Jeziorko między skałami.

Druga co do wielkości prowincja Karmazynowych Szczytów od wieków znajduje się pod opieką słynnego Rodu Hyūga, który bardzo dokładnie dba o rozwój wewnątrz swego kraju, a także o bezpieczeństwo granic - zważając na sąsiedztwo z niezbadaną powierzchnią lądową (znaną pod nazwą Głębokich Odnóg) na południowym zachodzie. Podobnie jak w pozostałych prowincjach Karmazynowych Szczytów, dominuje tutaj krajobraz górzysty i roślinność wysokogórska, lecz Kyuzo może pochwalić się bogatszą fauną - wiele zwierząt chętnie poszukuje kryjówek w głębokich jaskiniach prowincji, chroniąc się przed dość kapryśną pogodą.

Re: Jeziorko między skałami.

Postprzez Ayame » 26 cze 2017, o 09:54

Ocknięcie się było bolesne i Ayame od razu zapragnęła powrócić do tej błogiej nieświadomości, z której właśnie została wyrwana. Otworzyła powoli oczy, czując rwący ból w tyłu głowy, który rozmazywał jej pole widzenia. Mgła jednak po chwili ustąpiła, więc kunoichi mogła się przekonać, że nadal znajduje się przy jeziorze, ale bliżej wodospadu. Sięgnęła dłonią do tyłu głowy i skrzywiła się, czując skrzepniętą krew i korę we włosach. Musiała nieźle rąbnąć w to drzewo... Drzewo?! W tym momencie zalała ją nie tylko fala wspomnień, ale też przede wszystkim negatywnych emocji. Czuła wściekłość i upokorzenie związane z tym, co zrobił jej ten chory zwyrodnialec. I jeszcze te jego dziwne umiejętności... Rozejrzała się, ale wyglądało na to, że jest sama, do tego spostrzegła, że jest ubrana! Aż nią zatrzęsło z obrzydzenia na myśl, że ten psychol dotykał ją, żeby ubrać! Ale czy poprzestał na tym? Nie miała pojęcia, co się wydarzyło po tym, jak kazał jej uderzyć głową o drzewo i obawiała się, że to nie był koniec. Zaczęła drżeć ze strachu na myśl o tym, co mógł jej zrobić. Była kompletnie załamana i rozbita, a paraliżujący strach ogarnął ją całą. Poczuła bolesny skurcz żołądka. Musi się dowiedzieć! Musi wiedzieć, czy została skrzywdzona. A jeśli tak? Czy sobie z tym poradzi? Co powie ojcu? Jak spojrzy w oczy Liderowi?!
Ayame chwyciła się za obolałą głowę i zaczęła niekontrolowanie szlochać. To było tak straszne i traumatyczne przeżycie, że zapewne zostawi po sobie ślad, tym bardziej, że już teraz dziewczyna była w totalnej rozsypce i nie mogła się pozbierać. Całe zaufanie do ludzi, jakie jej jeszcze zostało po mnichu Jashiniście, teraz wyparowało całkowicie. Płakała, nie mogąc uwierzyć w to co się stało i szczerze obawiając się tego, że może być jeszcze gorzej. Musiała jednak poznać prawdę, dlatego też stanęła na drżące nogi, czując mdlący zawrót głowy. Używanie Byakugana w takiej chwili nie było rozsądne, dlatego też zdała się na swój normalny wzrok. Kiedy tylko zawroty głowy nieco zelżały, Ayame ruszyła ostrożnie w stronę stolicy, co jakiś czas słaniając się na nogach. Musi powiadomić o tym, co się stało, ale najpierw powinna poznać prawdę, choćby nie wiem jak straszną. Tylko czy to wytrzyma? Okaże się...


[zt]
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 386
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Jeziorko między skałami.

Postprzez Hayami Akodo » 29 gru 2017, o 14:01

TRYB MG - MISJA DLA SHOUSUKE HYUUGI
"Skradzione chwile"
13/15


Obrazek

Droga jest bardzo długa, a może i bardzo krótka? Trudno to obiektywnie oceniać - z jednej strony to raptem około czterech kilometrów górską ścieżką, a z drugiej aż cztery kilometry długiej, forsownej drogi, zżerającej siły młodego człowieka. Mimo wszystko idziecie wraz z ciotką do wód jeziorka, tam, gdzie pragnie odejść z tego świata - w końcu woda jest symbolem odrodzenia, odtworzenia się nowego życia.
Hana idzie szybko, sprężyście, jakby nagle ubyło jej lat, wyprostowana i dumna. Idzie na spotkanie z tym, co najważniejsze, i choć nie jest wykwintnie ubrana ani nie ma przy sobie najbliższej rodziny, tylko dalekiego krewnego, któremu nigdy nie oszczędziła cierpkich słów, to jednak wydaje się szczęśliwa. I naprawdę jest, bo przecież możemy tylko stać się silnymi, prawda...?
-To już tutaj-mówi, zatrzymując się nad brzegiem jeziorka. Znów zaczyna padać deszcz, ale tym razem ciepły, subtelny, ledwie mżawka. Jego krople moczą czarne włosy starszej kobiety, które rozpuściła wbrew swoim własnym zasadom i przekonaniom, że członkini Hyuuga nie wypada nosić włosów inaczej niż upiętych w kunsztowne kanzashi. Uśmiecha się delikatnie.
-Tu przeżyłam mój pierwszy pocałunek z Saitou-mówi, kiwając głową.-Niedaleko stąd, na drugim brzegu tego jeziorka zginęli moi bliscy.
Milknie. Patrzy na ciebie z dumą, z czułością. Podchodzi bliżej. Wyjmuje cenne kanzashi i wkłada je w twoją dłoń.
Ostatni prezent na pożegnanie.
Kanzashi jest złote, cenne i piękne. Ma kształt motyla.
Wolności, której spętano skrzydła?
-Oddaj to swojej matce.
Odchodzi kilka kroków. Mżawka nasila się, na kimonie kobiety widać już plamki po deszczu. Mimo wszystko miała dobre życie, prawda?
-Przepraszam, że cię tak potraktowałam, Shousuke-mówi cicho.-Bądź dobrym Hyuuga, pamiętaj. I...Przepraszam, że ukradłam ci czas.
Znów nastepuje tu pytanie: kto komu ukradł ten czas...?
Kobieta siada na lekko mokrej trawie, wpatrując się melancholijnie w jeziorko. Z jego wód wydają się wychodzić ku niej twarze syna, córki i męża, niemal słyszy śmiech dzieci, wołających swoją matkę, shinobi przecież, do siebie.
I tak jej nie zrozumieją. O zrozumienie w tych czasach jest trudno.
Bo i jakże pojąć czyjeś cierpienie? Jak zrozumieć, że ktoś mógł sam, z własnej woli, wybrać przerwanie męczącego, kłopotliwego żywota, postanowił zniszczyć ułożony obraz starej sekutnicy?
O nie, dużo lepiej jest tego nie rozumieć.
Korzystając z przerwania się mżawki, ciotka Hana przygotowuje ognisko nieco dalej w lesie. Oprawia jakiegoś upolowanego na szybko biednego jelenia i przygotowuje mięso, które jecie razem. Opowiada ci stare, zabawne historie, historie, w których ludzie się śmieją, a dzieci nigdy nie płaczą, no i takie ze szczęśliwym zakończeniem.
-Och, zgubiłam chyba mój kaiken!-woła nagle, zdziwiona. Przeszukuje kieszenie, jednak nie znajduje broni. Patrzy na ciebie prosząco.
-Proszę, Shousuke, wróć nad brzeg i poszukaj go. Musiał mi gdzieś wypaść na plaży-jej głos jest łagodny i delikatny, zupełnie inny od tego, który zapamiętałeś, ale wyczuwasz też w nim nutkę dawnej silnej woli, czujesz, że nie możesz się sprzeciwić prośbie ciężko chorej kobiety.
Czy to dobra zmiana?
Chyba tak.
Kiedy odchodzisz, ciotka siedzi przy ognisku, ogrzewając zmarznięte dłonie. Jej oczy, których nienawidziła, których tak bardzo nie akceptowała, teraz lśnią czystą bielą.
Dawno, dawno temu, była sobie biała śmierć...
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 817
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 18
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Jeziorko między skałami.

Postprzez Shousuke » 29 gru 2017, o 16:11

Shousuke był postawiony w bardzo niezręcznej i dziwnej przede wszystkim sytuacji. Za chwilę miał pozwolić ciotce odejść z tego świata. Najgorsze w tym wszystkim jest to iż nie miała to być śmierć naturalna, a samobójstwo. Jak można pozwolić komuś na taki czyn? Białooki po czymś takim nie będzie mógł spojrzeć sobie w oczy. Niemniej jednak nie mógł wydobyć z siebie jakiejkolwiek chęci protestu. Czuł w głębi siebie, że to nie jest jego decyzja. Mimo to ciotka obarczyła go niewyobrażalnym brzemieniem, ponieważ za chwilę targnie się na swoje życie ukazując na światło dzienne swoją szkarłatną posokę.

Nim to wszystko miało się dokonać ciotka spędziła z Doko dużo czasu. Czas ten był naprawdę miły i przyjemny. Z opryskliwej ciotki zrodziła się czuła i zabawna kobieta, która przy ognisku rzucała niezwykle zabawne historię i anegdoty. Aż dziwne jak tak spędzony czas może oderwać od okrutnego świata shinobi pełnego krwi i wojen. W pewnym momencie ciotka zaczęła szukać swojej broni, ale nie mogła jej znaleźć. Po krótkim namyśle stwierdziła, że tu go nie znajdzie i wysłała młodego Hyuuge aby poszukał do obok wody. Tak też i młody uczynił.

W drodze ciemnowłosemu towarzyszył uśmiech na twarzy. Wprost zapomniał o całym planie ciotki, a pamięcią wracał jedynie do chwil z ogniska. Do wspaniałych historii, które przed chwilą usłyszał. Całe poszukiwania nie trwały z długo - nie dla Hyuugi,
który odziedziczył po swoim klanie dość czujne oko, albo może nawet i całą parę. "No, można wracać do Hany..." Pomyślał Shousuke i szybkim krokiem udał się w stronę paleniska...
Shousuke
 

Re: Jeziorko między skałami.

Postprzez Hayami Akodo » 30 gru 2017, o 11:49

TRYB MG - MISJA DLA SHOUSUKE HYUUGI
"Skradzione chwile"
15/15


Obrazek


Znalezienie zaginionego sztyletu nie jest znów tak trudne - w końcu władasz Byakuganem, widzisz więcej niż ktokolwiek inny, dostrzegasz nawet w tym wszystkim sens. W tym szaleństwie jest metoda, nawet jeśli inna, niż myślałeś. Inna, niż dopuszcza sprawiedliwość. Bo przecież nie ma czegoś takiego jak śmierć niesprawiedliwa - ona jest równa dla wszystkich, obojętnie, jacy byli za życia. Może dlatego Hana tak do niej tęskni? Bo tylko ona nie osądza?
Tak, czy inaczej, kiedy znajdujesz już zgubioną broń, a ciepły, wiosenny wieczór otula cię swoim płaszczem, podejmujesz decyzję, by wrócić do ciotki.
No, można już wracać.
Ognisko wciąż płonie. Jasne płomienie strzelają równo, spokojnie w niebo, chyba niedawno ktoś je podsycił. Zauważasz, że starsza kobieta leży w pozycji typowej dla samobójczyń - ze związanymi sztywno nogami, a w kącikach ust ma krew. Wyraźnie się dusi, kaszle. Ale kiedy podchodzisz do niej i wręczasz jej drżącymi dłońmi kaiken, uśmiecha się delikatnie.
Ostatnie, nieme podziękowanie.
Szybki ruch.
Zieleń trawy barwi się ostrą, wyraźną czerwienią posoki.
Kobieta jest już martwa.
Nareszcie odzyskałeś swoje skradzione chwile.
Tylko czy było to warte swojej ceny? Ileż oddałbyś, by ją powstrzymać, by to nowe, naturalne, świeże oblicze kobiety pozostało z tobą na zawsze. Ale czy byłbyś w stanie to zrobić? Mówiła przecież otwarcie, że jest chora, że czego byś nie zrobił, i tak musiałaby odejść z tego świata.
O nie, ty pomogłeś jej umrzeć z honorem, jak należy. Jeśli nawet nie wierzyła w honor, to dzięki tobie jest teraz szczęśliwa.
Na pewno.
Przy jej zwłokach, niedaleko głowy, leży spisany własnoręcznie przed śmiercią, zgodny z tradycją wiersz śmierci. Rozpoznajesz jej szorstkie, twarde pismo, stanowczo stawiane znaki. Być może chciała ci zostawić ostatnią wiadomość? Coś, do czego mógłbyś się odnieść w przyszłości, gdy jej już nie będzie? Jakiś ostatni drogowskaz od złamanej życiem kobiety?
Jasna kartka głosi w każdym razie, że:

kiedyś wierzyłam,
że wiersze o miłości są głupie
teraz nie czynię nic innego,
lecz marzę o miłości



Jej ostatni uśmiech w blasku płonącego drewna.
Zapisana kartka.
Barwne kimono.
Cenny prezent.
Łzy.
Spowiedź.

Ze sceny dramatu aktor zawsze schodzi ostatni.



_____________________________________________________________________________
Dziękuję za wspólną misję i mam nadzieję, że Ci się podobało! Zgłoszę nas do wynagrodzenia, więc spokojna głowa. ^^
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 817
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 18
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Jeziorko między skałami.

Postprzez Rindou Arashi » 10 lip 2018, o 22:28

11 / ...

Babinka jeszcze przez chwilę poopowiadała jak mniej więcej wygląda ryba, którą miał znaleźć oraz gdzie jej szukać, po czym ucieszyła się, słysząc słowa o przyjęciu zleceniu. Poczochrała swojego pieska po głowie i wróciła na ławeczkę, zdawało się, że zamierza przesiedzieć tutaj całą noc. Zanim chłopak odszedł, usłyszał jeszcze gdzie umiejscowiony jest jej dom a na sam koniec otrzymał błogosławieństwo na drogę, w końcu ta nie wydawała się prosta. Musiał wejść w okoliczne góry, w których nie wiadomo jakie istoty szlajały się w nocy. Ten jednak niczego się nie obawiał, gdyż był wyposażony w pewną tajną broń. Pożegnał babcię i udał się na główną drogę, chcąc nie tracić czasu od razu wyruszył w trasę, zabierając jedynie to co miał przy sobie.
Po opuszczeniu miasta przez jedną z bram, chłopak jeszcze chwilę szedł traktem, jednak w końcu musiał z niego zejść, zapuszczając się w głęboki, ciemny las. Księżyc, który jeszcze w mieście świecił jasno, nie może przebić się ani jednym promieniem przez gęste korony wysokich drzew. Po całej okolicy echem odbijało się pohukiwanie sowy szukającej nocą bezbronnych smakołyków oraz wycie wilków, które także wolały polować w nocy. Co jakiś czas gdzieś uderzały o siebie gałęzie poruszone przez wiatr, czy też słychać było jak coś spada, obijając się o leżące na ziemi kamienie. Klimat nieciekawy, jednak trzeba było przeć przed siebie.
Wyprawa była ciężka i wymagające, jednak nasz bohater walczył dzielnie, aż w końcu kiedy pierwsze promienie słońca zagościły w tej nieprzyjemnej krainie, chłopak wszedł na mniej obrośnięte wzgórze, u którego podnóży dostrzegł jezioro, jego cel. Od jego spokojnej tafli odbijały się wiosenne promienie, mieniąc się przeróżnymi kolorami. Gdzieś tam żyły ryby, na które miał zapolować, teraz pozostało tylko w jakiś sposób je zdobyć i wracać do osady, gdzie oczekiwała go babcia z rozwiązaniem jego zagadki.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Rindou Arashi
Mistrz Pióra
 
Posty: 1068
Dołączył(a): 31 gru 2017, o 02:41
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?p=69311#p69311
GG: 9261903
Multikonta: Eri

Re: Jeziorko między skałami.

Postprzez Jun'ichi » 10 lip 2018, o 23:36

Po pożegnaniu się ze staruszką, Jun ruszył prosto przed siebie kierując się na wskazane wzgórza. Niestety droga prowadziła przez ciemny las co nie ułatwiało sprawy, a dodatkowo ściągało zagrożenie w postaci nagłego ataku dzikich zwierząt lub bandytów czyhających na nieostrożnych podróżnych. Chłopiec jednak dziarsko kroczył przed siebie nawet nie ruszając głową na boki by rozejrzeć się wokół - prezentował się niczym ślepiec bez laski idący prosto w ścianę.
Życie nie było jednak tak proste i zawsze musiały zdarzyć się jakieś niewygodne sytuacje. Tym razem to właściwie młody opiekun Dojo był problemem bo wkroczył na nieswoje tereny i niewiele brakowało aby wkroczył wprost na dosyć spore stado dzików, które razem z młodymi poszukiwały właśnie jedzenia ryjąc w ziemi głęboki doły. Chłopiec wypatrzył grupkę pierwszy, jednak zdał sobie jednocześnie sprawę, że wiatr wieje zza jego pleców co mogło zdradzić jego obecność zwierzętom.
O choroba! - pomyślał tylko po czym dosłownie rzucił się w najbliższe krzaki, za nimi zrobił zwinny przewrót i stanął za drzewem dalej obserwując grupkę, która faktycznie już zorientowała się, że ktoś czai się w okolicy. Używając prostej manipulacji chakrą, Jun'ichi postawił jedną nogę na pniu drzewa, później dostawił drugą i ostrożnie wszedł na wysoko umiejscowioną gałąź gdzie dziki nie tylko nie miały szans go wypatrzeć ale przede wszystkim sięgnąć. Swymi oczyma kaleka widział jak samice nerwowo wypatrują i nasłuchują zagrożenia, zaś dwa, duże samce zaczęły krążyć wokół swojej rodziny jakby próbowały dać sobie szansę na szybszą reakcję w razie ataku.
Przepraszam, że zakłóciłem wasz spokój. - te słowa Jun'ichi wypowiedział szeptem po czym skupił w nogach więcej chakry i wybił się od gałęzi by niczym strzała pomknąć do następnej, jeszcze kolejnej i kolejnej by ostatecznie oddalić się od zaniepokojonych, groźnych dzików.
Mijały kolejne minuty biegu przez ciemny (jak dla kogo) las i Jun zaczął myśleć, że niedługo dotrze do celu. Niestety dla niego tym razem zgubiła go nieostrożność i przy lądowaniu na jednej z gałęzi, usłyszał jedynie jej trzask, by następnie poczuć twarde lądowanie na glebie położonej dobrych kilka metrów niżej.
Ooo... uuuu... choroooba... - chłopcu przez chwilę brakowało tchu i nie skupiał się na tym co działo się wokół. Ledwo podniósł się z ziemi i masując ręką obolałe plecy próbował zebrać w sobie siły do dalszej drogi. Zapewne tak też by się po kilku minutach narzekania stało, gdyby nagle oczom chłopca nie ukazał się stojący dosłownie 5 m przed nim wilk, którego pysk wyszczerzony był przeraźliwie, a oczy wbite w chłopca niczym w gotowe danie.
Jun wystawił przed siebie dłoń jakby myślał, że tym uspokoi bestię. W praktyce tylko dał jej znać, że jeszcze żyje i jest chyba słaby - znaczy atakować!
Cholera, przecież tu nie polegnę! Co pomyśli pan Gyokusho?! - kaleka zacisnął zęby zdając sobie sprawę z niebezpieczeństwa i momentalnie zdecydował, że nie ma zamiaru stać się karmą dla wilków i musi walczyć o przeżycie! Jego wyciągnięta ręka ułożyła się w połowę pieczęci Barana, a ciało delikatnie poruszyło się by przejść do pozycji kucającej z której łatwiej byłoby ruszyć do biegu. To był dla wilka znak, że czas atakować i tak też uczynił. Szalona szarża na małą, zamaskowaną istotkę trwała może półtorej sekundy po czym wilk równie szybko jak biegł, odleciał w tył pchany falą wiatru jaką wykonał młody shinobi. Wystarczyła ta krótka chwila by dziecko rzuciło się do ucieczki, modląc się by wilk nie podążał jego tropem. Tym razem chłopak bacznie obserwował już z daleka każdą gałąź na której miał zamiar lądować. Serce wciąć biło mu mocno, a czoło pod maską zlane było potem.
Kiedy nastał już niemal ranek, chłopiec dotarł do celu swojej podróży - jeziora odbijającego wszystkie promienie słoneczne, co prezentowało się nieziemsko pięknie. Kaleka przystanął na chwilę aby podziwiać ten widok i odpocząć chociaż odrobinę.
Po chwili podszedł spokojnym krokiem do jeziora i wbił weń spojrzenie. W środku faktycznie aż roiło się od cudownych okazów łososia, którego mięso z pewnością smakowało wyśmienicie - pozostawała kwestia schwytania kilku osobników. W tym celu chłopak wyszukał w okolicy jakiś długi, gruby kij (lub zerwał go sobie z drzewa) i ponownie zbliżył się do jeziorka. Nauczony doświadczeniem sprzed kilku dni, wykorzystał jedną z technik wiatru by uderzyć w wodę silną smugą powietrza, która powinna ogłuszyć niejedną rybę. Patyk oczywiście momentalnie poszedł w drzazgi, jednak wykonał swoje zadanie idealnie. Chłopiec bez zbędnego zastanowienia wskoczył do wody by chwycić otumanione zwierzęta za ogony i wypłynąć z nimi na brzeg.
Jedna... nie, dam jej dwie. Tak, dwie dla staruszki, dwie dla mnie. Szykuje się pyszny obiad. - kaleka uśmiechnął się mimo mokrych zupełnie ubrań i trzymając mocno w dłoniach swoje na wpół żywe zdobycze ruszył w drogę powrotną.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

[color=#4080BF]

I do not want the sun to rise if she will not be there
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 576
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Jeziorko między skałami.

Postprzez Rindou Arashi » 11 lip 2018, o 00:11

13 / ...

Cudowne, spokojne jezioro rozciągało się pod stopami naszego herosa, który delektował się otaczającą go atmosferą. Ptaki latały nad jego brzegami, małe zwierzęta biegały sobie po okolicznych łąkach, nad którymi unosiły się stada owadów. Widać, że wiosna dotarła już na te tereny. Ostatnim z elementów tego wspaniałego nastroju został wiatr, który delikatnie powiewał, chłodząc zmęczone ciało młodego opiekuna Dojo. Ten jeszcze przez kilka minut przyglądał się, łapiąc oddech i zastanawiając się w jaki sposób by tu podejść niczego nie spodziewające się ryby. Miał w głowie kilka planów, jednak zdecydował się na konkretny, kiedy jego wzrok wypatrzył leżącą w okolicy w miarę prostą gałąź. Oczywiście do Bokena było jej jeszcze daleko, jednak powinna wystarczyć do wykonania jego sprytnego planu. Zabrał ją o powolnym krokiem skierował się w stronę brzegu, stąpając po zboczu.
Kiedy dotarł na sam kraniec lądu i stanął na wielkim kamieniu przyniesionym tu kiedyś przed wiatr czy inne potężne siły natury, do jego nosa wpadł cudowny zapach otoczenia. Rosnące w koło kwiaty, delikatna bryza z nad jeziora i wiele innych interesujących woni tworzyły razem wybuchową, wręcz uzależniającą mieszankę. Zapewne wziął on kilka wdechów, nim wziął się do dalszej roboty. Przezroczysta, nieskalana żadnymi zabrudzeniami woda pozwalała na bardzo łatwe dostrzeżenie pływających w środku ryb. Było ich dużo i wypatrzenie poszukiwanego gatunku zajęło trochę, jednak w końcu wypatrzył małą grupkę kilku osobników gdzieś w zaroślach. Skupił chakrę i posłał uderzenie w taflę, które wyrzuciło w powietrze tysiące małych kropelek. Trzymana w dłoni gałąź roztrzaskała się, zamieniając w wiele wiórów różnej wielkości, jednak jego cel został osiągnięty. Wziął rozbieg i zanurkował pod powierzchnię, wyławiając ogłuszone ryby. Wybrał 4 największe okazy, pozostawiając resztę na wolności. Zadanie było wykonane, nim jednak przyjdzie mu je dokończyć musi rozprawić się z dwoma problemami. Pierwszym był stan ryb, te jeszcze żyły, więc jeżeli nie chciał aby się udusiły, co może zepsuć ich smak, musiał coś wymyślić. Drugim był sposób w jaki chce je dostarczyć do osady. Niesienie świeżych ryb może zwabić mięsożerne zwierzęta, dodatkowo będą one utrudniały podróżowanie, no i ten zapach....
Obrazek
Avatar użytkownika

Rindou Arashi
Mistrz Pióra
 
Posty: 1068
Dołączył(a): 31 gru 2017, o 02:41
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?p=69311#p69311
GG: 9261903
Multikonta: Eri

Re: Jeziorko między skałami.

Postprzez Jun'ichi » 11 lip 2018, o 00:43

Sprawa wydawała się zamknięta i kaleka zaczął spokojnie kroczyć w stronę lasu dzielącego go od osady. Nim jednak doszedł do jego granicy, zdał sobie sprawę z tego jak cholernie capią te ryby. Chłopiec zatrzymał się i popatrzył na trzymane w dłoniach zdobycze.
W sumie nie powinienem was tak męczyć. Tylko co ja z wami zrobię...? - zaczął mówić sam do siebie kładąc ryby na zielonej trawce tuż przed sobą i klękając przed nimi by przemyśleć sprawę.
Nie mam wiadra, żadnej torby ani nic w co mógłbym wlać wodę. Nawet jeśli zrobiłbym coś z liści czy czegoś podobnego, najpewniej rozpadnie się w drodze do wioski. - z każdą chwilą sprawa stawała się dla kaleki coraz bardziej poważna. Jego podejście do żywych istot nie pozwalało mu ich męczyć, ani zabijać bez potrzeby, a właśnie robił jedno i planował drugie przez co wstąpiło w niego zwątpienie. W ciągu zaledwie kilku minut rozterek, pod maską nie było już radosnej miny, a oczy pełne łez wpatrzone w leżące, omdlałe ryby.
Co ja właściwie uczyniłem?! Tak nie można! Jeszcze zaraz się obudzicie, zaczniecie wić się w agonii, którą zgotowałem wam ja sam! O głupi ja! Co ja sobie myślałem?! - stan chłopca pogarszał się, aż wreszcie zaczął on nawet uderzać pięściami w ziemię nie mogąc pogodzić się z tym co zrobił i jakim przez to złym stał się w swoim mniemaniu człowiekiem.

Minęło kilka kolejnych minut zanim chłopiec pociągnął nosem ostatni raz i podniósł się z ziemi na której cierpiał katusze męczony wyrzutami sumienia. Wreszcie jego zachowanie wskazywało na to, że odnalazł odpowiedź na tą niełatwą sytuację jednak nie była ona według niego decyzją dobrą, a zwyczajnie jedyną słuszną na tą chwilę.
[color=#4080BF]Niebiosa, wybaczcie mi. - szepnął kaleka po czym nachylił się na moment nad każdą z ryb.

Kolejnych kilka minut później z jeszcze wilgotnymi oczami, Jun'ichi przeskakiwał ile sił w nogach na kolejne gałęzie gęstego lasu. Chciał zakończyć tą ciężką mentalnie przygodę, oddać staruszce połowę połowu i wrócić do swojego Dojo by przez kilka godzin modlić się o przebaczenie.
Wiedział, że intensywny zapach ryb może przyciągać zwierzynę, jednak jaki zwierz złapie skaczącego w ten sposób shinobi? Teraz w chłopcu buzowała złość i niechęć do siebie samego, dlatego lepiej byłoby nawet dla niedźwiedzia, aby nie wszedł mu teraz w drogę. Jun nie sądził, że tak proste zadanie może skończyć się taką skazą na psychice.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

[color=#4080BF]

I do not want the sun to rise if she will not be there
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 576
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Jeziorko między skałami.

Postprzez Rindou Arashi » 11 lip 2018, o 02:08

Obrazek
Avatar użytkownika

Rindou Arashi
Mistrz Pióra
 
Posty: 1068
Dołączył(a): 31 gru 2017, o 02:41
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?p=69311#p69311
GG: 9261903
Multikonta: Eri

Poprzednia strona

Powrót do Kyuzo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość