Główna droga

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Re: Główna droga

Postprzez Yumi » 11 lis 2018, o 19:24

Yumi spoglądała na mijających ją przechodniów, którzy jak zwykle gdzieś się spieszyli. Większość z nich miała spuszczone głowy, dlatego też nie widziała w pełni ich twarzy, aczkolwiek różnorodność ludności tutaj można było dostrzec i bez tego. Nic dziwnego, w końcu było to największe kupieckie miasto. Różne kolory skóry, bogate jak i biedne ubiory, a nawet można było wyróżnić marynarzy strudzonych życiem, o biedakach i żebrakach nie wspominając. Każdy miał coś do załatwienia i prędko do tego zmierzał. Nastolatka spostrzegła również parę razy patrolujących wioskę strażników, którzy również specjalnie nie wyróżniali się spośród tłumu.
Dziewczyna zaczęła się zastanawiać co tak naprawdę Ci ludzie mogą mieć w głowach, o czym myślą i jaki jest ich cel tutejszego pobytu. Jednocześnie przypomniała sobie o świecących w jej portfelu pustkach i jakimś sposobie na zarobek, kiedy jej zamyślenie przerwało dotknięcie, które poczuła na swoim lewym ramieniu. Takie nagłe wyrwanie zaskutkowało lekkim przestraszeniem blondynki, która wzdrygła i szybko się obróciła strącając jednocześnie dłoń obcego. Jej oczom ukazał się czarny płaszcz i dopiero jak zwróciła głowę ku górze, mogła spostrzec twarz mężczyzny, który nosił na głowie kapelusz o szerokim rondzie. Tak samo jak i Yumi, wyróżniał się on dość z tłumu swoim wyglądem, który nie był zbyt przyjemny i nie wyglądał na zbyt przyjaznego. Pani Dohito zmierzyła go wzrokiem, a jego wystające zza płaszcza wakizashi dodatkowo wtrąciły ją w wątpliwości co do tej osoby. Mimo dobrej sylwetki, jego głos również wydawał się wyjątkowo chłodny i piętnastolatka nie wiedziała, czy na pewno chce z nim rozmawiać. Zrobiła krok w tył i założyła ręce, spoglądając jednocześnie w twarz mężczyzny.
- Hmhm, to zależy o czym. - odpowiedziała dziarsko, zastanawiając się co może od niej chcieć.
Avatar użytkownika

Yumi
 
Posty: 18
Dołączył(a): 4 lis 2018, o 23:22
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niska blondynka o długich włosach, piękne czerwone oczy, ubrana w białą koszulę z wyeksponowanym biustem oraz krótką fioletową spódniczkę lub fioletowe kimono, a na to wszystko nałożony czarny płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=103220&sid=dc1e67cc6e2171c481d18286179377b0#p103220
GG: 0
Multikonta:

Re: Główna droga

Postprzez Ayatsuri Juranu » 11 lis 2018, o 21:29

"ABC Biznesu"
Misja rangi D dla Yumi
3/15?


Dziewczyna zobaczywszy mężczyznę mogła się poczuć nawet osaczona tym wszystkim, szczególnie iż jego zagadanie było dość niepokojące. Jeśli to sposób na podryw, to na pewno słaby. Udało jej się jednak szybko oprzytomnieć, strącić rękę obcego i nawet dziarsko mu odpowiedzieć. Czy nie była zbyt pewna siebie, biorąc pod uwagę jak bardzo mroczny i jakiś taki nieprzyjemny wydawał się drugi osobnik? Otóż niezupełnie, gdyż przecież zaczął uprzejmie. Nie jego wina, że jest jaki jest i ludzie pewnie na co dzień go odtrącają.


- Zejdźmy na bok. Wytłumaczę. - podniósł już rękę, żeby znowu pociągnąć Yumi za ramię, ale wstrzymał się, pamiętając poprzednią reakcję. Jego głos dalej był nieprzyjemny, chociaż ciągle nie powiedział nic, co byłoby jakieś niepokojące. Roztrącił więc tłum łokciem, nie czekając na jakieś przerwy i przedostał się pod budynki. To był bardzo ruchliwy dzień i choć nie była to rzeka ludzi, to przypominało to żabę przechodzącą rzekę po kawałkach drewna. Większym problemem niż sami ludzie były jednak ich ładunki. To miał jakieś kije, to jakieś wiadra, to drabinę. Człowieka przesunąć nie ma problemu, ale tego typu balast się odchyli i wróci do zagradzania drogi. Jednakże przejście tuż za mrocznym człowiekiem było możliwe, bo nie spieszył się. Było trochę tak, jakby wszyscy sami schodzili mu z drogi, lękając się starcia z anomalią w tym społeczeństwie. Gdy już wydarł się z ciągu przechodniów, oparł się o najbliższy budynek i czekał, aż Yumi uda się do niego dostrzec. Był doskonale widoczny, więc raczej nie szykował jakiś ciemnych sprawa, a kusiła ciekawość tego, co ma do powiedzenia.

- Sprawa jest taka. Jestem z pewnego... Stowarzyszenia... Organizacji? - nie wiedział jak to nazwać nawet. Zapowiadało się dziwnie i równie tajemniczo, co sam wygląd człowieka, ale może coś się jeszcze wyjaśni - Zajmujemy się utrzymaniem "pewnych standardów" w osadzie... - dziwnie zaakcentował kluczowe słowa - Staramy się działać w miejscach, w których powinni działać strażnicy, ale wiesz, korupcja i znajomości. Nigdzie się nie ruszą, a wokół dzieje się źle. - czyli, że niby ten czarny charakter miał być dobry? To jak muszą wyglądać ci źli... - Potrzebuję pomocy kogoś, kto nie rzuca się w oczy tak jak ja, a widać po tobie, że nie masz żadnych planów na dziś. - ten tekst był prawie jak ze słabego podrywu. Ponownie ta myśl... Mówił dziwnie, czego nie trudno się domyślić, bo mówił dziwnie wcześniej, ale tym razem było coś jeszcze specyficznego. Jakby tajemnica, którą właśnie zdradzał była wbrew niemu. Chyba na prawdę potrzebuje pomocy, choć niezbyt tego widać po nim samym, a jest to co najwyżej daleko idący wniosek.
Ayatsuri Juranu
 

Re: Główna droga

Postprzez Yumi » 11 lis 2018, o 21:59

Na bok? W pierwszej chwili dziewczyna miała zamiar po prostu olać tą dziwną postać i pójść w całkiem innym kierunku, gdyż takie zaciąganie w ciemne uliczki przez tak nieprzyjemnie wyglądających mogło źle się skończyć, zwłaszcza dla takiej piękności jaką jest Yumi. Zauważyła rękę, którą mężczyzna już chciał skierować w jej stronę i już miała znów zrobić krok w tył, by nie dać się dotknąć, jednak ten na szczęście się opamiętał i sam ruszył przez przechodniów, a następnie oczekiwał oparty o jeden z budynków. Dziewczyna dała sobie chwilę na przemyślenie sprawy - tłum ludzi, którzy co chwila coś taszczyli faktycznie mógł dość utrudniać im rozmowę, a dziwny jegomość stał na widoku, więc w zasadzie mogła tyle zaryzykować - zawsze w końcu może sięgnąć do kabury po kunai czy po swoją glinę.
Wykorzystując swoje małe rozmiary wykorzystała lukę w "nurcie" kupców i innych wędrowców, przez którą udało jej się przecisnąć. Niestety nie mogła liczyć na ich uprzejmość, zresztą mało kto by zwrócił na nią uwagę, więc tak jej było po prostu łatwiej. Stanęła przed mężczyzną i zaczęła mu się przysłuchiwać.
Nie podobała jej się kolejna dawka tajemniczości, którą uraczył ją nieznajomy. Ciężko było cokolwiek powiedzieć o tym co miała by zrobić, ani kim jest on sam, czy też ta jego organizacja. Najbardziej jednak facet ugodził ją swoim ostatnim zdaniem, które momentalnie wywołało zmarszczenie brwi u nastolatki.
- Że niby ja się mało wyróżniam? Pff, wypraszam sobie. - i zarzuciła włosy za siebie, które opadały jej na piersi, w geście typowego focha.
- Poza tym, chyba nie usłyszałam Twojego imienia. Co to za organizacja? I zresztą, co ja będę z tego miała? - zapytała pana w kapeluszu, a sama założyła ręce w oczekiwaniu na odpowiedź.
Avatar użytkownika

Yumi
 
Posty: 18
Dołączył(a): 4 lis 2018, o 23:22
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niska blondynka o długich włosach, piękne czerwone oczy, ubrana w białą koszulę z wyeksponowanym biustem oraz krótką fioletową spódniczkę lub fioletowe kimono, a na to wszystko nałożony czarny płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=103220&sid=dc1e67cc6e2171c481d18286179377b0#p103220
GG: 0
Multikonta:

Re: Główna droga

Postprzez Ayatsuri Juranu » 12 lis 2018, o 00:22

"ABC Biznesu"
Misja rangi D dla Yumi
5/15?


Ludzie aż z zaciekawieniem spoglądali jak dziwny, mroczny mężczyzna prowadzi z tłumu na ubocze urodziwą dziewczyną, myśląc sobie pewnie nie wiadomo co. Ale po spojrzeniu odwracali wzrok i wracali do swoich spraw. To, jak dziewczyna zarabia na życie to nie ich sprawa w końcu. Żadna praca nie hańbi, a wykorzystać można do niej wszystko. Tak też widziani byli przez obcych, ale nie przez dziewczynę i nie przez mężczyznę. Czemuż to? Ponieważ jego oferta zatrudnienia dla niej była trochę inna niż tylko wykorzystanie jej niezwyczajnie atrakcyjnego ciała.

- Przepraszam najmocniej. Jestem Gin. A moja organizacja, czy też stowarzyszenie... Jesteśmy grupką ludzi walczącą z przestępczością, jakiej się u nas ostatnio namnożyło. - powiedział, a w jego chłodnym głosie dało się wyczuć drobne zalążki dumy. Czyli jednak był w stanie okazywać ludzkie uczucia - I nie mówię, że szukam kogoś niewyróżniającego się, a mniej wyróżniającego ode mnie. Spójrz na mnie tylko. Czy jestem w stanie ukryć się w tłumie? - zaśmiał się. ON SIĘ ZAŚMIAŁ! Czyli tylko wszystko miał złowieszcze oprócz samej osobowości, która choć formalna, to jednak bardzo ludzka - Niektórzy mnie już niestety kojarzą... A potrzebuję wyśledzić parę osobników. Handlują czymś, co mocno truje ludzi. Jakiś narkotyk... - powiedział. No, chyba chciał prosić o przysługę z wyśledzeniem tej grupy osobników, ale był chyba zbyt spięty, żeby wprost poprosić.
Ayatsuri Juranu
 

Re: Główna droga

Postprzez Yumi » 12 lis 2018, o 01:27

Yumi całkowicie skupiona była na tajemniczym jegomościu, który to przedstawił się jako Gin, nie zwracając już wcale uwagi na przechodzących ludzi, których to ślepia nie raz zwracały się w ich kierunku. No ale cóż się dziwić, kto by się oparł takim widokom jakie oferowała blondynka?
- Pan walczy z przestępczością? Ciężko mi w to uwierzyć, bez obrazy oczywiście... - odpowiedziała z lekkim zdziwieniem w głosie, wracając już do nieco bardziej formalnego tonu. W końcu ubrany na czarno facet o zimnym wyrazie twarzy i praktycznie zerowych emocjach nie wyglądał na czyniącego dobro.
- A jaa to może tak? Bo co, bo jestem niska? Grabisz sobie... - i znów formalność poszła w las, kiedy mężczyzna próbował się wytłumaczyć, a dziewczyna znów zrobiła fochniętą minę. Czy jednak robiła to na poważnie? Raczej nie, no ale skąd on mógł wiedzieć, skoro jej nie znał?
- I co, ja mam odwalić za Ciebie brudną robotę? - zapytała z nadal założonymi rękami.
- A nadal nie wiem co z tego będę mieć... - uniosła brwi. To było pytanie, na które najbardziej oczekiwała odpowiedzi - w końcu potrzebowała pieniędzy, ale czy warto było brudzić sobie rączki dla marnych paru Ryo?
Jedynie ten śmiech nieznajomego ukazał w nim odrobinę milszego człowieka niż jakim do tej pory się wydawał, ale oczywiście nie na tyle, by można było mu całkowicie zaufać.
Avatar użytkownika

Yumi
 
Posty: 18
Dołączył(a): 4 lis 2018, o 23:22
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niska blondynka o długich włosach, piękne czerwone oczy, ubrana w białą koszulę z wyeksponowanym biustem oraz krótką fioletową spódniczkę lub fioletowe kimono, a na to wszystko nałożony czarny płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=103220&sid=dc1e67cc6e2171c481d18286179377b0#p103220
GG: 0
Multikonta:

Re: Główna droga

Postprzez Ayatsuri Juranu » 12 lis 2018, o 13:31

"ABC Biznesu"
Misja rangi D dla Yumi
7/15?


Mężczyzna chyba był przyzwyczajony do uległości podporządkowania jego woli, gdyż kto by się odważył pyskować komuś takiemu, kto wygląda, jakby był seryjnym mordercą, nie mówiąc już o jego chłodnym głosie. Nie żeby w głębi duszy nie był ciepłym i uprzejmym jegomościem, który średnio radził sobie w rozmowach... Ale to nie zmienia faktu, że Yumi postawiła go w metaforycznej sytuacji pod ścianą. Bo w dosłownej sytuacji pod ścianą postawił sam siebie, opierając się o budynek podczas czekania aż dziewczyna do niego dołączy. Zaczął się lekko denerwować, co się objawiło tym, że zdjął kapelusz i przesuwając za rondo obracał go, zasłaniając nim sporą część nóg.

- Nie sam oczywiście... Przepraszam za to, pani się wyróżnia na swój sposób. Chodzi o to, że... Że mnie już część ludzi kojarzy, a może mnie dostrzec z daleka. - kłopotał się, będąc zaatakowany słownie przez dziewczyna. Fochy i dziarskość wypowiadanych słów go trochę mieszała, ale jednak nie zrezygnował - I brudną robotę wykonam ja, ale muszę wiedzieć gdzie. Jak wskażesz mi coś, cokolwiek. Jak to sprowadzają, gdzie to dzielą, czy kto za tym stoi, wtedy wynagrodzimy cię odpowiednio z naszych funduszy. Nie chodzi o twoją ingerencję, ja to już załatwię, ale ktoś musi się tego dowiedzieć... A ja nie wszędzie mam wstęp. - zaczynał wyglądać na bezradnego. Niestety dodawało to tylko do straszności jego wyglądu - bezradne zwierzę w klatce zazwyczaj atakuje. Tak i on był teraz w klatce i pewnie będzie starał się używać różnych chwytów na przekonanie dziewczyny.

- A ty jak masz na imię? - zaczął już odwet od prostego pytania o imię, którym ona zadała mu ranę w jego grzeczności...
Ayatsuri Juranu
 

Re: Główna droga

Postprzez Yumi » 17 lis 2018, o 15:44

- Dobra dobra, już się tak nie tłumacz. - zaśmiała się lekko i wywaliła lekko język, przymykając jedno oko. Może i nie powinna tak żartować z kogoś, kto nie wyglądał zbyt przyjaźnie, aczkolwiek byli w dość widocznym miejscu, więc atakowanie jej w tym momencie nie było by zbyt mądre z jego strony.
- W porządku. Tylko musi mi Pan powiedzieć czego mam szukać. Jak nazywa się ten narkotyk? Jak działa? Jest niebezpieczny dla zdrowia? Czy wiadomo coś, gdzie dillerzy mogą sprzedawać ten towar? I czy oni są niebezpieczni? Skoro nie wszędzie ma Pan wstęp, to gdzie powinnam zacząć szukać? - znów zasypała go falą pytań, jednak bardzo ważnych ze względów bezpieczeństwa. Wolała najpierw zebrać informację, niż iść działać w ciemno, tak będzie chociaż wiedziała co ją może czekać. Wróciła też już do formalnych określeń, bo żarty się skończyły i trzeba było zacząć zarabiać.
- Yumi, miło mi. - uśmiechnęła się i lekko ukłoniła.
Avatar użytkownika

Yumi
 
Posty: 18
Dołączył(a): 4 lis 2018, o 23:22
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niska blondynka o długich włosach, piękne czerwone oczy, ubrana w białą koszulę z wyeksponowanym biustem oraz krótką fioletową spódniczkę lub fioletowe kimono, a na to wszystko nałożony czarny płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=103220&sid=dc1e67cc6e2171c481d18286179377b0#p103220
GG: 0
Multikonta:

Re: Główna droga

Postprzez Ayatsuri Juranu » 18 lis 2018, o 14:11

"ABC Biznesu"
Misja rangi D dla Yumi
9/15?


- Ciężko powiedzieć, jak nazywa się ten narkotyk. Słyszałem o nim jako o "mrocznicy", ze względu na wywoływane zamroczenie. - zastanowił się, gdzie najlepiej by było dziewczynie zacząć. Jedną rzeczą był dla niego brak wstępu, a drugą brak dostępu do dilerów, którzy uważali na niego, żeby nie wpaść w kłopoty - Wydaje mi się, że najwięcej rozprowadzane jest w lokalach takich jak domy uciech czy gospody. Tam ludzie wprost szukają rozrywki, więc dyskretnie przyjmą coś odurzającego. Ewentualnie pozostaje jeszcze kwestia portu, gdzie dość sporo ludzi ostatnio zginęło przez wpadnięcie do wody, będąc wyraźnie zamroczonym. To też może być mocny ślad.

Zastanowił się chwilę, bo nie wiedział też za bardzo jakiej pomocy od niej oczekuje. Znalezienie dilera to jedno, ale to nic nie zmieni - trzeba znaleźć punkt dystrybucji, a to jest dużo cięższe zadanie iż zakup narkotyku. Wymaga śledzenia i to na tyle dyskretnego, że nie można się zdradzić z wiedzą o narkotyku wcześniej, więc nie można tak po prostu kupić i pójść za nim. Będzie to zbytnio podejrzane. Gin więc nabrał powietrza, żeby wyjaśnić resztę spraw.
- Chciałbym, żebyś wyśledziła, skąd biorą towar, więc nie powinnaś raczej wyjawić nim zainteresowania. Chodź, obserwuj, nie pakuj się w kłopoty. Śledź ich, a potem daj mi znać, gdzie będzie można złapać ich więcej. Pojedynczy diler nie ma znaczenia, bo na jego miejsce znajdą następnego... Nie powinni być niebezpieczni, jeśli nie zrobisz nic głupiego. Oni chcą tylko zarobić, a nie zdominować cały obszar. Mam nadzieję...
Ayatsuri Juranu
 

Re: Główna droga

Postprzez Ame » 12 kwi 2019, o 21:57

Ame wyszedł z knajpy po spotkaniu z Naokim. Może miał dosyć towarzystwa ludzi, a może jeszcze nie do końca odpoczął po walce z Riką. W sumie to dziewczynka też z nimi była, ale zmyła się szybciej niż wiara w ludzkość u gimnazjalisty-nihilisty. Po tym krótkim epizodzie wrócił do punktu wyjścia, nawet za bardzo nie wiedział po co przypłynął do Ryuzaku. Nie miał pojęcia gdzie jest gorsza połówka duetu, wyglądało na to, że zostało mu się po prostu szwendać bez celu licząc, że znowu wpadnie na kogoś lub coś wartego uwagi. W rękach co prawda została mu chaotycznie nakreślona mapa do domu małej księżniczki, ale miał wrażenie, że nie będzie tam przez jakiś czas pożądanym gościem. Gdy wyszedł z uwędzonego dzika czy jak to się tam nazywało, idąc długimi ulicami w końcu udało mu się trafić na coś co można nazwać główną drogą. Nie to, że to jakoś drastycznie zmieniało jego sytuacje. W zasadzie to nic mu to nie dało, teraz po prostu ciężej będzie mu się zgubić w nieznanym mieście. Tylko tyle i aż tyle. Postanowił, że od tego momentu zacznie kontynuować swoją podróż w celu odnalezienia jakiejkolwiek przygody, skoro na wojnę nie udało mu się zdążyć.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 499
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Główna droga

Postprzez Asaka » 13 kwi 2019, o 11:26

Misja C
Ame
1/30


Obrazek


Ach, na wojnę zawsze znajdzie się czas. Jeśli nie na jedną, to na drugą. Świat nie był spokojnym miejscem, w którym konflikty nie istniały – zresztą wystarczyło spojrzeć na miejsce, w którym Ame właśnie się znajdował. Ryuzaku no Taki. Piękna, ciepła, bogata, mocno zalesiona prowincja, stojąca po środku pewnego konfliktu. Sogen na północy i Midori na zachodzie. A może to tylko konflikt na papierze? Tak czy siak – na pewno nie trzeba by było daleko szukać, by się na jakąś bitkę natknąć. A z bitki łatwa droga do większego konfliktu – może na skalę wojny.
Był środek jesieni. Wszędzie indziej było już w większości chłodno, by nie powiedzieć: zimno, ale nie tutaj. Słońce nie prażyło co prawda jakoś przeraźliwie mocno, by zaraz spalić się na skwarkę, ale było przyjemnie ciepło. Lekki wiatr, zalatujący od strony morza, niósł w sobie delikatne ukojenie i orzeźwienie, ale po jego podmuchach nie stawała gęsia skórka na rękach, zwiastująca, że jednak wypadałoby ubrać jakiś płaszcz. Zresztą zdecydowana większość mijanych ludzi – najpierw podczas błądzenia po bocznych uliczkach, a teraz tutaj, na tej szerokiej na tyle, że mogły się obok zmieścić ze dwa wozy i jeszcze byłoby miejsce – żadnego ciepłego odzienia nie miała.
Taak, ta droga zdecydowanie mogła zostać nazwana główną. Raz przez jej szerokość, a dwa – była dość porządna. Ciągnęła się od portu aż do zachodniej bramy miasta, nie była też uklepaną ziemią, która zamieniała się w rozjeżdżające się i cmokające przy byle kroku błoto, gdy tylko spadł deszcz – wyścielona została kocimi łbami, to i iść było łatwo i przyjemnie. Po obu jej stronach mieściły się wejścia do różnych budynków, których fasady nieraz zupełnie do siebie nie pasowały. A, no i ludzi też było mnóstwo. Szli tam i z powrotem, niektórzy nieśli jakieś ciężkie pakunki, niektórzy koszyki, niektórzy rozmawiali – zdecydowanie był tutaj gwar, choć nie ścisk (bo ten to był, ale na targowisku, które Ame już zdążył ominąć).
- Hej, ty! – niski, grubiutki, ale dość dobrze ubrany facet o krótkich ciemnych włosach i równie ciemnych oczach stał oparty o wbity w podłoże dość masywny drewniany drogowskaz kierujący ludność do różnych części miasta. Pewnie tę przyjezdną ludność właśnie, bo ten, kto mieszkał tutaj dłużej, wiedział dokładnie, gdzie co jest. Mężczyzna miał u lewego boku doczepioną do pasa spodni pochwę z mieczem. Ogólnie ubrany był tak, że w innym mieście spokojnie wtopiłby się w tłum z tymi swoimi szarawo-brązowymi ciuchami, ale tutaj, gdzie każdy ubierał się… różnie, często cudacznie i każdy był jak z innej parafii, było go widać dość dobrze. A jednocześnie i tak się ignorowało, czyż nie? - Wyglądasz na silnego. Nie chcesz zarobić trochę ryo? – że wyglądał na silnego… Cóż, Ame nie był małym chłopcem, wszak był dobrze zbudowany. No i wielki miecz na plecach też robił odpowiednie wrażenie.

Spoiler: pokaż
Mężczyzna
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 927
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Główna droga

Postprzez Ame » 13 kwi 2019, o 12:36

Patrząc na Ryuzaku, chłopak nie wierzył, że tutaj wojna kiedykolwiek będzie w stanie zawitać. Wszyscy sąsiedzi wydawali się być zadowoleni z sąsiedztwa kupieckiego kraju, z którym kontakty wszystkim wychodziły na dobre. Żaden z nich nie będzie chciał uczynić z niego areny walk między klanami, gdyż istnienie tego miejsca w stanie nienaruszonym może być krytyczne w odbudowie własnej potęgi po zmaganiach wojennych. Ame nie wątpił, że w niejednej jeszcze zdąży wziąć udział, ale jak zwykle przewrotny los sprawił, że nie zdążył sprawdzić swoich umiejętności na prawdziwym polu chwały. Póki co zostały mu pojedynki z nieletnimi Wiewiórami, które mieszkały w domku małej księżniczki czy jakoś tak. Trzeba przyznać, że takie czyny mu chwały nie dodają, prawda?
Póki co przechadzał się po tak zwanej głównej drodze. Starał się jej trzymać, gdyż nie będzie się w stanie zgubić jeszcze bardziej. Była też na tyle szeroka, że był w stanie ominąć innych przechodniów bez kontaktu fizycznego, co znacznie ułatwiało mu nie tracenie sakiewki na rzecz jakiegoś kanałowego szczura. W zasadzie to jego sytuacja wyglądała dosyć optymistycznie, gdyby nie fakt, że błąka się tu bez celu. Zazdrościł ludziom, którzy przechadzali się ze swoimi tobołkami, towarami i innymi rzeczami, bo oni robili to z jakiegoś powodu. Czyżby nadmiar wolnego czasu zaczynał stawać się problemem? Oni prawdopodobnie zazdroszczą mu tego, że nie musi tego robić, ale wiadomo, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ame przede wszystkim zazdrościłby sobie wypasionego zanbato, które na pewno budziło większy respekt niż pełna paczka laysów cebulowych na długiej przerwie. Cieszył się, że jest jak zwykle opatulony w dosyć cieple ubrania, które na wyspach były niezbędne ze względu na dużo gorszy klimat. Co prawda jak na jesienny czas było ciepło, ale przyzwyczajony do wahań klimatu cały czas spodziewał się, że tak jak i w Kantai, pogoda może zmienić się w chwilę i wtedy wszyscy będą zazdrościć mu nie tylko miecza, ale też i normalnej temperatury ciała. Na pewno!
W każdym razie nic nie zwiastowało tego, że jego obecność może się komukolwiek tutaj przydać. Do czasu aż nie usłyszał jakiegoś "Hej, ty!", które mogło być skierowane do dosłownie każdego. Wiedziony jednak ciekawością i tym dziwnym instynktem, który sprawia, że wiesz kiedy ktoś intensywnie gapi Ci się na plecy, odwrócił się żeby dostrzec normalnie, jak na standardy Rekina ubranego, niskiego i grubego jegomościa. Przy pasie miał jakiś miecz, któremu niebieskowłosy nie zdążył się przyjrzeć, bowiem jegomość od razu przeszedł do konkretów.
- Hę? - jedyne co udało się wypowiedzieć zaskoczonemu Ame, jednak słowo "zarobić" już zdążyło zdobyć jego uwagę.
- Powiedzmy, że tak. - rzucił ostrożnie, gdy już się otrząsnął i wrócił z krainy wyobraźni na ziemie.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 499
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Główna droga

Postprzez Asaka » 13 kwi 2019, o 18:39

Misja C
Ame
3/30


Obrazek


Zgubić można się było wszędzie – na pozornie prostej drodze także, potrzeba było do tego jednak specjalnej (anty)zdolności i kompletnego braku wyczucia kierunków. Ame najwyraźniej (i całe szczęście) nie należał do tego typu ludzi, bo jego szeroka całkiem długa droga, ale wcale nieszczególnie prosta droga prowadziła niemalże jak po sznurku. Czy do celu? Chyba nie, bo chłopak ewidentnie żadnego konkretnego celu w głowie nie miał, może jedynie by… no nie wiem, by go znaleźć? Ten cel. Obserwacja mijanych ludzi go jednak nie przynosiła; oni byli zajęci sobą, prowadzeniem bardzo statycznego życia, w którym każdy dzień wyglądał tak samo: wstać skoro świt, iść na pole czy gdziekolwiek znajdowała się ich praca, pozwalająca przeżyć o pełnym brzuchu i dachu nad głową, odpocząć, po drodze coś zjeść, być może z kimś porozmawiać, załatwić swoje sprawunki i pójść spać. Najlepiej, gdy tylko zapadnie zmrok… A kolejnego dnia ponownie wstać wraz z kurami. I tak ciągle. W Ryuzaku jednak więcej było rzemieślników niż rolników, ale i oni mieli swój ustalony tryb życia. Ach, no i handlarze, kupcy… Tych też było na pęczki. I każdy miał swój cel. A jaki był Twój, Ame?
Och, oni też zazdrościli. Widzieli rosłego młodzika, widzieli jego ogromny miecz… Od razu wiadome było, że to nie byle zwykły człowiek – to było jak wizytówka. Może jakiś wojak? Samuraj? A może jakiś shinobi? Mogli robić wielkie oczy, bo przecież ci ludzie dysponowali takimi… magicznymi wręcz umiejętnościami. Och, on na pewno wiedział co robi. Pewnie właśnie niespiesznie wybierał się na jakiś trening, prawda? Nieprawda. Szukał celu, szukał powodu, by zabić nudę.
Powód znalazł go sam.
- Więc powiedzmy, że mam robotę dla kogoś takiego jak ty – grubasek odkleił się w końcu od drogowskazu, a skoro zdobył uwagę Amego, to wszystko było na dobrej drodze. Potem zrobił ze dwa kroki w kierunku zaczepionego młodzieńca, ale nie na tyle, by zacząć w jakiś sposób naruszać jego strefę osobistą. Hej, przebywali właśnie w Ryuzaku, jeśli nie mowa pieniędzy była tutaj językiem powszechnym… To jak inaczej się dogadać? Zwłaszcza, że po zniszczeniu Kami no Hikage to w Ryuzaku znajdowała się mennica. - Nic skomplikowanego dla takiego siłacza, o ile ten mieczyk, który masz na plecach nie jest zabaweczką – słodził, bo po języku pieniądza, kolejne w kolejności były pochwały. Ale mężczyzna nie miał nic złego na myśli. Szukał kogoś do roboty, a ewidentnie Ame wpadł mu w oko. - Potrzebuję ochroniarza. Co powiesz?

Spoiler: pokaż
Mężczyzna
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 927
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Główna droga

Postprzez Ame » 13 kwi 2019, o 20:39

W życiu każdego człowieka prędzej czy później przychodzi ten magiczny czas, gdy nie może znaleźć swojego miejsca w świecie, a co za tym idzie również jakiegoś celu. A może znajduję się cel a za nim przychodzi miejsce w świecie? Na pewno nie było to za bardzo istotnie stojąc na głównej drodze pewnego jesiennego dnia i rozmawiając z jakimś niskim facetem z mieczem, chociaż fakt toczenia tej rozmowy był pośrednio powiązany z owym brakiem celu. Czy Ame był jedynym, który w tym tłumie zdobył atencję nieznajomego, czy był ostatnim wyborem, bo nikt inny nie chciał się podjąć tego, czego ten oczekuje? Znając życie to jak zwykle była jedna z opcji pośrednich, ale to również nie miało wielkiego znaczenia. W końcu większość przechodzących ludzi nie dałaby rady unieść jego wypasionego miecza, więc musiał budzić zainteresowanie i kto wie, może nawet odrobinę szacunku? Na szczęście niebieskowłosy tak na prawdę nigdzie się nie wybierał, a jeżeli praca sama go znalazła i mógłby dorzucić trochę monet do owej sakiewki, której nie chciał stracić na rzecz jakiegoś przybłędy, to w sumie dlaczego nie? Nie wiedział czego obcy może od niego wymagać, ale sam nie wyglądał specjalnie przerażająco i nie spodziewał się, że w razie czego może mieć jakieś problemy z wyegzekwowaniem swojej należności. Ciekawe czy krasnal też jest shinobi? W końcu miecz po coś miał, co prawda nie taki fajny jak Rekin, ale zawsze coś. No ale nie można oceniać ludzi po mieczach tylko po wzroście, a tym też nie grzeszył.
Jego potencjalny zleceniodawca nie zaskoczył go. Powiadomił go, że być może ma dla niego prace i przestał przylegać do znaku drogowego. Hozuki podniósł tylko brew i był to jedyny sygnał, mówiący że ten komunikat w ogóle do niego dotarł. Tak zachowałby się każdy szanujący się profesjonalista. Zimna kalkulacja, stalowy charakter. W tym czasie niziołek powoli się do niego zbliżał, ale z jakiegoś powodu nie palił się żeby wejść w zasięg ostrza. Ze spokojem godnym tybetańskiego mnicha chłopak wysłuchał pochwał na swój temat. To zabawne, że nikt nie zakłada, że nosi zanbato wyłącznie dla szpanu.
- Dlaczego tak godna osoba potrzebuje ochroniarza? - postanowił odpowiedzieć w podobnym tonie.
- Któż mógłby naprzykrzać się tak zacnej personie? - kontynuował. Miał nadzieje, że słodziakowanie działa w dwie strony i dowie się czegoś przydatnego, między innymi czegoś co pozwoli mu ewentualnie na nie wdepnięcie w gówno.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 499
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Główna droga

Postprzez Asaka » 14 kwi 2019, o 10:09

Misja C
Ame
5/30


Obrazek


Nuda, nuda, nuda. Znużenie. Zmęczenie materiału. Rzeczywiście – w którymś momencie przychodzi taki moment, że człowiek zdaje sobie pytanie: po co? Dlaczego robił to, co robił? Czy przeznaczenie było z góry ustawione, czy to do tego się narodziłem? Czy może jednak powinienem pójść za głosem serca i od dzisiaj nie być shinobi na usługach swojego klanu, czy wędrownym najemnikiem, starającym się zarobić, by kiedyś kupić sobie jakąś fajną broń ułatwiającą robotę, a… nie wiem… Kupić dom, wynająć gdzieś pokój i zacząć sadzić, ot choćby… marchew. Może to dałoby więcej szczęścia? I pewną myśl, że ma się swoje określone miejsce na świecie? Sadzacz marchwi – brzmiało dumnie! A może trzeba było przez chwilę porobić coś innego, coś w czym nie było się dobrym nie po to, by nauczyć się nowego rzemiosła, a by docenić to, co już się miało. Przekonać się, że… Ach, to była dobra droga a teraz trzeba na nią wrócić. Wystarczyłaby jedna decyzja…
Rozmyślać można było o wielu rzeczach, ale nie szczególnie trzeba było, skoro główna droga faktycznie nie pozwoliła się zgubić, nawet w gąszczu własnego umysłu, a potencjalny zleceniodawca i przy okazji źródło zarobku przyszło samo. Jakby los chciał powiedzieć – hej! Tu jesteś, rób to i tamto, a nie myśl o niebieskich migdałach! Zwykli, mijający go ludzie, spieszący w tylko sobie wiadomym celu do innych części osady faktycznie musieli być pod wrażeniem tak niespotykanego oręża targanego na plecach. Jednak ze słów mężczyzny można było wywnioskować, że brał pod uwagę możliwość, że wielki zanbato to tylko podmucha i straszak dla co pomniejszych bandziorów czy złodziejaszków, którzy mogliby się przerazić ewentualnej siły kogoś, kto taki oręż dzierżył. Ale niski grubasek musiał mierz bardzo przedsiębiorczy umysł. I może liczył na tej ulicy na łut szczęścia – łut, którym mógł okazać się Ame. No i oboje mogli na tym łucie zarobić.
- Hoho, a jak myślisz, po co godnym osobom ochrona? By ktoś niegodny nie zrobił im krzywdy! – facet roześmiał się w dość charakterystyczny sposób, aż złapał się z tego wszystkiego za brzuch – o, taki śmieszny żarcik mu wyszedł! Tylko oczu nie przymknął, jakby jednak ciągle brał pod uwagę, że mieczyk Amego to nie jakaś tam wykałaczka i że jednak potrafi nim władać. Właściwie to chyba bardziej zakładał to drugie, skoro go zaczepił na ulicy, ale jak to mówią – przezorny zawsze ubezpieczony i lepiej zakładać wszystkie opcje, żeby się mniej rozczarować. - Nie ja potrzebuję ochrony, a mój towar. Jestem kupcem i potrzebuję przewieźć wóz do wiosek na południowym-wschodzie. Do Kamo, a nawet troszkę dalej. A szlaki niebezpieczne, mało to złodziei czai się za drzewami? Jakby to były stepy i równiny to żaden problem, ale tutejsze lasy to idealne miejsce, żeby się na kogoś zaczaić – żarty na bok, facet szukał tutaj pomocy, chociaż mogli się jeszcze powymieniać słodziasznymi epitetami. - Prosta robota, jak widzisz. Tak na wszelki wypadek. Wolę dowieźć towar niż oszczędzać na ochronie, a twój miecz może nawet nie będzie musiał być ściągany. Swoją drogą ładna robota. Robiony na zamówienie? – mężczyzna miał oczy sroki, zresztą też był profesjonalistą i już zdążył oblukać chłopaka.

Spoiler: pokaż
Mężczyzna
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 927
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Główna droga

Postprzez Ame » 14 kwi 2019, o 13:53

Ame nigdy jednak nie sprowadzał tych problemów do takiej rangi. W jego percepcji istniał tylko chwilowy brak zajęcia i celu. Wydawało się, że okazja do zapełnienia tej pustki sama się nadarzyła w postaci niskiego i grubawego kolesia, który opierał się o drogowskaz. Nigdy nie rozważał na poważnie kariery rolnika, urzędnika ani nikogo w tym stylu. To byłoby nudne, nie byłoby okazji do używania tego miecza, który jak widać robił mu za całkiem niezłą reklamę. Przy wcześniejszym pojedynku jego oponentka również naciskała żeby zrezygnował z potężnego narzędzia. Wyglądało na to, że jeżeli nie znajdzie miecza z arturiańskich legend, to nie będzie mu już nic innego potrzebne. Zwłaszcza filozofia.
Co prawda potencjalny zleceniodawca zauważył, że tasak może być tylko dla szpanu, ale na szczęście Ame mógł nim wymachiwać w razie potrzeby. Miał tylko dziwne wrażenie, że brakuje mu milimetrów umiejętności, o ile mierzy się je w metrach, do wyciągnięcia z tej broni pełnego potencjału. Mimo wszystko powinno wystarczyć do bycia ochroniarzem. Trochę wolniejsze uderzenie kawałkiem takiego żelastwa i tak powinno ciąć ulicznych rabusiów na kącki albo jakoś inaczej, jak go fantazja najdzie. Nie obawiał się ewentualnej konfrontacji i w zasadzie pytania zadał tylko z wrodzonej ostrożności. Tak na prawdę i tak nie miał nic lepszego do roboty i nawet przez chwile nie pomyślał o odrzuceniu tej propozycji. Nawet jeżeli wpakowałaby go w poważne konflikty, to mogło mu to tylko wyjść na zdrowie. Miałby kogo kąsać. Miał wrażenie, że życie na wyspach jest dosyć jałowe i pokojowe, chyba urodził się w złych czasach. Nie był specjalnie przywiązany do swojego klanu, w zasadzie to już dawno mógłby zostać kimś użytecznym dla niego, ale nie paliło mu się do cieciowania w bramie i nie ruszania się z tej dziury zapomnianej przez Kami-samę. Brak istotnych zobowiązań wiązał się z względną wolnością, bo nikogo na wyspach de facto nie obchodziła jego obecność i co dla niego kluczowe również jej brak.
Wyjaśnienia facecika wydawało się w porządku. Pocieszało go, że ma bronić towarów a nie jakieś osoby. Towary przynajmniej nie marudzą przez co są milsze w rozmowie. W dalszym ciągu zachowywał swoją maskę profesjonalisty i starał nie mówić za dużo, nie okazywać żadnego podekscytowania czy desperacji, która mu towarzyszyła.
- Ehe. - podsumował pochodzenie swojego miecza. Ciekawe czy mężczyzna ucieszyłby się wiedząc, że zanbato zdobył gdy plądrował jeden z domów w Kami no Hikage, zaraz po uratowaniu dupska pewnemu jashiniscie i ubiciu przy tym kilku cywili.
- Kiedy wyruszamy? - po prostu zapytał, starając się nie wchodzić w zbędną dyskusje i piękne słówka. W końcu był profesjonalnym shinobi.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 499
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Osada Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość