Początek drogi...

Początek drogi...

Postprzez Indra » 20 maja 2015, o 18:45

Indra strasznie zgłodniał podczas podróży do Soso. Gdy wylądował w porcie zaczął się rozglądać za miejscem, w którym mógł by coś zjeść. Wszedł do pierwszej jadłodajni jaką zobaczył. Zamówił sobie dwie miski ramenu. Podczas jedzenia zastanawiał się co zrobić dalej. Pokręcić się po mieście, pozwiedzać... nie odpada. Muszę rozejrzeć się za jakąś robotą. Potrzebuje pieniędzy, doświadczenia i znajomości. W tej mieścinie chyba nic ciekawego nie znajdę. Najlepiej będzie jak udam się do doliny, w której znajduje się siedziba rodu Yamanaka, w końcu to oni sprawuja władzę nad najbardziej zamożną prowincją w tym regionie. Pośpiesznie dokąńczył posiłek i udał się w dalszą podróż. Był zachwycony tym jak wygląda ukształtowanie terenu. Tak nieregularnie i nieprzewidywalne. Wszędzie było pełno przeróżnego ptactwa. Indra lubił ptaki. Te zwierzęta zawsze kojarzyły mu się z wolnością i niezależnością. Sam chciał być wolny i niezależny, ale w jego obecny położeniu może co najwyżej wolno i niezależnie przespać się pod drzewkiem i jeść coś co ramenem jest tylko z nazwy... Po kilku godzinach był już na miejscu. No dobra już jestem , czas rozejrzeć się za jakimś zajęciem
Indra
 

Re: Początek drogi...

Postprzez Shirai Yamanaka » 21 maja 2015, o 22:25

Misja D 1/15
Indra

Indra przesiadywał w jednej z jadłodajni znajdujących się w osadzie klanu Yamanaka. Knajpka akurat była pusta, co też nie miał się nawet do kogo odezwać. Wegetował tak jedząc ramen, myśląc o zarobieniu jakiegoś grosza. Siedząc tak samotnie, zaspokajając głód, właściwie to leniąc się, nie przytrafi mu się okazja do przygarnięcia jakiejś sakiewki. Chyba, że...
Do knajpy weszła sporych rozmiarów kobieta. Około metr siedemdziesiąt wzrostu, 85 kilogramów wagi. Twarz miała raczej nieprzyjemną - można się było domyśleć, że lepiej z nią nie zadzierać. Miała około 50 lat. Kobieta miała na sobie niebieskie, bardzo luźne kimono w białe kwiatki, które pomimo rozmiaru wyglądało na sporej gabarytowo kobiecie dość komicznie. Stanęła w wejściu. Rozejrzała się chwilę po knajpce. Popatrzyła na sprzedawcę, który wyraźnie czekał na przyjęcie ewentualnego zamówienia. Kobieta jednak odwróciła głowę, patrząc teraz na Terumiego. Kiwnęła potwierdzająca głową. Zrobiła to tak dyskretnie, że raczej nikt tego nie zauważył. Powolnym krokiem zaczęła zmierzać w kierunku Indry. Gdy już stała obok niego, usiadła na przeciwko, bez żadnego słowa. Postanowiła nawet nie pytać, czy może się przysiąść lub czy przypadkiem to miejsce nie jest zajęte. Po prostu siadła tak, jakby Genin miał z nią umówione wcześniej spotkanie. Oparła ręce na stole, który nieco się zachwiał pod ciężarem sporej kobiety. Spojrzała na Indrę, i zaczęła:
-Witaj, młodzieńce. Wyglądasz mi na kogoś, kto chętnie przygarnie trochę grosza. Mam rację?
Młody członek klanu Terumi chciał zarobić jakieś pieniądze, a okazja sama do niego przyszła. Szkoda było by jej nie wykorzystać.
Shirai Yamanaka
 


Powrót do Saimin (Osada Rodu Yamanaka)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość