TABLICA INFORMACYJNA

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Re: TABLICA INFORMACYJNA

Postprzez Shijima » 3 gru 2017, o 17:52

Nie wiedział, jak by to się potoczyło, gdyby pojawił się któryś ze scenariuszy, które miał w głowie. Nie było sensu gdybać. Jest tak - doceń! - mogło być o wiele gorzej. Mogła... polać się krew? No na przykład. Wylał z siebie słowa, chociaż nie wiedział, które z nich ma rację i czy tak naprawdę któreś z nich nie jest pokręcone na tyle, że zwyczajnie pragnie, by polała się krew. Gdyby byli pewnie już by wyciągnęli bronie. Nawet jeśli nie? Wystarczająco wiele świrów chodzi po tym świecie, a gdyby kłócili się dalej to Ranmaru machnąłby na to ręką i sobie poszedł. Niech sami sobie radzą. To, co miało oderwać i przynieść chwile uwolnienie, co miało rozbawić, zakończyło się jakimś marnym fiaskiem i znużeniem. Nie tak to miało wyglądać. W ogóle nie powinien się w to angażować. Bo, no właśnie, kim byli dla niego? Jeden, którego nawet polubił, druga, której już na starcie miał dość, dwójka jazgocących na siebie ludzi na samym środku ulicy w ruchliwym mieście. Przydałoby im się pierdolnąć w te głupie głowy i niech więcej nie robią cyrków. Mówisz tak, jakbyś sam nie robił cyrku. Och, zamknij się już. Oni jednak nie mówili dalej. Umilkli, słuchając jego głosu, jakby był zaklinaczem. Może dotarło do nich, jaki koszt przyszłoby im zapłacić, gdyby przyjął ofertę od któregoś z nich? Śmieszne. Za te mediacje też mu ktoś zapłaci? Co za porażka... Miałeś się zamknąć! Tylko w takim razie gdzie się podziała ta zasrana nienawiść? Ta chęć przelania na nich ognia, by spojrzeć, jak płoną? Nie było w tym niczego przyjemnego na tyle, by wsłuchiwać się w skwierczące mięso i wąchać paloną skórę. To w ogóle nie było fair. I robił to za każdym razem. Zawsze, kiedy odsuwał się, by ktoś upadł, zawsze, gdy w jego głowie rodziła się zła myśl - zawsze potem wyciągał dłoń do leżącego, żeby go podnieść. Nie potrafił się przemóc, by odpuścić. Nie potrafił do końca znienawidzić i spoglądać, jak człowiek zabija człowieka i robi krzywdę sobie i wszystkim wokół. Może to dlatego, że za dużo widzisz? Och, wreszcie gadasz z sensem. Ból tutaj pomógł. Upuścił trochę krwi, która uderzała do głowy. Znów było chłodno i znów świat był tak samo szary, irytujący i chujowy najzwyczajniej w świecie. Tak, dziękuję za piękne uzupełnienie. Szarość przeciął przebłysk ognistej komety, która chciałaś rozdzielić dwie skruszone dusze, które zbyt wiele krzywdy sobie wyrządziły.
Brunet działał instynktownie. Jego ciało samo się poruszyło, kiedy był gotów stanąć na drodze tego ojca, na drodze jego katany - i to nim trochę wstrząsnęło. Obudziło na krótką chwilę. Adrenalina automatycznie uderzyła do głowy - i tak - nie zdążył. Mężczyzna wpadł rozpędzony z dzikim szałem na jego niedoszłego zleceniodawcę, w szale unosząc swoją katanę. Co to w ogóle miało być? Brunet początkowo w zdziwieniu po prostu przypatrywał się tej akcji i... i powinien był się odwrócić plecami do tego wszystkiego. Po raz drugi.
Przecież to było jakieś popierdolone wariatkowo.
- PRZESTAŃCIE NATYCHMIAST. - Czy ich do reszty popierdoliło? Ranmaru zamknął oczy i rzucił bombkę świetlną, po czym je otworzył i podszedł do tatuśka, zabierając mu katanę, by przywalić mu rękojeścią w skroń - nie jakoś szczególnie mocno, zresztą akurat pary w łapach to Shijima za wiele nie miał. - Tak się troszczysz o córeczkę, że chcesz zabić osobę, którą kocha i wylądować w więzieniu za morderstwo? No gratulacje! Gdzie tego uczą, w szkole idiotów? Leczcie się wszyscy! - Chore pojeby. Co z nimi nie tak? Co z tym światem było nie tak?
Obrazek
Dostałem w darze moc, by emocje budzić.
Przestałem czytać z ksiąg, zacząłem z ludzi.
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 670
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: TABLICA INFORMACYJNA

Postprzez Shinji » 4 gru 2017, o 19:21

~ Węzeł gordyjski ~
Misja rangi C - Shijima
21/30+

Spoiler: pokaż

Zabiwszy złość
zasypiasz spokojnie.
Zabiwszy złość
nie smucisz się.
Szlachetni chwalą
uśmiercanie gniewu
– co ma słodki kwiat
lecz korzeń trujący –
bo zabijając go
nie smucisz się.


Walka rozgorzała na dobre ku uciesze gawiedzi wyraźnie kibicującej mężczyźnie w podeszłym wieku - ojcu kobiety. Najpierw nastąpiło zetknięcie się ostrzy, którego następstwem był szaleńczy atak spychający jedną ze stron do defensywy - w tym wypadku młodzieńca. Nie trzeba było długo czekać na reakcję Shijimy, który postawił użyć bombki świetlnej. Jej zadaniem miało być oślepienie starca. Zgodnie z założeniem akcja powiodła się jednak próba wyrwania katany już nie. Gdy tylko spróbował podbiec do mężczyzny tuż przed jego szyją przeleciało precyzyjnie wymierzone cięcie. Gdyby nie oślepienie ojca "panny młodej" prawdopodobnie leżałby na ziemi wykrwawiając się. Tak blisko śmierci nie był nigdy, nawet podczas wojny nie odczuł czegoś takiego. To wszystko uświadamiało jak niewiele brakowało do zakończenia smutnego żywota pełnego niepowodzeń natury emocjonalnej. Bo jak inaczej określić odrzucenie przez Kei'a czy życzenie śmierci własnej rodzinie? Może miał pecha, może nie. Jedno bez cienia wątpliwości stanowiło tutaj prawdę "objawioną" - szczęśliwego życia nie prowadził. Pełno w tym wszystkim było mroku, który rzutował na wszelkie podejmowane działania. Dlaczego właściwie mu teraz zależało? Dlaczego postanowił to przerwać? Ze świecą było szukać odpowiedzi. Postąpił tak, a nie inaczej i musiał się obranej ścieżki trzymać. Usłyszał krzyk ojca Sayuri - Zapierdolę was wszystkich! Odwalcie się od mojej córki! - ktoś tu najwyraźniej odzyskał wzrok po chwili oślepienia przez bombkę. Rozjuszony rzucił się w kierunku Shijimy z kolejnym atakiem. Najwyraźniej jego cel uległ zmianie. Było to na tyle niespodziewane, że po prostu go zmroziło - tak, Shijima nie był w stanie wykonać nawet drobnego ruchu ciałem. Czy to kwestia tego, że jeszcze przed chwilą właśnie ta katana, która mknęła w jego kierunku z gigantyczną prędkością przeleciała mu przed gardłem? A może wizja nieuchronnej śmierci stojąca przed jego oczami sprawiała, że stał jak ten kołek widząc staruszka zdecydowanie za szybkiego jak na jego możliwości? I nagle stało się... Cios, który miał zakończyć jego żywot zatrzymał się... Nie na jego zimnym truchle, a na innym ostrzu. Cóż to było? Objawił się bohater, który jeszcze chwilę temu groził mu śmiercią... Akira zablokował atak, który został wymierzony w kierunku Shijimy krzycząc w niebo głosy - Nikt tutaj kurwa nie zginie! Nie na mojej warcie! - istne wariatkowo można by sobie pomyśleć. Tym razem nie było już tak różowo. Dwójka rozpoczęła regularną wymianę ciosów. Wyraźnie się przykładał i także wyprowadzał kolejne ataki. Istna karuzela ledwo dostrzegalnych ruchów kataną. Nie przypominało już to w żadnym stopniu jedynie obrony ze strony "pana młodego". Starał się zabić... Sayuri z kolei zamiast interweniować po prostu stała... i tak patrzyła, jakby czekając na śmierć jednego z tej dwójki wojowników. Ironia losu gdyż to strach przed śmiercią, któregoś z nich był bezpośrednią przyczyną owego paraliżu. Trzeba było coś zrobić. Tylko co? Shijima zawdzięczał Akirze życie. Czy spłaci dług? A może lepiej się stąd wynieść? Jeśli nie zrobi nic i ojciec Sayuri wygra to i tak przyjdzie po niego. Odebrać to życie, które mimo że marne to desperacko nie chciało ujść z piersi. Jakiś zwierzęcy instynkt po prostu nakazywał dalej trwać, pomimo nieszczęść, pomimo braku ducha walki, pomimo braku celu w życiu...
Po prostu trwać w tej nicości...

Avatar użytkownika

Shinji
Złoty Leniwiec
 
Posty: 731
Dołączył(a): 21 maja 2016, o 17:07
Lokalizacja: Gdańsk
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, rozczochrane włosy, wątła budowa ciała, czarna bluzka i spodnie, białe buty, białe z lekkimi odcieniami niebieskiego karwasze
Widoczny ekwipunek: Katana schowana w pochwie, przypięta do pasa po lewej stronie. Torba na broń przypięta do pasa od strony pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2400
GG: 49502673
Multikonta: Avarice

Re: TABLICA INFORMACYJNA

Postprzez Shijima » 4 gru 2017, o 19:56

Krzyk.
Ludzie wokół wykrzykiwali imiona, czy naprędce nadane pseudonimy, obstawiali, który z nich wykrwawi się pierwszy i uklęknie, oddając swojego ducha w walce. Igrzysk i chleba, oto czego pragnęła gawiedź. Krwi zraszającej ulicę pod ich nogami, opadającej deszczem na ich twarze, ciepłej, pachnącej, szczęku stali, która nadałaby temu wszystkiemu rytmu i sensu - to przemawiało do nich o wiele bardziej niż jakakolwiek sprawiedliwość. I to właśnie o ten świat chciał walczyć Kei, co..? Niee, chyba nie. Samuraj chciał walczyć o swój skrawek ziemi, o swoje zielone pole, może i nie miał serca z kamienia, ale nie kierowały nim wielkie ideały, nie był świętym bohaterem, który gotów był umysłem objąć miliony i powiedzieć: tak, za to warto walczyć. Chyba jednak było warto... chyba... Musiało być coś dobrego w tym życiu, w tych ludziach, musiała być chociaż jedna osoba, jedna jedyna, która nie będzie zepsuta, która obdarzy innych czymś lepszym, jakimś milszym uczuciem. Samooszukiwanie? Nie, Shijima nieszczególnie w to wierzył, bo nie koniecznie się nad tym zastanawiał. Nie szukał. Do egzystowania nie był potrzebny żaden powód, po prostu się było. Gdzieś między "kocham życie" a "jak się łatwiej zabić". Zdaje się, że on był właśnie tym "a" niebezpiecznie zbliżonym do "j".
Zatrzymał się gwałtownie, kiedy katana świsnęła w powietrzu. Mężczyzna był szybki. Przerażająco szybki. Wszystkie włoski na karku Ranmaru stanęły dęba, naprawdę poczuł chłód ostrej stali na swojej skórze, chociaż ta go nawet nie musnęła, długie pasma miękkich włosów poleciały do przodu w skutek tego nagłego zatrzymania i zaraz cofnęły za bezpieczną linię, opadając na plecy. Tak blisko jeszcze nigdy nie był nikt. Huh, więc to już..? Jasne, że czuł całkowicie ludzki strach, ale wcale nie zamierzał uciekać. Stał tak, czekając nie na karę. Czekał na swoje wybawienie.
Wszystko mi już obojętne...
Ta jednak nigdy nie miała nadejść.
Bronie znów zderzyły się ze sobą i Shijima w końcu zrobił krok w tył, by nie plątać się pod nogami walczących.
Długi... nigdy ich nie lubił. Wiązały z drugą osobą, sprawiały, że ktoś od ciebie oczekiwał rzeczy. On miałby być im cokolwiek winny..? Wyczerpywało go to wszystko i nie miało to nic wspólnego z wyczerpaniem fizycznym. A oni? Pochłonięci walką. I o co..? O jakąś dumę, jakiś honor..? A ona? Pochłonięta własną zgrozą. I o co..? Wszyscy już zapomnieli. Nigdy nie wiedzieli. Głosząc piękne, wielkie słowa. Słowa... Doprawdy, zawsze wolał ciszę. Ta przynajmniej nigdy nie kłamała. Nie męczyła. Kołysała w ramionach i nie nakazywała żyć, nie porażała elektryzującą rzeczywistością, wyciągając z zapadni bytowania. Może rzeczywiście był pechowy. Może dlatego nie lubił swojego odbicia w oczach Shinjiego, bo bez swojego słońca był właśnie tym - wyrzuconym niedopałkiem w cieniu pięknych budynków. Gasnącą, wypaloną świecą.
Złożył dłonie wolno w dwie pieczęci, chociaż robił to ociężale, niemal wbrew sobie. Zamierzał unieruchomić oczywiście tatuśka zwariowanej dziewczyny, która przez pocałunek wołała o gwałtach. To było po prostu takie kuszące. Spoglądał na swoje palce i dłonie, kiedy składały się w pierwszą pieczęć. Tak bardzo kuszące... czuł odtrętwienie, czuł flegmatyczność własnego ciała. Dokończył pieczęć pierwszą. Akira umrze. I co z tego? Nie czuł z tego powodu wielkiego żalu. Trudno. Wszyscy umierają. Zaczął składać pieczęć drugą. Czuł niemal gniew tego mężczyzny, zdruzgoconego ojca, który po prostu chciał bronić swoją córkę. Nic więcej. I wszystko to przez strach. Och, jeszcze powiedz, hipokryto, że to przez niedopowiedzenia! Przez brak słów! Ależ oczywiście! To właśnie przez to! W jego wypadku chyba słów było za dużo.
Pieczęć została złożona i jej składanie wcale nie trwało tak długo.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
Dostałem w darze moc, by emocje budzić.
Przestałem czytać z ksiąg, zacząłem z ludzi.
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 670
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: TABLICA INFORMACYJNA

Postprzez Shinji » 5 gru 2017, o 20:11

~ Węzeł gordyjski ~
Misja rangi C - Shijima
23/30+

Spoiler: pokaż

Zabiwszy złość
zasypiasz spokojnie.
Zabiwszy złość
nie smucisz się.
Szlachetni chwalą
uśmiercanie gniewu
– co ma słodki kwiat
lecz korzeń trujący –
bo zabijając go
nie smucisz się.


Tak... Shijima zdecydowanie nienawidził długów, zresztą jak i wielu innych rzeczy... Zdawać by się mogło, że najgorszą z nich była właśnie ta pustka pozostawiona w sercu - dziura wypalona w duszy gdy stracił wszystko co tak skrzętnie budował. Składał to do kupy niczym puzzle łączące się w jeden wielki obraz, niczym ogromny pająk tkający swoją skomplikowaną sieć. Kei nie dał się w nią pochwycić... Wyrwał się nie dając ukąsić jadem zwanym uczuciem... Uczuciem, którym chciał go obdarzyć Shijima - być może nawet wyjawić swoje sekrety. Przeklęte życie, które jeszcze chwilę temu miało okazję przelecieć mu przed oczami i nie był to zadowalający widok. Nie mógł stać bezczynnie zarówno teraz jak i po tym wszystkim czego tu doświadczył. Mimo, że niebezpiecznie zbliżył się do granicy rzucenia tego wszystkiego w diabły to najzwyczajniej w świecie należało żyć i odnaleźć sens w tym wszystkim. Może właśnie ta dwójka, która mimo że się pokłóciła to jednak potrafiła odnaleźć prawdziwe uczucia stanowiła swojego rodzaju drogowskaz? Może nie wszystko było stracone i miał szansę odwiedzić kiedyś Kei'a i wszystko będzie tak jak dawniej? To samo zresztą dotyczyło Hayamiego, mimo że nie znali się zbyt dobrze ta niewinność i szlachetna naiwność potrafiła rozmrozić nawet najbardziej skute lodem serce. To właśnie te wszystkie pozytywne rzeczy, których doświadczył powinny pchać go do przodu. Zostawić za sobą negatywy wyciągając z nich odpowiednie wnioski, aby tylko być w stanie pognać przed siebie. Rozwiązaniem mogłoby okazać się odnalezienie własnego nindo - głupoty wymyślonej przez shinobi - a mimo to kurczowo się jej chwycić tak samo jak tonący chwyta się brzytwy i trzymać nie ważne jak głęboko wejdzie w naszą skórę. Co prawda jakieś posiadał, ale czy było ono tym w co głęboko wierzył? Może właśnie te przekonania musiały zostać zmienione by odnaleźć prawdziwe szczęście w życiu? Nikt przecież nie powiedział, że wyjście z tego stanu to proces bezbolesny. Wręcz przeciwnie! Musiało boleć, bo inaczej byśmy nie docenili tego co uzyskamy. To tak jakby wygrać los na loterii, jeśli nie zarobisz tych pieniędzy własnymi rękoma najprawdopodobniej przetracisz cały majątek i skończysz w jeszcze większej biedzie. Ludzie którzy z kolei uzyskali bogactwo dzięki ciężkiej pracy w pocie czoła zwykli utrzymywać ten stan do swoich ostatnich dni, potem przekazywali majątek dzieciom i wnukom. To była właściwa droga, którą należało się kierować. Wpierw jednak należało załagodzić sytuację panującą tu i teraz, bez żadnego zbędnego wybiegania myślami w przyszłość. Jeśli nie podjąłby żadnych działań najprawdopodobniej pozabijaliby się na jego oczach. Nie byłoby żadnego szczęśliwego zakończenia niczym w bajkach, które opowiada się dzieciom do poduszki - byłyby tylko krew i łzy. Czy chciałby do tego dopuścić tylko po to by sobie ulżyć? By zobaczyć, że inni także potrafią cierpieć? To nie byłaby właściwa ścieżka. Nie! To zbyt proste. Akcja rodziła reakcję. Nie śpiesząc się złożył dwie pieczęci. Nie wystąpiły przy tym żadne czynniki zewnętrzne, które byłyby w stanie mu przeszkodzić i użył jedną z technik w które to z każdym dniem w coraz większym stopniu wzbogacał się jego arsenał. Zagranie okazało się być niesamowicie skuteczne. Ojciec Sayuri stanął jak wryty nie będąc w stanie poruszyć nogami - Jebał was pies! Cholerne sztuczki! - nawet jeśli posiadał przeszkolenie shinobi to i tak nie był w stanie użyć Kai. Nie przyszło mu nawet do głowy zadanie sobie bólu co dobrze rokowało na dalszy przebieg walki - Akira nie zakończył swojego natarcia, zamiast tego napierał coraz mocniej, a stary "poczciwy" człowiek nie mógł już się cofać będąc zmuszonym do blokowania szalonej kombinacji ataków. Zajęło to całkiem sporo, ale po 10 sekundach pojawiło się pierwsze "pęknięcie". Kataną zraniona została dłoń ojca "panny młodej" - Aaaah! - wydobył z siebie krzyk. Nie została wzbudzona żadna litość, zarówno wśród Akiry jak i obserwującego tłumu oprócz jego córki. Ta wreszcie zdobyła się na odwagę by zakrzyknąć - Przestańcie! - nic to jednak nie dało, nastąpiło mocne uderzenie tym razem w broń ojca Sayuri, które z powodzeniem ją wytrąciło unieszkodliwiając zagrożenie. Nie był to jednak koniec, katana Akiry została przyłożona do szyi przegranego - Przegrałeś - co zamierza?! - Oszczędź go! Proszę! - krzyk przez łzy ze strony córki, ale czy mężczyzna w tym amoku był w stanie racjonalnie myśleć? Czy zabije starca, a może pójdzie po rozum do głowy i postanowi darować mu życie? Nie bez znaczenia było także to jak zachowa się Shijima. W końcu nie tylko Akira rozdawał tu karty. On także był uczestnikiem tej walki! Będzie się przyglądał czy może nie pozwoli na zakończenie życia awanturnika? Chciał przecież tylko chronić córkę...
Ach ta miłość...

Avatar użytkownika

Shinji
Złoty Leniwiec
 
Posty: 731
Dołączył(a): 21 maja 2016, o 17:07
Lokalizacja: Gdańsk
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, rozczochrane włosy, wątła budowa ciała, czarna bluzka i spodnie, białe buty, białe z lekkimi odcieniami niebieskiego karwasze
Widoczny ekwipunek: Katana schowana w pochwie, przypięta do pasa po lewej stronie. Torba na broń przypięta do pasa od strony pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2400
GG: 49502673
Multikonta: Avarice

Re: TABLICA INFORMACYJNA

Postprzez Shijima » 5 gru 2017, o 20:38



Nienawiść. Rzecz opisująca bardzo wiele, zatruwająca każdą kończynę ciała, każdą myśl, nie dostatecznie jednak silna, żeby zarazić go całego. Żeby spętać go w żywym ogniu i nie pozwolić zaznać ukojenia spokoju. Chyba wolałby płonąć. Żyć w ogniu całe swoje życie, w pół śnie, płynąć ciągle z nurtem rzeki i nie martwić się zupełnie o nic. Nie odczuwać strachu i wyrzutów sumienia. Nie mógł tak. Nie potrafił. Nie chciał..? Był świadom, że jego umysł to bałagan, zwłaszcza teraz, a już mu się wydawało, że posiada siłę, żeby się uspokoić, żeby wszystko uporządkować. Naprawdę czuł się coraz silniejszy - zupełnie paradoksalnie. Sens życia opisywali ludzie, za który warto było walczyć. A... teraz? Może był nienormalny. Zwyczajnie szalony i to, co robił, było zwykłym ułatwieniem sobie życia. Gdzieś zabrakło tego kompletnie pozbawionego emocji osądu, spojrzenia na to wszystko z boku, bo nie ważne, z którego punktu starał się na to spoglądać, zawsze wychodziło tak samo tragicznie - zbyt na minusie. Tak. To było naprawdę przeklęte życie. I nie było w nim rzeczy, w które by wierzył, nie było w nim żadnego sensu, nie gnały go żadne potrzeby - tylko jakieś krótkie, ulotne chwile, które na moment budziły, by potem znów zapaść się w szarość. Nie potrzebował go i nie chciał. Starać się - to tak łatwo powiedzieć! Zmienić swoje życie - tylko po co? Dla kogo? Najlepiej dla samego siebie. O to w tym wszystkim chodziło. Żyć powinno się dla samego siebie - nie dla kogoś. Inaczej ciągnęło się tą drugą osobę na dno, za mocno na niej polegając - to był problem. Shijima miał wrażenie, że to było to, co próbował przekazać mu Kei - tylko zaakceptować to? W jego głowie ciągle grzmiały te dwa słowa. Ciągle czuł się porzucony a to... to nie było miłe uczucie. Nie było dobre. Ze wszystkich rzeczy tego bał się panicznie i proszę. Stało się. I kogo tu winić? Mógł winić tylko samego siebie, a miał tego serdecznie dość. Łatwiej było przelać tą winę na cały pieprzony świat.
I na to, że się narodziłem.
Brunet gwałtownie uniósł głowę - samuraj został zatrzymany, ale to wcale nie oznaczało, że czarnowłosy shinobi również się zatrzymał. Nienawiść, co? Gniew i chęć odwdzięczenia się pięknym za nadobne - i gdzie tu szukać winnych? W Shijimie, który doprowadził do starcia tej dwójki, w ojcu kobiety? W samym Akirze, który nie miał odwagi? Jestem ateistą, ale dobry Boże, bardzo proszę - gdzie jest wina? I kto ma tu prawo wymierzyć karę. Widział wyraźnie, że mężczyzna nie zamierza się zatrzymywać, nacierał dalej, chociaż ojciec dziewczyny nie mógł się ruszyć. Żadne słowa do niego nie docierały, był głuchy na słowa, ślepy na świat - jego serce biło teraz tylko po to, by ujrzeć krew. By przedłużenie jego ręki, którymi były miecze, zanurzyło się w miękkim, ciepłym ciele. Tym razem Shijima nie składał tak wolno pieczęci.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
Dostałem w darze moc, by emocje budzić.
Przestałem czytać z ksiąg, zacząłem z ludzi.
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 670
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: TABLICA INFORMACYJNA

Postprzez Shinji » 7 gru 2017, o 12:52

~ Węzeł gordyjski ~
Misja rangi C - Shijima
25/30+

Spoiler: pokaż

Zabiwszy złość
zasypiasz spokojnie.
Zabiwszy złość
nie smucisz się.
Szlachetni chwalą
uśmiercanie gniewu
– co ma słodki kwiat
lecz korzeń trujący –
bo zabijając go
nie smucisz się.


Sytuacja robiła się coraz bardziej napięta. Ojciec "panny młodej" najzwyczajniej w świecie znajdował się na łasce Akiry, który to cały nabuzowany rozpierającymi go emocjami trzymał katanę na szyi przegranego. Czy był w stanie się opanować i nie zrobić tego czego mógłby żałować? Shijima nie mógł być tego pewien. Tak naprawdę nikt nie mógł. Nawet sam Akira. Mimo, że tak to nie wyglądało. Miał on mętlik w głowie. Z jednej strony śmierć stanowiłaby adekwatną karę, z drugiej z kolei atak nie był nieuzasadniony, przecież jeszcze chwilę temu szukał zabójcy, który podejmie się zlikwidowania Sayuri. A teraz co? Miał zamiar do niej ot tak po prostu wrócić bo się pogodzili? Przełamać być może nawet z oświadczynami? Jeśli zabije jej ojca prawdopodobnie wszystko byłoby stracone. Znienawidziłaby go po raz kolejny, tym razem nie za jakąś wydumaną próbę gwałtu tylko pozbawienie życia jednej z najbliższych jej osób. Przeciwwagę dla tego wszystkiego stanowiło właśnie owe uczucie nienawiści oraz adrenalina, która wręcz rozsadzała żyły od środka, tak jakby organizm stanowił jedną wielką bombę czekającą na wysadzenie. Różnica polegała na tym, że nie stał on w bezpiecznej odległości - sam stanowił takowy ładunek. Do tego trzymał zapalnik we własnych dłoniach odczuwając skurcze mięśni w palcu na przycisku. Jakakolwiek siła, która w nim pozostała starała się nad tym zapanować, ale było to niesłychanie ciężkie. Odpowiedź przyszła ze strony, która znalazła się w tym całym rozgardiaszu całkiem przypadkowo - ot nasz osławiony "zabójca", który postanowił zagrać w swoją grę zamiast chwycić po najprostsze rozwiązania znajdujące się dosłownie na wyciągnięcie ręki. Odpowiedzą tą nie były jednak jakieś puste słowa, składały się na nią szeroko zakrojone działania podejmowane w trybie pilnym bez żadnej opieszałości. Liczył się każdy ułamek sekundy bo bomba mogła wybuchnąć bez żadnego ostrzeżenia - należało ją rozbroić zanim przysporzy sobie i innym cierpienia...
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Avatar użytkownika

Shinji
Złoty Leniwiec
 
Posty: 731
Dołączył(a): 21 maja 2016, o 17:07
Lokalizacja: Gdańsk
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, rozczochrane włosy, wątła budowa ciała, czarna bluzka i spodnie, białe buty, białe z lekkimi odcieniami niebieskiego karwasze
Widoczny ekwipunek: Katana schowana w pochwie, przypięta do pasa po lewej stronie. Torba na broń przypięta do pasa od strony pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2400
GG: 49502673
Multikonta: Avarice

Re: TABLICA INFORMACYJNA

Postprzez Shijima » 7 gru 2017, o 15:12

Właśnie - nie mógł być tego pewien i nie był. Dlatego zareagował. Tak jak Akira miał swoje dwie walki tak miał je brunet - różniły się one od siebie niewiele. Jeden chciał zabić drugiego, a on chciał zabić siebie. Więc czemu jeszcze tu jest i stoi? Chyba sama już nie wiem. Motywacje, chęci i pragnienia rozpływały się w tym złym, przesiąkniętym chłodem świecie, lecz Shijima lubił ten chłód - sprawiał, że emocje stygły, że cały świat zastygał i krył się pod chłodnym puchem, nie myśląc o kwitnieniu. Nie myśląc o życiu. I co to był za świat, co? Wiedziony białymi płatkami śniegu, które były granicami sensu trwania - niby takie maleńkie, ale przecież - takie piękne... Tak zimne, a potrafiące przynieść ukojenie. Gdzie był w tym wszystkim sens? Bogowie dawno Nas opuścili, po co więc sensu poszukiwać? Umysł Ranmaru nie mieścił teraz w sobie uczuć i myśli Akiry, Sayuri czy jej ojca. Głowa go bolała. Pulsowała po uderzeniu i pulsowała przez skłócone czyny z intencjami. Mógłby obserwować przelew krwi, tak jak zamierzał - być po prostu biernym obserwatorem. Kurwa.
Za każdym razem to samo.
Rodzice dzielą się na dwa typy - na tych, którzy mówią ci, że możesz zostać kim zechcesz i starają się ciebie wspierać oraz na tych, którzy mówią, że masz zostać tym i tym - i nie ma od ich decyzji odwołania. Shijima nie wiedział, co rodzice mówili tej dwójce. Co szeptał im ojciec, kiedy kładli się do poduszki i kiedy stawali przed nim z uniesionym czołem, szukając nauk o życiu, kiedy te było jeszcze pełne jaskrawych barw i przepełnionych nadzieją. Kogo było, tego było. Być może Sayuri ojciec powtarzał: jesteś piękna, taka piękna..! I dziewczę stało się piękne. Może Akira słyszał, że jest zdolny, takim zdolnym shinobi..! I chłopak stał się shinobi. Oboje też stali się tchórzami. Czarnooki nie był tutaj sędzią. Nie był katem i nie posiadał w dłoniach władzy, by głosić osądy. Był tutaj jednak i mógł reagować, kiedy miecze się ze sobą spotykały. Jego pieprzonym obowiązkiem powinno być powstrzymanie tego - dla kogo? Dlaczego? Tak po prostu. Tak jak wszystko się toczyło w jego życiu. Nie podobało mu się to, że nurt tej rzeki miał zabarwić się krwią - i obawiam się, że nie było tutaj żadnych wielkich pobudek do stania się bohaterem, do ratowania ludzkiego życia. Chyba. Tutaj, zdaje się, zabrakło jakichkolwiek pobudek. Można coś robić ot tak, bez większego sensu? Bez znaczenia? Najwyraźniej można.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

- Tylko ze względu na Sayuri nie pójdę do straży zgłosić, że zaatakował pan w biały dzień shinobi na ulicy. - Tak, mógł ich wszystkich zgłosić. Za to, że chcieli się wzajemnie pomordować, ale o tym nie wspomniał ani słówka. To będzie ich słodka, mała tajemnica - nie musi o tym wiedzieć nikt na tej ulicy, a tym bardziej ojciec Sayuri. - To zrozumiałe, że chce pan chronić córkę, ale powinien pan najpierw upewnić się, że jest przed czym. Sayuri spanikowała i opowiedziała parę historyjek niezgodnych z prawdą. Ten mężczyzna nic pana córce nie zrobił. Wręcz przeciwnie, chciał prosić pana o jej rękę. - Be my gest, cholero jedna, podziękujesz później. - Zostałem wynajęty, by rozjaśnić to nieporozumienie. - Kłamstwa... one wszystkie przychodziły tak gładko. Shijima pokłonił się głęboko przed ojcem Sayuri. - Najmocniej przepraszam w imieniu tej dwójki za wszystko, co miało tutaj miejsce. - I wyprostował się, nie czekając zbyt długo na pozwolenie.
Bolało go to wszystko.
Bolało go to, że nawet zwykły pies otrzymywał więcej miłości, niż on przez całe swoje życie.
Obrazek
Dostałem w darze moc, by emocje budzić.
Przestałem czytać z ksiąg, zacząłem z ludzi.
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 670
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: TABLICA INFORMACYJNA

Postprzez Shinji » 7 gru 2017, o 23:02

~ Węzeł gordyjski ~
Misja rangi C - Shijima
27/30+

Spoiler: pokaż

Zabiwszy złość
zasypiasz spokojnie.
Zabiwszy złość
nie smucisz się.
Szlachetni chwalą
uśmiercanie gniewu
– co ma słodki kwiat
lecz korzeń trujący –
bo zabijając go
nie smucisz się.


Ciężko określić ile to tak naprawdę trwało. Czy było to dosłownie kilka sekund, czy faktycznie trwało to w nieskończoność? O czy mowa? O chwili gdy Shijima złapał Akirę za rękę trzymającą katanę. Nie mógł mieć pewności czy mężczyzna ją puści czy będzie jednak próbować się opierać. To właśnie to wyczekiwanie było w tym wszystkim najgorsze - wyczekiwanie na to czy wszystko się dobrze potoczy torem, który można by uznać za właściwy czy może przerodzi w kolejną walkę tym razem pomiędzy Shijimą, a Akirą. Z letargu wybudził ich wrzask staruszka. Dla osób postronnych zupełnie nie zrozumiały jednakże dla użytkownika genjutsu już jak najbardziej, w końcu zastosowane środki "sprawiały wrażenie" dla ofiary, że jest wciągana pod ziemię - Pomocy! Zaraz mnie wciągnie! - krzyk ten spotkał się ze sporą dawką śmiechu ze strony obserwatorów - w końcu nie działo się starcowi nic złego, ot stał w miejscu nie będąc się w stanie ruszyć. Krzyk ten okazał się jednak bardzo pomocny w przypadku Akiry, który wreszcie zdecydował się na puszczenie broni godząc się tym samym na rozbrojenie. Tego typu czyn spotkał się z aprobatą Shijimy, który puścił jego dłoń i anulował działanie genjutsu. Następnie zaczął wygłaszanie kolejnej porcji mądrości, które jak sama nazwa wskazuje z definicji zaliczały się do mądrych i w mojej ocenie jako narratora jak najbardziej trafiały w punkt. Reakcja staruszka była przesadzona. Skoro dwoje się kochało i wcześniej nie miał z tym problemu to skąd nagle ta reakcja? Wreszcie przełamali "pierwsze lody" wejścia w coś znacznie poważniejszego i na co to cholerne rzucanie kłód pod nogi? Kobieta najprawdopodobniej przy swojej urodzie nie miałaby problemów ze znalezieniem męża - także biorąc poprawkę na rzekomą hańbę, która tak naprawdę nie miała miejsca. Zresztą nawet jeśli faktycznie miałaby miejsce to i tak wiele mężczyzn straciłoby dla niej głowę i tego typu "pierdoły" nie miałyby najmniejszego znaczenia. Zadajmy sobie jednak pytanie czy właśnie to się w życiu liczy? Odrzucenie miłości, która jak się okazało przetrwała nawet próby zabicia siebie? Myślę, że nie. Powinni do siebie powrócić dokładnie tak jak głosił Shijima. Starzec powinien usłuchać rady najwyraźniej trzeźwiej świat postrzegających niż on i ustąpić. Zwłaszcza, że mężczyzna go oszczędził, a przecież mógł zabić. Nie ważne czy przyczyną tego faktu był Shijima czy też nie. Żył i powinien się z tym pogodzić udzielając młodej jeszcze dwójce błogosławieństwa, a potem cieszyć się ich szczęściem oraz wnukami, które z pewnością nadejdą biorąc pod uwagę, że grzeczne trzymanie się za rączkę tej dwójce po ślubie mogłoby nie wystarczać ( ͡° ͜ʖ ͡°). Pierwszy odezwał się Akira - Chciałem przeprosić Pana za swoje zachowanie. To się już więcej nie powtórzy. - towarzyszył temu głęboki ukłon pełny szacunku. Najwyraźniej mężczyzna dostrzegł, że zabijając ojca Sayuri postąpiłby bardzo nierozważnie - Jednocześnie ze szczerością wychodzącą prosto z serca chciałbym poprosić pana o rękę Sayuri jeśli tylko nie będzie miała nic przeciwko. To do niej należy decyzja choć szacunek nakazuje poprosić także o zgodę ojca. - w istocie tak było, małżeństwa w tych czasach bardzo rzadko zawiązywane były z powodów uczuciowych. Najczęściej działo się tak gdyż rodziny zeswatały ze sobą dwójkę młodych, nie rzadko wbrew ich woli. Jakimś cudem brały się jednak z tego dzieci i życie toczyło się dalej, a wcześniej zeswatani ze sobą siłą robili to samo ze swoimi dziećmi. Szczęśliwa miłość to coś co dane było doświadczyć naprawdę nielicznym szczęśliwcom i ta dwójka stała przed taką szansą tylko jeśli ojciec Sayuri wyrazi zgodę. Mogliby się pobrać wbrew jego woli, ale po prostu nie wypadało, a i Akira nie wyglądał na takiego, który posunąłby się tak daleko. Z drugiej strony ze zleceniem zabójstwa już nie miał problemu. Ciężko jednoznacznie stwierdzić co tak naprawdę siedziało w głowie temu człowiekowi - Jak ci na imię młodzieńcze?- zapytał ojciec Sayuri zwracając się do Shijimy - Masz rację, ale nie jestem przekonany co do Akiry. - zwrócił się już tym razem w kierunku proszącego o rękę jego córki - Zrobimy tak. Zgodzę się na zaręczyny, ale musicie wytrwać ze sobą jeszcze pół roku. Jeśli nadal będziecie się kochać wtedy odbędzie się ślub. Tylko bez żadnych cyrków. Sayuri to porządna dziewczyna o niezwykle delikatnym sercu. Darz ją szacunkiem i traktuj lepiej niż samego siebie. Przy okazji naucz się walczyć kataną skoro taki starzec jak ja nie ma z tobą problemów. - ostatnie zdanie zostało wypowiedziane pół żartem, pół serio nieco ocieplając atmosferę. Wyglądało na to, że Shijima zrobił coś dobrego trudno powiedzieć czemu. Może chciał uwierzyć, że z takiego stanu da się wyjść? Przekonać na własne oczy, że takie historie to nie tylko czcze gadanie? A może po prostu szukał odrobiny rozrywki, która wymknęła się spod kontroli i potoczyła w dziwnym kierunku? Nie istotne motywy, a rezultaty! Kto by pomyślał, że od zlecenia zabójstwa dojdzie do zaręczyn! Choć zaraz... Musiała się jeszcze zgodzić "panna młoda", co z nią? Gdy tylko usłyszała zgodę ojca rzuciła się w kierunku Akiry przytulając do niego ze łzami w oczach - którymi to już z kolei... Tym razem nie był to jednak smutek, a wzruszenie - Tak się cieszę! - zniżyła głos - Byłam dla ciebie zbyt nieczuła. Oczywiście, że się zgadzam. - przysunęła się nieco bliżej i... ich usta złączyły się w pocałunku, pierwszym ich wspólnym. Kto by pomyślał, że wszystko zakończy się niczym w jakiejś komedii romantycznej...
Avatar użytkownika

Shinji
Złoty Leniwiec
 
Posty: 731
Dołączył(a): 21 maja 2016, o 17:07
Lokalizacja: Gdańsk
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, rozczochrane włosy, wątła budowa ciała, czarna bluzka i spodnie, białe buty, białe z lekkimi odcieniami niebieskiego karwasze
Widoczny ekwipunek: Katana schowana w pochwie, przypięta do pasa po lewej stronie. Torba na broń przypięta do pasa od strony pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2400
GG: 49502673
Multikonta: Avarice

Re: TABLICA INFORMACYJNA

Postprzez Shijima » 7 gru 2017, o 23:53



Czekał. Wytrwale czekał ze swoją dłonią nakrywającą dłoń Akiry, aby ten upuścił swoją broń. Mężczyzna nie próbował się wyrwać, nie szarpał się, po prostu stał, spokojny, względnie spokojny, bo brunet widział, że jego mięśnie a napięte, widział, jaka złość goreje z oczu. Ten ogień w nim powoli jednak gasł. Mógł to wszystko wyczytać z jego twarzy, z jego dłoni, która aż drżała od siły, z którą ściskał rękojeść katany. Puścił. Miecz uderzył z brzdęknięciem o ziemię, wydając z siebie metaliczny pomruk, który zatonął na tle krzyków starca, który ciągle zapadał się w ziemię. Obaj się ukoili, płomień ich żył został ukojony przez czyste łzy dziewczyny, której nawet nie polubił.
- Spokojnie, nic panu nie będzie. - Zbliżył się do mężczyzny i wyciągnął do niego dłoń, jakby chciał mu pomóc wydostać się z piasków. I w tym samym momencie, kiedy mężczyzna jego dłoń złapał, uwolnił go z iluzji. Reszta spektaklu, po jego przemówieniu, należała do nich. On tu tylko robił za chwilowego rozjemcę. - Shijima... - Zawahał się. - ... ze szczepu Ranmaru. - Ukłonił się zgodnie z zasadami etykiety. - Czas tu nie zaszkodzi. Może jedynie pomóc. - Spojrzał w kierunku dwójki, którą połączył pocałunek. Czyste, silne uczucie, na które wreszcie oboje się odważyli, przełamując własne granice. Też chciał je przełamać. Naprawdę ciężko pracował, żeby wybudować sobie stabilną drogę, po której będzie mógł iść z uniesionym podbródkiem i wyprostowanymi plecami. Parę słów Seinaru zniszczył cały ten rok pracy i cofnęły go jeszcze niżej, niż był przed poznaniem go. Czy to naprawdę było takie żałosne? Pasożytnicze? Ta miłość tej dwójki i to, że chcieli na sobie polegać, wspierać się, żyć dla siebie wzajem, znajdując tym samym sens życia dla samych siebie... to były pasożyty? Czy to tylko on nim był? Za słaby, zbyt beznadziejny, zbyt, zbyt, zbyt. Najwyraźniej miał o sobie zbyt wysokie mniemanie sądząc, że posiada swoje mocne strony i może uzupełnić samuraja, który w jego oczach zawsze stał tak wysoko... Jak Księżyc. Piękny, rozjaśniający najciemniejszą noc - lecz zawsze samotny Indywidualista, który za bardzo dba o siebie, by spojrzeć na pojedyncze istnienie w dole. Było tak, jak mówił Shinji - Shijima po prostu oszukiwał samego siebie. I teraz... teraz chyba żałował tamtego spotkania. Żałował, że zakosztował ciepła, barw świata, uśmiechu, że usłyszał brzmienie swojego własnego śmiechu i dowiedział się, jak to jest - być szczerym. Nie bać się czuć. W jego głowie pobrzmiewał czasem głos, że może Seinaru chciał po prostu dobrze, ale szybko go uciszał. Nie widział takiej opcji, bo jak za dobrze dla kogoś można uznać porzucenie go? Tak, tamten liścik.. prosta i krótka wiadomość. Tylko ona sprawiała, że te myśli w ogóle powracały. Odpychanie ich sprawiało, że łatwiej było mu się pogodzić ze stratą i postarać się przejść do porządku dziennego, tylko... czym ten porządek był?
I gdzie właściwie iść?
Kiedy opuszczał tamten plac, tamtą łąkę, na której spotkał potwornego chłopaka z rodu Uchiha, który był jak kusza wyrzucająca z siebie sto pocisków na raz (nie dało się wszystkich uniknąć), miał tylko jeden cel - zabić Shinjiego. Był aż nader jasny, przyświecał aż zbyt mocno. Wystarczyło dotrzeć do odpowiednich osób, znaleźć informacje, a przecież byli sławni wojownicy z turnieju na Samotnych Wydmach, sam przecież spoglądał, jak walczyli - wystarczyło tylko dotrzeć do odpowiedniego, na przykład do Muraia... Zapłacić mu pieniądze. Posłać psa gończego. Wysłać na tego dzieciaka odpowiednią siłę, która będzie w stanie go zmieść z tej powierzchni ziemi. Wtedy jednak przede wszystkim chciał chronić Hayamiego i Seinaru. W ich oczach Shinji był po prostu dziwnym nastolatkiem, napuszonym, z wielkim ego, który brał udział w wojnie, zresztą w oczach Shijimy też taki był. Sęk w tym, że Shijima miał okazję liznąć jego chorego umysłu i nadal czuł nieprzyjemny dreszcz na karku na wspomnienie tego, jak wwiercał się w jego wnętrze. Jak niestabilny był, gdy potrafił z przytulenia przejść do gróźb. Chciał dostać tego, czego pragnął i nic go nie obchodziło, po jakie środki będzie musiał sięgnąć - i na nieszczęście bruneta okazywało się, że jeśli on był kosą, to nie szukał miękkiej trawy, która uginałaby się pod jego ostrzem. Szukał kamieni. Jak najtwardszych kamieni, które przetrwałyby każde uderzenie. Nacinał je i badał, jak szybko da się przebić przez kolejne nawierzchnie i jak szybko się one zregenerują. Naprawdę chory umysł. Tymczasem skończył w punkcie, w którym nie spalał tego, co łączyło go z Shinjim. Spalał wszystko, co łączyło go z Seinaru. To nie do Seinaru wysłała list, a do Shinjiego. Jak bardzo chore to było..? Koniec końców teraz to Shinji był mu najbliższy, czy nie tak..? Nie, to tak nie działało. Gorzka prawda nigdy nie była łatwa do przełknięcia, a jeszcze trudniejsze było przyznanie komuś racji. Teraz, skoro już i tak się wszystko rozsypało, to co za różnica, gdzie nurt wynurzy go dalej? Już nie chciał szukać zabójcy, który byłby w stanie zabić Shinjiego. Chciał sam unieść na niego miecz i czekać, aż ten spopieli go w drobny pył. I w końcu chciał chyba najzwyczajniej w świecie z nim porozmawiać. Z jakiegoś powodu nie potrafił na niego z tego punktu spojrzeć jak na wroga, którym był jeszcze nie tak dawno temu.
Shijima uniósł głowę, by spojrzeć na zachmurzone niebo, z którego spadały płatki śniegu. Jeden z nich zatrzymał się na jego policzku, zmuszając go do chwilowego przymknięcia powiek opatrzonych długimi, czarnymi rzęsami. Rozchylił wąskie, równo wykrojone wargi, odetchnął cicho, bezszelestnie, wypuszczając w powietrze kłębek pary. Wszystko się powoli uspakajało. Widownia nadal krzyczała, nadal kibicowali, chłonęli całą tą szopkę - najpierw walka, potem nagłe wtrąceni się Ranmaru i rozdzielenie walczących, potem zaręczyny - historia godna do napisania w książce. I czy ja wiem, czy była aż taką komedią..? Pozostawiała słodycz na krańcu języka. Sprawiała, że po skórze przesunęły się dreszcze, ale były to ciepłe dreszcze, a serce zaczęło wolniej i ciszej uderzać. Zrobiło się po prostu cieplej. To była dobra opowieść. Jedna z tych, które chciało się oglądać i które koiły. Nawet jeśli nie potrafił odczuć radości, która wybuchła nie tylko u zaręczonych, ale i u całej widowni. Nikt nie był zawiedziony przerwaniem walki, gdy miała ona tak ckliwy koniec.
Obrazek
Dostałem w darze moc, by emocje budzić.
Przestałem czytać z ksiąg, zacząłem z ludzi.
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 670
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: TABLICA INFORMACYJNA

Postprzez Shinji » 8 gru 2017, o 22:03

~ Węzeł gordyjski ~
Misja rangi C - Shijima
29/30+

Spoiler: pokaż

Zabiwszy złość
zasypiasz spokojnie.
Zabiwszy złość
nie smucisz się.
Szlachetni chwalą
uśmiercanie gniewu
– co ma słodki kwiat
lecz korzeń trujący –
bo zabijając go
nie smucisz się.


Czego tak naprawdę pragną ludzie? Wielu zadawało sobie właśnie to pytanie, między innymi proste jednostki, ale i znaleźli się wśród nich wybitni myśliciele. Rozważania nad tym zagadnieniem były różnorakie i nijak dawały jasną odpowiedź. Zdecydowanie prostsze było ocenienie ich natury. Byli niczym drapieżniki niewyposażone w żadne przydatne "narzędzia", którymi tak hojnie szastała lewo i prawo przyroda. Żadnych szponów, kłów... nic. A jednak dominowali swoje środowisko. Co czyniło ich tak wybitnymi? Inteligencja! Cholerny wybryk natury, która obdarzyła tak słabą jednostkę czymś niezwykłym. Mimo, że potrafili myśleć i analizować na niesamowicie wysokim poziomie to nadal kierowali sie tymi samymi zwierzęcymi instynktami. Łaknęli krwi tak jak to miało miejsce w walce staruszka z Akira - chcieli by ta dwójka się wzajemnie pozabijała dostarczając im rozrywki w tym nudnym szarym życiu. Dlaczego więc byli tak cholernie zadowoleni gdy wszystko potoczyło się innym torem? Dlaczego zaczęli wiwatować i klaskać gdy usta dwójki złączyły się w namiętnym pocałunku? Istotą człowieczeństwa nie było owe łaknięcie krwi. Tak naprawdę pragnęli rewelacji, a także karmienia się szczęściem i nieszczęściem innych - taki przyjemny pakiecik byle nie dotykał ich samych. Wręcz kochali obserwować! Shijima nie był tu wyjątkiem - oto przed jego oczami uwidoczniły się mechaniki tłumu - stada, które kierowało się poszukiwaniem owych rewelacji, ale i łączyło w jedną spójną całość reakcje które z siebie wydawało. Wystarczyła jedna osoba, a reszta poszła za nią. Był niczym czarna owca w tym stadzie... owca, a jednak kierująca się nieco innymi zasadami. Owca, która uciekała od niewidzialnego pasterza, który poszedł jej szukać w górach. Czy to dlatego, że reszta owiec go nie znała, a i on nie znał ich? Być może. Czy nie rzuciłby się w ogień za Seinaru czy Hayamim gdy jeszcze byli blisko? To było bardzo dobre pytanie i czy wynikało to z uczuć czy może właśnie owych zachować stadnych? Sam nie wiem czemu poruszam teraz ten temat stosując tak zaawansowane porównania, ale tak jako narratorowi się mi nasunęło. Musiałem wyczerpać tą kwestię zadając bardzo skomplikowane pytania na które próżno szukać oczywistych odpowiedzi. Przejdźmy więc do tego jak potoczyła się dalsza historia skoro już wiemy, że dwójka młodocianych odnowiła swoje uczucia oficjalnie się zaręczając za zgodą ojca kobiety. Pocałunek nie trwał długo. Prawdę powiedziawszy były to 2-3 piękne sekundy podczas, których to ciężko było oderwać wzrok od tej dwójki - zwłaszcza Shijimie, który jako artysta dostrzegał w tym wszystkim jakąś głębię, której tak bardzo brakowało w jego życiu po burzliwym rozstaniu się z Seinaru. Skłoniło go to do refleksji i to naprawdę daleko idących. Czy naprawdę miał zamiar jeszcze spotkać się z Shinjim - osobą, którą szczerze nienawidził i chciał zabić? Młodzieniec wpełzł do jego pieczołowicie utkanego gniazdka niczym jadowita żmija chcąca porwać wysiadywane jajo. Jedno się mu nawet udało połknąć w całości przy okazji pozostawiając po sobie jad, który rzutował bardzo mocno na późniejsze zachowania Shijimy. Nie był on w stanie znieść prawdy, która została mu rzucona w twarz i prawdę powiedziawszy - nie dziwi mnie to. Na jego miejscu także miałbym taki problem biorąc pod uwagę jak brutalna była to prawda. Dobiciem okazało się jej potwierdzenie przez do niedawna najbliższą osobę Shijimie - Kei'a. Smutny jego los. Musiał sobie to wszystko spokojnie ułożyć w głowie, rozważyć czy na pewno wie co czyni choć wraz z wysłaniem listu przyszłość została już zdecydowania. Nie można mieć żadnych obiekcji. Prędzej czy później Shinji o ile jedynie się nie bawił Shijimą ruszy na poszukiwania skłoniony dostarczonym listem, który dodatkowo został napisany w sposób wręcz zapraszający. Prawił te swoje opowieści o świetle i proszę oto światło w życiu Shijimy zgasło! Cóż mogłoby stanowić większe zaproszenie? Na chwilę obecną były to słowa Akiry skierowane do Shijimy - Mógłbym cię poprosić na słówko? Prywatnie. - gdy już wypracowali sobie odrobinę miejsca rozpoczął szeptem tak by tylko mężczyzna był go w stanie słyszeć - Mimo, że nie wykonałeś powierzonego ci zadania to dobrze się stało. Naprawdę, możesz mi wierzyć lub nie, ale jestem ci niezmiernie wdzięczny i niech pieniądze, które były przeznaczone na nagrodę za wykonanie zlecenia będą wyrazem tej wdzięczności - nie czekając na jakiekolwiek wyparcie się nagrody, czy powiedzenie że to przecież nic takiego wepchnął pokaźnych rozmiarów sakiewkę do ręki Shijimy - Nie przyjmuję zwrotu. Jeszcze raz wielkie dzięki, a teraz ruszam spędzić trochę czasu z Sayuri. Kto wie może jeszcze kiedyś się spotkamy? Może na moim ślubie? Byłoby mi miło bo tym razem nie zamierzam się tak łatwo poddać. - jak powiedział tak też i zrobił. Ruszył bezpośrednio w kierunku Sayuri oraz jej ojca rozpoczynając rozmowę. Na chwilę tylko się obrócił i pomachał na pożegnanie, zresztą nie tylko on - to samo zrobiła pozostała dwójka znajdująca się przy nim. Wszystko zakończyło się niesłychanie dobrze. Mimo, że w pełnym słowa tego rozumieniu - misji nie wykonał to jednak jakimś cudem pieniądze zarobił. Ba! Do tego ułożyło się to chyba w najlepszy możliwy wariant, a wszystko to dzięki odrobinie dociekliwości. Może życie nie było takie złe co? Należało je po prostu chwycić za rogi, wytarmosić i pociągnąć za sobą a wszystko się ułoży. Z takim nastawieniem powinien iść dalej, a nie przybity przez głupiego gbura, który go odrzucił. Nie jedną przyjaźń jeszcze w życiu zawiąże. Jeśli Kei go nie chciał - trudno! Będą inni!
Avatar użytkownika

Shinji
Złoty Leniwiec
 
Posty: 731
Dołączył(a): 21 maja 2016, o 17:07
Lokalizacja: Gdańsk
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, rozczochrane włosy, wątła budowa ciała, czarna bluzka i spodnie, białe buty, białe z lekkimi odcieniami niebieskiego karwasze
Widoczny ekwipunek: Katana schowana w pochwie, przypięta do pasa po lewej stronie. Torba na broń przypięta do pasa od strony pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2400
GG: 49502673
Multikonta: Avarice

Re: TABLICA INFORMACYJNA

Postprzez Shijima » 8 gru 2017, o 22:41

Przeniósł spojrzenie z białego nieba na ludzi, którzy obserwowali. Przed nimi rozgrywał się teatr, najprawdziwszy na świecie teatr, w którym aktorzy grali pierwszorzędne role - wszystko dlatego, że grali samych siebie i nie mieli czasu przeczytać scenariusza wręczonego im w dłonie przez Los. Cieszyli się, bo kunszt sztuki rozwinął się do najwyższych lotów. Miał piękny początek, wspaniałe rozwinięcie i jeszcze piękniejsze zakończenie i rzeczywiście, koniec końców, wcale niewiele różnił się od tych wszystkich ludzi. Też zawsze stał z boku, jedynie obserwował... ale w ostatecznym rozrachunku zawsze robił ten krok w przód, który pozwalał mu wpaść w sam środek wydarzeń. Jakoś tak się działo, że kiedy przychodziło do epilogu, główni bohaterowie odchodzili w swoją stronę, książka była zamykana, a on? Jego przydrożne, tymczasowe role okazywały się mieć większe znaczenie, niż sam tego pragnął. Przynajmniej tym razem to zakończenie było dobre. Po raz pierwszy udało mu się kogoś uratować i... po raz pierwszy do jego myśli wtargnęła ta jedna, ta bardzo ważna: zrobiłeś to dobrze.
Udało się.
Naprawdę tym razem się udało.
Wszyscy ci uśmiechnięci ludzie, ta uśmiechnięta para, która wpadła sobie w ramiona, ten ojciec, nadal sceptyczny, bardzo uważny, ale chowający miecz do pochwy z wiedzą, że nie zrobi z tego miecza użytku w najbliższym czasie. Wszystko to toczyło się w leniwie spowolnionym tempie, świat zwolnił... Nie, to nie była wystarczająca rekompensata, ale... to było dobre uczucie. Sprawiało, że po plecach przesunął się całkiem przyjemny dreszcz. Choć może to wina tego, że od używania błękitnej energii zrobiło mu się ciepło i dopiero teraz, kiedy emocje opadły, poczuł chłód powietrza, który smagnął jego sylwetkę?
Odszedł parę kroków na bok z Akirą, tak jak sobie tego życzył... i zanim zdążył coś powiedzieć sakiewka trafiła do jego dłoni. Akurat nie miały być to słowa "to nic takiego". Och, to było coś! Kosztowało go o wiele więcej czasu, energii i emocji niż proste poderżnięcie gardła, Shijima nie był tak miłosiernym samarytaninem - gdyby zapłaty nie dostał, zapewne by się o nią upomniał. I tak samo upomniał się o swój płaszcz, który Akira przecież ciągle miał na sobie.
Na ślubie..?
Obejrzał się za Akirą. Cała trójka pomachała w jego kierunku, a on całkowicie bezwiednie, automatycznie, również uniósł swoją dłoń w geście pożegnania. Nie potrafił tych emocji nazwać. Pomimo tego, że był w stanie tak sprawnie operować słowem i zdaniami, nie potrafił opisać tego stanu, w jakim pozostawili go ci ludzie. Dobrego stanu. Nie sprawił, że lód wokół niego stopniał, nie sprawił, że słońce przeniknęło do jego świata, ale... zrobiło mu się ciepło. Chociaż troszeczkę. Najdziwniejsze było to, że przez to zalał go jeszcze silniejszy smutek, ten jednak był jak swoiste katharsis - zmywał z żył gorycz, gniew i nienawiść.
Przynajmniej na ten jeden dzień.
[z/t]
Obrazek
Dostałem w darze moc, by emocje budzić.
Przestałem czytać z ksiąg, zacząłem z ludzi.
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 670
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Poprzednia strona

Powrót do Osada Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron