[Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Yasuo » 11 sie 2018, o 13:03

Samuraj miał rację. Skoro twierdził, że później może być gorzej, to dobrze było się napić. Tak dla rozluźnienia i może nawet ostatni raz w życiu. Oby nie. Wysłuchałem rozmowy z tym całym Haruko. Sytuacja w mieście kupieckim wydawała się naprawdę nieciekawa. Jakieś godziny policyjne - czy raczej w tym wypadku, godziny strażnicze - i dodatkowo zakaz opuszczania miasta, który teoretycznie był właściwą decyzją. Zapobieganie temu, żeby choroba się rozprzestrzeniła. Trzymanie tego choróbska pierońskiego w szachu i nie dopuszczanie go do reszty świata. Jednak dla ludzi mieszkających w tym mieście było to po prostu życie w klatce. Nie mogli się spotykać z przyjaciółmi i rodziną, którzy mieszkali bądź przebywali na drugim końcu świata. Nie mogli podróżować. Kupcy nie mogli wyprawiać się w podróż, celem zaspokojenia swoich potrzeb i potrzeb swoich klientów.
- Ciekawy jestem czy ci wszyscy ludzie wiedzą, że nie mogą opuszczać miasta - wtrąciłem w pewnym momencie - Byłoby słabo, jakby ktoś chciał wyjść z miasta i nagle dostałby strzałą w tył głowy. Zupełnie bez ostrzeżenia...
Zamyśliłem się. Byłoby też słabo jakby ktoś wszedł do miasta nie mając świadomości, że już go nie opuści. A to przecież właśnie mnie spotkało, prawda? Reasumując, byłem w potrzebie. Jako podróżnik, nie mogłem tutaj zostać. Musiałem się wydostać na zewnątrz. Sprawa była więc prosta. Musiałem sobie utorować drogę, chociażby wśród trupów, krwi i panoszącej się od wschodniego muru, aż do zachodniego zarazy. No dobra. Nie przesadzajmy. Te trupy wcale nie były mi do szczęścia potrzebne. Fajnie by było jakby obyło się bez... ale... Coś właśnie przyszło mi na myśl. Mówili coś o jakimś źródle. Nie znałem się na medycynie i chorobach - pewnie Yuka mogłaby coś więcej na ten temat powiedzieć - ale tylko głupiec by o tym nie pomyślał. Słyszałem, że niektórzy wojownicy stosowali bardzo niehonorową zagrywkę i zatruwali swoje ostrza. Wystarczyło jedno zranienie i można było pożegnać się z życiem.
- Czyli uważacie, że ktoś celowo truje ludność, by zmniejszyć ilość "gęb do wykarmienia" i potem sobie wybielić ręce, zwalając wszystko na epidemię, która "przyszła wraz z uchodźcami"? Mniejsza o to. Jestem podróżnikiem i nie mogę pozwolić, by przez jakąś chorobę zamknęli mnie w Ryuzaku no Taki niczym w klatce. No i ludziom trzeba pomóc... Jak już mówiłem, wchodzę w to.
Trochę za bardzo się rozgadałem. Jednak życie w klatce było trochę przerażające. Zwłaszcza zakładając, że ja także mogę zachorować. W sumie bardzo ciekawe czym się ta choroba objawiała. Oni coś wiedzieli. Ten zamaskowany facet podobno był chory, ale - tak jak powiedział Haruko - podobno nie zachowywał się jak inni.
- I ostatnie pytanie. Jak zachowuje się "standardowa" osoba zarażona?
Wolałem to wiedzieć. Wszyscy woleli, nieprawdaż? Chociażby dlatego, żeby - o ile nie będzie to wyjątkowo konieczne - trzymać się z dala od takich osób. Albo też dlatego, że ich obserwacja może przynieść jakieś skutki. Bo jeśli ktoś celowo ich truł, to może są jakieś związki? Może jedzą chleb z jednej piekarni, albo piją wodę z jednej studni? Kto wie? Kto wie?

W międzyczasie (przed lub po moich pytaniach - zależy od MG) nastąpiła rozmowa (chyba) z Kurusu. To znaczy... z tym zamaskowanym człowiekiem. Nie wiedziałem bowiem jak się nazywa. Tego też dokładnie wysłuchałem. Chciałem mieć możliwie jak najwięcej informacji. Żeby nie było, nie byłem szpiegiem. Byłem prostym samurajem i teoretycznie jedyne co powinienem robić, to machać mieczem, jeśli ktoś wyda mi taki rozkaz, jednak użycie głowy i tego co jest wewnątrz niej - niektórzy mówią na to "mózg", inni natomiast "siano", a jeszcze inni używają słów pokroju "kiełbie we łbie" - i trochę się zastanowić nad całą sprawą. I po całej tej rozmowie zauważyłem, że mała Rika postanowiła gdzieś pójść. Do domu? Może. Zaraz więc podszedłem do niej i zapytałem wprost:
- Czy mogę Ci towarzyszyć i bronić Cię, tak jak obiecałem?
Oczywiście najpierw zapytałem. Nie chciałem się narzucać. Jeśli Rika się zgodziła, to odprowadziłem ją do domu. A potem od razu udałem się do sklepu. Prawdopodobnie jedynego w okolicy, który był jeszcze otwarty. Chciałem poczynić ostatnie przygotowania, niemniej jednak nie było to coś co było wymagane do walki. To było coś, co chciałem zrobić przed ewentualną walką, na wypadek gdybym jej nie przeżył. Na wypadek, gdyby zabiła mnie chociażby choroba. Jeśli natomiast Rika nie zgodziła się, to udałem się bezpośrednio do sklepu.


z/t: Sklep z wyposażeniem (Postanowiłem skorzystać z okazji i zrobić te droższe zakupy)
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 918
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie po lewej stronie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Yasuo » 11 sie 2018, o 15:54

Nie było mnie jakiś czas, jednak od razu ze sklepu udałem się w drogę powrotną do ryokanu. Prawdopodobnie, gdy ponownie zawitałem w to miejsce, to już było w nim mniej tłoczno. Mieszkańcy, którzy wyskoczyli na wieczorne sake pewnie udało się już do swoich domów. Duża część osób - także tych, którym opłaciłem nocleg - być może była już w swoich pokojach. Reasumując, prawdopodobnie udało mi się znaleźć jakiś wolny stolik. Jednak zanim jeszcze przy nim usiadłem, to udałem się do szynkwasu i zamówiłem kolejne dwie porcje sake (2 Ryo podobno mi starczy XD).
- Proszę Pana, jeszcze dwie czarki sake poproszę. Niestety tylko tyle mi zostało. Starczy?
Wysypałem wszystko co miałem w mieszku (2 Ryo). Usiadłem przy wolnym stoliku. Jak się bawić, to się bawić, prawda? Jednak dla mnie to nie była zabawa. To było coś, co musiałem zrobić zanim coś mnie przypadkowo - lub nie przypadkowo - zabije. Sake było tylko dodatkiem. Naprawdę przyjemnym, ale dodatkiem.

Wyposażony w swój nowy sprzęt - czyli 10 karteczek, ołówek i notes - myślałem co dalej. Po pierwsze, Pan Yukari. Miałem do niego wielką prośbę, jednak nie chciałem z nim o tym rozmawiać przy wszystkich ludziach. To było zbyt osobiste, ale wydawało mi się, że on mnie zrozumie. Dlatego postanowiłem poprosić go, pisząc zwyczajny liścik, który będzie mógł dyskretnie przeczytać. Jednak w zamian za spełnienie tej prośby, musiałem mu coś obiecać i tak też zrobiłem. Popijając sake (jeśli udało mi się je kupić), zacząłem pisać następujące słowa:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Złożyłem tamten list w pół. Popatrzyłem na swoją czarkę. Była pusta. Miałem jeszcze jednak drugą taką. Zacząłem więc znowu pić i tym razem pisać inny list. List do Yuki. Jego słowa były następujące:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Tamten list także złożyłem. Dwa listy zostały napisane. Teraz przyszła pora, by zacząć pisać coś innego. Pomału sączyłem jeszcze resztkę swojego sake. Wyciągnąłem swój notes. W końcu byłem podróżnikiem. A co to za podróżnik, który nie prowadzi swojego dziennika? Ja przez długi czas tego nie robiłem, więc najwyższa pora, by zacząć. Chociażby po to, by wykorzystać tą wiedzę w przyszłości. By nie zapomnieć. Westchnąłem... Sake już się skończyło. Byłem lekko pijany, ale zacząłem coś tam bazgrać. Po dokonaniu pierwszego wpisu, zamknąłem notes. Dwa złożone listy schowałem w jego wnętrzu, by się nie pogniotły i wyszedłem z karczmy. Wydałem całe swoje oszczędności na zbroję, na jedzenie dla ubogich, na sake, na różne inne rzeczy. Byłem spłukany. Nie miałem czym zapłacić za pokój. Oparłem się jednak o przednią ścianę karczmy i zasnąłem.
Następnego dnia obudziłem się wcześnie rano (o ile przeżyłem noc - mam też nadzieję, że niczego nikt mi nie ukradł). Wraz z pierwszymi promieniami słońca. Wystarczyło poczekać na Pana Yukariego. Jak już go spotkałem, to szybko się z nim przywitałem, wykonując tradycyjny japoński ukłon.
- Mam do Pana prośbę... - zacząłem lekko nieśmiało, a następnie wręczyłem mu list, który do niego napisałem. - Proszę to przeczytać.
Jeśli tylko zgodził się spełnić moją prośbę, to wręczyłem mu drugi list. Mógł go przeczytać. Jeśli chciał. Nie robiło mi to różnicy.
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 918
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie po lewej stronie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Dōhito Satori » 11 sie 2018, o 18:48

Satori niepotrzebnie chciał oczekiwać zamaskowanego. Tuż po tym jak zapieczętował swoje jedzenie na przyszły czas znów zerknął za okno, gdzie ujrzał rozmawiającą grupkę ludzi. Wśród nich zauważył dwójkę samurajów, w tym tego konfliktowego, tajemniczego typa spod budynku i zamaskowaną pomarańczkę, która wreszcie na tyle wzbudziła zai teresowanie samym sobą, że teraz musi znosić przytyki, uwagi i ciekawstwo. Oczywiście Satori niczego nie słyszał, gdybał jedynie o czym mogą rozmawiać. Zamierzał to jednak sprawdzić. Wyszedł więc, chcąc dosłyszeć to co tam mówią między sobą i zignorował zielonkawą chakrę, która na sekundę lub dwie przykuła wzrok blondyna. Dohito liczył, że uda mu się usłyszeć coś, co pomoże w jego śledztwie. Na razie bowiem stał w miejscu i poza tą grupką nie miał jakiegoś punktu zaczepienia.
Wyszedłszy z ryokanu nie musiał za bardzo zbliżać się do nich wszystkich. Daleko nie odeszli, więc nie będzie nic podejrzanego w tym, że stanie sobie niedaleko opierając się o budynek. Wewnątrz panował tłok i zaduch, dobrze było wyjść na świeże wieczorne powietrze, prawda?
Po tym co usłyszał lub czego nie uznał, że lepiej będzie położyć się spać, dlatego wskoczył na dach jakiegoś niestromego budynku i stworzył glinianego orła, który miał go ochronić przed pogodą. Płaszcz zaś posłuży za kołdrę. Wygodne to to nie będzie, no ale...


Chakry nie wydaję, bo do rana i tak mi się zregeneruje.
Glina w torbie nr 1: 5,7kg - 200g = 5,5kg

Nazwa
C1: Shī Wan

Pieczęci
Połowa Barana (detonacja)

Zasięg
Dowolny

Koszt E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (za 5 małych / 2 średnie/ 1 duży)

Dodatkowe
20g gliny za małego, 100g za średniego, 200g za dużego.

Opis Najsłabsze wybuchowe twory, którym można nadać rangę C1. Twory charakteryzują się tym, że przypominają wyglądem zwierzęta. Wyróżnić możemy kilka kategorii:
  • owady, pająki – lądowe typy bomb. Dostępne jedynie w wersji małej.
  • ptaki – powietrzne typy bomb. Dostępne jedynie w wersji małej i średniej.
  • ptaki transportowe – bomby charakteryzujące się znikomą siłą, która jest w stanie zaszkodzić jedynie w przypadku bezpośredniego kontaktu. Nie jest to jednak ich przeznaczeniem, a transport jak wskazuje nazwa. Dostępne jedynie w dużej wersji.
  • ryby, meduzy – morskie typy bomb, wykorzystywane do atakowania celów podwodnych bądź znajdujących się na powierzchni wody. Bomby mogą być także w tym przypadku wykorzystywane jako miny wodne. Dostępne we wszystkich wersjach.
  • węże, stonogi – podziemne typy bomb, które mogą zostać wykorzystane do unieruchomienia przeciwnika. Charakteryzują się one większymi rozmiarami, a przez to i siłą wybuchu. Dostępne jedynie w wersji średniej i dużej.
Dōhito Satori
 

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Keion » 11 sie 2018, o 19:20

Lecąc chłopca moją techniką wsłuchiwałem się w słowa jego matki i zdołałem dowiedzieć się nieco o ich pochodzeniu. Wcześniej po prawdzie doszły do mnie plotki odnośnie tego co stało się w Kami no Hikage, ale specjalnie to mnie one nie obeszły, poza tym to były tylko plotki mogły być wyssane z palca, a teraz miałem potwierdzenie tego co tam zaszło. Na myśl nasuwało mi się tylko jedno pytanie, jak do tego mogło dojść i to w takim dniu. -Jak to się stało przecież ochrona powinna być tam na najwyższym szczeblu? Czy to był atak i kto zaatakował?-Nie potrafiłem i nie chciałem tłumić w sobie pytań które dręczyły mą głowę, a na które być może mogłem zdobyć chociażby szczątkowe odpowiedzi od kobiety. Dowiedziałem się też że do rana nie mam co próbować nawet dostać się do szpitala i że jeśli chce komuś pomóc to mogę to zrobić jedynie na własną rękę. Widziałem że chłopcu nic też nie jest, a jedyne co mogło mu pomóc to było jedzenie i odrobina odpoczynku przy boku mamy, która o niego dbała, jednakże w śród tłumów mógł znaleźć się ktoś kto potrzebował mojej pomocy bardziej. -Czyżby zapowiadała się pełna pracy bezsenna noc.-Zadałem sobie w myślach pytanie na które odpowiedź dobrze znałem rozglądając się przy tym po wszystkich tych biednych ludziach na około i wróciłem wzrokiem do chłopca. -Nic więcej nie mogę dla niego zrobić, jeśli coś zje i odpocznie to wkrótce powinien się lepiej poczuć. Jeśli chcesz to możesz innych potrzebujących opieki medycznej podsyłać do mnie.-Powiedziałem z uśmiechem na twarzy zabierając dłoń od chłopca, po czym biorąc głęboki wdech wstałem.
-Wszystkich którzy potrzebują pomocy medycznej zapraszam do mnie, pomogę jak tylko będę umiał, a w zamian nic nie oczekuję, jedynie chciałbym usłyszeć wasze relację z tego co się zdarzyło w Kami no Hikage. -Będąc pewnym że każda z osób, która mogła być potencjalnie poszkodowana usłyszała mnie poszukałem stolika przy którym nikt nie siedział. Poprosiłem karczmarza o szklankę wrzątku i wyciągnąłem zestaw do parzenia herbaty, który dostałem kiedyś w nagrodę od jednego kupca. Przypuszczałem ze ci wszyscy ludzie będą bali się do mnie podejść lub będą patrzyli się na mnie jak na dziwadło, aż się w końcu znudzą i będę mógł zasnąć przy stole, lecz gdyby było inaczej byłem gotowy udzielać pomocy. Miałem przy sobie trochę bandaży, a w razie czego liczyłem że gorąca woda i moje umiejętności medyczne będą w stanie coś zdziałać.
Avatar użytkownika

Keion
 
Posty: 219
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 09:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Szare włosy, szczupły w miarę wysoki, ma wcięcia koloru czerwonego na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura z prawej strony na udzie i torba na lewym pośladku.
Link do KP: viewtopic.php?p=79323#p79323
GG: 9908468
Multikonta:

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Kurusu » 11 sie 2018, o 19:39

Ciekawe... Gdyby nie nagła grupka, która ruszyła porozmawiać z nieznanym mu osobnikiem, to prawdopodobnie znalazłby się już w środku, zadziwiające jak wiele razy dzisiaj miał utrudnienia związane z wejściem do środka. Jednak była pewne kwestia zanim ulotni się do wnętrza... Nieznajomi nierozważnie rozpoczęli rozmowę, nie bacząc na to, że jeszcze nie odszedł. Oczywiście, nie dowiedział się niczego nowego. Jedynie pozwoliło mu to uporządkować posiadane informacje, stąd cała ta grupka przestała go interesować, więc pozostawało dotarcie do wnętrza. A raczej, zrobiłby to gdyby nie jedna rzecz... Grad pytań. Czy był sens na to odpowiadać? Raczej nie, i tak nie mają czym go zmusić do udzielenia odpowiedzi - Co więcej, nie posiadał wiedzy, przynajmniej nie całej, więc jedyne co by zrobił, to by utwierdził ich w przekonaniach.
- Nie mam na was teraz czasu. - stwierdził szybko, odwracając głowę chcąc się przyjrzeć tym miernotom, szybko rozpoznał tamtego starucha. Najwyraźniej miał na tyle oleju w głowie, by nie towarzyszyć tamtej fanatyczce. Choć biorąc pod uwagę jej towarzysza, odmowa może w przyszłości odbić się negatywnie. Chyba, że natrafią na obiekt o potencjale bojowym. Na razie nie to było ważne. Przede wszystkim potrzebny był odpoczynek, a takowy z pewnością tutaj odnajdzie. Jeśli nie łóżku to nawet podłoga jest wystarczająca, a regeneracja sił to coś co z pewnością mu się przyda... W końcu, jutro czeka go męczący dzień pełny poszukiwania jednej osoby, a także zabezpieczania swojej przyszłości. W końcu tylko głupiec nic nie zrobi w obliczu plagi, która w każdej chwili może wyjść spod kontroli, prawda? To, że przeżyje jest pewne. Pytanie ilu ludzi zginie i ile warte przedmioty będą mieli przy sobie. W końcu, zarobek jest warty wszystkiego.
Wchodząc do wnętrza, rzucił spojrzenie na jakiegoś blondyna, choć uczciwie trzeba było przyznać, że zainteresowanie jego osobą było praktycznie zerowe. Skierował swoje kroki w kierunku najbardziej opustoszałego miejsca, a jak takie nie będzie, to jeden ruch, by odsłonić arsenał schowany pod płaszczem w połączeniu z "chorobą" i takowe się znajdzie...
Kurusu
 

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Hyūga Hiroshi » 11 sie 2018, o 22:47

Hiroshi nie uzyskał odpowiedzi od karczmarza, przez co skupił się nad tym co robił Keion. Starał się pomóc chłopakowi tak jak wcześniej podniósł nieco na siłach Kitsune, która wykorzystała zbyt wiele czakry. Jego matka natomiast powiedziała, że w Kami no Hikage wydarzyła się wielka tragedia i wszyscy poszkodowani trafili tutaj, ale wielu ucierpiało starając się ich tutaj przetransportować. Dowiedzieli się również, że obecnie w szpitalu jest taki natłok ludzi, że i tak się tam nie dostaną.
- Nieczynny, ale tylko dla pacjentów, czy dla personelu również? - zapytał chłopak, by być pewnym i żeby się nie okazało, że tak naprawdę mogli pomóc.
Keion jednak po tych słowach zamierzał zostać na miejscu i pomagać swoim iryojutsu tutaj obecnym, jednocześnie chcąc za to tylko informacje. Hiroshi faktycznie był zaciekawiony tym, co się tam wydarzyło, jednak nie był pewny, czy zostanie tutaj to dobry pomysł.
Dzięki jednak temu, że stali niedaleko wyjścia udało mu się podsłuchać to, o czym mówiła tamta grupka. Okazało się, że port jest całkowicie zamknięty w związku z panującą tam zarazą, również miasto zostało odcięte i nie sposób jest go opuścić, w dodatku zostały wzmożone patrole. To wszystko bardzo się nie podobało chłopakowi - ewidentnie znalazł się w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie. W każdym razie źle się tutaj działo i tak czy siak trzeba było pomóc. Starszy samuraj ogłosił jutrzejszy poranek tutaj jako miejsce zbiórki, w którym mieli zacząć działać. Trzeba było mieć to na uwadze, jednak najpierw razem z Keionem powinni odwiedzić szpital, o ile ta biedna kobieta będzie coś więcej wiedziała na temat przyjęć tam personelu. Gdyby się jednak okazało, że nie zna żadnych szczegółów to mówi Keionowi, aby jednak postarali się dzisiaj tam przejść i pyta tą Panią dodatkowo o drogę. Gdyby zaś okazało się, że szpital na sto procent będzie nieczynny, wtedy stara się pomóc Keionowi, o ile ktoś, w przeciwieństwie do Kitsune, się nim zainteresuje, w sposób bardziej zarządzający - zbierać wywiad środowiskowy, ewentualnie pomagać z pomocą bandaża i podstaw medycyny, którą raczej znają wszyscy shinobi. Jeśli nie, wtedy pyta się Karczmarza, czy kogokolwiek z obsługi o wolne miejsca dla niego, Keiona i Kitsune, a jeśli by takich nie było to stara się dowiedzieć, gdzie można tutaj przenocować lub po prostu zorganizuje sobie jakieś bezpieczne miejsce na spanie, by móc zregenerować siły przed jutrzejszym, zapewne ciężkim dniem - o czym informuje swoich towarzyszy i stara się do tego nakłonić.
Hyūga Hiroshi
 

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Yamanaka Inoshi » 12 sie 2018, o 12:28

Zwodniczy Karmazyn

- Rok 385 - Wiosna - - Ryokan Tanmei 短命 - Chiaki, Yami, Satori, Sumairu, Rika, Hyojin, Hiroshi, Keion, Yasuo, Kurusu, Oshi
Obrazek



" Poranek? "

Hyojin, Keion, Hiroshi
- Nie mam pojęcia Keion-san, wszystko co się tam działo... Działo się tak bardzo szybko, tylu ludzi zginęło, dla tych którzy to zrobili było to jak pstryknięcie palcem - Oczywiście mówiąc to wykonała ten gest.
- Nie wiem kto zaatakował... Ktoś potężny, jacyś shinobi na pewno będą wiedzieć - Mówiła obserwując jak zajmujesz się jej dzieckiem, obserwowała zarówno jego jak i pozostałych ludzi którzy byli blisko, część była w lepszym stanie bo przynajmniej najedzona.
- Arigatou, Keion-san, on musi odpocząć, zresztą ja też. Więcej zrobisz dzisiaj tutaj niż mógłbyś w szpitalu... Być może jutro przyjmą twoją pomoc - Odparła lekko przy tym wzdychając. Szybko jednak przewróciła wzrok na Keiona który zdecydował się pomóc i pozostałym, obserwowała jak przygotowywał swoje stanowisko do pierwszej pomocy i była wyraźnie zaskoczona jego deklaracją. Z drugiej strony cieszyła się bo inni nie pozostali w potrzebie a całkiem szybko zaczęli schodzić się do jego stoiska z mniejszymi lub większymi ranami, zaraz oczywiście była jednym z problemów z którymi się borykali. Zajęło ci to całą noc ale dowiedziałeś się wielu ważnych rzeczy podczas zajmowania się ludnością, nawet natrafiłeś na jednego shinobiego który wiedział całkiem sporo.

W tym wszystkim całkiem szybko okazało się, że wizyta do szpitala o tej godzinie nie ma sensu i jedynie przyciągnie uwagę nocnej straży która to prawdopodobnie albo kogoś zawróci albo aresztuje za złamanie postanowienia które zostało ogłoszone całkiem niedawno. Zostanie na miejscu i odpoczynek lub pomoc ludziom była waszym wyborem.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Rika, Chiaki, Kurusu, Yami, Sumairu
Chiaki musiał zdecydować się na udanie do swojego pokoju, był zmęczony dlatego udał się tam jak najszybciej tylko mógł. Shinobi odnalazł swój pokój a tam kto? Yami... Musieli podzielić się pokojem bo właśnie z tego powodu, że blondyn z wydm zrezygnował ze swojego, to właśnie staruszek wpadł na jego miejsce. Pewnie nie chcąc budzić Yamiego położył się na swój materac i sam się zdrzemnął.

Sumairu pogrążył się w zadumie życia, bo czymże jest życie bez wszystkich tych uczuć i przyjemności? Miłość, strach, ból, one wszystkie są powiązane i kto wie czy wszyscy, kiedykolwiek będą w stanie odczuć wszystkie z nich. Część być może, jednak czy ty możesz powiedzieć, sam sobie, że ich doświadczyłeś? Sen powoli zbliżał się by cię objąć, to było jasne, że przyszedł już ten czas, musiałeś udać się do swojego pokoju, nic jednak nie było tak proste jakby mogło się wydawać. Twój pokój wcale nie okazał się pusty. Już na miejscu po otwarciu drzwi dostrzegłeś chłopca śpiącego na łóżku, obok na materacu dużo starszego mężczyznę no i pozostawał jeszcze trzeci wolny materac, to chyba twój, prawda? Być może mówiono ci o braku miejsc, bądź też nie, wszystko mogło umknąć w tym całym zamieszaniu. Czy jednak było się o co gorączkować?

Kurusu nie budził zainteresowania w lokalu, nawet mimo swojej maski i ekstrawaganckiego płaszcza. Tak samo jak i wcześniej, jeśli nie schował monety, tutaj też nikt nie zwrócił na nią uwagi. Znalazł kąt dla siebie gdzie też mógł odpocząć i się przespać, bardzo szybko znalazł się dla niego jeden wolny materac gdzieś w rogu gdzie nikt go nie niepokoił.




Satori, Yasuo, Oshi
- Ci ludzie... Dowiedzą się równie szybko - odparł Yukari krzywiąc się przy tym znacząco.
- Ale to w naszej gestii leży sprawić by nie trwało to długo, wierzę, że Izo wpadł na jakiś pomysł i jeżeli tylko się z nim porozumiemy to jakoś sobie poradzimy z tym problemem. Izo zawsze był niezwykle uzdolnionym Iryoninem, wątpię by nie wpadł do tego czasu na jakiś pomysł. - Rzucił nie odrywając wzroku od Yasuo, słuchał dalej tego co mieli do powiedzenia inni oraz Kazumi.
- Być może, nie wiemy tego, to może być sprawka władz, wolałabym to jednak wykluczyć. Miasto i tak ma wystarczająco dużo problemów... - Podparła się o ściankę obok Haruko przerzucając na chwilę wzrok na Yasuo oraz pozostałych.
- Musimy to zbadać, jest wiele możliwości i prawdopodobnie czegoś dowiemy się od Izo rankiem... - Mówiła podczas gdy przerwał jej Yukari dorzucając jeszcze swoje trzy grosze odnośnie zarażonych.
- A jak ci się wydaje Yasuo-san? Rozejrzyj się. W lokalu prawdopodobnie też kilku jest... Tak naprawdę szczegółów możemy dowiedzieć się od jakiegoś Iryonina, ja wiem tylko tyle, że na ich ciele pojawiają się szkarłatne plamy. - Westchnął. by następnie razem z pozostałymi udać się do Ryokanu i odpocząć w wynajętym przez siebie pokoju.

Satori zdecydował się na wyjście z budynku, wydawałoby się, że zamierza zrealizować swoje wcześniejsze myśli odnośnie spania na dworze. Gdy wyszedł zasłyszał rozmowę zgromadzonej grupki, nikt z niej nie zwrócił na niego jakiejś szczególnej uwagi, całkiem szybko udało mu się zająć miejsce na dachu, przywołać swojego glinianego stwora który powinien ochronić go przed pogodą. Wszyscy na dole już rozeszli się, czy to domów czy do wnętrza lokalu. Na dole pozostał jednak Haruko który przypatrywał się poczynaniom Satoriego. Widząc przywołanego glinianego ptaka wiedział, że ten który go przywołał może okazać się przydatny. Miałeś się już kłaść do snu gdy całkiem niedaleko ciebie, o twoje gliniane stworzenie podparł się Haruko. Wydawało się, że czekał aż go zauważysz.
- Widzę, że jesteś shinobim... Posiadasz całkiem imponującą technikę... - Mówił odsuwając się od glinianego tworu, wtedy już stanął przed tobą, mogłeś dostrzec... Właściwie to wciąż nie mogłeś dostrzec jego zakrytej kapturem i materiałem twarzy.
- Wierzę, że słyszałeś to o czym mówił Yukari-sama, ktoś taki jak ty może się nam jutro przydać, może przy okazji dotrzesz też do tego czego sam szukasz... Jestem Haruko - Wykonał nieznaczny ukłon w stronę Satoriego.




Wszyscy
Poranek okazał się zaskakująco chłodny jak na letni dzień, może to nawet i lepiej... Wszelkie zapachy tłoku i wszechobecnego tłumu będą wydawać się nieco mniej oczywiste. Już od samego poranka ulice spływały łzami którymi broczyło niebo. Chłodne krople spadały z nieba z całkiem niespodziewaną częstotliwością. Ludzie przebywający w lokalu zjedli od rana swoje posiłki i wyszli na ulicę, nie mogli przesiadywać tutaj całe dnie, ci którzy byli w stanie musieli zatroszczyć się o swoje życie, zwłaszcza, że byli najedzeni oraz mieli gdzie się podziać, przynajmniej póki co. Wszyscy ci którzy w nocy się przespali mogli czuć się chociaż trochę wypoczęci. Keion i Hiroshi natomiast spędzili całą noc na pomaganiu ludziom. Nie zmrużyli oka i mogli czuć zmęczenie. Czy było warto? Czas pokaże...

Yukari oraz reszta załogi o poranku znajdowała się już przed Ryokanem, oczekiwali na pozostałych siedząc na jednej z pobliskich ławek. Pierwszy na miejsce przybył Yasuo...
- Prośbę? Mów śmiało, chłopcze. - Odebrał list z twoich dłoni, nie chciał go początkowo czytać jednak po jego słowach zdecydował, kiwnął głową i zaczął go czytać. Lekko uśmiechnął się czytając zapisane na kartce słowa. W pewnej chwili przekręcił głowę w jego stronę z takim nieco drobnym uśmiechem. Wstał złapał chłopaka za ramię i ścisnął je lekko.
Kiwnął dwukrotnie głową w jego kierunku patrząc na niego z uwagą oraz pewną dozą zrozumienia.

- Nie poddajesz się aby za szybko, co? Możesz być pewny, że jeśli do tego dojdzie to zrobię to. - Odebrał drugi list, tego jednak już nie czytał, uznał, że jest on listem prywatnym i nie powinien znać dokładnie jego treści. Domyślał się co może zawierać, schował go do małej torby która była przypięta do jego zbroi.
- Poczekajmy na pozostałych i wtedy zaczniemy działać. - Westchnął opierając się o mur budynku.

Wtedy ziemia przed wami zaczęła się rozstępować a całkiem niedaleko ławki na której siedzieliście zaczął wynurzać się z ziemi chłopiec o niebieskich włosach. Yukari wydawał się być zaskoczony tak nagłym pojawieniem się niespodziewanego gościa. Była to jednak tylko mimika jego twarzy gdyż jego ciało nie dało po sobie poznać zaskoczenia, dalej twardo siedział na ławie i nie zamierzał wstawać. Mimo wszystko, położył rękę na rękojeści ostrza i zdecydował się zapytać pierwszy.
- Kim jesteś nieznajomy i dlaczego się tak do nas podkradasz? -

Na ulicach było strasznie gwarno. Pełno ludzi w różnym wieku i w różnym stanie, część wydawała się zmęczona, inni byli biedni, bogatszych było znacznie mniej. Co i rusz w tłumie można było dostrzec jakiegoś strażnika który sprawiał wrażenie raczej przerażonego niżeli sztywnego i pewnego swoich działań.



Tutaj będzie spis npc i ich kolorków
  • Pan Koyama
  • Yukari Narahasi
  • Haruko Ihara
  • Kazumi
  • Właściciel Ryokanu
  • Biedna kobieta


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2976
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Sumairu Abe » 12 sie 2018, o 13:08

-Wolny pokój... - zamruczał z niemrawym uśmiechem wychodząc z lokalu i przeczesując swoje włosy. Sumairu wyspał się pomimo gości, o których go nie poinformowano. Nie czuł się tym w jakimkolwiek stopniu rozzłoszczony ani rozczarowany. Tak widocznie musiało być. To był kolejny moment, w którym mógł odczuć problem z przeludnieniem Ryuzaku. Małymi krokami zaczynał zauważać, że sprawa jest ważna i może być jeszcze gorzej.
Z tłumów przemierzających uliczkę wyróżniła się znajoma twarz, a raczej zbroja wojownika, z którym Suma miał przyjemność spędzić wczorajszy dzień. Następnie rozpoznał Yasuo, który był można powiedzieć wisienką na torcie wczorajszej biesiady.
Chłód poranka był zbawieniem dla Sumy i nie mógł sobie wyobrazić innego scenariusza, takiego jak na przykład funkcjonowanie w skwarze roztapiającego wszystko i wszystkich Słońca.
-Piękny dzionek. - oznajmił, gdy znalazł się dostatecznie blisko ławki na której siedzieli zebrani 'znajomi'.
Sumairu nie był obecny podczas wczorajszego spotkania na zewnątrz ryokanu, więc co nie co go ominęło. Wiedział jednak, że szykuje się wyprawa i kryje się za nią coś poważnego.
-Wszyscy zwarci i gotowi by ratować świat? - rzucił żartobliwym tonem po skojarzeniu słów Riki, która wypowiedziała je gdy spotkali się wczoraj w karczmie.
Chwilę po odzywce samuraja, z ziemi wyskoczyła postać nieznajomego chłopaczka. Na pewno nie spotkali się wczoraj, ale nie to było teraz najważniejsze, bo w końcu chłopak wyskoczył... z ziemi.
Dłoń Sumy odruchowo oparła się o jedną z jego katan, a ciało zrobiło półobrót ustawiając się do chłopaka bokiem.
Suma nie wypowiedział żadnych słów i jedynie czekał na odpowiedź nieznajomego na spokojne pytanie od siedzącego wciąż kierownika wycieczki. Walka o poranku mogła być ciekawym rozpoczęciem dnia, ale nie zapowiadało się na to.
Taką przynajmniej nadzieję miał Sumairu.
Sumairu Abe
 

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Rika Kari Matsubari » 13 sie 2018, o 06:16

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 655
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Yami » 13 sie 2018, o 16:55

Rumor ludzi krzątających się po karczmie i drących swe ryje, zapach przygotowanego dla wielkiej gromady ludzi bardzo średniego jadła z wczorajszych resztek, promienie słońca, które przedarły się jakimś cudem przez okiennicę, bądź tylko mi się zdawało. Tylko tyle i aż tyle wystarczyło abym podniósł ledwo przytomnie swoją łepetynę, na której od samego rana pojawił się bardzo wyraźny grymas niezadowolenia wywołanego przedwczesnym przebudzeniem. Leniwie pociągnąłem wzrokiem po pokoju. Znajdowali się w nim poza mną dwóch mężczyzn, jeden taki starszy dziad, drugiego skądś kojarzyłem ale nie mam pojęcia skąd. Możliwe, że był jednym z wielkich bohaterów wczorajszej wieczerzy i treningu siłowego z hełmem samurajskim.
Podniosłem się dość szybko i poklepałem swoje tobołki czyli w tym przypadku nie było tego wiele wszak jedna torba i to co miałem na sobie. Zaskakującym się stało, że mimo przygotowań nie wziąłem ze sobą żadnych ubrań na zmianę. Ciekawe dlaczego? Może nie chciało mi się przebierać wszak to tylko 2 dni miałem być w Ryuzaku. Może zwyczajnie nie chciałem mówić o tym na prawo i lewo, a może było to tylko po to abym mógł właśnie w tej chwili o tym rozmyślać. Tylko po co, przecież nikt mi teraz we łbie nie siedzi i nie wie o czym teraz myślę prawda? Powiedzcie że to prawda.
Okazało się, że dwójka jednak nie zabrała, żadnej z moich cennych rzeczy tj. mojego dziewictwa tyłkowego (to raczej bym wyczuł w nocy gdyby ktoś się chciał do mnie dobierać) czy też torby z kilkoma zwojami i moimi naramiennikami ze skóry. Ciekawe, że tak naprawdę stanowią one większość mego dobytku a wyglądają tak niepozornie. Niepozorność to jedna z dobrych cech kiedy się przed kimś chowasz, np. żaden zbój nie napadnie na żebraka bo wie, że nie będzie miał grosza przy duszy, chyba, że chce mu odebrać jedyną rzecz jaką posiada czyli życie. Ludzie czasem są naprawdę nieźle stuknięci.
Skoro byłem gotowy wyszedłem z pokoju próbując nie obudzić dwójki drzemiących mężczyzn, jeszcze by się do mnie odezwali a ja straciłbym przytomność za sprawą cuchnącego oddechu. Ten starszy wydaje się że nieźle przepił więc lepiej z nim nie gadać jeśli płuca mi miłe. Tak więc opuściłem pomieszczenie raczej cicho i szedłem na dół. Tam też już tłumy, czego się mogłem spodziewać jak sam się obudziłem przez te hałasy. Podszedłem do zarządcy przybytku (jak to ładnie zabrzmiało) i poprosiłem o posiłek. Nie można przecież zaczynać dzień z pustym brzuchem, nawet jeśli kończyło się go raczej z pełnym. Nie spodziewałem się niczego wybitnego ale zjeść trzeba. Usadowiłem się w tym samym miejscu co wczoraj. Zdziwiło mnie co prawda fakt, że było wciąż wolne tak jakby czekało wyłącznie na mnie. Może jednak ktoś tam w niebiosach nade mną czuwa.
Dzisiaj zdawał się być kolejny męczący dzień wśród brudów miasta Ryuzaku, które nie potrafi poradzić sobie z tak trywialnym problemem jak imigranci. Do tego popołudniu będzie na mnie czekać kolejne spotkanie z kupcami, a z nimi to nie chcę się spotykać bardziej jak rozmawiać z podchmielonym pijaczyną. I jedni i drudzy są upierdliwi choć w przypadku tego drugiego tylko parę Ryo na piwo uciszy nie zaś pół królestwa.
Westchnąłem przeciągle. Suzu się zastanawiała co jest niby takiego strasznego w rozmowach kupieckich. Widać, że wiele ją na tej pustyni ominęło.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1496
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Keion » 13 sie 2018, o 19:04

Wbrew moim przypuszczeniom do mojego stolika zaczęły się ustawiać tłumy w ludzi w kolejce, którzy narzekali na różne problemy, mniejsze bądź większe rany i bóle. Chodź było to bardzo męczące i zajęło mi całą noc udało mi się poświęcić, każdemu chwilę czasu w czym dzielnie pomagał mi Hiroshi. O poranku czułem się zmęczony, wiedziałem wypłukałem się z dużej ilości czakry, ale bandaży nie zużyłem ani metra, dowiedziałem się za to sporo bo każdy kto przychodził zostawił po sobie nieco informacji. Niestety ponownie spotkałem się z czymś czego nie byłem w stanie do końca uleczyć i ciężko było mi powiedzieć czy jest to groźne i czy nie jest zakaźne, ale było bardzo odporne na leczenie.
-Ciekawe od czego to się zaczęło i czy w szpitalu udało się im już wymyślić jak to powstrzymać, bo jeśli nie to ciężko przewidzieć co się może dalej stać, ale na pewno nie będzie to coś miłego.-Pomyślałem kończąc już z ostatnimi rannymi i poszedłem do karczmarza. -Niech przyniesie Pan do mojego stolika coś gorącego do picia i jakieś śniadanie, może być jajecznica.-Powiedziałem, a w moim głosie było słychać zmęczenie oraz znużenie w końcu senność po nie przespanej nocy najbardziej bolała nad ranem. Obróciłem się chcąc udać się do swojego stolika i przypomniałem sobie o Hyudze, nadal byłem zły że zataił swoje pochodzenie, ale po tym jak całą noc robił co mógł żeby pomóc nie mogłem się na niego już aż tak gniewać. -Poprawka niech Pan poda dwie porcje, mój znajomy na pewno też jest głodny.-Ponownie zaczepiłem karczmarza, po czym już udałem się usiąść do stoli machając przy tym do Hiroshiego żeby się do mnie dosiadł. Pewnie zamówiłbym trzecią porcję dla Kitsune, po mimo tego że raptem wczoraj mi groziła, ale dziewczyna jak wyszła nocą tak nie wróciła do karczmy i przypuszczałem że pewnie dzisiaj już jej nie zobaczę.
-Padam z nóg, muszę coś zjeść i odpocząć, ale później niezwłocznie ruszam do szpitala dalej pomagać. Tobie też zamówiłem śniadanie, zdaje się że jajecznicę, ale zobaczymy co podadzą.-Zaczynam rozmowę jeśli tylko chłopak się do mnie dosiądzie. -Swoją drogą zauważyłeś coś nadzwyczajnego u osób, które badaliśmy?-Dodaje po chwili ukradkiem spoglądając się czy żadna z przebadanych osób czasem nie nasłuchuje naszej rozmowy, gdyby tak było to zmieniam szybko temat na jakieś głupoty, żeby nie ryzykować rozzłoszczenia kogokolwiek.
Avatar użytkownika

Keion
 
Posty: 219
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 09:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Szare włosy, szczupły w miarę wysoki, ma wcięcia koloru czerwonego na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura z prawej strony na udzie i torba na lewym pośladku.
Link do KP: viewtopic.php?p=79323#p79323
GG: 9908468
Multikonta:

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Oshi » 13 sie 2018, o 21:10

Oshi spokojnie zabrał się do czynienia swego planu, tuż po tym jak Burū skrył się pod wierzchnią stroną okrycia. Jego szalona perspektywa dostania się do miasta, ustępowała tylko pomysłowi samotnej wędrówki przez las śmierci. W chwili znalezienia się w ziemi, poczuł traumatyczną potrzebę wydostania się w jak najszybszym czasie. Niestety, opanowanie dotonu nie było wystarczające by spełnić to pragnienie.
Dopiero jakiś czas później, wreszcie mógł odetchnąć świeżym powietrzem... Gdy w pełnej napięcia chwili, wylazł prosto na ulicę zamkniętego miasta. Z początku, cieszył się tylko tym że nie musi więcej brnąć w tej zimnej ziemi. Później jednak stwierdził, że pogoda na zewnątrz wcale nie zapowiadała lepszego scenariusza. Chłopak powoli poprawił zmięty materiał białego kimona, otrzepując przy okazji drobinki ziemi z płaszcza. Po chwili zdał sobie sprawę że mężczyzna siedzący na ławce przemawia właśnie do niego, chociaż życie na ulicy budziło się z wolna do naturalnego tępa. Dopiero gdy Burū wyłonił swój łeb zza kołnierza, Oshi zwrócił się do groźnie wyglądającego człowieka, starając się wyjść możliwie naturalnie...

- Moja podróż skierowała mnie właśnie tutaj... Strażnicy nie chcieli dodatkowej pomocy, więc postanowiłem na własną rękę sprawdzić jak się sprawy mają... Chyba macie spory problem.

Przemówił spokojnie, chociaż jego spojrzenie już wielokrotnie zlustrowało teren w najbliższym otoczeniu. Na swoje nieszczęście trafił przed same drzwi zatłoczonej karczmy, samuraj oraz jego przyjaciel z ławki mogli nie być tutaj sami. Senju pchał się w paszczę lwa, jednak obowiązek nakazywał mu wypełnione swego zadania w pełni... W razie czego zawsze mógł się wycofać, nie pozostawiając tym razem śladów. Tamten strażnik w wiosce się nie liczył, był swój.

- Jeśli będę mógł w jakiś sposób pomóc... Chciałbym dowiedzieć się co skłoniło panów do zamknięcia swojej złotej kury... To nie może być zwykła grypa skoro tyle szumu wywołano wokół tego.

Oshi specjalnie nie podał imienia, chciał wyjść z tego miasta bez pozostawania większych śladów... Być może wojownicy byli na tyle znużeni że nie zainteresują się tym pominiętym faktem... Chłopak wyciągnął z torby niewielki bukłak, po czym upił z niego kilka łyków czystej wody. Teraz wszystko zależało od ludzi z dłońmi na rękojeściach swych katan... Jedno było pewne, w razie czego zabierze kilku ze sobą.
Obrazek

Towarzysz podróży •<~

Obrazek

•Imię: Burū
•Wiek: 2 lata
•Płeć: Męska
•Wielkość: 75 cm

...*Wąż ukrywający się przeważnie gdzieś na ciele Oshiego, owinięty wokół szyji przyjemnie syczy mu do ucha gdy krew niemal wisi w powietrzu. Złote spojrzenie pionowych źrenic, niebieskie łuski mieniące się w słońcu zielonym odcieniem. Chłopak nadał mu miano Burū... Było to pierwsze co przyszło do jego głowy, gdy ujrzał jak mały gad wydostaje się z rozciętych wnętrzności większej besti.*...
Avatar użytkownika

Oshi
 
Posty: 532
Dołączył(a): 27 sie 2017, o 22:46
Wiek postaci: 19
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: -Niebieskie włosy.
-Całe ciało pokryte tatuażem w motywach lasu.
-Zlote oczy.
-Wakizashi na plecach, przy pasku.
-Czerwony płaszcz, przewiązany w pasie rękawami.
-Typowe sandały do połowy uda.
-Bandaże na dłoniach, sięgające do samych łokci.
Widoczny ekwipunek: -Plecak(Eventy/misje/wyprawy).
-Torba biodrowa.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=59104#p59104
GG: 49753745
Multikonta: O.O

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Chiaki Manano » 14 sie 2018, o 08:03

Zaraza nadeszła niczym szturm na twierdze
Drużyna bohaterów się zbiera
Wypadałoby stąd spieprzać do Sogen.


Nie rozumiałem tego odpoczynku, a raczej relaksu, jak wiadomo było że święci się coś groźnego. Jak już ma się informację to chyba powinno się od razu zacząć działać, by problemy się mocniej nie rozwinęły, czyż nie? No ale to moje zadanie, starucha, co siedział ciągle w jednym miejscu i nie ma pojęcia o życiu Shinobi, a to co się tutaj rozgrywało było chyba innym kręgiem wtajemniczenia. Nie jestem na to gotowy. Chce stąd uciec.
Wyszliśmy całą grupką. O dziwo, kiedy wreszcie mi się udało wyjść to reszta też wyszła… ja to mam farta, jestem w grupce ludzi, których nie znam, a dają mi jakąś propozycję zadania, która brzmi jak z jakiś opowieści o bohaterach. Gdybym o tym usłyszał to bym coś napisał o tym, ale teraz to ja wole oddalić się jak najdalej. Nie wiedziałem, że bycie w centrum takich „opowieści” może być takie stresujące. Dotarliśmy do Haruko, gdzie niedaleko niego stał ten zamaskowany facet od tej dwójki groźnych dzieciaków. Od razu zaczałem się za nimi rozglądać. Nie chciałem znowu na nich wpaść i słyszeć o boginiach, o przeznaczeniu czy innych fanatycznych filozofiach. To dla mnie za dużo, jak na ten jeden dzień. Jestem na to za stary, gdzie ten spokój obiecany na starość ja się pytam. No nic, udało mi się usłyszeć konkrety, które z każdym słowem nie były dla mnie błogosławieństwem, a wręcz przekleństwem. Wolałem nawet nie wiedzieć co się dzieje. Zaraza, zamknięte miasto, godzine policyjne, aresztowania, zbieraniny motłochu. To miasto jest samym kłopotem, w którym może się zdarzyć coś złego. Chciałem stąd spieprzać jeszcze szybciej. Od razu pomyślałem by zebrac rzeczy i uciekać, może by mi się udało jakoś zniknąć z tego miasta. Tylko szybko uświadomiłem sobie, że pomiędzy strażnikami mogą być Shinobi i oni w mgnieniu oka mogą mnie złapać. Misja porzucona. Chyba będzie trzeba poczekać aż sprawa się rozwiąże, bądź pomóc ją rozwiązać, tak jak proponował Samuraj, by stanąć tutaj rano następnego dnia. Nie głupi pomysł, ale ja bym wolał do tego nie dołączyć. To za dużo zachodu, problemów oraz bólu zapewnie.
Zrobiłem się senny. No całe dnie byłem na szlaku, kiedy przybyłem do tego miasta nie miałem odpowiedniego odpoczynku, a jeszcze większy stres niż w podróży. Postanowiłem wykorzystać pieniądze od Samuraja i zapłacić za mały skrawek wolnego pokoju by móc odpocząć. Kasa była za powiadomienie najpewniej, wiec nie byłem niczego winien temu człowiekowi. Czyż nie? No mam nadzieje. Chociaż Zamaskowany chłopak mi nie podziękował za to wszystko. Trochę to zabolało, ponieważ ja się przejmowałem tym, starałem się, żeby od razu wyszli, a tutaj ani słowa. Mi starsi ludzie uwielbiamy kiedy ktoś nas doceni albo podziękuje za fatygę. Wtedy czujemy się użyteczni i szczęśliwi.
No nic zasnąłem w pokoju z jakimś chłopaczkiem. Miałem nadzieje, że to nie jest złodziej. Dlatego schowałem wszystkie moje najważniejsze rzeczy pod poduszkę na której spałem. Jak ktoś coś ruszy to się obudzę. I to tyle z moich przygotowań było. Jak od razu położyłem główkę to od razu zasnąłem.
Kiedy tylko się obudziłem nikogo już nie było w pokoju, poza mną. No nie było dzieciaka co spał przedemną, ale kolejne łóżko było używane jak widać, więc ktoś wszedł do pokoju i położył się, kiedy tylko ja spałem. Od razu szybko spojrzałem czy wszystko miałem i najwyraźniej miałem. Niech będą dzięki bogom! Jednak będę miał swoje rzeczy przed śmiercią! No nic, trzeba było się zbierac.

Ale przed tym, postanowiłem coś zrobić. Byłem ostatni co wychodził z pokoju. Nikogo nie było poza mną. Dlatego wyciągnąłem moje wszystkie małe zwoje. Czyli czerwony, niebieski, zielony, żółty, szary i różowy. Postanowiłem się przygotować jakby coś się musiało odwalić. Wole być ubezpieczony przed niebezpieczeństwem w tym mieście. No i jeżeli zajmę tyle czasu to może uda mi się ominąć Samuraja i resztę. Może pójdą w tym czasie sobie i nie wezmą mnie na siłę do tej roboty. Mam taką nadzieje. No dobrze. W czerwonym zwoju postanowiłem narysować trzy węże, do walki ale też unieruchomienia. W niebieskim trzy lwy tomoe, do walki po prostu walki. W zielonym Orła, bo trzeba jakos spieprzyć jak będzie okazja, czyż nie? W żółtym narysowałem moje kochane kruki, ponieważ zawsze kojarzą mi się z śmiercia, moja starością i takie tam. Niektórzy widzą w nic zły omen, a ja starcze ukojenie. A pozostałe dwa, czyli szary i różowy postanowiłem zostawić na wszelki wypadek puste, by wykorzystać na inne malunki. Jak teraz tak się zastanawiam. Szykuje się jak Shinobi. Chyba jednak powoli się nim staje. Nie wiem czy to dobry omen czy zły, ale mam nadzieje, że mi to pomoże przetrwać. Spakowałem wszystko i byłem gotowy!

Wyszedłem z pokoju z potarganymi włosami oraz nie świeżym oddechem, następnie poszedłem zjeść coś podręcznego. Czyli po prostu coś w łapę i podczas marszu zjeść. No i teraz pozostało mi wyjść z zajazdu. OBY MNIE NIKT Z NICH NIE ZOBACZYŁ I NIE ZŁAPAŁ ZA FRAK I NIE ZACIĄGNĄŁ! PROSZĘ! BOGOWIE! BYLE NIE TO! JESTEM NA TO ZA STARY!
Techniki? Albo zwierzaki narysowane.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Wąż

Rozmiary
Średni

Ranga C
Szybkość
60
Siła
40

Ranga A
Szybkość
90
Siła
70

Opis Cienki i całkowicie czarny. Długi zgodnie z życzeniem wykonującego, ale nie dłuższy niż 2-3m. Sunąc cicho po ziemi, zbliża się do przeciwnika by ostatecznie spętać go swoim elastycznym ciałem i utrudnić poruszanie. Szczególnie przydatny jeśli wpełźnie na ręce i je spęta, blokując możliwości przeciwnika. Obwinięcie szyi ofiary skutkuje powolnym duszeniem i ostatecznie utratą przytomności, zależną od Wytrzymałości ofiary. Radzi sobie w wodzie, poruszając się tuż pod jej powierzchnią.



Nazwa
Lew Tomoe

Rozmiar
Średni

Ranga C
Szybkość
90
Siła
70

Ranga A
Szybkość
120
Siła
90

Opis Główna siła ofensywna. Ceniony za swoje ostre pazury i kły, a także dużą zwrotność. Sam wygląd bestii może przestraszyć o dużej skuteczności nie wspominając. Najlepiej sprawdza się w grupach po kilka osobników, gdzie mogą się rozproszyć i flankować samotne cele korzystając z przewagi liczebnej.



Nazwa
Orzeł

Rozmiary
Duży

Ranga B
Szybkość
120
Siła
100

Ranga S
Szybkość
150
Siła
120

Opis Całkiem przydatny w walce. Ogromne skrzydła mogą wznieść tumany kurzu na polu bitwy, a złapanie przeciwnika i uniesienie go wysoko ponad ziemię to dobry sposób na ograniczenie jego możliwości. Bardziej praktyczny w formie środka transportu, pozwalając na przemierzanie przestworzy bez opóźnień wynikających z terenu (traktowany jako koń). Orła nie zniszczy zwykłe uderzenie, posiada odporność na słabsze techniki (ranga D).



Nazwa
Kruk/Jaskółka/Gołąb

Rozmiary
Mały

Ranga D
Szybkość
60
Siła
Zwykłego człowieka

Ranga B
Szybkość
90
Siła
10

Ranga S
Szybkość
120
Siła
20

Opis Mały ptak do wykorzystania w walce i jako kurier. W walce w dużych chmarach wysyłany na przeciwnika, by utrudnić mu widoczność i rozproszyć. Jako kurier może służyć do przekazywania informacji i to bez konieczności noszenia zwoju. Wiadomość można "wpisać" w niego, żeby po wejściu do jakiegokolwiek innego zwoju zamienił się w tekst z naszym przekazem. Dobry również jako zdalnie sterowana bomba po dołączeniu do niego notek.


Torba:
Spoiler: pokaż
  • Pojemnik z atramentem
  • Pędzel
  • Mały czerwony zwój - trzy węże
  • Mały niebieski zwój - trzy lwy tomoe
  • Mały zielony zwój - orzeł
  • Mały żółty zwój - sześć kruków
  • Mały szary zwój - puste
  • Mały różowy zwój - puste
  • 5 Kunai
  • 5 Shurikenow
Chiaki Manano
 

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Yasuo » 14 sie 2018, o 11:09

Noc spędzona na zewnątrz podczas deszczu, potem poranek - także podczas deszczu (wg prowadzącego ciągle pada deszcz jeszcze, dopytałem na GG) to nie było coś co by mi pomagało. Ba! Nawet przeszkadzało. Byłem bowiem cały przemoczony i to było trochę irytujące. No, ale nic. Nie jestem z cukru i się nie rozpuszczę. Na całe szczęście - takie szczęście w nieszczęściu (nieszczęściem oczywiście był deszcz) bym powiedział - ciągle żyłem. Nikt mnie chyba nie obrabował. Nikt nie uszkodził mojego pięknego - no dobra, żartuję - ciała. Szybko też odnalazłem Pana Yukariego i resztę i dałem mu dwie karteczki (mam nadzieję, że się nie rozpuściły przez ten cholerny deszcz). Przeczytał moją prośbę i postanowił ją spełnić. Jednak zmarszczyłem brwi na jego komentarz.
- Poddaję się? - odpowiedziałem - Wyglądam na takiego? Po prostu wojownik powinien być przygotowany na każdą ewentualność. Nie zamierzam jednak umierać. Pan także, prawda? W każdym bądź razie, dziękuję.
Mam nadzieję, że się zrozumieliśmy z Yukarim. On pewnie czuł mniej więcej to samo co ja. Może jednak niekoniecznie? Może był tak pewny swoich umiejętności, że wiedział, że na pewno przeżyje? Może nie zastanawiał się co by było gdyby? W każdym bądź razie, ja się zastanawiałem i dlatego na wszelki wypadek poczyniłem takie, a nie inne przygotowania. Oczywiście nie miałem zamiaru dopuścić do tego, by Yukari musiał realizować to o co go poprosiłem, ale różnie może być...

No i pojawił się kolejny kłopot. Pusty portfel. Całkowity brak kasy. W przeciągu tych kilku dni wydałem wszystkie pieniądze, które miałem. Byłem przemoczony, a także robiłem się głodny. Niezły paradoks nawiasem mówiąc. Osoba, która postawiła wszystkim potrzebującym dwa posiłki i jeszcze nocleg, sama teraz nie miała pieniędzy. Jednak nie zamierzałem nikogo prosić o pomoc. Postanowiłem, że jakoś wytrzymam. Byłem samurajem. Żołnierzem. To była moja bitwa, którą miałem wkrótce stoczyć, a podczas bitwy takie bzdurne rzeczy jak jedzenie, spanie czy nawet sranie wydają się zbędnym luksusem. Luksusem, na który mnie obecnie nie było stać. Jednak każda przeciągająca się bitwa czy wojna nie była dobra. Nie zamierzałem tracić już ani jednej sekundy z cennego czasu i zakończyć to tak szybko jak to tylko byłoby możliwe. Z dwóch powodów. Po pierwsze, odszukanie jednej osoby (ona pewnie wie, że o niej mówię). Po drugie, chęć zarobienia pieniędzy. Nie wiedziałem czy dostanę zapłatę za pomoc Ryuzaku no Taki, ale nawet na nią nie liczyłem. Nawet nie wiem czy byłbym w stanie żerować na nieszczęściu tych wszystkich ludzi i się przez to bogacić. Jednak wykonanie innych zadań na pewno przyniosłoby mi trochę grosza i zapewniło możliwość przeżycia. Jednakowoż, zanim podejmę się jakiejś uczciwej pracy, za którą dostanę uczciwe wynagrodzenie, to najpierw muszę skończyć to zadanie. Prosta logika. Nie będę mógł podjąć pracy zanim nie skończę tego zadania. Nie będę miał pieniędzy, jeśli nie podejmę pracy. Nie będę jadł, jeśli nie będę miał pieniędzy. Czy ktoś rozumie o czym właśnie mówię? Nie? Ale ważne, że ja rozumiem to doskonale i prawdę powiedziawszy, to dla mnie kwestia życia i śmierci, bo nie wiem ile jeszcze pożyję o pustym żołądku.
Poczekałem więc aż wszyscy się zbiorą. To znaczy przynajmniej ci, którzy zadeklarowali swoją pomoc poprzedniego wieczora. Mała Rika. Ten cały Chiaki - chyba tak mu było. No i oczywiście ja. No i oczywiście Yukari, Kazumi i Haruko.
(I teraz od razu zaznaczę, że nie mam dostępu do ukrytych postów Riki i Chiakiego, więc zakładam, że jeszcze ich nie ma na "miejscu zbiórki")
Jednak Riki i Chiakiego jeszcze nie było. Trochę się niecierpliwiłem. Pojawił się za to - chyba (nie jestem pewien) - inny samuraj (Sumairu). Nie było go podczas wczorajszego spotkania, więc przypuszczałem, że Pan Yukari będzie musiał wyjaśnić wszystko jeszcze raz.
- Dzień dobry. A z kim mamy przyjemność? - zapytałem Sumairu - I tak. Mamy chyba zamiar ratować świat. Jestem Yasuo. Ineko Yasuo.
No to formalności chyba mieliśmy już za sobą, prawda? Teraz przyszła pora, żeby znowu wyjaśniono o co tutaj chodzi. Zwłaszcza tym co nie wiedzą. Na Ciebie patrzę, Suma, hehe. Ale czekajcie... czekajcie... Jeszcze ktoś się pojawił. Wyłonił niczym jakiś wąż z ziemi i od razu zwrócił uwagę reszty tutaj zebranych. Widziałem jak spokojny samuraj i ten drugi przybysz położyli ręce na rękojeściach swoich katan. Ja nie zrobiłem tego samego. Po słowach tego dziwnego osobnika wywnioskowałem, że on także może chcieć nam pomóc. Więc generalnie osoby zebrane w tym miejscu nie były tymi samymi osobami, które wczoraj się zebrały, ale przynajmniej ilość się zgadzała.
- Nie jesteśmy strażnikami, jeśli o to Ci chodzi. No przynajmniej ja nie jestem - rzuciłem w stronę Oshiego i znowu się przedstawiłem - Ineko Yasuo.
Strasznie się niecierpliwiłem.
- Panie Yukari, nie ukrywam, że mi się trochę spieszy. Pewnie Panu też. No i zaraza musi zostać powstrzymana szybko. Nie uważa Pan, że w końcu powinniśmy działać? A może czekamy jeszcze na kogoś?
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 918
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie po lewej stronie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Hyūga Hiroshi » 14 sie 2018, o 11:37

Keionowi jednak udało się zachęcić ludzi możliwością uzyskania darmowej pomocy od medyka i Ci zaczęli się schodzić do stolika, przy której siedziała dwójka chłopaków. Pewnie to jak pomógł synowi tamtej kobiety zmotywowało resztę, aby również przyszli się przebadać.
Pracy było bardzo dużo, potrzebujących ludzi nie brakowało i nim zdążyli się obejrzeć to już zaczęło świtać. Hiroshi zdaje się był równie zmęczony co Szarowłosy, mimo że nie wykorzystał czakry, to cała nocka opatrywania, zbierania wywiadów i starania się zrozumieć istotę choroby była dość męcząca, miał jednak nadzieję, że ich wysiłki zostaną w jakiś sposób docenione. W dodatku udało im się zebrać parę informacji dotyczących Ryuzaku.
Gdy do naszego stolika kolejka się skończyła i można było chwilę odsapnąć Hiroshi przeciągnął się i wstał, by rozprostować kości, skierował się w stronę drzwi, by się nieco przewietrzyć. Keion w tym czasie zrobił podobnie i poszedł w stronę baru. Na dworze zrobiło się nieco chłodniej, dzięki czemu można było odetchnąć od zgiełku panującego w środku, jedynie deszcz był trochę irytujący. Brązowowłosy zauważył na zewnątrz grupkę ludzi, która wczoraj planowała się tutaj zebrać. Warto było mieć ich na uwadze, jednak zważywszy na gest Keiona wrócił się do środka i zahaczając o bar zamówił dwie kawy do stolika, przy którym siedzieli i dołączył do towarzysza.
- Też jestem zmęczony, nie spodziewałem się, że aż tylu chorych się do nas zgłosi. - odpowiedział mu chłopak unosząc brwi chcąc mocniej otworzyć zaspane oczy.
- Dzięki. Ja zamówiłem kawę, może nas trochę postawi na nogi. - dodał i lekko ziewnął, zasłaniając usta rękoma.
- Wybacz... - przeprosił i ściszył głos -
Może na medycynie się wybitnie nie znam, ale te czerwone plamy i wrzody nie wyglądały normalnie. Jakby coś w rodzaju wysypki, jednak pojawiała się bolesność tych miejsc. Poza tym ludzie też czasem dziwnie się zachowywali, te nagłe uderzenia w stół jakby pojawiające się nie z ich woli, w dodatku potrafili włożyć w to sporo siły, a wyglądali na osłabionych. No i pojawiło się jeszcze plucie krwią. - opowiedział o tym co udało mu się zaobserwować. - W dodatku nie wiemy czy to nie jest tylko początkowe stadium choroby, a jeśli tak, to jak wyglądają ludzie w szpitalu? - zauważył.

- Powinniśmy szybko zjeść i ruszyć zdać raport Panu Izo, może mu to w czymś pomoże. - powiedział już normalnie.
- A, jeszcze jedno. Ta grupka, w której był ten samuraj w zbroi wraz z tą kobietą ubraną na niebiesko również wydają się chcieć pomóc, są na zewnątrz i również chcą pójść do szpitala. Chyba warto mieć ich na uwadze, ten z hełmem wydaje się mieć duże doświadczenie. W dodatku z tego co udało mi się usłyszeć to port jest głównym czynnikiem zarazy i został całkowicie odcięty, nie da się tam wejść bez przepustki, a zwłaszcza wyjść. W dodatku całe miasto wydaje się być objęte kwarantanną, bo również nikt nie może go opuścić. - opowiedział mu o tym czego zdołał się dowiedzieć wcześniej. Znów mówił cicho tak by tylko on mógł go usłyszeć.

Gdy tylko dostaną posiłek i go zjedzą Hiroshi sugeruje, aby ruszyli już do szpitala i kieruje się w stronę drzwi.
Hyūga Hiroshi
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Osada Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości