Świątynia Amaterasu

Re: Jinja

Postprzez Youmu Nanatsuki » 25 lut 2019, o 01:17

Misja rangi C - 1/30

Przy dobrej zabawie czas szybko mijał. Szczególnie, gdy dobra zabawa była dosłownie pasją, a dokładniej treningiem. Nie dość, że zabawne, przyjemne to i pożyteczne. Późne południe szybko mijało, ustępując miejsca księżycowi, który powoli rozpoczynał swoją hegemonię na niebie. Niedługą, ale pewną. Otoczenie nie miało znaczenia, a tym bardziej, gdy powoli w ramach ćwiczeń Jina zmieniało się bardziej w pobojowisko. Drzewa stały na miejscu, ale wszelkie drobne chwasty i krzewy zostały wdeptane w ziemię tworząc małą, dosyć ciasną polankę o nierównych kształtach. Może kilka metrów na kilkanaście metrów względnie wolnego terenu. Spłoszone ptaki już dawno wróciły na drzewa, przyzwyczajone do hałasu jaki wywoływał Yura. Nie zagrażał im, chociaż może ich miejsca lęgowe były w niebezpieczeństwie. W przyszłości Mori JIn miałby z tego powodu niemałe problemy, jednak czasy były trudne. Nikt nie dbał o zwierzęta. Poza Inuzuka.
Chociaż umysł i ciało młodzieńca pochłonięte było treningiem, to nie mogło zapomnieć, że jest również ninja. Szelest liści nie był nowym odgłosem, ale ten był znacznie głośniejszy i dochodził nie z koron drzew, a krzaków. Znajdowały się one około dwadzieścia pięć metrów od Yury, który stał do nich lewym bokiem. W tamtym miejscu nie stał jeden krzak, a kilka, tworząc pewien busz na wysokość półtora metra. A drzewa były w nierównej odległości. Między jednymi było nawet z dwadzieścia metrów, a między drugimi niecałe trzy metry. Leśne gęstwiny w całej swej okazałości. A jakby tego było mało, to nisko po ziemi rosło takie bluszczowate cholerstwo z malutkimi kolcami-haczykami. Może normalnego człowieka by to bolało, ale Mori Jin zahartowany treningami mógł czuć jedynie dziwne swędzenie. W miejscu jego treningu chwast był dawno już zdeptany, ale dalej roślina pokrywała ziemię. Szelest powtórzył się, a z nim poruszyły się krzaki. Mori Jin mógł wrócić do treningu, bo co go interesowały jakieś leśne dziwactwa. Mógł też zbadać sprawę. Los pozostawał w jego pokrytych odciskami dłoniach.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepsza sygnatura/avatar
 
Posty: 401
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 21:11
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Po dużej, czarnej torbie nad pośladkami - nieco na boku, rozłożony fūma shuriken na plecach, katana o czarnym wykończeniu przytroczona do lewego boku
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
Multikonta: Airen Akamori

Re: Jinja

Postprzez Yura » 21 mar 2019, o 02:21

Trening to zdrowie, trening to żyćko, trening to wszystko, czego potrzebował człowiek taki jak Yura. No i ryż, bo bez ryżu nie byłoby dobrego treningu, ale to tajemnica, która dostępna jest jedynie dla najlepiej wytrenowanych ludzi. Całe szczęście, że Jin był jednym z nich. W każdym razie chłopak faktycznie nie zwracał większej uwagi na otoczenie. Trenował tam, gdzie chciał i tam, gdzie uważał to za korzystne. W lesie, z dala od drogi, nie przeszkadzał żadnym pielgrzymom czy kapłanom w stylu Inoyu, więc mógł dać upust swojej fantazji i wyczyniać różne frykasy wygibasy, za które próbowano go ochrzanić w samej świątyni. "Próbowano", bo nawet jak wyzywano Yurę od pajaców, ten nie wiedział, że to było w zasadzie o nim. Nieświadomość równa się beztroska i to trzeba zapamiętać.Nieświadomość nie jest jednak zawsze jednoznaczna z nieostrożnością i właśnie dlatego gdy chłopak usłyszał podejrzany szelest, jego twarz od razu skierowała się w tym kierunku. Trening jednak nadal trwał, więc wszystkie wygibasy były teraz skierowane w stronę odgłosów. W końcu ciekawość wzięła jednak górę nad dyscypliną i Mori Jin beztrosko wybił się z ziemi, aby wylądować jakiś metr od źródła dźwięku, po drodze uważając na gałęzie. Może i jego głowa była pusta i twarda, ale jakoś nie uśmiechało mu się niszczenie tutejszych gałęzi. Czy spodziewał się zagrożenia? Niekoniecznie. Był w dość spokojnej okolicy, a dodatkowo ludzie tutaj byli wyjątkowo mili. W stronę krzaków ruszył raczej z myślą, że w te wszystkie pnącza mógł się zaplątać jakiś biedny i zagubiony skorpion, któremu być może będzie w stanie pomóc. A jak nie... A jak nie, to będzie go miał przynajmniej na kolację! Same plusy.
Yura
 

Re: Jinja

Postprzez Youmu Nanatsuki » 31 mar 2019, o 03:06

Misja rangi C - 3/30

Nawet ktoś tak oddany treningowi jak Mori Jin był w stanie dać się skusić zwyczajnej ciekawości. Była to siła nadzwyczajna, która działała bez wyjątku. Popychała ludzi do czynów wielkich, ale również strasznych. Potrafiła napędzać człowieka równie dobrze, jak furia. Yurę napędziła do sprawdzenia szelestu. Najpierw jedynie zbliżał się podczas treningu, ale w końcu go zaniechał i wykonał jeden zwinny skok w pobliże krzaków. Teraz, gdy była cisza, której sam nie zakłócał, był w stanie usłyszeć coś więcej, niż tylko poruszający się krzak. Stękanie. Ktoś za potrzebą? Nie, stękanie było przeplatane cichymi jękami bólu oraz odgłosami poważnego wysiłku, by poruszyć swoje ciało. Ktoś się czołgał, a właściwie... raczkował? Przez gałęzie widać było coraz więcej tajemniczej postaci, która okazała się być mężczyzną. Dosyć szczupłym, zdecydowanie nie tak wysportowanym jak sam Mori Jin. Brązowe włosy musiały sięgać nieznajomemu do barków, gdyż aktualnie skutecznie zasłaniały całą twarz. Wysunął się dalej z krzaków, opierając lewym barkiem o pień drzewa i napierając na niego podnosił się. Teraz dopiero Yura mógł dostrzec, że w prawej części klatki piersiowej mężczyzny tkwi bełt. Błękitne, luźne kimono było nasączone krwią, ale nawet posoka nie odbierała materiałowi drogiego, wykwintnego wyglądu. To nie był strój, na który mógł pozwolić sobie pierwszy lepszy mieszkaniec prowincji i nawet niewprawne oko Yury byłoby w stanie to określić. Włosy rannego przykleiły się do twarzy, a on swoją zakrwawioną dłonią starał się je odgarnąć. Zgarnął tylko większy kosmyk, odsłaniając prawy profil, gdyż nagle drgnął, gdy dostrzegł nogi. Patrzył w ziemię, zatem dopiero po chwili ujrzał, że na tych umięśnionych nogach stoi zgrabny młodzieniec. Prawą ręką chwycił się za bełt, jakby przytrzymując go, by się nie wykrwawić. Drżał, wyglądał na wycieńczonego, ale zdeterminowanego walczyć z cierpieniem. Jakby się czegoś bał. Albo o coś.
- Nie... nie pozwól jej znaleźć... - miał zachrypnięty głos, mówił z wielkim trudem, a nim dokończył, to się rozkasłał. Zasłonił usta lewą dłonią, która szybko chwyciła się znów pnia drzewa, rozmazując na korze krew. Wykasłaną krew. - Ona nie może znaleźć Kyoko. - wycedził przez zęby i jęknął z bólu. Mówienie musiało być dla niego bolesne tak samo jak oddychanie. Każdy ruch klatką piersiową tylko pogarszał ranę, a medyków w pobliżu nie było. Mori Jin zapewne nawet nie wiedział jak taką ranę zrobić, a co dopiero jak ją opatrzyć. Czas uciekał przez palce. Wyglądało na to, że mężczyzna niedługo zwyczajnie straci przytomność. Tylko o co mu chodziło? I co mu się właściwie stało? I jaki to jest problem Yury?


EDIT: Yura z/t - przenosimy się do właściwszego tematu, bo akcja dzieje się poza Jinja i to sporo. pyk :>.
Tam odpisz i daj mi znać.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepsza sygnatura/avatar
 
Posty: 401
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 21:11
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Po dużej, czarnej torbie nad pośladkami - nieco na boku, rozłożony fūma shuriken na plecach, katana o czarnym wykończeniu przytroczona do lewego boku
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
Multikonta: Airen Akamori

Re: Jinja

Postprzez Inoyū » 20 kwi 2019, o 23:24

Tego dnia, dla odmiany, świątynia była nieczynna.
A nieczynna była dlatego, że Inoyū postanowiła wyłuskać te najostatniejsze, niemal nieistniejące reszteczki motywacji, by wykonać na terenie chramu gruntowne porządki, które to powinna zrobić już dobre kilka miesięcy temu, ale – wiadomo, jak to bywa z porządkami – zawsze był jakiś powód, który odsuwałby w czasie przywrócenie ładu rozpadającej się kapliczce. A to liczne tłumy wiernych zbierających się z okazji mniejszego lub nieco większego święta, a to jakieś przyjemne zlecenie, którego – ze względu na całkiem atrakcyjne wynagrodzenie - wykonania nie sposób odmówić, a to znowu chęć poleżenia bezczynnie na zimnej posadzce, gapiąc się otępiale w sufit. Ciągle coś, ciągle coś. Tyle wymówek, tyle usprawiedliwień.
Na świecie istniała jednak osoba, która tych jakże kreatywnych wymówek Yamanaki nawet nie chciała słuchać, a była nią... jej własna rodzicielka. Kochana mamusia, złota kobieta, ale także wymagająca szefowa. Kto jak kto, ale Inoyū doskonale wiedziała, dlaczego prowadzenie rodzinnego biznesu tak często okupione jest licznymi zgrzytami i dystansem, który z czasem wkrada się pomiędzy członków familii.
Niby nie wiedziała, czy jej rodzice mają zamiar wrócić w swoje rodzinne strony akurat teraz, ale z drugiej strony nie mieliby na to odpowiedniejszego momentu; wojna już dawno się skończyła, sytuacja na froncie stopniowo zaczęła się uspokajać, a wszyscy zaangażowani w konflikt powracali do swoich rodzin, udając się na zasłużony spoczynek. Jeżeli nie dziś, to jutro. Jeżeli nie jutro, to na dniach. Była tego na tyle pewna, na ile pewna może być osoba, która w całości ufa swojej intuicji.
Zmaterializowała się przed świątynią już z samego ranka; w końcu w planach nie miała jedynie pobieżnego oprzątnięcia chramu, ale także dość czasochłonną naprawę zniszczeń wyrządzonych przez kilka plag, które zdążyły przejść przez ten święty przybytek. Zakupiła wszystkie potrzebne materiały, ale co z tego, skoro od jakiegoś czasu służyły tylko do zbierania kurzu gdzieś na tyłach jinji. Jeśli chodzi stricte o lenistwo, to chyba jednak nikt nie może z nią konkurować - nawet Shi, która do tego nieróbstwa niby ma genetyczne predyspozycje. Jakież to głupie. Pewnie wymyślili sobie to tylko po to, by móc usprawiedliwiać niezrobienie czegoś, czego nie chcą robić. Poczuła delikatnie ukłucie zazdrości.
Otrząsnęła się z tego przyjemnego stanu zamyślenia dopiero w momencie, gdy kolejny raz została zmuszona do wytłumaczenia jakiemuś spragnionemu modlitwy wiernemu, że niestety, ale dzisiaj będzie musiał znaleźć sobie inne miejsce do wypełnienia swoich religijnych potrzeb. Westchnąwszy cierpiętniczo chwyciła wreszcie za miotłę. Zaczęła zamiatać. I zamiatać. I, cholera jasna, zamiatać. Upływ czasu całkowicie umknął jej uwadze, którą to w całości skupiła na doprowadzaniu świątyni do stanu idealnego.
Och, czy to już popołudnie?
PH BANK GŁOS

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Postać porzucona
 
Posty: 470
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG/Discord: Vay#6526
Multikonta: nope

Re: Jinja

Postprzez Ichirou » 22 kwi 2019, o 14:17

Obrazek
Misja rangi D
Inoyū
1/15


To ja, Inojka się nazywam. Przepraszam i dziękuję - ja tych słów nie używam. Jestem piękna i urocza, chociaż nie mam źrenic w oczach. Jestem przecież najgorliwsza, a na pewno najuczciwsza.
Z tą gorliwością to jednak sama prawda, bo Jinja była pucowana na błysk. Może niekoniecznie bogom, ale mamusi to Inojka chciała się przypodobać. Szuru-buru, myju-myju, zmiotu-zmiotu; mimo fizycznej harówki było całkiem przyjemnie. Nikt nie niepokoił albinoski, nikt nie gadał nad uchem. Pogoda tego popołudnia była całkiem dobra, ale można było narzekać na lekką duchotę.
Porządkowym zmaganiom towarzyszyła albinosce sarenka - ta sama, która kiedyś narobiła nieco bałaganu. Tym razem nie była szczególnie skora do psot. Ot, skubała sobie jakieś krzaczki i kwiatuszki nieopodal, czasem zerknęła na wojującą z miotłą Inojkę i poruszała uroczo szpiczastymi uszkami.
W pewnym momencie sarenka poderwała łebek do góry i nasłuchiwała przez moment dźwięków nadchodzących od strony ścieżki. Parę sekund później zerwała się spłoszona i czmychnęła gdzieś w przeciwnym kierunku, alarmując tym samym kapłankę, o ile ta była w pobliżu.
Leśną dróżką nie biegł jednak łysy mściciel ani starszy pan z siekierą, tylko dziewczynka, mająca dziesięć, maksymalnie dwanaście lat. Ubrana była w sukienkę z falbankami w jakiejś fikuśne wzorki w księżyce i gwiazdy, a jasnozłote włosy splecione miała w warkocz.
- Pani Inoyuuuuuuu! - piskliwe wołanie dziewczynki zaburzyło spokój świątyni. Młodziutka pannica powtórzyła ten specyficzny okrzyk jeszcze parę razy, aż dobiegła do samej Jinji i zlokalizowała poszukiwaną kapłankę.
- Babunia Saika panią poczebuje! Uzuki nam się rozcholowała i babunia nie ma medium!! Babunia Saika bardzo plosi! Dzisiaj wieczolem babunia ma seanse! Niech pani Inoyu pszyjdzie! Babunia mówiła, że zapłaci! - krzyczała dalej, najprawdopodobniej łapiąc pod koniec Inojkę za rękaw, by zaciągnąć ją siłą do swojej babuni.
W całym tym zamieszaniu Yamanaka mogła potrzebować chwili, aby skojarzyć pewne imiona, ale prędzej czy później wszystko powinno stać się jasne. Saika była staruszką, ale najczęściej ludzie nazywali ją ropuchą lub po prostu wiedźmą. Znała się całkiem dobrze z matką albinoski, bo choć eksplorowała nieco inne zakątki duchowości niż czcigodna kapłanka, to jej wiedza szczególnie w zakresie zielarstwa i alchemii była nieoceniona.
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3258
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Jinja

Postprzez Inoyū » 23 kwi 2019, o 18:04

Nienawidziła pracować. Nie potrafiła być produktywna częściej niż zawrotna liczba jakichś dwóch razy w miesiącu i, chociaż jeszcze podczas oprzątania świątyni obiecywała sobie, że powróci do niej również nazajutrz, by dokończyć wszystko to, co z taką zawziętością ignorowała dzisiaj, to podświadomie wiedziała, że nic takiego nie dojdzie do skutku. Obudzi się wczesnym rankiem w swoich wygrzanych pierzynkach i uzna, że jednak wszystko zostało już doprowadzone do stanu na tyle wystarczającego, że nie kiwnie paluszkiem najpewniej aż do następnej jesieni. Chyba, że mama ją pogoni. To wtedy wcześniej.
Odetchnęła ciężko, gdy mogła w końcu wyprostować swój znękany wielogodzinnym przebywaniem w głębokim skłonie grzbiet, po czym ułożyła dłonie na lędźwiach, by zacząć je intensywnie rozmasowywać niczym jakaś zapracowana starowinka, którą, niestety, się czuła. Niby taka z niej kunoichi, a kręgosłup strzyka aż niemiło. No nie służy jej praca. Zdecydowanie nie służy.
Omiotła spojrzeniem najbliższą okolicę, chcąc skontrolować aktualną prezencję chramu po jej wnikliwych porządkach, jednak, zamiast skoncentrować się na doszukiwaniu ewentualnych niedoskonałości, jej ślepia zatrzymały się na niespodziewanym gościu, który postanowił odwiedzić te tereny po raz kolejny.
To znowu ty? — szepnęła ostrożnie, wykonując kilka niepewnych kroków w stronę sarenki. Przykucnęła powoli, co rusz sprawdzając, czy jej ruchy przypadkiem nie płoszą tego lękliwego zwierza. Sarna wydawała się dzisiaj dość spokojna - jakaż to szkoda, że nie mogła utrzymać tego spokoju ostatnim razem! Rozejrzała się wokół siebie z cieniem paniki, ale także i gotowością do błyskawicznego sprzątnięcia z jej zasięgu wszelkich - nad wyraz delikatnych - waz i figurek, które roztrzaskały się na drobne kawałeczki wraz z jej nie tak dawną wizytą. Interwencja Yamanaki nie była jednak potrzebna; sarenka, na szczęście, znajdowała się w bezpiecznej odległości od wszystkich precjozów, więc ze spokojną głową mogła oddać się podziwianiu sarenkowemu, jakże słodkiemu, obliczu. Z trudem opanowała chęć pogłaskania jej po tym łebku. I po grzbiecie, ojej, ile ma kropek. Jakie to słodkie. Ogarnij się, Inoyū, to dzikie zwierzę i nie można go dotykać.
Sarenka, tak samo jak poprzednio, zaalarmowała kapłankę o zbliżającym się niebezpieczeństwie swoim rychłym zniknięciem w leśnych gęstwinach. Niebezpieczeństwo okazało się być rozwrzeszczaną dziewczynką, która z jakiegoś powodu znała jej imię i nie miała zamiaru powstrzymywać się przed oznajmianiem o tym całemu światu. Cholera, jej wrzaski pewnie było słychać aż w samym Saimin!
Ciszej. Bądź ciszej — wysyczała przez zaciśnięte zęby, przykładając nerwowo palec do ust. Te dzisiejsze dzieciaki jakieś takie rozbestwione, niepoukładane. Nie dość, że nie szanują starszych, to jeszcze nie szanują bogów! A jak powszechnie wiadomo - w domu istot najwyższych nie mówi się głośniej niż półszeptem. Bo to nieładnie.
Przykro mi, ale dzisiaj-... — zaczęła już nieco spokojniej, jednak urwała wpół słowa, gdy dziewuszka wymówiła imię tajemniczej babuszki. Uniosła brew ku górze, starając się zrozumieć cokolwiek z chaotycznego bablania wyraźnie podekscytowanej swoją misją dziewczynki — Sa-Saika? — zawtórowała, zawieszając zmieszane spojrzenie na jej zaczerwienionej od emocji twarzyczce. Chociaż pod adresem starowinki padały różne niezbyt przyjemne epitety, albinoska zawsze darzyła ją pewnego rodzaju szacunkiem. Nie było jej dane, niestety, widzieć ją zbyt często; zwykle to jej matka wybierała się z wizytą do tej starszej kobiety, by zaoszczędzić jej trudów wleczenia się do domostwa państwa Yamanaka.
Dobrze, już dobrze! No idę przecież! Zostaw, bo pognieciesz — burknęła surowo, powoli uwalniając tkaninę swojego odzienia spomiędzy jej dziecięcych palców. Nie potrzebowała większej zachęty. Sama informacja o tym, że mogłaby być Saice w jakiś sposób potrzebna sprawiała, że jej kredowoblade lico rozpłomieniło się w równym stopniu, co policzki podekscytowanego dziecka.
Pełna obaw ruszyła w stronę wskazaną przez dziewczynkę.

z/t
PH BANK GŁOS

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Postać porzucona
 
Posty: 470
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG/Discord: Vay#6526
Multikonta: nope

Re: Jinja

Postprzez Ichirou » 24 kwi 2019, o 22:55

Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3258
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Jinja

Postprzez Yura » 29 lip 2019, o 17:22

Jureczek jakoś nigdy nie lubił szpitali. Atmosfera w środku kompletnie nie pasowała do jego charakteru. Wszyscy byli tam jacyś chorowici, słabi i pozbawieni życia. Niby po to zbudowano właśnie to miejsce, ale nadal nie był to budynek, w którym chciałby świadomie przebywać na dłużej i właśnie dlatego cieszył się, że lekarze obeszli się z nim tak łagodnie. Nie musiał przebywać pod obserwacją, spędzać w placówce nie wiadomo ile dni. Po prostu go zaszyli, opatrzyli i wypuścili, czyli tak, jak powinno być zawsze. Jego ciało wyleczy się przecież dalej samo.
Zanim jednak mogło dojść do regeneracji, przed młodym chłopakiem stało kolejne zadanie. Okazało się, że Jureczek miał problemy nie tylko z podziurawionym, ale także z zanikami pamięci. Najwyraźniej ciągłe obrażenia i treningi sprawiły, że jego mózg nie jest w najlepszej kondycji. Jak inaczej wyjaśnić takie zapominalstwo? Nie da się! A że Mori Jin u lekarzy przebywał ciężko, to sądził, że może sobie już sam postawić całkiem trafną diagnozę. Zapisał sobie więc na karteczce co ma zrobić, gdyby w trakcie podróży znowu o tym zapomniał i udał się do centrum miasta. Tam musiał złożyć zamówienie na coś specjalnego. Nie mógł tak po prostu po takim czasie odkupić zwykłego kota. Przecież to byłoby zwyczajnie lekceważące. Właśnie dlatego Jureczek zaczął rozglądać się za czymś, co sprawi, że zarówno rodzice Inoyu, jak i sama Inoyu nie będą wiedzieli co powiedzieć.
- Hm... A nie macie może czegoś większego? - zapytał sprzedawcę, uważnie przeglądając sklepowy asortyment - Nie, nie. To też za małe. Coś większego. Takiego wie pan... Tak dużego! - w tym miejscu zwyczajnie pokazał rękoma o jakim rozmiarze figurki mówi, na co sprzedawca przetarł tylko oczy ze zdumienia. Przez kilka kolejnych minut Yura musiał przekonywać, że faktycznie chce zrobić ten zakup i nie żartuje. Skończyło się na tym, że chłopak wpłacił całość ceny zanim jeszcze otrzymał towar. Po ten mógł zgłosić się dopiero po tygodniu, co też zrobił.I w ten właśnie oto prosty sposób docieramy do teraźniejszej chwili. Kiedy ostatnim razem Mori Jin przemierzał ścieżkę prowadzącą do jinjy, ta wydawała mu się zwyczajnie szersza. Spokojnie mógł chodzić zygzakiem. A teraz? Nie wiedział czy to zasługa jego prezentu czy też tutejsze drzewa rozrastają się w niesamowicie szybkim tempie. W każdym razie dzielny chłopaczyna dawał sobie rade. Od czasu do czasu zahaczał do gałęzie, ale za każdym razem naprawdę uważał na to, żeby nie uszkodzić swojego małego prezenciku. Zresztą to nie gałęzie sprawiły mu największy problem! Jego największym przeciwnikiem była brama do świątyni. Kto wpadł na pomysł, żeby była aż tak niska? Jureczek rozumiał, że ludzie zazwyczaj nie są wysocy, ale żeby nikt nie pomyślał o tym, że ktoś będzie chciał wnieść tutaj posążek kota? Nie ma jednak takiej przeszkody, której nie da się pokonać, więc po chwili główkowania Jin po prostu wniósł posążek równolegle do ziemi i voila - był w środku. Teraz tylko wystarczyło znaleźć miejsce, w którym można go postawić i robota była skończona. To zadanie było jednak banalnie proste. Jureczek doskonale pamiętał w którym miejscu żonglował kotami, więc tam też właśnie odstawił swój prezent dla Inoyu. A co to takiego? Ano taki posążek. Niby normalny, nie? No właśnie nie do końca. Nie dość, że chłopak musiał użyć bram, żeby przytachać go tutaj samemu, bo wcale nie był taki lekki, to kocurek miał jedną, jedyną, malutką wadę (która dla Jureczka była akurat zaletą). Co to takiego? Ano wymiary. Chłopak z pustyni wiedział bowiem, że po tylu dniach bez naprawienia szkody glupio byłoby przychodzić z prostym, małym kotem. Mistrz nie byłby z niego dumny. I właśnie dlatego w świątyni stanął teraz kot mierzący sobie prawie trzy metry.
- Nooo! Teraz to wygląda jak prawdziwy posąg. No i da się nim spokojnie trenować! - powiedział z nieskrywaną satysfakcją, przecierając czoło z potu. Nie dość, że naprawił swój zły uczynek, to na dodatek odbył niewielki trening. Była jednak jedna rzecz, której naprawdę żałował. Musiał udać się do Midori, a chciał zobaczyć twarz Inoyu kiedy zobaczy jaki wspaniały prezent jej zrobił. To będzie musiało jednak poczekać aż Jin wróci ze swojej wyprawy. W końcu chłopak, nie zważając na wzrok zebranych wiernych, udał się w miejsce, które polecił mu tata kapłanki. Być może tam ją też znajdzie, a jeśli tak, to na pewno będzie się upierał, żeby z nią wracać. Już sobie wyobrażał ten szeroki uśmiech szczęścia, kiedy Yamanaka dostrzeże nowy nabytek świątyni. Będzie wspaniały!


z/t
Yura
 

Re: Świątynia Amaterasu

Postprzez Yamanaka Kimiko » 2 sie 2020, o 19:22

Kimiko przemierzała osadę aż kroki w końcu przywiodły ją ku progu świątyni. No pięknie, nie spodziewała się po sobie takiej religijności.
Stary budynek wyglądał zachęcająco, a kunoichi czuła się zabłąkana. Wstąpię, zapalę kadziło, wzniosę modły o Tsutomu, pomyślała. Choć powinna przeklinać go w sto diabłów, niełatwo było zrezygnować jej z brata. Ciągle zastanawiała się co robi, czy żyje i jak się miewa... choć wszyscy z rodu Yamanaka dawno go skreślili. Przecież myśl, że sprowadzi go do domu była czystą głupotą. Sam wybrał swoją drogę i musi ponieść odpowiedzialność za swoje czyny. Poza tym była zaledwie jego młodszą siostrą, nie cholernym cudotwórcą no i... miała swoje życie do przeżycia. Niemniej, nie umiała zrezygnować z Tsutomu. Ktoś musiał wierzyć w jego powrót albo go sprowadzić. Ktoś musiał przerwać to szaleństwo, ktoś musiał odzyskać chlubę jej rodziny. Czy to czas aby wyruszyć w drogę?
Czy kiedykolwiek zbierze się na odwagę, by w nią wyruszyć?
Otarłszy łzę spływającą po policzku, przegryzła wargę. Musnęła włosy w kolorze słomy, zawinęła jedno pasmo na palec. Była sama, jak zawsze była sama lecz dziś ta samotność jej ciążyła. Potrzebowała jakiegoś celu, zadania, które odciągnęłoby czarne myśli spod jej powiek. Westchnęła. Chyba wraz z wiekiem robiła się coraz to bardziej sentymentalna.
Obrazek
誰も信じない。

Bank | * | PH
Avatar użytkownika

Yamanaka Kimiko
 
Posty: 137
Dołączył(a): 30 lip 2020, o 14:45
Lokalizacja: Saimin
Wiek postaci: 23
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Długie, proste blond włosy. Średni wzrost, atletyczna postura. Karminowe usta i orzechowe oczy. Ubrana w prosty, szary strój przepasany czarnym pasem. Opatulona płaszczem w kolorze khaki, na którym złotą nicią wyszyto rodowy emblem.
Widoczny ekwipunek: Torba na narzędzia ninja przytwierdzona do czarnego pasa.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=147908#p147700
GG/Discord: mereeedith#8073

Re: Świątynia Amaterasu

Postprzez Takashi » 2 sie 2020, o 20:07

Misja rangi D
Kimiko Yamanaka

"Dwa w jednym"
1/15


Piękne letnie przedpołudnie, promienie słońca, delikatny powiew wiatru, szelest liści - wszystko to tworzyło melodię na tyle piękną, że można było się w niej zatracić. Szczególnie podczas przebywania przy świątyni, a nawet w jej środku, jej urok oraz klimat budowały w człowieku emocje wręcz nie do opisania, a szczególny wpływ mają na ludzi wrażliwych, takich, jak Kimiko. Dziewczyna znalazła się akurat w tym miejscu i chociaż niepewnym jest, czy trafiła tam specjalnie, czy po prostu szła, gdzie ją nogi niosły, to jednak postanowiła wejść do środka i pomodlić się za brata. Wspomniany wcześniej klimat dał się jej we znaki, o czym świadczyła chociażby łza, która spłynęła po jej policzku, pozostawiając na nim nieskazitelną smugę. Często nie dawała po sobie tego poznać, ale w tym miejscu, w tych okolicznościach, po prostu musiała dać upust emocjom.
Niedługo po niej w pobliżu świątyni zjawiły się trzy kobiety, które były może dwa razy starsze od niej, ale z pewnością nie wyglądały na kunoichi, były raczej prostymi kobietami. Niosły ze sobą wiadra, szczoty i gąbki, jedna ciągnęła nawet specjalny drewniany wózek, w którym znajdowały się specjalne środki czystości. Początkowo nie każdy z tych szczegółów było widać, ale im bliżej były, tym bardziej zwracały sobą uwagę młodej Yamanaki. To nie tak, że zachęcały ją do zwrócenia na siebie uwagi, po prostu ich wizerunek znacząco odbiegał od tego, co do tej pory dziewczyna widziała przy świątyni, tak, jakby w jednej chwili zakłóciły harmonię tego miejsca, choć tak naprawdę nie miały żadnych złych intencji. Panie rozmawiały między sobą, nie miały złych humorów, ale nie dokazywały też specjalnie, można powiedzieć, że ich nastroje były zupełnie zwyczajne. Gdy już znalazły się bliżej budowli, wszystkie zwróciły swój wzrok na Kimiko, dziwiąc się przy tym.
-Dzień dobry, pani do pomocy? - zwróciła się jedna, obdarzając przy tym młodą szczerym, ciepłym uśmiechem.
Pozostałe dwie czekały na odpowiedź wpatrzone w ninję, jak w obrazek. Kto wie, o co im chodziło? W zasadzie ubiór bohaterki nie świadczył o wykonywanej przez nią profesji, one same prawdopodobnie były sprzątaczkami, natomiast dla nich ninja to ktoś ubrany w specjalny strój z odstającymi mieczami i specjalnymi pokrowcami na broń, u dziewczyny nie było tego w zasadzie widać. Może właśnie dlatego wzięły ją za jedną z nowych osób do sprzątania i myślały, że akurat w dniu dzisiejszym dostaną wsparcie?
Mowa | Krzyk | Myśl | Szept

~ Voice ~

♫ Theme ♫

Punkty Historii || Bank
Avatar użytkownika

Takashi
 
Posty: 305
Dołączył(a): 2 mar 2019, o 15:02
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: wysoki na około 176 cm młodzieniec | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemne spodnie, koszulkę z siatki i krótką, szarą, kurteczkę, a na to kamizelka shinobi
Widoczny ekwipunek: kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi
Link do KP: viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124

Re: Świątynia Amaterasu

Postprzez Yamanaka Kimiko » 2 sie 2020, o 20:32

Już miała wychodzić ze świątyni gdy coś, a raczej ktoś przyciągnął jej uwagę. Usłyszała kroki trzech osób, które najwyraźniej postanowiły zakłócić jej samotność. Ostrożna Yamanaka wpierw wciągnęła gwałtownie powietrze - jej płuca przepełnił czysty aromat świeżego powietrza. Odwróciła się nienaturalnie szybko, zupełnie zbita z pantałyku po to, by zobaczyć... dwie, nie trzy poczciwe kobiety.
Na pierwszy rzut oka nie wyglądały na kunoichi, raczej na proste chłopki. Umorusane ręce, zmęczone twarze, zgarbione postury. Jednak, kto wie kogo licho niesie? Kimiko zmarszczyła brwi, gdy je zobaczyła. Ciche rozmowy, które między sobą prowadziły skomentowała pogardliwym prychnięciem. A potem poczuła smutek, który gwałtownie uderzył w jej serce. Czasami chciałaby urodzić się jako osoba niższego stanu, nie mieć na swoim sumieniu życia matki, nie być córką zamordowanego polityka. Nikt jednak nie obiecywał, że życie kiedykolwiek będzie proste. Na pewno nie jej.
Na ich twarzach ujrzała zdziwienie, nie mniejsze niż to, które zapewne wymalowane było na jej licu. Otarła bezwiednie policzek, pozbywając się niechcianej łzy po czym zmarszczyła nos. Coś jej nie pasowało, to znaczy... nie tak wyobrażała sobie osoby zajmujące się podobnymi przybytkami. Nie wyglądały, jakby powinny tu przynależeć, choć kto wie? Czy to do niej należało wydawanie podobnych wyroków. Nieufna na co dzień Kimiko trzymała należyty dystans od spotkanych kobiet. Natomiast na ich propozycję zareagowała wybuchem krótkiego, pełnego pogardy śmiechu.
- Ja... - zaczęła pewnie, dumnie, pysznie patrząc na kobiety z wyższością. A potem zwątpiła. W końcu była w świętym miejscu. Przed chwilą wznosiła modły do Amaterasu w intencji brata. I pal licho, że na co dzień nie była tak religijna jak kiedyś. Rozpaczliwie potrzebowała jakiekolwiek znaku, obecności siły wyższej w swoim życiu, nadania mu sensu. Nikogo innego nie było w pobliżu, czy spadnie z jej głowy korona jeśli chwyci za miotłę i pozamiata ku chwale swojego bóstwa?
- Ja... przyszłam się tu pomodlić. - dokończyła po dłuższej chwili, opierając ręce o biodra - I to chyba zależy, na czym ów pomoc miałaby polegać - dodała, z miną niewiniątka, które nie wie o co się ją prosi. Wyprostowała się z dumą, czując w sercu zwątpienie. Pycha i ambicja okazały się większe niż przyzwoitość i przekora.
Obrazek
誰も信じない。

Bank | * | PH
Avatar użytkownika

Yamanaka Kimiko
 
Posty: 137
Dołączył(a): 30 lip 2020, o 14:45
Lokalizacja: Saimin
Wiek postaci: 23
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Długie, proste blond włosy. Średni wzrost, atletyczna postura. Karminowe usta i orzechowe oczy. Ubrana w prosty, szary strój przepasany czarnym pasem. Opatulona płaszczem w kolorze khaki, na którym złotą nicią wyszyto rodowy emblem.
Widoczny ekwipunek: Torba na narzędzia ninja przytwierdzona do czarnego pasa.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=147908#p147700
GG/Discord: mereeedith#8073

Re: Świątynia Amaterasu

Postprzez Takashi » 2 sie 2020, o 21:03

Misja rangi D
Kimiko Yamanaka

"Dwa w jednym"
3/15


Kobiety wcale nie wyczuwały prawdziwych intencji Kimiko, nawet nie wiedziały, że dziewczyna skrywa w swoim wnętrzu taką dozę pychy oraz arogancji. Można powiedzieć, że to kwestia ich wychowania, najzwyczajniej w świecie nie przyszło im kiedykolwiek obcować z tego typu wartościami, tutaj liczyła się w zasadzie tylko praca i prostota, a nie wyrachowane zagadnienia. Naturalnym jest, że dla kobiet ich pokroju liczą się przede wszystkim wartości takie jak: rodzina, dzieci, pieniądze, dom, wszystko inne to podrzędne aspekty życia, które wcale nie mają tak dużego znaczenia, a w tym konkretnym przypadku chodziło o pieniądze, które były wynagrodzeniem za pracę.
-Szef wspominał, że jakaś nowa koleżanka przychodzi do pracy, ale nie mówił, kiedy dokładnie. - stwierdziła jedna z nich.
-Jesteśmy nikim innym, jak sprzątaczkami, zajmujemy się codziennie sprzątaniem świątyni. Z reguły przychodzimy rano, ale ostatnimi czasy szef zmienił godziny pracy na przedpołudniowe. - wyjaśniła druga, teraz potwierdził się cel ich obecności w tym miejscu.
-Wszystko dlatego, że mamy więcej pracy, poza tym szef liczy na to, że zmiana godzin pracy co jakiś czas umożliwi złapanie zwyrodnialca, który niszczy naszą świątynie. O, proszę. - mówiła trzecia, by na koniec wskazać palcem na boczną ścianę budynku.
Dopiero teraz Yamanaka była w stanie dostrzec, że elewacja świątyni i ściany w niektórych miejscach są najzwyczajniej w świecie zdezelowane przez dziwne malunki. Zwykła farba, którą można bez problemu usunąć, ale mimo wszystko - bezczeszczenie punktu religijnego nie było czymś godnym pochwały, tego typu zachowania powinno się karać. Może właśnie dlatego szef spółki sprzątającej postanowił wprowadzić zmianę godzin pracy, to trzymałoby się kupy, tylko skąd pewność, że to coś da?
-Nie narzekamy, że doszło nam trochę roboty, w końcu to dodatkowe pieniądze. Do tej pory myłyśmy wszystko w środku, zamiatałyśmy i myłyśmy podłogę, a na zewnątrz grabiłyśmy liście, teraz dodatkowo musimy myć ściany na zewnątrz z tych wszystkich malunków. Niby nic takiego, ale to świątynia, w której codziennie się modlimy. - dodała jeszcze.
-Jeśli chcesz pomóc, bierz sprzęt i daj znać, co będziesz robić, szef z pewnością zapłaci. Możesz się jeszcze zastanowić. - głos jeszcze raz zabrała pierwsza.
Mowa | Krzyk | Myśl | Szept

~ Voice ~

♫ Theme ♫

Punkty Historii || Bank
Avatar użytkownika

Takashi
 
Posty: 305
Dołączył(a): 2 mar 2019, o 15:02
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: wysoki na około 176 cm młodzieniec | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemne spodnie, koszulkę z siatki i krótką, szarą, kurteczkę, a na to kamizelka shinobi
Widoczny ekwipunek: kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi
Link do KP: viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124

Re: Świątynia Amaterasu

Postprzez Yamanaka Kimiko » 2 sie 2020, o 21:41

- Muszę was rozczarować, drogie panie, nie jestem waszą nową koleżanką - Kimiko mimowolnie uśmiechnęła się na myśl o takim obrocie wydarzeń - a co gdyby była? Nie wyobrażała sobie prostego życia, a w jej przypadku nawet zaślubiny były skomplikowaną kwestią. Choć teraz, gdy zginął jej ojciec o ślubie może sobie pomarzyć. Może tak i lepiej, nie chciałaby by któryś z jej wujów zainteresował się tym tematem. Nie bez powodu wybrała drogę życia jako ninja.
Przysłuchiwała się z uwagą każdej z sprzątaczki, które co prawda nie zaskarbiły jej zaufania ale z jakiegoś powodu wzbudziły sympatię. Po wysłuchaniu trzeciej z nich, skierowała swe spojrzenie na ścianę budynku i rzeczywiście - była ona zamazana licznymi napisami. Kimiko spojrzała ostrzej na trzy kobiety, po czym bez słowa wyjaśnienia podeszła do malunków. Co za bezczelność, co za brak poszanowania. Wychowana w Soso, bardzo ceniła zarówno tradycję, jak i religię. Choć nie należała do osób nad wyraz pobożnych takie zachowanie było karygodne... dosłownie.
Mimo tego, że jej zadarty nos był dziś uniesiony nad wyraz wysoko zrobiło jej się żal poczciwych kobietek. Musieć spędzać popołudnia na zmazywaniu bohomazów jakichś wandali. Była pewna, sądząc po ich aparycji, że miały mężów do wykarmienia i wrzeszczące dzieciaki do opieki. Szkoda marnować swój... cenny czas całymi dniami na tak trywialną czynność jak sprzątanie, nawet jeśli ci za to płacą.
- Poczciwe panie - zaczęła ze sztucznym uśmiechem wymalowanym na twarzy - Umówimy się tak. Pomogę wam posprzątać te bohomazy nie dlatego, że prosicie ale ku chwale wielkiej Amaterasu - i pomyślności moich modłów, rzecz jasna. - A potem zabierzecie mnie do swojego szefa. Nie godzi się, by ktoś bezcześcił to święte miejsce. Co wy na to, bym spróbowała zapolować na tego waszego artystę? - spytała z groźnym błyskiem w oku, który jasno zasugerował, że mają do czynienia z kimś lubującym się w niepotrzebnej przemocy.
Obrazek
誰も信じない。

Bank | * | PH
Avatar użytkownika

Yamanaka Kimiko
 
Posty: 137
Dołączył(a): 30 lip 2020, o 14:45
Lokalizacja: Saimin
Wiek postaci: 23
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Długie, proste blond włosy. Średni wzrost, atletyczna postura. Karminowe usta i orzechowe oczy. Ubrana w prosty, szary strój przepasany czarnym pasem. Opatulona płaszczem w kolorze khaki, na którym złotą nicią wyszyto rodowy emblem.
Widoczny ekwipunek: Torba na narzędzia ninja przytwierdzona do czarnego pasa.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=147908#p147700
GG/Discord: mereeedith#8073

Re: Świątynia Amaterasu

Postprzez Takashi » 2 sie 2020, o 22:42

Misja rangi D
Kimiko Yamanaka

"Dwa w jednym"
5/15


Słowa Kimiko zasmuciły kobiety do takiego stopnia, że na chwilę przestały się uśmiechać. Liczyły na to, że będą miały dodatkowe ręce do pracy i szybciej uwiną się z zadaniem, dzięki czemu będą mogły wcześniej wrócić do domu, do mężów i dzieci. Okazało się jednak, że to nie ona była tą, o której szef mówił, po prostu zbieg okoliczności spowodował, że znalazła się w tym miejscu akurat o tej konkretnej porze. No ale mniejsza, nawet mimo tego dziewczyna zadeklarowała swoją pomoc, dając przy tym kobietom kilka warunków, atmosfera znów zmieniła się w jednej chwili, tym razem na pogodną i radosną.
-Jestem Nanami. - przywitała się pierwsza, podnosząc rękę do góry.
-A ja Togane. - druga już chwytała ścierkę oraz odpowiedni detergent.
-Sonoki, miło mi cię poznać. - odrzekła trzecia, obdarzając przy tym młodą szczerym uśmiechem.
-Zazwyczaj Togane myje wszystko w środku i zajmuje się czystością okien. Ja zmiatam podłogę, a Sonoki ją myje, ale ostatnio Sonoki zajmuje się zarówno zamiataniem, jak i myciem podłogi, a ja czyszczę ściany z tych malunków, może dzisiaj ty się tym zajmiesz? Weź to, czego potrzebujesz i działaj. - Nanami widać była tą, która przewodziła całej grupie.
Pozostałe dwie od razu zajęły się robotą, a ta jedna jeszcze na chwilę została z Yamanaką, by wytłumaczyć jej, czym najlepiej zmywać farbę i którego sprzętu używać do danej powierzchni. Jej instrukcje wcale nie były skomplikowane, chociaż kunoichi mogła się bardzo zdziwić, bo praca sprzątaczki wcale nie wyglądała na tak prostą, jak by mogła sobie pomyśleć. Teraz tak naprawdę miała okazję spróbować tego na własnej skórze, a ta z pewnością mogłaby ucierpieć, gdyby nie rękawiczki, które również były na wyposażeniu.
-Jeśli o szefa chodzi, jest teraz nieosiągalny, jest w podróży i ma nam zapłacić po powrocie, ale i tak nie płaci nam za dniówki, z reguły dostajemy wypłatę raz w tygodniu. - dopiero po wypowiedzeniu swoich słów zrozumiała, że mogła brzmieć jak oszustka. -Ale spokojnie, tobie zapłacę ja ze swoich pieniędzy, jak ze wszystkim się uwiniemy. Szef potem odda mi twoją część wypłaty, już kiedyś tak z dziewczynami pracowaliśmy, jak któraś nie mogła przyjść do pracy, akurat dogadujemy się z nim świetnie i w sprawach wynagrodzenia nigdy nie było problemów. - tłumaczyła. -A jeśli chcesz złapać osobę odpowiedzialną za te wybryki, powinnaś poczekać do wieczora. My przychodzimy tu codziennie, a malowidła pojawiają się średnio co drugi dzień. Wczoraj ich nie było, czyli pewnie dzisiaj ktoś tu znów przyjdzie. Nam nawet nie przyszło do głowy zapolować tak, jak mówisz, boimy się o własne życie, a mamy rodziny w domu. Wiadomo, w jakich czasach żyjemy. Jeśli jesteś na tyle odważna... nie boisz się?
Mowa | Krzyk | Myśl | Szept

~ Voice ~

♫ Theme ♫

Punkty Historii || Bank
Avatar użytkownika

Takashi
 
Posty: 305
Dołączył(a): 2 mar 2019, o 15:02
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: wysoki na około 176 cm młodzieniec | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemne spodnie, koszulkę z siatki i krótką, szarą, kurteczkę, a na to kamizelka shinobi
Widoczny ekwipunek: kabura na prawym udzie | kabura na lewym udzie | torba nad prawym pośladkiem | torba nad lewym pośladkiem | kamizelka shinobi
Link do KP: viewtopic.php?p=112398#p112398
GG/Discord: Takaś#4124

Re: Świątynia Amaterasu

Postprzez Yamanaka Kimiko » 3 sie 2020, o 09:44

Gdy zobaczyła, jak uśmiech spełza z ich twarzy, poczuła się niemalże głupio. Kimiko nie przywykła do tego, by jej obecność sprawiała ludziom jakąkolwiek radość. Wręcz przeciwnie, wchodząc do pomieszczenia czuła się jak pan maruda, niszczyciel dobrej zabawy, pogromca uśmiechów dzieci (i nie tylko). To, jak szybko zmieniły im się minki, gdy zadeklarowała chęć pomocy jeszcze bardziej utwierdziło Kimiko w swojej maksymie. Nie tej najważniejszej, lecz tej nie mniej istotnej.
Ludzie żyją tylko po to, by siebie nawzajem wykorzystywać.
Ich szczerze uśmiechy i prostolinijne intencje były czymś, do czego kunoichi nie przywykła. Wychowana w zupełnie innym towarzystwie, nie była skora do podobnej wylewności. Dlatego przybrała odpowiednią postawę, wyprostowała się dumnie i odparła dźwięcznym głosem.
- Yamanaka Kimiko. Was też również miło poznać - skłamała niewinne, bo i jaka przy tym szkoda?
Przysłuchiwała się słowom Yanami z uwagą, zupełnie jakby od tego zadania zależało dobro jej starszego braciszka. A może i blondwłosa popadła w takie złudzenie? Nie rozumiała dlaczego chce pomóc kobietom, tak naprawdę powinna zostawić je samym sobie i wrócić do domu, by zatopić się w aksamitnie miękkiej pościeli i oddać się jakiejś lekturze. A jednak, stała tu wyglądając co najmniej śmiesznie - z szmatką w jednej ręce i płynem w drugiej. Z wdzięcznością założyła jednak uprzednio rękawiczki, chyba zapadła by się pod ziemię ze wstydu, gdyby któryś z jej kuzynów zauważył pęcherze na jej smukłych, nieskalanych fizyczną pracą dłoniach.
- Szkoda - odparła lakonicznie na uwagę o absencji ich pracodawcy - pieniądze nie mają dla mnie aż takiego znaczenia. Bardziej liczy się dobro tej świątyni.
Po czym bez zbędnych ceregieli, wzięła się do pracy.
Szorowanie chropowatej powierzchni okazało się nieskomplikowanym, aczkolwiek męczącym zajęciem. Z drugiej strony Kimiko czuła dziwną satysfakcję widząc jak farba spływa dzięki jej energicznym ruchom. Dopiero po chwili uświadomiła sobie, że w sumie to zadano jej pytanie na które nie odpowiedziała. Przerwała na chwilę pracę, uśmiechając się promiennie na myśl o spotkaniu z tutejszym artystą
- Nie ma sprawy, zostanę do wieczora. Może po drodze wstąpię do sklepu, nie zaszkodzi się odpowiednio przygotować… może tak nie wyglądałam ale jestem kunoichi. Boję się niewielu rzeczy na tym świecie, a taki rzezimieszek to ostatnia z nich. Trzeba go nauczyć szacunku do świętych miejsc.
Obrazek
誰も信じない。

Bank | * | PH
Avatar użytkownika

Yamanaka Kimiko
 
Posty: 137
Dołączył(a): 30 lip 2020, o 14:45
Lokalizacja: Saimin
Wiek postaci: 23
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Długie, proste blond włosy. Średni wzrost, atletyczna postura. Karminowe usta i orzechowe oczy. Ubrana w prosty, szary strój przepasany czarnym pasem. Opatulona płaszczem w kolorze khaki, na którym złotą nicią wyszyto rodowy emblem.
Widoczny ekwipunek: Torba na narzędzia ninja przytwierdzona do czarnego pasa.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=147908#p147700
GG/Discord: mereeedith#8073

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Saimin (Osada Rodu Yamanaka)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość