Podejrzana melina

Podejrzana melina

Postprzez Murai » 16 kwi 2019, o 17:19


Kropla
C dla Minoru
9/30


- No ja myślę. Oszczędzisz nam kłopotu. - odpowiedziała kobieta na deklarację pochwyconego. Minoru był w potrzasku. Pozbawiony jakiegokolwiek triku czy sztuczki która pomogłaby mu na ściągnięcie ostrza z gardła. Widać było że się nie patyczkowali, nawet pomimo przewagi liczebnej zachowywali profesjonalizm i nie pozwalali ich pewności siebie na zaprzepaszczenie szansy. A nawet na takich nie wyglądali. Trójka zaprowadziła pojmanego do wnętrza lokalu przed którym stali. Niepozorne drewniane drzwi otworzyły się i grupka weszła do środka. Już z zewnątrz można było odnieść wrażenie, że nie jest to najwyższej klasy lokum, a wejście tylko to potwierdziło. Pomieszczenie było w kształcie kwadratu i walały się po nim drewniane zniszczone elementy wyposażenia domowego. Szczątki szaf, stołów, połamane deski i wycięte ogromne fragmenty belek. Do tego duże ilości ziemi rozproszone po całej podłodze, także drewnianej. Jedynie potężnych rozmiarów łóżko dwuosobowe ostało się, stojąc bezpośrednio obok drzwi. Pewnie na wypadek zabarykadowania się. To jednak nie było miejsce docelowe. Grupka ominęła bajzel i podeszła do stojących obok drzwi. Mężczyzna z wolnymi dłońmi zapukał kilka razy w specyficzny sposób, w rytm jakiejś melodii. Po chwili drzwi były otwarte, a Minoru mógł zobaczyć znacznie więcej niż wcześniej.
Przede wszystkim - inni ludzie. Kilku ich było. Przy nieco podniszczonych niewielkich stolikach, najpewniej będących wcześniej własnością jakiejś niewielkiej gospody albo zajazdu, siedziało kolejnych trzech drabów. Odziani w kolorowe bandany naciągnięte na twarze, bez jakiegokolwiek składu czy jednolitości we wzorze. Wyglądałoby to na przypadkowe, gdyby nie reszta stroju. Lekki skórzany rynsztunek jasno wskazywał na przynależność do tej samej grupy. Bez znaków szczególnych. W większości byli to krzepcy mężczyźni wyposażeni w różne bronie. Dwóch miało zwykłe miecze, jeden sporą kuszę na plecach. Ostatni, stojący przy drzwiach w bandanie w kolorze dojrzałych śliwek, kilka metrów łańcucha przyczepionych do pasa. Kolejny siedział gdzieś w kącie na jakimś meblu zakrytym częściowo materiałem. Jedyne okno w pomieszczeniu było zabite deskami, bez jakiejkolwiek szczeliny. Świecie na stolikach i ścianach, pomimo tego że trochę ich było, nie oświetlały do końca pomieszczenia i wprowadzały lekki półmrok.
- Patrzcie, kogo nam przysłał. - powiedziała kobieta z lekką pogodą w głosie. I tak wszystkie oczy zwrócone były na nich, nie było nawet sensu zwracania na siebie uwagi. Największy dryblas, z jadowicie żółtą chustą, wskazał kciukiem na kąt pomieszczenia.
- Do klatki go. Jakoś się zmieszczą. - powiedział, nie odrywając wzroku od nich. Minoru spojrzał w stronę w którą wskazał mężczyzna i faktycznie stała tam klatka. to na niej siedział jeden z bandziorów. Prowizoryczna można powiedzieć. Była to seria wbitych w ziemię metalowych prętów zakryta odlaną z metalu płytą. Na tyle wysoka, by dało się w nią zmieścić, ale na tyle niska, że trzeba było kucnąć. Drzwiczek nie było, przerwa pomiędzy dwoma prętami była zabezpieczona łańcuchem. W miarę jak podchodzili, to Minoru mógł zobaczyć że w środku ktoś jest. Skulona postać pod czarną płachtą. Drobna. Ręka trzymająca kurczowo materiał była bez jednego z palców. Opatrunek z szmaty nasączonej czymś, prawdopodobnie alkoholem, zakrywał ubytek.
- Albo nie, czekaj. Daj mnie go tu. - mężczyzna sprostował swoje rozkazy, wstając z miejsca i podchodząc do Minoru. Kobieta siłą i naciskiem noża zmusiła go do skierowania się ku dryblasowi. Byli właściwie tuż obok klatki. Pojmany nie miał wyjścia, musiał grać w ich gierkę. Na razie. Albo wcale. jego wybór, ale stal w strategicznym punkcie jego ciała powinna być bardzo skutecznym środkiem perswazji.
- Mam do ciebie kilka pytań, więc byłoby miło jakbyś współpracował. Kaguro miał przyjść osobiście, więc po kiego cię wysłał? Ile ci płacił? - zapytał mężczyzna, przybliżając się do twarzy Minoru. ten mógł zobaczyć jego wyjątkowo łagodne w swoim wyrazie oczy. Zielone, a właściwie to ciemnozielone. W tym przesłuchiwany był rozbrajany ze swojego oręża przez jednego z pomagierów szefa bandy. Wyrywanie się, delikatnie mówiąc, najlepszą opcją nie było.
- Szefie, zobacz ile przyniósł. Chyba sobie jajca z nas robi. - kobieta wysypała na stół zawartość sakiewki. Monety potoczyły się po blacie, niektóre z nich spadły na ziemię. Bandziory nie śmiały się, nie dowcipkowali. Zachowywali milczenie i czekali na kolejne rozkazy, obserwując scenerię. Jeden z nich, ten przy drzwiach, oczywiście dalej ich pilnował. Cała reszta bez zajęcia po prostu się gapiła. Brwi mężczyzny z żółtą bandany uniosły się nieznacznie, a oczy ponownie zwróciły się w stronę MInoru. Właściwie tylko z jednym podprogowym przekazem - gadaj.

ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1876
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion. Dwa duże szwy wychodzące od kącików ust przez całe policzki. Zazwyczaj obojętny wyraz twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Podejrzana melina

Postprzez Minoru » 20 kwi 2019, o 17:09

Minoru zachowywał się posłusznie, nie wiedząc co właściwie miałby zrobić w tej sytuacji. Jego mózg pracował w przyspieszonym tempie, analizując wszelkie możliwości reakcji, każda jednak kończyła się na tym samym. Nawet jeśli powali jedną osobę, to druga podetnie mu gardło lub wypruje flaki. Wcześniejszy komentarz młodego shinobi, jakoby oprychowie mieli być amatorami, odwrócił się o 180 stopni, teraz to on był amatorem.

Wprowadzony do budynku odetchnął z ulgą, lejący się z nieba deszcz tylko mu przeszkadzał i go rozpraszał, teraz... teraz rozpraszała go jedynie zimna stal przystawiona do ciała. Pomimo tego starał się rozejrzeć wokoło siebie, ale nie za bardzo, tak by nie prowokować niebezpiecznych zachowań, których “wszyscy” mogliby pożałować. Dalej... dalej było już tylko gorzej. Kolejne pomieszczenie, kolejni bandyci, kolejne krzywe spojrzenia. Lekcja pokory, została przyjęta przez Minoru z otwartymi ramionami, oby miał tylko czas by wykorzystać ją w swoim życiu. Jego wzrok skupił się na uzbrojeniu każdego z oprychów. Zaraz potem na tym, który wydawał się być ważniejszym od pozostałych. I nagle, pojawiła się jednak iskierka nadziei. Niewielkie pomieszczenie, kupa ludzi, niewinna osoba ukryta w klatce. Błyskotliwy plan zrodził się w głowie Minoru. Wyciągnąć miecz, wbić go w ziemię, przelać chakrę raitonu, schować się za stołem i patrzeć, jak idioci wiją się w konwulsjach od paraliżu. Przecież to było tak oczywiste, nawet nie zabrali mu jego uzbrojenia. Wystarczyło wyczuć moment, gdy nieświadomi sytuacji odsuną ostrza od niego. Więc dał się popychać, zbył milczeniem uwagę o tym, żeby wsadzili go do klatki, posłusznie nawet skierował swe kroki, gdy kazano go przyciągnąć do kogoś, kto pewnie był hersztem bandy. I tutaj mogłaby zasunąć się kurtyna. Minoru poczuł, jak bandziory dobrały się do jego dobytku i rozbroiły go niwecząc kolejny z jego misternych planów. Los uwziął się dziś na niego, ale to nie był jeszcze koniec.

Nie bardzo rozumiał kim był ten cały Kaguro, ale miał nieskrywaną nadzieję, że zjawi się on za jakiś czas. Minoru stworzył mu piękną okazję do ataku z zaskoczenia. Tylko co, jeśli ten cały jegomość okaże się zwykłym cywilem? Nie było co udawać, był w czarnej... wiadomo gdzie.

- Zaszło małe nieporozumienie... wracałem z misji, gdy natknąłem się na waszych... zacnych towarzyszy - ugryzł się w język nim obraził kogokolwiek z nich. Miał nadzieję, że jego zdenerwowany ton głosu będzie odebrany jako wyraz stresu nie kłamstwa.

- Wyglądali podejrzanie, więc przyczaiłem się tak by ci nie mogli mnie dostrzec, gdy zaszła mnie ta... piękna dama. Wyciągnąłem sakiewkę, chcąc upewnić się, że jesteście... no cóż, tym kim jesteście, dalej, sprawy wymknęły się trochę spod kontroli - uśmiechnął się nawet pod nosem, w rozbrajającym geście “szczerości”. Właściwie nie wiedział po co to mówił, grał chyba najzwyczajniej w świecie, na zwłokę, by zyskać odrobinę na czasie, którego tak bardzo potrzebował.
Avatar użytkownika

Minoru
 
Posty: 11
Dołączył(a): 3 kwi 2019, o 16:58
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: - 2 Torby umieszczone na plecach, przy pasie
- 2 Katany przewieszone przez plecy
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=114808#p114808
GG: 0
Multikonta:

Re: Podejrzana melina

Postprzez Murai » 21 kwi 2019, o 16:56


Kropla
C dla Minoru
11/30


Nawet w takiej beznadziejnej sytuacji nie można było się poddawać i oddawać los w ręce byle zakapiorów. Ninja powinien, przynajmniej w powszechnej opinii, być gotowym na wszystko i mieć odpowiednią sztuczkę na każdą okazję. I faktycznie Minoru miał coś pod ręką. Analizował swoje opcje i skrzętnie szukał jakiegokolwiek wyjścia z sytuacji. Metalowa klatka? Miał przecież Raiton. Na pewno jakoś sobie z tą sytuacją poradzi. Niestety okazało się inaczej. Zabrali mu cały ekwipunek, zostawiając na pastwę jedynie swoich umiejętności. Czy za ich pomocą byłby w stanie walczyć z uzbrojonymi bandziorami? Powinien móc, ale na pewno nie teraz.
Teraz musiał jakoś ugadać się z porywaczami. Byli uzbrojeni, a on nie miał już nic. Musiał podejść taktycznie, próba oporu mogłaby być dla niego tragiczna w skutkach. Więc łgał. Nie powiedział że to do jego domu dostarczono palec ani że przyszedł przez zaproszenie. Po prostu przypadkowo się natknął na bandziorów, kobietę odzianą w szmaty i tak jakoś wyszło.
- Czyżby? - mruknął herszt, długo i wnikliwie przyglądając się twarzy Minoru jak gdyby szukając na niej śladu fałszu czy kłamstwa. Potem spojrzał na swoich ludzi, być może w ramach sprawdzenia czy oni mają coś do
- Patrzcie na jego rzeczy, no widać że ninja. Zajebać go i tyle zanim z nami skończy, może jest ich więcej. - powiedział bandzior odpowiedzialny za jego rzeczy. Położył je na stole i faktycznie, miecze i bronie miotane nie wskazywały na zwykłego przechodnia albo innego przypadkowego obrońcę sprawiedliwości.
- Walczyć ze mną próbował, jakieś przeszkolenie musi mieć. Ale nic specjalnego, położyłam go na ziemię od razu jak chciał coś zrobić. Leszcz zwykły jak na moje. - wtrąciła kobieta. Te krzywdzące słowa mogły mieć, niestety, wpływ na herszta. Fakt spartolenia sprawy miał być czynnikiem ratującym jego życie?
- Jeśli nie ma z tym nic wspólnego, to jego problem. Tak czy siak go nie wypuścimy dopóki sprawa się nie rozwiąże. A ty nie stawiaj oporu, morda w kubeł i współpracuj, to nic ci się nie stanie. Do klatki go. I pieniądze jego weźcie na stół, po kiego nam jakiejś grosze. - po tym krótkim przesłuchaniu herszt zaczął wydawać polecenia swoim podwładnym. Wszystkie jego rzeczy, włącznie z pozbieranymi pieniędzmi, trafiły na jeden stolik. Dwójka stojąca wcześniej przed domem powróciła na swoje stanowisko. On sam wylądował w klatce, tuż obok tamtej kobiety. Dopiero teraz mógł się jej bliżej przyjrzeć.

Urodą z pewnością nie grzeszyła, ale widać było po niej jej ciężki stan emocjonalny. Bardzo młoda, na oko ledwo weszła w szesnaście. Całkowicie cicho obserwowała wszystko co działo się w pomieszczeniu, jak również samego Minoru. Była spokojna, ale na jej twarzy wydać było ślady po strugach łez zmazujących makijaż nałożony na jej urodziwe lico. To i czerwone oczy. Przykryta cienkim kocem, Minoru mógł zauważyć spod niego jakieś zwiewne odzienie, na pewno eleganckie. Porwali ją skądś? No raczej sama z siebie tutaj nie przyszła Jedna z jej rąk była pozbawiona palca. Lekko drgała, ciężko określić czy z zimna czy ze strachu.
- Już miałem nadzieję, że to Kaguro. Ale się kurwa nie śpieszy, listu nie dostał czy co? - mruknął strażnik drzwi. Nawet pomimo zasłoniętej twarzy jego oczy jasno dawały do zrozumienia że nie był ze sprawy zadowolony.
- Dostał dostał. Widziałam jak otwiera drzwi i zabiera do środka. Musiał przeczytać, kwestia czasu zanim przyjdzie. Przecież dupy swojej nie zostawi. - zarechotała paskudnie, co też wszyscy powtórzyli. Wszyscy poza hersztem. Ten siedział spokojnie i w pełnym skupieniu obserwował dwa zamknięte w klatce ptaszki. Minuty miały. Niektórzy gadali między sobą i opowiadali naprawdę niskiej klasy dowcipy, inni nawet wyciągnęli karty. Ale nie herszt. I wtedy ktoś zapukał do drzwi ponownie. A fioletowy otworzył.

Dwóch bandytów, tych samych którzy pomagali eskortować kobiecie Minoru, weszli do środka. A wraz z nimi jakiś mężczyzna. Stosunkowo chudy, w śnieżnobiałym kimonie. Resztki włosów na jego głowie były w okropnym stanie, mizerne i cienkie. Twarz widocznie zmęczona życiem, ale bez wyraźnych zmarszczek. Bez żadnej broni przy sobie, bez żadnych pierścieni czy naszyjników. Ale widać było, że nie był byle kim. Wyprostowany i z dumnie podniesioną głową. Subtelnie rozglądnął się po pomieszczeniu i zatrzymał wzrok na herszcie. Wszyscy wewnątrz zaprzestali swoich rozrywek i skupili się wyłącznie na tym jednym jegomościu. Nawet przywódca gromady, który odwrócił się i wstał z miejsca. Powoli podchodząc do nowego gościa. Drzwi ponownie się zamknęły, ponownie byli odcięci od świata.
- Kazałeś na siebie czekać, Kaguro. - wesoło powitał gościa herszt.
- Nigdy nie sądziłem że Yoh upadnie tak nisko dla garści ryo. - powiedział mężczyzna. Nie był to głos potężny, ciężko było go nazwać nawet męskim. Pozornie spokojny, ale słychać w nim było załamania. Nerwy. Koleś ledwo stał na nogach, a on chciał jeszcze prowadzić debatę z tą grupką.
- Garść. No tak, jebane burżujstwo. Dziesięć tysięcy naprawdę ciężko nazwać garścią dla zwykłego człowieka. Dla takiej kasy można nawet zabić, masz szczęście że skończyło się tylko na palcu. - herszt wyciągnął rękę w kierunku Kaguro, nadal jednak zachowując odpowiedni dystans. Jak gdyby oczekując, że ten rzuci mu sakiewkę z pieniędzmi. Jednak ten wyglądał na naprawdę mocno zaskoczonego.
- Palec? Pierwsze słyszę. - rzekł, z coraz większym grymasem zdenerwowania i odrazy malującym mu się na twarzy.

W tym samym czasie coś pojawiło się w klatce Minoru. Spomiędzy desek podłogi wysunęła się delikatna struga wody, naprawdę ledwo widoczna. W tej strudze wiła się niewielka kartka, która szybko wylądowała na podłodze. Dziwaczne zjawisko pojawiło i zniknęło się w ułamku sekund wręcz, i jedynie Minoru był w stanie ją dostrzec. Niewielkie literki, na szybko napisane i na wpół rozmazane, dało się jednak odczytać.

Zajmij ich. Sakiewka to odwróć się plecami.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1876
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion. Dwa duże szwy wychodzące od kącików ust przez całe policzki. Zazwyczaj obojętny wyraz twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia


Powrót do Saimin (Osada Rodu Yamanaka)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość