Gdzieś w mieście

Re: Gdzieś w mieście

Postprzez Shikatsu » 16 mar 2019, o 10:53

W tym momencie nie interesowała ją nawet zapłata za odbyte nocki - siedziała u boku Inoyu, pozwalając jej pełnić role swojego adwokata, nawet nie ważąc się otworzyć dzioba. Rozsądnie zdecydowała, że najlepiej będzie się zamknąć, nie ryzykując, że palnie coś, co rozjuszy mężczyznę jeszcze bardziej. Gdy Yamanaka obrała taktykę obrony, która sugerowała, że Shi wywodzi się z jakichś społecznych nizin, początkowo spojrzała na albinoskę z oburzeniem zmieszanym z wyrzutem, ale chwilę później przybrała dobrą minę do złej gry, zawieszając na właścicielu biznesu spojrzenie zbitego psa. Jeśli to ma uratować jej skórę, to nie ma problemu, odegra swoją rolę w tej szopce.
Chwilę później mężczyzna opuścił lokal, by poszukać straży - był to w sumie gest dobrej woli z jego strony, westchnęła więc głośno z nieskrywaną ulgą, pospiesznie zwijając z ziemi swoją pelerynę, która tej nocy posłużyła im za prowizoryczne okrycie.
- Spotkamy się w domu. Dzięki, Inoyu - wymamrotała do Yamanaki, zawzięcie unikając jej spojrzenia; uratowała jej skórę, nie da się ukryć. Powinna jej kiedyś się za to odwdzięczyć. Ale nie na to była teraz pora - teraz musiała się stad szybko wynosić, bo wisiała nad nią realna groźba spowiedzi u lokalnej straży ze swoich ostatnich niechlubnych występków. Nie miała w sumie nic na swoją obronę - strategiczna ewakuacja była więc jedynym wyjściem z tej paskudnej sytuacji. Kiwnęła tylko głową do swojej towarzyszki i wypruła za drzwi, by polecieć w sobie tylko znanym kierunku - na pewno przeciwnym do tego, gdzie odmaszerował mężczyzna. Nie zawracała sobie teraz głowy pieniędzmi za złapanie chłopaka. Jej nagrodą była teraz wolność; w najlepszym przypadku Inoyu podzieli się z nią połową łupu, ale nawet jeśli nie, to nie będzie o to zła. Przynajmniej nie wyładowała za kratkami.

z/t
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Śmieszek
 
Posty: 286
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Duży shuriken na grzbiecie. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: Gdzieś w mieście

Postprzez Inoyū » 16 mar 2019, o 14:25

Mężczyzna, chociaż z początku wydawał się być raczej niewzruszony na łzawą historyjkę o sponiewieranej przez los koleżance, ostatecznie dał nagiąć się na tyle, by łaskawie zostawić jej kilka chwil na uniknięcie sprawiedliwości. W sumie, to nie była do końca pewna, czy właściciel postanowił się ulitować nad niedoszłą kryminalistką głównie dzięki jej niepodważalnie znakomitym zdolnościom oratorskim, czy jednak bardziej chodziło tutaj o pozostanie w dobrych stosunkach z jej rodziną. Ale hej, czy to znowu jest aż takie ważne? Skutek był taki, że właśnie uratowała dupsko swojej szanownej współlokatorki. Nikt chyba nie był tak skory do popadania w samozachwyt jak Inoyū, więc szybciutko zapomniała o jakichkolwiek ewentualnościach i bez większej refleksji przywłaszczyła sobie wszystkie zasługi.
Nie przeszkadzało jej nawet to, że musiała posiedzieć kilka chwil dłużej razem z, dość już wymęczonym, gagatkiem. Oczywiście, że poczeka! Czemu miałaby nie poczekać? W perspektywie całonocnego ślęczenia na zimnej podłodze, te parę minut nie zrobiłoby już aż takiej różnicy. Inna sprawą jest, że przecież miała na co czekać - ponownie przyjście właściciela wiązało się z przybyciem tłuściutkiej gotóweczki, która już niedługo miała wylądować w zachłannych łapskach albinoski.
Masz u mnie dług, wiesz o tym? — mruknęła wyniośle, jakby od niechcenia. Założyła nogę na nogę, wodząc jaśniepańskim wzrokiem za roztrzęsioną, niemal biegającą po ścianach, osobą byłej przestępczyni — No spadaj już. Nie daj się złapać.
Tuż po sprawnym opuszczeniu lokum przez Shi została zmuszona do zapewniania sobie samemu jakichkolwiek rozrywek. Porozglądała się bezmyślnie po pomieszczeniu, pooceniała aktualny stan swoich paznokci, pobujała się na krześle, kilka razy omal się przez to nie zabijając. Podniosła się wreszcie z tegoż krzesła i ponownie podeszła do pojmanego przez nie rzezimieszka, by poznęcać się trochę nad nim, wpatrując się beznamiętnie w jego pozbawioną emocji facjatę.
Wraz z nadejściem lombardziarza nadeszły też pieniążki, które - w końcu - mogła wcisnąć gdzieś za pazuchę, przyklepując je z wręcz obrzydliwym zadowoleniem. Było ciężkie. Doskonale mogła to wyczuć. Cóż za piękny dzień.
Tak, myślę, że wystarczy. Dziękuję uprzejmie — zaćwierkała, wykonując przy tym delikatny półukłon. Oszczędny, równie wystarczający, co zapłata za połowiczne wykonanie zadania. W końcu nigdy nie było tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej, prawda?
Nie czuła już potrzeby podejmowania dalszego dialogu z właścicielem, więc pożegnała go zdawkowo i skierowała swoje kroki w stronę domu; godzina nadal była dość wczesna, więc może uda jej się zmotywować na tyle, by pozałatwiać swoje świątynne obowiązki. Zanim jednak się do tej świątyni udała, zahaczyła jeszcze o pokój, w którym pozwoliła pomieszkiwać swojej najdroższej koleżance. Odliczywszy zapewne dość umowną, bo niedokładnie podzieloną, połowę, rzuciła pieniądzem na jej łóżko.
Czy istnieje na świecie osoba o większym sercu niż Inoyū?

z/tDom Inoyū
Obrazek
PH BANK KP arciki głosik

I have dreams like you - no, really!
just much less touchy-feely
they mainly happen somewhere warm and sunny

Obrazek

on an island that I own
tanned and rested and alone
surrounded by enormous piles of money


· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Miss Forum
 
Posty: 289
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:55
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG: 6685228
Multikonta: nope

Re: Gdzieś w mieście

Postprzez Ichirou » 27 kwi 2019, o 19:29

Obrazek
Misja rangi D
Shikatsu
5/15


Po słowach Nary Yasuhiko uformował kanciasty uśmiech na swej kanciastej twarzy.
- Włamać, ale w dobrej intencji. Nie jesteś przecież złodziejką - odpowiedział, niezbyt świadomy tego, jak bardzo komicznie brzmiały te słowa w obliczu ostatnich przygód sarenki z Midori.
- Oczywiście, zapłacimy za pomoc. Wystarczy, że sprawdzisz sytuację, niczego więcej nie oczekuję. A sąsiedzi nie skarżyli się, ale nie ma też żadnego budynku tuż obok Tsunematsu. Wiesz, to już skraj dzielnicy mieszkalnej, rzadka zabudowa...
Spisał na papierze wskazówki dotyczące dotarcia na miejsce, a potem razem z Shikatsu opuścił rezydencję Yamanaków. Przespacerowali wspólnie kilka uliczek wioski w przyjemnej ciszy, a potem rozeszli się w swoje strony.
- Dzięki - rzucił na koniec, a potem kunoichi była już zdana na siebie.
***Dalsza wędrówka przebiegła spokojnie, ale tylko w marzeniach Nary. Po jakiejś chwili marszu, podczas przechodzenia przez skrzyżowanie dwóch uliczek, wpadł na nią z pełnym impetem dziesięciolatek, który podczas sprintu nie patrzył przed siebie, tylko oglądał się przez plecy za ścigającymi go koleżkami. Kolizja była całkiem solidna i zakończyła się upadkiem przynajmniej ze strony smarkacza, ale ten, nieco przestraszony, szybko wrócił na równe nogi i zaczął przepraszać. Całą scenkę oglądała jego grupka z oddali, chichrając się po cichu z problemów kolegi.
Reszta drogi minęła już bez wypadków. Nara musiała przedrzeć się przez calutką dzielnicę mieszkalną, bo poszukiwana chałupa znajdowała się na jej szarym końcu, gdzie budynki nie były już takie piękne, jak w centrum. Ze zlokalizowaniem właściwego domostwa nie miała większych problemów, ponieważ mogła kierować się charakterystycznym, intensywnym zapachem koni. Yasuhiko napomknął, że niedaleko znajduje się stajnia i tak w istocie było. Prócz tego w bliższej okolicy znajdował się jakiś magazyn i dwa inne domki. Było tu całkiem cicho i akurat w momencie dotarcia na miejsce Shi nie dostrzegła w pobliżu żadnej żywej duszy. Fakt, że domek Tsunematsu otoczony był kilkoma drzewkami i krzewami dodawał poczucia azylu.
Samo domostwo wyglądało już na dosyć stare. Było co prawda trochę odremontowane, ale nie można było powiedzieć, żeby właściciel był jakimś wybitnym estetą i przyłożył się do swojej roboty. Ot, nieduża, drewniana parterówka o dosyć stromym dachu, typowym dla tego regionu. Od frontu drzwi wejściowe (niestety zamknięte), okna były w sumie na każdej elewacji, komin, nic szczególnego. Do tego obok mniejszy budynek, pełniący rolę szopy. Ta była akurat otwarta i jeżeli Shi tam zajrzała, to mogła ujrzeć trochę desek i typowo ciesielskich narzędzi. Genialny umysł mógł połączyć pewne fakty i ustalić, że tym najprawdopodobniej zajmował się chłopina - w końcu rodzina Yasu miała jakiś biznesik związany z obróbką drewna.
Smrodu żadnego nie było, jeśli nie liczyć tego, który raz na jakiś czas przywiał wiaterek od strojny stajni. Przez okna nie dało się za wiele dostrzec prócz tego, że wewnątrz panował drobny bałagan.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2575
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Gdzieś w mieście

Postprzez Shikatsu » 29 kwi 2019, o 17:28

Ech, nigdy nie pałała gorącym uczuciem do dzieci - nie tyle ich jakoś szczególnie nie lubiła, co po prostu nigdy w życiu nie miała z nimi zbyt wiele kontaktu, co pozostawiło ją zupełnie pozbawioną zdolności komunikowania się z mniejszymi od siebie ludźmi. Dlatego też w momencie czołowej kolizji wbiła się obcasami butów w ziemię, by za wszelką cenę nie pójść w ślady dzieciaka i nie zaliczyć bliższego spotkania z ziemią. Nie wysiliła się na tyle, by jakoś pomóc zbierać mu się z poziomu gruntu - młode toto, nie potrzebuje pomocy - spoglądała więc tylko na niego z góry, jak podnosi się z klepiska. W momencie, gdy kurdupel zaczął ją przepraszać, młoda Nara machnęła tylko łapskiem wyrozumiale - niech się nie wysila, nic się przecież nie stało. Odeszła w swoją stronę, nie myśląc o wiele o tym zajściu - a niech się dzieciaki bawią, co jej do tego.
W końcu, kierując się wskazówkami Yasu i ostrym zapachem, dotarła do domostwa zaginionego. Początkowo obeszła dom od każdej strony, usiłując dopatrzeć się czegokolwiek nietypowego lub choćby jakiegoś ruchu zza okna, który mógłby jej zasugerować, że kawaler wrócił ze swojej tułaczki i że ona sama też może skierować swoje kroki z powrotem do domu. Zwróciła też uwagę na komin - czy unosił się z niego dym? Jeśli nie dopatrzyła się niczego, to uznała, że zacznie od rozwiązań, które są najprostsze - zapukała w ciężkie drzwi prowadzące do wnętrza domostwa dość energicznie.
Nie spodziewała się w sumie nic innego, niż odpowiedzi ciszy. Jeśli rzeczywiście nikt nie pofatygował się do drzwi, by sprawdzić, kogo tu znowu przyniosło, to Shi tylko westchnęła ciężko. Albo właściciel domu rzeczywiście był nieobecny, albo bardzo nie chciał teraz przyjmować żadnych audiencji. No cóż, w takim razie miała więcej roboty niż chciała - musiała kontynuować swoje proste śledztwo.
Wróciła do obchodzenia domu - już wcześniej jej uwagę ściągnęła szopa, którą, jeśli dobrze jej się wydawało, ktoś chyba zostawił otwartą. Wślizgnęła się więc do przybudówki, by sprawdzić, czy tam nie czekają na nią żadne wskazówki - może tutaj spał pijany w sztok Tsunematsu? Tutaj znalazła jednak tylko drewno i narzędzia, co może i było klarowną informacją odnośnie fachu zaginionego, ale nie sugerowało nic a nic odnośnie jego aktualnego miejsca pobytu.
Wyszła więc znów na zewnątrz i przycisnęła nos do każdej szyby po kolei - do środka wpadało nie za wiele światła i jedyne co widziała, to - mówiąc delikatnie - artystyczny nieład panujący wewnątrz domostwa. Żadnych oznak życia.
Znów załomotała pięścią, tym razem w szybę.

- Panie Tsunematsu! - zawołała, w sumie tylko dla zasady - Jest tam pan w środku? Szuka pana cała rodzina!
Odczekała moment cierpliwie, podpierając się ręką o podstarzałą elewację budynku. Powoli sprawdzały się jej najgorsze obawy - jeśli nikt nie raczył się odezwać na to wezwanie, to oznaczało to tylko jedno: czas dostać się do środka.
Ta perspektywa nie cieszyła jej ani trochę - ostatnie doświadczenia nauczyły ją, że pchanie się tam, gdzie jej nie chcą nigdy nie przynosi nic dobrego. Z drugiej strony teraz miała przynajmniej plecy w osobie Yasuhiko - jeśli Shikatsu wpadnie w jakieś szambo, to wystarczy, że się na niego powoła, a ten wytłumaczy, co jakaś baba z lasu robi w domu jego krewniaka. Przynajmniej tyle dobrego.

Pamiętając o obietnicy zapłaty zajrzała więc znów do szopy, szukając czegoś ciężkiego - nie do końca wiedziała, do czego służą te wszystkie narzędzia, ale interesowała ją teraz ich waga, a nie funkcjonalność. Jeśli nic nie było odpowiednio ciężkie, to zadowoliła się po prostu jakąś deską lub kamieniem - czymkolwiek, co mogłoby stłuc szybę przy odpowiednio celnym rzucie.
- Panie Tsunematsu, nazywam się Shikatsu - wrzasnęła od razu po utorowaniu sobie drogi oknem, przechylając się przez parapet. Była gotowa się bronić jeśli ktoś uznałby ją za włamywacza - Nic panu nie zrobię, pana rodzina mnie przysłała. Pański kuzyn opłaci okno. - przełknęła ślinę nerwowo - Jest pan tu? Cholera jasna, jaki syf...
I, jeśli wszystko poszło tak jak sobie tego życzyła, rozpoczęła rekonesans w środku. Pierwsze kroki skierowała do kuchni.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Śmieszek
 
Posty: 286
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Duży shuriken na grzbiecie. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: Gdzieś w mieście

Postprzez Ichirou » 1 maja 2019, o 16:07

Obrazek
Misja rangi D
Shikatsu
7/15


Z komina nie unosił się żaden dym, ale to jeszcze nic nie znaczyło, bo było przecież lato i w domostwach ogień rozpalano najwyżej na potrzeby gorącej kąpieli. Jeśli chodzi o szopę, to nie było w niej zapijaczonego właściciela, ale bystre oko Shi mogło dostrzec jakąś niedopitą, leżącą w kącie butelkę, której zawartość zapewne umilała robotę przy drzewie.
Obchód wokół domostwa i nawoływania nie przyniosły efektów, więc nie pozostało nic innego, jak wedrzeć się do środka. Sarenka z Midori nie miała twardych kopytek, więc musiała posłużyć się jakimś przedmiotem. Z tym akurat nie było problemu, bo w szopie walało się wiele potencjalnych narzędzi zbrodni. Pierwszą z brzegu rzeczą, która wpadła w rączki Shi, okazała się siekiera - chyba identyczny model do tego, którym nastraszył ją kiedyś starszy pan podczas gonitwy przez leśną ścieżkę.
Roztrzaskała jedno z okien i ostrożnie wskoczyła do środka domostwa.
W kuchni panował nieporządek, jak wszędzie zresztą. Kilka szafek było otwartych, parę szuflad odsuniętych. Może ktoś czegoś tu szukał, a może właściciel ostatni raz zjawił się tutaj w pośpiechu. Szanowna pani detektyw nie znalazła tu jednak żadnych szczególnych śladów, które pomogłyby rozwikłać zagadkę.
Dom składał się z jeszcze z dużego salonu z jadalnią, sypialni i łazienki. Prywatny pokój gospodarza wyglądał tak, jakby przeszedł przez niego tajfun. Wszystkie ciuchy były wyrzucone z szafy i walały się po całym pomieszczeniu. Podobnie było z innymi przedmiotami. Pobieżne śledztwo wskazywało, że w sypialni tak naprawdę pozostały same bzdety i ktokolwiek tu był, to ogołocił ją z cenniejszych rzeczy. Obok łóżka leżało drewniane pudełeczko, które wyglądało na schowek na kosztowności. Było puste.
Pozostał salon, który utrzymany był we względnym porządku. Nara musiała więc pomyszkować i pootwierać różne szafeczki sama, a tych nie było aż tak za dużo. Po paru krótkich chwilach odnalazła więc w jednej szuflad trochę papierzysk, w które mogła się wczytać. Większość z tych rzeczy było standardową pocztą. Ot, kilka dokładnie rozpisanych zleceń od rodziny Yasuhiko dotyczących mebelków na wymiar, ze dwie notki z tablicy ogłoszeń o jakichś dorywczych pracach, kupka listów od jakiejś zdesperowanej baby imieniem Rinako, no i parę wiadomości o tym, że Tsunematsu miał jakieś długi.
Głębsza analiza nad papierkami z tej ostatniej kategorii pozwoliła się dowiedzieć, że nieobecny gospodarz zaciągnął kilka mniejszych pożyczek tu i tam, a także miał już całkiem sporawy i dalej rosnący dług u Ichiyi. Tak, tego od Shichiyi.
Notki od właściciela lombardu dotyczyły wysokości zadłużenia i przypominały o konieczności jego spłaty. Ostatnia była sprzed niecałego miesiąca, której ton był już znacznie inny, tak samo zresztą jak i treść. Ichiya bowiem oznajmił w niej, że ma już dość wyczekiwania na spłatę i przekazuje swój dług komuś innemu, ponoć znacznie skuteczniejszemu, jak sam to określił.
Więcej notek nie było oprócz jednej, enigmatycznej. Było w niej napisane jedynie tyle, że adresatowi został tydzień na spłatę. Wiadomość była niepodpisana, ale posiadała za to podaną datę nadania. Była to data dokładnie psrzed siedmiu dni.
Wczytana w te wszystkie liściki i papierzyska, Shikatsu mogła w pewnym momencie coś poczuć. W jej nozdrza wdarło się coś bardzo klującego i utrudniającego oddech, wywołującego wręcz kaszel. Podnosząc spojrzenie znad kartki mogła dostrzec, jak od strony korytarza po całym domostwie roznosi się jasnoszary, gęsty dym.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2575
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Gdzieś w mieście

Postprzez Shikatsu » 6 maja 2019, o 14:01

Po domu pod nieobecność właściciela stąpała lekko, ostrożnie - na nieznanym terenie nie czuła się szczególnie pewnie, nie do końca wiedząc, co w ogóle ujrzy po wejściu do środka. Wewnątrz powitał ją, tak jak się spodziewała po swoim wykonanym wcześniej rekonesansie, lekki rozgardiasz. Ktoś zdecydowanie tu czegoś szukał - może właściciel wybierał najpotrzebniejsze mu rzeczy przed wyruszeniem w drogę? A może był tu ktoś jeszcze ktoś inny? Na samą myśl o drugiej opcji po karku przeszedł jej zimny dreszcz – podczas obchodu wokół przybytku nie znalazła przecież żadnych śladów włamania (oczywiście oprócz tych, które były jej sprawką). Jeśli był tu ktoś jeszcze, to opcje były dwie – albo intruza wpuścił i wypuścił gospodarz, albo posiadał klucze. I, jeśli to nie stolarz wygenerował cały ten bałagan, to pozostało jej tylko liczyć, że potencjalny drugi aktor dramatu już sobie poszedł. W najgorszym przypadku w środku był ktoś jeszcze oprócz Shikatsu i był na tyle nieuprzejmy, że nie odpowiedział na jej wołania. Przeklęła pod nosem niczym szewc, zamykając jedną z przegrzebanych szafek. Nie chciała czarno widzieć, ale jeśli rzeczywiście był tu ktoś jeszcze i miał wrogie intencje (a jakie inne, skoro nie przyszedł się przywitać!), to właśnie postawiła siebie na przegranej pozycji, informując go uprzednio o swoim przybyciu. Dotknęła torby z bronią na dole swoich pleców, jakby dodając sobie otuchy. Nie mogła przecież popadać w paranoję. Szanse na to były niewielkie, a nic tak bardziej nie przeszkadza w trzeźwym myśleniu niż bezużyteczna panika.
Odsunęła na razie myśli o potencjalnym drugim odwiedzającym i ostrożnie przeszła do drugiego pomieszczenia, które okazało się być małą sypialnią. Przestąpiła nad rozrzuconymi ciuchami (komuś chyba bardzo się spieszyło), starając się niczego nie dotykać, i poświęciła parę chwil na spenetrowanie szafek. Jej uwagę przyciągnęła skrzyneczka – niczym sroka zajrzała do puzderka, ale powitało ją wielkie nic. Jeśli gospodarz trzymał tam coś cennego, to pewnie zamierzał to niedługo sprzedać, by ułożyć sobie nowe życie. Albo może, o zgrozo, zajął się tym ktoś inny. Nadal nie mogła opędzić się od takich natrętnych myśli.
Następnym punktem obchodu był salon – wślizgnęła się tam w pełnej gotowości bojowej, dzierżąc w dłoni kunai, ale w środku nie spotkała żywej duszy. Z cichym westchnieniem ulgi schowała z powrotem swoją broń do torby, by wrócić do swojego małego śledztwa. Powyciągała wszystkie szuflady, jedną po drugiej, licząc na to, że znajdzie coś ciekawszego niż porcelanę i skarpety domownika – jej uwagę przyciągnął zbiór papierzysk, które składował tu właściciel. Zapisane zlecenia i dorywcze robótki od razu odrzuciła na bok, nie poświęcając im zbyt wiele uwagi. Podobnie było z miłosnymi listami – z natury nie interesowały ją szczególnie cudze romanse, przebiegła więc pobieżnie wzrokiem słowa wypisane kobiecym pismem i szybko odłożyła korespondencję do reszty nieinteresujących papierków. Oprócz romantycznych zwierzeń i problemów kochanków nie znalazła tam nic interesującego, co zbliżyłoby ją do rozwiązania zagadki zaginięcia.
Dopiero na końcu, na samym dnie, znalazła coś, co mogła uznać za choć trochę istotne. Uporządkowała je chronologicznie, w ten sposób wizualizując sobie postęp wydarzeń. Cholerny Ichiya – czy całe Soso tonęło w długach u jednego mężczyzny? Zmarszczyła brwi, składając kartki z zapiskami o problemach finansowych pana Tsunematsu pieczołowicie, by schować je za pazuchę. Shi miała wrażenie, że zaraz zrobi jej się niedobrze. Na tym etapie nie zdziwiłaby się, jeśli ktoś by jej powiedział, że na liście pożyczkobiorców pieprzonego lombardziarza figuruje także jej roztargniony ojciec.
W końcu w jej ręce znalazły się ostatnie dwie z karteluszek – jedna z nich informowała o wkroczeniu do gry nowego zawodnika. Sam enigmatyczny zapis sprawił, że wszystkie włosy na ciele dziewczyny stanęły jej dęba – data spisana na drugiej wskazywała na to, że właśnie dzisiaj przypadał termin wizyty znacznie skuteczniejszego windykatora.
Dłonie Nary trzęsły się, gdy składała zebrane dowody i wsuwała je za pazuchę, do reszty ciekawszych papierków – wiedziała, że musi się stąd jak najszybciej ewakuować i dostarczyć zebrane informacje Yasuhiko, bo jego krewniak może być teraz w porządnych tarapatach.
Wtedy jednak poczuła dym i zapach spalenizny – jeśli już wcześniej miała mgliste podejrzenia, że nie jest tu sama, to w tym momencie spełniły się jej najgorsze lęki. Jej pierwszym odruchem było spieprzanie stąd w podskokach – podniosła się do pionu, chcąc skierować swoje pospieszne kroki w stronę okna, którym tu wlazła, ale zamarła na moment jakby sama wpadła w cholerne kagemane. A co jeśli nadal tu jest ten nieszczęsny biedak Tsunematsu i właśnie pozwoliła dokonać egzekucji na zalegającym dłużniku?
Wysyczała coś przez zęby, chwytając w dłoń jakąkolwiek szmatę – jakiś obrusik, serwetę, ściereczkę, ciuch gospodarza, cokolwiek. Jeśli miała tylko taką możliwość, to zmoczyła tkaninę wodą – jeśli nie, to zadowoliła się samym materiałem, przytykając go do ust i nosa, by nie zatruć się śmierdzącym i gryzącym dymem. W kuckach ostrożnie podeszła do korytarza, by zajrzeć krótko i spróbować dojrzeć cokolwiek przez dym – chciała mieć przynajmniej o tyle czystsze sumienie, gdy już ucieknie stąd gdzie pieprz rośnie. W wolnej dłoni ściskała kurczowo kunai, by poczuć się choć odrobinę lepiej.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Śmieszek
 
Posty: 286
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Duży shuriken na grzbiecie. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: Gdzieś w mieście

Postprzez Ichirou » 9 maja 2019, o 16:57

Obrazek
Misja rangi D
Shikatsu
9/15


Zapewne wielu w tak krytycznej sytuacji myślałoby wyłącznie o własnej osobie, ale nie Shikatsu. Bohaterka o gołębim sercu zdecydowała się sprawdzić zadymione mieszkanie i pospiesznie poszukała czegoś, co mogłoby przedłużyć możliwy pobyt w tak niebezpiecznych warunkach. W jej rączki wpadł pierwszy z brzegu obrusik, który leżał na stoliczku nieopodal, a także butelka z jakimś płynem, leżąca obok na podłodze.
Kiedy ruszyła na poszukiwania, przysłaniając nos i usta zmoczonym materiałem, przez jej głowę mogły przemknąć mętne wspominki z ostatniego wesela. Wszystko za sprawą rzecz jasna sake, które rozlała przed momentem na zgarnięty obrusik.
Dym rozprzestrzenił się już po całym domostwie i nabierał na gęstości. Nara, mimo szczypania w oczy i utrudnionego oddechu, zrobiła jeszcze szybki rekonesans po chatce kuzyna Yasu, jednak nie znalazła w niej żadnej żywej istoty. Martwej też nie.
Dalsze poszukiwania nie miały najmniejszego sensu, szczególnie że z każdą chwilą przebywanie wewnątrz ogarniętego pożarem budynku było coraz bardziej ryzykowne. Żar stawał się nie do zniesienia, a przyłożona do twarzy szmata nie zapobiegała przed kaszlem.
Shikatsu, wyskakując niemalże w ostatniej chwili przez wcześniej wybite okno, cudem wyślizgnęła się ze śmiertelnych łapsk boga ognia Kagutsuchiego. Łapczywy haust świeżego powietrza był niczym nowe narodziny i pozwolił przywrócić przynajmniej część trzeźwości myślenia.
Z zaniedbanego domostwa wszelkimi szczelinami zaczął wydostawać się ciemnoszary dym, ale w chwili obecnej był on jedynie tłem dla czegoś istotniejszego. Sarenka, wyskakując przez okno, była zwrócona frontem do szopy, z której wcześniej zabrała siekierę. I to właśnie za rogiem tego niedużego, drewnianego budyneczku dostrzegła dwójkę mężczyzn o niezbyt przyjemnej aparycji. Łypnęli zaskoczeni na dziewczynę, która pojawiła się znikąd, a potem spojrzeli na siebie.
- O, kurwa, zwijamy się - rzucił jeden do drugiego, po czym obaj zrobili w tył zwrot i przystąpili do ewakuacji.
Na ten moment nie byli aż tak daleko, bo między chatą a szopą nie było nawet dziesięciu metrów dystansu.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2575
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Gdzieś w mieście

Postprzez Shikatsu » 10 maja 2019, o 10:31

Genialny plan ochrony przed toksycznymi oparami okazał się nie być aż tak genialny, jak życzyłaby sobie młoda kunoichi - pierwszy z brzegu płyn, jaki znalazła w domu zadłużonego kawalera, okazał się być mocną gorzałką, której wyziewy wciągnęła właśnie w swoje płuca. Nie była do końca pewna, czy taka ochrona w ogóle spełni swoją funkcję, pospiesznie jednak wykonała pobieżny rekonesans po budynku - na tyle, na ile była wstanie jeszcze widzieć w dymie swoimi załzawionymi oczami, na szczęście nie było tu żywej duszy oprócz niej. W takim razie nie musiała już przejmować się swoim chwiejnym kodeksem etycznym i mogła skupić się na ratowaniu własnego tyłka - nie zamierzała tu pozostawać ani chwili dłużej i, widząc, że pożar szybko rozprzestrzenia się po drewnianym domostwie, pospiesznie wsparła się o parapet i wygramoliła na zewnątrz, dość pokracznie lądując na twardym gruncie, w bezpiecznej odległości od żaru. Swoją ścierkę odrzuciła gdzieś na bok, nie widząc w niej już więcej pożytku. Po schowaniu broni drżące dłonie podparła o własne uda i przegięła się w pół, zanosząc się paskudnym, chrapliwym kaszlem. Ledwo widziała na oczy – przetarła rozgrzaną twarz rękawem kurtki, która wchłonęła ostry zapach spalenizny, by nagle ujrzeć dwóch łebków, którzy wydawali się równie zaskoczeni jej widokiem, co ona ich. Jeśli Shi miałaby ich wziąć za ochotniczą straż pożarną, to szybko zostałaby wyprowadzona z błędu - duet na jej widok szybko podjął decyzję, że pora dać drapaka z miejsca tego osobliwego spotkania.
- Gdzie jest Tsunematsu? – warknęła ochryple za nimi, czując w sumie, że kręci jej się w głowie od dymu, który dostał się do jej płuc. Zacisnęła zęby mocno, starając się zachować jasność umysłu, i uprzednio upewniając się, że jest w bezpiecznej odległości od szalejącego ognia - złożyła dłonie w klanową pieczęć, puszczając z pogoń za zbirami swojego jedynego sojusznika – cień. Sztuczka z jej wąskiego repertuaru może i powtarzana do upadłego, ale przynajmniej sprawdzona. Mogła tylko liczyć na to, że piromani nie będą szybsi niż dwie wiązki. I że się nie wyrwą.
Jeśli udało jej się zmusić swoich nowych kolegów do naśladowania jej ruchów, to westchnęła z ulgą i przykucnęła dość niezgrabnie, zmuszając wierzycieli do pójścia w jej ślady. Nie dość, że tak było jej wygodnie, to przy okazji mogła w ten sposób niewerbalnie poinformować gości, że są skazani teraz na jej łaskę.
- I co ja mam z wami teraz niby zrobić? – podrapała się po szyi, łypiąc na gości przez dzielącą ich długość cienia. Wzniosła oczy ku niebu, wypuszczając powietrze przez zęby z cieniem zmęczenia. Najpierw posłucha, co mają do powiedzenia, a w międzyczasie wymyśli, jakim cudem przetransportuje dwóch rosłych typa zajmujących się podpaleniami do odpowiednich służb.
No, oczywiście o ile udały jej się te zamierzenia – jeśli złapała jednego, to niech będzie. Jeśli żadnego, to pozostało tylko chyba za nimi lecieć.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Śmieszek
 
Posty: 286
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Duży shuriken na grzbiecie. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: Gdzieś w mieście

Postprzez Ichirou » 11 maja 2019, o 18:27

Obrazek
Misja rangi D
Shikatsu
11/15


Wielki wysiłek, na jaki zdobyła się Shikatsu, by wydobyć z zachrypniętego gardła pytanie o gospodarza płonącego domostwa, poszedł na marne. Mężczyźni nie mieli zamiaru wchodzić w jakąkolwiek interakcję z Narą, więc ta musiała ich do tej interakcji zmusić. Za sprawą atutowej techniki cień sarenki z Midori wydłużył się i pomknął za uciekinierami. Trzeba przyznać, że spłoszeni panowie całkiem sprawnie przebierali nogami, jednakże to twór ciemnowłosej bohaterki był szybszy. To, że cień był w stanie dogonić swe cele nie budziło wątpliwości. Problem był w tym, że Kagemane było ograniczone zasięgiem, a więc ten specyficzny pościg nie mógł trwać w nieskończoność. Początkowy dystans jak i różnica prędkości między cieniem a zbiegami były jednak wystarczające, by plan się powiódł. Panowie byli oddaleni o jakieś piętnaście metrów, kiedy to rozszczepiony twór Nary pojmał ich obu i unieruchomił na dobre.
- C-co jest, do cholery? - wycedził jeden z nich.
Shi z pewnością czuła, jak schwytani próbują stawić opór niezrozumiałej dla nich mocy. Bezskutecznie.
- A coś ty za jedna? Jesteś dupą Tsunematsu? - zapytał ten, który już przed chwilą zabrał głos. Najwyraźniej był bardziej wygadanym z tego duetu.
- Zostaw nas lepiej w spokoju, bo będziesz mieć problemy, dziewucho! Nic do ciebie nie mamy, ale zaraz będziemy mieć - dodał moment później, stękając i wylewając siódme poty, byleby tylko się wyzwolić.
Ten bardziej milczący z niepokojem spoglądał na coraz to większy dym, który unosił się nad chatą. Znajdowali się co prawda w obrzeżach, ale wciąż była to wioska. Było niemalże pewne, że prędzej lub później ktoś się zainteresuje niepokojącym widokiem.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2575
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Gdzieś w mieście

Postprzez Shikatsu » 13 maja 2019, o 19:49

Nie raczyli odpowiedzieć na jej pytanie - nic straconego, bo Shi nie zamierzała pozwolić im się zbytnio oddalić. Na szczęście wszystko poszło po jej myśli - ciemna smuga cienia pomknęła po ziemi za zbiegami, by wreszcie capnąć ich, skutecznie zatrzymując w miejscu i zmuszając do dalszej rozmowy z Narą. Spoglądała więc na nich przez dystans tych około piętnastu metrów, dalej zgięta w kucającej pozycji. Przyjrzała się im dobrze, marszcząc nos przez drażniący zapach spalenizny. Szarpali się, rzeczywiście, próbując stawiać opór jej klanowej zdolności, jak na razie na szczęście bezskutecznie. Może wystarczy jej czasu.
- Sam jesteś dupą – burknęła, krzyżując dłonie na piersi. Oglądanie, jak osiłki musiały naśladować jej ruchy sprawiało jej niemałą satysfakcje. Parsknęła ze szczerym rozbawieniem - Niby jakie ja mam mieć problemy? Jesteśmy już na siebie skazani.
Podążając za spojrzeniem tego bardziej niemrawego gościa spojrzała krótko na dym unoszący się nad dachem budynku – domostwo dość szybko zajmowało się ogniem, a na niebie widać było ciemny dym. Bliskość innych domów sugerowała, że niedługo ktoś powinien zainteresować się pożarem: rozważała ściągnięcie pomocy wrzaskiem, bo miała dość dowodów, by wyjaśnić jakiemuś stroskanemu sąsiadowi, co tu w ogóle zaszło. Ale najpierw musiała jednak zadać im jeszcze parę pytań.
- Po cholerę to podpalaliście? I co zrobiliście z Tsunematsu? – wybitnie drażnił ją ten z duetu, który tak strasznie się wiercił. Nie miała ochoty się z nim teraz po tym wszystkim jeszcze użerać. Wykonała więc ospale kilka pieczęci, zmuszając cień do częściowej materializacji i wślizgnięcia się po ciele tego hałaśliwego aż do szyi. Tam cienista dłoń zatrzymała się tak, by mógł ją poczuć na swojej grdyce, ale się nie dusił. Chciała po prostu zapobiec upierdliwej szarpaninie – Cisza. Odpowiadać na pytania. Gdzie jest właściciel domu?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Śmieszek
 
Posty: 286
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Duży shuriken na grzbiecie. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: Gdzieś w mieście

Postprzez Ichirou » 13 maja 2019, o 21:56

Obrazek
Misja rangi D
Shikatsu
13/15


Płoną góry, płoną lasy, nim je zgasi zmierzch, znowu Nary moc, znowu pomknął cień.
Shikatsu mogła - o dziwo - zatęsknić w tym momencie za Inojką, a raczej za jej smykałką do biznesu. Ciemnowłosa, nieco odurzona gęstym dymem, nie pomyślała, żeby rozstawić w okolicy ławeczki i zacząć kasować widzów za oglądanie tego niezwykłego spektaklu. Wpierw spektakularny wyskok przez okno, prawie że wraz z saltem, później teatr cieni, potrafiący zadowolić nawet najwybredniejszego konesera, no i wreszcie komedia, w której to dwaj nieszczęśnicy powtarzali taniec swego oprawcy. Wszystko to okraszone ostrymi jak brzytwa ripostami sprawiało, że tytuł klauna barda w tym roku miał pewnego zwycięzcę.
- No duże problemy, mówię ci, lepiej nas, do cholery, wypuść! - pogroził unieruchomiony osobnik, ale nie dało to rezultatu. Trochę im się spieszyło, a że skoro metodą siłową nie mogli sobie utorować drogi do ucieczki, to pozostawała opcja perswazji. Tyle że na mistrzów dyplomacji to oni nie wyglądali.
Głośny jegomość już miał znowu się coś odezwać, znowu wydrzeć japę, ale został pod tym kątem skutecznie spacyfikowany. Cień oplótł jego szyję i odebrał mężczyźnie wszelkie słowa, zmuszając do walki o każdy oddech.
- No my nic z nim nie zrobili! - odparł ten dotąd milczący, nerwowo spoglądając na kolegę w tarapatach. - Okno było rozbite, ty żeś to zrobiła? Przyszłaś go okraść czy odebrać od niego długi? S-słuchaj no, to że chcemy od niego tego samego to nie znaczy, że musimy lać się po mordach! Chłop w ciula leciał, wymigiwał się od spłaty, przestał się pokazywać, to pokazaliśmy, że w ciula z nami się nie leci. No weźże, dziewczyno, przestań robić te cuda!
Ten duszący się próbował coś powiedzieć, a raczej zaalarmować. Zanim jednak zdołał cokolwiek z siebie wydusić, na miejscu zjawili się trzej panowie. Byli ubrani w typowe uniformy dla służb porządkowe. Wpadli tu zdyszani, zapewne gnając za dymem unoszącym się ponad zabudową.
- Co tu, na bogów, się dzieje?! - odezwał się najstarszy z trójki, mający na oko z czterdzieści lat. - Sadao, leć po pomoc, żeby ugasić ten ogień! - rozkazał młodemu chłopaczkowi, który bez zwłoki pobiegł w stronę centrum osady.
- Panie władzo, ta dziewucha rozpaliła ogień i na nas napadła, bo byliśmy świadkami! - zadeklarował jeden z opryszków, wyprzedzając wszelkie pytania ze strony panów w mundurach.
- Spokój! Będziecie odpowiadać, kiedy ja tego zażądam. Nawet nie próbujcie wywijać jakichś numerów. A ty - i tu skierował się do Shi. - przestań robić to, co teraz robisz.
Drugi ze strażników w międzyczasie szybciutko spętał rączki dwóm podejrzanym.
- Czekam na twoją wersję. Tylko bez kręcenia. Wyczuwam, kiedy ktoś ściemnia - oznajmił chwilę później doświadczony strażnik, dając Narze możliwość na złożenie wyjaśnień. Wyglądał na spokojnego, choć dłoń swobodnie opierał na rękojeści ostrza schowanego w sayi. Tak dla przezorności. Pomagier przemawiającego mężczyzny w tym czasie stał tuż za dwójką oprychów i zajmował się ich pilnowaniem.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2575
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Gdzieś w mieście

Postprzez Shikatsu » 13 maja 2019, o 23:09

Nie planowała aż tak agresywnie poddusić tego bardziej irytującego członka komorniczego duetu - widząc, jak ten męczy się o odzyskanie oddechu, zanotowała w myślach na przyszłość faktyczną silę użytej techniki. Cóż, miała prawo trochę przegiąć - pierwszy raz w swojej krótkiej karierze ninja w ogóle zastosowała ją w warunkach polowych.
Jej uwagę od biedaka odciągnął ten drugi, który, chcąc ratować skórę swoją i kolegi, stał się nagle bardziej gadatliwy. Przynajmniej rozjaśniło się jedno - gdziekolwiek znajdował się teraz zaginiony cieśla, to przynajmniej był bezpieczny. Najwyraźniej był na tyle mądry, by ewakuować się razem z tym, co najcenniejsze tuż przed pojawieniem się oprychów. Shi w duchu odetchnęła ulgą - z chałupy co prawda zbyt wiele nie zostanie, ale cóż, to tylko dobra doczesne. Ważne, że chłop jest gdzieś daleko cały i zdrowy. Może się Yasuhiko ucieszy, że dowiedziała się chociaż tyle.
Nie odpowiedziała nawet nic na słowa jednego z wierzycieli – drugi, ten trochę czerwony na twarzy, wyraźnie próbował coś wskazać. Leniwie podążyła za jego spojrzeniem, by ujrzeć trójkę panów mundurowych, prawdopodobnie tutejszych strażników. Od razu przerwała technikę spętania cieniem posłusznie, nie chcąc się prezentować w złym świetle – wiedziała, że nie za dobrze będzie wyglądać wybita przez nią szyba w domu, który właśnie teraz zajął się ogniem. No, i nie chciała, by panowie zauważyli, że poddusiła odrobinę jednego z delikwentów.
- Nara Shikatsu. Z Midori. Z Prastarego Lasu – przedstawiła się natychmiast, jakby miała się wylegitymować. Wiedziała, że jeśli nie będzie współpracować, to równie dobrze zaraz i ona będzie miała związane rączki – Na prośbę rodziny pana Tsunematsu, gospodarza domu – tu wykonała niewykonany ruch w stronę płonącej chałupki - a raczej tego, co z niej pozostało – miałam sprawdzić, co się stało z właścicielem. Poręczy za mnie pan Yasuhiko.
Powoli, nie odrywając wzroku od twarzy tego pana oficera, który wyglądał jakby dowodził i to on właśnie miał decydować o tym, czy Shi wróci dzisiaj spokojnie do domu, czy jednak będzie spała w areszcie, wsunęła dłoń za pazuchę swojego odzienia. Wyciągnęła schowane tam listy i papierki, które zebrała z archiwum zaginionego, by podać je strażnikowi. Krótko zerknęła na broń, na której opierał rękę. Przełknęła ślinę, czując, że zatrzęsła jej się własna dłoń.
- Pan Tsunematsu zaginął przed paroma dniami. Pożyczył wiele pieniędzy, a z listów, które znalazłam, wynika, że tych dwóch – tu wskazała lekceważącym gestem ramienia na skrępowanych zbójów – miało windykować dług. Nie znaleźli w domu ani Tsunematsu, ani kosztowności, więc podłożyli ogień. Może pan sobie sam poczytać.
Zwilżyła dolną wargę koniuszkiem języka, nerwowo zerkając to na strażnika, to na jego świtę, to na dwóch osiłków. Bardzo chciała już być daleko od tego wszystkiego.
- …Czy jestem już wolna?

Jeśli na razie na tym skończyło się przesłuchanie, odzyskała swoje papierki i mogła już iść - pognała od razu do Yasuhiko, by złożyć raport z dzisiejszych przygód i przekazać mi informacje o problemach finansowych krewniaka.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Śmieszek
 
Posty: 286
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Duży shuriken na grzbiecie. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: Gdzieś w mieście

Postprzez Ichirou » 14 maja 2019, o 18:31

Obrazek
Misja rangi D
Shikatsu
15/15


Strażnik wysłuchiwał słów Shikatsu, gładząc się po podbródku i zerkając na dwójkę pojmanych. Pozory bywały mylące, to fakt, jednakże trudno było całkowicie odrzucić to, jak aparycja wpływała na odbiór podejrzanych. Prócz nieparszywej buźki Nara miała też całkiem rozsądne słowa oraz - jak się wkrótce okazało - dowody rzeczowe. Właściwie wszystkie argumenty leżały więc po stronie kunoichi z Midori, szczególnie że wraz z ciągnięciem na język podpalacze zaczęli się plątać w zeznaniach.
Nara mogła w międzyczasie dostrzec, jak na miejscu pożaru zjawił się jakiś shinobi i za pomocą technik suitonu zaczął zalewać zniszczone domostwo wodą, żeby stłumić ogień.
- W porządku, możesz odejść. Przekażesz rodzinie Tokutomi to, co tutaj się stało? - poprosił na koniec. Najwidoczniej znał rodzinę Tokutomi, która może wcale nie należała do jakiejś elity Saimin, ale była całkiem przyzwoita i miała solidną markę w swojej branży.
Strażnicy wkrótce zgarnęli podejrzany duet do placówki służb porządkowych. Pożegnali się z Shi nieprzyjemnymi, złowrogimi spojrzeniami, tak jakby dziewczyna była odpowiedzialna za całe ich nieszczęście.
Ogień już dogasł, a z zaniedbanej chaty pozostała już właściwie rudera. Kręciło się tam kilku przedstawicieli straży, by zabezpieczyć teren i upewnić się, że obyło się bez ofiar śmiertelnych.
***Nawet na tak nieplastycznej twarzy, jak ta u Yasuhiko, dało się dostrzec lekkie zdziwienie, kiedy ten ujrzał znajomą w niezbyt reprezentatywnym, usmolonym stanie.
- Coś się stało? - zapytał spokojnie, a potem zamienił się w słuch, pozwalając Narze na zdanie relacji z przebiegu małego śledztwa. Smętnym spojrzeniem przejrzał listy dotyczące o długach, pokręcił z niezadowoleniem głową, a potem westchnął ciężko, stwierdzając, że nieciekawie to wyglądała. Miał tylko nadzieję, że Tsunematsu nie uciekł gdzieś poza Soso na dobre.
W pewnym momencie zza progu wyskoczyła Hisako, która - jak zawsze - przywitała się z Shi objęciem, po czym skomentowała, że ta pachnie jak ognisko. Spytała się ogólnie, jak zlecenie, a na koniec napomknęła, że można byłoby się kiedyś z Inojką wybrać do Sosenki.
Podczas tej luźnej pogadanki Yasu zdążył zniknąć i pojawić się z powrotem, tym razem już z odliczoną kwotą, która, jak miał nadzieję, była dla Nary satysfakcjonująca. Na koniec podziękował za pomoc i pożegnał sie, Hisako podobnie.
Jeżeli Shikatsu chciała wrócić do domu sucha, to musiała się pospieszyć, bo nad wioską zebrały się burzowe chmury.
Historia na tym właściwie dobiegła już końca, ale jeśli w najbliższej przyszłości doszło do wspomnianego spotkania przy herbatce, to młode małżeństwo mogło uszczknąć paru informacji, które do nich dotarły. Podpalacze zostali powiązani z paroma innymi wykroczeniami związanymi z wyciąganiem haraczy, a po samym Tsunematsu zaginął słuch.
Po kilku praniach udało się wreszcie pozbyć z ciuchów zapachu spalenizny.

    Misja zakończona powodzeniem. :")
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2575
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Gdzieś w mieście

Postprzez Shikatsu » 15 maja 2019, o 13:40

Może to były emocje, które opadły dopiero w momencie, gdy oddaliła się od duetu opryszków i lokalnych służb mundurowych, ale dopiero gdy oddaliła się tamtego miejsca i zbliżyła do domostwa młodego małżeństwa poczuła, jak bardzo otumaniona jest oparami dymu. Oczy piekły ją niemiłosiernie, a zapach wędzonki, który cały czas się nad nią unosił, nie polepszał jej dość kiepskiego samopoczucia.
- Ha! I to wiele. Mogę wejść? - wprosiła się dość bezczelnie do domostwa swoich dobrych znajomych, chcąc jak najszybciej posadzić tyłek w bezpiecznym miejscu. Po wpuszczeniu jej do środka zajęła sobie jakiś wygodny fotelik i wyjaśniła Yasuhiko dzisiejsze zajście, przy okazji wręczając mu korespondencję, którą udało jej się odratować. Cóż, nie była szczególnie pomocna w tym konkretnym przypadku - ale przynajmniej jej śledztwo rzuciło trochę światła na powód zniknięcia samotnego kuzyna. Może to przyniesie trochę spokoju zmartwionej familii.
W momencie, gdy Yasuhiko wycofał się taktownie po to, by zebrać należność za fatygę, Shi spędziła parę minut na dość lekkiej pogawędce z jego świeżo upieczoną małżonką. Wspomniała też o swoich planach powrotu do domu - zostawiła więc też Hisako kartkę z niedbale zapisanym adresem, na wypadek gdyby wymarzyła im się kiedyś zaległa miodowa podróż w dalekie strony.
Nie przeciągała tej krótkiej wizyty i po odebraniu pieniędzy pożegnała się z parą, by polecieć w swoją stronę - w tym momencie chciała po prostu położyć się spać i odespać wszelkie stresy, na które się dzisiaj naraziła.

Ech, musiała tylko jeszcze najpierw zrobić pranie.


z/t
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Śmieszek
 
Posty: 286
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Duży shuriken na grzbiecie. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Poprzednia strona

Powrót do Saimin (Osada Rodu Yamanaka)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość