[Zwodniczy Karmazyn] Dzielnica Nihya~tsu 地区二百

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Re: [Zwodniczy Karmazyn] Dzielnica Nihya~tsu 地区二百

Postprzez Yamanaka Inoshi » 28 sie 2018, o 20:16

Zwodniczy Karmazyn

- Rok 385 - Wiosna - - Ryokan Tanmei 短命 - Yami, Rika, Oshi, Satori
Obrazek



" Wielkie schody w zasięgu wzroku "

Yami, Rika, Oshi, Satori
Bombki Yamiego nie mogły oślepić małej Riki, to było pewne, że jej włosiasta osłona zrobi wszystko jak trzeba. Oślepiający błysk zrobił wszystko jak należy i oślepił wszystkich tych którzy nie byli na to przygotowani... Mała Rika przyjęła postawę turlającej się kolczastej kulki i już po krótkiej chwili, nie niepokojona przez wszystkich złych którzy mogli jej sięgnąć. Powstała i dorwała torbę zagubioną przez staruszka. Jeśli zajrzałaby do środka... To dostrzegłaby w środku taki ekwipunek:

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Czy mogła jednak marnować czas na przyglądanie się zawartości plecaka w takiej sytuacji? Jej priorytetem powinno teraz być całkowicie co innego, mowa rzecz jasna o udaniu się w jakieś bezpieczne miejsce... Na jej szczęście całą sytuacje zdecydował się uratować chłopak z drzewnego klanu. Pozostawił on bezpieczny wachlarz i zdecydował się pomóc na ziemi. To była szybka decyzja która miała zweryfikować kim tak naprawdę jest, tchórzem czy jednak rzeczywiście, mogącym zmienić losy, nie tylko tego miejsce ale i swojego klanu, bohaterem. Zrezygnował on ze swojego miejsca na wachlarzu mogącym go uratować i zechciał pomóc innym, nawet i futonowych chłopak nie miał nic przeciw i zdecydował się przypomnieć mu o tym co powinien zrobić. Skupił swoją chakrę i wysłał pnącza w kierunku ludzi którzy dalej mogli sprawiać problem... Część z pnączy oplątała również ludzi którzy trzymali kawałek dalej Satoriego co pozwoliło mu całkiem szybko na podjęcie działań które ostatecznie go uwolniły z mnogiego uścisku. Oplątani i unieruchomieni nie mogli sprawiać zagrożenia dopóki Senju trzymał ich wszystkich przy pomocy swoich umiejętności.

Nie trudno było dostrzec wielkiego glinianego ptaka który właśnie dolatywał na waszą ulicę. Normalnie przyciągnąłby wzrok całego tłumu, w tym wypadku wszyscy mogli jedynie dostrzec drobny błysk który pojawił się na nodze stworzenia a gdy ten zaczynał się wznosić to kawałek pod nim, z pośród tłumu wyłonił się Satori trzymający się czegoś... Żyłki? Rika oraz Yami dolecieli do pobliskiego dachu gdzie też wydawało się, że mogą chwilę odpocząć i są bezpieczni. Wszyscy znajdujący się na dole kompletnie stracili zainteresowanie zdobyczą która uciekła... Pozostał sam Oshi na którym skupiły się wszystkie oczy, zwłaszcza te które nie zostały przez niego oplątane... Kawałek dalej, bo może jakieś niecałe sto metrów od was dostrzegliście wielkie schody prowadzące w górę. To właśnie była dzielnica do której chcieliście się dostać. Pech jednak chciał, że brama była zamknięta a na straży nie było nikogo, przynajmniej na zewnątrz... Wewnątrz jednak również brakowało żywego ducha, albo zwyczajnie ze swojego miejsca nie mogliście jeszcze nikogo dostrzec.


Satori w powietrzu ponad tłumem
Oshi na dole trzyma mokutonem część tłumu
Rika, Yami na budynku obok.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.



Tutaj będzie spis npc i ich kolorków
  • Tsobuki
  • Pan Koyama
  • Yukari Narahasi
  • Haruko Ihara
  • Kazumi
  • Właściciel Ryokanu
  • Biedna kobieta


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Prowadzone misje:
- D - Pielgrzym - Sabaku Kuroko
- D - Leśne zwyczaje - Koseki Tamiko
- C - Kara - Kami Noriko, Senju Oshi
Rezerwacje:
Hikari, Numa, Ren

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
- CW - - Kontakt utracony. Próba nawiązania dialogu!. - Kaminari Shigemi
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 1897
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Blond włosy do przed ramion, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 155
- Ubranko->
https://i.imgur.com/nUEyczI.png
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta:

Re: [Zwodniczy Karmazyn] Dzielnica Nihya~tsu 地区二百

Postprzez Rika Kari Matsubari » 28 sie 2018, o 22:16

Kiedy Rika dostała się w końcu na wachlarz, przyszedł czas na popis Yamiego. Małe czary-mary i wznieśli się oboje w powietrze, ulatując na jeden z pobliskich dachów. Nie ten pierwszy, ale też nie na tyle odległy, by nie mogli śledzić poczynań w i wokół tłumu. Po wylądowaniu Yami zabrał się za ponowne pieczętowanie swojego sprzętu, Rika zaś rzuciła szybkie spojrzenie we wnętrze torby, o którą tak zaciekle walczyła. Hmm… Widok ten był nieco rozczarowujący. Nie widziała bowiem niczego, co miało szczególną wartość bojową. Niemniej część z przedmiotów niewątpliwie mogła być ważna. Nie było to jednak miejsce i czas na sprawdzanie tego wszystkiego. Gdzieś na dnie torby mogło się zresztą kryć coś więcej.
W międzyczasie wywiązała się krótka rozmowa między nią, a Yamim. Chłopak pytał dziewczynkę o imię, a ta – mimo okoliczności – nie potrafiła się nie uśmiechnąć. Od pewnego czasu drażni ją, że mówi do niej: „młoda”, ale też przeczuwała czym to może być spowodowane. Większość ludzi usłyszała jej imię w ryokanie czy w szpitalu i chłopak również musiał tam być. No ale:

-Jestem młoda, ale zazwyczaj mówią do mnie Rika. – niebywały entuzjazm bez krzty ironii, jak na zwykłe pochwalenie się swoim ślicznym imieniem.
Teraz jednak ważniejsze rzeczy działy na dole. Ku uciesze Riki Oshi zrobił niemały porządek z tłumem. A przynajmniej wydawało jej się, że to musiał być on. Technika ta przypominała nieco to, co sama potrafi, ale teraz chyba nie mieli do czynienia z silną iluzją, a techniką wpływającą na rzeczywistość. Gdzieś z tłumu opętanych zarazą ludzi wyłonił się Satori, który przypomniał o sobie w niebywałym stylu. Chłopak który jak dotąd niczego nie pokazał z miejsca udowodnił, że może być nie mniej ważnym członkiem zespołu. Tylko po Chiakim nie było śladu… - mogła pomyśleć Rika, gdy ponownie spojrzała na jego torbę.
-Satori! – Rika pomachała mu ręką, żeby zobaczył gdzie jest i ją poznał. – tam jest brama, do której zmierzamy! – wykrzyczane stwierdzenie było trochę jak polecenie. Skoro już przecież leci, to może lecieć od razu tam.
Mała miała nadzieję, że Oshi da sobie radę. Wydawało się, że ma wszystko pod kontrolą i zaraz również ruszy w ich kierunku. Teraz rzuciła okiem na pobliskie budynki i obmyśliła prostą drogę dostania się w bezpieczne miejsce, skąd bardzo blisko do schodów. Narysowała palcem w powietrzu właściwą ścieżkę, gdy tylko upewniła się, że Yami patrzy w jej stronę. Pewnie sam też by na to wpadł, ale nie zaszkodzi pokazać.
Hop-siup i ruszyli po dachach w stronę Nihya-tsu. Nie była to może najprzyjemniejsza przebieżka na świecie, a gdyby przypomnieć sobie wszystkie przeszkody, jakie minęli od wyjścia ze szpitala, włącznie z wszystkimi ludźmi których udało im się wyminąć… Dostanie tu było nie lada wyzwaniem. A to jeszcze nie koniec. Schody. Z tej wysokości dzielnica możnych wydawała się kolosalna i choć rzeczywiście tak było, efekt ten robiło właśnie spojrzenia nań od dołu. Wdrapywali się systematycznie do góry. Rika robiła to schodek po schodku, gdyż branie dwóch jednocześnie było na dłuższą metę niewygodne dla jej krótkich nóżek. Istne schody rangi S. Gdy dotarli na miejsce, ujrzeli zamkniętą bramę i Satoriego, który pewnie byłby w dużo lepszej kondycji od nich, gdyby nie fakt, że mało nie został rozerwany na strzępy.
-Zamknięte..? – Rika spojrzała przez bramę, a za nią na próżno było szukać żywej duszy. To niepodobne do tego miejsca. – coś musiało się stać. – powiedziała ściszonym głosem. – poczekajmy aż będziemy w komplecie. Może upewnisz się, że Oshiemu nic nie jest? – zapytała blondyna, gdyż nie mogła sobie przypomnieć jego imienia.
-Yami, znalazłam kilka dziwnych, kolorowych zwojów w torbie, którą zabrałam. Nim przejdziemy na drugą stronę bramy, może upewnijmy się, czy nie ma w nich nic ważnego. – zaproponowała wciąż ściszonym głosem, wyjmując przy tym pierwszy zwój. Jęli odpieczętowywać.


EDIT:

Yami paca Rikę w głowę? Tylko żeby nie mocno! Szybkie sfochowane spojrzenie na chłopaka i chwila przyglądania się temu, co robi Oshi. Rozmyślała trochę nad cała tą sceną i w międzyczasie postanowiła wystosować najcięższy diss, jaki tylko się dało.
-Jesteś głupi. - powiedziała wciąż obrażona. Przed podjęciem drogi miała zamiar nadepnąć mu na stopę. W tej chwili nie przychodził jej do głowy inny sposób, aby mogli potem współpracować jak gdyby nigdy nic.
Ostatnio edytowano 28 sie 2018, o 23:27 przez Rika Kari Matsubari, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
Niespodzianka Lata
 
Posty: 407
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 12
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta:

Re: [Zwodniczy Karmazyn] Dzielnica Nihya~tsu 地区二百

Postprzez Oshi » 28 sie 2018, o 22:34

No trudno, ciężko było żyć w zgodzie z własnymi przekonaniami. Pomyślał spokojnie, zanim drewniane pnącza, nie wyszły z ziemi pod stopami zaskoczonego tłumu. Krótka chwila wystarczyła by zmienił swoją decyzję, no trudno... Człowiek często popełnia błędy.
Chłopak widział kątem oka, jak z przeciwnej strony wyłania się wysoki blondyn. Widocznie i jemu przyszło skorzystać z okazji. Deszczowy dzień przyniósł wiele niespodzianek, chociaż w istocie wszystko można było zwalić na ciekawość młodzieńca. Chciał wiedzieć zbyt wiele, nie mógł pogodzić się z faktem że wkrótce sam stanie się celem takich poszukiwań.
Zbyt wiele sprowokowanej uwagi, to zbyt duże kłopoty... Burū twierdził podobnie, wystawiając swój niebieski łeb przez rękaw, w białym kimonie Oshiego. Szansa jaką dał swym towarzyszą jednak wystarczyła, wkrótce mógł zobaczyć jak biały twór Satoriego zabiera go z pola zmagań, a Rika i Yu..Yami bezpiecznie odlatują... No cóż, może i sprawdzał się w roli bohatera, ale wyraźnie nie pasował do roli męczennika.
Gdy wszystkie oczy zwróciły się w jego stronę, Oshi uśmiechnął się do zebranych. Po czym wciąż trzymając znak węża, przemówił spokojnie.

- No więc, miło było poznać...

Następnie przy pomocy kekkei genkai, wystrzelił w powietrze na drewnianym palu, tak żeby znaleźć się zaraz bezpiecznie na dachu. Nie miał wątpliwości co do podobnych kombinacji. Zwłaszcza że już kilkukrotnie ratował się podobnym manewrem... Podążał za swymi towarzyszami bez większego pośpiechu, wolał nie ryzykować spotkania z czymś gorszym niż ten przeklęty tłum zarażonych. Czując zawód wcześniejszej chwili, młodzieniec zdjął z głowy czarny kaptur. Pozwalając by niebieskie kosmyki przesiąknięły kroplami deszczu... Jak do tej pory udało im się stracić tylko jedną osobę, musiał to być straszny tłuk skoro przegrał z cywilami... Ich cudaczna brygada była coraz lepsza... Dziewczyna z morderczą wolą, o ostrych końcówkach... Przywódca o aparycji nikogo, który całe swe przetrwanie zawdzięcza szczęściu. Oraz jeden który z początku zrobił coś ciekawego, ale zaraz później udowodnił jakim jest mośkiem... Dając się ponieść fali. Chociaż nie można mu było odmówić twórczości, biały ptak na którym leciał, wydawał się prawie jak żywy... Kolejna ciekawa zdolność, o której warto posłuchać...

- Patrz Burū... Z każdym kolejnym rokiem stajemy się coraz inteligentniejsi... Ludzie zgłębiając nowe tematy, odkrywają szereg rozwiązań, dający jawny wpływ na życie... Jednak z każdym kolejnym krokiem, stajemy się bardziej podatni na własną ciekawość... Geniusz który tworzy masową epidemię, jaki był jego cel?

Jednak mały wąż nie odpowiedział, nigdy nie odpowiada...
Obrazek

Towarzysz podróży •<~

Obrazek

•Imię: Burū
•Wiek: 1 rok i 2 miesiące
•Płeć: Męska
•Wielkość: 70 cm

...*Wąż ukrywający się przeważnie gdzieś na ciele Oshiego, owinięty wokół szyji przyjemnie syczy mu do ucha gdy krew niemal wisi w powietrzu. Złote spojrzenie pionowych źrenic, niebieskie łuski mieniące się w słońcu zielonym odcieniem. Chłopak nadał mu miano Burū... Było to pierwsze co przyszło do jego głowy, gdy ujrzał jak mały gad wydostaje się z rozciętych wnętrzności większej besti.*...
Avatar użytkownika

Oshi
 
Posty: 341
Dołączył(a): 27 sie 2017, o 22:46
Wiek postaci: 18
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: -Niebieskie włosy
-Blada cera
-Zlote oczy
-Biało/niebieskie kimono
-Czarny płaszcz z kapturem
-Wakizashi na plecach, przy pasku
-Drewniana maska węża na twarzy
Widoczny ekwipunek: -Plecak(Eventy/misje/wyprawy)
-Torba biodrowa
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=59104#p59104
GG: 49753745
Multikonta: O.O

Re: [Zwodniczy Karmazyn] Dzielnica Nihya~tsu 地区二百

Postprzez Yami » 28 sie 2018, o 23:12

Dopadłem w końcu do bezpiecznej przystani jaką zdawał się być dach jednego z domostw. Tam zabezpieczyłem wachlarz i schowałem go w postaci zwoju do Torby. Dzięki temu nie musiałem przeciążać moich pleców. Jakie to wszystko jest wygodne. Możliwość pieczętowania to prawdziwe błogosławieństwo. Teraz jednak liczyło się coś innego. Podniosłem się z ziemi i odetchnąłem. Młoda dziewczynka ostatecznie powiedziała mi swoje imię z niewinnym uśmiechem. Jak uroczo. Jeszcze parę lat i będzie mogła bez problemu manipulować płcią przeciwną niczym kukiełkami. Choć już teraz była niebezpieczna. Wszak trójka rosłych wojaków wyruszyła w podróż zdjęcia ciążącego hełmu z jej głowy. Sam miałem chwilową ochotę złapania jej i wytulania... uuu i mnie teraz chce zwieść. Jednak ja się nie dam. Nie tak łatwo.
Odwzajemniłem jej uśmiech. Podszedłem bliżej a następnie pacnąłem ją w pustą łepetynę niczym karateka. Nie włożyłem w to całej siły. Przecież nie chciałem aby młoda padła na ziemię jak deska. Chodziło tutaj o wychowanie, którego widocznie jej zabrakło.
- Głupia! Z powodu jakiejś torby chciałaś oddać życie? Masz ty cokolwiek między uszami?
Skarciłem dziewczynę. Wszak kara powinna przychodzić zawsze od razu po wykonaniu głupiej rzeczy nie zaś po czasie. Należało jej się. Nawet nie wie do czego o mało nie doszło przez jej zachowanie. Zawdzięczała swoje bezpieczeństwo w głównej mierze chłopakowi, który opatulił wszystkich chorych pnączami. Gdyby nie on i jego umiejętności, które swoją drogą są przerażające teraz mogłaby zwijać się z bólu z powodu bolesnych pogryzień gawiedzi.
Wtem przyszedł i je książę z bajki, który na rumaku z drewna, czy raczej zwykłej pali podleciał do nas jak nigdy nic.
- Słuchaj... oni się po tym nie wespną prawda - rzuciłem wskazując palce na drewniany pal, który wywijał się niczym wąż a i przywiózł tutaj Oshiego. Jakoś nie widziało mi się spotkanie z kolejną falą rozwścieczonej dziczy. - I ten... dzięki. Raczej byłoby źle gdyby nie ty.
Drobne uprzejmości chyba powinny być teraz w cenie. Nie widzi mi się skończyć na dole jeśli coś chłopakowi się nie spodoba. Ma siłę więc mógł ją wykorzystać jak tylko chciał. Ja prosty chłopak jestem co mogę zrobić? Pogrozić palcem i poskarżyć się rodzicom?
- Dobra trzeba iść dalej. Wolę tutaj nie zostawiać za długo.
I tym o to akcentem zacząłem prawdopodobnie z resztą biec po dachach aby zbliżyć się do wielkich wrotach o których mówiła Rika. Były dość solidne więc jeśli uda się nam za nie przejść będziemy bezpieczni. Choć świadomość braku większych tłumów zarażonych w ich pobliżu spowodował u mnie gęsią skórkę. Coś mi tutaj nie pasowało...


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 29 sie 2018, o 12:24 przez Yami, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Yami
 
Posty: 939
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 18
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta: Keiichi Maebara

Re: [Zwodniczy Karmazyn] Dzielnica Nihya~tsu 地区二百

Postprzez Dōhito Satori » 29 sie 2018, o 09:13

Sukeces. Plan Satoriego w zupelności wypalił, wyrwał się z objęć śmierci. Rzecz jasna nieoceniona była w tym pomoc poznanego wcześniej chłopaka - Oshiego.
Orzeł wzleciał do góry, ciągnąc za sobą swojego stwórce, po czym nagle zapikował, dzięki czemu Satori mógł wskoczyć na ,,pokład". Po tej akcji zwinął żyłkę i przypatrzył się działaniom reszty drużyny. Oshi, któremu musiał za moment podziękować, powstrzymał tłum, a Rika i Yami przeskakiwali z dachu na dach w kierunku bramy, gdzie też on sam miał się udać. Skinął głoą do dziewczyny i pomknął w kierunku bramy. Przez chwilkę zastanawiał się czy nie pomóc niebieskowłosemu, ale zauważył, że on też zaczyna się zbierać do punktu zbornego. Zresztą dobrze sobie radził. Z racji szybkości swojego tworu był z nich wszystkich najwcześniej na miejscu, teraz pozostało pomyśleć co dalej, skoro brama jest zaryglowana. Zawsze można się dostać drogą powietrzną, Dohito przecież udostępniał takie środki, ale....
- Tamten mężczyzna zginął niemal natychmiast, za późno było na pomoc. - powiedział do reszty, gdy się zebrali. - I przepraszam, niespodziewanie straciłem rezon. - taak, swoją głupią apatią naraził siebie i innych. Wzrok skierował na chłopca z wężem. - Tobie zaś dziękuję.
Skoro uprzejmości mieli za sobą, a Satori wrócił do przytomnych i trzeźwych, należało podjąć dalsze środki.
Rika przez ten czas zaczęła odpieczętowywać jakieś zwoje, więc może wypadałoby sprawdzić co lub kto kryje się w górnej dzielnicy? Dobra myśl, ale należało zrobić to w miarę ostrożnie na wypadek gdyby okazało się, że po drugiej stronie czyha balista lub ninja z technikami dystansowymi. Dając niemy znak grupie, że rusza, zleciał więc ku górze wysoko ponad mur i wzrokiem zlustrował wszystko, co jego wzrok mógł dostrzec. Jeśli ktoś znajdował się w górnej dzielnicy, a do tego nie wyglądał zbyt przyjaźnie, wrócił do grupy, nie chcąc narażać się na ewentualny atak ziemia-powietrze.
Ostatnio edytowano 31 sie 2018, o 17:38 przez Dōhito Satori, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
GŁOS SATORIEGO| SATORI'S THEME
Wciąż błąkasz się jak obłąkany
Wszędzie się dopatrując zmowy
Dla Ciebie świat - gumowe ściany
W zakładzie dla normalnie zdrowych.

Los to przeszłości jest pokuta
Którą się z nikim nie podzielisz
Więc w swoich zacznij chodzić butach
I w swojej budzić się pościeli.

Jad nienawiści przestań sączyć
Bo to nie moja przecież wina
Że Twój banalny świat się kończy
Gdzie mój dopiero się zaczyna.

Nie bądź więc pomnożonym zerem
Co przezroczystą daje sumę
Rujnując podłym charakterem
Co ja stworzyłem tu rozumem.

Nic nas od siebie nie wybawi
Zanim nie spełnię dni w Zenicie
Ja Ciebie znoszę, gdy się zjawisz
Ty siebie musisz całe życie.
~ Krzysztof Cezary Buszman - List do ciemnej strony człowieka
Avatar użytkownika

Dōhito Satori
 
Posty: 103
Dołączył(a): 2 lip 2018, o 18:46
Lokalizacja: Tsurai
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Wysoki wzrost, atletyczna sylwetka, złote włosy i srebrne oczy.
Widoczny ekwipunek: Torba na glinę x2, płaszcz, torba zwykła
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5828
GG: 49615911
Multikonta: -

Re: [Zwodniczy Karmazyn] Dzielnica Nihya~tsu 地区二百

Postprzez Yamanaka Inoshi » 29 sie 2018, o 13:16

Zwodniczy Karmazyn

- Rok 385 - Wiosna - - Dzielnica Nihya~tsu -- 地区二百 - Yami, Rika, Oshi, Satori
Obrazek



" Wielkie schody w zasięgu wzroku "

Yami, Rika, Oshi, Satori
Wszyscy więc byli już bezpieczni z wyjątkiem Oshiego który wciąż pozostawał na dole i przytrzymywał ludzi. Gdy Satori oraz pozostali byli już w bezpiecznym miejscu mógł przystąpić do własnej ewakuacji. Dlatego też musiał wykorzystać jeszcze raz swoje zdolności manipulacji drewnem. Puściłeś zatem wszystkich spętanych wycofując swoje drewno co pozwoliło im dalej szaleć, natomiast szybko potem stworzyłeś na ziemi pal uprzednio składając pieczęć. Wzniósł on ciebie na wystarczającą wysokość byś bez najmniejszych problemów znalazł się poza ich zasięgiem, może nawet ciut wyżej niż dachy co pozwoliło ci bardzo szybko pokonać tę odległość przy pomocy skoku.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Rika rozwinęła na dachu zwoje które zdobyliście, na wasze szczęście ich zawartość wcale nie była pusta, o nie nie. Zawierały w sobie coś bardzo ważnego i potężnego, czy jednak mogliście zrozumieć prawdziwą sztukę?

  • Różowy zwój oraz szary - Po rozwinięciu nie widać nic, zwyczajnie puste zwoje.
  • Czerwony zwój - W środku skrywają się narysowane trzy węże.
  • Żółty zwój - Rozwijając go dostrzeglibyście stado czarnych kruków.
  • Niebieski zwój - Im dalej tym lepiej, na nim z kolei znajdują się trzy lwy tomoe.
Nic dziwnego, że się kłóciliście o zawartość tej torby i zasadność poczynań małej Riki, rzeczywiście ryzykowała życie swoje i wszystkich pozostałych po kilka malunków, shurikenów i kunaiów. Satori również dołączył do waszej grupy na dachu i razem ruszyliście dalej po dachach w stronę wysokich schodów aż ostatecznie po kilkunastu chwilach drogi, tym razem bez żadnych niespodzianek dotarliście do bramy wejściowej do dzielnicy. Tylko jak teraz przekroczyć tę bramę? Niby nie jest jakoś strasznie wytrzymała brama bo jest to zwyczajnie wysokie wejście zrobione z wcale nie tak grubych metalowych prętów które razem złączone tworzą otwierającą się na dwie strony bramę. Pokonanie bramy powinno być samą formalnością.

W oddali natomiast nie było żywego ducha, widzieliście natomiast budynki zarówno po lewej stronie dzielnicy wraz z przejściem gdzieś głębiej w dzielnicę. Było ono udekorowane łukiem który łączył ze sobą dwa budynki. Może się wam wydawało lecz właśnie za tym łukiem mignął wam cień jakiejś osoby. Trudno stwierdzić jak wyglądał ponieważ widzieliście go tylko przez chwilę. Droga prosto natomiast prowadziła do jednego z największych budynków w dzielnicy. Czyli budynku w którym zasiadała rada możnych Ryuzaku no Taki, czyli najważniejsze osobistości z rodów kupieckich które zarządzały osadą.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.



Tutaj będzie spis npc i ich kolorków
  • Tsobuki
  • Pan Koyama
  • Yukari Narahasi
  • Haruko Ihara
  • Kazumi
  • Właściciel Ryokanu
  • Biedna kobieta


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 25 wrz 2018, o 14:53 przez Yamanaka Inoshi, łącznie edytowano 1 raz


Prowadzone misje:
- D - Pielgrzym - Sabaku Kuroko
- D - Leśne zwyczaje - Koseki Tamiko
- C - Kara - Kami Noriko, Senju Oshi
Rezerwacje:
Hikari, Numa, Ren

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
- CW - - Kontakt utracony. Próba nawiązania dialogu!. - Kaminari Shigemi
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 1897
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Blond włosy do przed ramion, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 155
- Ubranko->
https://i.imgur.com/nUEyczI.png
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta:

Re: [Zwodniczy Karmazyn] Dzielnica Nihya~tsu 地区二百

Postprzez Rika Kari Matsubari » 29 sie 2018, o 22:13

Rysunki!? – z trudem zdusiła w myślach te słowa, nie pozwalając im się wydostać. Parę shurikenów i kunai’ów oraz bezużyteczne zwoje, na których – w najlepszym razie. – były narysowane różne stworzonka.
-Pięknie malował… - stwierdziła spoglądając gdzieś w tłum, jakby zastanawiając się, czy jeszcze kiedykolwiek usłyszy pod swoim adresem podobny komplement. Rika w głębi serca wierzyła, że nic mu nie jest. W tej chwili jednak musiała przyznać, że jej szalony manewr po torbę był daremny. Jakkolwiek przydałby im się Chiaki, tak sam ekwipunek nie wnosił wartości dodanej do drużyny. Czy była rozczarowana? Trochę tak, daleko było jej jednak od stwierdzenia, że nie warto było ryzykować. Nigdy nie wiadomo co mogło być w środku. Może innym razem los się do nich uśmiechnie i podrzuci coś specjalnego? Przecież takie rzeczy się zdarzają. Świat jest bardziej magiczny, niż się tym wszystkim dorosłym wydaje. Ale oni chyba są już za duzi, żeby to dostrzec.
Ściągnęła własną torebkę, otworzyła ją i wrzuciła do środka calutki ekwipunek najstarszego z tutejszych shinobich. Torebka ta wchłaniała kolejne przedmioty niczym grubas wciągający kanapki. Zdawała się nie mieć dna, choć teraz przynajmniej było w niej już sporo rzeczy. Odwróciła jeszcze torbę Chiakiego do góry nogami, potrząsając nią w nadziei, że wyleci z niej coś jeszcze. Następnie odłożyła ją z szacunkiem na dach. Nie miała zamiaru słuchać ani słowa o tym, że zrobiła źle. Nie zrobiła. Potem była gotowa by ruszyć dalej.
Pod samą bramą Rika objęła rączkami jej szczebelki i przyłożyła do nich nosek, chcąc jak najlepiej zajrzeć do środka. Wokół nie było żywej duszy, co było raczej nietypowe dla tego miejsca. Mogła jeszcze zrozumieć zamknięcie bramy, ale fakt, iż nikt przy niej nie stał na straży był iście… złowieszczy.
-Zamknęli bramę przed zarażonymi. Ale coś jest nie tak. Powinien ktoś to pilnować, powinien… tu w ogóle być. - obejrzała się za stojących z tyłu partnerów.
Skoncentrowała chakrę w stopach i przeszła po jakimś dostatecznie szerokim fragmencie bramy, bądź po murze, który musiała scalać. Zeskoczyła na drugą stronę. Ponownie rozejrzała się wokół, przyglądając się okolicy, którą znała raczej słabo. To nie było miejsce dla niej. W ogóle nie było najlepsze miejsce dla dzieci. Rika słyszała za sobą swoich kolegów, którzy zapewne właśnie przedostawali się na drugą stronę. Coś nie pozwalało jej obrócić się plecami do tych na pozór pozbawionych życia okolic. Czuła niepokój. Zamieszki w mieście były zrozumiałe, ale jeśli zaraza sięgnęła swymi mackami tutaj, choćby nawet tylko strasząc, to był to bardzo zły omen.
-Tam. – wskazała ręką monumentalny budynek stojący w oddali, naprzeciw nich. – tam zazwyczaj zasiadają władcy. – powiedziała do wszystkich, głosem pewnym zwątpienie. Niepewność ta nie czerpała jednak z niewiedzy dziewczynki, a z graniczonego z pewnością przeczucia, że coś jest bardzo, bardzo inaczej.
Jakby na potwierdzenie tych słów coś mignęło jej przed oczami. Po lewej stronie, gdzieś w uwadze peryferyjnej pojawiła się ciemna poświata, która – o ile tylko jej się nie przewidziało. – skryła się właśnie za łukiem łączącym dwa budynki. Droga ta musiała prowadzić do jakiegoś względnie odrębnego osiedla.
-Widzieliście to? – zapytała, aby nabrać absolutnej pewności. Potem skierowała się już tylko do Oshiego. – może powinniśmy to sprawdzić?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 30 sie 2018, o 18:40 przez Rika Kari Matsubari, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
Niespodzianka Lata
 
Posty: 407
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 12
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta:

Re: [Zwodniczy Karmazyn] Dzielnica Nihya~tsu 地区二百

Postprzez Yami » 30 sie 2018, o 17:08

Siedziałem na dachu. Choć dokładniejszym wyrażeniem byłoby określenie stałem. Pierwsza forma odnosiła się ogólnie do bezczynności. Przynajmniej chwilowej. Usłyszałem słowa bladego młodzieńca, który zaczął coś mówić pod nosem o jakimś geniuszu i wywoływaniu epidemii. Hola Hola, jakie wywoływanie? Ktoś sam do tego wszystkiego doprowadził? Jakoś nie chciało mi się w to wierzyć. Znaczy byłem w stanie w to uwierzyć jeśli tym kimś była kobieta. Kobiety takie są, nie wiadomo nigdy co im strzeli do głowy. Jedne lubią obijać mordę dla zabawy (Suzu), jedne chcą spalić ciebie żywcem bo tak (jakaś świrnięta baba z Shigashi) bądź gdy tylko wypomnisz im co złego zrobiły nie dość, że obrażają, to jeszcze wręcz atakują w szale (Rika). Ta ostatnia prawie nadepnęła mi na stopę, niby przypadkiem. Wystarczyło jednak taką przesunąć trochę bardziej na prawo i unik perfekcyjny. Choć teraz się obawiam, że kobieca natura zemści się dwukrotnie bardziej.
- Zaraz, zaraz. Jaki Geniusz. Oshi o czym ty mówisz? - zapytałem do białasa nim wyruszyliśmy w stronę żelaznej bramy. Nie było mnie z grupą wspaniałych bohaterów od samego początku. Wiem tyle co zwykły obywatel, ten niezarażony... Dlaczego to jednak ja muszę się plątać w jakieś historie o złym geniuszu, który przeprowadza eksperymenty w mieście kupieckim, w którym to znalazłem się za sprawą pewnej małej zielonowłosej dziewczyny. Femme fatale, kobiety zawsze doprowadzają mężczyzn do rozpaczy, a to niby my jesteśmy tymi złymi... - Miło, że odzyskałeś świadomość Gli... yhm... Satori. Myślałem, że albo wykitujesz albo do nich dołączysz. Jeśli miałbym wybrać jedną z tych dwóch opcji wolałbym pierwszą. Świadomość, że goniłbyś na glinianych tworach i nas nimi atakował nie wydaje się najmilsza.
Tak przejdźmy jednak do rzeczy ważniejszych mianowicie wielka stalowa brama, która oddzielała nas od dzielnicy możnych. Wszystko byłoby pięknie gdybyśmy mogli powiedzieć strażnikom, że przyszliśmy porozmawiać z władzami, oni by nas wpuścili, my byśmy porozmawiali i tutaj zostali gdyż nie widziało mi się przemierzać miasta w takim stanie. Chodź świadomość, że gdzieś tutaj kręciliby się kupcy z którymi wszak wczoraj rozmawiałem opawał mnie lękiem na równym poziomie co banda zarażonych (wiem przesadzam, ale jak ja nie lubię tych ludzi i rozmów z nimi). Tak jednak nie było. Dzielnica zdawała się być wręcz wymarła. Istniały dwie opcje. Pierwsza, że ludzie pochowali się ze strachu po domach. Skoro zarażeni atakowali wszystko co się rusza ukrycie się przed nimi to rozsądna opcja. Druga byłą taka, że zaraz odwracam się na pięcie i pierzcham stąd najszybciej jak tylko mogę. Chciałem wybrać tę drugą opcję lecz wiedziałem, że wiązałoby się to z samodzielnym powrotem przez ulice pełne szaleńców. Wolałem więc zostać przy dwóch jednostkach, które potrafią walczyć i potrafią bronić słabszych, czyli w tym wypadku mnie.
Przekroczyłem bramę w sposób podobny do młodocianej złośnicy i wkroczyłem na teren dzielnicy. Młoda wypowiedziała słowa nad wymiar oczywiste jednak wolałem sobie zachować sił i nie rzucać kąśliwymi uwagami w stylu "Naprawdę? Nie zauważyłem", bądź "Nie no ty to jednak jesteś mądra, przepraszam, że nazwałem Ciebie głupią, ucz mnie." Postawiłem krok w kierunku wskazanym przez dziewczynę, czyli największym budynku Ryuzaku, siedziby władz. Jednak w takim układzie chyba znowu wejdę na dach. Sceneria jest taka nieprzyjemna, że chyba wolę trzymać się z dala od wszelkich ciasnych uliczek.
- Wchodzimy na górę? - rzuciłem w stronę reszty.
Jedna osóbka jednak wyglądała jakby zobaczyła ducha.
- Widzieliście co? - zapytałem podnosząc wymownie prawą brew do góry.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Yami
 
Posty: 939
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 18
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta: Keiichi Maebara

Re: [Zwodniczy Karmazyn] Dzielnica Nihya~tsu 地区二百

Postprzez Oshi » 30 sie 2018, o 17:12

Oshi wzleciał na swym palu na wysokość najwyższych z dachów, po czym zeskoczył prosto przed wielką bramę... Zaskakujące zabezpieczenia.
Pomyślał, zanim reszta grupy nie pojawiła się przy jego boku. Rika, Yami, Satori... Wszyscy wydawali się zdrowi i nie zarażeni dziwną epidemią. Oshi uśmiechnął się do młodej użytkowniczki technik umysłu, po czym odpowiedział na podziękowania z ust Yamiego.

- Wybacz że nie uratowałem wszystkich... Jednak jeśli nasz kolega z drużyny padł na pierwszej grupie zwykłych cywilów... To może to i lepiej.

Oshi wiedział jak mogły brzmieć jego oczy w uszach obcych towarzyszy... Jednak jak ma wytłumaczyć fakt słabych ogniw... Jeśli fundament nie wytrzymuje zwykłego zefiru to cała konstrukcja stanowi zagrożenie... Nie mógł bronić wszystkich nie marnując większości chakry... Był wciąż zbyt ograniczony, jeśli chodziło o moc jego klanu...
Podziękowania reszty drużyny skomentował jedynie kiwnięciem głowy, po czym zwrócił swój wzrok na wielką bramę, zastanawiając się dlaczego nie pilnuje jej żaden strażnik... Czy to nie zbyt wielka pewność siebie, czy mieszkańcy dzielnicy bogaczy są tak zadufani w sobie że liczą na cud... Co jeśli zarażeni wpadną do ich pięknych domów, kto poza urojonymi bóstwami będzie w stanie im pomóc.
Wreszcie cała drużyna podjęła próbę przejścia przeszkody... Co zważywszy na umiejętności każdego z nich, obyło się bez większych problemów.
Druga strona prezentowała się tak jak zdawało się chłopcu jeszcze przed zmianą lokalizacji... Cisza i grobowy spokój, coś tu było cholernie nie tak.

- Uważajcie... Coś mi się wydaje że wpakowaliśmy się w niezły bajzel

W trakcie wypowiadania ostatniego zdania, coś przemknęło w cieniu budynków... Mała Rika zauważyła obecność w tej samej chwili, posyłając w stronę Oshiego krótkie pytanie... Rozdzielanie się nie było zbyt dobrym pomysłem, jednak gorszym było pozostawanie potencjalnego wroga za plecami... Coś jednak trzeba było zrobić, w razie potencjalnej zasadzki jednej z grup.
Oshi odetchnął spokojnie, po czym kumulując w swym ciele pokłady chakry, stworzył swoją idealną kopie... Klon posiadający wszelkie możliwości swego stwórcy, z wolą która może wpłynąć na rzeczywistość. Drewniane "stworzenie" wyłoniło się z jego ciała, niczym brat bliźniak.

- Yami... To coś idzie z wami, będę was informował o wszystkim... My sprawdzimy teren... Szkoda by było dostać się w krzyżowy ogień.

Senju uśmiechnął się do zebranych, po czym bez słowa wskoczył na pobliski dach z prawej strony. Licząc że mała wojowniczka zrobi to samo... Może i los posłał go tutaj właśnie z tego powodu... Z dachu chciał dostać się między wąskie uliczki, mając na uwadze wszelkie wspaniałości które może mu spłatać.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Towarzysz podróży •<~

Obrazek

•Imię: Burū
•Wiek: 1 rok i 2 miesiące
•Płeć: Męska
•Wielkość: 70 cm

...*Wąż ukrywający się przeważnie gdzieś na ciele Oshiego, owinięty wokół szyji przyjemnie syczy mu do ucha gdy krew niemal wisi w powietrzu. Złote spojrzenie pionowych źrenic, niebieskie łuski mieniące się w słońcu zielonym odcieniem. Chłopak nadał mu miano Burū... Było to pierwsze co przyszło do jego głowy, gdy ujrzał jak mały gad wydostaje się z rozciętych wnętrzności większej besti.*...
Avatar użytkownika

Oshi
 
Posty: 341
Dołączył(a): 27 sie 2017, o 22:46
Wiek postaci: 18
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: -Niebieskie włosy
-Blada cera
-Zlote oczy
-Biało/niebieskie kimono
-Czarny płaszcz z kapturem
-Wakizashi na plecach, przy pasku
-Drewniana maska węża na twarzy
Widoczny ekwipunek: -Plecak(Eventy/misje/wyprawy)
-Torba biodrowa
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=59104#p59104
GG: 49753745
Multikonta: O.O

Re: [Zwodniczy Karmazyn] Dzielnica Nihya~tsu 地区二百

Postprzez Dōhito Satori » 31 sie 2018, o 10:46

Prychnął tylko żartobliwie, gdy usłyszał słowa ulgi Yamiego... choć racji nie można było mu odmówić. Blondyn nie należał do najsilniejszych jednostek swojego klanu, ale coś tam jednak potrafił napsuć krwi. Techniki Dohito należały do bardzo ofensywnych i tak jak w przypadku Haretsu raczej słabo nadawały się do korzystania podczas zwykłego, kontrolowanego sparingu.W każdym razie Satori wzleciawszy na orle nie zauważył wiele więcej od innych członków grupy. Również dostrzegł przemykający cień, ale poza lepszą panoramą najbogatszej dzielnicy nie znalazł spojrzeniem niczego ciekawszego. Nihya-tsu ziała pustką po całości i wszyscy, w tym Satori, zauważyli, że coś tu nie gra. Zastanowił się moment i podczas gdy reszta wysnuwała przypuszczenia, że za wybuch epidemii odpowiedzialna jest konkretna osoba ukrywająca się prawdopodobnie w siedzibie możnych, Satori uznał, że podzieli się własną teorią na temat wyludnienia tej dzielnicy.
- Równie dobrze budynki mogą być tak samo puste jak mury i plac. Kto wie czy żołnierzy w obrębie dzielnicy nie oddelegowano do ewakuacji wszystkich możnych. Być może byli pewni, że zarażeni prędzej czy później się tu dostaną. Prawda, że to niehonorowe zostawiać własne miasto w potrzebie, ale jeśli dorwano by Radę, to Ryuzaku byłoby skończone. Jeśli mam rację, to muszą już być dawno poza miastem... lub pod nim. - powiedział do wszystkich gdy tylko wylądował.
Chwilę później podjęli decyzję o rozdzieleniu się. Satori, Yami i klon Oshiego mieli odwiedzić możnych. Srebrnooki nie miał nic przeciwko temu, wolał sprawdzić prawdziwość swoich domysłów, zamiast uganiać się za jakąś nieznaną postacią.
- Będę was osłaniał z góry. - oznajmił swojej grupie i wzleciał.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
GŁOS SATORIEGO| SATORI'S THEME
Wciąż błąkasz się jak obłąkany
Wszędzie się dopatrując zmowy
Dla Ciebie świat - gumowe ściany
W zakładzie dla normalnie zdrowych.

Los to przeszłości jest pokuta
Którą się z nikim nie podzielisz
Więc w swoich zacznij chodzić butach
I w swojej budzić się pościeli.

Jad nienawiści przestań sączyć
Bo to nie moja przecież wina
Że Twój banalny świat się kończy
Gdzie mój dopiero się zaczyna.

Nie bądź więc pomnożonym zerem
Co przezroczystą daje sumę
Rujnując podłym charakterem
Co ja stworzyłem tu rozumem.

Nic nas od siebie nie wybawi
Zanim nie spełnię dni w Zenicie
Ja Ciebie znoszę, gdy się zjawisz
Ty siebie musisz całe życie.
~ Krzysztof Cezary Buszman - List do ciemnej strony człowieka
Avatar użytkownika

Dōhito Satori
 
Posty: 103
Dołączył(a): 2 lip 2018, o 18:46
Lokalizacja: Tsurai
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Wysoki wzrost, atletyczna sylwetka, złote włosy i srebrne oczy.
Widoczny ekwipunek: Torba na glinę x2, płaszcz, torba zwykła
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5828
GG: 49615911
Multikonta: -

Re: [Zwodniczy Karmazyn] Dzielnica Nihya~tsu 地区二百

Postprzez Yamanaka Inoshi » 31 sie 2018, o 15:39

Zwodniczy Karmazyn

- Rok 385 - Wiosna - - Dzielnica Nihya~tsu -- 地区二百 -
Yami, Rika, Oshi, Satori
Obrazek



" Wiele celów, wiele potknięć... "

Yami, Rika, Oshi, Satori
No rzeczywiście to było gigantyczne zaskoczenie, że Chiaki narysował kilka malunków w swoich zwojach i właśnie je znalazłaś. Tak naprawdę te rysunki to zwierciadło do jego duszy, czy jednak były one rzeczywiście aż takie piękne i godne podziwiania? Kwestia gustu. Zdecydowałaś się więc zabrać zwoje ze sobą i spoczęły gdzieś na dnie kobiecej torebki, czyli w niebycie. Z jakiegoś powodu zdecydowałaś się pozbyć torby staruszka a była taka ładna bo z shigashi no kibu, albo skądś tam... Zawsze kolejny pojemnik w którym można coś schować. Zbliżenie się do niej nie zajęło Rice dużo czasu i jak słusznie zauważyła, w sumie nie tylko ona bo również Oshi oraz Satori zdecydowali się to skomentować, że zwyczajnie wieje tutaj pustkami i nie ma nikogo. Przynajmniej na widoku....

Yami, Rika oraz Oshi przekroczyli przeszkodę w postaci bramy. Oczywiście całkiem szybko zwróciliście uwagę na mknący w cieniu budynków... No właśnie, co, cień? Poświatę... Osobę? Na całe szczęście mokutonowy chłopak zdawał sobie sprawę z wielu zagrożeń dlatego też stworzył swoją drewnianą wersje która miała zostać z Yamim na ziemi. Idealny obrońca dla przywódcy o aparycji nikogo. Sam jednak ruszył po dachach dalej i wyglądało na to, że Rika ruszyła tuż za nim...

Satori w całej tej sytuacji znajdował się cały czas w powietrzu i obserwował cień. Niestety na otwartym terenie po ani widu ani słychu po tym coście zobaczyli jeszcze przed chwilą...

Yami, Oshi
Nie pozostało nic innego jak udać się do najważniejszego budynku w rejonie tej dzielnicy. Yami od razu pełen paniki wskoczył na dach i właśnie po nim kierował się w stronę budynku, droga była dosyć prosta i nikt go w jej trakcie nie niepokoił. Mokutonowy klon Oshiego podążał za nim, musiał się słuchać tego kiepskiego przywódcy. Kilka chwil i byli na miejscu. Wystarczyło zapukać. Prawdopodobnie wpierw byś sprawdził okna, zajrzał do środka i upewnił się, że rzeczywiście na miejscu jest bezpiecznie. Kto by się spodziewał, było, w środku byli nawet ludzie którzy nijak nie przypominali tych z ulicy. Jedna chwila. Dwie chwile aż w końcu od strony drzwi odezwał się czyiś głos.
- Kim jesteście i czego chcecie? - Głos na pewno należał do mężczyzny, na pewno nie był to dzieciak ani ktoś podstarzały. Brzmiał stanowczo i pewnie.

Rika, Oshi, Satori
Bilokacja to coś co użytkownicy klonów potrafią robić całkiem nieźle. Otóż prawdziwy Oshi ruszył najpierw na dach a potem pomiędzy wąskie uliczki. Rika będąca z nim dotrzymywała mu kroku i tak samo jak on nie mogła dostrzec tego co zobaczył będący w powietrzu Satori. Uliczka była całkiem wąska dlatego spostrzeżenie tego co znajdowało się za zakrętem bez przewagi wysokości lub jakiejś techniki było niemal niemożliwe. Dodatkowo na ulicy znajdowało się całkiem sporo śmierci, za dużo jak na dzielnicę tak prestiżową. Nieco bałaganu mogło przytłoczy. dalej jednak nie był to poziom bałaganu jaki pojawił się na zwyczajnych ulicach miasta od wczoraj. Na waszej drodze, w jednej z bocznych alejek pośród tego całego syfu znajdowała się zapadnia, oczywiście zamknięta. Przewaga dachu na niewiele się zdała, niestety. Wracając do tego co dostrzegł Satori, zobaczył on tą samą osobę w kapturze i płaszczu, tak jak wcześniej przemykającą się uliczką nieco dalej, dwa zakręty od miejsca w którym znajdowała się reszta grupy, to jest Oshi i Rika. Otóż ten mroczny cień poruszał się zwyczajnie, bezwstydnie niemal, na dwóch nogach, to na pewno człowiek. Jakby tak zacząć dokładniej rozmyślać nad tym co robi to z jakiegoś powodu kieruje się do tego samego budynku do którego chce dostać się Yami tylko go okrąża...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.



Tutaj będzie spis npc i ich kolorków
  • Tsobuki
  • Pan Koyama
  • Yukari Narahasi
  • Haruko Ihara
  • Kazumi
  • Właściciel Ryokanu
  • Biedna kobieta


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 25 wrz 2018, o 14:53 przez Yamanaka Inoshi, łącznie edytowano 1 raz


Prowadzone misje:
- D - Pielgrzym - Sabaku Kuroko
- D - Leśne zwyczaje - Koseki Tamiko
- C - Kara - Kami Noriko, Senju Oshi
Rezerwacje:
Hikari, Numa, Ren

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
- CW - - Kontakt utracony. Próba nawiązania dialogu!. - Kaminari Shigemi
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 1897
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Blond włosy do przed ramion, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 155
- Ubranko->
https://i.imgur.com/nUEyczI.png
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta:

Re: [Zwodniczy Karmazyn] Dzielnica Nihya~tsu 地区二百

Postprzez Rika Kari Matsubari » 31 sie 2018, o 19:59

Odizolowana od części właściwej miasta kupieckiego dzielnica najbogatszych i najbardziej wpływowych ludzi świeciła pustkami. Gdyby akcja działa się nad dzikim zachodem, przed grupą przybyłych ninja zapewne przeleciałby nisko nad ziemią chamaechor. Byłby to znak, że w pobliżu nikogo nie ma i należy jechać dalej. Miast tego ujrzeli jednak cień, który oznaczał coś zgoła innego. Ktoś tu jest.
Rika spojrzała wymownie na Oshiego, licząc że to on podejmie ostateczną decyzję, która w jej wizji była tylko jedna. Gonić go. Przyjaciel czy wróg, nie wiadomo, ale był jedyną żywą istotą, jaką ujrzeli po tej stronie bramy. I jakiś powód musiał mieć, by poruszać się tak szybko. Pytanie tylko, czy to właśnie przez nich chciał pozostać niezauważony.
Oshi przed pogonią za cieniem stworzył jeszcze swojego klona, który – jeśli wierzyć temu, co mówił chłopak. – miał być stacją przekaźnikową po rozdzieleniu się. Jej klony były tylko klonami i mogła z lekką zazdrością przyglądać się drewnianej replice sojusznika.
Wyjaśnili sobie co trzeba i podzielili się zadaniami. Rika z Oshim idą na lewo za tropem tajemniczego… czegoś. Yami idzie prosto do budynku, w którym zwykli naradzać się możni, a Satori drogą powietrzną zbada teren i w miarę możliwości będzie nas informować o swoich odkryciach.
Ruszyła więc wskakując na dach zaraz za drewnianym chłopakiem. Kręte uliczki pod nimi okazały się bardzo wąskie i kąt jaki mieli mocno utrudniał wygodną obserwację terenu. To co na pewno mogli spostrzec to duża ilość śmieci, która nie przystawała do miejsca o tej renomie i prestiżu. Kto pozwolił tak zapuścić te okolice i dlaczego stało się to tak szybko? Na pewno takich stert nie pozostawił za sobą Cień, jak w myślach nazywała postać, za której śladami starali się podążać.
Szli przed siebie i z kolejnych zakrętów, pokonywanych z odpowiednią ostrożnością, nie wyłaniało się nic szczególnego. Ot, to samo co na poprzedniej uliczce. Tym razem jednak uwadze dziewczynki nie umknęła zapadnia, przysłonięta nieco wszechobecnymi śmieciami.
-Oshi, sprawdzę czy czegoś tam nie ma. Uważaj na siebie, dobrze? – powiedziała. W myślach jednak bardziej adekwatne wydawało jej się, aby sama uważała na siebie.
Zeszła ostrożnie z dachu, w razie potrzeby pomagając sobie chakrą. Jej suknia i tak była już dość zakurzona po turlance między zarażonymi, aby teraz narażać się na dodatkowy szwank. Stawiając stopy na ziemi nie mogła nie pomyśleć o tym, że Cień dopiero co tędy przechodził. Wymijając kupkę śmieci szła w kierunku zapadni, rozglądając się nieufnie wokoło. Będąc przy niej przykucnęła i odgarnęła stertę walających się w pobliżu rupieci. Przekręciła się nieco i zadarła nos do góry, wyglądając gdzieś za Oshim. Szybko jednak wróciła do zapadni.
Trochę się bała. Bała się, ponieważ nie wiedziała co jest w środku. To takie prozaiczne, prawda? Rika kochała niespodzianki, ale pierwsza z nich nie okazała się bynajmniej warta ryzyka, jakie podjęła by ją zdobyć. Teraz ryzyko było z pozoru znacznie mniejsze, a w środku… Mogło być wszystko. Albo nic. Nic też w sumie mogło się tam zmieścić. Obawy jednak wynikały z tego, czego nie mogła doświadczyć otwierając torbę Chiakiego. Że pod zapadnią mogło być coś złego. Mogła to być puszka Pandory, która będzie niosła za sobą trudne do zmierzenia konsekwencje.
Mimo to musiała ją otworzyć. Nie była typem dziecka, które boi się zejść wieczorem do piwnicy. W dodatku ciekawość zawsze brała nad dziewczynką górę i teraz nie było inaczej. Chwyciła rączkami za to małe coś, czego nie potrafiła nazwać i z całych sił pociągnęła do góry. Gdyby się nie udało, z pewnością spróbuje drugi raz. W ostateczności ma jeszcze jeden sposób, który może to nieco ułatwić… Po prostu musi dostać się do tego, co jest w środku.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
Niespodzianka Lata
 
Posty: 407
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 12
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta:

Re: [Zwodniczy Karmazyn] Dzielnica Nihya~tsu 地区二百

Postprzez Dōhito Satori » 31 sie 2018, o 20:37

Fakt bycia wysoko ponad wszystkimi sprzyjał Satoriemu. Mógł zauważyć więcej od innych i wcześniej o tym dać znać. Widać umiejętności Dohito nie musiały służyć jedynie szerzeniu zniszczenia.
Nie widząc kogokolwiek w dzielnicy, skupił się na szukaniu tej jednej sylwetki - Cienia, który zamigotał mu kilka chwil wcześniej. I zauważył, o czym miał zamiar natychmiastowo zawiadomić. Na szybko zerknął na dół i zauważył, iż Rika rozdziela się chłopakiem od Senju. Tak, na drodze prostej dedukcji i dawno przyjętych nauk Satori skojarzył techniki drewna z tym leśnym klanem. Satori też próbował zachować anonimowość, podając fałszywe miano, ale bodaj Yami trochę się wygadał. No cóż, wiedzę o prawdziwej przynależności Oshiego zamierzał zachować dla siebie. Jeśli niebieskowłosy wcześniej podał inne nazwisko, to na pewno miał ku temu ważny powód.
Satori prędko znalazł sposób na poinformowanie wężowego chłopaka o lokalizacji Cienia. Złożył pieczęć barana i otworzył usta.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Po dostarczonej informacji pustynny chłopak nadal krążył w powietrzy i naprzemiennie przyglądał się poczynaniom trójki towarzyszy. Rika wchodziła gdzieś, gdzie raczej nie powinna, a Yami zatrzymał się w progu. Co dalej?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
GŁOS SATORIEGO| SATORI'S THEME
Wciąż błąkasz się jak obłąkany
Wszędzie się dopatrując zmowy
Dla Ciebie świat - gumowe ściany
W zakładzie dla normalnie zdrowych.

Los to przeszłości jest pokuta
Którą się z nikim nie podzielisz
Więc w swoich zacznij chodzić butach
I w swojej budzić się pościeli.

Jad nienawiści przestań sączyć
Bo to nie moja przecież wina
Że Twój banalny świat się kończy
Gdzie mój dopiero się zaczyna.

Nie bądź więc pomnożonym zerem
Co przezroczystą daje sumę
Rujnując podłym charakterem
Co ja stworzyłem tu rozumem.

Nic nas od siebie nie wybawi
Zanim nie spełnię dni w Zenicie
Ja Ciebie znoszę, gdy się zjawisz
Ty siebie musisz całe życie.
~ Krzysztof Cezary Buszman - List do ciemnej strony człowieka
Avatar użytkownika

Dōhito Satori
 
Posty: 103
Dołączył(a): 2 lip 2018, o 18:46
Lokalizacja: Tsurai
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Wysoki wzrost, atletyczna sylwetka, złote włosy i srebrne oczy.
Widoczny ekwipunek: Torba na glinę x2, płaszcz, torba zwykła
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5828
GG: 49615911
Multikonta: -

Re: [Zwodniczy Karmazyn] Dzielnica Nihya~tsu 地区二百

Postprzez Oshi » 1 wrz 2018, o 03:57

Leśne stworzenie ruszyło za swą ofiarą... Oshi mimo młodego wieku, narażony był na posiadanie wielu odmiennych upodobań. Sama chęć pochwycenia przeciwnika, ukazanie mu przewagi nad własną próbą kamuflażu. Wydawało mu się na tyle przyjemne, by zrezygnować całkowicie, z opini o marnej zabawie na tej imprezie. Spoglądając za siebie, ujrzał młodą Rike, która posiadała więcej ikry niż większość jego przeciwników... Nie miał najmniejszych wątpliwości co do słuszności swych decyzji. Yami jako osoba zbyt oczywista, nadaje się wyłącznie na przywódcę. Rika potrzebowała wrażeń, a to mógł jej zapewnić...

- Widzisz Burū... Czasami nie warto rezygnować z marzeń.

Powiedział do małego węża, kiedy ten wystawił łeb przez kołnierz płaszcza. Oshi mimowolnie poprawił kaptur, spoglądając z góry na pobliskie uliczki. Satori mógł zapewnić im wsparcie z powietrza, jednak w tym bałaganie, mogli liczyć tylko na siebie. Widział co mała zamierza zrobić, jednak z jakiegoś powodu sam pewnie by o tym pomyślał... On na szczęście nigdy nie ryzykował, zawsze miał klona gotowego paść w imię wiedzy. Jeśli tamci nie tracili czasu, to powini pukać już do drzwi siedziby władzy tego miasta.

- Śmiało...

Powiedział wesoło, uśmiechając się szeroko od ucha do ucha... Z pewnością ten dzień nie był stracony, zwłaszcza gdy mógł poznać tak znamienitych obywateli i inne dziwne istoty. Nie minęła nawet pora obiadu, a oni mieli już na koncie jednego trupa... Cała drużyna rozpadła się, zanim zdążyła na dobre poznać własne imiona... Oshi pozostał na swoim miejscu, wciąż obserwując wszystko z góry... Młoda miała w sobie ciekawość, niesamowite pragnienie poznania tego co było za zakrętem... Każda skrzynia na pustkowiu, stara świątynia w górach... Ciekawość prowadziła ich do badania tych wnętrz. Satori dał nagle znać o sobie, przemawiając do Oshiego wyraźnie jak gdyby stał obok... Więc Cień również szukał drogi do siedziby opasłych władców. No cóż, klon, Yami oraz szybujący Satori musieli sobie z tym poradzić... Mieli teraz z Riką na głowie bardzo poważne rzeczy do zbadania... Burū jak na zawołanie wyłonił się z rękawa płaszcza, owijając się wokół ramienia chłopca... Być może nie byli jedynymi ciekawskimi w tym gronie... W tej samej chwili Oshi przywrócił swój kontakt z klonem, posyłając mu informacje o położeniu cienia... Blondyn za bardzo się gorączkował, tamten widocznie zbliżał się do tego samego miejsca co oni... Nie było sensu gubić się między uliczkami, wystarczyło by Satori wciąż obserwował jego pozycję, a we właściwym momencie chłopak po prostu przejmie cel.
Obrazek

Towarzysz podróży •<~

Obrazek

•Imię: Burū
•Wiek: 1 rok i 2 miesiące
•Płeć: Męska
•Wielkość: 70 cm

...*Wąż ukrywający się przeważnie gdzieś na ciele Oshiego, owinięty wokół szyji przyjemnie syczy mu do ucha gdy krew niemal wisi w powietrzu. Złote spojrzenie pionowych źrenic, niebieskie łuski mieniące się w słońcu zielonym odcieniem. Chłopak nadał mu miano Burū... Było to pierwsze co przyszło do jego głowy, gdy ujrzał jak mały gad wydostaje się z rozciętych wnętrzności większej besti.*...
Avatar użytkownika

Oshi
 
Posty: 341
Dołączył(a): 27 sie 2017, o 22:46
Wiek postaci: 18
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: -Niebieskie włosy
-Blada cera
-Zlote oczy
-Biało/niebieskie kimono
-Czarny płaszcz z kapturem
-Wakizashi na plecach, przy pasku
-Drewniana maska węża na twarzy
Widoczny ekwipunek: -Plecak(Eventy/misje/wyprawy)
-Torba biodrowa
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=59104#p59104
GG: 49753745
Multikonta: O.O

Re: [Zwodniczy Karmazyn] Dzielnica Nihya~tsu 地区二百

Postprzez Yami » 1 wrz 2018, o 12:15

Tak więc doszło do rozdzielenia drużyny. Młodzieniec imieniem Oshi postanowił, że tajemniczymi sztukami shinobi podzieli swoje ciało na dwie części. Wyglądało to na zwykłego klona, którego uczą się wszyscy, którzy wkraczają w ten zwariowany świat walki. Wystarczyło takiego puknąć i już znikał, tak więc sceptycznie podchodziłem do tego pomysłu. Przecież coś takiego nawet nie jest w stanie walczyć więc dlaczego miałby chłopak to robić? Choć z drugiej strony rozdzielenie powodowało, że połączenie między klonem a chłopakiem zniknie tak więc wszystko zdawało się zawodzić w jego pomyśle. Tylko i wyłącznie jedna rzecz sprawiała, że nie wyrzuciłem mu tego wszystkiego w twarz. Był silniejszy i jeśli by chciał to mógłby pozbawić mnie głowy szybciej niż położę się na ziemi by oddać się drzemce.
Tak więc udałem się po dachach domostw z obawy przed ewentualną zasadzką gdyż aktualny stal dzielnicy był na tyle niespodziewany iż wolałem się upewnić aby przypadkiem nie wdepnąć w jakieś gówno, które może gdzieś tam się na mnie czai. Znając moje szczęście wcale nie zdziwiłbym się aby do tego doszło. Dodatkowo już się nie odzywałem na fakt, że Satori właśnie latał sobie nad dzielnicą bogaczy czym właśnie teraz uświadomił mi jak bardzo zwracał na siebie uwagę. Cholera nie pomyślałem o tym. Szybko może ktoś może obrać go za cel i to właśnie jego wziąć za agresora.
- Zejdź niżej tym ptakiem, przyciągasz za dużo uwagi - rzuciłem w jego stronę będąc jeszcze na dachu.
W sumie kiedy się na nim znajdowałem zdałem sobie sprawę, że ta kopia Oshiego jest chyba znacznie inna albowiem potrafiła za mną iść jakby to była naturalna rzecz jaką robią klony. Przecież nie jestem jego panem więc dojść mogłem do wniosku, że za tą sztuką kryje się trochę inna sztuka niż początkowo myślałem. Cholera świat pełen jest dziwnych ludzi i rzeczy. Aż strach wychodzić z domu. Strach, a ja siedzę teraz tutaj w największym bagnie od czasu Kami no Hikage. Bo ja mam szczęście, ja mam szczęście, chcecie to wierzcie, nie chcecie nie wierzcie. Udało mi się w końcu dotrzeć do głównego budynku, który z pewnością nie był, w żaden sposób połączony z innymi budynkami więc ostatecznie znowu stanąłem na bruku i skierowałem się do głównych drzwi. Planowałem sprawdzić przez okna czy przypadkiem nie jest to jakaś strefa zarażonych ale coś mną popchnęło do natychmiastowego dopadnięcia do drzwi. Kiedy się odwróciłem poza klonem Oshiego niczego nie było więc to raczej nie on mnie popychał. Naprawdę świat jest pełen zagadek.
Kiedy więc uderzyłem dwukrotnie w te odrzwia i odczekałem chwilę na szczęście be wrzasków zarażonych odetchnąłem z ulgą. Również wtedy usłyszałem męski głos, stanowczy głos.
- Jestem prostym kupcem, który przyszedł porozmawiać z miejską radą w sprawie panującej w mieście zarazy. Z pewnością będą zainteresowani obopólnym zyskiem.
Wszak cóż bardziej przemawia do uszu ludzi jak zysk?
Avatar użytkownika

Yami
 
Posty: 939
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 18
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta: Keiichi Maebara

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Osada Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość