Siedziba władzy

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 7 wrz 2017, o 23:43

Wezwanie do siedziby liderki mogło w tym momencie znaczyć bardzo wiele. Czy chciała przekonać się, czy kara przyniosła upragniony efekt? Czy Juuzou zrozumiał swój błąd? Biorąc pod uwagę że liderka jest osobą bardzo zajętą i ma mało czasu wolnego, to ta opcja ma nikłe szanse na spełnienie się. Juuzou pokazał list strażnikom, w którym była mowa o wizycie możliwie najszybciej jak to możliwe, po czym bez słowa wpuścili do środka mężczyznę. Najwidoczniej zostali już wcześniej pouczeni że mają go wpuścić jak tylko przybędzie. Kobieta nie zmieniła sie przez ten krótki okres. Śnieżnobiałe włosy nadal robiły wrażenie, jej figura nadal przyciągała oko. Jedynie jej kreacja przeszła zmianę, ale można powiedzieć że na lepsze. Krwistoczerwona suknia do kolan zapinana od boku szeregiem sznurków i złotych guzików, z delikatnym wycięciem na udzie, robiła piorunujące wrażenie. Dodatkowo wyszywane wzory na sukni w kształcie ogromnych, złotych róż. Czarne zakończenia materiałów dopinały całości. Co jak co, ale bardzo dbała o elegancję. I to z jakim efektem. Jej mina po wejściu Juuzou nie zmieniła się. Bez słowa wskazała miejsce siedzące przed swoim biurkiem, co miałoby wskazywać żeby gość zajął miejsce. Kiedy ten usiadł, kobieta zwróciła się bezpośrednio do niego.
- Masz okazję na zrehabilitowanie się i puszczenie w niepamięć twojego poprzedniego wybryku. Mur został niedawno zaatakowany i poważnie uszkodzony. Z tego co się orientuję, to tajemnicza bestia zrobiła kilka dziur na wylot i zniszczyła jedną z wież. Ponieśli ogromne straty w ludziach. Poszukują najemników w formie wparcia, zwrócili się nawet do nas z prośbą o wysłanie części naszych wojsk. Pewnie to samo zrobili z każdym innym liderem. To czy wyślemy wojska to kwestia nie mająca znaczenia w tej sytuacji. Dodatkowo wspominali coś o ekspedycji na której niewielka grupa będzie korzystała z ataku dzikusów i wyruszy po śladach tej bestii, która miała spowodować takie zniszczenia. I ty masz się zgłosić do grupy poszukiwawczej. Masz wyjść za Mur i w towarzystwie innych zebrać tyle informacji ile się da Po wszystkim wracasz tutaj najszybciej jak się da i składasz mi szczegółowy raport z sytuacji. Tak dokładny, jak tylko się da. Podczas ekspedycji nie podajesz się za przysłanego przeze mnie, a jedynie prostego najemnika przybyłego z własnej woli. Wyruszasz tak szybko,
jak tylko się da. Wszystko jasne?
- rzeczowy zbiór poleceń, prosty i jasny, wypłynął z ust kobiety. Kiedy skończyła, pytającym wzrokiem wbiła się wręcz w swojego podwładnego. Czekała na reakcję, na inne pytania?
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1825
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Juuzou Yamanaka » 10 wrz 2017, o 21:49

Juuzou skierował swe kroki prosto do gabinetu tej, która już niejednokrotnie go karciłą za poczynania. Chłopak wtedy jeszcze przychodził tu z zupełnie innymi emocjami i oczekiwaniami niż miało to miejsce teraz. Tego dnia chłopak chciał zachować jak największą powściąhliwość, która to musiałą konfrontować się z jego wrodzoną ciekawością. Po krótkiej chwili znalazł się przed dzrwiami prowadzącymi do gabinetu. Wyglądały solidnie a zza nich nie wydobywał się ani jeden dźwięk. Pozwalało to przypuszczać, ze Arisu znjaduje się za nimi sama co jednak niewiele mówiło jeszcze o powodach wezwania tutaj młodego Yamanaki. Nie czekając dłużej zapukał a anstępnie nacisnął klamkę, która ustąpiła pod naporem dłoni chłopaka. Na miejscu chłopak się ukłonił po czym zastosował się do gestu Arisu wskazującego miejsce siedzące. Bez słowa wysłuhcał wszystkiego co przywódczyni rodu ma mu do powiedzenia po czym skinął tylko głowa na znak zrozumienia. Na koniec skwitował tylko:
- Tak jest czcigodna Arisu. Wyruszę natychmiast.
Po tych słowach opuścił gabinet nie chcąc wdawać się w większe dyskusje a w dodatku przecież jasno kobieta dała mu do zrozumeinia, ze to wszystko a szczegułów to ma się dowiedzieć sam na miejscu. To właśnie było jego zadanie....


z/t
Juuzou Yamanaka
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Yamanaka Inoshi » 24 lip 2018, o 22:03

- Rok 384 - Zima -


" Długo oczekiwana wizyta "
Obrazek

Blondynka zdawała sobie sprawę z tego, że rozmowa z przywódczynią jest bardzo ważna, zwłaszcza maniery i przekazywanie wszystkiego jak należy. Sprawa jednak komplikowała się o tyle, że szła na to spotkanie sama gdyż rodzicie odbyli już swoje rozmowy. Przybycie na miejsce nie mogło trwać jakoś strasznie długo, zwłaszcza, że zależało jej by dotrzeć na umówioną godzinę. W przeciwieństwie do innych nie miała zwyczaju docierać dużo wcześniej, raczej bardziej na styk.
- Po tych całych zakupach powinnam już być przygotowana na wszystko, już nic nie powinno mnie aż tak zaskoczyć jak Kami no Hikage, nie dam się więcej... Mam nadzieję, że to wystarczy. Wydałam prawie wszystko ale... Jeśli to ma uratować moje życie i innych... Śmiesznie, że teraz świnka-chan już nie pęka w szwach - Pomyślała kładąc dłoń na swojej wypełnionej po brzegi ekwipunkiem torbie
- Mam nadzieję, że mi się nie dostanie - Myślała dreptając z domu powoli do siedziby liderki rodu, przechodziła pośród znanych sobie ulic oraz lokali, w końcu wychowywała się tutaj, znała to miejsce całkiem dobrze. Nawet krzywo uśmiechnęła się mijając po drodze dom innej Yamanaki, Seri.

- Nie chcę robić złego wrażenia jak kiedyś, ona na pewno pamięta jaka jestem, ugh... Nie bez powodu nie zlecali mi zadań, wiedzieli, że zawalę po całości. - Na jej twarzy pojawił się nieznaczny grymas gdy ujrzała przed sobą drzwi do siedziby rodu.
Nim jednak ruszyła dalej przystanęła w miejscu zastanawiając się co jej powie, jak zacznie.
- Może powinnam zacząć od Shikaruia? Może od Bramy... Nie, lepiej nie mówić o bramie... A może? - Nie wiedziała właściwie jak rozmowa się potoczy, zdawała sobie sprawę z tego, że prawdopodobnie i tak Arisu wie już wszystko i cała ta rozmowa jest tylko i wyłącznie po to by sprawdzić jej rzeczywiste kompetencje albo tylko po to by ją trochę podręczyć.
- Dobrze, kilka wdechów Inoshi... Kilka wdechów, na pewno musisz powiedzieć jej o tym co chcesz robić... Czy wspominać o Hikarim? Sama nie wiem... Zobaczymy, zobaczymy - Zakręciła się przy wejściu stając przed strażnikami, stali oni przed wejściem do środka, trudno było im się przed wejściem nie przyjrzeć. Obydwoje pieczołowicie strzegli drzwi wejściowych. Inoshi poprawiła włosy nim się odezwała:

- Um... Konnichiwa, miałam się widzieć z czcigodną Arisu-Sama. - Wykonała lekki ukłon w ich stronę z rękami za plecami, wiedziała, że lepiej przesadzić z grzecznością niż wyjść na niewychowaną, takie drobne grzeczności miały wielkie znaczenie w tym regionie i zwyczajnie aż dziwnie a z drugiej strony aż zbyt swobodnie czuła się poza rodzinnym regionem gdzie nie musiała się o takie sprawy kompletnie martwić.
Jeśli wpuścili ją do środka to przekroczyła próg drzwi i skierowała się do Gabinetu, jeśli ktoś ją zdecydował się poprowadzić to właśnie za tą osobą się udała licząc, że znajdzie się tam gdzie jej oczekują.




Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
B - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
C - " A happy life consists in tranquility of mind " - Ame, Kaito Hozuki
Rezerwacje:
Numa

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2521
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy za ramiona, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://i.imgur.com/zaBOeOp.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 25 lip 2018, o 14:09

Rozmowa z Liderką, jak sama Inoshi się domyśliła, to rzecz niezwykle ważna. Nie można było podczas niej zachowywać się frywolnie i byle jak. Trzeba było wykazać się pewnymi zachowaniami, żeby Arisu była zadowolona i żeby nie wywaliła petentki z gabinetu w przeciągu pierwszych kilku minut. Wszak informacje miała już, dzięki rodzicom Inoshi. Ona sama była jedynie dodatkiem. Ale mimo tego raport powinna złożyć, jak przystało na odpowiedzialną i dorosłą Kunoichi. Z taką wizją i po uzupełnieniu swojego ekwipunku, dziewczę ruszyło do Siedziby Władzy. Najważniejszy budynek musiał być siłą rzeczy dobrze chroniony. Straże przy wejściu i wewnątrz lustrowały każdego jednego wchodzącego. Co jeśli będzie jakimś terrorystą-psycholem, który pod płaszczem na setki notek? Przykrywka w tym miejscu raczej sensu nie miała, skoro sensoryzm Yamanaków potrafił wykryć potencjalne Henge. Wewnątrz było kilku ludzi, w tym pewien młody mężczyzna stojący za kontuarem. W razie czego był w stanie wskazać drogę jaką należało obrać, żeby dotrzeć do gabinetu Shirei-kana.
Po dotarciu na miejsce Kunoichi zmierzyła się z, a jakże, kolejnym duetem strażników. Wyprostowani, godni i uzbrojeni jak gdyby za chwilę mieli iść na wojnę. Ich surowe spojrzenia którymi uraczyli dziewczę na powitanie. Żadna słodka mina nie mogła na nich podziałać. Nie w sytuacji, kiedy życie ich Lidera było stawką. A gdyby pozwolili na coś takiego, to sami pewnie skończyliby jako ofiary. Bo jaka może być kara za umyślne narażenie swojego przywódcy na niebezpieczeństwo? Strażnicy, kiedy tylko dziewczę powiedziało powód swojej wizyty, zerknęło na siebie ukradkiem. I tylko to. Czekali na coś. Po chwili strażnicy kiwnęli głowami potwierdzająco.
- Arisu-dono cię przyjmie - powiedział jeden z nich, wskazując ręką na drzwi. To chyba miało znaczyć, że Inoshi uzyskała pozwolenie na wejście. Wnętrze, jako że pierwszy raz była w tym gabinecie, było stylowe. Na pewno bogate w ozdobniki i kunsztowne meble, ale bez niesmacznego przepychu. Wszystko było w granicy gustu. Szafki z ciemnego drewna o głębokim połysku. Na półkach, poza zwojami i księgami, stały też różnego rodzaju kryształowe i szklane figurki i ozdoby. I ostatecznie samo biurko, za którym siedziała kobieta. Odziana w śnieżnobiały strój, którego widać było jedynie górę. Cała reszta zasłonięta była przez biurko. Ale sama góra była niczego sobie. Biała z czarnymi zakończeniami krawędzi, na przykład kołnierzyka. A także czarnymi guzikami. Prezentowała się, co by nie powiedzieć, urzekająco pięknie i wyjątkowo dostojnie. Drzwi za Inoshi zamknęły się, zostawiając tą dwójkę sam na sam. Shirei-kan obserwowała swoimi czerwonymi oczyma gościa, najwidoczniej na coś czekając.


Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1825
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Yamanaka Inoshi » 25 lip 2018, o 14:48

- Rok 384 - Zima -


" Gustowny gabinet i jeszcze bardziej majestatyczna pani "
Obrazek

Po przekroczeniu drzwi które prowadziły do budynku początkowo rozejrzała się po pomieszczeniu w którym się znalazła. Nie bywała tutaj zbyt często, prawie nigdy chciałoby się rzec, przez kilka chwil jasnym było, że ma problem z odnalezieniem właściwych drzwi.
- Gdzie jest ten gabinet? - Zastanawiała się, nie chciała zadawać pytań znajdującym się tutaj osobom przed odpowiednim rozeznaniem w terenie. Chwila miotania się po korytarzu aż w końcu znalazła się przed pomieszczeniem którego strzegła dwójka dumnych, a jakże by inaczej, w końcu taka była przecież wola rodu Yamanaka, strażników. Duma, chwała i poświęcenie dla klanu, tak to jakoś leciało, prawda?
Stojący przed drzwiami mężczyźni prawdopodobnie byli całkiem porządnej postury, musieli sprawiać przynajmniej takie wrażenie, no i ktoś musiał dobrze się prezentować w tej zbroi, bądź chlubą i dumą rodu, zawsze. Dotyczyło to przecież każdego. Dlatego najprawdopodobniej patrzyli na małą z góry a ta zadzierała nieco głowę gdy się do nich odzywała.
- Wydawało mi się czy Arisu-sama wysłała do nich myśl? Ugh... Na pewno, musiało tak być. - Westchnęła lekko złączając na chwile dłonie podczas gdy otwierała drzwi. Co prawda dużo lepsze wrażenie zrobiłoby na małej Yamanace wejście gdyby to oni je otworzyli, jeden z lewej, drugi drugą część drzwi z prawej, ostatecznie jak weszła tak weszła.
Nie mogła nie zwrócić uwagi na wystrój pomieszczenia, wszystko co tam widziała wydawało się być kunsztowne, bogate a co najważniejsze, sprawiało wrażenie, że właścicielka jest z tego pomieszczenia dumna.
- Sugoi... Cały ten gabinet jest wspaniały - Rzuciła w myślach do siebie rozglądając się pobieżnie, początkowo nie zwracając uwagi na siedzącą za biurkiem Arisu, która to została wspaniale podkreślona przez samo przyszykowanie pomieszczenia. Wydawałoby się, że jej ubiór idealnie kontrastował z pozostałymi kolorami w które pomieszczenie zostało ozdobione.
- Wszystko wydaje się tutaj... Idealnie dobrane, czego innego można się spodziewać po czcigodnej Arisu-sama - Myślała, chociaż w tej chwili przez myśl przeszło jej jedno stwierdzenie, czy powinna tyle myśleć? Zwłaszcza tutaj gdzie wszystko co pomyśli może zostać odczytane? Nie musi właściwie nic mówić bo nawet skrywane emocje wyjdą na wierzch i te wychodziły bo trudno było jej ukryć ekspresje zaskoczenia, takiego spodziewanego ale zdumienie pomieszczeniem rzeczywiście było prawdziwe.
Siedząca za biurkiem kobieta to musiała być przywódczyni, biała, piękna szata, trudno powiedzieć jak wyglądała ponad wystający fragment jednak założyć można było, że nie gorzej niż cała reszta, może nawet i lepiej, to w końcu była ona, kobieta która trzyma wszystkich w ryzach i nie tylko, także innych z pozostałych prowincji, którzy przynajmniej okazują jej należyty szacunek. Zawsze gotowa na wszystko...
Blondynka przewróciła wzrok w kierunku Arisu na chwilę tracąc zainteresowanie całym otoczeniem które było dla niej rzeczywiście nowe, w siedzibie zdarzało się jej przejazdem pojawić jednak nie załatwiała tutaj wcześniej spraw, chciała pokazać jaka to ona poważna nie jest i sama znaleźć gabinet, a wiemy jak wyszło.
- Arisu-sama... Teraz muszę uważać... Pilnować każdego słowa... Nie mogę strzelić gafy, to będzie katastrofa - Biła się w myślach występując powoli do przodu podczas gdy drzwi się za nią zamykały.
Inoshi przełknęła ślinę i nie tracąc więcej czasu wykonała głęboki ukłon z dłońmi splecionymi za plecami, wciąż ze spuszczoną w dół głową mówiła:
- Czcigodna Arisu-sama... Ja przepraszam za zwłokę - Zaczęła, nie podeszła jednak ani do żadnego krzesełka - jeśli takie było, nie zmieniła pozycji, wciąż byłą uniżona w stosunku do niej.
- Nie wiem za bardzo od czego powinnam zacząć o majestatyczna... -




Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
B - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
C - " A happy life consists in tranquility of mind " - Ame, Kaito Hozuki
Rezerwacje:
Numa

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2521
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy za ramiona, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://i.imgur.com/zaBOeOp.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 25 lip 2018, o 18:39

Czy można było to nazwać przesadą? Bezkrytycznym uwielbieniem? Wszak Shirei-kan był człowiekiem jak każdy inny, jedynie o znacznie wyższej pozycji. Stres był jednak uzasadniony. To w końcu najważniejsza osoba w wiosce. Pełna majestatu, godności. Niczym z zupełnie innego poziomu. Dziewczę nie było w stanie się przed tym obronić. Niczym mała szprotka wrzucona do akwarium z majestatycznym karpiem koi. Co ma zrobić taka mała rybka, jak nie gapić się na piękne łuski swojego znacznie większego "kolegi"? Inoshi wydukała jedynie kilka słów. Nazwanie jej "majestatyczną" wywołało pojawienie się na twarzy kobiety delikatnego uśmiechu. A jej oczy stały się takie jakby bardziej... ciepłe?
- Zacznij od zmiany tej tytulatury. Arisu-dono będzie wystarczające. - odpowiedziała kobieta, zgarniając przed sobą kilka papierów. Wskazała też jedno z siedzeń które stały przed biurkiem. Porządne, drewniane krzesła, wyściełane warstwami delikatnych materiałów. Na tyle gładkich, że można by pomyśleć że jest to prawdziwy jedwab. Może to był jedwab?
- Twoi rodzice złożyli już stosowne raporty. Chciałam jednak usłyszeć coś od ciebie bezpośrednio, jako że także uczestniczyłaś w tych wydarzeniach. - kontynuowała. Na jednym z papierów na biurku, jeśli Inoshi miała zamiar zdejmować oczy z cudownego lica Arisu, widoczne były imiona rodziców. Spisany raport? Możliwe że kobieta chciała porównać wersję jej i jej rodziców. Albo też dodać jakieś informacje na podstawie tego co powie ich córka.
- Od początku zatem. Opowiedz wszystko od momentu, w którym Rada miała ogłosić wojnę z Cesarstwem. Rzetelnie i ze szczegółami. - głos Arisu, delikatny niczym materiał na krzesłach, był jednocześnie bardzo stanowczy. Oczywiście nie była to prośba czy sugestia. To był rozkaz, skierowany do podwładnego od przełożonego. Rozsądny przedstawiciel społeczności usystematyzowanej hierarchią powinien się do niej dostosować, zaraz po tym jak powstrzyma swoje niepożądane przez Liderkę zachowania.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1825
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Yamanaka Inoshi » 25 lip 2018, o 19:42

- Rok 384 - Zima -


" Sympatyczna? "
Obrazek

Skończyła swój pokłon, nie mogła przecież pozostać w tej pozycji wiecznie, byłoby to niewygodne i dla niej i dla jej rozmówczyni. Pierwsze słowa do niej skierowane były spodziewane z drugiej jednak strony spodziewała się też wielu innych rzeczy. Podnosząc się dostrzegła jak wskazywane jest jej miejsce, ładne, jak wszystko w gabinecie, drewniane krzesło którego można pozazdrościć.
Inoshi powoli zbliżała się w kierunku fotela, bo to określenie rzeczywiście bardziej do niego pasuje niżeli zwykłe drewniane surowe krzesło. Czy to był jedwab? Nie miała czasu zbyt długo o tym myśleć ale było miękko i przytulnie, nie ułatwiało to jednak rozmowy w której każde słowo musiało być starannie dobierane.
- Ciekawe ile to wszystko kosztowało... - Zapytała w myślach sama siebie gdy zajęła miejsce i usadowiła się wygodnie na miękkim fotelu, splotła łapki przed sobą spoglądając ukradkiem w stronę Arisu.
- Hai, Arisu-sa...Dono... Od początku, pierwszy raz widziałam... Coś takiego. - Poprawiła się całkiem szybko nie chcąc strzelić już na początku wpadki, przywódczyni jasno określiła jak chce by się do niej zwracano. To był zresztą właściwy tytuł którym powinna ją określać odkąd tylko postawiła nogę w budynku.
Blondynka rozejrzała się po biurku spoglądając na leżące tam papiery, nie przyglądała się im zbytnio, zwróciła jedynie uwagę na to, że tam są. Położyła dłonie na kolanach i wtedy zaczęła mówić:
- Ja... Arisu-dono nie widziałam za wiele, tam stali ci wszyscy wielcy ludzie a ja... Wcześniej byłam na targu, miałam sobie kupić pamiątkę ze stolicy... Może to głupie ale szukałam sukienki... By to miało sens muszę zacząć chwilę wcześniej... Wtedy właśnie zatrzymałam się na przekąskę i napotkałam dwie osoby, dwóch młodych mężczyzn, chłopaków właściwie, Aka... Teraz wiem, że nazywa się Uhicha i Shikarui, który początkowo mówił, że jest z Jugo. - W tej chwili zatrzymała się, przekładając ręce na ramę bądź obicie fotela przy samym siedzeniu by się na nim poprawić, skrzywiła się nieco zarówno w posturze jak i na twarzy.
- Czy powinnam jej o tym mówić? To ma w końcu znaczenie... - Pokręciła lekko głową i kontynuowała.
- Shikarui... Jugo, wiedział od początku kim jestem, widział po oczach. Opowiadał, że jego oczy mutują, nie rozumiałam o co mu chodziło ale wiem, że widział na bardzo dalekie odległości bez najmniejszych problemów.... Co do spotkania, nie wiem co się stało ale... Myślałam, że Uhicha... Chciał mi coś zrobić, użyłam na nim naszej techniki klanowej, nie chciałam tego zrobić... Naprawdę, ale... ale tak się stało. Potem... Nie chcę o tym mówić, nic mi się nie stało ale gdy w nim byłam coś się stało, wizja stała się nagle... - Przerwała na chwilę, by poprawić swoją grzywkę szybkim, nieco niepewnym ruchem lewej ręki.
- ...Ostrzejsza, widziałam wszystko, Shikarui to zimny drań, dla mnie, był w stanie zrobić wszystko bym opuściła Akiego. Nawet mnie zabić... Dalej, jakoś... Los potoczył się tak, że zaciągnęli mnie ze sobą na przemówienie rady i wtedy to się stało. Z tego co mówił Jugo to... Z tego co mówił to nie trwało to długo i rada została zmasakrowana, ludzie zaczęli panikować, tratować się, coś wybuchło... Shiro ryu zwrócili się przeciw innym, my byliśmy w zaułku, skryliśmy się... Dalej jednak... Na placu zostali ludzie by walczyć, nie wiem kto to był, nie widziałam. - Mówiła z przejęciem, głos jej się na początku łamał jednak starała się by tak się działo im dalej brnęła w początek tej opowieści która była długa a końca nie było widać.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
B - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
C - " A happy life consists in tranquility of mind " - Ame, Kaito Hozuki
Rezerwacje:
Numa

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2521
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy za ramiona, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://i.imgur.com/zaBOeOp.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 26 lip 2018, o 14:30

Ile to wszystko mogło kosztować? Na pewno sporo, wszak niecodziennie widzi się takie eleganckie, wyszukane meble i materiały delikatne niczym pupcia niemowlaka. Najważniejszym pytaniem powinno być w tym przypadku "Ciekawe czy sama za to zapłaciła?". Bo jak to tak, wydawać fundusze wioskowe na swoje wygody? Oczywiście wcale nie musiało tak być, mogła być to robota poprzedniego Lidera. Albo też wydała na to z prywatnych pieniędzy. Ona nawet wyglądała na taką, która potrafi się zachować, emanowała od niej swojego rodzaju godność. Ciężko było to określić i nazwać jednym prostym słowem. Inoshi zaczęła mówić. Zmieszana i nieco niepewnie, ale mówiła. O tym, co doprowadziło ją na festiwal. O ludziach, których spotkała. O Jugo o imieniu Shikarui i o jakimś Aka? Czy kogokolwiek mogło to obchodzić? Skoro była mowa o Antykreatorze, o jego Jeźdźcach, o śmierci setek ludzi? Kogo mogły obchodzić jakieś dwa randomy które spotkała na swojej drodze dziewczyna? Arisu nie wyglądała na zdenerwowaną czy znudzoną. Siedziała w absolutnej wręcz powadze i skupiając się wyłącznie na Inoshi. Jak gdyby to co mówiła było najbardziej interesującą rzeczą na świecie.
- Dobrze. Co dokładnie pamiętasz z zabójstwa Rady? Na przykład kto to zrobił? I co dokładnie zrobiłaś po tym ataku? - zapytała, jak gdyby się powtarzając. Faktem było, że jej pytanie odnosiło się do wydarzeń od momentu zabójstwa, a nie do niego. Ale może te persony będą ważne w dalszej części raportu, będą miały jakiś wpływ. Dlatego dobrym pomysłem było, by Liderka wiedziała o kim dokładnie mowa.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1825
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Yamanaka Inoshi » 26 lip 2018, o 16:38

- Rok 384 - Zima -


" Sedno "
Obrazek

Może rzeczywiście nieco minęła się z pytaniem, jednak czy można ją winić, że nie chciała być jedynie suchym faktem, zwyczajnym przedmiotem, narzędziem przynoszącym informacje? A osobą która też widzi, czuje i cierpi. Raczej nie trudno to zrozumieć zważywszy, że nigdy wcześniej, nigdy przedtem nie mogła, nie była w stanie doświadczyć ani zobaczyć tego do czego tam doszło, nic nie mogło przygotować jej na wydarzenia które rozegrały się tamtego dnia.
- Wtedy... Wszyscy mówili, że to przywódca Shiro ryu... Przewijało się Suzumura Hanji, jeśli dobrze pamiętam. Towarzyszył mu ktoś... Ktoś z nas, z ludzi z tłumu, zwyczajnie się ktoś przyłączył w szerzeniu zniszczenia, gigantyczny blondyn z czerwonymi oczami który... Później próbował skłócić każdego w porcie, byśmy się tam pozabijali. Nie wiem dlaczego tak było, co nim kierowało... Był z nim jeszcze inny wielki facet, wydawał się rozbawiony tym wszystkim, ja czułam ból od samego patrzenia na to wszystko. - Skrzywiła się wyraźnie przecierając początkowo oczy lewą ręką, oparła się o fotel spuszczając z siebie powietrze by zaraz wziąć kilka kolejnych oddechów.
- Oceleni podzielili się na grupy zaraz po śmierci rady... Ja wylądowałam wraz ze wspomnianą wcześniej dwójką pod skrzydłami Miyuki-sama z Shiro ryu oraz Senju Kazuo-sama... Był z nami też Kenshi-Sama z niesamowitą zdolnością manipulowania metalem, doświadczyłam tego gdy... Prawie mnie... - Spuściła nieznacznie wzrok, nie patrzyła teraz na rozmówczynie a zwyczajnie w biurko, może nawet i trochę tępo. Wszystko to przywoływało sporo wspomnień i trudno wszystko skatalogować, zwłaszcza, że działo się bardzo dużo zarówno na początku tego wydarzenia jak i w jego trakcie.
- Był z nami jeszcze chłopak... Kei który widział śmierć Shirei-kan'a Douhito... Miał nawet wisiorek, ja... Nie wiem czy byłabym w stanie rozpoznać chakrę zabójcy, ale z tego czego jestem sama pewna, po rozmowie z nim wiem, że nie byli to ludzie Suzumury, za dużo było tam wybuchów w pobliżu tego-tego glinianego smoka. Ja... Wiem co było napisane na jego wisiorku. - Przełknęła ślinę rozglądając się niepewnie po pomieszczeniu, nie wiedziała właściwie czy to co mówi ma jakikolwiek sens i czy wszystko to co przekazuje czcigodnej Arisu ma jakąkolwiek wartość zwłaszcza, że sama wie, że ciąg przyczynowo skutkowy już dawno wziął w łeb gdy zaczęła skakać od wydarzenia do wydarzenia.
- Kazuo-sama podzielił nas na trzyosobowe zespoły... My byliśmy tym na straty, nie wiem jakim cudem nic nam się nie stało... Mnie nic się nie stało - Poprawiła się szybko z dosyć smutną miną, jednak smutek ten nie był zwyczajny, to był raczej zawód umiejętnościami innych jak i swoimi.
- Uchiha... Gdy zobaczył radnych... Jego oczy się zmieniły, zaświeciły szkarłatem, tak samo jak te które posiadał Shikarui, jego jednak były inne bo miały dwie jakby kropki, łezki... To z nimi zostawił mnie Senju... W tej chwili nie wiem czy... Miałam po prostu szczęście, że nie zostałam tam pogrzebana jako kolejna bezimienna... Bezimienna ofiara tamtego dnia, nie byliśmy dobrą drużyną, ja byłam zbędna, ale uratowaliśmy trochę ludzi... - Uśmiechnęła się krzywo, daleko temu wyrazowi do radosnego, był raczej kpiący i ociekający pewnego rodzaju złością i zawodem.
- Prawie... Gdy kilku wojowników zaczęło zbliżać się do naszych pozycji Shikarui miał ich zatrzymać ze swoim łukiem, Aka miał opanować ludzi, wraz ze mną... Pobiegł mu pomóc i zostawił ludzi mnie z tym, że... Z tym, że... Coś było nie tak i ja to wiedziałam, chakra na murach przy bramie... Ta chakra była inna, wzrastająca... Zostawił mnie... Arisu-dono, dlaczego nasze umiejętności sprawiają tyle kłopotów? - Rzuciła pytanie w stronę kobiety spoglądając przy tym w jej stronę, zawiesiła swój wzrok na chwilę, widać było, że się powstrzymuje, że nie chce przy niej dać ponieść się emocjom za bardzo czy dopuścić do tego by zwyczajnie, odpuścić i sobie popłakać, czy jednak taki postępuje shinobi?
- Dalej okazało się, że ta chakra to... Nie wiem jak to opisać, shiro ryu wstali, zwyczajnie pełni nowej energii. Oni jednak poruszali się inaczej, tak jakby nie myśleli już, jakby to nie byli oni. No więc... Nie mogłam uzyskać od ludzi pomocy w celu próby ratowania kogoś kto uwięziony był w domu... Zawiodłam już wtedy, gdy jednak Shiro ryu wstali... Wtedy zaczęło się prawdziwe piekło... Chciałam, chciałam uratować tych ludzi jednak-jednak nie potrafiłam, skryłam się we mgle, próbowałam coś zrobić, jednak... Nie zdążyłam, to było... Trudne, próbowałam się ich pozbyć z murów... Gdyby nie Shintenshin... Ostatecznie... Nie jest mi z tym dobrze, nie działali z własnej woli a ja ich zabiłam... Nie chcę mówić o tym jak to się potoczyło. Wystarczy, że zabiłam dwóch z nich a pozostałej trójki się pozbyłam jednak za późno, ludzi już nie było, nie było kogo ratować. Przejmując jednego z nich myślałam, że jeśli choć jeden przeżyje to dowiemy się co się stało, że nagle... Nagle wszyscy ci wojownicy stali się narzędziami mordu...- Każde słowo które wydobywało się z jej ust niosło za sobą pewną dozę bezradności tak jakby od początku wiedziała, że to co robi nie miało szans powodzenia.
- Bez mrugnięcia zabijali... ludzi których poprzysięgli chronić. Nim jednak wszystko to się stało skontaktowałam się o pomoc z przywódcą drugiej grupy, smokiem Kenshim, chciałam by ktoś mi pomógł ale nie przybył na czas... Gdy się pojawił to ja byłam właśnie w jednym z nich a wtedy-wtedy on pomyślał, że mnie zabili i... To uczucie gdy nagle tracisz kontrolę nie tylko nad swoim ale i nad czyimś ciałem i ktoś ciska tobą z murów jak zwykłą zabawką, przez chwilę myślałam, że nie zdążę... - Chwilowo przestała mówić, przekazała taką dawkę informacji, że sama zaczynała się w tym wszystkim gubić, to był tylko jeden dzień a każda godzina mogła być opisywana nie jednym zdaniem a milionem gdzie każde z nich było wyjątkowe i na swój sposób straszne. Wszystko to w dalszym ciągu jest tylko jednym punktem widzenia, punktem widzianym z jednych oczu, oczu małej Yamanaki która sama za wiele nie widziała z głównego wydarzenia, może nie chciała, może się bała ale dalej miała do opowiedzenia swoją własną historie o Kami no Hikage.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
B - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
C - " A happy life consists in tranquility of mind " - Ame, Kaito Hozuki
Rezerwacje:
Numa

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2521
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy za ramiona, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://i.imgur.com/zaBOeOp.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 28 lip 2018, o 16:37

Ninja narzędziem? Jak to? Oczywiście że nie, wszak każdy miał jakieś ludzkie elementy. Właściwie to poza niesamowitymi umiejętnościami które posiadali to nadal byli jak każdy inny. Lepiej było ich przyrównać do regularnych żołnierzy. Ta sama sytuacja. Czasem ważniejszym od życia były ich obowiązki. W tej sytuacji Arisu nie chciała go jako człowieka, a jako wykonującego swój obowiązek żołnierza.
- Powiedz, czy ten blondyn wyglądał jak ten na liście? - zapytała, po chwili wyjmując spod biurka losy gończy właśnie z wizerunkiem tego mężczyzny. Chyba, wszystko zależało od pamięci Inoshi. List był podpisany szczegółami odnośnie wyglądu, jak również powodem jego poszukiwania. Współpraca z sługami Antykreatora. Nad wszystkim górowało jego imię. Yuji Saga.

Arisu nie przerywała. Czekała aż podwładna skończy daną cześć, po czym wchodziła z pytaniami. Nie było najwidoczniej sensu przerywania jej w momencie, kiedy sama Inoshi nie była wystarczająco spokojna, a jej raport mógłby być jedynie bardziej chaotyczny.
- Dotarły do nas plotki jakoby sprawcą miał być Naohiro Haretsu, Shirei-kan Rodu Haretsu. Nie jest to jeszcze nic pewnego. - najwidoczniej Arisu gdzieś miała to, co było napisane na naszyjniku. Szczegóły które nie byływ stanie się przydać. Liderka chcia informacji dopełniających raport rodziców Inoshi, może nawet informacji których oni nie posiadali. Głównymi jednak wartościami dodanymi w tej sytuacji były... no na pewno coś było.
- Jeśli nie byłaś w stanie fizycznie im pomóc, także z uwagi na twoje niewystarczające umiejętności, to nie masz powodu żeby odczuwać winę. A co do informacji o ich dziwnym zachowaniu, podejrzewamy że w grę wchodzi jakaś technika piorąca mózgi. Zgodnie z raportem ich akcje były prymitywne i pozbawione logiki. Kontynuuj Proszę dalej.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1825
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Yamanaka Inoshi » 28 lip 2018, o 21:45

- Rok 384 - Zima -


" Sedno "
Obrazek

Słowa wypowiadane przez Inoshi powoli tworzyły pewnego rodzaju opowieść wypełnioną szczegółami tu i tam, szczegóły te mogły mieć znaczenie w ogólnym rozrachunku jednak nie musiały i o ile dla niej coś było ważne to dla Arisu, wcale nie musiało.
- Hmm, wygląda... Znajomo, wydaje mi się... Chyba tak? - Odpowiedziała na pierwsze pytanie kobiety dopiero po chwili gdy otrzymała list gończy za zbiegiem. Przyjrzała się mu dokładnie starając się przypomnieć sobie jak najwięcej z jego aparycji.
- Czy to on? To on wtedy... Na tym murze wygłaszał tę mowę? Nie jestem pewna - Zastanawiała się dalej przyglądając się zapiskowi o Antykreatorze.
- Arisu-dono... Więc ten cały przywódca Shiro Ryu był Antykreatorem? Tym z legend? Wydawało mi się, że to tylko... Opowieści. - Skrzywiła się wyraźnie nie nie podnosząc wzroku mrugnęła kilka razy z drobnym niedowierzaniem.
- Prawdopodobnie informacja od kogoś z naszyjnikiem potwierdzająca te słowa albo od kogoś kto jest w stanie udowodnić, że miał go w ręku podburzyłaby tamten klan przeciwko mordercy, ale... To tylko spowoduje konflikt, z drugiej strony, Arisu-dono, czy powinno mu to ujść na sucho? - Mówiła pytającym tonem, jednak w taki sposób jakby oczekiwała jakiejś konkretnej informacji, decyzji wydanej odnośnie tej sprawy.
- Prawdę mówiąc to ta walka, walka w której on zginął niemal kosztowała życie Kei'a i Megumi z mojej grupy. - Powiedziała kładąc dłonie na oparciach fotela, ściskając zarazem jego drewniane elementy służące do podparcia rąk, o ile są. Jeśli ich nie ma to zwyczajnie składa dłonie na kolanach.
Mówiła dalej dochodząc aż do sytuacji z bramą, słuchała też wywodu Arisu na ten temat który brzmiał niemal jak ten Hikariego, z jakiegoś powodu mówiły to obie osoby które w tej chwili respektowała. Ich zdanie nie różniło się tak bardzo w tej materii.
- Oczywiście Arisu-dono i... Arigatou. - Gdy to mówiła to uciekła wzrokiem od białowłosej od której majestatu ciężko było uciekać.
- Więc jednak nie byli w pełni świadomi... Czyli mogłam przynieść tutaj przynajmniej jednego i być może... Ale wtedy Kenshi - Posmutniała, bo ponownie wróciła do chwili w której to Kenshi wystrzelił ją z muru niczym z procy co wcale nie było dla niego żadną trudnością.
- Później wróciłam do siebie, Kenshi-sama zdecydował się odbić port, otworzył bramę czego ja nie mogłam zrobić nawet jako tamten mężczyzna którego Kenshi zabił... Wtedy byłam już wyczerpana tym wszystkim, walka z tamtą piątką nie była łatwa... Kenshi-sama był członkiem Shiro ryu który zachował rozum, nazwałam go Ostatnim smokiem, ruszył do portu, próbował pomóc pozostałym ludziom, ja miałam się zająć monitorowaniem okolicy. Jeśli chodzi o port nie stało się wiele, dwóch... Wydawali się być braćmi. Określali siebie " Łowcami Nukeninów " próbowali zabić Kenshiego jako jednego z tych złych jednak powstrzymaliśmy ich przed tym, przekonałam ich, że... On jest po naszej stronie. - Poprawiła nieznacznie swój strój a potem odgarnęła grzywkę zaczesując ją do tyłu, za głowę. Przez chwilę zajmowała nowe miejsce, szybko jednak wróciła na swoje poprzednie, przykrywające część twarzy dziewczynki. Łowcy Nukeninów, czy mogli brzmieć śmieszniej? Może i tak jednak dwójka przedziwnych braci wyraźnie szukających guza nagle się tak przedstawiających?
- Zniknęli w porcie, mieli oczyścić północną część lecz... Nie wiem co się z nimi stało. Wiem, że w tym czasie, bardzo silna chakra zabrała Shikaruia i Akiego z drugiej strony dzielnicy, widziałam jak znikali i nic nie mogłam zrobić... Zniknęli w głębi miasta z tą silną chakrą.... Później w porcie zaczęli zbierać się inni ludzie i tam... Spotkałam Hanzo Hyugę i rodziców i pojawił się nieznajomy ktoś... Był szybki, pojawił się i zniknął, przytargał ze sobą Akiego i Shikaruia, wraz z nim ich uratowaliśmy ale... Aka... Jego oczy zaświeciły się na czerwono raz jeszcze, w koło jego oczu były teraz trzy plamki no i był jeszcze Shikarui który... Z tego co mówił Hanzo-sama, to Jugo został przeklęty jakąś pieczęcią, tyle, że... Tam było coś jeszcze, jakieś obramowanie o którym i on nie wiedział... Nie wiem o co mogło chodzić ale, takie znaki w koło pieczęci na pewno są tam w jakimś celu. Była tam też inna dziewczyna z taką samą pieczęcią z tego co mówili ale jej było lepiej i poszła walczyć by powstrzymać kogoś przed bramą, tą samą o którą ja walczyłam... - Podrapała się z tyłu głowy przewracając powoli oczami po biurku przy którym siedziała Arisu, zastanawiała się co tam ciekawego leży i czy coś z tego by mogło ją zainteresować.
- Hanzo-sama okazał się być... Pomógł mi w pewnej sprawie, coś zrozumiałam... - Powiedziała początkowo kierując wzrok na swoje dłonie by za chwilę wrócić z nim do swojej rozmówczyni, patrzyła na nią jednak bez jakiegoś skupienia.
- Niedługo potem mur uległ zniszczeniu i shiro ryu wylali się z przebicia w formacji... Na całe szczęście statki były już na miejscu i marynarze z cesarstwa nam pomogli, tak samo i ci z Ryuzaku. Mówiąc o rzeczach jeszcze istotnych... Gdy już odprowadzałam Hanzo na statek kawałek od nas pojawił się jakiś... Sługa z radnymi, całą trójką, był tam Takasu-sama, Ayame-sama oraz Hassum-sama. Nie znałam ich za bardzo, pomogłam ich odprowadzić na statek gdzie już się nim zajęli, wtedy wyszłam dogonić rodziców i jak się okazało zabrakło miejsc i wylądowaliśmy w Hanamurze... Co do samej stolicy świata to wszystko. Nie jestem pewna czy wiem coś jeszcze istotnego... Musiałabym dostać konkretne pytanie, przepraszam Arisu-dono jeśli nie ma tutaj nic użytecznego. - Pozostawał jeszcze okres z samej stolicy Cesarstwa, interesujący lub też nie, niekoniecznie był on częścią raportu dlatego też blondynka zastanawiała się czy powinna w ogóle o tym wspominać. Ród Yamanaka był dumny utrata dumy lub pokazanie się ze złej strony nigdy nie powinno mieć miejsca.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
B - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
C - " A happy life consists in tranquility of mind " - Ame, Kaito Hozuki
Rezerwacje:
Numa

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2521
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy za ramiona, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://i.imgur.com/zaBOeOp.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 29 lip 2018, o 19:48

Opowieść była, co by nie powiedzieć, bogata w szczegóły i niuanse odnośnie wielu rzeczy które miały miejsce na Kami no Hikage. Większość z nich nie prezentowała sobą wielkiego znaczenia, wiele było po prostu bezużytecznych dla Shirei-kana. Może i było w tym kilka ważnych informacji, ale więcej z nich Arisu uzyskała od rodziców Inoshi niż od niej samej.
- Wszystko na to wskazuje. Relacje się z e sobą pokrywają. Możemy więc uznać to za pewnik. - odpowiedziała. Najchętniej wszyscy chcieliby, żeby był to jedynie żart. Bo tak też to brzmiało, martwy relikt przeszłości, siewca śmierci i zniszczenia, żyje i ma się dobrze. Nie zamierza wrócić do grobu i chce znowu rozpętać piekło. Słysząc o przytaszczeniu jednego z Shiro-Ryu tutaj, na przesłuchanie, Arisu zmarszczyła brwi, po chwili najwidoczniej zmieniając zdanie odnośnie tego pomysłu.
- Czysto teoretycznie przeniesienie tutaj jednego mogłoby dać nam nieco informacji. Zakładając że ich umysły nie uległy całkowitemu zniszczeniu. Wygodniej byłoby sprawdzić ich na miejscu. - rzekła, chyba powstrzymując się od wytknięcia kolejnego aktu użalania się nad sobą. Raz? Okej, może być. Nieoszlifowana, jeszcze da się uratować. Drugi raz? Weź się w garść kobieto. Trzeci raz? Wywalić na zbity pysk. Cud że liderka miała tak duże pokłady cierpliwości.

Co mogli obchodzić Shirei-kana los dwójki niepowiązanych z Yamanakami Ninja? Absolutnie nic. Sama ich obecność w raporcie nie znaczyła nic a nic. Mogli zdechnąć i nie wpłynęłoby to na przebieg wydarzeń. Śmierć dwóch mrówek spośród setek nie była niczym niezwykłym. Arisu słuchała dalej. O Hanzo. O okrętach. O jakiejś sprawie w której ktoś pomógł Inoshi. Kobieta dotarła do końca raportu, wyraźnie zmęczona.
- Rozumiem, dziękuję za raport. Możesz wyjść.
Następnym razem oczekuję kompetencji z twojej strony podczas składania raportów. Mają zawierać ważne elementy, bez żadnych "pewna sprawa" albo "coś". Naucz się tego, w przeciwnym razie możesz tutaj nie przychodzić. To tyle z mojej strony
- słowa były spokojne, nie zabarwione żadnymi emocjami. Rzeczowe i konkretne. Aż do bólu, można by rzec. Arisu rozkazała popracować Inoshi nad sobą... Ale może dało się subtelnej, łagodniej? Oczywiście że się dało, ale czy ona zasługiwała na taryfę ulgową z jakiegoś powodu? Miała być traktowana inaczej od innych, nawet jeśli przejawiała niekompetencję?
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1825
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Yamanaka Inoshi » 29 lip 2018, o 22:45

- Rok 384 - Zima -


" I to wszystko? "
Obrazek

Opowieść była bogata we wszystko czego Yamanaka doświadczyła tam na miejscu. Mimo wszystko, czy można było spodziewać się czegoś innego? Widziała to co widziała, część z rzeczy to nic nie znaczące, pozornie dla Arisu rzeczy, jednak bardzo często, takie drobne szczegóły potrafiły zrobić różnicę w przyszłości.
Słysząc, że relacje się pokrywają blondynka lekko się uśmiechnęła, liczyła na to, że tak będzie, że nie powie przypadkiem czegoś co zostanie źle odebrane.
- Hai, prawdopodobnie masz rację Arisu-dono to mogło być też zbyt niebezpiecznie - powiedziała po decyzji odnośnie zabrania jednego z Shiro ryu ze sobą. Może i był to problem i rzeczywiście nie wart aż tyle zachodu. Dalsze informacje przez nią przekazywane odnośnie wydarzeń w porcie wydawały się nie robić na liderce wrażenia, to zrozumiałe, znała już przebieg wydarzeń a to co mówiła zielonooka to tylko potwierdzenie wszystkiego co już wie, czy potrzebne? Niekoniecznie. Raport rzeczywiście był dosyć nieskładny jednak czy można było wymagać więcej? Pewnie można było zrobić to lepiej, w obecnej sytuacji jednak dziewczynie trudno było do tego wracać, zwłaszcza, że wcześniej, nigdy przedtem nie widziała czegoś takiego.
Inoshi wtedy położyła ręce wzdłuż ciała, nieco chowając je za sobą, wysunęła się również nieznacznie na fotelu słuchając tego co miała jej do powiedzenia liderka, zaskoczyło ją to, że została tak szybko niemalże wygoniona z gabinetu.
- Demo... Arisu-dono... Hai - Wstała spuszczając nieznacznie głowę. Może i nie były te słowa wsparte żadnymi gwałtownymi emocjami ze strony Arisu, mimo to intencje nie tak trudno wyczytać, w skrócie, nie wiesz nic ciekawego, spadaj nie marnuj mojego czasu. Tak to brzmiało w uszach Inoshi, częściowo może i lepiej, częściowo nie, przynajmniej nie wypytywała jej o tematy o których blondynka niekoniecznie chciała mówić.
Ostatecznie stała i skierowała się do wyjścia z pokoju jak jej polecono, jeszcze raz rzuciła okiem na wystrój pomieszczenia, stanęła sekundę przed drzwiami, po chwili jednak wyszła, powstrzymała się przed zadaniem pytania, czy była powinna?
- Czy powinnam jej o to pytać? Co to zmieni, tylko się zdenerwuje... - Pomyślała sobie gdy łapała za klamkę i otwierała drzwi. Kilka kroków później była już kawałek za gabinetem skąd była już tylko prosta droga do wyjścia. Wyjścia w chwale czy hańbie? Chyba żadne z tych, potwierdziło się jednak jedno, nawet i teraz nie zmieniło się to jak się ją postrzega, nawet mimo tego, że przeżyła w takich warunkach...




- Sklep -


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa


Prowadzone misje:
B - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
C - " A happy life consists in tranquility of mind " - Ame, Kaito Hozuki
Rezerwacje:
Numa

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2521
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy za ramiona, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://i.imgur.com/zaBOeOp.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Siedziba władzy

Postprzez Yasuo » 4 sie 2018, o 15:11

Akira
Misja Wojenna rangi C
5/30


Prowadzili chłopaka uliczkami miasta i Akira mógłby przysiąc, że właśnie zmierza do jakiegoś więzienia, a tak będą go w bardzo brutalny sposób przesłuchiwać. Ewentualnie, że zmierza na własną egzekucję, ale to raczej było mniej prawdopodobne, bowiem prawdopodobnie posiadał informacje, których Yamanaka potrzebowali. Na pewno wielce się Akira zaskoczył, kiedy zobaczył, że zmierzają w kierunku siedziby tutejszego władcy. Czyżby miał właśnie spotkać liderkę rodu? Nie, raczej nie. Ona po prostu była jedną z wielu osób, które używały tego budynku. Nawet nie było pewności czy Arisu była w swoim gabinecie. Przyprowadzili Akirę w takie właśnie o to miejsce. Miejsce, które napawało być może czymś w rodzaju nadziei. Bo w końcu groźnych przestępców i więźniów tutaj nie trzymano. Nasza trzyosobowa grupa zbliżyła się do wejścia i od razu została zatrzymana przez strażników.
- Reiji Yamanaka.
- Naoto Yamanaka.
Obydwoje przedstawili się. Najpierw mówił ten starszy - Reiji. Potem młodszy - Naoto. Pozostało tylko wyjawić cel wizyty, czym oczywiście zajął się Reiji:
- My do Pani Junko. Chłopak jest osobą, która być może posiada informacje, których Pani Junko potrzebuje. Pojmaliśmy go około 20 minut temu.
- Junko jest w środku? Sama pewnie chciałaby go przesłuchać - dodał młodszy, a strażnicy tylko przytaknęli. Reiji i Naoto wiedzieli, że oznacza to przepustkę do siedziby rodu. Oznaczało to jednak konieczność wzięcia pełnej odpowiedzialności za zachowanie Akiry. Więc dobrze radzę, nie warto wykonywać jakichś krzywych akcji.

Mężczyźni zaprowadzili Akirę do wolnego gabinetu. Starszy został z chłopakiem w pokoju, a ten młodszy poszedł szukać tej całej Junko. Ciekawe czego od niego chcieli? I w co wplątał się ojciec chłopaka? Po jakichś 10 minutach siedzenia w absolutnej ciszy (no chyba, że Akira coś mówił, ale wtedy Reiji w ogóle nie odpowiadał) drzwi do pokoju otwarły się. Akira mógł się spodziewać powrotu Naoto, jednak do środka weszła tylko jedna osoba. Oczywiście była to wspomniana Junko. Kobieta o blond włosach - większość Yamanaka była wszak blondynami lub blondynkami, a Junko nie była wyjątkiem. Miała na sobie okulary, jednak jej oczy doskonale były widoczne. W złotych oczach krył się smutek, jednak też niesamowita wręcz powaga. Kobieta była dostojna i chociaż nie paradowała tutaj z nagim biustem, to i tak sprawiała wrażenie pięknej.
- Zostaw nas samych. - Na ten prosty komunikat Reiji po prostu wstał, ukłonił się i wyszedł. To pewnie dlatego Naoto tutaj się nie pojawił. Bo i tak zostałby od razu wyproszony. Kobieta chciała porozmawiać z Akirą na osobności. Usiadła więc po drugiej stronie biurka i zaczęła rozmowę.
- Witaj. Nazywam się Junko i jestem Kogo rodu Yamanaka. Tamta dwójka, którą spotkałeś wcześniej to członkowie mojego zespołu. A Ty jak się nazywasz?
Tutaj dała Akirze czas na przemyślenia związane z całą tą pochrzanioną sytuacją i oczywiście na odpowiedź. Traktowała go jak zwyczajnego dzieciaka. Nie mówiła do niego zmuszającym do posłuchu głosem i próbowała osiągnąć swoje cele - nie ważne jakie by one nie były - póki co drogą pokojową. Była też kapitanem jednego z oddziałów, a przynajmniej taki wniosek mógł wysnuć Akira. Ale czego dokładnie od niego chcieli? Czym zajmował się oddział Junko? Gdy tylko Akira się przedstawił, Junko kontynuowała:
- Jak wiesz, szukamy Twojego ojca. W niczym nam nie zawinił, więc nie musisz się bać o jego życie i zdrowie.
Na pewno zdawała sobie sprawę z tego co czuje Akira. Dwóch mężczyzn szuka jego ojca, a potem zwyczajnie Akirę porywają niemalże. Mogło to wywołać w chłopaku naprawdę duży atak stresu i szoku. Próbowała go uspokoić. A fakt, że ojcu nic nie grozi na pewno w tym pomoże. Ale czy to do końca była prawda? Może kłamała?
- Zapewne zdajesz sobie sprawę z faktu, że jesteśmy w stanie wojny z klanem Hyuuga. A wojen nie zwycięża się samą siłą. Jeśli walczy dwóch wojowników i mają tą samą siłę, to przegra ten, który ma słabszą kondycję. Kondycją każdego rodu jest jego siła gospodarcza i ekonomia. Posiadanie wystarczająco dużego budżetu i zapasów, by kontynuować przedłużające się walki. Jako syn bardzo znanego kupca, musisz sobie zdawać sprawę z tego co oznacza zwycięstwo ekonomiczne, prawda? Dlatego nie będę ukrywała prawdy i powiem prosto z mostu. Potrzebujemy pomocy Twojego ojca. Chcemy, by wyjawił nam pewne informacje gospodarcze dotyczące prowincji Kyuzo, a także skontaktował nas ze swoimi przyjaciółmi - kupcami - byśmy mogli czerpać tą wiedzę z wielu źródeł. Tak więc zapytam raz i oczekuję szczegółowej informacji. Gdzie Twój ojciec się udał? Nie zamierzam rozsyłać swoich ludzi po całym globie i szukać jakiegoś kupca.
Ostatnie zdania wypowiedziane przez kobietę zabrzmiały najbardziej surowo. Postawiła jasne oczekiwania i nie życzyła sobie żadnych pokrętnych odpowiedzi. Zawsze mogła wydobyć te informacje siłą, prawda?


Kod: Zaznacz cały
[b][color=#FFFFFF]- Mowa Junko Yamanaka[/color][/b]
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 855
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie po lewej stronie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- 2 Bokkeny (znajdujące się w pochwach po prawej stronie pasa)
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: Siedziba władzy

Postprzez Akira » 4 sie 2018, o 16:23

Myśli plątały się w mojej głowie kiedy próbowałem domyślić się jak działa owo czytanie w myślach. Spróbowałem pomyśleć obraźliwie o mojej "eskorcie" i patrzyłem czy wystąpi na ich twarzy jakakolwiek reakcja, a z drugiej stronie wyjątkowo starałem się nie myśleć za wiele, gdyż nie chciałem ujawniać żadnych informacji. Droga tak więc mineła spokojnie w stanie można by rzecz mojego otępienia, gdyż zamiast rozmyślać o sprawach istotnych starałem się z topografii miasta poznać cel naszej podróży. Na początku sądziłem że ustronnym miejscem będzie jakaś ciemna ulicza czy coś w tym rodzaju, ale szybko okazało się nią być siedziba władzy. To rozwijało sporo opcji dlaczego mnie tu przyprowadzono oraz czemu mój ojciec jest poszukiwany, a że zaraz miałem się tego zapewne dowiedzieć to nie marnowałem na to więcej czasu.
Zapamiętałem imiona obu moich oprawców kiedy ci tłumaczyli się z przyczyny wizyty, a i ich stosunek do strażników jak i "jakiejś" pani Junko wyjawił mi że sami nie byli raczej wysoką rangą shinobi.
Dałem się prowadzić nie stawiając oporu, ale uważnie lustrowałem wszystko wzrokiem i byłem otwarty na wszelakie bodźce.
Ponownie nie mineło wiele i na miejsce akcji wkroczyła kunoichi przedstawiająca się jako Junko, która podobno uzyskała rangę Kogo, a to było już pokaźnym osiągnięciem, doprawdy gruba ryba jeśli mówiła prawdę. Zaczeła rozmowę spokojnie od podstawowych pytań, a ja nie widziałem powodu by nie odpowiadać jej zgodnie z prawdą, przecież ona sama już miała te dane a zapewne chciała tylko zobaczyć czy będę współpracował.
- Akira Fudo, co za pewne doskonale pani wie. Pani zespół był na tyle kompetentny by chociaż tutaj nie popełnić błędu. - uśmiechnąłem się mówiąc to, ale nie zamierzałem wprost wyjawić jakie błędy popełnił jej zespół, niech sama to z nich wyciąga.
Informacja na temat tego że mojego ojca nie czeka zagrożenie była... chciałbym powiedzieć ulgą, lecz doprawdy była mi całkowicie obojętna. Ufałem w jego umiejętności a i tej informacji nie przyjąłem jako faktu. Gdyby chciali go zabić zapewne przedstawili by informację identycznie, toteż milczałem pozostając całkowicie obojętnym i dałem jej kontynuować.
Kobieta plotła jakieś oczywistości związane z prowadzeniem wojny, oczywiście nic czego wcześniej bym nie wiedział, jednak udało jej się przekonać mnie co do względnego bezpieczeństwa mojego ojca. Oczywiście kierując się całkowicie jego "dobrem" mógłbym skłamać mówiąc że nie wiem gdzie się udał, aby ten nie zaplątał się w działania wojenne, jednak potencjalny zysk nas obu i eskorta którą by zapewne dostał mogły się okazać dużo lepszym dobrem.
- Wiem że wyruszył w drogę do Shigashi skąd potem miał przez prowincje równin wrócić do Ryuzaku. Gdzie jednak dokładnie jest teraz? Tego pani nie powiem gdyż zwyczajnie nie posiadam takiej wiedzy. Wyruszył stąd 6 dni temu załadowany towarem, więc nie porusza się zapewne zbyt szybko... - To wszystko co mogłem jej wyjawić i oczywiście co było zgodne z prawdą. Uznałem że przystanie na propozycję tej Kogo przyniesie największą korzyść wszystkim zainteresowanym. Z resztą w razie czego zawsze mogłem użyć mojej techniki i dogonić ojca w niecałą godzinę czy też dwie i wtedy spytać się go czy sam przystanie na ową propozycję.
Akira
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Saimin (Osada Rodu Yamanaka)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość