Jinja

Jinja

Postprzez Inoyū » 1 cze 2018, o 23:37

✧✧✧

Obrazek



Gorąca potrzeba wierzenia w bliżej niezidentyfikowaną osobistość boskiego pochodzenia, której mogą powierzyć wszystkie swoje troski leży głęboko w ludzkiej naturze - nic więc dziwnego, że świat gęsto usiany jest mniej lub bardziej szarlatańskimi miejscami kultu; gdy okoliczności przestają sprzyjać prostemu człowiekowi, a przyszłość trudna do przewidzenia, ludzie potrzebują wytłumaczenia, które nie pochodzi z naszego świata.
Właśnie jednym z takich uświęconych miejsc jest niewielki chram (jinja) ulokowany na północy Soso. Pozostaje on pod opieką jednej rodziny od wielu pokoleń, ba, nawet najstarsi mieszkańcy pobliskich wiosek rybackich nie pamiętają, kiedy powstał - tak bardzo wpisał się on już w lokalny krajobraz. Niegdyś okoliczni wieśniacy przychodzili tu, gdy przez brak deszczu czy napływ złośliwych szkodników plony nie były na tyle obfite, by wykarmić mieszkańców - po pozostawieniu ofiary w formie lichej opłaty lub jedzenia, charyzmatyczny kapłan przeprowadzał rytuał, który za zadanie miał odpędzać złe duchy – oni - rzekomo szkodzące nieurodzajnej ziemi.
PH BANK KP #CF2929 ʕ•ᴥ•ʔ
Obrazek
Nigdy nie zapominaj:
Chodzimy nad piekłem
Oglądając kwiaty


· 鹿 · 蝶
Avatar użytkownika

Inoyū
 
Posty: 86
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:55
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wielki kunai na grzbiecie, torba na biodrze, rękawiczki z blaszkami.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG: 6685228
Multikonta: nope

Re: Jinja

Postprzez Shikatsu » 1 cze 2018, o 23:40

Shikatsu z lekkim niedowierzaniem mierzyła właśnie wzrokiem budynek, który malował się przed jej oczami. Na początku myślała, że zabłądziła gdzieś po drodze, skręciła w złą stronę na skrzyżowaniu albo pomyliła nazwy krain – każdy jednak napotkany przy drodze człowiek natychmiast potwierdzał jednak jej najgorsze podejrzenia, jednomyślnie wskazując paluchem drogę do chramu. Stała więc właśnie jak te cielę u stóp podniszczonych schodów, które majestatycznie prowadziły do niezbyt okazałej świątyni, bezmyślnie zerkając na kartkę ze wskazówkami kierującymi ją najwyraźniej w te miejsce. Czyżby ojciec, kierowany aktualnym brakiem gotówki, postanowił oddać ją do jakiegoś klasztoru, by pozbyć się gęby do wyżywienia? A może chcą tu ją złożyć w ofierze w jakimś sekciarskim rytuale? Jak przez mgłę pamiętała ostatnie spotkanie z rodziną znajomka swojego tatusia; pamiętała jednak, że byli to ludzie dość zdziwaczali, co była w stanie zauważyć nawet w tak młodym wieku. Tym bardziej więc skołowana była tym, co zastała – chram był widokiem cokolwiek egzotycznym.
Przez chwilę rozważała obrócenie się na pięcie i pośpieszny powrót do domu – szybko jednak zażegnała te plany, przypominając sobie, ile kosztowało ją dotarcie do tego miejsca. Nawet jeśli miałaby mieć wydarte organy w imię kultu jakiegoś dziwnego bożka – ta perspektywa malowała się i tak przyjaźniej niż zasuwanie po raz drugi przez tą koszmarną trasę, którą i tak ledwo przebrnęła. Poprawiła więc kołnierz swojej kurtki, prostując się z godnością, przetarła zmęczoną twarz dłońmi i poprawiła drugiej świeżości kudły niezdarnie, by dzielnie wstąpić na pierwszy ze stopni schodów. Zignorowała ten pieprzony ból, który czuła w udach i łydkach, średnio znoszących takie dystanse, jakie w ostatnim czasie pokonała, by dzielnie wgramolić się do góry, tylko co trzeci stopień pozwalając sobie na ukradkowe przekleństwo pod nosem. Bardzo ciche przekleństwo - była w stanie uszanować miejsce kultu, sekta czy nie sekta. Ba, nawet skinęła lekko głową w akcie wielkiej pokory, usiłując zgadnąć, jakie panują tu zasady. Nie chciała robić sobie problemów od początku tym, że popełniłaby jakiś akt świętokradztwa. Byłoby to cokolwiek upierdliwe.
- H-halo? Nazywam się Shikatsu. – skrzywiła się na niezręczność tonu swojego głosu, który usłyszała ze swoich ust, gdy niezbyt pewnie zajrzała do wnętrza świątyńki - …Nara Shikatsu. Jest tu ktoś? Ktokolwiek?
Skrzywiła się, czując, że wdepnęła w jakieś rozsypane wysuszone płatki kwiatów i szybko zamiotła je z drogi swoim buciorem ukradkowo. Pozostało jej jedynie mieć nadzieję, że nie popełniła jakiegoś wielkiego faux pas, włażąc to – kto wie, czy to była wątpliwej urody ozdóbka, czy ważny element jakiejś lokalnej czarnej mszy? Miała jedynie w duchu nadzieję, że nie ściągnęła na siebie przy okazji jakiejś pieprzonej klątwy – tylko tego jej teraz brakowało. Nie to, by wierzyła w takie rzeczy; nie wierzyła ani trochę, przezorny jednak zawsze ubezpieczony. Lepiej dmuchać na zimne.
Ostatnio edytowano 10 cze 2018, o 19:34 przez Shikatsu, łącznie edytowano 1 raz
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
Avatar użytkownika

Shikatsu
Forumowy Bard
 
Posty: 81
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: Jinja

Postprzez Inoyū » 2 cze 2018, o 19:09

Pomaganie matce w oporządzaniu chramu zabierało jej zwykle dużo czasu w ciągu dnia. Zdecydowanie zbyt dużo.
Każdy kolejny dzień życia Inoyu praktycznie nie różnił się niczym od poprzedniego; wyjątkami od tej nieznośnej monotonii były jedynie te nieliczne chwile, kiedy ojciec w końcu wracał do domu, by pomentorować trochę młodej Yamanace i poinstruować ją na tyle, żeby ponownie mógł z czystym sumieniem wyruszyć na mniej lub bardziej niebezpieczną misję, zostawiając dziewczynie pokaźny plik notatek oraz zwojów z technikami, których miałaby na własną rękę się nauczyć. Nie odczuwała, póki co, jakichś szczególnych ambicji do zostania najlepszym shinobi stąpającym aktualnie po tym globie – jak na razie całkowicie wystarczała jej wiedza podstawiana tuż pod nos przez rodzica. Nie chciało jej się nikogo gonić. Nie chciało jej się też nikogo przeganiać. Być może kiedyś to się zmieni... Z naciskiem na kiedyś.

Od wczesnych godzin porannych krzątała się w pobliżu tego pokaźnych rozmiarów budynku, starając się chociaż sprawiać wrażenie zapracowanej; pomachała kilka razy miotłą w jednym miejscu, w drugim, by w końcu, doskonale świadoma tego, że ostatnimi czasy jej rodzina zaczyna mieć problemy natury finansowej, nakłonić kilku nieco bardziej naiwnie wyglądających przybyszy do zakupu zbędnych bibelotów w ramach podziękowania za udostępnienie im tego świętego miejsca.
Yamanaka szybko doszła do wniosku, że sprzedawanie pamiątek wydaje się najmniej absorbującym zajęciem, więc resztę dnia spędziła na siedzeniu w niewielkiej, drewnianej budce, wodząc leniwie wzrokiem za pałętającymi się turystami.
Korzystając z tego, że robiło się coraz ciemniej, postanowiła wykorzystać pozostały czas na – a jakże – naukę kolejnej techniki!

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Dokładnie w tym momencie usłyszała, że chyba ktoś właśnie zmierza w jej kierunku; przez dłuższą chwilę poobserwowała sobie nieznajomą zza stoiska, uważnie lustrując wzrokiem całą jej, coraz mniej wyraźną w tej wieczornej szarzyźnie, sylwetkę. Nie wyglądała na tutejszą - stawiane przez dziewczynę kroki były niepewne, a sylwetka lekko zgarbiona. Czyżby to była turystka? Cóż, Inoyu przynajmniej miała nadzieję, że nią była.
Cwane ślepia Yamanaki zmrużyły się nieznacznie, widząc we włóczącej się bez celu Shikatsu jedynie sposób na łatwy zarobek. Wystawiła rękę tuż przed siebie, by zgromadzoną w niej chakrę przekształcić w lewitującą tuż nad otwartą dłonią kulę światła, oświetlając zarówno zagubioną Narę, jak i swoją jakże uroczą twarzyczkę. Czy udało jej się rozpoznać dziewczynę? Może. A może nie. To zależało wyłącznie od tego, co w tej chwili dałoby więcej profitów.
- Prawdopodobnie przybyłaś tutaj z potrzeby duszy, więc… Może jakieś małe oczyszczenie? Wróżba? Chcesz coś przekazać swoim - odkaszlnęła kilkakrotnie w zwiniętą w pięść dłoń - przodkom? – wykrzywiła usta w szerokim uśmiechu, wystawiając przed siebie wolną rękę w zapraszającym, wręcz kupieckim geście. Nie była jeszcze w stanie ocenić, ile pieniędzy może właściwie z niej wycisnąć.
- Od siebie proponuję też jakąś pamiąteczkę… – odsunęła się nieznacznie od drewnianego kramiku, przedstawiając nieznajomej cały swój asortyment - …W ofercie są talizmany, łapacze snów, pocztówki, miniaturki świątyni-…
Tuż po wygłoszeniu całej formułki, którą miała obowiązek zaprezentować każdemu biednemu człowieczkowi przypadkiem zapuszczającemu się w te okolice, zatrzymała wyprostowaną ręką nadal uparcie prącą naprzód Shikatsu i zmarszczyła lekko brwi, podnosząc spojrzenie na jej facjatę.

- Hola, koleżanko! Wstęp kosztuje 10 Ryō. – rzuciła od niechcenia, widząc, że ta chyba ma zamiar przekroczyć próg świątyni. Jak to mawiała jej kochana mamusia - za darmo to można tylko w ryj dostać.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Ostatnio edytowano 10 cze 2018, o 21:13 przez Inoyū, łącznie edytowano 7 razy
PH BANK KP #CF2929 ʕ•ᴥ•ʔ
Obrazek
Nigdy nie zapominaj:
Chodzimy nad piekłem
Oglądając kwiaty


· 鹿 · 蝶
Avatar użytkownika

Inoyū
 
Posty: 86
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:55
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wielki kunai na grzbiecie, torba na biodrze, rękawiczki z blaszkami.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG: 6685228
Multikonta: nope

Re: Jinja

Postprzez Shikatsu » 2 cze 2018, o 20:50

Prawie spadła z tych gównianych rozpadających się schodków, gdy nagle mrok lasu rozświetliło światło jakiejś szemranej budki. Niezbyt się spodziewała nagłego błysku - gwałtownie obróciła się na pięcie w obronnej postawie, co oczywiście nie było zbyt szczęśliwym połączeniem ze śliskim mchem, który pokrywał kamienne stopnie. Udało jej się jednak nie zaryć jak długa nosem w ziemi; odtańczyła jednak dziwny pląs, wymachując łapskami na boki niczym ptak nielot, niezbyt zgrabnie odzyskując na nowo równowagę.
Dziewczyna ulokowana w budce wyglądała cokolwiek upiornie - nie dość, że ostre, zimne światło oświetlało dół jej twarzy, tworząc dość demoniczne cienie i deformując jej rysy, to jeszcze sam klimat tworzony przez jakąś sekciarską świątynię w środku lasu sprawiał, że ramiona Shikatsu natychmiast pokryły się gęsią skórką. Dość nieufnie zmierzyła spojrzeniem dziewczynę, która swoją aparycją kojarzyła jej się głównie z jakąś dziwną szamanką; albinoska była wręcz obwieszona jakimiś papierkami, koralikami, ozdóbkami i bóg jeden raczy wiedzieć czym jeszcze. Gospodyni sprawiała wrażenie jakiegoś ezoterycznego bytu, a nie prawdziwej osoby – mistyczny czar prysł jednak z momentem, gdy tylko otworzyła gębę. Kapłanka natychmiast uświadomiła Shikatsu, o co tu właściwie chodzi – nie o żadne duchowe uniesienia, ale jak zwykle chodziło o pieniądze. Zawsze kasa.
- …10? Żarty sobie stroicie? – wycedziła przez zaciśnięte zęby i natychmiast cofnęła się o dwa kroki jak oparzona, nawet nie chcąc ryzykować tego, że będzie musiała jeszcze bulić za to, by móc w ogóle przebywać na terenie tej ruiny. Zamiast tego paroma susami pokonała dystans dzielący ją od tej nieszczęsnej budki i oparła się wreszcie nonszalancko łokciem o ladę między sobą a tą dziwaczką, przechylając się przez nią nieznacznie, by zawiesić czujne spojrzenie na twarzy białogłowy i przyjrzeć się jej licu uważniej. Panieneczka była równie dziwna co całe to miejsce, ale najwyraźniej tu pracowała - więc jeśli chciałaby się czegoś w ogóle dowiedzieć, to najwyraźniej to z nią będzie zmuszona się teraz użerać. Westchnęła ciężko i pokręciła głową z cieniem zniechęcenia, przez chwilę spoglądając męczeńsko w wieczorne niebo i użalając się nad tym w jaki sposób musi spędzać wolny czas, by wreszcie zdecydować się spojrzeć na oszołomkę. Wariatka nie wyglądała na chętną do współpracy za darmo.
- Nie potrzebuję żadnego cholernego oczyszczenia, szukam kogoś. – zniżyła głos wielce konspiracyjnie, nachylając się bliżej handlarki. Może jeśli doda temu otoczki wielkiej tajemnicy, to pójdzie to chociaż odrobinę sprawniej? – Szukam niejakich Yamanaków, podobno odpowiadają za to miejsce. Pracujesz dla nich?
Wolną dłonią sakiewkę z resztą swoich zaskórniaków wcisnęła głębiej w kieszeń – prędzej da sobie ogolić łeb niż wyda chociaż grosz na jakieś szarlatańskie zabawy.
Ostatnio edytowano 10 cze 2018, o 19:35 przez Shikatsu, łącznie edytowano 1 raz
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
Avatar użytkownika

Shikatsu
Forumowy Bard
 
Posty: 81
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: Jinja

Postprzez Inoyū » 3 cze 2018, o 19:47

Tak naprawdę najciekawsze w tym dość niecodziennym spotkaniu było to, iż z ledwością unikająca bliższego kontaktu z podłożem dziewczyna prawdopodobnie miała być kunoichi; za każdym razem, gdy Inoyu była zmuszana do zostania z nią sam na sam podczas gdy ich ojczulkowie rozprawiali żarliwie o dawnych czasach, jedynym tematem, który łączyłby dziewczęcia były ich wielkie przygotowania do zawodu shinobi. Zazwyczaj wymieniały niezręcznie kilka uwag odnoszących się do treningów i… To by było właściwie na tyle. Bezpieczny small talk. Żadna z nich nawet nie próbowała wyjść ze swojej strefy komfortu, nie czując zupełnie potrzeby zawierania bliższych znajomości.
Odczekawszy cierpliwie kilka chwil aż przyjezdna złapie w końcu równowagę, uśmiechnęła się półgębkiem bardziej do siebie niż do niej, łaskawie litując się nad dziewczyną i nie komentując jakkolwiek jej pokracznych wygibasów. Cóż za niezgrabne stworzenie.
Wyraźnie niezadowolona, że Nara zaczęła żwawo wycofywać się za niewidzialną linię mającą oddzielać ją od strefy wymagającej od niej uiszczenia drobnej opłaty, skrzyżowała ręce na klatce piersiowej i przechyliła głowę nieznacznie na bok, unosząc brew ku górze.

- Teraz już 20. Opłata klimatyczna. – wymruczała z naburmuszonym wydęciem warg, automatycznie odchylając się aż do niezbyt komfortowego wciśnięcia grzbietu w oparcie krzesła z momentem, gdy Shikatsu postanowiła trochę poterroryzować Inoyu poprzez gwałtowne zmniejszenie dzielącego ich dystansu. Tego typu napastliwe zachowanie zawsze wywoływało w Yamanace krótkotrwały popłoch, który nie zawsze była w stanie ukryć; nie chcąc, by dziewczyna poczuła w tym momencie jakąkolwiek przewagę, natychmiast zakończyła technikę, sprawiając, że aktualnie jedynym źródłem światła był niemrawo tlący się lampion u wejścia chramu. Jakże błyskotliwie dostrzegając, że zaczyna się już robić zdecydowanie zbyt późno na dalsze siedzenie w okolicach świątyni i dalsze próbowanie wciskania suwenirów przyjezdnym - bo właściwie, to kto zapuszczałby się w tutaj o tej porze? - postanowiła, że tylko spławi swoją nową koleżankę i wreszcie wróci do domu. Nie mogła się już doczekać aż całkowicie poświęci się słodkiemu nicnierobieniu. W tym była w końcu najlepsza.
- Oj, kochanieńka, po prostu bronisz się przed swoją stłumioną duchowością-… - przybrała pozę starej, doświadczonej wróżbiarki, która właśnie miałaby dostać nagłego olśnienia i przepowiedzieć komuś świetlaną – lub też trochę mniej – przyszłość, nachylając się lekko w jej stronę. Wypuściła powietrze z rozczarowaniem, widząc, że Shikatsu raczej nie ma zamiaru współpracować i poodgrywać z nią teatrzyku.
- Wiesz – przerwała na krótki moment, zatrzymując spojrzenie na jej twarzy - być może za drobną opłatą będę w stanie ci dokładnie powiedzieć, gdzie teraz są. – zmarszczyła lekko brwi, przystawiając palce do skroni po obu stronach głowy, demonstrując w ten sposób jej niewątpliwie paranormalne zdolności.
Czy to już ostatnia szansa na pieniążki?
Ostatnio edytowano 10 cze 2018, o 21:12 przez Inoyū, łącznie edytowano 1 raz
PH BANK KP #CF2929 ʕ•ᴥ•ʔ
Obrazek
Nigdy nie zapominaj:
Chodzimy nad piekłem
Oglądając kwiaty


· 鹿 · 蝶
Avatar użytkownika

Inoyū
 
Posty: 86
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:55
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wielki kunai na grzbiecie, torba na biodrze, rękawiczki z blaszkami.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG: 6685228
Multikonta: nope

Re: Jinja

Postprzez Shikatsu » 3 cze 2018, o 21:50

Shikatsu nie raczyła nawet poświęcić dłuższej chwili na refleksję odnośnie tożsamości kapłanki; najwyraźniej była najgłupszym Narą w całej swojej rodzinie - fakt, że jej nowa koleżanka była albinoską w ogóle nie sprawił, że odświeżyło to jakiekolwiek jej wspomnienia. Równie dobrze mogła ją kiedyś minąć na ulicy w tłumie - mało to dziwaków łażących luzem ulicami? Kto by tam każdego spamiętał. Na pewno nie Shikatsu.
- Jaka znowu opłata klimatyczna?! To nie jakiś kurort. To pieprzony środek lasu! - na moment zapomniała o swojej misji, odczuwając nagle potrzebę do wejścia w dyskusje z gospodynią przybytku. – Na tych cholernych schodach macie to samo powietrze, co tam dalej, w dodatku gdzie to jest niby napisane? Macie tu jakiegoś kierownika?!
Przez chwilę nawet ją kusiło, by bezpardonowo wmaszerować na ten teren, który teoretycznie był na tyle cudowny, że trzeba za niego dodatkowo bulić; potem jednak przypomniało jej się, że właściwie to nie ma siły na to, by jeszcze się dzisiaj szarpać z jakąś dziwną babą. Przetarła twarz dłonią, ostentacyjnie manifestując swoje zmęczenie całą tą uroczą sytuacją, by w końcu ponownie zwrócić się do działającej jej na nerwy panienki, usiłując na szybko ułożyć jakąś strategię rozmowy, która sprawi, że coś osiągnie, a przy okazji nie będzie musiała płacić nawet za to, że oddycha. Chyba pozostało jej jedynie skapitulować, skoro ceny jeszcze nie rosną aż tak..?
- Ugh. Niech będzie. Czy masz może jak wydać resz-... - zatrzymała na moment czujne spojrzenie na twarzy ekscentrycznej rozmówczyni, grzebiąc dłonią w sakiewce u swojego boku, by zreflektować się po chwili namysłu i natychmiast tego zaprzestać. Dzięki swojej doskonałej umiejętności dedukcji – ha, w końcu była supermózgiem! - mogła już w tym momencie przewidzieć, że reszty tu na pewno nie otrzyma; ba, kapłanka prędzej puści ją gołą i wesołą niż pozwoli klientowi odzyskać chociaż nędznego drobniaczka. Z tego więc względu wymacała najdrobniejszego grosiczka, jakiego miała tylko przy sobie, i położyła przed albinoską na ladzie 1 Ryō, dłonią przesuwając go bliżej krzewicielki wiary. Wolną rękę zazdrośnie zacisnęła na woreczku z resztą swojej gotówki, na wszelki wypadek, gdyby ta chciała oskubać ją jeszcze bardziej.
- Proszę bardzo, oto pieniążek. Czy duch pieniążka może mi powiedzieć, gdzie znajdę właściciela tej ruiny? – zabębniła palcami o blat, nadal garbiąc się nad stanowiskiem dość pokracznie i czując, że powoli jej plecy zaczynają odmawiać jej posłuszeństwa. A chciała mieć tylko miły wieczór, dostać coś do jedzenia i iść spać. Tak mało, a najwyraźniej tak wiele.


-1 Ryō za potencjalną informację ):
Ostatnio edytowano 10 cze 2018, o 19:35 przez Shikatsu, łącznie edytowano 1 raz
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
Avatar użytkownika

Shikatsu
Forumowy Bard
 
Posty: 81
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: Jinja

Postprzez Inoyū » 4 cze 2018, o 20:13

- Otóż to – środek lasu. Właśnie tak. Świeże powietrze. Pojednanie z naturą. Zobacz, tam... – wychyliła się nieznacznie z tej cholernej budki, by niezbyt elegancko wskazać paluchem na bliżej niezidentyfikowane, a do tego i wyjątkowo mało atrakcyjne coś zwisające smętnie z kory losowego drzewa – ...Tam nawet rosną porosty, a to znaczy, że jakość powietrza jest i d e a l n a.
Powoli zaczynając pławić się w dość niezdrowym samozadowoleniu wywołanym przez ten argument nie do przebicia wycelowany prosto w jakiekolwiek obiekcje Shikatsu, wzruszyła delikatnie ramionami; no przecież to nie Inoyū tutaj ustala zasady i bynajmniej nie chce zrobić biednej dziewczynie na złość. Wcale nie testuje jej cierpliwości. Wcale nie próbuje wyczuć granicy jej wytrzymałości. Wcale nie. - Niewiedza w żaden sposób nie zwalnia cię z opłaty. – skwitowała oschle.
Zupełnie tak, jakby ta wymiana zdań nie ocierała się niebezpiecznie o granice absurdu.

Kiedy Nara zaczęła się awanturować i domagać natychmiastowego spotkania z nieistniejącym kierownikiem, jedynie wykrzywiła kąciki warg w krzywym uśmieszku, który raczej nie zwiastowałby żadnych dobrych wieści. O ile, oczywiście, szanowna przybyszka w ogóle w tym momencie jeszcze na nie oczekiwała, a jeśli owszem, tak - Yamanaka nie mogłaby zapewne wyjść z podziwu tym niewzruszenie optymistycznym podejściem do życia młodej Nary.
- Mamy kierownika. – wyprostowała się, naturalnie przechodząc do pozycji jeszcze bardziej naruszającej przestrzeń osobistą obu dziewczyn, odrobinę nachylając się w kierunku Shikatsu i, konspiracyjnie przykładając dłonie po obu stronach ust, burknęła półszeptem - JA nim jestem. – po czym odchyliła się ponownie aż do oparcia, pozostawiając ją z tą niezbyt przyjemną informacją.
Utrudnianie życia swojej koleżance sprawiało jej niesamowitą satysfakcję tym bardziej, że sama koleżanka raczej nie kwapiła się do odwdzięczenia się albinosce tym samym; całkiem prawdopodobne, że to nawet nie leżało jakkolwiek w jej interesie. Istnieje taka możliwość, której – niestety – w tym momencie Inoyū nie brała pod uwagę i ochoczo uznawała to jako swoją niewątpliwą dominację. Cóż, nie można jej za to winić – dość rzadko zdarzało jej się z kimkolwiek chociaż przez chwilę poprzekomarzać. Nie była najbardziej socjalną osobą na świecie, a obowiązki nakładane na nią przez rodziców mogły być doskonałą wymówką na odkładanie życia towarzyskiego na później. Na kiedyś.
- …Ojej. Jak przykro. – machinalnie uniosła brwi do góry, zatrzymując spojrzenie na nędznym grosiczku i, siląc się na najbardziej współczujący ton, na jaki byłoby ją w tej chwili stać, kontynuowała, w ostatniej chwili tłumiąc cichy rechocik przystawieniem dłoni do ust - Mój przenikliwy umysł podpowiada mi, że chyba troszeczkę wam się nie powodzi.
Mimo wszystko nie pogardziła monetą i – nawet tego jakkolwiek świadomie nie odnotowując – mimowolnie zatrzasnęła pieniążek w ciasnym uścisku swojej bardzo lepkiej na pieniążki łapy, po czym wcisnęła go do kieszeni spodni, by Shikatsu nawet nie pomyślała o tym, że może się już wycofać ze swojej oferty.
- Duch pieniążka aktywuje się dopiero od 10 Ryō. Radzę to poważnie rozważyć. – wykonała zamaszysty, wręcz teatralny wymach ręką przed siebie, próbując zwrócić uwagę dziewczyny na coraz mniej sprzyjające poszukiwaniom okoliczności – no przecież nie będzie się tu włóczyć aż do rana, nie?
Chociaż – biorąc pod uwagę determinację Shikatsu – całkiem możliwe, że właśnie to miała w planach. Oby nie.
Ostatnio edytowano 10 cze 2018, o 21:12 przez Inoyū, łącznie edytowano 1 raz
PH BANK KP #CF2929 ʕ•ᴥ•ʔ
Obrazek
Nigdy nie zapominaj:
Chodzimy nad piekłem
Oglądając kwiaty


· 鹿 · 蝶
Avatar użytkownika

Inoyū
 
Posty: 86
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:55
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wielki kunai na grzbiecie, torba na biodrze, rękawiczki z blaszkami.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG: 6685228
Multikonta: nope

Re: Jinja

Postprzez Shikatsu » 7 cze 2018, o 18:37

- ...Jestem pewna, że tu gdzie stoję powietrze jest takie same, jak za tym nieszczęsnym ósmym stopniem. - wycedziła przez zęby, usiłując powstrzymać się przed tym, by albinoski zaraz nie udusić. Była zmęczona; boże, jak ona była cholernie zmęczona. Po wyrazie twarzy swojej aktualnej oprawczyni była w stanie z łatwością rozpoznać, że ta bawi się doskonale i nawet nieszczególnie się z tym kryje, a rozmowa z normalnej transakcji i próby wyciągnięcia jakiejkolwiek informacji już jakiś czas temu zmieniła się w jakąś dziwną gierkę. Szkoda tylko, że Shikatsu w tej zabawie nie była partnerem - prawdopodobnie była całkiem odświeżającą atrakcją dla znudzonej siedzeniem tu godzinami kapłanki.
Szczerze mówiąc, to była właściwie gotowa przejść do rękoczynów – zmęczenie długą podróżą sprawiło, że jej cierpliwość, mimo tego, że zazwyczaj potrafiła znieść całkiem sporo, stopniowo zaczęła się wyczerpywać. Nachyliła się więc niżej w kierunku Yamanaki, praktycznie pakując swój ciekawski łeb w okno budki. Łupnęła przy tym czaszką o drewnianą belkę i przy okazji prawie strącając jakieś zwieszone w niej świecidełka i sznureczki nieostrożnym ruchem. Przeklęła pod nosem, usiłując zabezpieczyć to wszystko przed spadnięciem na ziemię i, przy okazji, opłacaniu jeszcze teoretycznych strat – tylko tego jej jeszcze brakowało – i wreszcie spojrzała na lico rozmówczyni nienawistnie. I wtedy ją tknęło.
Boże, jaka ona była głupia! Znała tę durną twarz – no, może niekoniecznie konkretnie tę, którą miała przed sobą, ale znała jej dziesięcioletnią, może dziewięcioletnią wersję. Oto przed nią malowała się ta dziwna córeczka bliskiego przyjaciela ojca, który kiedyś dość często nocował w jej rodzinnym domu, gdy akurat przebywał w Midori w jakichś ważnych sprawach, których wówczas nie pojmowała swoim dziecięcym umysłem. Wujka Yamanakę lubiła bardzo – może był trochę ekscentryczny, ale facet miał dużo uroku i potrafił rozmawiać z dzieciakami. Jego córeczkę za to, którą miała przyjemność zobaczyć może ze dwa, trzy razy, gdy jeszcze obie były niskie i pyzate, zapamiętała jako nieszkodliwą dziwaczkę. Pogadały sobie parę razy, Shikatsu nawet próbowała się z nią bawić w berka i inne szczeniackie zabawy – ta jednak sprawiała wrażenie zamkniętej w jakimś dziwnym świecie bajek i duchów, którego Nara nie była w stanie zupełnie pojąć. Ją samą rodzice wychowali w sposób typowy dla członków własnego klanu – rzeczowo, przyziemnie, rozumowo; nic więc dziwnego, że dwa tak różne dzieciaki niekoniecznie były w stanie znaleźć wspólny język.
Gorzej, że właśnie zdała sobie sprawę, że ta sytuacja jest cokolwiek durna – gdy tylko się tu pojawiła, od razu zdradziła swoją tożsamość, wszystko więc wskazywało na to, że Inoyu z pełną świadomością tego, że coś je łączy, postanowiła pobawić się w jakąś wybitnie upierdliwą gierkę. Może była urażona tym, że Shikatsu miała czelność jej nie rozpoznać? Nie miała zielonego pojęcia, jakie dziwne procesy zachodziły w tej białej łepetynie. Przełknęła ślinę nerwowo.
- W takim razie twoje trzecie oko chyba jest na razie zamknięte, jestem b o g a t a – co z tego, że najwyżej w doświadczenia. Shikatsu po chwili namysłu zdecydowała się jednak kontynuować tą bezowocną rozmowę, posłusznie jednak sięgając po sakiewkę z całym swoim majątkiem. Grzecznie położyła na blacie dychę, o którą poprosiła kapłanka, kątem oka zerkając na jej reakcję. Z momentem, gdy ta najprawdopodobniej położyła swoje lepkie łapsko na pieniążku, który najwyraźniej tak bardzo lubi, natychmiast przycisnęła swoją dłonią jej nadgarstek do blatu, wykrzywiając zęby w uśmiechu. Odrobinę zmęczonym, ale właściwie to nawet całkiem życzliwym uśmiechu - ...Dobra, Inoyū, daj spokój, gdzie znajdę wujka?
Wolną ręką poklepała koleżaneczkę po policzku dość niedbale, pozwalając sobie na taką poufałość. Nic się nie zmieniło, nadal dziwna jak cholera.
Ostatnio edytowano 10 cze 2018, o 19:35 przez Shikatsu, łącznie edytowano 1 raz
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
Avatar użytkownika

Shikatsu
Forumowy Bard
 
Posty: 81
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: Jinja

Postprzez Inoyū » 8 cze 2018, o 19:34

Zakładanie, że Inoyū aktualnie bawi się najlepiej na świecie było twierdzeniem nieco na wyrost; owszem, wykorzystała obecność Shikatsu, by oderwać się chociaż na chwilę od tej wieczornej stagnacji, która była skutkiem drastycznie zmniejszonej liczby turystów o tej niezbyt atrakcyjnej porze, ale jednocześnie chciała, by ta po prostu sobie poszła i dała jej spokój. Wykonała swoje zadanie – Yamanace została dostarczona rozrywka, teraz już może wrócić do tego, co tam sobie wcześniej robiła. Napastliwość dziewczyny zaczynała coraz bardziej ją irytować, a żadne konwenanse czy wieloletnie znajomości ich tatuśków coraz bardziej przestawały mieć dla niej jakiekolwiek znaczenie; inna sprawa, że te rozdrażnienie zostało dodatkowo spotęgowane tym jakże bezczelnym skąpstwem jej koleżaneczki. Niska dniówka mogłaby każdego wprowadzić w zły nastrój, a już w szczególności łasą na pieniądze Inoyū – potrząsnęła kontrolnie mieszkiem, w którym trzymała wyżebrane uczciwie zebrane dzisiaj od turystów monety, po czym skrzywiła się z wyraźnym zniechęceniem. Cholera, no nie postarała się dzisiaj. Mama będzie zła.
- I niby w jaki sposób możesz mi to udowodnić? – widząc, że Shikatsu z jakiegoś powodu uznała, że doskonałym pomysłem byłoby wetknięcie łba prosto w poprzewieszaną różnymi rytualnymi bzdetami budkę, instynktownie odchyliła głowę do tyłu, raczej nie chcąc ryzykować zetknięciem się z tą nadal dość nieznajomą dziewczyną czołem - W żaden. Moje porosty wyczerpują te-…
Świat przed jej oczyma zawirował niebezpiecznie przez kilka dłużących się nieznośnie chwil, bicie serca gwałtownie przyspieszyło aż do poziomu palpitacji, a naturalnie blada facjata zmieniła barwę na – jeśli to w ogóle możliwe – jeszcze bielszą, w tym momencie już niemal siną; mało brakowało, a cały jej święty dobytek zostałby doszczętnie zniszczony przez tę niezdarną kretynkę, która bynajmniej nie miała zamiaru nawet przeprosić za wywołane przez siebie zamieszanie. Podpierając się dłońmi o blat, z tej przepełniającej ją pretensji aż podniosła zad z zajmowanego wcześniej miejsca, by wycelować w nią przepełnionym chęcią brutalnego mordu spojrzeniem.
- Mogłabyś, kurna, bardziej uważać?! – wychrypiała, wyraźnie rozemocjonowana naruszeniem przez nią tych wszystkich świętości, starając się powstrzymać część z nich przed upadnięciem na kamienne płyty - I przestań się tak gapić. Twoja spostrzegawczość jak na Narę to tak wiesz - naciągane dwa na dziesięć. Twój tatuś chyba nie jest z ciebie do końca dumny, co? – kierowana żądzą zemsty, a co za tym idzie - sprowokowana do wetknięcia kilku szpileczek prosto w ego młodej Nary, nie omieszkała wykorzystać tak podłożonej jej prosto pod nos okazji. Zwieńczyła swój krótki monolog obnażeniem kłów w szyderczym, niezbyt estetycznym grymasie. Klan intelektualistów. Klan geniuszy. Klan strategów. Tfu, tfu.
Kątem oka zauważyła monetę, która najwyraźniej leżała na blacie już od dłuższego czasu. Kimże ona jest, by gardzić pieniądzem? Machinalnie przytrzasnęła ją własną dłonią, by – tak samo, jak zrobiła to z poprzednią – ukradkiem wsunąć ją do kieszeni spodni. Zmarszczyła nos w niezadowoleniu, gdy jej plan został pokrzyżowany przez łapsko dziewczyny uniemożliwiające jej jakikolwiek ruch – przez kilka momentów próbowała po prostu odsunąć jej rękę, jednak w momencie, gdy już dotarło do niej, że to nie będzie taka kaszka z mleczkiem, przewróciła ślepiami ze zniecierpliwieniem.
- Ach... Rozumiem. Czyli jednak jest aż tak źle? W takim razie weź ją sobie, tobie chyba bardziej się przyda. Mała łajzo. – wyszarpała swoją rękę jednym, krótkim ruchem, ostatecznie zostawiając pieniążek tam, gdzie sobie leżał.
Yamanaka szybko doszła do wniosku, że brunetka najwyraźniej po tej długiej podróży była bardzo spragniona kontaktu – Inoyū nie zdążyła do końca ocknąć się po żelaznym uchwycie jej dłoni, a ta już znowu leciała z łapami, by – czy to w zamyśle miało być pieszczotliwe? – poklepać ją po licu. Mamrocząc coś niewyraźnie pod nosem i odganiając jej dłoń niczym wyjątkowo upierdliwą muchę, rzuciła w jej stronę jedynie ciche – Bez takich. – i zdecydowała się w końcu opuścić swoje wysiedziane miejsce za kramikiem, pokonując kilka kroków w kierunku dziewczyny. Zatrzymała się tuż przy niej, po czym zaczęła powoli zwijać cały interes, mając nadzieję, że daje tym samym wyraźny przekaz, iż właśnie ma zamiar iść sobie już do domu, a dla samej Shikatsu to idealny moment, by się odczepić. Zabawa już jest skończona. Nie ma czego ciągnąć.

- Mówiłam ci już przecież, że powiem ci dopiero, gdy-… - zmrużyła ślepia podejrzliwie, wstrzymując na krótki moment motanie całego stanowiska kilkoma warstwami szmat rozmiarów prześcieradła - Moment. Chwila. Po co ci w ogóle mój ojciec?
...Chyba jednak pozbycie się Nary nie będzie aż tak łatwe.
Ostatnio edytowano 10 cze 2018, o 21:12 przez Inoyū, łącznie edytowano 1 raz
PH BANK KP #CF2929 ʕ•ᴥ•ʔ
Obrazek
Nigdy nie zapominaj:
Chodzimy nad piekłem
Oglądając kwiaty


· 鹿 · 蝶
Avatar użytkownika

Inoyū
 
Posty: 86
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:55
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wielki kunai na grzbiecie, torba na biodrze, rękawiczki z blaszkami.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG: 6685228
Multikonta: nope

Re: Jinja

Postprzez Shikatsu » 9 cze 2018, o 10:45

Odsunęła się wreszcie od drewnianej konstrukcji, nie chcąc już generować dalszych zniszczeń - Inoyu wydawała się bardzo emocjonalnie związana z tym badziewiem, które wyeksponowane było w budce. Shikatsu skrzyżowała więc dłonie na piersi, z teatralnym westchnieniem obserwując cały asortyment tego, czym koleżanka miała zamiar handlować - ciekawe, czy oni to skądś sprowadzają, czy może sami siedzą i strugają i kleją te wszystkie pstrokate gadżeciki? Cóż, skoro mieli na to czas – szczerze mówiąc, po krótkiej refleksji, doszła do wniosku, że sama wolałaby przyklejać sznureczki do jakichś karteczek zamiast latać z wywieszonym ozorem na durne treningi, do których uparcie przymuszali ją rodzice. Trzeba było wybrać życie artysty.
- Chryste, spokojnie, przecież nic się... - zamilkła na chwilę, zmuszona zakończyć i swoją wypowiedź, i dumanie o wyborach życiowych, by poprawić jakąś pierdółkę stojącą na brzegu półeczki i sprawiającą wrażenie takiej, która zaraz zleci na dół i strzaska się o twardą ziemię - ...nie stało. Nic się nie stało. Wszystko cacy. Widzisz, jak wszystko się pięknie trzyma?
Z niezbyt sympatycznym rechotem pozwoliła Yamanace wyszarpać swoją dłoń, odzyskując tym samym swoją monetę. Ha, niech odszczeka wszystko, co mówiła o inteligencji Shikatsu - czyż to nie była genialna strategia? Czy to nie była doskonała analiza psychologiczna oponenta? Czy to nie było świetnie zaplanowane? Przez chwilę pławiła się w tym samozadowoleniu, podrzucając w dłoni odzyskany fant i cierpliwie obserwując, jak dziewczyna zbiera swoje manatki. W końcu miała okazję rozejrzeć się w ogóle po terenie świątyni – gdyby mniej wyglądała na taką, co zaraz się rozleci, to mogłaby właściwie robić wrażenie. Kątem oka zerknęła na Inoyu i jej osobliwe wdzianko, które ta miała na sobie – biało-czerwone ubranie, strój typowy dla świątynnych kapłanek. Shikatsu uniosła brew nieznaczne ku górze.
- Na pewno jest dumniejszy niż twój, skoro zostawił cię tu w lesie na pastwę losu, sierotko. Co wy tu właściwie robicie? To jakiś skansen? – zbyt zmęczona na następne pyskówki, zagaiła albinoskę o bardziej neutralny temat, próbując odejść od rozmów o kasie i jej braku. Z góry założyła też, że przygotowania do opuszczenia tego miejsca są dla niej swoistym zaproszeniem - w końcu to jej obecność była katalizatorem tego, by wynieść się z tego miejsca, prawda? Niebyt wzięła w ogóle pod uwagę, że Inoyu może mieć jakieś godziny pracy czy tam życie prywatne; ze spokojem obserwowała więc jej poczynania, niebyt kwapiąc się do tego, by może jej w nich w ogóle jakkolwiek pomóc. Po tym, gdy ta zareagowała negatywnie na jakiekolwiek próby kontaktu, zdecydowała się zachować bezpieczny dystans.
- Nie twój interes - wzruszyła ramionami na pytanie o cel swojej podróży, by chwilę później zreflektować się i zerknąć ukradkiem na dziewczynę, orientując się, że może nie jest to najlepsza taktyka na to, by zjednywać sobie nowe przyjaźnie i załatwiać polubownie sprawy - ...Po prostu chodźmy do waszej chałupy, wyjaśnię ci wszystko potem, ale muszę chociaż na moment usiąść. Proszę?
Jej głos zabrzmiał tak sympatycznie, że aż niesympatycznie.
Ostatnio edytowano 10 cze 2018, o 19:35 przez Shikatsu, łącznie edytowano 1 raz
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
Avatar użytkownika

Shikatsu
Forumowy Bard
 
Posty: 81
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: Jinja

Postprzez Inoyū » 9 cze 2018, o 18:06

Kilkugodzinne dorabianie paru nędznych Ryō w rodzinnym chramie stanowiło integralną część każdego kolejnego dnia Inoyū, wręcz codzienną rutynę, którą już dawno przestała uznawać za coś na tyle niezwykłego, by było w stanie przyciągnąć czyjąkolwiek uwagę, więc sam fakt, że dziewczyna w ogóle zdecydowała się o to spytać, wprawił nadal dość bezmyślnie zakrywającą stoisko przybrudzonymi tkaninami Yamanakę w niemałe zdezorientowanie. Przerwała na krótki moment, by zerknąć przelotnie na Shikatsu, ostatecznie zatrzymując na kilka sekund spojrzenie na znajdującą się tuż za nią świątynię.
- Nie twój interes - odbąknęła w odpowiedzi, starając się idealnie odwzorować ton, którym chwilę przedtem posłużyła się brunetka. Trochę z przekory, a trochę z chęci zduszenia w zarodku jakiekolwiek konwersacji, która tylko przeszkodziłaby kapłance w skutecznym ulotnieniu się z tej lokacji bez żadnych niezręczności.
Nara, pomimo tego, że Inoyū próbowała bardzo wyraźnie dać jej do zrozumienia, że nie ma tutaj już czego szukać, a samą Yamanakę dzielą jedynie sekundy od powrotu do domu, okazała się być niebywale ślepa na wszystkie - póki co - subtelne znaki. Może miała zbyt dużo czasu? Jeśli nawet, to co z tego? Przecież nie będzie jej niańczyć, tego by jeszcze brakowało.
Skończywszy wszelkie związane z zabezpieczeniem kramiku na noc czynności, wzięła do wolnej dłoni zawieszony na jedną z drewnianych belek talizman, o którym najwyraźniej zapomniała, po czym przewiesiła go od niechcenia przez szyję wyższej - cholera, kiedy ona niby tak wyrosła? - dziewczyny. To był jedyny i ostatni akt życzliwości ze strony Inoyū - starając ignorować się jej dość upierdliwą osobę, zaczęła powoli schodzić po kolejnych stopniach schodów, jednocześnie mając cichą nadzieję, że z jakiegoś powodu Shikatsu zrezygnuje z dalszego dręczenia dziewczyny i potulnie wróci do swojej rodzinnej osady.

- D-Do chałupy? - wzdrygnęła się lekko, gdy wzdłuż jej kręgosłupa przeszedł wyjątkowo nieprzyjemny dreszcz, a gardło zdawało się zacieśniać, uniemożliwiając w miarę komunikatywne wydobywanie z siebie jakichkolwiek słów. Nadzieja matką głupich. - Chyba żartujesz. Nie ma mowy. Absolutnie.
Dopiero teraz odważyła się łypnąć niezręcznie zza ramienia na oddaloną o kilka metrów sylwetkę Nary; z jednej strony zdawała sobie sprawę, że sytuacja w tym momencie najprawdopodobniej już jest przegrana i właściwie, to nie ma o co walczyć, bo tak czy siak w końcu będzie zmuszona ze względu na znajomości ich rodziców zaprowadzić ją do swojego domu, ale z drugiej strony nadal, NADAL desperacja jakże niezłomna wola walki wręcz obligowała ją do wypróbowania jeszcze jednego, ostatniego podejścia. Myśl, że musiałaby SAMA zajmować się teraz tą niemal obcą dziewczyną i gospodarzyć jej przez – przynajmniej – najbliższą dobę, sprawiała, że wszystkie jej wnętrzności zaczynały się panicznie przelewać. I nie. To zdecydowanie nie były motylki w brzuszku.
Znaczy… Skąd mam wiedzieć, czy nie jesteś jakimś... – ręce Yamanaki wprawiły się w niekontrolowany ruch zupełnie mimo jej woli, a sama Inoyū dopiero po chwili zauważyła, że zaczęła żywo gestykulować – ...szpiegiem? – pstryknęła palcami triumfalnie, zupełnie tak, jakby właśnie udało jej się odgadnąć arcytrudne słowo w jakiejś krzyżówce. Nie będąc jednak pewnym, że Shikatsu w ogóle zrozumie, co albinoska chciała przez to powiedzieć, zdecydowała się kontynuować – Słuchaj. Albo powiesz mi, do czego jest ci potrzebny mój ojciec, albo nie wpuszczę cię do domu. Proste. – coby jej słowa stanowiły jeszcze dobitniejszy przekaz, przybrała już nieco bardziej kamienny wyraz twarzy, a ręce ulokowała na własnych biodrach.
Jak to było w mowie ciała – ręce na biodrach oznaczają pewność siebie? Determinację? Postawę agresywną? Chyba jakoś tak.
Ostatnio edytowano 2 wrz 2018, o 01:24 przez Inoyū, łącznie edytowano 3 razy
PH BANK KP #CF2929 ʕ•ᴥ•ʔ
Obrazek
Nigdy nie zapominaj:
Chodzimy nad piekłem
Oglądając kwiaty


· 鹿 · 蝶
Avatar użytkownika

Inoyū
 
Posty: 86
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:55
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wielki kunai na grzbiecie, torba na biodrze, rękawiczki z blaszkami.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG: 6685228
Multikonta: nope

Re: Jinja

Postprzez Shikatsu » 10 cze 2018, o 21:53

Nie twój interes. Gdy Inoyu powtórzyła jej słowa, nie była nawet pewna, czy jest bardziej zirytowana, czy rozbawiona. Parsknęła więc pod nosem, przewracając równocześnie oczami - idealne zobrazowanie tego, co właśnie czuła. Albinoska zawzięcie nie chciała z nią współpracować w jej staraniach, by sprowadzić tę niecodzienną rozmowę na bardziej neutralne, swobodne tony - trudno jednak było ją o to winić; Shika sama, prawdopodobnie przez zmęczenie, które sprawiało, że jej normalna jasność umysłu zastąpiło nużące otępienie, mogła jednak ugryźć się czasem w język. Obie strony więc były właściwie winne tego, że atmosferka była dość dziwna.
Tym bardziej była więc zaskoczona, gdy kapłanka wspięła się na szczyty pozytywnego nastawienia i dobrej woli i w milczeniu zwiesiła coś u szyi Nary. Spojrzała więc na Yamanakę, nawet nie kryjąc skołowania - niezbyt się spodziewała takiego gestu ze strony zdystansowanej dziewczyny. Uchwyciła w dłoń ostrożnie talizman i przyjrzała mu się z lekkim zdezorientowaniem, by posłać pytające spojrzenie Inoyu - ujrzała jednak tylko jej plecy; ta zaczęła już zmierzać w dół schodów, wyraźnie kończąc swoją dzisiejszą zmianę. Kąciki ust Shikatsu wykrzywiły się w trochę zakłopotanym, ale jednak szczerym uśmiechu - schowała więc podarunek pod swoim ubraniem i przyklepała go jeszcze dłonią, upewniając się, że tam jest. Miała tylko nadzieję, że to miało jej przynieść szczęście, a nie było jakimś omenem czy klątwą - no, później ją spyta. Nie psujmy pięknej chwili.
- Litości, niby co miałabym u was niby wyszpiegować? - gdy w końcu skończyła kontemplować ten ich momencik tworzenia się przyjacielskich więzi czy tego, czymkolwiek miała być ich relacja, przeskoczyła parę stopni, usiłując zmniejszyć dystans między sobą a Yamanaką. Natychmiast tego pożałowała - gdy jej nogi niezbyt delikatnie spotkały się z podłożem, poczuła intensywny ból w kolanach. Syknęła pod nosem, rozcierając skroń palcami z cieniem zmęczenia - tak bardzo chciała już usiąść, najlepiej na czymś miękkim - Macie jakieś konkurencyjne kościółki i rywalizujecie o datki? Tworzy się jakaś pieprzona schizma? Daj spokój. Mamy lepsze rzeczy do roboty.
Na jej dalsze naciskanie o to, by zdradziła dokładniejszy powód swojej niespodziewanej wizyty, zatrzymała się w pół kroku, by niezdarnie potrzeć dłonie o dłonie, zawieszając wzrok na jakimś losowym drzewie. Nadal czuła się skrępowana, gdy musiała przyznać przed kimś, że ostatnimi czasy jej rodzinka trochę zjechała w dół drabiny społecznej - tym bardziej, że właśnie została wplątana w jakieś dziwną prywatę swoich rodzicieli.
- Ojciec ma pewne… p-problemy, po prostu mam przekazać wujkowi jakąś wiadomość. Wyluzuj. – zdobyła się w końcu na najbardziej nonszalancki ton, jaki była w stanie z siebie wykrzesać, by w końcu ruszyć znów z miejsca i przyspieszyć na tyle, by zrównać się krokiem z albinoską, zmierzając wspólnie ścieżką wyprowadzającą je z lasu. Wsunęła dłonie w kieszenie kurtki, zawzięcie nie patrząc na towarzyszkę i udając, że zajęta jest podziwianiem nocnych leśnych krajobrazów Soso. Trochę było jej, szczerze mówiąc, wstyd.


z/t z Inoyu -> Dom Inoyu
Ostatnio edytowano 22 wrz 2018, o 20:08 przez Shikatsu, łącznie edytowano 1 raz
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
Avatar użytkownika

Shikatsu
Forumowy Bard
 
Posty: 81
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: Jinja

Postprzez Shikatsu » 31 sie 2018, o 12:53

Nie potrzebowała wieści o wojnie, by czuć się niekomfortowo w rodzinnej świątyni wujostwa Yamanaków. Wszelkie święte przybytki przytłaczały ją i krępowały w pewien wybitnie upierdliwy sposób, tym bardziej, że miała wrażenie, że panują tu jakieś niepisane zasady, których nikt jej nie przedstawił, a które łamała z każdym krokiem, jaki tylko wykonywała. Dzisiaj przynajmniej pierwszy raz gościła tu przed zmrokiem – miejsce malowało się mniej upiornie niż podczas jej ostatniej wizyty. Jak na złość pogoda była wręcz wyśmienita – piękny, letni poranek, skąpany ostrym światłem. Ktoś by pomyślał, że wszelkie zbrojne konflikty wręcz powinny odbywać się wyłącznie jesienią albo zimą – aktualna aura drażniąco kontrastowała z nowiną, którą miała dzisiaj wątpliwą przyjemność usłyszeć.
Wgramoliła się ospale na omszałe stopnie, chowając chłodne dłonie w kieszenie kurtki – pozwoliła Inoyu ruszyć przodem, by dać jej choć moment spokoju od swojego towarzystwa. Rozważała nawet zostawienie jej samej jeszcze dłużej, doszła jednak szybko do genialnego wniosku, że w obecnych realiach powinny raczej się trzymać razem. I ze względów czysto pragmatycznych, bo razem bezpiecznie, i dlatego, że, najzwyczajniej w świecie, Shi sama z zaskoczeniem odkryła, że niekoniecznie chce teraz przebywać sama. Nie była z tego powodu szczególnie zadowolona - tym bardziej, że Inoyu prawdopodobnie nie potrzebowała jej osoby do szczęścia.
- Co robisz? – niezgrabnie zainicjowała rozmowę, gdy, po uprzednim rozejrzeniu się po świątynnych wnękach, znalazła albinoskę w trakcie przygotowań do rozpoczęcia dnia pracy. Podparła dłoń o podniszczoną ścianę przybytku w nonszalanckiej pozie, siląc się na swój naturalny, codzienny ton - Pomyślałam, że trochę zmienię scenerię. Popatrzę sobie, jak wypędzasz demony, rozmawiasz z przodkami i tak dalej.
Dupsko posadziła na jednym ze schodków, podpierając łeb o dłonie i spoglądając beznamiętnie w drzewa. Ziewnęła przeciągle, podrapała po głowie, rozmasowała zesztywniały bark, poprawiła się w miejscu – niby wielka wojna, a jakoś ani nic się nie pali, ani nic się nie wali, ani nawet zrozpaczonych wiernych nie ma. Jeśli przez cały dzień tu mają taki ruch, to nic dziwnego, że albinoska nie chciała jej pożyczyć pieniędzy. Shikatsu westchnęła teatralnie, przymykając ślepia i stopniowo zapadając w letarg, korzystając z tego, że Inoyu dopiero rozstawia swoje bzdety i nikt na razie nic od niej nie chce. Skoro świat się jednak nie kończy, to chyba nic się nie stanie, jak się tu na moment zdrzemnie.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
Avatar użytkownika

Shikatsu
Forumowy Bard
 
Posty: 81
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:47
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG: 1756825
Multikonta: -

Re: Jinja

Postprzez Inoyū » 1 wrz 2018, o 22:17

Ani żywej duszy. Westchnęła z ulgą. Nie miała ochoty dzisiaj widzieć dosłownie nikogo.
Chciwie chłonąc każdą sekundę, którą mogła poświęcić na przebywanie we własnym towarzystwie, powoli – niemal flegmatycznie – wchodziła na sam szczyt schodów, uważnie stawiając stopę na każdym kolejnym stopniu. Nie była jeszcze w stanie do końca przetrawić informacji, które kilka chwil wcześniej zostały w dość brutalny sposób przekazane przez jej tymczasową kompankę. Nie miała pojęcia, jak właściwie powinna się zachować. Nie wzgardziłaby jakimiś wskazówkami, co właściwie się robi, gdy wybuchnie wojna. Nie czuła się patriotką. Jedyne, na czym tak naprawdę jej zależało, to ta zmurszała, pachnąca wilgocią i duszącymi kadzidłami, świątynia. Ukryta przed zewnętrznym światem w tej ciasnej gęstwinie drzew, sprawiała wrażenie, jakby w ogóle nie należała do tej prowincji. Hej, a gdyby tak uwić sobie gniazdko w innej części świata? Zacząć wszystko od nowa? Czy tak się da?

Nie zważając na dość kiepski stan omszałych schodów, przysiadła na nich swoimi jakże odświętnymi szatami, po czym oparła podbródek o dłoń. Szczerze mówiąc, to była nieco zawiedziona. Gdzie są te tłumy spanikowanych wiernych, którzy w obliczu zagrożenia nagle przypominają sobie o istnieniu istot wyższych? Jak trwoga to do boga – to chyba było jakoś tak, nie? Zacisnęła palce na długim kiju bardzo prowizorycznej miotły, by parsknąć cicho pod nosem. Jak tak dłużej pójdzie, to naprawdę trzeba będzie zwinąć ten interes.
Musiała zająć czymś umysł. Musiała zająć też ręce; nie była do końca świadoma, że – desperacko szukając ujścia gromadzącego się stresu – coraz częściej zaczynała skrobać palcami po delikatnej skórze przedramion, pozostawiając niezbyt estetyczne, zaczerwienione ślady. Przerzuciła na moment cały ciężar swojego ciała na miotłę. Podniosła się ospale z miejsca, po czym zaczęła dość agresywnie zamiatać kamienne płyty świętego miejsca.
A jak myślisz? – fuknęła przez ramię, ani na chwilę nie przerywając swojej pracy. Nie mogła pojąć, po jaką cholerę Nara w ogóle tutaj przyszła. Z litości? Dla uspokojenia własnego sumienia? Usta albinoski mimowolnie wygięły się w gorzkim grymasie. Jakie to upokarzające.
Bez urazy, ale… – przycisnęła miotłę nieco mocniej do podłoża, szorując je z jeszcze większą intensywnością, niż jeszcze chwilę wcześniej – …Ale wolałabym, by cię tu jednak teraz nie było. – Została przyzwyczajona do radzenia sobie ze swoimi problemami sama. Nie życzyła sobie obecności innej osoby w momencie, gdy nie mogła się ze sobą uporać.
Nie łudziła się, że Shi w ogóle raczy uszanować jej prośbę. Zerknęła na nią w końcu kątem oka. Cóż, nawet, jeśli bardzo by chciała chociaż raz zachować się jak człowiek i dać znękanej Inoyu momencik na ochłonięcie, to – niestety – nie do końca była w stanie. Ot, odpływała sobie powoli w słodkie objęcia Morfeusza. W świętym miejscu. Z pełną premedytacją.

Ej, ty! Jeżeli masz tu spać, to serio możesz sobie stąd iść! – warknęła donośnie, trącając końcówką miotły jej zgarbiony grzbiet. Zero świętości u tych cholernych Nara.
Ostatnio edytowano 2 wrz 2018, o 01:22 przez Inoyū, łącznie edytowano 5 razy
PH BANK KP #CF2929 ʕ•ᴥ•ʔ
Obrazek
Nigdy nie zapominaj:
Chodzimy nad piekłem
Oglądając kwiaty


· 鹿 · 蝶
Avatar użytkownika

Inoyū
 
Posty: 86
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 16:55
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wielki kunai na grzbiecie, torba na biodrze, rękawiczki z blaszkami.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG: 6685228
Multikonta: nope

Re: Jinja

Postprzez Ichirou » 1 wrz 2018, o 23:41

Misja rangi D
1/22


Wiele rzeczy się zmieniło, choć na pozór wszystko pozostawało takie samo. Nie było wroga u bram Saimin, nikt nie najeżdżał wioski, ani nie mordował żyjących tam cywili. Na pierwszy rzut oka życie w samej stolicy wyglądało tak samo i przebiegało w podobny sposób, co wcześniej. Jeżeli pojawiały się jakiekolwiek walki, to były one daleko, przy granicy prowincji.
Atmosfera była jednak znacznie inna. Uśmiech na twarzy przeciętnego mieszkańca stał się towarem wybrakowanym. W sercach wszystkich zrodziła się niepewność, a ich umysły i ciała były zmącone nerwowością. Władze podejmowały już odpowiednie działania wojenne, których wpływ mniej lub bardziej mogli odczuć przeciętni zjadacze patisonów.
Mimo wielu zawirowań życie nie zatrzymywało się. Biegło dalej. Ludzie wciąż mieli swoje prace, sprawy, problemy. Nie było inaczej w przypadku Hideko Hisako. Dziewczyna o kasztanowych włosach nie zapomniała o tym, co powiedziała jej Inoyū. Młoda kapłanka trafiła na bardzo podatny grunt. Ziarno, które zasiała, zaczęło powolutku kiełkować.
Niedawno upadły anioł kuśtykał teraz leśną ścieżką, korzystając ze wsparcia opiekuńczego narzeczonego. Brązowowłosa miała zdarty nosek, a jej prawa ręka była usztywniona i wsadzona w temblak. Traciła wiele wdzięku względem jej normalnego wizerunku, ale i tak wyglądała lepiej i mniej tragiczne niż wtedy, kiedy poznały ją dwie wspaniałe bohaterki.
Liczącą na spokój Yamanaka spotkał wielki zawód. Musiała się męczyć nie tylko z obecnością Shikatsu, bo ta nie chciała powiedzieć jej nara, ale także z wizytą przyszłej pary młodej.
- Och, jak miło, że na was trafiłam - znajomy kobiecy głos mógł wyrwać Białą Wiedźmę z zamyślenia, gdy ta była zaabsorbowana pracą przy pomocy swojego podstawowego narzędzia.
Na twarzy Hisako pojawił przelotny, trochę blady, ale jednak życzliwy uśmiech, kiedy tylko któraś z dziewczyn spojrzała w jej stronę. Jej partner póki co milczał, jedynie nieznacznie skinął głową na powitanie. Minę miał dość poważną, a wprawny obserwator mógłby rozpoznać, że mężczyzna jest tu bardziej z przymusu niż gorliwej potrzeby serca.
- T-ta klątwa... pamiętasz? Przyszłam poprosić o oczyszczenie z tej negatywnej energii - wyjaśniła niedługo później, a jej facet tylko cichutko westchnął.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Forum
 
Posty: 2248
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Następna strona

Powrót do Saimin (Osada Rodu Yamanaka)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość