Siedziba władzy

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Re: Siedziba władzy

Postprzez Shikarui » 24 paź 2018, o 10:50

Misja B
And I will still be here when you come up for air
Obrazek
20

Hideo spojrzał na ciebie, kiedy stało się jasne, że gwardia Takasu nie zamierza wchodzić do środka i zatrzymują się przed wejściem. Ba! Dwójka z nich albo miała jakieś ważniejsze zajęcia aktualnie, albo byli ewidentnie przewrażliwieni i zamierzali dmuchać na zimne. Nikt nie pytał, nie wypadało wciskać nosa w ewidentnie nie swoje interesy, a ta gościna przecież nie była czyniona z czystej dobroci serca czy tego, że tutejszemu daimyo zależało na szczerej, niczym nie skrępowanej przyjaźni z twojej strony. Cholera, przecież było zupełnie na odwrót - żadna przyjaźń nie miała być tu kładziona pod stopy, tylko chłód i wzajemny brak zaufania. Szukania momentów, w którym ta gościnność przemieni się w przepowiedziany nóż. Skinął głową w twoim kierunku, kiedy wyłapał twoje spojrzenie i sam ustawił się pod ścianą, po drugiej stronie drzwi. Reszta razem z nim, bez żadnego pytania, słowa sprzeciwu, zmartwień, że przecież teraz zostaniesz sam na sam z tym, który był zimniejszy niż lód. Nie byłeś małym, bezbronnym dzieckiem, które należało otoczyć skrzydłami. Ba! To ty byłeś tym, którego skrzydła obejmowały spragnionych cienia i opieki. Ten, co był cieniem, sam miał rzucać cień, by ci drobniejsi, bezbronni, mogli się weń skryć. W końcu ludzie mogli istnieć bez państwa, lecz państwo nie mogło już zaistnieć bez ludzi.
Broń nie została ci odebrana, nikt nawet o tym nie wspominał - od samego początku podróży aż do teraz, kiedy mieliście wejść na to małe tete-a-tete. Wszyscy zdawali się ignorować fakt, że byłeś chodzącą zbrojownią, która mogłaby paroma machnięciami mieczy zrobić tutaj całkiem niezłe zamieszanie. Nie wspominając co by się stało, gdyby oprócz tych cięć przyszło do gwałtownego obniżania temperatury i sięgnięcia po naturalny dar twojego rodu. Takasu na pewno był pewny siebie, ale czy aż tak, by ryzykować, że Dzikus z Wysp może zechcieć sięgnąć po tę stal? Może wiedział, jak się obronić. Albo pewnego rodzaju maniery nie pozwalały mu pokazywać, że w ogóle się ciebie boi. Cały dzisiejszy dzień miał być pokazem siły Ryuzaku. To, że akurat ty nie zwracałeś na to najmniejszej uwagi i nie zachwycałeś się bogactwem tutejszego dworu i kunsztu architektów nie miało już absolutnie żadnego znaczenia. Tak osobiste odczucia zazwyczaj nie wchodziły w skład politycznej gry, musiały zostać odsunięte na bok. Tak jak odrazy i urazy zastępowano ślicznymi uśmiechami.
- Zgadza się. Służę radą w sprawach handlu i ekonomii, stąd, jak mniema, to zaproszenie. - Zerknął tutaj na Takasu, który aktualnie klasnął w dłonie i przez drzwi wszedł jeden z tych służących, którzy przed momentem wnosili tutaj fotel dla Amano.
- Przynieś nam wody. - Służący pokłonił się uniżenie i zniknął, zamykając drzwi za sobą. - Przejdźmy więc do interesów. - W końcu. Po tylu godzinach można było powiedzieć: w końcu. Pozory trzeba było sprawiać, włóczyć się po tym pałacu, ale prędzej czy później musiało dojść do tych rozmów, dla których w ogóle się tutaj pofatygowałeś. - Co Cesarstwo ma nam do zaoferowania i czego Cesarstwo żąda w zamian od nowej Korony Świata.

Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1466
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Siedziba władzy

Postprzez Natsume » 26 paź 2018, o 15:05

Natsu kiwnął lekko głową, gdy Amano potwierdził swoją pozycję w zgromadzeniu Rajców Ryuzaku no Taki. W sumie, to jeżeli jego obowiązki faktycznie były takie, jak sam opisywał, to niedziwne że został zaproszony przez Takasu do rozmów w kwestiach handlowych. W końcu w wiadomości prawdopodobnie zostali powiadomieni o tym, że Cesarstwo planuje porozumieć się co do stworzenia nowych szlaków kupieckich. A nawet mimo tego, że Ryuzaku no Taki było aktualnie w dużym zapotrzebowaniu takowych - skoro w mieście jeszcze niedawno szalała plaga, to pewnie materialne straty miasta były ogromne - zapewne będą próbowali się targować w taki sposób, by uzyskać jak najwięcej dla siebie, a dla wyspiarzy pozostało przysłowiowe gówno. W takim przypadku trzeba będzie być bardzo stanowczym i bezlitosnym w propozycjach. I nie zapominać o tym, że im bardziej się wytrąci rozmówcę z równowagi, tym łatwiej będzie na niego wpłynąć.
Zresztą, na chwilę obecną to Ryuzaku było w gorszej sytuacji niż Cesarstwo. Zjednoczone wyspy miały dużą siłę bojową i potencjał rozwoju. Zawsze mogą się zwrócić do innych prowincji, pozostawiając miasto kupieckie z niczym. A nawet jeśli spróbują coś zrobić Natsumemu, to wtedy tylko ściągną do siebie wściekłe armie i pięć klanów. Prosta matematyka strat.
-Rozumiem. Pana doświadczenie na pewno przyda się w stworzeniu takiej umowy, która będzie zyskowna dla obu stron.
Ha, a tylko spróbuj nie.
Natsume usiadł nieco wygodniej, opierając splecione ręce na brzuchu, i spojrzał z kamiennym spokojem na rozmówców.
-Przybyłem tu w imieniu Cesarstwa, aby ustalić nowe zakresy handlu między prowincjami. Osobiście możemy zaproponować dostawy węgla, stali kantaiskiej, sól... może futra, zważając na to że zima jest za pasem... - dodał, uśmiechając się delikatnie. - W zamian chcielibyśmy żywności, drewna, no i najprostszego - pieniędzy. W końcu te trzy surowce są w Waszej prowincji najpowszechniejsze, więc co do tego nie powinno być problemów.
... i trzeba było przyznać, Tsuyo poniosła ładna fantazja z tą "Koroną". Głównie dlatego Natsume użył bardziej neutralnego stwierdzenia. I przy tym bardziej prawdziwego.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1321
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Siedziba władzy

Postprzez Shikarui » 26 paź 2018, o 22:20

Misja B
And I will still be here when you come up for air
Obrazek
22

Duża pewność siebie była dobra. Pozwalała stworzyć z samej siebie tarczę, która na lustrzanej, wypolerowanej stali odbijała lecące pociski, co łamiąc swoje grota rozpryskiwały się i uderzały z powrotem w strzelającego swymi odłamkami. Wprowadzała w zwątpienie tych, co strzelać chcieli. Zaczynali stawiać sobie pytania, czy na pewno warto, czy to nie obróci się przeciwko nim, czy w ogóle jest sens zaczynać, skoro innym się nie powodzi, a ja jestem tak słaby? Tak bardzo slaby. Dodawała majestatu, wiesz, ta zbroja, co na piersi lśniła drugim słońcem. Dzięki niej łatwiej było utrzymać wysoko podbródek, a swego karku nie zginać przed nikim - tylko przed tymi, którzy rzeczywiście na to zasługiwali i przed którymi zgięcie się nie było ujmą i nie stanowiło o twojej słabości czy przegranej. Dopóki wiedziałeś, a ta wiedza nie spadała do rangi wiary, wszystko przychodziło o wiele prościej - zwłaszcza, gdy rozmawiało się z kimś tak niebezpiecznym jak Takasu. Duża pewność siebie była też zła - takie obosieczne ostrze. Stal odbijała drugie słońce, więc i zbierała wystarczająco ciepła, by ugotować cię żywcem. Wyjątkowo wyrazista, żeby przyciągać tych, którzy pragnęli spróbować swoich sił i sprawdzić, czy rzeczywiście nie ma żadnego słabego punktu w tej tarczy, którą się ochraniałeś, a którą władanie przychodziło ci tak naturalnie. Przestawało się nagle zerkać pod nogi, bo twój chód był nadzwyczaj lekki. Tych, co latają, nie tyka licho, bo nie ma jak porwać unoszących się ponad podłożem. Przestawało się też myśleć o tym, że im mocniej rozpina się skrzydła, tym łatwiejszym stawały się celem dla strzelców - bo skrzydła, mój drogi, nie mogły być obite pancerzem, jeśli ciągle miały cię utrzymywać na tym samym poziomie. I tak oto sama zbroja stawała się słabością, a wykorzystanie jej było odwróceniem kota ogonem - żadnym problemem. Kot był oswojony, uwielbiał przesiadywać na kolanach. Nie przerwie tego tylko dlatego,że zmienisz mu ułożenie. Były takie bronie, co bardzo gładko przenikały nawet najtwardszą stal.
- Ciepły klimat Ryuzaku na szczęście nie sprzyja surowym, śnieżnym zimom. - Och tak, była za pasem. Zakradała się po cichu na swoich paluszkach. Podstępna i odziana w biel, zimna, ale potrafiąca okazać litość. O ile byłeś na tym kontynencie, na którym nie miała zbyt wielkiej władzy. Jak na przykład Ryuzaku. - Hmm...
- Stal kańtańską na pewno z chęcią przyjmiemy. - Zapewnił Amano, który wyjął już swój notatnik i zaczął coś przeglądać. - Jak dotąd przypływ stali kantańskiej do Ryuzaku przebiegał bez przeszkód. Można liczyć na zwiększenie dostaw? Futra mogą być dobrym towarem luksusowym. - Zwrócił się tutaj już bezpośrednio do Takasu przy ostatnim zdaniu, który skinął głową, zakładając nogę na nogę.
- Owszem, mogą być. Więc futra i stal. O jakich natomiast ilościach żywności i drewna mówimy? Czyżby Cesarstwo planowało rozbudowę?

Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1466
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Siedziba władzy

Postprzez Natsume » 29 paź 2018, o 13:22

-Moim zdaniem lepiej się jednak zabezpieczyć na wszelką ewentualność. Nie wiadomo jak ciężka będzie zima w tym roku, prawda? - powiedział, śmiejąc się cicho pod nosem. - Lepiej być przygotowanym niż obudzić się z ręką w nocniku.
Albo z nożem w plecach, nawiązując do tego co wydarzyło się na Kami no Hikage. Ale tego na pewno nie powie na głos. I w żaden sposób nie okazał, że taka myśl przepłynęła mu między synapsami. Może i faktycznie był tutaj w nieco lepszym położeniu niż Takasu, ale wciąż lepiej nie obrażać potencjalnego klienta, prawda? I tak wystarczyło, że były przywódca Rady Dwudziestu epatował wręcz swoim (zgoła fałszywym) poczuciem własnej wartości. Podkopywanie tego i pokazywanie mu rzeczywistości nie zawsze może się zakończyć dobrze.
Ostatecznie jednak skupił się na osobie Amano, który w tym duecie chyba był bardziej zaznajomiony z tematyką handlu. W sumie, jakby tak spojrzeć, to Tsuyo pewnie nie miał do tej pory poczucia konieczności by zajmować się sprawami tak "przyziemnymi".
-Takie jest zamierzenie. Nasze produkcje działają znacznie sprawniej niż przed stworzeniem frakcji, więc możemy sobie pozwolić na zwiększenie transportów... oczywiście, za odpowiednią zapłatą - powiedział, uśmiechając się.
Ostatecznie zaś nachylił się lekko w krześle, tak by móc spojrzeć dokładniej na obu rozmówców. W końcu będzie trzeba też zaproponować jakąś możliwość doboru chcianych towarów przez samo Ryuzaku - na tym polegała obopólna zgoda. Póki co ustalili tylko propozycję ze strony Cesarstwa - a przecież świat nie byłby tak prosty, żeby nie było w tym jakiegoś haczyka, prawda? A przecież Yuki - dzięki zupełnemu przypadkowi - wiedział, czego mogą potrzebować mieszkańcy prowincji handlowej, która do niedawna miała pewne problemy natury zdrowotnej...
-Zanim zaczniemy rozmawiać o ilościach, wolałbym się jeszcze dowiedzieć, czy wasze stronnictwo nie ma zapotrzebowania na jakieś towary, i co mielibyście nam w zamian do zaoferowania. Mamy kilka innych rzeczy którymi moglibyśmy wspomóc. Na przykład... medykamenty?
Ponownie nachylił się w krześle, spoglądając na rozmówców i obserwując ich reakcje. Sam Yuki nadal emanował spokojem.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1321
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Siedziba władzy

Postprzez Shikarui » 29 paź 2018, o 16:56

Misja B
And I will still be here when you come up for air
Obrazek
24

Przezorni zawsze byli ubezpieczeni. W mroku, który nadszedł, należało być zabezpieczonym podwójnie. Ktoś tutja już raz zignorował zagrożenie. W swojej pysze, dumie, w pewności siebie, że świat należy do niego, bo trzyma go tak mocno za mordę, ściska w swojej dłoni i wyciska wszystkie soki, które tylko był w stanie. Pewność siebie - czy przed chwilą nie było
o niej mowy? Zatapiała najpotężniejsze okręty, najpiękniejsze z nich i najbardziej wytrzymałe jednym podmuchem. Jedną falą, która pochłaniała okręt w całości i odwracała go do góry dnem. Szukali pomocy ci, co tonęli, nieśli modły do bóstw swoich, a gdy ci milczeli - nieśli je do tych, którzy byli obcy. Z tą trwogą tylko do boga. I do brzytwy, której się chwycisz, choć potnie ci palce. Wszystko - byle nie utonąć. Nawet jeśli Takasu wychwycił tę iluzję, nie dał tego po sobie znać, zaś jego prawa ręka, w tym momencie, cały czas wydawała się nieznacznie spięta, choć słowo "niepewna" było lepszym ujęciem. Nie miał wprawy w politycznych rozmowach, był doradcą, a nie peacmakerem, któremu przyjdzie wsuwać się między falę a okręt, który zechce z nią walczyć.
Oboje sądziliście, że byliście falami.
- Surowa zima w Ryuzaku byłaby prawdziwą niespodzianką. - Ni to potwierdził, ni to zaprzeczył. W gruncie rzeczy było to małe wytknięcie w zamian za wytknięcie, o sugerowaniu rzeczy właściwie niemożliwych. A jeśli możliwych to tylko pod wpływem jakiejś prawdziwej katastrofy, bo na pewno nie naturalnej. Położenie Ryuzaku i jego ciepły klimat nie pozwalało śniegowi zaglądać w te strony, a Panienka Zima omijała je z tylko lekkim muśnięciem. Nie zaglądała jedynie na tereny Samotnych Wydm. Ciebie się żarty trzymały - jego nie bardzo.
- Medykamenty są nam zbędne, aczkolwiek... z chęcią przyjelibyśmy tran. - Amano uniósł na ciebie spojrzenie, odrywając swój pędzel od dzienniczka, którego suchą stroną sunął po nim, wyszukując towarów, które mieliście dostępne. W tej mniejszej i większej części. - Oraz niektóre ryby. Dorsze, łososie, halibuty, makrele, karmazyny. - Wypunktował tutaj konkretne gatunki. W końcu o konkretach mieli rozmawiać.

Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1466
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Siedziba władzy

Postprzez Natsume » 3 lis 2018, o 00:32

-Z uprzejmości i braku większych doświadczeń nie będę zaprzeczać temu stwierdzeniu - powiedział Yuki spokojnym tonem, poprawiając się nieco w krześle. - Kilka lat temu zdarzało mi się przebywać w Ryuzaku no Taki, jeszcze przed Pogromem. Ale przyznam, że nie miałem okazji zobaczyć jak wygląda tutaj zima.
Nie kłamał. Za czasów zarządzeń Możnowładców z Kami no Hikage, gdy wszystkie klany miały przysyłać swoich początkujących shinobi do krajów kupieckich w celu integracji, wielu mieszkańców wysp również udawało się na dwuletni okres nauki do Ryuzaku no Taki. Niezależnie do jakiego klanu należeli i w czym się specjalizowali - Yuki, Hoozuki, Hoshigaki, Ranmaru, Shabondama, każdy klan i szczep wysyłał Doko do miasta kupieckiego. I Natsume nie był żadnym wyjątkiem. Ba, nawet teraz prawdopodobnie byłby w stanie znaleźć mieszkanie, w którym przebywał za czasów swojego pobytu. Ciekawe, czy ktoś już zdążył tam zamieszkać, tak nawiasem.
No, ale wracając do tematu - za każdym razem, gdy miałby spędzić zimę na terytoriach państwa kupieckiego, prawie zawsze opuszczał tereny prowincji by udać się na jakąś misję. A to wyprawa razem z Senju Shigeru w poszukiwaniu legendarnego Hakuhyo (który, nomen omen, teraz wisi przy jego pasku), a to pojedyncze wyskoki w celu zdobycia nieco większej ilości doświadczenia, a to list z rekomendacją od Yuki Yumi (oby spoczywała w spokoju) do wystąpienia w Turnieju Piaskowych Filarów w Sachu no Senjo. Trochę się działo. Ale przez to nigdy nie miał okazji zobaczyć faktycznej zimy w Ryuzaku. Cóż, może kiedyś to się zmieni...
-Tran? Nie powinno to być problemem - powiedział z uprzejmym uśmiechem, kiwając głową. - Podobnie też z tymi gatunkami ryb, aczkolwiek z tego co mi wiadomo - na niektóre z nich trzeba będzie poczekać, bo nadchodzący okres zimowy nie służy ich połowom. Najwyżej nasi przedstawiciele będą na bieżąco w kontakcie co do tego, jakie typy ryb będziemy w stanie dostarczyć.
Oparł się wygodniej i szybko spojrzał na otoczenie, żeby się przyjrzeć pokojowi. Ale tylko przez momencik.
-Dobrze więc. O jakich ilościach więc mówimy?
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1321
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Siedziba władzy

Postprzez Shikarui » 3 lis 2018, o 09:27

Misja B
And I will still be here when you come up for air
Obrazek
26

Był czas, w którym ludzie marzyli o pokoju. Wspólnym uczeniu się, rozwijaniu kultury, zamiast kowalstwa i sposób na wykorzystanie chakry. Marzyli o polanach pełnych stokrotek, którymi targał wiatr i który nie wabił Śmierci do kieszeni, w niezacerowane przez ciągłe walki kieszenie, przez które wypadało to, co miało być tutaj najcenniejsze - życie. Gubione jak złote monety, które rozsypują się na chodniku, a tłum nie pomoże ci ich zebrać. Rzucą się na nie jak oszalałe psy, głodne każdej jednej, chcąc uszczknąć dla siebie chociaż złamane ryo, jakikolwiek drobiazg tego, co lśniło złotem i zupełnie mamiło ich oczy. Po jakimś czasie okazywało się, że natura ludzka jest na tyle zdradliwa i pazerna, że pokój jest jedynie mrzonką. Utrzyma się przez ułudną chwilę, w której zdążysz odetchnąć, może nawet znajdziesz odciski po swoich pośladkach na poduszce leżącej na marmurowym tronie, zdążysz przyzwyczaić się do otoczenia, zapracujesz się przy papierach, by w końcu sięgnąć po miecz, bo - koniec końców - nie będzie innego wyjścia. Wszystko, co miało zostać zakurzone, zostanie odnowione, rdza starta z pancerzy i dopiero wtedy ruszą wynalazki do przodu, bo konieczność zawsze była ich najlepszą matką. Nic nie było dla człowieka lepszym napędem do działania niż pokazanie mu, że jeśli czegoś nie wymyśli straci swoje życie. Miałeś rację, że tutaj również Rada Możnych była przyparta do muru. Nic na to nie wskazywało, nie znalazłeś najmniejszych oznak jakiejkolwiek naleciałości po wydarzeniach, jakie miały tutaj miejsce, ale informacje przekazane przez pojmanego Kruka, którego życie było krótsze niż możliwość złapania oddechu i poczekanie na zakurzenie broni, nie mogły być fałszywe. Te ładne uśmiechy obu panów, wystawna kolacja, mała demonstracja tego, że trzymają się bardzo dobrze, bardzo pięknie i bardzo sprawnie, były obleśnie fałszywymi klapami, które nakrywały twój wzrok. Niczego innego nie mogłeś się spodziewać.
W ruch poszły liczby. Docieranie się, szukanie idealnego punktu, w którym obie strony z dostarczanej ilości byłyby zadowolone. Docieranie cen, szacowanie wartości danych towarów, co się rzeczywiście opłacało, a co nie. Było jasne, że stal kantańska schodzi jak ciepłe bułeczki, skoro chcieli zwiększyć bułeczki, zresztą ludzie z całego świata zjeżdżali się do Hanamury i Ryuzaku, żeby kupić ten luksusowy towar. Chociażby po to, żeby mieć porządniejsze grabie. Nie wspominając rzecz jasna o shinobich. Tym nie mniej ani potrzeba futer, ani stali, nie była na tyle duża, żeby Cesarstwo mogło poczuć silny zastrzyk gotówki. Dopiero tran i poszczególne gatunki ryb, które, co było zrozumiałe, miały być wyławiane sezonowo, robiły różnicę, wybijając się z tła równowartej wymiany czysto-towarowej. Tak czy siak - pertraktacje trwały, a chciały chciał dla siebie jak najwięcej.
- Chciałbym Pana zaprosić na jutrzejsze spotkanie Możnowładców, które zostanie zebrane z okazji pańskiego przybycia do Ryuzaku no Taki. Sfinalizujemy tam umowę i wniesione zostaną ewentualne poprawki co do warunków, jako że ostatecznie w naszym mieście rządzi demokracja. - Tak, to z ust Tsuyo wypłynęły takie słowa, od nikogo innego. Nawet powieka mu przy tym nie drgnęła. Jakoś w ogóle zdawało się to nie przeczyć z tym, że mógł to miasto nazywać swoim. Ba! Pewnie nikt by nawet złego słowa nie powiedział, gdyby to usłyszeli. - Jest dla Pana, naturalnie, przygotowana katera. Dla pańskich strażników również... Mam jeszcze dość istotne pytanie. Jak pan rozpatruje przyszłe kontakty handlowe z innymi prowincjami?

Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1466
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Siedziba władzy

Postprzez Natsume » 3 lis 2018, o 17:41

No, czyli nadeszła ta nudniejsza, bardziej nużąca część jakichkolwiek rozmów handlowych. Obliczanie dostępności wszystkich towarów, rozmiary ustalonych transportów, sprawdzanie dodatkowych surowców i kwot, które będzie można za to osiągnąć. Sam Yuki nie żądał bardzo wiele - drewno, żywność, pieniądze, czyli trzy podstawowe elementy które będą potrzebne całej frakcji. Drewno by budować domy i okręty. Żywność by wyżywić mieszkańców i napełnić spichlerze przed zimą. Pieniądze by opłacić wszelkie potrzebne koszta wydobywania, produkcji, budowy, utrzymania. Wszystko to było w stanie zaboleć w kieszeń, więc trzeba było po prostu takową pogłębić. Ryuzaku zaś w zamian zażądało dość niestandardowych dóbr - o ile stal i futra były dość standardowym i oczekiwanym towarem handlowym nadchodzącym z Kantai i Hyuo, o tyle Natsumego zaciekawiła prośba o tran. Z tego co mu było wiadomo, jedynym poważniejszym zastosowaniem tego surowca była medycyna - o ile dało się go też zastosować do czego innego, jak na przykład lampki, o tyle najważniejsze były jego właściwości leczące. Z tego co pamiętał przypowiastki wujka, picie tej śliskiej cieczy pomagało na znaczące wzmocnienie odporności ciała na choroby. Co zresztą Yuki też często za młodu robił.
Może to właśnie o to chodziło? Chcieli rozdysponowywać tran mieszkańcom żeby wzmocnić ich ciała po pladze?
No, ale w końcu po prawie godzinie rozmów udało się dotrzeć do jakiegoś konsensusu. Dogadali ostatecznie jakie towary i w jakich ilościach będą komu dostarczane, i jakie koszta pod tym względem poniosą obie strony. A Yuki w końcu mógł odetchnąć - może w końcu przejdzie mu teraz ochota na zaśnięcie. Wyprostował się i spojrzał z uśmiechem na kończącego nudne matematyki Amano, po czym spojrzał na Tsuyo, który odezwał się w jego stronę.
Przygotowana kwatera. Dokończenie rozmów jutro. Niby brzmi niewinnie, ale czemu jego wyszkolenie podpowiadało mu pułapkę? Taka możliwość również była.
-Oczywiście, wezmę udział - powiedział spokojnie z uśmiechem na twarzy. - Oraz dziękuję za kwaterę. Moi gwardziści będą umiejscowieni gdzieś niedaleko mojego pokoju, prawda?
Odmowa byłaby nieuprzejmością. A Yuki, jako że był szkolony na skrytobójcę praktycznie od kiedy tylko został shinobi, miał sporo przyzwyczajeń. Między innymi bardzo czujny sen, wyostrzony słuch i utrzymywanie noża pod ręką. Nawet jeśli jego strażnicy nie zdążyliby zareagować na ewentualną agresję w nocy - on sam powinien się ocknąć natychmiastowo. W końcu po to też codziennie ćwiczył - żeby nie zapomnieć tego wszystkiego, czego został nauczony przez wuja i jego pobratymców.
-Jak rozpatruję... - powiedział powoli, drapiąc się po podbródku. Oczywiście był to przesadzony akt pokazywania, że faktycznie się nad tym zastanawia, ale przynajmniej w ten sposób między innymi pokazywał Amano, że tylko Takasu ma tu grabie w rzyci. - To najpewniej wyjdzie w praniu. Póki co jednak jestem skłonny stwierdzić, że bierzemy pod uwagę możliwość nawiązania współpracy z innymi prowincjami.
Tak jak mówił wcześniej - Cesarstwo nie było agresorem. Tak długo, jak inni nimi nie chcieli być. A wtedy...
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1321
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Siedziba władzy

Postprzez Shikarui » 4 lis 2018, o 09:09

Misja B
And I will still be here when you come up for air
Obrazek
28

Można było powiedzieć, że koniec końców każdy z was wyszedł na plus, zadowolony. Twoje zdolności agitatorskie przysłużyły się tu w bardzo wysokim stopniu, im dłużej ta rozmowa trwała, tym bardziej nawet Tsuyo wydawał się przekonany do tego, żeby w ogóle jakiekolwiek rozmowy z Cesarstwem podejmował. Bo ten jeden wniosek mogłeś wysnuć - nie był chętny, żeby zawierać z twoim państwem bliższe przyjaźnie. Tym nie mniej rozmowy prowadzone były, szczegóły ustalane, cyferki zapisywane. Jeśli to wszystko miałoby pójść teraz do kosza, raczej Takano nie traciłby cennego czasu i na wstępie dał ci świstek odprawiający z powrotem. Tylko co by to dało? Poszedłbyś do innych. Nikt nie miał do zaoferowania tak wiele jak Ryuzaku no Taki, które było oknem na resztę świata, bo posiadało niemal wszystko, ale jeśli taka prowincja nie zamierzała iść na ugody, posiadała u władzy ludzi ograniczonych i z klapkami na oczach, to nie było się czym przejmować. Co najwyżej pozostawiłby na tobie delikatne poczucie braku jakiejkolwiek logiki i nerwów, że w ogóle się fatygowałeś, spodziewając się, jak to się skończy. Trzeba przyznać, że trafiłeś w idealny moment, kiedy Tsuyo był o wiele bardziej skłonny do podejmowania kroków, których być może nie podjąłby, gdyby sytuacja go wręcz nie zmuszała. Gdybać można było, liczyły się natomiast efekty.
- Nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej. - Odezwał się Tsuyo. W końcu po to była straż, by czuwać nad swoim panem, a jednocześnie każdy wiedział, że oni też byli ludźmi - i również potrzebowali minimum odpoczynku, żeby prawidłowo wywiązywać się ze swoich zadań. - Jeśli sfinalizujemy traktat pomyślnie, liczę na to, że zostaniesz również, Yuki-dono, na oficjalnej kolacji. Oczywiście zrozumiem, jeśli Panu śpieszno. - Obowiązki zawsze wzywały swojego władcę do jego ziem, to nie tak, że Tsuyo o tym nie wiedział. Były też pewne tradycje przyjęte w kulturze, zwłaszcza tej bogackiej, szlacheckiej, które dopraszały się wręcz uświęcenia. Ciężko było nie uczcić pierwszego kontaktu Cesarstwa z kontynentem. Jakie mogły być w tym korzyści dla niego? Mogłeś się domyślać. Tsuyo podniósł się, za nim Amano i pokłonili się grzecznościowo.
- Życzę w takim razie miłego wieczoru. Gdyby Pan czegokolwiek potrzebował, służba jest do pańskiej dyspozycji.
Dopełnione uprzejmości zakończone zostały rozejściem się we własne strony - przynajmniej do dnia jutrzejszego. Służący, który został przy twoim boku, razem ze strażnikami, poinformował cię, w jakiej godzinie odbędzie się dzisiejsza kolacja, do której miałeś równo dwie godziny, o której jest jutrzejsze zebranie i na którą godzinę przewidziano bankiet.
- Bardzo dobra okazja, żeby ocieplić swój wizerunek. - Odezwał się Hideo, nawet na ciebie nie spoglądając.
- I poznać parę osób, które na pewno warto znać. - Dodał Daizo. - Jeśli wolno mi zasugerować, Panie. Proponowałbym zamienić na noc pokoje. - Odezwał się dopiero, kiedy służbista odszedł, kłaniając się nisko w pas, czekając, aż wyprzedzicie go kilka kroków, nim sam czmychnął w jeden z korytarzy. Jak każdy pałac, tak i ten - wydawał się dziwnie pusty. W głębi korytarzy nie stali nawet strażnicy, nie w tej części mieszkalnej. Wszystko, co złe, miało w końcu zostać zatrzymane przed dostaniem się tak głęboko.
- Brudne są intencje tych, co mają brudne ręce. - Kroto splotła palce ze sobą, opierając je na swojej potylicy. Przynajmniej przy tobie nie wydawała się aż tak śmiesznie mała, choć nadal - była niższa od ciebie, niewiele bo niewiele - i drobniejsza.

Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1466
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Siedziba władzy

Postprzez Natsume » 12 lis 2018, o 00:40

Wyglądało na to, że całe to szkolenie w sztuce perswazji, które otrzymał w dość hardkorowej formie od tajemniczego wędrowca, faktycznie dawało dobre rezultaty. Tak jak podejrzewał, wystarczyło mówić w sposób spokojny i uprzejmy, na pierwszy rzut oka ignorując jakiekolwiek przytyki w swoim kierunku, i uparcie dążyć do swojego. Dodatkowo, jeżeli pozwala na to sytuacja, można spróbować zastosować sztukę "powiedz 'nie' tak, aby brzmiało jak odpowiedź pozytywna". I jak na razie rozmowy przechodziły w sposób bardzo płynny. Kolejne liczby pojawiały się na notatkach i w tabelkach, kolejne towary były dorzucane do wspólnej puli, to jedna, to druga strona przesuwała żetoniki na środek. Było to zadanie o tyle nużące, że wymagające ciągłego skupienia - w handlu istnieje jeden pewnik: że druga strona spróbuje cię wychujać, jak tylko znajdzie ku temu predyspozycje. A na takie coś pozwolić sobie nie można.
Na szczęście, po męczących rozprawach, w końcu się udało dojść do porozumienia i zakończyć ten etap. I dobrze. Jeszcze tego brakowało, żeby zaczął ziewać.
-Zobaczę jak to będzie wyglądać - powiedział uprzejmie, skłaniając się lekko w podziękowaniu za propozycję. - Ale wstępnie jestem skłonny przyjąć zaproszenie. Jeszcze raz dziękuję za możliwość rozmowy i konsensus. W takim razie, jak wnioskuję, spotkamy się jutro?
Nastąpił moment uprzejmości, podziękowań i pożegnań, po czym otrzymał konieczne informacje od służby - i w końcu mógł wrócić do swoich ludzi i dogadać z nimi szczegóły ich pobytu w Ryuzaku no Taki. Cała grupa dość szybko do niego dołączyła i ruszyła wraz z nim w kierunku przeznaczonych dla nich komnat.
Podobna pustka jak w korytarzach jego własnego pałacu. Kto by pomyślał.
-I dlatego planuję z tej możliwości skorzystać - stwierdził w kierunku Hideo i Daizo. - Kontakty zawsze się mogą przydać, a jeżeli zagra się odpowiednio, może i za pomocą tych rozmów uda się uniknąć kolejnych durnych sprzeczek i bezpodstawnych oskarżeń.
Podrapał się po brodzie, słysząc słowa Daizo. Wygląda na to, że nie tylko Natsume wpadł na tę myśl, że umieszczenie swojego potencjalnego agresora w swoim pałacu jest dobrą sposobnością na usunięcie go ze sceny. Czytając wprost - brzmiało jak idealna pułapka. Ale z drugiej strony, przecież nie zawsze takie coś musiało się kończyć dantejskimi scenami, prawda? Istniała możliwość, że oni wszyscy faktycznie planowali po prostu przyjąć Yukiego jak należy.
Ostrożność jednak nie zawadzi.
-Hideo, sprawdź całą okolicę pokoi gościnnych i powiedz, czy prowadzą do nich jakieś ukryte przejścia i inne ścieżki umożliwiające ciche wejście lub zastosowanie innych mechanizmów zagrażających życiu - powiedział w końcu, patrząc na przybocznego poważnym wzrokiem.
Następnie spojrzał na Daizo.
-Między innymi do takich sytuacji byłem szkolony. Nie zamierzam ryzykować życiem któregokolwiek z was, skoro sam powinienem sobie bez problemu poradzić. Wystarczą mi informacje o możliwych przejściach i pułapkach w moim pokoju. Z resztą sobie poradzimy. - Położył rękę na ramieniu Daizo. - Poza tym, wasze pokoje są niedaleko. Jak Hideo coś wypatrzy, będziecie mogli zareagować. Ufam w wasze umiejętności.
Nie mówiąc już o tym, że zamierzał sobie pomóc jeszcze dodatkowymi siłami...
Spojrzał na Kroto, która kontynuowała swoją nietypową manierę mówienia. Widać ktoś tu jest niereformowalny, huh.
-Co masz na myśli?
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1321
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Siedziba władzy

Postprzez Shikarui » 12 lis 2018, o 15:11

Misja B
And I will still be here when you come up for air
Obrazek
30

Okazji się nie przepuszcza, okazje się łapie za ręce i daje im poprowadzić w tan, zmieniając tylko czasem rytm pod siebie. Albo samemu zamieniając się w prowadzącego. Kiedy los daje ci cytryny, zrób z nich lemoniadę, stara nauka powtarzana przez najmądrzejszych mędrców. Pewnie stworzył ją sam Mędrzec Sześciu Ścieżek. Czy ile ich tam było.
- Będziemy cały czas kontrolować sytuację. - Na balu jest mnóstwo ludzi, mnóstwo ciekawskich uszu i jeszcze bardziej świerzbiące paluszki i usta, które chciały sypać sól na rany i przekazywać kolejne plotki. Z czego przynajmniej tych ostatnich nie dało się uniknąć. Włóczenie się za Cesarzem przez cały bal, który zapowiedziano, czy też "przyjęcie", na pewno nie zostałoby dobrze odebrane, mieli to na uwadze. Ty też przecież bezbronny nie byłeś, ale i tobie nie wypadało pokazać się na takim bankiecie z kolekcją broni przy pasie. Noc pryz tym będzie pestką. Zwykłym westchnieniem, który nie pozwoli was wszystkim wypocząć ze spokojem w sercu i przekonaniem, że jesteście w bezpiecznym miejscu, gdzie nic wam nie będzie groziło. Nie byliście przecież zbieraniną pierwszych lepszych shinobi, którzy z jednonocnym czuwaniem nie mogli sobie poradzić.
- Z mojego doświadczenia wynika, że tacy lalusie z arystokracji najlepiej śpiewają z nożem na gardle. - Taku uśmiechnął się krzywo. Jeśli potrafisz liczyć - licz na siebie, czy czasem nie zostało już to powiedziane? Nieprzyjemnie jest, kiedy zaczyna cię otaczać mnóstwo osobowości, na których nagle trzeba polegać, którym trzeba potakiwać i uśmiechać się do nich. Kiedy wkraczasz między wrony - musisz krakać tak jak one, inaczej zeżrą cię żywcem, rozszarpią na strzępy. W najlepszym wypadku zostaniesz wydalony z małej społeczności i oznaczony symbolem, który nigdy nie pozwoli ci do niej wrócić. Nie brzydzisz się tego? Upodabniania do tych, co tak cienko piszczeli, kiedy przychodziło co do czego? Na pięknych salonach potrafili zgrywać ważnych, a w ogniu wojny płakali i szukali pomocy u bogów, skoro samych siebie nie potrafili obronić. Nie wspominając o państwie, któremu zwykli służyć.
- Kroto zajęła się tym dla mnie. Pokoje są bezpieczne. Przestudiujemy resztę zamku, włącznie z salą, w której będzie się odbywać bankiet. Wygląda na to, że na razie jest bezpiecznie. - Oczy, które pozwalały widzieć i słyszeć, dające tyle możliwości, czyniące z Ranmaru najlepszych szpiegów, o jakich jakakolwiek prowincja mogła zamarzyć. Z dwójką takich przy boku stawało się niemożliwym, żeby cokolwiek niespodziewanego mogło cię dosięgnąć. Twoi strażnicy skinęli głowami, akceptując w ciszy rozkazy. Każdy z nich gotów był oddać za ciebie życie, ale rozkaz był rozkazem. Nikt tutaj chyba tak naprawdę nie wierzył, że ta noc może być spokojna. Że może zakończyć się jasnym porankiem, który nie będzie zabarwiony krwią.
- Że wiele nieczystych spraw przeszło przez tych, którzy zostaną jutro zebrani i z każdego zniknęło już pojęcie walczenia o coś dobrego. - Odpowiedziała na twoje spojrzenie.
Hideo i Kroto bez problemu trafili do pokoi, które zostały wam przydzielone. Dla pewności wszystko zostało sprawdzoe po raz drugi, bo strzeżonego ostrożność strzeże, a kiedy było pewne, że nie podłożono tutaj żadnych notek, że nie było żadnych przejść, a wysokość piętra nie pozwalała na wejście sobie przez okno ot tak (co dla shinobi i tak nie stanowiło wyzwania) - mogliście w końcu odpocząć, albo zająć się swoimi sprawami. Równie dobrze mogłeś skorzystać z faktu bycia w mieście i przejść się po uliczkach. Tak czy siak - w końcu nastała noc. Jeśli wcześniej w tym pałacu było cicho, tak teraz panowała tutaj głucha cisza.
Nic nie niepokoiło twojego snu, ani nie zburzyło spokoju poranka.

Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1466
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Siedziba władzy

Postprzez Natsume » 13 lis 2018, o 12:50

To nie tak szło. Kiedy życie daje ci cytryny, poproś jeszcze o sól i tequilę. Czy jak tam się nazywał tamten alkohol z kaktusów, co go robili na pustyni. Na co komu lemoniada? Na ochłodzenie? W ich klimacie przydałaby się tylko dla marynarzy, żeby utrzymywali się w zdrowiu. Po co dostać tylko jeden negatywny komponent i na nim bazować? Przecież jeśli się dostanie takowych więcej, ma się tylko większy wybór i lepszą kreatywność w tworzeniu odpowiedzi!
Poza tym, jak już wielokrotnie podkreślał. Lepiej spodziewać się najgorszego i być gotowym na to że świat cię nienawidzi. Lepiej być mile zaskoczonym pesymistą niż zawiedzionym optymistą.
-Dobrze. Liczę na was.
A to, że nie będzie mógł wziąć ze sobą pełni wyposażenia? To akurat nie był problem. Planował wziąć ze sobą tylko swoje symbole - Hakuhyo, czarną lodową katanę, oraz Shinsei, dwuręczny miecz i jego cesarski oręż. A nawet jeśli takowych mu nie pozwolą zachować, to to też nie problem - zabójcy byli szkoleni do tego, by całe ich ciało było narzędziem gotowym do pozbawiania ludzi żyć. I w jego przypadku to też było prawdziwe. Owszem, trzeba będzie troszkę to poprawić, ale i tak miał kilka asów w rękawie. A dwa nawet dosłownie.
-Strach jest dobrym orężem, jeśli chce się coś zdobyć kosztem kogoś innego - powiedział strofującym tonem w kierunku Taku. Na ustach Yukiego błąkał się jednak mały uśmiech. Też twierdził że strach jest najlepszym nauczycielem. Działał w końcu jak igła na nadęte ego wszystkich szlachetek. - O ile faktycznie część z nich dałoby się bardzo łatwo zastraszyć, zwłaszcza wojownikom którzy wiedzą jakim piekłem jest wojna, o tyle nie na wszystkich by to zadziałało. A tylko dałoby zły obraz. Jeżeli chcemy pomyśleć nad czymś więcej niż ciągły stan wojenny, musimy podejść do tego w inny sposób.
Natsume kiwnął głową, lecz i tak coś mu tu nie pasowało. Zostawiliby to ot tak? Pokój bez żadnych ewentualnych bocznych wejść? Rany, czy oni naprawdę mają aż tak mało wyobraźni? Dałby sobie głowę uciąć, że do połowy pomieszczeń w pałacu w Hanamurze były jakieś wejścia boczne, górne i dolne, które teoretycznie były znane tylko dla służby i Gwardii dla ułatwienia poruszania się bez wykrycia. Były obstawione, wiadomo, ale jednak dałoby radę wejść wszędzie. Tylko jego sypialnia była odcięta - głównie dlatego, że była pomieszczeniem do którego prowadziły TYLKO te ukryte przejścia.
-To prawda - mruknął z krzywym uśmiechem na tłumaczenie Kroto. - Kupcy i niektórzy liderzy już dawno zaprzedali swoje poczucie honoru w zamian za bogactwo. Ale i z takimi trzeba się liczyć, niestety.
Na wszelki wypadek ponownie sprawdził pokój, gdy już został w nim sam. Sprawdził wszystko co tylko się dało - ewentualne pułapki na łóżku, panele podłogowe, możliwość odsunięcia paneli sufitowych by spróbować sztuczki z trującą nitką. Wyglądało jednak na to, że faktycznie został zakwaterowany w pomieszczeniu, w którym nikt nie planował go zabić. Miło z ich strony. Chociaż mimo wszystko był trochę zaskoczony. Zważając na to, jak dużą niechęcią większość kontynenciaków traktowała wyspiarzy, to ewentualność wysłania ninja do ubicia wrogiego lidera we śnie powinna być bardzo prawdopodobna. A tu nic?
Noc faktycznie przemknęła bez zagrożenia. Yuki ocknął się gdy tylko słońce pojawiło się na horyzoncie, i zaczął swój standardowy zestaw ćwiczeń, którymi zaczynał każdy dzień. Zwykłe ruchy - brzuszki z ramionami skrzyżowanymi na piersi, pompki, przysiady, rozciąganie. Gdy to zakończył, usiadł po turecku i zaczął głęboko oddychać, zaczynając medytację. Następnie, ze skupieniem, zaczął rytuał kuji-kiri ze składaniem dziewięciu specjalnych, niestosowanych do ninjutsu pieczęci z dłoni i cichym artykułowaniu każdego symbolu. W teorii ten rytuał miał dawać ninja siłę i umiejętności, by przezwyciężyć wszystkie przeciwności. A w praktyce? Taka medytacja pozwalała po prostu oczyścić umysł i podkręcić swoją ostrożność i skupienie. Proste, ale bardzo użyteczne.
Kiedy w końcu skończył, umył się jak należy i założył swoje czarne, cesarskie szaty, oraz diadem (za którym średnio przepadał, ale cóż - jak mus, to mus). Przypiął też swoje ulubione, zdobne karwasze, Hakuhyo i Shinsei. Resztę planował oddać swoim ludziom, by ich przypilnowali.
-Żadnych ataków? Zawód. A myślałem że się trochę rozerwę - mruknął, ironicznie.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1321
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Siedziba władzy

Postprzez Shikarui » 13 lis 2018, o 16:51

Misja B
And I will still be here when you come up for air
Obrazek
32

W rytuale przeszkodziła służka, która weszła do pokoju, a raczej stanęła w przejściu, informując, o której przewidziane jest śniadanie, zebranie możnowładców, obiad i późniejszy bal, który miał być uczczeniem dobitego targu, co samo przez siebie sugerowało, że wspomniane zebranie jest formalnością, którą wypełni dokonać, żeby oficjalnie przyklepać wszelakie ugody, które od tej pory miały obowiązywać. Widziałeś stojącego przy ścianie Daizo - prywatnego translatora panienki Kroto, której akurat widać nie było. Może stała dalej, a może sama udała się na spoczynek. Kobiet przyniosła ci od razu świeżej wody, żebyś mógł zażyć porannej toalety, lub po prostu się napić, wedle życzenia. Świeże owoce kusiły, stojąc obok miski. Dobrobyt dobrobytem, tutaj przecież rzeki miodem i mlekiem płynęły. Po wyjściu z komnaty Daizo nadal tam stał - ale nie był już sam. Hideo oraz Taku stali obok niego, najwyraźniej czekając na ciebie, żeby ci towarzyszyć.
- Kroto poinformowała, że był ktoś, kto próbował węszyć koło naszych komant. Trzy godziny temu z kawałkiem obudziła mnie i kazała mi siebie wymienić, powiedziała, że chce złapać podejrzanego i że nie chce go wypłoszyć. - Zameldował Daizo. - Oprócz tego żadnych dziwnych zdarzeń. - Hideo przytaknął skinieniem głowy. Jego oczy zalane zostały czerwienią, zaczął się rozglądać po otoczeniu powoli i uważnie. Może szukał Kroto, a może ogólnie sprawdzał, co w murach piszczy. Żeby znaleźć tą tequilę na zrobienie odpowiedniego drinka.
- Miałem okazję usłyszeć kilka rozmów toczących się w pałacu. Nastroje są chłodne, ale i wypełnione ciekawością. Nie sądzę, żeby ten bankiet był pułapką. Tsuyo-dono chce jak najbardziej wykorzystać tę okazję do pokazania się światu, skoro Rada upadła. Dodatkowo ich obecna sytuacja ekonomiczna nie jest zbyt ciekawa, przez plagę, o której było już powiedziane. - Zameldował Hideo, kiedy już przestał rozglądać się po okolicy. - Zaraz została całkowicie opanowana, nie ma już chorych. Część miasta została zniszczona przez skażonych oraz nieudolnych shinobi. Wygląda na to, że miasto od całkowitej zagłady uratowała ucieczka alchemika, którego imię nie zostało wymienione.
- Jakie są rozkazy, Panie? - I jak zamierzałeś spędzić ten cudowny dzień poza rodzimym miastem?
Taku zameldował, że pójdzie poinformować załogę, że wypłyną dopiero jutro, bo na to się zanosiło. Hideo nie odstąpił cię o krok, tak samo zresztą jak Daizo, chyba że rozkazałeś inaczej. Kroto nie pojawiała się, chociaż mijały kolejne godziny. Nie było od niej jakichkolwiek wieści i w sumie - nikt niczego nie wiedział. Nic dziwnego, akurat o kim jak o kim, ale o Ranmaru zawsze niewiele się wiedziało. Zwłaszcza, kiedy ci chcieli wiedzieć - i nie chcieli, żeby inni dowiedzieli się o nich. Rzecz jasna Tsuyo nie odmówił sobie możliwości pogawędki z tobą przy śniadaniu oraz zaproszenia cię na konną przejażdżkę po okolicach, niczym prawdziwy pan na włościach. Pogawędki o polityce, padające nazwiska i imiona, niektóre kojarzyłeś ze swojego urzędowania, inne nie. Żadnych za to informacji, które ułatwiłyby ci życie. Przynajmniej względnie, bo kiedy zna się parę nazwisk, to potem jakoś łatwiej można było żyć. Po obiedzie nastąpiło wspomniane zebranie, gdzie mieliście "dobić targu", tak bardziej oficjalnie, skoro już wszystko zostało ustalone. I znów - niektóre twarze nie były ci obce. Na pewno ta twoja nie była obca im. Formalne przedstawienia, pozdrowienia, zostałeś usadzony na honorowym miejscu, bo w końcu byłeś honorowym gościem, ale nie zaoferowano ci równorzędnego siedzenia. W końcu - nie zaliczałeś się do tutejszej Rady Możnych. Byłeś zaledwie wspomnianym gościem, który poprosił o audiencję, więc została ci ona udzielona. U szczytu tego całego teatrzyku siedział, rzecz jasna, Tsuyo.
- Otwieram posiedzenie Rady, zebrane w celu zawarcia kontraktu handlowego między Cesarstwem Morskich Klifów, a Ryuzaku no Taki. - Padły w końcu słowa, na które wszelkie szmery, które kręciły się wokół zebranych, ucichły. Siedzieliście w dość sporej komnacie, w której siedziska rozstawiono stopniowo. Naprzeciwko wejścia, na oficjalnym miejscu, siedział, jak zostało wspomniane, Tsuyo. Pomieszczenie równie dobrze mogło służyć za salę sądową, jako że na środku znajdowała się mównica, na którą można było wypchnąć oskarżonego i wytykać go palcami jak się chciało.
- Szanowny Yuki-dono. - Jeden z Radnych wstał, starszy mężczyzna, musiał mieć koło siedemdziesiątki. Kojarzyłeś go. Nagaraki ao. - Sytuacja polityczna Cesarstwa oraz kontynentu nie była do tej pory najlepsza. Zawiązanie tego porozumienia umożliwi ponowne wejście w lepsze wzajemne relacje, ale nie opuszcza nas obawa, że spuścizna Garekiego jest nadal żywa w żyłach mieszkańców Morskich Klifów. Ryuzaku no Taki może być oknem na świat, ale może być również murem, który ciężko sforsować, natomiast oprócz interesów brzęczących monet, łączy nas jeszcze jeden mankament. Trucizna, która znów stała się problemem nas wszystkich. - Przerwał na moment, jakby chciał ci dać czas na to, żebyś sam się domyślił, o czy mówi. - Antykreator powstał, a zasiane przez niego ziarno już zradza się plonami. Czego skutkiem jest, chociażby, wojna w Karmazynowych Szczytach. - Nikt się nie odzywał. Ta przemowa musiała zostać umówiona ładnych parę godzin temu, wszystkie sprawy na pewno zostały już dokładnie oklepane. - Cesarstwo wykonało pierwszy krok, my jesteśmy w stanie wykonać drugi. I zakopać topór wojenny z dniem dzisiejszym.

Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1466
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Siedziba władzy

Postprzez Natsume » 13 lis 2018, o 23:08

Natsume spojrzał na służkę z ukosa, obracając tylko głowę - siedział plecami do drzwi, więc mogła w pełni zobaczyć nakreślone pod skórą mięśnie, jak również setki blizn (ładniejszych i znacznie paskudniejszych) pokrywających jego powłoki. Jak również chwilowo chłodne spojrzenie złotych oczu. Yuki nie znosił, gdy ktoś mu przeszkadzał w porannych rytuałach i ćwiczeniach, a jako że zwykle w czasie skupienia pozwalał sobie na obudzenie swojego instynktu bojowego (Shiranui), to potrafił wtedy zrobić piorunujące wrażenie. Zwykle to połączone ze strachem. Dość szybko jednak się zreflektował i z lekkim uśmiechem kiwnął głową, dając znać że zrozumiał powiadomienie i zjawi się na czas. Gdy tylko opuściła pomieszczenie, dokończył trening i skorzystał z wody, najpierw aby ugasić lekkie pragnienie, a później by odpowiednio się umyć. Pozwolił sobie też na wzięcie jednego owocu, lecz zanim ugryzł, sprawdził ostrożnie czy niczego nie było na skórce. Odruch.
Kiedy w końcu się odpowiednio przygotował i wyszedł, wysłuchał raportów ze strony przybocznych i przyjął wszystkie informacje. Czyli ktoś się kręcił obok pokoju, nie uważają żeby bankiet czy spotkanie miały być pułapką, a ten przepych który pokazują jest tylko górną powłoką, pod którą ukrywają uszkodzenia spowodowane plagą. Kto by pomyślał. Oczywiście, nie miał powodów żeby im nie zaufać, ale mimo wszystko - strzeżonego kami strzegą.
-Mam tylko jedno polecenie - znajdźcie Kroto i upewnijcie się, że nie odwala czegoś głupiego. Nie uśmiecha mi się szukać jej po całym tym mieście, zwłaszcza jeśli jeszcze by się okazało że znajdziemy tylko jej zwłoki. Lub ją samą w pierdlu za domniemane szpiegowanie.
Resztę dnia spędził, spacerując po Ryuzaku no Taki i obserwując otoczenie, starając się przy tym nie rzucać za bardzo w oczy. Głównie dlatego pozwolił sobie na swój cesarski strój zarzucić długi płaszcz z kapturem, który zwykle miał dołączony do swojego pancerza Sakki. Obserwował, jak duże zniszczenia otrzymało miasto po walce z plagą, i starał się sobie przypomnieć jak miasto wyglądało za czasów, gdy jeszcze jako nastolatek mieszkał tu zgodnie z zarządzeniem Możnowładców. Czy wtedy domyślał się, że jego sytuacja będzie wyglądać tak jak wyszło w życiu? Ha, nie ma szans. Tego nawet sam nie do końca obejmował rozumem.
W końcu, po jakimś czasie, przyjął zaproszenia Tsuyo na przejażdżkę (aczkolwiek nie czuł się komfortowo - nigdy nie zrozumiał jak się jeździło na koniach, zresztą wyspiarze nigdy tej wiedzy nie potrzebowali; Yuki tylko opanował sposób jazdy na grzbiecie Hyohiro) i rozmowy. Starał się przy tym odpowiadać elokwentnie i ostrożnie, żeby brzmieć uprzejmie i mówić wyczerpująco, przy tym jednak nie odsłaniając zbyt dużo o samym sobie. Tak jak był nauczony. Zbierał też wszystkie nazwiska, o których mówił - mogą się przydać w przyszłości.
Kiedy w końcu nadszedł czas na konferencję, Yuki udał się do wielkiej sali konferencyjnej i zajął przedstawione mu miejsce. Było ono dostatecznie uhonorowane, ale też tylko na tyle by przypadkiem nie przekroczyć poziomu dla wszystkich pozostałych Rajców. Domyślał się że tak będzie. Zresztą - nawet mu to jakoś specjalnie nie przeszkadzało. Nie przykładał do konwenansów szczególnej uwagi.
-Nagaraki-dono - stwierdził, siedząc w rozluźnionej pozie, wspierając łokcie na blacie stołu przed nim. Dłonie zaś splótł ze sobą i wsparł na nich podbródek. W końcu powstał i stanął za krzesłem, by oprzeć się przedramionami o górę oparcia. - Przyznaję, że zaskoczyło mnie nagłe załamanie w kontaktach między terenami Morskich Klifów i kontynentem. Jestem w stanie zrozumieć, że niepewna sytuacja jaką mieliśmy do tej pory, czyli najpierw dominacja Novum Ordo na terenach Kantai, a później reformacje powojenne, mogły wpłynąć na zmiany w handlu i dyplomacji - nie sądziłem jednak, że to przełamanie mogłoby trwać tak długo. Może i nasze podejście jest inne, ale wciąż obie strony potrzebują wzajemnej pomocy. Brak kontaktów tylko pogorszyłby nasze wzajemne rozumienie własnych kultur, a ostatecznie mogłoby nas popchnąć do... nieprzemyślanych decyzji. A tego wszyscy chcemy uniknąć, tego jestem pewien.
Uśmiechnął się przyjaźnie, po czym wyprostował się i spojrzał na obecnych.
-Między innymi dlatego tu przybyłem. Żeby nie pozwolić na takie zaniedbania. I żeby podzielić się z wami naszą chęcią koegzystencji w pokoju. Wiem jak dostojnym krajem jest Ryuzaku no Taki, jako że sam w nim mieszkałem przez dwa lata, i wiem że miasto to jest dumą kontynentu. Dlatego też chcemy, żeby nasze kontakty ponownie stały się pozytywne - i pozostały pozytywne.
Nie dał po sobie poznać, żeby słowa o Garekim jakoś go dotknęły. Wciąż się uśmiechał i uprzejmie odpowiadał na spojrzenia i słowa. W końcu zaś nieco spoważniał i splótł ręce na piersi.
-Jestem świadom powrotu Antykreatora, jak również wiem o wybuchu wojny w Karmazynowych Szczytach. I uważam, że te dwa wydarzenia mogą być ze sobą powiązane. Nie dlatego, że Sozo Han sam doprowadził do wybuchu konfliktu - raczej stawiałbym, że jego powrót doprowadził liderów na krawędź, a czara po prostu się przelała.
Stanął bliżej stołu, tuż obok miejsca na którym jeszcze przed chwilą siedział.
-I o to może mu dokładnie chodzić. On CHCE, żebyśmy walczyli. Chce, żeby nasze niepokoje wzięły nad nami górę i żeby wybuchły kolejne batalie. Wojny są czymś, czego potrzebuje. Niezgoda działa tylko na jego korzyść.
Z powagą uniósł ręce, pokazując że mówi do wszystkich obecnych.
-Stańmy więc przeciwko niemu - wspólnie. Jeżeli cały świat pogrąży się w ciemności wojen, niech chociaż widzą ten słup światła, jakim jest miejsce gdzie wciąż można znaleźć pokój. Miejsce, gdzie konflikty nie wyniszczają narodów i nie osłabiają czujności. Pokażmy, że z popiołów można odtworzyć to, co zostało zniszczone.
Następnie zaś usiadł i spojrzał z lekkim uśmiechem na każdego rajcę po kolei. W końcu jego złote oczy spoczęły na Tsuyo.
-Tak jak mówiłem na swojej koronacji - tak długo, jak inni nie będą próbowali zniszczyć pokoju, który odbudowaliśmy na wyspach, tak długo nie będziemy ich widzieć jako przeciwników. I tak długo będziemy skłonni nawiązać z nimi współpracę, ku chwale i wzrostowi obu frakcji. - Ponownie się uśmiechnął. - Niech więc te kroki spotkają się pośrodku - i nasze ręce połączą się w geście zgody.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1321
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Siedziba władzy

Postprzez Shikarui » 14 lis 2018, o 13:11

Misja B
And I will still be here when you come up for air
Obrazek
34

Przed samym wejściem do sali poproszono cię o zdanie swoich broni, które miały na ciebie czekać u Hideo, który również został poproszony o to, by poczekał przed salą. Słowa, które miały tam padać i zdania, w które słowa miały się układać, nie były przeznaczone dla niczyich uszu - tylko twoich i Rajców, którzy mieli wziąć udział w naradach. Daizo natomiast został oddelegowany do znalezienia Kroto, której samowolka mogła cię drogo kosztować, jeśli tylko wykonałaby jakikolwiek zły ruch.
Wszystkie pary oczu utkwione były w tobie. Na twoich ustach, na twoim ciele. Badali cię, sprawdzali. Czekali, czy popełnisz zły ruch, czy może zaskoczysz ich czymś pozytywnym, podczas gdy jeden z Rajców, zajmujący zaraz za Tsuyo, najwyższe miejsce wśród wszystkich Rajców. Piastował ten urząd już wiele lat i nic nie zapowiadało, żeby miało się to zmienić. Nawet Tsuyo na dzisiejszej przejażdżce zachwalał jego mądrość, rzecz jasna w sposób zupełnie nienarzucający, jedynie sugerujący, wystarczająco sugestywny, żeby ciężko było na niego spojrzeć i nie pomyśleć, że mężczyzna jest inteligentny. Miał równo przystrzyżone włosy, już dość rzadkie, ale nadal dobrze się prezentowały, zaczesane do tyłu. Wygolona twarz poznaczona zmarszczkami - w tym licznymi w kącikach ust, które świadczyły o tym, że musiał się wiele uśmiechać. Kilka osób skrzywiło się, jeden z mężczyzn wyglądał tak, jakby chciał ci wręcz splunąć twarz, pogarda biła z niego w tak oczywisty i nieokrzesany sposób, kiedy zacząłeś mówić, wspominając o tym, że nie masz pojęcia, skąd to oziębienie kontaktów, że aż dziwne, że samego siebie nią nie zatruł. Nie przerwał ci jednak. Nikt tego nie zrobił. Panował tutaj pewien porządek, a zebranie zostało zwołane nie po to, by wszczynać wojnę, która została obwieszczona w Kami no Hikage, ale zabrakło ręki, która nacisnęłaby magiczny, czerwony guziczek, a po to, żeby nawiązać porozumienie głębsze niż tylko zwykły pakt handlowy. Przynajmniej w wizji na przyszłość, bo takie relacje nie były budowane z dnia na dzień.
- Jaką mamy pewność, że Cesarstwo nie odeśle nam posłów w kawałkach? - Padło pytanie jednej z uczestniczek rozmów. - Morskie Klify charakteryzowały się brutalnością i skłonnościami do wojen od lat, czy drewno nie jest czasem potrzebne do tworzenia kolejnych okrętów wojennych? - Sugestie, sugestie... w końcu ten jad musiał się wylać. Ile osób, tyle zdań na ten temat. A było tu przynajmniej dwadzieścia osób, licząc na szybko i nie kalkulując każdej, pojedynczej jednostki.
- Yurushi-dono chciała przez to po powiedzieć, że obawiamy się gwałtownej ekspansji Cesarstwa na kontynent. - Dodał naprędce starszy mężczyzna zasiadający obok niej, który chyba chciał jakkolwiek usprawiedliwić niewiastę, albo chociaż załagodzić minimalnie impakt, jaki jej słowa mogły na tobie wywrzeć. To był już bezpośredni przytyk w stosunku do Garekiego. Tsuyo jak na razie milczał. Założył nogę na nogę i oparł palec na ustach, podpierając całą dłonią podbródek, kiedy z uwagą obserwował wszystkich uczestników rozmów. Kto za, kto przeciw? Kto jest w stanie przemóc niechęć do Cesarstwa, a kto chce ją jeszcze bardziej pogrążyć?
- Nie da się nie zauważyć, że mimo kryzysu Morskie Klify inwestowały ogromne sumy w rozwój swojej armii. O jakim pokoju więc tu mówimy? - Odezwała się kolejna osoba. Większość z nich chyba nawet nie chciała brać pod uwagę tego, że teraz, kiedy Antykreator powstał, są rzeczy nieco poważniejsze niż polityka prowadzona przez dwóch dawnych władców.
- Morskie Klify nie są już prowincją o wielu twarzach. - Wtrącił się Nagaraki. - To Cesarstwo pomogło w ewakuacji i jako pierwsze wyszło ze swoją dłonią. Czy naprawdę wszyscy jesteście już tak zgorzkniali, żeby nie móc odsunąć na bok dawnych błędów? Czas przemija, pokolenia się zmieniają, a pokój, jaki może zagościć między dwoma prowincjami, może jedynie zadziałać na korzyść nas wszystkich. - Mężczyzna zdążył już usiąść, kiedy tylko przestał mówić. I tak Tsuyo - uważnie obserwował i słuchał.

Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1466
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Osada Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości