Targowisko

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Re: Targowisko

Postprzez Chise » 3 cze 2019, o 00:59

Misja B
31/45


Reakcja Masaru była.. Dość gwałtowna. Zatrzymał się gwałtowanie i złapał chłopaka za ramiona, patrząc mu głęboko w oczy. Jego ręce wyraźnie się trzęsły. W sumie nic dziwnego, naprawdę się naczekał i nadenerwował zanim w końcu mógł usłyszeć te słowa.
- Jesteś pewny? Jest tam? - upewnił się nerwowo, a kiedy usłyszał potwierdzenie.. Natychmiast pośpieszył w tamtą stronę, tak samo jak i Kisho. Ostatni kawałek obaj pokonali niemal biegiem, zatrzymując się przed odpowiednim domem. Uchiha spojrzał tylko na chłopaka by sprawdzić, czy to na pewno ten.. Potem wszedł do środka z buta, całkiem dosłownie. Stanął w progu w wyłamanych drzwiach, a oczy jarzyły mu się czerwienią.
- Naoki! - krzyknął głośno. No i oczywiście wprowadził tym niesamowite zamieszanie, jak można było się domyśleć. Dwójka mężczyzn w środku oczywiście natychmiast rozpoznała kto wszedł do pomieszczenia, niestety całkowicie inaczej. Dla Senju była to radosna niespodzianka, ale dość szokująca. Zamarł z wzrokiem wbitym w sylwetkę towarzysza, uchylając usta.
- Masaru? Jak.. - wydusił z siebie, ale inni nie czekali aż oni sobie wszystko wyjaśnią. Przecież dla drugiego z nich ten chłopak nie był przyjacielem, a wręcz przedstawił się jako łowca nagród, polująca na cel, który oni ochraniali. O nich właśnie rozmawiali przed chwilą! Ten zaczął więc natychmiast składać pieczęcie.
- TO ONI - wrzasnął w stronę kobiety, która do tej pory przyglądała się tej sytuacji z pewnym niezrozumieniem - Łap go! - krzyknął jeszcze, a ta skoczyła w stronę Naokiego, chcąc go prawdopodobnie zabrać z tej, zapowiadającej się, walki, na co oczywiście Masaru ruszył również w jego stronę, nawet nie patrząc na przeciwnika.
Chise
 

Re: Targowisko

Postprzez Kisho » 6 cze 2019, o 10:27

Emocje - jeden z czynników, który wszystkim dał się teraz we znaki. I nie chodziło tutaj jedynie o Kisho i podążającemu z nim Masaru, ale także i o ludzi znajdujących się wewnątrz budynku. Wiadomo, każdy odczuwał co innego. Niepokój i strach wywołał atak ze strony kobiety i mężczyzny, których nasi bohaterowie śledzili, a u poszukiwanego Senju nagły szok spowodował najzwyklejsze oniemienie, przez co jedynie rozdziabałuszył usta z niedobieżenia. Mógłby chociaż krzyknąć „stop" czy cokolwiek by wszyscy się uspokoili, a nie od razu skakali do gardeł, ale cóż, emocje robiły swoje. Z drugiej jednak strony wyglądało na to, że ucieszył się na widok kompana, więc suma summarum nie było aż tak źle. Najwięcej działo się zapewne w umyśle Masaru, który po tym wszystkim, co przeszedł, miał teraz wreszcie szanse zobaczyć przyjaciela i doprowadzić całą sprawę do końca.
Nie tak jednak zapewne wszyscy chcieliby oglądać zakończenie, co nie? Zamiast wyjaśnień, łez wzruszenia, poklepywania po pleckach i tym podobnych, mamy moment rozpoczynającej się klepaniny po mordkach, a przecież szło już tak dobrze.
- CZEKAJCIE! - Mając w pamięci ostatni rozlew krwi i widząc, na co się zapowiada, Kisho aż wydarł się na całą ulicę: - To jego przyjaciel! - Cóż, wiedział, że było to dość głupie, że mimo wszystko poprzedni tajemniczy mężczyzna mógłby ich usłyszeć i szybko się tu zjawić, ale nie znalazł innego, równie skutecznego planu działania, a przynajmniej nie w tak krótkim czasie jaki miał. Oczywiście nie zamierzał pozostawać biernym i jeżeli sytuacja dalej zmierzałaby w stronę walki, był zmuszony dołączyć. Oczywiście, dla jasności, nie walczyłby jako tako, a wskoczył między Masaru a kobietę z rozłożonymi rękoma, coś jak tarcza i jednoczesne obwieszczenie, że nie ma zamiaru nikogo skrzywdzić. Problematycznym byłoby, gdyby kobieta mimo to dalej parła przed siebie lub – co gorsza – dobyła broni. Nie było opcji, by chłopak czekał dalej w jednym miejscu. Momentalnie odpaliłby swoją klanową zdolność, by zwiększyć refleks, wykonał zgrabny obrót na pięcie i wparował wprost na kompana, z którym tutaj przybył. Cel był prosty, złapać Uchihe niczym zapaśnik w pasie i siłą wyciągnąć z budynku, tym samym uciekając z pola i udowadniając, że naprawdę nie mają złych intencji.

Spoiler: pokaż
KG użyte w razie konieczności:
Obrazek
Nazwa
Tsūjitegan: Reberu Bi

<span style="display: block; margin: 0; padding: 0; text-align: justify;">Ranga ta w dalszym ciągu poszerza zasób zdobywanej wiedzy na temat stanu zdrowia widzianych osób. Teraz możliwa jest już nie tylko całkiem dokładna ocena na temat powagi odniesionych ran, ale wiadomym staje się też, ile czasu na interwencję medyka posiada poszkodowany chcąc pozostać przy życiu. Od teraz Ranmaru potrafi również bardzo orientacyjnie określić poziom chakry danej osoby (czy jest poniżej 35%, powyżej 70%, czy też między tymi przedziałami).
Jeżeli chodzi o słuch, to również ulega on poprawie - dźwięki stają się wyraźniejsze na tyle, że można zrozumieć przynajmniej sens lub kontekst danej rozmowy.
Co więcej, chwila obserwacji danej persony pozwala odczytać, czy jest ona w normalnym, stabilnym stanie emocjonalnym, czy też w tym momencie znajduje się pod wpływem jakichś silniejszych emocji. Nie da się jednak konkretniej sprecyzować i określić, o jakie emocje chodzi.
Zdolności prekognicji doujutsu osiągają na tyle dobry poziom, że efekt powidoku opisany w statystyce percepcja zostaje osłabiony. Obiekt musi poruszać się z prędkością nie 2, lecz 2,5 razy wyższa niż percepcja Ranmaru, by doszło do zjawiska powidoku.</span>

Zasięg
W linii prostej
9 kilometrów

Wokół siebie
90metrów

Koszt Chakry E: 8% | D: 6% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: niezauważalne (1/2 podtrzymanie)

Bonusy
+30 Percepcji przy aktywowanym Tsūjiteganie

Chakra:
105% - 4% (aktywacja KG) = 101%
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
Gracz nieobecny
 
Posty: 455
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 19:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523

Re: Targowisko

Postprzez Chise » 7 cze 2019, o 13:08

Misja B
33/45


Wydawać by się mogło, że sytuacja, rozogniona do granic możliwości, musiała zakończyć się rozlewem krwi. Ironią losu było to, że wszyscy tu obecni chcieli chronić Naokiego, a samo nieporozumienie powstało z powodu jednego kłamstwa, wypowiedzianego zresztą przez Kisho. Dlatego dwójka rozmawiająca z Senju była gotowa zaatakować przybyszy, którzy przecież przedstawili się jako windykatorzy i niezbyt subtelnie sugerowali, że nie zamierzają być delikatni przy odzyskiwaniu własności. Straszyli nawet Wyspiarzami!
Ale też Ranmaru wykazał się największą przytomnością umysłu w tej sytuacji, podejmując próbę przerwania tego zamieszania zanim się naprawdę rozkręci. Wyskoczył z krzykiem i zasłonił Masaru swoim własnym ciałem. Nie było to może najrozsądniejsze kiedy szykuje się wielkimi krokami walka.. Ale w jakiś sposób uspokoiło sytuację. Ludzie się zatrzymali, karuzela zwolniła, mogli pomyśleć. A to dało szansę na rozwiązanie sytuacji pokojowo, tak jak chciał tego Kisho.
- On mówi prawdę! - obudził się z zaskoczenia Naoki, wyrywając się i ruszając w stronę przyjaciela, który też wyminął Kyuzazame i poszedł do niego, po czym natychmiast mocno się uściskali na powitanie, Uchiha się roześmiał z ulgą, w czasie gdy Senju coś mu szepnął do ucha... Wszyscy patrzyli na tą scenę pojednania przez moment, po czym dwójka pracowników podejrzanej sytuacji zostawiła ich by podejść do jedynej osoby, która była teraz w stanie coś im tu wyjaśnić.
- Co tu się do kurwy nędzy właśnie odbyło? - zapytał Ranmaru, podchodząc do niego bliżej, widocznie zirytowany. Najwidoczniej wzruszająca scenka niezbyt na niego działa, za to chciał wyjaśnień. I to szybko.
Chise
 

Re: Targowisko

Postprzez Kisho » 11 cze 2019, o 13:00

Zamieszanie, które lada moment miało przerodzić się w pełnoprawną walkę, udało się jakimś cudem wyhamować i finalnie, za potwierdzeniem Senju całkowicie wyeliminować dalsze zapędy każdego z zebranych w budynku. Kisho aż odetchnął, widząc, jak wszyscy rzeczywiście ustępują. Raczej nikt z obecnych nie chciałby przelewać niepotrzebnej krwi, a zwłaszcza kiedy przeciwnicy tak naprawdę okazują się przyjacielsko nastawieni.
Wszystkiego dopełnił widok prawdziwego pojednania przez szukających się od dawna przyjaciół. To upewniło Ranmaru, że jak jeden tak i drugi tęsknił za towarzyszem i bynajmniej o nim nie zapomniał. Jego misja wydawała się w tym momencie zakończona sukcesem.
- Bardzo przepraszam - wypalił nagle w stronę mężczyzny chcących wszystko sobie wyjaśnić. - To jego towarzysz, z którym uciekał i który chciał go odnaleźć. - Wyjaśnił na szybko, po czym przeszedł do sytuacji na rynku: - Nie wiedzieliśmy, komu można ufać, więc przedstawiliśmy się jako windykatorzy, by czegokolwiek się dowiedzieć. - W tym momencie jeszcze raz przeprosił, ale nie słownie a poprzez niewielki ukłon.
- Przed kim się tutaj ukrywałeś? - odezwał się w stronę Senju. - Poprzednio ktoś śledził waszą dwójkę - kiwnął na pracowników Naokiego, jednocześnie aktywując klanową zdolność, by widzeniem liniowym przeskanować najbliższe źródła chakry, kręcące się w okolicy. Znał układ chakry podejrzanej osoby, więc gdyby takowa gdzieś się czaiła, wiedziałby gdzie i mógł poinformować o zagrożeniu. Mimo wszystko cała sprawa nie została domknięta na dobre, nieprawdaż? Przyjaciele się odnaleźli, ale nadal są poszukiwani. - Wyprowadziliśmy go w pole, ale raczej nie da wam spokoju.
Spoiler: pokaż
Obrazek
Nazwa
Tsūjitegan: Reberu Bi

<span style="display: block; margin: 0; padding: 0; text-align: justify;">Ranga ta w dalszym ciągu poszerza zasób zdobywanej wiedzy na temat stanu zdrowia widzianych osób. Teraz możliwa jest już nie tylko całkiem dokładna ocena na temat powagi odniesionych ran, ale wiadomym staje się też, ile czasu na interwencję medyka posiada poszkodowany chcąc pozostać przy życiu. Od teraz Ranmaru potrafi również bardzo orientacyjnie określić poziom chakry danej osoby (czy jest poniżej 35%, powyżej 70%, czy też między tymi przedziałami).
Jeżeli chodzi o słuch, to również ulega on poprawie - dźwięki stają się wyraźniejsze na tyle, że można zrozumieć przynajmniej sens lub kontekst danej rozmowy.
Co więcej, chwila obserwacji danej persony pozwala odczytać, czy jest ona w normalnym, stabilnym stanie emocjonalnym, czy też w tym momencie znajduje się pod wpływem jakichś silniejszych emocji. Nie da się jednak konkretniej sprecyzować i określić, o jakie emocje chodzi.
Zdolności prekognicji doujutsu osiągają na tyle dobry poziom, że efekt powidoku opisany w statystyce percepcja zostaje osłabiony. Obiekt musi poruszać się z prędkością nie 2, lecz 2,5 razy wyższa niż percepcja Ranmaru, by doszło do zjawiska powidoku.</span>

Zasięg
W linii prostej
9 kilometrów

Wokół siebie
90metrów

Koszt Chakry E: 8% | D: 6% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: niezauważalne (1/2 podtrzymanie)

Bonusy
+30 Percepcji przy aktywowanym Tsūjiteganie

Chakra:
105% - 4% (aktywacja KG) = 101%
Ostatnio edytowano 16 cze 2019, o 15:01 przez Kisho, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
Gracz nieobecny
 
Posty: 455
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 19:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523

Re: Targowisko

Postprzez Chise » 13 cze 2019, o 14:02

Misja B
35/45


Wyjaśnienia się należały, ale najważniejsze było, że sytuacja nie zakończyła się rozlewem krwi, a tą zasługę mógł sobie przypisać Kisho. Gdyby nie jego szybka interwencja i chęć zakończenia tego pokojowo prawdopodobnie już teraz leżeliby pośród poturbowanych albo martwych ciał, a to raczej kiepskie warunki do załatwiania czegokolwiek. I chociaż to młodzieniec z Ranmaru teraz przepraszał, to po prawdzie jego wina była niewielka w porównaniu do sukcesu. Mężczyzna podrapał się w tył głowy, nieco ugłaskany jego zachowaniem.
- Zapewne nawet gdybyście powiedzieli o tym to nie wiem czy coś by zmieniło - mruknął zmiękczony, przyznając się nijako do tego, że ich postępowanie w gruncie rzeczy nie było wcale takie błędne. Przyjaciele skończyli się witać i chyba już zaczęli coś sobie opowiadać, ale Kyuzazame musiał im przerwać, ponieważ pozostała jeszcze jedna niewyjaśniona kwestia, no, właściwie dwie ale ściśle łączące się ze sobą. Naoki spochmurniał od razu i zmarszczył brwi.
- Nie znam jego imienia - zaczął z niechęcią wracając do tego tematu - Ale musiał wyruszyć tuż za nami jeszcze z Shinrin. Na pewno jest Senju i jest silniejszy ode mnie. Pierwszy raz dopadł nas jeszcze po drodze, miał dwójkę pomocników, ranił mocno Masaru, ale wtedy podstępem udało mi się go zablokować. Myślałem, że w Ryuzaku go zgubię, dlatego zostawiłem go pod opieką dzieciarni, wtedy sądziłem, że na kilka godzin. Oni mnie dość dobrze znali, bo pomagałem im wcześniej parę razy gdy tu byłem.. A sam chciałem zmylić jego trop i jakoś zamaskować naszą obecność, zdobyć środki medyczne.. Ale się przeliczyłem i znów mnie znalazł. Tym razem był sam i gdyby nie ich pomoc.. - Wskazał głową na członka grupy przestępczej - Zapewne by mnie tu nie było. Potem się z nimi dogadałem, opłata za bezpieczną kryjówkę i za odnalezienie Masaru. Gdy się dowiedziałem o tym pożarze.. - pokręcił głową z niemrawą miną - Ale znów dzieciaki mi pomogły i powiedziały, że przeżyliście pożar. Widziałem, że w końcu gdzieś wypłynie, że nie przestanie mnie szukać.. No i jest - zaśmiał się na koniec, ale krótko. Fakt, że ktoś ich śledził nie napawał za wielkim optymizmem, należało być ostrożnym, dlatego Kisho odpalił oczy i..
Dosłownie tuż przed sobą zauważył tego samego mężczyznę co poprzednio. Wyciągał rękę w stronę domu, rękę, która właśnie zamieniała się w drewno.


Spoiler: pokaż
Obrazek

Nazwa
Mokuton: Daijurin no Jutsu

Pieczęci
Tygrys → Koń → Tygrys → Wąż

Zasięg
Zasięg pasywnego Mokutona użytkownika

Koszt E: 36% | D: 28% | C: 20% | B: 16% | A: 12% | S: 8% | S+: 4% (za 7 "strumieni")(2% - utrzymanie)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Ofensywna technika elementu drewna, która polega na stworzeniu kilku grubych "strumieni" drewna zakończonych ostrym czubkiem, które wyrastają z ciała twórcy. Przypominają nieco włócznie i taką też pełnią funkcję - nadzianie na nie przeciwników jest łatwe przez duży zasięg techniki i kontrolę swoich tworów. Przy odpowiednim użyciu mogą jednocześnie atakować przeciwnika i chronić użytkownika, co wpisuje się w koncepcję uniwersalnego Kekkei Genkai.
Chise
 

Re: Targowisko

Postprzez Kisho » 16 cze 2019, o 14:53

- W pożarze zginęła dwójka, która na was polowała. Możliwe, że byli to jego pomocnicy - dodał kolejną informację od siebie, chcąc, by wszyscy wiedzieli, na czym dokładnie stoją. Oczywiście dwa ciała pod gruzami budowli mogły należeć do zupełnie innych łowców, o czym nie należało zapominać, ale z opowieści Naokiego wynikałoby, że są to te same persony. W innym przypadku zapewne cała trójka polowałaby dalej razem na Senju.
- Tutejsza władza potwierdziła waszą niewinność, Masaru ma dokum[...] - Chciał przekazać ważną i zapewne jedyną dobrą wiadomość, ale zaniemówił od razu po odpaleniu szkarłatnych patrzałek. Łowca z Senju ponownie dopadł swoją zwierzynę. - Znalazł nas!- rzucił niemal od razu i wytrzeszczył gały na widok zmieniającej się dłoni przeciwnika. - Skierował na nas drewnianą dłoń - poinformował, zerkając na zaprzyjaźnionego członka obytego w tych samych technikach. Liczył na podpowiedź, skrawek wiedzy odnośnie do tego, co zaraz może się stać i czym dokładniej mogą oberwać.
Nie zwlekając, zebrał odpowiednią ilość chakry na jego najmocniejszą technikę obronną. Sam nie był pewny czy to wystarczy, ale jeśli choćby udało się złagodzić lub wyhamować to, co ma nadejść to wart obyłoby spróbować. W końcu lepiej, żeby ktoś został ranny niż zabity, nie? Jeśli faktycznie przeciwnik szykował się do ataku, nie było mowy o półśrodkach. Niewielka półkopuła Doton: Rokkusherutā jaką miał w planach Kisho zostanie postawiona bezpośrednio w budynku między nimi a atakującym. Osłona była zbyt mała, by w pełni otoczyć wszystkich, ale wrogi Senju nie wiedział nawet, gdzie dokładnie znajdują się jego cele, więc wystarczyłoby z grubsza zastawić się skalną ścianą przed jego atakiem i liczyć na szczęście.
Dalej sprawa była prosta. Przynajmniej w teorii, bo co do faktycznego wykonania wszystko okaże w praktyce.
Kisho nie zamierzał nikogo zabijać, a wszystko wyjaśnić. Zdawał jednak sobie sprawę z tego, że już raz próbował negocjacji i pokojowych rozwiązań z najprawdopodobniej dwójką kompanów przeciwnika. Wiedząc, jak skończyli, nie zamierzał ponownie popełniać tego samego błędu.
- Uciekajcie tyłem! - krzyknął, bez zastanowienia. Większość budynków ochronnych, a w takim właśnie się znajdowali, miała coś takiego jak drugie, tylne wyjście, zapewne ukryte i oczekujące na odpowiedni moment do użycia. Chociaż z drugiej strony wyskoczenie przez okno czy zrobienie dziury w ścianie też było dobrą opcją awaryjnej ucieczki.
Kyuzazame musiał zadbać o innych. Wiedząc, że czmychają potulnie tyłem, czułby się znacznie lepiej i mógł sam zaryzykować znacznie więcej. Podświadomie zawsze poświęcał samego siebie, byleby tylko inni byli cali i zdrowi.
Dość już o pitoleniu, pora przejść do walki.
Chłopak zdawał sobie sprawę z tego, że chyba trafił na silniejszego od siebie, więc malował się przed nim dość ponury koniec. Dlatego też nie zamierzał walczyć bezpośrednio. W zasadzie nie zamierzał walczyć w ogóle a jedynie co grać na czas.
Sięgnął do jednej z torb na pośladku w poszukiwaniu odpowiednich komponentów i dosłownie wystrzelił w stronę drzwi. W porównaniu do przeciwnika nie musiał go szukać. Wiedział doskonale, gdzie się znajduje ze sporym wyprzedzeniem czasowym, więc gdy tylko miną framugi i postawił pierwsze kroki na ulicy, cisnął wcześniej przygotowaną niespodzianką nad swój cel, tak by aktywacja nastąpiła mniej więcej nad nim, ale jednocześnie nad poziomem budynków. Po tym zdałoby się chybionym ataku, Ranmaru momentalnie zerwałby się w przeciwnym kierunku, by znaleźć dobre miejsce do ukrycia się i obserwacji. Liczył, że atak zaczepny ściągnie uwagę przeciwnika na niego, ale jeszcze bardziej liczył na tutejszą straż, która ruszy sprawdzić, co się dzieje na obrzeżach miasta i tym samym wspomoże zatrzymać Senju lub od razu wyjaśni całe nieporozumienie i jako niezależna władza potwierdzi niewinność Masaru, jak i Naokiego, co poskutkuje rozwiązaniem sytuacji.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
Gracz nieobecny
 
Posty: 455
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 19:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523

Re: Targowisko

Postprzez Chise » 16 cze 2019, o 23:11

Misja B
37/45



Zamieszanie zaczęło się niemal od razu po zrzuceniu bomby przez Kisho - od razu się zrobiło zamieszanie. Naoki instynktownie spojrzał w tą staną stronę co Ranmaru, choć oczywiście nie mógł zobaczyć tego, co on. Jeszcze.
- Zaraz wystrzelą z niej drewniane belki! - krzyknął, padając na podłogę i ciągnąc za sobą Masaru. Nie zdążył zrobić wiele więcej zanim trzy strumienie przebiły się przez drzwi, a kolejne cztery przez okna, siłą wdzierając się do pomieszczenia. Siedem elastycznych strumieni żywego drewna zaczęło się chaotycznie poruszać, jeden z nich od razu uderzył w osłonę, po czym zrobiły falę na oślep po pomieszczeniu i cisnęły nieznanym z imienia mężczyzną o ścianę, opór napotykając po raz kolejny w postaci dotonowej przeszkody, o którą uderzyły mocno, aż mogli zobaczyć rozchodzące się dookoła pęknięcia.
Gdyby były to proste pale, które wystrzeliłby w ich stronę, zapewne sama osłona by wystarczyła, problem natomiast polegał na tym, że były one ruchliwe i nieustępliwe i zaraz zaczęły sięgać i za barierę. Na szczęście, całkowicie na oślep, więc unikanie ich nie było aż tak trudne, jednak wystarczyła odrobina nieostrożności, by oberwać. Masaru i Naoki na kolanach zbliżyli się do niego ostrożnie, a kobieta kuliła w kącie.
- Nie damy radę teraz przejść, jak nic coś nas jebnie po drodze - rzucił zdenerwowany Uchiha, odsuwając się od jednej beli - Naoki, co z tym zrobić? Spalić cholerstwo?
- A chcesz nas wszystkich spalić też? - odpowiedział Senju, trzymając się za bark, w który najwidoczniej oberwał - Najlepiej to teraz w niego celować, z tą łapą nie jest za mobilny.. O KURWA - wrzasnął, widząc jak jedna z belek sumie nisko po podłodze i właśnie będą musieli skakać przez nią jak przez skakankę.
Plan przygotowany w naprędce przez Kisho pokrywał się w sumie z radą Senju. Ranmaru dzięki swojemu wyjątkowemu wzrokowi miał szansę wyczuć odpowiedni moment aby ominąć drzewne macki i wylecieć na zewnątrz, zaskakując swojego przeciwnika rzutem notki wybuchowej, która wybuchła nad nim, aż się przykulił. Atak rzeczywiście wyglądał na tragicznie chybiony i od razu przyciągnął uwagę Senju, który wycofał z domu trzy belki by posłać je w ślad za natarczywcem. Na szczęście sytuację wykorzystała dwójka w środku, by się wycofać - unikanie czterech belek nie było tak trudne jak siedmiu i chyba rzeczywiście dążyli w stronę wyjścia. Kobieta starała się podążać ich śladami, ale była od nich mniej sprawna i mniej śmiała, nie zaszła zbyt daleko, zaś mężczyzna trafiony wcześniej stracił przytomność.
Kisho musiał jednak dbać o siebie, bo trzy goniące go belki miały całkiem dobrą prędkość i ukrycie się mogło być trudne, jeśli wcześniej zostanie pochwycony.


Poprawiona KP
Spoiler: pokaż
Obrazek
Chise
 

Re: Targowisko

Postprzez Kisho » 20 cze 2019, o 20:00

Trudno powiedzieć, czy ktokolwiek miał czas, by zobaczyć, co właśnie wymalowało się na twarzy młodego Ranmaru. Cóż, drewniane belki, wywołały niewielkie zdziwienie, ale pewny swej techniki defensywnej chłopaczyna, mówiąc wprost, gwizdał na to. Dla niego jasne było, że to starcie ma wygrane i jedynie co wystarczyło teraz zrobić to poczekać, aż drewno z chrzęstem uderzy wprost w skalną przeszkodę i poodbija się na boki. Opcjonalnie połamie w momencie napotkania półkopuły.
Coś, co jednak w wyobraźni Kisho malowało się jako faktycznie ciskane w ich stronę naostrzone belki, co dosłownie mógłby porównać do rzucania włócznią, nie znalazło odzwierciedlenia w rzeczywistości. W żadnym kurna aspekcie. No może, nie licząc tworzywa, bo to jako jedyne się tutaj zgadzało, ale reszta bynajmniej. Atak, jaki na nich przypuszczono i którego spodziewał się po opisie Senju, aż go zamurował. Miał nawet ochotę dopytać Naokiego, czy rzeczywiście wiedział, o jaką technikę chodzi lub, czy po prostu spłycił i ukrócił cały jej opis, zapominając o chyba najważniejszym szczególe - że to nie wystrzelone belki, a sterowane bicze, macki wykonane z drewna. Chyba jest między tym różnica, nie? Aż chciałoby się przekląć...
Widok lecącego na ścianę mężczyzny, zwłaszcza szkarłatnymi oczyma, które mogły dostrzec skutki uderzenia, wstrząsnęły Ranmaru ponownie. Tym razem jednak nie chodziło o zdziwienie czy szok, a coś zupełnie innego. Miał wrażenie, że w miejscu nieprzytomnego mężczyzny widzi zupełnie inne ciało, poszatkowane niczym sito i dosłownie pokryte własną krwią. Odezwała się niedawna historia odbyta na szlaku i przysięga, którą po niej złożył.
NIKT WIĘCEJ NIE UMRZE!
- Spierdalajcie stąd! - krzyknął ze złości, chwilę przed pojawieniem się sunącej po podłodze macki. Trzeba wam jednak wiedzieć, że „spierdalaj” jak i inne podobne przekleństwa praktycznie nie występują w słowniku młodzika, więc naprawdę musiało być z nim źle. Całe szczęście nie miało to najmniejszego wpływu na jego umiejętności, gdyż bezproblemowo poradził sobie z nadchodzącą przeszkodą. Domieszka złości i adrenaliny działała pobudzająco.
NIKT WIĘCEJ NIE UMRZE!
- WYNOŚCIE SIĘ STĄD! - odezwał się ponownie, podnosząc się po przeskoku i kierując się w stronę wyjścia. Jego stanowczy, twardy i jakby wrogi ton głosu zupełnie odbiegał od tego miłego potulnego, do którego mógł przywyknąć Masaru. Sam nie wiedział, dlaczego nagle stał się aż tak agresywny, ale nie zastanawiał się nad tym. Liczyło się ich życie i to by byli bezpieczni.
Atak z zaskoczenia, chociaż umyślnie chybiony, podziałał i to znakomicie. Nie tylko zwrócił większą uwagę na siebie, ale także zrobił widoczny znak na niebie. Pytanie tylko, czy ktoś go na czas dojrzy i zechce sprawdzić co się tutaj dzieje. Być może była to jedynie kwestia czasu, kto wie. Myślenie nad tym niczego nie zmieni, a tym bardziej nie przyśpieszy. Musiał grać na czas, zdobyć kilka minut nie tylko, by doczekać niepewnego wsparcia. Miał przecież zapewnić bezpiecznie wycofanie i ucieczkę reszcie.
NIKT WIĘCEJ NIE UMRZE!
Chociaż widział, że obrano go za cel, jego oczy mimowolnie kierowały się do wnętrza budynku. Musiał wiedzieć, czy wszyscy są bezpieczni. Sunące belki schodziły na drugi plan. Nie miał zamiaru tutaj umierać. Nie czekał w miejscu na spotkanie z drewnem i momentalnie próbował ukryć się między budynkami i sąsiednimi uliczkami. Priorytetem było jednak ludzkie życie, życie innych, a nie własne.
Mógłby teraz zastosować wcześniejszy plan - stosować atak z zaskoczenia, wykonać atak, chociażby niecelny i się ukryć, zmienić pozycję, po czym powtórzyć manewr aż do skutku. Zapewne mniej więcej tak by postąpił, gdyby nie jeden a w zasadzie dwa powody, które nadal przebywały w budynku, po którym panoszyły się drewniane macki.
NIKT WIĘCEJ NIE UMRZE!
- Daj im spokój! - wydarł się na całe gardło, przebiegając między budynkami. Biegł w taki sposób, by szerokim łukiem obejść przeciwnika i znaleźć się za jego plecami. Starał się przy tym wykorzystywać przeszkody terenowe, które odgradzałyby go od macek lub chociażby spowalniały ich szarżę. W ciasnym miejscu nie spodziewał się większych problemów z unikaniem belek. Zawsze miał się od czego odbić, by gwałtownie zmienić kierunek, opcjonalnie pozostawała mu jeszcze przebieżka po ścianach, ale widząc dokładnie to, co się dzieje w promieniu 90 metrów, chyba nie musiałby się specjalnie wysilać. Dzięki szkarłatnym oczom wiedział, co czeka go na zakręt i z której strony zbliżają się kłopoty.
- Są niewinni! - krzyknął ponownie, chcąc, by jeszcze bardziej zwrócono na niego uwagę. Im więcej macek skupi się na nim, tym większą szansę miała reszta.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
Gracz nieobecny
 
Posty: 455
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 19:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523

Re: Targowisko

Postprzez Chise » 24 cze 2019, o 02:34

Misja B
39/45



Dzięki swojemu wspaniałemu wzorkowi Kisho mógł zauważyć pewną prawidłowość - kiedy Senju kierował swoimi belami bardziej precyzyjnie, to zdecydowanie zwalniały. Być może po prostu nie potrafił ich dobrze kontrolować kiedy poruszały się ze swoją pełną szybkością, wynikającą z rozwoju zdolności klanowych, jego zdolności fizyczne za nimi nie nadążały.
I chyba tylko to go ratowało, bo cały czas balansował między dwoma tymi skrajnościami. Kiedy Kisho krzyknął i schował się między budynkami, mógł zauważyć jak strumienie drewna zaczynają się cofać. Raczej nie było to jednak przyjęciem jego propozycji, by zostawił ich w spokoju, a raczej przygotowaniem się do kolejnego ataku. Niemniej na ten moment Ranmaru mógł być spokojniejszy, obecna w środku przytomna kobieta zgarnęła ze sobą nieprzytomne ciało jej znajomego i zaczęła go ciągnąć w stronę wyjścia, więc przynajmniej tam sytuacja robiła się stabilniejsza.
Właściwie jeszcze nie ściągnął bal drewna do siebie, a już zaczął biec w stronę domu, wpadając do środka przez zniszczone drzwi. Będąc już w środku i mając dwie dłonie, złożył trzy pieczęcie.. I nagle było ich dwóch, dla wzroku Kisho nie do odróżnienia - nawet ich zasoby czakry były podobne. Obaj pobiegli tą samą początkowo drogą, najwidoczniej zauważając co Ranmaru chciał zrobić, to znaczy opóźnić go i odwrócić jego uwagę. Wrócił jednak do swojego celu, to znaczy poszukiwania dwójki zbiegów, poszukiwanych w jego prowincji. Koniec końców, Kisho był teraz bardziej jak natrętna mucha latającą dookoła, upierdliwa, ale mało szkodliwa, skoro nawet nie potrafił dobrze wycelować notką?
Zbliżał się szybko do kobiety z nieprzytomnym, która dopiero co zdążyła opuścić budynek, a nie było pewne czy zechce być dla nich miły.. Może dążył do celu po trupach, kto go wie.


Nazwa
Moku Bunshin no Jutsu

Pieczęci
Tygrys → Pies → Wąż

Zasięg
Obszar danej prowincji, w której znajduje się gracz

Koszt
E: 26% | D: 18% | C: 14% | B: 10% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% + to, co przekażemy

Dodatkowe
Statystyki równe oryginałowi (poza wytrzymałością).

Opis Technika tworząca określoną ilość kopii użytkownika, które dosłownie wyrastają z jego ciała. Każda z nich posiada swoje zasoby chakry, które oryginał musi przekazać podczas procesu tworzenia, a także własną wolę i umiejętność mowy. Klon ma do dyspozycji wszystkie techniki klanowe i Tai/Buki (bez wykorzystywania chakry) znane przez pierwowzór i ekwipunek poza wyjątkowymi rzeczami pokroju notek czy bombek. Klon, jako że stworzony z drewna, jest bardzo wytrzymały i może walczyć nawet z bronią przeszywającą go na wylot. Trzeba bardzo się postarać, by unieszkodliwić takiego klona. W przeciwieństwie do innych klonów, ten potrafi komunikować się na odległość z oryginałem przez sieć korzeni roślin poprzez “podłączenie się” do niej obydwu stron. Klon zyskuje tym samym funkcję doskonałego zwiadowcy. Jest to jedna z najlepszych technik duplikujących.

Ranga B Zakłóca w niewielkim stopniu wszystkie zdolności sensoryczne rozwinięte do poziomu B. Inne doujutsu (poza Sharingan: San Tomoe i wyżej) oraz umiejętności sensoryczne mają problem z doszukaniem się zależności między oryginałem, a klonem.

Ranga A Zakłóca słabsze zdolności sensoryczne (rangi B i niższych, w tym Sharingan: San Tomoe) i osłabia w niewielkim stopniu działanie wszystkich doujutsu i zdolności sensorycznych rozwiniętych do rangi A. Wyjątkiem tutaj może być technika sensoryczna Kagura Shingan, a Mangekyou Sharingan rozpoznaje klona bez trudu.

Ranga S Zakłóca doujutsu i zdolności sensoryczne na tym samym poziomie, dla których klon jest nierozpoznawalny względem oryginału. Wyjątkiem jest Eternal Mangekyou Sharingan, który jest w stanie stwierdzić, że ma do czynienia z klonem Senju.
Chise
 

Re: Targowisko

Postprzez Kisho » 26 cze 2019, o 16:46

Zrobił, co tylko mógł. Nawet jeśli zyskał raptem kilka minut, to kto wie, może właśnie ten czas wystarczy, by poszukiwani listem gończym mogli oddalić się od miejsca akcji i ukryć w bezpiecznym miejscu. Masaru i Naoki mogli teraz w spokoju przeczekać najgorętszy okres, nie martwiąc się jak poprzednio jeden o drugiego. Oczywiście nie myślcie sobie, że Kisho w tym momencie odpuścił dalszą pomoc i postanowił ruszyć dalej w swą wędrówkę po świecie. Co to, to nie. Nie mógł zbagatelizować zagrożenia, ot tak.
Zwolnił nieco, widząc, jak macki zaczęły odpuszczać i powoli wycofywać się w stronę źródła. Nie miał najmniejszego zamiaru tracić czujność, więc nim podjął jakiekolwiek dalsze działania, przyjrzał się z daleka przeciwnikowi i jego technice. Wolał być pewny, że żadna z belek nie krąży gdzieś w okolicy, wyczekując odpowiedniego momentu na atak. Dopiero po tym ruszył w przeciwnym kierunku, tak by możliwie skrócić sobie drogę powrotną. Widział doskonale, jak Senju wchodzi do budynku, składa pieczęcie i tworzył klona, który o dziwo dla szkarłatnych ślepi niczym nie różnił się od oryginału. Wyglądało na to, że drewniany ludek nie miał zamiaru ponownie szukać swej zwierzyny i dla zwiększenia efektywności działania stworzył Bunshina. Nim jednak ruszył wprost przez tylne przejście, pokierował kroki w stronę pozostałej części grupy. Nieprzytomny mężczyzna i ciągnąca go kobieta, najwidoczniej także znaleźli się na celowniku. Przynajmniej tak można by sądzić. Jakby nie było, Senju nie miał zamiaru poprzednio rozmawiać z Kisho, ba nawet nie rzucił ani jednego słowa w odzewie, więc istniała opcja, że wcale nie zależy mu na osobach trzecich. Pytanie tylko, czy miał dosłownie gdzieś osoby wplątane w akcje, czy najzwyczajniej dbał o to, by mieć jak najmniejszą ilość świadków.
Kisho wolał nie myśleć ani nie zastanawiać się dłużej nad moralnością i tym do czego jego przeciwnik może być zdolny. Dla chłopaka jasne było, że skoro nie pobiegł od razu za Masaru i Naokim, ma zamiar rozprawić się z pozostałą dwójką.
Spiął się, ile mógł by wrócić do budynku w najkrótszym czasie i licząc, że zdąży przed egzekucją, wyciągnął bombkę dymną i przygotował się do rzutu. Miał nadzieję, że zasłona w postaci ciemnej gęstej chmury, choć na moment odwróci uwagę Senju i jak poprzednio ściągnie go na siebie, dając kobiecie czas na wyniesienie nieprzytomnego. Rzut bombką z racji tego, że ma dać zasłonę potrzebującym, jak i możliwie ograniczyć widoczność przeciwnika, był wymierzony niemal w stopy podchodzącego do dwójki Senju. Kisho miał tylko nadzieję, że zdąży przed Senju. W zasadzie nie zastanawiał się nawet, co zrobi dalej, jeśli faktycznie zwróci na siebie uwagę. Odciągniecie ich, było rzeczą priorytetową, ale jak długo może uciekać i wabić już nie jednego a dwóch przeciwników jednocześnie?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
Gracz nieobecny
 
Posty: 455
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 19:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523

Re: Targowisko

Postprzez Chise » 28 cze 2019, o 18:30

Misja B
41/45


To, że przeciwnicy nagle się rozdwoili spowodowało proporcjonalnie zdublowanie problemów z tego wynikających. Przeciwnik mógł nawet nie wiedzieć w którą stronę udała się poszukiwana dwójka, dlatego gdy tylko zauważył szansę dopadnięcia kogoś, kto wie - skorzystał z niej. Mógł też zwyczajnie chcieć się odegrać na nich za oszukiwanie go, zwodzenie i wykrywanie zbiega, w jego oczach nie byli jedynie niewinnymi świadkami tej sytuacji. Nie znając całej prawdy, po prostu robił to, co do dobrego shinobiego należy, ścigał przestępcę i nie musiał być w tym celu delikatny. Jednak chłopak mógł zauważyć coś niepokojącego. Dwie oddalające się na razie czakry Masau i Naokiego zatrzymały się.. A następnie jedna zawróciła. Znajoma sygnatura Uchihy szybko zbliżała się z powrotem w ich stronę.
Jedna z kopii złożyła pieczęć sekundy przed tym jak pojawił się w zasięgu działania Kisho. Bombka nie była w stanie powstrzymać techniki, która nagle wyrosła i pomknęła w stronę uciekających, zaś druga podobizna ruszyła w stronę z której przyleciała bombka, to znaczy Kisho i także złożył jedną pieczęć. Techniki, choć miały takie same pieczęcie, różniły się stanowczo działaniem. Jedna z nich, zrobiona wcześniej, sprawiła, że struga drewna pomknęła w stronę uciekającej dwójki, zaś późniejsza sprawiła, że pod nogami chłopaka zaczęły pojawiać się korzenie usiłujące złapać go za nogę, by dosłownie uziemić w miejscu. Przy tym cały czas jedna biegła w jego stronę, a druga energicznie zbliżała do pojmanych, po raz pierwszy się odzywając.
- Którędy uciekli. Gadaj! - warknął w ich stronę nieprzyjemnie, zaciskając pięści.
I wtedy nastąpiło niespodziewany zwrot akcji, ponieważ uzyskał odpowiedź, ale nie ze strony, której się spodziewał. No, niespodzianka była to może dla Senju, ponieważ Ranmaru widział wszystko - choć akurat pewnie tego by nie chciał.
- Tutaj, śmierci - warknął Masaru, kończąc składanie pieczęci i wysyłając kulę ognia w stronę jednej z podobizn przeciwnika.
Chise
 

Re: Targowisko

Postprzez Kisho » 2 lip 2019, o 01:46

Zasłona dymna była w tym momencie jak muszka latająca koło głowy - denerwująca, acz nieszkodliwa. Zdawałoby się, że bombka puszczona przez Ranmaru nie wywołała większego zamieszania, przynajmniej nie takiego, na jakie liczył pomysłodawca zagrania. Mimo wszystko w jakiś sposób zdołał skupić na sobie uwagę przeciwników, choć to akurat raczej zawdzięczał samym pojawieniem się w polu widzenia Senju, a nie stricte bombką. No cóż, bywa i tak. Grunt, że jeden z punktów został osiągnięty. Kwestia pozostałej w budynku dwójki pozostała jednak na swoim miejscu. Byli zagrożeni, tak samo zresztą, jak teraz i Kisho.
Momentem decydującym było jednak pojawienie się nieoczekiwanego, przynajmniej przez sporą większość, wsparcia. Trudno powiedzieć co kierowało Masaru i dlaczego zawrócił, skoro to on był tutaj calem i to właśnie jego wraz z Naokim próbowano uratować. To oni byli powodem tego całego cyrku. Możliwe, że po prostu chciał pomóc, najnormalniej odwdzięczyć się za wszystko i tyle.
Szkoda tylko, że nie do końca przewidział skutki swego ataku.

Kisho widząc, na co się zanosi, próbował reagować najszybciej, jak tylko mógł. Złożył pieczęć węża, nawet nie zważając na zagrożenie ze strony zbliżających się pnączy. Chłopak był w stanie wyobrazić sobie, co stanie się za kilka sekund, jeśli pozwoli dotrzeć masie rozżarzonego ciepła do celu. Kula ognia lecąca na Senju była zagrożeniem nie tylko dla niego, ale także i dla znajdujących się obok niewinnych, o których zapewne nie miał pojęcia Naoki. Ranmaru nie miał zamiaru narażać kolejnych osób, nawet jeśli przez to miałby zostać złapany techniką przeciwnika.
Doton: Daichi Ganshō, czyli masywna ściana, jaką wytworzył Kisho między Naokim a zbiorowiskiem osób, miała za zadanie przyjąć na siebie cały impet kuli, a dodatkowo zablokować ewentualne płomienie czy żar chcący dostać się do budynku.
- Chcecie mieć tu więcej niewinnych trupów! - Ranmaru nie mógł wytrzymać. Choć przewidywał, że jego kompan nie do końca orientuje się w sytuacji, to i tak był na niego teraz zły, żeby nie powiedzieć wściekły. Senju wcale nie był lepszy. Stracił już dwójkę kompanów, a i tak dalej brnął po trupach... - Dwójka, którą ścigasz, została we wszystko wrobiona! Mamy na to dowody! - Korzystając z okazji, że odciął jedyne wyjście i chwilowo zatrzymał wszystkich na swoich miejscach, spróbował przemówić bezpośrednio do Senju. Może tym razem go wysłucha i pójdzie po rozum do głowy.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
Gracz nieobecny
 
Posty: 455
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 19:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523

Re: Targowisko

Postprzez Chise » 5 lip 2019, o 00:04

Misja B
43/45


Wiele shinobich na miejscu Kisho w tym momencie ucieszyłoby się ze wsparcia, zwłaszcza tak bojowego. W końcu atak dwa na jednego był znacznie łatwiejszy od walki oko w oko, zwłaszcza gdy przeciwnik nieco przewyższał go umiejętnościami i to, co był w stanie przez cały czas robić to mamić go i odwracać uwagę. Jednak chłopakowi nie zależało na tym, by przeciwnika pokonać - chciał go przekonać do siebie.. A raczej do niewinności ściganej przez niego dwójki. Dlatego wsparcie tym razem nie było miło widziane. Zamiast pozwolić by kula ognia do niego dotarła ani pozwolić, by bronił się sam, Ranmaru rzucił się w obronę, nie patrząc na to, że sam mógł ucierpieć od wrogiej techniki.
W momencie gdy pnącza oplątywały go do pasa, podnosiła się dotonowa ściana zasłaniająca Senju przed atakiem katonowca i kula ognia rozbiła się na niej. Obok ściany z ziemi niemal symultanicznie powstała bariera z drewnianych pali, mająca służyć za osłonę - odporność drewna na ogień była jednak bardzo wątpliwa, nie wiadomo wiec jakby się zachowała obok niego. Mimo tego, przeciwnik wydawał się być.. Zły. Może w rzeczywistości był po prostu zdezorientowany jego zachowaniem i wytrącony z równowagi? Kisho był związany niczym szybka przed uwędzeniem i nie mógł się ruszać, a wkurzony wróg ruszył w jego stronę. Nie zapowiadało się to za dobrze.
- O co ci kurwa człowieku tak właściwie chodzi? To jakiś twój krewny czy rodzina? Po co go bronisz? - warknął w jego stronę - Na własne oczy widziałem trupy, które za sobie zostawili - kontynuował, łapiąc Ranmaru agresywnie za ramiona i potrząsając nim - Chronisz morderców! Jesteś taki głupi czy jesteś z nimi w zmowie? - jego oczy były szeroko otwarte, gniewne.. Ale widać w nich było widać coś więcej. To była chęć, by wierzyć w swoją wersję wydarzeń i ból.
Chise
 

Re: Targowisko

Postprzez Kisho » 8 lip 2019, o 15:09

- Bo jest niewinny! - odpowiedział bezzastanowienia i z pewnością w głosie, mimo naprawdę kiepskiej sytuacji. - Zostali we wszystko wrobieni i jedynie się bronili - powtórzył raz jeszcze, chcąc jasno określić swój własny punkt widzenia. Wiedział, że mieli krew na rękach, że faktycznie kogoś zabili, ale nie zrobili tego z własnych chęci, a z czystej samoobrony. Kisho zresztą nie był w tej kwestii wiele lepszy. W pamięci nadal miał dwa trupy pochowane pod gruzami budynku.
- A ty kim jesteś? - spytał nagle i dość tajemniczo. Coś wpadło mu do głowy, kiedy Senju nim trząsł. - Marionetką, która wierzy we wszystko, co się jej powie i wykona każdy rozkaz z góry? - Spojrzał wprost w oczy przeciwnika, licząc, że tymi słowami choć trochę do niego dotrze. - Czy może chodzi ci jedynie o zaognienie konfliktu Uchuha-Senju?
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
Gracz nieobecny
 
Posty: 455
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 19:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523

Re: Targowisko

Postprzez Chise » 10 lip 2019, o 22:47

Misja B
45/45


Senju był zły, ale wydawał się sam z siebie rozsądnym człowiekiem. Jego klan nie był znany z krwiożerczości czy wybuchowego charakteru, a wręcz przeciwnie, raczej z pokojowego nastawienia do świata, umiłowania przyrody i tym podobnych pozytywnych akcentów. Fakt, że Kisho był tak przekonany o swoich racjach oraz mówił o nich z tak bezwzględną szczerością sprawiły, że on sam się zawahał. On miał po swojej stronie tylko czyjeś słowa i widziane ciała, Ranmaru wspominał o dowodach jakie mieli. Zacisnął usta na kolejne stwierdzenia z jego strony. Nie chciał być marionetką, chociaż został wysłany z konkretnym zadaniem złapania zbiega i zabicia osoby poszukiwanej litem gończym, co robił od dłuższego czasu. Ha, zapewne chciał już to mieć z głowy i wrócić po prostu do domu, co mogło być też przyczyną jego zachowania.
Przestał trząsać młodzieńcem i założył ręce na piersi zastanawiając się, po czym westchnął.
- Dobra. Chcę zobaczyć te dowody. Ale.. - uniósł dłoń do góry i z obu stron młodzieńca pojawiły się belki, które utworzyły dookoła jego głowy najeżone półkole - ...jeśli mnie oszukujesz, zginiesz jako pierwszy. A oni po tobie - postawienie sprawy na ostrzu noża, zwłaszcza dla Kisho, który.. Tak czy siak w tej chwili nie miał za wielkiego wyboru, ale wszystko szło w stronę, którą chciał, prawda? Od początku przecież chciał przekonać Masaru, że oczyszczenie się w oczach Senju będzie koniecznie i no to okazało się, że jest i to szybciej niż każdy z nich sądził. Mógł więc czuć odrobiny satysfakcji.. Gdyby od powodzenia tego planu nie zależało całkiem dosłownie jego życie i dalsze losy dwójki przyjaciół.
Chise
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Osada Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość