Podejrzana melina

Podejrzana melina

Postprzez Murai » 16 kwi 2019, o 17:19


Kropla
C dla Minoru
9/30


- No ja myślę. Oszczędzisz nam kłopotu. - odpowiedziała kobieta na deklarację pochwyconego. Minoru był w potrzasku. Pozbawiony jakiegokolwiek triku czy sztuczki która pomogłaby mu na ściągnięcie ostrza z gardła. Widać było że się nie patyczkowali, nawet pomimo przewagi liczebnej zachowywali profesjonalizm i nie pozwalali ich pewności siebie na zaprzepaszczenie szansy. A nawet na takich nie wyglądali. Trójka zaprowadziła pojmanego do wnętrza lokalu przed którym stali. Niepozorne drewniane drzwi otworzyły się i grupka weszła do środka. Już z zewnątrz można było odnieść wrażenie, że nie jest to najwyższej klasy lokum, a wejście tylko to potwierdziło. Pomieszczenie było w kształcie kwadratu i walały się po nim drewniane zniszczone elementy wyposażenia domowego. Szczątki szaf, stołów, połamane deski i wycięte ogromne fragmenty belek. Do tego duże ilości ziemi rozproszone po całej podłodze, także drewnianej. Jedynie potężnych rozmiarów łóżko dwuosobowe ostało się, stojąc bezpośrednio obok drzwi. Pewnie na wypadek zabarykadowania się. To jednak nie było miejsce docelowe. Grupka ominęła bajzel i podeszła do stojących obok drzwi. Mężczyzna z wolnymi dłońmi zapukał kilka razy w specyficzny sposób, w rytm jakiejś melodii. Po chwili drzwi były otwarte, a Minoru mógł zobaczyć znacznie więcej niż wcześniej.
Przede wszystkim - inni ludzie. Kilku ich było. Przy nieco podniszczonych niewielkich stolikach, najpewniej będących wcześniej własnością jakiejś niewielkiej gospody albo zajazdu, siedziało kolejnych trzech drabów. Odziani w kolorowe bandany naciągnięte na twarze, bez jakiegokolwiek składu czy jednolitości we wzorze. Wyglądałoby to na przypadkowe, gdyby nie reszta stroju. Lekki skórzany rynsztunek jasno wskazywał na przynależność do tej samej grupy. Bez znaków szczególnych. W większości byli to krzepcy mężczyźni wyposażeni w różne bronie. Dwóch miało zwykłe miecze, jeden sporą kuszę na plecach. Ostatni, stojący przy drzwiach w bandanie w kolorze dojrzałych śliwek, kilka metrów łańcucha przyczepionych do pasa. Kolejny siedział gdzieś w kącie na jakimś meblu zakrytym częściowo materiałem. Jedyne okno w pomieszczeniu było zabite deskami, bez jakiejkolwiek szczeliny. Świecie na stolikach i ścianach, pomimo tego że trochę ich było, nie oświetlały do końca pomieszczenia i wprowadzały lekki półmrok.
- Patrzcie, kogo nam przysłał. - powiedziała kobieta z lekką pogodą w głosie. I tak wszystkie oczy zwrócone były na nich, nie było nawet sensu zwracania na siebie uwagi. Największy dryblas, z jadowicie żółtą chustą, wskazał kciukiem na kąt pomieszczenia.
- Do klatki go. Jakoś się zmieszczą. - powiedział, nie odrywając wzroku od nich. Minoru spojrzał w stronę w którą wskazał mężczyzna i faktycznie stała tam klatka. to na niej siedział jeden z bandziorów. Prowizoryczna można powiedzieć. Była to seria wbitych w ziemię metalowych prętów zakryta odlaną z metalu płytą. Na tyle wysoka, by dało się w nią zmieścić, ale na tyle niska, że trzeba było kucnąć. Drzwiczek nie było, przerwa pomiędzy dwoma prętami była zabezpieczona łańcuchem. W miarę jak podchodzili, to Minoru mógł zobaczyć że w środku ktoś jest. Skulona postać pod czarną płachtą. Drobna. Ręka trzymająca kurczowo materiał była bez jednego z palców. Opatrunek z szmaty nasączonej czymś, prawdopodobnie alkoholem, zakrywał ubytek.
- Albo nie, czekaj. Daj mnie go tu. - mężczyzna sprostował swoje rozkazy, wstając z miejsca i podchodząc do Minoru. Kobieta siłą i naciskiem noża zmusiła go do skierowania się ku dryblasowi. Byli właściwie tuż obok klatki. Pojmany nie miał wyjścia, musiał grać w ich gierkę. Na razie. Albo wcale. jego wybór, ale stal w strategicznym punkcie jego ciała powinna być bardzo skutecznym środkiem perswazji.
- Mam do ciebie kilka pytań, więc byłoby miło jakbyś współpracował. Kaguro miał przyjść osobiście, więc po kiego cię wysłał? Ile ci płacił? - zapytał mężczyzna, przybliżając się do twarzy Minoru. ten mógł zobaczyć jego wyjątkowo łagodne w swoim wyrazie oczy. Zielone, a właściwie to ciemnozielone. W tym przesłuchiwany był rozbrajany ze swojego oręża przez jednego z pomagierów szefa bandy. Wyrywanie się, delikatnie mówiąc, najlepszą opcją nie było.
- Szefie, zobacz ile przyniósł. Chyba sobie jajca z nas robi. - kobieta wysypała na stół zawartość sakiewki. Monety potoczyły się po blacie, niektóre z nich spadły na ziemię. Bandziory nie śmiały się, nie dowcipkowali. Zachowywali milczenie i czekali na kolejne rozkazy, obserwując scenerię. Jeden z nich, ten przy drzwiach, oczywiście dalej ich pilnował. Cała reszta bez zajęcia po prostu się gapiła. Brwi mężczyzny z żółtą bandany uniosły się nieznacznie, a oczy ponownie zwróciły się w stronę MInoru. Właściwie tylko z jednym podprogowym przekazem - gadaj.

Murai
 

Re: Podejrzana melina

Postprzez Minoru » 20 kwi 2019, o 17:09

Minoru zachowywał się posłusznie, nie wiedząc co właściwie miałby zrobić w tej sytuacji. Jego mózg pracował w przyspieszonym tempie, analizując wszelkie możliwości reakcji, każda jednak kończyła się na tym samym. Nawet jeśli powali jedną osobę, to druga podetnie mu gardło lub wypruje flaki. Wcześniejszy komentarz młodego shinobi, jakoby oprychowie mieli być amatorami, odwrócił się o 180 stopni, teraz to on był amatorem.

Wprowadzony do budynku odetchnął z ulgą, lejący się z nieba deszcz tylko mu przeszkadzał i go rozpraszał, teraz... teraz rozpraszała go jedynie zimna stal przystawiona do ciała. Pomimo tego starał się rozejrzeć wokoło siebie, ale nie za bardzo, tak by nie prowokować niebezpiecznych zachowań, których “wszyscy” mogliby pożałować. Dalej... dalej było już tylko gorzej. Kolejne pomieszczenie, kolejni bandyci, kolejne krzywe spojrzenia. Lekcja pokory, została przyjęta przez Minoru z otwartymi ramionami, oby miał tylko czas by wykorzystać ją w swoim życiu. Jego wzrok skupił się na uzbrojeniu każdego z oprychów. Zaraz potem na tym, który wydawał się być ważniejszym od pozostałych. I nagle, pojawiła się jednak iskierka nadziei. Niewielkie pomieszczenie, kupa ludzi, niewinna osoba ukryta w klatce. Błyskotliwy plan zrodził się w głowie Minoru. Wyciągnąć miecz, wbić go w ziemię, przelać chakrę raitonu, schować się za stołem i patrzeć, jak idioci wiją się w konwulsjach od paraliżu. Przecież to było tak oczywiste, nawet nie zabrali mu jego uzbrojenia. Wystarczyło wyczuć moment, gdy nieświadomi sytuacji odsuną ostrza od niego. Więc dał się popychać, zbył milczeniem uwagę o tym, żeby wsadzili go do klatki, posłusznie nawet skierował swe kroki, gdy kazano go przyciągnąć do kogoś, kto pewnie był hersztem bandy. I tutaj mogłaby zasunąć się kurtyna. Minoru poczuł, jak bandziory dobrały się do jego dobytku i rozbroiły go niwecząc kolejny z jego misternych planów. Los uwziął się dziś na niego, ale to nie był jeszcze koniec.

Nie bardzo rozumiał kim był ten cały Kaguro, ale miał nieskrywaną nadzieję, że zjawi się on za jakiś czas. Minoru stworzył mu piękną okazję do ataku z zaskoczenia. Tylko co, jeśli ten cały jegomość okaże się zwykłym cywilem? Nie było co udawać, był w czarnej... wiadomo gdzie.

- Zaszło małe nieporozumienie... wracałem z misji, gdy natknąłem się na waszych... zacnych towarzyszy - ugryzł się w język nim obraził kogokolwiek z nich. Miał nadzieję, że jego zdenerwowany ton głosu będzie odebrany jako wyraz stresu nie kłamstwa.

- Wyglądali podejrzanie, więc przyczaiłem się tak by ci nie mogli mnie dostrzec, gdy zaszła mnie ta... piękna dama. Wyciągnąłem sakiewkę, chcąc upewnić się, że jesteście... no cóż, tym kim jesteście, dalej, sprawy wymknęły się trochę spod kontroli - uśmiechnął się nawet pod nosem, w rozbrajającym geście “szczerości”. Właściwie nie wiedział po co to mówił, grał chyba najzwyczajniej w świecie, na zwłokę, by zyskać odrobinę na czasie, którego tak bardzo potrzebował.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 32
Dołączył(a): 3 kwi 2019, o 16:58
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: - 2 Torby umieszczone na plecach, przy pasie
- 2 Katany przewieszone przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=114808#p114808
GG: 0
Multikonta:

Re: Podejrzana melina

Postprzez Murai » 21 kwi 2019, o 16:56


Kropla
C dla Minoru
11/30


Nawet w takiej beznadziejnej sytuacji nie można było się poddawać i oddawać los w ręce byle zakapiorów. Ninja powinien, przynajmniej w powszechnej opinii, być gotowym na wszystko i mieć odpowiednią sztuczkę na każdą okazję. I faktycznie Minoru miał coś pod ręką. Analizował swoje opcje i skrzętnie szukał jakiegokolwiek wyjścia z sytuacji. Metalowa klatka? Miał przecież Raiton. Na pewno jakoś sobie z tą sytuacją poradzi. Niestety okazało się inaczej. Zabrali mu cały ekwipunek, zostawiając na pastwę jedynie swoich umiejętności. Czy za ich pomocą byłby w stanie walczyć z uzbrojonymi bandziorami? Powinien móc, ale na pewno nie teraz.
Teraz musiał jakoś ugadać się z porywaczami. Byli uzbrojeni, a on nie miał już nic. Musiał podejść taktycznie, próba oporu mogłaby być dla niego tragiczna w skutkach. Więc łgał. Nie powiedział że to do jego domu dostarczono palec ani że przyszedł przez zaproszenie. Po prostu przypadkowo się natknął na bandziorów, kobietę odzianą w szmaty i tak jakoś wyszło.
- Czyżby? - mruknął herszt, długo i wnikliwie przyglądając się twarzy Minoru jak gdyby szukając na niej śladu fałszu czy kłamstwa. Potem spojrzał na swoich ludzi, być może w ramach sprawdzenia czy oni mają coś do
- Patrzcie na jego rzeczy, no widać że ninja. Zajebać go i tyle zanim z nami skończy, może jest ich więcej. - powiedział bandzior odpowiedzialny za jego rzeczy. Położył je na stole i faktycznie, miecze i bronie miotane nie wskazywały na zwykłego przechodnia albo innego przypadkowego obrońcę sprawiedliwości.
- Walczyć ze mną próbował, jakieś przeszkolenie musi mieć. Ale nic specjalnego, położyłam go na ziemię od razu jak chciał coś zrobić. Leszcz zwykły jak na moje. - wtrąciła kobieta. Te krzywdzące słowa mogły mieć, niestety, wpływ na herszta. Fakt spartolenia sprawy miał być czynnikiem ratującym jego życie?
- Jeśli nie ma z tym nic wspólnego, to jego problem. Tak czy siak go nie wypuścimy dopóki sprawa się nie rozwiąże. A ty nie stawiaj oporu, morda w kubeł i współpracuj, to nic ci się nie stanie. Do klatki go. I pieniądze jego weźcie na stół, po kiego nam jakiejś grosze. - po tym krótkim przesłuchaniu herszt zaczął wydawać polecenia swoim podwładnym. Wszystkie jego rzeczy, włącznie z pozbieranymi pieniędzmi, trafiły na jeden stolik. Dwójka stojąca wcześniej przed domem powróciła na swoje stanowisko. On sam wylądował w klatce, tuż obok tamtej kobiety. Dopiero teraz mógł się jej bliżej przyjrzeć.

Urodą z pewnością nie grzeszyła, ale widać było po niej jej ciężki stan emocjonalny. Bardzo młoda, na oko ledwo weszła w szesnaście. Całkowicie cicho obserwowała wszystko co działo się w pomieszczeniu, jak również samego Minoru. Była spokojna, ale na jej twarzy wydać było ślady po strugach łez zmazujących makijaż nałożony na jej urodziwe lico. To i czerwone oczy. Przykryta cienkim kocem, Minoru mógł zauważyć spod niego jakieś zwiewne odzienie, na pewno eleganckie. Porwali ją skądś? No raczej sama z siebie tutaj nie przyszła Jedna z jej rąk była pozbawiona palca. Lekko drgała, ciężko określić czy z zimna czy ze strachu.
- Już miałem nadzieję, że to Kaguro. Ale się kurwa nie śpieszy, listu nie dostał czy co? - mruknął strażnik drzwi. Nawet pomimo zasłoniętej twarzy jego oczy jasno dawały do zrozumienia że nie był ze sprawy zadowolony.
- Dostał dostał. Widziałam jak otwiera drzwi i zabiera do środka. Musiał przeczytać, kwestia czasu zanim przyjdzie. Przecież dupy swojej nie zostawi. - zarechotała paskudnie, co też wszyscy powtórzyli. Wszyscy poza hersztem. Ten siedział spokojnie i w pełnym skupieniu obserwował dwa zamknięte w klatce ptaszki. Minuty miały. Niektórzy gadali między sobą i opowiadali naprawdę niskiej klasy dowcipy, inni nawet wyciągnęli karty. Ale nie herszt. I wtedy ktoś zapukał do drzwi ponownie. A fioletowy otworzył.

Dwóch bandytów, tych samych którzy pomagali eskortować kobiecie Minoru, weszli do środka. A wraz z nimi jakiś mężczyzna. Stosunkowo chudy, w śnieżnobiałym kimonie. Resztki włosów na jego głowie były w okropnym stanie, mizerne i cienkie. Twarz widocznie zmęczona życiem, ale bez wyraźnych zmarszczek. Bez żadnej broni przy sobie, bez żadnych pierścieni czy naszyjników. Ale widać było, że nie był byle kim. Wyprostowany i z dumnie podniesioną głową. Subtelnie rozglądnął się po pomieszczeniu i zatrzymał wzrok na herszcie. Wszyscy wewnątrz zaprzestali swoich rozrywek i skupili się wyłącznie na tym jednym jegomościu. Nawet przywódca gromady, który odwrócił się i wstał z miejsca. Powoli podchodząc do nowego gościa. Drzwi ponownie się zamknęły, ponownie byli odcięci od świata.
- Kazałeś na siebie czekać, Kaguro. - wesoło powitał gościa herszt.
- Nigdy nie sądziłem że Yoh upadnie tak nisko dla garści ryo. - powiedział mężczyzna. Nie był to głos potężny, ciężko było go nazwać nawet męskim. Pozornie spokojny, ale słychać w nim było załamania. Nerwy. Koleś ledwo stał na nogach, a on chciał jeszcze prowadzić debatę z tą grupką.
- Garść. No tak, jebane burżujstwo. Dziesięć tysięcy naprawdę ciężko nazwać garścią dla zwykłego człowieka. Dla takiej kasy można nawet zabić, masz szczęście że skończyło się tylko na palcu. - herszt wyciągnął rękę w kierunku Kaguro, nadal jednak zachowując odpowiedni dystans. Jak gdyby oczekując, że ten rzuci mu sakiewkę z pieniędzmi. Jednak ten wyglądał na naprawdę mocno zaskoczonego.
- Palec? Pierwsze słyszę. - rzekł, z coraz większym grymasem zdenerwowania i odrazy malującym mu się na twarzy.

W tym samym czasie coś pojawiło się w klatce Minoru. Spomiędzy desek podłogi wysunęła się delikatna struga wody, naprawdę ledwo widoczna. W tej strudze wiła się niewielka kartka, która szybko wylądowała na podłodze. Dziwaczne zjawisko pojawiło i zniknęło się w ułamku sekund wręcz, i jedynie Minoru był w stanie ją dostrzec. Niewielkie literki, na szybko napisane i na wpół rozmazane, dało się jednak odczytać.

Zajmij ich. Sakiewka to odwróć się plecami.


Oto pozycje:
Obrazek
Biały i żółty podłużny na granicy - drzwi i okno. Drzwi zamknięte, okno zabite dechami.
Prostokąt - klatka. Metalowe pręty wbite w podłogę przykryte metalową solidną podstawą. Podnieść nie podniesiesz. Wolna przestrzeń pomiędzy szparami owinięta łańcuchem, niby drzwi do celi. Jest na tyle mało miejsca że musisz kucać żeby nie uderzyć głową o sufit klatki.
Szare koła - stoły. Nieco podniszczone, ale mają po 4 nogi i stoją. Ekwipunek jest na tym obok czarnego punktu.

Białe - kobieta.
Różowy w klatce - Minoru
Różowy przy drzwiach - drab z łańcuchem
Czarny - inne draby. Ten przy stole ma kusze, inni standardowo miecze.
Pomarańczowy - kobieta. Także katana i za pazuchą ma kilka sztyletów jeszcze.
Żółty - herszt. Miecz przy pasie i tasak na plecach.
Niebieski - Pan Kaguro. Nieuzbrojony.

Odległości:
Ty - sprzęt|Ty - herszt: 4m
Ty - kobieta: 5m
Ty - onko - 3.5m

Pytania na PW/GG
Murai
 

Re: Podejrzana melina

Postprzez Minoru » 30 lis 2019, o 14:33

Cała ta sytuacja zdawała się wymykać spod kontroli młodego Minoru coraz mocniej i mocniej. Starał się zagadać swych oprawców by opuścić ich gardę, lecz ci okazywali wobec niego jedynie agresję, z drugiej strony… wciąż żył. Jego serce zachowywało się niczym sinusoida, przyspieszając i zwalniając wraz z każdą groźbą rzucaną przez jednych bandytów i uspokajającym głosem Herszta tej bandy. Z całej tej sytuacji udało mu się wywnioskować że część członków tej bandy jest bardziej porywcza od pozostałej. Być może dałoby się zasiać w nich jakieś ziarno niezgody, lecz na razie zamierzał być grzecznym i opanować skołatane nerwy. Grzecznie wszedł do klatki, nie odzywając się nadmiernie. Obrzucił siedzącą w klatce kobietę krótkim spojrzeniem, wciąż jednak milcząc. Czuł narastający w nim stres, który uwalniał kolejne pokłady adrenaliny, które niosły w jego organizm pojedynczą informację „ratuj się”. Było to niesamowicie pobudzające do działania uczucie, ponieważ pchało go do działania, lecz mogło to być również niezwykle zdradzieckie, gdyż pochopne działanie mogło wpuścić go w objęcia śmierci. Nie mógł pozwolić sobie na kolejne błędy.

Wybawienie” nadeszło nagle, z zupełnie niespodziewanego kierunku. Pojawienie się Kaguro nie wzbudziło w pierwszym odruchu, większych uczuć w Minoru. Ot dziwny mężczyzna, na oko dobrze sytuowany, lecz nie zdradzający żadnych wartości bojowych. A jednak, otoczony bandą uzbrojonych po zęby obwiesiów, wciąż zachowywał spokój, ba, wręcz biła od niego pogarda do zebranych tutaj ludzi. To co jednak wydarzyło się chwilę później zdumiało go jeszcze bardziej. Minoru zamrugał mając wrażenie, że się przewidział. A jednak, tuż przed jego oczyma zbierała się woda. Lecz było tam coś jeszcze, mokra kartka, a w niej tajemna wiadomość. Minoru rzucił, przelotnie, wzrokiem w kierunku strażników i sięgnął po wiadomość. Serce biło mu z całych sił. Treść wiadomości była krótka i jednoznaczna, lecz od decyzji Minoru miało zależeć wszystko pozostałe. Gonitwa myśli zaczęła się na nowo. Wszystkie za i przeciw starały się wyjść ponad pozostałe, by stać się ostatecznym wyborem. Kaguro mógł przecież nie być Kaguro, a podstawionym jegomościem by wywabić Minoru i wpędzić go w jeszcze większe kłopoty… Tylko po co bawić się w takie ceregiele, gdyby chcieli go zabić, już by to zrobili. Więc pozostawał jeszcze jeden problem. Co też mógł zrobić Minoru, ze swej pozycji… Jego wzrok padł w kierunku kobiety i jej dłoni. Była ranna, wymagała opieki. Nie miał czasu na zastanawianie się. Zbliżył się do niej.

- Spokojnie, już niedługo wszystko się skończy - zapewnił ją, szepcząc cicho. Jego dłonie złożone zostały w dwie proste pieczęci. Pies -> Tygrys, a impuls chakry wysłany po wszystkich zebranych bandziorach. Chwilę później z zacienionych kątów i spod ław zaczęły wychodzić czarne podobizny Minoru. Iluzja była prostą sztuczką, której nauczył się kilka lat temu, lecz była świetna jeśli chodzi o dywersję i wprowadzanie chaosu wśród walczących. Każda z iluzji miała proste zadanie, skupiać na sobie całą uwagę przeciwników, unikać ich ataków, a także wchodzić im przed twarze, tak by jak najbardziej zablokować ich widoczność. Na każdego z bandziorów, Minoru przeznaczył dwa klony. Reszta, zależała już bardziej od Kaguro.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 32
Dołączył(a): 3 kwi 2019, o 16:58
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: - 2 Torby umieszczone na plecach, przy pasie
- 2 Katany przewieszone przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=114808#p114808
GG: 0
Multikonta:

Re: Podejrzana melina

Postprzez Exodia » 4 gru 2019, o 16:46


Kropla
C dla Minoru
13/30


- Dokładnie, palec. Ostrzegaliśmy, powinieneś się z tym liczyć. - powiedział bandzior tonem jasno wskazującym na swoją przewagę w tej sytuacji. Wskazał ręką na więzienie. Wszystkie bandziory ryknęły śmiechem, kiedy zobaczyły jak jego wyraz pogardy i nienawiści stopniowo niknie, ustępując miejsca czystemu niedowierzaniu.
- Nie... - powiedział, patrząc na klatkę, w której byliście zamknięci wraz z kobietą. Zobaczył jej ranę. Jego wzrok stał się niemalże pusty. Spojrzał na herszta, z jego twarzy nie dało się wyczytać absolutnie niczego.
- Wiesz, jak mówi to stare porzekadło. "Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe", tak to jakoś szło. I teraz masz na co sobie zasłużyłeś. - nawet pomimo jego twardego i szorstkiego głosu, wydawało się że czerpie nieco satysfakcji. Wchodząc w rolę wielkiego moralizatora, osoby która ma teraz prawo pouczać i dręczyć mężczyznę będącego na przegranej pozycji. Nie mógł nic zrobić. Wyciągnął z kieszeni pękatą sakiewkę i rozwinął sznureczek który trzymał ją w ryzach. Wypełniona po brzegi, nie była w stanie pomieścić całej kwoty. Kilka złotych monet wysypało się na podłogę. Kobieta zdobyła się na przeciągły gwizd podziwu. Takiej ilości pieniędzy nie widzieli prawdopodobnie nigdy, teraz mieli okazję. Wszystkie oczy były utkwione w mieszku.
- Piętnaście tysięcy, zgodnie z umową. - powiedział łamiącym się głosem. Wyglądał jak wrak człowieka, dosłownie w kilka sekund. Powoli podszedł do mężczyzny i wręczył mu do ręki woreczek z pieniędzmi. Nie było w pomieszczeniu nikogo, kto ominąłby tą scenę. I w tym momencie pojawiły się podobizny Minoru, wychodzące spod podłogi. Mężczyzna szybko, niezdarnym krokiem, odszedł do tyłu. Nie zdołał daleko odejść, dwa draby błyskawicznie go załapały i nie pozwoliły na dalszy ruch. Wszyscy w pomieszczeniu dobyli do broni. Jeden prosty ruch kataną starczyłby na pozbawienie głowy przeciwnika, ale kobieta nie mogła skrzywdzić niematerialnych iluzji. Uderzanie łańcuchami i innymi pociskowymi broniami nie dało absolutnie nic, jeśli już trafiły. Herszt zwrócił się w kierunku Minoru, widząc wyraźne podobieństwo pomiędzy nim a klonami.
- Nie taka była umowa, gnoju. - wycedził przez zęby, wyciągając zza pleców tasak i odganiając się nim od swojej dwójki klonów - Trzymajcie go jeszcze na chwilę. - krzyknął do dwóch drabów trzymających Kaguro. I w tym momencie trzymana przez niego sakiewka eksplodowała. Wybuch dobiegał bezpośrednio z wnętrza woreczka. Wraz z nim strumień światła omiótł całe pomieszczenie. Wszystko zostało okryte płaszczem oślepiającej światłości. Włącznie z klatką Minoru i włącznie z samym Minoru.
Dało się usłyszeć kilka interesujących dźwięków. Pękające gwałtownie drewno mniej więcej od strony okna. Brzdęk ciężkiego łańcucha opadającego to na podłogę to na ciało. Uderzenia mieczy. Krzyki. I w końcu - uderzenie metalem o metal
tuż obok ninjy. Opadających kilka metalowych przedmiotów. Pręty klatki?

- Wstawaj i walcz, zaraz przyjdą ich posiłki. - powiedział ktoś blisko Minoru, a kogo tam nie było. W ciało uwięzionego do tej pory ninja uderzył jego ekwipunek. To był moment na działanie. Ale nadal niewiele widział przez wcześniejszy błysk...
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2195
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Podejrzana melina

Postprzez Minoru » 4 gru 2019, o 22:19

Minoru wysłuchiwał rozmowy dwóch mężczyzn, wyczekując momentu, który wydawał mu się najodpowiedniejszym do działania. Nie umknęła mu również suma, jaką przyniósł ze sobą mężczyzna. Piętnaście tysięcy ryo było sumą za jaką mógłby wyżywić całą swoją rodzinę przez szmat czasu. Gdyby tylko udało mu się zdobyć choć część tych pieniędzy… Lecz nie pora była na tak przyziemne rozważania, Minoru uznał, że to był ten moment, że teraz, gdy wszyscy są jak najbardziej rozkojarzeni, on może rozpocząć swoją dywersję.
Początkowo wszystko szło według jego planu, chaos jaki zapanował wśród oprychów na pewno odwrócił ich uwagę. Tylko czemu Kaguro nie wykonywał jeszcze swego ruchu, jasne był trzymany przez dwóch oprychów, ale był przecież świadkiem, jak bez wykonania żadnych gestów zdolny był do sterowania wodą, czy nie mógł zatem użyć kolejnej sztuczki? Sytuacja zaogniła się jeszcze bardziej, w momencie, gdy jeden z nich uspokoił swe myśli i dał radę pokojarzyć fakty. Minoru widział, jak zwraca się w jego stronę, jak przygotowuje swoją broń i rusza w jego kierunku. W jego głowie ponownie zaczęła się gonitwa myśli. W klatce i bez swojego uzbrojenia, nie miał jak się bronić. O swe życie też nie miał co błagać, był tego pewien. Wtem nastąpił błysk. Minoru nie był pewien skąd dochodził, lecz wiedział, że spowodowała go notka świetlna. Szkoda, że nie został ostrzeżony, a może został, tylko wiadomość rozmazała się za bardzo?
Jasne światło, zalało jego oczy i cały świat. Do jego uszu dochodziły serie dźwięków, które mogły wskazywać na to, że ktoś jeszcze wdarł się do pomieszczenia i rozgorzała walka. Wtem ktoś kazał mu się ruszać i walczyć, a do tego rzucił w niego całym jego dobytkiem. Działał instynktownie. Chwycił za jedną ze swoich katan i chwycił kobietę za dłoń.
- Szybko, muszę cię ukryć, nim stanie ci się większa krzywda.- ciągnął ją za sobą, w miejsce, w którym pamiętał, że znajduje się stół (ten obok klatki). Gdy tam dotarł przewrócił go, tworząc z niego barierę, która miała zasłonić go i kobietę, przed kusznikiem, a także utrudniła dojście każdej innej osobie.
- Jeśli ktoś będzie się zbliżał, informuj mnie o tym. - poinstruował kobietę, samemu chwytając mocniej katanę w dłonie i nasłuchując, i czekając aż jego wzrok wróci do normy. Jego czarne klony miały w tym czasie robić wciąż to co robiły, wprowadzać jak największe zamieszanie wśród szeregów przeciwnika, skacząc, biegając i zasłaniając widoczność jak największej ilości ludzi. Posiłki? Na nie też miał plan, lecz chciał odzyskać jak najwięcej wzroku nim wykona kolejny ruch.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 32
Dołączył(a): 3 kwi 2019, o 16:58
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: - 2 Torby umieszczone na plecach, przy pasie
- 2 Katany przewieszone przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=114808#p114808
GG: 0
Multikonta:

Re: Podejrzana melina

Postprzez Mujin » 7 gru 2019, o 18:13


Kropla
C dla Minoru
15/30


Zamieszanie pojawiło się nagle i niespodziewanie, dla każdego w tym pomieszczeniu - z Minoru włącznie. Taki zapewne miał być cel całej tej akcji, zmieszanie przeciwników i tym samym eliminacja ich w możliwie szybki i najmniej stratny sposób. W taki sposób pracowali profesjonaliści w sytuacji, gdy stawką były ludzkie życia. Co prawda Minoru mógł w jakiś sposób być ostrzeżonym o tej sytuacji (albo też został, ale nie wyszło) nie mógł jednak narzekać - ten ktoś przekazał mu zarówno informację o ich wejściu, jak i otworzył klatkę. I rzucił mu cały jego ekwipunek. Pozwolił na wyjście, chronił kobietę. Odgłosy uderzeń mieczy i innych broni świadczyły o walce która właśnie się rozpętała w środku. Okno - zniszczone. Minoru nie marnował ani chwili, chwycił katanę i kobietę. Uciekł za stół.
- Akamatsu Kuroki, w imieniu władz Soso zostaniesz osądzony za twoje zbójnicze praktyki. Poddaj się teraz, a wniosę o złagodzenie wyroku. - powiedział na głos tajemniczy jegomość, którego głos towarzyszył otwarciu klatki. W odpowiedzi dało się usłyszeć głośne prychnięcie.
- Odrzucam ofertę. - wycedził i raz jeszcze uderzył. Odgłos rozchlapanej wody rozległ się po pomieszczeniu. Walczyli na ślepo? Zdążyli się odwrócić? Jakkolwiek by nie zrobili, to Minoru schowany za stołem nadal miał małe problemy z zobaczeniem wszystkiego. Kobieta faktycznie mruknęła potakująco na rozkaz, ale nie dawała żadnego znaku. Czyli nikt się nie pojawiał, wszyscy byli zajęci swoimi sprawami. Swoimi przeciwnikami. Obraz powoli się rozjaśniał i Minoru był w stanie zobaczyć lekko mokrą podłogę pod stołem. Mógł się rozejrzeć. Widział trzech w zasadzie ninja. Jednego, Kaguro, który za pomocą miecza wyciągniętego nie wiadomo skąd. Walczył z uzbrojonym w łańcuch i jednym z mieczem, będąc w całkiem niezłej sytuacji ale nie był w stanie osiągnąć większej przewagi. Drugi - ninja z coś nietypową maską na twarzy konfrontował się z hersztem. Jego tasak był praktycznie identyczny jak ten zakapiora. Walczyli na równi, parując i wyprowadzając kolejne ciosy. Gdzie była kobieta? Osobnik z kuszą zatrzymał się przy drzwiach i co chwila pruł do któregoś z ninja, chcąc zapewnić sobie przewagę. Samo pomieszczenie, co dziwne, było pokryte większymi albo mniejszymi kałużami wody. Gdzie była kobieta? Biegła z ogromną prędkością przy ścianie, rzucając w Minoru dwa sztylety.
- Nie pozwól im uciec! - krzyknął do niej herszt. Dodatkowo kusznik z tyłu pomieszczenia wystrzelił jeden bełt w stronę schowanego za stołem Minoru. Bełt owinięty niewielkim skrawkiem papieru...


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Mujin
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 138
Dołączył(a): 1 paź 2019, o 21:14
Wiek postaci: 28
Ranga: Wyrzutek B
Krótki wygląd: Czarna maska na twarzy. Bandaże na rękach. Kurta, workowate spodnie, czapka z niewielkim daszkiem. Wszystko w ciemnozielonym kolorze. Lekkie buty ninja z twardą podeszwą.
Widoczny ekwipunek: Duża torba przy prawym boku, duży zwój na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=126242#p126242
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Podejrzana melina

Postprzez Minoru » 9 gru 2019, o 17:41

Serce Minoru waliło niczym młot kowalski o rozgrzaną stal. Jego rozlatany wzrok, wyłapywał pośpiesznie to co działo się w pomieszczeniu. Widział jak dwójka jego wybawców toczy pojedynek na śmierć i życie z oprawcami chłopaka. Gdzieś kątem oka mignął mu jeden drabów sieknięty w klatkę piersiową ostrzem miecza. Nie analizował jednak tego nazbyt dokładnie, teraz, gdy odzyskał już wzrok, jego zmysły przestawione były na wyszukiwanie zagrożeń. Dostrzegł je z dwóch kierunków, pierwsze pod postacią wojowniczej kobiety, która już raz rozłożyła go na łopatki. Rzuciła czymś w kierunku chłopaka i na bank nie było to konfetti. Drugim zagrożeniem był bełt wystrzelony przez draba, z przyczepionym do bełtu kawałkiem papieru.
- Szlag, szlag, szlag - zabrzęczało w głowie chłopaka widząc w jakiej sytuacji się znalazł. Działał instynktownie. Pchnął kobietę w kierunku okna, samemu rzucając się za nią chwilę później i przygniatając ją do ziemi, by chronić przed ewentualnym wybuchem. Starał się zrobić to jednocześnie na tyle szybko, by nie zostać trafionym przez nadlatujące sztylety. Czekał na dźwięk uderzającego o stół bełtu lub też wybuchu, mając nadzieję, że pozycja przy ziemi zmniejszy szansę na trafienie ewentualnym odłamkiem, a także, że ewentualny wybuch odetnie drogę kobiecie, która próbowała zrobić ze starszego z Rakuraiów szaszłyk. Dalsza część planu zawierała wypchnięcie kobiety przez okno, motywując ją do tego podniesionym tonem i serią wyzwisk, by chwilę później samemu wydostać się na zewnątrz.
- Biegnij, sprowadź pomoc! - nakazał jej stanowczo (a przynajmniej tak słyszał samego siebie), samemu ustawiając się po lewej stronie okna (będąc twarzą zwróconym do budynku), tuż przy ścianie, z kataną trzymaną w prawej dłoni (dalszej od ściany), tak by ściana nie przeszkadzała mu w ewentualnych pchnięciach. Starał się ustawić jednocześnie na tyle daleko od okna, by nie można było go zobaczyć bez wychylenia się przez okno, a jednocześnie na tyle, by mógł sięgnąć wychylającą się osobę. Na koniec zrobił to, co powinien zrobić już dawno. Skorzystał ze swego daru, by namierzyć poruszające się w środku chakry. Starał się określić, po ich pozycjach, która sygnatura należy do bandziorów, a która do jego sprzymierzeńców. Jeśli któraś z chakr należąca do przeciwnika zbliży się do okna, będzie gotowy by uderzyć.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 32
Dołączył(a): 3 kwi 2019, o 16:58
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: - 2 Torby umieszczone na plecach, przy pasie
- 2 Katany przewieszone przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=114808#p114808
GG: 0
Multikonta:

Re: Podejrzana melina

Postprzez Mujin » 10 gru 2019, o 23:17


Kropla
C dla Minoru
17/30


Zdecydowanie się działo, nie można było tego nazwać chaosem jako takim - każdy walczył z kim innym, każdy miał jakieś zadanie w tym wszystkim. Nie było miejsca na błędy i wiedzieli o tym wszyscy. Herszt który kazał kobiecie biec za Minoru. Dwójka walczących, dla których jeden błąd równałby się śmierci. Bandyci, dla których porażka wiązała się ze śmiercią albo uwięzieniem, potencjalnie torturach. Każdy musiał dawać z siebie wszystko, w przeciwnym razie śmierć będzie po prostu faktem.
Minoru oczywiście także nie mógł sobie pozwolić na porażkę. Także dlatego, że na szali leżało jego życie, także dlatego że leżało życie innych osób. Mógłby co prawda już wcześniej zignorować palca i ostrzeżenie, pójść swoją drogą. Teraz samemu się z tego nie wyplącze. Bełt z jakimś papierkiem leciał w jego kierunku. Kobieta biegła w jego stronę, trzeba było coś zrobić. Najbardziej oczywiste rozwiązanie - okno. Popchnął przez nie kobietę, która niestety nie miała aż tak dużo wigoru. pewnie trzymanie w klatce przez dłuższy czas swoje zrobiło, może utrata krwi przez obciętego palca. Ledwo udało im się obydwu przecisnąć przez okno. Bełt eksplodował, a siłą jego podmuchu uderzyła Minoru. Ten za priorytet postawił sobie życie i zdrowie kobiety, zasłonięcie jej ciałem było jedynie naturalną koleją rzeczy. Upadli razem, na zewnątrz. Kobieta kiwnęła głową, najwidoczniej zbyt przerażona żeby powiedzieć cokolwiek. W tej sytuacji było to tylko naturalne. Zaczęła biec co sił w nogach, a padający deszcz wcale jej tego nie ułatwiał. Kaskada spadającej wody była równie intensywna, co kilka minut temu. Pod tym względem nic się nie zmieniło. Sam ustawił się przy ścianie i zaczął się koncentrować. W końcu, można by powiedzieć. Pod ścianą. I czekał. Wyczuł jak przechodziła przez okno. I zamachnął się. Chciał zaatakować. Odgłos ścierającego się żelaza nie był słyszany przez ciągłą ulewę.
- Znowu kozaczysz? - prychnęła kobieta, natychmiast zwracając się w kierunku z którego padł cios. W jednej ręce - wyciągnięta katana, gotowa do odbicia ciosu. W drugiej - sztylet. Kataną właśnie odbiła cios, lądując z gracją na rozmokłej ziemi. Kierując swoje pełne jadu spojrzenie prosto na Minoru. Zaledwie dwa metry dzieliły ją od uciekiniera. To w zasadzie jeden krok i wymach kataną. W świetle Minoru mógł zobaczyć kpiący uśmiech na jej, co by nie powiedzieć, urodziwym licu. Czekała na twój ruch, nie dając sobie nawet chwili żeby spojrzeć gdzieś indziej. Była skupiona na Minoru i tylko na nim.
Avatar użytkownika

Mujin
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 138
Dołączył(a): 1 paź 2019, o 21:14
Wiek postaci: 28
Ranga: Wyrzutek B
Krótki wygląd: Czarna maska na twarzy. Bandaże na rękach. Kurta, workowate spodnie, czapka z niewielkim daszkiem. Wszystko w ciemnozielonym kolorze. Lekkie buty ninja z twardą podeszwą.
Widoczny ekwipunek: Duża torba przy prawym boku, duży zwój na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=126242#p126242
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Podejrzana melina

Postprzez Minoru » 13 gru 2019, o 15:17

Gdy wydostał się przez okno, a kobieta rzuciła się do ucieczki, poczuł, że w końcu odzyskuje panowanie nad sytuacją. Ustawił się przy ścianie, przygotował ostrze i skorzystał ze swego daru. Czuł również ten dreszczyk emocji gdy szykował się do ataku. Czuł jak zbliżyła się do okna, czuł jak jeszcze chwila i dostrzeże jej ciało, uderzył.
- Co do… czym ona jest?!- przeszło mu przez myśl, gdy dotarło do niego co też właśnie się stało. Kobieta obroniła się przed nim, ot tak. Zupełnie jak gdyby wiedziała gdzie jest. Nie zareagował na jej słowa, nie zaatakował ponownie, gdy przechodziła przez okno. Stali tak w impasie, czekając na kolejny ruch, drugiej osoby.
Odetchnął ponownie, przyglądając się uważnie kobiecie i zastanawiając się, co też może zrobić. Jasnym było, że kobieta była od niego sprawniejsza, tak fizycznie jak i w fechtunku. Dodatkowo trzymała w drugiej dłoni sztylet. W jego głowie powstawały kolejne scenariusze tego co mogło się wydarzyć. Mogła zablokować jego cios i dźgnąć sztyletem, albo zbić pchnięcie, Minoru się odsłoni, a ona wtedy go zaatakuje. Jeśli zwiększy dystans, może rzucić sztyletem za nim, a jeśli użyje jutsu, to będzie mieć wystarczająco czasu na atak nim złoży odpowiednie pieczęci. Sam jednak nie był przecież bezbronny, sam też wiedział co nieco o walce mieczem. Przez cały czas sam był gotowy do zbicia jej ciosu, jeśli tylko wykonała by gwałtowniejszy ruch. Liczył jednak na to, że to on wykona pierwszy ruch.
- Zgaduje, że nie możemy się rozejść, prawda? - Przemówił, by spróbować rozproszyć jej uwagę choć odrobinę i wtedy, uskoczył w kierunku ściany, rozprowadzając na powierzchni stóp cienką warstwę czakry, wystarczająco jednak mocną, by przykleić się do niej. Gdy tylko jego stopy dotknęły budynku, natychmiast zaczął zwiększać dystans, na odległość wystarczającą, by kobieta nie mogła go dosięgnąć swą kataną, nawet jeśli by podskoczyła (na wysokość skoku normalnego człowieka). Gdy będzie już bezpieczny, wtedy też, wciąż skupiając się głównie na kobiecie (kto wie co jej wpadnie do głowy), zacznie szukać przedmiotów, z jakimi mógłby się zamienić miejscami za pomocą Kawarimi no Jutsu.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 32
Dołączył(a): 3 kwi 2019, o 16:58
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: - 2 Torby umieszczone na plecach, przy pasie
- 2 Katany przewieszone przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=114808#p114808
GG: 0
Multikonta:

Re: Podejrzana melina

Postprzez Mujin » 17 gru 2019, o 19:43


Kropla
C dla Minoru
19/30


Dwie bronie dawały ogromne możliwości w zakresie zarówno obrony, jak i ofensywy. Jedna krótsza, druga dłuższa. Każda mogła być wykorzystana na każdy wręcz sposób. Porzucenie jednej z broni także wchodziło w grę. Rzucenie sztyletem też. Minoru potrafił poznać dobrego szermierza, jako człowiek parający się tym samym fachem. Kobieta praktycznie natychmiastowo zablokowała uderzenie. Czy to przewidziała gdzie może paść cios, czy może z doświadczenia wolała zablokować. Może miała jakieś umiejętności do wykrywania chakry? Kto tam cholerę wie, Minoru sam nie miał pojęcia.
- Niestety, taka praca. - odpowiedziała na spokojnie, nie zdejmując wzroku z Minoru nawet na krótką chwilę. Wydawała się całkowicie skupiona na młodzieńcu i nie pozwalała sobie nawet na niewielkie rozproszenie uwagi. Widać było, że z dyscypliną jest u niej bardzo dobrze. Zmniejszała dystans powoli i stopniowo, a Minoru starał się go zwiększyć. Wskoczył na ścianę. Mokrą ścianę ze ściekającą wodą, jedynie cud sprawił że nie stracił równowagi. I zaczął biec ku górze. Kobieta była zaskoczona tylko przez chwilę, zrobiła bowiem dwie rzeczy. Pierw - rzuciła sztylet w kierunku Minoru, a dokładniej to nieco przed nim, zmuszając go do zwolnienia i zatrzymania się. Druga - sama wskoczyła na ścianę. Na jej licu pojawił się niewielki uśmiech. Jadowity wręcz, pełen wyższości i pogardy dla swojego celu. Zza pasa wyciągnęła drugi sztylet, kataną przymierzając się do horyzontalnego cięcia wymierzonego na wysokości pasa Minoru. Poruszała się, niestety dla Minoru, szybciej od niego. Nie aż tak szybko, ale ucieczka jako taka nie była w stanie zapewnić mu bezpieczeństwa w nieskończonośći musiał brać to pod uwagę podczas reakcji i następnych swoich posunięć.
Avatar użytkownika

Mujin
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 138
Dołączył(a): 1 paź 2019, o 21:14
Wiek postaci: 28
Ranga: Wyrzutek B
Krótki wygląd: Czarna maska na twarzy. Bandaże na rękach. Kurta, workowate spodnie, czapka z niewielkim daszkiem. Wszystko w ciemnozielonym kolorze. Lekkie buty ninja z twardą podeszwą.
Widoczny ekwipunek: Duża torba przy prawym boku, duży zwój na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=126242#p126242
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Podejrzana melina

Postprzez Minoru » 22 gru 2019, o 13:50

A więc jednak, kobieta nie była zwykłym człowiekiem, była przeszkolona w sztukach ninjutsu, była kunoichi. I to diabelnie dobrym.
- Suka - zaklął szpetnie pod nosem, przeklinając bardziej swój los, aniżeli przeciwniczkę. Ucieczka nie miała już żadnego sensu, mógł tylko walczyć, lub wytrzymać aż przybędą posiłki. Zrobił więc, to co wydawał mu się najlepsze, przemieścił się powoli, wokół przeciwniczki, stawiając krok za krokiem, niczym tancerz na parkiecie. Nie zwiększał odległości od kobiety, nie chciał jej prowokować niepotrzebnie. Wpierw musiał wykorzystać otoczenie do maksimum swych możliwości. Chciał ustawić się w taki sposób, by sam stał wyżej od kobiety, tak by siekący deszcz padał wprost na jej twarz, natomiast Minoru by padał na plecy.
Czekał na kolejny ruch kobiety. Minoru nie należał do shinobi w gorącej wodzie kąpanych, nawet jeśli tak można by wnioskować po tym, jak szybko zdecydował się wpakować w całą tą kabałę. Zamierzał zbić nadchodzący atak, a następnie przejść do kontry, uderzając w jedno miejsce wielokrotnie, aż nie powali kobiety na ziemię, lub nie przebije się przez jej gardę. Mało finezyjny atak, lecz kobieta wykazała się nie lada umiejętnościami szermierczymi, w kwestii techniki nie miał raczej z nią większych szans, zostało mu zatem czysta siła.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 32
Dołączył(a): 3 kwi 2019, o 16:58
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: - 2 Torby umieszczone na plecach, przy pasie
- 2 Katany przewieszone przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=114808#p114808
GG: 0
Multikonta:

Re: Podejrzana melina

Postprzez Mujin » 27 gru 2019, o 20:51


Kropla
C dla Minoru
21/30


"Ninja muszą wykorzystywać otoczenie na swoją korzyść". Ta nauka mogła być znaleziona praktycznie wszędzie w środowiskach ninja i była wpajana każdemu młodemu. I teraz była idealna wręcz okazja do jej wykorzystania, padający deszcz był właśnie elementem natury który trzeba było wykorzystać. Deszcz uderzający w twarz rozpraszał i dawał jakiekolwiek szanse na to że kobieta nie zmieni go w siekaną ludzinę w kilka sekund. Kobieta przymrużyła oczy, ale nadal trzymała się bardzo dobrze. Niestety doświadczenie i zahartowanie swoje robiło. Minoru nie miał niestety aż tyle czasu żeby ustawić się idealnie i musiał poradzić sobie z cięciem. Było silne i wymusiło cofnięcie się o kilka kroków do tyły, w tym konkretnie przypadku - w górę budynku. Dom nieco się zatrząsł, wstrząśnięty silną eksplozją ze źródłem wewnątrz.
I tylko przez to kobieta nie ruszyła do ataku natychmiastowo, musiała zachować równowagę. To dało czas Minoru na przygotowanie swojego planu. Wystrzeliła jak tylko znalazła balans. Uderzyła z prawej, w bark Minoru. Pod kątem, przez co sparowanie było nieco cięższe. Minoru się udało, głównie przez padający deszcz, po czym przystąpił do kontrataku. Uderzał w to samo miejsce, raz za razem wymuszając na kobiecie zablokowanie ostrza zamiast sparowanie go. Nadal robiła to jedną ręką, przez co siłą jej bloku szybko spadała. Drugą z kolei rzuciła sztylet prosto w stopę Minoru. Pochłonięty atakiem nie był tego w stanie zauważyć. Nie była przebita na wylot, rana była stosunkowo płytka. Nadal jednak szermierz został zdekoncentrowany, a jego uderzenie - zbite w bok. Kobieta szybko zmniejszyła dystans, szykując się do prostego dźgnięcia w okolice brzucha. Tym razem nie było mowy o pomyłce.

Minoru - staraj się o większą precyzję. Co, gdzie i jak, bo takie ogólniki jak "biję w jedno miejsce" bez jego określenia to lipa w walce na miecze.
Avatar użytkownika

Mujin
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 138
Dołączył(a): 1 paź 2019, o 21:14
Wiek postaci: 28
Ranga: Wyrzutek B
Krótki wygląd: Czarna maska na twarzy. Bandaże na rękach. Kurta, workowate spodnie, czapka z niewielkim daszkiem. Wszystko w ciemnozielonym kolorze. Lekkie buty ninja z twardą podeszwą.
Widoczny ekwipunek: Duża torba przy prawym boku, duży zwój na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=126242#p126242
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Podejrzana melina

Postprzez Minoru » 9 sty 2020, o 19:36

Szło mu dobrze, zajął pozycję i widział jak kobieta mruży oczy. Jednak nie dał się ponieść emocjom i nie zaatakował, chciał zwiększyć swoją przewagę jeszcze bardziej. Gdy ruszyła na niego, zbił jej atak, wytrącając ją z równowagi. To był dla niego znak, to był ten moment, teraz, albo nigdy. Uderzył na nią z całym impetem, nie dając jej nawet chwili wytchnienia, spychając ją coraz bardziej do tyłu, aż ta nie straci równowagi i nie przewróci się. Był tym tak bardzo pochłonięty, że nie dostrzegł jak kobieta rzuca w jego kierunku swoim sztyletem. Nie, to nie tak. W jego głowie nie powstała nawet myśl, że będzie ona miała czas lub siłę, na rzucenie sztyletem. Sygnał bólu dotarł do mózgu, a jego noga ugięła się. Nie miał czasu na spojrzenie i ocenienie rany, zdał się na ocenę bólu jaki czuł od rany. Jego mobilność ucierpi na tym na pewno. Był wytrzymały, nie było co do tego wątpliwości, ale wciąż czuł ból, a to znaczyło, że każde przeniesienie ciężaru na ranną stopę spowoduje kolejny ból. Musiał ograniczyć to do minimum.

Kobieta ruszyła na niego nagle, nie dając mu wiele czasu na przygotowanie, zatem pozwolił swemu ciału zareagować automatycznie, tak jak go szkolono. Zrobił szybki krok w bok, zdrową stopą, a ranną przesunął po powierzchni by jak najbardziej zmniejszyć zmianę nacisku na ranę. Jednocześnie, trzymając swoją katanę oburącz, uderzył w wysuwane przez kobietę ostrze, jak najbliżej szczytu ostrza, tak by zadziałała zasada dźwigni i powstały moment był jak największy. Miało to wytrącić kobietę z równowagi, spowodować, że ominie go, całkowicie odsłaniając swoje plecy. Wtedy też, gdy już jej ciało będzie znajdowało się na jego wysokości, wykona obrót na zdrowej nodze i zada proste, poziome cięcie na wysokości jej piersi, w ramię, w którym trzymała swoją broń. Miał nadzieję, że takie trafienie rozbroi ją.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 32
Dołączył(a): 3 kwi 2019, o 16:58
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: - 2 Torby umieszczone na plecach, przy pasie
- 2 Katany przewieszone przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=114808#p114808
GG: 0
Multikonta:

Re: Podejrzana melina

Postprzez Mujin » 11 sty 2020, o 15:07


Kropla
C dla Minoru
23/30


Przeciwnik zdecydowanie miał więcej doświadczenia i był szybszy. Miał więcej możliwości, wyposażony w kilka sztyletów jako wsparcie walki wręcz i dystansowy atak. Coś trzeba było jednak zrobić, tym bardziej że rany się kumulowały, a przewaga dawała o sobie znać. Także w postaci presji na Minoru. Oczywiście nie było innej opcji jak walczyć. Ucieczka nawet nie wchodziła w grę, nie ze zranioną stopą. Liczba wyjść była bardzo ograniczona i kobieta pewnie sama miała tego pełną świadomość.
Dlatego trzeba było zmierzyć się twarzą w twarz. Zaatakować, sparować albo cokolwiek co opierało się na kontakcie. Dźgnięcie jest, co by nie powiedzieć, ryzykowne. Ale skuteczne jeśli trafi. A kobieta była bardzo pewna swojej szermierki, mimo że przeciwnik też swoje potrafił i nawet próbował ją ściąć przy oknie. Ale postanowiła dźgnąć. Kobieta musiała przy dźgnięciu zbliżyć się jak najbardziej się dało. Minoru przeniósł ciężar ciała na zdrową nogę. Odbił ostrze, które poleciało w bok. Deszcz padający na twarz też, mimo wszystko, robił swoje. Kulminacja niewielkich elementów, takich jak delikatne trzęsienie się budynku po odpalonym wewnątrz wybuchu. I sama postawa Minoru.
Ostrze zostało odbite. Minoru wykonał cięcie w ramię kobiety, ale tej udało się odbić w bok przeciwny do tego od której strony znajdował się Minoru. Lekko oberwała w ramię, ostrze płytko wżarło się w jej ciało. Upadła na ziemię. Ruszała się, próbowała wstać. Widać było, że jest to bolesne. Katana leżała obok niej, umoczona w błocie, mokra. Poza jej dłonią. Przynajmniej ten aspekt planu się powiódł.
Avatar użytkownika

Mujin
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 138
Dołączył(a): 1 paź 2019, o 21:14
Wiek postaci: 28
Ranga: Wyrzutek B
Krótki wygląd: Czarna maska na twarzy. Bandaże na rękach. Kurta, workowate spodnie, czapka z niewielkim daszkiem. Wszystko w ciemnozielonym kolorze. Lekkie buty ninja z twardą podeszwą.
Widoczny ekwipunek: Duża torba przy prawym boku, duży zwój na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=126242#p126242
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Następna strona

Powrót do Saimin (Osada Rodu Yamanaka)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość