"Park" w centrum osady

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Re: "Park" w centrum osady

Postprzez Ichirou » 15 maja 2015, o 18:40

Misja rangi D
7/22



Dwójka geninów była chętna do podjęcia się pracy. I bardzo dobrze! Gdyby nie oni, staruszek zapewne dalej szukałby pomocników, co wiązałoby się z utratą jakże cennego czasu. Paczka miała być dostarczona możliwe jak najsprawniej, bo w przeciwnym wypadku siwy, karzełkowaty mężczyzna nie otrzymałby za nią pieniędzy.
- Jest tam pewien jegomość, który nadzoruje wywóz wszystkich towarów. On wypisze wam odpowiedni świstek - wyjaśnił kupiec, po czym klasnął w dłonie. - No, to do roboty. Tylko pamiętajcie, ostrożnie, ostrożnie! Wszystko przepadnie jak porcelana się roztrzaska. My tu zostaniemy, musimy uporać się z usterką. Wóz jest nam potrzebny jeszcze dzisiaj. - Mężczyzna bacznie obserwował poczynania geninów z lekkim poddenerwowaniem. W końcu teraz losy delikatnej paczki były w rękach mimo wszystko nieznajomych mu osób. Na całe szczęście ci obchodzili się z nią z należytą ostrożnością i wykazywali się całkiem dobrą współpracą. To jednak nie wszystko, bowiem przemierzając główną uliczkę wioski dzielni genini musieli mieć oczy dookoła głowy, bowiem droga była praktycznie pełna mniej lub bardziej nieostrożnych przechodniów. Jeden mały błąd, czy drobne roztargnienie mogły poskutkować fiaskiem zadania.


    Ostatni post w tym temacie, dajcie zt.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2717
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: "Park" w centrum osady

Postprzez Kyoushi » 15 maja 2015, o 18:50

- W takim razie wszystko ustalone, postaramy się go odnaleźć w miarę rozsądnie szybko - odpowiedział Kyoushi kiwając głową w ramach pożegnania ze staruszkiem i nagle kierując wzrok na Tatsuo i kierując poczynaniami tak by paczka dostarczona została w jednym kawałku. W końcu nie chcieli zawieść obcego, nowo-poznanego partnera w interesach - pokrzywionego siwego dziadziusia. Byłoby im równie przykro stłuc zawartość, a na pewno żaden z nich nie posiada takich kwot by zwrócić mu za całą zastawę.
- Słuchaj Tatsuo, zrobimy tak - zaczął lekko apodyktycznie przemawiać, lecz to miało w charakterze usposobić misję jako łatwą, szybko i przyjemną by nic się nie stało paczce, a i oni by zarobili nie męcząc się. - Postaramy się mijać jak najwięcej przechodniów jednocześnie mówiąc 'PRZEPRASZAM, UWAGA' tak by w nas głąby nie wlazły, zrozumiałeś? - zakończył uśmiechając się w kierunku młodszego partnera, z którym kierował się w stronę głównej bramy.

z/t
Kyoushi | Shiroyasha | Nibi
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 749
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: "Park" w centrum osady

Postprzez Tatsuo » 15 maja 2015, o 19:09

Chłopak czekał na swojego towarzysza i gdy ten zakończył już rozmowę z dziadkiem i podzielił się swoim planem. Tatsuo odruchowo podrapał się po głowie i na znak, że wszystko zrozumiał kiwnął głową.
ObrazekZapamiętując słowa swojego znajomego, złapał za paczkę i gdy tylko ruszyli od razu zaczął ciągle mówić tą samą formułkę.
- UWAGA! PORCELANA! -nie krzyczał, ale mówił głośno nosowym głosem. Nastolatek miał nadzieje, że to pomoże im dostarczyć bezpiecznie paczkę na wyznaczone miejsce. Bo w sumie obiecano, że im za to zapłacą. A skoro otrzymają zapłatę, będzie to ich praca, a pieniądze trzeba szanować, tak samo jak cudze własności. Dlatego pełen determinacji oraz skupienia, nastolatek poruszał się takim samym tempem co jego znajomy i cały czas starał się unikać tłumu lub przynajmniej jakoś go rozpędzać.

zt
Tatsuo
 

Re: "Park" w centrum osady

Postprzez Ichirou » 16 maja 2015, o 12:22

Misja rangi D
22/22



Po szczęśliwym dostarczeniu przesyłki (prawdopodobnie w całości, nie w kawałkach) do karawany kupieckiej dwóm obrońcom porcelany nie pozostało już nic innego jak wrócić do swojego zleceniodawcy i odebrać zapłatę za wykonane zadanie. Ten wraz ze swym młodym parobkiem znajdował się w tym samym miejscu co wcześniej. Wciąż użerali się z usterką wozu. Zdołali do tej pory sprawić nowe koło i pozostało już tylko je właściwie zamontować, czym zajmował się aktualnie młody, nierozgarnięty chłopaczek. Kiedy genini pojawili się na horyzoncie, karzełkowaty staruszek klasnął uradowany w dłonie.
- No i jak? Robota załatwiona? Porcelana calutka dostarczona? Kwit pobrany? - rzucił serią pytań i oczekiwał na odpowiedź, a przede wszystkim na wręczenie mu dokumenciku potwierdzającego odbiór paczki. Kiedy go otrzymał, uśmiechnął się zadowolony i sięgnął po portfel, by odliczyć z niego godziwe zapłaty dla wynajętych nastolatków.
- Dziękuję za pomoc - oznajmił, wręczając im odpowiednie kwoty, potem skinął głową na pożegnanie i to właściwie byłoby na tyle. Genini byli znowu wolni, z odrobinę większymi funduszami, które świetnie nadawały do pokrycia codziennych wydatków.



Misja zakończona z powodzeniem
Tatsuo i Kyoushi: +20 PH, +100 ryo
Prowadzący: +10 PH, +250ryo
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2717
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: "Park" w centrum osady

Postprzez Kyoushi » 16 maja 2015, o 12:36

Widząc już z daleka staruszka Kyoushi niesamowicie się ucieszył, jakby czuł spełnienie po udanej misji, w końcu pierwszej w jego karierze genina tuż po opuszczeniu akademii. Machał staruszkowi kwitkiem z daleka. Podchodząc masa pytań przytłamsiła go lekko, ale rozpromienił się podając siwemu karzełkowi dokument, który udowadniał należycie wykonane zadanie. Bez słowa ukłonił się w stronę zleceniodawcy i przypomniał sobie o słowach Tatsuo na temat przekąszenia czegoś, tudzież dotrzymania mu towarzystwa. Jako, iż Shiroyasha sam zgłodniał więc nim to odeszli od staruszka po odebraniu swoich pieniędzy rzekł do młodszego kolegi

- Więc obiad aktualny? Strasznie zgłodniałem po tej misji - powiedział, lekko przymrużył oczy i uśmiechnął się w jednym z kącików ust. Jednocześnie plącząc palce za głową jak wtedy gdy zasnął w parku. Pierwsza misja nie tylko udana, ale i wzmocniona o nowego towarzysza, z którym musi się jeszcze ewidentnie 'dotrzeć', bo początki zawsze bywają trudne, ale kto wie co potem?

Mam nadzieję, że się zgodzi, nie chce mi się samemu nigdzie wybierać..

z/t
Kyoushi | Shiroyasha | Nibi
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 749
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: "Park" w centrum osady

Postprzez Tatsuo » 16 maja 2015, o 15:07

Gdy chłopcy tylko dotarli do staruszka ten im wręczył pieniążki i wtedy dla chłopca zaczął się nowy okres w jego życiu. To właśnie teraz zarobił pierwsze pieniądze, można uznać, że stał się mężczyzną, bo otrzymał wypłatę za swoją ciężką pracę i tym razem nie musi dzielić jej na członków wspólnoty, którzy razem pracowali, razem dostawali pieniądze oraz razem je wydawali. Teraz właśnie w tym momencie cała kwota jaka znalazła się w jego rączkach należała tylko i wyłącznie do niego. Obrazek- Oczywiście! -odpoweidział na pytanie dotyczące obiadu. On również był głodny po ciężkiej pracy i w dodatku tym razem zje z kimś posiłek. To wszystko wprawiało chłopca w świetny nastrój, więc nic dziwnego, że na jego ustach zagościł uśmiech. Uśmiech, który raczej dzisiaj łatwo nie zejdzie, bo na razie ten dzień wydawał się być naprawdę udany, szczególnie, że jeszcze się nie kończył!

zt
Tatsuo
 

Re: "Park" w centrum osady

Postprzez Kamiru » 18 maja 2015, o 15:40

[3/15]
Kawaii!



    Po drodze w te miejsce, nasz mały słodziak miał trochę czasu, by przyjrzeć się osobie, która go porwała. Albo pożyczyła bez pytania o zgodę. Co kto woli. W każdym razie, była to kobieta średniego wzrostu i wagi, wzbudzająca skojarzenia z rodzinnym ciepłem i niedzielnymi obiadami z uginającymi się od potraw stołami? Dlaczego? Twarz jej była owalna, z lekkim nadmiarem ciała, które jedynie nadawało jej wygląd kucharki, która musiała sama sprawdzić swoje wypieki, zanim podała je dla domowników, tudzież biesiadników. Ubrana w prostą, jasnoróżową suknię, czarne włosy już naznaczone siwymi śladami spięła w dość surowy kok, zostawiając pojedyncze pasemka luzem. Brak jakiegokolwiek makijażu, ale to chyba nie dziwi w dzisiejszych czasach, nieprawdaż? W każdym razie, trafiliście na obrzeża parku. A właściwie Ona trafiła. Kałuża została... Przyciągnięta? Hm... Kobieta nachyliła się nad Tobą i położyła dłonie na ramionach. Trochę jakbyś był w pułapce. Potem spojrzała w Twoje oczy swoimi, mieniącymi się złotem nakrapianym zielonymi kropkami... I cisze przerwały słowa.
    Jesteś moją jedyną deską ratunku! To znaczy chłopcem! Tam dalej odbywa się piknik... Zlot? Kobiet i ich dzieci. A mój syn jeszcze nie wrócił z pobliskiej wioski. Miał pójść tylko na dwa dni! Nie sam oczywiście! Cóż byłaby ze mnie za matka! Poszedł ze swoim głupim ojcem, to jest moim mężem. A, że jesteście do siebie podobni... Zgodzisz się odegrać go dla mnie?! Jestem Sayuri. Zaszczebiotała słodko, przy okazji molestując Twój policzek. Co zrobi teraz nasz Albinos? Gra warta świeczki? Tego dowiemy się w następnym odcinku...
Kamiru
 

Re: "Park" w centrum osady

Postprzez Yuusuke » 21 maja 2015, o 20:33

Sparaliżowany chłopiec był niesiony zupełnie jakby był zwyczajną kukłą. Nie reagował na żadne bodźce. Niektórzy świadkowie tego zdarzenia mogliby się założyć, że kobieta niosła śliczną lalkę, a nie dziecko. Inni twierdzili, że niosła trupa. Ostatnia grupa myślała, że pani X niesie ubrania nad rzekę by je wyprać, ale żadnemu z nich nie przyszedł do głowy powód, dla którego mogła się tak spieszyć. W sumie nic dziwnego, że nikt nie widział w nim wtedy w pełni funkcjonującej istoty ludzkiej. Malec nie mówił, jego członki zwisały bezwładnie, nawet nie mrugał, totalnie zamknął się w sobie, może nawet udało mu się wtedy opuścić swoje ciało i przeniknąć do astralu? W każdym razie zamknął się w sobie i nic nie wskazywało na to by miał się otworzyć. Jednak droga była długa, stanowczo zbyt długa, by ściany jego twierdzy mogły stawiać opór oblężeniu. Pierwszy błysk, drugi i chłopiec wrócił do świata żywych. Miał wtedy trochę czasu by zorientować się w sytuacji. Doszedł do następujących wniosków:
  • Znalazł się w ramionach kobiety-to raz.
  • Jest ciągnięty w niewiadomym kierunku-to dwa.
  • Kobieta ma do niego jakąś sprawę-to trzy.
  • Nigdzie w okolicy nie ma Kamiru-to cztery.
Wniosek trzeci był najważniejszy i to jemu Yüsuke winien był poświęcić uwagę, ale zamiast tego skupił się na czwartym. -O Bogowie! Nie ma Kamiru! Co ja teraz pocznę! O jojojojoj! De gozaru!-Takie i inne myśli, ale wszystkie o tym samym, krążyły mu po głowie. W końcu i z tego musiał się otrząsnąć, a stało się to, gdy porywaczka położyła mu ręce na ramionach i zaczęła swoją mowę. Nie bardzo jej słuchał, bardziej był skupiony na jej wyglądzie. Na jej pucołowatych policzkach, siwiejącym koku i oczach, których kolor przypominał mu bulion na przepyszny ramen. Ta poczciwie wyglądająca osóbka wzbudziła w nim zaufanie, nawet mimo zachowania wariatki… Miała w sobie coś z prawdziwej matki-japonki, tę niesamowitą aurę rodzinnego ciepła. Młody Hözuki pokiwał głową na znak, że się zgadza, chociaż nie wiedział wcale na co się zgadza i poszedł dalej za kobietą.
Yuusuke
 

Re: "Park" w centrum osady

Postprzez Reika » 23 maja 2015, o 18:55

Reika cudem przyniosła ciężkie zakupy i donicę z kwiatem do domu. Ramiona okropnie ją bolały i już czuła, że jutro będzie się męczyć z zakwasami. Mimo to była zadowolona z siebie i powoli zabrała się za wypakowywanie wszystkiego, by znaleźć artykułom spożywczym nowe miejsce w spiżarni, szczotkę zaś zaniosła do łaźni, a jej piękny kwiat stanął przy oknie w jej sypialni tak, żeby miała na niego oko jak położy się wieczorem spać, lub wstanie rano z łóżka. Shigeru nadal nie było, więc kunoichi postanowiła skorzystać jeszcze z okazji i wyjść na spacer. Wolała pokręcić się po okolicy, niż siedzieć sama w czterech ścianach, czekając na nie wiadomo co. Zamykając za sobą drzwi domu, ruszyła więc do centrum Ryuzaku no Taki. Kiedy Natsume ich oprowadzał, pokazał im też park pełen zieleni i wijących się przez niego alejek. Na środku kompleksu zaś znajdował się staw, po którym pływało spokojnie dzikie ptactwo. Tam też postanowiła udać się Reika, aby nieco odetchnąć po wizycie na zatłoczonym i głośnym targowisku. Wolała bez brata nie opuszczać murów miasta, dlatego też zdecydowała się do pozostania w nim. W parku oczywiście było sporo ludzi, którzy spacerowali sobie całymi rodzinami, siedzieli na ławkach i rozmawiali, albo rozłożyli koce na trawie, aby zjeść wspólnie posiłek. Dziewczyna z uśmiechem patrzyła na to wszystko, lecz w głębi serca tęskniła za domem i przybranymi rodzicami. Czuła się w tym momencie taka samotna i opuszczona w tym nieznanym sobie miejscu. Przechadzała się jeszcze jakiś czas alejkami wśród drzew i krzewów, po czym postanowiła znaleźć sobie jakieś przyjemnie miejsce na odpoczynek. Słońce przyjemnie świeciło, więc szkoda by było zmarnować taki piękny dzień na chowaniu się w cieniach koron. Zeszła więc na trawę w dół zbocza, prowadzącego do stawu, aby tam usiąść na jego brzegu i podkulić kolana. Objęła nogi ramionami i przycisnęła je do klatki piersiowej, wpatrując się w podpływające do niej kaczki i dzikie gęsi, które najwyraźniej miały nadzieję, że kunoichi rzuci im jakieś kawałki pieczywa.
- Przykro mi, ale nie mam nic dla was. - Powiedziała ze smutkiem i oparła brodę na kolanach. - Następnym razem bardziej się postaram, obiecuję.
Kaczki i gęsi wpatrywały się przez chwilę w dziewczynę paciorkowatymi oczkami, po czym zaczęły brodzić w wodzie dziobami i czyścić piórka. Reika z uśmiechem przyglądała się im, pozwalając by delikatny wietrzyk rozwiewał jej długie, błękitne włosy, a ciepłe promienie słońca ogrzewały twarz.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1952
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: "Park" w centrum osady

Postprzez Ichirou » 23 maja 2015, o 20:08

To był jego drugi dzień spędzony w Ryuzaku, a zarazem pierwszy poranek. Właściwie to było już południe, kiedy to brązowowłosy wygramolił się z łóżka. Wszystko to z powodu wczorajszego wypadu na miastu, podczas którego kierował się dość spontanicznymi decyzjami, jak chociażby wspólne wyjście na sake z przypadkowym, całkiem dziwnym osobnikiem. Po wychyleniu kilku głębszych opuścił przybytek i wcale nie wrócił grzeczniutko do domu, o nie! Zakręcił się gdzieś dalej po centrum lub jego okolicach, dopiero poznając ciekawe miejsca w kupieckiej mieścinie. Trudno było tu jednak przytaczać szczegóły dalszych podboju pustynnego młodzieńca, jako że jego wspomnienia były mgliste, momentami bardzo mgliste. Mimo wszystko nie przesadził z szaleństwami, bo obudził się przecież w swoim łóżeczku. I to bez żadnych obrażeń czy strat, jeśli nie liczyć tych w portfelu. Obudził się zatem koło południa z lekkim bólem głowy i trochę nijakim samopoczuciem. Nie było jednak tak bardzo źle, musiał się tylko odpowiednio ogarnąć. Zaczął od kąpieli. Już w tym momencie mógł docenić swoje dobre warunki mieszkaniowe. Gdyby wynajmował jakieś mniej ciekawe lokum na obrzeżach, zapewne musiałby osobiście targać wiaderka z wodą, co było średnią opcją ze względu na jego obecny stan. Na szczęście tutejsze lokum było podłączone prostą instalacją z pobliską wieżą ciśnień, dzięki czemu napełnienie wanny wymagało minimalnego wkładu sił. Kwestia rozpalenia ognia i podgrzania cieczy nie była problematyczna. Niedługo później zaczerpnął więc przyjemnej kąpieli, która nadała mu trochę świeżości. Potem już tylko wskoczył w nowe ciuchy i wyszedł z mieszkania, bo po co miał dłużej w nim siedzieć? Spędzenie czasu na mieście wydawało się znacznie ciekawszym rozwiązaniem. W pierwszej kolejności zahaczył o dzielnicę targową, gdzie kupił kilka świeżych owoców, które posłużyły mu za śniadanie i pozwoliły uzupełnić organizm i wypłukane mikroelementy. Później zaczął włóczyć się bez celu po kolejnych uliczkach miasta, powoli odżywając i odzyskują dobry humor. Nogi pokierowały go do jednego z parków, który okazał się być całkiem ciekawym miejscem. Spacerował tu i ówdzie, nawet nie ograniczając się do wyznaczonych ścieżek. Ot, szedł sobie po naturalnym terenie, z dłońmi schowanymi w kieszeniach i rozglądał się po okolicznych ludziach. W pewnym momencie do jego uszu dotarł żeński głos. Rzucił okiem w stronę jego źródła i tam zauważył samotnie siedzącą dziewczynę, która usłyszaną kwestię kierowała do... stada kaczek i gęsi? Cóż, dosyć nietypowe towarzystwo. Ichi raczej nie zwykł gadać do zwierząt. Tak czy inaczej, ta scenka go rozbawiła, że postanowił się o nią zahaczyć.
- Dla mnie też nic nie masz, niebieskowłosa istoto? - zapytał ją, przystając jakieś kilka metrów za jej plecami. W ton swojej wypowiedzi spróbował włożyć odrobinę smutku oraz żalu, by nadać sobie w ten sposób wiarygodności. Dzięki temu jego drobny żart w pierwszej chwili nie był aż tak bardzo oczywisty.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2717
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: "Park" w centrum osady

Postprzez Reika » 23 maja 2015, o 21:09

Reika lekko podskoczyła, słysząc za swoimi plecami głos. Jak mogła dać się tak podejść? Zganiła się za to w duchu ciesząc się, że Shigeru tego nie widzi bo dostałaby niezłą reprymendę od brata. Powoli spojrzała za siebie, żeby zlokalizować właściciela tegoż przyjemnego dla ucha głosu, a jej oczom ukazał się dobrze zbudowany młodzieniec, o ciemnobrązowych włosach i bursztynowych, niemal złotych oczach które teraz bacznie się w nią wpatrywały. Ten widok sprawił, że przez chwilę kunoichi zabrakło słów, a tętno lekko jej przyspieszyło, bowiem jeszcze nigdy nie spotkała tak przystojnego przedstawiciela płci przeciwnej. Wręcz onieśmielił ją swoim wyglądem, wywołując na policzkach Reiki lekkie rumieńce. W tej chwili kunoichi musiała naprawdę zabawnie wyglądać. Różowe poliki, lekko rozchylone usta i błyszczące, niebieskie oczy, raczej nie były trudne do przeoczenia. Nie trwało to jednak długo, bowiem po chwili Reika ogarnęła się jakoś, biorąc kilka głębszych wdechów. W końcu wypadałoby się odezwać, nie?
- A satysfakcjonuje Cię szczery uśmiech? - Zapytała i uśmiechnęła się promiennie, najlepiej jak tylko umiała. - Jeśli nie, to mogę zaproponować jeszcze w pakiecie własne towarzystwo. Kaczki nie są zbyt rozmowne, chyba się pogniewały, że nic im nie przyniosłam.
Wskazała dłonią miejsce obok siebie na trawie, zastanawiając się czy chłopak przyjmie propozycję, czy też wyśmieje ją, lub nie daj boże zaatakuję. Trochę byłoby przykro, gdyby próbował zrobić jej krzywdę, ale zaraz! Stop! Czy ona zawsze musi widzieć wszystko w czarnej barwie? Zaczepił ją taki przystojniak, a ona od razu myśli, że chce ją zaatakować. Musiała się ogarnąć, bo niedługo zacznie wpadać w paranoję, o ile już nie wpadła. Odrzuciła na plecy pasmo błękitnych włosów i wyciągnie do chłopaka dłoń w geście powitania, jeśli Ichirou usiądzie obok, lub chociaż podejdzie bliżej, w zasięg ramienia.
- Jestem Reika. - Przedstawiła się. - Azura Reika.
Zdała sobie sprawę, że cały czas wpatruje się w bursztynowe oczy młodzieńca, więc szybko przeniosła zawstydzony wzrok na dzikie ptactwo, które nadal kłębiło się przy brzegu, jakby stwierdziło, że Reika robi je w jajo i jednak coś chowa pod tym futrzanym kołnierzem kamizelki.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1952
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: "Park" w centrum osady

Postprzez Ichirou » 23 maja 2015, o 22:25

Schował dłonie w kieszeniach i z drobnym, ledwie zauważalnym uśmieszkiem wpatrywał się swoimi bursztynowymi oczami w nieznajomą dziewczynę. Teraz, kiedy się obróciła w jego stronę, mógł się jej dokładniej przyjrzeć. I ocenić. Może to stwierdzenie według wielu mogłoby być płytkie, ale przynajmniej w tej kwestii Ichi się nie oszukiwał i nie próbował przed sobą być kimś, kim wcale nie był. Był przecież wzrokowcem, zresztą i tak każdy człowiek ocenia innych ludzi również pod kątem wizualnym, przynajmniej przy pierwszym wrażeniu. A teraz było co oceniać, bowiem jak się okazało, napotkana dziewczyna była naprawdę atrakcyjna. Właściwie to już kobieta, bo miała wszystko, co powinna mieć w odpowiedniej formie i kształcie. Lekkie zawstydzenie jedynie dodawało Reice uroku. Nic więc dziwnego, że na twarzy zadowolonego ze swej intuicji reprezentanta szczepu Sabaku pojawił się uśmiech.
- Jak najbardziej - odpowiedział na pierwszą kwestię kunoichi, wyjmując dłonie z kieszeni. - Uśmiech pięknej kobiety wystarczy, by dzień uznać za udany - oznajmił zaraz po tym spokojnym głosem. No cóż, nie byłby sobą, gdyby wstrzymał się przed tego rodzaju komplementami. Z drugiej strony nie powiedział jednak niczego nieprawdziwego.
- Im ten uśmiech nie wystarcza? Och, doprawdy, te zwierzaki robią się coraz bardziej wymagające. Ja też jestem zachłanny, więc skorzystam z drugiej oferty - skomentował, czyniąc już pierwsze kroki w stronę niebieskowłosej. Niepotrzebną barierę dystansu należało jak najprędzej przełamać. Przy takich uroczych osóbkach należało być jak najbliżej, nieprawdaż? Chwilę później znalazł się więc przy niej i usiadł na trawie tuż obok. Obdarował ją spojrzeniem złotych oczu. W przeciwieństwie do niej, nie czuł nadmiernego skrępowania podczas dłuższego kontaktu wzrokowego, czy ogólnej bliskości.
- Asahi Ichirou - przedstawił się zaraz po kunoichi. - Miło mi, z chęcią obdarzę cię swoim ciepełkiem. - Nawiązał w ten sposób do swojego nazwiska, które oznaczało wschodzące słońce. Fakt, ostatnia wypowiedź brzmiała dosyć dziwnie, ale Ichi się tym wcale nie przejmował. Lubił mówić różne, często dość śmiałe rzeczy, by sprawdzać reakcje innych.
- Często tutaj bywasz? - zapytał, odchylając się nieco do tyłu, by podeprzeć się dłońmi o trawę. W takiej wygodnej pozycji czekał spokojnie na odpowiedź, przyglądając się okolicy oraz siedzącej tuż obok niebieskowłosej. Bazując na tym, co usłyszał, mógł sądzić, że dziewczyna w tym miejscu nie jest pierwszy raz.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2717
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: "Park" w centrum osady

Postprzez Kamiru » 24 maja 2015, o 07:18

[5/15]
Kawaii!


    Kamiru? Zdziwienie na twarzy "matki-japonki" było aż nadto widoczne. To ona tutaj wybiera najlepsze, najsłodsze i najszczęśliwsze dziecko z tłumu (z dziwną wadą zgryzu, ale to się da wyjaśnić!) a one okazuje się... No, dziwniejsze. Biorąc pod uwagę towarzystwo, z jakiego je wyrwała, nie ma czemu się dziwić. Ta młodzież tylko uczy się szpiegować, gwałcić i zabijać... Za moich czasów... Zgodzenie się prośbę Sayuri wywołało łzy w jej oczach. No, może łzę. W każdym razie z zadowoloną miną poszła przed siebie, ufając, że Yuusuke podąży za nią. Po chwili dotarliście do polanki, gdzie czekało kilka... Dam, siedzących na rozłożonych kocach. Były wręcz otoczone murem z piknikowych koszyków. Wokół hasały sobie dzieci. No, robiły coś, co dzieci najczęściej robią na piknikach, jak np. ganianie motyli, bicie się, czy zabawa z patykami i kupami. Sielanka Panie, sielanka! Sayuri podeszła do towarzystwa i wystawiła Kałużę przed siebie, obejmując ja w pasie.
    Przepraszam za spóźnienie kochanieńkie, ale musiałam przygotować coś specjalnego na tą okazję! Z pewnością przypadnie wam do gustu moja szarlotka. Tak, ta z przepisu po praprapra...prapraprababci! Ach, zupełnie bym zapomniał! Poznajcie proszę mojego syna... w tym momencie uścisk najpierw stał się niczym z żelaza, by po sekundzie całkowicie zniknąć. No, Kałużo, pokaż ile jesteś wart bez swojego wsparcia.
Kamiru
 

Re: "Park" w centrum osady

Postprzez Reika » 24 maja 2015, o 14:44

Uśmiech młodzieńca był doprawdy rozbrajający i do tego zaraźliwy, bo po chwili Reika odpowiedziała mu tym samym. Uważnie przyglądają się jego osobie. Póki tak stał za nią, kunoichi zachowywała czujność, nie bardzo wiedząc, czy to może nie jakiś podstęp, żeby ją rozproszyć. Niebieskie oczy Reiki spoczywały teraz na dłoniach chłopaka, który właśnie wyjmował je z kieszeni. Okazało się jednak, że niczego podejrzanego nie wyciągnął, więc kunoichi nieco się rozluźniła. Słysząc komplement, spuściła zawstydzony wzrok na swoje kolana, lecz na jej ustach pojawił się delikatny uśmiech. Miło było usłyszeć takie słowa od przystojnego młodzieńca, który najwyraźniej okazał jej swoje zainteresowanie.
- W takim razie cieszę się, że mogłam uczynić dla Ciebie ten dzień udanym. - Odpowiedziała, zerkając na niego.
Mimo lekkiego zawstydzenia, Reika nie miała problemów z dalszą rozmową. Ani się nie jąkała, ani nie zapominała języka w buzi, więc mimo onieśmielającej powierzchowności chłopaka i jego komplementów nadal spokojnie odpowiadała na jego słowa. Zachichotała, słysząc wzmiankę na temat wymagających zwierząt. Właśnie, dlaczego sam uśmiech im nie wystarcza? Najwyraźniej mieli do czynienia z pospolitymi materialistami, bo już po chwili kaczki i gęsi zaczynały odpływać w poszukiwaniu innych frajerów, którzy podzielą się z nimi kanapką, jeśli tylko zrobią ładne, kacze oczka. Reika chwilę za nimi patrzył, po czym zarejestrowała wzrokiem, jak młodzieniec siada obok niej na trawie. Napotkała swoim wzrokiem jego bursztynowe oczy, które się w nią wpatrywały i ponownie się uśmiechnęła. O rany, te oczy były rozbrajające.
- Z drugiej strony mają rację. - Przyznała, spoglądając za odpływającym ptactwem. - Uśmiech nie napełni im żołądków jeśli są głodne.
Uśmiechnęła się szerzej, gdy chłopak się przedstawił, po czym ponownie zachichotała, tym razem na wzmiankę o obdarzeniu ciepełkiem. Musiała przyznać, że jest całkiem niezły w takiej gadce. Była ciekawa ile panien na to poleciało, bo zapewne nie była jedyną, która uległa jego wdziękowi.
- Wow, moje osobiste Słońce. - Podjęła gadkę i zaśmiała się cicho. - Mnie również miło.
Na pytanie Ichirou z uśmiechem pokręciła lekko głową.
- Dopiero niedawno przybyłam do Ryuzaku no Taki i jeszcze nie miałam okazji być tutaj. - Przyznała szczerze. - Ale to ładne miejsce. Lubię przyrodę, dlatego zapewne częściej będę tutaj przychodzić. Jakoś zatłoczone i głośne ulice nieco mnie przerażają. Przyzwyczaiłam się do szumu lasu, śpiewu ptaków i pluskania strumieni.
Położyła policzek na podkulonych kolanach tak, żeby móc bez przeszkód wpatrywać się teraz w swojego towarzysza. Od razu wychwyciła dwie istotne rzeczy.
- Ty raczej także nie pochodzisz stąd, prawda? - Stwierdziła. - Twoja opalona skóra wskazuje raczej na tereny o cieplejszym klimacie niż ten.
Wzrok Reiki powędrował teraz do odsłoniętego przedramienia chłopaka, na którym widniała część tatuażu, który musiał się ciągnąć wyżej, pod rękawem ubioru. Charakterystyczne łuski i koniec ogona od razu powiedziały Reice, co to takiego.
- Smok? - Zapytała, choć była tego prawie całkowicie pewna.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1952
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: "Park" w centrum osady

Postprzez Yuusuke » 24 maja 2015, o 17:15

Tak więc nasza mała kałuża dreptała za nieznaną mu kobietą w bliżej niezidentyfikowanym kierunku. Nie wyglądał jednak na przerażonego, nie wyglądał jakby się denerwował, wyglądał zupełnie normalnie. Oczywiście nie tak radośnie jak przy Kamiru, ale zdecydowanie lepiej niż zazwyczaj kiedy był sam. Białe haori podlatywało w górę i opadało w dół w rytm hopsania pewnego siebie dzieciaka. Skąd u niego ta dziwna pewność siebie? Może chłopiec wyspecjalizował się w jego mózgu specjalny obszar odpowiedzialny za buforowanie trójwymiarowej wizji boga Wygnanego, która miała pomagać mu w chwilach, gdy oryginału zabraknie? Cóż… Raczej nie… Jednak i bez tego chłopiec jakoś sobie radził. Pewność siebie skończyła się, gdy dotarli do placu piknikowego. Przecież Yüsuke nigdy nie był w takim miejscu, a co za tym idzie nie miał zielonego pojęcia jak powinien się zachowywać. Wtedy właśnie kobieta go chwyciła i wystawiła swym koleżankom na pożarcie. Hözuki z przerażenia schował się za swoim szaliczkiem i ani myślał by się zza niego wychylić, ale słowa kobiety jasno dały mu do zrozumienia, że tak nie mógł zrobić. W końcu wystawił łebek ponad turkusową szarfę z aksamitu. –D-dobry…-powiedział niepewnie-Jestem…-Zaciął się, bo przecież kobieta nie powiedziała mu jak nazywa się jej syn.-Jestem głodny de gozaru.-I tak albinos przełamał pierwsze lody. Tylko co dalej????
Yuusuke
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Osada Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość