Ryokan " Siedem kotów "

Ryokan " Siedem kotów "

Postprzez Yamanaka Inoshi » 26 kwi 2018, o 16:17

- Ryokan " Siedem kotów " -

Przed wejściem do dwu piętrowego budynku oczom wszystkich przechodniów może ukazać się duży szyld przedstawiający zadziornego kota. Wydawać by się mogło, że nazwa lokalu nie będzie nieść za sobą żadnych kotów w środku, otóż nie. Właściciele posiadają swoje, udomowione kociątka i przygarniają kolejne dodając do nazwy kolejną cyferkę. Czasem niesforne zwierzaki potrafią przypałętać się do restauracji z domu rodziny która ten lokal prowadzi gdyż oba znajdują się w jednym budynku. O kotach można mówić wiele są to jednak zadbane zwierzęta, nawet tutejsi ludzie przyzwyczaili się do tego ich dziwnego zwyczaju, same koty nie boją się karczemnych gości widząc w nich nie jedną okazję by zrobić go na szaro.

Budynek wyglądał zwyczajnie a po przekroczeniu progu i otwarciu podwójnych drzwi można było dostrzec całkiem eleganckie wnętrze. Oczywiście nie był to lokal najwyższej klasy jednak musiał sobą coś reprezentować skoro był kojarzony przez przynajmniej część populacji miasta Saimin. Zaraz obok wejścia znajdowały się schody prowadzące na piętro gdzie znajdowały się pokoje dla gości. Po opuszczeniu wejściowego korytarza i znalezieniu się w głównej izbie pełnej stolików można również było dostrzec, bardzo wyraźnie zresztą, kuchnię gdzie też gotowane i smażone były potrawy serwowane gościom.

Ostatnio edytowano 26 kwi 2018, o 17:36 przez Yamanaka Inoshi, łącznie edytowano 1 raz


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2768
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ryokan " 7 kotów "

Postprzez Yamanaka Inoshi » 26 kwi 2018, o 16:56

- Rok 384 - Jesień -


" Upragnione śniadanie. Żołądkowe rozterki. "
Obrazek

Odpoczynek był tym na co liczyła, trudno było ukryć to, że bardziej zadowolił by ją koniec tej katorgi. Leżała tak zwracając niewielką uwagę na swojego obecnego mentora. Dobrą chwilę zajęło jej dojście do siebie na tyle by obrócić się na plecy i nieco spokojniej już zacząć oddychać jak trzeba. - On jeszcze chce ćwiczyć? Skąd on ma tyle siły? - Pokręciła nieznacznie głową starając się przy tym podnieść z ziemi. Była cała mokra to od wody to od potu. Właściwie gdy się podniosła dopiero zaczęło jej to przeszkadzać, gdy tak przysiadła przylepiająca się nieco do pleców końcówka szaty wydawała się dosyć obleśna dlatego też bardzo się przy tym skrzywiła zerkając w stronę Shotaro. - A on co? Przecież nigdzie tak nie mogę iść… Ugh, jaki to obciach i wstyd, tylko kolejny kłopot - Podrapała się po głowie słysząc jak oferuje jej wizytę w swoim ulubionym lokalu o którego nazwie słyszała, aczkolwiek nie była tam gdyż nie miała ku temu okazji, nazwa brzmiała średnio zachęcająco - 7 kotów? Brzmi jakby to był lokal dla jakiś totalnych obdartusów, ciekawe gdzie podziały się pozostałe dwa, przecież koty mają 9 żyć, prawda? W tym wypadku i ja wyglądam jak jakaś totalna obdartuska… - Spuściła głowę z dozą paniki i niepewności. - Demo… Jesteś pewny tego miejsca Shotaro-sama? - dalej nie wstając z pozycji tradycyjnego siedzenia do której przeszła jakąś chwilę temu. - Czy… Nie jest już aby za późno na śniadanie? - Skrzywiła się zadając to pytanie, właściwie nie wiedziała dlaczego je zadała ani jaki miała w nim cel. Przetarła nieco oczy lewą ręką mrużąc je przez chwilę by zaraz postarać się otworzyć je na ułamek sekundy całkowicie szeroko a potem pozwolić im wrócić do ich normalnego stanu. Podniosła się powoli biorąc kilka głębszych oddechów. Jeśli mężczyzna stwierdził, że idą to ruszyła dosyć powoli przez chwilę nawet lekko kuśtykając na jedną nogę by za chwilę już wrócić do normalnego chodu. Gdy tak szli ulicami miasta nie rozglądała się, raczej wpatrywała się w ulicę pod stopami jakby unikała wzroku innych, chcąc się po prostu ukryć. Gdy tak szła starała się odwrócić swoją uwagę rysując palcem szlaczki na wewnętrznej części drugiej dłoni, ot zabicie czasu mogące sugerować próby skrzętnego ukrycia zdenerwowania i niepokoju.




Obrazek
Znajdując się przed lokalem blondynka zwróciła uwagę na jego zewnętrzny wygląd. Nie powinno się oceniać książki po okładce jednak to dotyczyło ludzi, prawda? Przekroczyli oboje podwójne drzwi i od razu rzuciła się jej w oczy dobrze widoczna kuchnia i zwyczajowe ozdoby które nie pozostawiały wrażenia przepychu. Prosta elegancja, tak można było określić wnętrze budynku, w końcu odpowiednie kolory to część dobrej atmosfery, czy się jej podobało? Niekoniecznie, była tutaj pierwszy raz i nie czuła się swojo. Na jej szczęście w przybytku nie przesiadywało obecnie wiele osób przez co obecnie rosnąca kupka wstydu wzniosła się jedynie nieznacznie jeśli biorąc pod uwagę samą wizytę w lokalu. W końcu usiadła przy stoliku gdzie w pierwszej chwili podparła policzek pięścią, jednak nie zaciśniętą, a swobodną podpierając ją o blat stołu, po otrzymaniu wody zaczęła ją popijać łyk po łyku. Miała swoje zamówienie na końcu języka jednak była ciekawa co jeszcze mają w tutejszym menu, nie omieszkała przejrzeć go dokładnie w poszukiwaniu czegoś smakowitego, może nawet i lepszego od tego co chciała zamówić, nie zapominała o swoim faworycie. Mimo, że przeglądała kartę z wyraźnym znudzeniem zewnętrznie, to wewnętrznie była ciekawa jak długo potrwa dostarczenie zamówienia jej jak i mężczyzny. Przez ten czas wypiła chyba kilka pełnych szklanek wody zapełniając się nią częściowo. Mimo wszystko darmowe jedzenie to fajna sprawa i nie powinno się wydziwiać, nie chciała tego robić jednak przy stole zdała sobie sprawę, że jest jednocześnie głodna i to bardzo a z drugiej strony ten cały wysiłek sprawił, że niekoniecznie ma ochotę na jedzenie czegokolwiek. No i weź tutaj człowieku dogódź. Zdecydowała się ostatecznie na omlet Tamagoyaki, chociaż gdy przyszedł w pierwszej chwili zniechęciła się odrobinę go tylko napoczynając a potem robiąc sobie przerwę na łazienkę. Przecież po takiej ilości wody trzeba się jej pozbyć. Shotaro pewnie już kończył swój posiłek, a Inoshi w tym czasie zastanawiała się jak tutaj ugrać nieco więcej czasu. Zaraz po tym jak wróciła zaczęła zabierać się za jedzenie swojego posiłku, nie była jakoś zdeterminowana czy podekscytowana nim, mimo, że od dłuższego czasu chciała zjeść akurat coś takiego. Coś nie pozwalało się jej delektować posiłkiem. Może to była krępująca obecność nauczyciela albo i jej niezbyt komfortowe obecnie ciuchy, na pewno każda z nich miała w tym swój udział, chociaż największy zatkanie się wodą.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.



Myśli - Mowa
Ostatnio edytowano 26 kwi 2018, o 21:53 przez Yamanaka Inoshi, łącznie edytowano 1 raz


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2768
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ryokan " Siedem kotów "

Postprzez Hikari » 26 kwi 2018, o 20:57

~ Sprawdzian ~
Misja rangi D 15/15+
Yamanaka Inoshi




Pytania młodej damy sprawiły lekki uśmiech na twarzy Shotaro. Natura jakby chciała dodac temu więcej dramatyzmu, chłodny wiatr zaczął wiać z wieksza sila, a słońce schowało się za chmurami.
- Nawet bardziej niż pewny.
Spojrzał w niebo, nie wyglądało to na deszcz, a raczej tylko chwilowe zachmurzenie. Po paru chwilach bylo widac gdzies na horyzoncie promienie padające na góry.
- Jak wolisz zamiast zaspokojenia głodu, bo nic nie jadłaś, od razu przejść do ćwiczeń to nie ma problemu dla mnie, ale obawiam sie, ze nie wytrzymasz. Trzeba znać swoje możliwości i wiedzieć kiedy należy się wycofać lub odpocząć.
Obciachowy wygląd nie przynosi zbyt wiele spojrzeń. Wydawało się jakby nie zwracano na to większej obecnie uwagi, co dotyczyło zarówno ludzi na ulicy jak i w karczmie. Kto wie, może ten nauczyciel jest znany z takiego katowania swoich podopiecznych i każdy tylko udaje, że nie widzi? Albo to po prostu dość normalne, shinobi muszą trenować do ostatek sił czasem. Aby się rozwijać trzeba pokonywać własne ograniczenia. Jak wiele trzeba było ich pokonać, aby po trzech okrążeniach dookoła Saimin wyglądać niewzruszenie? Z pewnością bardzo dużo, łamał barierę po barierze udoskonalając swoje ciało do miana terminatora.
- Smacznego.
Powiedział jak przynieśli posiłki do waszego stolika. Skończył o wiele wczesniej, chociaz nie spieszył się zbytnio. Po prostu konsumowanie jedzenia idzie mu o wiele sprawniej niż naszej bohaterce, ale tak bywa zazwyczaj przy takiej różnicy wieku. Kiedy skończył to po prostu czekał bardzo spokojnie, nie spieszyl sie, nie patrzył na talerz czy ręce. Czasem oczywiscie wzrok tam zawędrował, ale wyglądało to na naturalne i przypadkowe spojrzenie. Oczywiście wszystko miało swoje granice i w pewnym momencie dłubania widelcem po talerzu powiedziałby “dość” jak każdy. Tak czy inaczej czas wyjścia prędzej czy później nadszedł, a wraz z nim kolejna niespodzianka. Jak już znaleźliście się na zewnątrz. Niedaleko było bardzo atrakcyjne miejsce, z którego Shotaro postanowił skorzystać.
- Przed dalszym treningiem przyda sie Tobie jeszcze trochę odświeżenia i odpoczynku mięśni nie sądzisz?
Nie czekając nawet na odpowiedź ruszył w kierunku goracych zrodel będących bardzo blisko waszego poprzedniego lokalu zatrzymując się tuż pod ich brama wejściowa.
- Po wejściu widzimy sie za godzine, bo część męska i damska jest oddzielna. Tylko pamiętaj sie nie spoznic.


Z/T ---> Gorące Źródła




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1858
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Ryokan " Siedem kotów "

Postprzez Shikatsu » 17 lip 2018, o 13:59

Snuły się w sumie jakiś czas ulicami Saimin, obie właściwie chyba niezbyt pewne, co w sumie chcą i powinny teraz robić. Rozmowa, oczywiście, nie kleiła się – Shikatsu nie wykazywała ani odrobiny inicjatywy do stworzenia sprzyjającej miłym pogawędkom atmosfery, zbyt zajęta bowiem była byciem głodną. Umierającą z głodu wręcz.
Z tego względu ze wszystkich cywilizacyjnych bogactw, jakie mogła oferować jej rodzima prowincja Inoyu, interesowała ją jedynie kultura kulinarna. Bo kto w ogóle ma głowę i serce poznawać zwyczaje i zachwycać się tutejszym, na pewno bardzo pięknym i godnym uwagi, budownictwem, jeśli żołądek pozostaje pusty? Lazła więc u boku Yamanaki przed siebie bez szczególnego entuzjazmu, mijając kolejne budynki, najpierw uśpione domy mieszkalne, później przechodząc do żywszej części osady, tam, gdzie kwitł handel. W końcu gdzie indziej, jak nie tu, miałyby szukać jakiegoś dorywczego zajęcia? Na każdym rogu można było spotkać kogoś, kto akurat potrzebował rąk do pracy.
Robota jednak musiała zaczekać – kto to w końcu widział, żeby zapieprzać na głodnego? Jeszcze by się, nie daj bóg, poczuły słabo. Shikatsu zatrzymała się w pół kroku, czując roznoszący się po ulicy apetyczny aromat co najmniej przyzwoitego posiłku. Wciągnęła woń w nozdrza, odruchowo zaciskając dłoń na rękawie ubrania swojej towarzyszki, by zasygnalizować jej, że może to akurat dobry moment, by zatrzymać się na małe śniadanie? Tym bardziej, że poranek był dzisiaj wyjątkowo chłodny.
- Jadłaś tu kiedyś? – zapytała ją i, właściwie nie czekając nawet na odpowiedź, pchnęła ciężkie drzwi prowadzące do wnętrza budynku. Zanim wmaszerowała do środka, kulturalnie przytrzymała dłonią wrota Inoyu, pozwalając jej wślizgnąć się do środka pierwszej – po tych wszystkich wczorajszych zarzutach odnośnie jej złego wychowania zdecydowała się teraz zaprezentować Yamanace całą swoją szarmanterię. Przy okazji miała też okazję obejrzeć ją od góry do dołu również od drugiej strony – pierwszy raz właściwie widziała ją w bardziej normalnych ciuchach niż jakieś kapłańskie - …Zaklep jakiś romantyczny stolik, pójdę już coś zamówić.
Korzystając z tego, że pozbyła się na moment swojej aktualnej kompanki, zatrzymała się przy ladzie i spojrzała nieufnie na tutejszy cennik. Ceny były przyzwoite – nie na tyle, by mogła sobie pozwolić na jakieś luksusy, a porcje pojedynczych gości, którzy jedli tu śniadanie o tak wczesnej porze, wyglądały na tyle okazale, że nie czuła się tak, jakby ktoś chciał ją okraść. Pamiętała dobrze, że ojciec, kiedy tylko dostawał w domu do jedzenia jakąkolwiek lokalną rybę, to jęczał i stękał, że ryba może i dobra, ale nie mają porównania z tymi, które jadł w Soso – mając to na uwadze zamówiła kawałek wędzonej ryby, porcję ryżu i małą miseczkę zupy miso. Całkiem pożywny, a przy tym budżetowy zestaw, którym teoretycznie powinny się podzielić. W głębi ducha liczyła, że Inoyu, kierowana dobrym wychowaniem i chociaż odrobiną przyzwoitości, zaoferuje, że dorzuci się do połowy rachunku.
Jedzenie wydano jej dość szybko – podstawiła przed albinoską parującą tacę, by zasiąść naprzeciwko i jednym wprawnym ruchem rozdzielić bambusowe pałeczki. Gestem dłoni zachęciła Inoyu do spróbowania jedzenia, bez pardonu ujmując w dłoń miskę i spijając łyk gorącej zupy.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Śmieszek
 
Posty: 282
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Duży shuriken na grzbiecie. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: Ryokan " Siedem kotów "

Postprzez Inoyū » 23 lip 2018, o 20:52

Dzisiaj Shikatsu była zajęta byciem głodną, wczoraj byciem zmęczoną. Czy istnieje w takim razie dzień, w którym potrzeby fizjologiczne nie determinują w tak znaczący sposób jej aktualnych humorków? Nie znała jej na tyle, by w ogóle bawić się w jakiekolwiek zgadywanki. Inna sprawa, że nie obchodziło ją do aż takiego stopnia, by zajmować się tym dłużej niż przez kilka sekund, gdy już tak szły w całkowitym milczeniu.
Inoyū nie musiała usprawiedliwiać swojej małomówności żadnymi kiepskimi wymóweczkami – z natury raczej udzielała się dopiero wtedy, gdy zmuszała ją do tego sytuacja. Tą ostatecznością, oczywiście, były wszelkie rzeczy, które irytowały dość podatną i żwawo reagującą na zaczepki Yamanakę; dopóki Nara po prostu dreptała sobie tuż obok, nie czuła potrzeby marnowania swojej energii, która zazwyczaj i tak była wyjątkowo niska. Zerknęła kontrolnie na drażniąco błękitne niebo. Ani jednej chmurki, nic. Słońce w pełni. Zero litości. Przymknęła na krótki moment ciężkie powieki, przecierając dłonią zmęczone ślepia. Zwykle zaczynała funkcjonować jak człowiek mniej więcej koło czternastej. Jeszcze kilka godzin męki.

Owinęła się ciut ściślej niedbale narzuconym kawałkiem szmaty na grzbiecie, półprzytomnie wodząc wzrokiem po znajomych budynkach Saimin. Te wszystkie apetyczne zapaszki, które tak bardzo kusiły Narę, w żaden sposób nie wywoływały u kapłaneczki aż tak pozytywnych reakcji; tak naprawdę, to aktualnie bardziej ją mdliły niż zachęcały do przekąszenia czegokolwiek. Przełknęła boleśnie ślinę, czując, że jej gardło z jakiegoś powodu jest nienaturalnie zaciśnięte.
- Ta, kiedyś. Raz, może-… - zmarszczyła nos z wyraźnym rozdrażnieniem, widząc, że Shikatsu zdążyła już przekroczyć próg karczmy i gwałtownie pchnęła drzwi, patrząc wyczekująco na albinoskę, aż ta bez słów sprzeciwu po prostu wejdzie do środka - …Może dwa. – bąknęła bardziej do siebie, skoro koleżanka Nara bynajmniej nie miała zamiaru czekać na odpowiedź. Fuknęła coś niezrozumiale pod nosem, posłusznie włażąc w głąb lokalu. Nie masz pieniędzy – nie wybrzydzasz.
Wszelkie nadzieje Nary na to, że albinoska jakkolwiek dołoży się do wspólnego rachunku, niestety, od samego początku były skazane na zostanie jedynie pobożnymi życzeniami. Pierwsza sprawa, że Inoyū nie miała przy sobie złamanego grosza, a druga, że… nawet nie przyszło jej to do głowy. Ani przez chwilę. Stwierdziła, że Shikatsu wręcz POWINNA jej postawić śniadanie. Halo, nocleg nie był za darmo. Jak już ustaliliśmy wcześniej - nic nie jest za darmo.

Kiedy brunetka postanowiła zamówić coś do jedzenia, skinęła tylko głową od niechcenia, po czym rozejrzała się uważnie po pomieszczeniu w poszukiwaniu wolnych miejsc. Kto by pomyślał, że może to być aż tak trudne zadanie o tak wczesnych godzinach porannych; z jakiegoś powodu karczma była zapchana po brzegi. Nawet, gdy już udało jej się znaleźć wolny stolik, szybko okazywało się, że siedzi już przy nim jedna osoba, robiąc sztuczny tłum.
Nie widząc innego wyjścia, przeszła do nieco bardziej szemranej części lokalu, gdzie już nie docierało aż tyle światła, a obsadzające stoliki osoby – być może to było dość subiektywne odczucie – zaczynały być coraz bardziej podejrzane i niepokojące. Przetarła cierpiętniczo głowę w okolicach skroni, by opaść ciężko na wolne miejsce, starając się nie przyglądać zbyt długo któremuś z otaczających ją typów. - Czy ten jest wystarczająco romantyczny? – wymamrotała z przekąsem w stronę zbliżającej się dziewczyny, podpierając głowę o zgięty łokieć.

Nie była głodna. Szczerze mówiąc, to nawet było jej trochę niedobrze; nie była jednak w stanie stwierdzić, czy ze stresu, czy to po prostu standardowe, poranne mdłości, których doświadczała niemal od urodzenia. Nigdy nie mogła zrozumieć ludzi, którzy tuż po przebudzeniu czują chęć zapełnienia żołądka. Nie była w stanie znieść tej ciężkości pojawiającej się tuż po wmuszeniu jakiegokolwiek pożywienia do nierozbudzonego przewodu pokarmowego. Być może Shikatsu powinna się cieszyć, w końcu zostałoby więcej dla niej, nie?
Niechętnym ruchem dłoni chwyciła pałeczki, by również je rozdzielić i, uprzednio jeszcze obowiązkowo grzebiąc w jedzeniu niezbyt zachęcająco, w końcu ująć nimi skromny kawałek ryby. Wcisnęła go do ust, by błyskawicznie przełknąć. Z pewną męką.
Drugi kawałek poświeciła słodziutkiemu kociątku, które wgramoliło się niezdarnie na parapet. Nie zważając na ewentualnie obiekcje ze strony Shi, ułożyła rybę tuż przed nim, z rozrzewnieniem obserwując jak pochłania ją tym swoim małym pysiem.
Skupiła na nim całą swoją niezbyt podzielną uwagę, więc Nara, póki co, musiała sama się sobą zająć.

Obrazek
PH BANK KP arciki głosik

I have dreams like you - no, really!
just much less touchy-feely
they mainly happen somewhere warm and sunny

Obrazek

on an island that I own
tanned and rested and alone
surrounded by enormous piles of money


· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Miss Forum
 
Posty: 283
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:55
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG: 6685228
Multikonta: nope

Re: Ryokan " Siedem kotów "

Postprzez Shikatsu » 24 lip 2018, o 14:17

Shikatsu uważała siebie za istotę głównie fizyczną – nie jakiś tchnięty boskim duchem byt, ale sprawnie maszynę, działającą kupę krwi, mięśni i czego tam jeszcze. Za naturalne uważała więc, spać, kiedy jest senna, a jeść, kiedy tylko poczuje głód; jeśli ta maszyna nie ma zacząć za chwilę szwankować, to należy ją utrzymać w przynajmniej przyzwoitym stanie. Dlatego mimo tego, że Inoyu wybrała chyba najmniej przyjemne miejsce w całej tej knajpie, chętnie zajęła miejsce naprzeciwko. No, może uprzednio przetarła blat trochę własnym rękawem kurtki – właściwie to może jeść nawet na stojąco, więc miejsce siedzące i tak było całkowicie zadowalającym ją luksusem.
- Może być. - szczerze mówiąc, to było jej już w sumie wszystko jedno. Ciemno tu było jak w dupie, nikt chyba dawno dokładnie nie wysprzątał tego przyjemnego kącika, ale w sumie miały gdzie siedzieć i miały co jeść. Kim ona była by w ogóle wybrzydzać - Całkiem nastrojowe... oświetlenie.
Pierwszy głód zaspokoiła w milczeniu, opróżniając miskę z zupą w sumie do połowy, poświęcając temu całą swoją uwagę. Wreszcie zerknęła z zaciekawieniem na swoją towarzyszkę. Inoyu, z jakichś sobie tylko znanych powodów, najwyraźniej wzgardziła tym całkiem przyzwoitym posiłkiem. Uniosła brew nieznacznie, obserwując, jak ta dzióbie w jedzeniu wybitnie mało apetycznie. Jeśli jej celem było popsucie apetytu Shikatsu, to ten plan się nie powiódł – wzruszyła tylko ramionami, podsuwając jej to, co łaskawie zostawiła w miseczce, by przejąć miskę z ryżem i natychmiast się nim dopchać. Może albinoska była na diecie, kto ją tam wie – Shikatsu zdążyła już się nauczyć po wczorajszych przygodach, że nie należy nawet próbować zrozumieć pokrętnej logiki młodej Yamanaki. Nie chce jeść? Jej strata. Żeby tylko nie żałowała potem.
Oczywiście nie mogła się posilić w spokoju i bez żadnych idiotycznych incydentów – po tym, jak z odrobiną ulgi zauważyła, że wybredna Inoyu zdecydowała się wreszcie skubnąć chociaż odrobinę wędzonej ryby, ta oczywiście najwyraźniej postanowiła, że jest to odpowiedni moment na dokarmianie tutejszych, dostatecznie już spasionych przez wszystkich kolejnych gości, kotów. I to do tego najbardziej atrakcyjną częścią tego dość taniego zestawu, którą Shikatsu specjalnie zostawiła sobie na koniec, licząc na to, że na finiszu tego śniadanka będzie mogła delektować się smakiem pysznego wędzonego łososia. A ten wędzony łosoś, na widok którego Narze ślina sama zaczynała zbierać się w ustach, właśnie znikał w żarłocznej mordce jednego z siedmiu tutejszych kotów.
- Słuchaj, lalu, ja wiem, że ten kotek jest bardzo śliczny, ale właśnie za to zapłaciłam – wybełkotała z pełnymi ustami z całym oburzeniem, by urwać na moment i przełknąć, unikając cudem zadławienia ryżową papką. Na doraźny sprzeciw było już w sumie za późno, zwierzak oblizał się łakomie, najwyraźniej czekając na kolejną porcję rybiego poczęstunku - Ja pieprzę, patrz jakie to zwierzę jest tłuste.
Zwęziła wargi w niezbyt zadowolonym grymasie, odsuwając od Inoyu naczynie z tym, co pozostało z jej ukochanego rybnego dania, by oddzielić dla siebie trochę mniej niż połowę, teraz już w opłakanym stanie. Ujęła między pałeczki smętne rybie resztki i wciągnęła je w siebie jednym dużym kęsem, patrząc przy tym w ślepia Inoyu jakże wojowniczo. Nie miały kasy na dokarmianie jakichś głodnych zwierzaków, a szczególnie takich, które zadomowiły się w ruchliwej knajpie i pewnie od każdego z gości dostają dość sute kawałki – tutejsze koty zdecydowanie nie wyglądały na zabiedzone. Na talerzu pozostały jednak jakieś niezbyt atrakcyjne ostatki, które podała Yamanace po chwili namysłu, kiwnięciem głowy wskazując puchatego żebraka. Równocześnie przewróciła oczami, właściwie niezadowolona głównie ze swojej niekonsekwencji.
- ...Myślałam w sumie, że zajmujesz się tylko siedzeniem w tej waszej małej kapliczce - zagaiła wreszcie, gdy w końcu napchała się swoją połową posiłku. Opadła ciężko grzbietem na oparcie zajmowanego krzesła, w końcu podnosząc spojrzenie na ślepia albinoski i mierząc ją czujnym spojrzeniem. Trudno było przeoczyć sporych rozmiarów kunai, który nosiła przy sobie na grzbiecie - Ale jesteś uzbrojona. Zwykłe miko prowadzą aż tak niebezpieczny tryb życia?
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Śmieszek
 
Posty: 282
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Duży shuriken na grzbiecie. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: Ryokan " Siedem kotów "

Postprzez Inoyū » 25 lip 2018, o 17:27

Nadal uparcie nie odrywała wzroku od uroczego, puchatego stworzonka, które łapczywie połykało wszystko to, co podsunęła mu łaskawie Inoyū. Zainteresowała się swoją towarzyszką dopiero w momencie, gdy kątem oka wyłapała jakiś ruch z jej strony. Machinalnie odwróciła głowę w jej kierunku, by ujrzeć jedną z najobrzydliwszych rzeczy, które było jej dane zobaczyć własnymi ślepiami od kilku dni – nie mogła uwierzyć, że Shikatsu tak po prostu zdecydowała się na przetarcie własną kurtką pokrytego substancjami niewiadomego pochodzenia stolika. Na twarzy albinoski automatycznie pojawił się pełen szczerego zniesmaczenia grymas, który, by jeszcze dobitniej dać znać dziewczynie, jak bardzo to było ohydne, nie omieszkała dopełnić krótkim - Fuj. – wyrażającym dokładnie to, co w tej chwili miała jej do przekazania.
Naparła policzkiem o własną rękę, z narastającym znużeniem kontynuując czynność grzebania pałeczkami w jedzeniu wyłożonym z własnej kieszeni niezbyt zamożnej koleżaneczki, by – właściwie tylko i wyłącznie z braku lepszego zajęcia – podnieść na nią spojrzenie, przez dłuższy moment obserwując bezmyślnie, jak ta niemal się zapowietrza od szybkości, z jaką pakowała w siebie zaborczo każdą najmniejszą cząstkę jedzenia. W sumie, to może i zrobiło jej się trochę głupio od tego, jakże kontrastującego teraz z wręcz nadaktywną Narą, bezczynnego siedzenia, bo ukradkowo przysunęła do siebie naczynie z pozostałą w niej zupą. Ułożyła dłonie po obu brzegach miski, by powoli unieść ją na wysokość własnej twarzy i przechylić zawartość do swoich ust. Cholera, no nie mogła tego ukryć, tęskniła za tym charakterystycznym, sojowym smakiem, którego nie doświadczała już od dobrych kilku miesięcy.
Odstawiła całkowicie opróżnione naczynie na blat, by spojrzeć na Shi z oburzeniem, gdy ta postanowiła sprzątnąć całe główne danie tuż sprzed jej nosa. Uniosła brwi z całkowitym brakiem zrozumienia, w ramach sprzeciwu – jakby to miało w ogóle jakkolwiek dotknąć Narę – odstawiając umorusane pałeczki na równie, a może nawet bardziej, zabrudzony stół.

- Zamknijże się, to tylko mały kawałeczek. Nie ubędzie ci, a ten Pimpuszek wygląda, jakby nie jadł od kilku dni. No spójrz na jego oczka. Prosi o więcej. – sarknęła nieprzyjaźnie, przynajmniej tak, jakby brunetka miała zamiar zagłodzić tego kota na śmierć. Przycisnęła zwierza dłonią niezbyt delikatnie do parapetu, dopiero moment później rehabilitując się, że pod ręką ma kocie niemowlę, a nie te swoje grube potwory, którymi można szamotać z pełną siłą w łapie, a te nadal z ledwością w ogóle cokolwiek poczują.
Dostrzegając, że Shikatsu zdobyła się na szczyt swojego miłosierdzia i podsunęła w jej stronę talerz z obgryzionymi z pozostałego mięsa niemal do białości ośćmi, bezwiednie przejęła naczynie, ale z samego początku nie wiedziała nawet, o jaką cholerę może jej znowu chodzić. Nie zdążyła nawet przekazać zwierzakowi tych resztek, ponieważ ten postanowił po prostu się ulotnić, najwyraźniej znudzony zarówno Yamanaką, jak i Narą, której teoretyczny dobry uczynek właśnie się zmarnował. Jak przykro.

- …Och, to? – wypaliła, zupełnie nie spodziewając się, że Shi w ogóle podejmie temat uzbrojenia, które od dłuższego czasu targała ze sobą na plecach. Przestała je już zauważać. Po pewnym czasie ten niezbyt zgrabny, nienaturalnych rozmiarów kunai stał się integralną częścią składającą się na całościowy ciężar jej ciała. Sprawnym ruchem ściągnęła go ze swojego grzbietu, stawiając tuż obok siebie. - Wiesz, jeśli egzo-... oczyszczanie nie przynosi skutku, czymś trzeba delikwenta dobić. Opętani bywają niezwykle niebezpieczni. Mówię to z autopsji, zaufaj mi. – odparła z pełną powagą i zaangażowaniem, patrząc wścibskiej Narze prosto w jej nieco zmącone szarością, ale nadal niebieskie oczy. Nie czuła potrzeby, by w tym momencie i w tym miejscu zwierzać jej się z całej swojej autobiografii, skoro sama Shikatsu nie była w stanie wystarczająco umiejętnie połączyć faktów. - Nigdy nie wiesz, co może się stać, gdy przepędzasz… - rozejrzała się na boki konspiracyjnie, by podeprzeć się łokciem o niemal lepiący się od brudu blat, nachylając lekko w jej stronę. - Ich - szepnęła, zabezpieczając swoje usta przed wypuszczeniem zbyt głośnych dźwięków ustawieniem dłoni po obu stronach warg. - …Więc najłatwiejszym sposobem na defensywę jest po prostu nieco się dozbroić. Opętanie nie zawsze jest pożądane, a oczyszczenie bywa nieskuteczne. - przytaknęła krótko w reakcji na własne słowa, marszcząc nieznacznie brwi. Odgięła się leniwie na zmurszałym krześle, wprawiając w nieuniknione poruszenie wszystkie swoje jakże święte błyskotki wetknięte w misternie upięte, długie włosie. Ile jest prawdy w jej słowach? Najprawdopodobniej okrągłe zero.
- Psst. Ale nikomu o tym nie mów. – mrugnęła do niej porozumiewawczo, mimowolnie przejeżdżając opuszkami palców po zimnej rękojeści ogromnego kunia. Cóż, nie jest to może najlepszy sprzęt, ale, niestety, na lepszy nie ma aktualnie funduszy. Jeżeli chce się bawić w szermierkę, to na początku tylko i wyłącznie z jego pomocą. Stanowczo powinna zaprzestać przypadkowego przechodzenia akurat tą dłuższą drogą tylko po to, by sunąć najwolniej jak się da obok sklepu z bronią, z utęsknieniem zerkając na nowiutkie, lśniące tachi. Była całkowicie przekonana, że idealnie leżałby w jej nadal niezbyt wprawionych w boju dłoniach. Musi mieć więcej pieniędzy.
Obrazek
PH BANK KP arciki głosik

I have dreams like you - no, really!
just much less touchy-feely
they mainly happen somewhere warm and sunny

Obrazek

on an island that I own
tanned and rested and alone
surrounded by enormous piles of money


· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Miss Forum
 
Posty: 283
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:55
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG: 6685228
Multikonta: nope

Re: Ryokan " Siedem kotów "

Postprzez Shikatsu » 26 lip 2018, o 15:04

Zaparła się grzbietem o chybotliwe oparcie zajmowanego krzesełka, w milczeniu wysłuchując rewelacji, które właśnie padały z ust jej towarzyszki. Szczerze mówiąc, to nie musiała być geniuszem, by domyślić się, że Inoyu para się ninjutsu – zacznijmy od tego, że poprzedniego wieczora powitała ją, dzierżąc w dłoni jakieś ostre światło, które nie miało żadnego materialnego źródła. Krzyżując dłonie na piersi obserwowała ją więc z uprzejmym zainteresowaniem, nawet nie próbując jej przerywać – w sumie była po prostu ciekawa, czy Yamanaka wreszcie potraktuje ją poważnie, czy znowu spróbuje jej wcisnąć jakąś bajeczkę. Spodziewała się bardziej tego drugiego i, oczywiście, nie zawiodła się. Nadal nie była jednak do końca pewna, czy Inoyu szczerze wierzy w to, co właśnie padło z jej ust, czy może po prostu jest to bardzo długi, przeciągający się już żart. Więc, gdy tylko albinoska skończyła swój wywód o mordowaniu opętanych i przeprowadzanych egzorcyzmach, sceptyczna Nara milczała jeszcze przez dłuższy moment, kiwając się na tylnych nogach zajmowanego siedziska i przyglądając się jej licu dość przenikliwie. Twarz Shi nie wyrażała praktycznie nic.
I wtedy zaniosła się śmiechem. Radosnym, jowialnym, szczerym śmiechem, który rozniósł się po niezbyt gwarnej o tak wczesnej porze sali karczmy, ściągając parę zirytowanych spojrzeń zaspanych podróżnych. Nie szydziła z niej nawet – przez moment wyła radośnie i dość histerycznie, potem przeszła w chichot, by w końcu zasłonić dłonią usta, uprzednio przezornie zaprzestając kiwania się na krzesełku, by uniknąć zderzenia z twardą posadzką. Jak złapana na gorącym uczynku spojrzała na twarz Inoyu, czując się w sumie teraz zażenowana tym wybuchem nieskrępowanego rozbawienia, by odwrócić wzrok na ścianę tuż obok jej głowy, usiłując się jako tako doprowadzić do porządku. W sumie chyba właśnie zrozumiała, że nawet lubiła tę wredną dziewczynę i wszystkie jej dziwactwa. Wzięła głęboki wdech przez zaciśnięte zęby.

- Ha. Jesteś zabawna! – wskazała ją palcem, jakby informując ją o swoim nowym wielkim odkryciu. Nie chciała jej nawet obrazić. Wolną dłonią otarła jedno ze swoich ślepi, które załzawiło jej odrobinę podczas tego krótkiego wybuchu nieskrępowanej radości. - ...Żartujesz, prawda? Albo stój. Nie chcę wiedzieć. Nie mów mi. Twój sekret jest ze mną bezpieczny.
Dość szybko wróciła do swojego zwykłego opanowania, starając się zignorować to, jak idiotycznie obnażyła się przed swoją dość jadowitą kompanką. Wyprostowała się więc znów na zajmowanym siedzisku, według siebie bardzo dostojnie, w dość mało eleganckiej pozycji, znów krzyżując ręce na piersi. Wyraz jej twarzy znów był beznamiętny, tak jak to miała w zwyczaju – w jej oczach jednak było widać rozbawione ogniki. Przekonywała się powoli do towarzystwa Inoyu, nawet mimo tego, że chwilami rozczytywanie jej intencji i skomplikowanych komunikatów było wybitnie męczące. Ba, zaczynała do niej wręcz czuć sympatię. Nara była prosta w obyciu, a jej sposób bycia całkowicie kontrastował z chaotyczną Yamanaką. Powoli jednak uczyła się współgrać z nią i rozumieć, kiedy ta chce jej dogryźć, a kiedy to tylko niewinna zabawa, słowna przepychanka. No, o ile interpretowała to wszystko tak, jak powinna. Tego to w sumie nigdy nie mogła być pewna.
- To jaki mamy plan, kapłaneczko? – wyszczerzyła zęby w zgryźliwym grymasie, kątem oka mierząc jej uzbrojenie. Sama nigdy nawet nie próbowała bawić się takim cięższym sprzętem – nie znosiła dźwigania, nie da się więc ukryć, że Inoyu nosząca to żelastwo na grzbiecie trochę jej zaimponowała - Dużo da się wyciągnąć na tym waszym religijnym biznesie? Idziemy nawracać? Polować na niewiernych? Posiedzimy trochę w tym waszym chramiku i pozbijamy bąki? Czy może chcesz zobaczyć w końcu prawdziwe życie i poszukamy pracy jak każdy normalny człowiek?

Normalny człowiek, Inoyu. Nie da się ukryć, że ty byłaś trochę nienormalna.
Ostatnio edytowano 27 lip 2018, o 15:57 przez Shikatsu, łącznie edytowano 1 raz
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Śmieszek
 
Posty: 282
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Duży shuriken na grzbiecie. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: Ryokan " Siedem kotów "

Postprzez Inoyū » 27 lip 2018, o 13:02

Skrzyżowała ręce na klatce piersiowej, osuwając się lekko swoimi niezaprzeczalnie zgrabnymi czterema literami na siedzisku tak, że była zmuszona patrzeć na Shikatsu nieco bardziej od dołu. Te twarde krzesła, na których musiały aktualnie siedzieć, były zdecydowanie zbyt niewygodne, więc zaczynała się mimowolnie wiercić, próbując znaleźć pozycję chociaż odrobinę bardziej komfortową od poprzedniej. Właściwie, to chciała już po prostu sobie stąd pójść; te kuszące, smakowite zapachy, które przyciągnęły do tego miejsca jej kompankę, powoli przestawały w ogóle przypominać woń normalnego jedzenia, a zaczynały śmierdzieć niczym stary, zjełczały olej. Może i kontynuowałaby tę pogłębioną analizę własnej fizyczności, gdyby nie gromki – rubaszny? – śmiech, który przez krótką chwilę narastał w gardle Nary, by w końcu wybuchnąć pełną siłą, skupiając na dziewczętach całą uwagę osób okupujących pobliskie stoliki.
Nie wiedziała jak zareagować. Bo niby co się robi w sytuacji, gdy ktoś niemal umiera ze śmiechu? Powinna też się zaśmiać? Uśmiechnąć się? Uciec? Umrzeć? Nie miała pojęcia. Przez krótki moment poczuła się nawet nie tyle zaskoczona, co wręcz spłoszona; donośny rechot wwiercał się i świdrował, już całkowicie wybudzając Inoyu z porannego rozespania. Nie oczekiwała z jej strony aż tak żywej reakcji. Nie zdawała sobie sprawy, że Shikatsu w ogóle jest do tego zdolna. Nie wyglądała jak ten typ osoby.
Obserwowała z nieco bardziej uniesionymi powiekami jak dziewczyna miota się na krześle w niemożliwych do opanowania konwulsjach, badając jej twarz spojrzeniem z pewną dozą fascynacji. Uprzejmej fascynacji. Takiej, z jaką patrzysz na jakiegoś żuczka, który przewrócił się na grzbiet i nie jest w stanie wstać. Zwykle potem mu pomagasz, bo jest ci go żal.
Zjechała nieco bardziej pod stół, by wyciągnąć nogę w kierunku najbliższej nogi od krzesła, przytrzymując ją stopą w ostatnim momencie. Byłoby kiepsko, gdyby jej przyszła towarzyszka zleceniowej niedoli złamała sobie kręgosłup jeszcze przed przyjęciem właściwego zlecenia.

- Nigdy nie żartuję. Masz zabrać ten sekret razem ze sobą do grobu. – przerwała wreszcie dojmujące milczenie ze swojej strony, unosząc kącik ust nieznacznie do góry. Ot, dla kurtuazji.
Poczuła ulgę, gdy brunetka otarła ostatnie łzy, które uroniła od tego stanu intensywnej wesołości i powróciła do bycia tą opanowaną, konkretną Narą, do której przyzwyczaiła ją od tych kilkunastu godzin przebywania ze sobą. Yamanaka źle znosiła zmiany. Nienawidziła spontanicznych sytuacji. Prawda, trochę to ograniczające, ale przekonała się, że jakoś da się z tym żyć. Może nieco trudniej, ale da się.

- Ej, zwolnij. – przystawiła dłoń do skroni iście męczeńsko, nawet nie zapamiętując dokładnej treści połowy pytań, którymi Shi zdecydowała się obrzucić Inoyu. Potarła kilkakrotnie migrenogenne miejsce, modląc się w duchu, że dzisiaj żadna tego typu przypadłość jej jednak nie dopadnie. - I tak nie jesteś wykwalifikowana, przykro mi. – ucięła zdawkowo. Wcale nie było jej przykro.
Wyjrzała kontrolnie przez okno, usiłując zebrać myśli, by skleić je w jedną, spójną całość i przekazać ją Narze możliwie jak najbardziej zrozumiale. Niezwykle rzadko sama szukała jakichkolwiek zleceń. Zazwyczaj zleceniodawcy sami – czy to z polecenia, czy to z przypadku – przychodzili do niej, by pozwolić wykonać jej jakieś drobne robótki i w zamian sypnąć pieniądzem. Pojawiali się znikąd w chramie, którego teoretycznie nikt nie powinien w ogóle znaleźć, prosząc o duchowe wsparcie. Niezbyt opłacalne, ale całkiem wygodne zajęcie.

- Musimy znaleźć kogoś nieporadnego, kto nie jest w stanie samemu wykonać własnych obowiązków. Wtedy przekaże je nam. Tak to wygląda. – odparła głosem sugerującym, że doskonale się na tym zna. Zupełnie tak, jakby robiła to codziennie. - Chociaż jak nic nie znajdziemy, to chyba faktycznie będę musiała zabrać cię z powrotem do chramu. – skrzywiła się niemiłosiernie, demonstrując swojej koleżance, jak bardzo to w ogóle nie wchodzi w rachubę i jak bardzo nie podoba jej się nawet sam pomysł. Prędzej siedziałaby z nią bezczynnie cały dzień w domu, niż zdecydowała się powtarzać wczorajszy wieczór.
- Wolałabym tego uniknąć.
Obrazek
PH BANK KP arciki głosik

I have dreams like you - no, really!
just much less touchy-feely
they mainly happen somewhere warm and sunny

Obrazek

on an island that I own
tanned and rested and alone
surrounded by enormous piles of money


· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Miss Forum
 
Posty: 283
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:55
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG: 6685228
Multikonta: nope

Re: Ryokan " Siedem kotów "

Postprzez Shikatsu » 27 lip 2018, o 17:16

Zwykle opanowana Shikatsu tym razem potrzebowała chwili, by doprowadzić się do porządku po tym, gdy tak swobodnie okazała swoje rozbawienie – na moment złożyła dłonie, splatając palce przed twarzą, by osłonić swój nos i usta i wziąć kilka głębszych wdechów. Gdy już na nowo była pewna, że emocje trzyma na wodzy i obędzie się bez jakichś większych wybuchów, przetarła rozgrzaną twarz rękami, wypuszczając powietrze przez zęby z głośnym świstem. Uważne spojrzenie towarzyszki sprawiło, że poczuła się cokolwiek niekomfortowo przez to niekontrolowane ujawnienie swoich pozytywnych emocji – tym szybciej chciała wrócić do swojego zwykłego beznamiętnego oblicza. Już w bardziej zrelaksowanej pozycji podparła się łokciem o blat, wyraźnie przechylając się ciężarem ciała w stronę towarzyszki, praktycznie zwracając się do niej całym swoim ciałem.
- Czyli szanowne duchowieństwo chce dzisiaj wyjść do ludzi? Nie ma problemu, pokażę ci, co to znaczy życie w społeczeństwie. – zaczęła zaczepnie, starając się zamaskować poprzedni epizod i wyciągając dłoń w stronę twarzy albinoski, by uchwycić delikatnie między palce jeden z drobnych talizmanów wplecionych w jej jasne kudły. Szybko cofnęła jednak dłoń, pozwalając błyskotce ciężko opaść w dół – nie spodziewała się właściwie, że maleństwo będzie aż tyle ważyć. Może właśnie nasza genialna członkini równie genialnego klanu Nara odkryła sekret tych nieszczęsnych migren, na które cierpiała Yamanaka – ich źródłem pewnie był łączny ciężar tych jej cholernych dekoracji, które namiętnie wplatała sobie w kudły, obciążając jej biedny skalp. Durna, próżna Inoyu. Chociaż efekt jej starań prezentował się całkiem ładnie, to trzeba jej przyznać. Durna, próżna, śliczna Inoyu. Odrobinę speszona odwróciła wzrok na okno, które wpuszczało światło do ciemnego wnętrza, marszcząc nos z cieniem konsternacji wymalowanym na twarzy. Bardzo chciała wyprać swoje znoszone ciuchy.
- To, że cię tu za sobą ciągam, nie jest problemem? Jeśli nie powinnaś zostawiać tej waszej świątynki bez opieki, to możesz mnie spokojnie zostawić, poradzę sobie sama – jej ton uległ zmianie – teraz była już bardziej poważna, zabawa się skończyła, czas pozałatwiać swoje sprawy. Nie chciała jej zmuszać, by z nią łaziła, jakby była jakimś nieporadnym, małym dzieckiem. Tym bardziej, że świadomość, że swoją osobą zaburza jej normalny tok dnia trochę nadal ją drażnił, a bycie obciążeniem dla kogoś było nie tylko krępujące, ale też męczące. Uniosła dłoń nieznacznie w wyjaśniającym geście – Wiem w razie czego, gdzie mieszkasz. Znajdę drogę. Mówiłam ci, że nie chcę nadużywać twojej gościnności, Inoyu.
Tą samą dłonią podparła teraz swoją szczękę, leniwie powracając spojrzeniem na skrzywioną twarz Inoyu. Przekrzywiła głowę nieznacznie w bok, praktycznie opierając ją o własne ramie, by wykrzywić wargi powoli w dość zaczepnym uśmiechu, zmuszając albinoskę do dość niekomfortowego, przedłużającego się kontaktu wzrokowego.
- ...Chociaż rozumiem, że rezygnujesz ze swoich obowiązków, bo chcesz spędzić ze mną trochę więcej czasu. Wystarczyło powiedzieć.
W sumie to chciała od niej wycisnąć jakąś reakcję. Jakąkolwiek.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Śmieszek
 
Posty: 282
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Duży shuriken na grzbiecie. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: Ryokan " Siedem kotów "

Postprzez Inoyū » 28 lip 2018, o 16:36

Do ostatniej chwili nie mogła uwierzyć, że Shikatsu ośmieliła się w ogóle ruszyć jej talizmany.
Z pełną uwagą śledziła ruch ręki dziewczyny, by zdzielić ją po niej własną dłonią jeszcze zanim tej udało się dotknąć jakże drogocenne precjoza, które zwisały ciężko z poszczególnych kosmyków jasnych włosów Inoyū. Jako że te – dość mało subtelne - ostrzeżenie raczej nie wywarło na Narze żadnego wrażenia, ponowiła klepnięcie, ale tym razem wkładając w to już nieco więcej siły. Kiedy już pozbyła się problemu, odruchowo poprawiła wszystkie skrzętnie powpinane dodatki, zupełnie tak, jakby te przypadkowe muśnięcie miało naruszyć całą instalację.

- Jej Ekscelencja pragnie odrobiny rozrywki. – rzuciła patetycznie, usiłując wstrzelić się w równie teatralny ton, na który moment wcześniej weszła Shikatsu. Skoro tak bardzo chciała być zabawna, to nie będzie w takim razie jej psuć tej śmieszności. A nuż dzięki temu jej kompance skoczy morale i nie będzie zbyt dużo marudzić, jeśli dostaną jakąś brudniejszą robotę, niż się tego spodziewają? Lepiej myśleć przyszłościowo. - Nie, dziękuję. – dodała jednak asekuracyjnie, sprzeciwiając się jej propozycji pokazania, czym jest życie w społeczeństwie możliwie jak najbardziej klarownie. Nawet jeśli nadal tylko żartowała, to jednak wolała nie ryzykować spędzania z nią czasu dłużej niż te kilka chwil w ciągu dnia, do których się zobowiązała. Nie ten etap znajomości. Jeszcze.
- Jest problemem, ale, póki co, nie mam na ciebie lepszego pomysłu. Wolę zostawić chram bez opieki niż zostawić ciebie samą w moim domu. – wzruszyła lekko ramionami, niezbyt przejmując się tym wielce poważnym wyrazem twarzy Shi, który pewnie miałby sygnalizować, że zaprzestała już zbędnego żarcikowania. Nie czuła w stosunku do brunetki jakiejś szczególnej antypatii czy obrzydzenia, ale trudno oczekiwać od zwykle przebywającej całymi dniami w swojej samotni kapłaneczki, że będzie tryskać radością na samą myśl sprawowania pieczy nad swoją rówieśniczką. Nie była pewna, czy czuła się bardziej podekscytowana tym, że nie musi teraz siedzieć i wciskać losowym przyjezdnym swoje talizmany, czy bardziej zahukana świadomością, że opieka nad Narą może poskutkować serią niemożliwych do przewidzenia – nawet przy pomocy jej klanowych zdolności! - zdarzeń. Niedawno skończyła siedemnaście lat, a już czuła się na to za stara.
Podniosła się z lekkością ze swojego miejsca, by wyjrzeć przez okno. Ulice Saimin z każdą chwilą zapełniały się rozbudzoną masą ludzką coraz bardziej, co tylko utwierdziło Yamanakę w przekonaniu, że powinny już opuścić te niezbyt sympatyczne lokum i czym prędzej rzucić się w wir szalonych przygód. Ahoj, przygodo.
- Nie chcę nic mówić, ale gdy rodziców nie ma w domu, sama sobie ustalam obowiązki. W tym momencie moim obowiązkiem jest pomóc ci zarobić kilka groszy, dokładnie tak, jak mówiłam ci wczoraj. Nie znasz Saimin. Nie każ mi się powtarzać. – burknęła z wyraźnym zniecierpliwieniem, z pewną przekorą podejmując ten - jak już zostało to wyżej bardzo trafnie określone - przedłużający się kontakt wzrokowy. Zmrużyła delikatnie ślepia, dając do zrozumienia Narze, że raczej nie ma zamiaru uciekać przed jej napastliwym spojrzeniem. - Szczerze? Możesz sobie myśleć, co tylko zechcesz. Nie robi mi to żadnej różnicy.
Nie czekając na odpowiedź z jej strony, odsunęła krzesło, przy okazji raniąc uszy pobliskich klientów tawerny donośnym szurnięciem, by zainstalować swój śmiercionośny oręż na grzbiecie, dyskretnie przekładając białe włosie tak, żeby nie zaplątało się przypadkiem w jego pobliżu. Stuknęła delikatnie obcasem w łydkę Shi, dając jej do zrozumienia, że powinna w miarę sprawnie pozbierać swoje manatki.
- Chodźmy już.
Obrazek
PH BANK KP arciki głosik

I have dreams like you - no, really!
just much less touchy-feely
they mainly happen somewhere warm and sunny

Obrazek

on an island that I own
tanned and rested and alone
surrounded by enormous piles of money


· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Miss Forum
 
Posty: 283
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:55
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG: 6685228
Multikonta: nope

Re: Ryokan " Siedem kotów "

Postprzez Shikatsu » 28 lip 2018, o 17:34

Mina jej zrzedła, gdy tylko zrozumiała, że ta cholerna Inoyu nie zamierza w żaden sposób bardziej interesująco reagować na jej zaczepki niż zwyczajnym, nudnym już oburzeniem. Roztarła łapsko, po którym oberwała, czując się wyjątkowo dotknięta tym brutalnym odrzuceniem swoich awansów, by posłać jej spojrzenie pełne wyrzutu, marszcząc brwi w wyraźnym oburzeniu.
- Jeśli dla waćpanny rozrywką jest załatwianie jakichś durnych robótek na mieście, to proszę bardzo, droga wolna. Nadal uważam, że mogłybyśmy sobie po prostu jak ludzie posiedzieć i posprzedawać te twoje pierdoły – wymamrotała, wielce teraz na nią obrażona. Opuszczając rodzime Yokukage głównie cieszyła się faktem, że w końcu nikt nie będzie rozstawiał jej po kątach i planował każdego dnia – zwykle zajmowała się tym jej ukochana matka, która, nieskażona przekleństwem klanowego lenistwa, zazwyczaj rozdysponowywała każdą minutą wolnego czasu swojej córki tak, by wyplenić z niej naturalne umiłowanie do nie robienia zupełnie niczego. Oczywiście skutek tego był odwrotny od zamierzonego, a Shi nauczyła się dzięki temu jedynie odwalania roboty na szybko i byle jak, byle tylko skończyć i cieszyć się dalszym dolce far niente. Takie geny niestety, no co zrobisz? Nic nie zrobisz.
Z tego właśnie względu nieszczególnie chciało jej się opuszczać duszną knajpę – zapach starego tłuszczu nie był dla niej aż tak uciążliwy jak wizja tego, że zaraz miałaby gdzieś zasuwać i, o zgrozo, pracować. Przygody? Przygód nienawidziła najbardziej na świecie. Codziennie rano, gdy musiała wstać z łóżka, w duchu przeklinała, że przyszło jej się urodzić w klanie parającym się ninjutsu. O ile szczęśliwsza by była, gdyby całymi dnami mogłaby wypasać owce na jakimś urokliwym wzgórzu? Wstać rano, wyjść z domu, posiedzieć ze zwierzakami, wrócić do domu, iść spać – taki tryb życia odpowiadałby jej o wiele bardziej. Westchnęła ciężko do tych swoich fantazji o prostym życiu pastuszka, kątem oka zauważając, że Inoyu, osoba najwyraźniej obdarzona dużo większym wigorem niż ona sama, chyba zaczyna powoli przebierać nogami w miejscu, w końcu podnosząc swoje bardzo zgrabne cztery litery z nadgryzionego zębem czasu krzesełka. No to się dobrały.
- A tej jak się nagle spieszy – na początku odmówiła zareagowania na to, że ta już chyba zarządziła ich wymarsz, gderając coś pod nosem i spoglądając na nią wybitnie wrogo, nadal rozwalona w trochę zbyt swobodnej pozycji na siedzisku. W końcu jednak skapitulowała, jak starzec podnosząc się w końcu z zajmowanego stołka, by z donośnym strzyknięciem wyprostować się do pionu. Rozmasowała zastygły od przedłużającej się bezczynności bark, patrząc wszędzie, byle nie na swoją kompankę. Wyraźnie się ociągała – gadać o tym, że pójdzie pozarabiać było bardzo łatwo i przyjemnie, gorzej z wzięciem się garść i faktycznym poszukaniem sobie zajęcia. Wypuściła powietrze przez zaciśnięte wargi ciężko, przez moment szukając jakiegoś powodu, by jeszcze trochę tu posiedzieć. Nie było chyba w sumie żadnego, który przytrzymałby Inoyu na miejscu jeszcze moment – no, może oprócz propozycji wciągnięcia jeszcze jakiegoś deserku, na ten jednak niekoniecznie ją było w tym momencie w ogóle stać. Niech będzie. Przewróciła oczami na ostatni znak protestu, niedbałym gestem wskazując jej drogę przed sobą. Animatorka czasu wolnego się znalazła.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Śmieszek
 
Posty: 282
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Duży shuriken na grzbiecie. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: Ryokan " Siedem kotów "

Postprzez Inoyū » 28 lip 2018, o 20:00

Podparła się wolną ręką o brzeg stołu, z wymowną bezwzględnością wymierzając prosto w Shikatsu niecierpiące zwłoki spojrzenie. Te wszystkie przepełnione nieudawanym cierpieniem grymasy, biadolenie i ciągłe, irytujące smęcenie o tym, że w sumie, to powinny przesiedzieć cały dzień w tej podrzędnej knajpie, doprowadzały nieugiętą Yamanakę do szewskiej pasji. Najchętniej, to by teraz złapała te uosobienie lenistwa za fraki i bez żadnych skrupułów wyciągnęła razem ze sobą z karczmy.
Ha, co z tego. Dopóki nie weźmie się w końcu porządnie za rozwijanie swojej niedoskonałej, ziemskiej powłoki, to jedynym, co może w tej chwili zrobić, jest nieustanne nagabywanie flegmatycznej Nary do robienia tego, czego Yamanaka sobie wymarzy. Jeszcze trochę, jeszcze kilka treningów, a nie będzie musiała sobie nawet strzępić języka; ot, przy pomocy pewnej, jakże sprytnej techniki wpłynie na umysł swojej nowej zabaweczki i już będzie chodziła jak w zegarku. Nie mogła już się doczekać, ale, cóż, do tego czasu jej jeszcze odrobinę pozrzędzi nad uchem.

- Ale ja uważam inaczej. Przestań już ze mną dyskutować, zaczynasz mnie męczyć. – wypuściła powietrze przez niemal całkowicie zaciśnięte wargi i, przez kolejnych kilka chwil próbując opanować pewne problemy natury technicznej, siłowała się z własną bronią, której nie była w stanie precyzyjnie dopiąć tak, by przypadkiem nie wyślizgnęła się gdzieś po drodze.
Gdy koniec końców osiągnęła swój mały sukces, wykonała kilka kroków przed siebie, nie czekając aż Shikatsu wreszcie skończy prostować swoje starcze cielsko i zaprzestanie tych mentalnych przygotowań do wykonania jakiejkolwiek innej aktywności fizycznej niż siedzenie i myślenie o niebieskich migdałach, co – z całą pewnością – Nara tak bardzo lubiła robić.

- Hej, a może zostawię cię gdzieś między uliczkami i wrócę po tygodniu, co ty na to? Tylko musiałabyś gnić cały czas w jednym miejscu i się nigdzie nie rozłazić. – łypnęła na nią przez ramię, zdobywając się na najpierw na nieprzyjemnie krzywy, ale w końcu także lekko zuchwały półuśmieszek. To był żart. Inoyu zażartowała. Uznała, że uśmiechnięcie się jest idealnym elementem dopełniającym ten wyszukany żarcik. - …To chyba nie byłoby dla ciebie trudne.
Poczekawszy łaskawie przez krótką chwilę na Shikatsu, która wreszcie zrównała się z jej krokiem, ruszyła razem z nią w kierunku wyjścia. Skinęła krótko właścicielowi lokalu w ramach podziękowania za gościnę, za którą i tak przecież musiały zapłacić; właściciel zareagował równie automatycznym poruszeniem głowy, definitywnie kończąc teatralne odgrywanie swojej roli u każdej ze stron.
- Czy ty w ogóle umiesz chodzić szybciej? – było ostatnim, co mogli usłyszeć z ust którejkolwiek z nich klienci karczmy. Dziewczęta ruszyły w stronę bramy miasta z zamiarem poszukania tam jakichś niezbyt wymagających zadanek, które zajęłyby im kilka godzin w ciągu dnia.
Dnia, który nieprzyjemnie się przedłużał, chociaż jeszcze się nie zdążył nawet na dobre zacząć.

z/tBrama miasta i okolice
Obrazek
PH BANK KP arciki głosik

I have dreams like you - no, really!
just much less touchy-feely
they mainly happen somewhere warm and sunny

Obrazek

on an island that I own
tanned and rested and alone
surrounded by enormous piles of money


· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Miss Forum
 
Posty: 283
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:55
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG: 6685228
Multikonta: nope

Re: Ryokan " Siedem kotów "

Postprzez Hikari » 26 paź 2018, o 12:34

Ponowne wyjście szybkie z domu sprawiło, że jak wróci zdecydowanie Terumi będzie miał sporo sprzątania, ale co poradzić Takie jest życie shinobiego, który ostatecznie dość często jest wkręcany w jakąś akcję. Czy to wojna, tak jak na pustyni, albo tutaj, jakieś grabieże na domostwo, szukanie szpiegów, a do tego zabijanie miejscowych przestępców. W takim przypadku nie można było narzekać na nudę, ani monotonię, niby robisz zawsze to samo praktycznie, a jednak daje to dość dużo różnorodności. Poza tym, kto miałby dość strzelania kulami ognia z ust? Nikt? No właśnie. Do tego ta adrenalina, gdy biegnie na ciebie wróg, którego nawet nie jesteś w stanie dojrzeć.
Granice były już strzeżone gdy do takowej dotarli, nic dziwnego tam było parę papierów i bzdetów do wypełnienia wraz z deklaracją walki po stronie Yamanaka. Podobno mają możliwość czytania w myślach tak więc wątpliwe, aby przeszło tutaj takie oszustwo. Wierzył w to, bo pewną część umiejętności pokazała mu jego mała uczennica, nawet jeżeli on sam z niewiadomych powodów był na to odporny. Co do zagrożeń podczas podróży Hikari był wyjątkowo spokojny. Zachowywał względną czujność, bo nie miał zamiaru dać się jakkolwiek zaskoczyć, ale wątpił w występowanie jakiejkolwiek agresji wobec nich. Nie znał tych terenów, prawdę mówiąc nie podróżował zbyt wiele po górach, ale sama prowincja robiła na nim dość niezłe wrażenie. Zdawałoby się po jego historiach jakoby zwiedził czasem bardzo wiele świata, a gdyby się tak zastanowić to wciąż nie znał jego połowy. Mógłby się zakochać w tych różnicach wysokości, gdyby te było jego domem. Takiego uczucie, które posiada w swojej wiosce ilekroć widzi dookoła niej wielkie pola ryżowe prawdopodobnie nie znajdzie nigdzie. Chociaż zabił swoje emocje, to za każdym razem wracając tam chociaż na sekundę pojawiał się na ustach jakiś uśmiech. Ludzie mogli go nienawidzić, podkładać mu świństwa, a mimo to on wciąż żyje i radzi sobie całkiem nieźle. Czy jest coś lepszego niż to co sami sobie wywalczyliśmy siłą swoich rąk? Pewnie większość wolałaby leżeć na brzuchach, a aby osiągnięcia zbierał ktoś inny, ale tutaj mamy zupełnie inny przypadek.
Do wioski Saimin cała paczka dotarła dość bezproblemowo, wystarczyło podążać za znakami przy rozwidleniach kiedy Inoshi nie była pewna. Pierwszą kwestią, która poruszyła młoda przed bramą było na temat noclegu. To nie było problemem, jako uczestnicy wojenni mieli mieć zagwarantowane jakieś kwatery, tylko jeszcze nie przyszedł do nich żaden przydział mieszkania. Tutaj na słowa odpowiedzi z strony Arisy tylko lekko pokiwał głową nie mając zbytnio wiele do dodania. Spoglądając na nią widział zmęczenie, chociaż on sam miał wciąż sporo w sobie dość sporo energii. Z drugiej strony wezwanie może nastąpić w każdej sekundzie. Konieczne jest oszczędzanie swoich sił podczas pobytu w tej prowincji. Odpowiedział tylko odnośnie nauki swojej uczennicy, to prawda, że obiecał jej pokazać parę sztuczek. Sam też miał zamiar wziąć się do roboty jak tylko mógł, jak go wyślą na misję techniki mogą mu się przydać. Dobrze, że wziął z sobą parę przygotowanych przez rodziców materiałów.
- Nie zapomniałem, ale trening zaczniemy od jutra. Wolałbym być gotowy na wypadek jakiegoś wezwania, ostatecznie nigdy nie wiem kiedy ono nadejdzie.
W ten oto też sposób zostali sami, we dwoje kierując się do bramy, bo niewielka blondyneczka bardzo szybko zniknęła z oczu. Im pozostało przejść przez bramę, a także oddać koniki. Prawdę mówiąc nie miał może Terumi dalszych planów na wieczór, ale zazwyczaj po podróży gdzieś lubił chwilę odpocząć. No dobra trochę kłamał, z miłą chęcią coś by zjadł, a zanim taką propozycję wystosował pierwsza przemówiła jego obecna towarzyszka podróży.
- Z werbunkiem wedle tego co powiedzieli mi na granicy zajmą się strażnicy w mieście przy bramach, a potem w razie potrzeb nas wezwą. Do tego nocleg powinniśmy dostać z przydziału, ale z miłą chęcią wrzuciłbym coś na ząb. Co powiesz na jakąś kolację? Wziąłem z sobą również shogi z gabinetu ojca, abyśmy mogli rozwiązać nasz zakład.
Po przejściu przez wszystkie te pierdoły rejestracyjne, a potem oddanie transportu wyruszyli w poszukiwaniu karczmy. O to nie było ciężko, dość niedaleko znajdowała się karczma nazwana "Siedem kotów". Skąd taki pomysł? Tego zupełnie nie wiedział, pewnie właścicielka jest ich fanką. W środku jak się okazało jest to wzięte z czegoś innego, po prostu tutaj przy gościach normalnie sobie żyło tyle tych zwierzątek. No pięknie, nie miał nic przeciwko tym zwierzętom, ale to też, nie tak, że je lubił. Ogólnie były mu one jak i wszystkie inne dość obojętne od bardzo dawna. Przestał odczuwać radość z posiadania takiego na kolanach i go głaskania wraz z wyłączeniem emocji.
- Poproszę stolik dla dwojga.
Powiedział do obsługi, a następnie udał się do wyznaczonego miejsca, oczywiście mógł też to robić sam, bo ktoś nie musiał przystawać na jego plan, prawda?




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1858
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Ryokan " Siedem kotów "

Postprzez Arisa Terumi » 26 paź 2018, o 22:25

Obrazek


Poszła za nim, rumieniąc się, gdy wspomniał o kolacji dla dwojga i partyjce shogi. Nie spodziewała się tego, że tak szybko zostaną sami, ale w sumie nie narzekała. Mogło być ciekawie. Jeśli był to kolejny element gry, kolejna chwila na test, to zamierzała go zdać - i pokazać mężczyźnie, ile tak naprawdę warte są kobiety Terumi. Trochę żałowała, że Inoshi nie mogła ich przenocować; chciała poznać z bliska życie Yamanaków, przyjrzeć mu się, dostrzec coś nowego, ocenić to pod każdym możliwym kątem.
Zajęła miejsce naprzeciwko - ryoukan "Siedem kotów" wyglądał naprawdę ładnie, był ciekawym lokalem, ilość kotów też przyciągała, więc nie narzekała na wybór Hikariego. Takie neko-ryoukan były dobrym interesem, zapewniały zwierzakom dom i właścicielom radość, więc...Dlaczego miałaby być niezadowolona z tego, że odwiedza takie miejsce? Już na wstępie jeden z udomowionych kociaków, śnieżnobiały, rozkoszny futrzaczek o niebieskich ślepkach, wdrapał się na kolana Arisy i ani myślał z nich zejść, więc rozbawiona kobieta zaczęła go głaskać.

- Grzeczna kicia, grzeczna - powiedziała z uśmiechem. Przeniosła wzrok z lśnącego czystością, białego futerka zwierzęcia na nadchodzącą kelnerkę. Wyglądała jak standardowa Yamanaka, nic nadzwyczajnego: długie blond włosy spięte w kucyk, niebieskie jak niebo oczy, gładka cera, ciało, któremu nie można było niczego zarzucić, ubiór godny jej profesji, a przy tym stosowny do okoliczności. Stanęła teraz przy ich stoliku z delikatnym, pastelowym uśmiechem na twarzy, gotowa wypełnić swoje zadanie.
- Czy są już państwo gotowi do zamawiania? - spytała miękko.
Arisa skinęła głową, ale spojrzała na Hikariego, chcąc, by to on pierwszy coś zamówił. Jednak jeżeli ustąpił jej pierwszeństwa jako gentleman lub jeśli nie zdecydował się nic wziąć, wówczas młoda Sanjin poprosiła o kubek matchy i o dango. Czekając na swoje zamówienie, postanowiła zdjąć kota z kolan i oddać go innej młodej pracownicy, lecz zwierz stawił iście powstańczy opór, godny walczących Douhito.
- MIIIIIIIIAUUUUUUUUUUUU!!! - rozdarł się wściekle na cały ryoukan. Następnie wbił pazury w ramię Arisy, co sprawiło, że młoda kobieta krzyknęła z zaskoczenia.
- Hej! Kocie, przestań! Kitku-chan! - protestowała niespokojnie, próbując się od niego uwolnić. Na szczęście w sukurs przyszła jej młoda i zmieszana kelnerka, inna niż ta, która ich obsługiwała, przez co kot pozostał na kolanach Arisy - ale w koszyku (innej opcji obie panie stanowczo nie dopuściły.

Jakieś dziesięć minut później chyba poczuła się tak pierwszy raz. Ponieważ młoda dama imieniem Akiko wytłumaczyła im uprzejmie, że kucharz jest dzisiaj straszliwie oblężony przez zamówienia i będą musieli chwilę poczekać, rozłożyli sobie planszę do shougi i zaczęli grać. Arisa starała się myśleć chłodno, analitycznie, trzeźwo; grała, jak zawsze, z chłodnym spokojem, nie pozwalając sobie na błędy. W życiu - jak i w grze - nie można było stawiać pionków na oślep, przesuwać ich bez potrzeby; należało dobrze dobrać pole, na którym postawi się smoka, by wieża nadawała się do gry. Nieco drżące z emocji, dobrze przecież kontrolowanych, palce brązowowłosej dziewczyny przestawiały owe pionki po planszy - powoli, spokojnie, czekając na błąd ze strony przeciwnika. Tyle, że Hikari nie popełniał błędów...A ona sama zaczęła czuć się nieswojo. Zwłaszcza, ze zdawało się jej od kilku minut, że ktoś ją obserwuje. Tylko kto?

Przywidziało ci się - wytłumaczyła sobie, stawiając starannie pionka na odpowiednim polu. Czekała na ruch Hikariego, uśmiechnięta, nieprzenikniona, subtelna; starała się nie zwracać niczyjej uwagi na siebie, choć nie było to łatwe, gdyż jej oczy, uroda i wygląd - nietypowe w tych stronach - same z siebie już musiały przyciągać ludzkie spojrzenia. Kiedyś pewna kapłanka przepowiedziała jej matce, że "zapłacze w dniu, kiedy jej córka stanie się kobietą" - tylko...Asami miała dwie córki - Arisę i Narimę. Jeśli Nari...Pomyślała o chwili, gdy żegnała się z siostrą, i poczuła, że musi przełknąć łzy. Prócz Narimy żegnała ją bowiem wtedy malutka kuzynka, córka ciotki Hisany, słodziutka Amai. I kiedy Arisa miała wyruszać w podróż, malutka Amai uderzyła w głośny płacz, a łezki wiszące w jej orzechowych oczkach i drobne rączki mnące nerwowo łapkę pluszowej żabki sprawiły, że musiała ciężko przełknąć nie tylko łzy, ale i ślinę. Przez moment, krótki moment, poczuła się dziwnie, przerażająco samotna. Jakby nie miała na tej ziemi miejsca, które rzeczywiście...

Akashi-kun! Akashi-kun, mój miś! Mój miś nie ma oczka! Onii-san! Zrób coś misiowi!
Ari! Ari! Kicia ma chorą łapkę!
Neeciaaan! Ne jedź! Zostań w domku!


Dziecięce twarzyczki, wspomnienia rozpłakanych głosików skarżących się, proszących, niespokojnych - i kojących głosów starszych sprawiły, że Arisa westchnęła. Obróciła w palcach swój pionek, przez krótką chwilę czując bolesną potrzebę, by go zmiażdżyć. Ale przecież sama zdecydowała się na udział w tej wojnie, nikt jej do tego nie zapraszał, a Hikari nawet nie był zachwycony, gdy mu o tym powiedziała. Rozumiałaś go, prawda, Przyjaciółko? A jednak postąpiłaś inaczej - bo czasem mimo wszystko tak trzeba.
Czasami trzeba było postąpić przeciw gwiazdom. I tak nie znała do końca swojej drogi...
...prawda?

- Chyba cię doprowadziłam do tsume - zauważyła spokojnie. - Ale to nie znaczy, że wygrałam. Jeszcze masz szansę, Hikari-san.
Avatar użytkownika

Arisa Terumi
 
Posty: 67
Dołączył(a): 5 mar 2018, o 16:05
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - brązowe, długie włosy spięte kunsztownym kanzashi, wysoki wzrost
- często wisiorek
- nosi eleganckie kimona, rzadziej stroje typowej shinobi
- ogólne wrażenie iluzji lub snu
- zimą czerwony szal na szyi
- niezwykle niebieskie oczy
Widoczny ekwipunek: - kabura z bronią
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5118
GG: 0
Multikonta: Akodo Hayami

Następna strona

Powrót do Saimin (Osada Rodu Yamanaka)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość