Karczma Onigiri

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Re: Karczma Onigiri

Postprzez Jun'ichi » 29 lis 2018, o 21:38

Misja rangi D
Yotsu
13/15


Grubaski uważnie wsłuchiwały się w każde Twoje słowo, co jakiś czas mrucząc coś pod nosem albo kiwając głową. Wreszcie, kiedy skończyłeś spojrzeli na siebie wzajemnie i kiwnęli głowami niemal jednocześnie.
W takim razie zaczynamy! - wykrzyknął nagle rzeźnik unosząc tasak i uderzając nim z całej siły w blat.
Zaraz przyniosę to co masz na tej liście. Wybacz naszą podejrzliwość, ale nie lubimy obcych i takich, którzy węszą chcąc nam zaszkodzić. Ale teraz, kiedy już wiemy że jesteś po prostu pomocnym gościem, zawsze przywitamy Cię tu z otwartymi ramionami! - dodał drugi z braci i zszedł do piwnicy by po chwili zacząć wnosić na górę wielkie beczki pełne alkoholu.
W tym samym czasie rzeźnik z zadziwiającą jak na jego gabaryty sprawnością zaczął oprawiać mięso, kroić je w ładne kawałki i pakować w papier, który przechodził powoli krwią.
Wreszcie po blisko dziesięciu minutach osiołek zaczął pomrukiwać i napinać się pod ciężarem powozu jaki będzie musiał ciągnąć przez jeszcze jakiś czas. Najgorsze dla niego było to, że nadal zostało tam nieco miejsca na drugie miejsce pieczywo, które również miałeś odebrać.
Pozdrów Nami i jej staruszka. Powiedz im, żeby pozdrowili też Moto-chan. Za jakiś czas zajrzymy do nich. - powiedział rzeźnik czyszcząc jednocześnie swój tasak z krwi, która ociekała na ziemię.
Wreszcie obydwaj grubaski odprowadzili Cię wzrokiem do następnej uliczki, w której zniknąłeś razem z osiołkiem.
Teraz pozostał jeszcze piekarz, do którego miałeś raptem 5 minut drogi. Trafienie do celu było bajecznie proste bowiem wystarczyło podążać za niesamowitym zapachem świeżego pieczywa. Kiedy znalazłeś się na miejscu, ujrzałeś wielki szyld z napisem "WYPIEKI", a przez szklaną witrynę widać było wąsatego jegomościa, który urabiał z wielką sprawnością białe jeszcze ciasto na obsypanej mąką ladzie.
Chętnie poprowadzę misję (D / C / B)
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) Shin - C
2) -
3) -
4) -



Obrazek


I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]
Avatar użytkownika

Jun'ichi
Ciapciak
 
Posty: 1113
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Karczma Onigiri

Postprzez Yotsu » 2 gru 2018, o 12:19

Yotsu jakoś udało się przeżyć wizytę w rzeźni czyli miejscu wzbudzającym podejrzenia od samego początku do końca. Tym razem jego kolejnym przystankiem była piekarnia. Tutaj złe przeczucia oraz obawy już jednak nie trapiły mężczyzny. Przyjechał tutaj bowiem po pieczywo czyli wszystko się zgadza. Chleb, bułki równa się piekarnia. Wszystko się zgadza. Czerwonowłosy wszedł do środka i od razu przeszedł do rzeczy. Nauczony doświadczeniem z poprzedniego lokalu od razu przeszedł do rzeczy i wytłumaczył co i jak. Wiadomo pomocny klient, wypadek, prośba o pomoc pięknej dziewczyny, brak gorzałki. Nic tylko brać się do roboty. Yotsu pozostało jedynie czekać na decyzję piekarza. Od niego przecież zależało czy i tym razem dojdzie do małego nieporozumienia czy też bezproblemowo odbierze towar.
Yotsu
 

Re: Karczma Onigiri

Postprzez Jun'ichi » 3 gru 2018, o 12:06

Misja rangi D
Yotsu
15/15


Kiedy przekroczyłeś próg piekarni, wąsaty jegomość od razu spojrzał w Twoją stronę i uśmiechnął się licząc na to, że właśnie zobaczył nowego klienta.
Witam! Witam! Proszę bardzo, co dla pana? Mam tutaj świeżutki chleb, przepis z dalekiego zachodu! Nie dostanie pan takiego w okolicy, jestem jedynym który potrafi robić takie cudeńka. Wszędzie tylko ryż, a ja oferuję panu idealny zamiennik, będzie pan bardzo zadowolony! - zaczął zanim jeszcze zdążyłeś cokolwiek powiedzieć. Widać było, że ten interes jest całym jego życiem i wkłada w niego wiele serca. Wszędzie panował porządek, nawet tam gdzie rozsypana była mąka i leżały inne składniki, można było dostrzec ład i schludność w działaniu.
Ooch! Przychodzisz więc w imieniu Moto-chan, rozumiem. Wiesz, liczyłem że sama się tu pojawi i będę mógł wręczyć jej ten bukiet kwiatów... no ale mniejsza, zaraz przyniosę Twoje pakunki. - jak powiedział, tak zrobił i po otrzepaniu rąk z białego proszku ruszył na zaplecze.
Po chwili we dwóch wrzucaliście trzy duże worki na powóz. W jednym z nich było pełno świeżych chlebów, w drugim bułki i podobne im wypieki, zaś w trzecim samo ziarno. Piekarz upewnił się, że wszystko zostało odpowiednio zabezpieczone po czym klepnął osiołka w tyłek i pomachał Ci na pożegnanie.
Teraz pozostało już tylko dotrzeć do karczmy Onigiri, rozładować całą dostawę na zapleczu i rozliczyć się z kelnerką za tą ciężką i niebezpieczną pracę którą Ci przydzieliła.
Chętnie poprowadzę misję (D / C / B)
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) Shin - C
2) -
3) -
4) -



Obrazek


I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]
Avatar użytkownika

Jun'ichi
Ciapciak
 
Posty: 1113
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Karczma Onigiri

Postprzez Kisho » 23 sty 2019, o 18:06

Nie licząc czasem pojawiającej się kelnerki, był praktycznie sam. Siedział w swoim pomieszczeniu, które tworzyły niewielkie, acz przyznać trzeba było dodające temu miejscu uroku parawany. Niby nic wielkiego, ot kilka drewnianych listewek pełniące funkcję szkieletu i przymocowane do nich arkusze farbowanego papieru. Solidną ścianą nikt by tego nie nazwał przynajmniej przy zdrowych zmysłach, ale odgradzać od innych klientów karczmy jak najbardziej odgradzało. Uczucie bezpieczeństwa i intymności zapewnione! Przynajmniej z pozoru. Mimo wszystko to tylko, a dla niektórych zaledwie, milimetrowej grubości przegroda. Trafił tutaj przypadkiem, ale że przechodząc obok karczmy, głośno odezwał się jego brzuszek, postanowił wejść i uzupełnić „zapasy na zimę". Później troszkę tego pożałował.
Chłopak wciągał właśnie soczystą i co ważniejsze świeżą rybkę delikatnie skropioną jakimś kwaśnym sosem. Tanią tak przy okazji, gdyby ktoś szukał dobrego posiłku w dobrej cenie. Polecam niezmiernie! Było to danie doradzone i dość mocno zachwalane przez kelnerkę, a że Kisho odmawiać nie umie i praktycznie wierzy w większość z tego, co ktoś do niego powie, to cóż... Nie mógł odmówić i zamówił od razu dwie porcje. No co? Był głodny. Szkoda tylko, że nikt mu nie powiedział jak wielka owa „rybka" jest. Wystawała z obu stron talerza, bynajmniej nie byle koniuszkiem. Płetwa ogonowa, jak i łeb zwisały praktycznie całe poza obrębem naczynia, które swoją drogą także do małych nie należało. Wyglądało to tak, jakby wszystko, co najlepsza umiejscowiono dosłownie NA talerzu, a to, co mało smakowite i czego co niektórzy nawet palcem nie dotknął, było poza. Dosłownie. Porcja nienormalnie przesadzona. Trudno jednak by ktokolwiek mógł narzekać. Bo po pierwsze dostajesz solidny i treściwy posiłek, a po drugie nie wydajesz wcale tak dużo, zwłaszcza w porównaniu z karczmami w centrum.
- To pewnie przez te niską cenę... - próbował usprawiedliwić swoją głupotę. Miał jednak trochę racji, mało kiedy płacąc grosze, oczekuje się w zamian nie wiadomo jakich cudów. Będąc szczerym, praktycznie nikt w podobnej sytuacji nie spodziewałby się czegoś takiego. Myśląc realnie, każdy od razu wyobraziłby sobie rybkę, niekoniecznie w pełni gotową lub odwrotnie - spaloną, wielkości może (max) dwóch normalnych rąk, na której jest więcej kości niż faktycznego mięsa, w dodatku podanej bez niczego więcej. Podsumowując, nic co by dupy nie urwało. Tutaj jednak człowieka potrafią zadziwić i wprowadzić w niezłe osłupienie, a szok w chwili, gdy niosą ci do stolika dwie takie giga porcje, a ty już dobrze wiesz, że ledwo zmieścisz jedną. Z jednej strony człowiek się cieszy, a z drugiej... No wiecie.
Chłopaczyna po kilku długich minutach miał już dość. Dzióbał w drugiej rybce, co jakiś czas wsuwając kąsek pachnącego białego mięsa między zęby. Nie zmuszał się do jedzenia, przynajmniej to jeszcze nie był ten stan. Po prostu trudno było mu się oprzeć temu smaku. Mimo przeładowania żołądka jakimś cudem za każdym razem znajdywało się miejsce na kolejny kąsek i kolejne i kolejny. Rybki jednak wcale na talerzu nie ubywało.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 455
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Karczma Onigiri

Postprzez Chise » 24 sty 2019, o 00:25

Misja C
1/30

Urocza knajpa, śliczne kelnerki, niskie ceny, duże porcje.. I czego człowiek może więcej chcieć? Chyba tylko ciepłej sake albo gorącej, aromatycznej zielonej herbaty do pełni szczęścia.. I może towarzystwa? By otworzyć usta nie tylko w celu konsumpcji, ale i konwersacji, może podzielić się posiłkiem albo chociaż wrażeniami? Taki młody chłopak, siedzący samotnie z dwiema solidnymi porcjami rybki.. Nic dziwnego, że budził lekkie zainteresowanie.
Kiedy już tak grzebał w talerzu z pół rozgrzebaną, w pół zjedzoną rybką zjawiła się kelnerka.. I to nie sama! To znaczy, sama, ale nie z pustymi rękami. Na tacy niosła czajniczek z parującą zawartością i czarką. Dziewczyna uśmiechnęła się miło, przerzucając przed ramię niezwykle długi, blond warkocz. Obrzuciła wzrokiem stół, nietkniętą drugą porcję i samego młodzieńca.
- Panie, herbata dla ciebie. Na koszt lokalu - postawiła napój i zastawę na stole, po czym założyła ręce za plecy, Jej mina wyrażała czystą niewinność i zwykłe zainteresowanie, ale w oczach miała ogniki.
- Mam nadzieje, że to nie dziewczyna Pana wystawiła. Czy życzy Pan sobie czegoś jeszcze? Czy.. Może potrzeba drugiej czarki, jeśli czeka Pan na towarzystwo? - zagadnęła jeszcze, z troską i nieco ciekawsko. Czyżby to właśnie stało za niezwykłą szczodrością? Zwykła wścibskość kelnerek? A może była po prostu uprzejma i pytanie wynikało ze zwykłej opieki nad klientem? W końcu zazwyczaj dwie porcje zamawia się dla dwóch osób, więc było to całkiem logiczne założenie.
Może i można było w to uwierzyć, gdyby nie dwie inne pary oczu, zza baru błyskające w stronę tego stolika, chociaż ktoś już przy nim stał i wyglądał na nieco zniecierpliwionego. Na razie tylko nieco, bo tylko pukał paznokciami w blat, wzdychając głęboko.
Chise
 

Re: Karczma Onigiri

Postprzez Kisho » 24 sty 2019, o 13:15

Dzielić się takim smakołykiem? Mowy nie ma. Spokojnie, tylko żartuję. Oczywiście, że Kicho chętnie przekazałby swoje danie drugiej osobie, gdyby oczywiście takowa siedziałaby obok. Problem w tym, że jej nie było. Chociaż nie. Większym problemem było to, że bezmyślnie zamówił dwie porcje zamiast jednej, nie pytając o jej wielkość. Błąd nowicjusza, jak mniemam. Zapewne zapamięta tę nauczkę na przyszłość.
- Dziękuję - odpowiedział grzecznie z lekkim zdziwieniem w głosie, gdy tylko blondynka przyniosła mu czarkę. Na koszt lokalu? Aż spojrzał na nią nieco podejrzliwym wzrokiem. Mało kiedy zdarza się, by ktoś oferował coś za nic. Chyba żeby... Skoro podają takie porcje za grosze, to pewnie mają tak spore obroty i utarg dzienny, że mogą sobie pozwolić na dopieszczanie klientowi. To się ceni.
- C-co? - Jego mina nagle się zmieniła. Z podejrzliwej na zdziwioną, ale o wiele bardziej niż poprzednio, z bardziej otwartymi oczyma. - Skąd ten pomysł? Jestem sam - wyjaśnił szybko i wrócił do normalności. Nie traktował zachowania kelnerki jak wścibskość, czy czegoś negatywnego. Zwyczajna troska o klienta, ot co. Przynajmniej tak on to widział własnymi oczyma. Domyślił się, dlaczego myślała, że na kogoś czego, a w zasadzie jej wzrok utkwiony na drugiej porcji, dały mu pewne przypuszczenia w tym kierunku. Fakt, dwie porcje na jednego to stanowcza przesada. - Przeliczyłem się co do swoich możliwości - uśmiechnął się, wskazując na nietkniętą rybę. - No i nie spodziewałem się aż tak wielkich porcji.
Nachylił się nad stolikiem i wolnym ruchem nalał nieco herbaty. Skoro była na koszt firmy, nie należało odmawiać. Upił łyczek i nie odstawiając naczynia, spytał, oczywiście, jeśli kelnerka nie zdążyła jeszcze odejść:
- Działo się coś ciekawego na kontynencie w minione miesiące? No i... - uśmiechnął się krótko i kiwną głową w stronę tych tajemniczo oczekujących person, które tak dziwnie się w niego wgapiały od dłuższego czasu. Co oni myślą, że shinobi tego nie dostrzeże? - Coś się stało? - Pytanie było czysto uprzejme z lekką nutą ciekawości. W podobnym tonie, jakim blondynka posłużyła się dosłownie chwilę temu pytając o towarzystwo.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 455
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Karczma Onigiri

Postprzez Chise » 24 sty 2019, o 20:33

Misja C
3/30


Ha, są rzeczy, które są warte więcej niż dzbaneczek herbaty. Niektórzy by zaspokoić palącą ciekawość są zapłacić znacznie, znacznie więcej.. A to? Napój można wrzucić w koszta, herbata, choć dobra, nie była na tyle cenna by na niej oszczędzać. Czarka w tą, czarka w tamtą..
Policzki dziewczyny nieco się zaróżowiły na pytanie chłopaka, ale na szczęście jej spojrzenie było wystarczająco wymowne i Kisho szybko zrozumiał skąd się wziął taki, na pierwszy rzut oka absurdalny, pomysł. Jej uśmiech wyrażał zrozumienie.. Ale nie wyglądała na zawiedzioną, lecz nawet na zadowoloną z odpowiedzi. Dziwne, biorąc pod uwagę fakt, że dla knajpy więcej osób niemal zawsze oznaczało więcej zysku. Czyżby więc cieszyło ją to, że do młodzieńca nie miała dołączyć żadna ślicznotka, która już skradła mu serce? Może ona i miała na niego oko, hę? W końcu był młody, niebrzydki..
Zaśmiała się lekko na stwierdzenie o porcjach.
- Lepiej by szef tego nie usłyszał, bo jeszcze uzna, że trzeba je zmniejszyć - i wtedy właśnie puściła mu oczko. Widząc jednak jak chłopak sięga po czajniczek wyprzedziła go i z zawodową precyzją nalała do czarki parującego napoju. Na moment obejrzała się na bar, ale inna kelnerka zajęła się już nerwowym klientem, a poza tym na sali panował spokój przerywany jednie cichymi rozmowami, nie było nic naglącego do roboty..
- Skoro Pan pyta.. - dziewczę przycupnęło więc na skraju siedziska, naprzeciwko chłopaka i oparła łokcie na blacie, nachylając się do niego. Chcąc nie chcąc, służbowe kimono rozjechało się, uchylając rąbka słodkiej tajemnicy.
- Nie wiem na ile jest zorientowany.. Ale po pogromie w Kami no Hikage wiele się działo. Wie Pan, że wojna była? Gdzieś w Karmazynowych Szczytach dwa klany rzuciły się sobie do gardeł, Hyuuga i Yamanaka.. I każdy oskarżał drugie, że go napadło! To akurat nie dziwne, bo kto by się przyznał? Z rok się szarpali, ale niedawno pokój zawarli. Na równych warunkach, podobno - uniosła do góry jeden palec, jakby miała zacząć wyliczać - A na pustyni też się bili, ale nie wiem gdzie dokładnie. I chyba wciąż tam niespokojnie, Panie, więc lepiej nie podróżować w tamte rejony. Kto by zresztą miał ochotę? Jakby tam coś ciekawego było.. - wzruszyła ramionami, wystawiając kolejny palec - Nawet tutaj, w Ryuzaku, mieliśmy kłopoty! Zaraza wybuchła, na ulicach zamieszki były! Gdyby nie Pani Rika i Pan Yami oraz kilka innych osób.. Ciężko mogłoby być z nami - i trzeci palec wycelował w niebo. Trzy oskarżycielskie paluszki, pomalowane na blady błękit, jak trzy wyrzuty sumienia.
- Zupełnie jakby Bogowie pogniewali się na nas za to, że dopuszczono do zniszczenia Serca Świata.
Chise
 

Re: Karczma Onigiri

Postprzez Kisho » 25 sty 2019, o 18:55

Młody, niebrzydki, w dodatku samotny kawaler, siedzący samemu. Nic tylko brać, co? Nic z tych rzeczy Panowie i Panie. Ten lokal jest nieczynny aż do odwołania, a na takowe i tak się nie zapowiada. Wszelkim zalotnicom, jak i zalotnikom, co by nie było, że tylko damska strona jest poszkodowana, mówimy stanowcze i kategoryczne NIE. Już się jedna taka znalazła, no przynajmniej powiedzmy, bo chłopaczyna do końca nie wie, co do niej czuje. Zauroczenie, miłość, jakaś większa sympatia? Równie dobrze, zważywszy na okoliczności w saunie, mógł to być najzwyklejszy pociąg fizyczny. Co by to jednak nie było, z przykrością musimy poinformować, iż brązowo-bląd włosy ma już swoją wybrankę. Tak tylko o tym wspominam.
Wracając do tematu. Chłopak, jak to przystało na porządnie wychowanego młodzieńca, odwzajemniał większość pozytywnych reakcji innych, więc nie trzeba było długo czekać, aż uśmiechnie się wesoło w odpowiedzi na puszczone doń oczko. Nie sądził, by zmniejszenie porcji wyszło karczmie na złe. Cóż może za jego sprawą co najwyżej poddenerwuje się kilku stałych klientów co do zmian w objętości podawanych dań, ale tak poza tym, to nic tylko się cieszyć. Dodatkowo zaznaczenie, iż są przesadzone, stanowiło istną pochwałę dla szefa, więc tym bardziej powinien o tym wiedzieć.
- Dziękuje - kolejny przejaw wychowania, tym razem jednak w podzięce za usłużenie i podanie herbaty.
Kisho chcąc niechcąc, zobaczył odrobinę ciałka kelnerki w momencie, kiedy odstawiał kubek od ust. Czując skrępowanie, niemal momentalnie skierował wzrok gdzieś w bok, w totalnie przypadkowe miejsce i tam go trzymał, jedynie co jakiś czas spoglądając w oczy rozmówcy. Niegrzecznie przecież zadać pytanie i słuchać tak jakby się miało drugą osobę gdzieś. Szkoda tylko, że jego wzrok obejmował dość szeroką perspektywę i nawet spoglądając w oczy, widział resztę. Nagie ciało kobiet, nawet w tak niewielkiej odsłonie, zawstydzało go, czego konsekwencją były pojawiające się rumieńce na twarzy.
- Bogowie pewnie mają ważniejsze sprawy na głowie niż zajmowanie się nami - stwierdził dość przelotnie. Nie wierzyłby zniszczenie, którego dokonał Han, miało jakiś związek z późniejszymi zdarzeniami. Oczywiście mógł przyłożyć do nich rękę, bo to byłoby w jego stylu, ale pojmowanie tego jako kary od bogów? Przesada i to znaczna. Nawet jeśliby istniałoby bóstwo, jakiekolwiek, w co przynajmniej trudno było mu uwierzyć, dlaczego miałoby się przejmować byle małym człowieczkiem? Nawet my nie przejmujemy się losami mrówki pod naszymi stopami, więc co dopiero Oni...
- Szkoda, że nie przypłynąłem szybciej, może mógłbym jakoś tutaj wam pomóc - spróbował ciągnąć rozmowę dalej. Słyszał o wojnie między Yamanaka a Hyuga jeszcze na wyspach, nie wiedział, która ze stron prowadzi, ale dobrze było słyszeć, że zawarli porozumienie. Jego ojciec zapewne przewraca się w grobie, wiedząc, że jego syn nie kiwnął nawet palcem w obronie ojcowskiej ojczyzny. Chociaż... Znając jego usposobienie, byłby zdolny zganić chłopaka w dość żartobliwy sposób, przez co sam Kisho nie czułby się w specjalny sposób winny. Gdyby tylko jeszcze żył.
- Ale rozumiem, że już wszystko w porządku? - zapytał dla pewności, ponownie sięgając po kubeczek. Teraz przynajmniej miał na czym konkretnie skupić wzrok. Trzy pofarbowane paluszki idealnie odwracały uwagę od niesfornie ułożonego kimona.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 455
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Karczma Onigiri

Postprzez Chise » 26 sty 2019, o 01:32

Misja C
5/30

Oj, to by mogło złamać serce podkochującej się w nim dziewczyny, więc lepiej nie mówić o tym głośno! Nie jest powiedziane oczywiście, że akurat tej kelnereczce krew przyspiesza w żyłach na widok chłopaka, bo jak na razie zachowuje się całkowicie przyjacielsko i nie daje ku temu żadnych oznak.. Chyba, że uznać kimono za znak. Dziewczęta lubią nieśmiałych chłopców, co zamiast się gapić speszeni odwracają wzrok, jakby pierwszy raz widzieli damskie krągłości, ta jednak wydawała się to robić niechcący.
Kwestia wiary w bogów była baaardzo osobnicza. Kisho nie wierzył w nich niemal wcale, zaś dziewczyna.. Chyba sądząc po jej słowach była wierząca. Ale mogła to być też figura retoryczna i pewnie w sumie pozostałoby to w sferze domysłów, gdyby nie jego komentarz. Choć rzucony mimochodem, bez zaangażowania, to przykuł uwagę dziewczyny, która prychnęła. Nie z pogardą, ale z czymś w rodzaju.. Przyjaznego pobłażania.
- Gdyby spotkał Pan Jashinistę, zmieniłby Pan zdanie co do tego jak bardzo bogowie lubią mieszać w ludzkich losach - stwierdziła niemal melancholijnie. Mogła to mówić z doświadczenia.. Lub z plotek, kto to może wiedzieć. To w każdym razie nie był główny wątek ich rozmowy, bo zaraz pojawił się ciekawszy.
- Jest pan medykiem? - zapytała żywo, z zainteresowaniem - Ha, kto wie, może i by Pan pomógł w takim razie, ale naprawdę diabelska była to zaraza. Powinien się Pan cieszyć, że go tu nie było, bo nikt kto tu był w tam czasie nie uznał tego za szczęście, naprawdę - podniosła się ze stolika, poprawiając machinalnie ubranie jakby niemal nie zauważając jego nieładu. Uśmiechnęła się uprzejmie na jego propozycję.
-Teraz już sytuacja jest..
- Kiki! - głos z zaplecza przerwał jej w połowie wypowiedzi, a dziewczę zerwało się na równe nogi.
- Cóż, miło się rozmawiało. Jakby potrzebował Pan coś jeszcze, to służę pomocą - zakończyła szybko wymianę zdań, kłaniając się niezbyt głęboko i pośpiesznie przeszła do pomieszczenia przeznaczonego dla obsługi, aż niemal nie pogubiła stukających nerwowo klapek.
Kisho został znów sam, z porcją ryby, herbatą.. I czymś, co właśnie pociągnęło go za nogawkę. I to coś patrzyło się na niego intensywnie, mieszcząc się przy tym swobodnie pod stołem.
Chise
 

Re: Karczma Onigiri

Postprzez Kisho » 26 sty 2019, o 10:57

To w co każdy z osobna wierzy, co uznaje za słuszne i prawdziwe, to co ma za dobre bądź złe jest kwestią czysto osobistą. Kisho nigdy nie należał do grupy tych, co to na siłę próbują przekonać innych do swoich racji czy przekonań. Zawsze szanował odmienne punkty widzenia, nawet te sprzeczne z jego własnymi. Oczywiście w normie rozsądku, bo tego, czym kieruje się taki chociażby Han nie sposób zrozumieć w żaden sposób choćby się i chciało nie wiadomo jak mocno. Blondwłosa kelnerka najwidoczniej w coś wierzyła, trudno określić w co, bo jak wiadomo, trochę tych bóstw jest. Być może nawet w samego jashina, o którym wspomniała, a o którym Kisho za wiele nie wiedział.
- Tak - odpowiedział krótko na zadane pytanie. - Początkującym co prawda, ale chętnie udzielam pomocy potrzebującym. - Z tego, co mówiła, mieli tutaj naprawdę trudną sytuację i z obecnymi umiejętnościami chłopak zapewne niewiele by zdziałał, ale zawsze byłyby to dwie dodatkowe ręce znające się nieco na medycynie więcej. Zawsze coś, nie?
Nie minęła chwila, a kelnerka została wezwana. Była w pracy, więc i tak nie mogła pozwolić sobie, na przesiadywanie nie wiadomo, jak długo z klientem. Nie za to jej płacono.
- Spokojnie, nic więcej mi nie potrzebuję. - Uśmiechnął się miło, odprowadzając ją wzrokiem. - I tak za chwilę ruszam dalej. - Wpadł tutaj jedynie by coś zjeść przed podróżą, a skoro był już praktycznie najedzony, nie pozostawało mu już wiele do wyboru. Co najwyżej spróbuje dokończyć drugą rybkę, na którą miał smak. Oczy by jadły, ale żołądek pełniuśki. Skubał więc po niewielkich kawałeczkach i żuł by upchać w brzuszku co się da.
Przerwał w pewnym dziwnym momencie. Mianowicie, coś szarpnęło go za nogę. Nie jakoś mocno, tak jakby jedynie chciało zwrócić na siebie uwagę. - Co jest?!? - Instynktownie zaglądnął pod stół, nie bardzo wiedząc, czego może się spodziewać. Opcjonalnie, dziecko bądź zabłąkany zwierzaczek. Dorosły człowiek raczej odpadał, zważywszy na swoje rozmiary, jak i sam fakt, że nikt normalnie nie wciska się pod stolik i tyka czyjeś nogi ot tak sobie.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 455
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Karczma Onigiri

Postprzez Chise » 26 sty 2019, o 13:51

Misja C
7/30

Rzeczywiście, mało który dorosły by się wciskał pod stół, szarpał za ubranie czy robił inne, dziwne rzeczy, które aktualnie się działy. Strzał, że chodzi o dziecko lub zwierzątko był więc trafny, jeśli nie zakłada się użycia czakry, bo wtedy opcje do wyboru zaczynały się mnożyć i mnożyć..
Szczęśliwie jednak pod stołem siedział brudny i ubrany w łachmany, ale wyglądający normalnie dzieciak. Ciężko było określić jego wiek, pewnie nawet on sam nie miał co do tego pewności, ale plasował się gdzieś w przedziale 6-10 lat. Wydawał się być przestraszony, nawet mimo faktu że to przecież on sam zaczepił nieznajomego człowieka siedzącego w karczmie. Przez moment jak sparaliżowany siedział i odezwał się dopiero po chwili.
- Eeemm.. - to nie był ambitny początek, ale przynajmniej wiadomo, że chłopczyk nie był niemową, prawda? Zawsze jakiś krok w przód.
- Naprawdę pomaga pan? Tym no.. Poczebujomcym? - wypalił w końcu, z zaangażowaniem w głosie. I nadzieją w oczach, jeśli już o to chodzi. Jeszcze nie wiadomo czemu pyta, a wszystko staje się jaśniejsze. Los zawsze stoi tuż za rogiem, czyż nie? Czasem wystarczy jedno małe zdarzenie, jedno zdanie powiedziane we właściwym momencie, niekiedy nawet spojrzenie w odpowiednią stronę.. I już wchodzi w czyjeś życie z butami, nie racząc nawet ich otrzepać z resztek innych historii.
A sprawa musiała być nagląca, skoro spalił swoją kryjówkę, gdzie czekał niewiadomo ile i niewiadomo na co. I do tego pośrednio przyznał się do podsłuchiwania czyjeś rozmowy! Nawet jeśli jej treść nie była wrażliwa i można było łapać jej fragmenty nawet z sąsiedniego stolika, to nie był powód do domu. Niektórzy pewnie za taką bezczelność wyciągnęli małego za ucho spod tego stołu i przegonili w diabły.. Dlatego pewnie większość osób nigdy się nie dowiadywała o istnieniu małego intruza.
- Bo my mamy takiego jednego. A nas nie stać na medyka - dodał, przysuwając się trochę bliżej, ale nadal nie opuszczając bogowie wiedząc czemu podłogi pod stołem.


#Jakby coś, to z góry przepraszam za błędy. Pisałam z telefonu, soo..
Chise
 

Re: Karczma Onigiri

Postprzez Kisho » 26 sty 2019, o 17:16

Bingo. Co prawda bardziej spodziewał się głodnego psiaka skuszonego na pozostałą rybkę, ale dziecko także mieściło się w ramach przewidywań. Było w tym jednak coś niepokojącego. No bo jak to samotne małe dziecko siedzące pod stolikiem w karczmie? Dodatkowo ciekawe czy siedziało tam przez cały czas, czy być może po prostu przemieszczało się między sektorami przy wykorzystaniu swoich małych gabarytów.
- Długo już tam siedzisz mały? - spytał z niekrytym zdziwieniem i przyjrzał mu się uważnie. Brudna twarz, rączki i ubranie, które swoje lata świetności miało już dawno za sobą, mówiły same za siebie. Skrzywił się nieco na ten widok, ale bynajmniej nie z jakiegoś obrzydzenia czy czegoś w tym stylu. Najzwyczajniej zrobiło mu się go żal. Pewnie nie był jedynym takim dzieckiem w mieście.
- Tak, pomagam. - Nie miał zamiaru zaprzeczać. Odmowa udzielenia komuś wsparcia nie leżała w jego naturze. Odsunął delikatnie stolik, uważając, by czasem nie rozlać herbaty czy omyłkowo stracić na ziemię któreś z naczyń. - Usiądź i opowiedz mi, co się mu stało. - Liczył, że zachęta pomoże nieco odważyć się dziesięciolatkowi i w końcu doprowadzi do tego, że wstanie z podłogi. - No już. Wstajemy. - ponaglał, ale z pogodnym wyrazem twarzy. Klepnął kilka razy miejsce obok siebie, pokazując, gdzie chciałby go widzieć, a samemu nieco się odsunął. Nie chciał go wystraszyć i zniechęcić. Zrobienie mu więcej wolnego miejsca na ławie powinno upewnić chłopaka, że ma do czynienia z całkiem przyjaznym człowiekiem. - Ty będziesz jadł i mówił, a ja posłucham i dam wytchnąć żołądkowi. - Uśmiechnął się, jednocześnie podstawiając talerz ze smakowitą rybką nieco bliżej chłopca. - Bo wiesz, trochę się przejadłem. - Tym razem roześmiał się szczerze i poklepał po brzuszku dwa razy. Co by nie było, trochę się powiększył w tym miejscu.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 455
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Karczma Onigiri

Postprzez Chise » 26 sty 2019, o 20:50

Misja C
9/30

Chłopak podrapał się z tyłu głosy, zerkając w bok jakby szukał drogi ucieczki. Takie pytania zazwyczaj nie świadczyły o niczym dobrym nie świadczyły i kończyły na "jak śmiesz gówniarzu?!", ale Kisho.. Budził zaufanie. Nawet jeśli się krzywił, to nie zaczął od krzyku, co samo w sobie było dobrym początkiem i nie zapowiadało tragedii. Odetchnął więc głęboko.
- Trochę? - strzelił, krzywiąc się lekko - No niedługo. Słyszałem tylko trochę. O wojnie i pomocy i innych takich - przygryzł wargę, zaniepokojony. Jego słowa świadczyły raczej o tym, że przesiedział tu co najmniej tyle, ile trwała cała rozmowa z kelnerką. Pytanie tylko po co?
Po utracie osłony przymknął oczy, jakby spodziewał się najgorszego i skulił, chowając głowę w ramionach. Stało się. Teraz dostanie, wygonią go, a pan powie, że nie pomaga włóczęgom i nędznikom. A jednak.. Zamiast tego kazano mu usiąść. Uchylił jedno oko, jakby chciał sprawdzić czy to nie żart, a potem już spojrzał wielkimi oczami. Zgrabnie wstał i wspiął się na siedzenie, które było nieco niedopasowane, przez co nogami majtał w powietrzu, a stół miał na poziomie ramion. Nie przeszkodziło mu to sięgnąć do talerza i wpakować sporego kawałka ryby do buzi. Patrzył na niego kątem oka, ale głównie patrzył na jedzenie, które pochłaniał dość szybko. Po chwili zaczął jednak mówić.
- No więc na początku przyszło do nas takich dwóch. Jeden był dość mocno ranny, a drugi nie. I ten drugi znał kogoś od nas i oni znali kogoś razem, kto miał u niego przysługę no i zostawił tego jednego u nas. Na jedną noc lub dwie, powiedział, ale już tydzień nie wraca. No a tamtemu się pogarsza. A mówił ten drugi w sensie, by do szpitala nie zanosić, nie wiem czemu, no ale coś zrobić trzeba, bo w końcu wykituje nie? - cała wypowiedz była przerywana napychaniem sobie brzucha, tak mniej więcej jeden do jednego, przy czym częściowo mówił z pełną buzią, więc się liczyło za jedzenie i mówienie jednocześnie.
Chociaż był od Kisho znacznie mniejszy, to zjadł niewiele mniej od niego. Zerknął na chłopaka nieco z wyrzutami sumienia.
- Myślisz, że możemy wziąć resztę? Inni też pewnie coś zjedzą.. - zapytał ze wstydem.
Chise
 

Re: Karczma Onigiri

Postprzez Kisho » 27 sty 2019, o 17:53

Roześmiał się lekko, słysząc odpowiedź chłopaka. Nie do końca o to mu chodziło. Kisho mało kiedy rozmawia na poważne tematy objęte jakąś tajemnicą, więc to czy młodzik cokolwiek słyszał bądź też nie słyszał, niespecjalnie mu przeszkadzało.
- Chodziło mi raczej o to, jak długo tak ogólnie tutaj przesiadujesz - doprecyzował, ale od razu machnął ręką, na znak, że nie musi już odpowiadać. Przecież nie był na przesłuchaniu, nie? Bez pośpiechu poczekał, aż wyślizgnie się spod stołu i rozgości. Początkowo obawiał się Kisho, ale chyba szybko się do niego przekonał. Do niego albo do tej pachnącej rybki na stole, bo co jak co ale to na niej skupił się bardziej.
Kisho wysłuchał młodzika, starając się zrozumieć jak najwięcej z jego wypowiedzi, ale cóż. Mały mówił ogólnikowo. Być może nawet nie znał wielu szczegółów, więc trudno było go za cokolwiek winić. Wychodziło na to, że będzie musiał dowiedzieć się wszystkiego osobiście już na miejscu.
- Inni? - spojrzał z lekkim zdziwieniem na chłopaka, gdy ten szybko zmienił temat rozmowy. - A ilu was w sumie jest? - spytał z ciekawości. Ilu by ich nie było, zapewne każdy z osobna jest równie głodny co ten malec, więc odruchowo Ranmaru zaczął myśleć i kombinować jakby i im nieco pomóc.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 455
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Karczma Onigiri

Postprzez Chise » 28 sty 2019, o 01:29

Misja C
11/30

Olśnienie pojawiło się w ciemnych oczach, łącznie z długim "aaaaa", w którym zawarte było dogłębne zrozumienie.. No, tak jakby. Bardziej to było jakby "oh, w porządku", ale z większym respektem dla starszego chłopaka, w dodatku który chce im pomóc i go nakarmił. Łatwo było zdobyć jego zaufanie i zapewne lojalność też nie byłoby trudno, ale na to musiała przyjść pora.
- Tak ogólnie to dość często, bo to łatwe miejsce jest - poprawił się szybko - Można złapać coś do jedzenia, kelnerki nie wyganiają kopniakami.. I czasem parę groszy skapnie. No i można posłuchać nieraz ciekawych rzeczy - wzruszył ramionami, nie precyzując skąd te grosze mu spadały. Może żebrał.. A może podkradał z sakiewek? Z takimi urwisami ciężko przewidzieć, dopóki tego nie sprecyzował.
Chłopak przygryzł wargę, zastanawiając się. Mamrocząc pod nosem zaczął wyginać paluszki, po czym potrząsnął głową i zaczął jeszcze raz. A potem jeszcze jeden. Jeśli chodziło o rachunki, nawet te najbardziej podstawowe, zaczynał się wyraźnie gubić, w końcu jednak doszedł do porozumienia sam ze sobą.
- Tyle nas jest. Tyle ile palcy u rąk, widzi Pan? - stwierdził, pokazując swoje dzieło, czyli rozłożoną dłoń. A mógł po prostu powiedzieć, że pięciu, albo wymienić imiona.. Zapewne nawet to drugie trwałoby krócej. Bo jakieś imiona musieli mieć, prawda? Nawet jeśli byli bezdomni jak te koty wałęsające się po ulicach albo psy w dzikich sforach.. To jakoś nawet między sobą musieli się rozpoznawać, aż takimi dzikusami nie byli przecież.
- To co z tym? Moglibyśmy już iść, nie wiem co się z tamtym dzieje. Trochę słabo z nim było ostatnio - już chyba drugi raz to odkreślał, więc możliwe było, że sprawa jest naprawdę pilna.. Lub chciał wyjść zanim kelnerki zauważą, że ten dzieciak co się do nich zakrada już nie tylko wyjada resztki, ale i ośmiela się zaczepiać porządnych klientów, żerując na ich dobrym sercu.To mógłby być koniec sympatycznych pań, a pojawiłby się wredne zołzy, co zaraz krzyczą na jego widok. Obejrzał się nieco trwożnie w stronę baru, ale nikogo nadal tam nie było. Być może jakaś wewnętrzna narada w ich pokoju? Albo wymiana świeżo zdobytych ploteczek. Szepty mogły świadczyć zarówno o jednym jak i o drugim.
Chise
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Osada Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości