Ścieżka w lesie

Druga co do wielkości prowincja Karmazynowych Szczytów od wieków znajduje się pod opieką słynnego Rodu Hyūga, który bardzo dokładnie dba o rozwój wewnątrz swego kraju, a także o bezpieczeństwo granic - zważając na sąsiedztwo z niezbadaną powierzchnią lądową (znaną pod nazwą Głębokich Odnóg) na południowym zachodzie. Podobnie jak w pozostałych prowincjach Karmazynowych Szczytów, dominuje tutaj krajobraz górzysty i roślinność wysokogórska, lecz Kyuzo może pochwalić się bogatszą fauną - wiele zwierząt chętnie poszukuje kryjówek w głębokich jaskiniach prowincji, chroniąc się przed dość kapryśną pogodą.

Ścieżka w lesie

Postprzez Asaka » 25 paź 2018, o 17:49

Obrazek
Wąska ścieżka zbacza slalomem z głównego traktu, by niknąć wśród wysokich drzew i krzewów. Dla kogoś, kto nie wie czego, ani gdzie szukać, może być ona słabo widoczna i łatwo byłoby ją przeoczyć, choć gdy już minie się pierwszą linię roślin kryjącą wejście na dróżkę – wtedy nietrudno trzymać się drogi. Raz pnie się w górę, raz w dół po zboczu wzgórza, raz zakręca za drzewa tak, że nie jest łatwo określić dokąd tak naprawdę zmierza. Na jej końcu, pośród niewielkich pagórków, znajduje się wejście do jaskini.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 403
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Ścieżka w lesie

Postprzez Asaka » 25 paź 2018, o 17:54

Misja C
Ayame
20/30


Ayame była ostrożna, dokładnie oceniając swoje możliwości i szanse podczas ewentualnej walki z bandytami. Ewentualnej, bo z miejsca, w którym się znajdowała, czyli na głównym trakcie, nie widziała wnętrza jaskini – nie wiedziała więc co mogłaby tam zastać. Wystarczyło jednak wskoczyć na drzewo i przemieszczać się tą drogą, by już za chwilę przed jej niesamowitymi oczami rozwiązała się cała zagadka, jak rozwija się pęk lotosu wyrastający z tafli jeziora.
Jaskinia, którą widziała w oddali swoim Byakuganem nie była zbyt głęboka, za to z głównego korytarza rozwijały się dwie pieczary – na wprost i na prawo. W środku znajdowali się ludzie – niemalże pół tuzina, bo cała piątka mężczyzn. Ayame miała szczęście, bo żadna z chakr, którą widziała, nie jaśniała bardziej, żadna się nie wyróżniała, co znaczyło jasno, że nie było wśród nich żadnego shinobi. Ludzie. Zwykli ludzie. Motłoch jakich wielu – chciwi rabusie żerujący na sukcesie innych, którzy nie potrafili sobie życia ułożyć lepiej, porządniej, uczciwiej. Jedyne, co tak naprawdę potrafili, to kraść i zabijać, a przynajmniej wszystko na to wskazywało, zwłaszcza po dzisiejszym dniu. Sępy wojny, które korzystały na tym, że większość członków klanu Hyuga zajęta była na granicy. Ale nie przewidzieli jednego. Że ktoś z rodu zapuści się aż tutaj, do wioski Furu, zobaczyć jak mają się cywile.
Piątka mężczyzn, z czego dwójka leżała na jakichś skórach w prawej pieczarze. Leżeli tam, przykryci kocami i grubszymi ubraniami, a dalej, pod ścianą paliło się ognisko, zapewne, by odgonić ciemności panujące w środku jaskini. Ta dwójka… Wyglądała na chorych. Pozostała trójka krążyła od wozu do wejścia i do głównej nawy groty, zaś od czasu do czasu któryś z nich zaglądał do dwójki leżących. Jeden z nich był całkiem łysy, zaś na głowie wytatuowaną miał głowę kozła, tak jak opisał to Taiki. Drugi, z ciemnymi długimi włosami związanymi w kitę również miał tatuaż, na lewym boku szyi, zaś trzeci, z krótkimi ciemnymi włosami – tatuaża nie miał. A przynajmniej czarnowłosa kunoichi go nie dostrzegła.
To wszystko Ayame mogła zobaczyć z miejsca, w którym w końcu przystanęła, obserwując przez dłuższą chwilę. Ta trójka, która tak krążyła wte i wewte nie miała na sobie broni – a przynajmniej nie taką, o której mówił Taiki, bo jeden z nich, ten z krótkimi włosami, miał na prawym udzie kaburę na broń. Ich uzbrojenie leżało u wejścia do jaskini, niewielka kupa, którą na pierwszy rzut oka można było przeoczyć. Kołczan z siedmioma strzałami, tanto, wielki kunai, kama, kusarigama…
Zachowywali się spokojnie. Jakby nie spodziewali się, że ktoś szedł ich tropem. Że ktokolwiek mógłby iść ich tropem.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 403
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Ścieżka w lesie

Postprzez Ayame » 1 lis 2018, o 22:39

Ostrożności nigdy dosyć. Ayame zdawała sobie sprawę, że od tego zależy nie tylko powodzenie misji, ale także jej własne życie, dlatego też sprawę potraktowała bardzo poważnie. Wystarczyło jednak przybliżyć się o kolejny kilometr do tajemniczej jaskini, aby wszystkiego się dowiedzieć. Bandytów była piątką i co najważniejsze, byli to zwykli ludzie. Ich słabe obiegi chakry wykluczały fakt, że wśród nich był jakiś ninja. To dobrze, bo dzięki temu jej szanse na pokonanie nich były większe. Wzrosły natomiast jeszcze bardziej, gdy przyjrzała się leżącej dwójce, opatulonej szczelnie w koce. Wyglądali na chorych. Czyżby tamta trójka specjalnie napadła na Taikiego, żeby zdobyć medykamenty dla swoich chorych kamratów? Bardzo możliwe, jednak to nie zmieniało faktu, że przez to zabili woźnicę, a samego kupca zranili i zostawili na pewną śmierć. Nie zasługiwali na ulgę, bez względu na to, jakie mieli intencje.
Teraz już nie było żadnych wątpliwości, że to właśnie tych zbójów szuka. Niezbitym dowodem był zaprzęgnięty wóz z ładunkiem i trupem w środku, a dodatkowym potwierdzeniem był wygląd trójki, która stała na czatach. Głowa kozła na łysej głowie jednego i na szyi drugiego, posiadającego jeszcze długie włosy, związane w kitkę. Taiki wystarczająco dużo zapamiętał, żeby w tym momencie rozwiać wątpliwości kunoichi. Teraz tylko pozostało działać, ale najpierw trzeba było obmyślić odpowiednią strategię. Jeśli uda jej się wykorzystać element zaskoczenia, będzie jej zdecydowanie łatwiej, tylko że najpierw musiałaby podejść zdecydowanie bliżej. Zbiry niczego się nie spodziewały, a przynajmniej tak wynikało z ich postawy i leżącej przy wejściu do jaskini broni. Może więc uda jej się jakoś wykorzystać tą sytuację i przeciągnąć szalę na swoją stronę.
Na początek będzie chciała się jak najbardziej zbliżyć do samych bandytów i jednocześnie pozostać niezauważoną. Poruszanie się normalnie po ziemi groziło szybkim zdemaskowaniem przez leżące wkoło liście i gałęzie, które robiły wystarczająco dużo hałasu, żeby można było usłyszeć je z daleka. Ayame więc postanowiła pozostać na drzewach. Tym razem jednak nie będzie po prostu przeskakiwać z drzewa na drzewo. Skupi chakrę w stopach i ostrożnie będzie przechodzić z jednego drzewa na drugie, poruszając się po grubych gałęziach. Dzięki temu zmniejszy hałas swojej obecności do absolutnego minimum, co pozwoli jej się podkraść do zbirów na minimalnie kilkanaście, kilkadziesiąt metrów. Dalej też będzie trzymać się pod wiatr, aby konie nie zwietrzyły jej zapachu i mimowolnie nie dały znać tamtym, że coś jest nie tak. Tak, skradanie się i podejście jak najbliżej, było teraz jej priorytetem, ponieważ w elemencie zaskoczenia widziała swoją szansę na dobrze przeprowadzoną akcję obezwładnienia całej trójki. Jeśli uda jej się podejść wystarczająco blisko, na zasięg rzutu, będzie mogła zacząć działać. Co zrobi?
Kiedy będzie już wystarczająco blisko, wyciągnie kunai z przyczepioną do niego notką oślepiającą i rzuci prosto pod nogi bandytów, wykorzystując moment, kiedy wszyscy trzej będą blisko siebie. Dzięki temu zasięg notki, którą następnie aktywuje, obejmie ich wszystkich, pozbawiając na moment wzroku. Nie będą mogli jej dostrzec, a już tym bardziej chwycić za broń. Wtedy też Ayame ruszy do ataku prosto na nich, korzystając ze swojej szybkości i sprawności fizycznej.
Gdyby jednak po drodze jakoś się zdradziła ze swoją obecnością, co zaalarmuje bandytów, będzie tak się ukrywać, przylegając do pnia wysoko na drzewie, żeby nie mogli jej zobaczyć. Cały czas monitoruje też sytuację Byakuganem. Kiedy podejdą wystarczająco blisko, szukając wzrokiem źródła hałasu, skoczy im na głowy i rozpocznie atak. Co będzie dalej? To już w następnym poście, w zależności od tego, jak rozwinie się sytuacja.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 386
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Ścieżka w lesie

Postprzez Asaka » 3 lis 2018, o 11:11

Misja C
Ayame
22/30


Świat nigdy nie był do końca całkowicie biały, albo całkowicie czarny. Pełno było w nim odcieni szarości, które gładko przechodziły w przeciwstawne, kontrastowe cechy, znajdujące się na obu szalach wagi trzymanej przez bogów. Miłość, nienawiść, cnota, nikczemność, odwaga, strach, światło, ciemność, życie, śmierć. Nikt nie był całkowicie dobry, ani całkowicie zły. Ani Hyuga Reiko, ani kupiec Taiki, ani medyk, który go leczył, ani Ayame, ani ci bandyci, ani nawet mała Mayu, choć mogła się wydawać krystaliczna i niewinna. Może jeszcze taka była, ale na jak długo? Czas leciał tak prędko…
Byakugan był przydatny. Możliwość zobaczenia wszystkiego z ogromnej odległości kilku kilometrów, przygotowanie planu zawczasu, nim w ogóle choćby zbliżyła się do celu było nieocenioną, bezcenną pomocą. Mężczyźni nie byli shinobimi, mogła więc odetchnąć z ulgą – to byli zwykli, najzwyklejsi ludzie, a tacy ani nie zobaczą jej z dużej odległości, ani nie usłyszą. Ayame jednak wolała dmuchać na zimne i podkraść się do nich chodząc po drzewach, ograniczając do minimum wszelkie hałasy. W lesie co prawda były zwierzęta, ale zbyt dużo dźwięków w zbyt małym odstępie czasu mogły zwrócić czyjąś uwagę – nawet koni, które mogły zacząć się denerwować nadmiernymi hałasami. A była przecież jesień – co prawda dopiero jej początek, ale suche liście powoli zaczynały spadać z drzew, przykrywając równie suche gałązki, gotowe do pękania od byle mocniejszego dotknięcia.
Kunoichi zaczęła poruszać się po drzewach, przechodząc z jednego na drugi, starając się zrobić jak najmniej hałasu. To jednak miało swój minus – czas, który mijał nieubłaganie, coraz bardziej zbliżając się do wieczora. Było do tego co prawda jeszcze trochę czasu, ale nim Ayame zbliżyła się niezauważona do jaskini, słońce nadal świeciło pomiędzy drzewami i na tej niewielkiej polance, jednak wyraźnie zaczynało już zmierzać ku zachodowi. Jeszcze godzina i wszystko pokryje się czerwoną łuną, a wtedy niewiele potrzeba będzie czasu, by zapadła ciemność. Jednak czasu było jeszcze sporo – a przynajmniej na to, co chciała osiągnąć Ayame. Miała szczęście, że wiatr pod wieczór się uspokoił i nie musiała się martwić, że zawieje jej zapach do koni. Kunoichi zatrzymała się na gałęzi jednego z drzew, znajdującego się dość blisko polanki, ale jeszcze nie na jej skraju. Jaskinia znajdowała się tuż przed nią, dziesięć metrów od niej na wprost.
Bandyci jej nie zauważyli. W ogóle nie zorientowali się, że coś jest nie tak. Przez cały ten czas, kiedy Ayame zbliżała się do jaskini, oni nosili pakunki. Po drodze zrobili sobie krótką przerwę, podczas której zjedli coś i wypili wodę, trzymaną przy sobie w jednej z beczek – a jeden z nich, ten ze spiętymi włosami, chwilę spędził w pieczarze, gdzie leżała dwójka mężczyzn. Podawał im coś do picia. Niedługo później cała trójka znowu zabrała się do roboty, tak, że teraz, gdy Ayame była blisko – pracowali znowu. Najpewniej chcieli uwinąć się nim zapadnie zmierzch. A kunoichi miała ich jak na talerzu. Cierpliwie wyczekała na moment, w którym cała trójka znalazła się u wyjścia z jaskini, co zajęło im kolejną chwilę, by odpowiednio się zgrać, ale opanowanie popłacało.
Rzucenie kunaiem to była chwila, krótka chwila, w której czas nie zamarł. Ostrze cicho przemknęło przez powietrze, nawet nie zaśpiewało – nie miało na to czasu. To były tylko ułamki sekund. Ułamki, w których trójka bandytów była blisko siebie i każdy zmierzał w swoją stronę. Dwójka szła w stronę wnętrza jaskini z drewnianymi pudłami w rękach, a jeden do wyjścia i miał wolne ręce. To był ten łysy – zobaczył, że coś leci, ale było już za późno. Nie zdążył zareagować, nie zdążył krzyknąć, nie zdążył uskoczyć, chociaż już wybijał się na nogach. Nie zdążył zrobić nic. Aktywowana notka rozjarzyła się oślepiającym blaskiem, łapiąc w zasięg całą trójkę, zmuszając do automatycznego zmrużenia oczu. Uderzenie było ciche i miękkie – kunai, do którego była doczepiona pułapka, wbił się w ramię jednego z mężczyzn trzymającego pudło w rękach. To był ten, który nie miał tatuażu. Krzyknął, zaskoczony, i upuścił pudło, a to narobiło hałasu, niosąc ten dźwięk dalej, w głąb jaskini. Echem. Konie zarżały niespokojnie.
- Atakują nas! – zakrzyknął jeden z nich, łysy, który widział lot kunaia, a teraz trzymał ręce na oczach, jakby ktoś wypalił mu wzrok. Nie wypalił.
- Nobuo, żyjesz?! - to ten drugi, ze spiętymi włosami poznał krzyk zaskoczonego mężczyzny.
Facet jęknął coś przez zęby, dając znać, że żyje.
Gdzie była broń? Gdzie ten skurwysyn, który ich atakował? To wszystko były tylko ułamki sekund.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 403
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Ścieżka w lesie

Postprzez Ayame » 4 lis 2018, o 00:08

Aby podkraść się niezauważenie, Ayame musiała zwolnić tempo przemieszczania się z jednego drzewa na drugie, wykorzystując przy tym podstawową technikę ninjutsu. To jednak poskutkowało nieubłaganym upływem czasu, czego nie dało się uniknąć. Lepiej mieć element zaskoczenia, niż pozwolić tym zbirom chwycić za broń i dopiero wtedy zaatakować. Byłoby jej zdecydowanie trudniej, dlatego poświęciła te dodatkowe godziny/minuty, aby osiągnąć przewagę i zaskoczyć mężczyzn tak, żeby całkowicie ich zdezorientować na swoją korzyść.
Przemieszczając się cicho i ostrożnie po drzewach, kunoichi wreszcie dotarła na prawie skraj polany, cały czas monitorując sytuację Byakuganem. Przez ten czas bandyci zajęli się rozładunkiem skradzionego towaru, więc jeśli uda jej się ze wszystkim uporać, będzie musiała znowu załadować wóz i poprowadzić konie do drogi. Najpierw jednak należało wyeliminować zagrożenie. Jej uwagę zwrócił mężczyzna bez tatuażu. Był ich kamratem, czy tylko w zmowie, aby ukartować cały ten napad? Możliwe, że dowie się tego i owego, gdy weźmie ich na spytki.
Kiedy znalazła sobie odpowiednie miejsce, aby się przyczaić, pozostało już tylko działać. Wyjęła kunai z notką oślepiającą i wyczekując odpowiedniego momentu, rzuciła ostrze prosto w trójkę zbirów, detonując w odpowiednim momencie. Oślepiające światło pochłonęło całą trójkę, która zmrużyła i zamknęła oczy, oślepiona i zdezorientowana jaskrawym błyskiem. Efekt oślepienia nie był długi, jednak wystarczy, aby Ayame zyskała może te kilkadziesiąt sekund. Tak czy inaczej nie zobaczą jej i nie wezmą do ręki broni przez najbliższą chwilę, więc pozostało ruszyć do ataku.
Tuż po błysku notki oślepiającej, kunoichi zeskoczyła z drzewa i pognała najszybciej, jak tylko mogła w stronę całej trójki, jednocześnie przestawiając swojego Byakugana na widzenie wkoło siebie. Podczas walki z kilkoma przeciwnikami, którzy mogli ją otoczyć, była to nieoceniona pomoc, bo widać atak z każdej strony, nawet zza pleców. W tym przypadku nie wiedziała, na ile dwójka w jaskini była chora i czy nie wesprze swoich kamratów podczas ataku, dlatego też musiała monitorować sytuację z każdej strony. Co zaś tyczy się atakowanej przez nią trójki zbirów...
Jeśli panowie nadal stoją w miarę blisko siebie, to dobrze byłoby dorwać chociaż dwóch za jednym zamachem, a jeśli się nie uda, to trudno, zadowoli się jednym. Tak czy inaczej Ayame pośle w nich sprężone z chakrą powietrze, które miało całkiem niezłą siłę odrzutu. Oberwanie czymś takim, będąc oślepionym, całkowicie zdezorientuje przeciwnika, który poleci do tyłu i obali się na ziemie, co Ayame wykorzysta i zada silne uderzenie, lub kopnięcie w głowę, aby ostatecznie pozbawić przeciwnika/przeciwników przytomności. Kolejnego, który jej się nawinie, uderzy za pomocą swojego stylu w splot słoneczny, również obezwładniając na moment i dobijając silnym ciosem, który powinien pozbawić przytomności. Chciała ich żywych, więc ograniczała się do manta, które miało ich wyeliminować z dalszej walki. Jak będzie z trzecim i pozostałą dwójką w jaskini? Okaże się zapewne za kilka sekund. Tak czy inaczej, Ayame wkroczy z hukiem i nie będzie się cackać, do tego będzie się starała odciąć bandytów od broni, żeby nie mogli po nią sięgnąć. Jej sprężone powietrze powinno coś poradzić na dwóch, a jak nie to, chociaż na jednego bandytę, którego odrzuci, a którego będzie mogła dobić i pozbawić przytomności, po czym zaatakować kolejnego prosto w splot słoneczny i również eliminując. Jeśli w trakcie tej potyczki, któryś będzie chciał uderzyć ją na oślep, lub zacznie odzyskiwać powoli wzrok, Ayame zrobi odpowiedni unik, za pomocą odskoku, lub uchylenia się, ewentualnie zablokuje cios własną ręką, czy nogą. Należy jeszcze wspomnieć o tym, który miał w tej chwili kunai w ramieniu. O ile nie będzie to któryś z obalonych i będzie chciał wykorzystać ostrze, żeby ją zaatakować, Ayame zrobi odpowiedni unik, lub pośle facetowi silne kopnięcie w sam nadgarstek, aby ten wypuścił kunai z ręki. Tak czy inaczej, oczy ma dookoła głowy i będzie reagować na każdy atak kontratakiem, lub unikiem.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 386
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Ścieżka w lesie

Postprzez Asaka » 4 lis 2018, o 10:31

Misja C
Ayame
24/30


Nie mieli szans zobaczyć, że czarnowłosa kunoichi spadła na nich jak jakiś awatar bogów, mający wymierzyć sprawiedliwość. Życie za życie – tak mówią, chociaż Hyuga nie zamierzała dzisiaj żadnego życia ze sobą zabierać. Wierzyła w system. Wierzyła, że śmierć wszystkiego nie rozwiązuje, a może uważała, że śmierć byłaby w tym wypadku pewnym rodzajem nagrody? Bo czym była w porównaniu do tego, że można ich zamknąć w więzieniu za popełnione zbrodnie, gdzie będą gnić i rozmyślać o błędach, które popełnili. O tym co mogli zrobić inaczej, a co potoczyło się właśnie tak. Niekończąca się męka. O czym więc myślała Ayame? W tej chwili nie było to tak istotne. W tej chwili, w ciągu tych dłużących sekund, rozgrywało się wiele. Bardzo, bardzo wiele.
Była szybka, poza tym miała to doskonale zaplanowane, a mężczyźni kompletnie nie spodziewali się ataku. Dodatkowo to, że ciągle krążyli do środka ciemnej jaskini i na zewnątrz, gdzie wciąż było jasno, grało na ich niekorzyść, pozwalając by efekt, jaki chciała osiągnąć Ayame, trwał nieco dłużej. Dziewczyna bez większego problemu dobiegła do wejścia do jaskini, gdzie sytuacja przedstawiała się następująco: ten ze spiętymi włosami, który krzyknął do rannego towarzysza, wycofał się na oślep w bok i teraz znajdował się przy lewej ścianie jaskini, którą dotykał plecami, zaś pudło, które niósł do środka, upuścił kawałek dalej, nim się przytulił do chłodnego kamienia; łysy, który zauważył lecący kunai nie miał w rękach pakunku, bo zmierzał na zewnątrz, po kolejną partię towaru, rzucił się na prawo, chcąc uniknąć ciosu, jednak nikt tutaj nie spodziewał się notki oślepiającej – on słaniał się teraz na kolanach przy drugiej ścianie jaskini i trzymał się rękami za oczy; ten trzeci, Nobuo, był odwrócony do Ayame tyłem, z lewego ramienia wystawał mu kunai – znajdował się nieco po prawej stronie korytarza, jednak w pewnej odległości od ściany. Łysy i ten z kunaiem wbitym w ramię znajdowali się dość blisko siebie. Szok i ból, jakie były wymalowane na twarzy Nobuo, nie pozwoliły mu od razu zadziałać. Pierwsza zrobiła to Ayame.
Nie zwlekała. Wyciągnęła rękę do przodu, skupiła chakrę i wyrzuciła sprężone powietrze, które odrzuciło zdezorientowaną dwójkę. Ani jeden, ani drugi nie mieli szans na reakcję – Ayame po prostu ich zmiotła. Łysy, który słaniał się na kolanach przy ścianie, szurnął swoim lewym bokiem po niej, odlatując dobre siedem metrów w tył, gdzie wylądował na plecach. Odrzut i uderzenie było tak mocne, że zabrakło mu tchu w płucach, całkiem go na chwilę rozbrajając, chociaż pozycja, w której się znajdował, ograniczyła nieco odległość, którą przeleciał. Nobuo nie miał tyle szczęścia: poleciał do przodu na twarz, na którą upadł, zaś to, że stał, grało na jego niekorzyść. Skumulowana chakra pod wielkim ciśnieniem sprawiła, że ten lecąc, rypnął nogą o pakunek, który wcześniej upadł mu na podłogę – nastąpił trzask, bo facet tym sposobem złamał nogę, a następie przeleciał do przodu i zatrzymał się nawet dalej niż łysy, leżąc na brzuchu. Nie ruszał się.
Następnie Ayame ruszyła przed siebie, nie chcąc dać nikomu czasu na pozbieranie się z techniki, którą przed chwilą wykonała. I słusznie. Byle zwlekanie mogło doprowadzić do błędu, a błędy lubiły się mścić. I to w najmniej odpowiednim momencie. Dopadła do łysego, który jeszcze nie zdążył złapać oddechu i przyłożyła mu pięścią w głowę, momentalnie pozbawiając go przytomności. Gdy dotarła do Nobuo, już wiedziała, że nawet nie trzeba go kopać, ani zadawać żadnych ciosów – żył, ale to, jak oberwał w połączeniu z bólem łamanej nogi skutecznie wyłączyło go z walki, bo przytomność stracił w momencie, w którym wylądował na ziemi i uderzył się w głowę. Ayame sprzątnęła więc dwóch przeciwników za jednym zamachem.
Narobiło to nieco hałasu, ale swoim Byakuganem dokładnie wszystko widziała. Dwójka, która leżała w pieczarze na prawo przebudziła się, ale nie wyglądało na to, by zaraz mieli ruszyć do walki. Jeden z nich wysunął się spod posłania i wstał chwiejnym krokiem, ale to byłoby na tyle, bo zaraz zakręciło mu się w głowie i upadł. Wyglądało na to, że są poważnie ranni, a może chorzy… A może jedno i drugie.
W takim razie został więc tylko jeden przeciwnik, który w trakcie, gdy Ayame zajmowała się łysym i Nobuo, odzyskał wzrok, cały czas przesuwając się w stronę wyjścia, gdy kunoichi rozprawiała się z jego kompanami. Ayame skutecznie odcięła go od broni stojąc na drodze pomiędzy nią, a facet nie zamierzał się na nią rzucać z gołymi rękami. Wybiegł z jaskini kierując się do wozu, na którym leżał martwy Ogata – gratulując sobie w myślach, że nie ściągnęli ze zmarłego rzeczy. W tej chwili to mogło uratować mu życie, bo – tak jak Taiki wspomniał czarnowłosej, Ogata zawsze miał przy sobie miecz. Miał i teraz. Mężczyzna wpadł na wóz, prędko zabrał ostrze, które leżało przy zmarłym, piękne wakizashi – choć widać było, że broń ma już swoje lata, miecz wyglądał na bardzo zadbany. Długowłosy stał teraz na wozie, czekając na rozwój wypadków. Czekając na Ayame. Domyślił się już, że musi to być kunoichi z klanu Hyuga. Nie było się więc nawet gdzie skryć.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 403
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Ścieżka w lesie

Postprzez Ayame » 4 lis 2018, o 22:35

Notka oślepiająca wywołała u bandytów istny chaos i o to właśnie chodziło. Nim zdołali się w jakikolwiek sposób pozbierać, Ayame już była przy nich, nie dając im żadnej szansy. Nie stać jej było na ten luksus, ponieważ w tym momencie ryzykowała własnym życiem i nie zamierzała go oddać. Nie miała zamiaru też go zabierać, chcąc wziąć ich żywcem. Nie do niej należało tutaj wymierzanie kary, chyba że zostałaby odgórnie o tym poinformowana, dlatego też zdecydowała się oddać ich w ręce patrolu stacjonującego w Furu i ograniczyć się do złożenia raportu i oddania Taikiemu wozu, z jego zawartością. Najpierw jednak musiała sobie poradzić z przeciwnikami, którzy przewyższali ją liczebnie, jednak nie siłowo. Czy sobie poradzi?
Dwóch bandytów było w miarę blisko siebie, dlatego też Ayame wykorzystała okazję i uderzyła w nich sprężonym z chakrą powietrzem, odrzucając do tyłu i obalając. Łysego mężczyznę musiała ogłuszyć ciosem w głowę, jednak ten drugi oberwał na tyle mocno, że od razu padł bez świadomości, dodatkowo ze złamaną nogą. Tym samym udało jej się rozprawić z dwójką naraz, jednocześnie monitorując sytuację w jaskini, gdzie jeden z chorych próbował się podnieść z posłania, ale ponownie padł, nie dając rady. Najwyraźniej byli w bardzo kiepskiej kondycji. Tym lepiej dla niej, bo w takim wypadku został jej tylko jeden przeciwnik, który zdążył już odzyskać wzrok. Był jednak odcięty od swojej broni, bo kunoichi specjalnie się tak ustawiła. Okazało się jednak, że dla zbira nie był to wcale problem, bo puścił się biegiem do wozu i chwycił za miecz Ogaty, który wyciągnął przeciwko niej. Ayame spojrzała na niego Byakuganem.
- Na Twoim miejscu bym się poddała. - Powiedziała ze spokojem. - Mogę Cię zmieść z tego wozu jedną techniką, tak jak zrobiłam to z Twoimi kamratami i nawet miecz Ci tutaj nie pomoże. Nie masz ze mną szans.
Mówiąc to, wyciągnęła z torby przy pasie zwykły trójkunai i zaczęła się zbliżać do mężczyzny. Nie bała się miecza, bo mogła go obalić tak jak tamtych, nawet nie podchodząc bardzo blisko. Nie zrobiła jednak tego, nadal trzymając w garści trójostrze. Po co jej ono było? Dzięki dodatkowym zadziorom po bokach trójkunaia, była w stanie zablokować broń przeciwnika, jeśli ten zaatakuje. To da jej możliwość odtrącenia broni na bok i odsłonięcie, które wykorzysta na decydujący cios. No ale po kolei. Monitorując cały czas wszystko wkoło siebie, czyli również nieprzytomnych i tych w jaskini, Ayame zbliży się do ostatniego przeciwnika. Jeśli dobrowolnie nie złoży broni i nie podda się, kunoichi będzie kontynuować walkę. Zbliżając się do niego z trójkunaiem w dłoni, sprowokuje go do bezpośredniego ataku na nią. Gdy zbir zamachnie się na nią mieczem, trzymając pewnie swoje ostrze w dłoni, Ayame dopilnuje, żeby wakizashi zaklinowało się między głównym ostrzem, a bocznym zadziorem trójkunaia, po czym szarpnie w bok na tyle, żeby przeciwnik się odsłonił, by posłać mu cios prosto w splot słoneczny. Jeśli bandyta będzie po drodze próbował innych sztuczek z atakami, jak kopnięcia i tak dalej, Ayame będzie robić uniki w postaci odskoków, lub uchyleń, żeby nie dać się trafić i dalej będzie dążyć do zablokowania jego broni i wymierzenia mu ciosu za pomocą swojego stylu, który wyeliminuje go z dalszej walki i pozwoli jej go ogłuszyć. Co prawda mogła mu puścić falę uderzeniową, ale nie chciała, żeby ucierpiał wóz i konie.
Gdyby się jednak złożyło, że facet się podda, wtedy oszczędzi mu manta i mając go na celowniku swojego ostrza, pokieruje nim tak, żeby pomógł jej w dalszym ogarnięciu sytuacji i jednocześnie spróbuje wydobyć jakiekolwiek informacje na temat samego napadu. No cóż, zobaczymy jak będzie. Tak czy inaczej, nawet miecz nie był w stanie zagrozić dobrze wyszkolonej Hyūdze, jeśli ta wie, jak się przed tym bronić i jak to wykorzystać na swoją korzyść.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 386
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Ścieżka w lesie

Postprzez Asaka » 5 lis 2018, o 14:40

Misja C
Ayame
26/30


Długo czekać nie musiał, bo po chwili Ayame wyłoniła się z jaskini i spokojnie, choć uważnie przyglądała się otoczeniu, wciąż mając aktywnego Byakugana. Nic nie mogło umknąć jej uwadze – i nie umykało. Konie skubały trawę dość spokojne, choć przed chwilą huk przeszedł echem po jaskini – one jednak były przecież na zewnątrz, a na zewnątrz nie działo się nic niepokojącego. Przynajmniej nie na razie.
Fakt, że Ayame jeszcze go z tego wozu nie zdmuchnęła, dawała mu do myślenia – założył więc, że nie chce tego zrobić. Co dodatkowo potwierdził fakt iż sięgnęła dłonią do torby i wyciągnęła z niej trójkunai. Facet uśmiechnął się na to kpiąco, choć wcale nie było mu do śmiechu. Ten babsztyl przed chwileczką obezwładnił dwójkę jego kamratów, a pozostała dwójka leżała chora w jaskini. Martwił się o nich – o ile bandzior w ogóle mógł mieć jakiekolwiek uczucia. Ale miał je, obojętnie, czy Ayame w to wierzyła, czy nie. Nie zamierzał się jedynie poddawać. Nie odpowiedział więc nic na słowa kobiety, a jedynie pewniej złapał trzymany w ręku miecz. I nie wyglądało to tak, jakby pierwszy raz miał broń w dłoniach – przeciwnie, jego postawa była spokojna, jakby zapraszał ją do jakiegoś tańca.
– Zobaczymy – odezwał się po chwili i to było wszystko, co Ayame zdołała z niego wydusić na tę chwilę.
Ayame zbliżała się, a mężczyzna powoli wycofywał się w głąb zadaszonego wozu. Musiał przy tym nogą przesunąć nieznacznie ciało martwego Ogaty, ale poza tym nie zamierzał pierwszy wykonać ataku. Wóz był dość długi, bo w całości miał ze cztery metry, półtorej szerokości i ze trzy wysokości, przykryty plandeką – tak, żeby nikt nie musiał się schylać. Jeśli więc Ayame zamierzała atakować, to musiała wskoczyć na wóz i pierwsza zrobić ruch. A nawet jeśli nie chciała – a jej zamiarem było przyparcie przeciwnika do muru, to chcąc nie chcąc musiała wejść do środka. Stało tam jeszcze po bokach kilka niewielkich pudeł, ale większość była już wyładowana, więc nie licząc trupa, było tam dość pusto.
Długowłosy jednak nie zamierzał się cofać w nieskończoność, bo gdy tylko Ayame wskoczyła do wozu i weszła głębiej – przypuścił na nią atak. Celował w jej brzuch – kunoichi miała jednak na to kontrę. Kobieta zasłoniła się trójkunaiem tak manewrując, by zaklinować ostrze o jeden z ząbków jej broni – i to uratowało jej życie. Jednak siła, jaką mężczyzna włożył w uderzenie sprawiła, że Ayame zachwiała się i upadła na plecy, luzując tym samym uchwyt jednej broni o drugą. Mężczyzna nie był szybszy od kunoichi, dziewczyna nadal mogła też bez problemu nadążyć za jego ruchami, tyle, że teraz leżała przed nim jak na talerzu. Długowłosy poprawił uchwyt na broni i zamachnął się, chcąc wbić wakizashi w brzuch kunoichi.


Spoiler: pokaż

Nazwa
Omotegiri

Pieczęci
Brak

Zasięg
Zależy od długości ostrza

Koszt
Brak

Dodatkowe
Na czas używania techniki otrzymujemy +20 do siły

Opis Technika polegająca głównie na sile uderzeń - a ta jest dostatecznie duża, że jest w stanie obalić przeciwników na ziemię, nawet jeżeli poprawnie zablokowali oni wszystkie ciosy. Użytkownik wyprowadza przed siebie kilka silnych cięć, mierząc w jeden punkt na ciele przeciwnika. Sztuka ta jest bardzo przydatna - w rękach wprawnego szermierza staje się ona potężną, zabójczą bronią.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 403
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Ścieżka w lesie

Postprzez Ayame » 6 lis 2018, o 00:14

Wyglądało na to, że mężczyzna nie miał zamiaru się poddać. Pewniej chwycił miecz, niczym wprawny szermierz i czekał, aż Ayame podejdzie bliżej. Najwyraźniej nie był głupi i domyślił się, ze kunoichi nie użyje drugi raz sprężonego powietrza, nie chcąc zniszczyć wozu. Miał rację, dlatego też Ayame sięgnęła po własną broń. Może i była niepozorna, ale dzięki niej, była w stanie zablokować wakizashi przeciwnika, aby przechylić szalę na swoją korzyść. Dając się więc wciągnąć do wnętrza wozu, uważnie obserwowała postawę swojego przeciwnika.
Będąc już wewnątrz i uważając na ciało towarzysza Taikiego, kunoichi przygotowała się na atak zbira, który po chwili nastąpił. Z chwilą gdy jego miecz zakleszczył się w jej trójkunaiu, Ayame zdała sobie sprawę, że przeciwnik jest od niej silniejszy. Co prawda udało jej się zbił jego broń w bok i uchronić się przed ugodzeniem, jednak impet tego ataku obalił ją na plecy. W tej chwili była w dość niebezpiecznej sytuacji i jeśli zaraz nie odeprze kolejnego ataku, to zginie. Przeciwnik może i był silniejszy, jednak szybkością chyba nie mógł się z nią równać. Będzie to musiała wykorzystać na swoją korzyść, inaczej podzieli los Ogaty, a tego stanowczo nie chciała. Co więc zrobi?
Skupi odpowiednio chakrę i w momencie gdy mężczyzna zamachnie się, żeby wbić jej miecz w brzuch, Ayame przeturla się na jeden, lub drugi bok, w zależności od tego, gdzie będzie miała akurat miejsce. Dzięki temu długowłosy nie będzie już w stanie wyhamować i wbije ostrze prosto w podłogę wozu, na co kunoichi puści w jego stronę pięć igieł z chakry. Trzy miały wbić się mu prosto w twarz, zaś dwie pozostałe w krocze. Nie było to śmiertelne, jednak zapewne na tyle bolesne, że na moment wytrąci mężczyznę z równowagi. Wtedy Ayame szybko podniesie się i sama zaatakuje, chwytając swoją broń w zęby. Jak? Zależy od tego, jak przeciwnik zareaguje na igły wbite w jego ciało.
Jeśli skuli się z bólu, lub zwyczajnie przewróci, chwytając za obolałe miejsca, kunoichi wykorzysta swoją szybkość, żeby zadać jeden, silny cios, który pozbawi go przytomności. Jeśli jednak facet zacznie szaleć z bólu i machać mieczem na wszystkie strony, Ayame będzie robić uniki i zdecyduje się wykonać technikę Trzydziestu Dwóch Dłoni Ośmiu Trygramów, co jeszcze bardziej zwiększy jej szybkość i pozwoli bezlitośnie zadać przeciwnikowi trzydzieści dwa ciosy, które skutecznie utrudnią mu poruszanie się, by na koniec również go ogłuszyć. Tak czy inaczej, będzie się starała polegać tutaj na swojej szybkości, skoro nie może równać się z nim w sile. Nie spodziewała się, że taki zwykły bandyta może sprawić jej tyle kłopotów i nawet postawić w sytuacji zagrożenia życia. Chyba będzie musiała jeszcze nad sobą popracować. Póki co, miała nadzieję, że to wystarczy, do tego nadal monitorowała sytuację w koło siebie. Miejmy nadzieję, że tamtych wystarczająco mocno ogłuszyła, a dwójka w jaskini nie jest w stanie walczyć.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 386
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Ścieżka w lesie

Postprzez Asaka » 6 lis 2018, o 14:32

Misja C
Ayame
28/30


Jakie to uczucie, gdy śmierć zagląda prosto w oczy? Gdy człowiek uświadamia sobie, że wystarczy jeden zły ruch, jedna zła decyzja, by wszystko, na co się pracowało przez całe życie – zaprzepaścić. Tak po prostu. Jeden błąd w logice, nie wzięcie czegoś pod uwagę i… wszystko pryska, jak bańka mydlana targana na wietrze. Albo jak bardzo krucha, cieniutka porcelana; tak, że nie sposób pozbierać rozsypane w proch odłamki, a co dopiero zlepić je w całość. Czy Ayame zobaczyła w oczach tego mężczyzny swoją śmierć? Czy całe życie stanęło jej przed oczami, czy może jakieś wybrane fragmenty, w tych ułamkach sekund, wypłynęły w świadomość i dały o sobie znać?
A może…
Ayame nie miała czasu na refleksje o swoim życiu; o tym co wyszło, czy o tym co nie wyszło. Nic jeszcze przecież nie było stracone. Nie czekała, aż długowłosy wbije jej miecz w brzuch – nie dała mu na to czasu. Kobieta przeturlała się w prawo i zrobiła to w ostatnim momencie, chwilka później i miałaby naprawdę paskudną ranę na brzuchu – nic jej się jednak nie stało, mężczyzna nawet nie zahaczył o jej ubranie. Lecz dokładnie tak, jak się tego spodziewała – wbił wakizashi w deski, jakie znajdowały się na dnie wozu, na kilka chwil unieruchamiając broń; widać, że włożył w cios sporo siły, jakby chciał zakończyć żywot Ayame tu i teraz. Drzazgi to był najmniejszy problem.
Czarnowłosa nie zamierzała dzisiaj umierać – i słusznie. Śmierć była przecież dla słabych, dla tych, którzy byli niewystarczająco sprytni. Albo dla tych, którzy nie mieli odpowiedniej dozy szczęścia w życiu. Bandyta już miał użyć siły, by wyrwać miecz z desek, pociągnął za rękojeść – a w tym czasie Ayame zdążyła uformować chakrę w pięć ugieł, którymi cisnęła w mężczyznę. Trafiły dokładnie tam, gdzie sobie tego zażyczyła: trzy wbiły się w twarz przeciwnika, przekłuwając mu boleśnie policzki i wargę, a pozostałe dwa w krocze. Reakcja była natychmiastowa – facet wypuścił miecz z ręki, upuszczając go z brzdękiem na deski, i zawył. Podniósł ręce do twarzy, to zaraz je opuścił, jakby nie mógł się zdecydować do tego, co ma zrobić. Krew ciekła mu po brodzie razem z niekontrolowanymi łzami, będącymi reakcją na naprawdę przenikliwy ból.
- Tttyyyyyy – zawył, wciąż z jedną z igieł wystającą z dolnej wargi, przez co bardzo dziwacznie układał usta. - Szszszuko, żabije cze – nie mówił teraz najwyraźniej, ale przekaz był dość jasny.
Spróbował się schylić po wakizashi, ale ból, jaki wywołały igły wbite w jego krocze, skutecznie mu to uniemożliwiły, dając Ayame czas, by podniosła się z ziemi. Jednak wcale nie prosto było tak po prostu podejść do niego i walnąć mu w łeb, bo choć facet nie przemieszczał się, to widząc, jak kobieta się zbliża, starał się odgonić ją machnięciami rąk. To jednak nic mu nie dało, bo kunoichi bez problemu uniknęła jego chaotycznych ciosów. Nie było jednak czasu na zabawy i Hyuga doskonale o tym wiedziała. Dwa ciosy, po chwili kolejne dwa, cztery, osiem, szesnaście. Łącznie trzydzieści dwa uderzenia. Mężczyzna nie miał nawet szans, by za nimi nadążyć. Widział, że Ayame się porusza – i to tyle, nie był w stanie nijak zareagować, był za wolny. A po wszystkim, nie dość, że igły nadal były na miejscu, to nie był w stanie nawet za bardzo ruszyć rękoma. Ani nogami. Ani w ogóle. Ostateczny cios, jaki Ayame wylecowała w jego głowę, ogłuszył go i padł jak długi na oheblowane deki, tuż obok martwego Ogaty.
Udało się. Ayame mogła patrzeć na swojego przeciwnika, który leżał u jej stóp. Dwójka, którą załatwiła w jaskini nie wyglądała, by mieli się szybko obudzić. Chorzy też wcale nie wyglądali na takich, którzy mieli zaraz wstać z posłania i pójść uporać się z Ayame. Konie zarżały niespokojnie, ale nie ruszyły się z miejsca. Wyglądało na to… Że najważniejszą część zadania Ayame miała za sobą. Tylko… Co teraz?
Słońce nadal kleiło się do nieba, choć coraz bliżej było schowania się za horyzont. Ta cała walka wcale nie zajęła dużo czasu. Raptem… ile. Dwie-trzy minuty? Najwięcej czasu zajęło wyczekiwanie na odpowiedni moment. I się opłaciło.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 403
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Ścieżka w lesie

Postprzez Ayame » 6 lis 2018, o 23:39

Tak, zdecydowanie nie było czasu na refleksje, gdy śmierć zaglądała w oczy. Ayame musiała działać szybko, żeby bandzior nie zrobił jej w brzuchu norki dla robaków, dlatego też na poczekaniu wymyśliła plan, który mógł się powieść i zaskoczyć przeciwnika. Przeturlała się na bok w momencie, gdy długowłosy pchnął mieczem prosto w dół, trafiając prosto w deski wozu. Impet, jakiego do tego użył, wbił miecz głęboko w drewno, co na chwilę zaklinowało jego broń. Ten moment właśnie wykorzystała Ayame, tworząc igły z chakry i puszczając je w twarz i krocze mężczyzny. Biedak. W tym momencie nie wiedział, za co ma się chwycić, ale zapewne ból był nie do opisania, bo aż wypuścił broń z ręki. Nie był to jednak koniec. Kunoichi podniosła się i chciała go ogłuszyć, jednak ten zaczął machać rękami, chcąc ją odgonić od siebie. To nic nie dało. Ayame przybrała pozycję wyjściową i szybko zadała mężczyźnie trzydzieści dwa ciosy, po których ledwo mógł się ruszyć. Wtedy dopiero uderzyła mocno, ogłuszając go i zakańczając walkę. Udało się. Przez moment było naprawdę niebezpiecznie, ale ostatecznie wyszła z tego zwycięsko.
Nie wiadomo było, jak długo pozbawieni przytomności pozostaną w tym stanie, dlatego też dla bezpieczeństwa, lepiej będzie ich związać. Nie było żadnej liny pod ręką, dlatego też Ayame postanowiła wykorzystać zwoje bandaży, który miała przy sobie. Płótno było na tyle mocne, że nie dało się go rozerwać samą siłą, więc idealnie posłuży jako więzy na czas transportu do wioski. Na początek związała tego w wozie, starannie obwiązując mu za plecami nadgarstki i nogi w kostkach, podciągając pod jedną ze ścian. Oddała też wakizashi ciału Ogaty, wsuwając je do pochwy. Potem zabrała się za tamtych dwóch, których zmiotła jako pierwszych. Ich też związała i zaciągnęła do wozu. Układając obok tego, których chciał ją zabić. Nie było teraz czasu na ładowanie towaru, dlatego też Ayame postanowiła, że wróci po skrzynie, gdy tylko odda zbirów posterunkowi w Furu i złoży raport. Ciało Ogaty też zamierzała na razie zostawić w jaskini, aby móc po nie wrócić. Pozostawała jednak kwestia chorych, którzy nadal przebywali w jaskini.
Nadal monitorując sytuację wkoło siebie i trzymając trójkunai w dłoni, Ayame ruszyła do wnętrza groty, zmierzając prosto do wnęki, gdzie na posłaniach leżeli chorzy mężczyźni. Nie zamierzała ich atakować, ale też nie miała zamiaru ich tu tak zostawić. Byli kamratami tamtych, bez względu na to, jakie mieli intencje. Nawet jeśli trafią do aresztu, zapewne otrzymają opiekę medyczną i zostaną wyleczeni. Na razie jednak trzeba było ich związać i załadować na wóz.
- Zabieram was stąd. - Zakomunikowała. - Nie stawiajcie oporu, to nie stanie się wam krzywda.
Jeśli nie będą się rzucać, Ayame zwiąże ich tak samo jak tamtych, za nadgarstki i kostki, po czym zaciągnie na wóz i załaduje obok tamtych. Nawet ich przykryje okryciem, które wyniesie z jaskini, żeby było im ciepło, bo jakby nie patrzeć, nie była bez serca. Jeśli jednak będą próbowali stawiać opór, w bardzo szybki sposób ich ogłuszy i także związanych zapakuje na wóz. Gdyby jednak obeszło się bez ogłuszania i miałaby dwóch przytomnych, postanowi ich jeszcze wypytać.
- Skąd wasi kamraci wiedzieli o transporcie? - Zapytała.
Gdy cała piątka będzie już w wozie, Ayame jeszcze tylko zaciągnie Ogatę do jaskini i tam ułoży, wraz z całą bronią zbirów. Wróci po to wszystko wraz z towarem, aby móc potem odwieźć to wszystko Taikiemu. On najlepiej będzie wiedział, gdzie pochować ciało towarzysza. Bardzo możliwe, że odda go jego rodzinie. Tak więc gdy wszystko będzie gotowe, a zbiry będą w wozie, Ayame poklepie konie delikatnie po szyi, by następnie chwycić je za uzdę i wyprowadzić na wąską ścieżkę, a potem na szlak, prosto do wioski Furu. Czy dowie się czegoś od chorych? Jeśli tak, to będzie to bardzo pomocne przy składaniu raportu, a jak nie, to straż już się o to postara, żeby wszystko wyśpiewali.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 386
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Ścieżka w lesie

Postprzez Asaka » 8 lis 2018, o 12:38

Misja C
Ayame
30/30


Kunoichi nadal nie traciła czujności, nadal była ostrożna, woląc dmuchać na zimne niż później przekonać się, że któryś z ogłuszonych mężczyzn obudził się i zamierza odpłacić się pięknym za nadobne. Niejeden by zapomniał, gubiąc przy okazji głowę, ale nie Ayame. Nie miała co prawda przy sobie żadnej liny ani żyłki, jednak potrzeba matką wynalazków, czyż nie? Związała bardzo dokładnie i ciasno ręce i nogi nieprzytomnego długowłosego mężczyzny, z którym właśnie się rozprawiła i zostawiła go w wozie. Martwego Ogatę i jego cenne wakizashi pozostawiła w jaskini, zabierając na wóz dwójkę mężczyzn, których załatwiła wcześniej – jednego ze złamaną nogą, która trzymała się pod bardzo dziwnym kątem i tego drugiego. Ich też obwiązała w nadgarstkach i kostkach (och, ktoś będzie bardzo cierpiał po odzyskaniu przytomności…) i zostawiła na wozie.
To nie był jeszcze jednak koniec tej historii – bo Ayame wróciła do jaskini, do mniejszej groty, w której rozpalone było niewielkie ognisko, i gdzie znajdowała się dwójka mężczyzn leżąca na skórach pod kocami. Oboje nie wyglądali najlepiej – jeden, ten, który usiłował wcześniej wstać, wczołgał się z powrotem na posłanie i spał, twarz miał spoconą i wyszarzałą, jakby trawiła go wysoka gorączka. Drugi, który leżał spokojnie, wyglądał nieco lepiej i podniósł się do pozycji siedzącej, gdy usłyszał kroki Ayame. Minę miał nietęgą, domyślił się, że coś się stało, bo od chwili nie słyszał już kroków kamratów, tylko jakiś huk i wrzaski.
- Rób z nami co chcesz. Kenta i tak nie byłby w stanie się ruszać – wskazał na kompana głową. Po przyjrzeniu mu się, można było zauważyć, że facet jest obandażowany na klatce piersiowej aż po pas. Wyglądało na to że nawet nie bardzo miał możliwość się ruszać, a to, że próbował tylko się na nim zemściło. - Ja zresztą też niewiele zrobię z jedną nogą – zacisnął zęby i zaśmiał się gorzko, ściągając z siebie koc, by pokazać Ayame, że nie kłamie. Nie kłamał. Jego prawej nogi nie było, ucięta była powyżej kolana, a kikut był obwiązany kolejnym zwojem bandaża. Pachniało ziołami.
Nikt więc nie stawiał oporu, nikt się nie ruszał. Ayame mogła więc spokojnie związać obu mężczyzn – a ten, z którym rozmawiała, nawet sam się odwrócił i schował ręce za plecy, by jej to ułatwić. W jego oczach można było dostrzec porażkę i bezsilność, która odbijała się słabymi płomykami ogniska, tworząc ułudę, bo mężczyzna, którego krótkie, proste, czarne włosy opadały na czoło, nie miał w sobie za grosz ognia życia. Był przegrany i najwyraźniej nie chodziło wcale o to, że ktoś ich złapał i poskromił. Kunoichi bez większego problemu przeniosła obu mężczyzn na wóz i przykryła ich kocami. Mężczyzna nazwany Kentą pojękiwał coś od czasu do czasu, ale poza tym było dość spokojnie.
- Czy coś powiem czy nie i tak nie zrobi większego znaczenia – odpowiedział jej, tym samym głosem pozbawionym większych emocji. Najwyraźniej nie zamierzał mówić.
Ayame właśnie podeszła do koni, które chciała poklepać, gdy coś ją zaalarmowało. Na północnym-zachodzie, na granicy je widoczności Byakugana dostrzegła ruch. Jakiś mężczyzna, jeden, o ciemnych, średniej długości włosach, dość porządnie ubrany i młody, szedł w stronę jaskini. Nie miał broni. To znaczy „szedł” – prawdę mówiąc to biegł, zziajany jak pies w trakcie upałów. Zmierzał przez chaszcze, idąc od strony wioski i wyglądało na to, że doskonale wiedział, dokąd się kieruje. Jeszcze tylko kilka sekund i wpadnie na polankę, nie świadomy niczego, co tu się właśnie odbywało. A gdy już był na miejscu, gdy zobaczył wóz z końmi i Ayame - zrobił w tył zwrot i w panice i popłochu czmychał niczym zmęczona sarenka przez krzaczory, cały czas wytracając swoją szybkość i sapiąc jakby biegł w maratonie.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 403
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Ścieżka w lesie

Postprzez Ayame » 8 lis 2018, o 23:33

Chorzy w jaskini nie stawiali oporu i w sumie trudno było się dziwić, bo byli ciężko ranni. Jeden miał paskudną ranę na klatce piersiowej, którą szczelnie zabandażowano, zaś drugi nie miał jednej nogi, którą świeżo mu ucięto. Nic więc dziwnego, że nie byli nawet w stanie stawiać oporu, dlatego też Ayame potraktowała ich nieco łagodniej, stając się ich związać i przenieść na tyle delikatnie, żeby nie przysparzać im dodatkowego cierpienia, na koniec w wozie opatuliła ich kocami. Zbiry, nie zbiry, potrzebowali fachowej opieki medycznej, chociaż wątpiła, żeby tutejszy medyk chciał im pomóc. O tym już zdecyduje patrol w Furu, a tymczasem Ayame miała na wozie pięciu chłopa, wszyscy związani i niezdolni się nawet ruszyć, do tego ten z uciętą nogą nawet nie chciał mówić. Jego ton wskazywał na to, że było mu wszystko jedno. No cóż, może w wiosce rozwiąże mu się język. Na razie towary Taikiego i ciało Ogaty, była zmuszona zostawić w jaskini, jednak postanowiła wrócić po nie jeszcze tej nocy, mając przy tym nadzieję, że ktoś z patrolu jej pomoże.
Już miała chwycić za uzdy koni i wyprowadzić wóz z polany, kiedy jej Byakugan zarejestrował postać, która szybko zmierzała w jej kierunku od strony wioski. Miała zdecydowanie za mało czasu, aby się przyczaić, dlatego tylko ponownie wyciągnęła trójkunai, kiedy na polanę wpadł dobrze ubrany młodzieniec. Nie był uzbrojony i gdy tylko zobaczył kunoichi, zaczął uciekać z powrotem w stronę wioski. Nie miał jednak z nią szans. Ayame rzuciła się za nim w pogoń i gdy tylko do niego dobiegnie, obali go na ziemię i przyłoży mu kunai do szyi. Podejrzewała, kim mógł być, ale nie chciała wyciągać pochopnych wniosków.
- Pójdziesz ze mną. - Nakazała stanowczo. - Jeśli spróbujesz uciekać, połamię Ci nogi w kolanach i wrzucę na wóz razem z tą piątką bandytów.
Po tych słowach podniosła się i szarpnęła go za fraki, podnosząc to pozycji pionowej. Nadal trzymała trójkunai przy jego szyi, dając mu wyraźnie do zrozumienia, że nie ma wyjścia. Jeśli chciał żyć, musiał robić to, co ona każe. Kunoichi więc poprowadziła go do koni, nadal mając go na celowniku, po czym chwyciła za wodze i nakazała zrobić mu to samo z drugiej strony. Tak, miał iść tuż przy niej, żeby mogła go złapać za kołnierz, jeśli tylko pomyśli o ucieczce. Miała nadzieję, że chłop zdawał sobie sprawę, że nie ma szans jej uciec. Tak będzie najlepiej, zwłaszcza, że nie miała już czym chłopiny związać. Uważnie jeszcze mu się przyjrzała, po czym ostrożnie pociągnęła konie w stronę wąskiej ścieżki, chcąc wyprowadzić je na główny trakt prowadzący prosto do wioski Furu.
- To co, może wyspowiadasz mi się, zanim oddam Cię w ręce straży? - Zapytała, świdrując go Byakuganem. - Jesteś pomocnikiem sklepikarza Kazuo?
Tak, podejrzewała, że to właśnie pomocnik sklepikarza mógł być zamieszany w to wszystko i prowadzić jakieś konszachty z bandytami, licząc na jakiś zysk. Burmistrz odpadał, chociaż nigdy nic nie wiadomo, no i o samym Kazuo Taiki wypowiadał się zbyt pochlebnie. Zostaje więc trzecia opcja, czyli pomocnik sklepikarza. Czy miała rację? Może zaraz się okaże, a tym czasem powoli kierowali się w stronę wioski.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 386
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Re: Ścieżka w lesie

Postprzez Asaka » 9 lis 2018, o 20:41

Misja C
Ayame
32/30


Było widać jak na gołej dłoni, że chłopak w ogóle nie jest przyzwyczajony do długich biegów, a na pewno nie przełajowych przez gęste krzaki i to jeszcze w dość sporej odległości, zakładając, że zmierzał aż tutaj od strony wioski. A wszystko na to wskazywało – to jak był ubrany, to jak był uczesany, to jak był uzbrojony (czyli wcale). Ayame dopadła go w trymiga, nie musiała się nawet starać czy specjalnie wysilać, bo już po chwili przyciskała chłopaka do ziemi i przystawiała mu trójkunai do szyi. Ten o mało się nie posikał ze strachu – zupełnie przerażony i zrezygnowany tym, że nie udało mu się uciec. Ale czego innego się właściwie spodziewał? Że ucieknie wyszkolonej kunoichi, która… No właśnie – która co? Bo chłopak niewiele widział, oprócz tego, że majstruje coś przy koniach.
- Jestem niewinny, jestem niewinny! – zapiszczał niemalże, gdy Ayame zagroziła chłopakowi, po czym wstała z ziemi i jego również pociągnęła za sobą, każąc mu stanąć na trzęsących się nogach.
A więc skoro był niewinny… to dlaczego uciekał?
Już bez dalszych komentarzy, z nogami jak dorodne galaretki, mężczyzna ruszył przed siebie, ciągle czując oddech kunoichi i chłód stali na karku. Czarnowłosa poprowadziła go do koni, gdzie bez dodatkowego marudzenia złapał za wodze, boleśnie świadom, że gdyby znowu zaczął uciekać, to kobieta bez problemu go dogoni i – przy czym wystąpił mu zimny pot na czole – połamie mu nogi w kolanach.
Konie bez protestów dały się poprowadzić na dróżkę prowadzącą do głównego traktu, a która zaprowadziła tutaj Ayame. Przynajmniej jeden problem był z głowy – teraz największym problemem był czas i to, że jeszcze trochę, a słońce schowa się za widnokręgiem i zwierzęta będą miały zwyczajnie problem by z odpowiednią prędkością przemieszczać się do celu. Na szczęście było na to jeszcze trochę czasu.
– Tak – mężczyzna, chłopaczek, burknął pod nosem, zapytany czy jest pomocnikiem sklepikarza z wioski Furu. Czy miał się z czego wyspowiadać? Zapewne lista była długa, ale czy Ayame chciała tego słuchać?
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 403
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Ścieżka w lesie

Postprzez Ayame » 9 lis 2018, o 21:43

Dopadnięcie chłopaka było czystą formalnością ze względu na fakt, że był już bardzo zmęczony biegiem tutaj z samej wioski, dlatego też Ayame nie miała problemów z tym, żeby przygwoździć go do ziemi i postraszyć ostrzem. Wyglądał na przerażonego, jednak to nie wzruszało jej ani trochę, tak samo jego krzyki, że był niewinny. Jeśli się zleje ze strachu, to będzie mu trochę zimno w tyłek, ale to także jej nie obeszło, ponieważ na jego widok aż się w niej zagotowało.
- Gdybyś był niewinny, nie przychodziłbyś prosto do kryjówki bandytów. - Powiedziała dobitnie, stawiając go na nogi zdecydowanym szarpnięciem. - I nie mów mi, że nie wiedziałeś.
Za kłamstwa była jeszcze gotowa sprzedać mu takiego liścia, że wypluje co najmniej dwa zęby. Przynajmniej chłopak nie stawiał oporu i z rezygnacją podszedł do koni, a następnie trzymając za wodzę, wprowadzili wóz na wąską ścieżkę, by ostatecznie wyjść na trakt, prowadzący do Furu. Ayame postanowiła podczas drogi trochę wypytać o młodzieńca, zanim przekaże go w ręce straży, a gdy potwierdził, że rzeczywiście jest pomocnikiem sklepikarza, już więcej nie trzeba było. Sam fakt, że był kim był i znalazł się tutaj, mówiło samo za siebie. Krótko mówiąc, miał przewalone jak stąd do Kaigan. Siląc się na spokój, Ayame cofnęła Byakugana i pomachała młodzieńcowi przed oczami ostrzem, by na koniec smyrnąć go lekko po policzku. Tak, była wściekła.
- Wiesz, że masz na sumieniu człowieka? - Zapytała. - Miałbyś dwóch, ale drugiego w porę udało się uratować. Bandyci, którym powiedziałeś o transporcie, zabili woźnicę, a kupca ciężko ranili, zostawiając w lesie na pewną śmierć. Nie wiem, co te zbiry Ci obiecały w zamian za informacje, ale mam nadzieję, że było naprawdę warto, bo teraz ciąży na Tobie zarzut współudziału.
Czy właśnie nie tak było? Jeśli nie, to niech chłopak wyprowadzi ją z błędu. Specjalnie powiedziała mu prawdę o Ogacie i Taikim, aby zdał sobie sprawę, jak poważna to sytuacja i jak głęboko w dupie właśnie się znajdował. No cóż. Jeśli z przerażenia będzie chciał wiać, szybko złapie go za kołnierz, nie pozwalając mu na to, a jeśli nie będzie chciał dalej iść, będzie go ciągnąć za fraki za sobą. Tak czy inaczej, dotrą do wioski, a wtedy będzie mogła złożyć raport na tamtejszym posterunku i pozbyć się balastu w postaci bandytów. Wtedy też będzie miała możliwość wrócić po towar Taikiego i ciało Ogaty, aby na koniec odstawić cały wóz pod dom medyka. A przynajmniej taki miała plan. Czekała ją pracowita noc, jednak chciała doprowadzić tą sprawę jak najszybciej do końca, więc nie zwlekała. To, co powie młodzieniec, w sumie nie miało już dla niej żadnego znaczenia. Nie jej będzie się tłumaczył, a tutejszemu dowódcy straży i od niego będzie zależeć, co się z nim stanie. Ona zrobiła już swoje i ograniczy się jeszcze tylko do szczegółowego raportu.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ayame
 
Posty: 386
Dołączył(a): 1 mar 2017, o 18:52
Wiek postaci: 26
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, proste włosy i białe oczy
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie, kabura na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3319&p=46427#p46427
GG: 0
Multikonta: Reika

Następna strona

Powrót do Kyuzo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość