Opuszczony magazyn

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Re: Opuszczony magazyn

Postprzez Chise » 2 lut 2019, o 19:18

Misja C
19/30


Chłopak nie owijał w bawełnę i od razu przedstawił sprawę na taką, jaką była, to znaczy tragiczna. Odpowiedziała mu cisza, przerwana tylko dyskretnymi odgłosami przełykania, jednak jeśli na nich spojrzeć.. To nie wyglądali na bardzo przejętych, jakby się tego spodziewali. Człowiek przy nich umierał, ale nie było paniki, biegania i błagalnych okrzyków. Powiedzieć, że ich to nic nie obchodziło było zapewne mocnym nadużyciem, bo przecież sprowadziły tu Kisho, ale wśród tych dzieciaków, skrajnie ubogich i dbających same o siebie, panowało przeświadczenie, że zrobiły już wszystko co mogły. To tyle. Umrze? Przykro, nie chciały tego.. Ale nie zamierzały płakać i ogłaszać żałoby.. Ani zabierać go do szpitala, jeśli o to chodzi.
Mito skrzywił się nieco, słysząc wypowiedziane pod nosem słowa medyka.
- Mówiłem ci. Tamtem miał wrócić wcześniej i sam się nim zająć, a ten miał tu być dzień, dwa. I prosił by nie do szpitala. I tak zrobiliśmy więcej niż.. - odpowiedział nieco zirytowany - Poza tym.. Wtedy pewnie zainteresowaliby się nami - dodał, marszcząc brwi. Tu już był gorszy problem, bo rzeczywiście, kto by się takim przypadkiem nie zainteresował? Brudny, chudy dzieciak przyprowadza ciężko rannego? Zaraz wzięliby go na spytki. Wtedy pokazał się jednak inny problem.
Zbliżające się dwie osoby poruszały się niezbyt szybko, ale pewnie i bezbłędnie w tą stronę. Dlatego młodzieniec ostrzegł dzieciaków, które natychmiast zerwały się na równe nogi i nawet nie musiały niczego uzgadniać.
- Zbieramy się - poinformował go Mito, w czasie gdy cała trójka zaczęła pakować na szybko kilka rzeczy. Nie potrzebowali wiele, zabierali tylko te najważniejsze i osobiste i potrzebowali na to kilka minut, w czasie których dwójka zbliżała się i już zaczęła obchodzić budynek, szukając prawdopodobnie wejścia.
W sumie Kisho mógłby zwiać i zostawić rannego i wrócić po niego później.. Albo i nie. Albo mógł zostać, przyczaić, schować i zwyczajnie poczekać. A nawet wyjść im na przeciw, bo czemu nie? Nie było pewne, że mają złe zamiary, a mogą nawet pomóc! Ale zakładać to byłoby chyba za piękne.
Trójka dzieciaków planowała się wymknąć i wyjść własnym wyjściem, które było gdzieś ukryte, unikając najmniejszego spotkania z nieznajomymi.
Chise
 

Re: Opuszczony magazyn

Postprzez Kisho » 3 lut 2019, o 16:16

Jedno ostrzeżenie o nadciągających kłopotach a ta mała zgraja od razu wiedziała, co ma robić. Byli naprawdę szybcy, a przy tym i zgrani. Zapewne mieli nie jeden taki gotowy plan w zanadrzu i to na każdą możliwą okazję. Ciekawe, który z nich też to wszystko wykombinował.
- A co jeśli to ten jego kolega? - spytał, nagle przypominając sobie słowa małego. Podobno miał się tu zjawić po dwóch dniach, ale cóż, może coś go zatrzymało i dlatego ta zwłoka? W sumie nie wiadomo było do końca, po co tutaj przybyli. Nie wyglądało jednak na to, by dzieciaki chciały jakkolwiek ryzykować. Chciały uciec i tyle, raczej nie zastanawiając się nad losem rannego. Kisho chyba też specjalnie ich nie interesował. Swoją drogą, czego mogły się tak bać? Chyba nie miały tutaj wrogów czy jakiejś przeciwnej bandy, z którą konkurowały, co? Sprawą ze szpitalem także nie musiały się martwić. Nawet jeśliby zaczęto ich przepytywać, dlaczego przyprowadzili rannego, zawsze mogli zeznać, że znaleźli go przypadkiem lub po prostu powiedzieć prawdę, czyli że podesłał im go nieznajomy. Za coś takiego nie ma szans, by ich ukarano. Chcieli pomóc ot co. Przemęczyliby ich setką pytań i koniec końców puścili wolno. Nawet by się nie przejęli ich dalszym losem. Jakby w ogóle tutejsi się nimi przejmowali...
- A mogłem go od razu siłą zabrać do szpitala i byłoby po problemie - Najprostrze rozwiązania zawsze są najlepsze. Szkoda tylko, że przychodzą do głowy po fakcie.
Chłopak miał wrażenie, że został już tutaj sam ze swoim pacjentem. Bez pomocy, bez wsparcia. Był lekko spanikowany, bo w końcu kto by nie był w jego sytuacji? Wplątał się w nie wiadomo co jak zawsze z własnej głupoty podyktowanej chęcią pomocy. Dlaczego bezinteresowność musi być tak srogo karana przez los? Przynajmniej w jego przypadku.
Westchnął ciężko, nie bardzo wiedząc, co teraz miałby zrobić. Nie wyczuwał w dwóch obcych niczego niepokojącego, ale to wcale nie musiało znaczyć, że mają dobre intencje. Rzucić się na nich z kunaiem w dłoni było równie idiotycznym pomysłem. Pozostało więc być pasywnym i sprawdzić co też ich tu sprowadza. Przy okazji sprawdził zawartość swoich toreb, tak by przypomnieć sobie, co też ma pod ręką. Ze zdziwieniem wyciągnął coś, o czym najwyraźniej zdążył zapomnieć.
- No co my tu mamy - spojrzał na niewielką kuleczkę, która nie raz już mu pomogła. Bez zastanowienia przerwał medyczne jutsu i delikatnie wsunął pigułkę do ust leżącego, jednocześnie odsuwając jego głowę nieco w tył, by medykament bez problemowo przeszedł przez gardło. Pigułka ze skrzepniętą krwią była jednak jedynie zastępstwem wcześniej używanego jutsu i tak jak w jego przypadku, było to jedynie rozwiązanie tymczasowe.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż

EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
  • kabura na broń (na prawym i lewym udzie)
  • torba (na lewym i prawym pośladku)
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 455
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Opuszczony magazyn

Postprzez Chise » 3 lut 2019, o 18:30

Misja C
21/30


- Yyyyy... - pytanie Kisho na moment zatrzymało łobuzów, ale tylko na chwilę. Mito spojrzał na chłopaka z delikatnym pobłażaniem, jakby to oni byli tu dorośli i musieli o wszystkim myśleć, po czym odpowiedział, poprawiając niewielki plecak i popchnął dziewczynkę, by poszła przodem.
- On zna kod i wejście. Jeśli to on, to wrócimy - wytłumaczył szybko, po czym opuścił kryjówkę, ale jeszcze wychylił się, wsadzając głowę do środka - Jakby co, ten ma na imię Masaru, a ten drugi Naoki, jakby ci się przedstawiał - dodał, po czym znikł. Nawet odgłosy kroków umilkły szybko, choć Kisho oczywiście mógł ich śledzić dzięki swoim zdolnościom. Stąd wiedział, że perfekcyjnie wyminęli intruzów, zgrabnie poruszając się po zagraconym budynku i wyszli po drugiej stronie, skąd szybko gdzieś pobiegli. Młody medyk został sam z problemem i to nawet bez podziękowania. Niewdzięczna była ta dziecięca brać.
Nieznajomi w końcu znaleźli wejście i wpakowali się do środka. Rozpoczęli powolne, lecz dokładne przeszukiwanie okolicy, zaglądając w każdy kąt i podejrzane miejsce. Już w tym punkcie stało się jasne, że na pewno nie są tu przypadkiem, ale z konkretnym celem, szukając czegoś. Pytanie tylko brzmiało czego i jak bardzo chcą to dostać?
Miał potrzebny mu czas by włożyć nieprzytomnemu pigułkę do ust i z wprawą przechylił mu głowę, by się nią nie zakrztusił. Choć nie miał silnych technik medycznych, to chłopak z pewnością miał solidne podstawy teoretyczne i praktyczne, by zostać zdolnym medykiem nawet i bez czakry.
Jednak w końcu musiało dojść do spotkania. Kisho zobaczył jak na widok fortu mężczyźni się szturchnęli łokciami, po czym ten z większą ilością czakry pierwszy się zbliżył i zajrzał do środka. Miał jeszcze sekundy na to by zdecydować czy chce pozwolić mężczyznom zobaczyć swoje czerwone oczy czy je zgasić.
- Puk puk - powiedział lekko ironicznie, gdy zobaczył młodzieńca - Ręce do góry, majtki w dół, hehe. A tak serio, młody, to nie szukamy kłopotów, tylko jednego gagatka.. Którego widzę, że znalazłeś pierwszy - dodał, widząc za jego plecami rannego - Możemy więc się dogadać. Odpalimy ci działkę, ty pozbędziesz się problemu, a będziesz miał jeszcze zysk. Co ty na to? - był spokojny, ale zdecydowany, głęboki głos brodacza mógł być przekonujący. Nie był to młodzieniec, ale mężczyzna w pełni sił, ciemnowłosy i ciemnooki, na jego udzie mógł zauważyć kaburę, a przy pasie tanto, o które opierał dłoń. Nie wyglądało to jednak jak geoźba, a bardziej jak przyzwyczajenie. Co ważne, nie byli to na pewno strażnicy miejscy ani nikt z oficjalnych sił miasta, bo nie mieli żadnych oznaczeń. Drugi mężczyzna pozostał na zewnątrz, ale trzymał się blisko.
Chise
 

Re: Opuszczony magazyn

Postprzez Kisho » 3 lut 2019, o 23:22

Westchnął głęboko. Nie pierwszy raz już zresztą. Czasem naprawdę miał już dość tej roboty. A mógł od razu ruszyć za Nikusui do jej ojczyzny i tam sobie osiąść i spokojnie dożyć starości. Może nawet poznałby białowłosą nieco bardziej? Ach te gdybania...
Usiadł potulnie na podłodze koło rannego ze skrzyżowanymi nogami. Był w kropce, co by nie powiedzieć, że w czarnej d... to znaczy czarnym dołku. Nie wiedział praktycznie nic o tym, co się tutaj wyprawia, a skoro dzieciaki nie były skore do rozmów, to pozostali mu jedynie ci dwaj panowie szukający wejścia do środka. A na nich miał pewien sposób. Może niesuper skuteczny, ale co nieco może się dowiedzieć.
Chwilę przed pojawieniem się „gości" złożył ręce do pieczęci węża i tak przygotowany czekał, aż rozpocznie się teatrzyk. Tak, dobrze słyszeliście. Kisho będzie leciał w przysłowiowe kulki i udawał.
- Taaa... - odpowiedział jakby od niechcenia, starając się wejść w rolę gościa, co to się niczego nie boi. - Wszystko fajnie tylko nie bardzo wiem, o co w tym wszystkim chodzi. - Na wejściu od razu dyskwalifikował przybyszy jako wsparcie dla rannego. Naoki, kimkolwiek by nie był znał hasło, a że ci dwaj wparowali bez niczego to cóż, zgadywać nie musiał. - Bo wiecie, wysłali mnie tu, żebym zabezpieczył jakiegoś tam Masaru, a chuja powiedzieli. - Splunął na podłogę. - Do dupy te wasze misje rangi A tutaj macie. - Jak już jechać po badzie to po całości, nie? Kto wie, może się wystraszą. - Jeszcze bydlaki kazali mi zaminować cały budynek, jakby się na coś szykowali, a - w tym momencie dość poważnie spojrzał swymi czerwonymi ślepiami na przybyłych. - Przyszliście tylko wy. - udał lekko zawiedzionego. - Co za banda nowicjuszy tutaj zarządza... No nieważne, może wy mi powiecie, o co tu chodzi, co? Szkoda mi notek, a nie wiem, czy mi za nie zapłacą więc... Wolałbym tu nic nie wysadzać. A tak z innej beczki ile wy za niego chcecie? Tak hipotetycznie?
Czasem takie zagrania sprawiały się idealnie, przynajmniej do czasu aż się z czymś przypadkowym nie wygadał i wyszło że kłamie jak z nut. Wstęp jednak miał, według własnej oceny dość dobry i miał nadzieję że częściowo łyknęli całą bajeczkę i nie będą od teraz postępować lekkomyślnie. Kto wie, może nawet się wystraszą? Co by nie było znaleźli go siedzącego w dość wyluzowanej postawie. Trochę tak jakby nic sobie z nich nie robił, no i trzymał pieczęć do aktywacji notek, tak tego. Mogli poczuć groźbę.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż

EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
  • kabura na broń (na prawym i lewym udzie)
  • torba (na lewym i prawym pośladku)
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 455
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Opuszczony magazyn

Postprzez Chise » 4 lut 2019, o 22:31

Misja C
23/30


Znużenie pracą shinobiego? Każdy chyba przechodzi ten etap, zwłaszcza gdy para się tak niewdzięczną specjalizacją jaką jest bycie medykiem. A może tu chodzi bardziej o dobre serce? Ile razy można się zawieść na kimś, komu próbuje się pomóc i zostać na lodzie z problemem, zanim do kogoś dojdzie, że mu się zwyczajnie nie opłaca? Że zimne i nieczułe serce pozwala na ograniczenie sobie rozczarowań i ciosów w plecy. Tak jak teraz - chciał pomóc zaniedbanemu chłopcu, a wpakował się w dziwaczną i niepewną sytuację, o której w gruncie rzeczy sam niewiele wiedział.
Ale Kisho wymyślił sposób na to aby się dowiedzieć nieco więcej, w sumie całkiem sprytny. Kłamstwo nie zawsze popłaca i mawiają, że ma krótkie nogi, ale na teraz wydawało się wyjściem najlepszym z wielu, wielu możliwych. Nic nie ryzykował, a mógł wygrać wszystko, a przede wszystkim bezcenne dla niego obecnie informacje. Dlatego złożył pieczęć i zaczął swoje przedstawienie.
Kiedy sam przyznał, że niewiele z tego rozumie uśmiech faceta poszerzył się. Niezbyt mądre było przyznawanie się do braku przewagi, ale miał inne asy w rękawie, ten nie był mu potrzebny. Samo wspomnienie, że miała to być misja A wywołuje uniesienie brwi z lekkim niedowierzaniem, ale prawdziwą bombą (hehe) było wspomnienie o zaminowaniu. Mężczyzna przeklną raz i drugi, wyskakując jak dziki z fortu, drugi kopnął stojącą po drodze skrzynię, ale po chwilce wraca, nieco spokojniejszy, więc mógł wysłuchać dalszej części wypowiedzi chłopaka.
- Nie możemy zdradzić wielu szczegółów, sami ich nie znamy, ale.. - rozgląda się niespokojnie, wizja wybuchu go chyba ociupinkę denerwuje - Wysłano nas za uciekinierem z klanu, który podobno uciekł z wrogiem albo został porwany, tego dokładnie nie wiadomo. Klan wystosował za nim list gończy - powoli, by nie sprowokować Kisho, sięgnąć po coś do torby i rzucić pod stopy. Dwa zwoje się lekko rozwijają, pokazując ich nagłówki i początki rysunków twarzy. Jedno brzmiało "Poszukiwany", drugi zaś "zaginiony". Tego drugiego twarz mógł rozpoznać, bo leżał za nim. Jeśli rozwinął go, mógł przeczytać kilka nieprzyjemnych rzeczy i oskarżeń, jak o morderstwo członka klanu Senju, porwanie, napaść i kilka innych, nagroda wynosiła 2500 ryo.
- Jego mieliśmy zlikwidować, a klanowicza odstawić na miejsce, ale na razie mamy tylko jego. Słuchaj, damy ci 500 Ryo z nagrody, praktycznie za nic. Tylko nam go oddaj. Nie ma sensu walczyć.
Chise
 

Re: Opuszczony magazyn

Postprzez Kisho » 5 lut 2019, o 15:00

Owszem, może i źle uczynił, przyznając się, że niewiele wie, ale dzięki temu mógł wypaść bardziej wiarygodnie. W końcu trudniej uwierzyć w doskonałą bajeczkę gdzie główny bohater to istne guru, czyż nie? Poza tym chyba i tak mocno wystraszył jegomościów wiadomością o zaminowaniu budynku, więc na dobrą sprawę mógł jedynie wspomnieć o tym a resztę pominąć.
- Hem - rzucił jedynie niejednoznacznie, po czym skrzywił wyraźnie twarz na widok dwóch rozwiniętych zwojów, co by wypaść na niezbyt zadowolonego z obrotu sprawy. - A więc to takie bagno. - Opuścił pieczęć, dając chwilowy kredyt zaufania rozmówcy i podrapał się po głowie, robiąc zamyśloną minę. Tutaj akurat nie przesadzał. Lekkie zamyślenie, tyle wystarczyło. - Masaru? - powiedział w końcu z nutą pytania i niepewności w głosie. - Taa z pewnością Masaru. Właśnie tego miałem im dostarczyć. Priorytetowo. - Zaznaczył z pauzą. - O drugim wspominali, ale nie był dla nich taki ważny. - Przekrzywił głowę w bok w kolejnym zastanowieniu. - A może zrobimy tak. Ja zabiorę tego - kiwnął na leżącego, jakby był nic nie znaczącym workiem kartofli. - I grzecznie odejdę, a wam zostawię tego no... Naokiego, czy jak mu tam. Ma się tu zjawić, więc od razu będziecie mieli gotową zasadzkę. - Zaproponował, licząc, że nie odmówią. - Nikt nie będzie stratny. Czysty zysk bez ryzyka. - W tym momencie bez pardonów złożył leniwie pieczęć barana, uprzednio jeszcze mieszając swoją chakrę z odpowiednią proporcją. Po chwili uwolnił energię, a obok niego dosłownie z ziemi zaczął tworzyć się ludzki kształt. Sądząc po częstym wykorzystywaniu tego jutsu, można sądzić, że skalny klon był chyba jego ulubioną techniką. Trudno się w sumie dziwić. Był zazwyczaj przydatny w walce z większą ilością przeciwników, bo to przecież znikąd pojawiająca się para dodatkowych rączek, a poza tym był cholernie wytrzymały. Samo to już dawało spore profity. Teraz stworzył go jako pomocnika do ewentualnej walki, bo co jak co ale trudno zawierzyć nieznajomemu, że będzie chciał przystać na jego warunki lub jeśli jednak potoczy się wszystko dobrze, klon posłuży jako pomoc w przetransportowaniu rannego do tutejszych władz. Cóż, był zbiegiem z listem gończym na karku, więc bynajmniej nie należało go dalej ukrywać. Musiał ponieść karę za to, co zrobił. Oczywiście by to się stało, najpierw musiałby przeżyć.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.



Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż

EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
  • kabura na broń (na prawym i lewym udzie)
  • torba (na lewym i prawym pośladku)
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 455
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Opuszczony magazyn

Postprzez Chise » 6 lut 2019, o 16:25

Misja C
25/30


Bagno rzeczywiście tu było, coraz głębsze ruchome piaski. Próby dogadania się były ważne, ale chyba nawet sam Kisho nie do końca wierzył w to, że uda mu się zakończyć tą sytuację pokojowo. Jednak same chęci także się liczą, zwłaszcza gdy są z szlachetnych pobudek! Nawet jeśli mówią, że właśnie nimi piekło jest wybrukowane.
Negocjacje się zaczęły. Każdy miał swoje powody i racje, oni pewnie głownie umotywowane pieniędzmi, a Ranmaru chęcią uratowania nieznajomemu życia, jednak.. Może i by się udało, gdyby sytuacja była odwrotna, gdyby ofiarował im Masaru i zabrał Naokiego. Gdyby tamci kierowali się moralnością, chcieliby zapewne bardziej dotrzeć do zaginionego członka klanu. Ale ich obchodziły tylko cyferki na papierze, który mu podali, a te wskazywały jasno, że więcej płacą za doprowadzenie przestępcy przez sąd albo zabicie go niż za odnalezienie zaginionego.
Zresztą, nawet Kyuzazame nie spodziewał się, że to się uda. Inaczej nie zacząłby od razu po propozycji składać pieczęci, prawda? Przeciwnik nawet nie potraktował tego poważnie, a od razu sięgnął po broń, którą rzucił w chłopaka, samemu uskakując do tyłu, wychodząc z fortu. Całe szczęście, nie miał za bardzo czasu na celowanie i rzucał w czasie ruchu, dlatego broń tylko go musnęła po ramieniu, rozcinając skórę. Dobrze, że technika, którą się posłużył miała tylko jedną pieczęć, więc ból, który się pojawił, w niczym mu nie przeszkodził.
Drugi Kisho się zjawił, gotowy do akcji, w tej samej chwili gdy usłyszał słowa swojego uprzedniego rozmówcy.
- Kei, spal to! - króciutkie polecenie, po którym dzięki swoim magicznym patrzałkom mógł dostrzec jak milczący kolega, który do tej pory stał na zewnątrz i się nie wtrącał, teraz zaczyna mieszać czakrę i składać pieczęcie. Katon, użyty w pomieszczeniu pełnym drewna i starych mebli, był śmiertelny, a fort już za chwilę mógl stać się płonącą pułapką oraz grobowcem zarówno dla Masaru jak i Kisho. O ile sam chłopak miał dość czasu by go opuścić, to czy zdąży to zrobić mając ze sobą nieprzytomny ciężar? Ranny nie wygadał na lekkiego, to był kawał chłopa. Zresztą, nawet jak wyskoczy z fortu, to prosto w czułe ramiona pierwszego przeciwnika.


Spoiler: pokaż
Obrazek
Czerwony - Kisho
Zielony - Masaru
Jasnoniebieski - przeciwnik 1 (rozmówca)
Ciemnoniebieski - przeciwnik 2 (milczek)
Brązowe - pudła i ściany fortu (które też są z pudeł)
Chise
 

Re: Opuszczony magazyn

Postprzez Kisho » 7 lut 2019, o 15:09

Koniec końców skończyło się walką. Kisho próbował przekonać jegomościów do jako takiego układu, ale najwyraźniej mieli inne założenia. Szkoda, bo teraz na światło dzienne wyjdą wszystkie jego kłamstwa włącznie z zaminowaniem budynku, które nigdy nie miało miejsca.
Chłopak jednak nie miał zbyt wiele czasu na rozmyśla o swojej aktualnej sytuacji. Przeciwnik zaatakował i choć nie był to celny atak, to z pewnością dokuczliwy. Całe szczęście, adrenalina potrafiła nieco zniwelować ostre kłucie na ramieniu, w miejscu, gdzie kunai rozciął skórę i część tkanek. Co gorsza, właśnie nadchodził kolejny, znacznie mocniejszy cios ze strony przeciwników, a co ciekawe, sami go o nim poinformowali i to dość dokładnie. Zawołać „spal to" tak głośno, żeby słyszał to twój przeciwnik... Komuś chyba zabrakło piątej klepki w głowie. Ich strata, jego zysk. Skoro już wiedział, czego się ma spodziewać, nie było wiele do gadania. Był użytkownikiem dotonu i wiedział jak radzić sobie z katonem.
Podskoczył bliżej rannego, rzecz jasna wraz ze swoim klonem i momentalnie przyłożył dłonie do podłoża, aktywując obronną technikę. Półkopuła, którą próbował stworzyć, była obrócona przodem do milczka, by możliwie jak najbardziej zablokować atak. Twór był dość szeroki, więc powinien przyjąć na siebie nawet obszerny płomień. Problematyczny mógł się okazać kartonowy fort, ale skoro był stworzony z tak łatwopalnego materiału, to trudno było spodziewać się nie wiadomo jak wielkiego pożaru. Pod siłą płomienia złączonego z chakrą karton powinien szybko się zwęglić, a bez materiału, nici z ognia. Nie znaczyło to jednak, że Kisho spokojnie czekałby na dalsze działania ze strony przeciwników. Gdy tylko zrobiłoby się spokojniej, do akcji wkroczyłby klon, ale z racji tego, że aktualnie nieco różnił się od oryginału, należało lekko go zmodyfikować. Przed wybiegnięciem na przeciwnika dotonowy shinobi przy wykorzystaniu własnego kunaia naciął sobie ubranie na ramieniu. Zmiana kosmetyczna, ale utrudniająca rozróżnienie Kisho od drugiego Kisho.
Tuż po wyjściu skalniaka zza osłony i przystąpieniu do ataku, Ranmaru, ten prawdziwy ponownie sięgnął po swoją ulubioną technikę. Szybka jedna pieczęć, zebranie chakry, uwolnienie i tuż obok uformowała się kolejna postać. Kolejny Kisho, teraz już trzeci. Ten, będąc idealnym aktualnym odbiciem, sięgnął po kunaia i także ruszył na przeciwników. Kopie miały jedno proste zadanie - zabawić jegomościów i jeśli to możliwe zbliżyć się do nich by oryginał mógł posłużyć się kolejnym zagraniem. Mowa tutaj o Doton: Doryūsō, czyli ziemnych włóczniach, które w wykonaniu Kyuzazame pojawiają się w najmniej oczekiwanym miejscu - ciele klona. Nic niepodejrzewający przeciwnik, jeśli tylko dostatecznie się zbliży albo jeszcze lepiej, zewrze szczelne szyki ze skalnym Kisho, nadzieje się od razu jak szaszłyk. Problem jednak w tym, że choć jest to skutecznie zabójcze połączenie, chłopak zawsze stara się wyrządzić minimalnie jak najmniejsze szkody, bo bynajmniej nie ma zamiaru zabijać, ale tym samym musi wystrzelić kolce tak, by dotkliwie zranić przeciwnika, by ten nie stanowił zagrożenia. Sztuczka ta działa tylko raz na jedną osobę, więc unieszkodliwienie przynajmniej jednego z nich, a najlepiej obydwu w jednym czasie byłoby tutaj wskazane.



Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż

EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
  • kabura na broń (na prawym i lewym udzie)
  • torba (na lewym i prawym pośladku)
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 8 lut 2019, o 14:14 przez Kisho, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 455
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Opuszczony magazyn

Postprzez Chise » 7 lut 2019, o 22:27

Misja C
27/30

Ogień. Najbardziej zdradliwy z żywiołów. Ogrzewa i parzy, daje światło i pożogę, zapewnia bezpieczeństwo i karze za każdą nieostrożność. Ostoja ogniska domowego i broń.
Teraz zaś Kisho miał do czynienia z tym nieładnym obliczem płomieni. Fort z drewnianych pudeł, w magazynie pełnym starych, suchych materiałów.. Był niczym innym jak jedną, wielką pułapką, która właśnie zamykała się nad chłopakiem i rannym, którym się opiekował. Nawet katon o poziomie nieprzekraczającym przeciętny, który z dość niewielkiej odległości, w postaci wiru, zbliżył się do niego, był wystarczający, by dookoła zaczęło dziać się piekło.
Technika Kyuzazame wytworzyła się dookoła nich, powodując, że pierwszy podmuch gorąca tylko się na niej rozbił, nie czyniąc nikomu wielkiej krzywdy. Jednak nie docenił właściwości palnych jego otoczenia. Wystarczył ten jeden atak, by żarłoczne płomienie zaczęły pochłaniać wszystko dookoła, pudła stanowiły dla niego doskonałą pożywkę. Impet płomienia pchnął jedną ze ścian fortu do środku, sprawiając, że na konstrukcję Kisho i dookoła niej osypały się kolejne pudła, które buchnęły iskrami, roznosząc je jeszcze dalej. Temperatura gwałtownie wzrosła, a na dodatek okazało się, że teraz fort naprawdę stanowił pułapkę. Odcięło go od wejścia, a tył i boki po prostu płonęły. W tej sytuacji nawet nie było mowy o wyprowadzaniu ataku, bo bylo kwestią czasu aż zawali się reszta ścian, przed którą nie osłoni go pół kolista konstrukcja. A jeszcze bardziej zagrożony był ranny, który w tym momencie miał niepowtarzalną szansę ulec podpaleniu i spaleniu. Jeśli będzie miał szczęście, nie odzyska świadomości i umrze w spokoju..
- Jeszcze raz! - usłyszał głos swojego rozmówcy, po czym mógł się domyśleć, że nastąpi jeszcze więcej ognia.



Spoiler: pokaż

Nazwa
Katon: Kaen Senpū

Pieczęci
Małpa → Ptak → Pies → Baran

Zasięg Max.
20 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Kolejna z silnych technik Katonu. Polega ona na stworzeniu ognistej kuli, która kręci się przybierając kształt wiru. Następnie leci w kierunku celu, a potem rozszerza się i wybucha. Technika może spowodować ogromne obrażenia, ale również wadę. Jest nią standardowo mały zasięg kuli ognia, przez co przydaje się ona tylko na średnio - bliskim kontakcie z przeciwnikami.
Chise
 

Re: Opuszczony magazyn

Postprzez Kisho » 9 lut 2019, o 17:33

Nic nigdy nie idzie według planu. Zawsze coś ulega zmianie przeważnie w najmniej odpowiednim momencie i nieważne jak bardzo wszystko byłoby dopracowane czy ile ewentualnych zdarzeń uwzględniono, tak czy owak zawsze coś człowieka zaskoczy. Nie sposób przygotować i przewidzieć każdą możliwość. Kisho zdawał sobie z tego sprawę po raz kolejny. Kartonowy fort, który był istną pożywką dla płomieni, nie spalił się ot tak i bynajmniej nie zwęglił w szybkim tempie. Co to, to nie. Kartony, a i owszem zajęły się ogniem, ale nie zamierzały obrócić się w pył w szybkim czasie. Paliły się mocno i trwale, bardziej tak jakby budową przypominały kawałki drewna a niżeli najzwyklejszy cienki karton. Jak to mówią: Człowiek uczy się całe życie... Grunt to zapamiętać i wyciągać ze wszystkiego naukę.
Nie mając jak zaatakować, chłopak przesunął się do obrony. Nie chcąc ryzykować życia rannego szybko utworzył kolejną kopułę. Tym razem po przeciwnej stronie już istniejącej, tak by zapewnić sobie, jak i poszkodowanemu ochronę. Nie miał jednak najmniejszego zamiaru zamykać się na stałę, więc przy tworzeniu jutsu zrobił niewielki odstęp między kopułami tak, by człowiek mógł przecisnąć się którymś bokiem bądź wyskoczyć górą. Szczelne domknięcie mogło ich zabić, a te niewielkie luki dawały możliwość ucieczki. Oczywiście zdawał sobie sprawę z tego, że część kartonów nadal może wpaść do środka, ale teraz wszelkie ryzyko było już mniejsze. Nawet zawalenie się ściany nie zrobiłoby im wielkiej krzywdy.
Po szybkiej obronie nadszedł czas na kontynuowanie ataku. Kisho nie miał zamiaru odpuścić i choć odczuwał już potężną stratę chakry, co przekładało się na jego stan, nie rezygnował ze wcześniejszego zamiaru dopadnięcia dwóch jegomościów. Sięgnął do torby po dwie kulki i odczekał, aż o ścianę rozbije się kolejna kula ognia - boże, oni naprawdę za każdym razem mieli zamiar go ostrzegać przed atakiem? - i nie czekając chwili dłużej, rzucił wcześniej wyjęte bombki dymne o ziemię po obu stronach kopuły i wypuścił swoje klony do ataku, samemu bezpiecznie obserwując wszystko z ukrycia i wyczekując idealnego momentu na atak kolcami. Klonokolce? Nadziewanie klonami? Hmmm. Będzie trzeba jakoś to zagranie kiedyś nazwać i opatentować. Co do zasłony dymnej, która powinna się stworzyć. Nie było to zagranie bez konkretnego celu. Bombki, jeśli nadarzy się okazja miały stworzyć szansę na niezauważalną ucieczkę. Atak klonokolcami choć skuteczny wcale nie musi mieć miejsca. Wiadomo, zadziała jedynie w bliskim kontakcie, a do takiego przecież wcale może nie dojść. I tutaj właśnie pojawia się plan zapasowy pod tytułem ucieczka. Jeśli zadymienie będzie spore, a przeciwnicy skupią się na klonach Kisho powinien być w stanie zarzucić rannego na ramiona i wymknąć się cichaczem przez której z okno budynku. Ściany fortu były kartonami, które co by nie było już płonęły, więc przebicie się własnym ciałem przez nie nie stanowiło problemu. W najgorszym wypadku podpali sobie ubranie, ale lekkie otrzepanie i pierwsze płomyki powinny zniknąć. Odzież pójdzie do wymiany ale cóż zrobić. Gorzej było z rannym, gdyż transportowanie go w takim stanie zapewne wywoła otwarcie zasklepionych ran i ogromny ból. Będzie jednak musiał pocierpieć. No chyba że woli pójść z tymi dwoma dobrowolnie, ale nie zapowiadało się na to, by był w stanie zadecydować za samego siebie.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż

EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
  • kabura na broń (na prawym i lewym udzie)
  • torba (na lewym i prawym pośladku)
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 455
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Opuszczony magazyn

Postprzez Chise » 10 lut 2019, o 23:22

Misja C
29/30

"Nobody exists on purpose, nobody belongs anywhere, everybody's going to die"

Czasem wydaje się, że aż świat upiera się, by nas złamać i pokazać, że wszystko co robimy jest bez sensu. W tej sytuacji każdy na miejscu Kisho mógłby zapytać "kiedy to się tak skomplikowało?'. Kiedy jedzenie smacznego, taniego i obfitego posiłku w karczmie i dyskutowanie z miłą, aczkolwiek trochę zbyt wiele odsłaniającą kelnerką zamieniło się w uciekanie z płonącego budynku z coraz szybciej umykającą czarką, ratując rannego, który na dodatek okazał się przestępcą?
Szybka reakcja młodzieńca sprawiła, że dookoła nich zamiast półkolistej kopuły utworzyła się niemal idealnie kolista, z niewielką szczeliną. Chroniło ich to przed płomieniami i spadającymi na głowę kartonami, ale nie przed iskrami i rosnącą temperaturę, która dokuczała im obu. Ranny oddychał ciężej, zresztą nie tylko on, i spocony. Z tą dodatkową ochroną czekali na kolejny atak przeciwnika plującego ogniem. Dzięki swoim magicznym oczom Kisho mógł podziwiać, jak ten składa kolejne pieczęcie i kula ognia, większa niż poprzednia, znów rozbiła się na kopule. Tym razem jednak uderzyła w nią bezpośrednio, ogień rozlał się dookoła i płomienie liznęły nieco wnętrze kopuły, nie czyniąc jednak żadnej szkody.
Wtedy przystąpił do ataku. Rozbicie dwóch bombek zagęściło jeszcze dym panujący dookoła, ale i spowodowało pewien ruch. Mógł zobaczyć, jak przeciwnicy do siebie kiwają i poruszają się w przeciwne kierunki - nie widzieli go, ale podejrzewali coś na pewno. Jednak działało to jednak na korzyść chłopaka, który mógł przepuścić swobodnie atak klonami. Taktyka na klonokolce z pewnością była pomysłowa i niejeden wiele by dał za odsprzedanie takiej sztuczki. Oba klony zbliżały się do swoich przeciwników, szybko jednak można było zauważyć, że katonowiec był na to zwyczajnie za szybki - prawdopodobnie nawet szybszy od oryginału, nie wspominając o klonie. Odsunął się z zasięgu dymu, nie dając się wciągać w pułapkę i bawił z klonem, uśmiechając szyderczo. Za to drugi.. Do tej pory nie popisał się niczym szczególnym. Kiedy klon się do niego zaczął zbliżać, wyjął kunai z kabury na broń, najwyraźniej chcąc podjąć z nim walkę wręcz.. Nie spodziewał się takiego zagrania. Dwa kolce przebiły go, kiedy ten rzucił się na klona z cała siłą i prędkością, i w ostatniej chwili wykonując ruch, który miał go chyba zmylić, a przez to zranił.. Bardzo dotkliwie. Zatrzymał się nagle, wybałuszając oczy i zaczął kasłać. Krwią.
Zresztą, nie tylko on. Sam Kisho czuł, że dym drapie go po gardle i przełyku, a oczy łzawią od gorąca. Czuł się osłabiony i to nie tylko z powodu utraty czakry. Coraz mniejsza ilość powietrza, przez płonące otoczenie, także miała na to swój wpływ. Mógł jednak zacząć uskuteczniać swój plan, czyli wycofanie się. Ranny był ciężki, ale na szczęście poza bolesnym jęknięciem na razie nie wydawał z siebie dźwięków. Kisho wymknął się bokiem kopuły, prosto w ogień, a temperatura rosła. Ciężko było powstrzymać się od kaszlu.. I od panicznych ruchów, gdy płomienie czepiały się jego nogawek.
Na początku szło dobrze. Dał nawet radę zachować w miarę ciszę, ale w końcu chory zaczął mu się ześlizgiwać z ramion. Jedno pociągnięcie i nagle Masaru krzyknął. Okrzyk bólu był co prawda stłumiony, ale i tak przyciągną uwagę katonowca, który zatrzymał się i nadstawił uszu.
Chise
 

Re: Opuszczony magazyn

Postprzez Kisho » 11 lut 2019, o 11:48

Życie rzeczywiście bywa pokręcone. Człowiek zaczyna całkiem słoneczny i miły dzień od pysznego posiłku, lekkiej rozmowy a po chwili, jakby przeniesiony cudowną teleportacją, gania w płonącym budynku z przestępcą na ramieniu i dwójką wojowników na karku. Pytasz, kiedy to się tak skomplikowało? Nie wiem. Mnie nie pytaj.
Co by jednak nie narzekać przez cały czas, trzeba przyznać, że los od czasu do czasu potrafi się uśmiechnąć i odwdzięczyć za wszelkie starania i trudny. Kisho po tym, jak zobaczył, co z jego klonem wyprawia katonowiec, niemal całkowicie stracił nadzieję na wyprowadzenie kontrataku czy zrobienie czegokolwiek. Miał nawet zamiar zrezygnować i zbierać manatki do ucieczki, ale w ostatniej chwili drugi jegomość, ten bardziej rozgadany, pokusił się o atak pełną parą, praktycznie nadziewając się jak szaszłyk na klonokolca. Chłopak ani myślał zwlekać z techniką dotonowych włóczni i szybko złożył pieczęć ptaka. Sekundę później wraz z widokiem kasłającego krwią przeciwnika, szala zwycięstwa zdawała się nieco wyrównać. Pokrzepiło to młodego Ranamaru. Wreszcie zaczął widzieć światełko w tunelu.
Miał okazję do ucieczki więc i z niej skorzystał. Nie był to manewr idealny, ale z resztką chakry nie miał wielu opcji do wyboru. Co gorsza, właśnie wszystko się wydało. Jęk Masaru zdawał się ich wydać, a przynajmniej uprzedzić katonowca o możliwej ucieczce ich celu. Ranny, praktycznie nieprzytomny, a i tak potrafił zaszkodzić sobie i człowiekowi, który stara się mu pomóc, mimo że nie musi. No masz ci los.
Kisho na krzyk rannego aż pobladł i zatrzymał się gwałtownie, by też czasem kolejnym ruchem nie wywołać dalszych jęków bólu. Aż modlił się w duchu, by jego ucieczka się nie wydała.
Postanowił zmienić planu. Skoro chwilowo ucieczka była niemożliwa, musiał zając się katonowcem. Odciągnąć jego myśli od tego, co się właśnie wydarzyło. Wiedział nawet jak to uczynić. Klony, które nadal pozostawały w grze miały teraz swoje trzy minuty sławy. Nie były groźne dla przeciwnika, zwłaszcza z tak mizerną szybkością, ale wcale nie musiały za nim ganiać. To On będzie ganiać za nimi. Dlaczego? Ano dlatego, że cel klonów uległ teraz zmianie.
- Dobijmy go! - Naumyślnie krzyknął jeden z skalniaków, ten znajdujący się bliżej wcześniej poranionego. Co by uprzedzić fakty, nie chodziło wcale o morderstwo, a jedynie o ściągniecie uwagi katonowca. Jego kolega był ranny, a jeśli współpracowali, powinien ruszyć mu na pomoc. Lekki nacisk presji, być może wystarczający do odwrócenia uwagi. W ruch oczywiście poszły wpierw shurikeny, wycelowane w katonowca, przez aktualnie walczącego z nim klona. Prosta seria sześciu shurikenów, po trzy na rękę, by zmusić go do jakiegoś ruchu i uniemożliwić nasłuchiwanie. Następnie szybka zmiana kierunku i dołączenie do bliźniaczej kopii, co by rzeczywiście działać zgodnie ze wcześniejszym obwieszczeniem. Żaden z donotnowych klonów jednak nie walczył na poważnie z rozgadanym jegomościem. Grali na czas, atakując wolno i na zmianę, chcąc wywrzeć jedynie nacisk i dać możliwość uniku bądź wycofania się przeciwnikowi. Nie byli jednak głupi. Gdyby katonowiec się nie pojawił, wiadome było, że poluje na Masaru i oryginał, więc natychmiastowo ruszą na odsiecz.
Kisho, ten prawdziwy, tkwił w bezruchu, starając się nie szkodzić Masaru bardziej niż to konieczne. Mimo łzawiących przez dym oczy był w stanie wypatrywać tego, co dzieje się w budynku. Ani myślał ruszać dalej, wiedząc, że katonowiec mógł ich usłyszeć. Chciał się wymknąć po cichu, jak myszka, by później uniemożliwić pogoń za nim. Nic jednak z tego, jeśli skurczybyk ich namierzy bądź zorientuje się, o co tutaj biega.
Oryginał liczył na swoje klony, ale pokładanie pełnej nadziei byłoby zgubne w tej sytuacji, więc dla zabezpieczenia sięgnął do torby i wyciągnął z niej małą paczuszkę. Podobno działała jak notka, a że był to pierwszy taki przedmiot w jego rękach, obawiał się, ile może być w tym prawdy, a ile kłamstwa. Nie miał jednak wyboru. Połknął ciężko ślinę i wyrzucił pudełeczko w górę kilka metrów za siebie, mniej więcej w kierunku katonowca i szybko złożył pieczęć, by aktywować „notkę". Wybuch miał nastąpić przy suficie, co mogłoby wstrząsnąć lekko budynkiem, bądź doprowadzić do uszkodzenia i zawalenia się części górnego piętra. Nie liczył jednak na aż taki fart. Wybuchowy prezent był zwyczajnym i kolejnym wliczając działania klonów czynnikiem wywołującym presję i chaos. Dodatkowo wybuch, nawet jeśli nie groźny, ale głośny da chłopakowi możliwość kontynuowania ucieczki w stronę okna i później miasta, bez ryzyka, że ktokolwiek go usłyszy.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż

EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
  • kabura na broń (na prawym i lewym udzie)
  • torba (na lewym i prawym pośladku)
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 455
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Opuszczony magazyn

Postprzez Chise » 11 lut 2019, o 19:57

Misja C
31/30

Masaru był coraz większym ciężarem i to nie tylko w dosłownym znaczeniu tych słów, choć to także była prawda. Ból najwyraźniej wybudzał go skutecznie ze stanu nieprzytomności, a w takim stanie nie miał możliwości właściwie zareagować. Nie znał sytuacji, nie wiedział, że wskazane dla niego jest by trzymał gębę na kłódkę, ale nawet gdyby zdawał sobie z tego sprawę to nie byłoby pewne czy dałby radę to zrobić. Na razie jednak tylko oddychał płytko, jęcząc cicho, co zapewne nie było słyszalne dla przeciwnika.
To był czas na popis dla klonów. Miały zająć całą uwagę przeciwnika, zaabsorbować ją do tego stopnia by uznał krzyk za mniej ważny, a skupił się na czymś innym. Właściwie to użył tylu elementów, że ciężko było się w tym połapać. Najpierw zaczął krzyczeć o dobijaniu rannego, następnie rzucił w niego shurikenami, przez co był zmuszony robić uniki. Potem klon miał dołączyć do pierwszego, gdzie mieli przeprowadzić udawany atak na jego sprzymierzeńca. Katonowiec jednak chyba nie był na tyle nieroztropny, by pójść za przynętą kiedy cel swojej misji właśnie zaśpiewał mu do ucha. Nie ruszył za klonami, porzucił towarzysza i zaczął zbliżać się do źródła wcześniej usłyszanego dźwięku, omijając większe skupiska ognia , zwolnił nieco idąc przez dym. Jednak i tak zbliżał się szybciej niż klony, które stanowiły marną ochronę.
Wyciągną z torby pudełko. Prezent, mający wybuchnąć jak wybuchowa notka miał być jego ostatnią deską ratunku. Budynek był stary i mógł być uszkodzony przez wcześniejsze wydarzenia, był też od dłuższego czasu opuszczony. Plan by go uszkodzić wydawał sie ryzykowny, ale, jak to się mówi.. Kto nie ryzykuje ten sake nie pije!
Ładunek wybuchł pod sufitem i poniósł się huk.. I zaraz po nim nagła seria głośnych trzasków. Jednak tylko Kisho był w stanie zobaczyć rozchodzące się po suficie błyskawicznie pęknięcia, lecące w stronę ścian. Nim ktokolwiek zdążyłby się wynieść z budynku, z dachu zaczęły spadać kolejne elementy, najpierw mniejsze, potem większe i większe.
Plan Kisho zadziałał aż za dobrze. W pewnym momencie poczuł jakby.. Ciężar na plecach zmalał. Ostatnim, co zobaczył, były olbrzymie bloki ściany, osuwające się w jego stronę, ale z dala.. Z dala zdaje się, że ktoś krzyczał. Wrzeszczał dziecięcym, przenikliwym głosem. Wzywał pomocy.
- POOOOOOOŻAAAAAR! TAM KTOŚ JEST! - a potem już ostry ból z tyłu głowy i ciemność.


zt -> viewtopic.php?f=61&t=57&p=111195#p111195
Chise
 

Poprzednia strona

Powrót do Osada Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości