Dom uciech "Rōzugōrudo"

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Re: Dom uciech "Rōzugōrudo"

Postprzez Seinaru » 31 lip 2018, o 07:23

Aha, no oczywiście. Nie można było przyprowadzić jej na salę, bo było tu za dużo klientów aby dać szansę na powstanie jakiegokolwiek skandalu.
- Tak, tak, to my. - Przewrócił oczami, gdy ruszali za nią w drogę. Już sam fakt, że Cany nie było na sali, a oni musieli przejść przez kuchnię, potem dalej i gdzieś jeszcze dalej świadczył o tym, że ktoś już na nich czekał, coś przygotował, a Cana zapewne nie jest jeszcze spakowana i gotowa do drogi. Chłopak oczywiście pociągnął za sobą Hayamiego. Wiadomo, jak zginąć to razem. Chociaż z drugiej strony, co mogło ich tutaj złego spotkać? Ochroniarzy było kilku po drodze, mijali nawet jakichś chyba-wyszkolonych-facetów, ale ostatecznie nikt na nich nagle nie naskoczył i nie wbił noża w plecy. Być może zajdą im drogę dopiero gdy dwójka samurajów dopiero spróbuje opuścić lokal razem z dziewczyną? Ale to chyba i tak było nieuniknione. W końcu nie zamierzali odchodzić bez niej. Szybko dotarli do jakichś drzwi, w powietrzu przez cały krótki spacer dało się wyczuć wiszącą w powietrzu burdę, natomiast sam Seinaru czuł na sobie wzrok mijanych osób. Cóż, byli tutaj persona non grata, w końcu klientom nie pozwala się przecież wchodzić do kuchni w lokalu, a oni tutaj byli dopiero drugi raz i proszę spojrzeć jakie szychy.
Koniec końców dziewczyna stanęła przed nimi i wskazała na drzwi, gdzie mieli w końcu spotkać się z Caną. Taką mieli nadzieję, w końcu ile można łazić od domu do domu bez żadnych rezultatów? Trochę wzdrygnął się na jej ostatni syk, nie za bardzo zrozumiał o co chodziło, aczkolwiek od razu, przez ułamek sekundy przyszło mu do głowy, że za kotarą znajdą jedynie nieżywe ciało dziewczyny. Taka... taka mroczna wizja, którą jednak szybko wyrzucił z głowy, sam nie wiedział jak interpretować ostatnie zdanie, dlatego czym prędzej postanowił sam się przekonać.
- Ale w sensie że co nasza wina? - Ostrożnie odsunął kijaszkiem kotarę i łypnął okiem do środka pomieszczenia. Jeśli nie mógł niczego dojrzeć, musiał wejść do środka, ale oczywiście nie jeśli było tam ciemno czy coś. Bał się ciemności jak każdy dorosły samuraj.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1532
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Shinku Ame w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta:

Re: Dom uciech "Rōzugōrudo"

Postprzez Hayami Akodo » 31 lip 2018, o 21:38

Obrazek


- Pani chodzi chyba o Canę i o zamieszanie, które wywołaliśmy naszym przybyciem - pospieszył z cichym wyjaśnieniem Hayami. Zaraz potem zamilkł, już się nie odzywając więcej, i generalnie nadal trzymał się w tle, z tyłu, w cieniu, obserwując wszystko, co się działo. Dziewczyna była zestresowana. Czyżby pojawił się tu ten Shinigami, o którym wspominano wcześniej? A może doszło do czegoś innego, może ktoś kogoś tu przysłał, by wywrzeć presję na pracownikach, może Aoi ubarwił sytuację, czyniąc z nich gruźnych i nebezpiecznych przestępców, którzy dybią na życie biednej Cany?
Informacje, które zebrali, pozwalały niepokoić się obrotem spraw. Młody Akodo najbardziej martwił się kwestią owych potencjalnych przeciwników, jakimi mogli być ci mężczyźni. Co, jeśli Cana ich wykpi? Oznajmi w żywe oczy, że ich ekspedycja jest niepotrzebna, bo tu jest jej dobrze, bo pogodziła się z losem takiej kobiety...?
Mimo wszystko odpowiedzialność spoczywała na Seinaru jako na organizatorze tego...przedsięwzięcia. To on zwerbował Hayamiego, namówił go na to wszystko, a on tylko mu pomagał. Dlatego też szatyn na razie jedynie podążał za Seinaru, a gdy ów wszedł do środka, zrobił to zaraz po nim, ciekaw tego, co ujrzy...
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Akio & Shins - Tree Lullaby


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1076
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Dom uciech "Rōzugōrudo"

Postprzez Uchiha Izanami » 2 sie 2018, o 20:17

Cena Wolności
Misja rangi B[73]
Seinaru oraz Hayami Akodo



Seinaru oraz Hayami Akodo

Godzina 19:25, Dzielnica Rozrywkowa

Hayami i Kei zdecydowali się jednak spotkać się ze swoim przeznaczeniem, a nie wycfać się na z góry upatrzone pozycje i porzucić swoją misję. Kei pierwszy stanął w drzwiach, które im otwarła niezadowolona kobieta. Nie odpowiedziała na jego słowa, ale z całą pewnością je zarejestrowała. Wejścia do pomieszczenia w dalszym ciągu broniła kotara, którą Kei odsłonił i wszedł do środka. Hayami poszedł za nim.

Obaj samurajowie znaleźli się w obszernym pomieszczeniu oświetlonym lampionami o ciepłej, żółtej barwie. Lampiony były okrągłe, papierowe, pięknie wykonane. Drewniany sufit był wysoko nad głowami młodzieńców. Przed nimi była pięciometrowa na szerokość, dziesięciometrowa na długość przestrzeń z takiego samego, ciemnego drewna, z jakiego zbudowany był sufit. Trochę dalej było małe podwyższenie, które zajmowało większość pomieszczenia. Wznosiło się ono na dziesięć centymetrów, wyściełane było matą tatami oraz miało jakieś sześć metrów od początku do ściany. W połowie podwyższenia była niska kanapka, otoczona poduszkami. Przed nią stał niski stolik zastawiony sake i jedną małą miseczką do popijania jej, a obok stał talerzyk z na wpół skończonym dango. Na kanapie siedział rozłożony bardzo wygodnie mężczyzna.

To właśnie ten mężczyzna przede wszystkim skupił uwagę dwóch samurajów. Był w średnim wieku, o czarnych, doskonale przystrzyżonych i ułożonych włosach oraz w czarnym, nienagannym kimonie z najdroższych i najwygodniejszych materiałów. Jego prawa dłoń spoczywała na oparciu, wygodnie. Nie miał dwóch palców - małego oraz serdecznego, lecz były one zastąpione drewnianymi paliczkami, które były przyczepione rzemieniami do reszty dłoni i ramienia. Jednak nie było to najbardziej rzucające się w oczy. To, co przykuwało najwięcej uwagi, była jego niesamowita pewność siebie i niewymuszona elegancja. I twarz wytatuowana jak czaszka. Nie miał przy sobie żadnej widocznej broni.

Nie był jednak jedyną osobą w pokoju. Było tutaj też czterech mężczyzn w maskach zwierząt, uzbrojonych w katany i wyglądających na samurajów, którzy już dawno stracili dom na Teiz. Każdy z nich miał przy boku katanę, każdy był ubrany w zbroję. Wyglądali na osobistych ochroniarzy mężczyzny, Dwóch było ustawionych za mężczyzną, dwóch kolejnych po prawej i lewej jego stronie, oddalonych o dwa, trzy metry. Dodatkowo, przy wejściu stał groźnie wyglądający, ogromny mężczyzna o wielkim brzuszysku i małych oczkach. Jego włosy były związane w kok, a ubrany był w workowate, lniane spodnie i za małą na niego kamizelkę. Wyglądał na zawodnika sumo, który od jakiegoś czasu już nie występuje.

Hayami zanotował jeszcze obecność dwóch mężczyzn. Na skraju podwyższenia siedział blondyn, którego wcześniej Akodo widział w drzwiach kuchni - i który najwyraźniej miał zmienić w południe tego ochroniarza, który wyprosił Hayami’ego z przybytku, ale zrezygnował, prawdopodobnie poinformowany przez poprzednią hostessę o pytaniach Akodo. Drugim mężczyzną był czarnowłosy młodzieniec o smukłej sylwetce i lisim wyrazie twarzy. Tak więc Hayami ich zanotował. Za to Seinaru Kei natychmiast rozpoznał w nich dwójkę, która narobiła zamieszania w Teiz, wzięła ze sobą Canę oraz doprowadziła do sytuacji, że sam Kei wylądował w szpitalu.

Co najważniejsze, Cana też tu była. Dziewczyna o długich, brązowych włosach - teraz związanych w wymyślne upięcie i ozdobione drogocennymi grzebieniami i szpilkami - siedziała po prawicy mężczyzny na kanapie. Nie miała ona tak uprzywilejowanej pozycji, ale miała własną poduszkę, wysuniętą trochę do przodu w stosunku do mężczyzny, gdzie siedziała na kolanach, z dłońmi złożonymi na swoich kolanach. Ubrana była w przepiękne, bogate kimono - tak zdobne i dobrze wykonane, że nawet księżniczka mogłaby brać w nim ślub. Była też umalowana. Jednak po jej ciele było widać, że się nad nią znęcano. Była chuda, wymęczona, a cieni pod oczami nie mogły zakryć nawet najlepsze mazidła. Jej włosy straciły połysk. Jej zachowanie też nie było takie, jak kiedyś - wtedy była gwałtowna i uparta, głośna. Teraz była apatyczna i bez wyrazu wpatrywała się w kawałek podłogi tuż przed nią. Jej oczy straciły blask, a wola życia jakby z niej uciekła. Ostatnią zmianą, którą Kei i Hayami zauważyli był sporej wielkości brzuszek, który już trudno było zakryć zręcznie zawiązanym kimonem.

Tuż po wejściu do pokoju, drzwi się zatrzasnęły za samurajami. Blondyn i lisi czarnulek uśmiechali się złośliwie, patrząc na nowo przybyłych, zawodnik sumo, ochroniarze w maskach ani Cana nie zrobili żadnego ruchu, który miał pokazać, że zauważyli nadejście samurajów. Za to wytatuowany mężczyzna spojrzał na młodzieńców. Ciężko było powiedzieć, jakie emocje malowały się na jego twarzy, ponieważ tatuaż wiecznie dawał mu upiorny, śmiertelny uśmiech.

- Ha! Chyba jednak przegrałem zakład. Ale zaraz zobaczymy - powiedział teatralnym tonem, gestykulując dłonią i zwracając się do Cany. - Cana, kochanie, czy to ci panowie, których spotkałaś w dalekich krajach, gdzie się wybrałaś na swoją malutką wycieczkę? Słyszałem, że chcieli takowi przyjść i wziąć cię z powrotem na Teiz - dodał, w jego tonie głosu dało się usłyszeć wesołość. Jednak była to jakaś wesołość pozbawiona prawdziwej radości, jakby była udawana, wyuczona. Niebezpieczna. - Mówiłem, niemożliwe. Nikt by się tak nie wygłupił, szczególnie chodząc, wypytując głośno i dając nam wszelkie możliwe znaki, że przyjdą tutaj. I to jeszcze o określonej porze!

Cana nie reagowała na słowa mężczyzny, tępo patrząc w podłogę. Jednak to nie powodowało, że mężczyzna był zbity z tropu, w żadnym wypadku. Podnósł prawą dłoń i pstryknął palcami. Drewniane palce, prawdopodobnie ku zaskoczeniu Keia i Hayami’ego poruszyły się, jak zwykłe palce. Wskazywało to na jakiś złożony mechanizm, który nimi poruszał. A musiał być bardzo zaawansowany, sądząc z tego, jaki ten mechanizm musiał być mały, żeby tak naturalnie poruszać palcami dłoni. Cana na to pstryknięcie zareagowała. Podniosła się lekko z klęczek i nalała do miseczki sake, a następnie podała mężczyźnie, który zręcznie ją odebrał i upił trochę. Cana wróciła do swojej wyjściowej, nienaturalnej pozycji.

- Cóż, to niegrzeczne z mojej strony, że się nie przedstawiłem. Shinigami - powiedział mężczyzna, teatralnie skłaniając głowę, jakby kpiąc z tej małej grzeczności. - A teraz wy mi się przedstawicie i powiedzcie, co spowodowało, że mnie odwiedzacie. Przecież nie może być prawdą, że przyszliście porwać moją piękną żonę!



Proszę o wasze statystyki w hidzie :3
MAPKA poniżej
Spoiler: pokaż
Obrazek
LEGENDA:
pokój z podwyższeniem. Kwadrat to stolik, owal - kanapa.
Kropki:
Szara - Shinigami
Różowa - Cana
Czewona - Hayami
Zielona - Seinaru
Turkusowe - ochroniarze w maskach
Niebieski - sumo
Ciemnozielony - lisi brunet
Żółty - blondyn
Mapka poglądowa, nie skalowana
Ostatnio edytowano 3 sie 2018, o 18:52 przez Uchiha Izanami, łącznie edytowano 1 raz
Uchiha Izanami
 

Re: Dom uciech "Rōzugōrudo"

Postprzez Seinaru » 3 sie 2018, o 13:04

No nareszcie... jakby za kotarką siedział ten niebieskowłosy chłopak z wcześniej zamiast Cany, to Seinaru chyba wyszedłby z siebie. Wszystko jednak było na swoim miejscu - komitet powitalny, dwójka porywaczy z Teiz, a także poszukiwana dziewczyna i jakiś grubas. Kei rozejrzał się po pokoju, starając się ogarnąć kto gdzie stoi, bo mimo że pomieszczenie było całkiem spore, to przez ilość ochroniarzy zrobiło się tutaj całkiem tłoczno. Mimo wszystko bardziej niż siedzący przy stole jegomość, Seinaru zirytowała obecność dwóch jego starych znajomych. To oni pochłonęli większość jego uwagi, a także sama Cana, w której teraz nie palił się nawet mały płomyczek nadziei i radości. W sumie nie mógł się jej dziwić. Miała pełne prawo poczuć się porzucona przez samuraja i miałaby rację. Od dawna gryzło go sumienie, że zbyt długo zwlekał z jej poszukiwaniami. Niemniej jednak, teraz musieli skupić się na tym co przyniesie najbliższa przyszłość, a ta zwiastowała rychłą konfrontację.
Czaszka coś mówił, a Seinaru przyglądał się dziewczynie. Odbijało się w niej milion tragedii i tygodnie, miesiące cierpienia którego tutaj doświadczyła. Była nawet chyba w ciąży, zapewne nie ze swoim wymarzonym mężczyzną. Czy jeśli nawet tutaj zwyciężą i będzie mogła wrócić, to czy wybierze podróż na Teiz do Yuri, czy nie zależy jej już na powrocie do normalności? Była najważniejszą osobą w tym pokoju, choć zdaniem otaczających ją ludzi jedynie nic nie wartą zabawką. Rzucił jeszcze wzrokiem na Hayamiego, gdy słowa mężczyzny wciąż przemykały mu obok ucha. Nie do końca istotne teraz było to, co do niego mówił, nie widział sensu w rozmowie z kimś, kogo postawa i podejście były oczywiste. Tchórz otoczył się opłaconymi poplecznikami, bo nie zamierza jej oddać - as simple as that. Po co marnować czas?
Poczekał aż tamten skończy, tzn. gdy ten bełkot denerwujący jak bzyczenie muchy w końcu ucichnie i odpowiedział swoją kwestią.
- Oddasz nam ją po dobroci, czy wolicie od razu ustawić się w kolejce? - Był wściekły i przebłyski tego można było usłyszeć w jego głosie, choć powstrzymywał się przed tym, aby nie wykrzyczeć po prostu wiązanki wyzwisk i obelg pod adresem obleśnego kaleki, który był zdecydowanie zbyt pewny siebie. Spojrzał na sumo, którego miał za swoją prawą stroną. On podejdzie pierwszy? Naprawdę nie dbał o te wszystkie pogawędki, ludzie których spotkał na końcu ścieżki po Canę ewidentnie nie byli tego warci.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1532
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Shinku Ame w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta:

Re: Dom uciech "Rōzugōrudo"

Postprzez Hayami Akodo » 4 sie 2018, o 07:41

Hayami początkowo milczał, bacznie obserwując sytuację. Przed nimi wyrastało teraz ośmiu przeciwników, po czterech na głowę, do tego Shinigami i smutna, nieszczęśliwa, złamana życiem dziewczyna. Czy to była ta sama Cana, którą przedstawiał rysunek Seinaru: wesoła, piękna, barwna? Teraz przypominała spłowiałe, rozpadające się od wiatrów życia płótno. Co więcej, Hayamiego do refleksji pobudziła nie tyle jej znękana, wychudła twarz, co kształty, których nabrała jej sylwetka. Stłumił w myślach przekleństwo. Cana ewidentnie...nie, cholera, nie mógł się mylić, choć nie był lekarzem...

She was pregnant.

No to pięknie. Cana była w ciąży. I to w bardzo zaawansowanej ciąży, jeśli się nie mylił. A to bardzo komplikowało ich plan. Ten pokój, uśmieszki przeciwników, buta Seinaru i rozbawienie tego mężczyzny...miał rację, to było aż zbytnio durne jak na nich. Za wszystko trzeba było płacić. Każdy błąd musiał nieść za sobą konsekwencje, prawda? Jedna z takich konsekwencji właśnie rozwinęła się pod sercem Cany. A oni musieli działać tak, aby nie ucierpiała ani matka, ani dziecko. Wysłuchał słów mężczyzny, spokojny, obojętny jak kamień. Rozważał każde z nich, przypominając sobie szybko informacje i łącząc w głowie fakty. Nie był nigdy mistrzem dedukcji, jednak pewne rzeczy trzeba było zauważać - na przykład reakcje obsługi. Bali się, że dwaj obcy samurajowie skrzywdzą Canę, to, co było misją ratunkową, w ich oczach uchodziło za próbę porwania ciężarnej.

- Zaczekaj, Kei, to nie takie proste - zauważa spokojnie. Patrzy głęboko w oczy czaszki, a na jego twarzy pojawia się lekki uśmiech. Mruży swoje bursztynowe ślepia, zastanawiając się chwilę, jakich słów użyć, by nie przesadzić. Czterech na głowę, ten sumo, jashinista, Haretsu...Plus rzekomy mężuś dziewczyny. Ma dziwne, drewniane palce...Albo to zwykłe dodatki, nic ważnego, albo to jakiś niebezpieczny as. Powinni pozbyć się ich i tego bossa w jakiś możliwie szybki sposób. Poza tym niepokoiła go jeszcze jedna rzecz. Jeśli ten mężczyzna zgromadził tu taką obstawę, to ucieczka na dół z Caną będzie bardzo ryzykowna. Zwłaszcza że na dole też mogły kryć się niechciane niespodzianki.

- Wiesz co? - spytał, patrząc prosto w oczy czaszki. - To był bardzo marny blef. Dziewczyna nie jest twoją żoną i nigdy nią nie była. Liczyłeś na to, że zaskoczysz nas tym na tyle, że będziemy chcieli się wycofać. Ponadto doskonale wiesz, że co jak co, ale ślub łatwo sprawdzić. A Cana jest w takim stanie, że potwierdziłaby wszystko, nawet gdybyś powiedział jej, że jest liderką Uchiha.

W jego oczach błysnął sarkazm. Skłonił lekko głowę, ale było to równie sztuczne, teatralne jak cała ta otoczka, jak ta scena i jej aktorzy.

- Chcesz wiedzieć, kim jesteśmy, Shinigami? Nie jest ci to potrzebne, ale skoro nalegasz - uśmiechnął się zjadliwie. - Jestem Lwem z Yinzin. A mój towarzysz to Modliszka z Teiz. Tyle ci musi wystarczyć. I tak, to fakt że przybyliśmy po tą kobietę. To fajna laleczka do zabawy, prawda? A ty, Shinigami, bardzo chyba lubisz się nią bawić, skoro jej nie zabiłeś do tej pory. No tak, ale przecież zabawka w ciąży to dobry sposób, by zatrzymać gówniarzy.

Wskazał oczami na dziewczynę, wciąż smutną, nieszczęśliwą i złamaną. Jak zabawka, z której wyjęto wszystkie sprężyny, jak drzewo z podciętymi korzeniami, które mogło jeszcze rosnąć.

Czekał teraz na reakcję pozostałych. I w razie czego miał włócznię pod ręką plus katanę po Tensie. Obu tych rzeczy zamierzał używać - zapewne z różnym skutkiem. Szkoda, że nie było tu żadnej wody, ale...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Akio & Shins - Tree Lullaby


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1076
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Dom uciech "Rōzugōrudo"

Postprzez Uchiha Izanami » 5 sie 2018, o 11:12

Cena Wolności
Misja rangi B[76]
Seinaru oraz Hayami Akodo


- Tak, znowu ci wpierdol spuścimy – powiedział blondyn do Keia, ale natychmiast się uciszył, dostrzegając potępiające spojrzenie swojego kolegi o lisim spojrzeniu. Szef, na szczęście dla blondyna, nie zwrócił szczególnej uwagi na jego słowa.

Shinigami popatrzył chwile chłodno na Seinaru Keia, ale, zdaje się, że jego też postanowił zignorować. Swój wzrok przeniósł na Akodo Hayamiego. Młodzieniec mógł zauwazyć niezwykły, intensywny niebieski kolor jego oczu.

- Bardzo byście mnie zawiedli, gdybyście się od razu wycofali. Miałem nadzieję, że braki w inteligencji nadrabiacie determinacją – powiedział Shinigami. Pociagnął łyk sake ze swojej małej miseczki, a Cana mu ją odebrała, kiedy tylko miseczka była pusta, usłużnie, ale beznamiętnie. – Chciałabyś być liderką Uchiha? Jeżeli chcesz to ci na to pozwolę – powiedział kpiącm tonem do Cany, która tylko schyliła głowę niżej.

- Jeżeli pan sobie życzy, Shinigami-sama – odpowiedziała i, chyba pierwszy raz przeniosła oczy na Seinaru, rzucając mu puste spojrzenie.

Shinigami uśmiechnął się triumfalnie, ale jego spojrzenie na Canę było pogardliwe.

- Jakieś Lwy i Modliszki. Macie jeszcze durniejsze pseudonimy, niż mnie nadano – powiedział Shinigami. – Co do zabawy z tą laleczką – machnął ręką na Canę – było jej nie uciekać. Już byłaby wolna po wykupieniu długu jej ojca. Nie była dużo warta, nie zarabiała dużo, to bym ją wypuścił, jeżeli długi byłyby spłacone. Nie lubię nietrafionych inwestycji. Ładna buzia, ale ani to inteligentne jest, ani miłe ani pracowite. Ale kłopotów narobiła tą ucieczką. Nie mogę pozwolić na uciekinierki, to nie sprzyja interesom. Jednocześnie interesom nie sprzyjają kłopoty, które nierozsądni pracownicy robią w obcych krajach.

Shinigami uniósł dłoń i dwóch zamaskowanych – jeden z lewen, drugi z prawej strony, zrobili kilka kroków w stronę Hayamiego i Keia, ale chociaż samurajowie zdążyli się już uzbroić – jeżeli mieli zamiar to zrobić, zamaskowani nie zaatakowali. Zamiast tego zatrzymali się za blondynem i brunetem.

Blondyn i brunet przez cały czas siedzieli z pełnymi zadowolenia twarzami. Widać było, że – szczególnie blondyn – był bardzo chętny do bitki z Seinaru, a i Akodo by się przy okazji oberwało. Jednak nie tak to miało najwyraźniej wyglądać. Zamaskowani złapali obu – i blondyna i bruneta za włosy i podciągnęli do pozycji siedzącej. Ci, zaskoczeni, nie zdążyli zareagować i po sekundzie mieli ostrza katan przystawione do gardeł.

Shinigami się uśmiechał.
- Tak, jak już mówiłem, zamieszanie spowodowane przez tych dwóch idiotów jest mi nie na ręke. Sprawdziłem, są warci po tysiąc czterysta smoków za głowę na Teiz. Dlatego proponuję, żebyście sobie ich głowy wzięli i przyjęli zapłatę, informując władze swojego samurajskiego państwa, że Ryuzaku jest przykro, że sprawiło kłopty.

- Co?! – zapytał wściekle blondyn, ale bał się ruszyć z kataną przy gardle.

Brunet zmarszczył brwi i zamknął oczy.

- Dlatego jeszcze nas nie ukarałeś, Shinigami-sama.

- Własnie dlatego – powiedział Shinigami, pod lekkim wrażeniem, że brunet rozumiał. – Lew i Modliszka wezmą sobie wasze głowy i zostawią dziewczynę tutaj. Rozstaniemy się w pokoju i szczęściu. A ja wam jeszcze dorzucę zawsze darmowy pobyt i przyjemności Złotej Róży.


Uchiha Izanami
 

Re: Dom uciech "Rōzugōrudo"

Postprzez Hayami Akodo » 5 sie 2018, o 18:52

I never kneel and I'll never rest
You can tear the heart from my chest
I'll make you see what I do best,
I'll succeed as you breathe your very last breath.


Obrazek


Przez twarz Hayamiego przemknęło najpierw zdumienie, potem zrozumienie, następnie rozbawienie. Przez chwilę udawał, że się zastanawia nad propozycją mężczyzny. Wreszcie roześmiał się głośno. Wyprostował się, dobywając ze spokojem włóczni. Przerzucił ją sobie z ręki do ręki, jakby próbując, którą ręką będzie mu się lepiej walczyło. Ten przerażający błękit oczu mężczyzny w żaden sposób go nie ruszał. Gdyby jego ojciec miał się bać swoich oponentów w pojedynkach, które staczał w młodości, tylko dlatego, że mają straszne oczy, cóż - nie dotrwałby do momentu wojny w Atsui. Mimo to jeszcze nie atakował, przynajmniej na razie. Jedynie skumulował w sobie chakrę i zacisnął palce na drewnie. Dziewczyna zachowywała się pusto, nie okazywała uczuć, emocji. Zrobiono z niej maszynę, która miała reagować na polecenia. Czy to była kwestia tego mechanizmu, czy tylko pressingu psychicznego? Czy mężczyzna o błękitnych oczach ukrywał w sobie coś niebezpiecznego, czy tylko rzeczywiście był słabeuszem o dużej potrzebie manifestowania władzy i dlatego tak łatwo pozbywał się tych pionków?
Jeszcze durniejsze, niż mnie nadano...
Czyżby na górze był jeszcze ktoś? Ktoś ważniejszy od Shinigamiego?

- Hm...wiesz, namyśliłem się - stwierdził, wciąż nie wyzbywając się tej swojej teatralnej pozy, przybranej specjalnie dla niego; dla błękitnookiego śmiecia niewartego nawet skinienia, który sądził, że może im narzucać swoje kaprysy i wolę. Rzeczywiście był reżyserem tego przedstawienia, a oni musieli na razie uchodzić za jego aktorów, ale...Ale do czasu. Na razie potrzebna była im tylko Cana. Tylko i aż ona. I dziecko, o którego losie też musieli pomyśleć - chwilowo jednak ten problem musiał być przesunięty na później. Zaraza, może powinien był przekwalifikować się na położnika czy jakąś tam akuszerkę? Wszędzie, gdzie nie splunąć, kobiety rodzące, można by pomyśleć, że niczym Armia Czerwona lub Armia Cesarska zostawia za sobą bękarty. Dobrze chociaż, że tym razem Seinar nie mógł go o nic posądzić ani nie będzie go raczej wypytywał o los synka Sagisy. Podszedł odrobinkę bliżej, ostatni raz upewniając się, czy niczego nie przegapił, czy nic nie będzie sprawiać mu problemu. Chyba niczego nie pominąłem.
Chakra w jego ciele powoli, acz nieprzerwanie wzrastała, czekając na moment, aż będzie mogła być uwolniona. Na razie jednak zachowywał jeszcze pozory jego gry. Jeszcze.

- Problem w tym, że ci twoi pracownicy już nas wmieszali w te kłopoty. I to szkodzi naszym interesom, więc tego nie naprawi żadna darmóweczka - uśmiechnął się paskudnie. - Jeśli chodzi o nich, to dopóki żyją, Teiz nie przyjmie przeprosin. A jeśli chodzi o tę kobietę, to jest to poniekąd także interes Teiz, bo na ich ziemiach doszło do rozróby w jej sprawie. Może nie była nikim ważnym, ale dobrze wiesz, że nie odpuszczamy. Głowy debili i żywa dziewczyna w zamian za absolutny święty spokój w interesach. To moje ostatnie słowa, jeśli o to chodzi. Dziwka i tak dla ciebie nic nie znaczy, nie zarobisz na niej, a tak zawsze plus potencjalni klienci do zadowolenia.

Przesunął powoli, z pieszczotą palcami po ostrzu włóczni. Posłał Seinaru porozumiewawcze spojrzenie i wskazał mu ruchem głowy Canę, jakby mówiąc uważaj na nią. W razie czego pierwszym celem będą tamci. Jeśli uda mu się ich trafić z Issen, to byłoby dobrze. Później będzie trzeba jeszcze zaissenować lub potraktować innymi technikami pozostałych przeciwników, uważając przy tym, by nie trafić Cany i dziecka. Chyba lepiej wyczuwał prawą rękę, w razie czego zawsze mógłby ją zmieniać. Dobrze, że zrobił duże zakupy, kiedy spotykał się z Yosuke, bo teraz coś z tego być może mu się przyda.

A trzeba było, cymbale, na wyspach ćwiczyć z kimś Suiton, to nie. Turnieju ci się zachciało.

Cóż, mądry Uchiha po szkodzie - powiada mądre porzekadło. Hayami miał tylko nadzieję, że przyszłość nie wykombinuje przeróbki w rodzaju nową przypowieść samuraj sobie kupi, że i po szkodzie, i przed szkodą głupi. Przydałby się im, psiakrew, Shijima ze swoim Katonem, żeby tylko wystarczyło im chakry na ucieczkę...

Dobry Bishamontenie, dopomóż - pomodlił się w duchu. Dwa metry włóczni plus jego metr osiemdziesiąt plus szybkość i pełna siła...czy to mogło im wystarczyć, by przetrwać? Jakiś element zaskoczenia. Przydałby im się element zaskoczenia. Tyle, że...Co mogłoby zaskoczyć przeciwników w ich rodzaju?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Akio & Shins - Tree Lullaby


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1076
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Dom uciech "Rōzugōrudo"

Postprzez Seinaru » 6 sie 2018, o 08:55

Wat? Wybałuszyło czy na Hayamiego. On sobie dał Lwa, a jemu jakąś Modliszkę? No miał na zbroi robaka, ale Modliszka z Teiz brzmiała jakby zjadał swoich kochanków pod wspólnie spędzonej nocy, a to przecież Hayami się całował z chłopakiem, a nie Seinaru! Wzruszył ramionami na to wszystko nie miał już siły dyskutować, choć tak naprawdę nie odezwał się prawie w ogóle. Patrzył na to, co rozegrało się pomiędzy członkami bandy Shinigamiego, nie a bardzo rozumiejąc motywy mężczyzny. To znaczy Kei wiedział, że tamten wierzy, iż zdoła ich przekupić, ale przecież oni nie przebyli tak długiej drogi i nie chodzili cały dzień bez celu po mieście tylko po to, aby dorwać jakichś dwóch pionków. Więc jaki byłby zysk z ich martwych ciał? Wzruszył ramionami na to wszystko, zwłaszcza że Akodo już zaczął odpowiadać i z grubsza zawarł sens, który Seinaru miał w głowie. Zasadniczo to wystarczyłoby oddać Canę zamiast tamtych dwóch łepków i pewnie byłoby po sprawie, jednak ta dwójka była dla samurajów po prostu bezwartościowa.
- Ej tylko nie dziwka, to moja przyjaciółka. - Poprawił ostatnie słowa Akamiego. Po jego wypowiedzi stało się jednak oczywiste, że bez Cany nie opuszczą tego tego miejsca, więc to raczej Shinigami musiał wybrać. Kei zacisnął mocniej uchwyt na swoim kijaszku. Czekał na decyzję i finalne rozwiązanie całej sprawy. Obecnie cała sytuacja była dość napięta, ale dopóki to Cana nie jest kartą przetargową, dopóty nie było tak naprawdę czym się martwić.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1532
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Shinku Ame w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta:

Re: Dom uciech "Rōzugōrudo"

Postprzez Uchiha Izanami » 7 sie 2018, o 09:26

Cena Wolności
Misja rangi B[81]
Seinaru oraz Hayami Akodo


- Jak nie, to nie - odpowiedział Shinigami i machnął ręką. Jego drewniane palce lekko zaklekotały, a samurajowie odstąpili od blondyna i bruneta. Ci, widocznie, odetchnęli z ulgą.

Blondyn odwrócił się i spojrzał na Shinigami ze strachem i, chyba, z lekką nienawiścią, ale nie ośmielił się nic powiedzieć. Nawet, jeżeli widocznie chciał. Oczy bruneta za to nie opuszczały Hayamiego oraz Keia. Zamaskowany mężczyzna zaciął mu lekko skórę na jabłku Adama i brunet lekko krwawił.

- No już, na co jeszcze czekacie? - zapytał chłodno Shinigami. - Cana, złotko, polej mi jeszcze sake.

Dziewczyna ponownie się ruszyła, ciągle z beznamiętnym wyrazem twarzy, ale to już nie mogło zaprzatac uwagi Keia oraz Hayamiego. Przede wszystkim dlatego, że brunet bez uprzedzenia wyciagnął z kaubry na nodze shurikeny i rzucił nimi w Hayami'ego. Obaj Hayami oraz Kei bez wiekszego problemu zobaczyli ruch bruneta i mogli na niego zareagować.

Blondyn w tym czasie zdążył się odwrócić i wyglądało, że chciał się rzucić w stronę Keia, składając pieczecie.






Walka.

Kolejność Seinaru -> Hayami -> Blondyn -> Brunet.

Posty proszę o krótkie, treściwe, żeby akcja i walka poszła sprawnie. Gdybyście konali, spokojnie dam wam czas na cudownego posta, gdzie całe życie przebiegnie wam przed oczami.

Proszę o liczenie chakry w hidach oraz zapisywanie tam technik, których uzywacie.
Uchiha Izanami
 

Re: Dom uciech "Rōzugōrudo"

Postprzez Seinaru » 7 sie 2018, o 13:13

// ale mam stresa jak to piszę

No nareszcie opcje negocjacyjne się skończyły. Cóż, prędzej czy później musiało do tego dojść, bo zarówno Hayami jak i Seinaru w kwestii pozostawienia Cany w Ryuzaku byli bezkompromisowi. Ostatecznie nie udało się uniknąć konfrontacji, choć na początku przystąpiło do niej tylko dwóch starych przeciwników Seinaru. Obejrzał się on jednak za siebie, czy sumita stojący przy drzwiach nie zamierza zajść go od tyłu i unieruchomić, jednak nie sądził, aby tamten próbował. Gdyby jednak zmienił zdanie, należałoby wykonać unik przed jego wielkimi łapami. Póki co jednak samuraj skupił się na bardziej bezpośrednim zagrożeniu, a mianowicie shurikenach rzuconych przez bruneta i przygotowań czynionych przez blondyna. Dziwne było to, że nie próbowali oni atakować swoich vis-a-vis, natomiast swoją agresję skierowali wobec przeciwników po skosie. Kei zamierzał z tego skorzystać, gdy mężczyzna wyrzucił w kierunku Akodo kilka gwiazdek. Gdy to zrobił, Seinaru nie zastanawiając się długo machnął swoim kijem w kierunku blondyna w momencie, gdy shurikeny jeszcze były w locie (a przynajmniej tak celował). Podmuch wiatru miał porwać ze sobą shurikeny i nie tylko ochronić przed nimi Hayamiego, ale również skierować je na blondyna. Wiedział że nie utrzymają one swojego spinu, ale zawsze to jakaś dodatkowa przeszkoda. Głównym zamierzeniem było jednak przeszkodzenie blondynowi w składaniu pieczęci poprzez zachwianie jego równowagą, a następnie, jeśli okoliczności na to pozwalały, pójście za ciosem. Miał nadzieję, że w tym czasie Akami zajmie uwagę bruneta i każdy będzie miał swojego oponenta. Jeśli więc udało się zachwiać, bądź nawet przewrócić blondyna na tyłek, wówczas Seinaru przyjmuje odpowiednią pozycję startową i fruuuu! Atakuje go jako pierwszy, nie dając mu szansy na odzyskanie pionu. Miał w planach szybkie zbliżenie się do przeciwnika i uderzenie pojedynczą techniką. W przypadku wpadnięcia w jakieś tarapaty, stara się robić uniki w wolne przestrzenie pokoju, z dala od roninów stojących po drugiej stronie pomieszczenia.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1532
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Shinku Ame w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta:

Re: Dom uciech "Rōzugōrudo"

Postprzez Hayami Akodo » 7 sie 2018, o 20:39

Obrazek

Hayami zacisnął zęby. Dwaj najniebezpieczniejsi - chyba? - przeciwnicy w tym pomieszczeniu właśnie rozpoczęli swoją szarżę prosto na nich. Delikwent numer jeden użył shurikenów w jego kierunku, więc Hayami spróbował się cofnąć najszybciej, na ile pozwalały mu nogi, i jakoś uniknąć tej broni - zwłaszcza że Seinaru mógł nie zdążyć odeprzeć przeciwnika. Nie rozumiał, dlaczego tamci atakują po skosie, w jakiejś dziwnej konfiguracji, a nie w sposób normalny, jednak nie było czasu się nad tym zastanawiać. Skoro blondas i brunet zaczęli, powinni się bronić. Tylko czym mogli to zrobić, do licha?
Nie zamierzał czekać, aż tamci po niego przyjdą. Chakra buzowała w jego ciele, nakazując podjęcie ataku - więc zrobił to.
Skierował się w stronę bruneta, twardy, skupiony, stanowczy. Prawą ręką zadał nader gwałtowny cios włócznią, celując w jego głowę; miał zamiar wykorzystać przy zadaniu tegoż całą siłę i szybkość; ruch tułowia, nadgarstek i ręka stanowiły ośrodki, z których młody Akodo musiał wykrzesać jak najszybszy pęd, musiał też odpowiednio ukierunkować kąt uderzenia. W głównym swym zamiarze miał wbicie wrogowi włóczni w oko z całą siłą i szybkością, tak by ostrze, przebiwszy ów cenny narząd, musiało przebić także mózg, oczywiście pod odpowiednim kątem i przy założeniu, że udało mu się jakkolwiek do niego dotrzeć. Jeśli owa możliwość się nie udała i nie zdołał trafić (o ile oczywiście Seinaru nie odparł jego shurikenów i nie został ranny) lub z innego powodu nie mógł jej wykorzystać, to Hayami zamierzał wykorzystać swoje zdolności do zadania wrogowi wielu gwałtownych ciosów. Jeśli miał jakieś problemy, wówczas stara się - wzorem Keia - skorzystać z miejsc bezpiecznych, pozbawionych roninów i innego zła świata, które tutaj skumulowano dla jego zguby. Na pewno stara się tak walczyć, by w żaden sposób nie zranić dziewczyny, i ma baczenie na to, by żaden z ciosów włócznią nie dosięgnął jej osoby. Po drodze kumuluje też chakrę, tak by w razie czego mu jej nie zabrakło.


STATYSTYKI:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


UŻYTE JUTSU (W RAZIE POTRZEBY):
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Akio & Shins - Tree Lullaby


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1076
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Dom uciech "Rōzugōrudo"

Postprzez Uchiha Izanami » 9 sie 2018, o 15:17

Hayami oraz Kei byli widocznie szybsi niż ich przeciwnicy, jednak dwójka, która atakowała miała lekką przewagę ze względu na to, że zareagowali i zaatakowali pierwsi.

Kei użył jednej ze swoich technik machania kijem i bez żadnego problemu skierował shurikeny na blondwłosego przeciwnika. Owszem, zrobił to niesamowicie szybko i pewnie trafiłby swojego wroga lub zmusił go do ucieczki czy uniku. Jednak blondyn nawet nie zauważył, że shurikeny zmieniły swój tor lotu i kontynuuował to, co miał zamiar zrobić wczesniej - znaczy złozyć pieczecie i rzucić się ślizgiem prosto na Keia. Kei założył inne działanie ze strony blondyna, dlatego jego druga techinka nie została wykonana - do tego na tak małej przestrzeni nie dałby rady się rozpędzić, żeby ją wykonać. Blondyn, kończąc składanie pieczęci własnie prostował się. Prawdopodobnie miał zamiar zaatakować Keia. Kei mógł zauważyć, że na jego dłoniach były znaki tego, że uzywał techniki.

Akodo Hayami trochę zamarudził, upewniając się, że shurikeny w niego nie trafią. Dopiero pewnie ruszył do ataku, kiedy Kei owe shurikeny odbił fuutonem i te odleciały w stronę blondyna, który właśnie rzucił się ślizgiem w strone Keia, jednocześnie odcinając w pewien sposób drogę Akodo od bruneta, którego chciał zaatakowac. Hayami przez chwilę nie mógł podejśc do bruneta. Kiedy ruszył do przodu, aby zaatakować, musiał przejść kilka kroków. Na to brunet był już przygotowany, z mieczem w ręku. Nie tyle zablokował ostrze, co je przekierował, zderzając się z nim płaską stroną ostrza, powodując, że włócznia Hayami'ego nie wbiła się w jego mózg, ale minęła jego głowę i drasnęła policzek. Brunet wydawał się być tym niewzruszony - a wręcz przeciwnie - zadowolony. Dość szybko z Hayamim również znaleźli się pół metra od siebie, z obiema zajętymi rękami. Hayami nie był w stanie zrobić obecnie swojej techniki.

Zamaskowani mężczyźni oraz grubas nie wyglądali, jakby chcieli wziąć udział w walce.


Obaj jesteście pół metra od swoich wrogów. Seinaru jest wolny, a Hayami lekko przyblokowany.
Seinaru - nie wykonałeś drugiej techniki, ale nie zostałeś jeszcze bezpośrednio zaatakowany
Hayami - masz zablokowaną włócznię przez miecz, ale przeciwnik też nie może nic zrobić. Rana - chociaż policzek krwawi - wydaje się nie robić wrażenia na przeciwniku.

Kolejność: Seinaru -> Hayami
Uchiha Izanami
 

Re: Dom uciech "Rōzugōrudo"

Postprzez Seinaru » 10 sie 2018, o 11:02

Pierwsze jego spostrzeżenie po zbliżeniu się do niego przeciwnika było takie, że stoją za blisko siebie. Po wykonany ślizgu blondyn znalazł się na wyciągnięcie ręki od Seinaru, co samuraj musiał jak najszybciej naprawić. Gdy Kei zobaczył, że jego przeciwnik podnosi się pół metra od niego, postanowił odsunąć się poza zasięg jego ramion, jednak nie poza zasięg własnego kijaszka. Kluczem w walce jego bronią z nieuzbrojonymi przeciwnikami było utrzymywanie właściwego dystansu. Zbyt dużego aby mogli go uderzyć, a zarazem wciąż w zasięgu jego kija. Odsunął się zatem nieco od swojego przeciwnika, w miarę potrzeb przechodząc nieco w bok, jeśli miałby przeszkadzać walczącym obok i jakoś kuriozalnie zderzyć się z Hayamim. Na razie nie stracił żadnego punktu, wciąż mógł przejąć inicjatywę w pojedynku, a wobec oponenta, który jeszcze na dobre nie zdążył przyjąć swojej pozycji do walki, mogło to okazać się nieco prostsze. Nie czekając aż tamten przygotuje się do swojego natarcia, Seinaru wyprowadził swój cios biorąc zamach ze swojej lewej strony (Gairaishū Kaiatari). Był przekonany, że nie potrwa to na tyle długo, aby w tym czasie blondyn skrócił dystans, lecz w razie potrzeby Seinaru miał na uwadze jego kontrolę. Jeśli cios dosięgnąłby celu, wówczas Kei miał zamiar kontynuować natarcie przy pomocy Gairaishū Rendan, celując głównie w górne partie ciała przeciwnika. Teraz, gdy znajdowali się już w bliskim dystansie, Seinaru wiedział, że nie może pozwolić blondynowi na chwilę oddechu, którą tamten mógłby wykorzystać na składanie jakichkolwiek innych pieczęci, a jednocześnie nie pozwolić mu zbliżyć się do siebie ze względu na jego wybuchowy dotyk. Gdyby jednak zdarzyła się jakaś próba ofensywy ze strony przeciwnika, wówczas szarżę na siebie Kei zamierzał skontrować przy pomocy Ikioi.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1532
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Shinku Ame w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta:

Re: Dom uciech "Rōzugōrudo"

Postprzez Hayami Akodo » 11 sie 2018, o 21:30

Obrazek

Hayami uśmiechnął się lekko. Zacisnął pięści mocniej na włóczni. Znalazł się w klinczu, przeciwnik go blokował, ale on sam był również zablokowany - mimo to ten stan nie mógł trwać wiecznie i należało coś zrobić, prawda? Musiał jakoś zareagować, dlatego skupił się. Jeśli to, co zamierzał, mu się uda...
Skupił wszystkie swoje siły, po czym, korzystając z potencjalnej przewagi, jaką dawałaby mu długość włóczni i większa szybkość, spróbował wykonać wykrok do przodu, jednocześnie próbując wyprowadzić szybko uderzenie wzdłuż broni swojego oponenta. Generalnie kierował swój cios w dłoń przeciwnika, chcąc tak przełamać klincz. Jeśli jednak mu to się nie udało, to postarał się jakoś odepchnąć tamtego od siebie, wykorzystując siłę, jaką dysponował, i przy okazji w jakikolwiek sposób zranić przeciwnika. Gdyby udało mu się w jakiś sposób przerwać klincz, wówczas Hayami miał zamiar, nie czekając na uprzedni atak wroga, przelać sporą część chakry na ostrze włóczni i, odpowiednio ułożywszy dłonie, wykonać gwałtowny zamach i posłać w kierunku mężczyzny falę energetyczną, z nadzieją, że go trafi, a w każdym razie zrani. Starał się działać tak, aby nie trafić w nikogo, kto nie byłby jego celem (czyli np. nie trafić w Canę), unikać też Seinaru na tyle, na ile było to możliwe. Przecież nie chcieli się ze sobą niefortunnie zderzyć, prawda?


STATYSTYKI:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


UŻYTE JUTSU :
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Akio & Shins - Tree Lullaby


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1076
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Dom uciech "Rōzugōrudo"

Postprzez Uchiha Izanami » 13 sie 2018, o 18:36

Cena Wolności
Misja rangi B[87]
Seinaru oraz Hayami Akodo

Blondyn rzucił się do przodu, chcąc dotknąć swoją dłonią Keia, ale Kei natychmiast wykonał manewr, który zwiększył dystans między nim a przeciwnikiem. Będąc dość niedaleko od tylniej ściany i drzwi oraz nie chcąc schodzić na stronę, gdzie był Hayami, zrobił kilka kroków w tył, kierując się w prawą stronę. Dość szybko za plecami wyczuł gorące i spocone ciało wielkiego mężczyzny, który cały czas stał tam niemal bez wydawania dźwięku. Seinaru Kei poczuł to, że niemal na niego wpadł, do tego mężczyzna wyciągnął dłoń, żeby go od siebie odepchnąć. Seinaru był jednak szybszy i utrzymał się wystarczająco daleko od sumo, żeby na niego nie wpadać i jednocześnie znajdować się z daleka od przeciwnika.
Następnie, po wyprowadzeniu pierwszego ciosu, Gairaishū Kaiatari, Seinaru trafił. Cios był bardzo szybki i silny, oczywiście trafił blondyna. Niemal prosto w głowę, jednak ten zdołał zasłonić się dłońmi…

Hayami tracił czas na upinanie min, ale nadal był szybszy niż swój przeciwnik i wszelakie uśmiechy nie przeszkadzały mu w przejęciu kontroli nad walką. Hayami przesunął swoją broń tak, że ta uderzyła w dłoń bruneta. Brunet nawet nie mrugnął – wydawało się, że ból, jaki Hayami mu zadał wcale nie spowodował tego, że ten odruchowo miecz puścił czy się w jakikolwiek sposób cofnął. Jego oczy za to zmrużyły się lekko, jakby to, co robił Hayami wcale go nie bolało, a wręcz sprawiało przyjemność. Dlatego Hayami musiał zrobić ten wykrok i odepchnąć wroga. W tym samym momencie brunet puścił jedną dłonią miecz i sięgnął po kunai, którym miał zamiar rzucić w Hayami’ego. Wtedy Hayami mógł przerwać klincz, kierując miecz bruneta do dołu i przelać chakrę na broń, robiąc gwałtowny zamach.
Zanim jednak Hayami trafił w przeciwnika, usłyszał wybuch oraz natychmiast poczuł, że się przewraca, przesuwając się do stopnia prowadzącego na podwyższenie. Brunet również się przewrócił, jednak jego uderzenie wydało się jeszcze mocniejsze.
Wybuchnął blondyn. A raczej jego dłonie w spotkaniu z kijem Seinaru Keia. Uderzenie było na tyle silne, że, gdyby nie było słychać wyłącznie wybuchu, dałoby się usłyszeć łamanie kości, a chłopak został odrzucony na około siedem metrów i przydzwonił w ścianę z ogromną siłą. Nie widać było, żeby miał się podnieść, a jego ręce były rozrzucone pod nieludzkimi kątami.
Seinaru poleciał mocno do tyłu, wpadając na ścianę tuż obok grubego mężczyzny, który również się zachwiał i usiadł na swoim grubym tyłku, dojeżdżając do ściany. Kij w dłoni Keia był wygięty niemal na całej swojej długości. Dłonie Keia drżały z powodu siły, a on sam stracił oddech. Jego ciało bolało.

Obaj – Hayami i Seinaru potrzebowali chwili, żeby dojść do siebie i się pozbierać.




Okay, poniżej mapka.

Hayami leży, musi się podnieść, nic mu nie jest.
Seinaru oberwał konkretnie. Nic poważnego, ale potrzebuje czasu na otrzęśnięcie się. Runda na wstanie dla Seinara i Hayami. Kolejność obojętna.
Jashinista - leży, zaskoczony
Haretsu - wygląda na to, że raczej niczego nie zrobi.

Każdemu z was udało się wykonać pierwszą zdeklarowaną technikę (jeżeli dobrze rozumiem, Hayami też zdeklarowała taką, żeby klincz przerwać, ale jeżeli się mylę - daj znać.

Spoiler: pokaż
Obrazek
Uchiha Izanami
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Osada Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość