[Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

[Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Yamanaka Inoshi » 26 lip 2018, o 19:24

- Ryokan Tanmei -- 短命 -
Obrazek



Ryokan ten znajduje się w pobliżu jednej z najbardziej ruchliwych ulic w Ryuzaku no Taki. Lokal ten zapewnia zarówno nocleg jak i poranne śniadania wliczone w cenę pokoju. Budynek w którym się znajduje jest dosyć obszerny i posiada całkiem sporą liczbę pokoi co pozwala na zakwaterowanie sporej grupy osób. Cenowo nie wygląda to również najgorzej, nie jest to jeden z najdroższych ale też i najlepszych jakościowo jeśli chodzi o posiłki i obsługę lokal. W związku z umiejscowieniem przy jednej z najbardziej ruchliwych ulic można tutaj spotkać grupy najróżniejszej maści, zarówno podróżników, kupców a nawet i shinobich.

Rozkład budynku prezentuje się zwyczajnie ot na początku jest korytarz z którego można rozróżnić dwoje drzwi oraz schody na górę, jedne na lewo, drugie na prawo, w obydwu znajdują się stoliki przy których można zasiąść do śniadania czy obiadu. W pomieszczeniu po prawej stronie znajduje się również drewniany, niezbyt rzucający się w oczy kontuar z za którym znajduje się wejście do kuchni, to właśnie za nim zazwyczaj przesiaduje obsługa, właściciel oraz kilku kelnerów. Schody na górę prowadzą do części z pokojami które zajmują goście.

Po przybyciu okrętów z ocalałymi do portu, z katastrofy która miała miejsce w Kami no Hikage, większość lokali w mieście zostało przepełnionych, nawet budynki zagospodarowane przez władze nie wystarczyły dla wszystkich, część lokali zdecydowało się przyjąć więcej ludzi niż jest w stanie zakwaterować zapewniając im jedynie miejsce do spania. Wszystko chyliłoby się ku lepszemu jutru gdyby nie plotce o coraz szybciej roznoszonej przez uchodźców ze stolicy zarazie, głównie w dzielnicy portowej... Jednak plotki to tylko plotki, prawda?

// Temat zbiorczy, wpisujecie się tutaj, bierzecie pokój, czy co tam chcecie. Czas do Poniedziałek 18:00


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2769
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Chiaki Manano » 28 lip 2018, o 17:22

Zmęczony po podróży już padam
Znalazłem przyjemny zajazd
Zaraz zaraz gdzie jest moja kasa?

Dotarłem do Ryuzaku no Taki. No nie spodziewałem się tego wszystkiego co zobaczyłem. Różniło się od mojego rodzimego miejsca, którego nigdy nie opuszczałem, aż do teraz. Byłem z tych starych ludzi, którzy większość swego życia przesiedziała na jednym miejscu. Nie, to nie jest nic dziwnego. Wielu zwykłych mieszkańców siedzi na dupie w jednym miejscu i sobie żyje. Reszta świata ich nie obchodzi, no tak jak mnie nie obchodziła, aż do teraz. Zostałem Shinobi, musiałem porzucić swoje ukochane życie w jednym miejscu. No ukochane, ale zarazem znienawidzone. Kochałem spokój, że znałem każdy zakątek, ale monotonia mnie zabijała, a to było najgorsze co może spotkać artystę. Stagnacja to zło, jedno z największych, zaraz po grzebieniu oraz sałatek warzywnych. Teraz jak moje życie zostało ubarwione, znalazłem się w innym miejscu to zacząłem się tak powoli zastanawiać, czy dobrze zrobiłem przyjmując nauki od Uchiha. Co jak co, ale marny ze mnie wojownik, a teraz mnie nerwy zaczęły zjadać w nowym miejscu. Za stary na to jestem.
Dotarłem do Ryokan. Miejsca do picia, jedzenia oraz spania. Jedynie miejsce, które jeszcze miało miejsca. Bo coś słyszałem, że stolica rady została zniszczona, uchodzcy. Problem w tym, że mało się tym interesowałem w Sogen. Nauka mnie pochłonęła, teraz będę dopiero nadrabiał braki z wszystkich wydarzeń na świecie. Chociaż przed to mało co się tym interesowałem, wiedziałem o najważniejszych rzeczach, a to, że ktoś się morduje, klan z klanem się biją, czy powstało jakieś cesarstwo, to mu koło pędzla latało. Dosłownie.
Chciałem miec jakiś nocleg. No właśnie. Nie miałem już kasy. Wydałem wszystko co mogłem na potrzebne rzeczy, na jedzenie w podróży. Jestem spłukany, biedakiem, menelem, dziadkiem co biedny nie dostał renty. Umrę z głodu, a następnie umrę z kosą w żebrach w tym miejscu. To miejsce to mieszanina wszystkiego. Nie zdziwie się, jak za rogiem ktoś kogoś gwałci, albo robi lewe interesy.
Usiadłem sobie przed zajazdem. Położyłem moją głowę na dłoniach, westchnąłem ciężko i zacząłem się użalać nad sobą. To mi o dziwo dobrze wychodziło.
Chiaki Manano
 

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Saburō Hokusai » 29 lip 2018, o 13:02

Chłopak widocznie źle zrozumiał o co chodziło dziewczynie. Jeśli spojrzeć na to w ten sposób... miała rację. Chłopak był jeszcze słaby, ale nikt nie mógł powiedzieć na sto procent, że sobie nie poradzi. Ryzykował całe życie, zanim dojdzie do stanu idealnego o ile pozwoli mu na to Jashin, to jeszcze wiele lat będzie ryzykował. To też jednak dawało pewien dreszczyk emocji. Nie ukrywał on jednak, że chciałby być silniejszy. Dziewczyna stwierdziła, że nie musi on oddawać za kose. Nie lubił jednak popadać w długi. Nie odpowiedział na ten temat nic, ale był pewny, że jak tylko zarobi to odda dziewczynie co do jednego ryo. Już od dawna chciał mieć tą kosę, w końcu spełnij swoje marzenie. Teraz będzie mógł jeszcze bardziej radować się walką, na samą myśl czuł jak ciepło rozchodzi się po jego ciele. Dziewczyna też kupiła parę rzeczy. Nie wiedział jednak co dokładnie. Był za bardzo zachwycony swoim nowym zakupem, aby interesować się co wokół niego się dzieje. Kiedy dziewczyna w końcu wyszła trzeba było uzgodnić gdzie teraz pójdą. Wyznawca postanowił pokierować ich przez swój instynkt. Ktoś może stwierdzić, że to co robi jest głupie, że to nigdzie go nie zaprowadzi, a jednak. Już od dłuższego czasu gdzie się działo coś ciekawego tam Jashinista był. Wszystko dzięki temu, że to właśnie instynkt go prowadził. Tym razem na pewno również ich nie zawiedzie. Postanowił chodzić po mieście, aż nie poczuje, że gdzieś niedaleko może coś się wydarzyć.
- Chodź za mną.
Przy okazji podziwiał miasto. Miasto, które teraz roiło się od uchodźców z Kami no Hikage. Ciekaw był jak ludzie przeżywają tamte wydarzenia. On całkiem fajnie, jednak już nie lubił ludzi. Trzeba było również przyznać, że kosa trochę ważyła swoje. Nie był przyzwyczajony do noszenia na plecach tak ciężkiego sprzętu. Wagę z kijem nie było co porównywać. Jednak to kwestia przyzwyczajenia, był silny, więc bez problemu da radę nieść taki sprzęt. Zastanawiał się przy okazji jak już tu jest czy potem nie odwiedzić świątyni Jashina. Nigdy w niej nie był, a chciał zobaczyć jak tam jest. W końcu to dom jego Boga. Idąc tak ulicą i rozmyślając w pewnym momencie jego instynkt odezwał się przed pewną karczmą. Stanął na środku z rękoma w kieszeni i przypatrzył się na nazwę lokalu.
- To tutaj.
Byli na miejscu, co tutaj się miało wydarzyć? Nie wiedział. W każdym razie wiadomym było, że na pewno coś ciekawego. Pytanie teraz...
- Co robimy?
Avatar użytkownika

Saburō Hokusai
 
Posty: 290
Dołączył(a): 26 gru 2017, o 14:44
Wiek postaci: 18
Ranga: Wędrowiec
Widoczny ekwipunek: Metalowa kosa na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4596
GG: 52075192
Multikonta:

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Sora » 29 lip 2018, o 13:41

Sora nie lubiła tłumów, masy biednych czy bogatych ludzi nie miało to znaczenia. Hałas, nieprzyjemna mieszanina zapachów, tylko dopełniały obrazu zepsucia. Gdyby była sama zapewne miałaby problemy z przeciskaniem się przez te wszystkie zabiegane zabawki, niski wzrost, drobna budowa i niezbyt groźna aparycja wcale w tym nie pomagały. Tym razem jednak podróżowała z Saburo, chłopak był od niej większy i w swoim kapturze wyglądał jak typ z ciemnej uliczki, dodatkowo znajdująca się na jego plecach nowa kosa, również w jakiś sposób wpływała na tłuszcze trzymając ją na odległość. Niebieskooka znajdowała coraz więcej zalet w podróżowaniu z Jashinistą. Dziewczyna bez słowa ruszyła za Saburo, w końcu chyba wiedział dokąd iść, przynajmniej sprawiał wrażenie takiej osoby, gdyby wiedziała że chodzi o zwykłe przeczucie zapewne nie zdziwiłaby się, w końcu do niej przemawiała bogini, więc była w stanie uwierzyć w wiele rzeczy. Samo miasto niezbyt interesowało dziewczynę, dużo straży, nieznajomość uliczek, nie było to dobre miejsce, aby się zabawić, no ale dla bogini mogła odłożyć przyjemność na jakiś czas. Chłopak w końcu doprowadził ich na miejsce. Ryokan wydawał się idealnym wręcz miejscem, aby czekać, gorzej jeśli świecąca na niebie będzie chciała, by czekanie trwało latami i tak marne już fundusze drużyny prawdopodobnie, by tego nie wytrzymały. -Teraz czekamy na to co ma się stać.- Odpowiedziała ze spokojem siadając pod ścianą. -Bogini chciała, żebym tu dotarła, ale nie powiedziała mi co dalej, to ma się objawić w tym mieście.- Co prawda dziewczyna miała swoje podejrzenia, jednak nie czuła by były prawdziwe.
Sora
 

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Kurusu » 29 lip 2018, o 15:36

- Zaprawdę żałosny widok. - krótki komentarz wyrwał się z ust Kurusu, gdy tylko zbliżał się do celu. Z tego co mu było wiadomo, do tego budynku miał dostarczyć przesyłkę od Pana Czapli, potem trzeba będzie zastanowić się co dalej... W obecnej chwili, głównym zajęciem było przepychanie się przez ludzi i okazjonalne odpychanie co bardziej natrętnych żebraków, kto by pomyślał, że w tym miejscu będzie tyle ścierwa ludzkiego? Ryuzaki no Taki to był jeden wielki syf, w porównaniu do Shigashi no Kibu, taki wniosek nasuwał się Kurusu. Oczywiście, że to pierwsze miasto przyjęło uchodźców - ale błoto pozostanie błotem, nieważne co się do niego doda. Ciekawym widokiem była także mnogość ubioru ludzi, część wyglądała jak oprychy, jeszcze inni prezentowali się strojami jakby byli profesjonalnymi hazardzistami, a niektórzy to jak typowe wieśniaki się prezentowały. Jednym słowem, creme de la creme wszystkich możliwych poziomów społecznych.
Gdy tylko udało dojść mu się do drzwi, sprawnym ruchem ręki odepchnął pierwszego lepszego obwiesia, aby sobie utorować drogę i wkroczył do środka Ryokanu. Kierując się od razu schodami na prawo, szybko napotykając oczami obsługę lub coś w tym rodzaju. Teraz tylko znaleźć adresata... Teoretycznie miał go szukać, ale w praktyce może być to ciężkie. Więc pozostawało poczekanie i znalezienie go, niby opis jest ale ludzi... Troszkę jest za dużo.
Kurusu
 

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Yami » 29 lip 2018, o 16:07

Rozmowy z tępą hołotą, która pragnie jak najwięcej dla siebie zakończyły się jak zwykle lotnymi pomysłami, które to muszą jeszcze zostać dopracowane. Tyle ile się zdążyłem nasłuchać pierdół wśród tej zgrai była ogromna, sięgająca poza horyzont. Jestem w stanie zrozumieć, że każdy chce uszczknąć dla siebie jak największy kawałek szybki ale psia mać niech ludzie mają choć odrobinę pomyślunku w tym co robią. Musiałem raz jeszcze tłumaczyć co po niektórym czemu takie a nie inne decyzje są najbardziej logiczne i pomimo wieku te tępe konie dalej nie potrafiły tego przyjąć do siebie albo zwyczajnie wypierały i nie pozwalały tej wiedzy do nich dotrzeć.
Co lepiej w Ryuzaku kłębiło się od ludzi, którzy zostali tutaj przywiezieni z Kami no Higake. Słyszałem to i owo ale jakoś nie zagłębiałem się w szczegóły. Problem ten jednak był dość bolesny, gdyż nie miałem jakiejkolwiek możliwości zakupić noclegu, a przyjmowanie gościny od jednego z kupców, którzy uczestniczyli w spotkaniu wiązałoby się z śmiercią światłości mego umysłu, spokoju i zdrowego rozsądku. Popadłbym w szaleństwo, kiedy jakiś kupczyk zapraszałby swoje córy aby się ze mną przywitały aby możliwe zyskać przychylność Yumichików z Shigashi. Sama wizja przyprawiała mnie o dreszcze. Ba! Spójrzcie na moje ręce, widzicie tą gęsią skórkę?
Udało się w końcu znaleźć jakieś lokum, które oferowało ostatni wolny pokój. Szczęśliwy ja! Szkoda tylko, że pełno było tu ludzi, którzy szukali miejsca dla siebie w mieście. Siedziałem właśnie przy jednym ze stolików nad jakimś gulaszem z kaszą zastanawiając się jak do cholery przeżyję jutrzejszy dzień z tymi bęcwałami kupcami.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1296
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Dōhito Satori » 29 lip 2018, o 22:48

Wylądował niedaleko przed bramą wjazdową do osady, jak to zresztą miał w zwyczaju od jakiegoś czasu. Podczas swoich krótkich podróży przekonał się, że latanie na niskim pułapie ponad miastem na nie do końca zidentyfikowanym obiekcie może wzbudzić u miejscowych pewne obawy, podejrzenia czy reakcje bardzo nieprzychylne dla Satoriego. Pamiętał jak w Sabishi musiał wylądować, bo strażnicy go do tego namawiali. Gdyby wtedy tego nie zrobił, miałby mało przyjemne spotkanie z wojskiem Ayatsuri. Nie należy kusić losu, tak samo jak nie należy afiszować się ze swoimi umiejętnościami, bo na pewno ktoś zidentyfikowałby białego orła takiej wielkości jako wybuchowy twór Dohito.
No, w każdym razie blondyn dotarł do Ryuzaku chwilę przed zmrokiem, dzięki czemu miał okazję trochę się przyjrzeć krajobrazowi z poziomu ziemi. Generalnie tutejszy klimat znacząco różnił się od umiarkowanego Shigashi. Tutaj czuć było morską bryzę, a i otoczenie wskazywało na przybrzeżne klimaty. Całkiem dobra odmiana, bo Satori jako rodowity piaszczak morza nie czuł nigdy, a teraz miał ku temu okazję.
Kiedy dotarł do bram miasta świat zaczął szarzeć. I to nie tylko przez zachodzące słońce, ale im bliżej miasta, tym bardziej czuć było coś takiego dziwnego, co przywodziło na myśl... rynsztok. Do Ryuzaku został wpuszczony, a i owszem, choć niechętnie, co Dohito zresztą rozumiał. Był w teorii zaznajomiony z jakim problemem zmaga się to miejsce po upadku Serca Świata. Wpjszczanie do miasta kolejnych osób mogło tylko spotęgować problem, jaki go nękał.
Przeczucie Satoriego nie pomyliło go; ulice wręcz przepełnione były uchodźcami próbującymi znaleźć gdzieś swój własny kąt. Mijał ich wszystkich obojętnym wzrokiem, choć wewnątrz szczerze im współczuł. Oni zaś go ignorowali, choć nie wszyscy, bo niektórzy spojrzeli na blondyna ze sporą dozą niechęci i pretensji. Jak gdyby obwiniali jemu podobnych za katastrofę, która ich dotknęła. Satori musiał zebrać trochę informacji o tym, co się tu działo i szukał pierwszego punktu zaczepienia, który, jak uznał, znajdzie w jednym z ryokanów. Tam spodziewał się zastać kolejną masę uchodźców, ale tych tutaj akurat było stać na nocleg, a skoro było ich stać, to musieli być majętni, mniej lub bardziej. A jeżeli byli majętni, to posiadają zapewne jakieś wieści jako ci najlepiej poinformowani.
Wszedłszy do środka przeczesał dłonią włosy i zlustrował pierwsze pomieszczenie, w którym namierzył recepcję. Zarezerwował jeden z niewielu dostępnych jeszcze pokoi i ruszył schodami na górę, by tam zupełnie przypadkowo trafić do stołówki, a w niej... Yami.
Dōhito Satori
 

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Sumairu Abe » 29 lip 2018, o 23:45

Z jednej strony, Suma chciał już wracać do Yinzin i wrócić do Ryuzaku za jakiś dłuższy czas, ale coś trzymało go tu z nadzieją i przeczuciem, że powinien jednak zostać. Zostać przynajmniej na tę ostatnią noc. Być może chodziło też o to, że po nawiązaniu ciekawej relacji z Riką nie chciał znikać bez pożegnania, a nie spotkali się od ostatniego razu w ich domku na drzewie.
Chłopak krążył po mieście wahając się nad dalszymi poczynaniami oraz kierunkiem podróży. Udać się do Lasu Pamięci i zdrzemnąć się w domku na drzewie, czy może zostać w centrum osady? Na zdrowy rozsądek, jeżeli coś miałoby się dziać to większe prawdopodobieństwo było w przepełnionym mieście niż w prawdopodobnie opuszczonym lesie.
Przy podjęciu decyzji przeważyły również ostatnie dni i to, że kolejne spacery po lesie mogłyby Sumę jedynie zanudzić.
Samuraj potrzebował jakiejś odskoczni i odrobinki życia towarzyskiego.
Po godzinnym szwendaniu się po ruchliwym, jak nigdy centrum i zwiedzeniu kilku lokali z herbatami oraz innymi napojami, Sumairu dotarł pod ryokan Tanmei, którego nie zauważył podczas żadnej ze swoich wizyt w Ryuzaku no Taki.
Krążenie bez konkretnego celu i przebywanie w przeludnionych miejscach sprawiło jedynie, że Suma zaczął coraz bardziej odczuwać zmęczenie. Wracać do posiadłości siostry nie zamierzał, a najlepszym rozwiązaniem byłoby spędzenie nocy w domku na drzewie. Cisza, spokój, przytulne wnętrze oraz brak opłat to cudowna zachęta, lecz podstawowym problemem była odległość.
Istniało duże prawdopodobieństwo, że Sumairu zasnąłby gdzieś po drodze, pod gołym niebem lub w jakimś nieciekawym miejscu. Postanowione.
Przed wejściem do Tanmei siedział jakiś starszy facet, z którego twarzy można było wyczytać mnóstwo niezadowolenia. Chłopak westchnął i wszedł bez żadnego słowa do środka.
Po wstępnym rozejrzeniu się na korytarzu, Sumairu zaczął szukać osoby, u której mógłby zarezerwować sobie nocleg i przede wszystkim dowiedzieć się czy ryokan takim noclegiem jeszcze dysponuje.
Trochę czasu minęło zanim samuraj rozeznał terytorium i trafił na osobę odpowiedzialną za zakwaterowanie gości. Jedyne czego było Sumie trzeba to łóżko, a więc z uśmiechem zgodził się zająć jeden z najmniejszych pokoi. No może jednak jeszcze czegoś mu było trzeba przed wtopieniem się w łóżko, a mianowicie czegoś zimnego do picia.
Suma udał się do kuchnio-baru, w którym można było zamówić coś na ząb i nie tylko.
Ludzi było sporo i praktycznie każdy o czymś rozmawiał. Widać było, że ludzie są czymś przejęci i raz na jakiś czas do uszu Sumairu docierały pojedyncze, wyrwane z kontekstów słowa, których za bardzo nie potrafił rozszyfrować. Obecnymi wydarzeniami nie interesował się tak bardzo jak powinien, nie mówiąc o tym że ostatnich kilka dni spędził na siedzeniu w lesie, treningach i szwendaniu się. Zdecydowanie nie był na bieżąco jeżeli chodzi o nowinki ze świata, czy nawet z Ryuzaku no Taki, w którym aktualnie się znajdował.
-Witam. - odezwał się uśmiechnięty do jednej z kelnerek stojących koło baru. -Chciałbym napić się czegoś bardzo schłodzonego, bezalkoholowego. Wybór zostawiam Tobie, kochana. Będę wdzięczny jeśli uda Ci się coś załatwić.
-Proszę dać mi chwilę. Zaraz coś Panu przygotuję i podam. - dziewczyna odezwała się ciepłym głosem, a Sumairu kiwnął głową i zaczął rozglądać się po lokalu.
Sumairu Abe
 

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Rika Kari Matsubari » 30 lip 2018, o 10:48

Rika wiedziała od kilku dni, że w Ryuzaku dzieje się coś złego. Właściwie nikt nie zatajał przed nią wieści o uchodźcach, licznie przybijających do portu swoimi łodziami. Przybysze z Kami no Hikage nie nadpływali celem spędzenia fajnych wakacji, a miejsce to nie zostało wybrane przez jego atrakcje turystyczne. Stało się tam coś złego. Coś bardzo, bardzo złego co zmusiło ich do opuszczenia wszystkiego co mają: dorobku całego życia i miejsca, które kochają. Nie bez kozery podstawę piramidy potrzeb Maslowa tworzy poczucie bezpieczeństwa, którego tam najwyraźniej teraz brakuje.
Rika była na bieżąco. Jedynie i zarazie szerzącej się w okolicach portu dziewczynka dowiedziała się nieco później. Ludzie cierpią okropne katusze i na ten moment medycy nie widzą dla nich ratunku. Są bezradni wobec mikroskopijnych kulek, których nie zdążyli jeszcze rozpracować. Nic dziwnego więc, że mała od kilku dni nie miała oddalać się od domu. Rodzice wiedzieli doskonale, jak lubi szwendać się po okolicy, szukając okazji do zabawy lub zrobienia czegokolwiek. Wiedzieli, że bez zakazu na pewno poszłaby tam pierwszego dnia zaciekawiona zasłyszanymi pogłoskami i do nieszczęścia byłoby bardzo blisko. No, przynajmniej takiego byli zdania Maya i Hayato, którzy medykami nie byli i nie mieli bladego pojęcia o zasadach rozprzestrzeniania się zarazy.
Rika w tym czasie to poćwiczyła, to poleżała na słońcu, to pobawiła się w te swoje pomysłowe gry i zabawy. Czas leciał, ale wszystko co ważne działo się obok niej. Biegała po okolicznym lasku, myśląc nieustannie o niewinnych, którym ktoś wyrządził krzywdę.


Wierzmy że trzeba być razem,
gdy nic nam się w życiu nie klei.
Wspólnie zwalczymy zarazę…
Proszę, nie traćcie nadziei.


Śpiewała w rytm przywodzący na myśl szkolny hymn, skacząc po gałązkach i kręcąc się radośnie. Wiedziała przecież, że władze jej wspaniałe miasto, które darzyła bezgranicznym zaufaniem, z pewnością poradzi sobie z problemem i pomoże wszystkim potrzebującym. Tak musiało się zdarzyć, prawda?

Jeden z kolejnych dni był zdecydowanie inny od pozostałych. Rika ubrała się w ulubione, zwiewne ubranka i pożywiła się przygotowanym przez matkę śniadaniem. Wróciła na górę, aby postawić na szafce pluszowego misia. Musiał siedzieć dokładnie na środku. Gdy oceniła, że jest już równo, pocałowała go w czoło i wyszła z pokoju. Było to ciche pożegnanie.
Tym razem nie zamierzała spędzić dnia na hamaku ani hasaniu po lesie. Chciała dowiedzieć się, co tak naprawdę się tam dzieje? Czy rzeczywiście jest tak źle? W tym celu zboczyła z trasy prowadzącej do lasku i wiedząc, że jest już poza zasięgiem wścibskich oczu mamusi, okrężną drogą skierowała się do miasta. Początkowo wszystko wyglądało jak dawniej. Te same ulice, te same uśmiechy na twarzach tych samych przechodniów, którzy od dziesiątek lat o dokładnie tej samej porze są dokładnie w tym samym miejscu. Ot, lokalne zegary mierzące czas lepiej niż jakikolwiek mechanizm. Im bliżej była portu tym ulice stawały się bardziej ubogie w ludzi, których kojarzyła. Wiedziała, że tam dalej, z kilkaset metrów przed nią praca wre i na ląd dostają się kolejni ludzie. Jej tatko pracował na morzu i ona takie rzeczy po prostu czuła. I wtedy dojrzała, jak do jednego z budynków, wchodziła trójka ludzi. Właściwie to jeden mężczyzna, który wspierał się na barkach dwóch pomocników. Widać było wyraźnie, że samodzielny chód sprawia mu problemy. Rika zatrzymała się na moment, widząc kolejne osoby zmierzające do Ryokanu.


Proszę, nie traćcie nadziei...


-Pomyślała w duchu, już nie tak śpiewnym głosem jak wcześniej.
Wtedy zdała sobie sprawę, że przy wejściu nikt nie pilnuje, że budynek ten był obecnie miejscem tak częstych migracji ludzi, że najpewniej nikt nie przejmował się pojedynczymi z nich. Postanowiła, że wejdzie do środka.
Wewnątrz było raczej tłoczno, a niewielkie gabaryty Riki pomagały jej przesunąć się do przodu. Tam było już znacznie lepiej. Mała zaznajamiała się z sytuacją, bacznie przyglądając się zachowaniu zebranych. Wreszcie dostrzegła pewnego mężczyznę, który stał oparty o ścianę. Zdecydowanie nie zachowywał się jak ktoś potrzebujący natychmiastowej pomocy. Ba, Rika powiedziałaby, że czuł się jak u siebie. Zresztą… Skądś go kojarzę. – pomyślała. Najpewniej jeden z kolegów tatka.
-Przepraszam, co się tutaj dzieje? – zapytała, żywo zainteresowana.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 563
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Yami » 30 lip 2018, o 12:48

Co? Jak to dokładnie nie opisałem swojej pozycji? Przecież wyraźnie napisałem, że siedzę przy stoliku. Za mało? Dobra to opowiem tę część i ciut więcej. Ostatnio mam wrażenie, że wszyscy pragną poznać najmniejszy detal mego życia jak choćby na przykład czy lewy palec zgiąłem pod kątem 30 stopni a może 35 bo to podobnież jakoś mocno ważne. Wiecie co wam powiem. Dla mnie czasem to jest chore. Prosta informacja powinna wystarczyć, chyba, że to jakieś dokumenty to wiadomo, że tam będę naciągać ale w normalnym życiu powinno wystarczyć. Do kogo ja to właściwie mówię? Westchnąłem w głębi duszy. Chyba to spotkanie z kupcami rzeczywiście doprowadziło mnie do pewnego stanu szaleństwa.
Siedziałem w lewej strefie, znaczy jak są te schody co na górze są pokoje gościnne to ja się usadowiłem w pomieszczeniu tuż na lewo. Dokładniej to pod tylną ścianą. Znaczy jak wejdziesz do pomieszczenia to trzeba odwrócić się w prawo i wtedy na końcu sali możecie mnie dostrzec jak wcinam wspaniałą potrawkę. Bardziej dokładnie się chyba nie da. No dobra, siedziałem na drewnianym stołku. Plecami mogłem oprzeć się o tylną ścianę dlatego widziałem każdego kto wchodził. O teraz na przykład jakiś blondyn. Wziąłem kolejny kęs potrawki. Jak smakowała? Jak potrawka w drewnianej misce i jedzona drewnianą łyżką. Podniosłem łeb i przeżułem kaszę ze znudzeniem. Czy ten blondyn przypadkiem nie patrzy w moją stronę? Zerknąłem na prawo. W sumie siedziałem w takim miejscu, że raczej nie można było mnie z kimś pomylić. Czy to jakiś inny kupiec. Cholera mam przekichane. Może schować się pod stół? Nie no już mnie widział. Westchnąłem spodziewając się, że ten przysiądzie i zacznie gadać o interesach i córkach które ma do wydania za mąż.
Jeśli tak się bliżej temu ziomkowi przyjrzeć to wydawał się jakiś znajomy. Mam wrażenie, że mam jego imię na końcu języka. Języka? Na dłoni? Wzdrygnąłem się. No tak był to przyjaciel Suzu, Satori. Pan Glinka dla uproszczenia. W sumie jego obecność jest co najmniej na rękę. Jeśli jedyne wolne miejsce przede mną zostanie zajęte nie usiądzie tutaj żaden pijaczyna lub kupczyk. Uśmiechnąłem się kiedy uświadomiłem sobie jak wiele mogę zyskać z tak prozaicznej rzeczy jak zaproszenie kogoś do stolika. Podniosłem rękę dając do zrozumienia chłopu, że i ja go poznałem. Pytanie tylko czy będzie chciał się przysiąść. Nie zamierzałem przecież drzeć się na całą salę a i nie chciałem go nazbyt namawiać.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1296
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Senju Hyojin » 30 lip 2018, o 14:33

No tak, gdzie można było najlepiej znaleźć pracę? W dużym mieście, które nie posiadało zwierzchnictwa klanu, na głównej ulicy, najczęściej w barze. Kitsune szła ulicami wypatrując budynku, który najbardziej by się jej spodobał. Tłum przechodniów był gęsty i hałaśliwy, lecz i tak to było nic w porównaniu z kupcami, którzy darli się zachęcając do zakupu swojego towaru. W bocznych uliczkach biegały dzieci, bawiły się w rzuty kamieniem, skakały przez siebie. Na nie Kitsune nie zwróciła większej uwagi. Przekroczyła próg gospody, która była dla niej najbardziej obskurna, ale też najciekawsza, bowiem w takich przybytkach najczęściej można było znaleźć dobrą ofertę pracy. Kitsune rzuciła wzrokiem po lokalu. "Tłoczno tu psiamać." Syknęła w myślach i nie wiele czekając znalazła sobie miejsce przy barze. Usiadła, wyciągnęła gotówkę jeszcze przed zamówieniem, położyła na blacie i podsunęła barmanowi.
- Dwa sznapsy - nie stroniła nigdy od alkoholu. W końcu od dawna była pełnoletnia i mogła sobie pozwolić na więcej niż większość tu zebranego grona. Barman wydał jej dwa kieliszki przeźroczystego trunku, które opróżniła jeden za drugim nie bardzo zwracając uwagę na pozostałych zebranych ludzi w tym miejscu. Miała szczerze mówiąc gdzieś resztę, nawet poniekąd swoją kompanię. Podparła się na szynkwasie obserwując przez chwilę ruchy właściciela, po czym w milczeniu wysypała tytoń do fajki i zapaliła ją. Wciągała tytoń w pełnym automatyzmie, wdech, przytrzymanie w płucach, wydech i tak w kółko. Nie myślała o niczym szczególnym.
Senju Hyojin
 

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Hyūga Hiroshi » 30 lip 2018, o 17:29

Hiroshi wraz z Keionem maszerowali przez wioskę. Oboje szukali roboty, w dodatku mieli się spotkać z Kitsune w jednej z gospód, dlatego i ona była celem ich podróży.
Na ulicach jak zwykle panował gwar. Nie brakowało głosów przekupek ani krzyków dzieci. Na szczęście było względnie pogodnie. Po niedługim marszu udało im się w końcu dostrzec budynek na wzór karczmy, który również posiadał podobne oznakowanie. Skierowali się więc w jego stronę i weszli do środka.
Tam można by pomyśleć, że było więcej ludzi niż na zewnątrz, choć to pewnie tylko ze względu na małą powierzchnię. Brązowowłosemu udało się spostrzec Czarnowłosą, która to paliła już fajkę i dwa puste kieliszki przy sobie. Hiroshi postanowił tego nie komentować, przyszedł jednak bliżej i się przywitał. Następnie zamówił sobie obiad i coś do picia, a gdy jego zamówienie było gotowe to zaczął zajadać, szybko opróżniając talerze. Dopiero wtenczas był gotowy do rozmowy z towarzyszami, a wypoczęty i najedzony to spokojnie mógł wyruszać gdzieś dalej.

Jestem wraz z Keionem!
Hyūga Hiroshi
 

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Yasuo » 30 lip 2018, o 17:48

Wychodziło na to, że tej wiosny w stolicy działo się naprawdę dużo przykrych rzeczy. Podobno stolica została zniszczona i wielu uchodźców przybywało właśnie do Ryuzaku no Taki. Chodziły też plotki o jakiejś zarazie czy czymś podobnym. Miałem tylko nadzieję, że nic mi się nie stanie. Tfu... bardziej chyba powinienem martwić się o Yukę. Bo przecież tutaj był jej dom. Mogła mieć z tymi wszystkimi okropieństwami styczność dużo dłużej niż ja. Powinienem więc jak najszybciej ją odszukać i sprawdzić czy z nią wszystko w porządku. Najpierw jednak musiałem znaleźć miejsce na spoczynek. Gdzieś gdzie będę mógł przez jakiś czas zamieszkać za niebotyczne kwoty, które właściciele takich przybytków zazwyczaj sobie życzyli. Nie mówiąc już o jedzeniu czy innych potrzebach (nie mam na myśli prostytutek). No i moja sakiewka trochę opustoszała. Trudno. Miałem na sobie swoją nową zbroję, więc powinno być całkiem dobrze. Na pewno zapewni mi trochę większą przeżywalność.
W końcu natrafiłem na pewien ryokan. Był oczywiście przepełniony, bo jakżeby inaczej. Zwłaszcza po tym co się podobnie stało. Być może nawet nie uda mi się dostać tutaj pokoju, ale póki co miałem zamiar doczłapać się jakoś do jadłodajni i zamówić sobie coś do jedzenia i picia. Udało się. Zamówiłem i zapłaciłem. Wziąłem to oczywiście "na wynos", bo ciężko było znaleźć jakiś wolny stolik czy coś w ten deseń (ewentualnie byłem ślepy i takowego nie widziałem).
"Itadakimasu" - powiedziałem w myślach i zjadłem posiłek. Sushi i jakiś sok pomarańczowy. Po wszystkim wróciłem do środka. Czemu? Nie wiem. Pewnie i tak nie znajdę miejsca, ale może w tłumie ktoś coś powie ciekawego, hmm? Nie żebym podsłuchiwał ludzi! Po prostu strasznie byłem ostatnio ciekawski. Może nawet zbyt ciekawski. A najciekawsze rzezy dzieją się zazwyczaj właśnie w takich miejscach. Im więcej ludzi, tym większa szansa na coś interesującego. Chociaż po prawdzie, za tłumem to ja nie przepadałem zbytnio.
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 899
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie po lewej stronie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- 2 Bokkeny (znajdujące się w pochwach po prawej stronie pasa)
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Yamanaka Inoshi » 30 lip 2018, o 19:20

Zwodniczy Karmazyn - 1/x

- Rok 385 - Wiosna - - Ryokan Tanmei 短命 - Chiaki, Saburo, Sora, Kurusu, Yami, Satori, Sumairu, Rika, Hyojin, Hiroshi, Keion, Yasuo
Obrazek



" Wszystkie przygody zawsze rozpoczynają się w gospodzie... "

Miejsce w którym pieniądz rządzi światem, każda z decyzji jaka zostaje podjęta dyktowana jest brzdąkającą sakiewką. Czy naprawdę tylko ona ma znaczenie? Tragedia która miała miejsce w Kami no Hikage nie była zwykłym przypadkiem, to było zaplanowane działanie mające na celu destabilizacje świata. Co to znaczy dla takiego miasta jak to? Wiele, jeden z największych portów łączący handel z nowo powstałym Cesarstwem, miejsce które jako swoisty tygiel kultury i handel z nie jedną prowincją czy klanem, mające swój immunitet, swoją własną moc sprawczą, ochronę i zyski nagle... Nagle nie ma nic...

Wszelkie autorytety chroniące je zniknęły, nikogo już nie obchodzi immunitet, co to właściwie jest immunitet od instytucji która już nie istnieje? Świat pogrąża się ku wojnie, tak, Antykreator dopiął swego i pomyśleć, że to co dzieje się tutaj to skutki uboczne jego działań, nawet pewnie nie planowane. Statki które przybyły niosąc za sobą ocalałych przyniosły coś jeszcze. Wiele osób, rannych, głodnych, wycieńczonych bez grosza przy duszy... To za dużo dla nawet tak dużego miasta jak to. Zresztą... Jakie znaczenie ma ich los jeśli nie są w stanie zasilić skarbca a jedynie z niego brać garściami, garść za garścią aż... Nie zostanie nic.

Nawet miasto kupieckie nie może sobie pozwolić na utrzymywanie tych ludzi nie w przededniu wojny, wojny o własną prowincję i o własny byt gdyż dzisiaj miasto zostało samo i musi o siebie zadbać...




Chiaki, Saburo, Sora, Kurusu
Tłoczne ulice nie mogły pozwolić wam odpocząć przed Ryokanem, to zrozumiałe, że ludzi było aż tak dużo, uchodźcy którzy przybyli do miasta nie mieli się gdzie podziać a część z nich zwyczajnie została już przepuszczona z portu, mieli albo pieniądze albo byli ważni, plotki na ulicy mówią, że pojawił się ktoś kto miałby pomóc tutejszej radzie najwyższych domów w zarządzaniu miastem podczas tego kryzysu a może i dalej?

Chiaki leżał sobie przed zajazdem, chciałoby się powiedzieć, że odpoczywał jak chłopek roztropek w szczerym polu, nie wiem jak miałby zaznać odpoczynku w takim gwarze i brudzie. Siedząc tak jednak dostrzegłeś jak do drzwi Ryokanu podchodzą i wchodzą kolejne osoby, być może miały pieniądze, a może wiedziały nieco więcej od ciebie stary pierdzielu. Zaraz obok ciebie przystanęła dwójka podróżnych, mężczyzna i chyba kobieta? A nie, to zwykły chłopak w ciemnoszarym płaszczu, może to jakaś para? Miło popatrzeć jak młodzi chcą kontynuować przekazywanie swoich genów i tworzyć życie, czy jednak chciałbyś by twoje dzieci znajdywały się w miejscu takim jak to? Dziewczyna mu towarzysząca natomiast miała na sobie białe kimono we wzór fioletowych kwiatów, słodko, prawda? Z ich rozmowy wynika, że są całkiem zagubieni a dziewczyna chyba rozmawia z Bogiem. No i to by było na tyle gdyby nie koleś, całkiem wysoki w białej masce w czarne wzory, jego ekstrawagancki jak na ten rejon i w ogóle każdego, pomarańczowy płaszcz, dodatkowo kapelusz na głowie... Wyglądał niecodziennie, zbliżył się on i zwyczajnie popchnął stojącego obok Saburo. Chłopak zwyczajnie nie mógł się tego spodziewać. Pech jednak chciał, że upadł on na ciebie lądując teraz torsem mniej więcej na twoich kolanach....




Satori, Yami
Gliniany ptak wylądował przed bramą miasta już dawno. Przepełnione ulice pełne niepewności, biedy oddzielonej od bogactwa grubą kreską. Sytuacja taka jak ta rzeczywiście była niecodzienna, zwłaszcza dla tak dobrze prosperującego miasta kupieckiego. Zasięgnięcie informacji było teraz priorytetem a gdzie zrobić to najlepiej? No właśnie wszelkie drogi prowadzą do Rzymu Ryokanu, sporo ludzi przechodziło, to wchodziło, to wychodziło, to sytuacja przed wejściem wyglądała jak drobna bójka, tylko o co? Nie ważne, po wejściu i zarezerwowaniu pokoju, jednego z ostatnich warto nadmienić, szybko udało ci się znaleźć, wypatrzeć wolne miejsce i nawet dostrzec pewnego znajomego... Może warto się przysiąść i dotrzymać sobie towarzystwa w całej tej zgrai nieznajomych, może właśnie twój znajomy będzie miał dla ciebie jakieś informacje...

Rzeczywiście, zaloty córek kupieckich potrafią być irytujące, ty wiesz o tym najlepiej Yami, tak ładny chłopiec jak ty przyciąga wzrok, prawda? Nie tylko pań ale i starszych panów będących ojcami tych małych dziewczątek, oczywiście nie w takim znaczeniu jak one rzecz jasna, oni przede wszystkim widzą Ciebie jako chodzącą portmonetkę. Siedziałeś przy stoliku, nie byłeś sam, koło ciebie było jeszcze tylko kilka wolnych miejsc. Większość ludzi która tutaj przebywała kręciła się przy ścianach na przygotowanych do spania materacach a ci którzy nie mogli znaleźć miejsca dla siebie zwyczajnie siedzieli przy stolikach. Można mieć wrażenie, że miejsce to wyglądało jak zwyczajne schronisko... Pierwszy dzień w Ryuzaku zapowiada się kiepsko, a jaki będzie kolejny? Beznadziejnie być tobą, prawda Yami? Pan glinka, jak sam go określiłeś wypatrzył Ciebie pierwszy, raczej nie będzie niczego niegrzecznego w tym by się dosiadł, póki jeszcze są wolne miejsca...




Rika, Yasuo
Ulice które samotnie przemierzała mała dziewczynka nie były zbyt bezpieczne, zwłaszcza podczas gdy było tutaj tylu gości oraz nieprzewidywalnych osobników, kto wie ilu z nich to mordercy czy inni bandyci którzy byli plagą serca świata? Teraz ich miejsce jest tutaj... Czyż nie? Udało ci się przemknąć przez wejście, widziałaś wtedy jednak dosyć niemiły incydent jak jakiś facet w ekstrawaganckim pomarańczowym płaszczu, białej masce we wzorki oraz kapeluszu kogoś popycha, oberwało się przy tym dziadkowi który sobie obok siedział i nikomu nie przeszkadzał. Nie warto jednak pchać się w takie konflikty, prawda? Przemknęłaś tuż obok faceta w masce nim zrobiło się gorąco i znalazłaś się w środku. Pan Koyama którego dostrzegłaś rzeczywiście był znajomym twojego ojca. Nie był jakiś stary, był może koło trzydziestki i przypatrywał się dziewczynie siedzącej przy barze i popijającej alkohol w której towarzystwie siedziało trzech innych, dosyć młodych chłopaków. Wydawał się w nią całkiem wpatrzony, początkowo nawet nie zwrócił na ciebie uwagi.
- Co-Co? Ah, Rika, em... Nic wielkiego, po prostu kwaterują tutaj ludzi, nie ma miejsc, część nie ma pieniędzy i właścicielka zgodziła się ich przenocować w budynku, będą spali na materacach na podłodze. -Westchnął przewracając na chwilę wzrokiem ponownie na dziewczynę i pozostałych młodych chłopaków którzy koło niej siedzieli.
- A tak właściwie co ty tutaj robisz, Rika? Nie powinnaś być w domu? To niebezpieczne tak samemu chodzić wieczorami, zwłaszcza przez ostatnie kilka dni... - Mówił podczas gdy jego wyraz twarzy zmienił się z zajętego na zwyczajnie zatroskany.
Obok ciebie stał chłopak, całkiem młody który zajadał się tutejszym daniem i nie mógł znaleźć sobie stolika, dlatego też stanął obok ciebie i pana Koyamy...

Stałeś przy ladzie zamawiając swój posiłek, zaraz obok znajdowała się czarnowłosa dziewczyna pijąca alkohol a obok niej pozostali, chłopcy, była ich razem czwórka, może to adoratorzy? Kto wie, ostatecznie po odebraniu go nie mogłeś sobie znaleźć miejsca w przepełnionym lokalu. Sytuacja w mieście również nie prezentowała się ciekawie, zwłaszcza, że uchodźcy ponoć przynieśli ze sobą jakieś uporczywe choróbsko. Ale miałeś rację, im więcej ludzi tym więcej można się dowiedzieć. Twój posiłek był gotowy i ciepły, trzeba go było zjeść, nie miałeś miejsca dla siebie dlatego stanąłeś w rogu gdzie zaraz pod twoimi nogami mignęła ci mała dziewczynka która z kolei zatrzymała się przy mężczyźnie który przypatrywał się dziewczynie która, jak wcześniej widziałeś, popijała alkohol. Wdali się w jakąś rozmowę którą nie trudno było ci usłyszeć, nawet i w tym gwarze.




Hyojin, Keion, Hiroshi, Sumairu
Rika, aż tak polubiłeś tego dzieciaka, prawda? Kto wie, może kiedyś zostanie wspaniałą kunoichi, pozostanie tutaj jedną, ostatnią noc przed powrotem do Yinzin może i było dobrą decyzją, chciałeś zwyczajnie się pożegnać i w żaden sposób ci to nie szkodziło, prawda? Minąłeś starszego faceta siedzącego przed wejściem, wydawał się znudzony swoim życiem, lecz czy można go za to winić? Miasto było w opłakanym stanie a on mógł tutaj mieszkać, co mu przyszło na starość? Może nawet nie ma czym zapłacić za zwyczajny materac a ma zbyt wielką dumę by zwyczajnie poprosić innych o pomoc, kto go tam wie. Wszedłeś do środka, obracając głowę mogłeś spostrzec zbliżającą się parę, dziewczynę w białym kimonie w fioletowe kwiaty oraz, wydawałoby się, że chłopaka w podobnym wieku ubranego w ciemnoszary płaszcz. Nie widziałeś już jak podchodzili do samego wejścia gdyż zniknąłeś w środku...

Tak, ludzi było sporo, zamówienie pokoju zakończone sukcesem, jednak, musisz dzielić go z kimś innym, to jedyne co mogli ci zaoferować, a i musiałeś zapłacić za to standardową cenę. Podczas gdy zamawiałeś pokój widziałeś złotowłosego mężczyznę który zdawał się robić to samo, niemal w tej samej chwili co ty, potem podszedł do stolika gdzie siedział inny gość, młody chłopak jedzący kaszę. Przy kuchnio barze zobaczyłeś kelnerkę która od razu wpadła ci w oko. Złożyłeś zamówienie, stałeś wtedy obok czarnowłosej dziewczyny która popijała alkohol a towarzyszyło jej dwóch innych chłopaków. Jeden miał długie brązowe włosy drugi, dosyć krótkie, białe. Stojąc tak i czekając na posiłek zobaczyłeś jak dziewczyna wyciąga coś w rodzaju fajki i zaczyna to zwyczajnie popalać, dalej dostrzegłeś mężczyznę który był starszy od ciebie jednak dalej nie był dziadkiem. Wpatrywał się w dziewczynę siedzącą niemal obok ciebie. Był wpatrzony jak w obrazek i to było po nim cholernie widać, aż nie mógł oderwać wzroku.

Kitsune szybko odnalazła się w tym beznadziejnym miejscu, wejście do lokalu to jedynie chwila. Szybko zajęłaś miejsce przy barze a prośbę o alkohol skwitowano jedynie kiwnięciem głową. Każdy był zalatany a kelnerki nie miały dla ciebie czasu dlatego sam gospodarz zaczął nalewać ci twoje zamówienie. Jedna z kelnerek zajęła się młodym, całkiem przystojnym mężczyzną który stał obok ciebie, wydawał się miły dla tamtej dziewczyny, nie zamówił nic alkoholowego, może po prostu lubił sok? W tej samej chwili twoją uwagę mogła zwrócić twoja kompania, twoi Kompani przysiedli się do ciebie, mowa o Keionie i Hiroshim, czy obchodził Ciebie ich los? Zresztą, niech robią co chcą, jesteś zajęta... Tylko czemu ten facet się tak na ciebie gapi? Całkiem niedaleko, zaraz na końcu lady wpatruje się w ciebie pewien, mężczyzna, trudno określić jego wiek jednak nie może być stary, jego twarz pozbawiona jest zmarszczek i nie może oderwać od ciebie wzroku... Przynajmniej nie mógł póki nie przybiegła do niego jakaś mała dziewczynka, kto wie. Może to jego córka a on jest zwyczajnie złym tatusiem znudzonym mamusią? Zresztą...




Wszyscy
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.



Tutaj będzie spis npc i ich kolorków
  • Pan Koyama


No to zaczynamy powoli zabawę. Na odpis macie 48H, potem ja w 24 postaram się napisać swój. -> ktoś się nie wyrobi, poinformować bo jak nie to kappa
Będę się starał by każdy uczestnik dostał trochę mojej miłości i własnej perspektywy :>
No i tym postem zamykam zgłoszenia i Miasto, przykro mi.... Chyba, że ktoś jest cwany i się dostanie :> Nie mam nic przeciwko ale wtedy będzie musiał poczekać na odpisy ciut dłużej, ci wyżej wymienieni są priorytetem.

MIŁO by było jakbyście odpisywali mi grupami w jakich jesteście albo... chcecie być.
Czyli najlepiej byście wysyłali razem np Yami->Satori -> inna grupa.
Nie obrażę się jak będzie inaczej, ale tak będzie mi łatwiej.


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2769
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: [Zwodniczy Karmazyn - Zbiorczy] Ryokan Tanmei 短命

Postprzez Chiaki Manano » 30 lip 2018, o 20:32

Użalam się przed karczmą
Dzieciak pada mi na kolana
Panie władzo nie jestem Pedofilem


Dzień piękny, no był piękny dopóki nie dowiedziałem się że jestem bez grosza przy duszy. Powinienem sprawdzać moje wydatki, oszczędzać, albo nawet przygotować się do takiej wyprawy, a nie wyskakiwać z pomysłem, że pójdę sobie gdzieś. Kolejna moja głupota. Aż mi się przypomniało jak nakryłem moją dziewczynę z inną dziewczyną. To był dopiero dla mnie obciach jak się sąsiedzi dowiedzieli.
No siedziałem sobie, patrzyłem też przy okazji jak do zajadu wchodzą oraz wychodzą ludzie, którzy MIELI KASĘ. Ja teraz byłem w najgorszym w możliwym dla siebie położeniu. Czyli muszę przeżyć, nie wiem jak, ale już zaczęły mi przez głowę przelatywać by kogoś okraść. Nigdy tego nie robiłem, ale sytuacja tak się rozwija że będę musiał, a co do roboty na szybko nie mam co liczyć, kto mądry by dał mi jakieś zadanie i czekał aż je wykonam w pół godziny. Nikt tutaj nie stoi na ulicy i pyta ludzi czy chcą przeżyć przygodę życia i zarobić trochę na tym. No siedziałem tak, rozmyślałem co i jak, aż nagle coś zauważyłem, niby nic niezwykłego, lecz przykuło to moją uwagę. Obok mnie stanęła dwójka młodzików. Zlustrowałem ich od góry do dołu i się uśmiechnąłem. Wyglądali dla mnie jak para. Byli do tego młodzi. Aż mnie naszło na narysowaniu ich, jako zakazanej miłości czy też nawet napisać coś o nich. Z takich prostych skojarzeń, z jednego spojrzenia na sytuację, mogą powstać niecodzienne ale nadzwyczajne dzieła. Do tego ich rozmowa, była taka słodka. Byli tacy kochani, zacząłem ich łączyć i byłem święcie przekonany że są razem. Nawet nie mogłem teraz czy nawet później dopuścić myśli że się mylę. Jeszcze został wspomniana boska istota. To podbiło moje serduszko. No ale przygód nie było końca. Pojawiła się postać, która odchodziła od wszystkiego. Była taka nadzwyczajna, że nawet w tłumie tysiąca osób bym mógł ją pokazać palcem jednym spojrzeniem. Takie barwne istoty też są dobre dla artysty, ale od razu wydawał mi się niebezpieczny. Ta maska, ta jego aparycja. Zwiastował kłopoty, do których nie chciałbym się wmieszać, ale jednak zostałem w nie wepchnięty.
Zamaskowany popchnął sobie jak gdyby nigdy nic Chłopaka. Nie byle jakiego, a tego dzieciak z dziewczyną, o których opowiadałem, jarałem się nimi i już tworzyłem w głowie poezje o nich. Było to nie miłe, ale nie mogłem na to zareagować, bo młodziak padł na moje kolana. Moje oczy wyszły z orbity, na całe szczęście moje okulary powstrzymały je przed wyskoczeniem z oczodołu. Podniosłem dłonie do góry, wyprostowałem moje plecy i wyrwało mi się jedno zdanie, za które nie jestem dumny, ale to była improwizacja.
-M-moje kolana aż tak wygodne?- i nerwowy uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Nie wiedziałem co zrobić, ta sytuacja była dziwna. Chociaż kolejna nadeszła tak szybko jak poprzednia.
Kolejna młoda osoba. Co z tymi młodzikami! Nie powinni już iść do łóżek?! Czuje się tutaj jakbym zaraz miał paść tutaj ze starości! Czemu musze być starym prykiem?! Gdzie moja młodość?! Gdzie mój wigor?! I kobiety które za mną latały! A no tak, z dwie miałem jedynie. Wracając, bo zaraz się rozpłacze nad sobą jeszcze bardziej. Zamaskowany gość stanął i spojrzał na całą sytuację. Ja tylko spojrzałem na niego, potem na dzieciaka na kolanach, znowu na niego, na moje kolana. Zaczerwieniłem się ze wstydu i od razu zepchnąłem go z moich nóg. Prosta reakcja spowodowana wstydem. Dzieciak chyba nie będzie za to zadowolony.
-Ah! P-przepraszam! Nie chciałem! Nic ci nie jest mój chłopcze- wstałem i podałem mu dłoń, by pomóc mu wstać czy coś.
Przy okazji obok były krzyki. Uchodźcy zaczęli krzyczeć. Coś się tam działo, ale jak na razie sytuacja tutaj się rozwinęła i nie skupiłem się na tym co się działo wokół mnie. Marny ze mnie Shinobi, że nie mam podzielnej uwagi, ale stary jestem, zaraz będę chodził o lasce, więc nie wymagajcie odemnie więcej niż bym mógł.
Chiaki Manano
 

Następna strona

Powrót do Osada Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość