Główna droga

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Re: Główna droga

Postprzez Shi » 1 kwi 2020, o 14:07

Daidoji Akira, Nakagome Tsukuyo
Misja rangi D
11/15
<Jesień>, <388> rok
"Blask Księżyca i Napad!"





Całe zajście można by określić jednym dosyć typowym słowem "napad". Właśnie tego typu sytuacja miała tutaj miejsce. Grupa bandziorów napadła na dwójkę młodocianych. Jednak ku ich zaskoczeniu stał jeden fakt, na który jeden z członów zwrócił wyraźną uwagę. Ninja, jak to ich miał przyjemność nazwać. Może i chłopak nie należał do tej grupy bojowników, ale tego typu ludzie mogli nie mieć odpowiedniej wiedzy by określić z kim mają do czynienia. Tak czy inaczej sam ten fakt nie podobał im się, a przynajmniej jednemu z grupy. Dziewczyna chciała coś zrobić. Jakoś zareagować, ale była tak przyćmiona, że nie była w stanie nic zrobić, a przynajmniej jak narazie. Prawda? Tak czy inaczej chłopak miał jakiś plan, może nie był on najlepszy, ale zawsze już jakiś plan... W momencie, w którym najnowszy napastnik rzucił bronią ten odskoczył do tyłu by zwiększyć odległość między nimi. Dodatkowo udało mu się ominąć przeciwnika znajdującego się z tyłu, podczas kiedy lecąca broń trafiła jedynie jego rękę wyraźnie ją raniąc. Wrzasnął z bólu zraniony mężczyzna mówiąc.
-Ty idioto! Nie umiesz rzucać... Tak czy inaczej ostatniego shurikena udało się chłopakowi zbić bronią. Kiedy zajął odpowiednią pozycję pod murem przemówił. Chciał załatwić resztę walki bez walki. Może i plan był dobry, ale co na to napastnicy... Z racji, że ich prawdopodobnie przywódca leżał na środku obolały po technice raitonu, mówił ten najnowszy.
-Niech ci będzie. Odejdziemy jeżeli nam zapłacisz za zabicie naszego towarzysza pięćset ryo.-mówił niskim stanowczym głosem.
-Jeżeli nie zapłacisz, to oboje tu zginiecie.-dodał kolejne słowa czekając na reakcję chłopaka.
-Dawaj kasę baranie!-krzyknął zraniony w rękę mężczyzna stojąc dalej w miescu, w którym się znajdował. Dodatkowo dziewczyna zaczynała się już czuć lepiej, może i nie była w stanie biegać czy skakać, ale coś tam już mogła zrobić... Wyraźnie czuła, że trochę jej się kręci w głowie, więc jakiś szybkich ruchów może nie być w stanie wykonać. Tak czy inaczej dwójka mogła zauważyć jak ten po środku również zaczyna wracać do formy, możliwe, że znajdował się w tym samym położeniu co nasza młoda kunoichi. Nie mniej jednak odległości jakie dzielą chłopaka od pozostałych to sześć do pierwszego lekko po ukosie z prawej strony. Dziesięć do szefa grupy i szesnaście metrów do najnowszego napastnika znajdującego się niedaleko dziewczyny, może jakiś metr... Tylko co teraz?





Avatar użytkownika

Shi
 
Posty: 115
Dołączył(a): 25 mar 2020, o 10:43
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8264&p=136613#p136613

Re: Główna droga

Postprzez Nakagome Tsukuyo » 2 kwi 2020, o 14:00

Cała ta sytuacja… Zaczęła powoli coraz bardziej irytować Tsukuyo. Począwszy od tego napadu na głównej ulicy tego miasta, idąc przez zakapiorów samych w Sobie… Których upartość była już drażniąca, a na każdego z nich mogłaby już wydać kilka wyroków śmierci… Nie mówiąc o tym, że dała się podejść jak dziecko przez przeciwnika, którego nie zauważyła. Pojawił się znikąd… Powoli na jej zazwyczaj bezemocjonalnej twarzy wyrastały oznaki gniewu, a przede wszystkim oczy. Oczy, które wpatrzone było w przestępców z chęcią wymierzenia im sprawiedliwości. Na szczęście koniec końców, nie udało jej się użyć technik, które planowała… To oznaczało, że dalej ma zasoby chakry pozwalające na wyciągnięcie ciężkiej armaty i anihilację zła, które znajdowała się w tym miejscu. Ktoś pewnie, by ją kiedyś spytał… Kto mianował cię katem i sędzią? Ona, by odpowiedziała krótko… Prawo. Prawo żąda eliminacji tych śmieci, którzy nie powinni mieć prawa i miejsca do życia.
- Tylko tyle chcecie…? – w końcu mruknęła obolała, jednak pozwoliło jej to ocenić swój stan na tyle, że mogła zrobić to, co chciała… Zaczęła gromadzić potężne ilości swojej chakry w ustach. Obróciła głowę w kierunku przeciwnika, który stał tuż przy niej, nieznacznie przy tym obracają ciało – by móc wygodnie to zrobić, przy tym wypuściła na chwilę swoją broń, by nie wzbudzać za dużych obaw. Gdy tylko miała go na wprost od swojej twarzy, otworzyła w końcu usta, z których miała wylecieć potężna błyskawica. Przy odrobinie to wystarczy, aby go zabiło – a technika na szczęście nie potrzebuje pieczęci.
- Słabe ostatnie słowa. – to były następne jej słowa, gdy zaczęła się podnosić, gdy tylko trafiła swojego przeciwnika błyskawicą. Miała szczerze dosyć tego dna… Głównym objawem dlatego było to, że sama zauważyła swoje emocjonowanie się tą sytuacją. Nie powinna sobie pozwolić na to…


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Trap Alert (warto informować)
Avatar użytkownika

Nakagome Tsukuyo
Gracz nieobecny
 
Posty: 67
Dołączył(a): 6 mar 2020, o 17:18
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Granatowe, długie, wyrównane włosy oraz czerwone, martwe oczy. Zazwyczaj ubrana w biały uniform.
Widoczny ekwipunek: Dwie kabury przy pasie płaszcza.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=134161#p134161

Re: Główna droga

Postprzez Daidoji Akira » 2 kwi 2020, o 15:28

No ja nie wierzę… zawsze wydawało mi się, że to ja jestem tym, który żyje we własnym, małym, wyimaginowanym świecie… w tej osadzie chyba faktycznie prawie każdy żyje z portfelem zamiast mózgu… – była to pierwsza myśl, jaka nasunęła się Akirze po wysłuchaniu „propozycji” zbirów. Gdyby został postawiony w takiej sytuacji sam, pewnie prychnąłby z politowaniem. W tym momencie był pewien: albo te niezdarne draby ukrywają jeszcze jakieś asy w rękawie, albo mają jeden mózg na czworo. Trudno mu było uwierzyć, że po tym, co dotychczas rozegrało się w uliczce, napastnicy wciąż zdecydowali się spławić jego hojną propozycję ujścia z życiem. Wszystko dla nędznych 500 ryō. – Jak bardzo zdesperowanym trzeba być, żeby dla takich pieniędzy… – przypomniał sobie Shigeru. Biedne dziecko, które jeszcze noc wcześniej napadło go, żeby wyżywić w końcu siebie i siostrę – ale tym razem sytuacja jest inna, Akira. On to robił w imię najpiękniejszego uczucia. Miłości. W tych ludziach nie widzę natomiast niczego ponad chciwość. Wyrok zapadł, tak jak powiedziała Nakagome-san. Nie przemówię im już do rozsądku.

Cieszę się, że doszliśmy do jakiegoś satysfakcjonującego konsensusu, panowie – na razie trzeba było robić dobrą minę do złej gry. Dosłownie. Na jego twarzy pojawił się lekki, dobrze wypracowany uśmiech. Chociaż nie lubił tego czynić, dobrze wiedział, jak w razie potrzeby maskować swoje emocje. Pochodził w końcu z Yinzin, miejsca, gdzie każdy niewłaściwy grymas mógł doprowadzić do tragedii. Skoro ci prostacy naprawdę wierzyli, że otrzymają od kogoś takiego jak on odszkodowanie za nieudaną próbę napadu, to trzeba było z tego korzystać. Unieszkodliwienie pozostałych delikwentów musiało poczekać na później, aż Nakagome byłaby w stanie z powrotem poruszać się na tyle sprawnie, żeby móc zadbać o swoje bezpieczeństwo. Do tego czasu ronin postanowił grać na zwłokę, wykorzystując swoją umiejętność ględzenia bez ładu i składu, żeby skupić na sobie uwagę otoczenia. Otrząsnął miecz z krwi, po czym pozbawionym wahania ruchem schował go z powrotem do saya, chcąc zasugerować gotowość do współpracy. Wierzył, że z pomocą Iaidō wciąż będzie w stanie z łatwością zapobiec jakimkolwiek nowym zagrożeniom.

Trzeba było mówić, że chodzi wam tylko o jakieś nędzne grosze. Bałem się, że przyszliście tutaj tylko po to, żeby mnie zabić. Ostatnio coraz więcej wrogów mojego ojca regularnie sprawdza, czy jeszcze dycham. Przynajmniej całe to nieporozumienie pokazało, ile wart jest mój ochroniarz… naprawdę, spodziewałem się czegoś więcej po rzekomo „prawdziwym shinobi”. Oczywiście, że dostaniecie swoją zapłatę, dziwię się tylko, że wołacie sobie za życie towarzysza aż tak mało. Nie będę jednak narzekał, któremu z was, żebracy, powinienem wręczyć nagrodę za urządzenie mi tego wieczoru? A może chcecie, żebym podbił stawkę? Pieniądze dostanie ten kundel, który… nie, zresztą nie ważne, prawdziwego wojownika nie bawią walki psów. W końcu lew nie przejmuje się sprzeczką małp, tak samo jak lecący jastrząb z góry nie spogląda na znajdujące się pod nim mrowisko. A chyba dobrze rozumiecie, że w tej sytuacji to ja jestem lwem, który właśnie wdepnął w stado mrówek żerujących na małpich odchodach? – mówiąc te słowa, pozbawione ładu i składu, lecz w jego obecności wystarczające, żeby na dłużej przykuć uwagę oprychów, wciąż pozostawał uśmiechnięty.

Poklepał się nieco po swojej torbie, pozwalając pobrzękać chwilę znajdującym się w niej monetom, kunai i shurikenom. Blef był żałosny, ale zielonowłosemu nie chodziło o to, żeby mu uwierzyli. Chodziło o uśpienie ich czujności. W raz ze słowami płynącymi z jego ust, miał zamiar powoli zbliżać się do najbliższego z oprychów. Jeśli jakimś cudem pozwoliliby dokończyć monolog – wtedy miał zamiar doskoczyć do delikwenta i jednym skośnym cięciem, wyprowadzonym prosto z saya zielonowłosego w gardło przeciwnika, skończyć jego żywot. Jeśli do tego czasu Nakagome w końcu udałoby się zrobić coś sensownego, albo oprychom skończyłaby się cierpliwość – wtedy dobiegłby do tego samego celu i wykończył go w podobny sposób. Nastawiał się na zakończenie tej sprawy w sposób stanowczy i skuteczny. Zawahanie oznacza porażkę.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Mowa | Scumbag | Hero | Ronin | Myśli

#00BF00
Avatar użytkownika

Daidoji Akira
Gracz nieobecny
 
Posty: 52
Dołączył(a): 18 mar 2020, o 23:35
Lokalizacja: Okolice Warszawy
Wiek postaci: 19
Ranga: Ronin
Krótki wygląd: Dobrze zbudowany młodzieniec o intensywnie zielonych włosach i równie intensywnie zielonych oczach. Obecnie nosi białe, znoszone spodnie, tej samej barwy buty, czarną bluzę z kapturem i okulary przeciwsłoneczne w trójkątnych oprawkach.
Widoczny ekwipunek: Katana schowana w saya przy pasie, z lewej strony
Bokken zawieszony na plecach
Torba przypięta do pasa spodni, spoczywająca na prawym biodrze z boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8229
GG/Discord: Brak
Multikonta: Brak

Re: Główna droga

Postprzez Shi » 3 kwi 2020, o 12:04

Daidoji Akira, Nakagome Tsukuyo
Misja rangi D
13/15
<Jesień>, <388> rok
"Blask Księżyca i Napad!"





Sytuacja z dramatycznej zdawała się stabilizować i przechodzić w nieco spokojny ton. Tak czy inaczej dwójka naszych bohaterów miała kolejny plan w głowie. A może od samego początku chodziło o przetrzymanie grupy napastników, by dziewczyna mogła dojść z siłami do siebie... Nie mniej jednak chłopak zdecydował się dalej czekać, tym samym przechodząc w swych czynach do jak że długiego monologu. Młodzieniec wypowiadając się mówił, mówił, mówił jednak w pewnym momencie mężczyzna znajdujący się tuż obok niego przerwał mu wypowiedź mówiąc.
-Zamknij się baranie i dawaj kasę!-wrzasnął, niedługo po tym można było ujrzeć lub usłyszeć uderzenie, świst lecącej błyskawicy. Tak czy inaczej dziewczyna wykorzystując tak zwany moment użyła jedej ze swoich technik raitonu. Siła uderzenia oraz mała odległość sprawiła, że stojący najbliżej niej przeciwnik padł martwy na ulicę. Wszytko wskazywało, że szala się ponownie przechyliła, jednak tym razem na korzyść naszej dwójki bohaterów. Niedługo po tym stojący przed chłopakiem mężczyzna odwrócił się by ujrzeć co się stało i w tym monecie chłopak wykorzystał moment by wyprowadzić swój atak. Atak ten z powodzeniem wyeliminował i tego przeciwnika tym samym zostawiając ostatniego znajdującego się na środku na pastwę losu. Mężczyzna widząc całe zajście zaczął się czołgać wzdłuż ulicy, by po chwili wstać i próbować się oddalić o własnych siłach od całego tego zajścia. Tak czy inaczej wszytko wskazywało na to, że nasza dwójka poniosła pewne zwycięstwo. Tylko co teraz?





Avatar użytkownika

Shi
 
Posty: 115
Dołączył(a): 25 mar 2020, o 10:43
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8264&p=136613#p136613

Re: Główna droga

Postprzez Nakagome Tsukuyo » 3 kwi 2020, o 12:49

Udało się… Z pewnym, wewnętrznym zadowoleniem Nakagome zerknęła na, już martwego, przeciwnika. Po raz kolejny ta konkretna technika obraca sytuację o 180 stopni. Teraz pozostał jeszcze jeden… Tsukuyo zaczęła w końcu powoli wstawać, chwilę się zmagając z nieprzyjemnym uczuciem zmęczenia, a także starając się uspokoić swój przyśpieszony oddech – bezskuteczne. Po chwili już wstała, trzymając w dłoniach upuszczone kunaie, jednak była pewna jednego… Po tej akcji odpoczynek będzie bardziej niż mile wskazany. Ignorując swoje objawy zużycia zbyt dużej ilości chakry, jej twarz ponownie przyjęła apatyczny wyraz, a oczy straciły gniewny błysk, ponownie stając się wyprane ze wszelkiego życia… Po sekundzie bezruchu skierowała się w kierunku Akiry oraz ostatniego kryminalisty przy życiu, jedynie trzymając kunai w ręce – by wykonać ostatni wyrok dzisiejszej nocy.
- Twoja paplanina do czegoś się przydała. – rzuciła spokojnym, stonowanym głosem z wyraźnym zmęczeniem, w końcu dorównując do samuraja i kierując wzrok na próbującego odpełznąć szefa tych bandytów. Nie myśląc wiele, skróciła dystans do jegomościa i przygniotła go boleśnie butem do ziemi, nie chcąc mu pozwolić uciec.
- Jeszcze On. – stwierdziła w dość skrócony i rzeczowy, a przy tym robotyczny sposób, charakterystyczny dla niej osoby. Czasami nawet ludzie zastanawiali się, czy potrafi się dobrze wysławiać… Granatowłosa podniosła jedynie kunai do góry, wyraźnie celując w punkt witalny, by zakończyć robotę. A potem po prostu zamierzała wbić ostrze w kark. Adekwatny koniec dla robaka nieszanującego prawa.
Trap Alert (warto informować)
Avatar użytkownika

Nakagome Tsukuyo
Gracz nieobecny
 
Posty: 67
Dołączył(a): 6 mar 2020, o 17:18
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Granatowe, długie, wyrównane włosy oraz czerwone, martwe oczy. Zazwyczaj ubrana w biały uniform.
Widoczny ekwipunek: Dwie kabury przy pasie płaszcza.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=134161#p134161

Re: Główna droga

Postprzez Daidoji Akira » 3 kwi 2020, o 14:18

Ej, spokojnie… – Akira próbował ciągnąć tę maskaradę jeszcze przez chwilę po tym, jak mu przerwano. Irytacja oprycha sprawiła jednak, że się spiął na chwilę. W tym momencie wiedział już, że nie będzie w stanie długo kontynuować swojej gry na zwłokę. Związana z tym chwila stresu sprawiła, że, w swoich oczach przynajmniej, popełnił błąd. Zrobił coś, czego nie chciał robić. W zmartwieniu zerknął w stronę swojej towarzyszki, a gdy zdał sobie z tego sprawę, zaklął szybko w myślach. Planował się tego wystrzegać, nie chcąc, żeby napastnicy sobie o niej przypomnieli. Na szczęście Bishamon wziął chyba tej nocy niedoskonałość zielonowłosego pod swoją opiekę, bo w tej samej chwili rozległ się głośny grom, jakby sam Raijin uderzył w jeden ze swoich bębnów taiko, a uliczkę rozświetliła błyskawica.

Od napięcia elektrycznego, które chwilowo przebiegło przez powietrze, Akirze podniosły się lekko włosy, po to, żeby znowu opaść. A może tak się tylko zdawało, gdy młodzieniec w końcu z zaciekłością lwa, którym miał się właśnie mianować, wyskoczył przed siebie, na krótki moment znowu stając się jednością ze swoim orężem. Potrzebował jednego cięcia. Cięcia wystarczająco doskonałego, żeby natychmiast zakończyć ten element niechcianej konfrontacji. Ostrze błysnęło, dzięki przychylnemu spojrzeniu oblicza Tsukuyomi. Nie był to błysk intensywny w swej jasności niczym wcześniejsze światło Raijina, lecz niczym mu nie ustępował, jeśli chodzi o nieuchwytne piękno. Rozległ się świst, ciche stęknięcie, na ziemi zakwitły krwistoczerwone kwiaty, a potem obok nich upadło kolejne, bezwładne ciało. Zielonowłosy nawet na nie nie spojrzał. Machnął jedynie kataną raz jeszcze, tworząc na ziemi kolejne krwiste płatki. Następnie ruszył do przodu – w kierunku podnoszącej się powoli granatowowłosej. Po drodze musiał jednak upewnić się jeszcze co do jednego zagrożenia.

Nie ruszaj się, a zachowasz życie – rzucił głośno do próbującego odczołgać się ostatniego mężczyzny, zanim jeszcze Nakagome stanęła o własnych siłach. Mimo głośności, dostosowanej do odległości, jaka ich dzieliła, głos ronina był spokojny. Nie wybrzmiewała w nim irytacja, gniew, czy też prześmiewczość lub ironia. Mówił z dumą i pewnością siebie. Krótkie ostrzeżenie zdawało się pochodzić wręcz z ust innego człowieka, tego, który odezwał się w Akirze, gdy ten zaprzeczał identyfikowaniu go jako shinobi. Szedł szybkim krokiem do lidera pozbawionego swojej szajki, z zamiarem kopnięcia go w nogę tak, żeby trafiony się przewrócił, w razie gdyby strażniczka sama jeszcze nie zdążyła się nim zająć. Słowa Nakagome o swojej paplaninie puścił mimo uszu. Dopiero potem będzie jej wypominać wszelkie komplementy i swoją przydatność. Na razie musiał zamknąć już ten rozdział.

Co z nim zamierzasz zrobić? Przekazać jakiemuś patrolowi, czy bezpośrednio do straży? – zapytał, ciekaw, co zamierza dalej czynić dziewczyna. Widział wyraźne oznaki jej wyczerpania. Sam nie czuł się po tej krótkiej potyczce szczególnie zmęczony. Wykonał jedynie cztery manewry przy użyciu miecza i przebiegł w międzyczasie kawałek drogi. Jednak z tamtą coś wyraźnie było nie tak… musiał założyć, że były to skutki wykorzystania tych dwóch technik. Widocznie istniała jakaś cena za korzystanie z ich mocy. Liczył na to, że granatowowłosa postąpi racjonalnie i zostawi resztę roboty w rękach innych strażników. Sama mogła potrzebować pomocy medycznej, może dłuższej chwili odpoczynku. Nie za bardzo wiedział, jak postępuje się w sytuacjach zużycia własnych sił przez… ten sposób. Był natomiast pewien, że odsunięcie na chwilę Nakagome od jej pracoholicznych zapędów pozostawało dobrym posunięciem.

W tym wszystkim nie mógł przewidzieć jednego – nagłego przypływu żądzy mordu ze strony towarzyszki. Jeśli zielonowłosy był w stanie zareagować na niespodziewaną próbę dobicia ostatniego zakapiora, spróbował po prostu zablokować nadchodzący cios dziewczyny, szybko przyjmując uderzenie kunaia na wciąż trzymany w rękach miecz i pozwolając ześlizgnąć się broni w bok, tak, żeby strażniczka straciła nieco równowagę. – Myślę, że przelaliśmy dzisiaj już dość krwi, Nakagome-san. Nie było już potrzeby znowu angażować naszych broni – skomentował cicho, niezależnie od tego, czy zdążył ochronić oprycha przed pewną śmiercią.
Obrazek
Mowa | Scumbag | Hero | Ronin | Myśli

#00BF00
Avatar użytkownika

Daidoji Akira
Gracz nieobecny
 
Posty: 52
Dołączył(a): 18 mar 2020, o 23:35
Lokalizacja: Okolice Warszawy
Wiek postaci: 19
Ranga: Ronin
Krótki wygląd: Dobrze zbudowany młodzieniec o intensywnie zielonych włosach i równie intensywnie zielonych oczach. Obecnie nosi białe, znoszone spodnie, tej samej barwy buty, czarną bluzę z kapturem i okulary przeciwsłoneczne w trójkątnych oprawkach.
Widoczny ekwipunek: Katana schowana w saya przy pasie, z lewej strony
Bokken zawieszony na plecach
Torba przypięta do pasa spodni, spoczywająca na prawym biodrze z boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8229
GG/Discord: Brak
Multikonta: Brak

Re: Główna droga

Postprzez Shi » 3 kwi 2020, o 20:10

Daidoji Akira, Nakagome Tsukuyo
Misja rangi D
15/15
<Jesień>, <388> rok
"Blask Księżyca i Napad!"






Dwójka naszych bohaterów doznała dzisiaj całkiem ciekawych przeżyć... Chłopak jak i dziewczyna wykazali się nie małą odwagą oraz zbiorem pewnych przydatnych umiejętności, dzięki czemu pomimo początkowych błędów udało im się dotrwać do końca walki. Może nie wszytko było godne pochwały, ale każdemu na początku zdarza się mieć jakieś upadki. Najważniejsze jest to nie jak upadamy, a podnosimy się, dzięki czemu możemy iść dalej przed siebie nie patrząc w tył... Tak czy inaczej ostatni niedobitek pozostał na polu walki, jeśli tak można by nazwać to miejsce. Prawda? Dziewczyna patrząc na całą te sytuację stwierdziła, że bandzior nie zasługuje na życie i postanowiła mu je odebrać. Chłopak chciał ją wyraźnie powstrzymać, uważał że to niezbyt właściwe zachowanie i wystarczająco dużo krwii przelało się dzisiejszej nocy. Tak czy inaczej nasza młoda kunoichi była tak zdeterminowana, że jaka kolwiek próba powstrzymania jej przez chłopaka się nie powiodła i ostatecznie można było wszytkich napastników uważać za martwych. Chłopak stojący nad jednym z poległych mógł zobaczyć jak obok niego leży na ulicy jakaś sakiewka, dziewczyna również doskonale ją widziała. Tak czy inaczej jeżeli sprawdzą jej zawartość, znajdą w niej dość sporo ryo... Może to dobra okazja do wynagrodzenia sobie oraz dziewczynie pewnego zachodu o ile będą chcieli się ze sobą podzielić kasą... W końcu tamtym chyba się już ryo nie przyda. Prawda?


MISJA ZAKOŃCZONA SUKCESEM

Avatar użytkownika

Shi
 
Posty: 115
Dołączył(a): 25 mar 2020, o 10:43
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8264&p=136613#p136613

Re: Główna droga

Postprzez Nakagome Tsukuyo » 4 kwi 2020, o 00:31

Udało się... Czerwone oczy Tsukuyo wpatrzone były w kunai, którego ostrze było zagłębione w karku kryminalisty... Karku osoby, która nie posiadała prawa do życia, ani do spokojnego miejsca... Czemu? Osoby, które sprzeciwiają się prawu, są elementami niepożądanymi, a w głowie Nakagome była tylko jedna myśl - Tego dnia, w Ryuzaku zrobiło się mniej przęstepców. - był to już wystarczający powód do zadowolenia z własnej pracy... W końcu granatowłosa odwróciła się w kierunku swego... Towarzysza broni? Przynajmniej w tym jednym momencie. Spojrzała na niego swoimi pozbawionymi życia oczami, wyraźnie nad czymś myśląc, w końcu jednak wydobył się jej głos z gardła.
- Akira-san. Aresztowanie tego kryminalisty nic by nie dało. Najpewniej kontynuowałby swoje czyny, to jest jedyny sposób, by definitywnie pozbyć się tego typu elementów z miasta. - odezwała się swoim monotonnym, choć nieco zmęczonym głosem, odwracając wzrok od jego osoby, za to kierując go w przestrzeń, prowadzącą do wyjścia z zaułku. - Jeśli jeszcze zdarzy się okazja, że będziemy... Walczyć ramię w ramię. Nie ingeruj w moje decyzje i sposoby rozwiązywania problemów. - po krótkiej chwili dodała uzupełnienie do swojej wypowiedzi, licząc, że jednak posłucha. Bądź co bądź, był cywilem, więc ona miała większy autorytet... Była ostrzem prawa, a On? Sama nie była pewna, w co się chce bawić... Z pewnością, to była walka w samoobronie, więc jeszcze nie zadawała sobie wielu pytań na ten konkretny temat. Nie było po co.
W końcu też ruszyła. Słuchając możliwych słów, które wypowiadał zielonowłosy, jednak nie miała zamiaru się zatrzymywać. Była zmęczona, co więcej wolała dać swojemu organizmowi trochę wytchnienia, szczególnie że nie była pewna czy coś nie wyniknie z tamtego kopnięcia w głowę. Zanim opuściła zaułek, odwróciła się na sekundę, zatrzymując się przy tym, by kątem oka spojrzeć na samuraja.
- Nie zapomnij wziąć tego mieszka. Mnie wystarczy mój żołd. - po tych słowach ruszyła, starając się po drodze ustabilizować swój oddech, kierując się już do swojego mieszkania. A czy on dalej będzie jak lep na muchy, za nią szedł - to było jej na tę chwilę obojętną. Ma ważniejsze sprawy do roboty, w tym poranny raport.
Trap Alert (warto informować)
Avatar użytkownika

Nakagome Tsukuyo
Gracz nieobecny
 
Posty: 67
Dołączył(a): 6 mar 2020, o 17:18
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Granatowe, długie, wyrównane włosy oraz czerwone, martwe oczy. Zazwyczaj ubrana w biały uniform.
Widoczny ekwipunek: Dwie kabury przy pasie płaszcza.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=134161#p134161

Re: Główna droga

Postprzez Daidoji Akira » 4 kwi 2020, o 17:42

Zielonowłosy przypatrywał się, jak jego towarzyszka opuszcza swój kunai celem dobicia ostatniego z oprychów, samemu będąc widocznie zbyt daleko, żeby jakkolwiek zareagować. Po jego komentarzu w alejce zapadła chwila ciszy, przerwana jedynie łoskotem kolejnego upadającego ciała. Na moment ronin podążył wzrokiem za zwalającym się na ziemię trupem, po czym spojrzał wymownie na Nakagome. Przekonany, że nie doczeka się już żadnej odpowiedzi na swoje słowa, schował w milczeniu miecz. Oby tym razem przynajmniej do kolejnego dnia. Jako leniwy lekkoduch nie przepadał za sytuacjami, w których musiał zachowywać powagę. Za bardzo przypominał sobie wtedy o dawnych czasach. W ten dziwny, smutny sposób. Momenty powagi, czy też, można by wręcz rzec, trzeźwości, dawały zawsze zielonowłosemu perspektywę na to, jak bardzo się zmienił przez ten ostatni rok. Jak wiele cnót i sztywnej dyscypliny musiało umrzeć, żeby zapomnieć o bushido i zadomowić się w końcu w tym mieście.

Wbrew oczekiwaniom jednak, granatowowłosa się odezwała, tym swoim monotonnym, pozbawionym emocji tonem. Akira w końcu zaczynał rozumieć, skąd u niej taka przypadłość. Widział, że na samym początku tej znajomości mocno nie docenił dziewczyny, uznając ją za zwyczajną traktującą siebie za poważnie płotkę. Teraz dostrzegał już szerszy obraz całej sprawy. To, jak postrzegała swoją pracę, ludzkie życie, sprawiedliwość… To wszystko nie mogło się brać z niczego. Musiała stać za tym jakaś historia. Historia, której, mając dość własnych problemów, nie miał zamiaru zgłębiać. Wysłuchał cierpliwie tego co miała do powiedzenia. Znowu powoływała się na swój autorytet, wytyczając sztywną, nieprzekraczalną granicę między sobą, a roninem. – Może dla niej jest to jakiś sposób na stworzenie własnej, bezpiecznej strefy? – pomyślał tylko, świadomy, że dzielenie się tym spostrzeżeniem nie przyniosłoby żadnych dobrych skutków. Nie było zresztą po co. Wiedział, że ktoś taki jak on nie nadawał się do pomocy dziewczynie. Ona zresztą nie chciałaby przyjmować raczej żadnego wsparcia. Pozostawało mu tylko liczyć, że miała kogoś, kto byłby w stanie ją zrozumieć.

Martwisz się niepotrzebnie, ślicznotko. Toczymy nasze boje z innych przyczyn. Raczej nie będzie kolejnej okazji do mojej niechcianej ingerencji – powiedział, patrząc tylko, jak szkarłat jej zimnych oczu znikł z jego pola widzenia, kiedy dziewczyna odwróciła się w stronę wyjścia z uliczki. On również nie miał już tutaj nic więcej do roboty. Pozostało mu się tylko zastanowić co dalej… ponowna próba nakłaniania Nakagome do udzielenia pomocy w kwestii Shigeru byłaby nie na miejscu. Poza tym robiło się już późno. Tsukuyomi wisiał już wysoko na niebie, jak co noc obserwując bez słowa poczynania Akiry. Ten potrzebował już dwóch rzeczy – odpoczynku i kąpieli. Przede wszystkim tego drugiego, po tym, jak miał styczność z krwią. Po każdej walce należało się oczyścić i… zrelaksować. Dlatego szybki powrót do „Cichego Gniazda”, bezpiecznej przystani zielonowłosego, wydawał się wyjątkowo kuszącą opcją. Zregenerowałby siły, a potem odwiedził w końcu swoich podopiecznych, celem ponownego nakarmienia ich i wstępnego ogarnięcia.

Z zamyślenia wyrwały go kolejne słowa granatowowłosej. Zerknął tylko na pozostawioną na ziemi sakwę. Normalnie nie zniżyłby się do okradania trupów, ale zdawał sobie sprawę z tego, że mały zastrzyk gotówki może przysłużyć się dobru Shigeru i Azumi. Lekko tylko westchnął, po czym podniósł brzęczący zachęcająco mieszek i zważył go w dłoni. – Rōzugōrudo dzięki temu z powrotem nie odwiedzę, ale może będzie przynajmniej wystarczyć na lokum dla bachorów, kąpiel i wizytę u jakiejś znajomej anielicy z mojej dzielnicy – pomyślał, chowając zdobycz w torbie, po czym ruszył już śladem Nakagome w stronę głównej ulicy. Gdy już się tam znalazł, spojrzał jeszcze raz za oddalającą się dziewczyną. Wciąż widział oznaki zmęczenia w jej ruchach. Dziewczyna może była silniejsza, niż się wydawało na pierwszy rzut oka, tylko pytanie, czy w takim stanie byłaby w stanie obronić się przed kolejnym potencjalnym napadem. Ronin znał dobrze warunki tego miasta, nie łudził się, że jakikolwiek zbir odpuściłby osłabionej ofierze i wiążącej się z nią szansą na łatwy zarobek. Mężczyzna westchnął cicho, po czym z dłońmi schowanymi w kieszeniach spodni ruszył za strażniczką, wkrótce się z nią zrównując.

Odprowadzę cię, gdziekolwiek idziesz. W tym stanie możesz nie być w stanie wykaraskać się z kolejnej walki – rzucił tylko słowem wyjaśnienia, licząc na to, że granatowowłosa nie zacznie kolejnej rozmowy. Nie… o to raczej nie musiał się martwić. Nie w przypadku tej konkretnej, antyspołecznej osoby. Było mu to naprawdę na rękę. Teraz wolał oddać się rozmyślaniom i obserwacji nocnego życia. Tak jak podróżujący po nieboskłonie Tsukuyomi, ronin lubił obserwować tę osadę. Czuł się dobrze jako jej integralna część i liczył na to, pozostanie tak jeszcze przez długi czas. Po drodze oddalił się tylko na moment od swojej towarzyszki, celem zagadania do znajomego krawca i szybkiego zakupienia od niego nowej bluzy, jako że ta, którą nosił obecnie, była poplamiona zasychającą już krwią. I w ten sposób życie toczyło się dalej swoim własnym tempem, porzucając w tyle czwórkę szarych łotrów, którzy okazali się niezdolni za nim nadążyć.

z/t
(Daidoji Akira, Nakagome Tsukuyo)
Obrazek
Mowa | Scumbag | Hero | Ronin | Myśli

#00BF00
Avatar użytkownika

Daidoji Akira
Gracz nieobecny
 
Posty: 52
Dołączył(a): 18 mar 2020, o 23:35
Lokalizacja: Okolice Warszawy
Wiek postaci: 19
Ranga: Ronin
Krótki wygląd: Dobrze zbudowany młodzieniec o intensywnie zielonych włosach i równie intensywnie zielonych oczach. Obecnie nosi białe, znoszone spodnie, tej samej barwy buty, czarną bluzę z kapturem i okulary przeciwsłoneczne w trójkątnych oprawkach.
Widoczny ekwipunek: Katana schowana w saya przy pasie, z lewej strony
Bokken zawieszony na plecach
Torba przypięta do pasa spodni, spoczywająca na prawym biodrze z boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8229
GG/Discord: Brak
Multikonta: Brak

Re: Główna droga

Postprzez Nakagome Tsukuyo » 5 kwi 2020, o 17:25

Rozkazy na dzisiaj… Patrol. Prosta i standardowa robota, będąca zazwyczaj obowiązkiem Tsukuyo – wspomniana osoba nie śpieszyła się, przemieszczając się przez zatłoczoną o tych godzinach drogę. Przemieszczała się stosunkowo powoli, idąc nieco na uboczu, by nie przeszkadzać obywatelom w przemieszczaniu się, mimo wszystko obecnie była zajęta… W jej dłoni znajdował się mały, słomiany koszyk wypełniony po brzegi słodziutkimi daifuku! Była to pierwsza próba skosztowania ich przez Nakagome i nie spodziewała się, że te pączki ze słodkim nadzieniem z czerwonej fasoli okażą się tak wspaniałe! O ile na początku zakupiła sobie dwie sztuki na spróbowanie, to po chwili wróciła do sklepu po więcej, kończąc z prawdopodobnie dwudziestoma sztukami tych słodyczy w tym słomianym koszyku. Spożywanie ich było właśnie czynnością, która zajmowała ją na tyle, by nie bawić się w szybki, marszowy krok przez ulicę. Zamiast tego lepiej było delektować się i jedynie uważnie obserwować, czy nie dzieje się nic podejrzanego.
Zazwyczaj, ludzie, widząc biały mundur strażnika, zaprzestawali jakichkolwiek prób popełnienia przestępstwa. Czekali zazwyczaj, aż odejdą… Jednak cała sztuka polegała na uważnej obserwacji i zniknięciu z oczu potencjalnym kryminalistom, by uderzyć, gdy najmniej się tego spodziewają. Oczywiście – łatwiej powiedzieć niż zrobić. Jednak tak czy inaczej, jest tutaj, by pilnować porządku, sprawić, by obywatele czuli się bezpiecznie i z całą surowością karać kryminalistów… Szczególnie że tej nocy doszło do tego ostatniego – na szczęście złożyła raport z całej sytuacji, więc szefostwo jest wszystkiego świadome. Ale na razie czas się zająć pracą…
Trap Alert (warto informować)
Avatar użytkownika

Nakagome Tsukuyo
Gracz nieobecny
 
Posty: 67
Dołączył(a): 6 mar 2020, o 17:18
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Granatowe, długie, wyrównane włosy oraz czerwone, martwe oczy. Zazwyczaj ubrana w biały uniform.
Widoczny ekwipunek: Dwie kabury przy pasie płaszcza.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=134161#p134161

Re: Główna droga

Postprzez Tohaku » 6 kwi 2020, o 14:57

Służba nie drużba
D — Nakagome Tsukuyo
[1/15]





Duża część pospólstwa nazywała strażników nierobami. Ot, chodzi taki wte i wewte, raz na jakiś czas zapobiegając jakiejś rozróbie. W sumie nawet ciężko się im dziwić, wszak widzą ten zawód tylko powierzchownie i nie zdają sobie sprawy, jak duża wiąże się z nim odpowiedzialność. Czy słusznie? Zdecydowanie nie, ale cóż poradzić? Jakby nie patrzeć ci ludzie płacą podatki, by utrzymywać tych quasi-darmozjadów, a pieniądz bardzo często zabija logikę.
Dobrze, że Tsukuyo miała te opinie jako tako, nie... miała je całkowicie w dupie. Spokojna niczym głaz, obojętna niczym śmierć przemierzała ulice osady, starając się nie rzucać w oczy. Trzeba przyznać, że wychodziło jej to całkiem dobrze, szkolenie i wiedza przekazywana z pokolenia na pokolenie zdecydowanie dawały wymierne efekty. Mimo to wprawnemu obserwatorowi nie umknie to, że nawet tak beznamiętna osoba miała jakieś swoje — mniejsze lub większe — słabostki. Dla dziewczyny o dość osobliwym kolorze włosów w tym konkretnym przypadku były to słodziutkie pączki. Miarowo uszczuplały koszyczek, kończąc swój żywot w ustach i racząc język swoją pysznością.
Ale zaraz, zaraz, czy one przypadkiem nie znikały nieco za szybko? Zjadła ze trzy, może cztery, a wydawało się, jakby zniknęła połowa. Los zechciał, że prawdopodobna przyczyna tego stanu wydarzeń zatańczyła w kącie oka siedemnastolatki. Gdy sięgała po kolejny słodycz, jej palce dosłownie o milimetry minęły inne, które zniknęły tak szybko jak się pojawiły przy wtórze cichego, wysokiego piśnięcia, a tuż po nim lekkiego, drobnego tupotu.
Najciemniej pod latarnią?





Disclaimer: masz pełną dowolność w swoich działaniach. Możesz iść sugerowanym wątkiem lub nie, ale pamiętaj, że każda akcja ma swoje konsekwencje.
Obrazek
Avatar użytkownika

Tohaku
Postać porzucona
 
Posty: 269
Dołączył(a): 23 lut 2020, o 19:06
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Kędzierzawy młodzieniec o ciemnych włosach z cienką maseczką na twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarne, skórzane rękawice na dłoniach. Dwie kabury przy prawym udzie, obok siebie. Torba na lewym pośladku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8075
GG/Discord: Pralkarz#9998
Multikonta: Sentakki

Re: Główna droga

Postprzez Nakagome Tsukuyo » 6 kwi 2020, o 22:44

Patrol przebiegał bezproblemowo. Była to pewna ulga, biorąc pod uwagę ostatnie dni w pracy, jak i poza nią... Brak złodziei, menelskich grup szybkiego reagowania, czy... Bandytów z wodą zamiast mózgu. Najnormalniejszy dzień pracy w Ryuzaku, w którego czasie wszystko pracowało jak w zegarku. Spokój, Ona i pączki... Idealne trio, które w tym momencie bardzo się lubiło. Jednak... Coś się nie zgadzało! Oczy granatowowłosej skierowały się w stronę koszyczka, by szybko zostać uraczonym widokiem nieprawdopodobnym. Ilość słodkich przekąsek zmniejszała się zbyt szybko, nawet jak na tempo jedzenia, powinno na spokojnie pozostać dwa razy tyle pączków.
Przyczyna jednak szybko została odnaleziona... Kątem oka zobaczyła, że jej palce o dosłowne milimetry mijają inne, a następnie do jej uszu dobiegły inne dźwięki. Gwałtownie się odwróciła, z rządzą mordu w oczach. Nie dość, że ktoś był tak perfidny, by okradać strażnika miejskiego, to jeszcze okradać ją z jednej z niewielu rzeczy, które dawały jej jakąkolwiek przyjemność! Nie mówiąc już o samym fakcie kradzieży... Nakagome zaczęła się rozglądać, szukając kogokolwiek, kto mógł odpowiadać za ten haniebny akt... Tylko po to, by ruszyć za tą personą w pościg, jeśli tylko ją zauważy.
Trap Alert (warto informować)
Avatar użytkownika

Nakagome Tsukuyo
Gracz nieobecny
 
Posty: 67
Dołączył(a): 6 mar 2020, o 17:18
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Granatowe, długie, wyrównane włosy oraz czerwone, martwe oczy. Zazwyczaj ubrana w biały uniform.
Widoczny ekwipunek: Dwie kabury przy pasie płaszcza.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=134161#p134161

Re: Główna droga

Postprzez Tohaku » 7 kwi 2020, o 14:43

Służba nie drużba
D — Nakagome Tsukuyo
[3/15]





Kto wie, czy popełnianie przestępstw na stróżach prawa nie jest całkiem rozsądną decyzją? Przecież żaden nie spodziewa się tego, że coś zostanie zwędzone tuż pod jego czujnym nosem. Niby mają oczy dookoła głowy, ale są to oczy cierpiące na dalekowzroczność. W ich mniemaniu nikt nie ośmieliłby się zgrzeszyć w biały dzień, jeszcze przy nich. A jednak. Co prawda namierzenie złodzieja pączków było przypadkowe, ale można się sprzeczać, że sprawiedliwość prędzej czy później dosięgnie każdego. Czy i w tym przypadku miało być podobnie? Dowiemy się za chwilę, bo Tsukuyo od razu ruszyła za delikwentem.
Delikwentem, a może i delikwentką. Ciężko było określić płeć dziecka patrząc na jego plecy i głowę ukrytą w znoszonej czapce. Bo co do tego, że było to dziecko, nie było żadnych wątpliwości. Jakiś metr i trzydzieści centymetrów wzrostu, ot, drobna chudzina w przybrudzonych łachmanach. Żebrak, nie żebrak, bezdomny, nie bezdomny — trzeba wymierzyć sąd za każde przewinienie. No, przynajmniej tak mogła uważać nasza ulubiona bohaterka, co stwierdzam po przejrzeniu jej kartoteki.
Pogoń zaprowadziła ją w jedną z bocznych uliczek, gdzie przez kilka chwil goniła za złodziejem (złodziejką?) klucząc wśród drobniejszych, brudniejszych alejek, gdy nagle... Trójka odwróconych w jej stronę obdartusów stanęła na drodze, a wraz z nim niedoszły złoczyńca, któremu nie udało się zwinąć kolejnego pączka. Dwójka chłopców i dziewczynka z policzkiem umazanym czerwoną fasolą patrzyli na granatowowłosą z mieszanką strachu i waleczności. Siedemnastolatka mogła poza tym usłyszeć tupot drobnych stóp kawałek za nią, gdzie kolejny trzyosobowy gang z dość postawnym jedenasto-, może dwunastolatkiem na czele wykazywał znacznie więcej zawziętości niż przerażenia.
Oddaj nam te słodycze, a puścimy cię wolno! — zawył ten najwyższy dość piskliwym głosem przy wtórze poparcia pozostałej piątki. Ech, dzieci. Niegrzeczne, naiwne dzieci. Czy do tej pory nie nauczyły się odróżniać strażnika od przeciętnego obywatela? Czy naprawdę nie miały pojęcia, z kim miały do czynienia w tej dość groteskowej sytuacji? Najwidoczniej nie, bo cała szóstka wbijała swój wzrok w strażniczkę, jakby nie zamierzając ustąpić.
Obrazek
Avatar użytkownika

Tohaku
Postać porzucona
 
Posty: 269
Dołączył(a): 23 lut 2020, o 19:06
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Kędzierzawy młodzieniec o ciemnych włosach z cienką maseczką na twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarne, skórzane rękawice na dłoniach. Dwie kabury przy prawym udzie, obok siebie. Torba na lewym pośladku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8075
GG/Discord: Pralkarz#9998
Multikonta: Sentakki

Re: Główna droga

Postprzez Nakagome Tsukuyo » 8 kwi 2020, o 13:23

Sytuacja, do której doprowadził ją pościg, była... Zaskakująca. Nakagome nigdy nie zakładała, że kiedykolwiek w jej życiu dojdzie do sceny, w której... Dzieci będą jej grozić? Wróć - młodociani przestępcy. Skoro popełnili przestępstwo, zwane jako kradzież, to już nie można ich nazywać dziećmi. Pytanie, czy te naprawdę chciały stawiać opór i rzucać tak daleko wypadające do przodu groźby? Szczególnie że grożenie funkcjonariuszowi, to już oddzielny zarzut - za który można odpowiedzieć.
Swoim standardowym wyrazem twarzy, spojrzała raz na jedną grupę, raz na drugą - chcąc się upewnić co do liczebności i stanu - robiąc to, jednocześnie, mimowolnie przybliżyła do siebie koszyk, by aby na pewno nikt nie ukradł jej słodkości. Kątem oka jednak uraczyła dziewczynkę, która odważyła się zjeść tę konkretną rzecz, dość śmiercionośnym spojrzeniem. Po dłuższej chwili, w końcu chrząknęła. - Widzę, że mam pierwszą zdobycz tego dnia. - mruknęła swoim słyszalnym, acz delikatnym głosem, zastanawiając się nad możliwościami aresztowania sześciu osób, ambitne zadanie, w najlepszym wypadku.
- Stawianie oporu i dalsza obraza funkcjonariusza narobi wam tylko więcej problemów. - dodała, na razie nie wykonując żadnego, większego ruchu. Chciała na razie rozeznać się w reakcji młodocianych przestępców, zanim przejdzie do robienia czynności... Jakkolwiek one będą wyglądać w tych warunkach.
Trap Alert (warto informować)
Avatar użytkownika

Nakagome Tsukuyo
Gracz nieobecny
 
Posty: 67
Dołączył(a): 6 mar 2020, o 17:18
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Granatowe, długie, wyrównane włosy oraz czerwone, martwe oczy. Zazwyczaj ubrana w biały uniform.
Widoczny ekwipunek: Dwie kabury przy pasie płaszcza.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=134161#p134161

Re: Główna droga

Postprzez Tohaku » 9 kwi 2020, o 16:03

Służba nie drużba
D — Nakagome Tsukuyo
[5/15]





Nie można zaprzeczyć, że koniec pościgu okazał się bardzo nietypowy. W zasadzie można by się pokusić o stwierdzenie, że jeszcze nikt nie został postawiony w podobnej sytuacji. Strażnik otoczony przez sześciu młodocianych przestępstwo — to brzmi jak zdanie żywcem wyjęte z jakiejś mocno podkolorowanej, wyolbrzymionej historii. A jednak. Szybka ocena sytuacji pozwoliła Tsukuyo na sprawne skategoryzowanie zagrożenia. Piątka dzieciaków (czterech chłopców i dziewczynka umazana fasolą) była bardzo wątła i kłuła w oczy swym mocno podniszczonym ubraniem. Szósty, nieco wyższy i lepiej zbudowany dzieciak, choć nie wyróżniał się za bardzo odzieniem, to zdecydowanie wyglądał na szefa tej bandy. Właśnie on był tym, który jeszcze przed chwilą ośmielił się na pyskówkę skierowaną do strażniczki.
Po groźnym, oficjalnym stwierdzeniu, w spojrzeniach całej szóstki na ułamek sekundy zamajaczyła niepewność, ale ostatecznie dzieci ulicy wiedziały, że już nie było odwrotu. Piątka obdartusów wymieniła porozumiewawcze spojrzenia, podczas gdy dziewczynka (która — jak zauważyła granatowowłosa dopiero w tym momencie — miała pączka schowanego za pazuchą) zaczęła się niepewnie wycofywać, by już po chwili puścić się biegiem w którąś z bliżej nieokreślonych alejek. Nie było jednak czasu tego roztrząsać, bo wszyscy chłopcy ruszyli na młodą strażniczkę w jednakowym czasie z walecznymi, głośnymi okrzykami i uliczną zawziętością wymalowaną na twarzach. Cztery pary dłoni starały się pochwycić jej ręce lub sięgnąć twarzy, podczas gdy ten największy miał zamiar siłować się z Tsukuyo, próbując wyszarpnąć koszyk ze smakołykiem z jej rąk. W kupie siła.





Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Tohaku
Postać porzucona
 
Posty: 269
Dołączył(a): 23 lut 2020, o 19:06
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Kędzierzawy młodzieniec o ciemnych włosach z cienką maseczką na twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarne, skórzane rękawice na dłoniach. Dwie kabury przy prawym udzie, obok siebie. Torba na lewym pośladku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8075
GG/Discord: Pralkarz#9998
Multikonta: Sentakki

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Osada Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość