Opuszczone domostwo

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Re: Opuszczone domostwo

Postprzez Natari » 21 lis 2016, o 12:43

Z/t
Natari
 

Re: Opuszczone domostwo

Postprzez Hoshigaki Seiki » 16 wrz 2017, o 22:29

Przybywam
________________
Sam nie byłem do końca przekonany o tym czy dobrze postępuję. To znaczy postępowałem słusznie, ale nie wiedziałem czy tego właśnie chcę. Pomaganie komuś od jakiegoś czasu nie było w moim stylu jednak ta mała miała w sobie coś z Saiki. Poza tym chyba odzywały się we mnie jeszcze stare nawyki pomagania niewinnym i słabym.
Kiedy usłyszałem całą historię jaką opowiedziała mi Alinka-chan wezbrała we mnie naprawdę duża złość. Byłbym może bardziej wyrozumiały, gdyby zrobił to jeden człowiek ale kilkoro na małe, bezdomne dzieciaki to było poniżej pewnego poziomu.
Poniżej poziomu śmiecia... - wyszeptałem nieświadomie idąc za Alinką. Właśnie tak postrzegałem teraz moich przyszłych rywali, którzy zapewne okażą się mocni tylko w gębie skoro za równych sobie rywali wybrali dzieciaki.
Nie wiem co potraficie, ale jeśli macie więcej shurikenów i innego badziewia to powinniście też zrobić z niego użytek. Ja zrobię swoje, ale jeśli macie chociaż trochę honoru, powinniście pomścić swoją przyjaciółkę. Jesteście pewnie słabi więc wyczekajcie dobrego momentu i atakujcie tam gdzie najbardziej ich zaboli i gdzie się tego nie spodziewają. - powiedziałem do Alinki-chan zaciskając pięści. Złość i chęć mordu narastała we mnie z każdym kolejnym krokiem i nie mogłem już doczekać się momentu, gdy ujrzę swoje ofiary. Wiedziałem, że wreszcie zrobię użytek z tasaka i spoję się ciepłą krwią tych niegodnych podludzi - tylko tak byłem w stanie ich teraz nazywać.
Przebieraj tymi nogami! - warknąłem do Alinki wyprzedzając ją by szybciej dotrzeć do celu. Powoli czułem jak w mojej głowie zaczyna się burzyć, krew zaczyna mocniej buzować w żyłach, serce walić szybciej a zęby... zaciskały się coraz mocniej.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Opuszczone domostwo

Postprzez Shijima » 16 wrz 2017, o 23:06

Misja rangi C
And way down we go
Obrazek
9/15


Historia nie była piękna. Brak jej było ozdobników, nie było żadnych wydłużeń, dramatycznych pauz i cudownych słów wspomnienia tych, którzy zapewne już przepadli. Bo skoro zabili jakąś dziewczynkę, to czemu niby mieliby nie zabić tego przywódcy, którego wzięli sobie na zakładnika, żeby zmusić dzieciaki do pracy? Wygodne. Całkiem wygodne. Względnie nie zmieniało to życia tych grzdylów, w końcu i tak żyli z kradzieży - mniejszej, większej, nie istotne co i jak kradli - zbyt wiele raczej tego nie mieli, sądząc po stanie tej dwójki, którą poznałeś... um, poznałeś? Mocne słowa. Historia obdarta z ornamentów nie nadawała się już do bycia spisaną w księdze opowieści - stawała przygodą taką sobie, odporną na większe wzruszenia ze strony pobocznej - nie potrzeba było być wielkim empatą, żeby wyobrazić sobie, co to dziecko natomiast musiało odczuwać. I jak, koniec końców odważna musiała być, by walczyć.
Przestała się na ciebie oglądać, ale co chwile zerkała w twoim kierunku - zadziwiająco szybko się z tobą oswajała, ciekawe, czy równie łatwo by jej to przyszło, gdybyś ujawnił swoją prawdziwą formę? Zadziwiająco szybko pokładała w tobie nadzieje. Ciężko było powiedzieć o tobie bohater, w końcu to nie czyste pobudki ratowania małych szczyli kierowały tobą w momencie, w którym jednak zdecydowałeś się pomóc Alince - to powinno być tak prawdziwie dzienne, ta wiara w bohaterów i łatwość w ufaniu drugiemu człowiekowi, pokazywało, jak cudownie świat obdzierał nas z niewinności i jak czas pchał w odmęty czegoś gorszego. Czymkolwiek to gorsze miało być. Jak wiele niewinności mogła mieć w sobie taka istota, jak ona?
Skinęła głową, dość energicznie, odzyskując na swoim animuszu im bliżej byliście celu, im szybciej szedłeś ty i im szybciej musiała ona przy tobą (za tobą?) tuptać, zupełnie niezrażona tym stanem rzeczy, och, wręcz przeciwnie! Nie wiem, czy to zaangażowanie - złość była tak dobrym napędem, obrzydzenie do kogoś, kto tak po prostu mógł zabić bezbronne dziecko? Brzmi dosyć zabawnie... zwłaszcza z myśli kogoś, kto sam balansował na granicy, powstrzymując się, by dwójce dzieciaków głowy nie uciąć. Jak to więc z tobą jest, Hoshigaki, hm..? Gdzie pojawiała się granica, na której zamiast zrobić krok w przód ku upragnionemu byciu złym, cofałeś się zupełnie w tył i obracałeś w stronę tego światła, które dawno powinieneś zostawić za sobą? Wszystko po to, by nie oświetlało tej szarej, żmudnej rzeczywistości zatapianej we krwi tak, jak zatapia się smutki w alkoholu.
- Na pewno ich pomszczę. - Oj tak, ona z całą pewnością. Reszta dzieciaków mogła nie być tak odważna, ale w jej głosie nie było żadnego zawahania. Determinacja nie upłynęła tylko dlatego, że znalazła obrońce. Potrzebowała pomocy, tak, to prawda, ale nie oznaczało to, że oczekiwała, że wszystko za nią zostanie zrobione. Byłaby całkiem dobrym shinobim, nie sądzisz? Chyba to ta twarz Saiki odbijająca się w jej oczach.
Droga wiła się przez tutejsze lasy, w końcu zeszliście na ścieżkę, którą nikt regularnie nie uczęszczał już od dłuższego czasu - była bardziej zarośnięta, ale wciąż wyraźnie zarysowana na granicy z drzewami. Widok na stary, opuszczony dom, który wołał o pomstę do nieba, nie pamiętając już nawet swoich lepszych czasów, mało kogo chwyciłby za serce - nie było w nim niczego szczególnego, odstraszał swoją pustotą zapyziałymi ścianami... och, moment, pustotą? Na podwórzu pasł się uwiązany do drzewa koń i przed samymi drzwiami stała dwójka mężczyzn, pomiędzy którymi zwijał się w kłębek jakaś niewielka istotka. Faceci wyglądali na bardzo zadowolonych z siebie i rozbawionych - i chyba lepiej nie wiedzieć, co chodziło im po głowach, kiedy tak wpatrywali się w dziecko jak wygłodniałe wilki. Jeden z nich kręcił łańcuchem w ręce, ot, tak od niechcenia... albo po to, żeby wzbudzić w dziewczynce jeszcze większy strach. Drugi chyba nie był uzbrojony - przynajmniej ty jego uzbrojnia nie dostrzegałeś. Nieopodal, bliżej drzwi, leżał jakiś czarnowłosy dzieciak - bardziej nastolatek, niż dziecko - nieprzytomny. Z tej perspektywy ciężko było stwierdzić, co mu dolegało, ale pojedyncze smugi krwi na podartym ubraniu i bladej skórze mówiły za siebie. Drzwi do domu były otwarte na oścież, wyłamane z zawiasów.
Shijima
 

Re: Opuszczone domostwo

Postprzez Hoshigaki Seiki » 17 wrz 2017, o 23:30

Wreszcie dotarliśmy do opuszczonego domostwa, które prezentowało się delikatnie mówiąc obskurnie. Mieszkające tu dzieciaki z pewnością nie miały zbyt wiele kasy ale miejsce to obfitowało w dwie rzeczy, które były dla mnie znacznie bardziej cenne; mowa oczywiście o krwi i... braku świadków ale o tym później.
Stojąc jeszcze na tyle daleko by nie zostać zauważonym, pociągnąłem Alinkę do tyłu by na moment się schowała. Samemu sięgnąłem do swojego plecaka i wyciągnąłem z niego jedną bombkę świetlną. Wcisnąłem ją dziewczynce w dłoń i spojrzałem głęboko w oczy.
Biegnij do nich. Niech myślą że przyniosłaś im więcej pieniędzy. Ale pamiętaj, kiedy będzie kilka metrów od nich, musisz się potknąć i wyrzucić tak, aby uderzyła o ziemię przed ich oczami. Sama schowaj twarz bo inaczej oślepniesz. Resztę zostaw mnie. - powiedziałem małej po czym stanąłem na równe nogi i sięgnąłem po swój Tasak i postawiłem go na sztorc obok siebie.
Kiedy Alinka ruszyła w stronę swoich oprawców, ja uwolniłem technikę przemiany i od razu zacząłem wykonywać kolejną. Skupiłem w nogach chakrę Suiton by zmiękczyć podłoże i moment później zapaść się w nim niczym w wodzie. Miało to na celu niezauważone przedostanie się do dwójki mężczyzn. Miałem zamiar podróżować na głębokości powyżej 3m aby nie pozostawiać na powierzchni śladów swojej podróży, a wyłonić się na powierzchnię chciałem dopiero wtedy gdy usłyszę jakieś odgłosy mężczyzn świadczące o tym, że silne światło podrażniło ich oczy. Dzięki temu że miecz miałem już w dłoni, chciałem od razu po wyskoczeniu na powierzchnię wykonać zamach spod ukosa (od dołu z prawej do góry w lewo) na pierwszego rywala jakiego napotkają moje oczy. Każdy z nich powinien być oślepiony więc szansa na trafienie mogła znacząco wzrosnąć. Chociaż tak mogłem zmniejszyć przewagę liczebną wroga - podstępem i pomysłem.
Po zaatakowaniu pierwszego z mężczyzn, chciałem od razu iść za ciosem i zranić również kolejnego. Nie miałem zamiary przerywać płynności ruchu swojego miecza. Póki miał on wystarczającą szybkość by wbić się w ludzkie ciało, chciałem machać nim nakierowując na przeciwnika by zadać jak najbardziej poważne szkody. Nie było specjalnie ważne gdzie trafię bo przy masie Tasaka każde zadrapanie było poważne i obficie krwawiące.

Spoiler: pokaż
Nazwa
Suiton: Dochū Senkō

Dziedzina
Suiton

Ranga
C

Pieczęci
-

Zasięg
Dowolny

Koszt
C: 10% | B: 7% | A: 5% | S: 3% | S+: 3% (+ 1/2 co turę)

Dodatkowe
Wymagana znajomość: Kinobori no Waza oraz Suimen Hokō no Waza, Kontrola Chakry C

Opis Rozwinięcie podstawowych technik jakimi są Kinobori no Waza oraz Suimen Hokō no Waza połączone z najprostszą formą manipulacji naturą chakry. Pierwszym etapem techniki jest skupienie dużej ilości chakry natury Suiton w stopach. Efektem tego jest bardzo szybka zamiana podłoża w płynne błoto (działa tylko na zwykłej ziemi lub piachu, nie na skałach, lodowcach, lawie i klockach lego). Skutkiem tego etapu jest momentalne zapadnięcie się użytkownika "pod ziemię".
Drugi etap techniki polega na rozpostarciu wcześniej zebranej chakry wokół całej, zapadającej się akurat postaci. W ten sposób użytkownika w czasie błotnej przejażdżki pod ziemią nie zabrudzi otaczające go błoto.
Podczas przemieszczania się pod ziemią, na jej powierzchni widoczne są wilgotne ślady ciągnące się wzdłuż całej przebytej trasy. Można tego uniknąć jeśli "zanurzenie" wyniesie więcej niż 3m.

Technika powstała w celu podróżowania pod powierzchnią ziemi niczym w wodzie. Rozwodnione błoto nie stawia dużego oporu (prędkość "pływania" w błocie to 2/3 szybkości postaci) a otaczająca użytkownika chakra Suiton na bieżąco zmienia ziemię tam gdzie tylko się skieruje.
Powłoczka z chakry Suiton nie ma sama w sobie zastosowania defensywnego. Jej utrzymywanie uniemożliwia wykonywanie innych technik.

Link do tematu postaci KLIK!


Chakra: 129% - 10% = 119%
Hoshigaki Seiki
 

Re: Opuszczone domostwo

Postprzez Shijima » 18 wrz 2017, o 07:44

Misja rangi C
And way down we go
Obrazek
10/15


Alinka nawet dobrze nie zdążyła zarejestrować co się tam dzieje, ledwo prześlizgnęła swoimi oczyma na dwóch ludzi, na sylwetkę kucającą, czy też klęczącą (cholera wie) pomiędzy nimi - chyba to i lepiej, przynajmniej nie było niepotrzebnych krzyków, samozwańczych biegów w przód. Zareagowałeś trafnie i błyskawicznie, odciągając ją na bok i wsuwając w linię drzew, żeby tamci nie mieli najmniejszej szansy na zauważenie was chociaż przez tych parę chwil, kiedy zdobędziesz czas na przygotowanie techniki. Dziewczę prawie straciło równowagę, brak zrozumienia tego, czego kawałek zobaczyła i twoje pociągnięcie zsunęły się ze sobą wzajem, zostawiając ją na parę chwil skołowaną. Gdyby był na to czas to i pewnie mogłaby sobie tak postać, przeanalizować, chociaż wątpliwe, żeby chwilowo jakiekolwiek procesy zachodziły w jej umyśle. Dopiero twój głos wyrwał ją z tego dziwnego otępienia, pozwolił na otrząśnięcie - chociaż minimalne, żeby zebrać myśli i ukierunkować je tam, gdzie była jej przyjaciółka, gdzie były wszystkie dzieciaki, którym trzeba było pomóc. Spoglądała na ciebie tymi swoimi piwnymi oczyskami z zaciętością, starając się nie poddawać niepokojowi - i te starania naprawdę nieźle jej wychodziły. Było w niej sporo ognia, który wreszcie przestał być swoją energią ukierunkowywany na ciebie - energią,
swoją drogą, której chyba wiele już temu dziewczęciu nie zostało, ale było jej wystarczająco, żeby spełnić twoje życzenie.
Oj, przepraszam: rozkaz, rozkaz, nie życzenie. Ani tobie nie przyszło do głowy, że mogłaby odmówić, ani jej - ba! - skinęła głową, mocno zaciskając wargi w wąską kreskę i przyjęła do swoich dłoni bombkę, którą jej wręczyłeś. Nie było żadnych dodatkowych pytań - tylko postawiony cel, który niemal widziała płonącymi, zdeterminowanymi oczyma.
Wyciągnęła spod sukienki sakiewkę - rąbaniutka, miała tam torbę na udzie, starą, zużytą, rozpadającą się - ale parę rzeczy mieściła - i złapała bombkę tak, że nie było jej widać zza sakiewki, spoglądając jeszcze na ciebie kontrolnie, żeby upewnić się, czy tak jest dobrze. Chyba nie bardzo zdawała sobie sprawę z tego co trzyma w swoich dłoniach i jak to działa, ale to nic - nie pytała. Zamierzała po prostu dostosować się do twoich słów i pomóc, jak tylko mogła. Wyszła na udeptaną (ale zarośniętą!) drogę i ruszyła biegiem w kierunku mężczyzn.
- Przestańcie! - Dosłyszałeś jej krzyk. - Przyniosłam ryo!
Ziemia rozmiękła pod twoimi nogami i zanurzyłeś się w słodkim błotku, które na całe szczęście nie dotykało ciebie bezpośrednio, więc na brązowe plamki tu i ówdzie nie było co liczyć - rzecz jasna: na całe szczęście. Zagłębienie się trzy metry pod glebę sprawiło, że byłeś niewidzialny - przynajmniej dla nich. Z łatwością nadgoniłeś, a nawet przegoniłeś, tuptającą Alutkę... a nie, przepraszam, Alinkę i zaczekałeś, aż rzeczy zaczną się dziać. Długo czekać nie musiałeś. Usłyszałeś głuche tąpnięcie, zapewne moment, w którym dziewczynka się przewróciła - i zaraz po nim wrzask dwójki bandziorów.
Trzymając miecz w dłoniach wynurzyłeś się tuż obok jednego z nich, który był bliżej i ciąłeś potężną bronią na ukos. Nie spodziewali się tego. Zasłaniając rękoma swoje oczy, nieco chwiejąc na nogach i klnąc na czym świat stoi - albo raczej powinnam napisać: wyklinając biedną Alinkę - nie spodziewali się tego, że ktoś nagle wyskoczy na nich spod ziemi przy gromadzie dzieciaków. Sprytnie. Bardzo pomysłowo i bardzo sprytnie. Sami byli teraz jak nieporadne dzieci, które nie były w stanie się obronić.
Krew chlusnęła z potężnej rany i mężczyzna stanął w miejscu, chyba nie bardzo wiedząc, co się dzieje. Nie krzyknął nawet.
Rana była tak niespodziewana, że zamarł w zupełnym bezruchu, robiąc parę chwiejnych kroków do przodu od siły uderzenia.
Nogi się pod nim same ugięły - ale cokolwiek by się z nim nie działo jedno było pewne - został wyeliminowany. Nie przystawałeś w miejscu i nie zastanawiałeś się nad tym - od razu zaatakowałeś drugiego napastnika, tego z łańcuchem,
który wyrzucił z siebie ciche "kurwa", mrużąc oczy - chyba bardziej zorientował się w sytuacji, ale szok na jego facjacie wskazywał, że jest równie zdumiony, co ten poprzedni - i tak samo był zdumiony, kiedy mimo próby cofnięcia się ostrze uderzyło w jego klatkę piersiową.
- Zamknijcie mor... - Od drzwi starego budynku dzieliło cię parę metrów - i w progu tych drzwi pojawił się trzeci zakapior, wybałuszając na ciebie oczyska. Ten jednak nie kazał na siebie czekać - i nie dał się zwariować niespodziewanemu gościowi. Cofnął się o krok i jego dłonie zaczęły składać się w pieczęci. Najwyraźniej miał gdzieś, że uformowany ogień zmiecie prócz ciebie, dzieciaki i jego kumpli przy okazji.

Spoiler: pokaż

Nazwa
Katon: Endan

Pieczęci
Wąż → Baran → Małpa → Świnia → Koń → Tygrys

Zasięg Max.
25 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Bardzo przydatna technika Katonu. Polega ona na złożeniu pieczęci, a następnie wystrzeleniu ogromnej kuli ognia, która mknie na przeciwnika. Jutsu jest bardzo proste w nauce i wykonaniu, a jego efekty są zadowalające, nawet jak na tą rangę. Ciekawostką jest to, że Endan osiąga bardzo duże rozmiary, co nie zmniejsza jego prędkości, a nawet wizualnie zwiększa jej prędkość. W rzeczywistości i tak wszystko zależy od Kontroli Chakry używającego.
Shijima
 

Re: Opuszczone domostwo

Postprzez Hoshigaki Seiki » 19 wrz 2017, o 14:27

Wszystko szło zgodnie z planem i chyba mogłem to zawdzięczać temu, że Alinkę-chan przepełniałą determinacja i szczera chęć pomocy swoim przyjaciołom. Na jej miejscu również wykonałbym każde polecenie kogokolwiek kto mógłby pomóc mi wtedy uratować Saikę... Tak, to był chyba główny powód mojego przybycia w to miejsce. Ale była również moja ukochana, ciepła i czerwona niczym wino. Słodka krew, która o dziwo najlepiej smakowała gdy posiadali ją zepsuci do szpiku kości ludzie. Dziwna była to zależność, ale nie było to dla mnie przeszkodą w poszukiwaniu coraz nowych jej źródeł.
Kiedy pierwsza porcja chlusnęła przed moją twarzą prosto na ścianę budynku, uśmiechnąłem się odsłaniając swoje szeregi ostrych jak brzytwa zębów. Czułem jak twarz sama wykrzywia się w tym przerażającym, szaleńczym wręcz grymasie.
Teraz czułem już tylko jak druga ręka niemal odruchowo zamachnęła się na drugiego mężczyznę, a moja twarz zwróciła się ku niemu dopiero gdy padał już na ziemię. Uszy szybko wyłapały kolejne zagrożenie, a raczej trzecią ofiarę. Okazał się nim być jakiś zbytnio pewny siebie śmiałek, który widząc mnie postanowił rozpocząć składanie jakiejś długiej sekwencji pieczęci.
Wielka szkoda, że jesteś poza zasięgiem Tasaka... jeszcze! - pomyślałem skupiając w ustach odrobinę chakry, która miała posłużyć do stworzenia pięciu twardych senbonów. Wszystkie miały zostać kolejno wystrzelone w stronę śmiałka stojącego w drzwiach, a dokładniej ujmując w jego dłonie, klatkę piersiową i twarz (najpierw dłonie żeby przestał składać pieczęci, potem klatka żeby po prostu zabolało, potem twarz żeby może przy odrobinie szczęścia podpalił sobie ryjek, oraz po to żeby go na chwilę wykluczyć). Po wypluciu igieł natychmiast ruszyłem najmocniejszym doskokiem jaki mogłem wykonać w jego stronę, jednocześnie przygotowując się do wykonania jak najsilniejszego cięcia (znowu po ukosie, od dołu z lewej do góry z prawej).
Przewaga liczebna bandytów nie była mi na rękę, dlatego trzeba było jak najszybciej pozbyć się jak największej ich liczby a później... rozpocząć ucztowanie.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Suiton: Tenkyū

Zasięg Max.
10 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3% (za 5 senbonów)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Bardzo ciekawa technika, stosowana w przypadku gdy shinobi chce zaskoczyć oponenta atakiem znienacka. Poprzez przesłanie chakry Suitonu do ust, jest on w stanie wytworzyć ze swojej śliny kilka senbonów. Następnie wystrzeliwuje je z zadowalającą prędkością w kierunku wybranym przez siebie. Co prawda nie mają one zbyt dużej penetracji, lecz mają przewagę elementu zaskoczenia.


Chakra: 119% - 15% = 104%
Hoshigaki Seiki
 

Re: Opuszczone domostwo

Postprzez Shijima » 20 wrz 2017, o 13:46

Misja rangi C
And way down we go
Obrazek
11/15


Alinka nie patrzyła na to, co się dzieje, tak samo nie spoglądało na to dziecko, które kuliło się pomiędzy dwoma dryblasami -
obie dziewczynki dociskały dłonie do uszu, starając się odciąć od wszelakich dźwięków i od razu obrazów, wciskały głowę między swoje ramiona - Alinka leżała, a ta druga o imieniu niewiadomym ciągle kucała na ziemi, chowając głowę w swoich ramionach. Przecież słyszały ten dziwny mlask, ten śpiew stali, kiedy tasak zakosztował krwi i dźwięk opadających ciał - ten ostatni chyba nawet jęknął, wydał z siebie jakiś dziwny rzęchot, być może chciał coś powiedzieć, być może chciał krzyknąć -
nawet jeśli chciał to Śmierć wystarczająco szybko zamknęła jego usta, obejmując swoimi ramionami - uścisk, z którego nie było już odwrotu, poznałeś kiedyś jego smak? Dotyk kościstych dłoni na swojej klatce piersiowej. W przeciwieństwie do tych dłoni, czerwona krew była ciepła. Opadła na twoją twarz, na ścianę, trawę i tego dzieciaczka, który plątał się pod nogami, ale nie ośmielał nawet drgnąć - dziewczynka tylko cicho pisnęła ze strachu, zapłakana, ale nie miała nawet siły krzyczeć - zresztą jej krzyk czy też jego brak nie robił tutaj żadnej wielkiej różnicy. Kolejny napastnik już i tak pojawił się w drzwiach. Był głupi czy głupszy? Istotne było to, jak dużo trzeba było zrobić kroków, żeby się do niego dostać, żeby sięgnąć go bronią i posłać go na drugi świat wraz z tą dwójką, która dogorywała - i wisiało nad nimi błękitne niebo, co błogosławiło silnym i nienawidziło słabych. Nie zdecydowałeś się poczekać, żeby zobaczyć, dokąd doprowadzi go sekwencja pieczęci,
którą zaczął - a szła mu bardzo sprawnie... przynajmniej dopóki z twoich ust nie wyleciało parę igieł, które były zdecydowanie szybsze, albo raczej to niekoniecznie igły były szybsze od samego mężczyzny - raczej kwestia tego, że technika była dużo, dużo szybsza.
Mężczyzna nie wiedział, co się święci - igły miały to do siebie, że ciężko je było zauważyć, a tym bardziej ciężko uniknąć z tak niewielkiej odległości, która nie przekraczała nawet dziesięciu metrów - wbiły się w jego dłonie, klatkę i dzioba, doprowadzając do odrętwienia - kolejny wielki sukces polskiej policj... znaczy: kolejny wielki sukces Rybci. Tak było. Akcja -
reakcja - gość wydał z siebie dziwaczny warkot, ni to krzyk ni to pomruk bólu, który zdławił się w jego gardle, byle tylko nie poruszyć dziobem, z którego wystawały igiełki (skoro igły były zrobione ze śliny, to czy to nie był czasem pośredni pocałunek..?) - cofnął się od razu, mimowolnie przerwał pieczęć, ale cofnął się, chcąc zejść z drogi twojego tasaka, tylko być jeszcze odpowiednio szybkim - ha..! Wpadłeś w niego jak samolot w brzozę, rozjeżdżając go na swojej drodze jednym cięciem - i potem będą się zastanawiać, czy to czasem nie był sabotaż Ruskich, ale nikogo już to nie będzie tak naprawdę obchodziło. Brzoza i tak ścięta.
Nastała cisza.
Stałeś w holu starego budynku - jego skrzydła rozchodziły na prawo i lewo, a schody zwieńczone półpiętrem prowadziły na te górne - wszystko tutaj wołało o pomstę do nieba swoim stanem, ilością kurzu i wspomnieniami, raczej tymi złymi, które tu nazbierało. Ściany pobazgrane były jakimiś rysunkami, napisami - jakieś dzieciaki musiały się bawić, częściowo już starte i zakryte przez brud, węgiel, czy czymkolwiek tutaj po ścianach malowano, szybko się zmywał. Pod nogami chrzęszczał kamień w większości porozbijany, łamiący się pod nogami - kamień i gruz, taka to piękna była podłoga - i wszystko wokół trzeszczało - dom snuł swoją własną opowieść, której ludzki umysł nie był w stanie zrozumieć. Rybi też nie.
Alinka powoli uniosła się z ziemi, wielkimi jak spodki oczyma spoglądając na to, co się tutaj odjaniepawliło. Druga dziewczynka drżała i nie miała chyba w planach poruszania się.
Shijima
 

Re: Opuszczone domostwo

Postprzez Hoshigaki Seiki » 21 wrz 2017, o 09:34

Z rozkoszą patrzyłem na kolejne ciało opadające bezwładnie na ziemię pod ciężarem cięcia jakie wykonywałem Tasakiem. Krew ściekająca z ostrza wodziła mnie swoim zapachem, kolorem i smakiem który przecież tak dobrze już znałem i którego tak często mi brakowało. Uniosłem Tasak ku górze, pod swoją wielką twarz i w tym samym momencie gdy Alinka spojrzała w moją stronę, zlizałem z broni krew jak gdyby był to najwspanialszy smakołyk.
Spojrzałem na dziewczynkę odstawiając broń na bok (postawiona na sztorc, rękojeścią w górę) cały czas trzymając ją prawą ręką.
To mogłaś być ty, gówniaro. - rzuciłem do Alinki po czym podniosłem swój miecz i ruszyłem do środka zapuszczonego domu. Starałem się stąpać ostrożnie i powoli aby nie wywołać żadnego zbędnego hałasu. Tasak trzymałem skierowany ostrzem do tyłu, przy swoim lewym boku (trzymam obiema rękoma). Dzięki temu chciałem mieć możliwość wykonać cięcie od dołu do góry lub obronić się nim od nadchodzących ataków jeśli napotkam taką potrzebę.
W tej chwili byłem na terenie wroga dlatego musiałem ubezpieczyć się na wszelkie możliwe sposoby. Wodne klony nie wchodziły w grę z racji braku wody w okolicy.
Zalanie wszystkiego wodą oznaczałoby śmierć reszty dzieciaków dlatego przez swoje dłonie przelałem na Tasak chakrę Suiton pokrywając go dzięki temu lepką powłoką która miała dość szerokie zastosowanie, zwłaszcza na tak dużym ostrzu.
Stąpałem powoli i starałem się nasłuchiwać wszystkich odgłosów, aby jak najlepiej namierzyć kolejną ofiarę. Nie wiedziałem co byłoby dla mnie bardziej przychylne - natknięcie się na wszystkich trzech bandziorów jednocześnie czy może eliminowanie każdego z osobna. Każda wersja miała swoje plusy i minusy zwłaszcza że nie znałem ich umiejętności. Ostatni znał Ninjutsu więc mogło być niebezpiecznie gdyby nie odrobina szczęścia i znajomość tak szybkich technik.
Miecz ciągle gotowy był do ataku lub obrony, uszy nasłuchiwały a oczy wypatrywały świateł, cieni, śladów, czegokolwiek co doprowadziłoby mnie do tych ludzi.

Spoiler: pokaż

Nazwa
Mizugiri Nabara

Dziedzina
Suiton

Ranga
C

Pieczęci
-

Zasięg
5 m

Koszt
E: 15% | D: 12% | C: 10% | B: 7% | A: 5% | S: 3% | S+: 3% (za jedno ostrze)

Dodatkowe
Dowolne ostrze, Suiton: Mizuame Nabara

Opis Użytkownik przelewa chakrę Suiton na trzymaną broń, czego efektem jest utworzenie na niej powłoki z lepiącej cieczy. Każde cięcie lub zamach powoduje "odrywanie się" części mazi, która w formie różnego rodzaju kropli oblepia to co znajdzie się na torze jej lotu. Dzięki temu potencjalnie chybione cięcie może zakończyć się trafieniem przeciwnika cieczą, co powinno ograniczyć jego mobilność.
Jednorazowe użycie techniki pozwala wykonać 10 cięć, po których na orężu nie ma już materiału.
Znajomość techniki Suiton: Mizuame Nabara pozwala przeciwnikowi już w czasie pokrycia broni mazią, odróżnić ją od zwykłej wody.

Link do tematu postaci KLIK!


Chakra: 104% - 10% = 94%


Statystyki:
SIŁA 60
WYTRZYMAŁOŚĆ 41
SZYBKOŚĆ 81
PERCEPCJA 20

Taijutsu D
Kenjutsu D
Hoshigaki Seiki
 

Re: Opuszczone domostwo

Postprzez Shijima » 22 wrz 2017, o 17:39

Misja rangi C
And way down we go
Obrazek
12/15


Oczy jak spodki - pozbawione były blasku, tego dziecięcego, niewinnego - spoglądała na ciebie i... chyba nawet się nie bała.
To wykraczało poza strach, przerażenie - byłeś jej bohaterem, ale przecież... wcale takiego nie przypominałeś. Z wielkimi kłami, zlizując posokę swoich wrogów z potężnego miecza, które z taką łatwością położyło do wiecznego snu trójkę rosłych mężczyzn. Ona nie miała z nimi szans. Nikt nie miał. Opuściła swój wzrok, rozejrzała się powoli, kadr ze spowolnionego filmu, po otoczeniu - po tych ciałach, których rozcięte ubrania nasiąkały krwią, na glebę, z której wyrastały kłosy traw - zielone? Raczej czerwone. Całkowicie bezbronna dziewczynka.
Zostawiłeś całe towarzystwo. Została jeszcze trójka, tak wynikało z informacji, które pozyskałeś od dziewczęcia - nie pytałeś jednak, gdzie jest reszta towarzystwa, ile ich jeszcze jest, gdzie mogli schować się wrogowie i czy w ogóle tutaj są. Dwa konie stały i pasły się, zupełnie niepomne na to, co się tutaj działo - ot jeden tylko uniósł swój łeb i spojrzał na scenkę rodzajową - stracił tym wszystkim zainteresowanie równie szybko, co ty. Cel był gdzieś przed tobą. Dalej. Głębiej. W ciszy czterech ścian opuszczonego budynku, w którym wszystko zamarło, jakby kurz musiał osiąść i pochłonąć kolejne złożone tej kaplicy ofiary, nim pojawią się następne.
Cisza była przychylnością czy może przekleństwem? Starałeś się iść jak najciszej, ale było to niebywale trudne na terenie, na którym nie dało się stanąć w miejscu, gdzie coś nie zachrzęściłoby pod nogami. To nieco spowalniało. Mogłeś założyć, że wróg znał to miejsce doskonale, ale może nie było tak źle, skoro wyglądało na to, że pojawili się tu drugi raz..? Ten pierwszy i drugi mogły wystarczyć, ty nie byłeś tutaj nigdy. Więc powiedz, czemu nie wziąłeś dziewczynki, by cię poprowadziła? Kolejna słabość na serduszku, Przyjacielu? Szybko zorientowałeś się, że dopóki znajdowałeś się w holu wymachiwanie mieczem nie stanowiło żadnego problemu - tutaj jednak, w korytarzu, mogło stać się to niewygodne w niektórych miejscach, gdzie niektóre kawałki ścian były zawalone do środka - zupełnie jakby ktoś kiedyś z pokoi walnął jakimś fireballem tylko po to, żeby zrobić dziury w niektórych pokojach. Może właśnie tak było, w końcu to miejsce do najnowszych nie należało i było wręcz idealną kryjówką dla zwyroli i bandziorów, a między nimi dochodziło zazwyczaj do jakichś utarczek.
- Ładny popis. - Głos dochodził z korytarza przed tobą - ogarnięty cieniami zamazywał sylwetki. Z korytarza czy z jednego z pokoi? Echo niosło się wzdłuż i wszerz, ciężko było to ocenić. - Ile chcesz za dołączenie do nas? Pięćset ryo? Tysiąc? - Pieniądze, pieniądze i jeszcze raz: pieniądze... ludziom chyba wydawało się, że to tylko wokół nich świat się kręci.
Shijima
 

Re: Opuszczone domostwo

Postprzez Hoshigaki Seiki » 25 wrz 2017, o 22:14

Idąc zrujnowanym korytarzem bacznie obserwowałem każdy, najmniejszy nawet ruch. Wszechobecne ślady przemocy oraz ponury klimat zaczęły działać na mnie właściwie tak jak mogłem się tego spodziewać. Czułem jak powoli smak dopiero co spróbowanej krwi zaczyna odbierać mi władzę nad ciałem. Chciałem więcej, a...
w tym domu są aż trzy worki pełne krwi i mięsa... - pomyślałem ściskając Tasak już najmocniej jak potrafiłem.

Delikatnie oprzytomniałem, kiedy wśród cieni usłyszałem nieznany jeszcze głos. Pochwała jaką mnie obdarował dowodziła jego złudnego przeświadczenia, że ujdzie żywy z tego spotkania. Uśmiechnąłem się na myśl o tym co mu zrobię, kiedy padły kolejne słowa. Pieniądze? Tutaj moje rozbawienie na krótką chwilę wzrosło, ale szybko opadło z bardzo oczywistego powodu - znalazłem go i przyszła pora na zabawę.
Mało. - odpowiedziałem nie przestając iść przed siebie i próbując jednocześnie namierzyć źródło głosu. W stopach zacząłem kumulować chakrę zupełnie jak podczas wchodzenia na drzewa - robiłem to tylko po to, aby w chwili gdy namierzę przeciwnika, nagle zwiększyć jeszcze bardziej uwalnianą chakrę i dosłownie odbić się w jego kierunku. Wiedziałem już jak skuteczny był ten ruch w walce z niejednym wrogiem, dlatego i tym razem postanowiłem skorzystać z tego patentu.
Poza tym... jesteście warci kogoś o mojej sile? - tym sposobem chciałem podejść "rozmówcę" i nakłonić do odpowiedzi, a tym samym do dalszego naprowadzania mnie na cel.
Tamci nie byli. - dodałem już delikatnie rozbawionym głosem.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Opuszczone domostwo

Postprzez Shijima » 26 wrz 2017, o 15:58

Misja rangi C
And way down we go
Obrazek
13/15


Złudzenie - dobrze powiedziane. W końcu popatrz - nie ma takiej rzeczy, która by waszą dwójkę łączyła - nic prócz tego zrujnowanego budynku, który swoją aurą ociera się o skórę, pozostawiając na niej przyjemne dreszcze niecierpliwości, by wreszcie doszło do starcia. Ty ściskasz swoją broń z całych sił i on pewnie ściska swoją - ty nie widzisz jego, a on... pewnie nie widzi ciebie, chociaż biorąc pod uwagę fakt, że teren należał obecnie do niego... kto wie, może miał sposoby na to, by uważnie obserwować każdego, kto podejdzie na odpowiednią odległość.
Czyste dywagacje.
- Mały początek w drodze do fortuny. - Co niby mógł ci zaoferować ktoś, kto zaganiał do pracy małe dzieciaki? Może robili to z nudy, żeby tylko się pobawić, tak jak ty gotów byłeś ścinać głowy dla własnej przyjemności? Dla Ciebie i tak nie miało to najmniejszej różnicy. Nie sypali górami złota i prawdopodobnie nie mieli najmniejszej szansy takowych ofiarować, a nawet jeśli to przecież nie złote, błyszczące w słońce monety były twoją maszyną napędową - źle celowali, biedaki... Nędzne robaczki, malutcy ludzie, którzy starali się poskromić rekina - chyba zapomnieli, że takie bestie nie lubią nawet, kiedy głaska się je z włosem - co dopiero pod włos! Za łatwo wtedy stracić rękę.
Nie musiałeś długo szukać. Usłyszałeś poruszenie, szelest materiału i chrzęst kamyczków pod naciskiem butów, kiedy ktoś przed tobą się przemieścił i wysunął z jednego z pomieszczeń z rozwartymi ramionami, chcąc ci pokazać, że nie jest uzbrojony i że chce tylko pogadać. Ta, jasne, wątpliwe, żeby naprawdę niczego przy sobie nie miał - szeroki materiał jego płaszcza zapewne chował zabawki, jakie mógł mieć przy sobie.
- Nie oceniaj ich tak surowo, nie mieli możliwości samoobrony. - Mężczyzna chyba próbował zażartować. Słabo to wyszło. - Nie wyglądasz na rycerza na białym koniu, który broniłby grupki bezdomnych dzieci... więc czego chcesz? Co ci te dzieciaki zaoferowały? Dam więcej.
Shijima
 

Re: Opuszczone domostwo

Postprzez Hoshigaki Seiki » 27 wrz 2017, o 10:32

Uważnie nasłuchiwałem każdego szelestu oraz głosu mężczyzny, aż ten wreszcie postanowił wyjść do mnie osobiście. Jego rozwarte ramiona były dla mnie niczym zaproszenie "zabij mnie, proszę!". W głowie znowu poczułem dziwne wirowanie, szczęki zaczęły się mocniej zaciskać a dłoń pewniej chwyciła Tasak.
Zaoferowały? Właściwie to sam wybrałem swoją zapłatę. - przy tych słowach byłem już gotowy atakować a w stopach ciągle jeszcze skupiałem chakrę.
WAS! - krzyknąłem uwalniając całą zebraną w nogach chakrę po to, by wybić się od ziemi i dosłownie polecieć w stronę rywala. Jednocześnie swoim Tasakiem chciałem wykonać prawie pionowe cięcie które miało posłać w przeciwnika kilka sporych dawek lepkiej mazi którą ciągle jeszcze miałem na mieczu. W ten sposób nie tylko mogłem go unieruchomić ale też zgarnąć z drogi jakieś zabawki które mógłby rzucić w moją stronę.
Po wykonaniu zamachu mieczem, kiedy jego czubek był już na górze, miałem zamiar wykonać drugi atak dokładnie odwrotnie. Cięciem od góry chciałem teraz zaatakować mężczyznę i zadać jak najpoważniejsze obrażenia.
W głowie szumiało coraz mocniej, chęć mordu przejmowała nade mną kontrolę i teraz liczyło się tylko to, aby zabić tego mężczyznę a następnie rozsmakować się w jego krwi.
Jesteś mój!
Hoshigaki Seiki
 

Re: Opuszczone domostwo

Postprzez Shijima » 28 wrz 2017, o 08:29

Misja rangi C
And way down we go
Obrazek
14/15


Wiesz, bawi mnie to w sumie, że zadaję sobie pytanie: to od początku miało tak gładko pójść..? Walka, która powinna być wyzwaniem, nie była niczym więcej jak postawieniem kropki na końcu zdania - dla ciebie poematem, którym wreszcie mogłeś się sycić, pisanym czerwonym atramentem, ale dla kogoś, kto obserwowałby to z boku - tylko zakończeniem. Dziwnym, mizernym zakończeniem, które podnosił adrenalinę tylko głównemu bohaterowi - wszystko przez to, że był tak niezrozumiały..! Pragnienie przelewu krwi nigdy nie mogło być zrozumiałe, a jeśli ktoś był w stanie je objąć umysłem,
empatią poczuć to, co czułeś właśnie ty, to chyba przyznasz mi rację - musiał być równie niezdrowy.
Alinka była większym wyzwaniem niż ta szóstka zbirów.
Mężczyzna widział to poruszenie mięśni, zaciśnięcie zębów i sam automatycznie się spiął, lustrując cię uważnym spojrzeiem -
uważnym-nieuważnym, jego oczy nie miały tego inteligentnego blasku, należały do kogoś, kto lubił dużo wypić - nie wiem,
jakich ludzi naprawdę można rozpoznać z daleka. Więc czego tu się spodziewać..? Szef godny swoich podwładnych. Czekał na zakończenie twojego zdania, na finał, który nie mógł być dobry - wyczuwał to pod skórą, jak zwierzę - tak jak ty byłeś w stanie wyczuć jego strach, którym zapulsował. Ślina nagle stanęła mu w gardle i zrobiło się tak dziwnie sucho...
Wyskoczyłeś do przodu, a mężczyzna cofnął się do tyłu, nieco panicznie, sięgając pod płaszcz po kunai z doczepioną do niego notką. Rzucił, już sięgał po następny. Zamach mieczem wypuścił przygotowaną wcześniej substancję i kunai cofnął się do swojego właściciela.
Idealnie w czas, w którym czerwone płomienie wysunęły się z notki i wybuch zalał żarem korytarz, unosząc kurz i pył z podłogi, przysłaniając na chwilę widok czarnym dymem. Lecąc w powietrzu wykonałeś jeszcze jedno cięcie - nie było co się zastanawiać, wróg był chyba w twoim zasięgu. Poczułeś opór - ten charakterystyczny opór, kiedy tasak trafiał na czyjeś ciało i wchodził w nie jak nóż w masło. Wtedy też poczułeś nieprzyjemny ból w prawym ramieniu, kiedy wbił się w niego kunai. Przeciwnika za plecami?
Drewniany kij wysunął się na spotkanie z tobą wycelowany na wysokość twojej wątroby - wysunął się z twojego prawego boku.
Korytarz nie był zbyt szeroki, ograniczała cię widoczność. Ale ich też.
Shijima
 

Re: Opuszczone domostwo

Postprzez Hoshigaki Seiki » 29 wrz 2017, o 08:38

Wreszcie! - ta jedna myśl wypełniła moją głowę, kiedy ramiona poczuły opór po Tasakiem. Kolejny pojemnik pełen krwi od teraz miał czekać aż dokończę co zacząłem, bym przed wyruszeniem w stronę Kantai mógł porządnie się najeść.
Euforia brała nade mną górę, na spółkę z tym dziwnym stanem który pchał mnie do przodu by zabijać jeszcze więcej i więcej. Kolejny jednak raz zostałem z tego stanu wybudzony atakiem w ramię...
Tu się ukrywacie! - pomyślałem całkiem zadowolony z tego, że ofiary niczym ćmy do światła same do mnie lgną.
Mając tasak przed sobą, postanowiłem dać mu chwilę odpoczynku i zająć się sprawami po rekiniemu jak rodzice uczyli.
Wiedząc już gdzie skrywa się przeciwnik, postanowiłem odskoczyć kawałek do przodu (1 - 1,5m) omijając świeże truchło w którym miał pozostać wbity Tasak. Samemu miałem zamiar wykonać jedną, prostą pieczęć (Wąż) by tuż po wylądowaniu na ziemi móc wypuścić z ust ogromne masy wody, którymi chciałem zalać całe domostwo.
Teraz zabawimy się po mojemu. - pomyślałem uwalniając z siebie kolejne hektolitry wody, która miała wypełnić domostwo na wszystkich piętrach i zmusić wszystkich obecnych do rozpaczliwego poszukiwania powietrza lub miejsca, gdzie nie mógłbym ich dorwać.
Oczywiście od razu po zalaniu domu chciałem ruszyć na krwawe łowy, których celem byli bandyci zaś ewentualnie napotkane po drodze dzieci chciałem wyrzucić gdzieś na zewnątrz jeśli będzie to możliwe.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Bakusui Shōha

Pieczęci
Wąż

Zasięg
Zależy od kosztu chakry

Koszt
Opisany poniżej

Dodatkowe
Suiton C

Opis <span style="display: block; margin: 0; padding: 0; text-align: justify;">Jutsu idealne w sytuacji potyczki w niesprzyjających warunkach bez wodnego zbiornika w pobliżu. Technika polega na wypluciu ogromnych ilości wody pod ciśnieniem, którą wypluwamy pod siebie bądź w wybraną stronę. Wydobywająca się z naszych ust woda szybko zalewa okolicę i w sprzyjających warunkach może stworzyć większe bądź mniejsze akweny, niezbędne wręcz do skutecznego wykorzystania pozostałych technik naszego szczepu. Podczas wypluwania wody ogromne ciśnienie wywołuje zjawisko odrzutu i w efekcie ciężko jest nam utrzymać równowagę, potrzebne jest więc odpowiednie skupienie. W przypadku wypluwania wody bezpośrednio pod siebie, ta może wynieść nas w górę i tym samym wystawić nas na ataki oponentów, w efekcie jednak woda generowana jest nieco szybciej. Warto dodać, że nie jest to proces błyskawiczny i od pierwszych wyplutych kropel do oczekiwanego efektu może minąć kilka chwil, które są momentami naszej słabości - tym bardziej, że musimy stać w miejscu na czas trwania techniki. Koszt chakry jest różny w zależności od tego, jak dużo wody chcemy wygenerować:
  • Wielkość podobna do basenu - E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2%
  • Zalew - E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%
  • Jezioro - E: 36% | D: 28% | C: 20% | B: 16% | A: 12% | S: 8% | S+: 4%
</span>


Wielkość: Zalew - koszt 15%

Chakra: 94% - 15% = 79%
Hoshigaki Seiki
 

Re: Opuszczone domostwo

Postprzez Shijima » 29 wrz 2017, o 09:25

Misja rangi C
And way down we go
Obrazek
15/15


Woda zalała cały korytarz i wyraźnie słyszałeś krzyki, kiedy fale wpadły na nich i z brutalną siłą pchnęły korytarzem - a może do pokoi? - szum w końcu zagłuszył wszystko. Niestety razem z tymi żywymi odpłynęła twoja ofiara.
Obiad się opóźni.
Woda zalegała na korytarzach, ale bardzo szybko malała - okna były pootwierane, niektóre powybijane, wszystkie drzwi otwarte na oścież - kiedy spadła poniżej poziomu parapetów zaczęła maleć wolniej, ale nadal uciekała. Jeden z bandytów nie miał za wiele szczęścia - ten, który wyleciał na ciebie z kijem. Fala zepchnęła go na ścianę i teraz unosił się bezwolnie na powierzchni,
półtonąć - musiał nieźle przywalić się w główkę, biedaczek. Zabicie go, czy też zeżarcie, było czystą formalnością. Po drugim ni widu, ni słychu. Najwyraźniej uciekł.
Znalazłeś dzieciaki na piętrze - usłyszałeś ich piski, płacze - i Alinkę z dworu, która nawoływała w ich kierunku.
- Chodźcie, nic wam się nie stanie! Nie bójcie się! - Zuch dziewczyna. Zawsze na posterunku!
Dziewczynka już zajmowała się tymi dziećmi, które wysadziłeś za okno, zajęła się też tą dziewuszką, która wcześniej sparaliżowana strachem siedziała między dwoma oblechami, ba! - pozbawiła jednego z trupów kunaia i jego koszulki, żeby jakoś w miarę swoich możliwości opatrzeć czarnowłosego chłopaczka, który najwyraźniej jeszcze żył - i przeniosła ich wszystkich na bok, gdzie trawa nie była jednym wielkim bagnem od wody, która wypływała z domu. Dzielna dziołszka. Ba! Znalazł się i ostatni bandyta, który musiał wypełznąć z domostwa, a na którego plecy rzuciły się dzieciaki i zaczęły okładać go po łbie - przynajmniej do twojego powrotu. W końcu mogłeś się nim zająć o wiele lepiej, prawda?
Alinka nawet nie spoglądała na ciebie ze strachem. Widziałeś znowu w jej oczach ten upór.
Tak jak obiecała wręczyła ci sakiewkę z brzęczącymi monetami i dodała do tego swój bezcenny uśmiech. I krótkie słowa:
- Równy z pana wojownik. - Ha... doprawdy... Po prostu Alinka. - Dziękuję. W imieniu nas wszystkich. -
Już się wydawało, że nie podziękuje, że tamte słowa stanowiły rekompensatę podziękowań, ale jednak nie. Musiała podziękować. Nawet jeśli robiłeś to bardziej dla siebie, nawet jeśli miałeś ich gdzieś - jej to naprawdę nie przeszkadzało.
W końcu to dzięki tobie przetrwali.
Wszystko co dobre niestety musi się kiedyś skończyć - i tak skończyła się ta zabawa ze złymi bandytami (i jeszcze gorszymi dziećmi). Już nie biegła za tobą dziewczynka na krótkich nóżkach, ale czułeś na sobie jej spojrzenie, kiedy odprowadzała cię wzrokiem - w końcu nadszedł czas, żeby stąd wypłynąć - wrócić na swoją wyspę, zamknąć za sobą jeden z rozdziałów - czy mniej czy bardziej przyjemny - tego nie wiem. Sam wiedziałeś to najlepiej.
W końcu cała woda wylała się z domostwa i dzieciaki mogły na nowo się urządzić, mimo podtopienia niektórych nic im się nie stało. One zostały tutaj - ty poszedłeś we własną stronę.
Prostą drogą w dół.


Misja zakończona!
Shijima
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Osada Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość