Szpital

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Re: Szpital

Postprzez Nanashi » 22 cze 2017, o 11:43

Pracy wcale nie było mało. Jednak jakby nie patrzeć powoli jej ilość zmniejszała się. Ciągłe krojenie ligniny nożem naprawdę zdawało się zajmować całą wieczność. Jakby nie patrzeć zajmowało to sporo czasu - aż dziw, że niektórzy mogą pracować przy tym całe dnie. Zapewne gdyby nie to, że Kyouma starał się jakoś urozmaicić pracę to trwałoby to dużo dłużej. Po tych kilku godzinach zostało już tylko jedno pudło. Wróciła wtedy młoda pielęgniarka - zdawało się, że miała ze sobą jedzenie - Tak to było jedzenie. Gdy dziewczyna postawiła na stoliku miski oraz kontenerek z jedzeniem poczekał, aż dziewczyna nałoży sobie jeść i dopiero wtedy nałożył porcję sobie. Smacznego - powiedział i zabrał się za nakładanie sobie jedzenia. Potrawa była dobra - dobrze przyrządzona - ze smacznymi składnikami - po prostu idealna.
Nanashi
 

Re: Szpital

Postprzez Kyouma Hoozuki » 23 cze 2017, o 07:03

Praca, Praca.Kyouma pomyślał do siebie podczas monotonicznego wycinania ligniny. Nie była to najambitniejsza praca, to fakt, ale raczej wolał taką pracę która w jakiś sposób przysłużyła się społeczeństwie, aniżeli latanie za zagubionym kotem jakiejś starszej pani. Pochłonięty pracą młody shinobi, nie zorientował się jak przybyła pielęgniarka. Z zamyślenia wyrwały go jej słowa na temat obiadu, oraz roznoszący się aromat potraw jakie ze sobą przyniosła. Nie dał się dwa razy przekonywać i od razu gdy tylko miał możliwość, zaczął nakładać sobie jedzenie. Po dniu monotonnej pracy, taki dobry obiad był zbawieniem, a sam Kyouma postanowi tym zbawieniem rozkoszować się jak tylko mógł.
Kyouma Hoozuki
 

Re: Szpital

Postprzez Kayumi » 24 cze 2017, o 10:16

Misja rangi D - 19/22

Musieli być już głodni , pomyślała Neya, zbierając puste miski ze stołu. Cieszyła się, że im smakowało, bo rzadko miała okazję podzielić się z kimś efektami swoich kulinarnych eksperymentów, do których edamame w nowatorsko doprawionyn sosie na pewno należał. Wprawiona w dobry humor, pomyślała, że mlodziaszkom przyda się pomóc starszej koleżanki.
-No, ostatnia prosta chłopcy. To ostatnie pudełko zrobimy już we trójkę, bo i mi, i wam na pewno spieszy się do domu. - rzuciła przez ramię, wydobywając z pudła białą, pachnącą swoistą słodycz, połać ligniny.
-Na pewno zastanawiacie się, co z waszym wynagrodzeniem. - uśmiechnęła się, rozglądając opatrunek na stole. -Wykonaliście, prawie, swoje zadanie nader sprawnie i, co najważniejsze, bez zbędnego marudzenia, czy narzekania. Jak skończymy, oprócz wspomnienia po jak mniemam, smacznym obiedzie, będzie na was czekać 100 ryo. Na głowę, ma się rozumieć - Neya nie była w stanie opanować się przed wpleceniem autokomplementu w swoją wypowiedź. Spodziewała się, że obietnicą szybkiej zapłaty, zmotywuje Kyoumę i Nanashiego do jak najszybszego zakończenia pracy. Zależało jej żeby wyjść punktualnie - kolacja dla pewnego przystojnego sąsiada sama się nie zrobi... Zamyślona, nie zauważyła, kiedy robota dobiegła końca. Cóż, nie za wiele im pomogła.
-Wasza misja zakończona. Było nudno, zdaje sobie z tego sprawę, że nie o tym marzyli młodzi mężczyźni wkraczający w świat shinobi, ale życie nie może być wyłącznie pasmem ekscytujących zdarzeń. Proza życia, ot co. Mam nadzieję, że nie spotkamy się tu nigdy jako opiekunka i pacjenci. - uśmiechnęła się na pożegnanie, wręczając każdemu z nich woreczek z monetami.
-Bywajcie zdrowi. Traficie do wyjścia? Korytarzem w lewo, aż do recepcji. Pozdrówcie Tłuś..., znaczy, Panią na recepcji, na pewno się ucieszy. -zachichotała, rozstawiając parawan, oparty wcześniej o ścianę.
Dla chłopców był to jasny znak, że przebierającej się pannie należy dać nieco prywatności. Czas w szpitalu dobiegł końca. Jak będą to wspominać? Czy ochraniając ważnego notabla, nie wspomną z rozrzewnieniem niezmąconego spokoju szpitalnego magazynu, czy raczej od pierwszej, poważnej misji, w ich żyłach będzie krążyć wyłącznie pragnienie walki, a do reszty monotonne składanie tkaniny na opatrunki będą do końca życia uważać za zwykłe nieporozumienie?
Kayumi
 

Re: Szpital

Postprzez Nanashi » 26 cze 2017, o 01:51

Chwilę po skonsumowaniu jedzenia dziewczyna skrzętnie zebrała pozostałości po obiedzie oraz naczynia... Jak widać czekało na nich jeszcze trochę niezrobionej pracy. Cóż.... w końcu taki był ich dzisiejszy przydział. Po około dwóch kwadransach praca została zakończona. - A więc koniec - Pomyślał Nanashi odkładając nożyk. Siedząc po turecku odchylił do tyłu głowę i oparł swoje ręce o podłogę za sobą. - Ten dzień był długi... Nawet bardziej niż można się było spodziewać - W pokoju widać było pięć pudeł. Całe szczęście znajdowały się w nich pocięte kawałki ligniny i nie będzie potrzeby po raz kolejny ich ciąć. - To miło, że zostaliśmy nagrodzeni jedzeniem oraz że czekają na nas również fundusze - powiedział do niej stonowanym i wdzięcznym głosem. Słysząc jak dziewczyna mówi abyśmy pozdrowili recepcjonistkę nie odpowiedział. Chciał już odpocząć i może pogadać w barze z Kyoumą o ich dalszych celach. Na pożegnanie jedynie skinął dziewczynie głową i opuścił pomieszczenie, a następnie zaś cały kampus, żegnając się jeszcze z recepcjonistką. - Kyouma co będziemy robić dziś wieczorem? - Zapytał mając na myśli oczywiście plany na wieczór (ehem np. wspomniany bar)
Nanashi
 

Re: Szpital

Postprzez Kyouma Hoozuki » 28 cze 2017, o 21:48

Kyouma wyjął butelkę z wodą i dopił ją do końca, następnie zgniótł butelkę i schował ją spowrotem do kieszeni. Przeciągnął się mocno i spojrzał na pudełka. -A jego oczom ujrzały się niezliczone pokłady ligniny, które zostały mu przeznaczone do poukładania.- Zadrwił z pozostałej pracy i dokończył razem z Nanashim w dość krótkim czasie. Gdy dziewczyna przyszła, dokończyli resztę roboty. Gdy Nanashi dziękował, Kyouma tylko przytakiwał głową. Wyszedł razem z Nanashim z pokoju i razem z nim opuścił to miejsce. Na pytanie Nanashiego wzruszył ramionami i rzucił -To samo co każdej nocy Nanashi, Będziemy szukać zajęcia- A następnie skierował się w stronę miasta.
Kyouma Hoozuki
 

Re: Szpital

Postprzez Hayami Akodo » 26 gru 2017, o 18:08

TRYB MG - MISJA RANGI D, INUZUKA KAMUI
"Bad moon"
1/15


Obrazek

I wait 'till midnight
I can feel a cold breeze
A box of moonlight
A silhouette of the new trees



Kiedy wychodzisz ze szpitala tego wieczoru, nikt na ciebie nie czeka. Jesteś sam, tylko ty, Shogun i twoje wartości, sam w wielkim świecie, który otwiera się przed tobą bardzo szeroko. Sprawa tajemniczego mężczyzny, który znikł nie wiadomo, jak i kiedy, wydaje się na razie zamknięta - w końcu nie będziesz szpiegować tego człowieka w nieskończoność.
Jest chłodnawo, wieje lekki wiaterek, ale już czuć w powietrzu tchnienie wiosny. Shogun drepcze wiernie u twojego boku, nigdzie się nie spieszysz, bo i dokąd? Przecież nie masz już domu. Nie masz rodziny. Nic cię nie wiąże, nie krępuje, możesz być, kim tylko zechcesz, nawet rzekotką skaczącą dumnie w kałuży...oh wait, takiego Henge to chyba jeszcze nie grali.
Właśnie wzeszedł srebrny, tak typowy dla Ryuzaku no Taki księżyc. Jest cicho. Spokojnie. Idziecie niedbale, nie spiesząc się, nie czekając na nikogo.
Jedzie pociąąąąg z daleka, na nikogo nie czekaaaaa!
Nagle, jakby znikąd, wyłania się z ciszy i podchodzi do ciebie przystojny, młody mężczyzna, elegancko ubrany w standardowy, ślubny strój.
-Hej, młody, może zechcesz się z nami zabawić?-proponuje.-Moja siostra wychodzi dzisiaj za mąż za jednego z Aburame, a jeden ze świadków się upił i...no cóż...
Krzywi się z irytacją na samo wspomnienie tego nieodpowiedzialnego bęcwała.
-Może zechcesz go zastąpić?-proponuje z uśmiechem.-Zapłacimy ci za to w pieniądzach i w jedzeniu, jeśli będzie taka potrzeba, by wynagrodzić ci fatygę.
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Gracz nieobecny
 
Posty: 1121
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 15:45
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR
- po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011

Re: Szpital

Postprzez Kamui » 27 gru 2017, o 11:49

Pobyt w szpitalu, nie należał do nazbyt przyjemnych, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że sam Kamui był w nim pacjentem po jego ostatnim zadaniu, które zakończyło się śmiercią dwójki oprychów i zniknięciem, strażnika oraz całej zawartości domu. Jednak na szczęście Kamui dostał zapłatę od kapitana okolicznej straży, która wynagrodziła mu jakoś to cierpienie. Rana należała bardziej do typu tych upierdliwych, a nie groźnych dla życia człowieka. Przynajmniej teraz dobrego, po zajęciu się ranami i krótkim czasu spędzonym w szpitalu, mógł go opuścić bez najmniejszych problemów i ryzyka, że ta rana jakoś mu się otworzy czy coś.

W końcu wyjście ze szpitala, wypis wzięty, pies przy boku, który o dziwo mógł przebywać w takim miejscu bez najmniejszych problemów, nawet na sali. Przyjemne nie ma co powiedzieć, ale tylko co teraz? Jednak niezbyt długo musiał się nad tym zastanawiać, ktoś wyłonił się z ciemności i prosto z mostu przywalił tekstem o zabawie, w sumie każdy w tych stronach raczej proponuje obcym dobrą zabawę za odpowiednią opłatą czyż nie? Rudowłosy na chwile przystał by móc wysłuchać swego jakże atrakcyjnego rozmówcy, tylko szkoda, że to nie ta orientacja seksualna. Mile widziane atrakcyjne panie. Zabawić... pomyślał młodzieniec uważnie przyglądając się rozmówcy, który niezbyt sprawiał wrażenie groźnego, czy tam niebezpiecznego. Bardziej kogoś zdesperowanego, kto potrzebuje pomocy w tej właśnie chwili. Szkoda, że Kamui ma dobre serce, zwłaszcza na taką głupotę, ale średnio samemu lubi przebywać z ludźmi, którym nie ufa. - Mogę pomóc, współczuje świadka idioty. - odparł, uśmiechając się i wyciągając dłoń w stronę jeszcze nieznajomego. - Jestem Kamui, a to moja rodzina, Shogun. - dodał, wskazując na swojego psa, który powinien znajdować się obok niego. - Pytając nieznajomego o taką przysługę, musisz być bardzo zdesperowany, a ślub zapewne ma być za chwilę? - zapytał się, chcąc zdobyć nieco więcej informacji na temat całego tego ślubu, zawsze warto wiedzieć ile ma się czasu na przygotowanie psychiczne do czegoś takiego. - Mam nadzieje, że moje ubrania wystarczą. Nie posiadam nic lepszego, chyba że ty jesteś w stanie znaleźć coś dobrego w szybkim tempie. - powiedział, uśmiechając się i pokazując swoje jeszcze rozcięte ubranie. Niestety, nie zdołał jeszcze zdobyć nowych ubrań po spotkaniu z nożem, przez co wygląda bardziej na menela, a nie na wspaniałego shinobiego, którym usiłował się stać. Rudowłosy miał nadzieje, że to wszystko już wystarczy i będzie mógł oddać się od tego miejsca, a przede wszystkim zapewnić sobie nieco wytchnienia.
Kamui
 

Re: Szpital

Postprzez Hayami Akodo » 27 gru 2017, o 14:59

TRYB MG - MISJA RANGI D, INUZUKA KAMUI
"Bad moon"
3/15


Obrazek


Przyszły szwagier nieznajomego Aburame prostuje się, oddychając z wyraźną ulgą. Z bardzo wyraźną ulgą. A więc w ostatniej chwili to nieszczęsne wesele, w które wpakowała się jego siostra, zostanie cudem uratowane...!
Uśmiecha się szeroko, słysząc twoją zgodę i pytanie o ubrania.
Trochę dziwi go, kiedy wspominasz o tym, że Shogun to...
-Twoja rodzina?-dziwi się, jednak nie dopytuje dalej, wzrusza ramionami. Nie jego sprawa. Znalazł sobie świadka, więc cóż może go interesować? Może wychował się wśród wilków w lesie albo coś w tym rodzaju.
-Tsuyoshi, tak mam na imię-przedstawia się z uśmiechem.-Dokładnie, ślub ma być już za godzinę, panna młoda dostała histerii, a rodzina pana młodego...ech, szkoda strzępić języka!
Kręci głową, w myśli pospiesznie przeszukując swoje bagaże. Czy znajdzie tam coś odpowiedniego? Tak, na jego szczęście tak! Muszą tylko szybko pobiec do jego domu, a raczej do domu ciotki Tsuri.
-Skoczymy na szybko do ciotki Tsuri. Dam ci tam moje kimono, przebierzesz się i wypłacę ci zaliczkę w jej przepysznych ciastkach, a potem pójdziemy do świątyni
Wzdycha, dając do zrozumienia, że czasami całkowicie nie rozumie tych przedziwnych Aburame, oni są tacy niezrozumiali i w ogóle nieogarnięci!
Przecież jego siostra powinna mieć wesele w jakimś cudownym hotelu, a on, gdyby tylko mógł, zaprowadziłby ją jedni bogowie wiedzą, gdzie! Może jeszcze do kanałów?! Prycha. Uchiha powinni mieć dla siebie szacunek. I tak dość już głupstw narobił, zgadzając się, by mała wyszła za tego kolesia i żeby, o zgrozo, ślub odbył się nie tam, gdzie powinien, w Sogen, tylko nie wiadomo po co w Ryuzaku no Taki. Ryuzaku no Taki! Jakby to miejsce miało jakiekolwiek znaczenie! To tylko siedlisko brudnych, zaplutych, ohydnych nor, a ślub jego siostry powinien odbyć się w posiadłości, przy czterdziestu butelkach sake i z błogosławieństwem kapłana.



_______________________________________________________________
Akaś, w następnym poście idziesz już tutaj
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Gracz nieobecny
 
Posty: 1121
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 15:45
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR
- po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011

Re: Szpital

Postprzez Mizumi » 16 mar 2018, o 02:19

Szpitale, nienawidziła ich, ale co miała poradzić? Ranna, oskórowana, cała we krwi, wzbudziłaby szok na recepcji, gdyby na całe szczęście nie była ona pusta. Bez wahania podeszła do zdziwionej kobiety na recepcji. -Potrzebuje medyka, długo już nie utrzymam techniki, wykrwawię się. - mówiła ze spokojem, który na szczęście udzielił się kobiecie za ladą. Pobiegła po lekarkę, czekała maksymalnie kilkanaście sekund, nim recepcjonistka powróciła ze starszą od siebie kobietą w białym kitlu. Zabrała ona Mizu ze sobą do "sali". Odnowienie skóry, mimo że dla Mizu będące po za zasięgiem umiejętności, dla kobiety okazało się błahostką. Chociaż zajęło godzinę, a może nawet dłużej. Po wszystkim wdzięczna Mizumi podziękowała i odeszła. Pobiegła do lasu, co prawda zahaczyła o mieszkanie w którym ogarnęła się i odpoczęła, a potem z całym dobytkiem pobiegła do lasu...


[z/t]
Mizumi
 

Re: Szpital

Postprzez Sagisa » 28 mar 2018, o 22:09

Misja D
7/15
"Morska bryza"


Historia przedstawiona dziewczynce nie należała do najprzyjemniejszych tym bardziej, że Rika sama widziała analogię do własnego życia. Jej ojciec w końcu pływał po morzu i któregoś razu mógł go spotkać sztorm, z którego by nie wrócił - podobnie jak Akira i jej rodzice. Nie można się więc dziwić określeniu całej sytuacji mianem "strasznej". Umysłem młodej kunoichi targały niepewności, ale i to było normalne, w końcu zdawała sobie sprawę, że kiedyś może sama się dowiedzieć o śmierci rodziciela w podobny sposób. Obie dziewczyny przeszły jednak resztę trasy we względnej ciszy, pozwalając sobie na chwilę przemyśleń i nostalgii.
W szpitalu panował spokój, nieliczni ranni czy też chorzy czekali w poczekalni na interwencje medyka. Śnieżnobiałe ściany zdawały się odbijać światło, dość szybko męcząc oczy. Podłogi były czyste, z resztą to nic dziwnego, w końcu zarazki nie powinny mieć wstępu do takiego miejsca. Za ladą recepcji siedziała młoda blondynka mająca za zadanie przyjmować ludzi, zbierać informacje i przekazywać je lekarzowi, a także informować odwiedzających, gdzie znajdą pacjentów. Do niej też w pierwszej kolejności po wejściu do budynku skierowała się Ayami.
- Dzień dobry, my do pana Kuroshiego - zaczęła uśmiechając się delikatnie. Pielęgniarka uniosła na nią spojrzenie, zaraz jednak jej wzrok spoczął na twarzy Riki. Kobieta wpatrywała się w nią przez chwilę, jakby zdziwiona, po czym również się uśmiechnęła.
- Aa, tak, pan Kuroshi od rana wypytuje o wnuczkę - przyznała i puściła oczko do małej. - Sala 23., pierwsze piętro, prawy korytarz od schodów.
- Dziękujemy bardzo - Aya skłoniła lekko głowę w podzięce i od razu ruszyła na górę, obierając za cel wskazany pokój.
W przeciwieństwie do ścian na parterze te na piętrze pomalowane były w jasnym odcieniu błękitu, w poszczególnych salach zaś dało się zauważyć inne kolory. Nasze dwie bohaterki interesował jednak jeden konkretny pokój i tam też się udały. Drzwi były lekko uchylone, jednak widać było za nimi mieszankę zieleni i błękitu na ścianach. Ayami otworzyła przejście, zapraszając Rikę do środka. Wnętrze nie przypominało tradycyjnej sali pacjenta a raczej prywatny pokój. Nie był on duży, ale za to na swój sposób przestronny i oddający charakter i usposobienie mieszkańca. Na szafkach stało kilka bibelotów, między innymi model statku w butelce, czy mała latarnia morska, ale najbardziej wzrok przykuwał rysunek oprawiony w ozdobioną muszlami ramkę - przedstawiał on roześmianego staruszka trzymającego w ramionach kilkletnią, bardzo podobną do Riki dziewczynkę. Na ustawionym przy szerokim oknie łóżku leżał wygodnie podsiwiały mężczyzna wpatrujący się w morskie wybrzeże. Przy samym posłaniu miał już ustawiony stół z rozłożoną planszą shogi i dostawione doń krzesło. Zanurzony we własnych myślach zdawał się nie zauważyć gości.
- Dzień dobry, Kuroshi-san. Mam nadzieję, że samopoczucie ma pan dobre - odezwała się w końcu towarzyszka młodej kunoichi. Mężczyzna zamrugał, jakby dopiero wybudził się z transu, i zaczął odwracać w stronę wyjścia.
- Byłoby dobre, gdyby ktoś mi wreszcie raczył powiedzieć, gdzie... - zaczął, a gdy jego spojrzenie zahaczyło o Rikę, urwał nagle i zaraz się uśmiechnął. - Akira, nareszcie jesteś. Siadaj, zagramy.
Gdyby dziewczynka przyjrzała się twarzy staruszka, zauważyłaby od razu, że jedno oko ma zamknięte, a przez powiekę ciągnie się nieco poszarpana blizna. Mężczyzna zachęcił ją ruchem ręki, by zajęła miejsce.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
 
Posty: 665
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 20:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Re: Szpital

Postprzez Rika Kari Matsubari » 29 mar 2018, o 16:07

W szpitalu spodziewała się mnóstwa ludzi, biegnących długimi korytarzami od sali, do sali, jakby od każdej sekundy mogło zależeć czyjeś życie. Ale tutaj tak nie było. Właściwie niewiele się działo. Jedynie kilku chorych, z których część była w całkiem niezłym stanie, siedziało pod ścianą, wyraźnie na coś czekając. Pomieszczenie, w którym się znalazły było bez wyrazu. Zdaniem dziewczynki na gołych ścianach brakowało jakichś obrazów, a podłoga była aż nazbyt czysta. Raziło ją światło skoncentrowane na białych ścianach. To nieprzyjemne uczucie przywiodło na myśl promienie słońca odbijające się od grubej warstwy śniegu. Zima… To już niedługo. Czy gdy jesień rozpocznie się na dobre, uda się utrzymać tę nieskazitelną czystość?
Wraz z Ayami podeszła do stojącej za ladą blondynki, której zadania w szpitalu balansowały między pielęgniarskimi, a tymi należącymi do recepcjonistki. Teraz sprawnie wcieliła się w tę drugą rolę. Przywitały się i choć to Aya zapowiedziała wizytę, blondynka skupiła uwagę na Rice, która od razu poczuła się w centrum uwagi. To ona będzie grała główną rolę. Po chwili usłyszała, że staruszek znajduje się na piętrze, w sali 23. Jeśli piętro ma numerki na „2”, to tu muszą być na „1”… - bingo! Stała obok drzwi z plakietką dumnie wieszczącą, że w środku znajduje się pokój nr 14. Zaraz za nią widniała nieco poszarpana i zdecydowanie mniej dumna „trzynastka”. Muszą być jeszcze zera. Dla Riki było oczywiste, że gdzieś tutaj musi być zejście do podziemi. Miast na dół, dziewczyny skierowały się jednak ku górze.
Idąc schodami na piętro Rika cieszyła się w duchu, że w szpitalu nie jest tak ciepło, jak na zewnątrz. Nie miałaby nic przeciwko, by tak jak ludzie widziani na dole, siedzieć tutaj godzinami. Oczywiście gdyby mogła zachować swoje zdrowie. Na piętrze było bardziej kolorowo, niż na parterze i światło przestało być tak dokuczliwe. Przemierzając korytarz mijały kolejne sale i w uchylonych gdzieniegdzie drzwiach widziała rannych ludzi. Nie był to szczególnie pokrzepiający widok. Dziewczynka przypomniała sobie o shogi i zastanawiała się, jaki jest pan Kuroshi. Czy więcej radości przyniesie mu własne zwycięstwo czy triumf bystrego potomstwa? Zbliżyły się do pokoju 23 i tym razem otwarte drzwi okazały się sprzymierzeńcem. Rika była spontaniczna i pewna siebie, ale obce miejsce w połączeniu z nietypowym zadaniem, którego słuszności nie mogła być pewna, prawdopodobnie spowodowałyby, że stanęłaby pod drzwiami i poprosiła o chwilkę dla siebie. Narastałby stres, a z jego kumulacji nie mogło wyjść nic dobrego. A tak, bez zastanowienia weszły do środka i wszystko potoczyło się błyskawicznie.
Ayami weszła pierwsza i przywitała się ze starym Kuroshim. Rika omiotła wzrokiem pokój. Kilka figurek, mówiących wiele o zainteresowaniach staruszka i oprawione w zdobioną muszlami ramkę zdjęcie Akiry. Przyjrzała się uważnie. Choć nigdy jej nie poznała, trudno było uwierzyć, że już jej nie ma. Pan Kuroshi miał już wyrazić swoje niezadowolenie, gdy ujrzał Rikę i bezrefleksyjnie przyjął, że to jego wnuczka. Oni wszyscy myślą, że jesteśmy takie podobne? Mam dłuższe włosy i o wiele bielszy uśmiech! Staruszek wydawał się szczęśliwy, ale potraktował ją szorstko i grymas zadowolenia nie zmazał tego uczucia. Te słowa uraziły dziewczynkę. Rika spodziewała się przytulasków, tymczasem ten zaprosił ją jedynie do gry. Teraz to już muszę z nim wygrać – pomyślała w duchu.
-Cześć dziadku! Dawno mnie tu nie było – próbowała zauważyć, że wcale nie jest na każde zawołanie i obdarzyła najpiękniejszym ze swoich uśmiechów.
[akap]Miała jasny plan – musi przejąć inicjatywę. Co prawda w ten sposób narazi się na więcej niebezpieczeństw, ale przynajmniej będzie miała kontrolę. Podbiegła w podskokach do planszy do shogi i opadła z impetem na krzesło. Rzuciła ulotne spojrzenie dziadkowi i dopiero teraz zauważyła, że widzi tylko na jedno oko. Może dlatego jej nie poznał? Rika na moment straciła koncentrację i obawiała się, że Kuroshi może zauważyć jej grymas. Chcąc, by szybko o tym zapomniał, pochyliła się nad planszą, zmrużyła oczy i potarła o siebie wewnętrzne części dłoni, dając znak, że nie może się doczekać. Sama nie wiedziała, czy jej uśmiech jest maską, czy autentycznym podekscytowaniem.

-Od kilku dni szykowałam się na tę partię!
Rozpędzona już chciała sięgnąć po figurę i zrobić pierwszy ruch, gdy okazało się, że nie bardzo wie, co ma zrobić. Jej uniesiona do góry w teatralnym geście ręka zastygła w bezruchu i do głowy uderzyła świadomość, że wcale nie zna się na tej grze. Hej, przecież coś się znam! No dobra, przynajmniej trochę słyszałam… Bardzo trochę słyszałam – w ostatnich słowach monologu trudno było oddzielić rozpacz od rozbawienia. Schowała ręce pod stół.
-Dziadku, możesz dzisiaj zacząć? Chciałabym coś wypróbować – położyła nacisk na ostatnie słowo.
Nie bardzo wiedziała, co mogłaby wypróbować, ale intensywnie nad tym pracowała. Będzie potrzebowała kilku ruchów, by zorientować się, jak poruszają się figury. Już wiem! Będę grała tak jak on, symetrycznie po swojej stronie. Gdy dowie się, jak może zagrywać, pozostanie dowiedzieć się, jak można wygrać. Szach-mat, do wyeliminowania wszystkich figur, a może jakoś na punkty? Nie, nie może zgadywać. Musi być jakiś sposób, by się tego dowiedzieć. Figury były pościerane, a plansza wysłużona i musiały przetoczyć się przez nią tysiące partii. Na próżno szukać instrukcji. Nagle nad głową dziewczyny pojawiła się żarówka, natychmiast się zapalając.
-Pamiętasz, jak skończyła się nasza ostatnia rundka?
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Szpital

Postprzez Sagisa » 30 mar 2018, o 22:29

Misja D
9/15
"Morska bryza"


Biel szpitalnych ścian rzeczywiście mogła przywodzić na myśl śnieżny puch, do zimy jednak zostało trochę czasu. Aktualne lato było gorące i niemal każdy szukał wytchnienia w postaci chłodu lub zwykłego cienia w ostateczności. Nie to jednak było celem Riki i jej towarzyszki. Ona przybyły do szpitala z poniekąd ważnym zadaniem - pierwszą misją jedenastolatki. Recepcjonistka wskazała im salę 23 na piętrze, a młoda kunoichi od razu zaczęła analizę. Od razu zwróciła uwagę, że parter obejmowały numery od 10 do 19, pozostawała jeszcze kwestia pokojów z jednostkowymi numerami, które najpewniej znajdowały się poziom niżej. Na próżno byłoby jednak szukać schodów do piwnicy, dostęp tam miał tylko personel szpitala.
Nasze bohaterki udały się więc na piętro, odkrywając bardziej przyjazną oku kolorystykę, znalazły odpowiedni pokój i weszły do środka. Nastąpiło krótkie powitanie ze strony starszej z dziewczyn, na które staruszek początkowo zareagował burkliwie, nastawienie to jednak zmieniło się, gdy tylko dojrzał Rikę. Mimo wszystko jego stosunek do wnuczki nie przypadł jej do gustu. Spodziewała się w końcu cieplejszego przywitania czy przytulenia, co raczej trudne by było do wykonania dla przykutego niemal do łóżka mężczyzny, ale cóż. Dziewczynka została zaproszona do gry i od razu weszła w swoją rolę, co na twarzy Ayami wywołało niewielki uśmiech. Opiekunka odeszła na bok, pozostając w cieniu, Rika zaś przejęła inicjatywę.
Po wesołym przywitaniu szybko znalazła się przy stoliku i zajęła miejsce. Wtedy też zdawała się dostrzec, że mężczyzna patrzy na nią tylko jednym okiem. To mogło tłumaczyć, dlaczego nie rozpoznał różnicy między wnuczką i zupełnie mu obcą dziewczynką. I w sumie nawet nie zauważył grymasu konsternacji na jej twarzy, po prostu. Gdy jednak usłyszał kwestię o przygotowaniach, uśmiechnął się szerzej i wyciągnął w jej stronę dłoń, ostatecznie czochrając jej włosy.
- Mam nadzieję, że te przygotowania nie odciągały twojej matki od obowiązków - rzucił wesoło, co jednocześnie mogło być sugestią, że Akira praktykowała naukę gry w shogi właśnie z rodzicielką. - Mogę zacząć, ale pamiętasz, że daje mi to poniekąd przewagę w grze, prawda? Rozpoczynający jest zawsze jeden ruch do przodu.
Z delikatnym uśmiechem na ustach sięgnął po pionki ułożone wcześniej na dwóch stertach i zaczął rozstawiać na planszy wyuczonymi ruchami. Ułożył tylko własne, oczekując tego samego po dziewczynce. Rika miała problem, gdyż kompletnie nie wiedziała, na czym polega gra, w jaki sposób poruszają się konkretne figury, a tym bardziej - w jaki sposób wygrać. Wpadła jednak na pomysł, który mógł jej ułatwić zadanie. Postanowiła naśladować ruchy przeciwnika, przesuwając bierki symetrycznie. Musiała jednak zacząć od ich rozstawienia, a tu pojawiał się zgrzyt. O ile pierwsza linia była rozstawiona symetrycznie, a trzecią stanowiły tylko pionki, o tyle na drugiej linii znajdowały się tylko dwie figury - w dodatku różne.
- Ostatnim razem całkiem dobrze sobie poradziłaś - odpowiedział dziadek na ostatnie pytanie Riki, czekając na jej gotowość do gry. Musiała się zdecydować, czy wieżę i gońca ustawi jako lustrzane odbicie, czy wręcz przeciwnie.
Gdy wreszcie plansza była przygotowana, mężczyzna sięgnął po trzeciego pionka po prawej i przestawił go jedno pole do przodu lub też - gdyby Rika odwrotnie ustawiła bierki na drugiej linii - w pierwszej kolejności by je poprawił, mrucząc coś pod nosem niewyraźnie, a następnie wykonał ruch. Czy jednak nasza bohaterka zdoła ogarnąć zasady tej gry? Ayami cały czas stoi w cieniu i obserwuje, gotowa w razie czego ją wspomóc - wystarczy tylko dać sygnał.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
 
Posty: 665
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 20:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Re: Szpital

Postprzez Rika Kari Matsubari » 31 mar 2018, o 10:31

Nie spodziewała się tego. Rozczochranie włosów było pierwszym prawdziwie czułym gestem, jakiego doświadczyła od wejścia do środka. Trudno powiedzieć, czy było to przyjemne. Miała wrażenie, jakby uniosła się pod sufit i obserwowała scenę z góry. Pieszczoty nie były przecież przeznaczone dla niej. Najważniejsze, że nie bolało.
-Mama ostatnio ma dużo na głowie, ale zawsze poświęci mi chociaż kilka chwil – powiedziała z przekonaniem. W duchu pojawiły się pierwsze wątpliwości. Powinna w tę intrygę angażować jak najmniej osób, a właściwie nic w tej kwestii nie zależało od jej samej.
Z uwagą wysłuchała pouczeń Kuroshiego, że pozwalając na pierwszy ruch oddaje niejako przewagę. Oddając Tobie pierwszy ruch, zapewniam sobie… jakikolwiek ruch. Cała sytuacja nieco ją bawiła, co skutecznie przykryło pojawiające się niewielkie zdenerwowanie. Wszystkie przychodzące na myśl odpowiedzi wydały jej się nie na miejscu, dlatego wzruszyła tylko ramionami.
Kuroshi począł układać swoje figury. Nie dał jej żadnego znaku. Nie przysunął do niej bierek, ani nie układał ich za nią. Rika zastanawiała się, czy Akira z dziadkiem nie miała jakiegoś rytuału. Może powinnam czekać, aż ustawi je za mnie? Chyba nie... Doszła do wniosku, że gdyby tak było, układałby naprzemiennie, a nie tylko koncentrując się na swoich. Wiedziała, że przeciwnicy zawsze sami przygotowują się do gry. Jeśli on zaś nauczył tego Akirę, na pewno z przyjemnością popatrzy, jak to robi. No trudno. Jęknęła bezgłośnie i wzięła się do pracy.
Staruszek w trzeciej linii układał tak samo oznaczone pionki, zaczęła więc od nich. Cieszyła się, że – przynajmniej z początku – skupiony na własnym polu, nie obserwował jej poczynań. Schody zaczęły się przy pierwszej linii. Dziewięć figur, co druga, to inna. Istny koszmar. Przyglądała się uważnie najdalej oddalonej od siebie strefie i spostrzegła zachowaną symetrię. Układała powoli, udając wręcz, że jej się nie śpieszy, zyskując cenne sekundy. Zerkała dyskretnie na ustawienie dziadka. Wiedziała, że w podobnej grze trzeba coś przestawić, jednak tutaj zachowano idealny środek i nie było takiej możliwości. Upewniła się jeszcze, czy wszystko się zgadza. Chyba jest ok. Pozostały dwie figury w drugiej linii. Czym zasłużyły sobie na takie wyróżnienie? Muszą być silne. Czy to je powinnam odwrócić po przekątnej? Dziewczynka wiedziała, że nadszedł najważniejszy moment. Czuła na sobie uwagę. Kuroshi skończył już przygotowywać swoją armię i czekał na gotowość dziewczynki. Spojrzała w stronę okna i zamyśliła się. Wydawało jej się, że musi ułożyć je odwrotnie, ale chciała mieć co do tego pewność. Wezmę tę dziwną figurę i przytrzymam ją w dłoni na wprost tamtej. Jeśli coś zmieni się na jego twarzy, będę wiedziała, że coś jest nie tak – wysnuła pierwszy z pomysłów. Nie! A co, jeśli od razu mnie poprawi? Ustawię ją na skos. Jeśli nic w zachowaniu dziadka się nie zmieni, będę wiedziała, że wszystko się zgadza. Tak zrobię.
Starannie przygotowane pytanie miało dać jej cenną informację. Uważała, że to całkiem sprytne. Dlatego odpowiedź staruszka rozdrażniła ją. Nieźle sobie poradziłam!? Nie dość, że mi nie pomógł, to jeszcze ta wyższość. Czy on nigdy nie dał biednej Akirze wygrać?
-Zobaczysz, jak dzisiaj sobie poradzę. –wiedziała, że dziadek nie potraktuje jej ostrzeżeń poważnie. Ona jednak wcale nie zamierzała żartować.
Widząc, jak Kuroshi przesuwa swój pionek o jedno pole, dostrzegła lukę w swojej strategii. Pionek zrobił miejsce dla jednej z figur w drugim rzędzie. Nie wiedziała jak się porusza, ale chyba może tędy przejść? Jeśli tak jest, Rika nie może zagrać symetrycznie, bo już w drugiej turze nie dotrzyma przeciwnikowi kroku. Musi zagrać trzecim pionkiem po drugiej stronie. Muszę pamiętać, że mogę tak przetrwać trzy, maksymalnie cztery kolejki. Potem faktycznie może się okazać, że jestem o jeden ruch do tyłu. Niech staruszek myśli, że główkuję nad każdym ruchem, a może zorientuje się nieco później… Lepsze to niż nic – pomyślała i przesunęła swój pionek symetrycznie względem środka pola bitwy.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Szpital

Postprzez Sagisa » 5 kwi 2018, o 22:47

Misja D
11/15
"Morska bryza"


Pierwszy kontakt fizyczny, niewielka pieszczota przeznaczona wnuczce - mimo pierwszego niezbyt przychylnego staruszkowi wrażenia ten gest rzucał na niego swoisty cień ciepła. Widać było, że mimo początkowego zdystansownia na swój własny sposób okazywał dziewczynce uczucia. Słysząc jej odpowiedź, uśmiechnął się nieco szerzej i po chwili przeszedł do rozkładanie pionków na planszy. Rika po chwilowym zastanowieniu poszła w jego ślady, ustawiając własne według wzoru, jaki przedstawił jej dziadek.
Pionki na trzeciej linii były najłatwiejsza do ustawienia, wszak składały się z identycznych bierek, nieco gorzej było z linią pierwszą, ale i tam odnalazła pewien schemat symetryczności. Na środku król, a po jego bokach kolejne figury. Zostało tylko ustawić dwie ostatnie, te jednak się różniły. Wieża i goniec - pojedyncze pionki ustawione samotnie na drugiej linii. Tu młoda kunoichi musiała się dobrze zastanowić, ostatecznie wybrała ustawienie względem osi symetrii, czyli po przekątnej, by wieżę mieć po prawej, a gońca po lewej. Delikatny uśmiech na twarzy staruszka dał jej do zrozumienia, że dokonała dobrego wyboru.
Odpowiedź Kuroshiego na starannie dobrane pytanie nie była zadowalająca. Rika wysnuła bowiem wniosek, że mężczyzna wcale Akirze nie pomagał, w dodatku najpewniej nie dawał jej specjalnie wygrać. Ale może w tej grze było coś więcej niż tylko rozrywka? Może dziadek starał się nauczyć wnuczkę szerszego myślenia, o którym w dzisiejszych czasach większość zapomina? Wiadomo przecież, że warto poszerzać horyzonty i patrzeć na nawet zwykłe sytuacje z nieco szerszej perspektywy. Kunoichi mogła się przeciw temu buntować, nikt jej nie bronił, prawda jednak była taka a nie inna.
Pierwsze pionki poszły w ruch, staruszek zaczął. W tym momencie Rika zorientowała się, że jej strategia nie jest taka perfekcyjna, jak początkowo sądziła. W prawdzie wiedziała już, że pionki poruszają się naprzód, ale nie miała pewności, czy tylko o jedno pole i czy czasem też nie na skos. Poza tym ruszenie tego konkretnego pionka wykluczało lustrzany ruch ze strony dziewczyny. Musiała zmienić nieco plan, a raczej zmodyfikować symetrię powtarzalności ruchów. Zdawała też sobie sprawę, że na dłuższą metę ta strategia nie przejdzie, mimo wszystko wykonała pierwszy krok - przestawiła trzeciego piona od prawej do przodu podobnie jak dziadek. Zaraz po tym mężczyzna sięgnął po drugiego piona i tego też przesunął o jedno pole do przodu (pion będący po prawej od poprzedniego, drugi od prawej w linii), a dziewczynka skopiowała ten ruch. Wtedy też Hanzo chwycił figurę po prawej stronie króla - [金] - i przesunął po przekątnej tak, że znalazła się ona na drugiej linii za pierwszym ruszonym pionem [ruchy kolejno: 1.f3 2.f2 3.Gh3]. Teraz Rika wiedziała, że Złoty Generał [金] może poruszać się po skosie. Czy jednak wykona ten sam ruch co przeciwnik, czy jednak zdecyduje się na zmianę taktyki? Wszystko zależało teraz od niej.

zobrazowanie poszczególnych ruchów
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
 
Posty: 665
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 20:26
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie czerwone włosy, stalowoszare oczy
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- cienkie pajęczynki blizn po raitonie pod ubraniem
- sygnet na łańcuszku schowany pod koszulą
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
- manierka z wodą przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998

Re: Szpital

Postprzez Rika Kari Matsubari » 6 kwi 2018, o 23:34

Jej wcześniejsza pobudliwość gdzieś przygasła, teraz uwagę kierowała głównie na planszy i siedzącym po drugiej stronie człowieku. Wszystko szło zgodnie z planem. Jak dotąd nie było żadnych oznak tego, by Kuroshi uzyskał przewagę. Tylko że to dopiero początek. Dziewczynka poczyniła niespiesznie pierwszy ruch, naśladując poczynania dziadka. Pionek przemieścił się niepewnie do strefy chūritsu. Wiedziała, że go zaskoczy swoją strategią. Tylko czy to coś da? Obserwowała w skupieniu, jak wzrok staruszka wodzi po planszy. Oczywiście nie mogła niczego z tego wyczytać, ale trzeba próbować wszystkich sposobów. Przeciwnik ruszył figurą położoną obok tej, którą przesunął chwilę wcześniej. Rika przez chwilę myślała nad swoim ruchem, mimo że już wcześniej wiedziała, co zrobi. Miała jednak cichą nadzieję na zrobienie czegoś, co skłoni dziadka do komentowania gry. To może jej tylko pomóc.
-Chyba ruszę pionkiem – powiedziała, jakby właśnie wykonywała jakiś nietypowy ruch. Zrobiła dokładnie to samo, co starzec.
Paradoksalnie, choć mniej zastanawiała się nad kolejnymi ruchami, to właśnie jej tury zajmowały więcej czasu. Trudno stwierdzić, na ile jest to próba bycia wyrafinowaną, a na ile ograniczenie wynikające z nieznajomości gry. Tak czy inaczej po upływie kilku chwil odpowiedział jej ruch figury z tylnego rzędu. Tym mogę poruszać się na skos – zakodowała w pamięci, mając nadzieję, że się w tym nie pogubi. Wydawało jej się dziwne, że dziadek przesunął figurę tylko o jedno pole. Przesuwając się o jedno, bądź dwa miejsca, figura nadal jest zablokowana. Czyżby nie poruszył się dalej, bo nie może? Odwróciła się za siebie, szukając wzroku Ayami. Czy ona może mi jakoś pomóc? Musiała się dobrze zastanowić, co dalej. Było za wcześnie na zmianę planu. Wciąż właściwie nic nie wiem. Obawiała się tajemniczej figury, która od początku gry stoi w środkowym rzędzie, a teraz ma wolną drogą na skos do jej pionków. Po chwili odrzuciła od siebie tę myśl. Gdyby opłacało mu się mnie z zbić, zrobiłby to kolejkę wcześniej. Następnym razem muszę być bardziej czujna. Wyprostowała się na krześle i pewna tego, że nic jej nie grozi, znów powieliła ruch dziadka.
-A teraz może tym? – uśmiechnęła się, zachęcając do podjęcia jej gry.
To, co po prawej stronie zaczęły tworzyć jej figury, zaczynało przypominać coś bliskiego twierdzy, w której już niedługo wszystkie trybiki będą się wzajemnie asekurować w jakiś niezrozumiały sposób. Asekurować w myśl planu, który wymyśliła… na-pewno-nie-ona. Dziewczynce taki układ był naprawdę bliski. Tak jak w życiu, żadna z figur nie była właściwie bezpieczna. Chronić je mogą jedynie konsekwencje, jakie niesie za sobą atak na nie. Czysty bilans zysków i strat. Rika wiedziała, gdzie leży jej siła, jednak w obecnej sytuacji jej atuty wydawały się bez znaczenia. A może..? – w jej głowie zaczęła kiełkować wyjątkowo przebiegła myśl.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Osada Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość