowanie zbyt mało. Kretynizm przytłaczał tą lepszą część społeczeństwa. Kto wie, może ktoś kiedyś napisze zlecenie na likwidację fabryki idiotów? Strażnik nie prezentował się źle - chyba należał do tych, którzy nie pracowali z powołania, zresztą nikt nie wysyłał na patrole najlepszej kadry - a jego towarzysz..? A jego towarzysz okazał się być...
kobietą. Starsza niewiasta miała pobliźnioną twarz, wyglądało jak ślady po pazurach i nie prezentowała się wcale drobnej od swojego towarzysza. Trzymanie halabardy w dłoniach nie sprawiało jej najmniejszego problemu. Nie zareagowała tak jak towarzysz, ale z powątpieniem (i chyba nawet niesmakiem) zajrzała za twoje plecy, gdzie na drodze leżała ciężko oddychająca sarenka na mokrej ziemi, gdzie woda zmieszała się z jej krwią. Chyba nikt ci nie przyklaśnie za ten brawurowy ratunek... bo co się dziwić? Oni do ciebie, żebyś uważał, bo psy, a ty na to: heheszky, no psy były, były, ale se poszły, to sarenką żem się zająl. Kobieta zlustrowała cię spojrzeniem - jej wzrok utknął na dłuższą chwilę na twojej opasce.
- Jesteś shinobi? - Gdyby głos potrafił zamrażać to ten jej przekuwałby lodem na wskroś, poczułeś zresztą aż nieprzyjemne dreszcze przecinające kark. Typowa herszt-baba. Pewnie była do tego feministką... Kiedy niewiasta zadała to pytanie, strażnik od razu też zlustrował cię spojrzeniem. - Shiroi-iwa płaci za zajęcie się problemem psów i znalezienie tresera, który się nimi zajmował. Zaginął trzy dni temu i od tamtej pory te psy grasują wszędzie. - Kobieta miała najwyraźniej w nosie twoją sarenkę - twój uśmiech chyba zresztą też.
Shijima
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shinjo » 13 paź 2017, o 17:31

Gdybym był człowiekiem niewychowanym, a może nawet mówiąc kolokwialnie, takim z gatunku cham pospolity, z pewnością w jakiś sposób odpowiedziałbym na te jakże dziwne miny strojone, w moją stronę, przez wąsatego jegomościa. Niestety, na nieszczęście dla postronnych obserwatorów, dalej byłem tym samym, miłym człowiekiem, który chwilę temu opatrywał ranne zwierzę. Spojrzałem dokładnie na pana strażnika i pomyślałem sobie. Pewnie bodźce, które docierają do jego głowy muszą się nieźle dziwić, pewnie tam puściutko ma. Delikatny uśmiech znowu zagościł na mojej twarzy, ah, gdyby wąsacz wiedział co ja o nim myślę, z pewnością kazałby mnie zaaresztować, w końcu obrażałem funkcjonariusza! Na szczęście moja głowa jest bezpieczna, chyba nie ma nikogo na tym świecie kto mógłby czytać w myślach. Jestem bezpieczny. Gdybym wtedy wiedział o tych wszystkich szalonych rzeczach do których zdolna jest chakra... ale nie wiedziałem, no ale to inna historia. Tak sobie stałem razem z dziwnym panem z wąsem kiedy wyłoniła się ONA, prawdziwa hetera, już na pierwszy rzut oka wiedziałem, że rozmowa z nią może być czymś koszmarnym. Zacząłem przygotowywać swoją kurtuazję, musiałem osiągnąć nią dotąd niespotykany poziom, chciałem uniknąć problemów.
Kiedy zaczęła do mnie mówić starałem się wyglądać na przejętego i zainteresowanego. Ja shinobi? -Ależ oczywiście, że jestem shinobi! Trzeba kogoś znaleźć? -Nie ma problemu, poszukam. Z takimi trzeba krótko, mówią A, oczekują B, w ich głowach nie ma miejsca na C, szkoda, że musiałem je tutaj wprowadzić. NO ALE ZWIERZĄTKA TO JA NIE PORZUCĘ!
-Jeśli jednak mam wam pomóc, to ktoś musi zająć się tym zwierzem. Nie po to targałem swój płaszcz żeby teraz mi tutaj zdechła ta sarenka.
Shinjo
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shijima » 13 paź 2017, o 17:53

Misja rangi C

Easy come, easy go - that's just how you live.
Obrazek
6/15


- Treser mieszkał w domku, w lesie. - Wytłumaczyła ci krótko, w którym miejscu i jak tam dotrzeć. Biorąc pod uwagę, jak wilgotno było w tych okolicach to zapewne znalezienie tego miejsca idąc po śladach psów nie byłoby aż takie trudne, ale zajęłoby na pewno dłużej, niż dostanie wiadomości z pierwszej ręki.
I kiedy tylko się ta hetera pojawiła, wąsacz siedział już cicho. Aż chciało się powiedzieć, że od razu widać, kto w tym duecie nosił spodnie, ale gość chyba wolał działać na czystą logikę - kiedy babsztyl przejmuje stery i mówi, to lepiej nie wchodź jej w drogę, jeszcze zacznie się jakaś dyskusja, a tą dyskusję z pewnością przegrasz. Z jedną kobietą jeszcze była szansa, ale ta tutaj robiła za całą armię niewiast, co do tego nie było żadnych wątpliwości - i bardzo szybko i gładko usunęła swojego kolegę po fachu na dalszy tor. Ten kolega po fachu rzeczywiście w myślach nie czytał. Widział tylko twój uśmiech, naprawdę miły i ładny, twoja twarz była stworzona do tego łagodnego grymasu, który dzielił lepsze uczucia z osobami dookoła ciebie - i sam się uśmiechnął pod nosem, tylko że ten uśmiech chyba nie był tą miłą odpowiedzią na twój. Odwrócił spojrzenie. Tak jak on w twojej głowie nie czytał, tak ty w jego, ale o czymkolwiek pomyślał nie należało to raczej do rzeczy miłych, bardziej tych z rodzaju sarkastycznych - podejrzanie ta zmiana mimiki zlała się z twoim potwierdzeniem, że jesteś shinobim. Aż chciało się wykształcić z miejsca mniemanie o tutejszych władzach.
- Straż nie zajmuje się zwierzętami. - Masz rację, z takimi to zawsze było tylko A i B - i tak samo było tutaj. Ranne zwierzę nie było problemem strażników, świat jeszcze zupełnie na łeb nie upadł - a przynajmniej ta kobieta nie upadła. Miała swoje obowiązki i nie zamierzała ich porzucać dla zajęcia się jakąś sarenką. Najwyraźniej tej dwójki nie ruszał widok biednego, małego zwierzaczka leżącego na drodze. Nie wkroczył tu temat pomagania komuś - to jest wkroczył, bo sam go wywlokłeś na wierzch, ale od kobiety to słowo odbiło się zupełnie głucho, bez żadnego oddźwięku. To nie ty miałeś pomóc im - oni pomocy nie potrzebowali. - Uważaj na siebie, wojowniku. - Zasalutowała ci i obróciła się, kierując się w swoją trasę zwiadu - jej towarzyszył powtórzył gest i obrócił się razem z nią.
Zostałeś z sarenką sam na sam. Zwierzę znowu próbowało się podnieść o własnych siłach.


-> Gdybyś chciał ruszyć do lokacji wskaznej przez strażniczkę zapraszam tutaj.
Shijima
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Unagi » 22 lis 2017, o 17:38

Obrazek
"Pies gończy" - Misja C - Akashi - 7/30


Podróż do Kyuzo okazała się zaledwie etapem początkowym. Wędrówka śladami poszukiwanego Jashinisty wymagała znacznie więcej niż początkowo można było się spodziewać. W terenach zamieszkałych przez klan Hyuuga nie dało się posiąść wielu informacji, choćby takich podstawowych. Mimo to Akashi miał poszlakę i to całkiem realną. Być może to własnie w Shinrin dowie się więcej, Prastary las okaże się łaskawszy i pozwoli choćby poznać tożsamość ściganego. Ciężko było szukać kogoś o kim nie wiemy praktycznie nic, którego twarz pozostaje tajemnicą. W takim wypadku Akashi mógłby nawet minąć go na gościńcu i nawet nie wiedzieć. Chociaż z drugiej strony co wtedy? Kiedy już odnajdzie Jashinistę, co miał uczynić? Pojmać go? Pogratulować mu? W liście nie sposób było odnaleźć wiele szczegółów. Zwykłe odnajdź nie mówiło wiele. Być może lepiej po prostu poinformować świątynie Jashina o pobycie ów brata w wierze. Z drugiej zaś strony może pójść krok dalej i uczynić coś zaskarbiając sobie większe łaski u krwawego boga?
Podróż skłaniała zawsze do myślenia, szczególnie ta długa i mozolna. Burza myśli nie szła w żadną stronę, zbyt wiele było niejasne, zbyt wiele niewiadomych. Prosty talizman, notka otrzymana od starca nie mówiła wiele. Ot, zwykły kunszt kowalski, zdradziecki talizman o takich samych predyspozycjach co klasyczna notka wybuchowa. Shinrin szykowało więcej odpowiedzi, a przynajmniej można było żywić taką szczerą nadzieję.
Młody, zdawałoby się małoletni chłopiec odziany w klasyczne kimono wyrwał podróżującego Akashiego z potoku myśli. Lisi uśmiech i przymrużone oczy zdawały się stosunkowo znajome. Chłopak o białych niczym śnieg włosach sprawnym ruchem palce wyciągnął spod płachty medalion Jashina po czym skinął głową. - Witam brata, cóż za niespodziewane spotkanie. - Udawana chytra uprzejmość, aż wylała się ze wszystkich możliwych miejsc. Dwie skrzyżowane kamy na chłopięcych plecach poruszyły się, gdy ten wykonał płytki ukłon. - Droga długa, a gościniec jakoś taki niegościnny o tej porze roku. - Rozpoczął dość neutralną frazą w stylu - ładną mamy pogodę - po czym zmrużył jeszcze bardziej oczy. Wtedy Akashi rozpoznał chłopca. Zwali go Ryoku Arato, wybitny sługa Jashina, którego ścieżki zwykle owiane były tajemnicą nawet dla najwyższych z kapłanów. - Może wspólna kompania uprzyjemni nieco drogę? Dokąd zmierzasz? - Młodzieńczy głosik o niezwykle mrocznej nucie wzbił się w eter przerywając choć na chwilę to nieprzyjemne dla ucha wycie wiatru. Szlak faktycznie zdawał się nieprzyjemny, a kompan i to taki z którym można było znaleźć wspólny język zdawał się być ciekawym udogodnieniem.
Unagi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Akashi » 22 lis 2017, o 18:17

Dalsza droga niestety nie pozostawiała złudzeń, trzeba było iść przed siebie do wielkiego lasu w poszukiwaniu dalszych tropów, niestety młodzieniec był niezwykle młody jak na jashnistę, a nawet młody jak na przeciętnego człowieka. Posiadał dopiero 19lat, a większość z tego czasu spędził w świątyni, zgłębiając tajniki wiedzy swego kultu, więc niezbyt miał okazje rozpoznawać niektórych wyznawców, zwłaszcza że znacząca ich część ciągle wędruje od wioski do wioski, a rozpoznanie ich graniczy z cudem, jednak nawet w takich grupach społecznych znajdowały się rozpoznawalne osoby, które mogły mieć niezwykle przydatną wiedzę, albo zwyczajnie potrafiły przeczytać te bazgroły na kartce, z którą przywędrował tutaj chłopak. Zwłaszcza że następnym jego celem był jakiś kowal, prawdopodobny twórca notek, które zniszczy świątynie w tej prowincji, dlatego następnym celem obranym przez fioletowo-włosego był Shinrin. Jednak nim do tego dojdzie, coś musiało wybić chłopaka z rytmu, a raczej ktoś, niepozornej postury młodzik, można rzecz dziecko. Co na pierwszy rzut oka zdziwiło Akashiego, rysy chłopaka wydawały się mu jakoś znajome, zwłaszcza po tym, jak wyciągnął on spod płachty medalion jashina. Słowa jego wydawały się sztuczne, wymuszę, a wręcz wypowiedziane celo, by wydobyć informacje od kultysty.
- Witaj, nie spodziewałem się spotkać tutaj nikogo z naszego kultu. - odparł Akashi, oddając chłopcu ukłon.
-Każda pora ma swe zalety i wady, ta potrafi zebrać największe żniwo, o wiele większe niż niejeden z nas. - dodał jednooki, wyciągając przed siebie dłoń, chcąc zebrać na nią świeży puch śniegu.
- Koniec mej wędrówki, niestety nie jest jeszcze mi znany, lecz najbliższym przystankiem jest prowincja Shinrin. Powiedziano mi, że tam odnajdę wytwórcę notek, które zniszczyły okoliczną świątynię. - odparł chłopak, podając najważniejsze informacje następnego jego celu, lecz omijając wątek poszukiwania jedno z ich braci, uznał, że to zła pora na ujawnianie takich rzeczy. Głównie z powodu, że sam nie wiedział, po co miał wytropić innego jashniste. Może za jakiś czas będzie odpowiednia pora by udzielić mu więcej informacji.
- A ty. Co porabiasz w tych stronach? A jeżeli nasza droga ma ten sam kierunek, nie mam nic przeciwko wspólnej wędrówce, która zawsze umili czas. - dodał po chwili chłopak, ściskając dłoń, na którą powinno spaść wcześniej nieco śniegu, po czym jedynie czekał na decyzje swego brata i wyruszenie w dalszą drogę.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1213
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Unagi » 23 lis 2017, o 03:45

Obrazek
"Pies gończy" - Misja C - Akashi - 9/30


Chłopiec przysłuchiwał się uważnie każdemu wypowiedzianemu słowu swego brata w wierze. Pokiwał głową chwilę zastanawiając się nad sentencją śmiercionośnej zimy. - Ah tak, mróz odbiera życie wielu żebrakom i samotnym starcom, zaiste wytworne to plony. - Zakpił, bądź tak tylko zdawało się, ponieważ kiwał głową na potwierdzenie słów Akashiego. Śnieg prószył leniwie, wiatr ustał przez co okoliczne tereny zalała niepokojąca i przybijająca cisza. W okolicy nie było życia, tylko biały puch, który zdawał się być podobny do popiołu. Słońce nie mogło wydostać się zza chmur, przez co świat spowijał szarawy mrok w którym widać było wszystko. - Świat jest mniejszy niż nam się wydaje. Mimo to pokrzepia spotkanie druha. - Dodał po chwili chłopięcym, zdradliwym głosem i sam wyciągając dłoń siną od mrozu pozwolił, aby kilka z płatków spadło mu na rękę. Uśmiechnął się, a ów uśmiech pełen był oszustwa i przebiegłości. Choć z drugiej strony może to po prostu aparycja chłopca, która od wieków prawdopodobnie nie zmieniała się i utkwiła w jednym - lisim stadium. - Ah tak. Koniec. Końce nigdy nie są nam znane. Mam jednak szczerą nadzieję, że odnajdziesz u szczytu swej wędrówki tego czego szukałeś. - Ukłonił się z lekka mrużąc oczy. Dłoń powędrowała po amulecie z dobrze znanym wzorem bóstwa. Chwile później wisiorek wpadł za kołnierz, tak by nie widziany był przez postronnych ludzi. Wiara w Jashina przynosiła chwałę, lecz znacznie częściej kłopoty. Ci, którzy znali wyznawców nigdy nie obchodzili się z nimi dobrze. Zwykle kończyło się to krwawo, ku uciesze boga. Nie mniej pozostawało to problemem, nawet dla najznamienitszych z kultu. - Ja zaś poszukuje tych, którzy poszukują. - Odparł tajemniczo i uśmiechnął się. Tak jak zwykle, nieszczerze. - A coś mi się zdaje, że przy Tobie mój bracie, mogę i ja odnaleźć koniec mojej podróży. - Skinął głową jakby na potwierdzenie swoich słów i ruszył dalej. Jashiniści zwykle bywali dziwolągami, lecz o Arato krążyły różne plotki. Zasłużony i znamienity akolita Jashina posądzany był o praktykowanie rzeczy niezgodnych z wiarą, lecz oskarżenia padały jedynie za plecami, nikt bowiem nie odważył się wystosować ich w twarz młodzieńca. Młodzieńca, który prawdopodobnie stał na tej zmieni jeszcze gdy świątynia ku czci krawego boga dopiero powstawała. Ktoś kto żyje tak długo nie mógł być więc kimś zwyczajnym, Jashin musiał cenić sobie jego istnienie skoro pozwalał na taką długowieczność. Ryoku Arato, postać o której mówiono niewiele i widywano rzadko, lecz gdy mówiono to źle, a gdy widywano to niechętnie. Dziecko jednak nie odpychało, nawet pokusiło się na wspólna podróż, co raczej było aktem koleżeńskim, o co więc było to całe zamieszanie?
Kroczyli dalej wspólnie, a podróż dzięki temu mijała znacznie szybciej. Trakt okazał się być bardzo niegościnny,
zaspy śniegu utrudniały podróż, przez co mało kto decydował się na podjęcie trasy. Ogromnym zdziwieniem, lecz i dziwną przyjemnością było zobaczyć na horyzoncie coś innego niż ciągnący się bez końca śnieg. Zbliżali się do granic prastarego lasu, przez co flora obrodziła w różnorodność. Pojawiało się więcej skupisk drzew i nieco ciekawszych pejzaży.
Unagi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Akashi » 23 lis 2017, o 10:12

Podróż dwójki młodzieńców, właśnie się rozpoczęła, a raczej wędrówka dwóch kultystów, którzy wyglądali na młodych, co niektórych mogło zmylić i mogli uważać duet za łatwy do napadnięcia. Przecież jakie zagrożenie stanowi chłopiec z dwiema kamami oraz młodzieniec o jednym oku, który dzierży jedynie kij. Czy właśnie nie tak wygląda wilk, który przybrał skórę owcy? Jednak w taką pogodę, próżno szukać rozrywki na trakcie, raczej żaden bandyta nie odważyłby czyhać się na czyjś żywot, ryzykując przy tym solidne odmrożenia. Jednak warto skupić się na tej dwójka, która jednak nie stała już w miejscu, a ich ślad zacierał biały puch, nie pozostawiając złudzenia, że znikają w nim niczym paszczy mroku. Słowa chłopaka brzmiały nieco podejrzliwie, jednak z czasem coraz mniej co było dobrą oznaką przyzwyczajanie się do lisiej mordki, zwłaszcza że zachowywali się prawie jak koledzy, mimo tej całej przerośniętej uprzejmości aż do bólu. Może przez to nowy towarzysz wydawał się taki sztuczny i fałszywy.
-Mam taką nadzieję, że też odnajdziesz koniec swojej podróży, a jeżeli stanie się to u mojego boku tym większy zaszczyt dla mnie. - odparł fioletowo-włosy, przebijając się przez zaspy, który bardzo utrudniały wędrówkę w taką pogodę.
- Zwą mnie Akashi. - dodał po chwili wyciągając zmarzniętą dłoń w stronę swojego braty jashina, na znak dobrej woli oraz bliższego poznania się, a poza tym przydałoby skończyć się z tą wchodzącą w rzyć uprzejmością. Jednak na więcej pytań chłopak nie miał czasu, lecz było mu miło, jeżeli partner również się przedstawił, w końcu poznanie się najważniejsza sprawa wycieczek. Podróż mijała szybko i sprawnie dzięki towarzystwu innego akolity, przez co dotarli dość sprawnie do granic prastarego lasu, gdzie za niedługo powinni odnaleźć następny przystanek.
-Raczej już niedaleko do kolejnego przystanku. - powiedział Akashi, wyraźnie się uśmiechając.
- Mam odnaleźć jednego z naszych braci, który odpowiada za zniszczenie świątyni w tamtym regionie, jednak nie wiem czemu mam to zrobić, wręczono mi jedynie karteczkę, której nie potrafię rozczytać i polecenie odnalezienia go. - dodał po chwili, robiąc niezręczną minę, w jaki końcu pożytek z żołnierza, który nawet nie potrafi rozczytać swoich rozkazów od przełożonych. Jeżeli Arato chciał zobaczyć kartę, młodzieniec zwyczajnie mu ją udostępnił, wyjmując ze swojej torby i podając mu, oraz głęboko licząc na to, że on będzie umiał rozczytać zawartość kartki papieru.

    Skąd: Kyuzo
    Dokąd: Shinrin
    Czas podróży: 2h
    Czas przybycia: 12:12
    Środek transportu: -
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1213
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Khusara Hatakame » 15 mar 2018, o 23:36

Po tym jak podczas nie długiej wizyty u wdowy z Klanu Hyuuga wypocząłem jednocześnie mogąc skosztować ciasteczek i napić się wywaru o pamiętnym smaku szczególnie gdy po dość długiej podróży od dawna nie miało się wiele w ustach. Wiedziałem że nie mogę przeznaczyć dużo mego czasu na bezczynne siedzenie gdyż nadal czekało na mnie zadani od Staruszka które na paczce do wdowy dopiero się zaczynało. Gdy po trochę zajmującej pogawędce i oddaniu paczki dla wdowy wychodziłem już z ich domu wiedząc że najważniejsze przede mną a droga nadal długa. Ruszyłem przed siebie do kolejnego celu gdzie miałem dostarczyć kolejną paczkę.

Skąd:Kyuzo
Dokąd: Shigashi no Kibu
Czas podróży:30 mniut
Czas przybycia:00:06
Środek transportu: Spacerkiem
Obrazek
''Nie rzucam słów na wiatr, to moja droga ninja''
Avatar użytkownika

Khusara Hatakame
 
Posty: 312
Dołączył(a): 28 sty 2018, o 14:29
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie czarne włosy częstą zawiązane w kucyk, dość wysoki i umięśniony, duży spokój i opanowanie.
Widoczny ekwipunek: Torba zawieszone przy prawym udzie, tantō w pochwie po lewej stronie przy pasie i ostrze Okami no Kiba zawieszone po lewej stronie nad Tantō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4886
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shin » 23 mar 2018, o 20:29

Chłopak wstał skoro świt i dopakował się w dość szybkim tempie. Zjadł ostatnie śniadanie u Karczmarza w gospodzie, a potem udał się od razu na szlak. Z ciężkim sercem opuszczał to miejsce. Spokojna okolica, mili ludzie, piękna Ayame, rubaszny karczmarz, spokojny i uśmiechnięty kapłan, zrezygnowany Ochizuke... w tym miejscu był od niedawna, ale wryło się ono w jego serce i zostawiło głębokie ślady, które chłopak będzie mógł wspominać. Ciekawie będzie, gdy opowie o tym Tensie, pewnie dziewczyna padnie z wrażenia! Tyle smaków, zapachów, piękne miejsca i uroklia świątynia, a także opuszczone ruiny wysoko w górach, gdzie pewnie będzie chciała pójść... to wszystko kusiło, mamiło, ale chłopak wiedział, że jego droga dopiero się zaczyna. Ostatni raz spojrzał przez ramię na wioskę Hyuugów i odszedł w siną dal...

Skąd: Kyuzo
Dokąd: Shigashi no Kibu
Czas podróży: 30 minut
Czas przybycia: 21:00
Środek transportu: Nogi.

z/t
Shin
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kurusu » 2 maja 2018, o 21:10

Krajobraz Kyuzo był... Zaskakujący. Kurusu doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jest tu wiele gór ale naprawdę... Dla człowieka z pustyni taki widok był... Zadziwiający. Jednak samozwańczy Żniwiarz pokręcił głową, chcąc odgonić od siebie zbędne myśli... Miał inne zadanie, przejęcie zwoju, a jeśli chciał tego dokonać to każda chwila dekoncentracji mogła go kosztować życie. Tak jak wielu wojaków pod Murem... Kuglarz dzięki tamtej bitwie mógł nazywać się weteranem, a także jego czas reakcji został zminimalizowany przez odruchy, a te wtedy były potrzebne.
Zamaskowany zboczył w końcu ze ścieżki, chcąc w razie czego od boku wypatrzeć swoje cele... Jedno było pewne, zostawienie świadków może stworzyć istotne problemy, szczególnie dlatego, że kradzież i prawdopodobne zabójstwo na całkowicie innym terenie, może zostać źle odebrane przez tutejszy klan, jakikolwiek to jest.
Kurusu
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Nikusui » 3 maja 2018, o 23:03

Obrazek
Misja dla Kurusu
Ranga C
8/30


Nadeszła pora by wziąć się za zlecone zadanie i wyruszyć w pościg za celem. Na szlaku transportowym w Shigashi no Kibu nie było jednak po nich śladu, dlatego nic dziwnego, iż Kurusu ruszył dalej, naturalnie przemieszczając się przez Kyuzo. Wszelakie wzniesienia na pewno nie były zbytnim ułatwieniem, by dość wcześnie zauważyć tych, których poszukiwał. Nie chcąc się również narażać na wczesne wykrycie, zboczył z głównej drogi, by poruszać się bardziej z boku. Na pewno nie było to głupim pomysłem.
Co jakiś czas przewijało się parę osób, jednak były to pojedyncze jednostki, nie połączone w duety, co przeczyłoby wersji, jaką opowiadał łysy kulawiec. Raz Kurusu "minął" się z większą grupą osób, było ich około pięciu, ale szli w przeciwnym kierunku. Gdzieś w środku prowincji, już po dość długiej wędrówce, widać było kolejne osoby. Były dwie, owszem, ale jedną z nich była rudowłosa kobieta. Ubrana była w najzwyczajniejszą, dość luźną bluzkę i spodnie sięgające za kolana. Włosy spięte były w wysoki kucyk. Towarzyszył jej mężczyzna dość cherlawy, a przynajmniej takie można było mieć wrażenie, widząc ich "z tyłu". Oczywiście nie zauważyli obecności Kurusu, zresztą szlak był dziś wyjątkowo uczęszczany. Możliwe, że to z powodu nadchodzącego festiwalu, który miał niedługo odbyć się na Kami no Hikage.
Jakieś dwadzieścia metrów od idącej dwójki, przy szlaku znajdowała się jakaś stara szopa. Wyglądała na nieużywaną, gdzie nie gdzie spróchniałe drewno po prostu popękało. Części dachu tam w ogóle nie było. Może sprawcą był czas, a może odbyła się tu niezła bijatyka. Dalej ponownie było wzniesienie, więc niestety nie było widać nic na dłuższą odległość. Stąd też Kurusu na tę chwilę nie mógł się dopatrzeć czy opisywana dwójka mężczyzn znajduje się w miarę blisko. Uroki tych terenów. Cóż, dla mieszkających tu Hyuuga na pewno nie było to żadnym problemem. Zwłaszcza, że się tu wychowują i znają większość zakamarków Kyuzo.
Mimo licznych podróżujących, okolica wydawała się być spokojna. Miało to też oczywiście swój minus. Trudniej było zastawić pułapkę, ale również nie ułatwiało to poszukiwań. W końcu gdyby szlakiem przez dłuższy czas podróżowała jedynie dwójka mężczyzn, byłoby duże prawdopodobieństwo, że to właśnie ci, których Kurusu poszukuje. A tak to trzeba było to robić drogą eliminacji. Może pytać, może przyśpieszyć?
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 1019
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 29
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus, Sayuri

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kyuzo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość