"Park" w centrum osady

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Re: "Park" w centrum osady

Postprzez Tensa » 21 sty 2018, o 19:06

"It's the eye of the tiger"
3/15

Jedzenie, czynność nieodzowna po treningu, w końcu trzeba jakoś uzupełnić te wszystkie stracone w jego trakcie kalorie. No, ale wiecznie jeść i chmur obserwować nie można, tak więc trzeba odpowiedzieć, przynajmniej z wdzięczności dwójce która zakłócić postanowiła święty spokój Shina. Na szczęście nasz bohater był dobrym człowiekiem i sam zaoferował, że poszuka kotka, mała ucieszyła się i nawet zaczęła śmiać, łzy odeszły gdzieś w kąt. Na twarzy jej matki malował się za to ciepły uśmiech, taki jakim obdarza się sklepikarza który postanowił dać nadprogramową zniżkę.
-To miłe, ja... jestem w stanie nawet zapłacić, jeśli się panu uda. Może nie wiele, ale to zawsze coś. Kot, był jak już mówiłam rudy, bez łat i plamek, jedno oko miał niebieskie, a drugie żółte. To wciąż mały zwierzak, smukły, zwykle wracał do domu, ale nie ma go już drugi dzień. Osada jest duża i same nie wiemy gdzie szukać, ale wydaje mi się, że może się chować właśnie w parku. - przedstawiła ma wszystkie informacje.
-Neko - krzyknęła wesoło dziewczynka podsumowując to wszystko.
Tensa
 

Re: "Park" w centrum osady

Postprzez Shin » 21 sty 2018, o 19:32

4 / 15+
Shin uśmiechnął się lekko widząc uśmiechu dziewczynki. Dam kiedyś stracił swojego pupila, małą,
szarą myszkę o imieniu Goroku, więc doskonale zdawał sobie sprawę, jak ciężkie dla dziecka może być to przeżycie. Biedny kot, przecież jeśli był wychowywany w domu też może go spotkać niezbyt miły koniec. Ciekawe, czy taki kot uczy się polować, czy może głoduje i kradnie resztki ze śmietników. Cóż, i tak nie miał nic innego do roboty.

- Niech się pani nie kłopocze, chętnie poszukam zguby. Jak się wabi? - spytał z uśmiechem dziewczynki. Właściwie znając koty i tak nie reagował na imię, ale warto było znać jego imię tak na wszelki wypadek.
Shin poszukiwania zacznie od... chodzenia po krzakach i udawania kota. Co może być innego, skoro dziewczyny już pytają ludzi o kota? Chłopak ma tylko nadzieję, że uda się znaleźć kota przed zmierzchem...
Shin
 

Re: "Park" w centrum osady

Postprzez Tensa » 23 sty 2018, o 18:57

"It's the eye of the tiger"
5/15

Empatia Shina, nie wynikała tylko z dobroci jego papierowego serduszka. Rozumiał on jak wielką stratą może być odejście pupila w końcu sam miał myszkę, bawił się nią z nią, karmił, wychowywał, a ona umarła, albo coś, w sumie nie wiem co się stało z jego myszką, to chyba jego prywatna sprawa. Koty, z natury jednak były drapieżnikami i nie zależnie czy te domowe, czy dzikie, wszystkie miały w sobie instynkt łowczy, przynajmniej nie trzeba martwić się o to, że zdechnie z głodu, no chyba, że gdzieś się zaklinował... chociaż miał być szczupły, taki to raczej wszędzie przejdzie... a co jeśli go porwano? Jeśli niecna staruszka znalazła zwierze i porwała je by karmić i roztyć tak, by nie mogło jej uciec?! W sumie była też taka możliwość...
-Neko - po, raz kolejny krzyknęła wesoło dziewczynka, gdy Kami zapytał o to jak kot się wabi.
-Tak, skarbie Neko. - zwróciła się do córki. -Wiem, niezbyt to oryginalne, ale córce się podobało. - wyjaśniła kobieta. Gotowy na wszystko Shin ruszył na poszukiwania! Poruszał się niczym kot... na czworaka, miaucząc i robiąc inne kocie rzeczy... zwierzęcia co prawda nie zwabił, ale uwagę nielicznych przechodniów zdołał zwrócić. To, że mieli go za szurniętego i omijali szerokim łukiem to inna sprawa...
Tensa
 

Re: "Park" w centrum osady

Postprzez Shin » 25 sty 2018, o 09:24

6 / 15+

Chłopak opamiętał się dopiero po krótkiej chwili. Właściwie to chciał wydawać z siebie głośne miauczenie, a nie udawać kota, ale skrót myślowy podsunął do jego mózgu tak okropne myśli, że chłopak skończył wydurniając się i chodząc na czworaka. Kota jak nie było tak nie ma - pewnie gdyby zobaczył chłopaka, to wystraszyłby się na śmierć biorąc pod uwagę całą tę "powabność" rosnącego jeszcze chłopca. Shin wstał, otrzepał ręce i kolana, po czym odszedł od tamtego miejsca w poczuciu wstydu. Całe szczęście jego dziadek tego nie widział, bo dostałby niezłe. A jego brat pewnie okładałby się ze śmiechu i wspominał bez przerwy o tym wydarzeniu...
Trzeba było zmienić taktykę. Miauczenie nie dało rezultatu, więc trzeba było poszukać czegoś innego. Wtem w głowie Shin'a zaświtał świetny plan: kocimiętka! Jeśli ją znajdzie i zrobi z niej napar, to zwabi kota, który ma przecież bardzo dobry węch. Chłopak więc zacznie pytać ludzi o to, czy nie wiedzą, gdzie w okolicy rośnie dane ziele, albo gdzie można je zdobyć...
Shin
 

Re: "Park" w centrum osady

Postprzez Tensa » 26 sty 2018, o 15:21

"It's the eye of the tiger"
7/15

No cóż, okazuje się, że Shin miał jeszcze nieco godności w sercu i rozumu w głowie. Wstał i jako tako doprowadził się do ładu. To nie wystarczyło, by ludzie przestali krzywo na niego spoglądać, no, ale pozwoliło uratować dumę przed tymi którzy jeszcze nie zdążyli zobaczyć kotka. Na całe szczęście, jego rodzina nie widziała tego, przynajmniej przed nimi oszczędził sobie wstydu. Nasz bohaterski poszukiwacz postanowił zmienić taktykę, skoro jego ciało nie było wystarczająco powabne, by zwabić zwierze postanowił postawić na kocimiętkę, nie ukrywając najzwyczajniejszy narkotyk z tym, że dla zwierząt. Tylko skąd mógł wytrzasnąć takie cudo? W końcu, kocimiętka w osadzie kupieckiej jest cenniejsza niż złoto i nikt nie rozstanie się z nią od tak... chociaż właściwie to zwykła roślinka, no ale ciężko ją dostać?! Emm... nie? Już pierwszy przechodzień wyjaśnił mu o jaką głupotę postanowił się spytać.
-Skarbie, kocimiętkę to na targowisku dostaniesz. - powiedziała mu miła staruszka, wyglądająca na taką która w domu trzyma z 40 kotów, no ona to musiała się znać!
Tensa
 

Re: "Park" w centrum osady

Postprzez Shin » 28 sty 2018, o 13:28

8 / 15+
Chłopak naprawdę nie miał zielonego pojęcia, jakim cudem nie wpadł na tak prosty i oczywisty pomysł. Przecież każde dziecko wie, że jeśli chce się coś znaleźć, to należy udać się w jego miejsce: na targowisko! Staruszka patrzyła się na niego jak na idiotę, i nawet bez chwili zastanowienia chłopak rozumiał, że tak właśnie wyglądał: na zwykłego nastolatka, który miauczy i pyta czemu trawa jest zielona. Oczywistość...
- Dziękuję - powiedział pośpiesznie, a uszy spłonęły mu rumieńcem. Ukłonił się i szybkim krokiem zaczął oddalać się od miejsca, w którym spotkał staruszkę. Było mu wstyd do tego stopnia, że gdyby mógł, najchętniej zapadłby się pod ziemię, ale nie znał żadnego dotona, więc to raczej pozostawało poza jego możliwościami.
- Coś mi się wydaje, że zmienię miejsce do trenowania - powiedział do siebie, przechodząc przez bramę parku. Od razu w głowie ułożył sobie plan najszybszej trasy dostania się na rynek...
z/t
Shin
 

Re: "Park" w centrum osady

Postprzez Tensa » 28 sty 2018, o 16:26

"It's the eye of the tiger"
13/15

Ostrożność, dystans, rzeczywiście to cechy dobrego shinobi'ego, a co tam 20 ryo i czas zmarnowany na ponowny zakup. No, ale kobiecina raczej, by go nie oszukała, bo po co? Stracić potencjalnego przyszłego klienta? Przecież to nie ma najmniejszego sensu. Tak więc chłopak zapłacił, podziękował i ruszył z powrotem do parku w celu odnalezienia małego rudzielca. Jak wiadomo jak rude to wredne, więc za łatwo być nie może. Gdy szedł, ciągnął się za nim sznureczek kotów kombinujących jak zdobyć tak pożądaną roślinę jaką dzierżył nasz bohater. W końcu dotarł do parku, a tam... no cóż. Kotów było dużo, jedne duże, drugie małe, jedne dziki, drugie mniej... Łączyło je tylko jedno, wszystkie chciały zdobyć to co miał przy sobie. Armia dziesiątek, a może nawet setek puchatych istot rzuciła się na shina, atakowały zapamiętale z każdej strony chcąc zdobyć tylko jedno... kocimiętkę. Co prawda jako shinobi mógł spacyfikować je bez większego problemu, ale w oczy rzucił mu się jeden rudy maluszek, czyżby to jego poszukiwał nasz bohater?
Tensa
 

Re: "Park" w centrum osady

Postprzez Shin » 28 sty 2018, o 19:30

14/15+
Chłopak, widząc żądne kocimiętki stworki jak najszybciej pomachał ją nad głową i odrzucił w stronę przeciwną niż ta, w której zobaczył malutkiego, rudego kotka. W sumie to Shin nigdy nie lubił kotów, ale małe puszyste kulki z wielkimi oczkami były dla większości ludzi przesłodkie i cudowne, a chłopak nie był tu wyjątkiem. Spokojnie i ostrożnie podszedł do kotka, nie chcąc go przestraszyć. Widział często, że kotka głaszcze się za uszkami, więc postarał się to zrobić delikatnie, by nie spłoszyć kociaka, a już na pewno nie chcąc zrobić mu żadnej krzywdy.
Gdy już chłopak przechwyci kociaka, wtedy poszuka strapionych niewiast i wręczy im go, uśmiechając się promiennie. Córeczka powinna być bardzo szczęśliwa, gdy zobaczy swojego kotka, a chłopak cieszył się na myśl, że będzie mógł zobaczyć na jej niedawno zapłakanej twarzyczce uśmiech. W końcu nie ma to jak pomoc ludziom w potrzebie, prawda?
Shin
 

Re: "Park" w centrum osady

Postprzez Tensa » 28 sty 2018, o 19:37

"It's the eye of the tiger"
15/15

Shin nie chciał robić za worek treningowy dla ogromnej kociej armii, postanowił dać im to czego chcą, no może nie do końca, po prostu wyrzucił kocimiętkę jak najdalej od siebie. Owładnięte pożądaniem puchate kuleczki rzuciły się na narkotyk niczym pies na kota i dały mu spokój. Chciał pogłaskać malutką rudą istotkę... no cóż, nie pomyślał o tym, że zwierze wraz z bandą sobie podobnych całkowicie go oleje i pobiegnie w stronę rośliny, przebiegając mu między nogami... i ty stała się rzecz wręcz piękna. Mała dziewczynka przybiegła z głośnym krzykiem i pochwyciła w swe ramiona dawno nie widzianego pupila, chociaż ten okazała się z tego niezbyt zadowolony. Owładnięty chęcią odurzenia się jak inne koty... które po części padły już z błogimi wyrazami na pyszczkach na ziemię. Do shina podeszła za to kobieta wręczając mu mieszek.
-Wiedziałam, że Ci się uda. - powiedziała, udając się w stronę córeczki i walczącego resztkami sił o wolność zwierzęcia...



-----------------------
The End
Tensa
 

Re: "Park" w centrum osady

Postprzez Shin » 28 sty 2018, o 20:31

16/15+
Chłopak spojrzał na to, co powyczyniał: kto by pomyślał, że koty są tak łase na te zioła? Cóż, można się było domyślić, że nazwa "kocimiętka" nie wzięła się znikąd, ale tak mocny efekt na koty... był czymś nie do pomyślenia. Wijące się i tarzające po ziemi w uczuciu błogości koty dały chłopakowi sporo do myślenia. Co prawda sam nigdy nie przykładał się do zielarstwa, ale znał jakieś podstawy, a mogły one być przydatne w przyszłych wydarzeniach.
Nadal ściskając mieszek dany mu przez mamę chłopca, pogrążony w myślach Shin oderwał wzrok od kotów. A gdyby tak nauczyć się podstaw zielarstwa? Może będzie to coś pomocnego w karierze?
Z tymi myślami chłopiec opuścił teren parku, udając się do domu...

z/t
Shin
 

Re: "Park" w centrum osady

Postprzez Gaeshi » 11 maja 2018, o 22:23

Mimo tego, że Gaeshi przebywał już w Ryuzaku no Taki jakiś czas, to nadal nie miał dość tego miasta. Mnogość doznań, różnorodnośc ludzi, codzienny zgiełk i hałas stały na zupełnie innym poziomie, niż w jego małym, rodzinnym miasteczku. Tutaj jedna dzielnica przerasta kilkukrotnie populację jego miejsca narodzin. A mimo tak dużej ilości ludzi dookoła, Gaeshi nadal czuł się lekko zagubiony. Nie chodziło o to, że nie umiał odnaleźć się w krętych uliczkach, bo to wychodziło mu doskonale. Jeśli nie mógł sobie poradzić jedynie za pomoca swoich zmysłów (co obecnie bywało już naprawdę rzadkością, a obok musiałaby przechodzić parada), to wspomagał się kijem. Innym razem wspomagał się nim tylko dlatego, żeby nie dostawać zbędnych pytań w stylu "dlaczego chodzisz z bandażem na oczach?". I weź tu teraz wytłumacz przeciętnemu mieszkańcowi wioski, że jest ślepy, ale nie potrzebuje kija do sprawnego poruszania się. Raczej się nie da i do tego akurat Ran zdążył się już przyzwyczaić.
Teraz jednak Gaeshiego dopadł taki humor, który sprawiał, że ślepiec chciał pobyć przez moment sam. Gaeshi chciał się wyciszyć, dać swoim zmysłom odpocząć, zatopić się w czerni swojego umysłu, która ludzi widzących mogłaby przytłoczyć. A gdzie lepiej to zrobić niż na łonie natury? No, prawie natury, bo Gaeshi słyszał, że w tym mieście jest kawałek zieleni, choć naturą tego nazwać nie można było. Park wydawał się bowiem nie tyle martwy, co zupełnie nie pasował do otaczających go domów, kupców, dróg i wszystkich innych budynków. Sczęście w nieszczęściu polegało jednak na tym, że zimą nie było w nim wiele osób. Być może nie uważali go za ładny o tej porze roku, a być może obawiali się chłodu. Dla Gaeshiego ani jedno, ani drugie nie było wystarczająco straszne, żeby zrezygnować z siedzenia na ławeczce. Ciepłe odzienie wierzchnie zapewniało odpowiednią temperaturę ciała, a brak wzroku powodował, że walory estetyczne miejsca kompletnie mu nie przeszkadzały. Rozkoszował się za to każdym nowym bodźcem, które dostarczało mu jego ciało. Czuł doskonale wszystkie płatki śniegu upadające na jego twarz, wiedział które włoski na jego ciele stroszą się z powodu zimna i czuł parę z ust, która skrapla się właśnie na jego szaliku. Taki odpoczynek dawał mu poczucie spokoju, którego teraz właśnie potrzebował. Oby nie zostało przez nikogo zmącone, a jeśli już, to z dobrego powodu.
Gaeshi
 

Re: "Park" w centrum osady

Postprzez Tsukune » 13 maja 2018, o 23:23

No i w taki o to sposób moje kroki skierowały się do parku. Zabawne. Z własnego ogrodu udaję się do parku aby odsapnąć. Co poradzić w końcu jest tutaj przeważnie mało osób i mogę sobie po komponować w spokoju nie przeszkadzając nikomu. Miałem taką nadzieję że i tym razem będzie tu niewiele osób. I jakby na moją prośbę aktualnie nie było tu prawie w ogóle żywego ducha poza jakąś jedną osobą. Widocznie nad czymś kontemplującą ewentualnie odpoczywającą sobie. Dlatego nie przyglądając się zbyt uważnie owemu osobnikowi skierowałem swoje kroki dalsze części tego parku by jak najmniej przeszkadzać owej personie. Delikatny chłodek dzisiejszego dnia był równie przyjemny jak zawsze. Odświeżał jak i zarazem nieco studził chęci. Taka lekka zależność. Wciągnąłem spokojnie głęboko powietrze by następnie powoli je wypuścić przyglądając się unoszącej i znikającej parze. W taki sposób dotarłem w jak sądziłem rejony gdzie wcześniej spostrzeżonej personie nie będę przeszkadzał. Usiadłem sobie tak na ławeczce opierając laskę obok siebie, wyciągnąłem pandę zza pazuchy kładąc zwierzaka na ławce. Kolejną rzeczą jaką zrobiłem było zdjęcie z pleców futerału i położenie go sobie na kolanach, otworzenie go i wyciągnięcie zeszytu z czymś do pisania. I zacząłem sobie spokojnie komponować. Od czasu do czasu Grając na skrzypcach tworzony jak na razie jeden utwór.
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 2332
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 23:14
Wiek postaci: 28
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem . Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864

Re: "Park" w centrum osady

Postprzez Rika Kari Matsubari » 14 maja 2018, o 11:11

Ważniejsze od tego, dokąd szła było to, co czuje teraz w środku. A szła przed siebie, manifestując swoją radość na wszystkie możliwe sposoby. Biegła, skakała, zatrzymywała się przy wszystkim co wzbudzało jej ciekawość. Dawała swój czas ogołoconym koronom drzew i ptakom szukającym pożywienia na zmrożonej ziemi. Chciała w ten sposób podziękować za to, że świat jest taki piękny.
Jej uszu dobyły pewne dźwięki, które natychmiast ustały. Pojawiły się znowu, w nieco zmienionej wersji i tak samo jak wcześniej, drgania instrumentu rozeszły się i zgasły. I znów… i znów…
Rika skręciła z drogi. Nogi niosły ją w kierunku dźwięków. Ktoś ćwiczy – pomyślała. Zbitek pojedynczych melodii nie był szczególnie imponujący. Ot, czyjeś próby. Mimo to chciała podejść bliżej. Czyż to nie wspaniałe, że w taką pogodę ktoś wychodzi z ciepłego domostwa, by pograć trochę na świeżym powietrzu?
Dotarła do umownego „parku”. Miejsca, w którym była raptem kilka razy. Rozglądała się przygnębionej roślinności i dodawała jej otuchy.
-Jeszcze tylko trochę – mówiła zamyślona. Jakby jej słowa miały naprawdę duże znaczenie.
Wciąż zmierzała w kierunku dźwięków. Teraz była już pewna, że są to skrzypce. Wybrzmiewały z nich fragmenty mocno odmienne od tego, co słyszała na początku. Odczekała minutę czy dwie i coś zrozumiała. On wcale nie ćwiczy. Gdyby tak było, grałby kilkukrotnie ten sam fragment. Tutaj następujący jest kontynuacją poprzedniego. On tworzy.
Równo z tą myślą wyszła zza rogu i ujrzała czarnowłosego mężczyznę w ciemnym płaszczu. Na szyi miał coś w rodzaju naszyjnika o raczej złowieszczym wyglądzie. Ojej, i ta panda, towarzysząca mu na ławce… Intrygujące połączenie. Gdy go zobaczyła potwierdziły się jej przypuszczenia. Grał, a następnie zapisywał coś w zeszycie. Ponownie grał i znów notował coś na papierze. Chyba właśnie skończył.
Rika zmierzała w jego stronę, a on zaczął grać. Początkowo jakby nieśmiało, nie wiedząc jeszcze, czy to, co tworzył połączy się w logiczną całość. Zielonooka była zdumiona tym, co usłyszała. Przyspieszyła kroku, była tylko kilkadziesiąt metrów od tego grajka. Zatrzymała się dobre pięć metrów od ławki i przyłączyła się do melodii. Ustawiła się prostopadle i poczęła poruszać w rytm muzyki. Nie była mistrzynią świata, ale potrafiła tańczyć. Wyciągnęła prawą rękę możliwie najdalej od siebie i rozpoczęła swój powolny taniec, imitujący łyżwiarki figurowe. Cały wymarły plac znajdujący się za nią był teraz wielką sceną. Jeśli grajek podniósł choć na chwilę wzrok ze swoich zapisek, mógł za jej plecami ujrzeć niedużych rozmiarów oczko wodne. A Rika nie przestawała. Wywijała zawijasy, raz na jednej nodze, raz na drugiej, czasem na obydwu. Spróbowałaby nawet na... żadnej nodze, gdyby tak się dało. Świetnie się przy tym bawiła. Gdy przyspieszał, ona przyspieszała. Gdy zwalniał, ona również. Nie wszystko odgrywało się idealnie w tempo, ale to tylko dodawało uroku całej scenie. Śmiałaby się w głos, gdyby tylko nie zakłóciła tym melodii. A ta zmierzała ku końcowi.
Zatrzymali się niemal w tym samym momencie, gdyż dziewczyna przewidziała dobiegający koniec utworu. Stali naprzeciwko siebie. Zrobiło się dziwnie cicho. Ich spojrzenia bodaj pierwszy raz się spotkały.
Ostatnio edytowano 14 maja 2018, o 13:34 przez Rika Kari Matsubari, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 765
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: "Park" w centrum osady

Postprzez Tsukune » 14 maja 2018, o 11:35

Aktualnie nieco ponury krajobraz spowodowany przez zimę miał dla mnie swoje piękno. Mimo że natura. Chociaż trudno było nazwać naturą kawałek parku. Jednak był to mimo tego swego rodzaju kawałek natury. Zdawał się martwy. Był martwy z zewnątrz. Lecz w środku dalej trwało życie. Drzewa nie umarły tylko zapadły w długi sen do momentu w którym cieplejsze promienie je obudzą i pobudzą by narodziły się na nowo. Dlatego każda pora roku była na swój sposób piękna. Zima była jak śmierć. Zbierała swoje żniwo i pokazywała jedynie...no nic nie pokazywała. Wszystko co wcześniej było piękne teraz było martwe i nijakie. Lecz mimo tego było w tym krajobrazie swego rodzaju piękno. Może to przez to że byłem artystą a raczej kompozytorem inaczej to postrzegałem? Któż to wie. Gdy tak sobie spokojnie tworzyłem i sprawdzałem czy dana wysokość nut, ich odległość bądź bliskość siebie będą pasowały. Cóż brakowało tu pianina ale dźwięki potrzebnych instrumentów jakich przy sobie nie miałem grały mi w głowie. Wyczułem zbliżającą się w moim kierunku jakąś osobę. Czy chciała bym przerwał? Nie wiedziałem lecz nie przejmowałem się tym zbytnio mimo tego iż postanowiłem być bardziej czujny. Niektóre fragmenty nie pasowały akurat w tym miejscu więc po wyobrażeniu sobie tego w głowie przesuwałem je w inne miejsce. Po skończeniu kompozycji pozostało nic innego jak sprawdzić jej brzmienie. Tak więc zacząłem. Zamknąłem jak zwykle oczy i zacząłem grać. Nie musiałem patrzeć w nuty mimo iż stworzyłem dopiero tą melodię. Miałem ją w głowie. Zapisywałem to tylko po to aby jej nie zapomnieć. Tak dla siebie. Podczas grania owa osoba kierująca się ku mnie zatrzymała się. Mimo że nie widziałem co robi dokładnie wiedziałem co się dzieje. Po tym jak zakończyłem grać spokojnie otworzyłem swoje brudnoczerwone oczy, wypuściłem spokojnie powietrze by następnie zerknąć w stronę jak się okazało dziecka? A raczej powinienem powiedzieć młodej osoby.
-Witam. Co Panienkę tu sprowadza? zapytałem od tak lekko się uśmiechając. Blizny jak zwykle zrobiły swoje i bardziej poszerzyły mój uśmiech niż powinny. Ja się tam do tego przyzwyczaiłem i czasem zapominałem jak to dla kogoś może nieco przerażająco wyglądać. Dokładając też do tego fakt iż przy takim lekkim nawet uśmieszku z ust wystawały mi ostre jak to lubiłem nazywać wampirze kiełki. Spokojnie przyglądałem się drobnej osóbce.
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 2332
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 23:14
Wiek postaci: 28
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem . Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864

Re: "Park" w centrum osady

Postprzez Rika Kari Matsubari » 14 maja 2018, o 12:24

Przyjazny uśmiech uwydatnił odchodzące z kącików ust blizny. Uwadze dziewczyny nie umknęły też niweczące linię zębów wampirki. Nie by to może klasyczny model dobrego bohatera, obowiązujący w naszej kulturze, ale w sumie to wiedziała już wcześniej. Płaszcz i krzyż. No i znowu pojawia się ta panda, której przecież nie mógł nosić ze sobą nikt zły, zgadza się? Poza tym nie to przyciągnęło ją do niego. Właściwie to nawet nie on. Skrzypce. Bez nich nie zboczyłaby z trasy i być może nigdy go nie spotkała. Co by nie mówić, wydawał się miły, a to dla niej bardzo ważne.
-Wracam ze szpitala. Otrzymałam dużo dobry wieści. To jeden z moich najlepszych dni! – uniosła głos w rozkosznej radości, a wraz z nim poszły ręce. – Moja przyjaciółka wykaraska się z problemów, jakie wpadła z tydzień temu. Teraz krążę sobie po okolicy i dziękuję za ten cud wszystkiemu, co napotkam. Usłyszałam skrzypce i pomyślałam, że pójdę za dźwiękami. I oto jestem. – zebrała w spójną całość przebieg wydarzeń.
-To było cudowne, a ja tak dawno nie tańczyłam! – wtem wyrzuciła swoje długie włosy w powietrze i zrobiła kilka obrotów. Jej niezbyt grube ubranko również zafalowało i wpadło w wir jej emocji. – Mam nadzieję, że ci to nie przeszkadza?
Już chciała zaproponować jeszcze jakiś numer, ale przypomniała sobie o siedzącej obok pandzie. Takiego słodkiego misia to mogła trzymać ona, ale ten grajek? Na pewno jest w nim coś, co mogłaby poznać. Kto jej broni spróbować?
-Zabawnie razem wyglądacie. – zagaiła, kierując spojrzeniem od misia, do niego. Powinien zrozumieć, o co jej chodzi.
Człowiek, któremu wcześniej Tsukune nie chciał przeszkadzać swoją grą, znowu pojawił się na widoku. Szedł w ich kierunku przez dłuższą chwilę, następnie okrążył wodne oczko. Czy woda nie jest teraz zamarznięta? – zastanawiała się. Tajemniczy człowiek stał w bezpiecznej odległości. Wgapiał się w punkt oddalony od nich o jakieś dwadzieścia, może trzydzieści metrów. Trudno było stwierdzić, czy rzeczywiście coś tam widzi, czy najzwyczajniej ich obserwuje. Mógł oglądać jedynie tył filigranowej dziewczyny, skrzypek był zaś przez nią znacznie przysłonięty.
Sam znajdował się na celowniku niewzruszonej pandy.
Ostatnio edytowano 14 maja 2018, o 13:34 przez Rika Kari Matsubari, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 765
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Osada Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość