Gdzieś w mieście

Re: Gdzieś w mieście

Postprzez Shikatsu » 27 lip 2019, o 15:05

Misja rangi C
Yura
27/30


Dziewczę spuściło opuchnięte oczy w dół, gdy Yura snuł swoje wynurzenia o tym, co według niego było moralne i dobre. Byli już na tyle blisko strażniczej budki, by zrozumiała, że jej łzawa historyjka ani trochę nie pomaga jej sytuacji - osiłek z dalekich krain nie był wrażliwy na jej smutną historię życia i pozostał nieugięty w swoim postanowieniu, że odda ją w ręce lokalnych władz.
Nie da się ukryć, że strażnicy stacjonujący w tym punkcie byli zaskoczeni widokiem kuśtykającego w ich stronę poranionego mężczyzny dość egzotycznej urody w towarzystwie zapłakanej dziewczyny, służącej mu za podparcie. Jeden z mężczyzn, typowy przedstawiciel klanu Yamanaka o długim, jasnym włosiu, ale ogromnego wzrostu i zaskakująco muskularny jak na kojarzonych z lichą fizyczną tężyzną klanowiczów, aż odłożył na bok zwój, w którym coś notował – pewnie jakąś papierkową robotę.
- Na litość boską, a wam co się stało?! – odezwał się tubalnie, gdy duet poczłapał bliżej, a potem zamienił się w słuch, gdy Yura opowiedział swoją wersję historii. Mężczyzna wysłuchał w skupieniu, poskubał trochę bródkę wielkim łapskiem, skinął głową parę razy zachęcająco, by Yura kontynuował historię, choć dalej spoglądał na przybysza podejrzliwie. Gdy Yura skończył mówić, podumał moment w milczeniu, by spojrzeć wreszcie na skruszoną dziewczynę.
- Czy to wszystko prawda? – zagrzmiał.
Złodziejka zawahała się, zerknęła krótko na Mori Jina, potem na strażnika. Pociągnęła noskiem, otarła dłonią łzę w kąciku oka.
- O-on… On przyprowadził mnie tu siłą. Najpierw zabił mojego męża, a-a potem zmiażdżył drzewem moją przyjaciółkę..! Chciał bym kłamała, by mógł uciec, niech mi pan pomoże! Błagam, tak bardzo się boję, panie władzo – skłamała perfidnie, strącając z siebie ramię wspartego Yury i przysuwając się bliżej strażnika, by schować się za jego ramieniem. Tam zaszlochała głośno.
Mężczyzna położył dłoń na rękojeści od zanbato u swojego grzbietu, mrużąc ślepia czujnie i spoglądając na Yurę pytająco. Czekał na wyjaśnienia.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Postać porzucona
 
Posty: 460
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG/Discord: urb#6156
Multikonta: -

Re: Gdzieś w mieście

Postprzez Yura » 27 lip 2019, o 17:17

Gdy Yura dostrzegł strażnika w jego głowie pojawiło się jedno pytanie "Ile trenuje?!". Choć mistrz zawsze mu powtarzał, że wielka muskulatura może i fajnie wygląda, ale wcale nie musi oznaczać siły, to Jureczek mimo tego zawsze zazdrościł osiłkom. On sam nigdy nie miał takiej budowy ciała, żeby pozwolić sobie na kark tak wielki, jak świątynia Inojki, przez co czasami czuł się trochę gorszy stając obok takiego gościa. To nic, że sam Jureczek mógł z łatwością łamać drzewa i niszczyć ściany pomimo swojej sylwetki. Nadal nie był szeroki jak sklep i to go bolało!
Całe szczęście, że Yura nie uznał dziewczyny za swoją przyjaciółkę, bo inaczej właśnie poczułby się zraniony! Zwyczajnie go zdradziła i jeszcze chciała zrzucić na niego winę za całe zajście. Chłopak tymczasem o mało co się nie wywrócił kiedy podpora w postaci nieznajomej dosłownie wymknęła mu się spod ręki. Syknął dość głośno pod nosem, a potem po prostu westchnął, ściskając swój poraniony bark. Spojrzał na Yamanakę i uśmiechnął się przyjacielsko, czyli zupełnie tak, jakby w ogóle nie był teraz podejrzewany o te wszystkie zbrodnie. Nie był zły na dziewczynę, ale nie poczuwał się też do żadnej odpowiedzialności za to, co zaszło, więc nie okazywał też żadnej skruchy. W końcu nic nie zrobił.
- A jednak moje przeczucie mnie nie zawiodło. Dobrze, że Cię nie puściłem. - powiedział do dziewczyny, wyraźnie będąc z siebie zadowolony - Niech sam Pan sobie odpowie na to pytanie. Skoro niby zabiłem dwóch ludzi, to po co sam przychodziłbym do straży? No i przede wszystkim dlaczego w ogóle pozwoliłbym jej żyć, żeby mogła opowiedzieć swoją wersję? Nigdy w życiu nikogo nie zabiłem i nigdy w życiu nikogo zabić nie zamierzam. - całkiem odważne słowa jak na kogoś, kto kroczy po ścieżce podobnej do shinobi, ale Jureczek głęboko w to wierzył. Nie uważał, że istnieje potrzeba pozbawiania życia kogokolwiek. Sprawiedliwość można wymierzać i bez tego.
- Jeśli chcesz, zamknij nas w osobnych celach. Teraz powinniście iść uratować dziewczynę, która zabiła męża tej tutaj. Sama drzewa z siebie nie zrzuci, ale jeśli będzie tam długo leżała, to na pewno zginie. - zaproponował, po czym zwyczajnie opadł tyłkiem na ziemię. Potrzebował odpoczynku. Bramy wywierały na jego ciele jeszcze zbyt wysoka presję, więc najlepszą rzeczą po odpoczynku będzie oczywiście trening. Musiał przyzwyczaić się do negatywnych efektów albo zawsze będzie kończył na ramieniu jakiegoś kłamczucha.
- Widzisz zresztą w jakim jestem stanie. Gdyby chciała, to dawno mogłaby uciec. A teraz... mogę prosić o wodę? - choć jego wolność wisiała w tym momencie na włosku, Jureczek nadal ufał w sprawiedliwość. Jeśli czegoś nie zrobił, to zwyczajnie go za to nie skarzą. Sprawa byłaby o wiele prostsza, gdyby Mori Jin znał umiejętności klanowe Yamanaka, ale niestety nie jest takim geniuszem.
Yura
 

Re: Gdzieś w mieście

Postprzez Shikatsu » 27 lip 2019, o 18:30

Misja rangi C
Yura
29/30


Mężczyzna z chmurnym wyrazem twarzy nie odpowiedział na jego ciepły uśmiech nawet drgnięciem wargi i jedynie wysłuchał słów Yury z pełną uwagą, nie przerywając mu ani razu. Sprawiał wrażenie raczej sceptycznie nastawionego do zeznań przybysza z pustyni - może jakaś tutejsza forma ksenofobii nie pozwalała mu zawierzyć słowom obcego?
- To nie mi będziesz się tłumaczył, ale tutejszemu sądowi - powiedział basowo, w ojcowskim geście kładąc ogromną dłoń na głowie obsmarkanej oszustki, która spoglądała teraz na Mori Jina swoimi załzawionymi oczętami z nieskrywaną satysfakcją - Młodzieńcze, bardzo mi przykro, ale jesteś aresztowany.
Ale zamiast wziąć osłabionego Yurę w pęta i prowadzić do lochu, mężczyzna zamknął oczy, marszcząc brwi. Dziewczyna zbladła, spanikowana, gdy zrozumiała, co się dzieje – strażnik Yamanaka tym wdzięcznym podstępem wdarł się w jej podświadomość, w ten sposób w szybki i prosty sposób samemu zostając naocznym świadkiem tego, co wydarzyło się dzisiaj w środku lasu.
- Ha! Żartowałem. No, to już wszystko wiemy. Wybacz, chłopcze, koniecznie chciałem zobaczyć twoją minę – zaśmiał się ciepło i nisko, poklepując po głowie spoconą z nerwów złodziejkę, a potem gestem dłoni wezwał jednego ze swoich koleżków, którzy obserwowali zajście z boku uważnie.
- Zabierzcie dziewczynę i ją opatrzcie, trzeba będzie odesłać ją do Teiz. Co z nią robią, to już ich problem – znów rozbrzmiał tubalny głos mężczyzny, a szlochająca chytruska szybko została wyprowadzona pod eskortą jednego ze strażników w stronę centrum osady. Yura mógł skorzystać z zamieszania i odsapnąć trochę, bo rosły mężczyzna zajął się na moment rozmową z dwojgiem pozostałych strażników, dzieląc się z nimi orientacyjnym miejscem, gdzie pozostało ciało mężczyzny i przygnieciona drzewem kobiecina. Wyraźnie ich poganiał. Dwuosobowy oddział ruszył pospiesznie w odpowiednią stronę, a chłop jak dąb zwrócił się do wykończonego Yury, podając mu wreszcie upragniony bukłak z życiodajną wodą.
- No, jak się nazywasz, koleżko? I skąd jesteś? Widać, że nie z Soso, zupełnie inne rysy – podparł się dłońmi o swoje boki, spoglądając z góry na obcego życzliwie. Z dołu wyglądał jak ludzka ściana – Pozwolisz, że podejrzę też tą sytuację z twojej głowy? Nie będę grzebał tam, gdzie nie powinienem. Potrzebuję trochę uzupełnić… Perspektywę.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Postać porzucona
 
Posty: 460
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG/Discord: urb#6156
Multikonta: -

Re: Gdzieś w mieście

Postprzez Yura » 27 lip 2019, o 21:27

No i gruszki spadły z wierzby, jak to miał w zwyczaju mawiać Jureczek. Jego wyjaśnienia najwyraźniej nie trafiały do blond osiłka, a przecież były zgodne z prawdą. Mori spojrzał na strażnika jeszcze przez chwilę, zamrugał kilka razy powiekami i bezradnie westchnął.
- Skoro muszę, to niech będzie. - rzucił lekko zrezygnowany, ale nie zamierzał się tutaj z nikim przepychać. To, że jeden człowiek mu nie uwierzył nie oznaczało wcale, że tak samo będzie z następnym. A może ktoś mu tutaj w końcu uwierzy? Zawsze warto było spróbować. W każdym razie, jeśli strażnik spodziewał się, że Jureczek zacznie panikować czy się denerwować, to najwyraźniej zwyczajnie się pomylił. Być może gdyby chłopak był w pełni sił, to zaproponowałby proste rozwiązanie - jeśli zrobi tysiąc pompek, to strażnik mu uwierzy. Teraz jednak nie miał ochoty na takie zakłady, ale za jakieś dwie godzinki będzie w stanie nawet siłować się na rękę ze strażnikiem.
Jureczek oczywiście nie zorientował się co właśnie zaszło. Jak dla niego ta magiczna ręka Yamanaki była zwykłą ręką, a facet po prostu uwierzył w jego opowieść. Najwyraźniej młodzieniec nie doceniał swoich dyplomatycznych zdolności. Zawsze uważał, że umie po prostu mówić, ale nigdy nie zastanawia się co takiego mówi, a tymczasem wychodziło na to, że podświadomie potrafił przekonać każdego do swoich racji. Teraz będzie już o tym pamiętał w przyszłości!
- Jestem Mori Jin, ale wołają na mnie Yura. - odpowiedział, niemalże rzucając się na bukłak. Najpierw sporą część zawartości wlał do otwartej paszczy, co oczywiście sprawiło że trochę zleciało mu po brodzie, a na sam koniec po prostu wylał zimna wodę na czubek swojej głowy. Tego mu właśnie było trzeba. Orzeźwienie! Niemal mógł zapomnieć o tym, że z jego ciała nadal wystawało o wiele więcej rzeczy, niż normalnie powinno - Pochodzę z takiej małej osady, gdzie uprawialiśmy ryż, ale ostatnimi czasy trenowałem dużo na pustyni. Nie wiem czy wiesz, ale mają tam węże! Takie długie, niby śmiercionośne, ale smakują jak kurczak. - tak, na pustyni je się wszystko. Ostatnim razem była gadka o skorpionach, a teraz o wężach. Z dwojga złego Jureczek wolał już węże, bo miały więcej mięsa i nie posiadały pancerza, więc nic nie strzelało pomiędzy zębami.
- A patrz ile chcesz tylko nie gwarantuję, że coś tam znajdziesz. Samemu jest mi ciężko czasem czegoś się tam doszukać. - dorzucił jeszcze z wielkim uśmiechem, aby po chwili wypić całą zwartość bukłaka. Woda dobrze działa na mięśnie!
Yura
 

Re: Gdzieś w mieście

Postprzez Shikatsu » 27 lip 2019, o 22:23

Misja rangi C
Yura
31/30


Strażnik nie zwlekał i po zgodzie ze strony młodzieńca (co zamierzał zrobić zapewne tak czy siak, po dobroci czy też nie) przyłożył wielkie łapsko do wilgotnego od wody czoła Yury, a na jego twarzy znów pojawiło się skupienie. Szybko, niczym ruchome obrazki, przeleciał przez cały dzisiejszy dzionek młodego bramowca - trening w świątyni, zamieszanie w głębi lasu, kilka niepotrzebnych ofiar. Jedno mogło być jasne - jeśli Yura doprowadził do czyjegoś uszczerbku na zdrowiu, to tylko w dobrej wierze. Mori Jin był niewinny, ba, wręcz przysłużył się klanowym interesom - może nie do końca zapobiegł rozlewowi krwi, ale przynajmniej unieruchomił morderczynię podczas jej polowania na ludzi.
- Poczekaj jeszcze momencik, chłopcze - mężczyzna zajrzał jeszcze do kilku zwojów, które akurat miał pod ręką, przeglądając coś przez moment i gładząc jasną brodę w skupieniu. Potem zanurkował pod blat, pogrzebał, przeliczył coś i podał Yurze woreczek, który był ciężki od brzęczących monet - Za sprowadzenie uciekinierów z Teiz, z wyrazami wdzięczności od klanu. Dobra robota.
A później oparł się biodrami o swoje stanowisko, krzyżując muskularne ramiona na szerokiej piersi.
- Mori Jin, Mori Jin… Hm… Moja córcia chyba mi o tobie opowiadała – znów przeczesał grubymi paluchami swoją gęstą brodę, wyraźnie próbując sobie coś przypomnieć – Chłopak z pustyni, który popsuł figurkę w świątyni mojej żony? To musiałeś być ty, hultaju. Ech, moja ptaszyna wyjechała teraz do Midori – westchnął ciężko, wyraźnie zmartwiony losem swojego dzieciątka – a mnie doszły słuchy, że teraz tam teraz jest niebezpiecznie. Szukają najemników, bo zanosi się na jakąś wyprawę. Nie wybierasz się tam przypadkiem? Mam nadzieję, że moja bzibzia nie wpakuje się w coś groźnego, to pierwsza taka jej wycieczka. Dawno nie dostałem od niej listu.
Strażnik zamyślił się na moment, najwyraźniej zmartwiony losem swojej córeczki, ale potem przypomniało mu się, że nadal stoi przed nim Yura. I nadal jest poraniony, wykończony i ogólnie ledwo żywy po dzisiejszych przygodach.
- No, to w sumie jesteś wolny. Niedaleko jest szpital, powołaj się na nas, to zaraz cię poskładają. Potrzebujesz, by ktoś ci pomógł tam dotrzeć? - wielki mężczyzna, kończąc przegląd nie-aż-tak-pustej głowy chłopaka, najpierw chciał poklepać go niedźwiedzim gestem po ramieniu, ale w porę się zatrzymał, przypominając sobie, że Yura nadal przyozdobiony jest strzałą i senbonami. Zamiast tego zmierzwił czuprynę chłopaka po ojcowsku. A potem wrócił do swoich zajęć, a Yura mógł udać się do szpitala – sam lub w towarzystwie specjalnie oddelegowanego do tego niższym stopniem strażnika.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Gratulacje! Misja zakończona sukcesem, w tutejszych lasach jest choć trochę bezpieczniej. Napisz tylko posta w szpitalu, jak specjalista wyciąga Yurze senbony i strzały z ramion i jesteś wolny. Mam nadzieję, że było całkiem git. (:
Oddałam chwilę temu wycenę, to Cię podepnę do niej za sekundkę.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Postać porzucona
 
Posty: 460
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG/Discord: urb#6156
Multikonta: -

Re: Gdzieś w mieście

Postprzez Yura » 28 lip 2019, o 16:33

Jureczek nie wiedział jaka procedura rozgrywa się teraz w jego głowie, bo nic mu się przed oczami nie ukazywało. Po prostu siedział z niedźwiedzią łapą na głowie i patrzył się w przestrzeń przed sobą kompletnie o niczym nie myśląc. Takie resety były u niego dość częste, ale przy tym i satysfakcjonujące. Jego całe ciało mogło się wyluzować i dać odpocząć wiecznie napiętym mięśniom nawet jeśli trwało to tylko chwilę. Z tego błogiego stanu wyrwał go tata Inojki, który w reku miał woreczek. Instynktownie Yura wyciągnął po niego rękę, ale wyglądał tak, jakby nie wiedział co się stało.
- Dzięki? Ale nie wiedziałem, że są uciekinierami. - powiedział zgodnie z prawdą. Chłopaczyna po prostu chciał zapobiec rozlewowi krwi i nie liczył przy tym na żadną nagrodę. Mistrz zawsze mu jednak mówił, że nie odmawia się podarku wręczonego w zamian za wykonaną pracę, więc Jin po prostu to przemilczał i przyczepił woreczek do swojego pasa.
Co, co, co? Zaraz, zaraz! Zepsuta figurka? Chodzi o tego kota? Córka? Mówi o tej bladej kapłance, która wyglądała tak, jakby zaraz miała zemdleć? Inoyu? Ale Mori Jin pamiętał tą całą sprawę inaczej. Przecież to nie on zepsuł posążek, a sama kapłanka. A może źle zapamiętał? Przystawił prawą rękę do podbródka i zaczął intensywnie się zastanawiać. Faktycznie bawił się tą figurką. Shikatsu dała mu ją do ręki, a potem kapłanka zrobiła o to wielki raban. Może i faktycznie to on ją zepsuł? Całkiem możliwe, że mogła mu się zwyczajnie wyślizgnąć. Zresztą skoro tak mówi strażnik, to pewnie tak jest! W końcu to on tutaj strzeże prawa i przecież by go nie okłamywał. W jednej chwili chłopak zmienił pozycję, kajając się teraz przed strażnikiem na kolanach.
- Bardzo przepraszam za tę figurkę! Odkupię ją przy najbliższej okazji. Jeszcze raz przepraszam! - niemalże wykrzyczał swoje przeprosiny, bo zwyczajnie zrobiło mu się głupio. Gdyby nie to, że blondyn jest miły, to w ogóle nie wiedziałby o swoim złym występku. Teraz, skoro jest go już świadomy, na pewno go naprawi - Dodatkowo postaram się odnaleźć Pańską córkę i upewnić się, że nic złego się jej w Midori nie dzieje. - dodał jeszcze, chcąc jakoś wynagrodzić mu swoją zwłokę w naprawie figurki. Skoro jeden raz zawalił, to nie mógł sobie pozwolić na drugą wpadkę.
- Jeszcze raz dziękuję, przepraszam i do zobaczenia! - rzucił tylko kiedy stanął na proste nogi i skorzystał z pomocy strażników w dotarciu do szpitala. Nie zna tego miasta, więc tak z pewnością będzie lepiej.


z/t
Yura
 

Re: Gdzieś w mieście

Postprzez Meijin » 29 sie 2019, o 18:07

Chłopak dotarł... no właściwie gdzie on dotarł? Był chyba gdzieś w okolicy centrum, czyli tak jak obiecał szefowi straży. Niestety, tutaj też nie było nic do roboty, całe to Saimin było naprawdę nudne! Ludzie szli w swoje strony, każdy zajęty i absolutnie nim niezainteresowany. Jednak jak zazwyczaj ta anonimowość sprawiała mu radość, tak teraz zrobiło mu się jakoś tak przykro, że nie ma z kim porozmawiać. Przystanął i sięgnął do swojej torby. Nie miał tam zbyt wielu przedmiotów, dlatego też praktycznie od razu złapał za zwój, atrament oraz pędzel i wyciągnął je. Miał idealny i prosty plan, żeby zwrócić na siebie uwagę, namaluje kilka słodkich zwierzątek, ożywi je i z ich pomocą przyciągnie do siebie jakichś ludzi. Tak też uczynił. Po kilkudziesięciu sekundach wkoło niego stał kot, pies i królik. Zwierzątka wyglądały uroczo, nawet pomimo swojej czarno-białości. Jednak nie rzuciły się na ludzi, po prostu bawiły się ze sobą oraz Meijinem. To jednak wystarczyło, aby wkoło niego pojawili się gapie. Najpierw tylko patrzeli, pewnie myśleli, że to jakieś dziwne przedstawienie, ale wtedy chłopak powiedział. -Jeśli ktoś chce pobawić się z żywymi rysunkami, to zapraszam! Chwilę trzeba było poczekać, ale w końcu pierwsze dziecko się zdecydowało. Potem to już jakoś poszło. Dzieci były zadowolone ich rodzice też, a co najważniejsze w okolicy pojawiły się osoby w podobnym do Meijina wieku. Żeby wszystkim im zaimponować, chłopak postanowił stworzyć swojego najpotężniejszego towarzysza- lwa. Jego pojawienie się wprawiło ten niewielki tłum w osłupienie. Meijin wsiadł na niego i podjechał do jakiejś dziewczyny, żeby pobajerować.

Zabawa trwała dobre dwie godziny. Dopiero po tym czasie chłopak podziękował ludziom i się zwinął, teraz potrzebował czasu dla siebie. Chłopak skręcił kilka razy w jakieś uliczki, gdzieś tam się pobłąkał, aż ostatecznie znalazł idealne dla siebie miejsce, ławkę. Usiadł na niej, oparł się i spojrzał w niebo. Teraz tak chciał spędzać czas.
Avatar użytkownika

Meijin
 
Posty: 64
Dołączył(a): 14 sie 2019, o 11:59
Wiek postaci: 17
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Blady, niebieskie oczy, czarne włosy. Normalna waga i wzrost.
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na prawym udzie. Torba po lewej stronie lędźwi.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7623&p=123776#p123776

Re: Gdzieś w mieście

Postprzez Akaruidesu Yoake » 28 wrz 2019, o 15:22

"Niańka"
Misja rangi D dla Yamanaka Inoshi
16/15
KONIEC


Mort otrzymawszy swą zdobycz był niezmiernie zadowolony. Trzymał go w rękach, dumny z siebie. To jego węgorz. Jego i tylko jego w tym momencie. Anielska twarz małego piskacza aż prosiła się o uderzenie, ale kto by bił dzieci, nawet tak irytujące jak on? Jednak był już dużo rozmowniejszy niż wcześniej. Tak bardzo rozmowny, że mógł wypowiedzieć szczegóły, które interesowały Inoshi. Chociaż te szczegóły nie były zbyt dokładne, ale powinny wystarczyć.

- Jakiego Ryokanu? Miejscowego, mówił. – zadawał sobie ponownie pytanie, gdyż najwidoczniej raz nie wystarczył. Miejscowy Ryokan. Dużo to nie mówiło, ale szukanie od najbliższego może okazać się owocne. Tylko jeszcze ten nie skończył mówić, gdyż był zajęty mlaskaniem i rozpływaniem się nad swoją zdobyczą. A raczej zdobyczą Inosi w jego rękach. - Jak wyglądał? Czarne włosy. Był baaardzo blady, jakby chorował. I był wyższy od ciebie. Nie wiem, gdzieś o tyle? – wskazał rękoma około 10-15 cm. Chyba taki opis wystarczył, by ruszyć na „polowanie”.

Idąc ulicami osady Inoshi w pewnym momencie zobaczyła kogoś bladego jak ściana. Błękitne oczy człowieka nie były w opisie młodego, ale można było na nie zwrócić uwagę. Czarne włosy też wyróżniały go z tłumu w mieście, którym rządził (przeważnie) blondwłosy klan. Doświadczona też kunoichi mogła ocenić jego posturę, że jednak jest trochę od niej wyższy, mimo tego, że siedzi. Może teraz wystarczy się go zapytać? Wszystko się jednak sumowało i była jakaś nadzieja, a nawet przekonanie, że dotarła do celu. Jak teraz będzie wyglądać obserwacja? To wszystko w rękach dziewczyny.
Do hidów polecam używania mojego ID: 2457
Avatar użytkownika

Akaruidesu Yoake
 
Posty: 368
Dołączył(a): 23 wrz 2019, o 20:00
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niski, blond włosy z ciemniejszymi końcówkami, młodo wyglądająca twarz. Czarne ubranie z długimi rękawami i stojącym kołnierzem, na to żółte haori w białe trójkąty.
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na obu udach. Wakizashi przy pasie, po lewej stronie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7711

Re: Gdzieś w mieście

Postprzez Yamanaka Inoshi » 29 wrz 2019, o 22:36

- Rok 387 - Lato -


" Rysownik... "


Informacje od Morta nie należały do najbardziej sprecyzowanych. Ale nie było w tym nic dziwnego, był niekompetentny w bardzo wielkim tego słowa znaczeniu. Ostatecznie pozwalały na przynajmniej, określenie zakresu poszukiwań nieznajomego rysownika. Dobre i to, jak to mówią. Lepszy rydz, niżeli nic. Przynajmniej potrafił opisać tego gościa, to akurat było użyteczne. Ktoś blady, ciemnowłosy, być może rzuci się w oczy podczas przechadzki po ulicach miasta. Nie pozostało jej nic innego jak zostawić tego całego morta i rzeczywiście pójść odnaleźć tego zaginionego. Minęła dobra chwila nim rzeczywiście, udało się jej znaleźć kogoś pasującego do opisu, ale czy to był rzeczywiście on? - Czy to o niego chodzi? - Zastanawiała się przez krótką chwilę. Co prawda nie była w Ryokanie, a gdzieś w bliżej niesprecyzowanym miejscu, on siedział na ławce. To było zarazem szczęśliwe, ale i kłopotliwe spotkanie, wiedziała, że nie może do niego tak po prostu zagadać, nie ma ku temu powody, co najmniej dziwnie brzmiałoby, jakby zasugerowała dlaczego tu jest, z drugiej strony, byłoby gorzej gdyby nie był tym kogo szuka, a kimś zupełnie innym. Wszystko sprowadzało się teraz do obserwacji. Ot, zwróciła na niego uwagę przechodząc. Odeszła kawałek dalej, usiadła na ławce w niedalekiej odległości. Tak, jakby na kogoś czekała, czy też była umówiona, spoglądała ukradkiem w jego stronę, musiała być pewna, że zacznie rysować, jeśli nie, to marnuje tutaj swój czas. Choć... Wszystko inne się zgadzało, pytanie jak bardzo wartościowe są informacje Morta. Nie zamierzała dać po sobie poznać, a przynajmniej bardzo, że rzeczywiście na nikogo nie czeka. Ot, siedziała, grzebała w swojej torbie, a to patrzyła na przechodzących ludzi.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Gdzieś w mieście

Postprzez Meijin » 30 wrz 2019, o 16:23

Chłopak usiadł na ławce i spojrzał w niebo. Nie dostrzegł tam jednak nic ciekawego, więc ciągle mając głowę zwróconą w stronę niebiańskiego sklepienia, zamknął oczy. Okrasił to delikatnym westchnięciem. Dzisiejszy dzień był dla niego wyjątkowo męczący. Co prawda sam to zmęczenie na siebie sprowadził, bo wyszedł do ludzi i zaczął malować... Ale musiał to zrobić, w końcu przez ostatnie dni nie przebywał w otoczeniu ludzi. Przecież rozwijamy się poprzez kontakt z innymi! To własnie takie myślenie doprowadziło go do tego, że od tego nagromadzenia ludzi zaczęła go delikatnie boleć głowa. Chłopak ziewnął, zasłaniając usta dłonią. Do wieczora pozostało jeszcze trochę czasu, a on jakby mógł, to by zasnął. -Gdyby to było Sogen to już pewnie bym gdzieś leżał pod drzewem. Powiedział do siebie i delikatnie parsknął, dając do zrozumienia, że rozśmieszył go własny żart.
Opuścił głowę i rozejrzał się po okolicy. Niewiele się działo, ot wszędzie byli ludzie, którzy gdzieś tam sobie szli załatwiać najróżniejsze sprawy. I chłopak byłby gotowy zacząć szukać sobie nowego zajęcia, gdyby nagle nie wpadła mu w oko jakaś dziwnie wyróżniająca się z tłumu osobistość. Co prawda normalnego wzrostu, ale blondynka, do tego z czymś na dłoniach. Wyglądało to, jak bandaże albo jakieś rękawiczki, nie widział dokładnie. Pomimo zżerającej go ciekawości Meijin wolał nie patrzeć w jej stronę zbyt intensywnie. Te wszystkie lata, które przyszło mu przeżyć w świecie ninja, nauczyły go, że gapienie się na ludzi jest często początkiem problemów. Dlatego też chłopak szybko spojrzał gdzieś w dal i tak siedział, przynajmniej przez chwilkę. Po kilku sekundach kątem oka zaczął monitorować, co też ta osoba robi. Usiadła obok. Czyżby na kogoś czekała? W tym też momencie zainteresowanie Meijina troszkę opadło. Chłopak wzruszył ramionami i zaczął poszukiwać inspiracji. Wyciągnął więc swoje malarskie przyrządy i ułożył je obok siebie, a następnie znowu zaczął się rozglądać. Patrzył na widoki, ale były zwyczajne. Spoglądał na ludzi, ale oni także nie mieli w sobie tego "czegoś". Próbował nawet spojrzeć na siebie, ale nie miał jak. Meijin opuścił głowę i jeszcze raz spojrzał ukradkiem na blondynkę. -A może by tak? Miał szalony, ale jakże ciekawy pomysł, chciał namalować ją... bez jej wiedzy. I zaczął realizować ten plan, raz na jakiś czas spoglądając w jej kierunku, aby upewnić się, że wszystko odwzorowuje poprawnie. Jednak kiedy spojrzał nań kolejny raz, okazało się, że i ona spojrzała na niego. Oj, zrobiło się niezręcznie. Meijin szybko schował swój malunek, pędzel i atrament i podrapał się po głowie, głupio się uśmiechając. Oby nie było z tego kłopotów. Rzucił sobie w głowie.
Avatar użytkownika

Meijin
 
Posty: 64
Dołączył(a): 14 sie 2019, o 11:59
Wiek postaci: 17
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Blady, niebieskie oczy, czarne włosy. Normalna waga i wzrost.
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na prawym udzie. Torba po lewej stronie lędźwi.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7623&p=123776#p123776

Re: Gdzieś w mieście

Postprzez Yamanaka Inoshi » 1 paź 2019, o 23:20

- Rok 387 - Lato -


" Rysownik... "


Saimin było dosyć dużą osadą jak na standardy prowincji. Ilość mieszkańców mogła bez problemu przytłoczyć, zwłaszcza kogoś, kto nie przywykł ani do mieszkania w mieście, co prawda stolicy, ale wciąż portowej. Dzięki bliskości morza, właśnie miasta takie jak to się rozwijały. Inoshi, cokolwiek by o niej nie mówić, trudno by rzucała się jakoś straszliwie w oczy, w tej chwili bardziej zwracało uwagę to, że przysiadła na ławeczce, lub innym podobnym miejscu i dalej się już nie ruszyła. Podobnie jak on. Rękawiczki, oraz bandaże, jako jedyne mogły przyciągać uwagę, choć wcale, te drugie aż tak nie wystawały. Nie mniej, po środku lata rękawiczki? Niespotykane. Czarny strój który miała na sobie był raczej zwyczajny. Włosy, być może nawet i zbyt krótkie.

Oczywiście, to musiał być ten rysownik, zaczął wyciągać ze swojej torby jakieś przybory, tym razem znacznie konkretniejsze - Czy to jego szukam? - Westchnęła lekko, dalej nie była pewna ani w jaki sposób rozpocząć rozmowę ani jak dalej pociągnąć ten temat, pilnowanie go z ukrycia było problematyczne i wymagało dużej ilości kombinowania, oraz wyczucia które nie zawsze było odpowiednie, w jej przypadku. Inoshi czekała na to co stanie się dalej, w tej chwili nie mogła jeszcze podjąć decyzji odnośnie tego co zrobić. Coś malował, dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że zerka w jej kierunku, ich spojrzenia się spotkały. - Cholera, pewnie wie, że go obserwuję, tak się speszył i wszystko schował! - Nie była to panika, a raczej zawód swoimi, kiepskimi zdolnościami śledczymi chociaż, może to Meijin był zwyczajnie świetnym obserwatorem i wypatrywał zagrożenia już wcześniej. - Uśmiecha się? Ugh... - Blondynka tylko przewróciła oczami po jego spojrzeniu, towarzyszyło temu westchnięcie. Zbliżyła się po paru chwilach do niego, choć równie niepewnie jak go do tej pory obserwowała. - Jesteś jakimś rysownikiem? Widziałam takich w porcie trochę. Nie malujesz z nimi? -


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Gdzieś w mieście

Postprzez Yamanaka Inoshi » 29 lut 2020, o 21:47

- Rok 387 - Lato -


" ... "


Inoshi w końcu poznała tego całego artystę o którym jej wspominano. Okazał się być całkiem ciekawą osóbką, ostatecznie podjął się zadania jakie przed nim stawiano a Inoshi pomogła mu je rozwiązać. Można powiedzieć, że szcześliwy był to Finish. Gdy tylko skończyli, to ona wróciła do siebie, pożegnała go i tyle się widzieli. Możliwe, że gdzieś pojechał, możliwe, że został. Ona natomiast została pozostawiona sama sobie, bez większego celu. Dlatego zamierzała zastanowić się dokładnie jak spożytkuje czas którego od dawna miała bardzo dużo. Skierowała się ulicami Saimin do swojego domu rodzinnego w którym to zaczęła przygotowywać się do realizacji swoich planów, które szczegółowo ambitne nie były.
- Sklep -

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Poprzednia strona

Powrót do Saimin (Osada Rodu Yamanaka)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości