Domek Małej Księżniczki (na drzewie)

Kraj kupiecki położony na wschód od Prastarego Lasu. Graniczy z prowincjami Midori, Sogen i Kaigan. Ryuzaku no Taki jest znane ze swojego bogactwa i szeroko zakreślonych wpływów - związane jest to z dobrym położeniem i łatwym dostępem do morza, czym nie może się pochwalić Shigashi no Kibu. Kraj ten ma bardzo żyzne gleby i przyjazny klimat, co korzystnie wpływa na jego stan. Na terytoriach tej prowincji, wśród nielicznych pagórków, można też znaleźć główną świątynię Wyznawców Jashina.

Domek Małej Księżniczki (na drzewie)

Postprzez Rika Kari Matsubari » 13 lip 2018, o 18:38

Spoiler: pokaż
Obrazek

Spoiler: pokaż
Obrazek


Domek na drzewie wybudowany przez Rikę i Sumairu, przy asyście symulującego pracę Ryuji’ego. Powstał z inicjatywy Riki, do której kolejno dołączyli się Ryuji i Suma. Tylko ten drugi dotrwał do końca. Domek ten znajduje się w Lesie Pamięci, kilka metrów od jednej z głównych szlaków przecinających las. Widzą go wszyscy niezapatrzeni w drogę przejezdni i amatorzy pieszych wędrówek. Wieczorami, dowodem czyjejś obecności w domku jest nie tylko blask dobiegający z okien, ale przede wszystkim lampa oświetlająca taras. Stabilna drabinka przymocowana do podwalin konstrukcji prowadzi właśnie na taras, z którego dopiero można dostać się do środka domu. Na tarasie w okresie letnim wystawiony jest niewielki stolik i krzesełka, gdzie można miło spędzić czas jedząc, rozmawiając czy obserwując poruszających się po drodze ludzi i wozy. Gdyby ktoś stojąc na tarasie miał jeszcze wątpliwości, gdzie właściwie jest, to z pewnością rozwieje je wiszący nieopodal drzwi tabliczka:
Domek Malej Ksiezniczki

Po wejściu do środka od razu rzuca się w oczy wielki, rzeźbiony głaz, który zawłaszcza trochę przestrzeni dla kącika kuchennego. To za nim jest miejsce na przyrządzenie smakowitych przekąsek czy poczęstowanie gości jednym ze stojących na półce trunków. Swoistego uroku temu miejscu nadaje daszek nad kuchennymi blatami. Generalnie pomieszczenie jest bardzo bogate w różne drobiazgi. Masa obrazów wiszących na ścianach, gustowna lampa, wazon z kwiatami i wiele, wiele innych przedmiotów codziennego użytku sprawiają, że można odnieść wrażenie, jakby był to dom odwiedzany na co dzień. Jest nawet jednoosobowe łózko, które w razie potrzeby można rozłożyć na dwie osoby. Są firanki w oknach, jest zegar i generalnie gdzie się człowiek nie obejrzy, coś jest. Gdy miniemy już kącik kuchenny, staniemy przed dużych rozmiarów wolną przestrzenią, którą może zająć duża ława i blisko 10 krzeseł. Pomieszczenie jest bardzo przestronne, a efekt ten potęguje wysoki dach. Na chwilę obecną domek jest własnością prywatną, ale ma to niebawem ulec zmianie.
Ostatnio edytowano 30 paź 2018, o 23:04 przez Rika Kari Matsubari, łącznie edytowano 2 razy
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 765
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 15
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Gdzieś w Lesie Pamięci (W BUDOWIE)

Postprzez Rika Kari Matsubari » 13 lip 2018, o 18:41

Nazajutrz wyszło słońce a ślady ulewy były ledwo zauważalne. Rika wróciła na miejsce o poranku, podskakując lekka jak piórko, szczęśliwa mogąc zmierzać ku realizacji jednego z małych marzeń, jakie co rusz opanowywały jej wyobraźnię. Była w świeżutkiej, białej sukience i leciutkich butach. Na szyi miała złoty naszyjnik ze szmaragdowym kamieniem o chropowatej fakturze, a włosy opadały jej gdzieś do szlachetnego zwieńczenia pleców. Nie był to może idealne ubranie do lasu, ale nie zamierzała wikłać się w podobne przygody, jak dzień wcześniej. W zawieszonej na ramieniu torebce miała młotek i pudełko gwoździ. Nie wiedziała, co jeszcze mogłoby się przydać. Nie znała się na tym, choć podczas jednej z misji miała okazję stworzyć prawdziwe dzieło używając tych oto narzędzi. Poprzednie dzieło małej budowniczki było ładne, ale… no cóż. Zrobiło wielkie bum. Teraz ma być po prostu ładne. Problemem było tylko to, że nie posiadała instrukcji. Wszystko trzeba było zrobić od zera, włącznie z pomysłem.
Dotarłszy na miejsce rozejrzała się wokoło. Nigdzie nie było śladu żywej duszy. Była dopiero dziewiąta, pewnie z czasem pojawią się jakieś sarny, a może nawet inny człowiek. To jeden z tych wielkich dni! – motywowała się w duchu, choć ekscytacja i tak sięgała już zenitu. Szkoda, że nie miała się o kogo odezwać. Happiness sharing, mówi Wam to coś? Gdy jesteśmy szczęśliwi, możemy się tą radością podzielić z innymi. Nie jest to jednak dzielenie jak każde inne, w którym tracimy coś, by ktoś dostał. W tym przypadku dzieląc się szczęściem jesteśmy jeszcze szczęśliwsi, a kapkę tego otrzymuje również ta druga osoba. Czy to nie wspaniałe? No, ale póki co była sama.
Od czego by tu zacząć… - przeszło jej przez myśl. A gdy nie wiadomo co zrobić, trzeba wyjąć młotek. Zrobiła kilka kroków w kierunku porzuconych desek, z których część wciąż była ubrudzona błotem. Są ciężkie, uuuh!
Przystanęła, nie bardzo wiedząc od czego zacząć. Była w kropce. Jest gotowa i pełna entuzjazmu, przygotowała się również w najbardziej podstawowy sprzęt. Jest tutaj i ma deski, których tak potrzebowała. Tyle tylko, że są one brudne, a ciężar znacznie przekracza jej możliwości. Jest sama. Stała tak, rozmyślając nad swoim położeniem. W prawej dłoni dzierżyła komicznie wielki młot.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 765
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 15
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Gdzieś w Lesie Pamięci (W BUDOWIE)

Postprzez Ryuji » 13 lip 2018, o 19:15

Kolejny dzień, kolejna całkowita orientacyjna porażka. Ryuji ponownie zagubił się w jakimś lesie, miejmy nadzieje, że tym razem ta podróż w nieznane będzie dużo bardziej spokojna. Biedny blondyn idzie i idzie do tego Ryuzaku, a trafić biedak nie może. Poprzednio nawet udało mu się przeżyć przygodę i to dosłownie przeżyć. Tym razem nie zapowiadało się na aż tak burzliwe i pełne zwrotów akcji sytuacje ale kto wie? Słoneczny dzień, czyste i rześkie powietrze jakby niedawno padało. Idealny początek dnia na spacer, nawet takiego bez celu. Nie czekaj wróć ten cel jest czyli znalezienie drogi czy ścieżki, która pozwoli opuścić ten piękny malowniczy i pełny drzew krajobraz. Tylko jak poprzednio i w tym przypadku raczej bez pomocy osób trzecich się nie obędzie. Blondyn szedł, szedł i szedł szukając przy okazji wyjścia. Im dłużej ta jego podróż trwała tym bardziej miał dość. Gdy już stracił nadzieje, postanowił odpocząć, przycupnąć sobie na moment w końcu ile można chodzić, błąkać się bez ładu i składu. Nogi zmęczone, coraz cięższe chwila przerwy zwyczajnie potrzebna.
To był ten moment kiedy również dostrzegł przypadkiem jakąś dziewczynkę w oddali. Z początku jednak myślał, że to zwidy. Poranek, wczesna pora dzieci śpią o tej porze przecież. Jednak znów jego oczom ukazał się widok jakiegoś maleństwa ubranego na biało. Postanowił to sprawdzić podszedł dyskretnie, cicho bliżej zupełnie jak profesjonalny shinobi. Wtedy dostrzegł kruszynkę z młotkiem w ręku. Po co takiej słodkości takie narzędzie tylko uroku odejmuję. Ryuji schowany za drzewem postanowił trochę podpatrywać co też dziecinka wymyśli i po co jej ten młotek. Ta chyba miała jakieś plany wobec desek ubrudzonych, jednak taka mała słodka i słaba istotka raczej miałaby problem z podniesieniem tychże kawałków drewna. To jest ta pora, to jest moment aby zabłysnąć. Wiadomo co też prawdziwy mężczyzna by zrobił. Wstał i by pomógł damie w opresji. Ale hola hola, nasz karzełek miał zupełnie inny plan. Postanowił z ukrycia podglądać dziewczę jak sobie w tej trudnej sytuacji poradzi.
Ryuji
 

Re: Gdzieś w Lesie Pamięci (W BUDOWIE)

Postprzez Rika Kari Matsubari » 13 lip 2018, o 22:20

Trudna sprawa. Rika odłożyła młot na trawie. Odpięła swoją torebkę – gdyby Ryuji miał sokoli wzrok, pewnie dostrzegłby na niej wyryty symbol Yin Yang. To nie musiało niczego oznaczać, ale mogło. Rika zanurkowała dłonią w torebce bez dna i przez dobrą minutę szperała w niej w poszukiwaniu… chwila. To rękawiczki! Tak, mała wyciągnęła rękawiczki i zakłada je starannie na dłonie. Potem wróciła powolnym krokiem do desek i chwyciła oburącz najwyżej położoną z nich. Ciągnęła ją w swoją stronę, aż ta z impetem spadła na ziemię. Wtedy ponownie ją złapała, aby szurając po ziemi dociągnąć ją w okolicę trawy, jakieś trzy metry od drogi. Westchnęła. Tak to jest, gdy miast ćwiczyć tężyznę fizyczną małe dziewczynki myślą, że wystarczy przeczytać kilka książek i umysłów, aby być wielkie.
Po chwili całą wspomnianą procedurę powtórzyła z drugą deską i również ułożyła ją blisko poprzedniej. Wystarczy… - to zdecydowanie nie była robota dla niej. Podeszła raz jeszcze do stosu desek i tym razem wyciągnęła jedną z dna deskowego skupiska. Jej spód był cały obłocony. Mała przeniosła deskę na trawę, a następnie obróciła na drugą stronę. Wzięła młot i strzeliła w dechę, licząc że ta uwolni się od błota. Trochę zadziałało, ale niewystarczająco. Jej działania na nic się zdawały i najchętniej cisnęłaby młotem na oślep. Już widzę, jak leci prosto na nos blondwłosego wojażera.
Stanęła z rezygnacją przed stosem desek i położyła ręce na biodrach. Wczoraj miałam robić domek, ale nie sama! – pomyślała z wyrzutem. Nawet totem został dokończony w asyście zbrodniarza!Choć miała większość niezbędnych materiałów, a nawet wypatrzone idealne miejsce, brakowało jej koncepcji. Stała w martwym punkcie.
Przykryte grubą warstwą liści z najwyższych drzew nieb nie zwiastowało oberwania chmury, jakie miało miejsce wczoraj. Wiatr praktycznie nie istniał, a robaczki jak dotąd ignorowały jej słodką krew. Mimo to tuż nad głową dziewczynki zawisła ciemna chmura, której opady mocno osłabiały jej pozytywny odbiór świata.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 765
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 15
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Gdzieś w Lesie Pamięci (W BUDOWIE)

Postprzez Ryuji » 13 lip 2018, o 23:01

Bezczelne, tajne i podejrzane podglądanie trwało. Mała dziewczynka chyba ma plan i bez powodu nie robi tego co wykonuje. Tylko po co dziecku deski, po co młotek. Halo to niebezpieczne, takich rzeczy się nie daje komuś kto ma mniej niż 120cm wzrostu. -Chyba się poddała- pomyślał Ryuji.
Nic z tego, ona tylko na chwilę swoje narzędzie pracy porzuciła, a dlaczego? Powód istnie kobiecy mianowicie... dla rękawiczki. Aby tylko nic w paluszek się nie stało, aby tylko plus dziesięć do wyglądu dostać. Młoda, za młoda ale jednak kobieta. Natury nie oszuka. To był moment aby zabrać się do pracy na poważnie. Koniec żartów, deski bójcie się. Ona ma rękawiczki! Kluczowy moment, chwyta za deskę i......... efekt chyba spodziewany. Biedaczka. Ewidentnie jest jej ciężko. Mimo to twardo sobie radzi. Ładna, a raczej z potencjałem na takie 10/10 do tego ambitna. Widać przyszłość przed tą o to panią. No cóż nie pora na marzenia. Teraz co innego jest ważniejsze. Czyli to co zrobić w takiej sytuacji.
Opcje dwie. Pierwsza, nic nie robimy, dalej patrzymy. Trochę chamska, a przede wszystkim zbyt podejrzane. Gdyby tylko ktoś dostrzegł dorosłego mężczyznę zerkającego z tajniaka na dwunastolatkę skończyłoby się chyba na dożywociu i kastracji. Tak więc ta opcja odpada. Nie ma szans. Życie przez głupotę zmarnować nie można.
Schemat numer dwa. Wyjście niby przypadkiem z ukrycia. Jakby co się dopiero tędy przechodziło, bez wcześniejszego podglądania. Następnie kulturalne i miłe powitanie by lada moment zaoferować swoja pomoc. Może ma starszą siostrę, na którą patrzenie nie jest karane. To jest właśnie ta opcja, z której to ma zamiar skorzystać nasz karzełek.
Dlatego właśnie rycerz na białym koniu wyszedł zza drzewa, trzymając ręce w kieszeni. Spojrzał na niewiastę i gdy tylko ta go dostrzegła nadszedł czas na szeroki uśmiech, szczery i usuwający wszelkie podejrzenia z osoby Ryujiego.
-Hejka. Może ci pomogę? Co dziecinko?
Ryuji
 

Re: Gdzieś w Lesie Pamięci (W BUDOWIE)

Postprzez Rika Kari Matsubari » 13 lip 2018, o 23:34

Rika ewidentnie przeszacowała swoje siły. Sama tego nie zrobi i zaczęło to do niej docierać. Tatko gdzieś na morzu, a mama i babcia… co za głupi pomysł. Właściwie nie przychodził jej do głowy nikt, kto byłby w stanie pomóc jej z wymyśleniem konstrukcji, a następnie ze zbudowaniem jej. Kiepska sytuacja dla nieznoszącej niepowodzeń dziewczynki, która już dawno utonęła w marzeniach o domku, w którym mogłaby organizować różne gry i zabawy. I jeszcze pić wywar, ten dobry od babki Akane, który poznała przed rokiem. Tak, wtedy śmiało można by nazwać to miejsce miejscem idealnym. Aha, na ten moment również miejscem nieistniejącym.
Znajdowała się na trawie, dobre trzy metry od ścieżki i kolejne trzy w drugą stronę od zbiorowiska drzew, które miały być przeznaczone do utrzymania domku. Takie położenie nieopodal drogi gwarantowało jej, że więcej osób zobaczy to dzieło. Będzie również miała lepszy punkt widokowy, a będąc bliżej ludzi może nadzieje się kiedyś na jakieś fajne zadanie? Teraz jednak wszystko się komplikuje i nie wiadomo co począć. Wyciągać deski nie bardzo, przybijać je do siebie bez planu również. Oho, ale ktoś się zbliża.
Rika odwraca się w kierunku kroków, jakie wydaje spękane, zaschnięte błoto pod wpływem podeszwy. Rika zauważyła niewielkiego, dość dziecinnie jej zdaniem ubranego mężczyznę, którego jedynie rysy twarzy kwalifikowały do grupy dorosłych. Grupy, do której ona nie należała. Człowiek ten zmierzał ewidentnie w jej kierunku. Mógł iść obok, mógł chcieć ją minąć, ale ludzki umysł bez problemu odczytuje intencje innych i wysyła nam sygnał ostrzegawczy. Czy teraz jest się czego bać?
Chłopak przywitał się z panną Matsubari, uśmiechając się od ucha do ucha. Nie czekał nawet szczególnie na wyjaśnienie, co właściwie łączy młotek, malutką dwunastolatkę i stos desek. Od razu przeszedł do rzeczy, proponując swą pomoc. Niby spadł jej z nieba, a jednak pewne rozgoryczone wynikające z niemocy i marnowanego wcześniej czasu niemal zmuszało ją do przypomnienia prostej zasady. Najpierw się przedstawiasz, potem mówisz. Przynajmniej Rikę tak uczono. Jej społeczna świadomość i spryt zazwyczaj skłaniały ją do podejmowania właściwych decyzji i komunikacja jakoś toczyła się dalej. Tym razem przez wzburzenie nie mogła odmówić sobie przyjemności choćby delikatnego zwrócenia uwagi.
-Cześć, mam na imię Rika – zaakcentowała najdelikatniej jak potrafi, dając mu lekko do zrozumienia, że o czymś zapomniał. – nie wiem czy dasz radę. Buduję domek na drzewie. – w jej tonie czuć było nieskrywaną dumę. W tym momencie omiotła wzrokiem drzewa, na których wisiała wizja pięknego domeczku oraz dużych rozmiarów stos desek. Konkluzja była prosta. Jeszcze jej trochę zostało.
Ostatnio edytowano 14 lip 2018, o 06:26 przez Rika Kari Matsubari, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 765
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 15
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Gdzieś w Lesie Pamięci (W BUDOWIE)

Postprzez Ryuji » 14 lip 2018, o 01:23

Ryuji nieświadomie chyba trochę przestraszył dziewczynkę. Zwłaszcza na początku, tak znienacka wychodzić zza drzewa i od razu ruszać w kierunku dziecka. Podejrzane to mało powiedziane. Cale szczęście, dziecinka nie przeraziła się na tyle aby uciekać i wzywać pomocy. To by się źle skończyło. Zdecydowanie pachniało to więzieniem i społecznym odrzuceniem do końca życia. Mimo błędu jakim było wzbudzenie strachu u Riki, następny krok był już lepszy. Uśmiech, który działa na każdego oraz oferta pomocy małej niezdarze. Choć czegoś w tym chyba brakowało. No tak pierwszą informacją jaką udzielił szkrab było zdradzenie swojego imienia. Widać tutaj kulturę, dobre wychowanie. Tutaj również pojawia się problem. Dlaczego? Może dlatego, że blondyn o tym zapomniałem. Nawet się nie przedstawił, nic zero informacji o sobie. Następnie zaoferował pomoc. Pomyślmy na trzeźwo. Dorosły mężczyzna podgląda przez moment 12latkę, aby nagle wyjść zza drzewa i ruszyć na nią. Odzywa się, próbuje nawiązać kontakt ale zapomina o savoir vivre. Tutaj powinni wkroczyć strażnicy aby dowiedzieć się, że cała ta sytuacja jest nieporozumieniem. Jednak ich brakuje, więc Ryuji musi teraz samemu wybrnąć z tej sytuacji, której być może to biedne dziecko nawet nie rozumie. Musi być to jednoznaczne i pełne klasy inaczej naprawdę jak ktoś to z boku ogląda to będzie miał niezłe dowody na karzełka. Ryuji nie zastanawiając się dłużej otworzył w końcu usta i powiedział:
-Jestem Ryuji. Miło mi cię poznać... Wybacz również, że cię trochę przestraszyłem. Nie musisz się o nic więcej martwić i możesz na mnie liczyć w sprawie domku... Tylko wiesz wątpię, że jak ja się za to wezmę będzie wyglądał tak jak sobie wyobrażasz.
Ryuji
 

Re: Gdzieś w Lesie Pamięci (W BUDOWIE)

Postprzez Rika Kari Matsubari » 14 lip 2018, o 12:11

-Mi również bardzo miło! – gdy tylko odwróciła się tyłem do desek, od razu powrócił jej dawny entuzjazm. - … Ryuji. – wypowiedziała sobie jego imię, żeby zobaczyć, jak wybrzmi.
Wybrzmiało dziwnie. Takie okrągłe, kobiece zgłoski nijak nie pasowały jej do tego chłopaka. Rika smakowała dalej i uznała, że Ryuji brzmi trochę dziecinnie. A miała przed sobą, jak by nie patrzeć, dorosłego mężczyznę. No trudno, nie wszystkie imiona przecież pasują… - uznała w końcu. A potem się zaczęło.
Ryuji zaczął przepraszać za to, że przestraszył małą, a ta patrzyła na niego ze zdezorientowaną minką głowę trzymając pod rekordowo niskim kątem. Przestraszył mnie? – pytała sama siebie. Rozmowa leci dalej i niestety Ryuji w to brnie. Martwiłam się? – ponownie zadaje sobie pytanie, zupełnie skonfundowana. Skąd przyszedł Ci ten pomysł, Ryuji? Stety-niestety Rika spotykała już większych twardzieli. Rozumiesz? Większych. Twój budzący sympatię wygląd i wdzianko raczej nie sieją popłochu w okolicy. Trudno powiedzieć, czy to dobrze czy źle.
Rika chciała coś na to odpowiedzieć, zapewnić że nic się nie stało, ale nie wstrzeliwuje się w moment, a Ryuji mówi dalej. Wyraża chęć pomocy, tak niezbędnej do ukończenia domku. I w tym momencie mała zapomniała już o tych dziwnościach, które mówił wcześniej. Wróciła wizja zbudowania domku, która zawładnęła jej myślami z jeszcze większą mocą, jak wcześniej.
-Najpierw trzeba wyciągnąć te deski, bo nie można użyć takich brudnych i mokrych. – wykrzywiła się lekko i odsunąwszy się nieco pokazała pomagierowi znajdujący się za jej plecami stos desek. Zupełnie tak, jakby swymi gabarytami zakrywała je wszystkie.
-Przestań, nie pozwolę ci niczego zepsuć. – zbyła machnięciem ręki asekuracyjną gadkę Ryuji’ego. – najpierw musimy powyciągać te deski i przenieść na trawę. Potem część z nich będzie trzeba powycierać z błota. Chodź, będziesz ciągnął z jednej strony, a ja będę tu czekać i złapię z drugiej. – zaproponowała. W ten sposób będzie się męczyła dźwiganiem o tych kilka chwil mniej od Ryuji’ego. Nie zaoferowała jednak takiego układu z wredoty. Nic z tych rzeczy. Tak po prostu musi być.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 765
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 15
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Gdzieś w Lesie Pamięci (W BUDOWIE)

Postprzez Ryuji » 14 lip 2018, o 13:19

Kto by pomyślał, że parę słów może w tak błyskawicznym tempie zmienić czyjeś nastawienie. Rice powrócił entuzjazm, energia oraz optymizm, którym to zwyczajnie promieniowała tuż przed zanim nie spróbowała swoich sił. Dziewczyna, była bardzo dobrze przygotowana. Cały plan miała już w głowie. Pewnie przygotowała się już wcześniej. Jedyne czego nie przewidziała to brak możliwości fizycznych do wykonania zadania. Tutaj właśnie pojawia się rycerz na białym koniu czyli Ryuji. Ma on proste zadanie czyli dźwigać, nosić z miejsca na miejsca tak jak sobie tego życzy uroczy majster metr dwadzieścia.
- Te deski - wskazuje na nie prawą ręką - Przenieść tam - wskazuje lewą ręką miejsce docelowe składowania desek. Nic prostszego pomyślał chłopak. Dla mężczyzny to przecież bułka z masłem.
Blondyn oparł prawą rękę na biodrze, lewę uniósł tak by dłoń była na wysokości szyi, a kciuk był skierowany na jego twarz.
- Możesz na mnie liczyć - powiedział by następnie opuścić lewą rękę i pokazać uniesiony kciuk by dodać zapewnić swojego nowego szefa o swoich niebagatelnych możliwościach fizycznych.
Ryuji podszedł pod stos desek. Schylił się nad nią, sięgnął po pierwszą z nich i zgodnie z instrukcjami Riki przystąpił do wykonywania działania wedle jej wskazówek. Pełna koncentracja, spina jak nigdy wcześniej, a to wszystko po to aby nie wyjść na gamonia co deski nie potrafi przenieść. Z pierwszą się udało. Teraz pora na następną. Sytuacja identyczna jak przy pierwszej. Podejście, nachylenie, chwycenie, zaciśnięcie zwieraczy i przeniesienie. Kolejne deski czekał ten sam los, dopóki szefowa dziecinka nie powie dość.
Ryuji
 

Re: Gdzieś w Lesie Pamięci (W BUDOWIE)

Postprzez Rika Kari Matsubari » 14 lip 2018, o 16:55

Kiwnęła głową rozochocona słowami mężczyzny, który najwidoczniej chciał się upewnić, czy dobrze zrozumiał. Zrozumiał i bardzo go to ucieszyło, bowiem zadanie rzeczywiście nie należało do najtrudniejszych. Co to dla niego, jakieś tam deski? Na pewno sobie poradzi i chciał tę pewność zademonstrować mniejszej towarzyszce.
I wypaliło. Gest z kciukiem nie zadziałałby pewnie na żadną styraną życiem kobietę, ale Rika to co innego. Spodobał jej się ten ruch kciukiem i uznała, że mu zaufa. Jeśli słusznie, to z tego domku może coś wyjść.
A potem wzięli się do pracy. Deska za deseczką, jedna po drugiej odkładana była do kolejnych. Ryuji wyciągał deskę, a potem Rika przytrzymywała jej drugi koniec i wspólnie zanosili je na miejsce. Wszystko sprowadzało się do tego, by deski nie brudziły się dalej dopiero co stwardniałym błocie. Kolejne deski lądowały na miejsce z zadziwiająco dużą prędkością. Praca trwała w najlepsze, a dzięki współpracy dla żadnej ze stron nie była szczególnie męcząca. Powtarzali procedurę raz za razem, aż stos desek zaczął się kurczyć.Po kolejne z nich sięgali coraz niżej i niżej, aż wreszcie dokopali się do tych leżących na ziemi. Rika coraz częściej zastanawiała się, czy wystarczy ich do zbudowania domku jej marzeń. Minęło jeszcze parę chwil i droga, na której dzień wcześniej dramatyczne sceny przeżywał poznany przez nią woźnica, została oczyszczona z desek. Mieli chwilę na odpoczynek, a Rika w tym czasie wpatrywała się w dokonaną pracę. Satysfakcjonujący widok, choć wciąż niepokoiły ją brudne deski i ich ewentualna zdatność do budowy.
-Wiesz jak je wyczyścić?
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 765
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 15
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Gdzieś w Lesie Pamięci (W BUDOWIE)

Postprzez Ryuji » 14 lip 2018, o 17:53

Współpraca dwójki niziołków układała się dobrze, żeby nie powiedzieć bardzo dobrze. Każdy z nich wiedział co robić, rozumiał jakie ma zadanie i to co za co jest odpowiedzialny. Po prostu przepis na sukces. Deska po desce, krok po kroczku i pierwsza część zadania wykonana. Materiały są na miejscu. Teraz pozostało czekać na kolejne wytyczne od głównego majstra. Ryuji po przeniesieniu ostatniej z desek podobnie jak Rika zamarł w miejscu. W przeciwieństwie do dziewczynki nie patrzył jednak na stertę drewna, a właśnie spoglądał na dziecinkę, która ewidentnie nad czymś myślała. Tylko co też taka mała dziewczynka może myśleć. Jej mina wiele nie zdradzała. Pierw szczęście i radość gościły na jej twarzy, ale zostały dość szybko zamienione na obawy i pewne rozczarowanie. Pytanie tylko czym? Misja wykonana, deski przeniesione. Co też tej małej kruszynce może nie pasować. Blondyn był zadowolony z wykonanej pracy i nie widział nic co mogło wzbudzić w nim niepokój. Dlaczego więc Rika ma twarz pełną niepokoju? Z powodu "brudnych desek". Teraz przynajmniej wiadomo dlaczego ktoś był zadowolony z pracy, a ktoś już trochę mniej. Oprócz różnic w wyglądzie, kolejnym elementem rozróżniającym dlaczego blondyn to mężczyzna, a dlaczego Rika to kobieta był właśnie sposób postrzegania tych samych rzeczy. Facet skupia się głównie na efektywności, co się udało czy praca wykonana. Kobieta zaś łączy efektywność z efektownością. Czyli wykonać pracę w sposób ładny. Stąd właśnie to niezadowolenie u dziewczynki. Deski mimo, że zmieniły lokalizacje to wciąż były brudne. Pytanie, które zadała dość proste i trochę sugerujące. Oprócz zapytania Ryuji wyczuł tutaj również pewną dozę pierwiastka kobiecej gry słów mówiącej "ty to zrób". Blondyn jednak nie wiedział jak to zrobić. Nie miał chyba nawet możliwości aby to wykonać. Pojawił się kolejny problem, więc chłopak jak to chłopak w sposób spodziewany odpowiedział:
-Nie mam pojęcia, tak w ogóle to po co to myć? I tak będzie znowu brudne...
Ryuji
 

Re: Gdzieś w Lesie Pamięci (W BUDOWIE)

Postprzez Rika Kari Matsubari » 14 lip 2018, o 19:43

Odpoczynek odpoczynkiem, ale trzeba było myśleć dalej nad kolejnymi etapami budowy. Rika doskonale wiedziała, że odpowiedzialność za plan i kolejne posunięcia spoczywa na jej barkach. Niby coś tam czytała, ale nie wiedziała dokładnie, jak powinno to wyglądać. Wszystko wydaje się takie piękne, łatwe i przyjemne, gdy ogląda się rysunki albo błądzi wyobraźnią po najrozmaitszych wizjach domku na drzewie. Rzeczywistość była nieco brutalna. W dodatku część z tych desek była cała obłocona. Wrr!
Zapytała się Ryuji’ego o pomysł na zmycie tego błota, bo sama nie miała żadnych alternatyw rozwiązań. Powinna była wziąć z domu jakieś szmaty i byłoby po problemie. Niestety zapomniała i teraz nie miała zamiaru się wracać. Mogła się spodziewać, że na nic nie wpadnie. Mogła zrozumieć, że nie przyjdzie mu do głowy nic lepszego, niż właśnie wytarcie tego na miarę możliwości jakimiś ścierkami. Nie spodziewała się jednak takiej odpowiedzi, jaką uzyskała.
Błyskawicznie spiorunowała go wzrokiem. Po co to myć… ja się chyba przesłyszałam. Ale nie powiedziała mu nic takiego. Raz, że nie chciała stracić pomocnika, bez którego miałaby więcej pracy, a dwa, że najzwyczajniej w świecie taka nie była. Rika nie lubiła sprawiać ludziom przykrości. No, a przynajmniej dopóki nikt nie zrobi tego jej.
-Dobra, brudaskami zajmiemy się później. – rzuciła jeszcze na nie okiem i okazało się, że ubrudzone są największe i najgrubsze bele. To akurat one przydałyby się jako fundament, na którym trzymałby się cały domek. Ale i tu pojawiał się problem. Zadarła do góry nos na wysokość, na której chciałaby umieścić mieszkanko. Trochę wysoko. – wiesz co… może zacznijmy od drabiny.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 765
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 15
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Gdzieś w Lesie Pamięci (W BUDOWIE)

Postprzez Ryuji » 14 lip 2018, o 20:46

Ryuji powoli zaczynał mieć wątpliwości co do podziału ról w tej drużynie. On miał być mięśniakiem, typowym drągalem od prac fizycznych z jedną małą różnicą taką dość widoczną, a więc brakiem tych 40cm we wzroście. Ona miała być mózgiem całej tej operacji, miała mieć plan, różne możliwe scenariusze w razie czego czy też zwyczajnie wiedze jak to zbudować. Tymczasem okazało się, że ta malutka istotka mimo jakiegoś tam planu kompletnie się nie przygotowała. Zero jakiś ścierek, szmat czy innych takich. Raczej było wiadomo, że może się ubrudzić, więc czemu nie zabrała tego ze sobą. Co innego Ryuji, który zwyczajnie znowu się zgubił i pojawił się tutaj przypadkiem, ale ona? Wielki mózg powoli naprawdę zaczynał tracić w oczach blondyna. Drabina dobra, rzecz tylko gdzie ona jest? Karzełek takiej przy sobie akurat nie miał, a nie widział też tutaj żadnej drabiny. Kolejny kamyczek do koszyczka Riki jako tego pracującego głową. Wtedy właśnie Ryuji wpadł na genialny pomysł, a tak przynajmniej mu się wydawało. Oprócz pokazania swojego kunsztu w kategorii "myśliciel" przy okazji popiszę się swoim technikami ninja. Przecież ona pewnie nie jest shinobi. Gdzie taka mała, ładna, słodka kruszynka i kunai w ręku? Nie ma na to szans. Absolutnie żadnych. Co z tego, że będzie to podstawowa technika w jej oczach i tak karzełek wyjdzie w końcu na wielkiego. Czas przystąpić do działania.
Ryuji wysunął lewą rękę do przodu z otwartą dłonią, następnie prawą dłonią zaciśniętą w pięść uderzył w tą otwartą. Był to znak, że chłopak coś wykombinował. Tylko dlaczego tak uśmiecha się pod nosem?
-Słuchaj, wpadłem na genialny pomysł. Jestem Ninja. Zamiast drabiny mogę użyć swoich technik. Tylko popatrz. Gdy skończył od razu ruszył na najbliższe drzewo dzięki chakrze w stopach. Gdy był wystarczająco wysoko aby wyglądać w oczach dziewczyny na fajnego ze skoczył na ziemie bezpiecznie lądując na ziemi.
-Widzisz...hihihi... Co ty na to? - po wypowiedzi blondyn dorzucił uśmiech sugerujący aż za dużą pewność siebie.
Ryuji
 

Re: Gdzieś w Lesie Pamięci (W BUDOWIE)

Postprzez Rika Kari Matsubari » 14 lip 2018, o 22:28

Rika bez wątpienia zawiodła Ryuji’ego. Nie była przygotowaną na wszystko panią sytuacji, której niestraszne żadne przeciwności losu. Nie była małą panią architekt, jak inne dwunastolatki w życiu Ryuji’ego. Była tylko uroczą kruszynką, która miała marzenia i nie do końca wiedziała jak je zrealizować.
Po dłuższej chwili namysłu uznała, że z ich wzrostem ciężko będzie napocząć budowę fundamentów do konstrukcji. Przemyślała różne rozwiązania, ale drabina wydała jej się najlepszym rozwiązaniem. I tak będzie musiała ją postawić? Co to za domek na drzewie bez drabinki w ogóle, ej. Jak mieliby ją odwiedzać koleżanki i koledzy? A idąc dalej, jeśli nie mogliby odwiedzać – jak mieliby jej zazdrościć?
Właśnie. Drabina była więc niezbędna. Niestety nie przyniosła z domu swojej niewymiarowej, służącej do robót domowych drabinki. Czy można nazwać to błędem? Nie wiem, ale ta drabinka nie mogłaby tu zostać na stałe. Mała chciała budować, a nie pożyczać. Póki co wychodziło średnio, ale nie traciła entuzjazmu.
Ale że też blondwłosy źle zinterpretował tekst o drabinie? Ja rozumiem, że Ryuji unikał jak dotąd inicjatywy w majsterkowaniu, ale żeby miast pomóc w budowie drabinki, szukać jej wśród gałązek i nie znalazłszy jej uznać, że to zaniedbanie dziewczynki?Całe szczęście, że jestem narracją, bo inaczej Rika nigdy nie zorientowałaby się, o co chodzi. Zresztą i tak się nie zorientuje. Temat ten przepadnie, jeśli tylko Ryuji ponownie o nim nie napomni.
Nagle mały ninja wprowadził trochę ożywienia stwierdzając, że ma świetny pomysł. Rika spojrzała na niego zaciekawiona, czekając aż powie o co chodzi. Po chwili czar prysł, bo zaczął jej tłumaczyć dosyć podstawowe dla niej rzeczy. Na mówieniu się nie skończyło. Ten człowiek nie mógł pozostać gołosłowny! Ruszył na drzewo i zaczął po nim chodzić. Cóż. Rika biła mu brawo, gdy chodził coraz wyżej i wyżej. Trudno powiedzieć dlaczego to zrobiła. Prawdopodobnie nie chciała, by jego starania poszły na marne. Rika lubi gdy inni czują siędobrze w jej towarzystwie. A pamiętajmy, że trik z chodzeniem nie był dla niej zbytnio imponujący. Dość powiedzieć, że sama umiała podobne numery, nim na chleb przestała mówić pep. No dobra, wcale tak nie było. W każdym razie wiadomo o co chodzi.
Być może brawa ośmieliły nieco Ryuji’ego., bo ten jeszcze zapytał o opinię.
-To było fajne, Ryuji. Teraz zrób tak, biorąc to na plecy. – Rika nieco złośliwie wskazała na belkę grubszą i kilkukrotnie dłuższą od samego blondasa. Nie czekała aż to zrobi. Gdy tylko się odwrócił, ruszyła ku jednej z cieńszych desek i zaczęła robić drabinkę. Ukląkłszy przy desce szybko zauważyła, że czegoś jej brakuje. Wstała i zrobiła kilka kroków w stronę torebki, z której wyjęła nieśmigany kunai.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 765
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 15
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Gdzieś w Lesie Pamięci (W BUDOWIE)

Postprzez Ryuji » 15 lip 2018, o 00:47

Plan Ryujiego okazał się kompletną katastrofą. Oprócz z góry skazanego na porażkę pomysłu, doszła również jego nieudana prezentacja. Miało być fajnie, miało być cool, miało być profesjonalnie. Wyszło słabo, źle, beznadziejnie żeby nie powiedzieć żałośnie. Blondyn chciał zaimponować swojej nowej koleżance. Patrz teraz, zobacz co ja umiem, niech ci szczęka opadnie. W sumie to opadła ale nie z takiego powodu z jakiego wyobrażał sobie chłopak. Salwa braw, miód dla uszu dla każdego kto chce zaimponować, tylko w tym przypadku były to oklaski fałszywe, sztuczne i można było je usłyszeć przez dobre wychowanie, które pokazywała Rika. Ta nie chciała by nasz karzełek się załamał i stracił cały entuzjazm do pracy. Tylko dlaczego sztuczka, którą wykonał Ryuji nie zadziałała? Każde dziecko raczej by się na to złapało, więc czemu taka kruszynka niewzruszona udawała, że jest pod wrażeniem. Mówiąc prościej prezentacja=kompromitacja. Na dobicie tekst: zrób tak niosąc te belki. Nóż w plecy wbity przez taką słodkość boli dwa razy bardziej, a goi się dwa razy dłużej. Ale co zrobić gdy ma rację? Chłopak naprawdę myślał, że da radę udźwignąć taki ciężar zupełnie sam. Może by podniósł ale na pewno dałby rady wnieść go na odpowiednią wysokość.
Chłopak załamał się lekko, jego entuzjazm jakby zmalał i tak prawie całkowicie. Wszystko przez tą jedną słuszną i szczerą wypowiedzią. Pozostało jedynie płakać i czekać na pomoc kolejnej osoby. We dwójkę raczej nie dadzą rady.
Ale chwila, zaraz, moment. Czemu dziecko z torebki wyciąga kunai?! Czemu dziecko coś takiego w ogóle ma?! Czemu dziecko sprawia wrażenie jakby umiało się tym posługiwać?!
- Rika... dlaczego nosisz coś takiego przy sobie? Dziecko nie powinno takiego czegoś mieć, a tym bardziej używać. - Powiedział spokojnie aczkolwiek z lekkim niepokojem blond-karzełek.
Ryuji
 

Następna strona

Powrót do Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość