Główna droga

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Re: Główna droga

Postprzez Hayami Akodo » 21 maja 2018, o 10:02

Obrazek

Szli powoli, niespiesznie, przez powoli zapełniające się ludźmi ulice Ryuzaku. Czuć było coraz większy chłód, ale Hayami po prostu okrywał się ciaśniej płaszczem i przyspieszał kroku. Rozglądał się uważnie, skupiony i spokojny, bez jakichś większych uczuć czy konkretnego wyrazu na twarzy. Zapamiętał wszystko, odtwarzał sobie przed oczami tą scenę, kiedy Seinaru uwolnił się z więzów, przypominał sobie inne techniki, które poznał. Takie...odświeżenie pamięci mogłoby mu się przydać w walce. W razie czego mógłby...
Wszystkie te nowe-stare twarze szybko znikały, frywolne kobiety ulicy zwracały uwagę chłopaka - nie to, żeby nie skorzystał, był przecież w stu procentach mężczyzną i zapewne, wzorem wielu samurajów, skorzystałby z ich fascynującego towarzystwa, ale uważał, że musiały być zbyt drogie na jego kieszeń, a taniej nie miał zamiaru zamawiać. Poza tym jeśli już miałby korzystać z czyichś usług, to raczej z towarzystwa czarującej gejszy niż z prostej oiran o oburzająco zawiązanym obi i kokieteryjnie odsłoniętej łydce. Zresztą był teraz na misji i nie powinien był się rozpraszać takimi głupotami z prostej przyczyny: jeśli zawalą, to na niego spadnie część odpowiedzialności za to, co się zdarzyło. Dlatego po prostu dotrzymywał Seinaru kroku, rozglądając się co jakiś czas i poprawiając zawadzającą mu niekiedy katanę.
Dokąd mogliby pójść...?
Tanie lokale z dala od zgiełku były na ich kieszeń, ale raczej średnio odpowiadały charakterowi ich misji. "Kanał"...? Karczma kupiecka...? Ryokan? Tyle opcji do wyboru, tak trudna decyzja. Ostatecznie sądził, że ta suma, którą obecnie posiadał, mogłaby starczyć, ale...Hm.

- Mamy sporo opcji noclegowych - stwierdził. - Osobiście myślałem o "Onigiri" albo o ryoukanie. Na karczmę kupiecką nas nie stać, nie będziemy szaleć, a "Kanał" jakoś średnio do mnie przemawia. Co o tym sądzisz, Kei? Lepiej, byśmy się w mieście nie rzucali w oczy.

Zignorował kolejną prowokacyjną zaczepkę kolejnej oiran, tym razem kształtnej blondyny ubranej w aż zbyt jaskrawą, jak dla niego, czerwień. Wpatrywał się wyłącznie w towarzysza, wciąż jednak mając się na baczności. Ryuzaku no Taki było miastem kupieckim i nigdy nie dało się przewidzieć, co się tu wydarzy; bezpieczniej było zachować pewne środki ostrożności. Nie powinni byli zwracać na siebie większej uwagi, niż była im potrzebna, a jednak skądś trzeba było wziąć informacje.
Poprawił ciągle niewygodne rękawiczki. Śnieg chyba już przestał sypać - i nic dziwnego; nigdy nie było tu zbyt zimowo.
Tak czy inaczej, roiło się tu od niebezpiecznych typów. Co za szkoda, że nie opanował niczego, co pozwoliłoby mu na ten moment władać kataną. Na razie musiałby polegać na jutsu, yari i taktyce.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 666
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 18
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Główna droga

Postprzez Seinaru » 21 maja 2018, o 11:12

Po treningu w pobliskim zagajniku łatwo, choć nieco późno, dotarli do kupieckiej Osady. Seinaru nigdy nie miał okazji się tutaj dokładnie rozejrzeć czy pozwiedzać. Zazwyczaj bywał w tej prowincji przejazdem, nawet nie zahaczając o jej największą aglomerację, która przed nocą była dość głośna i tłoczna. Okrył się szczelnie płaszczem i zarzucił na głowę kaptur. Po pierwsze ze względu na panujący dookoła chłód, a po drugie... cóż, musiał mieć na uwadze, że po turnieju w Hanamurze łatwo może zostać rozpoznany, oblepiony przez fanów albo wrogów i z całego spokoju i szansy na szybkie znalezienie Cany zostanie jedynie mrzonka. Z tego też powodu nie szukał tłocznych miejsc, nie chciał wzbudzać sensacji, aby wieść o jego obecności w mieście nie uprzedziła o zagrożeniu porywaczy dziewczyny. Mimo że od jej porwania minęło już kilka dobrych miesięcy (jej odbicie dla Seinara sprzed kilku miesięcy było niewykonalne), to istniała duża szansa na to, że jego ostatni przeciwnicy pamiętają zarówno jego imię, jak i wygląd.
- Tak, na razie lepiej się nie afiszować. - Przytaknął Hayamiemu, gdy oboje chyba zgodzili się na kolację i nocleg w "Onigiri". Seinaru skręcił w kierunku karczmy na uboczu, odpychając po drodze delikatnie kijem co nachalniejsze kurtyzany. Naprawdę nie miał zamiaru użerać się z żadnymi przypadkowymi ludźmi. Był mocno zmotywowany, choć teraz przez zmęczenie nie było tego widać. Chciał odnaleźć Canę już nie tylko dla Yuri, kapitana straży Teiz, lecz również dla siebie. Ogromnie nadszarpnął jej zaufanie. Słyszał jej krzyk wtedy gdy padał pokonany na ziemię po przegranej w "finałowej" potyczce z porywaczami. Nie interesowało go jednak to, że się o niego martwiła. Chciał jej pokazać, że tak jak powiedział, potrafi zapewnić jej bezpieczeństwo. Ta obietnica już została złamana, ale jej odbicie to minimum, co był w stanie jeszcze zrobić. Był jej to prostu winien.
- Dzisiaj nie zaczynamy żadnego śledztwa. Chcę żeby ta noc była jeszcze spokojna. Najedz się, napij i wyśpij. Podróż i trening to wystarczający wysiłek na dzisiaj. - Dwoje podróżników powoli dochodziło do progu "Onigiri".
Avatar użytkownika

Seinaru
Śmieszek
 
Posty: 1251
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 23
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Kij w lewej ręce lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: Dwuryj

Re: Główna droga

Postprzez Uchiha Izanami » 22 maja 2018, o 09:32

Cena Wolności
Misja rangi B[4]
Seinaru oraz Hayami Akodo



Młodzieńcy zdecydowali się na karczmę “Onigiri”, gdzie mieli znaleźć posiłek oraz schronienie na noc. “Onigiri” znajdowało się na uboczu i kiedy tam szli, powoli natykali się na coraz mniej ludzi. Jednak ci, których teraz spotykali, byli towarzystwem bardziej szemranym. Jednak nikt nie zaczepiał dwójki uzbrojonych mężczyzn o posturach wojowników. Nie zaczepiali oni również innych. Na zaczepki po prostu było jeszcze za wcześnie. Ludzie tutaj również wyglądali na bardziej lokalnych niż przyjezdnych. Ci raczej trzymali się centrum miasta.

Sama karczma była miła dla oka - kotara odgradzała ją od świata zewnętrznego, a na zimę również wstawiono tutaj rozsuwane, papierowe drzwi. Po wejściu do środka, dało się od razu wyczuć zmianę temperatury - było tutaj o wiele cieplej. Uderzał również przyjemny zapach smażonej ryby oraz warzyw, a także gotowanego ryżu. Stoliki były tutaj niskie i oddzielone jeden od drugiego papierowymi półściankami. Wystrój był oszczędny, a mimo tego było prawie pełno. Kelnerki uwijały się jak w ukropie, aby obsłużyć gości.

Goścmi w większości byli mężczyźni, chociaż gdzieniegdzie można było zauważyć kobiety. Kobietami z całą pewnością były kelnerki - dziewczęta poniżej dwudziestego roku życia oraz w ładnych, ale dość tanich kimonach. Jedna z nich podeszła właśnie do dwóch samurajów ze ślicznym uśmiechem na twarzy. Można było niemal pomyśleć, że uśmiech jest prawdziwy, ale w brązowych oczach dziewczyny było widać duże zmęczenie, a grzywka jej brązowych włosów lepiła się do czoła. Wprawne oko mogło też dostrzec niedoskonałości w sposobie wiązania jej kimona - niby wszystko było w porządku, ale wyglądało też, że było wiązane w pośpiechu.

- Dobry wieczór szanownym gościom, w głębi jest wolny stolik, mogą panowie tam usiąść - powiedziała dziewczyna wskazując swoją tacą w głąb pomieszczenia. - Chyba, że panowie chcą od razu pokój. Ran-san zajmuje się tym w głębi.



ZT do Karczma Onigiri
Avatar użytkownika

Uchiha Izanami
 
Posty: 210
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 13:08
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Długie, czarne włosy, wysoka, jasna cera, ubrana w kimono lub ciemne spodnie do połowy łydki, keikogi bez rękawów
Widoczny ekwipunek: Kabura na udzie, torba na pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5279
GG: 63951012
Multikonta: nope

Re: Główna droga

Postprzez Seinaru » 13 cze 2018, o 10:13

Siuuuum...! wziuuuum...! Wiatr dął w jego małżowiny uszne, gdy jak najszybciej gonił za uciekającym lichwiarzem. Seinaru nie znalazł w tym co prawda żadnego wyzwania, jednakże nie o to teraz chodziło. Całej tej szopki można było uniknąć gdyby oddał kij tamtemu osiłkowi? Koncepcja alternatywnych rzeczywistości dawała zawsze sporo do myślenia. Wykonał kilka manewrów, potem skręt i już dopadał delikwenta, gdy tamten spanikował i wyrżnął paszczą w błoto. Ugh... na pewno nie było dobre... Krzyk jednak rozniósł się po okolicy, nie sposób było temu zapobiec, dlatego Kei musiał szybciutko coś wymyślić, bo pierwsi obrońcy sprawiedliwości już zmierzali w ich kierunku. A jak wiadomo, sprawiedliwość jest ślepa i zanim cokolwiek się jej rozjaśni, może minąć nieco czasu. Dlatego samuraj nie miał zamiaru przekazywać swojego tropu straży, ani nawet wzbudzać jakiekolwiek podejrzenia. Dlatego gdy dwójka ciekawskich dopiero zaczęła się zbliżać, nachylił się on ku Marusanowi, pomagając mu wstać.
- Ugh... nareszcie Cię dogoniłem. Chciałem tylko porozmawiać, widziałem ogłoszenie na tablicy. Nikt mnie nie przysłał, jeśli tego się boisz. A pewnie zwoje w Twoim gabinecie i te pieniądze na ziemi przysporzą Ci o wiele więcej kłopotów niż ja. - Wzruszył ramionami.
- Chciałem tylko zapytać o pewien dług, to wszystko. Udajmy więc że nic się nie stało i porozmawiajmy na spokojnie. Lichwiarza zawsze można za coś wsadzić. - Propozycja nie do odrzucenia, wydawałoby się. Tym bardziej, że Seinaru naprawdę nie miał na razie żadnego powodu ani intencji, aby skrzywdzić tego mężczyznę w jakikolwiek sposób. Miał więc nadzieję, że tamten pójdzie po rozum do głowy i odwoła alarm. Jemu chyba też, z racji profesji, nie powinno zależeć na rozgłosie. To działa źle na public relations, a dla lichwiarza to podstawa.
Avatar użytkownika

Seinaru
Śmieszek
 
Posty: 1251
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 23
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Kij w lewej ręce lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: Dwuryj

Re: Główna droga

Postprzez Hayami Akodo » 13 cze 2018, o 22:17

Spoiler: pokaż
Obrazek

Hageshiki kaze ni nare!
Kono inori...
Sadame kaeru
hodo Ima sugu.


Burdel z kobietami zza Muru? O nie, nie, nie, NIE. Nie i jeszcze raz nie, niet, nein, non! Na pewno nie zamierzał ryzykować swoich pieniędzy dla niepewnych przedstawicielek płci pięknej nie wiadomo skąd, zwłaszcza po tym, co przeżywał w bitwie o Sogen. Ludzi zza drugiej strony miał serdecznie dość tak w tym życiu, jak i w następnych trzystu generacjach, zakładając oczywiście, że teoria reinkarnacji jest prawdziwa i będzie mógł się odrodzić. Westchnął ciężko. Dokąd teraz, u diabła, pójść? Na pewno nie do drogich burdeli, na takie raczej nie wystarczy mu pieniędzy...Aoi Hana? Burūmūn? Rōzugōrudo? Oh shit. Cóż za trudny wybór. Szedł ulicą, rozglądając się spiesznie, zastanawiając się nad tym, co dalej...I rozważając każdą potencjalną możliwość. Wreszcie machnął ręką; Cana była dosyć ładna, ale - jak zauważył pan Katoaka - dość stara, jak na standardy prostytutek. Zapewne nie trafiła więc do koneserni dla mężczyzn, gdzie liczyły się naprawdę wyjątkowe buzie, jako dziewczyna z kontynentu nie wyróżniała się na tyle dużą egzotyką, by trafić do przybytku Pani Tetsuo (chociaż Hayami się na tym nie znał za bardzo, nigdy nie interesowały go castingi na wszetecznice).
Skierował się więc w stronę przybytku nazwanego Rōzugōrudo, dla odmiany starając się teraz tchnąć chłodnym, wyrafinowanym spokojem samuraja, który nie tylko gotów jest na śmierć, ale też swoje widział - na tyle, na ile było to możliwe w przypadku takiego jak on chłopca.
Przyspieszył kroku. Deszcz był zimny, irytujący, naprawdę nie chciał szwendać się tu zbyt długo. Wieczorem musiał pojawić się na miejscu, ale najpierw trzeba było pozbierać informacje za rozsądną cenę.

Byle ta cena czasami nie skończyła się chorobą zza Muru - pomyślał zjadliwie. Bo wtedy trochę się, debilu, zdziwisz.

Jeśli kogoś spotkał na ulicy, to zapytał go cichym i spokojnym głosem o największy przybytek uciech w tej okolicy; jeśli nie, jeśli ulica była pusta i hulał po niej tylko deszcz i mróz, to po prostu szukał znaków prowadzących do tego miejsca. Musiały być przecież gdzieś jakieś wskazówki, które go przecież tam doprowadzą. Gdy zaś już Bishamonten (choć wątpił, czy akurat jego inspiracja go tam zaniosła, zważywszy na to, że w życiu tego nie robił i jeszcze miał nadzieję na to, że zrobi to z kim innym) lub jakiś inny bóg przywiódł go do tego budynku, poprawił yari i katanę, głęboko wzdychając. Wyglądał na obojętnego, zimnego jak deszcz, przynajmniej takie próbował sprawiać wrażenie - utajonego lwa, w którym drzemie pasja i furia. A furii lwów, jak wiadomo, nie umknie wiele żywych istot.
Jeśli byli tam jacyś strażnicy, to powiedział do nich spokojnie:

- Proszę mnie przepuścić. Chcę tutaj wejść jako klient.

W razie potrzeby mógł nawet oddać broń, o ile było to konieczne - choć nie był tego pewien. W domu hazardu nie kazali mu tego robić, ale co z tym miejscem? Pocieszające mogło być to, że jeśli taki zwyczaj egzystował w tego typu przybytkach, to obejmował zapewne wszystkich klientów, nie tylko biednych, prostych samurajów z zadupia i tamci lub ich pomagierzy / pracodawcy, o ile tutaj bywali i Hayami znowu nie spieprzył, raczej nie będą uzbrojeni. Szanse w walce powinny się przez to trochę wyrównać; z tym, że musiał pamiętać o tym, co mówił Seinaru. Jeden z mężczyzn mógł być jak Shiga, mógł być bardzo niebezpieczny i nieśmiertelny. Wdanie się w walkę pochopnie ryzykowało spaleniem zadania i zwróceniem na siebie niepotrzebnej uwagi niepotrzebnych ludzi.

Kurayami no tobira,
Kojiakeru no ni...
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 666
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 18
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Główna droga

Postprzez Uchiha Izanami » 15 cze 2018, o 09:40

Cena Wolności
Misja rangi B[38]
Seinaru oraz Hayami Akodo



Seinaru oraz Hayami Akodo


Seinaru

Godzina 10:55, Dzielnica Kupiecka

Ano siuuum i wziuuum. Potężny samuraj powalił (no przez przypadek i nie samuraj, tylko błoto) lichwiarza. Kei mógł się cieszyć swoim triumfem, ale nie trwało to zbyt długo.

“Marusan” odepchnął pomocą dłoń Keia, odrzuciła trobę na bok, splunął błotem i sięgnął po swoje okulary, próbując otrzeć je z błota, tylko je na szkłach rozmazując. Wyglądał na przestraszonego, ale w pewien sposób zdeterminowanego. Nie dało się ukryć, że też na dość żałosnego przez to, że był cały ubrudzony błotem.

- Chyba sobie żartujesz teraz, bandyto. Ja jestem uczciwym bankierem, a ty mi się włamałeś do sklepu, ochroniarza pobiłeś…

W tym czasie do pary na ulicy podeszli strażnicy. Obaj przyjrzeli się dokładnie mężczyźnie leżącemu na ulicy oraz samurajowi stojącemu przy nim. Obaj mieli krótkie miecze i kije. Byli dość postawnymi mężczyznami, ale wyglądali też na dość sprawnych. Obaj byli w stosownym wieku około czterdziestki. Jeden był ciemnowłosy i przystojny, z cienkim wąsem pod nosem, twarz drugiego, świńskiego blondyna z piegami, była taka, że tylko matka mogła go pokochać.

- Maru, ty się nazywasz uczciwym bankierem? - zapytał Piegus. - Żebyś to miał miał mniejsze odsetki, to ja rozumiem. Ale ten procent, co go zabierasz narusza zasady dobrego pożycia społecznego.

- No ale mojego kuzyna poratował z nędzy, kiedy go okradli - powiedział Cienki Wąs i podszedł bliżej, pomagając “Marusanowi” wstać. - Jakiś wierzyciel, co nie może spłacić długów, chłop od konkurencji czy zwykły bandyta?

- Cholera wie, mówię, przyszedł, pobił mi ochroniarza, więc ja w długą, co ryzykował będę własne życie - odpowiedział “Marusan”. - Zamknijcie go panowie, albowiem złożę oficjalną skargę.

- A widziałeś jak ci ochroniarza pobił, kiedy siedziałeś w tej swojej kanciapie? - zapytał Piegus. - Może to zwykłe nieporozumienie. No bandyto czy czym tam jesteś? - zwrócił się do Keia. - Kimże jesteś, co tu robisz? Dlaczego goniłeś tego tu oto pana “bankiera”? - ostatnie słowo powiedział z lekkim przekąsem. - I czy pobiłeś Małego Byka? Tego ochroniarza - sprecyzował.

Atmosfera wydawała się dość rozluźniona ze strony strażników, ale widać było, że są bardziej po stronie “Marusana” bardziej niż po Keia. Raczej nie było w tym nic dziwnego, kiedy się pomyśli, że lichwiarz - jak go nazwała wcześniej kapłanka oraz Kei w swoich myślach - lub bankier - jak nazywał się sam “Marusan” - był normalnym mieszkańcem miasta, ze swoim własnym sklepem oraz był znany strażnikom. Prawdopodobnie takie zdarzenia, jak tutaj mogły mieć miejsce, ale pewnie Mały Byk powstrzymywał je przed eskalacją, jaka miała teraz miejsce.

Niemniej Kei miał szansę na wytłumaczenie się.




Dla Hayami odpis od razu w domu uciech: kilk
Ostatnio edytowano 15 cze 2018, o 21:03 przez Uchiha Izanami, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Uchiha Izanami
 
Posty: 210
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 13:08
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Długie, czarne włosy, wysoka, jasna cera, ubrana w kimono lub ciemne spodnie do połowy łydki, keikogi bez rękawów
Widoczny ekwipunek: Kabura na udzie, torba na pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5279
GG: 63951012
Multikonta: nope

Re: Główna droga

Postprzez Seinaru » 15 cze 2018, o 11:18

Nie do końca wiedział, jak zachować się w sytuacji, w której Marusan odmawia współpracy. To znaczy, jedną sprawą było to, że nie wierzył w uczciwość lichwiarza, ale osobną kwestią było to, że jego przeczucia niczego nie dowodziły ani w niczym nie pomagały. Odtrąconą dłoń schował pod płaszcz, z niecierpliwością i tremą patrząc jak zbliżają się do nich strażnicy. Po krótkiej wymianie zdań zmartwił się jeszcze bardziej. Całe to spoufalenie się "bankiera" ze strażnikami znowu stawiało obcego w mniej wiarygodnej pozycji, co było jedynie dowodem na to, że powinien załatwić tamtego osiłka po cichu i dopaść Maru o wiele wcześniej, a potem rwąc mu włosy z głowy w jakiejś ciemnej piwnicy zadawać interesujące go pytania. A teraz musiał spowiadać się ze wszystkiego jak przed rodzicami, którzy dopiero zdecydują co mu było wolno, a czego nie. Kei jednak miał pewne zasady co do prawdomówności względem władz, strażników i im podobnych. Nie opłacało się jego zdaniem ani iść w zaparte ani wymyślać pokrętnej historii, bo jego motywy służyły dobru i sprawiedliwości, więc nie musiał niczego ukrywać. Tak przynajmniej uważał.
- Nazywam się Seinaru Kei, jestem samurajem z Teiz. Działam z ramienia Kapitana Straży wyspy. Kilka miesięcy temu z Teiz do Ryuzaku została porwana dziewczyna. Tym sposobem jej ojciec zapłacił za swoje hazardowe długi. Jestem tutaj aby ją odnaleźć i sprowadzić do domu. - Zaczął krótkie, lakoniczne streszczenie całej historii.
- Miałem kilka pytań do tego lichwiarza, ale zanim zdążyłem do niego dotrzeć, ten cały Mały Byk próbował siłą mnie rozbroić, ja tylko się broniłem. Nie oddajemy swojego oręża pierwszemu łysolowi, który sobie tego zażyczy. Nie miałem złych intencji, chcę tylko dotrzeć do porywaczy i odkręcić ten handel ludźmi. - Wzruszył ramionami. Działali przecież w jednej drużynie - on i strażnicy. Pytanie tylko, czy mu uwierzą?
- I nie było żadnego włamania, a goniłem go dlatego, że uciekał, to wszystko. - Naprawdę nie miał ochoty mieszać w swoje śledztwo tutejszych władz, jednak gdy już się z nimi zetknął, nie chciał tracić czasu na kłamstwa, a jeszcze do tego ryzykować większych komplikacji, jeśli zostałyby ono odkryte.
- Tutaj mam ogłoszenie dzięki któremu tu trafiłem - Pokazał zwitek papieru zerwany z tablicy ogłoszeń, a zaraz za tym wyciągnął wizerunek Cany.
- A tutaj ta dziewczyna. Nie przypomina Wam kogoś? - Może lepsze wyniki da zaangażowanie ich w śledztwo? Może wtedy Kei uniknie kłopotów związanych z całym tym pościgiem?
Avatar użytkownika

Seinaru
Śmieszek
 
Posty: 1251
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 23
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Kij w lewej ręce lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: Dwuryj

Re: Główna droga

Postprzez Uchiha Izanami » 15 cze 2018, o 21:38

Cena Wolności
Misja rangi B[40]
Seinaru oraz Hayami Akodo



Seinaru oraz Hayami Akodo


Seinaru

Godzina 11:10, Dzielnica Kupiecka

Piegus i Cienki Wąs popatrzyli po sobie, a bankier czy lichwiarz, prychnął na to, co słyszał i mruknął pod nosem o kłamliwych bandziorach. Strażnicy jednak nie zwrócili uwagi na mruczącego pod nosem “Murasana”, a swój wzrok przenieśli na Keia. W zielonych oczach ciemnowłosego przez chwilę było powątpiewanie, ale Piegus strzelił palcami i wskazał na Keia z szerokim uśmiechem.

- Już pamiętam! Wygrałeś turniej. Powinenem rozpoznać. Z synem żeśmy byli na turnieju, oszczędności ostatnich kilku lat na to wydałem. Ale dalego my siedzieli, więc z wyglądu to żem nie rozpoznał. Podpisze mi się Seinaru-san na zwoju? Dla syna.

- Chyba sobie żartujecie… - zaczął “Murasan” rozkładając bezradnie ręce. - Ale włamał mi się do sklepu i ochoniarza pobił!

- Zaraz pójdziemy, sprawdzimy - stwierdził Piegus. - To, że jest sławnym zawodnikiem, nie oznacza, że może ot tak, sobie łamać prawo. Jednak tu chyba mamy inne problemy. Ta dziewuszka - dodał, wskazując na portret dziewczyny - odkupowałeś od jej rodziny długi?

“Marusan” żachnął się, ale oczyścił dokładniej okulary, żeby przyjrzeć się Canie. Przez chwilę kontemplował portrecik, a potem tylko wzruszył ramionami.

- Nie wiem, może. One wszystkie wyglądają podobnie. Ale skąd ja miałem wiedzieć, czy jest z Teiz. Nie mają tego na czołach wypisane.

- No trochę mają - stwierdził Cienki Wąs, patrząc na Keia, jakby ten miał wypisane na czole, że jest z Teiz. - Wygląda na to, że się wkopałeś w coś nielegalnego. Raporcik będzie. I będziesz musiał się stawić na przesłuchanie.

- Ale ja nawet nie wiem, czy pośredniczyłem w jej kontrakcie. Zresztą było to kilka miesięcy temu, jak ten bandyta mówi. Ze skargą nikt nie przyszedł.

- No teraz ten pan przyszedł. Ale pan również popełnił wykroczenie karalne, wtargnięcie i pobicie, a także napastowanie. Będzie raporcik. Maru, przygotuj się na kontrolę papierów, na pewno ktoś przyjdzie ci sprawdzić, czy prowadzisz legalnie czy coś tam ci w papierach śmierdzi. A ty - Cienki Wąs zwrócił się do Keia. - Przejdziesz się z nami. Porozmawiamy sobie o wszystkim dokładnie na posteruneczku.

Avatar użytkownika

Uchiha Izanami
 
Posty: 210
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 13:08
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Długie, czarne włosy, wysoka, jasna cera, ubrana w kimono lub ciemne spodnie do połowy łydki, keikogi bez rękawów
Widoczny ekwipunek: Kabura na udzie, torba na pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5279
GG: 63951012
Multikonta: nope

Re: Główna droga

Postprzez Seinaru » 18 cze 2018, o 12:23

- Ja... jasne... - Oh damn, to będzie chyba pierwszy autograf jaki wydał ze swoich rąk. Kto by się spodziewał, że zostanie rozpoznany przez takich ludzi w takich okolicznościach. Dziwne, choć przyjemne uczucie, które połechtało nieco jego ego. Bardziej niż oklaski i zachwyt plebsu interesowały go zeznania Maru. Jednak po tym co powiedział lichwiarz, Kei uznał, ze podchodzi on do tej sprawy zbyt łagodnie.
- Jakie może? Z jaką skargą? O czym Ty w ogóle mówisz? - Warknął na niego.
- Kto miał przyjść ze skargą? Jej kupiec czy jej ojciec i jednocześnie sprzedawca? A może jej przyjaciółka której obcięli język, co? - Głupota i bagatelizowanie tej całej sprawy przez mężczyznę naprawdę zadziałały mu na nerwy. Widać było, że Marusan posiada częstą u bankowców bezduszność i brak skrupułów. Liczyły się dla nich tylko pieniądze, co?
- Ale przynajmniej przyznałeś się, że handlujesz ludźmi. Dalej zwrócił się do strażników.
- A to jest tutaj legalne? Jeśli ktoś ostrzeże kupca Cany o moim przybyciu do miasta to już ich jej nie znajdę. Wiecie Panowie jak to działa, prawda? Powinniśmy iść na posterunek wszyscy razem. - Wątpił, naprawdę wątpił czy go posłuchają. Władza bardzo nie lubi gdy się jej mówi jak ma sprawować władzę, dlatego Seinaru miał płonne nadzieje na to, aby wszystko ponownie poszło po jego myśli. Niemniej jednak on sam nie opierał się, grzecznie ruszył ze strażnikami tam gdzie go poprowadzą. Jeśli nawet zinterpretują to tak jak mówili, to równie dobrze może skończyć się po prostu na grzywnie i tyle.
Avatar użytkownika

Seinaru
Śmieszek
 
Posty: 1251
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 23
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Kij w lewej ręce lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: Dwuryj

Re: Główna droga

Postprzez Uchiha Izanami » 19 cze 2018, o 19:09

Cena Wolności
Misja rangi B[43]
Seinaru oraz Hayami Akodo



Seinaru oraz Hayami Akodo


Seinaru

Godzina 11:30, Dzielnica Kupiecka

- To się nie nazywa handel ludźmi, tylko jestem pośrednikiem w zawieraniu kontraktów między dłużnikami, a miejscem, gdzie można dług spłacić. Wszystko jest legalne, podpisane - stwierdził Maru. - Ja tylko pożyczam pieniądze i oczekuję, że one mi będą oddane. Nie moja wina, że ludzie je przepieprzają w kasynach. Jak kto uczciwy jest, to i spłaci i nie będzie musiał podpisywać kontraktu. To, że czasem Małego Byka wyślę, żeby odebrał dług, to jest wpisane w ryzyko pożyczek.

Cienki Wąs westchnął i skinął głową.

- Załatwimy to oficjalnie, poprzez proces. Jeżeli owszem, Cana lub jej ojciec złożą zażalenie i są faktycznie z Teiz. Niestety, to tylko unieważni kontrakt, więc Maru będzie musiał zapłacić za Canę pełną sumę, a Cana i jej ojciec będą musieli spłacić długi, które u Maru były zaciągnięte - odpowiedział zmęczonym głosem ciemnowłosy mężczyzna. - Weź, idź z nim i pilnuj, żeby z nikim się nie kontaktował - rzucił do Piegusa. - Seinaru-kun boi się, że Maru się skontaktuje z właścicielami burdelu, gdzie ta dziewczyna pracuje. Weź idź z nim, żeby tego nie zrobił. Spisz wszystko i potem zdamy raport.

- No dobra - stwierdził Piegus, a ręce mu trochę opadły. - Zapewniam, że nic takiego się nie stanie.

- Jeszcze mi nie odbiło, żeby im mówić, że nasłałem na nich walniętego samuraja - odpowiedział Maru. - I tak powinniście go zamknąć za napaść! - Splunął pod nogi i oddalił się z Piegusem, który walnął go w plecy z otwartej dłoni i ponownie niemal przewrócił. Maru zaklął pod nosem.

- Nie martw się. Nam też nie podoba się to, co się dzieje - powiedział Cienki Wąs, ruszając drogą z Seinaru. - Maru nie skontaktuje się z burdelami. Dość często, jak na >uczciwego< bankiera, zdarzają mu się problemy z ludźmi, którzy go napadają. Stąd taki przewrażliwiony. Jeżeli chodzi o kontrakty - są legalne. Ale tak, to handel ludźmi, najczęściej kobietami. Rodzina taką sprzedaje za długi, a ona musi je odrobić w domu publicznym lub jako gejsza. Ale nic nie możemy zrobić, jeżeli nie mamy oficjalnej skargi. A rodziny się nie skarżą, ponieważ i gęba do wykarmienia nieobecna i dług spłacony. Dziewczyny nawet nie mają jak się skarżyć. Nie mają już rodziny. Te, które trafią do gejsz to mają dobrze. Te w domach publicznych… cóż. Są pilnowane. A jak któraś ucieknie, wysyłają pościg.

Cienki Wąs prowadził Seinaru do siedziby straży. Szli ulicą, a deszcz zelżał i powoli coraz więcej ludzi wychodziło na ulicę.

- Powinienem cię zamknąć na noc i w ogóle nie pozwolić na prowadzenie żadnego śledztwa, czy cokolwiek tam robisz. No, ale skoro twierdzisz, że dziewczyna jest z Teiz… Jeżeli uda ci się ją wyciągnąć - zgłoś się do nas. Będziemy w stanie zadziałać coś przeciwko Maru. Jednak to wiąże się z kosztami jej kontraktu. Nie wdawaj się bezpośrednio w konfrontację z właścicielami, działaj po cichu. Z tego, co wiem, Maru działa z “Niebieskim Księżycem” i “Złotą różą”. Jeżeli tam jej nie będzie, szukaj w domu gejsz, ale tam powinna mieć dobrze.

Cienki Wąs nie zaprowadził Keia do środka siedziby straży, tylko zatrzymał się przed wejściem, dodając kilka szczegółów, gdzie Kei znajdzie domy gejsz w dzielnicy rozrywkowej, a gdzie są domy uciech. Następnie życzył mu powodzenia.

Pozostawało Keiowi zdecydować, co dalej.

Avatar użytkownika

Uchiha Izanami
 
Posty: 210
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 13:08
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Długie, czarne włosy, wysoka, jasna cera, ubrana w kimono lub ciemne spodnie do połowy łydki, keikogi bez rękawów
Widoczny ekwipunek: Kabura na udzie, torba na pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5279
GG: 63951012
Multikonta: nope

Re: Główna droga

Postprzez Seinaru » 20 cze 2018, o 10:09

Ręcę mu opadły na tą retorykę "bankiera". Dla Seinaru był to zwykły przestępca, a to że mówił o tym otwarcie i nie widział niczego złego w tym procederze, tylko pogarszało odbiór jego osoby przez samuraja. Wiadome było, że spłacanie długów jest obowiązkiem każdego dłużnika, ale Kei nie spodziewał się, że przyszło mu żyć w czasach, gdzie własne córki traktuje się jak walutę. Brunet wysłuchał co mają do powiedzenia strażnicy odnośnie tutejszych praw i procedur, to znaczy jak te sprawy zostaną załatwione, jednak nie dokładał już swojej cegiełki do tej dyskusji. Przynajmniej nie do momentu, kiedy Maru był wśród nich. W zupełności wystarczyło mu to, że lichwiarz zostanie odcięty od przekazywania jakichkolwiek informacji. Z jego słów można jednak było wywnioskować, że doskonale wie kto jest aktualnym właścicielem Cany oraz gdzie ich szukać. Seinaru jednak nie zdążył wydobyć od niego tych informacji. Poza tym, co innego zdradzić się, że coś wie, a co innego wyjawić to strażnikom i samurajowi.
Gdy już się rozdzielili i chłopak został sam z Cienkim Wąsem, powrócił do rozmowy.
- Ojciec Cany nie złoży żadnego zażalenia. Dziewczyna niedawno uciekła od swojego właściciela po kilku latach bycia w niewoli. Dotarła na Teiz i tam ją spotkałem. Gdy chciałem oddać ją ojcu, wtedy mnie zaatakował i koniec końców zginął z mojej ręki. Wtedy też prawda wyszła na jaw. A tutejsze prawo jest idiotyczne, skoro nie chroni ofiar tylko oprawców. - Powiedział bez ogródek to co myśli, choć nie sądził, aby Cienki Wąs się za to obraził. Wyglądał na kogoś kto dostrzega te oczywiste luki w systemie, lecz służy mu najlepiej jak umie. Taka jest ta służba, prawie jak ta samurajska. Najgorsze było to, że tylko osoba z zewnątrz, działająca tak naprawdę na granicy prawa jak Seinaru i Hayami, mogła coś zmienić. Ci którzy byli po stronie sprawiedliwości na miejscu, mieli związane ręce właśnie tym samym prawem. Można to chyba było nazwać cichym współudziałem, albo jawnym przyzwoleniem.
- Postaram się nie narobić już więcej szkód. Chciałbym jednak, aby Cana po wszystkim mogła wrócić ze mną na Teiz. A co do kosztów kontraktu, jeśli moja kieszeń nie będzie wystarczająco głęboka, to jestem przekonany, że Yakuin Tadatoshi nie będzie cenił złota nad ludzkie życie. - Potem wysłuchał wszystkich tych lokacji, o których poinstruował go Cienki Wąs, a następnie podziękował ukłonem za daną szansę i przychylność strażnika.
- Jestem Twoim dłużnikiem, Cienki Wąsie-san. - W sumie jakoś tak mu to weszło do głowy, że powiedział to dość bezwiednie, nie widząc w tym określeniu żadnej ujmy dla mężczyzny.
Gdy już się rozstali, Kei musiał podjąć decyzję. Na pewno wyeliminował dom gejsz, Cana jeśli miałaby tam dobrze to zapewne by nie uciekała, nie wspominając o tym, że Cienki Wąs powiedział, że to głównie domy publiczne ścigają uciekinierki. Który burdel więc wybrać na początek? Nie potrafił wylosować ani faworyzować żadnego, dlatego wybrał po prostu ten, który był bliżej jego aktualnej pozycji. Skoro znał ich lokalizację, to mógł tak zaplanować patrole, aby nie nadrabiać drogi. Założył kaptur ponownie i ruszył w stronę bliższego z dwóch opisanych przez Cienkiego Wąsa domów publicznych.
Avatar użytkownika

Seinaru
Śmieszek
 
Posty: 1251
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 23
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Kij w lewej ręce lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: Dwuryj

Re: Główna droga

Postprzez Uchiha Izanami » 21 cze 2018, o 11:36

Cena Wolności
Misja rangi B[46]
Seinaru oraz Hayami Akodo



Seinaru
Godzina 12:10, Dzielnica Rozrywkowa

- Co do prawa, jest ono bardziej skomplikowane - odpowiedział Cienki Wąs w przerwie, między tym, co mówił Kei. - Jesteśmy miastem kupieckim, nastawionym na to, żeby zarabiać pieniądze. Równie dobrze można powiedzieć, że osoba, która pożyczyła pieniądze jest pokrzywdzona, a obowiązek spłaty długu spada na całą rodzinę. Powodzenia, Seinaru Kei - dodał na koniec. - Pamiętaj, żeby działać rozważnie.

Kei po zakończonej rozmowie ruszył przez miasto. Pogoda powoli się zmieniała - chmury się rozrzedziły i pierwsze przebłyski słońca przebijały przez chmury. Około południa przestało padać w ogóle. Z każdym krokiem, jaki samuraj czynił w stronę Dzielnicy Rozrywkowej, spotykał coraz więcej ludzi. Ciepło ubrani, nie zwracali większej uwagi na przechodzącego młodzieńca. Kiedy przechodził przez targ oraz obok tablicy z ogłoszeniami, mógł zobaczyć, że część kupców powoli zwijała się ze swoimi towarami, po tym, jak wyprzedała większość, która była do wyprzedania tego dnia. Nawiedzona kobieta z dzwonkiem wciąż stała pod tablicą i dzwoniła.

- Koniec jest blisko! - zawołała, a brzmiało to złowieszczo, tym bardziej, że Keiowi mogło się wydawać, że zawołała za nim.

Dochodząc do dzielnicy rozrywkowej, Kei mógł już zauważyć, że ludzie już wyszli się zabawić. Wiele osób siedziało w herbaciarni czy wchodziło i wychodziło z różnych kasyn. Właśnie tam powinien przebywać teraz Hayami - próbując wygrać pieniądze i dowiedzieć się czegoś. Przechodząc obok jednego, małego kasynka - “Midori no Hone”, gdzie w drzwiach stał mężczyzna o wyjątkowo dorodnych przednich zębach. Jakieś dziewczynki w wieku siedmiu, może ośmiu lat, przebiegły obok Keia, niemal go potrącając. Pod karczmami były prostytutki w źle zawiązanych kimonach, już próbujących wyglądać jak najbardziej pociągająco i zachęcić potencjalnych klientów.

Pierwszym z dużych domów publicznych była Złota Róża - "Rōzugōrudo". Duży, zadbany budynek. W wejściu, w momencie, kiedy Kei przyszedł, nie było nikogo - miejsce dla osoby przyjmującej gości było puste. Jednak blondwłosa, śliczna kobieta rozsunęła drzwi i stanęła na swoim miejscu niemal sekundę później. Spojrzała na Keia.

- Dzień dobry - powiedziała z uśmiechem przyklejonym do jej ślicznej twarzy. - Pan do nas?



Odpis na ulicy, jeżeli nie wchodzisz.
Odpis tutaj, jeżeli wchodzisz. Plus zapoznaj się z opisem miejsca (post wejściowy), ale jeżeli zdecydujesz się wejść, wprowadzę cię w następnym poście. klik
Avatar użytkownika

Uchiha Izanami
 
Posty: 210
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 13:08
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Długie, czarne włosy, wysoka, jasna cera, ubrana w kimono lub ciemne spodnie do połowy łydki, keikogi bez rękawów
Widoczny ekwipunek: Kabura na udzie, torba na pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5279
GG: 63951012
Multikonta: nope

Poprzednia strona

Powrót do Osada Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość