Szlak transportowy

Druga co do wielkości prowincja Karmazynowych Szczytów od wieków znajduje się pod opieką słynnego Rodu Hyūga, który bardzo dokładnie dba o rozwój wewnątrz swego kraju, a także o bezpieczeństwo granic - zważając na sąsiedztwo z niezbadaną powierzchnią lądową (znaną pod nazwą Głębokich Odnóg) na południowym zachodzie. Podobnie jak w pozostałych prowincjach Karmazynowych Szczytów, dominuje tutaj krajobraz górzysty i roślinność wysokogórska, lecz Kyuzo może pochwalić się bogatszą fauną - wiele zwierząt chętnie poszukuje kryjówek w głębokich jaskiniach prowincji, chroniąc się przed dość kapryśną pogodą.

Szlak transportowy

Postprzez Defrevin » 21 lut 2015, o 23:30

Obrazek
Szlak transportowy


Główny szlak transportowy prowadzący do osady. Chętnie wykorzystywany przez handlarzy, wszelkich podróżników jak i zwykłych wieśniaków, którzy chcą sprzedać swoje towary w osadzie. Także mieszkańcy osady wykorzystują trakt do podróży między regionami. Trakt liczy sobie szerokość dwóch przejeżdżających obok siebie wozów, a dodatkowo stała obecność patroli, czyni szlak przejezdny i przede wszystkim bezpieczny.

Podróż między osadami: 30 minut
Podróż między dalszymi osadami: ilość prowincji przez które przechodzimy do celu x 30 minut (nie liczymy prowincji, w której się znajdujemy)
Ważne: Przed każdą podróżą do innej prowincji zobowiązani jesteśmy napisać w tym temacie post fabularny. Powinien on liczyć, zgodnie z regulaminem, co najmniej 5 linijek tekstu. Pod postem powinien znaleźć się poniższy formularz:

Kod: Zaznacz cały
[color=#BF8000]Dokąd:[/color]
[color=#BF8000]Czas podróży:[/color]
[color=#BF8000]Środek transportu:[/color]

>> Link do mapy regionów <<

Do środków transportu zaliczamy:
  • Wierzchowiec – 50 Ryō / o 1/2 krótszy czas podróży
  • Łódka - 100 Ryō / o 1/2 krótszy czas podróży
Jeśli masz ważną sprawę, pytanie lub potrzebujesz pomocy związanej z funkcjonowaniem forum, proszę wyślij do mnie prywatną wiadomość. Z chęcią zapoznam się ze sprawą i rozwieje wszelkie wątpliwości.
Avatar użytkownika

Defrevin
Założyciel Forum
 
Posty: 2116
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 22:31
Wiek postaci: 0
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Niryoku » 22 maja 2015, o 17:31

Zakupy były zaledwie pierwszym punktem w planach Niryoku. Kolejnym miało być znalezienie sobie jakiegoś absorbującego i ciekawego zajęcia, niekoniecznie związanego z podbijaniem serca kolejnej, młodej, urodziwej niewiasty. W Kyuzo, przynajmniej obecnie, ciężko było czarnowłosemu o coś takiego, dlatego pierw musiał poważnie zastanowić się o tymczasowej migracji w inne rejony. Wybór padł na Shigashi no Kibu. Osada kupiecka nie tylko sąsiadowała z rodzinną prowincją naszego Hyuuga, lecz również gwarantowała możliwość spotkania nowych ludzi, złaknionych egzotycznych towarów, lub po prostu szukających kogoś do czarnej roboty. Za pieniądze. Druga grupa wydawała się atrakcyjniejsza, ponieważ Niryoku chciał wypełnić czymś swój pusty portfel, jednak przede wszystkim chciał zrobić wrażenie swoimi umiejętnościami. Pieniądze to nie wszystko, rozwój dla Shinobi powinien być najważniejszy, jednak bohater był gotów podjąć się jakiejkolwiek fuchy, byle później miał za co kupić chleb. Choć Niryoku, zważywszy na swoją samoocenę, wolałby zdobyć fundusze na dobry, ciepły obiad. I pół arbuza na deser. Może żadna praca nie hańbi, ale niektóre mogą nieźle kłuć w ambicje danej jednostki. Czy Hyuuga był na to gotów?
Nie było czasu rozważać, czy podróż będzie miała sens, czy bohater znajdzie godną swoich umiejętności robotę. Skąd miał to wiedzieć, będąc jeszcze w Kyuzo? Kto nie ryzykuje, ten nic nie zyskuje. A zysk był teraz dla Niryoku najważniejszą rzeczą. Stawiając swoje pierwsze kroki na szlaku transportowym był uśmiechnięty i przygotowany na wszystko. Teraz tylko pozostało chwycić byka za rogi.

[z/t]

Skąd: Kyuzo.
Dokąd: Shigashi no Kibu.
Czas podróży: 30 minut.
Czas przybycia: 19:05
Środek transportu: Własne nogi.
Niryoku
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shigeru » 9 cze 2016, o 18:57

Po odprowadzeniu Ayaki pod same drzwi, wyjaśnieniu jej ojcu tego co nas spotkało, a także przekazaniu informacji na jakie się natknąłem w trakcie naszej podróży - nie pozostało mi nic innego jak tylko ruszyć w drogę powrotną. Odziany w nowy, gruby płaszcz który zarówno chronił przed śniegiem jak i ciepłem, żwawo mogłem brnąć przez śnieg i zawieruchy. Nie wiedziałem jeszcze czy gdzieś w drodze powrotnej zatrzymam się na posiłek, zapewne miało to zależeć od pogody, a także przeszkód na które się natknę. Liczyłem jednak na to, że teraz będąc sam, będę szybciej się poruszał i być mogę dotrę do Shinrin w czasie prawie dwakroć szybszym.
Po opuszczeniu osady i ruszeniu naprzód, a następnie przekroczeniu granic osady, nie napotykałem na żadne przeszkody. Opady śniegu nie były zbyt intensywne, a im bardziej przemieszczałem się na południowy wschód, tym klimat zmieniał się na łagodniejszy. Zapewne związane to było z dużo niższym położeniem i braku odseparowania skalnymi półkami od promieni słonecznych. Tak przynajmniej sądziłem i w ten sposób zajęty byłem myślami przez najbliższe chwile.


    Skąd: Kyuzo
    Dokąd: Shinrin
    Czas podróży: 2h
    Czas przybycia: 21:56
    Środek transportu: -
Shigeru
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Rei » 4 lut 2017, o 19:37

Szlak Transportowy... Jeszcze miesiąc temu Rei, by nie pomyślała, że się tu znajdzie. W końcu miała praktycznie wszystko co było jej potrzebne do życia, prawda? A jednak zdecydowała, że przydałoby się wyruszyć do pobliskiego kraju kupieckiego. W Kyuzo życie było spokojne i statyczne. Lubiła takie życie, jednak musiała poprawić także swoje umiejętności, a sama teoria jej nie wystarczy. O wiele łatwiej będzie mogła poćwiczyć praktykę, nie mówiąc o tym, że znalezienie źródła zarobku to będzie kaszka z mleczkiem.
- Tydzień lub dwa i raczej wracam... - mruknęła do Siebie, licząc w głowie swoje fundusze. Powinno być ją stać na opłacenie jakiegoś taniego pokoju oraz posiłku. Potem znalezienie jakieś pracy i praktycznie powinna móc wyspać się i mieć co jeść przez ten tydzień lub dwa tygodnie. To brzmiało jak plan. Tym bardziej, że mieszkaniu nie powinno nic się stać przez ten czas... Najwyżej zajmie się problemami, które mogą wystąpić.
Po przemyśleniu pewnych rzeczy ruszyła do przodu, była przygotowana więc raczej nie zawróci podczas drogi.
- Znaleźć pracę. Znaleźć miejsce tymczasowego pobytu. - powtarzała Sobie pod nosem, idąc na uboczu drogi. Cały plan w teorii brzmiał prosto, ale Ona już wiedziała, że raczej tak różowo nie będzie. Była szansa, że raczej wszystko znajdzie ale lepiej nie robić sobie zbyt wielkich nadziei. I to z pracą mogą być największe problemy. Tylko trudno powiedzieć jakie. Jednak to się zobaczy na miejscu, czyli za niedługo. Nie ma to jak zmiany w dotąd stosunkowo nudnym życiu.

Skąd: Kyuzo
Dokąd: Shigashi no Kibu
Czas podróży: 30 Minut
Czas przybycia: 20:07
Środek transportu: Nogi
Rei
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Reika » 15 mar 2017, o 20:20

Reika cały czas trzymała się głównego szlaku i nigdzie nie zatrzymywała na dłużej, nawet w Shigashi no Kibu, które warte było zwiedzenia. Nic jej nie interesowało, nie zachwycało, nie obchodziło. Pozbawione wszelkiego blasku oczy kunoichi patrzyły tylko przed siebie, na drogę, którą miała do pokonania, zaś w głowie nadal kołatały się przykre myśli i wspomnienia. Niewiele jadła i mało spała, co poskutkowało powolną utratą wagi, zmęczeniem i ogólnie złym samopoczuciem. Nie miała jednak na to wpływu, bo zwyczajnie straciła apetyt i chęć do życia, pogrążając się w totalnym smutku i depresji.
Zostawiając za sobą kupieckie miasto, Reika wkroczyła na tereny Yusetsu, jednak szerokim łukiem ominęła osadę Inuzuka, od razu kierując się prosto w stronę ziem, należących do Akimichi. To właśnie na granicy Yusetsu i Sakai, wyszło jej na spotkanie dwóch przedstawicieli Senju, których poznała po rodowym znaku na ochraniaczu i zielono-brązowym stroju wojskowym. Wyglądali na zdumionych, gdy ją zobaczyli, najwyraźniej nie spodziewając się Reiki w tych stronach. Tylko co oni robili poza granicami Shinrin? Czyżby zostali po nią wysłani?
- Pani Kapitan. - Pozdrowili ją skinieniem głowy. - Zostaliśmy wysłani, aby odeskortować Cię do Hayashimury. Shirei-kan poinformował nas, że przebywasz w Kyuzo.
A więc jednak. Najwyraźniej ojciec tak bardzo się o nią niepokoił, że zamiast listu, wysłał jej eskortę, żeby mieć pewność, że bezpiecznie wróci do domu. Może to i lepiej. Skinęła więc głową i poprawiła pokrowiec ze zwojem, który miała na ramieniu.
- Przebywałam. - Odpowiedziała bezbarwnym tonem. - Chciałam jak najszybciej wrócić do domu, więc nie czekałam na wieści. Prowadźcie.
Wymienili ze sobą lekko zaniepokojone spojrzenia, po czym ruszyli w drogę powrotną, prowadząc Reikę w stronę Shinrin. Najwyraźniej domyśli się, że kunoichi jeszcze nie słyszała wieści i na pewno nie chcieli być tymi, którzy jej to przekażą. Postanowili zostawić to Liderowi, który przecież był jej ojcem. Tak, tak będzie najlepiej. Zaczęli jednak uważnie obserwować dziwnie milczącą kunoichi. Spodziewali się pytań o to, co się wydarzyło w prowincji pod jej nieobecność i tak dalej, a tymczasem Niebieskowłosa milczała, wyraźnie przygnębiona na ciele i duchu. Nie ośmieli się jednak pytać, tylko zwiększyli czujność na wypadek, gdyby miała im się tu przewrócić na szlaku. W milczeniu przeszli ziemię Akimichi i przekroczyli granicę rodzinnej prowincji, zagłębiając się w zieleń Prastarego Lasu.


[zt]

Skąd: Kyuzo
Dokąd: Shinrin
Czas podróży: 2h
Czas przybycia: 22:20
Środek transportu: Nogi
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 2002
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie, torba na uzbrojenie przy pasie i dwie katany na plecach
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yoichi » 18 mar 2017, o 04:06

Biegł, chociaż lepszym określeniem byłoby "pędził ile sił w nogach". Zaraz za nim goniły Ninkeny, które chciały zrównać się z Yoichim, lecz ten był zbyt szybki. W głowie miał chaos i w tym momencie jeszcze nie myślał. Z czasem zaczęła wysiadać mu kondycja. Psy w tym przypadku znacznie go przewyższały, więc gdy tylko zwolnił, to nadgoniły go. Starał się wycisnąć z siebie wszystko i nadać podróży jak największe tempo, jednak ciało odmawiało posłuszeństwa. Nogi zaczęły robić się jak z waty, klatka piersiowa zdawała się być ściskana rozgrzaną, stalową obejmą. Serce biło mu jak szalone, a oddech był nierówny, nierytmiczny. Został zmuszony do zwolnienia, znacznego zwolnienia, aż w końcu odpuścił sobie i zaczął jedynie iść. Akira i Ayu obserwowali go uważnie. To pierwszy raz kiedy widzieli rudowłosego w takim stanie. Znali się na wylot, chociaż teraz Yoichi zdawał się być nieco nieobliczalny. Czworonogi miały na niego oko, aby niczego głupiego nie wywinął.
A on w głowie miał istną gonitwę myśli. Doskonale wiedział, że Reika niezrozumiała ani jego, ani powodów zerwania. Nie było to w tym momencie dla niego istotne. Mogła uważać go za egocentryka, który myślał głównie o sobie, lecz prawda była taka, iż myślał tak bardzo o niej, że musiał zapomnieć o sobie. Ciągle powtarzał o swoich celach, o sobie i o własnym sensie życia, jednak to nie do końca chodziło o to. Gdyby to porzucił, to czy byłby sobą? Nie, oczywiście, że nie. Nie byłby tą osobą, którą niebieskowłosa pokochała. Nie mógł się zmienić. Jednak brak zmiany doprowadzał do tego, że Reika była śmiertelnie zagrożona lub narażona na wielkie cierpienia. Nie mogła znajdować się u jego boku. Nie myślał w tym momencie o sobie. Kochał ją tak mocno, że był zdolny porzucić ją i cieszyć się jej szczęściem u boku kogoś innego niż on sam. U kogoś, kto nie sprowadzi na nią śmierci. U kogoś, kto jest bardziej roztropny. U kogoś, kto będzie potrafił pogodzić wszystko ze sobą. To było ponad jego siły. Musiał poświęcić miłość.
Ciągle słyszał jej płacz, nieważne jak daleko był od Utemi. Wwiercił mu się w pamięć, a umysł odtwarzał go w kółko tak, jakby pragnął masochistycznej autodestrukcji. Skrzywdził ją. Wiedział, że ją skrzywdził, ale tak być powinno. Lepiej żeby cierpiała teraz jedynie psychicznie, bo czas zaleczy rany. Zapomni o nim i o miłości jaka ich łączyła. Uczucie musiało wygasnąć. Nie mogło ot tak żyć bez podsycania go. Tak mu się wydawało, bowiem nie znał się na miłości. Miał w swoim życiu tyle kobiet i zawsze twierdził, że był zakochany, a wiedział na ten temat tak mało. Gdyby nie zakończył tego, to mogłaby umrzeć albo on mógłby umrzeć, a ona wyruszyłaby za nim w zemście. Jego życie było zbyt niebezpieczne, aby wiązać się z kimkolwiek na stałe. Musiałby być sadystą, żeby zrobić coś takiego. Nie mógł mieszać się w miłość. Nie był zwyczajnym shinobi. Miał gdzieś obowiązki wobec Yusetsu. Jego sensem życiowym była obrona nie jedynie określonej grupki osób, a całego dobra - wszystkich, którzy byli niewinni, którzy nie zasługiwali na krzywdę. Czym się różnili cywile z jego rodzinnej prowincji, a innych? Jedynie miejscem zamieszkania. To nie było kryterium, którym mógłby oceniać kto jest warty jego poświęcenia. Ten świat posiadał zbyt wielu fałszywych bohaterów. Tacy byli zdolni zabić niewinnych cywilów z obcej prowincji, by zachować przy życiu obcych cywilów z własnej prowincji. Zresztą zazwyczaj byli to bohaterowie wojenni. Polityka, wojny, bitwy o kawałek ziemi. To wszystko wzbudzało w Yoichim obrzydzenie. Nie chciał mieć nic z tym wspólnego. Był rodowitym Inuzuka, ale prawdę mówiąc - nie trzymał z tym rodem. Nie stał po jego stronie. On stał po stronie, która tego potrzebowała. Był siłą dla tych, którzy jej nie posiadali. Walczył za tych, którzy walczyć o siebie nie mogli. Po to właśnie żył. Dzięki temu się spełniał.
Nawet nie wiedział kiedy przeszedł przez Shigashi no Kibu. Ominął większe osady zupełnym przypadkiem. Szedł najkrótszą drogą do Yusetsu, na którego tereny zaraz wkroczył. Przez całą drogę milczał, chociaż Ayu raz za razem próbowała nawiązać jakiś kontakt. Akira w pewnym momencie nawet wkurzył się na rudowłosego, lecz nawet to nie zmusiło Yoichiego do odezwania się. Był jak żywe zwłoki - pierwszy raz odkąd pamiętał. Czuł się tak okropnie. Jego umysł pracował na najwyższych obrotach, przerabiał na nowo wszystkie sprawy, które już dawno przemyślał. Szukał błędu, aby móc zawrócić, aby móc przeprosić za wszystko i przyznać się, że jest największym idiotą jakiego ta ziemia nosiła. Nie znalazł. Jego tok myślenia jasno wskazywał, że uczynił właściwie. Skoro uczyniłem właściwie, to dlaczego czuję się jakbym umarł? Na to pytanie już odpowiedź była zbyt oczywista.
- Bo część Ciebie umarła. - odparł na głos sam sobie, jakby mówił do kogoś innego i zaśmiał się. Tak lekko, nieco szyderczo. Miał dosyć. Zbyt mocno myślał i w końcu jego umysł zamilkł. Cisza. Emocje jakby się wypaliły. Znikła żywiołowość, która od zawsze mu towarzyszyła. Nie widział nawet racjonalnych powodów do swoich celów i sensu życia. Przecież mógł to porzucić. Mogę? I znów się lekko zaśmiał. Tym razem już zupełnie prześmiewczo. Nie możesz. Nie odezwał się na głos, chociaż dalej rozmawiał ze sobą w taki sposób, jakby był dwoma odrębnymi osobami. Ninkeny dziwnie mu się przyglądały. Zaczęły myśleć, że może postradał zmysły od przemęczenia psychicznego, lecz nie była to prawda. A przynajmniej nie w pełni. Rzeczywiście nie czuł się normalnie na umyśle, jednak wiedział, że to przejściowe. I w ten sposób minął bramę Ōkami-den. Strażnicy nawet nie zatrzymali go. Wiedzieli kim jest, chociaż mogli spisać go na straty po tak długiej nieobecności. Zapewne liczyli na to, że poinformuje liderkę o swoim powrocie, że wcale nie umarł i zda raport ze swoich podróży. Nic bardziej mylnego. Nie miał do tego głowy. Pierwsze co zrobił, to skierował się do domu. Musiał pokazać się matce i dać jej znać, że jest cały. Cały na ciele, cały na duchu, cały na umyśle i rozdarty sercowo.

Skąd: Kyuzo
Dokąd: Yusetsu
Czas podróży: 1h
Czas przybycia: 05:07
Środek transportu: Nogi, piechota.

Z/T
Yoichi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ayame » 7 maja 2017, o 16:00

Po tym, jak Ayame poinformowała ojca o swoich planach, ruszyła do Shigashi no Kibu, mając zamiar zabawić w Kupieckim Mieście dzień, lub dwa. Oczywiście nie powiedziała ojcu tego, że idzie poszukać dla niego jakiegoś wyjątkowego prezentu, bo nie byłoby wtedy niespodzianki. Uznała tylko, że po ostatnich wydarzeniach przyda jej się kilka dni odpoczynku, a zanim ruszy budowa nowej świątyni, to zdąży dwa razy wrócić. Ubrała się więc ciepło, bo zima przeszła do prowincji znacznie szybciej, ze względu na górzysty teren, po czym wyruszyła w drogę głównym szlakiem.
Nawet w taką pogodę, gdzie delikatny śnieg zasypywał drogę, a mróz dawał się we znaki każdemu, szlak był całkiem ruchliwy. Ayame miała tu głównie kupców, którzy jechali do Shigashi no Kibu sprzedawać swoje towary, lub zwyczajnie stamtąd wracali. Taki ruch odstraszał potencjalnych zbirów, ale należało mimo wszystko mieć się na baczności, dlatego też kunoichi od czasu do czasu odpalała Byakugana, żeby monitorować teren wokół siebie, głównie po bokach szlaku, w poszukiwaniu czających się grup przestępczych. Nic jednak nie zakłóciło jej podróży, a nawet jeden z kupców był tak uprzejmy, że podwiózł ją na wozie. Shinobi do towarzystwa to zawsze bezpieczniejsza droga, a ona z kolei nie musiała brnąć w tym śniegu.
Kiedy dotarła do Kupieckiego Miasta, rozejrzała się z zainteresowaniem po najbliższych budynkach. Ostatnio była tu ładnych kilkanaście lat, kiedy była jeszcze dzieckiem, towarzyszącym ojcu w prywatnych sprawach. Od tamtej pory sporo się zmieniło i będzie musiała na nowo poznać piękne Shigashi no Kibu. Liczyła jednak, że targ nadal znajdował się w centrum, bo to właśnie tam miała nadzieję znaleźć coś wyjątkowego na prezent.


[zt]

Skąd: Kyuzo
Dokąd: Shigashi no Kibu
Czas podróży: 30 min
Czas przybycia: 17:30
Środek transportu: Nogi
Ayame
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Juuzou Yamanaka » 30 cze 2017, o 15:17

Juuzou żwawym krokiem obrał kurs, który teraz był już mu na tyle znany, że nie musiał się co chwilę zastanawiać czy idzie w dobrym kierunku. Chciał jak najszybciej opuścić to miejsce i schronić się bezpiecznie na terytorium niepodległym rodowi Hyuuga. Nie wiadomo czy ktoś znalazł dziewczyne lub jesli ta już się wybudziła to z całą pewnością zawiodomiłą swego ojca o tym co się stało. Chłopak mógł teraz tylko snuć domysły jakie będą tego konsekwencje. Tutaj jednak szedł w myśl zasady, że gra jest warta świeczki i postanowił przeczekać. Jeśli wyruszyłby jakiś pościg to z pewnością w stronę Soso ecz nawet teraz nie tracił ani na chwile czujności.


Skąd:Kyuzo
Dokąd: Shigashi no kibu
Czas podróży: 30 min
Czas przybycia: 17:00
Środek transportu: nogi
Juuzou Yamanaka
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ayame » 12 lip 2017, o 10:35

Hyūga Kazuma
Obrazek
~***~

Ayame trochę lepiej się poczuła, gdy dowiedziała się, jaką postawę przyjął Lider. Fakt, że chciał zadbać o jej dobre imię, było czymś naprawdę budującym. Niepokoił ją jednak fakt, że ojciec miał się udać do Soso, aby osobiście wyjaśnić sprawę z Liderką Yamanaka. Zapewniona jednak, że wszystko będzie dobrze i że ta wizyta nie ma na celu wywoływać konfliktu, a jedynie wyjaśnić sprawę, odpuściła nieco. Obiecała ojcu, że nie będzie się wychylać, przynajmniej do jego powrotu, a trenować może zawsze na terenie posiadłości, tak więc Kazuma mógł spokojnie powierzyć córkę swojej służbie, a sam ruszyć do Soso. Zanim jednak wyruszył, udał się do rysownika, aby na razie wstrzymać produkcję wizerunku na listy gończe. Wziął też od niego jeden z portretów, żeby móc przedstawić go samej Arisu. Gdy tą sprawę załatwił, spotkał się przy bramie z trójką swoich ludzi, którzy byli gotowi wyruszyć z nim jako eskorta. Mieli zamiar iść pieszo? A jakże. Poziom ich szybkości był znacznie lepszy, niż powozu zaprzężonego w konie, dlatego szybciej dotrą na miejsce o własnych siłach, niż mieliby się tłuc karetą dwa razy dłużej.
Tak więc wyruszyli. Czekało ich kilka dni intensywnego wyścigu z czasem, co w sumie dobrze im zrobi. Ostatnio nawet sam Kazuma nie miał za wiele czasu, żeby dobrze rozprostować kości, więc warto teraz skorzystać z tej możliwości. Postoje starali się robić w przydrożnych gospodach, aby nie musieć nocować w środku lasu i gór. Była dopiero wiosna, a w tych terenach nocami nadal było cholernie zimno, więc nie warto było ryzykować swojego zdrowia.
Przez całą drogę Kazuma intensywnie myślał, jak przeprowadzić rozmowę z Arisu. Miał nadzieję, że jako kobieta, będzie bardziej wyrozumiała i zrozumie, jak podłego czynu dopuścił się jeden z jej ziomków. Może dzięki temu będą mogli liczyć na jej współpracę.


zt

Skąd: Kyuzo
Dokąd: Soso
Czas podróży: 30 min
Czas przybycia: 12:35
Środek transportu: Pieszo
Ayame
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Sashimasu » 20 sie 2017, o 12:32

Po wykonaniu misji właściwie byłem już wolny, więc opuszczając świątynie na górze z przepięknym widokiem znów zostałem bez konkretnego celu. Chciałem nabrać sił stać się silniejszy ale właściwie to nie miałem zbytniego pojęcia jak się za to zabrać. Poza tym zacząłem myśleć więcej na temat ludzi Kelnerki, strażnik, pielęgniarka, mnich i przede wszystkim pan Buji...oni wszyscy byli zaprzeczeniem tego co uważam o ludziach. W mojej głowie pojawiło się więc pytanie: Czy niektórzy obcy są inni niż mi to przedstawiono?
Nie wiedziałem jak to wygląda więc nie zostało mi nic jak przekonać się o tym na własnej skórze licząc, że matka natura dalej będzie nade mną czuwać. Tak więc w ten sposób w towarzystwie moich zwierzęcych przyjaciół udałem się w dalszą wędrówkę aby poznać odpowiedź na pytanie które zrodziło się przez ostatnie wydarzenia.

Skąd: Kyuzo
Dokąd: Ryuzaku no Taki
Czas podróży: 3h
Czas przybycia: 16:32
Środek Transportu: Brak
Sashimasu
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shinjo » 9 paź 2017, o 14:14

Dotarłem do szlaku transportowego i równocześnie zdjąłem sakkat oraz usiadłem na najbliższym kamieniu. Przetarłem dłonią swoje lekko spocone czoło i zacząłem się zastanawiać. Musiałem dokładnie przemyśleć swoje następne działania. Wrócić na Kantai? Udać się w poszukiwaniu swojego "senseia"? A może poszukać Yina Hozuki gdzieś tutaj? To już chyba dla mnie typowe, że nie wiedziałem co zrobić, ostatnio zdarza mi się to cały czas i za każdym razem pojawia się ktoś kto jakimś cudem albo daje mi cel, albo jakieś informacje czy zlecenia, może i tym razem spotkam jakąś ciekawą osobę i dzięki niej będę w stanie dowiedzieć się czegoś o mojej poprzedniej zleceniodawczyni oraz o pieniądzach jakie niewątpliwie mi się należały.
Wiedziałem, że jeśli los zechce mi pomóc to kogoś ześle, wystarczyło czekać. Wstałem i poszedłem w stronę drzewa, usiadłem na ziemi plecami opierając się o pień. -Cudzie czy zdarzysz się znowu? Powiedziałem sam do siebie, uśmiechnąłem się i spojrzałem w niebo.
Shinjo
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shijima » 9 paź 2017, o 14:50

Misja rangi C

Easy come, easy go - that's just how you live.
Obrazek
1/15


Chmury kłębiły się na niebie - te ciężkie, deszczowe, jestem pewna, że je kojarzysz - wraz z nimi przybył wiatr, chłodny,
letni wiatr, który przyniósł ze sobą woń sosen z tutejszych lasów opatulających ziemie dumnego klanu Hyuga. Wędrowały wolno, tak ci się przynajmniej wydawało - z twojej perspektywy wlokły się powoli i były jak zamknięte w szklanej kuli kłęby dymu, spychały myśli gdzieś na bok, odrywały ducha od ciała z prostotą, z jaką Bogu przyszło stworzenie Ziemi, były wolnym machnięciem ręki, tym zupełnie od niechcenia, bo nie byłeś jedynym ziarnkiem piasku, który spoglądał właśnie na nie, w tym konkretnym momencie, w tej jednej chwili... krótkiej? Przecież ciągnęła się flegmatycznie wraz z chmurami. Prosto
nieskończoność. Kamień pod twoimi pośladkami był chłodny, nie zdążyło popieścić go słońce swoim dotykiem dzisiejszego dnia i chyba nie miało tego w planach - pojedyncze przeblaski z szaro-białego puchu zalewały lasy, pojawiały się i znikały, to ktoś otwierał im wrota dojścia na ziemię, to zamykał, a wszytko to na twoich oczach, jakbyś był Stwórcą Jedynym,
dla którego natura grała swój spektakl, by się przypodobać. Zobacz, coś zrobił. Pomyśl, co jeszcze uczynisz. Przyszłość otwierała przed tobą tyle dróg, że wybrać którąś? - nie, nie, lepiej poprosić o cud. Jeśli to Ty tu byłeś tym najważniejszym, głównym aktorem w opowieści, to... kto mógł być na tyle ważny, by przyjść pod twoje drzwi, zapukać...
zaoferować ci coś na tyle wartościowego, byś był zadowolony?
Podniosłeś się, czując niemal pod skórą otaczającą cię naturę. Czysty banał, przecież zachwycanie się czymś takim było dla kobiet... albo dla pedałów. Tylko Ty, to niebo wędrujące w swoim kierunku, poddające twój wzrok omamom, tamten kamień,
to drzewo. Mimo to nie czuło si tutaj samotności. Cały świat żył, kwitł, a Ty byłeś całkowicie tego życia świadom. Odwieczny krąg działał, nic go brutalnie nie zatrzymywało - przynajmniej nie w tym regionie. Zadzierasz głowę i pytasz.
Ślimak, ślimak, pokarz rogi...
Żadne fajerwerki nie wybuchły przez długi czas.
Stado ptaków podniosło się nagłym zrywem do lotu, wznosząc do tego zasłanego chmurami nieba swój krzyk. Szelest krzaków przestał być naturalny - złamanie gałązki? Och, czyżby? Los przecież bywał łaskawy dla swoich ulubionych dzieci...
Sylwetka niewielkiej, małej sarenki wędrującej na drżących nogach wyłaniała się powoli spomiędzy drzew, w końcu stała się całkiem widoczna - wysunęła się z lasu. Jej futro zabrudzone było od krwi.


Liczę tylko swoje posty.
Shijima
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shinjo » 9 paź 2017, o 15:01

Wychowywałem się praktycznie w środku lasu, natura zawsze była mi bliska i zawsze po dłuższym przebywaniu w mieście odczuwałem ogromną potrzebę przebywania pośród fauny i flory. Siedzenie i patrzenie w niebo idealnie uzupełniało moje potrzeby, czułem, że nawet jeśli los mi nie pomoże to i tak będzie dobrze, przecież zawsze jakoś to wszystko idzie do przodu, czyż nie? Siedziałem samotnie ekscytując się pięknem przyrody kiedy nagle usłyszałem szelest. Czyżbyś znowu coś mi zsyłał losie? Zapytałem samego siebie i parsknąłem, wiedziałem, że jestem jednym wielkim pieprzonym szczęściarzem i z takim właśnie radosnym nastawieniem spojrzałem w miejsce z którego dochodziły dziwne odgłosy, to co zobaczyłem zmieniło mój nastrój o 180 stopni. Ranne zwierze. Nie lubiłem kiedy ktoś ranił zwierzęta, wiedziałem, że może to być myśliwy, że może ktoś głoduje i ta sarenka będzie jego zbawieniem, ale co jeśli to jakiś kłusownik? Musiałem zareagować. Wstałem, założyłem szybko kapelusz i ruszyłem powoli w stronę zwierzęcia cały czas czujnie rozglądając się po najbliższej okolicy.
Shinjo
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shijima » 9 paź 2017, o 18:22

Misja rangi C

Easy come, easy go - that's just how you live.
Obrazek
2/15


Nienaturalność pustki na szlaku transportowym, który zawsze zalany był ludźmi, nie była aż taka dziwna, aż taka... nienaturalna. Nie trwożyła swoją pustotą bo wydawało się, że nic złego się nie dzieje - harmonia wygrywała na harfie twojej duszy nawet pomimo wszystkich wątpliwości, które tobą targały, one po prostu nie burzyły spokoju jedynie rodziły mnożące się pytania - jedno rodziło dwa kolejne, z dwóch kolejnych powstawały cztery. Jak na złość nie chciały iść schematyczną drabinką tylko musiały wyrastać w chaotycznym gąszczu, osiadając na twoim umyśle - porównywalne chyba do gołębi, których jedynym celem istnienia jest bezużyteczność - i denerwujące sranie na wszystko i wszystkich. Wydaje mi się,
że to było coś właśnie w tym stylu. To tak w ramach miłości do przyrody, która kwitła na całego.
I rozbrzmiewała łagodnymi dźwiękami harfy nawet w obliczu umierającej sarenki.
Zwierze miało rozerwaną pierś, ciepły szkarłat oblepiał jej drobne ciało, płynął po miękkim futrze i zlepiał je ze sobą - nie było zlituj, nie było przebacz, zabrakło też miłosiernego amen, które można by wyszeptać do jej uszka. Nie miała nawet sił uciekać, ledwo udało jej się unieść drobny łeb o wielkich, czarnych oczach - oto dowód niewinności, potrafisz z nim walczyć? Była kwintesencją tego, czego brakowało zbyt wielu ludziom - delikatności, tejże niewinności, czułości. I Śmierci. Boki zwierzęcia zapadły się mocniej, chyba chciała wydać z siebie jakiś odgłos, ale nie była w stanie - zatrzęsła się jeszcze mocniej, kiedy do niej podbiegłeś, jak osika, całkowicie bezbronna istota. Nie byłeś w stanie stwierdzić, jak poważna była rana na jej boku i klatce piersiowej, wszystko było za bardzo usyfione, ale skoro krew nie tryskała wartkim strumieniem to może była jeszcze dla niej szansa..? Zależy jak wiele krwi straciła.
Skierowałeś wzrok na las, rozejrzałeś się - ślady krwi prowadziły do miejsca, z którego przyszła. Drzewa zaszeleściły, a szelest ten dreszczem przesunął się po twojej skórze. Spokój? Dźwięki harfy ucichły. Och, Harmonia chyba odeszła szukać lepszego towarzysza.
Pomiędzy zaroślami pojawiły się psie sylwetki. Psie? Wilcze? Źle patrzyło ze ślepi tych wściekłych wilczurów, wychudłych, o potarganej sierści. Spoglądały na ciebie jak na obiad. Zatrzymały się jednak, węsząc jedynie.
Shijima
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shinjo » 10 paź 2017, o 12:17

Jeszcze chwilę temu spoglądałem na niebo, a teraz stoję naprzeciw poranionego zwierzęcia i nie wiem co mam z nim zrobić, los bywa naprawdę przewrotny. Swoimi jakże bystrymi oczami zacząłem przyglądać się ranom, nie wyglądało to najlepiej, nie znam przecież żadnej techniki z zakresu medycznego ninjutsu, a tym bardziej nie znam się na leczeniu zwierząt. Przydałabyś się tutaj matko... Powiedziałem do siebie w głowie jednocześnie przywołując zapamiętane przeze mnie historie w których to moja mama pomagała przy leczeniu dzikich świń czy gęsi, znała się na tym, ja nie. Mógłbym sobie teraz wszystko dokładniej przypominać, ale coś mnie tknęło i spojrzałem na miejsce z którego ranny jelonek wyszedł, jedyne co widziałem to ślepia, dzikie, pewnie należą do zwierząt odpowiedzialnych za to wszystko. Złożyłem szybko pieczęć barana i zacząłem wydawać z siebie ryk niedźwiedzia. Powinien on wilki czy też dzikie psy skutecznie oszołomić, a może nawet zmusić do ucieczki. W razie czego gotowy byłem do ewentualnego odskoczenia. Nie chciałem walczyć i zabijać tych zwierząt, moim celem była pomoc rannemu przedstawicielowi fauny.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Utsusemi no Jutsu

Pieczęci
Baran

Zasięg Max.
50 metrów

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2%

Dodatkowe
Trzeba utrzymywać pieczęć

Opis Prosta technika, z kalibru tych podstawowych, mająca na celu zmylenie, bądź nawiązanie kontaktu z celem. Dzięki tej technice możemy emitować każdego rodzaju odgłos jaki siedzi nam w łbie, czy to ćwierkanie ptaków, wybuchy notek, ryk lew lub innego człeka głos. Dźwięk atakuje dany cel z każdej strony, nie dając mu szansy na zlokalizowanie użytkownika, no chyba że ten stoi na widoku. Dany odgłos jest nadawany cały czas, do momentu kiedy dana pieczęć nie zostanie rozłączona.
Shinjo
 

Następna strona

Powrót do Kyuzo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość