Karczma kupiecka

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Re: Karczma kupiecka

Postprzez Takechi » 17 lut 2017, o 17:58

Misja Rangi D - 10/15

Takechi patrzył z pewną nadzieją na kupca całkowicie przy tym ignorując jego pachołków. Nagle jednak jeden z nich się odezwał, co sprawiło, że samuraj przeniósł swój wzrok właśnie na niego.
- Jestem przekonany, że wasz szef jest w stanie samemu zabrać głos. W innym przypadku nie byłby waszym szefem. - powiedział do czarnoskórego pachołka, który zapewne był doświadczony w walce, ale nie należał chyba do najinteligentniejszych osób. Niemniej jednak, samuraj przeniósł swój wzrok na kupca, którego zachowanie zmieniło się o jakieś sto osiemdziesiąt stopni, mając jednak coraz mniejszą nadzieję na to, iż faktycznie uzyska jakieś przydatne informacje. No, ale jak to się mówi: "kto nie ryzykuje ten nic nie ma". Albo nie je obiadu, co było bardziej prawdopodobne przed laty.
- Jakież to zadanie mam wykonać? - zapytał. Chłopak zastanowił się chwilę nad tym, czegóż ten mężczyzna może od niego oczekiwać mając do dyspozycji czterech durnowatych pachołków. Przecież mógł jednego z nich wysłać.
- I jaką mam mieć pewność, iż faktycznie posiada Pan informacje, którymi jestem zainteresowany? - zapytał, chociaż nie liczył na jakąś racjonalną odpowiedź. Byłoby miło usłyszeć jednak jakiś godny zainteresowania strzępek informacji. Jak to jednak wyjdzie? To się okaże w praniu. Miał tylko nadzieję, iż nie zostanie oszukany. Wtedy straciłby dużo czasu. I obiecał sobie, iż przynajmniej ten jeden mężczyzna, ten sługus, wyląduje w rynsztoku tego miasta za swoje zachowanie, chociaż Takechi wiedział, iż nie było to postępowanie godne samuraja. Ale...czy ktoś musiał się o tym dowiedzieć?
Takechi
 

Re: Karczma kupiecka

Postprzez Gyo » 18 lut 2017, o 11:52

"Rika?"
Misja rangi D dla Takechiego [11/15]



Takechi spoglądał z nadzieją na kupca, a przy tym całkowicie zignorował jego podwładnych i przejechał się na tym. Nagle jeden z nich się odezwał, a samuraj przeniósł swój wzrok właśnie na niego. Był to czarnoskóry facet, który wcześniej zdzielił samuraja bez większego problemu.
Protagonista nie zamierzał ani trochę spokornieć, wciąż pyskując tym, którzy przed chwilą bez problemu sobie z nim poradzili. Widać było irytację w oczach murzyna, który omal nie powtórzył wcześniejszego ataku.
- Albo zamkniesz tę mordę, albo ci tak przypierdolę, że rodzona matka cię nie pozna, łachudro. - splunął mu na buta.
Z takim raczej nie opłacało się wchodzić w bezpośrednią konfrontację. Było widać, że doświadczony jest w walce, a bogaty kupiec też nie przyjąłby na swoje usługi kogoś, kto nie poradziłby sobie z podrzędnym samurajem. Mimo wszystko jegomość nie grzeszył inteligencją, ale nadrabiał ją siłą.
Samuraj jednak postanowił olać osiłka i przeniósł wzrok na kupca, którego zachowanie zmieniło się całkowicie. Nie wiadomo, czy było to spowodowane działaniem alkoholu, czy czegoś innego, niemniej jednak można było z nim jakoś normalnie porozmawiać, w przeciwieństwie co do jego ochroniarzy, którzy byli ordynarni i pewni siebie. Od tego handlarza można było uzyskać jakieś przydatne informacje, sęk w tym, iż trzeba było coś zrobić, ażeby dopiero wejść w ich posiadanie. Protagonista również nie miał pewności, czy ta osoba na pewno wie coś na interesujący go temat.
Samuraj w końcu zapytał o zadanie, które miało zostać mu przydzielone. Kupiec na to pogłaskał się po brodzie, zastanawiając się nad tym, co rzeczywiście mógłby zrobić.
- Jesteś samurajem, tak? - uśmiechnął się. - Dostarcz mi trochę rozrywki. - odparł spokojnie. - Nie obchodzi mnie, jak to zrobisz. Dawno z niczego się nie śmiałem ani niczego ciekawego nie widziałem. - dopowiedział, łapiąc za kufel piwa i upijając kolejny obfity łyk. Po jego twarzy spłynęła stróżka alkoholu, delikatnie brudząc górę jego ubioru. - Co do informacji to powiedz mi, co cię interesuje. Jeśli wiem, to podejmiesz się zadania, a jeśli nie... To rób, co chcesz. - odparł spokojnie.
Gyo
 

Re: Karczma kupiecka

Postprzez Murai » 23 sie 2017, o 18:12

Definicja sprawiedliwości
Wyprawa dla HIkari
5/x


Podejście Hikariego do potencjalnego zlecenia było początkowo ostrożne z racji jego nielegalności. Nie każdy jest chętny do robienia sobie kłopotów w mieście kupieckim, który stanowi często jedyną słuszną alternatywę dla rodzimej prowincji. Do tego dochodziły kłopoty związane z nadepnięciem na odcisk bogaczowi, a ci mają swoje kontakty i wtyki w różnych środowiskach, co tylko zwiększało ryzyko. Jednak późniejsze wyjaśnienia sprawiły, że Hikari poczuł zew sprawiedliwości. Jeśli faktycznie jest tak jak mówi Toga, to mężczyzna który go doprowadził na skraj upadku zasługiwał na śmierć. Rozumowanie Shinobiego dopuszczało taką możliwość, jednak słysząc odważną deklaracje swojego przyszłego współpracownika, Toga gwałtownie pokręcił głową.
- Nie, zdecydowanie nie chcę żeby ktokolwiek tam zginął. Chciałbym po prostu odzyskać co moje i uciec, żeby nie stać się ofiarą zemsty. Znaczy się mój plan nie zakłada nawet że dowiedzą się o naszej tożsamości, ale i tak lepiej bym zniknął. Chce zwrotu mojego szczęścia i tylko tego. - stanowisko mężczyzny było jasne i przejrzyste i zapewne stanowiło jeden z warunków całego przedsięwzięcia. Zabicie tego bogacza może i wyszłoby na dobre społeczeństwu, przynajmniej według Hikariego. Martwy nie zniszczy kolejnych ludzi i nie odbierze im majątku. Postawa Togi pozostawała mimo wszystko oczywista. Bez względu na jego moralne opory przed czynieniem bliźniemu krzywdy nawet jeśli on wyrządził ją mu, Hikari zgodził się na współpracę. Tym samym uznał zwierzchnictwo błękitnego mężczyzny. Ten uśmiechnął się szeroko słysząc zgodę.
- Wspaniale. Wejdźmy zatem, wtajemniczymy cię we wszystko. - po słowach tych duet wszedł do środka. Wnętrze było równie bogate co od zewnątrz, z wysokiej klasy drewnianymi meblami i ścianami zdobionymi rozmaitymi obrazami. Ciekawym był też lekki półmrok obejmujący wnętrze lokalu. Praktycznie każdy stolik był zajęty przez klientów, których wygląd jednoznacznie wskazywał na ich procesję. Bogaci kupcy, nie tylko lokalni, drobni przedsiębiorcy, a także ludzie wystrojeni błyskotkami do tego stopnia, że sami zdawali się emanować światłem. Toga skierował się ku rogu pomieszczenia, gdzie siedziała już dwójka mężczyzn. Jeden wyglądał właśnie na obcokrajowca, ubrany w gustowne białe szaty. Jego długie do szyi blond włosy były ozdobione zgrabnymi spinkami w kształcie ptasich skrzydeł. Wyglądał na całkiem młodego. Drugi z kolei wydawał się przeciwieństwem pierwszego - ubrany sztywnie i prosto, w czarną bawełnianą koszulę okalającą jego szyję w całości i proste spodnie. Na całość zarzucony miał beżowy płaszcz z postawionym wysoko kołnierzem. Jego włosy widowiskowo sterczały skierowane do góry. Obydwoje umilali sobie czas kuflami piwa. Toga usiadł po drugiej stronie stolika, pokazując Hikariemu by usiadł obok.
- To jest nasz nowy towarzysz, Hikari. Uzupełni lukę, której brakuje w naszym przedsięwzięciu. - mężczyzna z nieukrywanym entuzjazmem przedstawił pobieżnie nowego współpracownika. Właściwie to wspomniał tylko jego imię, nawet bez konkretnej roli jaką będzie grał w całym tym perfekcyjnym planie. Mężczyzna w białych szatach lekko się ukłonił.
- Miło poznać, jestem Shinori. Specjalista od pieczęci. Toga-san uznał że takie zabezpieczenia mogą się pojawić i oto jestem. - powiedział równie pogodnie co Toga wcześniej. Ile mógł mieć lat? Na pewno był pełnoletni, raczej specjalistą w jakiejś dziedzinie nie można było się nazwać będąc młokosem. Dodatkowo luźna szata odkrywała nieco ciała, a to miało wyraźnie zarysowaną muskulaturę. Niewielką, ale jednak.
- Yari. Rekonesans i zwiad. Moje robaki wślizgną się wszędzie. - po krótkim i bardzo treściwym wyjaśnieniu, z rękawa jego ręki wysypało się kilka sztuk małych robaków. Dość specyficznych, czy Hikari widział je kiedykolwiek wcześniej? Robaczki wzbiły się w powietrze i zaczęły latać mniej więcej na poziomie oczu Hikariego. Lot był usystematyzowany, latały w kółko ze stałą szybkością. Kółko z robaków zaczęło się obracać zachowując kształt. Po tej małej prezentacji robaczki wróciły do rękawa właściciela. Toga postarał się z doborem ludzi, to trzeba było mu przyznać. Wyglądało na to, że drużyna była kompletna.
- Możemy więc omówić naszą strategię, aczkolwiek potrzebujemy dokładnego spektrum możliwości Hikariego-sana. Pomoże nam to dopasować strategię jeśli ten będzie w posiadaniu umiejętności, których nie wzięliśmy pod uwagę.

Spoiler: pokaż
Obrazek

Spoiler: pokaż
Obrazek
Murai
 

Re: Karczma kupiecka

Postprzez Hikari » 23 sie 2017, o 23:16

Do czy ktokolwiek zginie czy też nie było poza zasięgiem władzy Hikariego, pierwsze słowa skwitował tylko wzruszeniem ramion. Nie miał w tej kwestii nic do dodania, jeżeli pracodawca zleca mu tylko to dostosuje się. Najwyżej zapamięta twarz czy dane tego bogatego kupca i jak będzie miał okazje zajmie się tym kiedyś. Oczywiście więcej poza tą misją z swojej woli nie kiwnie tymczasowo palcem, ma za dużo i tak na głowie do zrobienia w życiu, po prostu jak los sprawi niespodziankę to z niej skorzysta. Wątpliwa bardzo sprawa, czy to wytrzyma tyle w umyśle aby doszło do zrealizowania, to nie zmienia jednak obecnego podejścia do tego tematu. Starał się sobie zapamiętywać nic nie wartych ludzi społeczeństwa na przyszłość. Życie jest zaskakujące, wielokrotnie się zmienia nastawienia czy to co się w nim robi. Młody Terumi w swym życiu dawniej nigdy nie pomyślał, że w pewnym momencie opuszczą go rodzice, że on wyruszy kiedykolwiek służyć na mur, że zostanie szpiegiem w swojej własnej osadzie i właśnie wtedy jej mieszkańcy zaczną go szanować. No może nie od razu wtedy, bo musiał dla niej trochę popracować, ale przeżywana od dziecka nienawiść w jego kierunku od praktycznie każdego i tak była chyba największą dla niego stałą w życiu. Tak czy inaczej teraz po zaakceptowaniu oferty mieli wejść do środka i tam pozna ten niemalże perfekcyjny plan.
- Nie mogę się doczekać.
W jego głosie obojętnym głosie dało się wyczytać delikatną nutkę ironii. Tak po prawdzie to nie odczuwał żadnych emocji z tym związanych, po prostu misja i okazja do poznania pewnej części świata z zupełnie innej strony niż zazwyczaj. Świat bogatych i intryg, zdecydowanie brakuje mu w tym doświadczenia jeżeli kiedykolwiek jego marzenie o świecie bez nienawiści i zła miałoby się spełnić. Ta jakby to było możliwe. Wszedł do środka i rzucił od razu okiem na to kto się tutaj stołuje, poza kupcami byli też tacy co należeli do tej "najważniejszej śmietanki" miasta. Od razu dało się ich rozpoznać, od całego posiadanego przez nich złota w świetle płomieni mogły niejednego człowieka zacząć boleć oczy. Nie zatrzymywał się na nich spojrzeniem, przeniósł je w miejsce gdzie kierował się Toga. Siedziała tam dwójka ludzi, która popijała piwo przy rozmowie. Hikari preferował mocniejsze trunki, ale każdy alkohol go satysfakcjonował, a na ten widok lekko zaschło mu w gardle.
- Gardło niemalże mi zaschło, też chcesz kufelek? Jeden nigdy nikomu nie zaszkodził, za chwilę do was przyjdę.
Gdy tylko usłyszał odpowiedź podszedł do lady zamówić piwo dla siebie i jeżeli towarzysz się zgodził to też jemu, a następnie udał się do rogu pomieszczenia, gdzie już siedziała ich pełna grupka. Oczywiście Terumi został tam od razy przedstawiony jako ostatni element układanki. Fajnie by było wiedzieć tylko wiedzieć co jego puzzel miałby w niej oznaczać.
- Cała przyjemność po mojej stronie.
Rzucił od razu zasiadając na wolnym miejscu przy stole i teraz mógł mocząc sobie gardło skupić się na osobach, które się przedstawiały. Jeżeli przynosił dwa kufle to wpierw je rozdzielił, a dopiero potem skosztował alkoholu. Pierwszy był młodzieniec, a przynajmniej tak sugerował jego wygląd Shinori. Specjalista od pieczęci z spinkami w kształcie ptasich piór na blond włosach. No cóż fuinjutsu to była niemalże czarna magia dla świeżo upieczonego członka zespołu więc skoro mają być takie problemy lepiej mieć z sobą kogoś kto się na tym zna. Ostatnim nieznanym do tej pory członkiem ekipy był Yari, który już raczej dawno przeżył swoją młodość. Miał na sobie odpowiedzialność zwiadowcy posługując się... Robakami. Pierwszy raz słyszał o takich zdolnościach, świat shinobi chyba nigdy nie przestanie go zaskakiwać swoimi możliwościami. Jakby chciał udowodnić, że nie kłamie pokazał z pewnością tylko niewielką dozę swoich umiejętności w sterowaniu nimi. Dwa robaki wyszły z jego rękawa i po paru sztuczkach znowu tam uciekły, a na ustach Hikariego zawitał uśmiech. Aż teraz przyszła kolei na niego samego, przed czym napił się kolejnego łyka złocistego napoju.
- Cóż... Nie wiem do końca jaką funkcję zajmuję, mogę się tylko tego domyślać, ale specjalizuję się w ofensywie na wszelakim dystansie jak i trochę w defensywie. Moim głównym atutem jest żywioł ognia, potem wody. Tak jak mówiłem walczę w każdym dystansie toteż walka wręcz nie powinna być dla mnie żadnym problemem, jestem dobrze wyćwiczony w taijutsu. Do tego jak znajdziemy jakiś nie do otwarcia zamek czy cokolwiek to zawsze mogę skorzystać z swojej lawy, aby go stopić, cieńsze ścianę czy też drzwi.
W tym przypadku poczuł się zobligowany do pokazania chociaż tego o czym wspominał na samym końcu. Terumi otworzył swoją lewą dłoń nad stołem i "spluną" w nią dwoma niewielkimi kuleczkami. Jedna była stworzona z płynnej lawy, druga z gumy wykorzystując najniższy poziom reberu, zresztą jedyny jaki potrafił.
- Więcej niespodzianek niestety nie posiadam.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2032
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Karczma kupiecka

Postprzez Murai » 26 sie 2017, o 00:04

Definicja sprawiedliwości
Wyprawa dla HIkari
7/x


Atmosfera lokalu była wręcz idealna do knucia jakiegoś wyrafinowanego i jednocześnie złowrogiego planu. Nie jak grupka zwykłych zbójów którzy planują mało wybredną rzecz, jak napad na trasie czy zabójstwo. Tutaj przebywali ludzie elitarni, przynajmniej takie można było odnieść wrażenie po sposobie noszenia się wielu gości. Może nawet byli tutaj członkowie jakiś bardziej zorganizowanych grup przestępczych? Możliwe. Hikari całkiem słusznie uznał, że spiskowanie w grupie doskonale urozmaici piwo. To samo zdanie miał Toga, gdyż kiwnął entuzjastycznie głową.
- Pewnie, do towarzystwa kufel jak znalazł. Będziemy czekali o tam. - powiedział, wskazując dłonią na miejsce w rogu karczmy. Kiedy Hikari wrócił, spotkał się z dwoma kolejnymi osobistościami. Równie charakterystycznymi, którzy to za namową swojego pracodawcy podzielili się swoimi funkcjami w tej grupce, i także umiejętnościami. Młodzieniec w bieli jako specjalista od Fuuinjutsu na pewno się przyda, a zwiadowczych umiejętności Yari'ego nie dało się kwestionować po pokazie jaki zgotowały jego robaczki. Po wszystkim to Hikari właśnie musiał przedstawić swoje umiejętności, a były one całkiem imponujące. Nie każdy potrafił pluć lawą bądź też gumą. Na kilka chwil cała gromada zamilkła, jak gdyby analizując informacje przekazane przez nowego kompana i starając dopasować do swojego planu. Na ich twarzach szybko pojawiło się zadowolenie. A przynajmniej u Togi. W oczach Shinoriego pojawiły się wesołe, entuzjastyczne błyski.
- Lawa? Ale taka prawdziwa? W formie stopionej skały o ogromnej temperaturze, która spala wszystko na swojej drodze? Super~! - widać było u niego autentyczne podekscytowanie. Światło w jego oczach mogłyby rozjaśnić cały ten mrok obecny w pomieszczeniu, gdyby nie reakcja jego starszego towarzysza:
- Opanuj entuzjazm, jesteś za glośno. - młodzieniec szybko przygasił swoje pozytywne nastawienie i na dowód pokuty spuszczając głowę. Przyznać trzeba było, że był bardzo specyficzny. Ale z drugiej strony entuzjazm podczas zetknięcia się z nowym zjawiskiem nie był czymś niezwykłym.
- To na pewno się przyda. Jak mówiłem, każdy z nas ma jakiś swój cel w drużynie. Ty będziesz pozbywał się przeszkód, których inni nie będą mogli obejść. I jako zaprawiony w boju Shinobi pomożesz nam doświadczeniem, podobnie zresztą jak Yari-san. W każdym razie skoro mamy komplet, to raz jeszcze omówmy plan. Przestudiuj to, Hikari-san. - Toga wyjął z zewnętrznej strony marynarki dwie złożone kartki papieru. Po rozwinięciu ich oczom Shinobiego ukazał się naszkicowany układ w pomieszczeń w jakimś budynku. A dokładniej dwa, ale wnioskując po identycznym kształcie można było dojść do prostego wniosku że był to ten sam budynek. Plan mimo wszystko nie był dokładny, jedynie część pomieszczeń była opisana. Nie zaznaczono także okien, mimo że zrobiono to z drzwiami i schodami. Także nie było tak wyposażenia wnętrz, aczkolwiek i tak dobrze im poszło że udało się uzyskać chociaż tyle.


Spoiler: pokaż
Obrazek
Obrazek


- Co na co patrzysz to właśnie plan budynku należącego do tego bogacza. Niestety plan nie jest tak idealny jakbyśmy chcieli. Mimo tego znamy ilość strażników w rezydencji, ich rozmieszczenie i wiedzę, kto z domowników tam przebywa. Tej nocy powinni tam być właściciel, Kurokashi Sentai, jego dorosły syn z żoną, trzy pokojówki, kamerdyner,
kucharz, jego pomocnik i ogrodnik. Dziesięć osób i tyle samo strażników. Sentai znany jest ze swojej ostrożności. Jednak pojawił się problem - w żadnym z pomieszczeń nie znajdują się kosztowności których poszukujemy. Wazy, obrazy i pomniki jak najbardziej. Dywany i inne ozdoby.
- Toga wziął kilka łyków piwa, zwilżając swoje gardło. W tym czasie głos przejął najmłodszy z gromady.
- Więc Toga-san wpadł na kilka opcji. Że są zapieczętowane, przykładowo w zwoju, że są przechowywane w innym budynku, albo też są ukryte w posiadłości. W ukrytym pomieszczeniu...
- ...i wtedy udało mi się skontaktować z jedną z pokojówek tam pracujących. Używając mojego uroku i pozostałych mi pieniędzy przekonałem ją, by powiedziała mi co wie. I, wyobraź sobie, pod ziemią jest dodatkowa komnata. Do której wejście musi być na dole. - Toga wtrącił się w środek wypowiedzi podwładnego, kończąc picie. Jego triumfalna mina mówiła wszystko - odkrycie dodatkowego pomieszczenia miałoby być jednoznaczne ze znalezieniem kosztowności bogacza.
- O dziwo - głos przejął Yari - moje robaki nie były w stanie się tam przekopać. Shinori-san doszedł do wniosku, że coś chroni to pomieszczenie przed podkopami. I że jedyne wejście to te od wewnątrz. Najgorszy scenariusz zakłada też posiadanie specjalnego przedmiotu żeby móc tam wejść. - głos mężczyzny był monotonny i praktycznie pozbawiony emocji. Stoicki, spokojny. Jak gdyby fakt utrudnionego zadania był dla niego równie ważne, co kałuża deszczówki leżąca gdzieś na drugim końcu prowincji.
- I to musimy zrobić. Zlokalizować położenie wejścia, wejść, zabrać co się da i ujść stamtąd niezauważonym. Następnie podzielimy się zyskami po równo i rozejdziemy w cztery strony świata. Nigdy więcej nie zobaczymy. Masz jakieś uwagi bądź pytania, Hikari-san?
Murai
 

Re: Karczma kupiecka

Postprzez Hikari » 2 wrz 2017, o 02:09

Eksytacja młodzieńca po plunięciu lawą wręcz lekko zirytowała Hikariego. Wiedział jaką to czasem reakcję wywołuje wśród innych, ale nie spodziewał się na takim "tajnym" spotkaniu takich reakcji. Czy Toga na pewno wiedział co robił zapraszając młodzieńca? Podczas jakiejkolwiek akcji takie zachowanie było kompletnie niedozwolone i dostał należyte upomnienie od staruszka. Od razu skulił głowę na tą naganę niczym dzieciak, który został przyłapany na podkradaniu ciasteczek z pudełka przed wyznaczoną godziną. Widać było, że nie zdążył jeszcze przesiąknąć światem shinobich, który swoją brutalnością niszczy takie reakcje. Pozostawała nadzieja, że niczego nie odwali i będzie mógł zachować powagę.
- To co widzicie to nic specjalnego jak na Terumiego. Powiedziałbym, że sam początek zdolności, jakoś zawsze byłem lepszy w podstawowych żywiołach zamiast tych zaawansowanych.
Do tych zdań doszło ruszenie ramionami lekko w górę jakby to nic nie znaczyło dla młodzieńca. Właściwie tak teraz było, chciał stać się silniejszy, ale nie koniecznie podnosić swoje zdolności szczepowe w tym momencie. Owszem kiedyś się tego wstydził, bał, ale teraz uważa, że ma odpowiednie środki do realizacji jakichś planów i rozwija się w dobrym kierunku. Na wszystko przyjdzie po prostu czas, a teraz przyszło na wzmocnienie ciała. Ma wystarczające możliwości wykorzystania chakry, za to on nie wyrabia. Hikari nie rozmyślał zbytnio nad tym, bo skupił się na słowach organizatora spotkania, który wyjaśniał właśnie jego rolę. Czyli po prostu eliminacja celów po drodze, ale wcześniej mówił, że zabójstwo nie wchodzi w grę. Czyżby zmienił zdanie, a może zachowywał ostrożność wcześniej? Przy okazji potwierdziło się, że ich specjalista od pieczęci jest żółtodziobem co zostało odnotowane. Trzeba będzie na niego uważać czy też przypadkiem nie popełni jakiejś gafy, zabraknie mu zdecydowania czy też się zawaha. Zostawienie kogokolwiek jakby był pościg sprawi, że zdobędą o nim informacje, a tego trzeba uniknąć.
- Wchodzi w grę zabójstwo przeszkód, których nie idzie ominąć niezauważonym? Lepiej by było zachować bezpieczeństwo jeżeli chodzi o nasze dane, a ktoś może nas rozpoznać.
Wcale by już go to nie zdziwiło jakby ktoś jeszcze go tutaj znał, przecież już został tutaj raz rozpoznany niespodziewanie i właśnie przez to tutaj się znalazł. Może to był błąd i warto zawrócić? Nie ważne, teraz pora spojrzeć na plan i go zapamiętać. Nie był wcale skomplikowany, ale pytania same cisnęły się na usta. Mogli się bardziej postarać o ile to było wszystko. I zanim zdążył je zadać dostał chociaż pewne odpowiedzi. Ilość osób była poznana, czemu nie naniesiono na mapę więc więcej szczegółów? Do tego podobno nie ma tam czego poszukujemy, a więc gdzieś to ukrył za pomocą jakiś pieczęci, może schował w zwoju czy nieznanym pomieszczeniu. Wszyscy tym byli tak podekscytowani, że niczym żółtodzioby zapomnieli o bardziej podstawowych kwestiach, które mogli pozyskać. Tego entuzjazmu i wcinania się w zdania innym Hikari nie podzielał i po prostu czekał aż oni wszyscy skończą mówić. Plan idealny, no proszę już mówią o rozjechaniu się w cztery strony świata po wykonaniu zadania. Chyba od tego wszystkiego włącza mu się pesymista. Pytań miał aż nadto tak więc zaczął.
- Jak mam być szczery to całkiem sporo pytań. Jeżeli chcesz pozostać niezauważonym musimy zdobyć te informacje, bo inaczej idziemy w ciemno. Tak się skupiliście na ukrytym pokoju, że pomijacie podstawy.
Ciche westchnięcie i spojrzenie na zapewne zaskoczone miny pozostałych. Dokończył szybko piwo i kontynuował.
- Po pierwsze zaznaczmy gdzie strażnicy stoją. Najlepiej na mapie, będzie łatwiej zapamiętać. Do tego skoro o nich mówimy to też jakie oni mają obchody i ich regularność z trasami.
Na chwilę przerwał, aby nie przytłaczać ich tak pytaniami, ale zamierzał kontynuować nie dając nikomu się wtrącić.
- Po drugie kto gdzie przebywa w jakich porach i o której idzie spać. Każdego tam mieszkającego cywila. Zwyczaje jakie wykonuje, czy właściciel dla bezpieczeństwa nie zmienia sypialni i nie ma jakiegoś przedmiotu zawsze wtedy ze sobą. Można założyć też, że klucz jest w dodatkowym sejfie w jego pokoju jak śpi w jednym tylko pokoju, gorzej jak jest ukryta czy coś. Podobno jest przezornym człowiekiem, a ja wolę zakładać wszystko i się przygotować. Znać ich życie prowadzone. Wiedzieć w jakim pokoju pomiędzy którymi godzinami jest pusto, aby przechodzić unikając strażników. Znając ich obchody, położenie kto gdzie jest i trasy z godzinami wiemy kiedy możemy się przemieszczać i jak kogoś unieszkodliwić.
Ale to wszystko to nie był jeszcze koniec.
- Po trzecie sprzęt, mam zamiar zaopatrzyć się w jakieś środki nasenne, najlepiej nawet by były jakbym mógł zajść od tyłu i przyłożyć do ust zwilżoną szmatę. Najlepiej nie zabijać, wtedy nie będą aż tak zaciekle nas szukać, to tylko ostateczność. Znasz kogoś takiego? W bombki już się zaopatrzę, dymne na wszelaki wypadek i może nasenne jakbyś mógł załatwić, bo nie wiem czy znajdę w sklepie. Pieniądze to nie problem, zapłaciłbym.
No i przyszedł czas na ostatnią część.
- Po czwarte. Czego do cholery tak na prawdę szukamy skoro on to tak ukrył i co dokładnie z tego będę miał? Obecnie to jest spore ryzyko z takim planem, wiecie pieniądze mnie prawdę mówiąc średnio interesują, bo nie mogę narzekać jako bohater wojenny z Atsui na pieniądze ostatnio.
Trzeba podbić cenę jak ma się okazje. Przy wytknięciu tylu luk pokazuje jak może być przydatny.
- No jakbyśmy zebrali to wszystko plan niemalże perfekcyjny stałby się na prawdę perfekcyjnym.
Trochę ironii już mu nie zaszkodzi po tym wszystkim.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2032
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Karczma kupiecka

Postprzez Murai » 4 wrz 2017, o 19:50

Definicja sprawiedliwości
Wyprawa dla HIkari
9/x


Stanowisko przedstawione przez Togę miało sens i w pewnym sensie było godne pochwały. Nie zabijanie nikogo i chęć odzyskania swojej należności były dość nietypowe jak na te czasy. Logicznym byłaby zemsta za to, co przydarzyło się życiu mężczyzny. Aczkolwiek nie, on patrzył na to inaczej. Czy strażnik strzegący posiadłości mężczyzny może być jego wspólnikiem? Czy obrona posiadłości za pieniądze bądź z polecenia przełożonego jest jego winą? Nic w końcu nie wie o żadnym z przekrętów tego bogacza i najpewniej dopóki go samego to nie dotknie to będzie miał całą sprawę gdzieś, byleby tylko wyżywić rodzinę. Jednak słysząc stanowisko Hikariego, mężczyzna w błękicie musiał trochę zmienić swoje podejście, być może uświadamiając sobie, że idealistyczna wizja której wymagał od swoich podwładnych, może okazać się niemożliwa do realizacji.
- Niech będzie. Ale po cichu, jeśli to możliwe. Dźwięki w posiadłości zdają się być dość dobrze tłumione, ale mimo tego wolałbym zostawić to w ostateczności. - powiedział. Wzmianka Hikariego na swój temat, odnośnie umiejętności które aż tak nie wyróżniają się na tle innych Terumi. Cała trójka puściła to mimo uszu, najwidoczniej uznając je za wystarczające do obecnego zadania. Szczególnie że jego rola była, zdawaćby się mogło, w dużej mierze niepotrzebna. A mimo tego najęty Terumi wykazał się rozsądkiem i chłodnym osądem sytuacji, punktując błędy w planie i niedoskonałości. Mężczyźni wymieniali się spojrzeniami kiedy Hikari wymieniał poszczególne ułomności ich sposobu myślenia, bardzo naiwnego.
- Robaki podczepiły się pod wszystkich strażników na obydwu zmianach, dziennej i nocnej. Zmieniają się dwie godziny przed pólnocą i zawsze jest ich tyle samo. Praktycznie cały czas są w ruchu, a przynajmniej ci którzy mają trasy patrolowe. - po słowach tych Yari rozkazał swoim robakom wzbić się w powietrze, ostatecznie zajmując miejsce na mapie i tworząc na niej wzory. Niewielkie grupki oznaczały osoby strażników, a cienkie linie - trasy strażników.
- Co do domowników to służba idzie spać dopiero gdy zrobią to domownicy, czyli około dwudziestej drugiej. Kucharz, pomocnik i jedna z pokojówek budzą się o piątej rano. Pozostałe pokojówki, kamerdyner i ogrodnik o szóstej, rodzina około siódmej. Kamerdyner dodatkowo musi być gotowy o każdej porze na wypadek gdyby któryś z domowników czegoś potrzebował. Robaki wysłane na przeszpiegi domu nie znalazły żadnego schowka w żadnym z górnych pokojów, gdzie śpią domownicy. Co do konkretnych przedmiotów nie mogę powiedzieć w stu procentach, ale wydaje mi się że nie posiada czegoś takiego. - solidne i rzeczowe sprawozdanie ze zwiadu w wykonaniu Yari’ego skutkowało przypływem nowych informacji które zdecydowanie pomogą. Jak właściwie mieli zamiar podjąć kwestię strażników? A może chcieli rozpatrzyć to na miejscu? Młody chłopak wykazywał się mocnym zniecierplwieniem, ale inni tak samo? To już dziwne.
- Jest znany wśród innych bogaczy jako właściciel pokaźnej kolekcji biżuterii i cennych kamieni. Nigdy jej nikomu nie pokazał, ale wielu widziało pojedyncze części jego zbiorów. W przeciwieństwie do obrazów i posągów, łatwo je spieniężyć.A co do środków usypiających, to przedni pomysł. Poszukam kogoś kto mógłby dostarczyć mi środki usypiające przed akcją. Chyba nawet znam odpowiedniego człowieka w okolicy, więc nawet nie będziemy musieli przekładać terminu. - Toga wziął pod uwagę opinię w kwestii środków usypiających, bo był to dobry pomysł. Jakby każdemu w posiadłości zaaplikować środek nasenny, to włam przebiegłby bardziej spokojnie. A może nawet nie, dałoby się rozwalić trochę posiadłości bez groźby interwencji. Ale czy był to koniec zmagać HIkariego z ogranizacyjną stroną?
Murai
 

Re: Karczma kupiecka

Postprzez Hikari » 5 wrz 2017, o 23:14

Odnośnie zabijania aż tak się do tego nie kwapiło Hikariemu, dlatego wolał podkreślić tylko, że to tylko ostateczność. Sam nie chce odbierać życia niewinnym, a dobrze zdaje sobie sprawę, że tacy właśnie są strażnicy. Do tego jego zleceniodawca nie za bardzo przepadał za takim rozwiązaniem z nieznanych co prawda powodów. No powiedzmy.
- Zabójstwo to ostateczność na tych co nas zauważą i mogą zapamiętać. Jak będę w stanie po cichu to obezwładnię i schowamy go do rana w pustym pokoju. Sam nie lubię bezsensownej przemocy.
Potem doszło do omówienia dokładniejszych szczegółów, wypełnienie luk o które trzeba było się upomnieć. No cóż może źle ich lekko ocenił pod względem przygotowania, jednak zarówno na Togę jak i Yari'ego mógł liczyć. Nie miał pewności co do młodzieńca, o wielkiego specjalistę od pieczęci, który wydawał się tym wszystkim znudzony. Jakby nie patrzeć to jest ważniejsza podstawa o której powinno się mówić pierwsze z człowiekiem od eliminacji trudności oraz w sumie zapewne posuwania się dalej. Terumi'emu od początku dostawania informacji pojawił się uśmiech na twarzy. Od razu zanotował on sobie też wszystkie informacje w tym te nowe szczegóły na mapie. To najbardziej. Robaki podczepione do każdego z strażników zrobiły kropki oraz szlaczki na mapie wedle ich tras, oczywiście tylko tych co są w ruchu. Po chwili doszły zwyczaje ludzi tam mieszkających. Biorąc wszystko pod uwagę idealny czas ataku to zaraz po zmianie warty.
- No cóż w takim wypadku jednak przyznaję jest perfekcyjny. Wybaczcie, że w was wątpiłem, ale ukryte drzwi to ma być zabawa Shinori'ego, dla mnie ważniejsze było to.
Potem Toga odpowiedział na ostatnie pytanie oraz przyjął pozytywnie propozycje z ułatwieniem sobie zadania. Czyli kolekcjoner bardzo cennej biżuterii i kamieni. Nic specjalnego, ale nie ma też co narzekać. Może Hikari znajdzie sobie coś co mu się spodoba z tego wszystkiego. Przecież nie robi tego tylko dla ideałów zemsty na winnych przecież, ba nawet nie wie czy ostatecznie to jest prawda, ale na to wyglądało. Nawet jeśli nie, to lepiej teraz o tym nie myśleć. Zapamięta go sobie i przy możliwości zemsty zrobi to. Z zamyślenia został wyciągnięty przy środkach usypiających.
- Przejdę się z tobą jeżeli dałoby radę, będę wiedział co jeszcze dokupić w razie potrzeby. Wyrzutnię senbon aby pokryte środkiem były gotowe na szybko do użycia czy co.
Teraz gdy wszystko ustalone niezależnie od decyzji lidera spotkania pozostała jeszcze jedna sprawa.
- Uderzamy dzisiaj? Jeżeli tak to proponuję zrobić to zaraz po północy, po zmianie warty, ale pewnie i tak to wiecie.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2032
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Karczma kupiecka

Postprzez Exodia » 9 wrz 2017, o 17:53

Definicja sprawiedliwości
Wyprawa dla HIkari
11/x


Dyskusja odnośnie włamu i sposobu jego przeprowadzenia rozwijała się w najlepsze i praktycznie została wyjaśniona.
Brakowało jedynie kilku szczegółów które należało uzgodnić, przykładowo kwestię zabijania. I mimo że plan na początku nie wydawał się aż tak dopracowany jak myślał Hikari, to po zapoznaniu się ze szczegółami przedstawionymi przez dwójkę bardziej ogarniętych członków zespołu. Młody specjalista od Fuuinjutsu po początkowej ekscytacji nie brał czynnego udziału w rozmowie. Być może było to spowodowane faktem że za organizację odpowiadał Toga, a za zwiad Yari. On sam był właściwie takim wentylem bezpieczeństwa na wypadek pojawienia się jakiś pieczęci, by drużyna nie była w dupie. Jednak on sam, okazało się, miał coś do dodania.

- A właśnie, kwestia rozpoznania. Przygotowałem już maski, więc o to nie powinniśmy się martwić. - poklepał skórzaną torbę, którą położył obok siebie. Najwidoczniej i on miał jakąś rolę poza byciem "na wszelki wypadek".
- Nic się nie stało. Nawet wolałbym żebyś krytycznie podchodził do naszych pomysłów i domagał się szczegółów. Jak w biznesie, kiedy twój towar zachwyci największego marudę, to wiesz że jest dobry. - analogia wysunięta przez mężczyznę była całkiem spójna i miała sens, ale była nieco abstrakcyjna. Porównywanie planu ograbienia kogoś do prowadzenia jakiejś działalności gospodarczej? Brzmiało trochę dziwacznie, ale nawet pasowało.
- Tak, zmiana warty to odpowiedni moment na uderzenie, A co do twojego towarzystwa, to nie ma problemu. Wybieramy się natychmiast. Lepiej żeby wszystko było gotowe jak najwcześniej. Nasz punkt spotkania jest dokładnie tutaj, godzinę przed planowanym czasem. To co, kończymy piwo i idziemy? - propozycja była tym bardziej kusząca, że kufel Togi był praktycznie pusty. Kiedy on znalazł czas na wypicie tego piwa, skoro praktycznie przez cały czas rozmawiał? Zanim ktoś zdążył coś powiedzieć, głos zabrał Yari. Jego cichy, monotonny głos nieco nużył, ale w ten sposób nie wyróżniał się i była mniejsza szansa, że to akurat on zostanie podsłuchany. A tego co mówił lepiej nie udostępniać innym.
- Tutaj się nie zgodzę. Lepiej byłoby rozpocząć późno w nocy, żeby wszyscy domownicy zdążyli zasnąć. Jeśli mamy poruszać się wewnątrz domu to napotkanie jakiegokolwiek domownika albo lokaja może nam pokrzyżować plan. Dodatkowo kiedy straż się zmienia, to zmęczeni strażnicy zastępowani są bardziej wypoczętymi i przez to sprawniejszymi.
- A co powiecie na to, by na początku akcji wejść ścianami na górę, otworzyć okna do ich sypialni i podać im środek usypiający? Mielibyśmy łatwiej, bo szansa że któryś by się obudził i wezwał lokaja, byłaby zerowa. A otworzyć okna możemy robakami Yari'ego na przykład albo przepalić szybę po cichu. To chyba nie brzmi tak źle, co? - propozycja młodzieńca jak i uwaga Yariego przez chwilę skonfundowały Togę, który najwidoczniej nie miał pojęcia jak na to odpowiedzieć. Miłośnik robaków miał całkowicie inny pomysł na porę rozpoczęcia operacji, a plan Shinori'ego też miał swoje mocne punkty. "Dowódca" pozostał w głębokim bezruchu, zapewne rozważając wszystkie za i przeciw. Ostatecznie to jego słowo miało największą wartość, ale powinien wysuwać stanowisko ostrożnie. W końcu zależy mu na powodzeniu.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2076
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Karczma kupiecka

Postprzez Hikari » 16 paź 2017, o 22:17

Ledwie co zostało wspomniane o możliwym problemie zapamiętania twarzy, a już został i on rozwiązany poprzez osobę której Hikari zupełnie się nie spodziewał z tego grona. Nie zmieniało to faktu, że wiadomość została przyjęta kiwnięciem głową oraz lekkim uśmiechem. Chłopak, a może już mężczyzna o wyglądzie cudzoziemca miał przy sobie przygotowane na tą okazję maski. Ciekawe czy tam znajduje się też dla ona dla Terumiego, zresztą nie jest to istotne. Jeżeli posiadał ich niewystarczająco z pewnością po podzieleniu się tym faktem załatwi jedną brakującą. Podobnie została przyjęta anegdota, chociaż zamiast kiwnięcia głową było lekkie wzruszenie ramion, bo akurat na biznesie to nasz bohater się nie do końca znał, nigdy niczego nie prowadził. Mógł się tylko domyślać prawdziwości tych słów, które miały tutaj jakieś przesłanie, tylko czy rzeczywiście plan spotkał się z taką największą marudą? Dość wątpliwe, bo to będzie pierwsze zadanie naszego światełka polegające na wykradnięciu czegoś robiąc przy tym jak najmniej hałasu. Zazwyczaj przy skradaniu liczyła się likwidacja celów, które zazwyczaj były tymi złymi, albo po prostu stanowiły furtkę do dalszych celów. Tym razem będzie wymagana wręcz nadzwyczajna uwaga aby nie zabijać przypadkowych domowników lub strażników. Nie ważne, że Toga ma podobne zdanie, to byłoby wbrew jego własnym zasadom. Zrobi to jedynie jeżeli będzie zagrożona misja, mimo wszystko wybrali służbę złemu panu, który dopuścił się paru grzechów i pora aby oddał to co nie należy do niego. I już po tej krótkiej chwili można powiedzieć, że było wszystko ustalone. Nasz Yogańczyk dopił resztki swojego piwa zgodnie z toczącą się rozmową.
Kiedy już Hikari miał potwierdzić swoją gotowość do wyruszenia kiedy do głosu doszedł Yari, który nie zgadzał się z planem wcześniejszym odnośnie włamania się. Wygląda na to, że jeszcze trochę tutaj posiedzą zanim udadzą się po jakieś usypiacze. Zdecydowanie muszą dojść do jakiegoś porozumienia.
- Około pierwszej nie powinno być nikogo żywego, nawet lokaj o ile nie zostanie wezwany będzie odpoczywać. Atak nad samym ranem da nam mało czasu na poszukiwanie przez nas przedmiotu, o piątek kiedy wstają pierwsze osoby musimy być poza budynkiem z naszym łupem. Cztery godziny to i tak jest bardzo niewiele czasu, a po pierwszej godzinie strażnicy będą myśleć, że to zwykła standardowa bez problemowa warta.
Chwila spojrzenia ponownego na plan budynku z paroma dodatkowymi obliczeniami i można było spokojnie zasłaniając usta dłońmi kontynuować wypowiedź biorąc pod uwagę wskazówki ptasiego młodzieńca.
- Możemy równie dobrze zacząć od upewnienia się, że nikt z domowników nie wezwie lokaja i uśpienia ich oraz budki strażników o ile wszyscy pójdą spać. Po tym możemy zdejmować po kolei świeżych strażników ich także usypiając aż będziemy mogli swobodnie poruszać się po całym budynku bez stresu z godziną, a jedynie czy ktoś się nie wybudził z naszego środka. Będziemy mimo wszystko potrzebowali tej swobody, bo nie wiemy czy to ukryty pokój, zwój, a może coś jeszcze innego.
Gdy już powiedział wszelakie uwagi czekał na reakcję Togi, to on był głównym projektantem planu więc to też jemu przysługiwało ostateczne zdanie, zawsze przy wymianie dalszych uwag mógł powstać jeszcze jakiś bardziej złożony plan.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2032
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Karczma kupiecka

Postprzez Exodia » 23 paź 2017, o 22:42

Definicja sprawiedliwości
Wyprawa dla HIkari
13/x


Mimo perfekcyjności planu cały czas pojawiały się wątpliwości odnośnie konkretnych czynności i etapów. Niby nic, czasu mieli na pewno sporo. Im bardziej dopracowany i szczegółowy był plan, tym lepiej. Nawet gdyby rozwalać go na czynniki pierwsze i pojedyncze kroki. Im więcej rzeczy było perfekcyjnych, tym lepiej. Zawsze trzeba było brać pod uwagę nieprzewidziane okoliczności i wypadki, zmiany w normie do których trzeba się przystosować już na miejscu. Głowa operacji wysłuchując każdej opinii po kolei w końcu doszła do jednego wniosku.
- Pierwsza brzmi dobrze. Strażnicy stratą czujność a my i tak będziemy mieli dużo czasu. Zresztą potraktowani środkiem usypiającym będą spać dłużej niż do rana. Tak zróbmy więc. - powiedział. I w zasadzie to kończyło dyskusję. Zresztą skoro zdecydowana większość była za tą opcją, włączając w to samego pracodawcę, to czemu miałoby tak nie być? Propozycja która warta była rozważenia padła z ust specjalisty od pieczętowania i była po prostu innym wariantem na przeprowadzenie operacji. Ani dobra ani zła, na pewno posiadająca swoje zalety i wady. Także warte rozpatrzenia.
- Uśpienie domowników jest bezpieczniejsze. Dzięki temu wyeliminujemy możliwość że któryś z domowników w środku nocy czegoś zechce. W następnej kolejności strażnicy, potem sługi. Pytanie tylko czy starczy nam środka usypiającego. Wiele zależy od niego. - głos rozsądku pojawił się w postaci Aburame, który kolejną celną uwagą postawił znak zapytania nad powodzeniem planu. Toga dopił piwo do końca i odpowiedział.
- Zgadzam się. Pierw domownicy potem strażnicy. A co do specyfiku to zamówiłem go dość dużo, więc na pewno starczy dla każdego. Ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości, pytania? Jeśli nie, to wolałbym zakończyć spotkanie i wraz z Hikarim-san wyjść po zamówiony środek usypiający. - po słowach tych zapadła cisza, przerywana jedynie piciem piwa. Chociaż cisza w tym momencie była nieodpowiednim słowem, szczególnie że wokoło panował niemały gwar. Na pewno ktokolwiek zechciałby ich podsłuchiwać, miałby nie lada problem z wyłapaniem sensownych zdań w całym morzu bełkotu, opowiadanych przy piwie anegdot i odgłosach świętowania.
- Ja nic nie mam, teraz wszystko wygląda solidnie.
- Ja także jestem za. I tak nie będziemy w stanie przygotować się na wszystko. - głos rozsądku znowu przemówił, tym samym zgadzając się w całości na plan. On i Shinori. Pozostawał jeszcze Hikari.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2076
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Karczma kupiecka

Postprzez Hikari » 24 paź 2017, o 03:06

Po wypowiedzeniu swojego zdania, którym było po prostu zmieszaniu wszystkich propozycji wraz z swoimi pomysłami w umyśle i wystosowanie ostatecznej wersji planu Hikari nic więcej w zasadzie nie musiał już robić. Cóż sam nie mógł on znaleźć luk w swoim sposobie myślenia, możliwe, że zrobi to ktoś inny i wtedy będzie musiał dostosować plan pod kolejne okoliczności, ale tak się nie stało. Pozostało przysłuchiwanie się dalszej rozmowie, a to z tego względu, że Toga, czyli główny mózg operacji zaakceptował to w pełni, a na pytanie głosu rozsądku też była pozytywna odpowiedź. I wtedy kiedy miała niedawno wspomniana dwójka wyruszać Hikari dopił piwo mówiąc jeszcze jedną rzecz, ostatnią uwagę zanim będzie gotowy stąd wyjść z względu na początkowe słowa lidera zakańczające niemalże spór. O co chodziło? Cóż musiał przyczepić się do jego słów, świadczące o jeszcze jednym braku ostrożności.
- Możemy ruszać, ale mam jeszcze jedno ale. Nie uważajcie, że środek usypiający da nam więcej czasu niżeli do piątej rano. W środku będzie zbyt cicho, brak strażników z zewnątrz jak ich uśpimy i schowamy wzbudzi podejrzenia, jeżeli tego nie zrobimy mogą wejść do środka w każdej chwili. Nie wiemy też czy nie przyjdzie ktoś z wizytą, więc ustalmy to za godzinę ostatecznej ucieczki z posiadłości. W razie potrzeb najwyżej można będzie zostać dłużej, ale starajmy się tego unikać jak tylko można.
Nie czekając więcej na dodatkowe potwierdzenia niepotrzebne już teraz czy przedłużanie rozmowy wstał od stołu i jako, że zapłacił wcześniej za dwa kufle piwa tylko zwrócił się do reszty mając nadzieję, że Toga nie będzie się ociągać po tych słowach. Nie były one na tyle znaczące, aby kolejny raz dywagować i przepuszczać plan przez wszystkich tutejszych członków operacji, a mogło to się tak skończyć. Nie to, że miał coś przeciwko, ale spotykają się godzinę przed planowanym rabunkiem, jeszcze będzie okazja wszystko sobie powtórzyć i coś zmienić. Teraz czas odnaleźć specjalistę od środków usypiających i sprawdzić czy pomysły Hikariego będą możliwe do zrealizowania.
- Skoro to już wszystko to do zobaczenia potem. Na nas czas, im więcej go będziemy mieli tym większa szansa, że uda się zdobyć coś ekstra.
Pozostało mieć nadzieję, że to zakończy się wedle jego myśli i nie zostanie zmuszony do ponownego siadania na krześle do pozostałych, bo coś ktoś. I tutaj nie chodziło o to, że wszystko było idealnie i takie tam, po prostu prawdopodobnie zaczynał gonić ich czas, jeżeli chcieli coś jeszcze dzisiaj załatwić i nie przekładać realizacji na kolejny dzień. Przecież nikt nie będzie robił ich zamówienia do ostatniej sekundy, o którejś ludzie zamykają swoje dochodowe zajęcia, aby oddać się reszcie dnia rodzinnej atmosferze.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2032
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Karczma kupiecka

Postprzez Murai » 5 lis 2017, o 01:03

Murai
 

Re: Karczma kupiecka

Postprzez Murai » 19 lis 2017, o 23:11

Definicja sprawiedliwości
Wyprawa dla HIkari
19/x


W tłumie ludzi można było troszkę odetchnąć. Ale tylko troszkę, na pewno gdzieś pośród całej masy zwyczajnych cywili znajdzie się jeden czy dwóch złodziejaszków, którzy tylko czekają na odpowiedni moment żeby podwędzić sakiewkę ze złotem jakiemuś nieostrożnemu klientowi, po czym ukryć się w tłumie niepostrzeżony. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że takich rzezimieszków jest kilku i przynajmniej jedna osoba dziennie staje się ich ofiarą. To miałoby sens, ogromna ilość ludzi to również ogromny biznes. Jednym z nich, całkowicie legalnym jednak, zainteresował się Hikari. Stagan z broniami ochraniany był przez dwójkę karków stojących po obydwu stronach. Nieprzyjemny wzrok, nieprzyjemna mimika, mięśnie którymi można było straszyć ludzi przez samo ich napięcie. Logiczne, bronie nie są tanim towarem i odpowiednia ich ochrona jest zwyczajnie potrzebna. Każda broń była dodatkowo przyczepiona łańcuchem, który przez otwory w blacie najpewniej prowadził do ziemi. Kolejny sprytny sposób na ochronę towarów. Na wystawie było kilka sztyletów, zarówno tych prostych jak i o nietypowych, zdobionych rękojeściach. Noże które prędzej pokroiłyby niepokorny bochenek chleba. Kilka sztuk katan i pomniejszych broni siecznych, głównie do obrony osobistej. Nic specjalnego dla prawdziwego szermierza, a bardziej dla tych którzy chcą mieć jakiś środek do ochrony swojego mienia. Jednak odszukawszy właściwy stragan z jabłkami i otrzymawszy towar, Hikari udał się to jednej z karczm w celu wynajęcia pokoju. Kwestia bezpieczeństwa, w pomieszczeniu z jednym wejściem szanse na przypadkowe oddanie koszyka innej osobie wbrew woli właściciela były znacznie mniejsze. Próba kradzieży czegokolwiek od Shinobi musiałaby być co prawda istnym idiotyzmem ze strony złodzieja, ale nie można bylo wykluczyć także tej opcji. HIkari przeczekał tam trochę do odpowiedniego momentu.




Ciężka ciemność spowiła świat wokoło, praktycznie nikogo nie było na ulicach. O tej porze porządni obywatele śpią,
a tylko pijaki albo degeneraci są aktywni. Poniekąd się to zgadzało z rzeczywistością. Nieliczne światła na lampach ulicy dawały słabe światło. Dużą część osady po prostu spowił mrok. Po chwili przyzwyczajenia dało się przez niego przebić, ale dawało to idealne warunki na atak wcześniej uwzględnionego elementu przestępczego. Pod karczmą stał mężczyzna, który po dłuższym przyjrzeniu się wyglądał jak ten młodzik w białych szatach. Na pierwszy rzut oka go nie przypominał, jego krzykliwe szaty zostały zastąpione prostym ubraniem w ciemnych barwach. Buty na miękkiej podeszwie zapewniać miały ciche poruszanie się. Palił jakiegoś blanta, co chwila zaciągając się i wydmuchując dym. Widząc Hikariego zbliżającego się do niego, dociągnął do końca i przydeptał pozostałość butem. Kiwnął głową na przywitanie, kiedy ten znalazł się odpowiednio blisko.

- Widzę nie tylko ja przed czasem. - powiedział cicho, podając rękę wspólnikowi w zbrodni.
Jego entuzjazm wydawał się lekko przymroczony, może wybudził się specjalnie na tą akcję? Po podaniu ręki schował je do kieszeni i oparł się o ścianę karczmy. W taki sposób, że z okien nie można było go dostrzec.

- Zakładam że nie wziąłeś jabłek tylko po to byśmy nie musieli sprawdzać spiżarni, co? - zapytał, sięgając po jedno jabłko z koszyka i wgryzając się w nie kiedy tylko zbliżył do ust.
- Ale pycha! Skądś wziął taki rarytas?

Murai
 

Re: Karczma kupiecka

Postprzez Hikari » 20 lis 2017, o 00:00

Na ulicy wiele się zmieniło podłóg popołudnia. Teraz wieczorem ulice były już praktycznie puste, co nie dziwne skoro od długiego czasu wszędzie panował mrok z nielicznymi światłami lamp. Widać było tylko co jakiś czas pijaka jakiegoś przewracającego się od jednej strony drogi do płotów z drugiej. Nie zwracał na takich zbytniej uwagi, unikał ich zainteresowania i po prostu maszerował w kierunku karczmy kupieckiej. Jak widać wcale nie był on pierwszym tutaj czekającym na ponowne spotkanie członków operacji, bo przed wejściem czekał już młody napaleniec od pieczętowania palący jakiegoś skręta. Zapachu zbytnio nie poznawał, ale nie był znawcą od tytoniu czy też mniej popularnego i ekskluzywnego bagiennego ziela. Raczej nie posiadał z tym zbytniej styczności, a na pewno już nigdy tego nie próbował więc mógł tylko zgadywać które to było. Przynajmniej tym razem był on przygotowany do akcji, zmienił swój jaskrawy strój na dużo bardziej odpowiedni. Na szczęście Hikari nie musiał się za bardzo tym przejmować będąc w swoim dość ciemnawym płaszczu. Był to raczej należący do ciemniejszych szarych kolorów, posiadał kaptur, a długość niemalże do końca nóg.
- Zawsze wolę mieć trochę wolnego zapasu, tym bardziej, że nie miałem zbytnio nic do robienia. Gdyby nie ta akcja pewnie byłbym już w drodze Yusetsu.
Oczywiście tradycyjna wymiana ręki na powitanie musiała wystąpić. Widać było, że Shinori jeszcze nie wrócił do siebie będąc lekko przygaszonym. To dobrze, każdy z nich powinien być w pełni gotowy na akcję, a wcześniejsza drzemka sporo da. On sam też przecież takiej zaznał. Wtedy też uwaga kompana padła na koszyk niesiony przez Hikariego, co prawda wyjął zwój z niego wcześniej i schował sobie do torby, ale z jakiegoś powodu postanowił wziąć owoce, które na prawdę mu zaimponowały wraz z drugim jabłkiem. Nie mówiąc nic poczekał aż ten weźmie gryza, a potem postanowi sobie zrobić nie winny żarcik z tego.
- Pamiętasz po co poszliśmy z Togą? Właśnie to dostałem z powrotem.
Teraz on powinien pomyśleć, że od tego pójdzie spać co wcale nie było prawdą. Nie miał zamiaru długo go trzymać w tej świadomości, znając jeszcze jego pobudzone możliwe reakcje od razu niemalże powiedział prawdę.
- Spokojnie, one były tylko dodatkiem, to najlepsze jabłka z Sakaiskich sadów. Znajdziesz je w centrum targowiska. To co może nie będziemy tutaj stać na zimnie tylko wejdziemy na jednego szybkiego kufelka czekając na resztę?




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2032
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Osada Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości