Karczma "Pod uwędzonym dzikiem"

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Re: Karczma "Pod uwędzonym dzikiem"

Postprzez Naoki » 6 kwi 2019, o 14:24

No cóż, wygląda na to, że jakoś się dogadali mimo różnic między nimi potrafili znaleźć wspólny język? No chyba tak nie do końca, zwłaszcza że biedny zielonowłosy czuł się non stop ignorowany i jak piąte koło u wozu. Czy takie poczucie miało racje bytu? W sumie, to chyba tak. Pozostało jedynie ciężko westchnąć i przyglądać się sytuacji, która miała miejsce przy stoliku . Przynajmniej inni dobrze się przy tym bawili, a jemu pozostało jedynie siedzieć i patrzeć się na to wszystko. Ame postanowił zamówić dzbanek wody, w sumie ciekawe zamówienie, a Rika sok, na który tak wcześniej się uparła. Najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że sama postanowiła po niego iść, zostawiając tym samym chłopaków samych.
- To wygląda nieco dziwnie. To na pewno Rika, a nie Rik? - zapytał się Ame, przyglądając się sytuacji, która miała miejsce przy ladzie. Było to mało zrozumiane i dziwne, bardzo dziwne. Tylko czy pozostało to jakoś komentować dodatkowo, raczej takie pytanie wystarczy.
Wystarczyło w sumie chwilę poczekać by mała dziewczynka wróciła do stolika z kuflem, sporych rozmiarów, który nie nawałem N optymizmem. Pozostało chyba tylko westchnąć i czekać na rozwój dalszych wydarzeń w tym miejscu, podbierając się przy tym łokciami o stolik i opierając głowę na dłoniach.
Obrazek
Avatar użytkownika

Naoki
 
Posty: 206
Dołączył(a): 5 sty 2019, o 21:44
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zielonowłosy młodzieniec, przeciętnego wzrostu.
Link do KP: viewtopic.php?p=108086#p108086
GG: 41875401
Multikonta: Akashi

Re: Karczma "Pod uwędzonym dzikiem"

Postprzez Ame » 6 kwi 2019, o 22:31

Chłopak miał nadzieje, że tak jak wszystkie dzieci, Rika szybko zapomni o całym wydarzeniu, jej mózg wyprze nieprzyjemne wspominania. Z drugiej strony trzynastolatka mogła to potraktować jako lekcje, a lekcji nie warto wypierać ze świadomości. Wyglądało na to, że Ame jej nie docenił. Rangą była wyższa od niego mimo wieku. W głowie dalej zastanawiał się z kim ma do czynienia i gdyby nie ratunek sędziego, to dalej byłby przekonany, że nie ma żadnej Riki, że istnieje tylko Rik Matsubar. Jednak wszystko zdawało się dowodzić o prawdziwości młodej i uzdolnionej akolitki.
- Jestem pewny, że to dziewczynka. Ten knur na pewno wiązłby najtańsze wino z posmakiem siarki, do takiego byłby przyzwyczajony. Nikt nie jest tak spaczony żeby wchodzić tak bardzo w rolę. - odpowiedział na problemy Naokiego.
- Jeżeli chcesz to sprawdzić to ją walnij, ale pamiętaj - sam uderzyłeś, sam się bronisz. - dopowiedział z uśmiechem, tym razem ujawniając oba rzędy rekinich zębów. Jeżeli po tym nie domyślą się z kim mają przyjemność, to nigdy się nie domyślą.
Uderzenie to najprostszy sposób żeby wybić kogoś z henge, ale Ame nie postawiłby złamanego Ryo na to, że w kłębie dymu pojawi się znowu ten troglodyta. Przez to wszystko nie zwrócił uwagi na to wszystko co Wiewióra robiła przy barze. Obecność tego stworzenia uświadomiło mu dopiero potężne uderzenie masywnych naczyń. Dziewczę rąbnęło nimi w stół z gracją rozpędzonego hipopotama. Prawie wylała wodę z jego dzbanka!
- Toast mamy w takim razie za sobą. - rzucił gdy część kropelek wody i soczku zmieniły adres na przeciwne naczynie. Nie wiedział do końca dlaczego Rika chwaliła go za zakup dzbanka wody, z założenia to wszystko miało być dla niego.
- Zdarza mi się to dużo częściej niż bym tego chciał. - skromnie przyznał niebieskowłosy, po czy chwycił dzbanek i wychylił 3/4 jego zawartości przy jednym tankowaniu. Wyglądało na to, iż mózg Riki wyparł przykre wspominania szybciej niż Rekin się spodziewał. Teraz wyglądała na kompletnie zadowoloną, zupełnie jakby nie otarła się o śmierć kilka chwil temu. A może chce by tak uważał? W końcu czymś musiała zasłużyć na swoją rangę. To niepokojące, że za układającą się w serduszko fryzurą może kryć się umysł dorosłej osoby, która kalkuluje każdy swój ruch.
- Naoki, skąd pochodzi Twój klan? - zapytał chłopak, zarówno z prawdziwej ciekawości jak i po to żeby podtrzymać rozmowę.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 499
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Karczma "Pod uwędzonym dzikiem"

Postprzez Rika Kari Matsubari » 7 kwi 2019, o 13:15

Panowie rozmawiali, a ona nie udzielała się zanadto, bardziej zajęta swoim soczkiem pocieszenia. Właściwie jedynie po to tutaj przyszła. Do swojego ulubionego soczku, który miał przykryć swą słodyczą poczucie niesprawiedliwości. Teraz jednak, gdy była już w połowie kufla i trzeba było go podnieść, bo samo przechylanie przestało być wygodne, czuła się znacznie lepiej.
Normalnie planowała napić się i wyjść, zająć się na nowo swoimi sprawami, teraz jednak wyjęła z torebki jakąś karteczkę i jęła po niej rysować. Co rusz zatrzymywała się, by intensywnie przemyśleć kolejne kreski. Miała w torbie ściągawkę, ale nie zamierzała z niej korzystać. Jest tutejsza, wypada poradzić sobie bez dodatkowych pomocy. Rysowała więc tak, popijając sobie piwosokiem, którego ilość zdawała się określać etap pracy nad rysunkiem. Gdy Rika skończyła, kufel był pusty.
Przejechała kartką z położoną na niej otwartą dłonią w stronę środka stołu, wstając przy tym.
-Tutaj możecie mnie znaleźć. – skwitowała krótko mapkę ze strzałkami prowadzącymi do Lasu Pamięci, gdzie dużymi literami widniał napis: Domek Małej Księżniczki.
-Do zobaczenia! – rzekła, kierując się do wyjściowych drzwi.


z/t -> Sklep z wyposażeniem
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 657
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Karczma "Pod uwędzonym dzikiem"

Postprzez Naoki » 7 kwi 2019, o 17:29

No cóż. Mieli chwile samotności przy stoliku, ale mieli okazje by przy tym porozmawiać przynajmniej krótką chwilę, w końcu poznali się nieco wcześniej nim dotarła do nich Rika, która już było wiadomo kim jest.
- Ja... wolę chyba tego nie sprawdzać. Zaufam Tobie. - odparł spokojnie, samemu nawet cicho śmiejąc się pod koniec. Samo sprawdzenie henge było dobrym pomysłem, ale takie uderzenie raczej nie należałoby do najlepszych w takiej sytuacji. Chociaż tym faktem miał możliwości przyjrzenia się dziwnym zębom Ame, ale jednak postanowił wstrzymać się z pytaniami w końcu nie warto rozwiązywać tą tajemnice zbyt szybko. Lepiej poczekać na dalszy rozwój sytuacji, biorąc pod uwagę, że Rika wróciła dość szybko z olbrzymim kuflem, od razu przechodząc do toastu. Sam zielonowłosy jednak nie miał zbytnio czym toastować, w końcu nic sobie nie zamówił, ale nie widział w tym problemu, nie był spragniony ani zmęczony.
- Pochodzę z Karmazynowych Szczytów,z prowincji Daishi. Musicie kiedyś tam przybyć. Jest tam niesamowicie pięknie. A ty Ame skąd pochodzisz? Bo wnioskuje, że Rika jest miejscowa. - oparł, oddając tym samym pytanie do swego rekiniego rozmówcy i chwile później miał okazję się przekonać, że Rika jednak była miejscowa, w końcu podarowała im mapkę z miejscem jej domku "Małej księżniczki" to było dość ciekawe, a trafienie tam raczej nie powinno należeć do najtrudniejszych. Po czym się pożegnała. Zostawiając chłopaków samych.
- Twoje zęby, są nieco dziwne. nie chciałem tego mówić wcześniej. Czy one mają związek z twoim klanem? - zapytał się, w sumie nie miał żadnych podstaw by tak sądzić, ale jednak teraz raczej mógł pytać bez skrupułów o wszystko co tylko chciał.
- Ja już Ci dałem wiedzę. - dodał, na sam koniec, ładnie się przy tym uśmiechając. Liczył na to, że Ame mu się zrewanżuje podobną dawką informacji. W końcu taka była ich początkowa umowa. Wiedza za wiedzę.
Obrazek
Avatar użytkownika

Naoki
 
Posty: 206
Dołączył(a): 5 sty 2019, o 21:44
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zielonowłosy młodzieniec, przeciętnego wzrostu.
Link do KP: viewtopic.php?p=108086#p108086
GG: 41875401
Multikonta: Akashi

Re: Karczma "Pod uwędzonym dzikiem"

Postprzez Ame » 8 kwi 2019, o 17:55

Więc przez cały czas chodziło tylko o soczek. No cóż. Rika opuściła ich zacne towarzystwo wręczając im cudowną mapę do jakiegoś dziwnego domku. Do domku małej księżniczki żeby być precyzyjnym. Przynajmniej nazwa chwytliwa.
- Do następnego! - rzucił do biegnącej już w stronę drzwi dziewczynki. Z uwagą studiował dzieło wybitnej kartografki. Ame wydawało się, że mimo chaosu panującym na kartce, jeżeli będzie chciał to trafi do pałacu akolitki. Oddał mapę Naokiemu, żeby ten też miał okazje odwiedzić jeszcze młodocianą kunoichi.
W tym czasie ten odpowiedział na zadane mu wcześniej pytanie co do miejsca pochodzenia. Teraz wszystko wydawało się jasne, Rekin nigdy chyba nawet nie słyszał o karmazynowych szczytach? A może słyszał? Czy to nie tam była ta cała wojna o pietruszkę między klanami których tylko nazwę kojarzył? Chyba tak.
- Z wysp. - rzucił lakonicznie. Wiedział, że te mogą nie cieszyć się najlepszą reputacją wśród ludzi z kontynentu. Wolał zachować ostrożność, nie wiadomo jak ludzie zareagują przy spotkaniu członka danego klanu. Jednak przy takiej odległości istniała szansa, że żaden z jego pobratymców nie odrąbał nogi dziadkowi kuzyna trzeciej żony ojca N.
- Konkretnie z Kantai. - dopowiedział gdy naszła go powyższa refleksja. Mchogłowy był bardzo otwarty, bez ogródek wypytywał o wszystko, zupełnie jak dziecko, które znalazło dziwnego motylka i musi wypytać mamę dlaczego akurat on ma plamki na skrzydełkach.
- Z pochodzeniem, tak. Z klanem? Nie. - nie wiedział jak to ująć, ale przecież nie tylko Hozuki zostali w ten sposób przez los skrzywdzeni.
- Pamiętasz jak podpuszczałem Cie żebyś wydobył Rika Matsubara z henge? - zapytał z drwiącym uśmiechem.
- Nie chce mi się tłumaczyć. Po prostu uderz mnie. - dodał po krótkiej acz dramatycznej przerwie.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 499
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Karczma "Pod uwędzonym dzikiem"

Postprzez Naoki » 9 kwi 2019, o 11:27

W końcu zostali, tak samo jak byli na początku. Tylko w nieco innej scenografii, takiej lekko odbiegającej od parku i jeziora. Jednak czy można na to narzekać? W końcu to wszystko tak źle się nie skończyło. Ame mógł stoczyć sobie walkę z Rikiem Matsubarem, a raczej Riką, która udawała dorosłego faceta. Podstęp godny shinobi, jednak czy ktoś zgodziłby się na taką walkę od tak po prostu z 13 latkom? Cóż raczej byłoby to trudne, ale jednak doszło do skutku, nawet bez większych problemów. Jedynie z drobnym wykłócaniem się odnośnie tego kto ma racje. Jednak teraz otrzymali mapkę narysowaną przez dziewczynkę wskazującą miejsce jej aktualnego pobytu. Raczej tak, może to nie było zbyt wielkie dzieło kartografii, to przy odrobinie szczęścia da się trafić we wskazane miejsce. Znajdujące się gdzieś w lesie.
- Raczej uda mi się tam trafić w przyszłości. - powiedział, drapiąc się przy tym lekko nad uchem. Zastanawiając się czy uda mu się tam kiedyś trafić. Szanse powodzenia jakieś istniały, ale w tym momencie raczej to nie należało do rzeczy najważniejszych. Zapewne młoda dama wybrała się teraz w nieco inne miejsce niż do swojego domku.
- Wyspy? To musi być ciekawe miejsce. - odparł, zastanawiając się nad tym jakby to mogło wyglądać realnie. W końcu on samemu obecnie morze widział jedynie na rysunkach i dopiero teraz mógł je normalnie zobaczyć. Tak w zwyczajnej okazałości. Wyglądało zapewne ciekawie, jednak to na wyspach raczej jest inne. W końcu woda jest praktycznie wszędzie. Chyba.
- Może kiedyś tam przybędę. Jednak na razie potrzebuje zdobyć więcej doświadczenia i się podszkolić. W sumie to dość niedawno zostałem shinobi. - powiedział, po tym jak została mu przedstawiona nazwa wyspy na, której mieszkał chłopak. Dodając także coś od siebie. W końcu zostać shinobim postanowił dopiero w momencie wojny na terenach sąsiadujących prowincji. Tylko czy Ame miał prawo o tym wiedzieć? Raczej niezbyt, w końcu umiejętności zielonowłosego jakoś mu imponowały. Przynajmniej chciał tak to odbierać.
- Uderzyć? Jesteś tego pewien? - zapytał, będąc lekko zdziwionym prośbą rozmówcy. W końcu przed chwilą skończył walkę, a tutaj od razu chce by go uderzać. Było w tym coś lekko nie tak. Czyżby Ame był masochistą? Albo chciał stoczyć kolejną walkę, jednak w tym momencie bez sędziego. Pozostało jedynie ciężko westchnąć, skinąć głową i wykonać powierzone polecenie. Celując pięścią w ramie chłopaka. W końcu po twarzy go bić nie będzie, tak samo w biceps, a ramie było takim idealnym miejscem do uderzenia. Takim dość neutralnym i nie może wyrządzić zbyt wielu krzywd.
Obrazek
Avatar użytkownika

Naoki
 
Posty: 206
Dołączył(a): 5 sty 2019, o 21:44
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zielonowłosy młodzieniec, przeciętnego wzrostu.
Link do KP: viewtopic.php?p=108086#p108086
GG: 41875401
Multikonta: Akashi

Re: Karczma "Pod uwędzonym dzikiem"

Postprzez Ame » 9 kwi 2019, o 23:26

Na wieki wieków, amen. Chociaż może lepiej żeby nie zostawali we dwóch w tej knajpie przez wieczność. To byłoby cholernie nudne, przecież tu się nie da nawet robić misji, nie licząc drobnej pomocy jako kelner. Na szczęście to tylko gra słów i to nigdy się nie zdarzy, zwłaszcza że Ame już kończył swoją wodę. Pusty dzbanem lutnął o stół, tak jak wcześniej zrobiła to Rika. Naoki przeglądając chaotyczną mapę od niej doszedł do podobnych wniosków co niebieskowłosy. Ewentualnie tylko udawał takiego kozaka, żeby nie wyjść na głąba, ale to już nie jest biznes Rekina. Co więcej, Hozuki nie był rekinem biznesu tylko shinobi. Niestety, zielonowłosy o tym akurat już zdążył się przekonać.
- Tylko nazwa brzmi dalej jakoś tak niepokojąco. - podsumował nazwę "Domek Małej Księżniczki". Przynajmniej wiedzą gdzie znaleźć wredną Wiewiórę gdyby ta mogła okazać się przydatna, nawet jeżeli tytułuje się małą księżniczką. Wątek jednak szybko zszedł na jego rodzinne strony. W końcu sam rozpoczął dyskusję na ten temat.
- Jeżeli lubisz ryby to powinieneś się odnaleźć. - rzucił wzruszając ramionami. Wyspy jak wyspy. Nie było się nad czym rozwodzić. Kilka większych i mniejszych skał na morzu, które wychowały pokolenia zaprawionych w bojach, przyzwyczajonych do trudniejszych warunków marynarzy-shinobi. Zastanawiał się po co Naokiemu trening i doświadczenie żeby płynąć do Kantai. Czyżby to miejsce dalej cieszyło się złą sławą? Pewnie nie da się zmyć wizerunku budowanego od lat, dopiero od krótkiego czasu jest tam tak spokojnie jak teraz. Miejscowi szybko poczuli się bezpiecznie i zapomnieli o tym czym byli. Chyba. Mimo wszystko w opinii ludzi z kontynentu być może dalej są jakimś rodzajem pierwotnego barbarzyńcy, który je ryby i poluje na foki, ewentualnie walczy jak wilk w górach. Chociaż to przecież Naoki był z gór... swoją drogą to tam również muszą mieć ciekawych shinobi. Te kryształki, które tworzył... ten pokraczny miecz z namalowanymi słonecznikami dalej wprawiał go w lekkie zdumienie. Szkoda, że nie zachowa swoich właściwości dłużej. Kaito pewnie spodobałyby się takie pierdoły, kto wie - może to byłby dla niego dobry prezent. No ale nie ma co gdybać, gdyż najwidoczniej przyszedł czas na rewanż.
-Yhy, wal. - wiedział, że nie rozwieje jego wątpliwości, ale nie co miał innego powiedzieć? N właśnie sposobił się do uderzenia go. Widać było, że jest temu niechętny i zapewne trochę się boi, że niebieskowłosy chce go sprowokować do walki. Ten zaś cierpliwie czekał na cios. Po kilku chwilach pod wpływem uderzenia, Rekin przeszedł w stan płynny. Po prostu zmienił się w regularną kupkę wody, zupełnie tak jakby jakiś niewidzialny pojemnik utrzymywał kształt Ame. Po chwili ten wrócił do swojej normalnej postaci.
- To był mój as w rękawie. - rzucił niedbale. Właśnie sprzedał tajemnice swojego limitu krwi.
- Ataki fizyczne aktywują to bez mojej woli. Mam nadzieje, że to tłumaczy brak jakichkolwiek blizn na ciele? - o ile Naoki kiedykolwiek to zauważył i jeszcze się nad tym zastanawiał. Po chwili zadumy Hozuki wstał i skinieniem głowy pożegnał zielonowłosego, następnie skierował się do drzwi.
- Rachunki wyrównane. Mam nadzieje, że w przyszłości spotkamy się w równie miłych okolicznościach. Do następnego! - rzucił na wyjściu. Chwile później przemykał przez uliczki Ryuzaku.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


/zt
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 499
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Karczma "Pod uwędzonym dzikiem"

Postprzez Naoki » 12 kwi 2019, o 08:58

Wymiana informacji była podstawową metodą rozwoju shinobi, w tym przypadku, chyba wszystko działało prawidłowo. W końcu Ame i Naoki wymienili się podstawowymi danymi na temat swoich klanów, oczywiście pomijając nazwy ich klanów. Przez co można raczej brać pod uwagę, że są to ich umiejętności indywidualne, a nie klanowe. W końcu, ten świat potrafi zaskakiwać, a osoby posiadające dziwne i nietypowe umiejętności można spotkać zaraz za rogiem.
- Ryby? W sumie nigdy nie jadłem ich dużo. Zapewne można przygotować z nich ciekawe potrawy. - odparł, z uśmiechem na twarzy. Wyobrażając sobie jakie gatunki rybek można spotkać na Kantai i co dałoby się z nich przygotować. Przecież to była bardzo ważna rzecz, której nie wolno zaniedbywać. Jedzenie było kluczem do przetrwania, tak samo odpowiednia metoda jego przygotowania.
Teraz jednak przyszedł czas na drobny test umiejętności Ame, w końcu nie tak bez powodu prosiłby o jego uderzenie, prawda? Chyba, że chce sprowokować kolejną walkę, jednak chyba to nie byłoby najmądrzejsze co mógłby zrobić, biorąc pod uwagę, że niedawno skończył jedną batalie, a teraz znajdują się w jakiejś karczmie. Więc przyszedł czas na cios i drobną niespodziankę, która wywołała lekki wytrzeszcz oczu u Naokiego. To było fascynujące, człowiek zmieniający się w wodę. Taka umiejętność była na pewno przydatna w momentach walki na bliski dystans, jednak chyba jak wszystko posiadała swoje wady. Jednak to w tym momencie było niewiadome dla młodego shinobi.
- Niesamowite! Moje umiejętności, wyglądają przy twojej dość blado. - powiedział, głosem przepełnionym entuzjazmem. W końcu niecodziennie spotyka się kogoś zmieniającego się w wodę od tak po prostu. Przecież to była niezwykła rzecz i niesamowita umiejętność. Dodatko krótkie wyjaśnienie jak to działa, na pewno pozwoli lepiej zrozumieć działanie jego umiejętności. W końcu on nie tworzy czegoś z niczego. Tak jak robi to zielonowłosy z wykorzystaniem swojej chakry.
Jednak jak w każdej rozmowie, tak i tej przyszedł czas na koniec i pożegnanie się ze swoim rozmówcą Ame, który stwierdził, że rachunki zostały wyrównane, fakt. Na pewno to była miła wymiana informacji odnośnie ich umiejętności.
- Dziękuj! Do zobaczenia kiedyś. Może wtedy zawalczymy. - odparł, również samego podnosząc się przy tym od stolika. W końcu nie było sensu by siedział sam w takim lokalu, a swoje kroki skierował w stronę wyjścia z lokalu. Po ówczesnym zapłacenie rachunków za zamówienia dwójki jego nowych znajomych, którzy najwyraźniej o tym zapomnieli.
Teraz można ruszać na spotkanie z nową przygodom. Czas zobaczyć co przyniesie jutro.


z/t
Obrazek
Avatar użytkownika

Naoki
 
Posty: 206
Dołączył(a): 5 sty 2019, o 21:44
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zielonowłosy młodzieniec, przeciętnego wzrostu.
Link do KP: viewtopic.php?p=108086#p108086
GG: 41875401
Multikonta: Akashi

Re: Karczma "Pod uwędzonym dzikiem"

Postprzez Yoshimitsu » 19 sie 2019, o 22:01

Chwilę chodzili sobie po targowisku i gubili ogon, który wyczuwał i widział tylko i wyłącznie ten dziwny facecik. Udawał bardzo mądrego i bardzo ważnego. -Nikt nie kazał Ci się zatrzymywać. Wzruszył ramionami. -Nie Ty będziesz mi mówił co mam robić. Yoshi mówił ale nie miał zamiaru się zatrzymywać. Usłyszawszy słowo "Kieł" wyprostował się i przyspieszył kroku, wiedział że to nie żarty i wiedział co ktoś taki może potrafić.
Jakieś robaki i krążenie nie zbiły z tropu białowłosego, który nawet przez moment nie obawiał się zakapturzonego gościa. W razie podejrzanych ruchów, biała kość Kaguya przebiła by go szybciej niż mu się to wydawało możliwe. Ich podróż nie trwałaby zbyt długo, gdyby ktoś nie był tak przewrażliwiony i przerażony obecnością innych osób. Lawirowanie między straganami, zatrzymywanie się KTÓREGO PODOBNO CHCIAŁ UNIKNĄĆ nieco śmieszyły chłopaka ale nie dał po sobie tego poznać.
Dotarli do karczmy, w której miał przebywać ów Kieł. Yoshimitsu zatrzymał się przed lokalem i cierpliwie czekał na to co zrobi ten chłopaczek. -Wprowadzasz mnie czy mam tu czekać? Zapytał nieco zażenowany zachowaniem członka mafii. Kaguya nie wiedział czy jest on mu równy rangą czy ma inną funkcję ale był pewien tylko tego, że nie musi się go obawiać ani przed Nim płaszczyć.
"Gi­niesz bez skut­ku, bo żyjesz bez przyczyny."

"Jaki jest wasz wybór? Umrzeć? Czy ugiąć Karku?"
Avatar użytkownika

Yoshimitsu
 
Posty: 269
Dołączył(a): 26 sie 2018, o 15:16
Wiek postaci: 19
Ranga: Pazur
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6242
GG: 66391319
Multikonta: -

Re: Karczma "Pod uwędzonym dzikiem"

Postprzez Hiroki » 20 sie 2019, o 00:55

5/30
„Zemsta"
Yoshimitsu - C

Nasz młody Kaguya, zdawał się niecierpliwić. Do tego, nieco śmieszyło go gubienie ogona, który rzekomo ubzdurał sobie mężczyzna, prowadzący go na spotkanie z postawionym wyżej Kłem. Niemniej jednak, bez względu na to, czy Yoshi zauważył, czy też nie obecność wrogich osób w pobliżu, po jakimś czasie została zgubiona, a oni udali się wprost do karczmy, o jakże pięknej nazwie. "Pod uwędzonym dzikiem". Kto by pomyślał, że własnie w takim miejscu będzie mu dane spotkać się z mężczyzną, który zapewne jednym rozkazem mógłby pozbawić Kaguyi życia. Teraz jednak, stojąc przed drzwiami, padło proste pytanie z ust Pazura. Na to, facet jedynie otworzył drzwi, uśmiechając się.

- Wprowadzę. - powiedział krótko, a następnie otworzył drzwi, wskazując chłopakowi by ten wszedł pierwszy. - Sora-dono nie lubi, gdy ktoś mu się sprzeciwia, więc w jego towarzystwie, raczej dawkowałbym uwagi w stylu. "Nie będziesz mi mówił, co mam robić." Dobra rada, od kolegi po fachu. Nienawidzi gdy ktoś sprzeciwia się jego rozkazom, miej to na uwadze.

Ostrzegł finalnie, a następnie ruszył wprost przed siebie, by przemknąć na zaplecze, a następnie powoli zacząć schodzić do piwnicy. Tam przed nimi ukazało się troje drzwi, jedne na wprost, oraz dwoje po bokach. Mężczyzna, bez zastanowienia, ruszył przed siebie, po czym nie pukając, otworzył je szeroko. Yoshimitsu mógł od razu dostrzec postawnego faceta, siedzącego w swego rodzaju "tronie". Po lewej stronie, o solidne krzesło stało oparte coś przypominające ogromny tasak, z pięknym złotym grawerem na rękojeści, niestety przez dystans, Kaguya nie mógł rozczytać napisu. Ostrze lśniło, odbijało światło rzucane przez pochodnie przyczepione do ścian. Przed nim zaś była zastawiona solidna ława, pełna żarcia oraz wszelkiej maści napitku. W około stołu, Yoshi zdążył naliczyć sześć osób. Łącznie z nim oraz cżłonkiem klanu Aburame, było ich ośmioro. Osoba, która go tutaj doprowadziła, podeszła od prawej strony osoby w centralnym punkcie po drugiej stronie stołu, po czym przyklękła na lewym kolanie, zniżając głowę.

- Melduję, że zadanie zostało wykonane, dotarliśmy tutaj bez potencjalnych świadków. Oto mężczyzna, którego szukałeś. Sora-dono. - po tych słowach Sora wskazał mu na fotel po jego prawicy. Wyglądało na to, że Yoshimitsu został doprowadzony do tego stołu przez jednego z głównych towarzyszy samego kła. Można więc bez problemu powiedzieć, że facet był dosyć silną jednostką.

- Dobrze... Kaguya Yoshimitsu, dobrze Cie widzieć w naszych skromnych progach. Przysporzyłeś naszej rodzinie sporo kłopotów w przeszłości, ale zdaje się, że zdążyłeś już spłacić swój dług za to, co zrobiłeś w Yusetsu... - przerwał na moment, by wskazać na miejsce, po przeciwnej stronie stołu. To mogło dać Yoshimitsu do myślenia, że wszyscy, którzy stoją bliżej Sory, są w jakiś sposób ważniejsi niż on. - Przejdę od razu do rzeczy. Od dziś, wszelkie zlecenia dla rodziny, będą wychodzić ode mnie. Rozmawiałem już z głową rodziny, poparł moją prośbę. Oczywiście możesz odmówić i sprzeciwić się tej decyzji, jednak nie trudno będzie Ci się domyśleć, z czym może się to wiązać.

W tym miejscu, mężczyzna przerwał na moment, łapiąc za kawałek wędzonego mięsa, wsadzając go do ust, zaczął przeżuwać, jakby czekając na reakcję kościanego młodzieńca. W międzyczasie, spojrzał po całej reszcie, czy oni aby nie mają nic do dodania, jednak żadne z nich nie raczyło się odezwać. Po chwili ciszy, jego ręka ruszyła po kielich, który zbliżył do ust, chwilę się wahając. Uśmiechnął się, biorąc mały łyk wina - bo na to wskazywał kolor wewnątrz kryształowej zastawy.

- Dobrze więc, skoro wstęp mamy za sobą. Zapewne poznałeś już moją prawą rękę, Aburame Eiji. Mam nadzieję, że owocnie się wam współpracowało. Niestety, teraz wasze drogi się rozchodzą. Wezwałem Cie tutaj z jednego prostego powodu. Jest robota, którą należy wykonać. Powiedzmy, że twój poprzednik, nie był na tyle sprytny co Ty i postanowił sprzeciwić się mojej decyzji. Jak sam możesz się domyślić, nie skończyło się tylko na sprzeciwie, ale również próbowaniu ucieczki do jednej z wrogich rodzin. Masz go odnaleźć i zabić. Jeżeli potrzebujesz wsparcia któregoś z naszych ludzi, mów. Tropiciela? Informacji z ulic? Mów śmiało. - powiedział przegryzając kolejny kęs wędzonego mięsa. - Wszelkie potrzebne informacje przedstawi Ci Eiji, lub któryś z nich. Pytaj o cokolwiek chcesz. Wiemy o nim wszystko, może z wyjątkiem aktualnego miejsca pobytu...

[akap]Facet wzruszył ramionami, a twarze wszystkich siedmiu osób skierowały się ku Yoshimitsu. Niektórzy mieli ręce splecione w swoistą podstawkę pod brodę, inni zaś mieli je położone sztywno na blacie. Zlecenie zdawało się być dosyć proste. Jednak nie podano mu żadnych, ale to żadnych szczegółów. Musiał więc o wszystko dopytać, by nie strzelić gafy przy nowym pracodawcy.


Słownik

Postacie
1) Aburame Eiji
2) Sora

Mapa

Inne:
Spoiler: pokaż
KLAN HOZUKI
KEKKEI GENKAI: Suika Kawari
NATURA CHAKRY: Suiton
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 10
WYTRZYMAŁOŚĆ 40
SZYBKOŚĆ 75
PERCEPCJA 50
PSYCHIKA 1
KONSEKWENCJA 1
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 175
KONTROLA CHAKRY: D
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 104%
MNOŻNIKI:
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:
NINJUTSU E
ELEMENTARNE
SUITON D
KLANOWE C
Ekwipunek: Wakizishi, 2x kunai z notką wybuchową.

Hiroki
 

Re: Karczma "Pod uwędzonym dzikiem"

Postprzez Yoshimitsu » 20 sie 2019, o 13:41

Cała ta chora wycieczka miała zakończenie w piwnicy, w której odbywało się spotkanie? A może biesiada? Tylko bogowie mogli wiedzieć co ta mafia miała z tymi piwnicami. W Yusetsu piwnica, w Shigashi lokal wyglądający jak piwnica teraz Ryuzaku i znowu piwnica. Mogli by znaleźć coś ciekawszego w końcu... Zaśmiał się w duchu i wszedł zaraz za tym robaczkiem, który go tu przyprowadził.
Po wejściu do środka oczom białowłosego ukazało się kilku gości siedzących jak jakaś rada, a na środku siedział on. Od razu domyślił się, że ten na samym środku to ten Sora co nie lubi jak mu się sprzeciwia. Pokłony i przywitania... Udawali, że mają w sobie cokolwiek z ludzi, a tak naprawdę byli tylko zwierzętami. -Jedynie odciąłem słabeuszy od rodziny. Wykonał lekki ukłon w stronę całego towarzystwa. Dalsze słowa o tym, że teraz on dowodzi Yoshiemu, i że Głowa się na to zgodził. Wszystko fajnie.
-Próbowałem ratować sytuacje w Yusetsu ale sam nie wiem jak się to skończyło. Wzruszył ramionami, wracając jeszcze do swojego "odkupienia". Cały czas przyglądał się uważnie swojemu przełożonemu. Na same słowa o sprzeciwach i braku lojalności wobec rodziny jedynie westchnął.

Sora-dono zaczął mówić... Mówił bardzo długo ale całkowicie inaczej niż te pannice z Baishunnpu. Gość po prostu był silny i o tym wiedział, nie musiał podbudowywać swojego ego maltretowaniem słabiutkiego nastolatka (Shinsa) czy krzykiem. W pierwszym momencie zaimponował Yoshiemu jego spokój i względnie normalne zachowanie. Kaguya miał teraz do dyspozycji informacje i ludzi mafii, w końcu trafił do miejsca które jest zarządzane w sposób profesjonalny i maksymalnie ułatwiający pracę, którą należy wykonać. -Eiji. chłopak wykonał delikatny ukłon, to co było między Nimi było nieprzyjemne ale w końcu nie należeli do przyjemnej organizacji. Teraz należało zachowywać się w sposób elegancki. -Mógłbyś mi udzielić informacji, na temat wyglądu, umiejętności, znaków szczególnych, imienia i nazwiska oraz punktu zaczepienia gdzie mógł się udać? Nie był przyzwyczajony do takich możliwości jakie przedstawił mu Kieł ale cóż... Jak dają to bierz! Nie chciał popełnić błędu z poprzedniego poszukiwania kiedy ruszył na pustynie bez żadnej wiedzy o osobie poszukiwanej (kappa). -W miarę możliwości będę potrzebował tropiciela i ewentualnie kogoś walczącego na dystans. Może być to jedna osoba ale zrozumiem jeśli będę miał wykonać to w pojedynkę. Nie sądził, że ktoś będzie musiał mu pomagać ale... Jeśli zleca Ci coś sam Kieł, który jest przecież prawie na samym szczycie to coś musi być nie tak więc wolał się ubezpieczyć.
"Gi­niesz bez skut­ku, bo żyjesz bez przyczyny."

"Jaki jest wasz wybór? Umrzeć? Czy ugiąć Karku?"
Avatar użytkownika

Yoshimitsu
 
Posty: 269
Dołączył(a): 26 sie 2018, o 15:16
Wiek postaci: 19
Ranga: Pazur
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6242
GG: 66391319
Multikonta: -

Re: Karczma "Pod uwędzonym dzikiem"

Postprzez Hiroki » 20 sie 2019, o 21:25

7/30
„Zemsta"
Yoshimitsu - C

Zachowanie adekwatne do sytuacji, można by rzec. Eiji ciągle obserwował Yoshimitsu, jakby obawiając się, że zrobi coś nietaktownego, jednak na szczęście członka wędrownego klanu nic takiego się nie stało. Sora można powiedzieć, nie spodziewał się żadnych problemów, wygodnie siedział w swoim siedzisku, popijając co jakiś czas wino, zaś Yoshi pierw skrzętnie wytłumaczył co zaszło w Yusetsu, na co jego nowy dowódca jedynie przytaknął głową, a następnie uśmiechnął się szeroko. Najwidoczniej los przyniósł mu tego, którego tak długo szukał - gościa, nie zadającego zbyt wielu pytań, wykonując polecenia bez żadnego ale...

Eiji słuchał uważnie pytań Yoshiego, po czym zaplótł ręce za głową. Spojrzał na moment w sufit, a następnie zwrócił się w kierunku chłopaka. Westchnął ciężko.
- Więc może po kolei. Twój cel to Hozuki Nagano, chłopak w podobnym wieku do Ciebie. Średniego wzrostu, walczy głównie wręcz. Jego kekkei genkai to zdolność pozwalająca zamianę ciała w wodę. Wyrok śmierci zapadł nie tylko z powodu odmowy wykonania rozkazu. Chłopak kręcił na boku z inną, wrogą nam rodziną. To właśnie oni obserwowali Cie podczas przechadzki na targowisku. Wiem, że brzmi to śmiesznie, ale wygląda na to, że Nagano bardzo nie chciał, by któryś pazur zajął jego miejsce. - na moment przerwał, po czym rozejrzał się po zgromadzonych. - Akira, mógłbyś zorganizować kogoś dla niego? Tropiciel, najlepiej któryś ze zdolnościami bojowymi.


Wzrok Eijiego powędrował na mężczyznę, który siedział naprzeciw niego, po lewicy mężczyzny. Zaś Akira spojrzał bez zbędnego czekania na Yoshimitsu.
- Chętnie sam bym z Tobą poszedł, ale mam ważniejsze sprawy na głowie. - poklepał zwierze po głowie, które siedziało obok. Ogromny wilk, zawarczał krótko, a następnie wstał na cztery łapy. - Tropiciel będzie czekał na górze, nie ma sensu przyprowadzać tu śmieci, które i tak są jedynie pionkami w tej całej układance. Będzie gotów za kilka minut, wrócę gdy będzie po wszystkim.
Yoshimitsu mógł teraz zauważyć postawnego faceta o czarnych włosach, a obok niego ogromnego wilka, o czarnym umaszczeniu. Dumnie kroczył w stronę drzwi znajdujących się za Yoshimitsu.


- Słusznie. - wtrącił Sora podczas wywodu na temat nie sprowadzania śmieci do ich stołu. - Poczęstuj się młody, pewnie na co dzień nie masz czasu zjeść czegoś tak dobrego.
Powiedział ze spokojem, przesuwając niemal przez cały stół misę z wędzonymi kąskami dziczyzny. Misa była stalowa, a gdyby Yoshimitsu nie chciał jej zatrzymać, zapewne spadłaby z ławy.
- Słabymi stronami Nagano jest Raiton, ewentualnie długa walka na dystans. Skrytobójstwo raczej się nie uda. Po za tym, uważaj podczas walki wręcz, możesz się dać nieźle zaskoczyć. Skurczybyk jest naprawdę szybko, ale słaby, więc raczej nie połamie ci kości. - powiedział bez żadnych emocji w głosie. - Nie schrzań tej roboty młody. Mam wobec Twojej osoby plany wychodzące daleko w przyszłość.


Po tych słowach jedynie się uśmiechnął, a w drzwiach chwilę później pojawił się Akira, tym razem bez wilka. Na jego twarzy gościł uśmiech, poklepał w drodze na swoje krzesło Yoshimitsu po ramieniu, dając tym samym wszystkim znak, że wszystko gotowe. Eiji spojrzał na Mitsu z wyrazem twarzy w stylu "coś jeszcze", czekając na to, co zrobi młodzieniec - odejdzie od stołu? Czy zapyta o coś jeszcze.

Słownik

Postacie
1) Aburame Eiji
2) Sora
3) Inuzuka Akira

Mapa

Inne:
Spoiler: pokaż
KLAN HOZUKI
KEKKEI GENKAI: Suika Kawari
NATURA CHAKRY: Suiton
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 10
WYTRZYMAŁOŚĆ 40
SZYBKOŚĆ 75
PERCEPCJA 50
PSYCHIKA 1
KONSEKWENCJA 1
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 175
KONTROLA CHAKRY: D
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 104%
MNOŻNIKI:
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:
NINJUTSU E
ELEMENTARNE
SUITON D
KLANOWE C
Ekwipunek: Wakizishi, 2x kunai z notką wybuchową.

Hiroki
 

Re: Karczma "Pod uwędzonym dzikiem"

Postprzez Yoshimitsu » 20 sie 2019, o 23:05

Rozmowa trwała, wszyscy wygodnie siedzieli i sprawiali wrażenie wyjątkowo ze sobą zżytych. Sora się uśmiechał co jakiś czas, raz do swoich najbliższych pracowników, a to raz do Yoshiego. Może wydawało mu się, że to ten chłopak będzie tym wyjątkowym, a może tylko chciał robić dobre wrażenie. Nikt tego nie wiedział, pewnie nawet ten gość od robaków. Kiedy białowłosy wyrzucił już z siebie wszystkie pytania i prośbę o tropiciela, Eiji położył ręce na głowie i rozpoczęła się fala informacji.
Hozuki Nagano, w podobnym wieku, Walczy wręcz... I tutaj na chwilę umysł Yoshiego na chwilę się zatrzymał. W końcu ktoś interesujący... Kontynuacja, średni wzrost jakieś pierdoły o zmianie ciała w wodę. Mało interesująca część za co wydali na Niego wyrok i coś co bardzo nie spodobało się chłopakowi. TEN ŚMIEĆ ODWAŻYŁ SIĘ GO OBSERWOWAĆ? Ta informacja obudziła w nim trochę tego demona, którego trzymał na wodzy. Jakaś parszywa menda, która nawet nie potrafiła w odpowiedni sposób kogoś zdradzić. Ciekawe czy zmieni się w wodę po tym co zgotuje mu Yoshimitsu.
-Obserwowali mnie? Która to rodzina, wiecie to czy mam się dowiedzieć? Spojrzał na Sore, z szacunkiem ale obserwowany Kieł mógł poczuć to, że Kaguya się go nie boi. Chwilę po zakończeniu wywodu o poszukiwanym chłopaczku, wtrącił się wielki gość, obok którego szedł równie wielki wilk. Kościany ninja zrobił większe oczy na psa ale już na pana zareagował raczej westchnięciem. Ot co, to tylko kolejny Inuzuka, których szlachetny ród pustyni nienawidził.

-Dzięki za tego tropiciela. Pochylił lekko głowę w stronę Akiry, który go minął. Po wyjściu psiarza, który chciał uniknąć przebywania jakichś łusek w tak znamienitym gronie odezwał się Kieł. Przesunął z dużą siłą dziczyznę w stronę chłopaka, który zatrzymał misę z wyjątkową gracją. Wziął kawałek i spróbował, wcześniej nie miał okazji zajadać się takimi rzeczami więc ta zrobiła na nim całkiem dobre wrażenie. -Moje kości ciężko jest naruszyć. Uśmiechnął się w stronę swojego szefa. -Wiadomo gdzie mogę zacząć poszukiwania? Od razu po usłyszeniu odpowiedzi na swoje ostatnie pytanie wstanie. -Wyruszam. Yoshimitsu zakomunikował całej sali pełnej groźnych mafiozów. Skieruje się w kierunku wyjścia do pomieszczenia, w którym czekać ma na niego człowiek z umiejętnościami tropiciela.
"Gi­niesz bez skut­ku, bo żyjesz bez przyczyny."

"Jaki jest wasz wybór? Umrzeć? Czy ugiąć Karku?"
Avatar użytkownika

Yoshimitsu
 
Posty: 269
Dołączył(a): 26 sie 2018, o 15:16
Wiek postaci: 19
Ranga: Pazur
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6242
GG: 66391319
Multikonta: -

Re: Karczma "Pod uwędzonym dzikiem"

Postprzez Hiroki » 21 sie 2019, o 16:00

9/30
„Zemsta"
Yoshimitsu - C

Sora na pytanie odnośnie tego, z którą rodziną spoufalał się Nagano, westchnął jedynie, by po chwili powiedzieć spokojnie, jak to miał w zwyczaju.
- Yoshida, ale to nie twoje zmartwienie. Masz się pozbyć zdrajcy, a nie sprowadzać na naszą grupę niebezpieczeństwo. Mam nadzieję, że się rozumiemy. - po tych słowach, wstał z tronu, a następnie powoli ruszył w stronę Yoshiego, wręczając mu portret mężczyzny.- To Ci się przyda. A teraz do roboty. Powodzenia.


- Nie opuścił osady - więc zapewne jest gdzieś w Ryuuzaku, osoba która na Ciebie czeka nie będzie miała problemu by go znaleźć, masz moje słowo. - rzekł Akira, zaraz po tym, jak Sora wręczył portret gościa w ręce Mitsu. - Powodzenia.
Cóż. Wydawało się, że wszyscy zgodnie życzyli młodemu pazurowi, owocnej pracy. Każdemu zależało tak samo, na pozbawieniu życia tej gnidy, która postanowiła ratując własne życie, sprzedać rodzinne sekrety. Na szczęście rodziny, gość nie wiedział zbyt wiele, bo gdyby wiedział za dużo, zapewne sam Sora ruszyłby na niego w celu roztrzaskania jego pustej głowy o posadzkę pierwszej lepszej uliczki. Yoshimitsu wreszcie wstał od stołu, zajadając się jeszcze ostatnim kąskiem wędzonego mięsiwa, a następnie ruszył do drzwi, które otworzył z łatwością. Następnie pokonał spokojnie samotnie korytarz, schody, by przy wyjściu z piwnicy zobaczyć chłopca, na oko czternastoletniego, stojącego obok ogromnego wilka Akiry. Pies warknął, a chłopczyk wpatrzył się w Kaguye.


- To pan szukał tropiciela? Do usług. - powiedział dziecięcym wręcz głosem. Dziecko wykorzystywane przez mafię, albo dziecko, którego jedynym wyjściem było dołączenie w szeregi jednej z tych okropnych organizacji... - Nazywam się Toshio, jestem z klanu Ranmaru. Co prawda nie potrafię zbyt wiele, ale bez problemu znajdę tego, czego szukasz. A właściwie, to kogo, lub czego szukamy?
Chłopak był niski, jego włosy były koloru jasno brązowego, zaś uśmiech praktycznie nie schodził mu z twarzy. Widocznie oczekiwał na rozkazy wyższego rangą, zaś pies który był z nimi, wrócił do piwnicy, zaraz po tym jak młodzieniec się przedstawił.


Słownik

Postacie
1) Aburame Eiji
2) Sora
3) Inuzuka Akira
3) Toshio

Mapa

Inne:
Spoiler: pokaż
KLAN HOZUKI
KEKKEI GENKAI: Suika Kawari
NATURA CHAKRY: Suiton
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 10
WYTRZYMAŁOŚĆ 40
SZYBKOŚĆ 75
PERCEPCJA 50
PSYCHIKA 1
KONSEKWENCJA 1
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 175
KONTROLA CHAKRY: D
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 104%
MNOŻNIKI:
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:
NINJUTSU E
ELEMENTARNE
SUITON D
KLANOWE C
Ekwipunek: Wakizishi, 2x kunai z notką wybuchową.

Ostatnio edytowano 22 sie 2019, o 00:19 przez Hiroki, łącznie edytowano 1 raz
Hiroki
 

Re: Karczma "Pod uwędzonym dzikiem"

Postprzez Yoshimitsu » 21 sie 2019, o 20:52

Spokój, spokój i jeszcze raz spokój. Czuć było, że tym razem Yoshimitsu nie trafił na mafijnych amatorów. Amatorzy Ci niemal zawsze wykrzykiwali przeróżne hasła, przechwalali się swoimi umiejętnościami i możliwościami rodziny, a tutaj? Tutaj była klasa i moc bijąca z każdego słowa mocnych ludzi. Pytanie, które zadał białowłosy szybko ukrócił Sora informując, że zabić ma jedynie tego karalucha, który zdradził. Nie ukrywał informacji, Yoshida... Cóż z tą rodziną jeszcze nie walczył przynajmniej oficjalnie.
Chwilę po tym jak szef wręczył portret chłopakowi, mówić zaczął Inuzuka. Gość był na tyle głupi... Żeby zdradzić Kła, który władał mafią w Ryuuzaku i jeszcze żeby w tym Ryuuzaku zostać. Musiał być wyjątkowo mało inteligentnym typem. Dostał obietnice, że tropiciel będzie w stanie go znaleźć. Przełożonym trzeba ufać. Każdy mu życzył powodzenia, ciekawe czemu tak bardzo wierzyli w młodego chłopaka. Po wyjściu z sali, w której funkcjonował Kieł i pokonaniu korytarza oraz schodów, zobaczył chłopczyka. Żarty sobie kurwa robią? Dziecko ma mi pomagać? Pokiwał z zażenowaniem głową i spojrzał na chłopca, który wyglądał jakby uciekł mamie spod spódnicy. Był młody no ale Kaguya zdecydował dać mu szansę.
-Jestem Yoshimitsu. Wyprostował się i spojrzał na Niego jeszcze raz.
-Co potrafisz oprócz tego, że tropisz.
Musiał szybko podejmować decyzje czy chłopak przyda się do czegoś więcej. Mały wspomniał coś o klanie Ranmaru, co to kurwa był za klan? -Ranmaru? Nie znam. Po wyjściu psa, lekko pchnął chłopca w stronę wyjścia, do którego się kierował. Niemal od razu po opuszczeniu lokalu, pochyli się w stronę Toshio. -Szukamy Hozuki Nagano, mniej więcej w moim wieku i moim wzroście. Nie zbliżaj się do Niego bo dobrze walczy wręcz i jest szybki. Zmienia ciało w wodę. Jacyś ludzie mogą Nam przeszkadzać także w przypadku zagrożenia wracasz do mnie. Zakomunikował chłopcu. -Jeśli nie jesteś w stanie do mnie dotrzeć, uciekasz tutaj i informujesz o wszystkim szefostwo. Wyprostował się i pokazał portret ściganego. Teraz oczekiwał tylko na to co odpowie mu jego podwładny.
"Gi­niesz bez skut­ku, bo żyjesz bez przyczyny."

"Jaki jest wasz wybór? Umrzeć? Czy ugiąć Karku?"
Avatar użytkownika

Yoshimitsu
 
Posty: 269
Dołączył(a): 26 sie 2018, o 15:16
Wiek postaci: 19
Ranga: Pazur
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6242
GG: 66391319
Multikonta: -

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Osada Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość