[Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Dōhito Satori » 14 sie 2018, o 17:36

No więc tak, Satori bezproblemowo podsłuchał co też ekipa ma do powiedzenia. Dobrze, że nie zauważyli, inaczej Satori mógłby mieć małe problemy; między innymi zostać posądzonym o szpiegostwo i ucierpieć w wyniku samosądu. Dlaczego samosądu? Ano dlatego że Yukari, jego koleżanka i Haruko nie wyglądali na miejscowych stróżów prawa. Już bliżej było im do samego Satoriego - słyszy o problemie, idzie, pomaga. Uporczywi altruiści.
Wysuniętych zostało kilka hipotez. Najciekawsza z nich mówiła o tym, że do władze miasta celowo doprowadzili do wybuchu choroby, by zmniejszyć ilość gęb do wykarmienia. Rozwiązanie to było zdaniem blondyna bardzo niehumanitarne i egoistyczne. Ponadto był to zwykły strzał we własną stopę, ponieważ z tego co słyszał i widział epidemia zaczynała wymykać się spod kontroli. Niedługo może ucierpieć całe miasto, a potem, o zgrozo, cała prowincja i inne sąsiednie.
Gdy ludzie się rozeszli, a Satori uznał, że już wie mniej więcej za co się zabrać następnego dnia, wskoczył na dach sądząc że nie był i nie jest obserwowany przez kogokolwiek. I wielce się pomylił, gdy chwilę po stworzeniu orła za plecami Satoriego pojawił się ten sam zamaskowany mężczyzna, którego dostrzegł z okna. Niezbyt blondynowi się to podobało, lecz zachował pełny spokój. Myślą wydał tylko rozkaz tworowi, by odsunął się od zamaskowanego.
- Czego chcesz? - zapytał, powolutku sięgając do toreb z gliną. Dosłownie chwilę później okazało się, że może niepotrzebnie szykował się do walki. Haruko, jak się przedstawił, oczekiwał pomocy od Dohito. Satori momentalnie zauważył w tym szansę dla siebie...
- Reikoku. - przedstawił się(choć fałszywie ze względu na swoją misję) jak grzeczność nakazywała.- Słyszałem, owszem. - potwierdził. Nie zamierzał się z czymkolwiek kryć. Jeśli Haruko zorientował się w akcji Satoriego, to nie było co palić głupa i zaprzeczać. Ponadto blondyn nie zamierzał zwlekać z odpowiedzią. - A więc do jutra...
Po tych słowach mężczyźni się rozstali, a Satori ułożył się do snu pod cielskiem białego ptaszyska. Zasnął jakoś bez problemu, pomimo ogólnej niewygody. Najważniejsze było to, że gdy obudził się podczas deszczu był kompletnie suchy i suchy pozostał dzięki swojemu płaszczowi.
Schodząc w miejsce spotkania postanowił zostawić glinianego orła na tym dachu. Dohito uznał, że w krytycznym momencie ten twór bardzo może się przydać.
Później trzymał się w pobliżu Haruko i Yukariego. Na pojawienie się niebieskowłosego nie zareagował jakkolwiek, poza skierowaniem na niego swojego bacznego spojrzenia. Nadal stał oparty, nie chcąc się mieszać w ewentualne spory. Zresztą Oshi zapewnił o swojej... nieszkodliwości.
Dōhito Satori
 

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Yamanaka Inoshi » 14 sie 2018, o 21:04

Zwodniczy Karmazyn

- Rok 385 - Wiosna - - Ryokan Tanmei 短命 - Chiaki, Yami, Satori, Sumairu, Rika, Hyojin, Hiroshi, Keion, Yasuo, Kurusu, Oshi
Obrazek



" W drogę! "

Hyojin, Keion, Hiroshi
Poranek był dla was całkiem trudny, zwłaszcza, że pomagaliście przez większość nocy rannym i potrzebującym. Nim zdaliście sobie z tego sprawę nastał ranek i ludzie zajęli się wreszcie sobą. Keion zdecydował się zamówić ponownie śniadanie, tym razem obyło się bez opłat w związku z tym co zrobił jeden z samurajów zeszłej nocy. Rankiem, tak jak wszyscy zobaczyli miejsce to było znacznie luźniejsze niż poprzedniego wieczora a i ze środka zasłyszeć można było krople deszczu padające na ulicę lub rozbijające się o okiennice.

Padało i nie zapowiadało się na to, że miało się to skończyć. Rzeczywiście mieliście chwilę dla siebie, mało kto was słuchał, mało kto się wami interesował. Część ludzi którą się zajmowaliście już dawno wybyła z lokalu w tylko sobie znanym celu a pozostali? Mieli inne sprawy które nie pozwalały im zwracać na was uwagi. Wymieniliście się spostrzeżeniami odnośnie pomocy jaką uraczyliście tutejszych ludzi, mieliście również opracowany plan działania. Chcieliście udać się jak wam polecono... Do szpitala. Wydawałoby się, że wasza przyjaciółka Kitsune jak wyszła tak zniknęła. Nigdzie daleko nie odeszła a jednak poranek spędziliście bez niej... Gdy już wyszliście byliście świadkami jak Yukari rozdziela zadania pomiędzy zgromadzone osoby... Szczęście lub też pech, że zwrócił również uwagę i na was...




Yami, Kurusu
Kurusu siedząc tak sam w rogu nie zwracał na siebie wcale uwagi. Wiedząc o jego rzekomej przypadłości większość go ignorowała. Przez większą część nocy mogłeś słyszeć sporo szmerów i wałęsających się ludzi którzy podchodzili do stolika który zajął białowłosy chłopak i zdecydował się leczyć ludzi, wielu patrzyło na ciebie ze zdziwieniem, że nie skorzystałeś z tej darmowej oferty pomocy. O poranku pierwszym co zwróciło twoją uwagę była Kazumi która siedziała na stoliku w pobliżu, obserwowała Ciebie uważnie z jakiegoś powodu nie bała się ani zarazy ani ciebie.
- Znam tę monetę z wczoraj. Przebyłeś całkiem długą drogę do tego miasta. - Mówiła chłodnym głosem, tak naprawdę nieco znudzonym.
- Jeżeli szukasz " jego " to będziesz musiał udać się w okolice portu. Od dawna rządzi swoim kawałkiem ulicy prawdopodobnie i teraz podjął jakieś dodatkowe środki ostrożności przed tą zarazą. - Nachyliła się nieznacznie i powiedziała znacznie ciszej - Niezły kamuflaż - Wstała ze stołu rozglądając się po Ryokanie gdzie też dostrzegła zbierającego się powoli Keiona i Hiroshiego. Powoli ruszyła swoim krokiem przed Ryokan, jednak dopiero po rozmowie z Kurusu, jeśli miał jakieś dodatkowe pytania.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Udało ci się złapać na oko kilka godzin Yami, ten odpoczynek mimo wszystko nie był tym czego byś sobie życzył, pozostawiał wiele do życzenia tak naprawdę, dwie osoby w twoim pokoju za który płaciłeś pełną cenę. Nikt nie zaatakował przez noc twojej cnoty lecz przez chwilę w czasie snu mogłeś mieć takie wrażenie, to był jednak jedynie strach połączony z niestrawnością która dopiero w nocy zaczęła dawać o sobie znać, to danie które wczoraj zjadłeś zdawało się być ciut felerne i zrobiło niezły raban w twoich kiszkach. Udało ci się zejść na dół jednak raban w twoich kiszkach trwał dalej i czułeś się fatalnie. Czy chciałeś jednak ryzykować kolejnym posiłkiem? Kto wie, może nowa ciepła porcja podziała na ciebie kojąco. Nawet mimo zjedzenie ciepłej porcji dalej czułeś się naprawdę fatalnie, może trzeba się zobaczyć ze specjalistą? Kto wie czy Ciebie przyjmie w godzinie osób bardziej potrzebujących no ale czy chcesz ryzykować zawalone spotkanie z szychami tego miasta?




Rika, Chiaki, Sumairu, Satori, Yasuo, Oshi
Deszcz spadał na każdą osobę stojącą przed ryokaniem drobnymi strumieniami które, wydawało się nie mają one końca. Nieoczekiwane pojawienie się Oshiego wzbudziło zainteresowanie w samuraju oraz towarzyszącej mu grupie. Początkowo gotował się do wyjęcia oręża, mimo, że nie wyglądało na to. Ostatecznie zarówno Yukari jak i reszta towarzyszącej mu gromady podjęli decyzję o podejściu mniej agresywnym do niebieskowłosego Senju który wyskoczył z ziemi jak filip z konopi. Kto by się spodziewał drzewołaza wyskakującego od tak sobie z ziemskich głębin.
- Widzę, że nie jesteśmy jedynymi którzy chcą coś zrobić w tej sprawie, widać los sprzyja nam wszystkim. - Zwrócił się Samuraj Yukari w kierunku nowo przybyłego.
- Oczywiście, że możesz pomóc, już widzę do czego przyda się twoja umiejętność, o tym jednak później. W tej chwili, jeśli mamy razem działać chciałbym dowiedzieć się jak się zwiesz, chłopcze. - Mówił podnosząc się z ławki, zasłyszał przedstawiającego się Yasuo i widząc to nie pozostało mu właściwie nic innego jak zrobić to samo.
- Narahashi Yukari, owszem Yasuo-san, powinniśmy się śpieszyć. Podzielimy się na drużyny. Będziecie za siebie nawzajem odpowiedzialni i waszym zadaniem będzie, tym najważniejszym, obrona pleców przydzielonej do was osoby. - Haruko jak i Kazumi zdawali się pozostawać w tej chwili cicho, wiedzieli, że przyszła pora na to by Yukari zrobił to co miał zrobić jeszcze wczoraj ale z najróżniejszych powodów nie było dane mu urządzić podziału. Częściowo pewnie chciał by każdy jeszcze skorzystał z odpoczynku, póki jeszcze mogli.
- Ty Yasuo będziesz pilnował tej małej, tak jak przyrzekłeś. Wierzę, że jeszcze nie raz cię zaskoczy... Kazumi się wami zajmie. - Zerkał na każdego z osobna, najpierw na stojącego obok siebie chłopaka, by zaraz wskazać na wałęsającą się małą i skończyć na porozumiewawczym spojrzeniu w stronę Kazumi.
- Chiaki-sama, ty będziesz trzymał się razem z Sumairu, wierzę, że stworzycie doskonałą dwójkę. - Mówił całkiem poważnym tonem, widocznie uważał, że ktoś starszy przypilnuje tego chłopaka by nie zrobił przypadkiem czegoś głupiego jak na przykład wskoczenie na pakę, coś mu podpowiadało, że właśnie Sumairu byłby w stanie to zrobić nawet jeśli ktoś powiedziałby mu by tego nie robił.
- Reikoku i ty... - Wskazał na Oshiego - Pójdziecie razem, Haruko. Przypilnujesz ich. - Kiwnął głową na kręcącego się Haruko by zaraz zmierzyć uważnie wzrokiem chłopaka z Senju, pilnował go wzrokiem, nie bez powodu akurat do niego przydzielił młodego.
Wtedy Yukari zwrócił uwagę na kolejną dwójkę, mowa o wychodzącym Keionie i Hiroshim.
- Wy również idziecie do szpitala, widziałem co robiliście przez całą noc, godne podziwu. Tak się składa, że wszyscy również wybieramy się porozmawiać z Iso. Chodźcie z nami. Poznajcie się wszyscy, skoro mamy współpracować to warto byśmy chociaż wiedzieli o sobie te minimum. - Wciąż nie miał na głowie swojego hełmu, teraz właściwie, mimo zauważenia medycznej dwójki i skupienia większości swojej uwagi właśnie na nich to poprawiał jeden ze swoich karwaszy.
- Jesteście iryoninami, zgadza się? Przydacie się w szpitalu, nie widzę powodu by was rozdzielać... Jeśli chodzi o mnie, przyłącze się do którejś z grup gdy przyjdzie na to czas. Wszystko jasne? Obecnie idziemy do szpitala zwartą grupą spotkać się z Izo, podzieliłem was na grupy bo możemy się tam przydać i sam Izo może od nas oczekiwać pomocy zważywszy na to jak są zarobieni. Wtedy zwrócę się do was grupami i zwyczajnie się tym zajmiecie. Jakieś pytania? - Rozejrzał się po wszystkich osobach które podzielił na grupy spoglądając na każdego z osobna.
- Wszystko jasne, Yukari-san, przypilnuję tej dziewczyny i tego chłopaka. - Powiedziała Kazumi stając gdzieś obok tej dwójki.
- Rozumiem, zrobimy co się da - Odparł Haruko zerkając najpierw w stronę Satoriego a później Oshiego.




Wszyscy
Kierowaliście swoje kroki w stronę głównych ulic miasta, szpital był nieco dalej jednak już tutaj mogliście zauważyć, że spore grupy ludzi kierują się w jego kierunku. Mimo deszczu i chłodu jaki panuje od samego rana. Ludzie którzy was mijali, zdawali się cały czas być w niezwykłym pośpiechu. Większość z osób które wymijaliście zdawała się poruszać z odrobinę nazbyt agresywnym krokiem, co jakiś czas nawet ktoś się od kogoś odbijał przez co dochodziło niemal do rękoczynów.
Droga przez miasto trwała może kilkadziesiąt dłuższych minut aż dostrzegliście falę ludzi stojących przed dużym budynkiem szpitala. Drzwi były całkowicie zasłonięte przez chmarę która przed nim czatowała. Wszędzie w okolicy znajdowali się również strażnicy którzy niezbyt radzili sobie z tłumem który cały czas napierał na drzwi.


Część strażników obserwowała inne ulice a jeszcze inni starali się rozpędzić tłum, mimo wszystko na nic się to zdawało gdyż cały czas istniał realny napór na drzwi wejściowe do budynku które prawdopodobnie po otwarciu na chwilę zostałyby od razu sforsowane. Budynek miał dwa piętra i był strasznie długi. Większość okien na parterze była zabarykadowane a z kilku wyżej wyglądało kilku lekarzy. Wydawali się z pewną dozą przerażenia wpatrywać w ten tłum. Ciężko jednak oszacować co rzeczywiście działo się w tej chwili w środku.

Po dojściu na miejsce Yukari rozejrzał się po strażnikach a następnie po każdej z grup. Pokręcił głową zbliżając się nieznacznie, nie zamierzał podchodzić do tłumu bardzo blisko, hałas dobiegający od strony napierającego tłumu wystarczył mu jako informacja by z nimi nie zadzierać jeśli nie chce rozlewu krwi, dalej jednak pozostaje kwestia dostania się do środka.
- Co proponujecie? - Skierował to pytanie do każdego z oddziałów.

- Ulice Ryuzaku no Taki -


Tutaj będzie spis npc i ich kolorków
  • Pan Koyama
  • Yukari Narahasi
  • Haruko Ihara
  • Kazumi
  • Właściciel Ryokanu
  • Biedna kobieta


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2976
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Kurusu » 16 sie 2018, o 17:31

Zaskoczenie. Tak można było określić uczucie, które poczuł Kurusu słysząc słowa nieznajomej. Już wcześniej wręcz zaintrygowała zamaskowanego, swoim brakiem powściągliwości jak pozostali ludzie w tym miejscu i mieście. Szczerze. Nie znał jej. Za to Ona znała tą monetę, znała Pana Czaplę... Pytanie czy to wróg, czy przyjaciel? Jej słowa i wskazówki wskazują na drugą opcję, ale wrodzona paranoja kuglarza, nie pozwalała pozbyć się mu złudzenia, że może z nią skrzyżować ostrze w przyszłości. I liczył, że tak nie będzie - Jednak, jeśli do tego będzie musiało dojść... Pozbędzie się jej bez chwili zawahania... W końcu jego kukiełki nadają się idealnie do cięcia mięsa, już raz poćwiartował i zmasakrował ciało wyznawcy jakiegoś dziwnego bóstwa.
- Ach... Z kim mam przyjemność? - zapytał wstając z krzesła, przy tym robiąc ukłon głową, gra pozorów to podstawa... Choć możliwe, że w obecnej sytuacji był już spalony. Jednak, najlepiej utrzymywać tą maskę... Zawsze istniała szansa na nie odgadnięcie tego wszystkiego.
- Na obecną chwilę oszczędzę sobie pytań, skąd znasz "Jego". Oczywiście, jeśli zachcesz. - dodał, skończywszy ogarnianie się. Teraz był gotowy do wędrówki w kierunku portu, a wraz z monetą, z całą pewnością uda mu się wykonać te zadanie... Oczywiście, jest szansa, że to pułapka. Jednak z takową sobie poradzi. Bez żadnego problemu... Więc już wyruszył po wysłuchaniu lub nie swej rozmówczyni, kierując się w okolice portu, przy tym bawiąc się monetą z wizerunkiem Czapli w palcach.
Kurusu
 

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Yamanaka Inoshi » 19 sie 2018, o 00:23

Zwodniczy Karmazyn

- Rok 385 - Wiosna - - Ryokan Tanmei 短命 - Kurusu
Obrazek



" W drogę! "

Kurusu
Kobieta która do ciebie podeszła wydawała ci się całkiem tajemnicza, gra pozorów to jednak coś co powinieneś praktykować, tak też zrobiłeś, kultura podczas rozmowy potrafi zmienić nie tylko jej ton ale również i to jak ktoś nas postrzega a ty jako swoisty mistrz kamuflażu wiedziałeś o tym aż zbyt dobrze. Nie można zastosować jednak tych sztuczek gdy ktoś nie jest włączony w rozmowę na odpowiednim poziomie. Dziewczyna odeszła równie szybko jak się pojawiła nie dając ci nawet chwili na odpowiednią reakcje. Nie słuchała tego co powiedziałeś i zwyczajnie odeszła. Nie pozostało ci nic innego jak ruszyć dalej przed siebie, wiedziałeś gdzie, jednak czy warte to było ryzyka?

Wyszedłeś więc na ulicę i tam dostrzegłeś grupę ludzi która kierowała się w stronę przeciwną do twojej, wśród nich było kilku gości których spotkałeś w karczmie wczorajszej nocy. Wydawało się, że idziesz w przeciw prądzie do większości osób które kierują się w stronę prowadzącą do szpitala. Większość ludzi która szła wydawała się iść tam w pośpiechu. Na ulicach które mijałeś roiło się od strażników którzy bacznie obserwowali przechodniów w tym również i ciebie. Na dworze było chłodno i padał deszcz, twój kapelusz i maska oraz płaszcz czynił wystarczająco dużo by ochronić cię przed negatywnymi skutkami deszczu.

Kierując się w stronę portu twoim oczom mogłyby ukazać się liczne zaułki w których, mimo panującego w nich mroku mogłeś dostrzec siedzących ludzi kryjących się pod dachami. Większość z nich to prawdopodobnie ci którzy wydostali się z portu, część z nich wyglądała na będących w słabszej kondycji a jeszcze inni mieli na ciele czerwone placki, ci zachowywali się nieco agresywnie w stosunku do pozostałych którzy siedzieli w zaułkach, co ciekawe strażnicy wydawali się omijać zaułki szerokimi łukami schodząc bardziej do środka ulicy.

Po jakiejś pół godzinie natrafiłeś na grupkę ludzi którzy wyraźnie tłukli się między sobą, okładali się wściekłe. Naliczyłeś ich może pięciu albo sześciu, stali z boku ścieżki i nie było tutaj żadnych drużyn, zwyczajnie każdy tłukł każdego. Kolanka, pięści, kopnięcia. Nawet i kamienie szły w ruch. Strażnicy właściwie ignorowali te starcie i oddalali się od niego czym prędzej.

W oddali dostrzegasz natomiast powóz blokujący przejście w ulicę po prawej stronie, ścieżka prosto dalej pozostaje możliwa do przejścia, wymagało to będzie jednak jeszcze trochę marszu, widzisz jednak całkiem sporą bramę która jest zamknięta. Z tej odległości jednak nie możesz dostrzec ani strażników którzy pilnują tamtego miejsca ani niczego innego. Naprzeciw alejki z powozem znajdował się całkiem spory zaułek, z tej odległości trudno stwierdzić co jest w środku i gdzie prowadzi.



Tutaj będzie spis npc i ich kolorków
  • Pan Koyama
  • Yukari Narahasi
  • Haruko Ihara
  • Kazumi
  • Właściciel Ryokanu
  • Biedna kobieta


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2976
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Kurusu » 20 sie 2018, o 13:24

Port... Siedziba zarazy. Widząc niektórych ludzi bez problemu można było stwierdzić, że choroba przedostaje się do reszty miasta. Pytanie tylko kiedy wybuchnie z pełną siłą? Prawdopodobnym rozwiązaniem problemu z zakresu ochrony osobistej powinno być szczelne ubranie, choć takowe trudno będzie stworzyć w tych warunkach. O ile to będzie możliwe biorąc pod uwagę, że czynnik pieniężny niemal na pewno uległ zmianom - których efektem są wyższe ceny. Gdyby nie to, to już dawno próbowałby zmontować kukłę, czy inny gwarant swego bezpieczeństwa.
Wzrok przyciągała także bójka, prawdopodobnie pięciu ludzi walczyło ze sobą przy użyciu wszelkich części ciała. Czy da się powiedzieć co jest przyczyną tej walki? Na obecną chwilę nie. A umysł Kurusu nie miał zamiaru zajmować się śmieciami, które często mija się na swojej drodze. Aczkolwiek intrygującym był brak reakcji ze strony straży, coś musiało być na miejscu... Jednak ktoś inny się tym zajmie. Kolejne kroki zaprowadziły go w kierunku bramy - była daleko, jednak nie było to usprawiedliwienie na nieobecność straży w tym newralgicznym punkcie. Teraz jednak zamaskowany miał inne priorytety. Skręcił w zaułek naprzeciwko alejki z powozem, dochodząc do wniosku, że zazwyczaj takie miejsca są bazą typów spod ciemnej gwiazdy. A nawet jeśli nie... I tak jest przygotowany na odparcie zagrożenia.
Kurusu
 

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Yamanaka Inoshi » 22 sie 2018, o 20:40

Zwodniczy Karmazyn

- Rok 385 - Wiosna - - Ryokan Tanmei 短命 - Kurusu
Obrazek



" Co skrywa mrok "

Kurusu
Pewnie, skupmy się na naszym celu, nie ma co zaprzątać sobie głowy bandą szajbusów którzy okładają siebie nawzajem. To miasto rzeczywiście zdaje się schodzić na psy jeśli nawet ludzie popadają w obłęd, czy można ich jednak winić? Nie mogą się wydostać, są niczym psy w klatce... Czy powinno to nas jednak obchodzić? Losy każdego z nich są nic nie warte, bez znaczenia kto zwycięży w tym pojedynku tej walce o nie wiadomo co. Rozmyślania o kwestii ubioru było całkiem dobrym pomysłem, zwłaszcza, że nie wiemy co powoduje ten stan w jakim znajdują się niektórzy, chociaż czy bezpieczeństwo jest warte każdej ceny? Zresztą... Kto wie ilu ludzi już jest chorych albo czy strażnicy również nie ulegli zarażeniu, czy znamy tak właściwie wszelkie objawy? Czy to ważne? Póki nas nie dotyczy jesteśmy bezpieczni, czyż nie?

Dotarłeś do drogi zastawionej powozem, wydawałoby się, że za nim, znajduje się droga prowadząca do kolejnej dzielnicy, wyglądającej całkiem nieźle jak na standardy portowych okolic, ot budynki mieszkalne po obydwu stronach a między nimi całkiem szeroka ścieżka w którą wjechałby pewnie i wóz. Obecnie przy powozie nie stał nikt, ot, przejście było zablokowane a pierwsi ludzie dopiero widocznie gdzieś w głębi dzielnicy. Po drugiej stronie znajdował się natomiast ciemny zaułek który powstał z nakładania się na siebie dachów pobliskich budynków. Dzięki światłu dnia można było spostrzec co jest w środku jednak dopiero gdy się człowiek do niego zbliżył. Początkowo przez kilka metrów nie było nic, ot kamienna ściana z jednej strony oraz taka sama z drugiej, głębiej jednak znajdowało się przejście, zakręt który mógł gdzieś prowadzić, pytanie tylko gdzie?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.



Tutaj będzie spis npc i ich kolorków
  • Pan Koyama
  • Yukari Narahasi
  • Haruko Ihara
  • Kazumi
  • Właściciel Ryokanu
  • Biedna kobieta


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2976
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Kurusu » 24 sie 2018, o 19:59

Ciemny uliczka... Praktycznie pewna wylęgarnia ludzi spod ciemnej gwiazdy, a raczej... Oportunistów... Praktycznie całe te miasto z takowych się składa, jednak jest to pewna niedogodność. Widocznym gołym okiem jest zgnilizna trawiąca tą mieścinę, w przeciwieństwie do Shigashi no Kibu - które radzi sobie doskonale. Wracając jednak do tematu... Należało teraz odnaleźć swój kontakt... A najlepiej było to zrobić penetrując to miejsce, o ile przestępcy działają tak samo jak w Shigashi, to powinien tu być.
Zbiżając się do zakrętu, Kurusu zacisnął rękę na sztylecie, dochodząc do słusznego wniosku, że lepiej być przygotowanym na wszelkie niespodzianki. O awanturników w takowych miejscach, zdecydowanie za łatwo. A jedno głupie cięcie, które może pozbawić geniusza życia, jest najgorszym możliwym scenariuszem. Stąd trzeba być inteligentniejszym, silniejszym i lepiej przygotowanym. Nic więcej.
Kurusu
 

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Yamanaka Inoshi » 26 sie 2018, o 18:45

Zwodniczy Karmazyn

- Rok 385 - Wiosna - - Uliczka - Kurusu
Obrazek



" Co skrywa mrok "

Kurusu
Chciałeś być przygotowanym na każdą ewentualność. Przezorny zawsze zabezpieczony, czyż nie, Kurusu? Kto wie gdzie rzeczywiście znajdował się Hirotsugu-sama, może tutaj a może gdzieś indziej, stuprocentowej pewności mieć nie mogłeś. Wiedza o rodzinach przestępczych działających w Shigashi no Kibu niekoniecznie musiała być wartościowa i tutaj, co kraj to obyczaj jak mawiają, może i tam chowają się oni po ciemnych norach lecz tutaj? Tutaj nigdy nie wiesz kogo i gdzie spotkasz, tak jak ci kieszonkowcy których zazwyczaj można było dostrzec, dla wprawnego oka oczywiście. Obecnie jednak można stwierdzić, że nikt ci sakiewki nie zwędzi bo przez tą całą zarazę zwyczajnie i oni się boją ryzyka.

Zacisnąłeś dłoń na swoim sztylecie który przygotowałeś już wcześniej, byłeś gotowy na to co miałeś napotkać w zaułku do którego nawet i światło docierało ze znacznie mniejszym natężeniem niż na główną ulicę, coś złowrogiego wisiało w powietrzu. Gdy tylko wszedłeś do zaułka spostrzegłeś trzy ciemne poświaty będące na końcu zaułka przy ścianie, pierwszym co rzuciło ci się w oczy to ich ślepia które nie tyle co świeciły w ciemności a wydawało się, że świecą. Szybko zostałeś przez nich zauważony i cała trójka ruszyła w opętanym szale wydzierając się w niebogłosy w twoją stronę. Wszyscy trzej wydawali się całkiem szybcy i nic nie zdawało się robić na nich wrażenia, nie byli uzbrojeni a gdy tylko zbliżyli się na odpowiednią odległość mogłeś dostrzec, że ich ciało przepełnione jest czerwonymi plackami oraz wrzodami. Czy to właśnie teraz przyszła pora geniusza?


Spoiler: pokaż
Obrazek

  • Czerwony - Przeciwnicy
  • Biały - Kurusu
  • Czarne - Śmieci/syf/brud
  • Dwie plamy z przodu to kałuże

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.



Tutaj będzie spis npc i ich kolorków
  • Pan Koyama
  • Yukari Narahasi
  • Haruko Ihara
  • Kazumi
  • Właściciel Ryokanu
  • Biedna kobieta


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2976
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Kurusu » 28 sie 2018, o 17:38

I zaczęło się... Zamiast przewidywanego odnalezienia kontaktu w tym, zapomnianym przez bogów, zaułku odnalazł tylko jedno... Możliwość śmierci. Widząc te szkaradztwa, Kurusu mógł poczuć jedynie obrzydzenie... Zaprawdę obrzydliwa choroba, która słusznie zasługuje na potępienie wśród społeczeństwa. Pytanie, czy to uczucie wynika z sytuacji zagrożenia życia, czy jednak naprawdę to czuje...? Szczerze. Nie miał pojęcia, od kiedy pamiętał tłumił swoje uczucia skupiając się na wydajności. W końcu... Czy emocje to nie są ludzkie słabości? Wadliwe mechanizmy w naszych pokracznych formach? Teraz należało jednak działać...
Dzieliło go od niego około 8 metrów... Nie była to komfortowa sytuacja, a wróg był szybki... Za szybki. Należało więc się wycofać i spróbować pozbyć się wroga, gdy ten będzie ścigał. Jest to najlepsze rozwiązanie. Stąd nie chcąc tracić czasu, zrezygnował z chwytania po sztylet i od razu sięgnął tą samą ręką, po swój miecz obosieczny, chcąc go od razu wyciągnąć i ustawić w pozycji sztychu... Defensywa zawsze jest najbardziej pożądaną opcją. Dalej? Korzystając, że ustawia swoją broń do defensywy, to złapie rękaw drugiej ręki i odsłoni wyrzutnie senbonów, zawsze załadowana z zamiarem wystrzelenia w kierunku najdalszego- najlepiej w kark. Plan był taki, że robiąc to jednocześnie się wycofa zza ścianą, przy tym utrzymując sztych. Jeśli jeden z wrogów bezmyślnie wybiegnie zza rogu to nadzieje się na ostrze, a przy tym zmniejsza ilość potrzebnej przestrzeni do obserwacji. Oczywiście, cały czas się cofa.


ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 42
WYTRZYMAŁOŚĆ 25
SZYBKOŚĆ 30
PERCEPCJA 74
PSYCHIKA 36
KONSEKWENCJA 1

- Trzy Kabury, jedna na lewej nodze, a dwie na prawej
- Kołczan umieszczony wzdłuż pasa
- Elegancki Płaszcz
- Czerwone Rękawiczki
- Czarny Kapelusz
- Pokrowiec na miecz przy pasie
- Torba zaczepiona o pas
- Mała Kusza zaczepiona o pas
- Złożony Fuma-Shuriken przy pasie
PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
- Dwa Kunaie (w kaburze po prawej)
- Dwa Średnie Zwoje w Kieszeniach wewnętrznych (po 1 na każdą stronę)
- Trzynaście Kwadratowych Shurikenów (w Torbie)
- Sztylet w Rękawie po lewej
- 5 Senbonów w Kaburze po Prawej (Drugie 5 załadowane w wyrzutni)
- 10 Bełtów w Kołczanie
- Jeden Miecz Obosieczny
- Wyrzutnia Senbonów na prawej ręce
- Nitsu - viewtopic.php?f=109&p=67215#p64751
- Ichitsu - viewtopic.php?f=109&p=59400#p51832
Kurusu
 

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Yamanaka Inoshi » 28 sie 2018, o 18:31

Zwodniczy Karmazyn

- Rok 385 - Wiosna - - Uliczka - Kurusu
Obrazek



" Co skrywa mrok "

Kurusu
Jaka decyzja i postępowanie było właściwe w takim wypadku? Możliwości... Możliwości, wiele z nich było blokowanych ze względu na emocje i wszelkie inne wady słabych ludzi których ty nie mogłeś posiadać. Trafił zły na złego jak to mawiają, które jednak okaże się gorsze? Pomioty stworzone przez zarazę czy ty? Nie miałeś zbyt wiele czasu na działanie, wyciągnąłeś swój miecz rezygnując zarazem ze sztyletu i zacząłeś cofać się w kierunku z którego tutaj przyszedłeś. Był on na odpowiedniej pozycji do wykonania pchnięcia które prawdopodobnie przebiło by ciało bez problemu, gdyby miało takową możliwość.

Czy byłeś jednak gotów na taki ruch? Przygotowałeś swoją wyrzutnie senbonów na drugiej ręce, była gotowa do oddania strzału. Osoby od których się oddalałeś cały czas za tobą podążały z tym, że każdy jeden z nich było nieco szybszy od ciebie, szedłeś do tyłu co za tym idzie i wolniej, szybko cię dogonili, nie miałeś wyjścia i oddałeś strzał w kierunku tego trzeciego, nie było mowy o pudle z takiej odległości. Musiałeś nieco wygimnastykować swoją dłoń by być w stanie jednocześnie trzymać faktyczny mogący komuś zagrozić sztych oraz wystrzelić w tym czasie senbony.

Ostatni z przeciwników, ten który oczywiście szedł jako ostatni oberwał tak jak celowałeś i padł na ziemię całkiem szybko. W tej samej chwili jednak pozostali daj ruszyli na ciebie przyśpieszając najszybciej jak tylko mogli podczas gdy ten leżący wydzierał się całkiem głośno. W swoim szaleństwie jeden nadział się na twoje ostrze, swoim ramieniem... Ostatni z nich natomiast pchnął ciebie na ścianę po prawej stronie wyrywając ci z dłoni ostrze które pozostało w ciele dalej stojącego rannego. Mimo swojego stanu wydawał się oszołomiony zarówno bólem którego źródła określić nie potrafiłeś oraz bólem zdanym mu przez wbity w niego miecz. Co do ciebie... Poczułeś jak uderzasz całkiem mocno o ścianę... Nie byłeś ogłuszony ale drobne zamroczenie mogło mieć miejsce, ten gość miał parę w łapie, nie taką jak ty jednak zawsze.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.



Tutaj będzie spis npc i ich kolorków
  • Pan Koyama
  • Yukari Narahasi
  • Haruko Ihara
  • Kazumi
  • Właściciel Ryokanu
  • Biedna kobieta


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2976
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Kurusu » 30 sie 2018, o 17:35

Plan częściowo się udał... Przeciwnik został wyeliminowany z dalszego starcia, drugi jest poważnie ranny, pozostał ostatni nienaruszony. Nowy cel? Skupić się na pozbyciu nietkniętego i pokonać tego drugiego. W obecnej chwili dalej miał kilka kart w rękawie... Na obecną chwilę najlepiej było wyciągnąć swą Dziesiątkę, by zapewnić sobie przetrwanie. Jak to mawiają, odpowiednia talia w rękach zdolnego gracza, jest w stanie przynieść życie, śmierć, bogactwo i nędze. Pozostawało teraz pokazanie choremu różnicy w zdolnościach, a przy tym zadbać o to, by nic a nic nie przedostało się do ciała - choć zważywszy na gruby ubiór Kurusu, nie jest to najpewniejsza rzecz na świecie.
A co zaczął robić? Zanim jeszcze jego umysł przestał odbierać bodźce przez jakąś chwilę, pozbawiony broni sięgnął do rękawa po lewej, by sięgnąć po sztylet i szybko go wyjąć, wykonując przy tym profilaktyczne cięcie, jakby wróg do niego już dochodził... A dalej? Doprowadzić do walki z bliska, co ułatwia mała odległość, przez co móc wykonać taktykę typową dla morderców... Energiczne i błyskawiczne pchnięcia w brzuch, nacierając przy tym masą na wroga. Zazwyczaj działające, gdy przeciwnikiem był ktoś mniej doświadczony - a czy chory był takowym? To się okaże. A dalej... Dalej... Dobre pytanie... Najpewniej, po wykonaniu swego zamiaru i odejściu od wroga, rzuci się na rannego z tym samym planem. Lepiej wykorzystać impet, gdy jeszcze można.


ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 42
WYTRZYMAŁOŚĆ 25
SZYBKOŚĆ 30
PERCEPCJA 74
PSYCHIKA 36
KONSEKWENCJA 1

- Trzy Kabury, jedna na lewej nodze, a dwie na prawej
- Kołczan umieszczony wzdłuż pasa
- Elegancki Płaszcz
- Czerwone Rękawiczki
- Czarny Kapelusz
- Pokrowiec na miecz przy pasie
- Torba zaczepiona o pas
- Mała Kusza zaczepiona o pas
- Złożony Fuma-Shuriken przy pasie
PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
- Dwa Kunaie (w kaburze po prawej)
- Dwa Średnie Zwoje w Kieszeniach wewnętrznych (po 1 na każdą stronę)
- Trzynaście Kwadratowych Shurikenów (w Torbie)
- Sztylet w Rękawie po lewej
- 5 Senbonów w Kaburze po Prawej (Drugie 5 załadowane w wyrzutni)
- 10 Bełtów w Kołczanie
- Jeden Miecz Obosieczny
- Wyrzutnia Senbonów na prawej ręce
- Nitsu - viewtopic.php?f=109&p=67215#p64751
- Ichitsu - viewtopic.php?f=109&p=59400#p51832
Kurusu
 

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Yamanaka Inoshi » 31 sie 2018, o 16:51

Zwodniczy Karmazyn

- Rok 385 - Wiosna - - Uliczka - Kurusu
Obrazek



" Co skrywa mrok "

Kurusu
Uległeś bardzo szybko jak na kogoś kto był jeszcze przed chwilą tak pewny siebie. Zwłaszcza jeśli chodzi o swoją wyższość nad innymi istotami. Mówią, że życie i walka to jak gra w karty tudzież shogi, być może tak jest, każdy przedmiot, każda osoba jest jakąś kartą w jakimś starciu, bitwie na jakiejś planszy będąc częścią zestawu kart. Zestawu który w twoim rękawie był całkiem spory... A z najlepszych kart się nie rezygnuje. Jeden z twoich wrogów już gryzł piach, pozbyłeś się tego pionka z planszy, dalej jednak znalazłeś się w pozycji szachu... Dwóch przeciwników wciąż sprawiało problem, jeden z twoim ostrzem w swojej piersi a drugi... Drugi nie przestawał w swoich dążeniach zrobienia ci krzywdy. Twój rękaw był pełen kart i zdecydowałeś się na jedną z nich, schowany wcześniej sztylet, właśnie na taką okazje był idealny. Cięcie które spowodowałeś na nic się jednak zdało, dziabnięcie i tyle, rana którą spowodowałeś nie była aż tak głęboka jakbyś mógł się spodziewać. Nie zważał na krwawiący tors... W pewien sposób zrobiłeś co chciałeś, doprowadziłeś do zwarcia, miał on jednak nieco więcej siły od ciebie...

Przeciwnik jednym szybkim ruchem ścisnął cię za ramiona i zatopił zęby w twoim karku. Z całej siły próbował powstrzymać twoją dłoń ze sztyletem od wykonywania pchnięcia, ostatecznie po chwilowym siłowaniu się zadałeś jeden cios... Potem drugi a potem trzeci, już po pierwszym z nich mężczyzna zawył z bólu, dopiero po trzecim padł zaraz obok swojego towarzysza który wciąż miał w siebie wbity miecz... Zaatakowałeś leżącego i dobiłeś go jednym celnym ciosem. Wystarczyło wyciągnąć miecz. Ofiara twojego nożowego morderstwa natomiast wykrwawiała się bardzo szybko i nim dobiłeś gościa z mieczem też już był martwy... Samo ugryzienie... Cóż, to nie był zombie który wgryza się w skórę jak w masło... Zostawił drobny krwawy ślad na twoim ramieniu ale to wszystko, pytanie co może to oznaczać czy teraz sam oszalejesz?

Gdy skończyłeś usłyszałeś odgłosy wrzawy dochodzące z ulicy zastawionej wozem. Były to krzyki mówiące o czyjejś obecności w dzielnicy, obecności kogoś nie proszonego... Całkiem szybko eskalowało to w odgłosy walki które równie szybko... Ucichły. Zbliżając się tam mogłeś dostrzec jak mężczyzna w skórzanej zbroi wychodzi poza wóz blokujący ulicę. Niesie na rękach ciało, pewnej kobiety w której mógłbyś rozpoznać tą którą spotkałeś jeszcze wczoraj przed Ryokanem, partnerkę przegrywa na którego wtedy wpadłeś... Ciekawe czy sama uliczka nie skrywa więcej tajemnic.

Tutaj będzie spis npc i ich kolorków
  • Pan Koyama
  • Yukari Narahasi
  • Haruko Ihara
  • Kazumi
  • Właściciel Ryokanu
  • Biedna kobieta


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2976
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Kurusu » 2 wrz 2018, o 13:47

- Cholera... - warknął Zamaskowany instynktownie masując ugryzione miejsce, przy tym patrząc co zostało... Krwawy ślad. Jednak nie był pewien, czy to z powodu samej siły ugryzienia czy dowód, że zęby się przebiły przez grubą warstwę ubrań. Jakakolwiek jest prawda, pewnym było, że należało podjąć zapobiegawcze kroki... Pytanie jakie? Szpital już jest pewnie oblężony, wiec nie wartym było się tam udawać. A teraz... Zobaczmy co ta uliczka jeszcze skrywa... A raczej zaułek. Zbierając swój ekwipunek, odwrócił głowę w kierunku z którego odbiegały odgłosy walki - po to, by ujrzeć mężczyznę z znajomą na rękach.
- Jakież to niefortunne... - skomentował mimowolnie, czując, że pod maską tworzy mu się uśmiech satysfakcji. Widać było kto podjął słuszną, a kto błędną decyzję... Szkoda, że sam nie mógł pchnąć sztyletu prosto w jej pierś, ale nie można mieć wszystkiego... Prawda? Jednak dotychczasowym planem dalej było zbadanie zaułka, choć tym razem o wiele ostrożniej. Gdy tylko schował sztylet i miecz, jedyne co wyjął to kuszę i od razu zacisnął na niej ręce. Miał już zaufanie do tej zabawki, bardzo duże zaufanie. Jeden strzał i nie ma delikwenta. Tak przygotowany, rozpoczął eksploatacje zaułka w poszukiwaniu czegokolwiek interesującego.
Kurusu
 

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Yamanaka Inoshi » 2 wrz 2018, o 17:23

Zwodniczy Karmazyn

- Rok 385 - Wiosna - - Uliczka - Kurusu
Obrazek



" Co skrywa mrok "

Kurusu
Przeżyłeś to starcie, tak naprawdę masz teraz pewność, że to nie są przelewki i każdy jeden błąd może cię kosztować życie, to tylko banda szaleńców a co jeśli byłby to ktoś znacznie silniejszy, przewyższający twoje wyobrażenia? Dosyć sprawnie odzyskałeś swój ekwipunek i byłeś gotowy... Tylko na co, co dalej zamierzałeś zrobić? Dostrzegłeś drobne zamieszanie po drugiej stronie, trafiła kosa na kamień, prawda? Ty byłeś żywy a ona martwa... Zasłużyła sobie na to. Zebrałeś swój ekwipunek poczynając od miecza a na przygotowaniu swojej kuszy do dalszej zabawy kończąc. Nie zamierzałeś odpuścić. Zaułek do której ponownie zacząłeś się kierować skrywał jeszcze jedną tajemnicę którą chciałeś rozwikłać.

Kusza miała ochronić cię przed kolejnymi niebezpieczeństwami, które mogły wciąż wyskoczyć z alejki. Gdy znalazłeś się w niej ponownie nie dostrzegłeś już niczego co mogłoby ci zagrozić, było potencjalnie bezpiecznie. Deszcz już dawno przestał padać a w alejce znajdowała się kałuża oraz trochę zwyczajnych śmieci, nic wielkiego tak naprawdę. Twój wzrok mogła jednak przykuć zapadnia znajdująca się po prawej stronie w rogu. Już z tej odległości widziałeś, że jest zamknięta na całkiem sporej wielkości kłódkę.

Tutaj będzie spis npc i ich kolorków
  • Pan Koyama
  • Yukari Narahasi
  • Haruko Ihara
  • Kazumi
  • Właściciel Ryokanu
  • Biedna kobieta


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2976
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Kurusu » 4 wrz 2018, o 17:05

Zapadnia... Do tego zamknięta na kłódkę... Po chwilowej kalkulacji, doszedł do wniosku, że w obecnej chwili nie ma sensu tego ruszać... W końcu, czy to na pewno jego interes w obecnym momencie? Raczej nie. Zamiast tego lepiej skupić się na przesyłce, stąd Kurusu odwrócił się na pięcie, podpinając przy tym ponownie kuszę do swojego pasa i wyjmując monetę z wizerunkiem czapli. Zaczął się kierować w kierunku zablokowanej ulicy, możliwe, że tam znajdzie to co chce - co by nie powiedzieć, tamten mężczyzna nie wyglądał na strażnika miejskiego, więc istniała szansa. Na razie zamierzał się zatrzymać, przy wozie, by zobaczyć ilu ludzi jest po drugiej stronie, potem stworzy plan działania.
Oczywistym jednak było, że czujnie obserwował otoczenie, nie chcąc dać się znowu zaatakować jakimś stworom, jak w tym zaułku, choć co by nie powiedzieć - wykonał przysługę miastu pozbywając się trzech takich.
Kurusu
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Osada Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość