Karczma kupiecka

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Re: Karczma kupiecka

Postprzez Murai » 21 lis 2017, o 21:03

Definicja sprawiedliwości
Wyprawa dla HIkari
21/x


Spotkanie z Shinorim przed karczmą nie było specjalnie zaskakującym. I tak mieli się tam spotkać i tak. Właściwie to swoim zachowaniem nie wyróżniał się od typowych samotników przy wejściach do karczm. Zazwyczaj tacy stali z bukłakiem pełnym alkoholu albo jakimś ziółkiem i kosztowali w samotności. Ale biorąc pod uwagę klasę lokalu pewniej ziele byłoby lepiej widziane niż picie samemu, co jest już pierwszym objawem alkoholizmu. Hkari postanowił spłatać psikusa, na który wspólnik zareagował dość gwałtownie.
- TFU! - wypluł kawałek jabłka w bok, a spod jego rękawa wystrzelił kunai, który wylądował natychmiastowo w dłoni. Lekko ugiął kolana i odskoczył do tyłu na tyle szybko, że Hikari zaskoczony został czasem jego reakcji. Wpatrując się w niczym najgorszego wroga, Shinori już sięgał do kabury po zwój. I wtedy Hikari postanowił wyjawić prawdę. Napięcie po chwili zelżało, a kunai ponownie wrócił do ukrycia. Na jego twarzy pojawił się paskudny grymas.
- Niefajny dowcip, o ile faktycznie to dowcip. I jak mam ci teraz zaufać, co? - powiedział z wyrzutem, ponownie podchodząc do Hikariego. Huśtawka emocjonalna, w jednej chwili chce walczyć, ale wierzy na słowo odnośnie nietoksyczności jabłek i powraca do kompana który miał go chwilę temu zdradzić.
- Wybacz. Chyba trochę za bardzo się stresuję. Głupio tak się wycofywać w takim momencie. Ale mam wrażenie że o czymś zapomnieliśmy w planie. Czegoś nie uwzględniliśmy. Nie mogę się pozbyć tego uczucia. - powiedział, po czym się zamyślił. Odrzucił tym samym wcześniej wspomnianej oferty powrotu do środka i napicia się czegoś. Po około dziesięciu minutach pojawili się dwaj pozostali. Szli obok siebie, nosząc podobne ciemne płaszcze. Dodatkowo Toga nosił całkiem elegancki czarny beret. Trochę wytarty, ale nadal prezentujący się nie najgorzej. Kiedy tylko wszyscy uczestnicy wyprawy po sprawiedliwość znaleźli się wystarczająco blisko siebie, Toga przemówił prosto do HIkariego.
- Witam serdecznie, pora ruszać. Mam nadzieję że wziąłeś co trzeba było? - zapytał, po czym nieznacznym skinieniem głowy wskazał, by podążać za nim.

Murai
 

Re: Karczma kupiecka

Postprzez Hikari » 22 lis 2017, o 03:45

Żart może zostać stworzony na wiele różnych sposobów, tutaj akurat poprzez nie powiedzenie wszystkiego. Bo Hikari nie kłamał, został dosłownie poproszony przez Togę o załatwienie tych najlepszych sakaiskich jabłek.To była najszczersza prawda, a wszystko polegało na zagraniu pomiędzy informacjami jakie oni posiadali. No i zadziałał tutaj też charakter młodzieńca, bo nie każdy wysunąłby tak szybko wnioski, tym bardziej, że śpieszył się z wymówieniem prawdy. Natychmiastowo wypluł kawałki owocu i z kunai'a wyciągnął w jakiś sposób kunai z odskokiem w tył. Czy tutaj można mówić o zdradzie? Shinori bez jakiegokolwiek zapytania wziął czyjąś własność i spróbował jej, a został ostrzeżony w czasie. Jest zbyt nerwowy i nadpobudliwy, chociaż można pochwalić jego szybkość działania. Aby tylko był w pełni przemyślany, no cóż miał nadzieję, że w trakcie akcji zachowa więcej zimnej głowy. Jego reakcje nie wywołały żadnych u drugiej strony, gdyby pokazał takowe zostałby uznany od razu za winnego.
- Może zaufaj, bo gdybym miał powód do zdrady to nie mówiłbym na temat tego co połykałeś? A poza tym to prawda, kazał mi je zdobyć do ciasta, a Ty nie pytając się nic spróbowałeś.
Ściszył ton głosu aby było niemożliwe do usłyszenia to co powie poza nimi dwoma komukolwiek.
- Na spodzie był ukryty zwój, a te sakaiskie jabłka były hasłem kluczem.
Jakby na potwierdzenie swoich słów wziął jedno i bezproblemowo je zjadł. Wtedy też przyszedł czas na przeprosiny oraz szczere wyznanie współtowarzysza przyszłej zbrodni. Aż Hikariego przeszedł na tą myśl dreszcz po plecach, ale to prawda. Teraz już za późno aby się wycofać, czy to mogła być sprawiedliwość? Robić zło za zło? Wątpliwe. Rozumiał go też w związku z obawami, ale kto ich nie miał? Chyba tylko człowiek nieszanujący kompletnie swojego życia, nie mający żadnych celów i planów, ale trzeba nauczyć się z nim żyć. W świecie shinobi jest on niemalże naturalną rzeczą. Terumi miał jeszcze wiele do zrobienia, ale walcząc w wojnie przyzwyczaił się w pełni do świadomości możliwości jego straty w każdym momencie i trzeźwego myślenia.
- Nie przejmuj się tą błahostką. Co do planu to cóż... Nawet jeżeli coś zostało niedopowiedziane to może wyjść w trakcie obserwacji wstępnych przed akcją. Stres nam pomoże co najwyżej w podejmowaniu głupich i pochopnych decyzji, które szczególnie powinniśmy kontrolować. W sumie przed wojną w Atsui pewnie miałbym tak samo więc nie przejmuj się tym.
Rozumiał może nie bezpośrednią odmowę wejścia do środka i nie miał zamiaru z nią walczyć, wolał jednak wspomnieć o przede wszystkim zachowaniu zimnej krwi. Wspomniał też o wydarzeniu w którym brał udział, aby to nie brzmiało jak ruzganie kogoś za zły uczynek, a zwykła rozmowa z może lekką radą. Nie chciał wywołać u specjalisty od fuinjutsu jakiejkolwiek niechęci między ich relacjami. Po około dziesięciu minutach zjawili się pozostali członkowie fantastycznej czwórki i mogli powoli przystąpić do działania nie? Im wcześniej tym w sumie lepiej, teraz i tak stoi tutaj niczym słup soli bez sensu, a tak to będzie mógł lepiej spędzić swój czas.
- Witajcie ponownie. Tak jak widać jabłka są doskonałe, chcesz może jedno?
Wraz z słowami wystawił rękę trzymającą koszyk chcąc poczęstować nowo przybyłych. Jeszcze nie mieli okazji przecież spróbować tego przecież, a trzeba być miłym. Ruszył za liderem w podanym jego kierunku, ale nie zapomniał, że miał dostać wyjaśnienia później. Dlaczego by nie zapytać niebezpośrednio teraz? Przecież i tak mają chwilę zanim dojdą na miejsce. Nie wiedział czy pozostali mieliby o tym wiedzieć to zrobił to dyskretnie, raczej nikt nie miał powodu do dopytywania się przy jakiejkolwiek zwykłej wymówce na szybko, albo nawet zbagatelizowania sprawy.
- Jakieś nagłe sprawy wzywały na targowisku?




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2032
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Karczma kupiecka

Postprzez Kuroi Kuma » 25 lis 2017, o 21:36

Przejmuję wyprawę no i tego...
Następny post -> tutaj
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 646
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Karczma kupiecka

Postprzez Hikari » 21 mar 2018, o 22:50

Czyżby Hikari się pomylił odnośnie użyteczności przedmiotu? On sam czuł bijącą od niego chakrę w dalszym ciągu, ale Shinori wyglądał jakby patrzył na zwykłą zawieszkę. Uniósł brew, popatrzył w oczy przekręcając głowę wykazując brak zrozumienia. W takim wypadku przedmiot ten sam wybierałby swojego użytkownika? I zostałby teraz nim właśnie on? Nie musiał mieć w tym chociażby najmniejszej racji, ale taka teoria przychodziła mu do głowy tłumacząca tą sytuację. Na szczęście jego towarzysz nie poddał się pierwszemu wrażeniu i postanowił zbadać w takim przypadku sprawę dogłębniej biorąc skarb w rękę zważając go. Raptowne otworzenie oczu bardzo szeroko dawało dobry znak w kwestii jakichkolwiek informacji. Nadzieję rozwiały pierwsze słowa zamyślonego młodzieńca.
- Nie wiem dlaczego, ale ja po samym zobaczeniu go poczułem bijącą z jego chakrę.
Postanowił zaufać Shinoriemu, wraz z pokazaniem artefaktu nie miał większego wyboru w tej kwestii prawdę mówiąc. Wolał współpracować aby uzyskać wskazówki potrzebne do zrozumienia, wpadł w posiadanie czegoś zapewne niezwykłego. Nigdy w życiu nie posiadał z takim czymś kontaktu, a nawet czymkolwiek podobnym. Nie wiele to pomogło, widać Terumi nie był jedynym w takiej sytuacji, ale mógł i tak być wdzięczny za ekspertyzę, która się skończyła z dalszymi pytaniami. Skąd on pochodzi? Czym on jest? Ta bijąca chakra... Jak ona wpływa na posiadacza?
- Wygląda na to, że będę miał zabawę z nim jakiś czas.
Słowa rzucone w lekkim zamyśleniu bardziej do siebie niż kogokolwiek innego, chociaż nie było to wyczuwalne w tonie głosu, jego sile czy czymkolwiek innym. Po chwili zauważył jak Shinori już się zbiera do okna aby uciec, nie można było zostać w tyle więc zabawka zawisła ponownie schowana dotykając klatki piersiowej. Zeszli po ścianie korzystając z braku jakichkolwiek świadków i uciekli za mur, a zaraz po tym dało się usłyszeć zbiorowisko gapiów. Wśród nich rozpoznał Hikari swoją wybawczynię i poczuł się okropnie. Nie zasługiwał w żadnym wypadku na okazaną mu łaskę. Nie zabijał bez powodu, a jednak w tej posesji dla wykonania misji zrobił to. Misji w których jedynym dla niego celem powinna być czyjaś zemsta z odebraniem swoich dóbr, a skończyło się na zabijaniu z kradzieżą. Odwrócił od dymiącej villi wzrok i nie miał nim zamiaru więcej tam wracać w tym momencie. Było to dość niebezpieczne, bo ktoś mógł ich z tym wszystkim powiązać więc nie tracąc chwili ruszyli ku karczmie kupieckiej. Terumi nawet nie pomyślał przez moment o swoim wyglądzie zanim nie zobaczył przyzwanych z zwoju ubrań zastępczych. Powoli zaczynał się przekonywać co do użyteczności tej sztuczki i zastanowi się nad jej nauczeniem chociaż w tym najprostszym zakresie. Przechowywaniu przedmiotów w zwoju.
- Dobrze się przygotowałeś, nie masz jakiegoś płaszcza dodatkowego przypadkiem?
Oczywiście to był lekki żart, który po chwili został poprawiony.
- Tak wyglądając ściągać będę na siebie zbyt wiele uwagi, a plotki o płonącym domu lubią się rozprzestrzeniać. Zajdziesz ze mną do sklepu po cokolwiek?
Plan na dalsze działanie był prosty, jak się uda znaleźć jakiś salon krawiecki z sprzedażą gotowych ciuchów w drodze do sklepu z wyposażeniem, czy czegokolwiek tego typu. Jego płaszcz był pocięty i ubrudzony, należała mu się zmiana. Nowy płaszcz miał tylko jeden warunek, musiał zasłaniać stary i resztę ubrań, który był wypełniony skarbami. Nie chciał przekładać wszystkiego i tracić czasu. Gdy wszystko było załatwione czym prędzej udał się samotnie, albo z towarzyszem do karczmy kupieckiej i szukał pozostałych z grupy.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2032
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Karczma kupiecka

Postprzez Kuroi Kuma » 22 mar 2018, o 13:25

Definicja sprawiedliwości
Wyprawa dla Hikariego
81/x


"Nie zabijał bez powodu" - najwidoczniej człowiek się zmienia, podobnie jak czasy w których żyje. Dopiero chwila próby może rozwiązać wszystko, bowiem każdy może być przekonany o swym czystym sercu - do czasu, gdy zostanie wystawione na ekstremalne warunki. Czy takie właśnie panowały w posesji? Było niebezpiecznie, wiele do zyskania, jeszcze więcej do stracenia. Za cenę wielu żyć zebrali jednak kilka świecidełek, w tym jedno, które przejawiało ze sobą jakąś moc. Czy wybrało ono ognistego chłopaka? Może to jednak na nuta szaleństwa, pogromu wykonanego przez ogień? Może kolor nie wskazywał na katon, lecz na krew przelaną tak łatwo, tak szybko? Ciężko stwierdzić, ale jednak ich moce idealnie do siebie pasowały. Teraz jednak byli w okolicy karczmy, ludzie żyli tutaj w niewiedzy tego, czego dopuściła się dwójka shinobich tej nocy. Było już blisko ranka, Shinori był nieco lepiej przygotowany, gdyż jego ciuchy wyglądały znowu jak spod igły.
-Wybacz, nie noszę wszystkich rozmiarów, no i niestety jestem trochę mniejszy - uniósł ręce ku górze, po czym wzruszył ramionami. Mieli nikogo nie zabijać, tym bardziej palić ćwierci budynku, więc kto by coś takiego przewidział? - Nie wiem czy przyjście do sklepu w poobdzieranych, zakrwawionych ubraniach to dobry pomysł... Za dużo tu czujnych uszu i oczu. No i raczej jest jeszcze za wcześnie. - najwidoczniej nie spodobał mu się pomysł, a i dochodził jeden fakt. Kto o tej godzinie do cholery miał otwarty salon krawiecki? Był ledwie ranek, niedawno świtało, była to godzina rolników, którzy korzystali że jeszcze nie jest zbyt gorąco na dworze. Na sklepikarzy miał jeszcze przyjść czas, więc trzeba było zrobić to inaczej. Tylko w jaki sposób? Nasz specjalista od pieczęci nie miał za bardzo żadnego pomysłu, a więcej kompletów takich ubrań przy sobie nie miał. Pozostawało więc albo mieć nadzieję, że nikt nie powiąże faktów, albo zrobić coś innego. Pytanie tylko na co wpadnie nasz chłopak od lawy.


Wszystkie mapki - ostatnia pokazuje całą posiadłość
Spoiler: pokaż
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 646
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Karczma kupiecka

Postprzez Hikari » 22 mar 2018, o 16:49

Żal z swojego postępowania i zgodzenia się na porażkę nie opuszczał serca chłopaka. Wiedział jak wiele błędów popełnił, a pierwszym było zgodzenie się na coś takiego bez chociażby chwili zastanowienia i zresztą zrozumienia. Wcześniej widział wszystko czarno-białe, jest ktoś dobry i zły, a jeden uczynek mógł przesądzać o jego ocenie. Tak jak Kaori uznał za niemalże anioła tak właściciela za postąpienie w ten sposób z Yarim za złego człowieka. Teraz widział, że za każdym postępkiem może być coś więcej, uświadomiły mu to słowa ratującej go dziewczyny z tym, że nie zabija bez powodu. Wtedy też zrozumiał, że dobro z złem się wiecznie miesza tworząc harmonię, a on sam musi w sobie swoją wypracować. Westchnięcie było spowodowane tym okropnym uczuciem jak i sprawą, że dalej ma problem co musi zrobić z ubraniami. Shinori nie był w stanie tutaj pomóc, a do tego jeszcze uświadomił, że pójście do sklepu wcale lepszym pomysłem nie będzie. O ile jakiś byłby otwarty.
- No cóż co racja to racja. Tak więc muszę coś wykombinować zanim wejdę do środka.
Nie miał najmniejszych wątpliwości, że ktoś słysząc plotki o podpaleniu i takich tam wezwałby po chwili straż, a do tej pory unikali kontaktu, bo w mieście wszyscy poza sąsiadami posiadłości wydającej masę dymu spali. Miał w tej sytuacji tylko jedno rozwiązanie. Musiał umyć swoje ubrania ręcznie i wysuszyć je. Czy było jakiekolwiek miejsce dobre w osadzie do tego, a może musiał ją opuścić jak najszybciej w tym celu? To było dobre pytanie, do tego dochodziło ile mu to zajmie...
- W takim wypadku nie zostaje mi nic innego jak samemu uprać co mam i wysuszyć to z pomocą jakiegoś jutsu zanim wejdę do środka. Nie znam żadnego miejsca dobrego w Ryuzaku aby nie znaleźć się w kłopotach, więc będę musiał jak najszybciej opuścić miasto póki jeszcze wszyscy śpią.
Powiedział to lekko zamyślony czekając na jakiekolwiek myśli swojego towarzysza. Wątpił aby ktokolwiek na niego też czekał taki szmat czasu, a spalenie posesji, która miała być cała raczej nie obejdzie się bez dodatkowej rozmowy z misjodawcą, więc musiał prosić o przysługę.
- Umówiłbyś mnie z Togą wieczorem? Powiedzmy... Dziewiątą? Oddałbym też teraz wszystkie kosztowności stamtąd zabrane na wszelaki wypadek, abyś nie musiał się więcej tym przejmować.
Jeżeli Shinori się zgodził plan był dość prosty, a zaczynał się od oddania zdobyczy. Poza założonym wisiorkiem, który miał zostać jako "zabezpieczenie wypłaty". W razie pytań o niego tyle właśnie Hikari odpowiedział. Teraz tylko zostało wydostanie się za mury jak najszybciej ukradkiem, znalezienie jeziora, rzeki, albo udanie się na brzeg morza oddalony dość sporo od Ryuzaku w celu uniknięcia jakichkolwiek konfrontacji. Gdy już to zrobił pozbierał okoliczne drewno <wybrał okolicę aby tego nie zabrakło>, a w razie potrzeby użył swojej katany do pocięcia go. Gdyby nie takie rzeczy Zebranie drewna do rozpalenia ognia, a w razie potrzeby użycie katany do pocięcia jego oraz rozpalenie ogniska za pomocą jutsu. Do dziewiątej miał sporo czasu, a poza wysuszeniem ubrań musiał też zapełnić swój żołądek oraz pragnienie. Przespać się trochę też by przydało, więc gdy tylko ciuchy były gotowe do drogi wrócił do centrum miasta po kupienie nowego płaszcza, znalezienie gospody, zapewnienie potrzeb fizycznych, wynajęcia pokoju, przespania się i wybrania na dziewiątą wieczorem do karczmy kupieckiej.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2032
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Karczma kupiecka

Postprzez Kuroi Kuma » 28 mar 2018, o 08:46

Definicja sprawiedliwości
Wyprawa dla Hikariego
83/x


Potężny shinobi, władca lawy i płomienia, prawdziwy wojownik posługujący się notkami, które na tylko jedno skinienie palcem stają się medium ogromnej kuli ognia. Obecnie zaś stał się em... praczką? Ponoć żadna praca nie hańbi, aczkolwiek widok kogoś takiego, kto chce po prostu wyprać swoje pranie był dosyć niecodzienny. Shinori był lekko zmieszany, ale tyle go spotkało w ostatnim czasie, że to chyba już nie było aż tak wstrząsające.
-Ja też nie i chyba dobrym wyjściem będzie sądzić, że w najbliższym czasie żadne miejsce nie będzie bezpieczne. - dodał krótko podpierając głowę ręką i myśląc czy faktycznie nie zna takiego miejsca. Będą musieli trzymać się z daleka od niebezpieczeństwa. Konsekwencje podpalenia wisiały na obojgu. Co gorsza ciała znalezione na miejscu nie zatrzymają strażników i będą szukać sprawców tego zamieszania.
-Niedaleko miasta jest taka malutka świątynia. Na drodze wychodzącej z miasta powinny być znaki. Nie jest to jakieś mega popularne miejsce, ale na tyle charakterystyczne, że powinniśmy się tam znaleźć. Po takim czasie lepiej trzymać się od miasta z daleka. Sądzę, że straże mogą być niezwykle czujne. Ja spróbuję znaleźć Togę i po prostu tam się spotkamy. Wolałbym to doprowadzić do końca jak najszybciej i wybyć jak szybko tylko się da. Zajmij się tu więc wszystkim i widzimy się niedługo - młody chłopak wziął od towarzysza kosztowności, a następnie zamknął je w zwoju. Kącik jego ust uniósł się ku górze na chwilę, po czym uniósł rękę na pożegnanie i ruszył w kierunku miasta. Na drodze zaczął składać pieczęci do najprostszej techniki ninjutsu, jaka istniała na świecie. Shinori zmienił swoją aparycję, jego ubrania się nie zmieniły, ale twarz i budowa ciała trochę się zmieniły. Wyglądał inaczej, zmiana wizerunku wyjdzie mu na dobrze, bo nikt nie powinien go skojarzyć z wizytą w mieście. Hikari zaś został sam i skierował się w stronę lasu. Do strumienia nie było zbyt daleko - tam gdzie miasto, tam była też i rzeka. Woda oznaczała życie, chyba że mówimy tutaj o ogromnej kuwecie, tam ludzie chyba mieli inne zdanie na ten temat. Nasz bohater wykorzystał więc czas dany mu przez specjalistę od pieczęci. Po nie za długiej chwili znalazł rzekę, sięgającą gdzieś w okolice pasa. Niedaleko była polana, na której to można było rozpalić ognisko. Zaczął zbierać drewno (które ciął o dziwo kataną nie wiedzieć czemu). Czas mijał, zaczynało się robić coraz później. Najwyższy czas wyruszyć na spotkanie.

Następny post tutaj w takim razie o/

Wszystkie mapki - ostatnia pokazuje całą posiadłość
Spoiler: pokaż
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 646
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Karczma kupiecka

Postprzez Asaka » 18 kwi 2019, o 11:14

Misja C
Ame
13/30


Obrazek


Zacieranie rączek i chichotanie – ktoś tak w ogóle jeszcze robił? Wymyślał jakiś mroczny plot-twist, więc szedł w najciemniejszą noc na spotkanie ze wspólnikami, tam, koniecznie na widoku, omawiali jeszcze straszniejsze szczegóły, po czym wciskali głowy w ramiona i zacierali rączki. Garbaci i koniecznie z długimi nochalami, spod których szczerzyła się w uśmiechu buźka. Nie – nikt nie robił tutaj niczego nielegalnego, a przynajmniej na ile mógł się orientować Ame. Stajnia nie była nowa; była raczej budynkiem, który stoi tutaj już od lat, ku wygodzie kupców, którzy zarabiali na towarach sprowadzanych statkami. W mieście kupieckim pan Shinobu z pewnością nie był jedynym,który korzystał z tej opcji. A stajnia obok oznaczała, że można łatwo odstawić wóz i konie – wóz oczywiście już załadowany – i przygotować się do ewentualnej dalszej podróży. Można było tylko zgadywać, że stajnia jak i sam port były dobrze strzeżone, by ktoś przypadkiem nie wpadł na pomysł, by te towary pokraść. Zresztą Hiro zachowywał się jak stały bywalec. Stajenny go znał, stąd – wyglądało – miła rozmowa między nimi. A facet, z którym dobił targu – och, możliwości było wiele. Może to jego współpracownik, którego zadaniem było sprowadzanie towaru statkami? A może inny kupiec po fachu, od którego skupował towar, by przewieźć go dalej? Można było sobie tak gdybać, ale to nic. Wóz został odprowadzony w głąb stajni i „woźnica” już się nie pokazał. Kupiec, który wynajął Amego, skierował się z powrotem, na lewo od stajni, by z portu udać się w kierunku Głównej Ulicy, z której można było dostać się praktycznie wszędzie. A facet, z którym dobito targu udał się w zupełnie przeciwnym kierunku – na prawo od stajni i zniknął w mroku nocy.
Ame zeskoczył z drzewa, robiąc przy okazji trochę hałasu, jako, że gigantyczny miecz poobijał się trochę o wystające pod różnymi kątami gałęzie. Liście zaszeleściły – co w nocnej ciszy brzmiało jak naprawdę głośny raban. Zresztą zaraz do tego szeleszczenia dołączyło kolejne, już niżej, bo to po trawce przebiegł kot, najwyraźniej zaskoczony nagłym pojawieniem się Rekina. Hiro, oddalony o jakieś trzydzieści metrów zatrzymał się na chwilę, przerywając gwizd, lekko odwrócił głowę najpierw w jedną, potem w drugą stronę, jakby nasłuchując, ale ostatecznie wzruszył ramionami i ruszył znowu przed siebie, zaczynając przerwane pogwizdywanie od miejsca, w którym skończył.
Niebieskowłosy nie został więc przyłapany i mógł spokojnie iść za pracodawcą, zachowując odpowiedni dystans. Było już ciemno i fakt, ludzi po zmroku nie było w mieście tyle, co za dnia, ale jeszcze pojedynczych przechodniów można było spotkać. Shinobu, zgodnie z oczekiwaniami, skręcił na Główną Ulicę – Ame za nim. Nie zatrzymując się, ale też nie spiesząc się zbytnio przeszedł drogą aż do targowiska – a teraz nie było na nim żadnych otwartych straganów – przeszedł przez nie i tuż za nim skręcił w jedną z bocznych ulic odchodzących od głównej drogi. Więc nie, nie skierował się w miejsce, w którym wyłapał Amego i namówił go do pracy za nim.
Chwila kluczenia pomiędzy zdecydowanie węższymi uliczkami i voila! Grubas zatrzymał się, poklepał po kieszeniach, po czym ze zdecydowaniem pchnął drzwi budynku znajdującego się tuż obok, i zniknął w środku. Światło padało na ulicę z niepozasłanianych okien, więc jeśli Ame zbliżył się jeszcze bardziej – mógł zobaczyć nad drzwiami szyld. A gdyby podszedł jeszcze bliżej, to odczytałby napis: „Karczma kupiecka”.

Spoiler: pokaż
Shinobu Hiro
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 927
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Karczma kupiecka

Postprzez Ame » 18 kwi 2019, o 21:12

Tak robią wszystkie czarne charaktery w kreskówkach. Dla podejrzliwego Ame to wszystko układało się w logiczną całość. Oczywiście mógł przyjść rano, ale skoro już zaczął to fajniej będzie skończyć swoje śledztwo. Nigdzie nie widział żadnych garbatych ludzi z długimi nochalami, ale przecież każdy wiedział, że to oni za wszystkim stoją, na pewno ich znajdzie już za następnym zakrętem i kto się wtedy będzie śmiał? Stajnia była idealnym miejscem do ukrycia kontrabandy, każdy z tych facetów mógł być wspólnikiem albo jakimś mafiozem. Koniec końców nie miał nic lepszego do roboty. Chwilę obserwował zleceniodawce jak ten oddala się. Ludzie powiązani z kupcem też rozeszli się w swoją stronę, ale to nie ich chciał Rekin obserwować. Jego celem od początku był wyłącznie gruby. Hozuki niestety nie przewidział jednego i odwalił akcje na podobieństwo swojego brata. Zapomniał skalkulować rozmiaru swojego miecza, który przeszkodził mu w płynnym opuszczeniu drzewa i zamiany z rekina drzewnego w rekina ziemnego. Ostrze zahaczyło o pomniejsze gałęzie i uniemożliwiły mu bezszelestny upadek. Do tego wszystkiego jeszcze na samym dole miał spotkanie z kotem, które miało już realne szanse go zdemaskować. Ciężko powstrzymać głośne "awwwww" na widok tak cudownego stworzenia o okrągłym łbie i oczach, które do tego ma trójkątne uszy i trójkątny nos. Przecież to kompletnie bezsensu i chyba właśnie to nadaje tym zwierzakom takiego uroku. Na szczęście powstrzymał swoje odruchy uroczości i swobodnie od tego momentu podążył za swoim celem. Co prawda tamten zauważył, że coś jest nie tak, ale nie miał zadatków na shinobi i nie dał rady zauważyć niebieskowłosego. Po krótkim spacerku wszedł do kupieckiej gospody i zniknął z oczu swojego "ochroniarza"
A tak na prawdę to Ame doskonale widział, że nawet jeżeli coś dziwnego się dzieje, to już nie jest jego interes. Mimo wszystko coś mu mówiło, że i tak już tej nocy nie zaśnie, więc skoro już się pofatygował tak daleko za kupcem, to równie dobrze może przecież sprawdzić o co chodzi. W najgorszym wypadku posiedzi chwile i poobserwuje to co się dzieje i zmarnuje trochę czasu. Zamierzał odczekać około półgodziny, bowiem był cierpliwy niczym gąsienica w kokonie. Potem zamierzał wejść do knajpy jak normalny gość, który wcale nie śledził nikogo ostatnio, w ogóle nie!
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 499
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Karczma kupiecka

Postprzez Asaka » 19 kwi 2019, o 12:25

Misja C
Ame
15/30


Obrazek


Ostrożność w tym zawodzie to chyba najlepsza cecha, jaką można było mieć. Przezorny zawsze ubezpieczony – jak to mówią. Ilu młokosów szło za swoim pracodawcą wierząc mu na słowo w każdej sprawie, o której powiedział, a tak naprawdę był to przekręt i taki młodziutki Doko został wpuszczony w maliny? Jeśli został zrobiony na czarno to jeszcze pół biedy, ale ilu takich żegnało się z życiem, bo ambicje misjodawcy i naiwność misjobiorcy były zbyt wysokie? Ame nie był już taki młodziutki. Węszył spisek, choć powodów ku temu nie dostał żadnych – ale to paranoja przez niego przemawiała, czy właśnie doświadczenie? Nieistotne – istotne było to, że lazł za grubaskiem imieniem Hiro, by mieć stuprocentową pewność, że nie pakuje się w jakąś kabałę. Czy była to kwestia ideałów? Czy jednak faktycznie tylko nudy? Ach – nieistotne!
Jak sobie wymyślił – tak zrobił. Kręcił się w okolicach wejścia do karczmy, czekając aż Shinobu wyjdzie, ale ten uparcie wychodzić nie chciał! Ame mógł sobie popatrzeć przez okna, by zorientować się w sytuacji – klientów lokalu było sporo. Byli to zarówno mężczyźni jak i kobiety. W środku było dość jasno, lampioniki były pozapalane, większość stołów zajęta. Ktoś tańczył sobie na parkiecie. Niedługo trwało, nim obsługa karczmy zaczęła zasłaniać okna ciężkimi zasłonami. Nie to, że zwietrzyli potencjalnego podglądacza, a po prostu robili tak zawsze, chcąc zapewnić swoim gościom spokój. Uliczką co jakiś czas przechadzali się przechodnie – jedni wchodzili do karczmy, jedni szli dalej. Drzwi zresztą otwierały się kilka razy w ciągu tej pół godziny, bo właśnie: ktoś wchodzi, ktoś wychodził. Tylko nie był to Hiro! Uwagę Amego przy okazji mogły przykuć dwie marmurowe figury ustawione przed wejściem – zdobione jakimiś kamykami. Co dziwne, nadal nie wygrzebanymi przez łasych na klejnociki złodziejaszków.
Skoro więc grubas nie wyszedł z karczmy, a jej okna zostały zasłonięte – zdecydowanie należało tam wejść. Widok w środku nie różnił się za bardzo od tego, co można było zobaczyć z zewnątrz. Długi bar, za którym stał karczmarz – drzwi za nim i kilka beczek, ustawionych koło siebie w dwóch rzędach jedna na drugiej. Karczmarz – jak to typowy karczmarz, trzymał w rękach kufel, który cierpliwie przecierał szmatką. Poza tym reszta tak samo – parkiet, sporo stolików, w większości zajętych. Dwie kelnerki lawirujące między stolikami, roznoszące gościom ich zamówienia. Ame z pewnością szukał wzrokiem swojego pracodawcę. I znalazł go! Po prawej stronie sali, wcale nie w najczarniejszym kącie, ale gdzieś po środku ściany. Siedział przy stoliku razem z jakimś jegomościem, ale nie był pogrążony w żadnej dyskusji, bo pochłaniał pałeczkami jedzenie z talerza, który stał przed nim. Z miejsca, w którym znajdował się Ame, nie było wszystkiego dokładnie widać. Ale jak na złość, tuż obok Shinobu też nie było wolnych stolików. Przy okazji pojawienie się kolesia z wielgachnym mieczem na plecach zostało przez ludzi siedzących najbliżej wejścia przyjęte z lekkim zainteresowaniem, ale zaraz wrócili do swoich zajęć.

Spoiler: pokaż
Shinobu Hiro
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 927
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Karczma kupiecka

Postprzez Ame » 19 kwi 2019, o 22:13

W najgorszym wypadku ostrożność doprowadzi do tego, że zmarnuje czas, a przecież sam nie wiedział co ma z nim robić, więc w sumie nie tracił nic, prawda? Hozuki zdawał sobie sprawę z irracjonalności swojego postępowania, gdyż wszystko mówiło, że szanse na to, iż tutaj jest coś nie tak są małe jak na ucywilizowanie ludów zza muru. Zawsze jednak istnieje szansa, że będzie mógł rzucić czymś w rodzaju kultowego "chcieliście wydymać Freda to teraz Fred wydyma was". Wtedy to Ame będzie się śmiał ostatni. Na dodatek też nikt inny go nie obserwował, więc nikt nie będzie go oceniał. Zresztą w tamtych czasach nie było jeszcze psychiatrów, to nie ma się o co martwić.
W końcu jednak był zmuszony przez okoliczności do wejścia do knajpy. Na złość ewidentnie zasłonili okna żeby ten nie mógł spokojnie obserwować co dzieje się w środku. Ten cholerny Shinobu coś mógł knuć. Na pewno przecież nie upijał się dzień przed podróżą, no chyba, że właśnie po to był mu ochroniarz. Przy wejściu korciło chłopaka żeby zajumać kolorowe klejnociki, ale wiedział, że nie są wartę przymusowej ucieczki na wyspy. A może były? Mimo wszystko nie chciało mu się na tę chwilę tego sprawdzać. Wszedł do środka pewnym krokiem, bo przecież wcale nikogo nie śledził i nie obserwował. Ot wpadł na piwo góra dwa, może nawet coś zje i sobie pójdzie. Jest normalnym gościem z mieczem mniej więcej swoich rozmiarów, ale tak nie licząc tego to wszystko w normie. Udając, że nie interesuje go nikt na sali podszedł do wyjątkowo długiego baru. Jego głównym motywem przy tym był brak miejsc przy stole, przy którym miałby okazje usłyszeć coś ciekawego. Nie to, że tamten z kimś rozmawiał, najwidoczniej przyszedł się posilić, więc Ame zrobił dokładnie to samo.
- Poproszę to co tamten facet. - zagadnął karczmarza dyskretnie pokazując mu na osobę kupca.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 499
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Karczma kupiecka

Postprzez Asaka » 20 kwi 2019, o 18:28

Misja C
Ame
17/30


Obrazek


Może faktycznie cała ta sytuacja doprowadzi do tego, że zmarnuje się tylko czas, ale, patrząc na rozwój wypadków, może przynajmniej Ame naje się na noc porządnie, a rano nie przyjdzie w umówione miejsce tak całkowicie z pustym brzuchem. Bo chyba Rekin sobie zapomniał o takich podstawowych rzeczach jak posiłki, czy porządne wyspanie się przed czekającą go robotą, a pochłonęła go wizja spisku i próby nie rzucania się w oczy – co nie jest też takie proste, będąc tak uzbrojonym jak on. No i te wyróżniające się niebieskie włosy… Zleceniodawca wszak umówił się z nim na rano pod stajnią – i choć młodzik mógł z tym czasem prawie całego dnia i nocy zrobić cokolwiek mu się podobało, to chyba jednak należało podejść do tego zdroworozsądkowo. Tak jak i gruby kupiec podszedł, a przecież o swoją tuszę i wizerunek należy dbać!
Ame miał szczęście, że do tej pory nie został zauważony, ale czy mógł mieć na to nadzieję przez cały czas? Jak już pisałam – wyglądał charakterystycznie, a teraz pojawił się, przypadkiem w tej samej karczmie i o tej samej porze co Shinobu, i na domiar wszystkiego, zamówił sobie… haha… to samo co on, siedzący nieco w oddaleniu od wejścia i przejścia do baru, za którym karczmarz stał. Oczywiście przy samym barze też były krzesła, które można było zająć i zjeść pod czujnym okiem gospodarza, ale na samej sali, bardziej po lewo, były jeszcze wolne ze cztery – trzy mniejsze i jeden większy.
Karczmarz przywitał się standardowym „co podać?”, a gdy usłyszał odpowiedź i konspiracyjne wskazanie paluchem, łokciem czy czymkolwiek na stolik stojący przy prawej ścianie, który zajmowały dwie osoby płci męskiej mogące być facetem (nadmienię, że na drodze wzroku mężczyzny znajdowało się jeszcze kilka stolików pasujących do opisu „tamten facet”), bardzo mocno zmarszczył krzaczaste brwi.
- Panie, co pan. Mam zgadywać o kogo chodzi? Zamów pan coś normalnie – na sali panował spory hałas, więc rozmowa mogła spokojnie zostać zagłuszona, ale niezadowolona mina szerokiego w barach i ogólnie rosłego mężczyzny za kontuarem mówiła wiele. - Piwo? Sake? Dzisiejszą specjalnością kucharza jest „Bomba Akimichi” dla uhonorowania największych smakoszy świata – gdy to mówił, nadal czyścił kufel, który wcale czyszczenia nie potrzebował. Jednak gdy powiedział ostatnie słowo, odłożył szklanicę na blat, oparł się na przedramionach, nachylił do Amego i powiedział już nieco ciszej: - Wyglądasz pan na kumatego. I na kogoś, kto przyszedł tutaj kogoś szukać, a coś mi mówi, że już żeś go pan znalazł, skoro od progu mi kogoś wskazujesz. Więc przyjmij dobrą radę, nie lubimy tutaj węszycieli.
Po tym mężczyzna wyprostował się i przybrał pytającą minę.
- To jak będzie?

Spoiler: pokaż
Shinobu Hiro
Karczmarz
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 927
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Karczma kupiecka

Postprzez Ame » 22 kwi 2019, o 11:02

Zawsze trzeba szukać pozytywów. Przynajmniej może coś zje zanim rzuci się do szukania spisku, w który sam nie wierzył. W zasadzie pochodził sobie bardziej z nudów, gdyż wszystko wydawało się być na miejscu. Zwłaszcza, że chłopak nawet nie próbował się za bardzo ukryć, przecież gdyby kupiec się pokapował to nikt nie jest na tyle nienormalny jak Ame, żeby zwęszyć jakiś spisek, ot przed robotą wpadł coś zjeść, napić się czy coś. Cała sytuacja zaczynała go męczyć i chciał już to skończyć. Chyba nie warto było gonić za czymś co wydawało się co raz bardziej nieprawdopodobne.
Niebieskowłosy chyba nie do końca przemyślał pokazywanie swojego zleceniodawcy. Faktycznie z perspektywy gospodarza mógł to być w zasadzie każdy, zaś teraz to osobnik z wielkim mieczem wypytujący pośrednio o kogoś wydawał się najbardziej podejrzaną personą w lokalu. Uznał, iż zamówienie tego samego co tamten było dobrym pomysłem, gdyż liczył na to, że przy okazji karczmarz bezwiednie powie coś o osobie, o której Rekin wspomniał.
- Cholera, nie ważne. Sam go jakoś zgubiłem, a jego danie rzuciło mi się w oczy - chciał wybrnąć z sytuacji, nie chciał żeby wzięli go za jakiegoś szpiega z krainy deszczowców. Ciekawe dlaczego zareagował aż tak ostro? Chłopakowi zamawianie czegoś co mają inni klienci wydawało się całkowicie naturalne i miał wrażenie, że wiele osób tak robi, ale widoczni obyczaje w Ryuzaku są inne.
- Niech będzie ta bomba Akimichi. - cokolwiek to było, nie mogło być jakieś złe. W najgorszym wypadku będzie to pies przemielony razem z budą, ale shinobi powinni być przyzwyczajeni do tego typu cudów gastronomii czwartej kategorii. Z drugiej strony to była karczma kupiecka, można mieć nadzieje, że mają jakieś standardy.
- Chciałbym gdzieś przenocować. - rzucił do karczmarza, gdy ten zapytał "Jak będzie?". Ame całkowicie porzucał swoje prywatne śledztwo, zamierzał się przespać i rano ruszyć do stajni żeby wyruszyć wraz z Shinobu. Na pocieszkę zostaje mu bomba Akimichi.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 499
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Karczma kupiecka

Postprzez Asaka » 23 kwi 2019, o 09:07

Misja C
Ame
19/30


Obrazek


Ano, gdyby w karczmie było mniej gości, to taktyka na „proszę podać to, co tamtemu” mogłaby zadziałać. Przede wszystkim istniałaby wtedy większa szansa na niepodejrzane przyjrzenie się cóż ów jegomość ma na talerzu. Jednak obecnej sytuacji, gdy niemal cała sala, a na pewno zdecydowana większość stolików, była zajęta przez gości lokalu, wypatrywanie kogoś siedzącego dość daleko od wejścia, wskazywanie na tego jednego, konkretnego mężczyznę (gdzie przy okazji mgło chodzić o pięć innych osób) i zamówienie to, co on, było delikatnie mówiąc podejrzane. Zwłaszcza dla karczmarza, który, co było widać, nie jest nowym pracownikiem gospody. Wyglądał na doświadczonego. I pewnie wiele już widział. Z kolei liczenie na to, że po samym zamówieniu tego samego dania co ktoś inny, karczmarz opowie coś o gościu było dość naiwne. Może, gdyby grubas był tutaj stałym bywalcem – ale tego Ame nie wiedział. Może, gdyby zadane zostały odpowiednie pytania, a rozmowa szła niezobowiązująco od tematu do tematu. Może, gdyby faktycznie karczmarz wiedział dokładnie o którego faceta chodzi. Dużo było tych może… Dość powiedzieć, że stanie za kontuarem naprzeciwko wejścia było doskonałym miejscem z widokiem na zdecydowaną większość sali. Widział więc, jak Ame pojawił się w lokalu. Widział, jak się rozgląda. I widział też jak szybko do baru podszedł. Wnioski nasuwały się same, czyż nie?
Krzaczasta brew rosłego mężczyzny podjechała wysoko na czoło, gdy Ame odezwał się w odpowiedzi. Nie odpowiedział jednak nic, przemilczał ewentualny komentarz – zresztą za chwilę niebieskooki chłopak zdecydował się na danie, które mu zaproponował i zaraz groźna mina karczmarza się rozpogodziła.
- Oczywiście, zaraz podam – czy Ame zdecyduje się siedzieć przy kontuarze, czy zajmie jeden z niewielu wolnych stolików, danie na pewno do niego trafi. Gdy zaś chłopak wspomniał o przenocowaniu, mężczyzna kiwnął głową, po czym wyciągnął sporych rozmiarów notes, który otworzył. Przekartkował, przejechał po rzędzie znaków wielkim paluchem, po czym zatrzymał się przy pustym miejscu. - Mamy wolny pokój – stwierdził.
Podał cenę za danie i jedną noc w pokoju, a jeśli odpowiadała ona chłopakowi i wyskoczył z monetek, kluczyk z drewnianą plakietką i wyżłobionym na niej numerkiem powędrował w Rekinie łapki. Wcześniej jeszcze zapytany o godność, bo facet najwyraźniej prowadził takowe notatki w zeszycie.
Chwilę później „Bomba Akimichi” wylądowała przed nosem Amego. Duży talerz, jeszcze więcej jedzenia – wyglądało to w zasadzie jak gulasz z ziemniakami na ryżu. Mięso było jednak dobrej jakości, miękkie i kruche, sos aromatyczny i bardzo smaczny, choć dość ostry (to pewnie stąd ta nazwa), a warzywa i ryż dobrze ugotowane i doprawione. Nie była to żadna niesmaczna wodna breja. Pies z budą również nie.

Spoiler: pokaż
Shinobu Hiro
Karczmarz
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 927
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Karczma kupiecka

Postprzez Ame » 23 kwi 2019, o 11:01

No dużo ich było i co miał z tym zrobić? Plan w swoim założeniu był dobry, może karczmarz dzięki doświadczeniu w pracy i wrodzonej intuicji byłby w stanie odgadnąć w drobnym chociaż przybliżeniu, o którego gościa może chodzić. Może gdyby Ame zdecydował się na inną formę zagadania, to usłyszałby coś więcej, ale nie był w stanie wymyślić żadnej innej formy, która nie szukała informacji bezpośrednio. Rozegrał to w taki sposób, żeby móc się w każdej chwili wycofać na wypadek ostrej reakcji karczmarza, co właśnie zrobił. Zaś sam Ame nie uważał, że było cokolwiek podejrzanego w jego zachowaniu, ot przyszedł do knajpy, z której mu najbliżej do punktu zbornego. Skoro ostrożnemu chłopakowi wydawało się, że w jego zachowaniu nie ma nic podejrzanego, to nikomu nie powinno. Przecież Shinobu nie wiedział, że Hozuki wlekł się za nim do tego miejsca od stajni, zaś sam z siebie zachowywał się tak jakby po prostu chciał zrobić to co właśnie robił - zamawiał jedzenie i pokój. Nic z czego nie byłby się w stanie wytłumaczyć. Najwyżej następnego dnia będzie miał o tym pogadankę, ale nie robi nic podejrzanego, a intencje ma czyste.
Karczmarzowi zmienił się stosunek co do przybysza, gdy ten coś zamówił. To takie typowe dla każdego człowieka zajmującego się tą profesją.
- Świetnie, to poproszę. - mając na myśli zarówno pokój jak i bombę akmimichi. Na szczęście w notesie znalazł miejsce dla Ame i przynajmniej nie będzie musiał daleko biec, żeby zdążyć na spotkanie.
- Ame Hozuki - Nie zamierzał kłamać, nie robiło mu różnicy czy ktoś zna jego godność. Rekin dostał klucz i zdecydował się zająć miejsce przy stoliku, żeby nie być podejrzanym o maglowanie karczmarza.
- Obudźcie mnie chwile po świcie jeżeli możecie. Po prostu walcie w drzwi. - miał cichą nadzieje, że można zamówić tutaj usługę budzenia. Nie chciał się spóźnić. Zamierzał zjeść swoje mniam-mniam, zamknąć za sobą drzwi, zostawić sprzęt tuż obok łożka, zaś kunai wsadzić pod poduszkę. Zwyczajne środki ostrożności, które miały bardziej zapewnić mu spokojny sen, a nie pomóc w razie najgorszego. W takim stanie chciał przespać do rana.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 499
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Osada Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości