PORT

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Re: PORT

Postprzez Shikarui » 13 paź 2018, o 11:40

Misja B
And I will still be here when you come up for air
Obrazek
12

- Ciężko powiedzieć, Panie. - Zgadywanki, tajemnice, sekrety leżące po drugiej stronie wielkiego morza, które kojąco kołysało waszymi ciałami. Wraz z ciałem dryfowała dusza. Ukojenie - plaster miodu na spierzchnięte wargi, próbowałeś kiedyś? Natychmiast leczyło popękaną do krwi skórę. Ta woda próbowała uczynić to samo - zaleczyć na zapas rany, przygotować na to, na co przygotować miałeś się szansę w małej części przez parę godzin, kiedy czyniono przygotowania do wypłynięcia Cesarskiego statku. - Nie spodziewałbym się jednak niczego pozytywnego.
Odziane w biel Duchy stały tuż przy tobie. Tuż za tobą. Nie otaczali cię szczelnym pierścieniem, stałeś na ich czele jak dumny przywódca, pasterz trzódki owieczek, chociaż każdy tutaj, nie ważne jak wielkim pajacerstwem potrafił się wykazać w prywatności, w rodzinnych stronach, potrafił skutecznie zabić wroga, który zagrodziłby im drogę. Z taką samą powagą podchodzili do swoich możliwości w tym momencie, milcząc, przybierając spokojne maski na twarz, nie odzywając się już ani słowem, kiedy w końcu statek zacumował do portu i przyszło wam przybliżyć się do burty. Marynarze zajęli się cumowaniem, ich polityka nie obchodziła, przynajmniej tak długo, jak długo z jej powodu nikt im nie celował w łeb, próbując pozbyć się tych, którzy byli w stanie zapanować nad tym wodnym ogierem. Mewą pośród gołębi. Położyli kładkę i mogliście zejść w dół. Żołnierze w porcie oddzielali tą część portu od reszty, nie pozwalając przedostać się tutaj cywilom, którzy zainteresowani sytuacją, tworzyli drugi mur, tuż za gwardią i ninja, którzy w mniejszej części pojawili się w tym miejscu. Wystarczającej, żeby uwierzyć, że przygotowywano się do iście ognistego przybycia Cesarza. Ich nie obchodzili cywile - ich obchodził statek i ci, którzy stali przy twoim boku.
Każda wojna zaczynała się od wojny spojrzeń. Od morale, które rosły, kiedy przywódca miał pewność wygranej i malały, kiedy przewaga przeciwnika była przytłaczająca. Tylko że tu... nikt nie przyszedł wszczynać wojen.
Prawda?
Tsuyo wyglądał śmiertelnie poważnie. Biel jego włosów odbijała promienie słońca, opierał się o lasce wysuniętej przed sobą. Niczego nie utracił ze swojej godności po Kami no Hikage. Nadal wyglądał tak samo dumnie, pomnik trwalszy niż ze spiżu, prezentujący stary porządek i pewność, że niektóre rzeczy w tym świecie pozostawały całkowicie stabilne pomimo największych katastrof. Spoglądał prosto na ciebie. Otoczony czterema strażnikami odzianymi w mundur specjalnych jednostek Kami no Hikage, z czego dwójka stała całkowicie za nim, a dwójka zajmowała miejsca po jego bokach, za ramionami, nie naruszając magicznej przestrzeni osobistej. Wydawał się murem nie do przebycia. Supłem gordyjskim, którego można pokonać jedynie cięciem miecza. Jak podobni do siebie byliście w tym momencie - wiedzieli tylko postronni, którzy próbowali wychwycić słowa wypływające z waszych ust. To, co dla innych było napięciem, które można było kroić nożem w powietrzu, dla was było swoistymi próbami porozumienia. Tak na dobrą sprawę - kto był tu bardziej na wygranej pozycji?
- To zaszczyt móc gościć samego Shimakage na terenie Ryuzaku no Taki. - Mówił powoli i wyraźnie, wydawał się nawet nie do końca ważyć swoje słowa. - Oby pańska zdolność liczenia pana nie zawiodła. - Wskazał gestem dłoni na port, tym zapraszającym, zachęcającym do tego, by opuścić bezpieczne mury statku i zejść na dół. Prosto do paszczy lwa. - Mam nadzieję, że pogoda dopisywała, Yuki-dono, i podróż przebiega spokojnie.

Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1468
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: PORT

Postprzez Natsume » 13 paź 2018, o 16:45

Natsume pragnął uśmiechnął się krzywo, widząc bijący wręcz od Takasu chłód, lecz bez problemu się od tego ukradkowego ruchu powstrzymał. Z jednej strony nadmierna powaga Rajcy mogła oznaczać, że nie był zbytnio zachwycony faktem że Cesarstwo postanowiło przybyć do Ryuzaku na rozmowy - a wtedy takie podejście mogłoby znacząco utrudnić jakiekolwiek porozumienie. Yuki niestety nie miał wcześniej okazji spotkać się z Radnym osobiście, lecz podejrzewał że niechęć Rady Dwudziestu była też chociaż odrobinę w nim zakorzeniona. Podejrzenia podejrzeniami, ale jaka będzie prawda?
Oczywiście istniała też możliwość, że Tsuyo zawsze się tak zachowywał, i wyglądał jakby połknął grabie rzycią. Ale wtedy co na to poradzić?
-Zaszczyt jest po mojej stronie - odparł z uśmiechem Yuki, kiwając lekko głową. - W końcu nie na co dzień ma się okazję spotkać z kimś o Twojej renomie, Takasu-dono.
Zanim jeszcze postawiono trap, Natsume poprawił swój czarny mundur i diadem na skroniach, oraz ukradkowo upewnił się że całe jego uzbrojenie jest na swoim miejscu. Rozmowy rozmowami, zaufanie zaufaniem, ale bezpieczeństwo lepiej żeby było pod ręką. Chwilę później zejście na brzeg zostało umożliwione, a Kenshi spokojnym krokiem ruszył w kierunku portu, idąc w towarzystwie opancerzonych na biało (i dzięki pancerzom wyglądających prawie tak samo) członków Dywizji oraz odzianym w mundur Hideo. Stanął przed Takasu i wyprostował się lekko, splatając ręce za plecami. W militarnej kulturze wysp gest ten był zupełnie normalny, a przy tym mniej pejoratywnie odbierany niż splecenie rąk na piersi.
-Podróż jest zawsze czystą przyjemnością, niezależnie od pogody, Takasu-dono - powiedział, pozwalając sobie na cichy, akceptowany w formalnościach śmiech. - Gdzie w takim razie się udajemy?
Parę razy bywał w Ryuzaku no Taki. Ba, kilka lat tu mieszkał, i nawet kilka osób z tego miasta zdarzyło mu się poznać. Nigdy jednak nie zbliżał się do górnego miasta. Cholera wie, czego można się tam spodziewać...
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1326
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: PORT

Postprzez Shikarui » 13 paź 2018, o 18:57

Misja B
And I will still be here when you come up for air
Obrazek
14

Tsuyo pokłonił się połowicznie, nie poddańczo, a by wyrazić szacunek wobec swojego gościa. Swojego? Wobec gościa Ryuzau no Taki. Reprezentował to miasto, obecną koronę na mapie świata, kiedy zabrakło Kami no Hikage, tak jak ty reprezentowałeś Wyspy. Mówił głosem jej mieszkańców i podejmował za nich decyzje, nawet jeśli nie wszyscy się z nim zgadzali. Nie wszystkim zawsze można było dogodzić. Pojedyncze jednostki znaczyły tyle co nic w obliczu całokształtu.
- Zdawać by się mogło, że stoimy na przełomie historii, którą stworzymy.
Wymiana uprzejmości, słodkie uśmiechy, bardzo zimne powitania. Tsuyo nie pokusił się jedyne o to drugie w całej kurtuazji, na jaką się pokusił. Sam fakt, że postanowił cię przywitać osobiście, stanowił gest ponad gestami. Świadectwo tego, że byłeś bardzo istotnym gościem, by warto się było pofatygować do ciebie osobiście, zamiast czekać na ciebie w ciepłej komnacie, oczekując, aż komitet powitalny cię do niego przyprowadzi. Nie dziwne, że przyciągnęliście tym sposobem tłumy ludzi. On - zimny i wyniosły, jak biel śniegu, który kojarzył ci się z domem i którą to barwę przyjęły jego włosy. Przystojny, noszący znamienia wojny, które pozostawiły trwały ślad tak na jego ciele jak i na jego psychice, przywódca trzymający najwyższy stołek tego miasta. Oraz ty - tajemniczy przywódca, który przewrócił Radę Dwudziestu do góry nogami. Przystojny, drobny wojownik, który został zapamiętany z Turnieju jak najlepszy z najlepszych, a który po paru latach powrócił z diademem na swojej skroni, który tak pięknie komponował się na tle ciemnych, jedwabnych włosów. W tłumie panowała wrzawa. Nie docierały do twoich uszu konkretne słowa, nie docierał krzyk - najwyraźniejsze były okrzyki pracujących w porcie, którzy nie robili sobie, co poniektórzy żadnej sensacji z kolejnego statku. Nie to, żeby nie chcieli - pracodawcy nie lubili czekać, aż współpracownicy pogapią się na wysoko postawionych, którzy urządzali sobie schadzkę na herbatkę.
Przynajmniej jednego mogłeś być pewien - goniec nie zawiódł i telegram został dostarczony, uprzedzając o twoim przybyciu.
- Jeśli tylko wiadomo, że koniec podróży jest szczęśliwy. - Uzupełnił wypowiedź, pozwalając sobie na nikły, uprzejmy uśmiech. Można było uwierzyć, że całkowicie szczery, nawet jeśli wciąż okryty chłodem i dystansem. Nie zebraliście się tutaj po to, żeby prawić sobie komplementy i zawierać prawdziwe przyjaźnie. To miał być interes, czysty zysk dla obu stron. - Siedziba władzy została już przygotowana na twój przyjazd, Yuki-dono. - Mówił formalnie, nie pozwalając sobie na żadne uchybienie w twoją stronę. Nawet jeśli otaczał go chłód, który kąsał to tak na dobrą sprawę nie mogłeś mu niczego, pod względem etykiety, zarzucić. Obrócił się, stając u twojego boku, by ruszyć do przodu. Jego gwardia poruszyła się razem z nim jak jedno ciało. Nikt nie wyciągał broni i nie machał nią z prowokacją na "dzień dobry". Choć chyba powinni, co?
Dobrze byłoby usłyszeć znów ten zapomniany śpiew.
- Jaka potrzeba gnała Shikamakage tak daleko od domu w takim pośpiechu? - Żołnierze rozstępowali się przed wami, robili miejsce w tłumie, ludzie również rozsuwali się na boki. Mógłbyś przysiąc, że widziałeś krucze skrzydła w tłumie. - Co mogło być tak ważne, by postawić nową koronę świata do góry nogami.

Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1468
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: PORT

Postprzez Natsume » 15 paź 2018, o 23:04

Przełom, huh. Prawdopodobnie tylko niektórzy będą widzieć całe to przedsięwzięcie jako faktyczny przełom w stosunkach między dwoma krajami. Nawet jeśli przywódcy zdołają jakoś się dogadać (a patrząc na gamę emocji bijącą z Tsuyo, takoż bogatą, że aż wcale - może to być zadanie cokolwiek skomplikowane) i uda się stworzyć nowe środki na poprawienie sytuacji życiowej zarówno w Ryuzaku no Taki, jak i na terytoriach Cesarstwa, tak stereotypy i stosunki między frakcjami bazujące na historii i tak pozostanie. Wyspiarze zawsze będą widzieć ludzi z kontynentu jako ludzi bez kręgosłupa i jakiegokolwiek charakteru. Kontynenciarze będą myśleć o wyspiarzach albo jako o barbarzyńcach, albo jako ludziach których warto się obawiać. Takie jest po prostu życie. Pozostaje tylko pracować po to, żeby z czasem te stereotypy stały się choć odrobinę mniej brutalne.
-Cieszy mnie twierdząca forma tego zdania - powiedział wesoło, nawiązując do "stworzymy" - jak gdyby pewności, że to nastąpi. Może chociaż jeden jasny punkt?
Natsume uśmiechnął się lekko, gdy Takasu wspomniał o "końcu podróży". Ech, i kolejny przykład do wypunktowania "czemu podejście wyspiarzy jest zupełnie inne". Przecież jaka byłaby radocha z podróżowania, jeśli z góry by się wiedziało w jakim celu takową się odbywa? Większość ludzi wolałaby podchodzić do wszystkiego na zimno, nie zbliżając się do różnych projektów na odległość bliższą niż dystans długiego kija, tak długo aż się nie upewnią że jest duża szansa powodzenia i bezpieczeństwa. Boją się ryzyka. A czy to nie właśnie ryzyko sprawia, że wszystko robi się warte świeczki?
I jak tu nie wierzyć stereotypom. Zero kręgosłupa, kurde.
-Gdybyśmy z góry znali wynik naszych działań, to wtedy mało co udałoby się komukolwiek osiągnąć - stwierdził, patrząc na idącego obok niego białowłosego przywódcę miasta. Chciał dodać coś jeszcze, ale lepiej nie pokazywać swojego toku rozumowania tak szybko. Wtedy zdecydowanie łatwiej byłoby go odczytać. A wiedział, że Takasu tego próbuje. Sam stara się nie pokazywać zbyt wiele, przy tym obserwując. Czemu więc nie podejść do tego tak samo?
Szedł spokojnym krokiem, nie spiesząc się przesadnie, ale też nie zwalniając niepotrzebnie kroku. Dostosowywał się do tempa, którym kroczył jego "kompan". W końcu niedawno otrzymał obrażenia, byłoby nieuprzejmie przymuszać go do cwału. Dywizja Duchów kroczyła niedaleko, w podobnej odległości jak Gwardia strzegąca Takasu. Można było się założyć, że będą sobie patrzeć na ręce jak ghul jikininki na świeży nagrobek.
-"Pośpiech jest zaprzeczeniem prędkości, a więc nie spieszmy się" - pozwolił sobie na przytoczenie słów Pewnego Wielkiego Człowieka. - Przybywam tu z chęcią poprawienia kilku spraw. Dokładniej, stosunków między Ryuzaku no Taki i Morskimi Klifami, sytuacji życiowej Waszej frakcji i dobrobytu mojej. Szczegóły powiem, jak już dotrzemy na miejsce. Tam przynajmniej te informacje trafią tylko do uszu tych, które mają to usłyszeć, i tych które i tak podsłuchują, ale tego przynajmniej nie rozpowiadają na pół świata.
To ostatnie to było, oczywiście, swoiste puszczenie igiełki w kierunku Kruków. To, że tam będą, było więcej niż pewne. To o czym będą rozmawiać, też na pewno trafi do ich uszu. Ale przynajmniej rozmawiając w siedzibie, grono podsłuchujących będzie mniejsze niż na ulicy.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1326
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: PORT

Postprzez Shikarui » 16 paź 2018, o 15:16

Misja B
And I will still be here when you come up for air
Obrazek
16

Budować można było na nowej, świeżej ziemi, stworzonej do tego, by wznieść na niej solidne mury, zaprawić odpowiednio wypalone cegły. Postawić zamek. Budować można było również na prochach i ruinach starej rzeczy. Wystarczy wyrównać teren, posprzątać i można stawiać konstrukcję od nowa. To było jak zabawa z klockami, tylko tutaj rzecz ginęła naprawdę. Tak jak całkiem serio ginęli ludzie, co postawieni byli zamiast kolorowych figurek ze śmiesznymi pelerynkami na plecach. To, jaka budowla powstanie tutaj, zależało od tak wielu czynników, że ciężko było powiedzieć, ile taki proces tak naprawdę potrwa.
- Jesteśmy przywódcami, nie poszukiwaczami przygód. - Mężczyzna u twojego boku szedł wyprostowany, dumny, niewzruszony. Wydawał się przynajmniej dwadzieścia lat starszy niż był w rzeczywistości, oczy szukały zmarszczek pomiędzy brwiami, w kącikach ust, których znaleźć nie mogły. Przecież nadal był bardzo młody. - Znając wyniki wyborów da się osiągnąć wszystko, Natsume-dono. - Stukot laski zaczynał ginąć w szumie tłumów. - Zapobiegając przy tym tragediom, które ludzi narażają na największe straty. - Gdyby postawić go przed tłumem, takiego spokojnego i wyniosłego, mówiącego równie spokojnym głosem, gdyby odjąć aurę chłodu - byłby doskonałym mówcą. Jednym z tych, którzy w paru zdaniach są w stanie zaskarbić sobie przychylność tłumów. Jak pobłogosławiony przez same bóstwa władał słowem, kradnąc te słowa z ust innych, brał co mu dawałeś i zamieniał to w broń i tarczę, kując gorące żelazo na bieżąco. Zwykła pogawędka o niczym. Tak zwykła, że niemal na tę stronę można by było zsunąć winę za nieznaczne skrzywienie się Tsuyo. To, albo okrzyki, które wyrywały się z płuc tłumów, przeróżne w swoich podstawach. Jedne pełne uwielbienia i podziwu, inne pełne pogardy. Zdrajca, barbarzyńca z wysp. Zmieszane i pełne odrazy twarze mieszającymi się z tymi, które dziękowały za ratunek. Tych ostatnich było najmniej. Nie było tego niewinnego, który pierwszy rzuciłby kamieniem, żadnych odważnych, którzy w obliczu straży byliby gotowi wyrzucić chociażby pomidora ku temu, z którego odwiedzin zadowoleni nie byli. Wrzask nie był przytłaczający, bo nikt się nie darł. W tym drzemał największy niepokój, po którego plecach snuły się szepty. Jak to dobrze, że te twoje były tak dobrze chronione.
- Sugerujesz, że zaniedbuje dobrobyt mojego ludu? - Mężczyzna spojrzał na ciebie - jego wzrok był równie twardy i ostry co lodowce pokrywające odległe części mórz Hyuo. - Czekałem na ruch Cesarstwa już od dłuższego czasu. Wróg mojego Wroga jest moim przyjacielem. - Wkroczyliście na ulice miasta, tłum się rozrzedził i w końcu pałac Ryuzaku no Taki ukazał się twoim oczom. Budynek, który widziałeś już nie jeden i nie dwa razy, ale nadal potrafił tak samo zachwycić, nawet jeśli nie zaliczało się do amatorów architektury i zabytków.



-> Zapraszam tutaj
Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1468
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: PORT

Postprzez Yami » 18 lip 2019, o 11:12

Misja C
Rika
9.2/30




Port. Jedno z najbardziej żywych miejsc miasta. Handel Morski z wyspami i Prastarym lasem, oraz swego czasu Kami no Hikage pozwalały na szybki rozwój miasta. Ilość przybywających i odpływających okrętów zapewniała stałe zatrudnienie czy to w magazynach podczas rozładunku/załadunku czy jako dodatkowa pomoc na statku o ile takiej szukali kapitanowie. Nie trzeba wspominać również pracy przy rozwożeniu towaru po mieście czy prowadzeniu działalności w postaci sprzedaży dóbr czy karczmy dla przyjezdnych. Również i teraz znajdowało się tutaj mnóstwo ludzi. W powietrzu było czuć zapach ryb oraz soli. Rozmowy i krzyki niosły się po bulwarze.

Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1498
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: PORT

Postprzez Rika Kari Matsubari » 18 lip 2019, o 17:59

Zostawiła za sobą mężczyznę, który powoli się podnosił. Sam nie zamierzał próżnować. Nie wiadomo, czy zawsze taki był. Czy zawsze brał sprawy w swoje ręce i nie zostawał na łasce ślepego losu. Sądząc po tym jak skończył, zapewne nie. Teraz jednak sytuacja w jakiej się znalazł zmobilizowała go do przekroczenia swoich granic. Co zamierzał? Rika nie wiedziała. Przedwczesne podziękowania, które dobiegły gdzieś zza jej pleców były jednak ważnym potwierdzeniem tego, że to co robi jest słuszne.
Drogę do portu znała aż za dobrze, ale od czasu zarazy nie lubiła jej już tak bardzo, jak dawniej. Zarazy, która akurat jej bardzo pomogła. W popularności, bez której najpewniej nie byłoby tych wszystkich uśmiechów i życzliwości, z którymi spotkała się choćby na bazarze, a otwierającego jej furtkę do prawdziwych wyzwań awansu. Była jednak za młoda by rachować w ten sposób. Zaraza była tragedią i koniec.
W samym porcie wiele się nie zmieniło. Niegdyś miejsce pracy jak i spotkań ludzi o pełnych portfelach od czasu zarazy zostało opanowane przez biedotę. To nie tak, że stacjonowali tu sami żebracy, ale wystarczyło kilku, by przysłonić wciąż szalenie istotny dla całego świata punkt handlowy. Po drodze zastanawiała się, czy nie powinna zadbać o anonimowość. Przerodzić się w jakiegoś bydlaka, na ten przykład Rika Matsubara albo chociaż zetrzeć swą rozpoznawalność inną fryzurą bądź też kolorem włosów. Uznała, że pójdzie tam we własnej osobie. Jako godny szacunku dzieciak, któremu można zawoalować rzeczywistość w pozornie bezpieczny sposób. Dzieciak, bo pomimo czternastu lat wciąż tkwiła w pozbawionym wyrazu ciele dziecka, którego dekolt wciąż nie wart był ryzyka zostania przyłapanym. Była na miejscu. Co dalej?
Jasne, najłatwiej byłoby zapytać innego żebraka. Bała się jednak szukania po omacku. Jeden nieszczęśliwy wybór mógł ostrzec tych, którzy za tym stoją. Czy jeden ze szczęściarzy, który dostał dzisiaj fuchę przy rozładunku w przypływie entuzjazmu zechce coś jej powiedzieć? A może oparty o skrzynię mężczyzna z gęstą brodą, który zdaje się odżywiać energią słoneczną mógłby pomóc? O ile nie wybiera właśnie kolejnej ofiary którą sam, bądź ktoś inny upoluje. Znała wielu z tych ludzi przez wzgląd na ojca, który odkąd pamięta wyruszał stąd w dalekie rejsy, bo za takie uważała kilka dni rozłąki.
Uszy miała szeroko otwarte, ale w pierwszej kolejności próbowała dowiedzieć się czegoś u ludzi raczej niezwiązanych ze sprawą. Czyż przebywający tu godzinami i obyci z okoliczną biedotą kapitanowie nie nadawali się idealnie? Przecięła teren portu. Jej perfum o zapachu obrzydliwie słodkiego kokosu, zakrapiany w ilości typowej dla babć po menopauzie, które udają się na jednodniową wycieczkę, zmieszał się z powietrzem przepełnionym rybami. W swej białej sukni wyglądała na tle innych ludzi jak pluszowa zabawka w akwenie prawdziwych, znających życie aligatorów. Weszła do karczmy, licząc na szukających pożywienia kapitanów, którzy wrócili z rejsu. Zamówiła małą porcję zupy rybnej - przepustki uprawniającej jej do zajęcia miejsca przy stole. Wymieniła kilka uprzejmości. Wiecie, takie typowe jak ryby biorą, hehe.
-Ktoś podobno zamknął się w okolicy i boi się wyjść. Słyszeliście coś o tym? - zapytała wreszcie, nie kryjąc się szczególnie z tym po co właściwie tu przyszła.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 657
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: PORT

Postprzez Yami » 18 lip 2019, o 20:16

Misja C
Rika
11/30




Pora było rozpocząć proces pozyskiwania informacji. Skoro mężczyzna o którym wspomniał starzec mieszkał w porcie wówczas racjonalnym okazałą się podjęta decyzja by to właśnie tam rozpocząć poszukiwania. Mężczyzna mógł posiadać jakieś nietypowe informacje dotyczące sprawy. Nie zaszkodziło więc tego sprawdzić.

Podróż do sekcji portu nie trwał dziewczynę wiele sił. Pomimo, że miasto rozrastało się w szaleńczym tempie przejście ulicami zajęło jej 30min. W czasie drogi wysokie kamienne domy z czasem malały zamieniając się ostatecznie w najwyżej piętrowe, zaś dachy pokryte były deskami w gorszym przypadku słomą. Dobry ubiór mieszkańców zastępował ubranie praktyczne, często miejscami porozrywane i poplamione. Również znaczącej poprawie uległa tężyzna mężczyzn, pracujących w porcie. Sprzedaż towarów nijak się miał do ciężkiej i wyniszczającej miejscami pracy przy rozładunku.

Główną część portu wyróżniały z całą pewnością liczne statki przymocowane linami do nabrzeża a także liczne rozmowy i krzątający się ludzie. Rika w tym środowisku z całą pewnością wyglądała niczym zabłąkany kot. W celu przypieczętowania tego jeden z mężczyzn który niósł drewnianą skrzynię, syknął w jej kierunku “Przesuń się dziecko”. Napięte mięśnie dawały do zrozumienia, że ładunek do lżejszych nie należał, a ta błąkając się po porcie niechcący przeszkadza co niektórym w pracy.

W końcu jednak zdecydowała zaatakować karczmę. Miejsce schadzek marynarzy i miejscowych. Idealne miejsce aby odpocząć, napić się piwa, zjeść posiłek po ciężkim dniu, a nuż zagrać z kimś w karty, a w przypadku młodej dziewczynki - zaczerpnąć języka u starszych.
Właściciel gospody spojrzał krzywo na młodą osóbkę, której wygląd kłócił się z tym miejscem. Nie mniej jednak zapłaciła za zupę dnia, podawaną każdego dnia, czyli zupę rybną, tylko w różnych wariantach i smakach aby nie znudzić klienteli.

Porcja podana w drewnianym talerzu była zaskakująco spora. Czerwony wywar okruszony natką pietruszki, dla przełamania barwy. Przesuwając drewnianą łyżką fragmenty pływające w zupie dziewczyna mogła dostrzec trochę cebuli, marchewki, pora i pietruszki. Nie zapominajmy jeszcze o kawałkach ryby. W smaku też nie była najgorsza o ile odważyła się spróbować.

Pojawienie się przy stole młodej dziewczyny wbiło rozmawiających o piwie z Midori grupki mężczyzn. Wypowiedziane słowa przywitania sprawiły, że na ich twarzach pojawił się cień niedowierzania. Usta otwarły się lekko. Jeden z towarzyszy pokiwał głową aby otrząsnąć się z myśli i ponownie zaczął wątek. Tym razem opowiadając o przypadkowym spotkaniu z piękną dziewczyną z wysp. Co Port to dziewczyna, czyż nie?
Zadane przez dziewczynę pytanie ponownie zaskoczyło grupkę. Jeden z nich rzucił krótkim “słucham”.

- Pewnikiem wypił za dużo, a teraz boi się do żonki wracać bo ta pewnie już z wałkiem na niego czeka - zażartował mężczyzna a stół wybuchł gromkim śmiechem. - Pamiętaj młodziutka aby w przyszłości dać swojemu trochę wolności. Jeśli z inną panienką się nie zadaje wówczas można wybaczyć.
- Mori, przecież to dzieciak, a ty morałami prawisz jak stary pierdziel. Lata rosną i w głowie już się przestawia?
- Żebyś sam zaraz nie musiał czegoś przestawiać, na przykład zębów w gębie?
- Coś ty do mnie? - mężczyzna podniósł się z ławy, tuż za nim prawiący morały.
- Dobra chłopaki, na dupie siadać. Nie będziecie przecież w karczmie rozróby robić. - towarzyszący kolega podniósł dłoń i położył na barku Mori’ego. Zwrócił się w stronę dziewczynki - Nic nam o tym nie wiadomo. Czasami zdarzają się tutaj jakieś krzyki, a ludzie potem myślą o nie wiadomo o czym. Zastanawia mnie jednak czemuś tak właściwie poruszyła ten temat dziecko.


Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1498
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: PORT

Postprzez Rika Kari Matsubari » 19 lip 2019, o 16:13

Port nie był miejscem dla niej. Zawsze mijała co bardziej obskurne miejsca i kierowała się prosto ku okrętom. Nie lubiła tutaj być, bo port zawsze był dla niej miejscem rozłąki. W dodatku było tu brudno i brzydko pachniało. O nie, port zdecydowanie nie był miejscem dla niej.
Dlatego właśnie byli sobie kwita. Bo ona też nie była właściwą osobą w tym miejscu. Nikogo nie interesowała skromnie zdobiona suknia, ani symbol yin yang na torebce, o którego zamówieniu chętnie poopowiadałaby pracującym tu mężczyznom. Ale to też nikogo by nie zainteresowało. Mieliby to dokładnie tam, gdzie zresztą samą Rikę, czyli w dupie.
W samej karczmie było nieco lepiej, ale bez przesady. Zupę dostała. W końcu zapłaciła, można by rzec. Miejsce przy stole było, więc i usiąść miała prawo. Ciężko powiedzieć, czy była intruzem czy tylko niespodziewanym gościem, ale na pewno nie była u siebie. Przyjrzała się dobrze zupie. Niby wszystko ok. Powąchała co dyskretniej i choć szansa na zjedzenie tej zupy spadała z każdą chwilą, jeszcze nie sięgnęła dna. Pomieszała w niej michą i słuchała innych. Czekała na moment, żeby się wtrącić i… no nie wiem. Wydawało się, że był dobry ale ją olali! Opowiadali o jakiejś kobiecie, ale raczej było to dla niej mało istotne. Do czasu, aż jeden z nich zaczął ją pouczać. Wiadomo, że zrobi co będzie chciała. On też to wiedział, ale rozpoczął tę dziwną, nikomu niepotrzebną grę, w której w dobrym guście było, aby upominana dziewczyna zrobiła pretensjonalną minę. Tak też zrobiła. Z jakiegoś powodu od czasu do czasu każdy tego potrzebował. Mogła tylko westchnąć w duchu.
Mieszała tylko w łyżką w talerzu zupy, gdy przy stole zrobiło się nerwowo. Nawet głupia gra czasem do czegoś prowadzi… Ale dobra, to chyba znajomi, bo sytuacja szybko opanowana. Tylko dlaczego on jej zadaje takie pytania, zamiast po prostu odpowiedzieć! Czy powinna powiedzieć prawdę? Czy może im ufać? A jeśli nie, to dlaczego od razu nie zareagowali na jej pytanie?
-Przechodziłam w pobliżu i usłyszałam, jak ludzie coś szepczą. Nie mam co robić to pomyślałam, że się zainteresuję. No i trafiłam do was, bo… - uśmiechnęła się nieśmiało do schowanych pod stołem i cienkim, białym materiałem kolan. - wyglądacie na takich, co dużo wiedzą. - powiedziała wreszcie. Samospełniające się proroctwo?
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 657
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: PORT

Postprzez Yami » 19 lip 2019, o 18:44

Misja C
Rika
13/30




Mężczyzna, który zaczął pouczać dziewczynę usiadł ponownie przy stole. Ponownie jego towarzysz. To był też moment w którym dziewczynka dostrzegłq, że gwar, który wcześniej Panował w karczmie ustał. Ludzie zwróceni byli w kierunku stołu przy którym siedziała. Istniejąca możliwość, burdy widocznie przykuła uwagę gapiów ale za sprawą przyjaciela o trzeźwych myślach a chyba taki zawsze znajduje się w grupie, udało się pozbyć tego problemu. Ludzie zaczęli zajmować się sobą.
Kiedy to w karczmie ponownie nastałq typowa jak na taki przybytek atmosfera mężczyzna pozwolił sobie odpowiedzieć dziewczynie.


- W takim razie intuicja cię zawiodła. Skoro jesteś tak zainteresowana tym wszystkim to zapytaj tych od których to słyszałaś. Mamy lepsze rzeczy do roboty niż słuchanie plotek na przykład taką pracę i odpoczynek od niej.

Pomimo, że mężczyzna uspokoił swoich towarzyszy tak widocznie obecność ciekawskiej dziewczynki nie była im na rękę. Również odpowiadanie na jej pytania albowiem mężczyzna szybko przeniósł spojrzenie na swoich towarzyszy, uśmiechnął się lekko, gdy ci ponownie zaczęli rozprawiać o jakimś wydarzeniu, które miało miejsce na morzu. Podobno jakaś ośmiorniczka zaczęła wspinać się po burcie statku podczas sztormu i weszła na pokład.
A młoda dziewczynka? No to już zależało od niej. Nie zawsze znajduje się to czego się chce, w taki sposób jaki się myśli.

Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1498
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: PORT

Postprzez Rika Kari Matsubari » 22 lip 2019, o 21:57

To miało wyglądać zupełnie inaczej. Któż mógł jednak przewidzieć, że panowie mają jakiś chory system wartości, w którym wolą pogadać o jakichś głupotach z kolegami, niż zająć się małą z ładnymi ślepiami. O nie, ma tego dosyć. Tylko pamiętaj, że jesteś aniołkiem. Tylko pamiętaj, że…
-Możecie sobie zjeść. Nie tykałam. - odpowiedziała, udając że udaje brak obrazy. Odsunęła miskę kilka centrymetrów w stronę środka stołu i wstała. Nie ma sensu uwalniać gniewu. Skierowała się do drzwi i wyszła, jak gdyby ta rozmowa nigdy nie miała miejsca. W środku kipiała z ciekawości, czy mężczyzna ten rzeczywiście nic nie wie? A może zrobiła błąd w ogóle do nich podchodząc. Wróciły paranoiczne myśli, że szukając wskazówek może poprosić o nią osoby zaangażowane w cały proceder. Wyszła i oddaliła się od jadłodajni na kilkanaście metrów. Uszy szeroko otwarte. Czy ktoś coś wie? Czy ktoś porusza ten temat w luźnej pogawędce? Mężczyzny albo dziewczynki imieniem Umi?
Czy w ogóle musi liczyć na szczęśliwy traf?
Czasem szczęściu trzeba pomóc. A ona już wydała na zupę i nie zaboli ją, jak wyda na coś jeszcze. Potrzebowała kogoś związanego ze sprawą i takiego, kto skusiłby się na kilka ryo. Najlepiej, by był sam. Najwyższy czas rozejrzeć się po kątach, czy gdzieś nie siedzi aby jakiś bezdomny. Istniała duża szansa, że coś łączy sprawę Umi i ukrywającego się mężczyzny. Wiedziała, czym jest intuicja i miała przekonanie do tego, że proszący ją o pomoc biedak może mieć rację. Rika chodziła po okolicy tak długo, aż znajdzie najlepiej samotnego biedaka siedzącego gdzieś w zacisznym miejscu.
-Dzień dobry Chciałby pan trochę zarobić? Potrzebuję dowiedzieć się czegoś o mężczyźnie, który podobno gdzieś się w okolicy ukrywa. Najlepiej gdzie go szukać. Zresztą wszystko co pan wie. Dam 50 ryo albo poszukam kogoś innego. - średnio była przygotowana do tej rozmowy, ale wysoka stawka powinna przekonać każdego ubogiego.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 657
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: PORT

Postprzez Yami » 23 lip 2019, o 11:27

Misja C
Rika
15/30




Obruszona obrotem spraw mała Rika nadymała policzki i pozostawiając nietknięty posiłek podniosła się od stołu. Efektem podjętych działań było jedynie zdziwione spojrzenie mężczyzny, który wcześniej zbył małą istotkę. Małe dzieci to jednak coś ponad siły normalnej osoby. Mężczyzna podrapał się z tyłu głowy, westchnął widząc opuszczającą karczmę dziewczynę. Życie się jednak toczy a towarzysząca kompania szybko zajęła się omawianiem “naglących” spraw pozostawiając wizytę dziecka gdzieś w odmętach pamięci.

Rika opuściła przybytek. Młodą osóbkę targały przeróżne emocje. Od ciekawości po złość zachowaniem mężczyzny w stosunku do uroczego aniołka. Jak tak można? Nie godzi się! A jednak chodzą po tej ziemi bezduszne potwory. Świeża Akoraito postanowiła początkowo zdać się na ślepy los niczym urocze szczenię. Wsłuchiwała się w różne rozmowy. Słowo Umi padało wielokrotnie jednak nie w kontekście młodej dziewczynki. To był port, słowo Umi [z jap. morze] padało wielokrotnie. Chwilowa nadzieja zawsze kończyła się niechybną goryczą porażki.

To był moment, w którym doszło do zmiany w podejmowaniu działań. Nie raz mówi się, że ci którzy są u dołu wiedzą najwięcej aby mieć możliwość przeżycia. Poza tym sprawa dotyczyła właśnie ludzi u dołu więc to oni powinni być najbliżsi sprawie. Podczas przemierzania ulic w jednym rogu dostrzegła ubranego w łachmany mężczyznę, który z wystawionym drewnianym kubkiem wołał o drobniaki.

Ten więc na dźwięk zaproponowanych przez dziewczynkę pieniędzy widocznie się ożywił. Wzrok wbił w małe ciałko.

- A to wiele osób ukrywa się przed czyimś wzrokiem. Mąż co stracił majątek w karty, ojciec nieślubnego dziecka, który wyruszył na morze by uniknąć obowiązków. Wielu takich młoda, urocza i pełna wdzięków damo. Mogę powiedzieć o wszystkich ale nie wiem czy uda mi się wszystko spamiętać. - w tym momencie mężczyzna zatrząsł kubkiem. Usłyszałaś brzdęk obijających się o siebie monet.


Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1498
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: PORT

Postprzez Rika Kari Matsubari » 23 lip 2019, o 17:42

Najwyższy czas zapomnieć o dupkach. Gdyby miała zegarek na pewno teraz by na niego spojrzała. Byłoby to uspokajające, bowiem nie minęło jeszcze wiele czasu. Teraz jednak była w niewiedzy i denerwowało ją to. Chciała przynieść wieczorem dobre wieści. Wierzyła w to dziecięcą wiarą, które sądzi, że przeskoczy nad głęboką skarpą. Starszyzna zabrania skoku, uznając to za zbyt niebezpieczne, lecz gdy brzdąc zostaje sam skacze i… udaje mu się. Udaje, bo nie wiedział, że nie ma szans.
Ruszyła więc dalej w poszukiwania swojego idealnego kandydata do rozmowy. Zajrzała to tu, to tam i poszła dalej. Zajrzała to tu, to tam i poszła jeszcze dalej. Wreszcie wydawało jej się, że znalazła idealnego kandydata. Rozejrzała się więc to tu…
Ale było spokojnie, czyli tak jak chciała. Osamotniony mężczyzna żebrzący o drobne ryo na przetrwanie. Idealny. - pomyślała, przyglądając mu się przez moment w bezruchu. Podeszła bliżej i bez ceremonialnych wstępów przeszła do rzeczy. Chętnie mu pomoże, ale chce coś w zamian. To kupieckie miasto, a dla wychowanych w nim od małego ludzi normalne było, że pieniądz jest wtedy, gdy się na niego zapracuje.
Szybko zrozumiała, że jej pytanie mogło być dla niej mało precyzyjne. Prędzej jednak oddała się zadumie na myśl o tych wszystkich ludziach, których wszelakie życiowe problemy zmuszają do ukrywania się. Czy ona też będzie się kiedyś ukrywać? A może będą ukrywać się przed nią?
Z zamyślenia wyrwał ją dźwięk obijających się o puszkę i o siebie nawzajem monet. Nie wiedziała, jak reagowano na to w innych częściach świata, dla niej jednak było to równie łatwe w odczytaniu, co uśmiech. Sięgnęła do torebki i w milczeniu pogrzebała w niej chwilę. Wyjęła kilka monet po pięcioryjowych (Boże, z jednej strony jeden ryj, a z drugiej drugi!?). Wzięła jedną z nich w dwa palce i pokazując wyraźnie co ma, wrzuciła do puszki. Odczekała chwilę i czynność powtórzyła z drugą monetą.
-Ma pan rację. A to zaliczka. - wyjaśniła pogodnie. Nie chciała stać nad opartym o wielką skrzynię mężczyzną. Nie zamierzała też siadać na podłodze. Rozejrzała się za jakąś skrzynką rikowych rozmiarów i przysunęła bliżej biedaka. Usiadła na zupełnie jakby była to droga skórzana sofa w salonie przyjaciół jej rodziców, ustawiając się bokiem do rozmówcy. Nie miała nieograniczonej ilości czasu, ale czuła że warto spędzić go tu.
-Ja poszukuję takiego, który się gdzieś zamknął i nie chce wyjść. Pomyślałam sobie, że może się kogoś boi. Co pan o tym myśli? Niedawno zniknęła bez śladu dziewczynka, która nazywała się Umi i to ją tak naprawdę chcę odnaleźć. Te dwie sprawy chyba może coś łączyć. Czy ten mężczyzna nie zamknął się po zaginięciu Umi? Proszę się zastanowić. Chyba pan rozumie, jakie to ważne! - powiedziała, chcąc nie chcąc obijając o siebie trzymane w piąstce monety.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 657
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: PORT

Postprzez Yami » 23 lip 2019, o 23:36

Misja C
Rika
17/30




Na widok świecących monet, biedak oblizał spierzchnięte wargi i cmoknął dwukrotnie. Twarz jego wzbogacił szeroki uśmiech. Nie zastanawiał się jednak aby dać młodej damie usiąść. Ta musiała poradzić sobie z tym problemem sama. Poszukiwanie siedziska nie przysporzyło jej większych trudności. Jedna z pozostawionych, popękanych, miejscami wręcz dziurawych skrzynek nie posłuży już więcej do przenoszenia towarów. W tych jednak chwilach mogła spełnić inne zadanie.

Nieprzyjemny dla nosa zapach starego potu trafił do nozdrzy dziewczyny, gdy tylko przysunęła się bliżej swego rozmówcy, a zarazem informatora. Kwaśny zapach. Nie był równie silny co skwaszone zębem czasu przetwory naturalne lecz wciąż męczył młodą osóbkę. Cóż była jednak ta chwilowa wada względem możliwych informacji, które mogłaby zdobyć.

- Nie chce wyjść, nie chce wyjść. - powtórzył za Riką żebrak szukając jakby czegoś w pamięci a kiedy dwie monety znalazły się w kubku rozwarł powieki, a wzrok skupił na małej dziewczynce - a tak, teraz już wszystko pamiętam. Burusu, tak się on zwał. W porcie z trzy dni temu biegł z krzykiem. Ludzie pytali co się stało a on mówił tylko o bestii o czerwonych oczach. Wyjść nie chce ze strachu. Tak, tak to o niego chodzić może. Mieszkać może gdzieś w… hehe w niechcianej części miasta, o bliżej portu, z tej strony. - Mężczyzna wskazał palcem w kierunku Slumsów miejskich. - Umi… Umi... morza zgubić nie można. Wielki to byłby cios dla nas. Ale teraz i tak ludzie w strachu. Osoby różne znikają. Obawa, że to ich coś capnie jak nosem będą niuchać w jej poszukiwaniu. Szkoda… Szkoda… to dobre dziecko było.

Mężczyzna pokiwał smutno głową kończąc swoją wypowiedź. Przekazał Tobie to co chcesz, czy może nawet ciut więcej. Nie mniej jednak ponownie wyciągnął kubek w jej kierunku.

- Powiedziałem wszystko, kochaniutka dotrzyma słowa, prawda? Źle tym co słowa łamią. Zły los prędzej czy później dopada…


Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1498
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: PORT

Postprzez Rika Kari Matsubari » 24 lip 2019, o 06:12

Prawdziwi shinobi na swej drodze ninja spotykać muszą nie tylko śmiertelnie groźnych przeciwników, ale i takie przeciwności losu jak przykry zapach biedaka, który najwyraźniej wody używał tylko do picia. Tego dnia Rika walczyła nie tylko ze swoimi, ale i cudzymi słabościami czy ułomnościami. Między innymi ze sklerozą mężczyzny, przed którym siedziała na wysłużonej skrzynce. Wyjęła pieniążki i człowiek natychmiast odzyskał pamięć. Chyba powinnam powiedzieć w szpitalu, aby leczyli sklerozę monetami… - pomyślała z przekąsem. Nie gniewała się jednak na niego. Potrzebował tych pieniędzy, a ona sama zaproponowała. Miał też prawo nie ufać ludziom. Najważniejsze, że to co mówił było przydatne. O ile nie kłamał.
Wysłuchawszy jego wywodu nie miała dodatkowych pytań. Mężczyzna, zapewne chory (mało to zaraz na świecie?), ubzdurał sobie czerwonooką bestię i panicznie się boi. Jest gdzieś w slumsach, dzielnicy której choć nie znała za dobrze, to kojarzyła jej położenie i wiedziała dokąd iść. Nie ukrywającym mężczyzną miała zajmować się w pierwszej kolejności, ale miała przeczucie, że jedno prowadzi do drugiego. Ukłuły ją słowa, że Umi była dobry dzieckiem, a nie jest. Ugryzła się jednak w język. Ani w jej obrazie siebie ani w obecnej sytuacji nie było wskazane dokuczliwe poprawianie.
-Oczywiście, że dotrzymam słowa. - powiedziała, wstając ze skrzynki. Wyjęła kolejne kilka monet i wrzuciła je, tym razem szybciej, do zbiorniczka. Przed nią trudne zadanie, bo smutna refleksja obdartusa jest taka, że raczej nikt nie zamierza szukać młodej Umi. Czyżby się bali? Może nawet czerwonookiej bestii? Właśnie tak myślała. Myślała, że wszyscy się mylą, wierząc w mit, legendę. Tylko jeśli to wszystko nieprawda, to dlaczego Umi zniknęła? Nie, nie było pytania. Na pewno jest inne wytłumaczenie.
-Dziękuję za pomoc. - to on powinien być wdzięczny. - wierzę że mówisz prawdę. Teraz muszę iść i skopać kilka tyłków. - powiedziała bardziej do siebie niż do niego, aby dodać sobie otuchy. Odeszła we wskazanym przez niego kierunku.
Port jest miejscem, w którym spora część biedoty pomaga przy rozładunku drogocennych surowców. Tam dokąd zmierzała biedota stanowiła niemal sto procent populacji, a najdroższe co posiadali to oni sami. Wkraczając na biedne tereny niemal zmieniła klimat. Nie ten dotyczący pogody, a nastroju i nastawienia do innych ludzi. W tej dzielnicy zazwyczaj dużo się dzieje i nie obowiązują w niej te same zasady. Musi zachować czujność i przepatrolować okolice.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 657
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Osada Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość